Dodaj do ulubionych

Polskie sklepy spoywcze za granica

IP: 212.183.134.* 12.09.08, 14:02
pytanie dla uztykownikow przebywajacych za granica.
co sadzicie o tych miejscach?
takie same jak w Polsce? drogo tanio? czegos wam brakuje?
Obserwuj wątek
    • Gość: AR Re: Polskie sklepy spoywcze za granica IP: *.hparc.com 12.09.08, 14:18
      W irlandzkich nie brakuje niczego - wrecz przeciwnie. Nie mam
      pojecia, dlaczego sprzedawane sa w nich polskie odpowiedniki
      produktow, ktore mozna kupic w kazdym irlandzkim supermarkecie (np.
      soki owocowe). Ptasie mleczko, szczaw, pierogi, polskie wedliny -
      rozumiem, nie mozna ich kupic nigdzie indziej, ale kawa Tchibo albo
      herbata Lipton? Asortyment jest podobny do osiedlowych sklepikow w
      Polsce. Drogo w porownaniu z Polska. Kupuje tam tylko herbaty
      owocowe i ziolowe, ktorych nie ma w innych sklepach.
      • linn_linn Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 12.09.08, 16:33
        Ja znam jeden w Rzymie, ale bylam dosc dawno. Ceny byly wyzsze niz w Polsce.
      • nexstartelescope Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 12.09.08, 20:43
        Gość portalu: AR napisał(a):

        >Ptasie mleczko
        > rozumiem, nie mozna ich kupic nigdzie indziej,

        ptasie mleczko mają w tesco exstra :)

        ale kawa Tchibo albo
        > herbata Lipton?

        a herbaty Lipton nigdzie nie mogę spotkac,chodziaż szukałam :( gdzie
        widziałeś?
    • pani.serwusowa Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 12.09.08, 14:26
      Moge napisac o dwoch polskich sklepach - jeden w Thirsk, drugi w
      Ripon, UK. Lipa totalna. 3/4 produktow to gotowe dania lub
      polprodukty (zupy w proszku, gorace kubki, sosy w sloikach, bigosy,
      golabki itp. nawet sosy slodko-kwasne a'la chinszczyzna [sic!]),
      ktorych nie uzywalam bedac w Polsce, wiec i zagranica mi
      niepotrzebne. Zaskakuje mnie, ze dostepne sa np. polski cukier, czy
      maka pszenna, nie moge natomiast dostac maki na zur. Maka pszenna i
      cukier sa o ok. 20% drozdsze niz angielskie. Ale widzialam, ze
      ludzie kupuja, z jakiego powodu? Nie wiem. Kupuja takze
      Naleczowianke, ktora potrafi byc drozsza niz Evian. [sic!]
      Kielbasa w kupiona na wage byla obrzydliwa, smakowala jak mielonka z
      puszki w kiszce. Jedyne co cieszy, to ogorki kiszone z beczki.
      Chleb, rzekomo polski pieczony w ukrainskiej piekarni w Leeds,
      dojezdza do sklepu, kiedy mowiac delikatnie nie jest najswiezszy.
      Nawet gdyby byl, to nie jest wart swojej ceny. Wole upiec domowy.
      Taniej i smaczniej.

      Obsluga w Ripon - OK. W Thirsk - ponizej krytyki. Facet stojacy za
      kasa nie mowi dzien dobry, dziekuje, prosze. Hmmm... W zasadzie nie
      mowi nic. Ale za to spiewa - piosenki Kowalskiej.

      Podsumowujac - wybor towarow nieciekawy, ceny kosmiczne. Obeszlabym
      sie swietnie bez tych sklepow, co zreszta od jakiegos czasu robie,
      bo dosc mocno sie zawiodlam. Niestety.
      • aleksandra.jan Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 12.09.08, 17:37
        Ja z kolei moge sie wypowiedziec na temat polskiego sklepu w
        Stawanger (Norwegia), ktory moim zdaniem jest beznadziejny. Po
        pierwsze wiekszosc produktow to zupy i sosy w proszku, a takze
        roznego rodzaju gotowce jak golabki, klopsy itp. Po drugie brak
        jakiegokolwiek nabialu, wedlin (nie posiadaja lodowek i zamrazarek).
        Po trzecie Sprzedawca niekompetentny nie wie kiedy bedzie nastepna
        dostawa.
        Moim zdanie totalne nieporozumienie zwlaszcza, ze moge to porownac
        do polskich sklepow w Las Vegas (swego czasu byly dwa) czy Seattle.
        • nexstartelescope Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 12.09.08, 20:39
          Ja tez o sklepach w UK - byłam w kilku, właściwie tylko jeden
          POCZĄTKOWO wydał mi się w miarę na przyzwoitym poziomie (Cambridge).
          Głównie ze względu na duży wybór świeżych artykułów (dostawy 2 razy
          w tygodniu) - serki homo,kefiry, twarożek, ser biały, polskie
          wędliny na wagę, nie paczkowane, świeże drożdże, kiszona kapusta,
          poza tym np.proszek do pieczenia czy chrzan w słoiku - czyli to,
          czego nie można kupic np. w Tesco na tzw.polskich półkach. Ceny z
          początku były dla ludzi, z czasem zaczęli tak nabijac ludzi w
          butelkę, że odechciało mi się robic tam zakupy - np.te same wafelki
          familijne były 2 razy droższe niz w tesco :/ Poza tym trafiały się
          przeterminowane produkty - kiedyś zastanawiałam się nad kupnem
          jakichś śledzi w ziołowej zalewie,było tego z 15 słoików, niestety
          na wszystkich była data ważności na następny dzień,wiec sobie
          darowałam. Kilka dni później zamiast tych słoików stało jedno
          wiaderko z tymi samymi śledziami,tym razem na wagę:/ Pozostałe
          polskie sklepy, w których byłam, to kompletna porażka - brak
          wyobraźni w zaopatrywaniu półek,brak typowych polskich artykułów,za
          to mnóstwo ogólnodostępnych w Anglii po wyższej cenie,
          przeterminowane produkty, ceny z kosmosu (w Brighton tymbark
          kaktusowy kosztował prawie 5 funtów, przed świętami w Thetford
          zakwas buraczany - prawie 7:)) No i jak ktoś wcześniej wspomniał -
          większośc zaopatrzenia to gotowce w proszku i słoikach i garmażerka.
          Generalnie ciężko spotkac w UK dobrze zaopatrzony sklep z uczciwą
          marżą,gdzie nie kombinują z datami ważności.Niestety większośc
          właścicieli takich sklepów wychodzi z założenia, że zdesperowany,
          spragniony rodzimej kuchni Polak kupi wszystko i po każdej cenie:(
    • Gość: Kiki Re: Polskie sklepy spoywcze za granica IP: *.bredband.comhem.se 13.09.08, 11:46
      Mieszkam w Szwecji w Malmo i musze powidziec,ze zaopatrzenie w pol. sklepach
      mamy wspaniale.Jeden sklep
      (najwiekrzy)prowadzi rumun z cala rodzina.Kupuje tam wszystko co mi
      potrzebne.Towar sprowadzany jest 2-razy w tygoniu.Wszystko swieze,smaczne i
      przystepna cena.Obsluga bardzo mila.Drugi sklep powstal w kwietniu.Polka miala
      produkty szw.Od kwitnia zmienila wszystko na pol.Co piatek jade do niej i kupuje
      wedliny na wage,swizutki piekny schabik,male goloneczki itd.Ceny bardzo
      przystepne.Obsluga mila i grzeczna.Trzeci sklep,ktory jest przy rynku od dawna
      tez jest dobry,ale uwazam,ze ceny sa wygorowane.Czwarty pol.sklepik jest kolo
      szpitala.Tam nie chodze.Ceny wysokie,towar byle jaki.A wiec musimy wiedziec
      gdzie kupowac i kiedy jechac,aby kupic smaczne rzeczy i nie przeplacac.Osobiscie
      to do szw.sklepow chodze zadko a jesli- to po mleko albo jakies smarowidlo do
      chleba.Wszystkie produkty,ktore jemy sa z Polski.
      • bene_gesserit Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 13.09.08, 11:50
        Gość portalu: Kiki napisał(a):

        Osobisci
        > e
        > to do szw.sklepow chodze zadko a jesli- to po mleko albo jakies
        smarowidlo do
        > chleba.Wszystkie produkty,ktore jemy sa z Polski.

        Z ciekawosci: a dlaczego?

        • Gość: Kiki Re: Polskie sklepy spoywcze za granica IP: *.bredband.comhem.se 13.09.08, 17:20
          Dlatego,ze uwilbiam pol.smak.Mieszkam tu ponad 30-lat i w pierwszych 20-latach
          bylam skazana na szw. produkty.
          Do dzis nie moge zaakceptowac razowego chleba z dodatkiem tzw."sirapu"czyli
          plyn,ktory jest odpadem cukrowych burakow,kaszanki z rodzynkami,slodkich
          sledzi,popularnej parowki zrobionej z kartofli,farby i tluszczu,chleba z ktorego
          mozna robic kulki do karabinu,slonego kaslera,szynek,ktore roznia sie tylko cena
          a nie smakiem.Brakiem kielbas,ktore mozna zjesc na goraco itd.itd.Jesli chcesz
          wiedziec wiecej to pytaj dalej.
          • bene_gesserit Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 13.09.08, 21:06
            Troszeczke sie otarlam o szwedzka kuchnie i nie mam o niej
            ekstatycznej opinii, ale pare rzeczy Szwedzi maja pysznych - np
            ryby i rybne potrawy, niektore slodycze.
            Noi na pewno sa tam delikatesy z produktami innych krajow - kiedy
            bylam w Danii, jadlam znakomite prosciutto. Stad pytanie.
            • Gość: Kiki Re: Polskie sklepy spoywcze za granica IP: *.bredband.comhem.se 13.09.08, 23:30
              Gdy bym zaczela kupowac te ryby to forsy by starczylo na 2-tygodnie to raz a dwa
              to ile mozna tych ryb jesc?A co do rybnych przetworow to nie wiem co masz na mysli?
              Jesli mrozone patyczki rybne lub kulki rybne z puszki to musze cie rozczarowac
              bo tego nawet kot nie chce powachac.
    • eeela Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 13.09.08, 18:53
      Belfast, Europa Foods:

      Duży wybór, ale wiele rzeczy mnie osobiście zbędnych: masa jakichś pulpetów w
      słoiku, sosów słodko-kwaśnych, zup w proszku, kosmetyków (wiele z nich do
      dostania wszędzie). Rozumiem jednak, że jest w Belfaście sporo ludzi, którzy
      pracują od rana do wieczora, odkładaja pieniądze, nie mają czasu gotować i nie
      lubią wyspiarskich gotowców. OK, mogę z tym żyć. Poza tym jest wiele przydatnych
      rzeczy, których nie mozna dostać gdzie indziej: mak, bułka tarta, zakwas na żur
      i barszcz czerwony, kapusta kiszona (ogórki sprowadzają wstrętne, nie kupuję
      ich), soki Kubusie, których smakowego odpowiednika na próżno tu szukać, ptasie
      mleczko, budynie.

      Co mnie naprawdę martwi, to wędliny - niby dużo, ale tak naprawdę wybór jest
      żaden, bo większość to straszny chłam. Można dostać niezłe kiełbasy, i to tyle -
      wszelkie karkówki, wędzonki, szynki i inne tego typu lepsze kąski są strasznej
      jakości, smakują czasami jak mydło i leci z nich woda. Salami i suszone kiełbasy
      bez aromatu (chociaż są często niezłe kabanosy). Wybór przypraw jest też skromny
      i zawalony gotowcami (nie mówię o ziołowych mieszankach, tylko o torebkach z
      mieszankami pt. 'chrupiący kurczak', 'sos tzatziki' etc.). Od lat na próżno
      szukać tam jałowca czy lubczyku (dzięki Bogu, że jest chociaż kminek).

      Ogólnie oceniam na cztery mniej - sklep jest bardzo przydatny, ale ma mocno
      odczuwalne braki.
      • pinkink3 Kalifornia:1.Los Angeles, 2.Orange 14.09.08, 00:58
        Polskie Deli w Los Angeles, Santa Monica.

        Nic ciekawego poza wedlina, robiona na miejscu, czy zaraz obok. Ladnie pachnie
        wedzonym miesem.
        Sklepik dosc nieatrakcyjny. Jakies tam tzw. polskie smaki: mrozone bigosy,
        flaczki, pierogi itp.a poza tym pewnie to samo co w innych polonijnych sklepach.
        Jakies ciasteczka,(nie jestem zainteresowana), zupy w proszku (j.w.), kasze itp.
        Obsluga do niedawna polska, teraz slyszalam, ze chyba Meksykanie za lada. Tansi
        pewnie;))

        Obrzydliwy zwyczaj zawijania wedliny w papier, skutkiem czego caly sok z szynki
        czy poledwicy wsiaka w opakowanie. Oczywiscie papieru jest od groma. Klada
        kawalek plastiku, ale w celach dekoracyjnych (?) raczej niz praktycznych. Kiedy
        przyjezdzam do domu (ok 30 mil), wedlina potrafi byc sucha jak wior i malo
        apetyczna.

        Poza tym pisza recznie ceny olowkiem na papierku, a rachunek jest wydrukowany na
        jakiejs chyba dziecinnej drukarence, bo nie wiadomo, czego ile i za co.
        Czegos takiego nie spotyka sie tu nigdzie indziej.
        Dosc to wszystko prymitywne, ale zdaje sie taka to uroda polonijnych sklepow.
        Dzielnica dosc nieciekawa.
        Klientela rozmaita: Polacy, troche Rosjanie i Ukraincy. Te dwie nacje maja
        niedaleko swoje sklepy, podobne w charakterze.
        Amerykanie tez sie zdarzaja. Te wszystkie obserwacje poczynilam w czasie
        rzadkich tam pobytow, raz moze dwa razy na rok.
        Za kazdym razem obiecuje sobie, ze juz nigdy wiecej. Ale potem zapominam i znowu
        jade albo prosze kogos ze znajomych o kawalek lwowskiej kielbasy. Ma za duzo
        czosnku, ale raz na rok mozna zjesc.


        Inny polski sklep to "Polka Delicatessen" w Orange. Jezdzilam tam kilka dobrych
        lat temu, ale to juz byla zupelna tragedia. Wedliny mieli z Los Angeles (patrz
        wyzej), tyle, ze na ogol juz nie najwyzszej swiezosci.
        Obsluga-ponizej najnizszego poziomu.
        Moze ktos inny cos napisze lepszego, bo to troche wstyd. Sklep w stylu
        zapyzialego, wiejskiego sklepiku z lat 60. No i ekspedientka jak chmura gradowa.
        Nie przesadzam.
      • foxie777 Re: Polskie sklepy spoywcze za granica 14.09.08, 05:58
        Ja mam jeden porzadny polski sklep.Godzina drogi.
        Mieszkam na Florydzie.Bardzo mila obsluga,Maja doskonale wyroby
        wedliniarskie z Chicago, ptasie mleczko, duzy asortyment piwa,
        na dokladke sami robia kiszona kapuste i jest pyszna.
        Natomiast nigdy nie zjem tak pysznych sledzi jak w Polsce.
        W okresie Swiat zawsze kupuje makowiec, grzybki no i kapuste.
        Jak jestem w Polsce to uwielbiam chodzic po sklepach spozywczych.
        pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka