Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ostatni Magazyn Wino

    IP: 213.134.140.* 10.06.05, 12:49
    W ostatnim wydaniu Magazynu Wino, Marek Bieńczyk w swoim felietonie namawia
    właścicieli sklepów do importu własnego. Apel ze wszech miar chwalebny. Pytam
    tylko czy w obecnej sytuacji prawno-ekonomicznej jest to możliwe? Słyszałem
    ostatnio piąte przez dziesiąte, że przepisy zostaną (zostały?)
    zliberalizowane. Właściciele sklepów mieliby być wyłączeni spod niektórych
    regulacji dotyczących dużych importerów (wymóg posiadania magazynu w składzie
    celnym, gwarancje bankowe dotyczące importu etc.). Nie wiem ile w tym prawdy.

    P.S. Nie myślę tu o tym co robi Robert Mielżyński, który ma zdaje się dość
    dobre zaplecze finansowe i najnormalniej w świecie stać go na takie hobby jak
    handel winem w Polsce. Nie ma oczywiście nic w tym złego, wręcz odwrotnie.
    Serdecznie go pozdrawiam w tym miejscu, podobnie jak całe forum.
    Obserwuj wątek
      • nie.my Re: Ostatni Magazyn Wino 10.06.05, 14:17
        Gość portalu: rural napisał(a):

        > P.S. Nie myślę tu o tym co robi Robert Mielżyński, który ma zdaje się dość
        > dobre zaplecze finansowe i najnormalniej w świecie stać go na takie hobby jak
        > handel winem w Polsce. Nie ma oczywiście nic w tym złego, wręcz odwrotnie.
        > Serdecznie go pozdrawiam w tym miejscu, podobnie jak całe forum.
        Nie siedze u Mielzynskiego w portfelu ale dokladac do interesu raczej nie
        doklada ;-) a wrecz przeciwnie, sadzac po ciaglych brakach w asortymencie.

        Pozdrawiam

        NieMy
      • giorgio_primo Re: Ostatni Magazyn Wino 10.06.05, 15:16
        Gość portalu: rural napisał(a):

        > W ostatnim wydaniu Magazynu Wino, Marek Bieńczyk w swoim felietonie namawia
        > właścicieli sklepów do importu własnego. Apel ze wszech miar chwalebny. Pytam
        > tylko czy w obecnej sytuacji prawno-ekonomicznej jest to możliwe?

        Zawsze było możliwe, tylko zwykle nieopłacalne. Nic się w tej kwestii nie
        zmieniło, poza tym że sprawy związane z obsługą akcyzy przejął Urząd Celny i
        jest trudniej niż było, bo na razie celnicy nie nabrali rutyny posiadanej przez
        Urząd Skarbowy. Formalności związane z samodzielnym importem dla jednego sklepu
        natychmiast powodują konieczność zatrudnienia na stałe minimum jednej osoby.
        Nie będę zgłębiał tu rachunku ekonomicznego takiego działania, ale przy polskim
        poziomie spożycia wina ozancza to istnienie granicy ilości punktów handlowych
        dla jakich ma sens taki indywidualny import. I ta liczba sklepów to nie są
        bynajmiej dwa, ale więcej. Dającym takie porady, proponuję najpierw głębsze
        zbadanie cen chociażby transportu z obsługą celno-skarbową w wypadku jednej
        palety wina (minimum 600 but.) a ceny za ten sam transport w wypadku 40 palet.
        W pierwszym wypadku istnieje nawet ryzyko, że przy tanim winie o jakie na forum
        często są prośby, cena transportu będzie wyższa od ceny zakupu wina. Oczywiście
        VAT płacimy od ceny wraz z transportem...

        Niestety takie porady pojawiają się często od osób nie znających realii
        polskiego rynku i kosztów ponoszonych przez pewne decyzje.

        > Słyszałem
        > ostatnio piąte przez dziesiąte, że przepisy zostaną (zostały?)
        > zliberalizowane. Właściciele sklepów mieliby być wyłączeni spod niektórych
        > regulacji dotyczących dużych importerów (wymóg posiadania magazynu w składzie
        > celnym, gwarancje bankowe dotyczące importu etc.).

        Nikt nie jest zmuszony posiadać magazynu w składzie celnym. Co zresztą nie
        dotyczy i tak win z UE, których dotyczy jedynie skład podatkowy. Problem polega
        na tym, że kiedy nie korzysta się ze składu celnego (wina spoza UE) lub składu
        podatkowego, trzeba zapłacić VAT w momencie wwiezienia wina na teren kraju.
        Korzystanie zaś ze składów ma sens ekonomiczny przy stosunkowo dużym obrocie.

        > Nie wiem ile w tym prawdy.

        Niewiele, jak zwykle kiedy w polskiej prasie pisze się o "byznesie".

        Import sklepów ma sens jednak z innego powodu. Jest nim ciekawa i autorska
        karta win. Na pewno jednak cena z tego powodu niższa się nie staje. Istnieje
        ryzyko, że czasem będzie wyższa.
          • Gość: tpb Re: Ostatni Magazyn Wino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 19:23
            Zacząłem jakiś głębszy wywód, ale mi przeszło. Ponieważ, zdaje się, nie wszyscy
            uczestnicy wątku czytali ostatni MW pozwalam sobie zamieścić go tu w całości.
            Jakoś mnie drażni sąd nad autorem a priori (to też a propos wątku o popularyzacji).

            Notatki spod korka
            Marek Bieńczyk

            Powrót H. do bazy

            W niemal rok po przystąpieniu do Unii Europejskiej, w niemal trzy lata od
            pierwszego numeru Magazynu Wino, w ponad dwadzieścia lat od chwili pojawienia
            się w naszych sklepach wina Sophia, w niemal dziesięć lat od pierwszej porządnej
            warszawskiej degustacji dla dziennikarzy, pytanie „Co dalej z Tobą, Polsko?”,
            wciąż ciśnie się na usta i wdziera się w zbyt na co dzień zmrużone oczy. Zbyt
            zmrużone: kiedy degustuje się ileś tam win dziennie, jeździ po winiarskich
            targach i odwiedza winiarzy, zapomina się naturalnie o fakcie, że jakieś 85 albo
            i więcej procent win sprzedawanych jest w supermarketach, że bliższa ciału jest
            koszula niż pite w zachwycie przez dziennikarza hermitage pod Lyonem czy shiraz
            w Barossa Valley, że polski stół ugina się, jeśli w ogóle się ugina, pod
            ciężarem nieco innych butelek za nieco inne pieniądze.
            Podczas ostatniego panelu degustacyjnego w redakcji Andrzej Daszkiewicz otrzymał
            esemesa od przyjaciela, który wypatrzył w jednym z wrocławskich sklepów znane
            langwedockie Mas de Daumas Gassac za 120 zł i dobre cahors Lagrezette za bodaj
            80 zł. Bardziej niż przyzwoite ceny (niewiele wyższe od cen w sklepach
            francuskich, niemal identyczne), uderzyła mnie potrzeba podzielenia się tą
            wiadomością; oto ktoś o godzinie dwunastej w południe w dzień powszedni odkrywa
            w sklepie mały cud, o którym pragnie natychmiast, bez zwłoki komuś opowiedzieć
            (podobne gorączkowe i serdeczne przekazywanie wieści o okazjach dokonuje się
            codziennie na forum gazety.pl). Przyznam bez picia, że już nieco zapomniałem o
            smaku emocji, dreszczyku ekscytacji, jaki towarzyszył mi dawnym wyprawom do
            warszawskich supermarketów z przewodnikiem Hachette’a w ręku (jakie to było
            szczęście, gdy znalazło się wino figurujące w książce!), albo do naszych sklepów
            winiarskich, z nadzieją, że trafi się coś wyjątkowego. Czasami się trafiało; w
            dawnym sklepie PWW na Kredytowej bodaj w 98 sprzedawali bardzo dobre bordeaux
            supérieur Château Parenchère cuvée Gazaniol po czterdzieści parę złotych;
            pomylili się, źle odczytali etykietę i dali tej prestiżowej cuvée cenę wina
            podstawowego, czterdzieści złotych oszczędzone, a tyle radości!.
            Późniejszy bieg wypadków sprawił, że, by przytoczyć klasyka, człowiek oderwał
            się nieco od mas, zaczął, ze względu na okoliczności życiowe, kupować wino
            zagranicą, męczyć kręgosłup własny i przede wszystkim biednej H. która,
            zamieszkała na obczyźnie, zbierała w swej dziupli setki butelek na podstawie
            przesyłanych jej list i telefonów późną nocą. Gdybyście nie wiedzieli, czym jest
            miłość, mam dla Was definicję: trzymać dla kogoś dwieście pięćdziesiąt butelek w
            norce trzy metry na trzy.
            Wróćmy jednak do Polski. Andrzej, który nigdy kontaktu z bazą nie stracił,
            opowiada, że znanych mu czytelników MW irytują niekiedy kolejne opowieści o
            winach u nas niedostępnych, o kolejnych odległych winiarniach, gdzie wyciągają
            dla dziennikarzy flaszki w Polsce nieznane. Rozumiem tę irytację: każdy by się
            napił i samego mnie niekiedy trafia szlag, gdy ktoś, oblizując różowe usteczka,
            z wypiekami na twarzy, opisuje w Decanterze pionową degustację Cheval Blanc czy
            Romanée Conti; najbardziej mnie denerwuje ta udawana niewinność, że teraz ja, a
            wkrótce przecież wy, mnie się udało przed wami. Z drugiej wszak strony czytam
            to, bo się czegoś uczę, czegoś się dowiaduję, tak jak przez długie lata czytałem
            wiele pism winiarskich, zanim cokolwiek doprawdy porządnego trafiło w moją mordkę.
            Tym niemniej oczywisty rozziew między polskimi konsumentami a dziennikarzami ma
            szansę się zmniejszyć. Wystarczy przejrzeć dawne numery MW, by zobaczyć, że
            wiele win w nich wspominanych już trafiło do Polski; producenci zabiegają o nasz
            rynek jak nigdy. Coś się zmieniło także na świecie. Wielu winiarzy nie szuka już
            wielkich importerów, którzy upłynnią im znaczny procent ich produkcji. Szukają
            dosłownie pojedynczych sklepów, gdzie ktoś im sprzeda sto czy dwieście butelek.
            Jest dla mnie ewidentne, że czasy już dojrzały, i że to właściciele sklepów
            muszą przystąpić do ofensywy i pokonać – bezwględnie duże, niekiedy koszmarne –
            trudności. Innymi słowy samemu zabrać się za import; niektórzy już to robią i
            nie wychodzą na tym źle. Na zasadzie bezpośredniego zakupu u producenta działa
            większość mi znanych sklepików winiarskich we Francji czy Belgii; także część
            sklepów niemieckich czy austriackich. Oczywiście, wiąże się to z ryzykiem,
            oczywiście zewsząd grożą szykany (łapówki na granicy, nic się chyba nie
            zmieniło), oczywiście trzeba różnych pomysłów (sklepikarze paru sklepów, łączcie
            się!), lecz dla Polski winiarskiej byłoby to niezwykle cenne. Może wówczas baza
            i nadbudowa piłaby mniej więcej to samo, może wówczas wina osiągnąć by mogły
            wreszcie ceny berlińskie (to dobry punkt odniesienia), bo doprawdy nie ma
            powodu, by w rok po wejściu do Unii nasze ceny były wyższe od niemieckich
            niekiedy dwa razy. Może się mylę, może nie widzę wszystkich przeszkód, może
            znowu odrywam się od bazy. Ale mi zależy: H. wróciła niestety do kraju i się do
            mnie wprowadziła.
            • panowca drobiazg 16.06.05, 17:40

              > Podczas ostatniego panelu degustacyjnego w redakcji Andrzej Daszkiewicz
              otrzyma
              > ł
              > esemesa od przyjaciela, który wypatrzył w jednym z wrocławskich sklepów znane
              > langwedockie Mas de Daumas Gassac za 120 zł i dobre cahors Lagrezette za bodaj
              > 80 zł.

              szkoda tylko że ta "okazja" dotyczyła zamykanego - padającego (?) sklepu, w
              którym ceny obniżono od 20 do 40% - takie jaskółki niestety nie cieszą
          • Gość: tpb Re: Ostatni Magazyn Wino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 19:24
            Zacząłem jakiś głębszy wywód, ale mi przeszło. Ponieważ, zdaje się, nie wszyscy
            uczestnicy wątku czytali ostatni felieton MB w MW pozwalam sobie zamieścić go
            tu w całości. Jakoś mnie drażni sąd nad autorem a priori (to też a propos wątku
            o popularyzacji).

            Notatki spod korka
            Marek Bieńczyk

            Powrót H. do bazy

            W niemal rok po przystąpieniu do Unii Europejskiej, w niemal trzy lata od
            pierwszego numeru Magazynu Wino, w ponad dwadzieścia lat od chwili pojawienia
            się w naszych sklepach wina Sophia, w niemal dziesięć lat od pierwszej porządnej
            warszawskiej degustacji dla dziennikarzy, pytanie „Co dalej z Tobą, Polsko?”,
            wciąż ciśnie się na usta i wdziera się w zbyt na co dzień zmrużone oczy. Zbyt
            zmrużone: kiedy degustuje się ileś tam win dziennie, jeździ po winiarskich
            targach i odwiedza winiarzy, zapomina się naturalnie o fakcie, że jakieś 85 albo
            i więcej procent win sprzedawanych jest w supermarketach, że bliższa ciału jest
            koszula niż pite w zachwycie przez dziennikarza hermitage pod Lyonem czy shiraz
            w Barossa Valley, że polski stół ugina się, jeśli w ogóle się ugina, pod
            ciężarem nieco innych butelek za nieco inne pieniądze.
            Podczas ostatniego panelu degustacyjnego w redakcji Andrzej Daszkiewicz otrzymał
            esemesa od przyjaciela, który wypatrzył w jednym z wrocławskich sklepów znane
            langwedockie Mas de Daumas Gassac za 120 zł i dobre cahors Lagrezette za bodaj
            80 zł. Bardziej niż przyzwoite ceny (niewiele wyższe od cen w sklepach
            francuskich, niemal identyczne), uderzyła mnie potrzeba podzielenia się tą
            wiadomością; oto ktoś o godzinie dwunastej w południe w dzień powszedni odkrywa
            w sklepie mały cud, o którym pragnie natychmiast, bez zwłoki komuś opowiedzieć
            (podobne gorączkowe i serdeczne przekazywanie wieści o okazjach dokonuje się
            codziennie na forum gazety.pl). Przyznam bez picia, że już nieco zapomniałem o
            smaku emocji, dreszczyku ekscytacji, jaki towarzyszył mi dawnym wyprawom do
            warszawskich supermarketów z przewodnikiem Hachette’a w ręku (jakie to było
            szczęście, gdy znalazło się wino figurujące w książce!), albo do naszych sklepów
            winiarskich, z nadzieją, że trafi się coś wyjątkowego. Czasami się trafiało; w
            dawnym sklepie PWW na Kredytowej bodaj w 98 sprzedawali bardzo dobre bordeaux
            supérieur Château Parenchère cuvée Gazaniol po czterdzieści parę złotych;
            pomylili się, źle odczytali etykietę i dali tej prestiżowej cuvée cenę wina
            podstawowego, czterdzieści złotych oszczędzone, a tyle radości!.
            Późniejszy bieg wypadków sprawił, że, by przytoczyć klasyka, człowiek oderwał
            się nieco od mas, zaczął, ze względu na okoliczności życiowe, kupować wino
            zagranicą, męczyć kręgosłup własny i przede wszystkim biednej H. która,
            zamieszkała na obczyźnie, zbierała w swej dziupli setki butelek na podstawie
            przesyłanych jej list i telefonów późną nocą. Gdybyście nie wiedzieli, czym jest
            miłość, mam dla Was definicję: trzymać dla kogoś dwieście pięćdziesiąt butelek w
            norce trzy metry na trzy.
            Wróćmy jednak do Polski. Andrzej, który nigdy kontaktu z bazą nie stracił,
            opowiada, że znanych mu czytelników MW irytują niekiedy kolejne opowieści o
            winach u nas niedostępnych, o kolejnych odległych winiarniach, gdzie wyciągają
            dla dziennikarzy flaszki w Polsce nieznane. Rozumiem tę irytację: każdy by się
            napił i samego mnie niekiedy trafia szlag, gdy ktoś, oblizując różowe usteczka,
            z wypiekami na twarzy, opisuje w Decanterze pionową degustację Cheval Blanc czy
            Romanée Conti; najbardziej mnie denerwuje ta udawana niewinność, że teraz ja, a
            wkrótce przecież wy, mnie się udało przed wami. Z drugiej wszak strony czytam
            to, bo się czegoś uczę, czegoś się dowiaduję, tak jak przez długie lata czytałem
            wiele pism winiarskich, zanim cokolwiek doprawdy porządnego trafiło w moją mordkę.
            Tym niemniej oczywisty rozziew między polskimi konsumentami a dziennikarzami ma
            szansę się zmniejszyć. Wystarczy przejrzeć dawne numery MW, by zobaczyć, że
            wiele win w nich wspominanych już trafiło do Polski; producenci zabiegają o nasz
            rynek jak nigdy. Coś się zmieniło także na świecie. Wielu winiarzy nie szuka już
            wielkich importerów, którzy upłynnią im znaczny procent ich produkcji. Szukają
            dosłownie pojedynczych sklepów, gdzie ktoś im sprzeda sto czy dwieście butelek.
            Jest dla mnie ewidentne, że czasy już dojrzały, i że to właściciele sklepów
            muszą przystąpić do ofensywy i pokonać – bezwględnie duże, niekiedy koszmarne –
            trudności. Innymi słowy samemu zabrać się za import; niektórzy już to robią i
            nie wychodzą na tym źle. Na zasadzie bezpośredniego zakupu u producenta działa
            większość mi znanych sklepików winiarskich we Francji czy Belgii; także część
            sklepów niemieckich czy austriackich. Oczywiście, wiąże się to z ryzykiem,
            oczywiście zewsząd grożą szykany (łapówki na granicy, nic się chyba nie
            zmieniło), oczywiście trzeba różnych pomysłów (sklepikarze paru sklepów, łączcie
            się!), lecz dla Polski winiarskiej byłoby to niezwykle cenne. Może wówczas baza
            i nadbudowa piłaby mniej więcej to samo, może wówczas wina osiągnąć by mogły
            wreszcie ceny berlińskie (to dobry punkt odniesienia), bo doprawdy nie ma
            powodu, by w rok po wejściu do Unii nasze ceny były wyższe od niemieckich
            niekiedy dwa razy. Może się mylę, może nie widzę wszystkich przeszkód, może
            znowu odrywam się od bazy. Ale mi zależy: H. wróciła niestety do kraju i się do
            mnie wprowadziła.
            • giorgio_primo Re: Ostatni Magazyn Wino 11.06.05, 12:08
              Gość portalu: tpb napisał(a):

              > Zacząłem jakiś głębszy wywód, ale mi przeszło. Ponieważ, zdaje się, nie
              > wszyscy
              > uczestnicy wątku czytali ostatni felieton MB w MW pozwalam sobie zamieścić go
              > tu w całości.

              To miło, ale odniosłem się nie do wspomnianego felietonu, a do wpisu dokonanego
              przez stałego bywalca tego forum, którego wątki raczej nie skłaniają do
              posądzenie go o złą wolę. To po pierwsze.

              > Jakoś mnie drażni sąd nad autorem a priori (to też a propos wątku
              > o popularyzacji).

              Po drugie: sąd dotyczy sytuacji ogólnej a nie konkretnych przypadków, więc
              proszę o zachowanie proporcji.


              Tytułem wyjaśnienia, które mam nadzieję że znalazło się wydrukowane w imię
              dziennikarskiej rzetelności w "odredakcyjnym" komentarzu do felietonu Pana
              Marka:

              Wina "Mas de Daumas Gassac za 120 zł i dobre Cahors Lagrezette za bodaj
              80 zł" we Wrocławiu, to nie jest nic radosnego, co potwierdzi każdy mieszkaniec
              miasta nad Odrą i okolic. To ceny ze sklepu który wyprzedawał towar w wyniku
              LIKWIDACJI. Jeśli radosną wiadomością dla piszącego o winie w Polsce jest
              likwidacja kolejnego lubianego i mającego rozsądne ceny sklepu z winem, to
              niestety ale ja tego nie rozumiem.

              Przy podanych jako przykład "sklepikach winiarskich we Francji czy Belgii"
              ciężko nie wspomnieć, że spożycie wina w tych krajach w wypadku win o których
              tutaj rozmawiamy jest dziesiątki razy wyższe niż w Polsce, a często siła
              nabywcza mieszkańców uliczki przy której się rzeczone "sklepiki" znajdują jest
              zbliżona do średniej wielkości miasta w Polsce.

              Dlatego to "być albo nie być" dla wina w Polsce jest mocno związane z tym co
              piszecie.
      • fan.zin Re: Ostatni Magazyn Wino 13.06.05, 15:45
        Jakoże Magazyn Wino to niskonakładowe, pozbawione korekty pismo
        rozpowszechniane przez i w kręgach miłośników składu p. Mielżyńskiego, powinno
        zmienić nazwę na Fanzin Wino. Byłoby uczciwiej.
        • Gość: rural Re: Ostatni Magazyn Wino IP: 213.134.140.* 13.06.05, 16:34
          Nie przesadzałbym. Człowiek i miejsce, które stworzył, jest na rodzimym ugorze
          szczególne. Owszem w przypadku MW (i nie tylko) zapatrzenie trwało, czemu
          trudno się dziwić. Teraz projekt trochę spowszedniał, co wszystkim wyszło na
          dobre. Dobrze jednak, że jest.

          Pozdrawiam
        • Gość: docg sio! IP: 212.160.147.* 14.06.05, 08:29
          dlaczego tak jest, że do każdej ciekawej dyskusji musi się włączyć jakiś
          frustrat, piszący pod nieidentyfikowalnym na tym forum nickiem, i pisać
          głupoty? Człowieku, jeśli masz jakieś argumenty, przykłady na poparcie swojej
          tezy to je podaj a jak nie, to nie pisz w ogóle.
          • Gość: monty Re: sio! IP: 157.25.164.* 14.06.05, 13:05
            :
            Gość portalu: docg napisał(a):

            > dlaczego tak jest, że do każdej ciekawej dyskusji musi się włączyć jakiś
            > frustrat, piszący pod nieidentyfikowalnym na tym forum nickiem, i pisać
            > głupoty? Człowieku, jeśli masz jakieś argumenty, przykłady na poparcie swojej
            > tezy to je podaj a jak nie, to nie pisz w ogóle.

            Fakty: MW jest pismem niskonakładowym; korekta jest na skandalicznym poziomie,
            na co zresztą wielu uczestników tego forum zwracało uwagę; bardzo często
            pojawiają się zdjęcia marnej jakości; piszący w MW piją i grillują u p.
            Mielżyńskiego, który często wchodzi do paneli degustacyjnych, na co rówiez
            zwracano na tym forum uwagę.

            Tak wyglądaja właśnie pisma zwane fanzinami. To nie żadna obelga czy głupota
            tylko fakty. Po prostu nie wygląda to do końca profesjonalnie. Profesjonalny
            jest np. Winoman, kiedy pisze o swoim pobycie we Friuli czy też trzej panowie
            B. kiedy dywagują na temat Langwedocji, ptasich gniazd w winnicach Roussillon
            czy borytryzowanej zupy z Yquem. Ale to jeszcze trochę za mało...
            • Gość: docg Re: sio! IP: 212.160.147.* 14.06.05, 14:13
              Gość portalu: monty napisał(a):
              > Fakty: MW jest pismem niskonakładowym; korekta jest na skandalicznym
              poziomie,
              > na co zresztą wielu uczestników tego forum zwracało uwagę; bardzo często
              > pojawiają się zdjęcia marnej jakości; piszący w MW piją i grillują u p.
              > Mielżyńskiego, który często wchodzi do paneli degustacyjnych, na co rówiez
              > zwracano na tym forum uwagę.

              nakładu MW nie znam (a Ty znasz?) co do korekty się zgadzam (przy tym trzeba
              zauważyć że jednak jakość druku i papier są na wysokim poziomie), zdjęcia, fakt
              zdarzały się sporadycznie słabe, ale to wyjątki. U kogo "piją i grillują"
              autorzy - nie wiem, nawet jeśli u p. Mielżyńskiego, to nie sądzę, aby to
              skutkowało zawyżonymi ocenami sprowadzanych przez niego win. Mielżyński raz
              wszedł do panelu degustacyjnego i to nie wina, ale oliwy, być może brał też
              udział w tych akcjach z dobieraniem wina do jedzenia, ale to akurat jest
              margines tego pisma i to w rodzaju tych mniej poważnych. Daleko bardziej mnie
              niepokoi obecność AW wśród poważnych osób piszących o winie, ale to nie powód,
              żeby proponować zmiane tytułu na Fanzin Agnieszki.
              A poza tym chodziło mi bardziej o to, że w poście na który odpowiadałem nie
              było nic merytorycznego, tylko takie złośliwe jątrzenie.
              pozdrawiam
              • joe_stru Re: sio! 14.06.05, 14:43
                Hej! Już kiedyś o tym wspominałem , ale jeszcze raz. Są pewne zasady, których
                należy przestrzegać. I te zasady w MW zostały złamane. W jednym z ostatnich
                numerów pisma rzeczywiście oceniane były dostępne u nas oliwy. Jednym z
                oceniających był p. Miełżyński, importer tychże ocenianych oliw. I tak się
                złożyło , że wygrał właśnie jeden z "jego" produktów, a inny zajął jakieś
                miejsce na pudle. Już to jest wysoce niestosowne. Ale kiedy przewrócimy kilka
                kartek MW do tyłu znajdujemy płatną reklamę firmy p. Miełżyńskiego. I to jest
                niestety prawdziwy skandal. Gdyby MW był pismem robionym przez grupę towarzyską
                (trochę jest szczerze mówiąc) dla innej grupy towarzyskiej i dostarczany za
                darmo pod drzwi wszystko byłoby mniej więcej ok. Ale gdy pismo jest
                przedsięwzięciem komercyjnym i sprzedawanym w sklepach wszystkim chętnym -
                takie praktyki są niedopuszczalne. I zaznaczam - nie sugeruję ,że oliwy były
                ocenione nieuczciwie, bo nie wiem czy tak było. Ale podejrzenia rodzą się chyba
                u każdego bezstronnego czytelnika. I teraz wracając do "towarzyskości" tego
                pisma. Jest ono pisane w całości przez kilka osób, przez co monotonne. I w tym
                zamkniętym kręgu leży , myślę, przyczyna zaproszenia pana M do oceniania
                własnych towarów. Autorzy MW znają Pana M i lubią, więc czemu nie. Podobna
                sprawa z panelem badającym połączenia win z jedzeniem. W panelu znów pan M i
                jego wina. A w magazynie reklamy składu win pana M. No zwyczajnie tak nie wolno
                robić. Jakbym odwalił taki numer, to by mnie wyrzucili z roboty i jeszcze
                przegrałbym w sądzie pracy, a to u nas spora sztuka.
                A poza tym lubię MW, kupuję i czytam i trzymam kciuki za jego rozwój. pzdr
                • ducale Re: sio! 14.06.05, 15:00
                  No to troche prawda ,zgadzam sie z Joe,moze byc to odbierane jako delikatnie
                  mówiąc nieetyczne i niestosowne.To taki miecz obosieczny ,którym ( dziwię sie
                  bardzo redakcji)MW sie zabawia.Powiem szczerze ,jakbym był szefem duzego
                  importera to baaardzo długo bym zastanawiał się nad reklamą w MW, a przeciez z
                  tego ma zyć MW
                  ps. ja lubię MW i pewnie skład p.Mielzynskiego jest bardzo ok(nie
                  byłem ),chcialem tylko zarysować pewien punkt widzenia
                  • Gość: tpb Re: sio! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.05, 15:54
                    Dzieki za wszystkie krtyczne uwagi, chętnie usłyszelibyśmy jednak głosy
                    dotyczące szerzej zawartości MW (przy okazji w tyum numerze - brunello & vino
                    nobile, villany, rodan i parę innych, ciekawych tematów). Forum (w rozumieniu
                    krytycznych i zainteresowanych winem uczestników) jest dla nas miarodajnym
                    żródłem informacji o zainteresowaniach polskich czytelników, więc chętnie takie
                    uwagi czytamy i - w miarę rozsądku - staramy się je uwzględniać.
                    Pozdrawiam
                    TPB
                  • joe_stru Re: sio! 14.06.05, 15:54
                    Gość portalu: tpb napisał(a):

                    > Dzięki za wyrazy sympatii. Robert Mielżyński (tak jak Tessa Caponi) brał
                    udział
                    > w panelu wyłącznie jako obserwator bez praw głosu - to wyłącznie gwoli
                    informac
                    > ji.
                    > Pozdrawiam
                    > TPB
                    -----> To po co brał? Albo trzeba było o tym napisać w MW, nie?
                    • giorgio_primo Re: sio! 14.06.05, 16:14
                      Mnie dziwi to "doprecyzowanie" pewnych spraw dopiero tutaj na forum. Tak jakby
                      zakładano, że może nikt nie zauważy, a jak na forum ktoś "odkryje"
                      to "wydelegujemy" jednego z "senior editorów" i wyjaśnią to, co przecież każdy
                      powinien wyczytać między wierszami.

                      ;-)
                      • sommelier1 Re: sio! 14.06.05, 23:35
                        Według mnie magazyn nie krył, że Pan Robert Mielżyński był uczestnikiem
                        degustacji oliw i warsztatów. Gdyby to miało pozostać tajemnicą nie publikował
                        by jego zdjęć i nie wymieniałby jego nazwiska w panelu.
                        Dlatego uważam, że MW podszedł z szacunkiem do czytelników informując o tym.
                        Chyba zgodzicie się z opinią, że w Polsce jest mało osób, które stanowią
                        autorytet w dziedzinie wina, dlatego zaproszenie (bodaj jedynego enologa w
                        Polsce) Roberta Mielżynskiego jest usprawiedliwiona.

                        Cóż moje opinie możecie odebrać jako stronnicze, ale dodam, że gdybyście znali
                        dobrze Pana Roberta to nawet nie podejrzewalibyście, że mógłby tworzyć
                        jakąkolwiek presję wobec dziennikarzy do zdobycia lepszych ocen swoich
                        produktów. Nie wspominając o samych dziennikarzach MW, którzy pozostaną zawsze
                        obojętni na tego typu działania każdego z importerów.

                        P.S Gdyby nie MW to moja edukacja o winie byłaby dużo dłuższa i trudniejsza.
                        • Gość: Pułkownik Jajec Re: sio! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 01:01
                          sommelier1 napisał:

                          > Według mnie magazyn nie krył, że Pan Robert Mielżyński był uczestnikiem
                          > degustacji oliw i warsztatów. Gdyby to miało pozostać tajemnicą nie
                          publikował
                          > by jego zdjęć i nie wymieniałby jego nazwiska w panelu.
                          > Dlatego uważam, że MW podszedł z szacunkiem do czytelników informując o tym.
                          > Chyba zgodzicie się z opinią, że w Polsce jest mało osób, które stanowią
                          > autorytet w dziedzinie wina, dlatego zaproszenie (bodaj jedynego enologa w
                          > Polsce) Roberta Mielżynskiego jest usprawiedliwiona.
                          >
                          > Cóż moje opinie możecie odebrać jako stronnicze, ale dodam, że gdybyście znali
                          >
                          > dobrze Pana Roberta to nawet nie podejrzewalibyście, że mógłby tworzyć
                          > jakąkolwiek presję wobec dziennikarzy do zdobycia lepszych ocen swoich
                          > produktów. Nie wspominając o samych dziennikarzach MW, którzy pozostaną
                          zawsze
                          > obojętni na tego typu działania każdego z importerów.
                          >
                          > P.S Gdyby nie MW to moja edukacja o winie byłaby dużo dłuższa i trudniejsza.

                          Jaja sobie robisz, co nie? Bo jeśli to na poważnie, to gnój w tubkach.
                          • speedygonzales Re: sio! 15.06.05, 01:11
                            to zaczyna przypominać opcję ze Stanem Tymińskim na początku lat 90-tych.
                            Człowiek z Ameryki, duza kasa, "poważanie", kilka paszportów... a tak naprawdę
                            nie wiadomo kim on jest. Autorytety z tego co mi wiadomo dojrzewaja latami.
                            Ot tak na marginesie...
                        • joe_stru Szanowny Sommelierze! 15.06.05, 09:13
                          sommelier1 napisał:

                          > Według mnie magazyn nie krył, że Pan Robert Mielżyński był uczestnikiem
                          > degustacji oliw i warsztatów. Gdyby to miało pozostać tajemnicą nie
                          publikował
                          > by jego zdjęć i nie wymieniałby jego nazwiska w panelu.
                          > Dlatego uważam, że MW podszedł z szacunkiem do czytelników informując o tym.
                          > Chyba zgodzicie się z opinią, że w Polsce jest mało osób, które stanowią
                          > autorytet w dziedzinie wina, dlatego zaproszenie (bodaj jedynego enologa w
                          > Polsce) Roberta Mielżynskiego jest usprawiedliwiona.
                          >
                          > Cóż moje opinie możecie odebrać jako stronnicze, ale dodam, że gdybyście
                          znali
                          >
                          > dobrze Pana Roberta to nawet nie podejrzewalibyście, że mógłby tworzyć
                          > jakąkolwiek presję wobec dziennikarzy do zdobycia lepszych ocen swoich
                          > produktów. Nie wspominając o samych dziennikarzach MW, którzy pozostaną
                          zawsze
                          > obojętni na tego typu działania każdego z importerów.
                          >
                          > P.S Gdyby nie MW to moja edukacja o winie byłaby dużo dłuższa i trudniejsza.

                          ---> Czy mógłby Pan po cichutku przypomnieć forumowiczom gdzie Pan pracuje???
                          pzdr.
                          • sommelier1 Och! Jaki ja tam szanowny!!! 16.06.05, 00:34

                            WYDAJE MI SIĘ, ŻE NIE MA SENSU PO RAZ KOLEJNY PRZYPOMINAĆ GDZIE PRACUJĘ, TYM
                            BARDZIEJ, ŻE TO ZOSTAŁO NIEDAWNO OKREŚLONE NA FORUM.

                            Zaznaczałem wyżej, że moja wypowiedź może być odebrana jako stronnicza.


                            Tak czy inaczej wycofuję się z wypowiedzi na poruszony temat, bo napewno Pan
                            Robert nie życzyłby sobie mojej dyskusji na takie tematy. Żałuję też swojej
                            poprzedniej wypowiedzi, ale cóż jestem młody i niedoświadczony w sztuce
                            dyplomacji. To zresztą nie pierwszy mój błąd na forum.

                            Nie jest łatwo osobie związanej z importerem udzielać się na forum, bo
                            cokolwiek może wzbudzić krytyczne uwagi.
                            Dlatego oszczędzam sobie opisy degustowanych win i ciekawych połączeń
                            kulinarnych, bo duża część tych doświadczeń związana jest z wiadomą ofertą.
                            Z drugiej strony opisywanie butelek konkurencji kłóci się z lojalnością wobec
                            firmy. Prywatnie jestem otwarty i nie ograniczam się do naszej oferty, a nawet
                            do oferty dostępnej w Polsce. Szanuję innych importerów (z wyjątkami).

                            Więc pomimo zachęt niektórych do pisania na forum (pozdrowienia dla pawełpp) to
                            dochodzę do jednego pytania - o czym mam pisać???
                            Np. Ciekawa dyskusja na temat „popularyzacji” wina – chciałbym opisać swoje
                            doświadczenia i opinie.
                            Może GP byłby zainteresowany uwagami młodego człowieka i tym jak w wieku 22 lat
                            zainteresował się winem, ale skoro na tej drodze ważną rolę odegrał MW to
                            lepiej sobie oszczędzić tej historii, bo wnioski niektórych mogą być takie, że
                            będę żałował kolejnej wypowiedzi.

                            Cóż pozdrawiam i zastanawiam się nad nowymi tematami do dyskusji, które może
                            nie przeniosą się na niebezpieczny grunt.

                            JK
                            • amsti Hm 16.06.05, 10:19
                              sommelier1 napisał:

                              > To zresztą nie pierwszy mój błąd na forum.
                              >


                              Nie patrz na to w ten sposób. Reprezentujesz jakieś stanowisko i masz prawo je
                              wyrazić, a ktoś inny ma prawo się do tego odnieść. I ma prawo mieć inne zdanie.
                              Inaczej nie byłoby dysqsji, tiko wońtki o qpowaniu wina w przedziale 10-20 zł na
                              wesele własne, córki, syna, ciotki, wujka, qlesia, ziomala itd.

                              Zachęcam do pisania i pozdrawiam

                            • pawelpp Re: Och! Jaki ja tam szanowny!!! 16.06.05, 11:58
                              Jurku!
                              Możesz śmiało tutaj pisać, tak jak na przykład robi to Holita, wiadomo z którym
                              importerem związana. Winersch i Giorgio_Primo są profesjonalistami również
                              związanymi z handlem winem. Ludzie skorzystają z Twojej wiedzy. Forum
                              jest "instytucją" bardzo demokratyczną i każdy pisać może. Różnymi trollami nie
                              należy się przejmować :-)
                              Za pozdrowienia dziękuję i również pozdrawiam serdecznie
                              Paweł
                    • tytus5 Re: sio! 14.06.05, 19:20


                      > > Dzięki za wyrazy sympatii. Robert Mielżyński (tak jak Tessa Caponi) brał
                      > udział
                      > > w panelu wyłącznie jako obserwator bez praw głosu - to wyłącznie gwoli
                      > informac
                      > > ji.
                      > > Pozdrawiam
                      > > TPB


                      Znakomity przykład dla dziennikarzy z innych dziedzin:
                      W Redakcji X odbył sie panel p.t."samochód dla Kowalskiego" zwyciężył nowy
                      Mercedes klasy S, obecność Pana Y (przedstawiciela Mercedesa w Mieście Z) była
                      przypadkowa i był on jedynie obserwatorem bez prawa głosu.
                      Litości!
                        • Gość: Pułkownik Jajec Re: sio! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 00:58
                          Gość portalu: tpb napisał(a):

                          > Nikt nie napisał, że obecność pana Mielżyńskiego była przypadkowa
                          > (...litości...). Wręcz przeciwnie, jest jedną z niewielu osób znających się na
                          > oliwie w Polsce i jego uwagi były bardzo rzeczowe.

                          Jaja sobie robisz tpb? Zna się na oliwie? Buhahahahahaha! Jestem rozje..y
                          śmiechem!
                          • Gość: docg Re: sio! IP: 212.160.147.* 15.06.05, 08:30
                            myślę, że trochę przesadzacie z interpretacją udziału Mielżyńskiego w
                            przedsięwzięciach MW. W Decanterze też piszą fachowcy związani z branżą,
                            ostatnio grupa osób, wśród których byli też importerzy, polecała białe wina -
                            nie ma w tym nic złego, jeśli tylko jest wyraźnie napisane, że pan X, importer
                            wina, poleca wino A czy B. Póki co, pan Mielżyński nie bierze udziału w panelu
                            degustacyjnym win ani o winie nie pisze. Trzeba też zauważyć, że najlepsi
                            fachowcy od wina pracują przecież w branży (no bo niby gdzie?) i szkoda byłoby
                            ich nie wykorzystywać w winopisarstwie, oczywiście w cywilizowany sposób. W
                            przypadku, o którym mówimy nie było przecież tak, że panowie Mielżyński i
                            Gogoliński spotkali się na Jasnej Górze na obiedzie a potem się tego wypierali,
                            ani też nie spotkali się w towarzystwie TPB w gabinecie Redaktora Naczelnego
                            żeby ustalić zestaw win do panelu degustacyjnego i ich oceny :-)
                            Za zdecydowanie bardziej szkodliwe uważam zapraszanie do paneli laików, którzy
                            wiedzą, co jest trendy i co pasuje do małych ciasteczek.
                            Jeśłi ktoś szuka dalszych sensacji, to dyskretnie podpowiem: jakiś rok temu
                            reaktor G.N. napisał artykuł o pewnej winnicy, a teraz - skandal, zgroza!!! -
                            PRACUJE w tej winnicy!!! A gdzie jest Prokurator? co robi policja??? :-)))
                            pozdrawiam
                        • joe_stru Drogi tpb! 15.06.05, 08:43
                          Gość portalu: tpb napisał(a):

                          > Nikt nie napisał, że obecność pana Mielżyńskiego była przypadkowa
                          > (...litości...). Wręcz przeciwnie, jest jedną z niewielu osób znających się na
                          > oliwie w Polsce i jego uwagi były bardzo rzeczowe.

                          --->Szczerze mówiąc tpb bardziej zgodne z prawdą byłoby napisać : Pan
                          Miełżyński jest jedną z niewielu osób KTÓRE ZNAMY znających się na oliwie w
                          Polsce. I to jest jeden z zasadniczych problemów Magazynu Wino. pzdr.
                          • Gość: tpb Re: Drogi tpb! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 09:45
                            Drogi Joe,
                            nie mówię nie, jeśli znasz się na oliwie albo winie (albo znasz kogoś, kto się
                            zna) zapraszamy do współpracy. Mam wrażenie, że MW (z przerażeniem spostrzegłem
                            na innych forach, że ten skrót dużo częściej oznacza Młodzież Wszechpolską -
                            wszelkie podobieństwa są przypadkowe ;-)) udowodnił parę razy, że jest otwarty
                            na ludzi spoza "wąskiego kręgu znajomych", w tym na uczestników forum. Piszę to
                            bez cienia ironii.
                            Pozdrawiam
                            TPB
                            • holita Re: Drogi tpb! 15.06.05, 10:29
                              Hmmm... Chcialam sie nie wtracac, ale przypomnialo mi sie, jak onegdaj
                              rozmawialam z Wojtkiem Gogolinskim o hiszpanskiej szynce (znam sie na tym
                              troche, pracowalam w knajpie z takimi szynkami, no i jestem "urodzonym
                              smakoszem hiszpanskiej szynki" ;-)) Powiedzialam, ze jak bedzie zapotrzebowanie
                              na artykul o szynce, to ja chetnie. Wojtek poczatkowo sie "zapalil" do pomyslu,
                              ale potem okazalo sie, ze redakcja nie zgadza sie, aby "osoba z branzy
                              popelniala jakiekolwiek artykuly w niezaleznym MW" - bo czytelnicy posadza MW o
                              stronniczosc. Jak widac, troche sie od tej pory zmienilo, co stwierdzam z lekka
                              ironia, ale jednak bez zgryzliwosci, bo mnie akurat zapraszanie ekspertow
                              pokroju p. Roberta nie razi (pod warunkiem wszakze, iz znajacy sie na winie /
                              oliwie itp. ludzie z innych firm winiarskich tez beda zapraszani...)

                              P.S. Chcialam tez napisac relacje z targow Alimentaria w Barcelonie, ale obawa,
                              ze pod niebiosa bede w niej wychwalac wina, ktore sprowadza Bodega, byla nie do
                              przeskoczenia...
                              • ducale Bravo Holita 15.06.05, 10:38
                                szkoda,o tych szynkach chetnie bym poczytał (co to komu przeszkadza gdzie
                                pracujesz )no ale...tpb jest trochę niekonsekwentny raz pisze ze Mielzynski
                                bral udzial w panelu bez prawa głosu,a za chwile "cenne były jego uwagi" nie
                                czepiam sie ,nie o to chodzi ale po poscie Holity to albo jest precedens i
                                pisza ludzie z branzy albo nie.Osobiscie uwazam ze Ci z szumnie nazywanej
                                branzy mają wiele ciekawego do opowiedzenia
                                pozdr
                                • Gość: tpb Re: Bravo Holita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 11:14
                                  Jest jednak pewna różnica w wyrażeniu swoich uwag podczas degustacji, a wzięciu
                                  udziału w ostatecznej ocenie, czyli "przyznawaniu oliwek". Co do postu Hollity,
                                  (która bądź co bądź też brała, a nawet organizowała kilka degustacji, i wyrażała
                                  podczas nich swoje opinie, choć nie wpływała na ocenę win)... Wierzę głęboko,
                                  że Twój tekst o szynkach byłby bardzo ciekawy i też bym go chętnie widział w MW
                                  tylko, co na to co bardziej krewcy uczestnicy tego forum? Boję się, że zaraz
                                  zrobiłby się kolejny skandal. A może nie mam racji? Tak na marginesie, R.
                                  Mielżyński nie napisał ani jednego artykułu do MW, piszę to choć mam wrażenie,
                                  że udowadniam, że nie jestem wielbłądem.
                                    • Gość: kapusta Re: szynka? dobrze przeczytałem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 15:08
                                      moim zdaniem przydalby sie jakis dobry art. nt. np. szynki (hiszp i/lub
                                      wloskiej). a co drogi kolego wiesz na temat jamon de jabugo??? moze bys sie
                                      czegos ciekawego dowiedzial, a od razu muwisz nie... popieram idee opisywania
                                      rzeczy pokrewnych wedlin serow itp byleby nie zajmowaly zbyt wiele cennej
                                      powierzchni mw. przemysl to. pozdrawiam. poza tym skoro holita sie na tym zna
                                      to czemu nie, ona nie jest importerem jamon ani prosciutto!
                                        • holita Re: ok, niech będzie "Magazyn Wino i Szynka" :-) 16.06.05, 20:32
                                          No to sie nazywa "wsadzic kij w mrowisko"! Ja tylko skromnym milosnikiem szynki
                                          jestem, gdzie mi tam do znawcow. Ale Docg, jesli nigdy w zyciu nie probowales
                                          hiszpanskiej "jamon de bellota", to namawiam Cie do jak najszybszego
                                          nadrobienia zaleglosci, a wtedy zrozumiesz, ile straciles, przez ..X.. lat
                                          swego zycia ne jedzac tych wspanialosci ;-))
                                          Dobra szynka (hiszpanska czy wloska), podobnie jak inne wedliny, wiele serow
                                          itp. to do wina bajeczna wrecz przystawka. Dlatego opisywanie takich specyjalow
                                          w MW uwazam za jak najbardziej stosowne, oczywiscie w ograniczonej formie, w
                                          koncu to faktycznie nie jest Magazyn Szynka (notabene, jakby ktos zakladal
                                          takowy, to ja moge wspolpracowac za darmo, jesli bede wysylana na degustacje...)

                                          Podoba mi sie ostatnie polaczenie hiszpanskiego Penin Magazine z miesiecznikiem
                                          Sibaritas -wyszedl z tego magazyn dla milosnikow wina i dobrego smaku W OGOLE,
                                          winu poswiecone jest 3/4 miejsca, ale pisze sie tez o czekoladzie, kawie,
                                          oliwie, restauracjach, kulinarnych trendach itp. Wychodzi niezle.
                                          Mnie w ogole fascynuje kwestia SMAKU jako takiego. Z calym szacunkiem, ale
                                          porownajcie sobie czekolade Milka i np. Valrhona - czy to nie przepasc?
                                          Chcialabym moc poczytac o dobrych czekoladach. O balsamicznym occie winnym. O
                                          produkcji oliwy, tak czesto przeciez zwiazanej z winem. O tysiacu innych
                                          rzeczy, ktore smakosz wina doceni, bo CENI SOBIE SMAK. Nie musze czytac tego w
                                          MW oczywiscie, ale ja akurat wlasnie przy lampce wina i wlasnie z ludzmi
                                          zakochanymi w winach tocze najciekawsze na ten temat rozmowy. Przypadek?...

                                          Jeszcze jedna "fajna" rzecz, jaka zrobili w nowym Sibaritas (polaczonym z
                                          Peninem): degustacja wody (Z KRANU!!!) w roznych, duzych hiszpanskich miastach.
                                          Panel degustacyjny Penina zebrany z kieliszkami w dloniach nad 10 wersjami
                                          kranowy - brzmi ciekawie, co?
                                          Moze by tak i u nas... ale ja sie raczej na to nie pisze - za duze poswiecenie!
                                          Pozdrawiam
                                          • ducale Re: ok, niech będzie "Magazyn Wino i Kranówa" :-) 16.06.05, 20:51
                                            holita napisała:



                                            >
                                            >
                                            > Jeszcze jedna "fajna" rzecz, jaka zrobili w nowym Sibaritas (polaczonym z
                                            > Peninem): degustacja wody (Z KRANU!!!) w roznych, duzych hiszpanskich
                                            miastach.
                                            >
                                            > Panel degustacyjny Penina zebrany z kieliszkami w dloniach nad 10 wersjami
                                            > kranowy - brzmi ciekawie, co?
                                            > Moze by tak i u nas... ale ja sie raczej na to nie pisze - za duze
                                            poswiecenie!
                                            > Pozdrawiam

                                            No ja juz mogę podpowiedzieć, kranówa Warszawa max 75pkt(płyn do zwrotnic,
                                            kocie siki itp). , Łódź 82+ , Zabrze 86+ ( najlepsza jaką pamietam), problem
                                            jest inny ,jak redakcja MW znajdzie osoby do panelu znające sie na kranowie w
                                            Polsce,
                                            ps. Holita zachecam do umieszczenia tutaj opowieści o szynkach ..
                                            • Gość: docg moze przynajmniej kacik szynkoznawczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 21:06
                                              nie wiem, co mozna napisac o szynce.... np. szynka X, crianza 2000, Rioja DO,
                                              suknia zlocistopomaranczowa z kawowymi refleksami, w nosie szynka, dym,
                                              smietana i krew, w ustach dominuje budyn waniliowy od beczki, pylasta, lupkowa,
                                              wypelniajaca usta, aczkolwiek rasowa i nie pozbawiona finezji. Dobra cena. 87
                                              punktów. (Deo) :-))))))
                                              Nie wiedzialem ze jest cala teoria szynek hiszpanskich, z poczatku mnie troche
                                              smieszylo ze mozna napisac o szynce w magazynie poswieconym winu, ale wlasciwie
                                              czemu nie. Tyle, ze przy obecnym wyborze szynek hiszpanskich w polskich
                                              sklepach bylaby to opowiesc science fiction, z naciskiem na fiction [FI-kszyn].
                                              No ale moze sie przyda przy wyjezdzie do Hiszpanii. Wprawdzie raz bylem i
                                              wiecej sie nie wybieram, ale moze inni :-)
                                              pozdrawiam
                                            • pawelpp Re: ok, niech będzie "Magazyn Wino i Kranówa" :-) 16.06.05, 21:09
                                              ducale napisał:
                                              > No ja juz mogę podpowiedzieć, kranówa Warszawa max 75pkt(płyn do zwrotnic,
                                              > kocie siki itp). , Łódź 82+ , Zabrze 86+ ( najlepsza jaką pamietam), problem
                                              > jest inny ,jak redakcja MW znajdzie osoby do panelu znające sie na kranowie
                                              > w Polsce,
                                              > ps. Holita zachecam do umieszczenia tutaj opowieści o szynkac.

                                              Kranówa prosto z warszawskich Filtrów jest nawet dobra. Psuje się dopiero w
                                              rurach. Byłem kiedyś na wycieczce na Filtrach. No ale... znowu będę posądzony o
                                              branie pod uwagę tylko warszawskiego punku widzenia
                                              :-))))))))))
                                              PS. Na wodzie się nie znam.
                                              "Święty Marcin pije wino, wodę pozostawia młynom."
                                          • mdobro Re: ok, niech będzie "Magazyn Wino i Szynka" :-) 17.06.05, 11:59
                                            Rzeczywiście podczas mojego pobytu w Hiszpanii próbowałem szynki nazwanej
                                            jakoś "Pato(a) Negra" (nie władam tym językiem) i muszę przyznać że pomimo że
                                            na codzień jestem fanatykiem produktów parmeńskich to czapka z głowy... Już sam
                                            sklep tylko z szynkami robił wrażenie a szynka była ręcznie krojona. Przy tej
                                            szynce znacznie też wzrosło nam spożycie riojy.

                                            Zgadzam się jednak że w Polsce rzadko można kupić dobre szynki suszone ze
                                            względu na niestety płytki rynek połączony z wysokimi cenami. I tu jest trochę
                                            analogia do rynku wina.
      • sstar Re: Ostatni Magazyn Wino 15.06.05, 09:54
        no wreszczcie dotarl i do Wroclawia (np. Nico i Wina&Specjaly i cos jakby LPR
        czy cos takiego - w kazdym razie zaczynajacego sie od LP:-). I tu chwala MW
        mamy czerwiec i voila - jest numer czerwcowy!

        Artykul nt Vino Nobile cieszy - tym bardziej ze z czolowych producentow
        oprocz Validipiatty jest u nas i Boscarelli i Poliziano-wiec mozna testowac.

        Ocene (notke) Ygay 95 jakbym sam napisal:-) to rzeczywiscie swietne wino.

        Czy ktos z forumowiczow juz zapoznal sie z nowa Gruzja?

        Czy juz nigdy nie bedzie MB vs WB? Chyba sie panowie nie poklocili
        i teraz juz nie moga sie publicznie klocic? Szkoda bo zwykle to
        byl jeden z pierwszych kolejnosci artykulow ktore zawsze czytalem.

        Pozdrawiam,
        star

        PS. Nt ostatniej burzy w szklance wody zgadzam sie z postem docg;
        Swietnie, ze MW mozemy czytac, a chyba tu na forum zbyt duzo uwagi
        (tradycyjnie - wszak to Polska przecie) poswieca sie incydentalnym
        wpadkom.
        • Gość: barolo Re: korekta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 18:32
          no cóż to jest niestety jeden z wielu błędów jakie się permanetnie zdarzają w
          MW. Informacje, które się pojawiają w MW, szczególnie jeżeli chodzi o wina
          importowane są bardzo często nie wiadomo skąd, są po prostu nieprawdziwe i nie
          mówię tu tylko przedziałach cenowych, które są przyznawane według kryteriów
          znanych tylko redakcji (chociaż wygląda mi to na zwyczajny brak kryteriów i
          chaos). No cóż, dobrze, że ten magazyn istnieje z przyczyn wymienianych juz na
          tym forum niejednokrotnie. Mam tylko jeden apel do redakcji: BŁĘDNA INFORMACJA
          JEST GORSZA NIŻ BRAK INFORMACJI !!!
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka