Dodaj do ulubionych

o zachowaniu sie przy stole

10.08.08, 16:50
wychowalem sie w domu gdzie gdy skonczylo sie jeść w gronie przy stole mowilo
sie dziekuje, reszta nic nie odpowiadala, każdy kolejno dziekowal. teraz jadam
w kolektywie gdzie na dziekuje wszyscy pospolu odpowiadają dziekuje. dziwnie
to troche jak do stolu zasiada wiecej osob i slychać chorek odpowiadających.

Jak to jest u was? Dziękujecie sobie za wspolnie zjedzony posilek czy każdy
raz dziekuje i wstarczy?
Obserwuj wątek
    • Gość: pasqda Re: o zachowaniu sie przy stole IP: 87.205.113.* 12.08.08, 11:39
      Indywidualne "dziękuje" i bez chórku odpowiadajacych, co najwyżej
      skinięcie głową i uśmiech gospodyni, która żarełko przygotowywała.

      Ja natomiast nie bardzo wiem co robić przy "smacznego" na początku,
      a już zwłaszcza gdy mówi to zasiadając do stołu, osoba która posiłek
      przygotowywała. Spotkałam się z tym parę razy poza domem i jakoś tak
      automatycznie czułam się "zmuszona" do tego, żeby mi smakowało :)
      • veeto1 Re: o zachowaniu sie przy stole 12.08.08, 17:29
        Jestem z tych, co dostają drgawek na słowo "smacznego". Jeśli ktoś
        to do mnie mówi - nie odpowiadam, ograniczając się do kiwnięcia
        głową. Zresztą zawsze wtedy przestaje mi smakować.
        • solaris_1971 Re: o zachowaniu sie przy stole 12.08.08, 17:46
          mNie tez "smacznego" dziala na nerwy. Ale w Szwajcarii, gdzie mieszkam, to
          powszechne. Gdy tylko sie widzi, ze ktos cos je, mowi sie " en guete".
          • Gość: 1 Re: o zachowaniu sie przy stole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 17:49
            też tak mam :) zastanawiam się, czy to przejaw złego wychowania czy
            nieznajomości savoir-vivre'u? ;) szczerze nie znoszę "smacznego"!!
          • mhr-cs Re: o zachowaniu sie przy stole 13.08.08, 09:31
            solaris_1971 napisała:

            > mNie tez "smacznego" dziala na nerwy. Ale w Szwajcarii, gdzie
            mieszkam, to
            > powszechne. Gdy tylko sie widzi, ze ktos cos je, mowi sie " en
            guete".
            inteligentny przystosuje sie do tych obyczajow,
            a jak jestem zaproszona w goscine
            to staram sie tak zachowywac jak oni i nie krepujaco,
            bo co za goscina jak sie tylko patrzy
            o a jak on je,a pije tylko wode,
            a on tyle wina a inny nie potrafi jesc calej ryby,
            bo nie wie jak,


      • bene_gesserit Re: o zachowaniu sie przy stole 12.08.08, 17:49

        'Smacznego' zwlaszcza wypowiedziane przez autora posilku, to wyraz
        nadziei, ze sie goscie nie potruja, a w kazdym razie nie prychna z
        odraza po przelnieciu pierwszego kesu. Mnie nastraja nieufnie :)

        Moja kochana mama, ktora swietnie gotuje, nigdy nie
        mowila 'smacznego', ale kokietowala czyms w rodzaju 'przesolilam/za
        duzo pieprzu mi sie sypnelo, ale moze nie poczujecie...' Imho
        kucharska szczerosc jest o wiele wdzieczniejsza niz faryzejskie
        zyczenia :)

        Najgorsze jest 'smacznego' w pracowych stolowkach - w jednej
        instytucji stworzyla sie norma, ze kazdy, kto szedl do okienka,
        zyczyl smacznego mijajac stoliki tych, ktorzy juz siedzieli i
        jedli. Zyczenie akurat w tym miejscu bylo jak najbardziej w
        porzadku, bo zarcie bylo podle, ale kilkanascie 'smacznego' i
        uprzejmych prob odpowiedzi na nie podczas jednego posilku moglo
        doprowadzic do nerwicy.
        • Gość: 1 Re: o zachowaniu sie przy stole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 17:50
          bene_gesserit napisała:

          > Najgorsze jest 'smacznego' w pracowych stolowkach


          zgadza się! wrrr!
          • eeela Re: o zachowaniu sie przy stole 12.08.08, 22:32
            Eeee tam, chóralne przeciągane 'smaaaczneeegooo' na obozowych stołówkach, to
            dopiero był czad :-)

            Wśród polskiej klasy średniej mówienie 'smacznego' uchodzi za buractwo, ale to
            nie znaczy, że samo w sobie jest buractwem, a zaledwie to, że nie jest przyjętym
            zachowaniem wśród polskiej klasy średniej (a i to nie u wszystkich). Ja tam dla
            osób zbytnio ekscytujących się takimi drobnostkami mam zazwyczaj jedną radę:
            rozluźnić poślady (przeczytałam tę frazę gdzieś na forum i wręcz ją uwielbiam,
            jest bardzo trafiona). Życie jest o wiele milsze i prostsze, kiedy człek się tak
            nie spina na temat mówienia czy niemówienia 'smacznego', dobierania koloru
            skarpet do koloru szelek i obowiązkowego krochmalenia co tydzień serwetek dla
            gości.
            • bene_gesserit Re: o zachowaniu sie przy stole 12.08.08, 23:45
              eeela napisała:

              > Eeee tam, chóralne przeciągane 'smaaaczneeegooo' na obozowych
              stołówkach, to
              > dopiero był czad :-)
              >
              > Wśród polskiej klasy średniej mówienie 'smacznego' uchodzi za
              buractwo, ale to
              > nie znaczy, że samo w sobie jest buractwem, a zaledwie to, że nie
              jest przyjęty
              > m
              > zachowaniem wśród polskiej klasy średniej (a i to nie u
              wszystkich). Ja tam dla

              Noi wlasnie - nie ma tu reguly, kompletnie. Mi sie to 'smacznego'
              kojarzy raczej ze wsia, nie wiem czy slusznie (wlasnie ze wzgledu
              na moje przezycia w firmowej jadlodajni - tam wiekszosc ludzi
              pochodzila ze wsi i malych miasteczek). Chociaz moze to jest po
              prostu zwyczaj regionalny raczej?

              Noi - w niektorych kregach 'smacznego' dziwi (w domach moich
              rodzicow z obu stron tego zwyczaju nie bylo), w innych -
              brak 'smacznego' to policzek podobny braku 'dzien dobry' na
              powitanie. Wlasnie stad kontrowersje - krochmalenie skarpetek i
              spiecie czegokolwiek nie ma tu kompletnie nic do rzeczy.
              • eeela Re: o zachowaniu sie przy stole 12.08.08, 23:51
                Wlasnie stad kontrowersje - krochmalenie skarpetek i
                > spiecie czegokolwiek nie ma tu kompletnie nic do rzeczy.
                >

                Nie spinaj się, Bene, nie miałam zamiaru skakać Ci do gardła ;-) Rozumiem, że
                chodzi o różnice regionalno-klasowe. Niemniej przyznasz, że jest na tym świecie,
                w tym na forach Gazety, sporo proroków, którzy głoszą szereg jedynych prawd, np.
                'mówienie "smacznego" to buractwo'/'noszenie cielistych rajstop to
                buractwo'/'karmienie piersią w parku to buractwo' - etc., etc.
                • bene_gesserit Re: o zachowaniu sie przy stole 13.08.08, 01:44

                  Nie spinam sie, wyluzuj.
                  Oczywiscie, ze pewne nawyki mowia o nas samych, o kulturowym tle,
                  na ktorym dorastalismy, o ambicjach czy pulapie
                  aspiracji. 'Smacznego' dla wielu ludzi jest informacja o czlowieku,
                  jak i traktowanie innych zasad s.v. Dla jednych wazna, dla drugich -
                  nieistotna.

                  Noale wlasnie o to chodzi, zeby tych roznic nie tworzyc, tylko
                  jakos wybrnac z opresji, w ktorej kilkanascie osob w
                  kiludziesieciosekundowych odstepach czasu zyczy ci smacznego.
                  Odpowiadac z pelnymi ustami? Kiwac uprzejmie glowa? I czy, samej
                  ogonkujac po leniwe, zyczyc znajomym z dzialu, ktorzy akurat maja
                  wypchane usta? Imho zwyczaj to przerazliwie 'nieergonomiczny' w
                  takich sytuacjach, ale wielu ludzi nie chce wyjsc na chamow, co to
                  smacznego nie zazycza, wiec na wszelki wypadek zyczy, sprawiajac,
                  ze jedzacy sie krztusza. Stad postulaty porzucenia zwyczaju uwazam
                  ze wszech miar sluszne, bo sa bardziej zyczliwe ludziom :)

                  A - temat byl walkowany dosc konkretnie na forum s.v.:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=81540094&v=2&s=0
                  • eeela Re: o zachowaniu sie przy stole 13.08.08, 21:47
                    > Noale wlasnie o to chodzi, zeby tych roznic nie tworzyc, tylko
                    > jakos wybrnac z opresji, w ktorej kilkanascie osob w
                    > kiludziesieciosekundowych odstepach czasu zyczy ci smacznego.

                    > A - temat byl walkowany dosc konkretnie na forum s.v.:
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=81540094&v=2&s=0


                    Moje doświadczenia z ludźmi pożerającymi się o kwestie s-v nie napawają mnie
                    specjalną sympatią do nich. Przede wszystkim uważam, że podstawową zasadą jest
                    nie krzywdzić i nie razić ludzi wokół, a gorszenie się i nadmierne zwracanie
                    uwagi na drobnostki typu 'smacznego' świadczy o małostkowości. To, w jaki sposób
                    stosujemy się do s-v, powinno obchodzić tylko i wyłącznie nas samych i w
                    kontekście tylko i wyłącznie samego siebie - natomiast nadmierne zwracanie uwagi
                    innym ludziom na ich maniery/na maniery innych ludzi w moim odczuciu staje w
                    całkowitej sprzeczności z podstawową zasadą s-v, jaką jest uprzejmość i unikanie
                    wywyższania się.
                    • bene_gesserit Re: o zachowaniu sie przy stole 13.08.08, 21:53

                      Toz nie o to chodzi.
                      Jesli ktos zostal wychowany w 'smacznego', niechze sobie zyczy i
                      niechze sie mu odpowiada. Ale sa sytuacje specyficzne - chociazby
                      ta nieszczesna stolowka, w ktorej zwyczaj zmienia sie w cos
                      klopotliwego. I wlasnie o to chodzi. Reguly s.v. powinny miec sens
                      i nie powinny utrudniac zycia :)
    • ba_nita Re:Co kraj to obyczaj. W dodatku 12.08.08, 18:23
      "Jeśli wszedłeś między wrony musisz krakać jak i one". W mongolskiej jurcie nie
      będę żądał sztućców i osobnego nakrycia tylko dostosuję się do gospodarzy. Jeśli
      w domu Pani X mówi daje się znak na rozpoczęcie posiłku słowem "smacznego" to
      nie wiem na co się zżymać. A może zaczynać posiłek od modlitwy? Akurat dla wielu
      niewierzących może to być krępujące co niemiara... Odrobina przymrużenia oka i
      luzu nie zaszkodzi.
      • solaris_1971 Re:Co kraj to obyczaj. W dodatku 12.08.08, 22:44
        tak, co kraj to obyczaj
        we Francji np jest zupelnie normalne w gosciach albo w restauracji maczanie
        chleba w sosie od gulaszu, takie "czyszczenie" chlebem talerza
        • eeela Re:Co kraj to obyczaj. W dodatku 12.08.08, 23:11
          W Meksyku mówi się 'smacznego', mówi się 'na zdrowie', czyści się talerze
          tortillami i oblizuje palce - podoba mi się tam, ludzie nie są tak spięci tym,
          co wypada, a czego nie, poprzestając po prostu na byciu dla siebie miłymi :-)
        • Gość: miu Re:Co kraj to obyczaj. W dodatku IP: *.fbx.proxad.net 12.08.08, 23:39
          Solaris, prawda, ze jest to zjawisko dosc czeste, ale zarazem jest
          to przejaw nie najlepszego w wychowania.

          Sposrod moich znajomych talerz wycieraja chlebem ludzie prosci (co
          nie zmienia faktu, ze ich lubie); im zas sa lepiej wyksztalceni i
          obyci, tym sie to rzadziej zdarza (a raczej: wcale sie nie zdarza).
          • Gość: mik Re:Co kraj to obyczaj. W dodatku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 12:59
            Jejku, nie wiedziałam że są takie kontrowersje co do "smacznego"
            i "dziękuję". Jak słyszę smacznego odpowiadam dziękuję i przestaję
            sobie tym zawracać głowę.
            A co do dziękuję po posiłku to ja rozumiem to tak: wstaję od stołu,
            dziękuję za wspólny posiłek i inni dziękują mi również (chórek,
            chórek :D). Wydaje mi się ze na to "Dziękuję" wypada po prostu
            odpowiedzieć a nie zbyć milczeniem.
            A co do wycierania talerza chlebem - uwielbiam to, sama przyjemność,
            może i jestem prościuchem z magistrem, ale za to jak zadowolonym z
            jedzenia :DDD
            • eeela Re:Co kraj to obyczaj. W dodatku 13.08.08, 16:16

              > Jejku, nie wiedziałam że są takie kontrowersje co do "smacznego"
              > i "dziękuję". Jak słyszę smacznego odpowiadam dziękuję i przestaję
              > sobie tym zawracać głowę.
              > A co do dziękuję po posiłku to ja rozumiem to tak: wstaję od stołu,
              > dziękuję za wspólny posiłek i inni dziękują mi również (chórek,
              > chórek :D). Wydaje mi się ze na to "Dziękuję" wypada po prostu
              > odpowiedzieć a nie zbyć milczeniem.
              > A co do wycierania talerza chlebem - uwielbiam to, sama przyjemność,
              > może i jestem prościuchem z magistrem, ale za to jak zadowolonym z
              > jedzenia :DDD


              O, i taki stosunek do sprawy o wiele bardziej mi przypada do gustu :-)
    • wake Re: Najwazniejszy jest luz, 13.08.08, 16:58
      i to żeby wszyscy biesiadnicy czuli się dobrze w swoim towarzystwie. U mnie w
      domu na "dziękuję" po zjedzonym (w gronie domowników) posiłku najczęściej słyszy
      się "na zdrówko stara parówko"... wiem, że mało wysublimowane, ale nam pozwala
      się poczuć swojsko:)))
    • jo.hanna lubie, gdy w knajpce 13.08.08, 22:32
      sasiad zyczy mi smacznego. Czuje sie bardziej po domowemu. I nie mam nic
      przeciwko jedzeniu rekoma, polerowaniu talerza kawalkiem bulki czy chleba. Taki
      juz wiesniak jestem, chociaz umiem poslugiwac sie sztuccami :-)

      Ciekawe, ze watek o kulturze przy stole wywolal tyle agresji i przy okazji
      pokazal kulture osobista co niektorych forumowiczow.
      --
      • mhr-cs Re: lubie, gdy w knajpce 14.08.08, 11:40
        tez tak mysle,
        moj synek najstarszy jak przyjedzie w odwiedziny
        mieszka w Austri ma 33 lata,
        i zawsze u nas tak dlugo talerzyk czysci palcem
        ze nawet nie musisz wstawic do zmywalki
        wtedy wiemy jak obiad smakowal
        okropnosc,
        wie jak sie zachowac,
        ale u rodziny i bardzo dobrych znajomych
        to nie mamy tego tyku kulturalnego,
        staroswiecie
    • mhr-cs Re:A teraz przetłumacz ze swojego na coś 14.08.08, 13:56
      chetnie,
      ja myslalam ze znasz,
      Starka,najszlachetniejsza i tajemnicza,
      to zna podobno prawie kazdy polak,
      nie jest to forma orazajaca tylko informacyjna,
      to jest najstarsza wodka polska,ok 60 lat teraz ma
      ze Szczecina,(ale podobno 500lat tradycji ma )
      podobno smakuje podobnie jak whiski,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka