Dodaj do ulubionych

trauma kulinarna

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.08, 10:23
Kiedyś, gdy jadałam gołąbki, poczułam w ustach coś dziwnie
twardawego. Była to potocznie zwana szczypawica, która pewnie
zakradła się do tych gołąbków wcześniej stojących na balkonie.To
jedno z moich najgorszych wspomnień kulinarnych. A jakie są Wasze?
Obserwuj wątek
    • chicarica Re: trauma kulinarna 16.02.08, 10:54
      Nie wiem czy to kulinarna, ale wódka ze Sprite'em i późniejsze "atrakcje"
      żołądkowe. Do dziś nie pijam Sprite'a, 7UP i nic podobnego w smaku.
      • Gość: ztraumatyzowana Re: trauma kulinarna IP: 212.183.134.* 16.02.08, 13:20
        obrzydliwe, biale, tluste larwy z czarnymi lepkami w jedzonej sobie
        spokojnie swiezo obranej pomaranczy

        robale w cukierkach czekoladowo-orzechowych (cos typu michalki)

        ani jednego, ani drugiego nie wezme do dzis do ust.
        • kocia_noga Re: trauma kulinarna 16.02.08, 13:45
          Podobnie.Kiedyś jadłam orzecha laskowego,rozgryzłam łupinkę,
          wyplułam i poczułam że ten orzech mi się rusza na języku...bleee...
          Poza tym kiedyś jadłam jagódki czarnego bzu,bardzo smaczne były, a
          po nich się straszliwie rozchorowałam (dowiedziałam się po czasie że
          muszą być mocno czarne,żeby je jeść).Długo, bardzo długo sam zapach
          tej rośliny wywoływał u mnie niesamowity wstręt.To zdarzenia z
          dzieciństwa.
          Poza tym chyba nic.
          Moja koleżanka jadła sobie garmażeryjną galaretkę wieprzową i wyjęła
          coś twardego - był to zółtawy świński kieł.
      • Gość: ztraumatyzowana Re: trauma kulinarna IP: 212.183.136.* 16.02.08, 21:59
        aha, mam tez uraz do gruszek, jako dzieciak najadlam sie za duzo
        niedojrzalych i teraz od samego zapachu choruje.
    • Gość: agq10000 Re: trauma kulinarna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.08, 14:27
      Karaluch w jogurcie jagodowym firmy Bakoma (od tej pory nie kupuję nic z tej
      firmy) i gąsienice na gotowanych brokułach (obiad proszony, był więc kłopot). I
      jeszcze z dzieciństwa, to chyba było najgorsze, zupa grzybowa. Zawsze pokrojone,
      ugotowane grzyby przypominały mi ślimaki żerujące na nich. Łeeee...
      • Gość: qwerty Re: trauma kulinarna IP: *.walecznych.net 16.02.08, 15:03
        zle odgrzana zupa robiona na kostce rosolowej. Na lyzce i potem ustach i gardle osadza sie taki zielony tlusty jak smar nalot.zle odgrzany bigos zaprawiany maka. To samo ta maka osadza sie na gardle i nie jest to ptzyjemne
        • Gość: Goska Re: trauma kulinarna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 15:13
          zamroziłam kiedyś nadmiar szpinaku a po odmrorzeniu okazało się ze
          jest w nim pełno takich bialych robakow,po dziś dzień nie dotknę
          szpinaku brrrrrrrr
    • bagatella Mole spozywcze, brr 16.02.08, 16:20
      Mielismy w domu problem z molami spozywczymi, walczylam jak moglam
      jak lwica z tymi latajacymi szczurami bo widzialam je niemalze
      wszedzie, w kazdej torbie, torebce, w kazej dziurze, ale bez skutku,
      ale do czasu. a moj malzonek twierdzil, ze ja przesadzam, ze mam
      majaki i uprzedzenia, doputy dopuki nie siegnal po paczke slicznych
      torunskich pierniczkow przytarganych z polski, ugryzl kawalek i
      spojrzal na reszte, a tam...reszte pomine milczeniem bo zbyt
      drastyczne byloby opowiadanie jego reakcji. od tamtej pory plytka
      globol kroluje w naszym domu.
      • Gość: Marta Re: Mole spozywcze, brr IP: *.it-net.pl 17.02.08, 01:33
        jak pozbylas sie moli spozywczych??
        • bene_gesserit Re: Mole spozywcze, brr 20.02.08, 18:13
          Tak, jak bagatella napisala - plytka Globol. Trzeba szukac w
          perfumeriach, chodzi o plytke na mole szafowe, ktora nalezy ustawic
          w kuchni gdziekolwiek. Wrzuc se w forumowa przegladarke 'mole' i
          poczytaj, walka trwa od lat i tylko plytka ja wygrywa.
      • Gość: Marta Re: Mole spozywcze, brr IP: *.it-net.pl 17.02.08, 01:34
        Białe larwy w płatkach z mlekiem:(
    • winoczerwone Re: trauma kulinarna 16.02.08, 18:19
      ja mam ostatnio pecha do suszonego grochu: dwa razy probowalam
      ugotować grochówkę, raz z całego grochu (robaki), zaraz potem z
      łamanego na połowki (tez robaki, choc zmieniłam miejsce zakupu),
      trzeciej proby nie było, bo się zniechęciłam, a tak za mną
      chodziła...
      • klaryma Re: trauma kulinarna 16.02.08, 20:02
        kupowałam kiedyś często paszteciki z ciasta drozdzowego, jadaliśmy je często bo
        dobre były,az mojej corce sie w środku trafil pet...
      • jarek_zielona_pietruszka Re:kup na targu tam możesz zobaczyć co 23.02.08, 13:08
        kupujesz, a nawet spróbować. możesz nawet przebrać i zobaczyć czy nie ma różnych
        intruzów.
        pozdrawiam
    • Gość: afri Re: trauma kulinarna IP: *.dip.t-dialin.net 16.02.08, 20:43
      Ja w zasadzie nie mam,no moze pozarcie 1,5kg czeresni
      (wielkich,czerwonych,prawie czarnych i slodkich)z robakami(wielkimi
      i bialymi;-).Czeresnie kupilam z kolezanka,piekne byly:-)Ja umylam i
      zjadlam,a ona wlozyla ja na parenascie minut do wody.Wtedy te robaki
      wylazly...Traumy mojej corki:niedosmazone placki ziemniaczane
      (chorowala po tym tydzien i nie wezmie teraz do ust)i slimak w
      salacie przygotowanej przez moja mame(salata w smietanie:-)))Ale
      salate je nadal!
    • matylda1001 Re: trauma kulinarna 16.02.08, 22:52
      1.Mój mąż wybrał sobie kiedys dorodna truskawkę, taka podwójną jakby
      dwie zrośnięte. Oderwał szypułkę, wsadził do ust i zbaraniał. Po
      wypluciu okazało sie, że w tej truskawce a raczej gdzies pomiędzy
      nimi siedziały mrówki, całe mnóstwo mrówek.
      2. Na przyjęciu u kuzynki moja córka poczęstowała sie grzybkiem
      marynowanym. Był taki duży i śliczny, zamarynowany w całości.
      Przekroiła grzybka i z wrzaskiem odskoczyła od stołu. Wewnątrz był
      wielki, biały robal. Od tamtej chwili grzybków nie jada, chociaz ja
      nigdy nie robie w całości.
      3. Ja na szczęście tylko spotkałam kiedyś robaka w kalafiorze.
      • jarek_zielona_pietruszka Re:Robale w grzybkach to się zdarza 23.02.08, 13:15
        szczególnie gdy grzyb jest duży i w całości zamarynowany. nie widzę w tym nic
        dziwnego. no chyba, ze ktoś nigdy do lasu nie chodził i grzyby tylko na półce w
        sklepie widział
    • poszukiwaczarmi Re: trauma kulinarna 17.02.08, 00:12
      No dobrze, zatem Poszukiwacz poda konkret po tych przystawkach:

      ze "służbowej" porcji zupy grochowej przywiezionej do oddziału szpitala dla
      psychicznie chorych (moja mama pracowała na nim) - mama wyłowiła na łyżce...
      opatrzony w bandaż palec wskazujący...
      • Gość: ztraumatyzowana Re: trauma kulinarna IP: 212.183.134.* 17.02.08, 00:40
        o zesz, ja pier...!!!!!!!!!!!! :)
      • 2szarozielone Re: trauma kulinarna 17.02.08, 00:57
        o jaaaa :/
      • stoodent trauma kulinarna 17.02.08, 13:26
        Wielkie haaalo z powodu palca... na czymś tą zupę trzabyło ugotować, dobrze że
        to był palec od ręki a nie od nogi...
      • jarek_zielona_pietruszka Re: widać była to zupa z wkładką :) nt 23.02.08, 13:17

    • mwookash Współczuję osobom, które z racji jednego 17.02.08, 01:07
      zdarzenia rezygnują z jakiegoś przysmaku
      • 2szarozielone Re: Współczuję osobom, które z racji jednego 17.02.08, 01:14
        jest czego współczuć... ale to reakcja jak najbardziej naturalna. jak coś
        wzbudza w nas obrzydzenie, wymioty, zatrucie - to organizm reaguje później
        odruchowym wstrętem. Naszym przodkom to życie ratowało :)
        • mwookash Ciekawe czy naszym przodkom 17.02.08, 01:24
          tak przeszkadzały robaki w owocach na przykład ;)
          • jarek_zielona_pietruszka Re:Robaki to przecież czyste białko nt 23.02.08, 13:20

    • ba_nita Re:Czytam te posty i się śmieję.Dlaczego? 17.02.08, 04:33
      Jestem Ciekaw co szanowne forumowiczki i forumowicze jedliby będąc przez 3-4
      miesiące w morzu bez zawijania do portu, kiedy dodatkowymi beneficjentami w
      żywieniu okrętowym są robaczki różne no i wszechobecne karakany. Zwyczajnie się
      odgarnia łychą na bok i już.Smacznego!
      • Gość: marynarz Re:Czytam te posty i się śmieję.Dlaczego? IP: 195.93.162.* 17.02.08, 11:53
        Na przyzwoitym statku za takie coś kucharz ląduje za burtą!
        • anula36 Re:Czytam te posty i się śmieję.Dlaczego? 17.02.08, 12:52
          mnie sie nie raz i nie dwa robal z czeresni zawiercil na jezyku i jem czeresnie dalej, jak to mawia moj ojciec " grunt to nie jesc w piatki:P"
          Fakt palca nigdy nie znalazlam w zupie,ale jako czlowiek ze wsi,z pelnym uczestnictwem w kuro i swiniobiciu, na ktorej to wsi mieszkalam w czasach braku biezacej wody jestem wybitnie odporna na zaburzenia zoladkowe i obrzydzenie. Nadawalabym sie na statki:)
          • ba_nita Re:Anula - dajżesz spokój - amputowany palec w 17.02.08, 13:12
            psychiatryku? Znowu gościa wyobraźnia i blagierstwo poniosły w dal.
            • anula36 Re:Anula - dajżesz spokój - amputowany palec w 17.02.08, 13:16
              w palec jestem sklonna uwierzyc, w bandaz mniej;)
              Moze w ramach teraopii przez prace jakichs klientow zagoniono do obieranie warzyw?
              Sama mialam epizod w zyciu pracy w kuchni domu pomocy spolecznej, przestrzeganie przepisow BHP bardzo sprzyjalo utracie drobnych wypustek cielesnych:P
        • ba_nita Re:To, że tramwajem wodnym poszedłeś na Hel 17.02.08, 13:08
          nie czyni Cię jeszcze marynarzem. Takie głodne kawałki możesz sobie na
          luksusowych jednostkach sadzić.
          • Gość: mama_wojtka Re:To, że tramwajem wodnym poszedłeś na Hel IP: *.jmdi.pl 17.02.08, 13:38
            Mojej matce kiedys sie przytrafila mysz w grochowce. Gotowala duzo, tak na 3 dni co
            najmniej. I chyba ostatniego dnia jedzenia grochowki zobaczyla w zupie mysz, utopila sie w
            niej, ale nie wiadomo kiedy. I moja matka stala potem na tzw. ganku i wymiotowala od
            samego widoku tej myszy. Oj dluuuugo nie bylo potem grochowki na obiad.
            • dzowa trauma literacka 17.02.08, 14:46
              Po przeczytaniu (chyba to był) Prawiek i inne czasy. Przez pół roku nie jadłam
              jajek. Na wyobraźnię zadziałał mi fragment opisujący wóz ze zwłokami z którego
              coś kapało i orszak kur idących za tym wozem, wydziobujący to co spadło.
              • monikate Re: trauma literacka 17.02.08, 19:17
                Skoro o tym mowa, na mnie podziałał fragment "Blaszanego bębenka"
                Grassa, gdzie b. szczegółowo jest opisany sposób, w jaki odżywiają
                się węgorze. Ryb w ogóle nie lubie, choć czasem robię wyjątki. Ale
                nigdy, przenigdy dla węgorzy.
                • ba_nita Re:Nawiasem mówiąc ten opis ma się tak 17.02.08, 22:23
                  do rzeczywistości jak pięść do nosa. Ale mit poszedł w świat.
                  "... W zależności od sposobu odżywiania się, węgorz tworzy dwie formy
                  ekologi­czne - wąskogłową (a) i szerokogłową (b). Węgorze wąskogłowe
                  (prawdopo­dobnie samce) żywią się przeważnie bardzo drobnym pokarmem (larwy
                  owadów, robaki itp.), natomiast szero-kogłowe (prawdopodobnie samice) głównie
                  małymi rybami..."
                  www.euromazury.pl/14-2-3,1,233,13,99,0,.html
                  Przy odrobinie chęci jest o wiele więcej źródeł łącznie z naukowymi (MIR w Gdyni)
                  Ja na przykład nie zjem niczego na stacji kosmicznej bo nie daj Boże natknę się
                  na 8 pasażera Nostromo.
                  • monikate Re:Nawiasem mówiąc ten opis ma się tak 18.02.08, 17:21
                    Ja ci wierzę, ale sam piszesz, że mit poszedł w świat. Bo ogromnie
                    plastyczny ten mit jest.
      • jarek_zielona_pietruszka Re:W tym ustępie masz kupę racji :) 23.02.08, 13:23
        a jak ktoś jest na Szpicbergenie gdzie dostawy żarcia są raz na pół roku, i co w
        takim wypadku. robaczki będą bee przez pierwsze dwa dni, później to już normalka.
    • Gość: lasanka Re: trauma kulinarna IP: *.pp.com.pl 18.02.08, 16:06
      Dzisiaj zobaczyłam najobrzydliwszy widok pod słońcem: po dobrym
      obiadku szłam ulica napełniona i szczęśliwa. I wtedy mój wzrok padł
      na faceta podążajacego z przeciwka. Dłubnął on w swoim nosi,
      wyciągnął z niego sporą zawartość i ... zjadł ja.
      uwierzcie, nie jestem obrzydliwa, ale autentycznie obiadek miałam w
      połowie drogi nazad :)
      • baba_z_magla Re: trauma kulinarna 18.02.08, 22:52
        W palermo pooszlismy do takiej garkuchni dla lokalsów, żeby
        spróbować coś z domowej kuchni i w połowie jedzenia pasty,
        przewrocilam kluchy i zobaczyłam na spodzie... pająka (duży,
        rozpłaszczony, kończyny długie).
      • Gość: wrrr... Re: trauma kulinarna IP: 212.183.134.* 20.02.08, 00:09
        a ja nie cierpie, jak ktos uzywa zwrotow, ktorych znaczenia nie
        rozumie :/ Ludzie nie pisze sie "jestem obrzydliwa", kiedy cos Was
        brzydzi, to wyrazenie ma calkiem inne znaczenie. Polszczyzna za
        trudna nawet dla Polakow? :/
        • kocia_noga Re: trauma kulinarna 20.02.08, 08:37
          Gość portalu: wrrr... napisał(a):

          Ludzie nie pisze sie "jestem obrzydliwa", kiedy cos Was
          > brzydzi, to wyrazenie ma calkiem inne znaczenie.

          Kiedyś dawno temu Stefan Wiechecki (Wiech) w swoich żartobliwych
          felietonach pisanych gwarą warszawską używał tego tego słowa właśnie
          w takim znaczeniu i się przyjęło - poszło w lud.Sama tak używam tego
          słowa półżartem.Gdy chcę być poważna,mam pewne kłopoty -
          albo 'brzydliwa', albo 'wrażliwa'; ale 'obrzydliwa' pomimo że
          nieprawidłowe, jest trafne - kojarzy się z obrzydzeniem do czegoś
          obrzydliwego.Język się zmienia...
    • amused.to.death traumy przechodzą 18.02.08, 23:05
      przynajmniej mi przeszły po jakimś czasie od zobaczenia robaków w jedzeniu. Tych białych obrzydliwych pełzajacych też.

      A najbardziej mnie przekonało, kiedy byłam na kursie gotowania w Tajlandii i facet mówi przy przyrządzaniu brokułów: mogą się zdarzyć takie małe robaczki, ale nie przejmujcie się one niczemu nie przeszkadzają, można je zjeść
      :DDD

      druga przygoda w tym samym kraju: moja koleżanka zaglądając do worków z ryżem mówi: zobacz tu są robaki, a ja myślałam, że w tym ryżu co my go jedliśmy te czarne kropeczki to jakieś przyprawy czy coś. :D Miejscowy Taj, którego zawołałyśmy nie wiedział o co nam chodzi, w końcu wzruszył ramionami i powiedział 'no to go wypłuczcie'.
    • aiczka Re: trauma kulinarna 19.02.08, 10:11
      Niedopałek papierosa w chlebie. Brrrr!
    • marita_ie Re: trauma kulinarna 20.02.08, 00:13
      najgorsze co moze byc to robaki w czereśniach. i robaczki wijące sie w salacie
      bllleeeeeee
      • Gość: df Re: trauma kulinarna IP: *.ols.vectranet.pl 20.02.08, 17:24
        taśma samoprzylepna [tak chyba to się nazywa] w chlebie :/
        mysz w mleku
        • dzowa Re: trauma kulinarna 20.02.08, 18:35
          A myszki to mi akurat szkoda.

          Przypomniałam sobie jeszcze jedno zdarzenie. Zrobiłam sobie kiedyś sałatkę z
          pomidorów, tuńczyka i sałaty. Sałata była obca - tzn. holenderska chyba. I kiedy
          to wszystko polałam sosem na bazie octu balsamicznego i jadłam z apetytem,
          zauważyłam na brzegu talerza białą wijącą się gąsieniczkę (dł ok 3-4 cm). Chyba
          ocet jej zaszkodził. Traumy kulinarnej nie miałam. Tylko szkoda mi robaczka
          było, że cierpiał. Wyrzuciłam ja na dwór (akurat padało) z nadzieją, ze jej to
          pomoże.

          P.S sałata na pewno była dobrze umyta, bo obawiałam się ślimaczych kup i
          osobiście szorowałam każdy listek, sądzę, ze robaczek wyszedł z żyłek.
    • Gość: agi Re: trauma kulinarna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.08, 20:55
      W szkole średniej chodziłam na obiady do stołówki. A były to czasy,
      gdy do wiązania włosów używało się gumek zrobionych z pociętej
      opony. I taką gumkę, z resztkami włosów, znalazłam w rosole. Było to
      ostatnie danie, zjedzone przeze mnie, w tej stołówce. Rosół jadam do
      dziś.
      Rzecz, która wzbudza moje NAJwiększe obrzydzenie w jakiejkolwiek
      potrawie mięsnej, albo na kawałku wędliny, to dopiero co zniesione
      przez muchę jajeczko (a właściwie należałoby użyć liczby mnogiej, bo
      zwykle jest ich co najmniej kilka). Zdarzyło mi się takie ohydztwo
      zobaczyć:(
      • toska6 Re: trauma kulinarna 23.02.08, 12:50
        Zrobiłam raz barszcz czerwony typu -botwinka-
        buraczki własnej produkcji dobrze wymyte,
        a tu pływają czarne kropki- mszyca,
        wmówiłam rodzinie że to pieprz.
        • toska6 Re: trauma kulinarna 23.02.08, 12:58
          Moja mała córeczka schowała do szuflady zawiniętą w serwetkę
          sałatę zdjętą z talerza.
          Jak znalazłam tę sałatę -było w niej z 10 małych, białych,
          żywych larw.
          No i skąd się wzięły- jak sałata była świeżutka iumyta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka