Dodaj do ulubionych

teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz?

IP: *.master.pl 04.06.09, 11:53
hmmmmm...vegety, kostki, ziarenka smaków.......
mięsko tylko chudziutkie, bez grama tłuszczyku, który został
odkrojony....
żadnych bezsmakowych brokułów, kalafiorów, fasolek, szparagów.......
I CZYM JA MAM GO TERAZ KARMIĆ????
ja nie używam takowych specyfików .jadam prawie wszysko, ale co z
nim teraz począć, jak mu moje w buzi "rośnie" i nie ma "tegoż"
smaku???
nie pomyslcie, że nie potrafię gotować, nikt nie narzeał do tej
pory...aż...trafił mi się prawdziwek...
macie jakieś rady na to? nie chciałabym pójść w ślady rozsmakowanej
teściowej :(
Obserwuj wątek
    • gladys_g Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 11:59
      Jak mężowi nie smakuje, to niech on gotuje. A jak ma podane pod nos, to niech
      sobie doprawia pod siebie na talerzu i nie narzeka ;)

      Mój na początku wszystkie moje zupy zabijał maggi albo sosem sojowym. Z czasem
      mu przeszło, przyzwyczaił się do innych smaków i nauczył doceniać :)
      • Gość: izka Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.master.pl 04.06.09, 12:06
        mąż niestety gotować nie potrafi, podejrzewam, że doprawić też
        nie ...
        • gladys_g Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 13:35
          no to on ma problem, nie Ty :)
          • tetlian Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 06.06.09, 11:40
            To może weź parę lekcji u teściowej i naucz się gotować tak jak ona? ;)
        • avvg Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 13:40
          > mąż niestety gotować nie potrafi,

          A krytykować już tak? Jego problem. Sorry, ale doprawiać tymi cudami
          z glutaminianem można sobie na talerzu, nie musisz od razu wrzucać
          ich do garnka, psując potrawę również sobie.

          > podejrzewam, że doprawić też
          > nie ...

          Tym bardziej - daj mu pole, żeby się wykazał raz czy dwa, jak
          polegnie, niekonstruktywnie skrytykuj, może to go nauczy pokory.
        • Gość: ja do izki IP: *.chello.pl 06.06.09, 18:33
          wystarczy troche zaparcia
          w moim domu była jasna zasada: nie smakuje? nie jedz. nikt ci nie każe jak
          mężowi nie smakują twoje potrawy to niech wcina ciągle kanapki po paru dniach
          będzie wniebowzięty jak będzie jadł zwykły obiad
        • pos3gacz Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 07.06.09, 11:34
          Gość portalu: izka napisał(a):

          > mąż niestety gotować nie potrafi, podejrzewam, że doprawić też
          > nie ...
          ==========================================
          Ależ jesteś niemądra.
          To niech dalej korzysta z kuchni ""mamusi"" ewentualnie niech
          gotuje sobie sam.
          Nie umie ??? To już jego strata.
      • momas Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 12:07
        Powolutku odtawiac wegety, kucharki etc. Tzn sypac coraz nmniej,
        zastepując je innymi przyprawami typu pieprz, papryka czosnek, chili
        plus ziola.
        U mnie zadziałało. Butelka maggi od dwóch lat stoi otwarta i
        nieuzywana. (I niech stoi. Dopóki jest - nie ma potrzeby
        stosowania :) )
        Można też stosowac mocno zapachowe sładniki typu sery pleśniowe,
        ryby wędzone etc :)

        Ja jedynie do warzyw nie przekonałam, choc pewne postępy
        zauwazyłam :)
        Np szpinak z fetą - na ostro przechodzi :)
        Kalafior w plackach przechodzi...
        marchewka w ragu bolonskim przechodzi :)
      • bodzia50 Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 12:18
        tak, tak, dobrze Gladys_g pisze ,nie dać się, mógł się nauczyć od mamusi tego
        gotowania i podawać Tobie
        i wtedy Ty byś mówiła że jakieś żle doprawione .
        Że u Ciebie inaczej się jadło:)
        Pomału się przestawi. Choc czasem można "przy niedzieli"ugotować
        Mu jak Pan Bóg przykazał ,czyli teściowa.
        • Gość: sonia Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.chello.pl 07.06.09, 10:33
          ja czasami też mam taki problem ale wtedy odchodzę od kuchni i każe mu gotować
          samemu Czasami stanie przy kuchni a czasami się buldoczy to wtady albo je co
          ugotuję albo nieje wcale ,i to pomaga życzę Ci wytrwałości
      • Gość: sezam widziały gały co brały :) IP: *.ibd.gtsenergis.pl 06.06.09, 21:58
    • momas Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 12:12
      I jeszcze jedno - próbować kuchni z róznych stron świata ;)
      Nie mówie by codziennie, ale raz na jakis czas. Np w restauracji, a
      potem odtwarzac w domu te potrawy, które smakowały.
      • Gość: evro444 Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.09, 12:33
        a może faktycznie mało przyprawiasz? Nie chodzi o
        wymienione "polepszacze" ale o konkrety typu sól, pieprz, papryka
        itd.Wiem że w niektórych domach gotuje się bardzo "lajtowo" i dla
        kogość przyzwyczajonego np. do wegety takie przerzucenie w inną
        skrajność jest nie do zaakceptowania.
    • evamarija Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 13:07
      Moj maz pamietam sprzed lat ze przyprawial wszystko ogromna iloscia pieprzu
      kajenskiego itp. - wszystko smakowalo tak samo: przyprawami. Moje jedzenie,
      mojej mamy uwazal za jalowe.
      Dzis zle sie czasami czuje po obiedzie u swoich rodzicow (pelny zestaw obiadowy
      to ziemniaki i mieso), krytykuje ich za niezdrowe jedzenie, za nadmiar soli i
      pieprzu przy ograniczeniu sie jedynie do nich dwoch.
      Jak to zrobilam? Nie wiem, ale na pewno powoli. Zroznicowane jedzenie,
      spelnianie zachcianek moich i jego. Odkrywanie razem nowych smakow: potraw,
      przypraw, kuchni. I radosc z jedzenia.
      Mysle ze powinnas unikac potraw ktore gotuje jego mama zeby nie mial porownania:
      zwykle osoby korzystajace w nadmiarze z gotowcow przyprawowych maja mierny
      repertuar obiadowy.
      makarony:
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,89822948,89822948.html
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,87215246,87220490,0,2.html?v=2
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,78268697,78268697.html
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,89297928,94254361,0,2.html?v=2
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,93435624,93435624.html
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,95621675,95621675.html
      zapiekanek z ziemniakami itp.
      Pamietaj o sniadaniach i kolacjach: tosty, pasty, twarozki, proste salatki.
      Galeria potraw:
      fotoforum.gazeta.pl/71,3,777.html?sv=1&s=2
      I pytaj czy dobre czy nie warto drugi raz robic. I powinien byc uczestnikiem
      wiekszosci posilkow: dzis bedzie kroil chleb, jutro przypilnuje makaronu (juz
      sie nauczy kiedy gotowy), a pojutrze poprosi zebys zrobila paste ze sledzia, a
      jak nie znajdziesz czasu sam wrzuci do blendera i zamiesza :-)
      Moj maz czasami gotuje obiady: wybiera potrawe i wyprobowuje. I jakbym doradzala
      to sie wkurzy.
      • Gość: izka Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.master.pl 04.06.09, 13:44
        no tak...fajnie macie z tymi mężami...niestety mój tak dużo czasu
        spędza w pracy, że nie mogę go potem gonić do czegokolwiek w kuchni
        ( ja siedzę w domu z 2 dzieci ), jeśli chodzi o makarony, to je
        tylko w rosole. zapiekanki- tylko te z fast foodów, past kanapkowych
        też nie zje...uhhhhh.....aż sama sobie współczuję :(
        ileż można jeść kotletów z kurzych piersi? i zup, które smakują
        vegetą?naleśniki, placki też nie...
        • avvg Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 14:09
          A może to nie "wina" kuchni teściowej, tylko Twój mąż jest po prostu
          tym typem, dla którego jedzenie to zaspokajanie czynności
          fizjilogicznej i tyle? Takiego to raczej trudno zmienić.
          • chicarica Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 11:34
            Jakby był takim typem, to by jadł co podają i nie grymasił.
        • gladys_g Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 14:43
          wiesz co. u mnie od początku zasady były jasne. Ja gotuję tak, jak lubię i jak
          umiem. Jak mu nie smakuje, nie musi jeść.
          Żeby nie było - potraw, których stary nie lubi bo nie (a jest ich aż 3) nie
          robię w ogóle. Czasem gotuję coś pod niego, choćby pizzę, ale zawsze tak, żeby
          mi smakowało, bo nie mogłabym podać osobie dla której gotuje czegoś, co mi nie
          smakuje.

          Ja Tobie nie współczuję, bo nie rozumiem problemu. Jak nie chce jeść, to nie
          musi. To tylko jedzenie. Poza tym zawsze może sobie zapaćkać jedzenie keczupem,
          majonezem, musztardą i zasypać wegetą.
          • evamarija Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 15:40
            Ja mam podobnie jak gladys. Wiosna tesknie za mloda kapusta z koprem (maz nie
            przelknie, a ja bym jadla codziennie).
            Pamietaj tez zeby nie obrazac sie jak nie smakuje: nie musi. Choc jak ciagle nie
            smakuje to mozna popasc w depresje.
            A moze faktycznie kaleka smakowy (przepraszam za taki epitet) - z tym ze ja
            uwazam ze kalectwo wynika nie z natury (nie wierze w ludzi ktorzy zastapia
            jedzenie pigulka bez problemu), lecz z nawykow wpojonych przez rodzicow: babcia
            nie lubila, mama nie lubi, wiec dziecko nie lubi. I to zwykle ogolnie: warzyw -
            wszystkich.
            • Gość: hella Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.icpnet.pl 07.06.09, 11:58
              a nie przyjmujecie do wiadomości, że ktoś może nie lubić warzyw sam z siebie?
              u mnie w domu zawsze było używane dużo warzyw, a już jak przychodzi sezon na szparagi to jest obłed ;) a ja mogłabym się spokojnie obejść bez warzyw, kompletnie do szczęścia mi nie są potrzebne.
              jak mam na talerzu to troszkę podziubię, ale zazwyczaj i tak większość zostawiam - zdecydowanie wolę konkrety ;)

              • evamarija Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 08.06.09, 09:23
                To moze u Ciebie jest podobnie tylko ze nie wersja "nie lubimy", a zniechecenie
                maksymalne przez uporczywe karmienie w dziecinstwie czyms co Ci nie smakowalo.
                Ja do dzis nie rusze porzeczek, bo w dziecinstwie ciagle byl do picia sok mojej
                mamy :-(
                Moze kiedys trafisz na cos co Ci zasmakuje.
      • Gość: Izi Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 12:52
        Bardzo dobry sposób,jak mu nie będzie smakować..."rosnąć w
        buzi" ,to otworzyć kosz na śmieci i całe jedzenie wyrzucić oraz
        oświadczyć,że od jutra on gotuje!!! Jego jedzenie możesz raczej
        chwalić (nawet jak będzie do wyrzygania) lub krytykować to już
        zależy od sytuacji.Polegam na Twojej intuicja.Życze powodzenia.
        Jestem pewna,że zmienią mu się smaki.Natomiast jeżeli będziesz mu
        tak dogadzać pełna poświęcenia ,to nigdy tego NIE DOCENI!!!!!!!!!!
    • mhr-cs Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 04.06.09, 15:31
      Gość portalu: izka napisał(a):

      nie pomyslcie, że nie potrafię gotować, nikt nie narzeał do tej
      > pory...aż...trafił mi się prawdziwek...
      prawdziwka znalezc trudno,ja kroje i susze,
    • Gość: dede Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: 217.11.129.* 05.06.09, 07:42
      A ja mam problem "w drugą stronę". Syn przyzwyczajony do mojej,
      bardzo urozmaiconej kuchni, uwielbiający "wynalazki" (tak on to
      określa), przeszedł na kuchnię żony i ma zamiennie kotlet z kurzej
      piersi albo schabowy. No i co mam robić? Nie będę syna podkarmiać,
      nie chcę dawać rad synowej. I co, młode żony? Co mam robić?
      • jo.hanna podsunac synowi pomysl: naucz sie synku gotowac 05.06.09, 08:53
        a na swieta lub imieniny dac w prezencie ksiazke kucharska.
      • julchen33 Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 09:04
        szkoda, ze nie nauczylas syna gotowac tych wszystkich pysznosci. i
        on i zona nie mieliby klopotu teraz.
        Chociaz na nauke podobno nigdy nie jest za pozno, wiec do dziela!
        • Gość: dede Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: 217.11.129.* 05.06.09, 11:57
          Dlaczego nie nauczyłam? Skąd ta pewność? Gotują oboje, w zależności
          od nasilenia pracy. Po co złośliwość?
      • gladys_g Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 10:34
        Nauczyć syna gotować. Trochę późno, ale jak nie nauczyłaś go wcześniej, to co
        zrobic. :)
      • vandikia Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 10:46
        Zapytaj synową czy nie chciałaby parę razy pogotować razem z Tobą, a ogólnie to
        w czym problem? Kura i świnka be? Nauczy się z czasem.

        A na marginesie, jaką potrawę najlepiej przyrządza Twój syn?
        • bobralus Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 11:07
          no wlasnie, czemu syn jest tu biedny? Raczej biedna jest jego zona, ktora nie
          moze skorzystac z jego bogatej wiedzy dotyczacej tych wszelkich "wynalazkow
          kulinarnych". Skoro ona nie umie gotowac, a on wywodzi sie z rodziny o tak
          bogatych tradycjach kulinarnych, to dlaczego on nic nie ugotuje?
          Kiedys moj kolega powiedzial mi, kiedy gotowalam chlodnik na jakims wyjezdzie,
          ze jego mama robi bardziej rozowy. Usmialam sie jak norka i pomyslalam, ze jego
          partnerka bedzie miala z nim ciezkie zycie, skoro u mamusi nawet chlodnik jest
          bardzije rozowy. Od swojego lubego nigdy w zyciu takiego tekstu nie uslyszalam,
          czasem tylko cos powie, ze tu sie chyba dodaje wiecej majonezu (jego mama lubi
          "na boagato" czyli duzo (naprawde duzo) masla, smietany tlustej, soli,
          majonezu), to mowie, ze nie i juz, a potem jeszcze chwali, ze mozna zrobic lzej
          i nawet smaczniej.
      • chicarica Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 11:38
        Mogłaś go nauczyć gotować, gotowałby synowej. Pewnie tylko podtykałaś pod nos, a
        teraz się skończyło synkowi co dobre...
      • mhr-cs Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 12:23

        Gość portalu: dede napisał(a):

        > A ja mam problem "w drugą stronę". Syn przyzwyczajony do mojej,
        > bardzo urozmaiconej kuchni, uwielbiający "wynalazki" (tak on to
        > określa), przeszedł na kuchnię żony i ma zamiennie kotlet z kurzej
        > piersi albo schabowy. No i co mam robić? Nie będę syna podkarmiać,
        > nie chcę dawać rad synowej. I co, młode żony? Co mam robić?

        moja corka i syn maja juz swoja rodzine,maja dzieci kazdy ma
        coreczke,
        ale nigdy w zyciu bym im nie przeszkadzala w kuchni,
        z tym problemem musza sie sami zorientowac,snalesc cos wspolnego,
        moim zdaniem dzieci z domu niech robia co chca,to ich kuchnia
        ja podalam im cale zycie rady,teraz musza sobie sami radzic,
        ja bym sobie na to nie pozwolila,zeby mi sie ktos w to wtracal,

      • marghe_72 Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 06.06.09, 00:04
        Gość portalu: dede napisał(a):

        > A ja mam problem "w drugą stronę". Syn przyzwyczajony do mojej,
        > bardzo urozmaiconej kuchni, uwielbiający "wynalazki" (tak on to
        > określa), przeszedł na kuchnię żony i ma zamiennie kotlet z kurzej
        > piersi albo schabowy. No i co mam robić? Nie będę syna podkarmiać,
        > nie chcę dawać rad synowej. I co, młode żony? Co mam robić?

        Przychodzi do Ciebie na skargę?
      • Gość: Izi Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 12:58
        Proste,jak drut.NAUCZ SYNA GOTOWAĆ!
      • pos3gacz Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 07.06.09, 11:58
        >>>Co mam robić?<<<
        -----------------------
        Poinstruuj synka, że ma jeść, to co mu ugotuje żona[ wszak wiedział
        o zdolnościach kulinarnych małżonki ] lub ma drugie wyjście =-=
        niech zacznie sam sobie gotować.

        Kościół katolicki najważniejszym artykułem pierwszej potrzeby
        w Polsce.Zapewnia dostatnie życie oszustom.
        Prawda czy fałsz.
    • vandikia Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 10:42
      teoretycznie nie powinno się wymuszać na kimś jedzenia tego, co mu nie pasuje
      jeżeli bardzo Ci zalezy, zeby mąz zmienil dietę, to przemycaj niektore smaki..
      fasolka, szparagi, kalafior - to bardzo charakterystyczne smaki i niektorym mogą
      naprawdę nie odpowiadac

      ja np. gotuję podobno o niebo lepiej od tesciowej i w ogole bez zarzutu.. czasem
      kręci nosem na spagetti ze szpinakiem, albo szparagi wlasnie, nie chcial jesc,
      posypalam jego porcję smierdzącym na maksa serem i poszlo :)
      mialam za to problem, ze mąz solił ponad normę, wszystko bylo niedosolone, na
      szczescie doprawial tylko swoje porcje.. jeszcze 4 lata temu sypal chyba
      łyżeczkę soli na talerz zupy... ale czasem sól byla za daleko ;) czasem
      zapomnial i się przyzwyczaił, a ja powoli odchodzę od solenia w ogóle.. na
      wszystko potrzebujesz czasu, tylko nie rób drastycznych zmian
      jakby mi ktos kazal teraz wcinać golonkę albo flaki, to bym zrobila awanturę :D
    • chicarica Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 11:30
      Niech sobie sam gotuje.
    • Gość: menta Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: 213.155.191.* 05.06.09, 12:03
      U mnie było podobnie, mąż wyniósł z domu upodobanie do zupek na
      kostce, vegety, schabowych i mielonych, sosów pieczeniowych z
      torebki, rozgotowanych makaronów, a jednocześnie niechęć do
      wszelkich "egzotycznych nowości", co obejmowało nawet oliwki i
      większość ziół. Po ośmiu latach muszę powiedzieć, że mąż stał się
      nie lada smakoszem, wcina z chęcią wszelkie wynalazki, zajada się
      nie tylko oliwkami, ale i rucola, śmierdzącymi serami, sushi i
      owocami morza, a po weekendzie spędzonym u mamy mówi, że "brzuch go
      boli od tego tłuszczu i chemii". Po prostu małymi kroczkami,
      wprowadzając różne nowości - począwszy od makaronów al dente, które
      z początku wydawały mu się niedogotowane - doprowadziłam do tego, że
      je wszystko, co mu podam i nie może się nachwalic. A jak go najdzie
      na schabowego, to mu go usmażę. Chociaż w takiej kuchni nie gustuję.

      Pozdrawiam, Menta
    • Gość: dede Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: 217.11.129.* 05.06.09, 12:14
      Miłe Panie. Do głowy mi nie przyszło, że spotkam się z taką reakcją!
      Skąd w Was tyle jadu?! Nigdzie nie pisałam o bogatych tradycjach
      kulinarnych mojej rodziny, nigdzie nie pisałam, że świetnie gotuję
      (dobrze a urozmaicenie to dwie różne sprawy). Sugerowanie, że
      podtykałam synowi pod nos jest trzymaniem się stereotypów, a
      sądziłam, że to już passe.Na marginesie, jestem aktywna zawodowo, i
      to bardzo. Swoją synową bardzo, bardzo lubię. Pisałam w odpowiedzi
      na post, że to mąż jest b tradycyjny. U mojego syna jest odwrotnie.
      Nic nie mam to wieprzka ani kuraka, ale znudziłoby mi się szybko
      jedzenie kotletów. Może powiem inaczej, zderzenie dwóch kuchni jest
      zawsze trudne.
      PS A tak na marginesie, to post autorki wątku jest o tym, "jak ja
      mam mu gotować"
      PS 2 Zmykam stąd, z pewną przykrością zresztą. Nie sądziłam, że może
      być tak niesympatycznie.
      • gladys_g Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 12:54
        No sama piszesz:
        A ja mam problem "w drugą stronę". Syn przyzwyczajony do mojej,
        bardzo urozmaiconej kuchni, uwielbiający "wynalazki" (tak on to
        określa), przeszedł na kuchnię żony

        To znaczy, ze najpierw żywiłaś go Ty, a teraz żywi go żona.

        i ma zamiennie kotlet z kurzej
        piersi albo schabowy.

        Tu znowu - dowiadujemy się, że żona daje mu 2 potrawy na krzyż. I nadal ani
        słowa o tym, że on cokolwiek gotuje sam.

        To nie my sie tu trzymamy stereotypów, tylko Ty tak napisałaś :)
      • Gość: hottee Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 14:52
        Dede, przeczytaj raz jeszcze początek swojego pierwszego postu. Piszesz, że to
        TY masz problem, taki, ze synowa nie umie gotować. Ale przecież ona nie gotuje
        dla Ciebie, tylko dla Twojego syna. A więc to on ma (ewentualnie) problem a nie
        Ty:)Może jemu tak odpowiada :) Pora pozwolić synowi się odpępnić:)
    • panistrusia Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 12:47
      Może nie do końca na temat kuchenny, ale...wydaje mi się, że za łatwo
      usprawiedliwiasz męża. Mój nawet ja pracował po kilkanaście godzin
      dziennie nie 'wymagał', że ma na niego czekać obiad. A jak czekał, to
      nigdy nie grymasił. Do tego często sam gotował, bo uznał, że nawet
      jak mam więcej czasu do dyspozycji, to może mi się po prostu nie
      chcieć dzień w dzień myśleć o jedzeniu.

      Twój nie dość, że ma problem zdjęty z głowy, to jeszcze marudzi?
      Myślę, że jakby musiał się trochę sam pomęczyć, to bardziej by
      docenił to, co ma. Zwłaszcza że do braku polepszaczy i nadmiaru soli
      można się w miarę szybko przyzwyczaić. A jaką frajdą może być wspólne
      gotowanie, staranie się, by wyszedł jakiś nowy przepis!

      Poza tym ojciec dwójki dzieci powinien umieć gotować. Jak będziesz
      chciała gdzieś sobie sama pojechać, albo chociaż zrobić wolne
      popołudnie/wyjść później z pracy ojciec nie będzie umiał swoich
      dzieci nakarmić?
      • bene_gesserit Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 15:00

        Znam wiele takich rodzin z cyklu 'ojciec gastronomicznie
        ubezwlasnowolniony'. Moja kolezanka ostatnio jezdzila przez cale
        miasto codziennie, zeby tacie obiad podac (byl zrobiony przez mame
        i zamrozony, ale podgrzac tata nie umial). Przez dwa tygodnie, poki
        mama byla w sanatorium. Zgroza.

        Inna sprawa, ze sa kobiety, ktore niechetnie oddaja wladze w kuchni
        w czyjekolwiek rece - ani meza, ani dzieci. Znajomy taksowkarz
        najpierw radzil sie mnie w sprawach kulinarnych, bo zona wyladowala
        w szpitalu i on nie bardzo wiedzial, co i jak. Mimo tego szybko
        zalapal i nawet polubil gotowanie. Dzieci tez sie wkrecily. Inna
        sprawa, ze zona, kiedy sie dowiedziala, ze rodzina sobie bez niej w
        kuchni radzi, obrazila sie smiertelnie.
        • vandikia Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 18:16
          mój teść robi takie potrawy w kuchni.. zioła własne oczywiscie,
          mieszanki, mięsa soczyste i pachnące eh a mąż nie odziedziczyl po
          nic nic w tym względzie
          najbardziej mi się podobało, gdy swego czasu marudzilam przy
          tesciach, albo wyzlosliwialam się :P jak tesciowa pakowala mężowi
          kotlety czy coc, mowilam ze szkoda fatygi, bo nie bedzie umial nawet
          podgrzac.. oh jak ona się oburzała, że on przeciez jak był w domu to
          nalesniki sobie robił, to ciasta piekl.. wyobraźnię ma bujną nie ma
          co :D

          kobiety robią krzywdę swoim synom, tak jak powyżej oburzona
          forumowiczka-matka..

          ale to tak na marginesie, skoro trochę plot się wdało obyczajowych ;)
          ale żeby 27letniego faveta uczyć gotować makaron, to obciach, ale
          lepiej nauczyć niż samemu do końca życia gotować :)
          • poughkeepsie Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 05.06.09, 23:52
            się zgadzam. Każdy człowiek niezależnie od płci powinien wynieść z domu umiejętność samoobsługi w podstawowym zakresie.
            • Gość: anzin Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 11:41
              Jeżeli chodzi o naukę gotowania, to moja mama "uprawiająca" dawniej
              kuchnie tradycyjną (kotlety, ziemniaki, sosy i gęste zupy) nigdy nie
              nauczyła mnie gotować,jedynie przyspasabiała, czyli pomagałam piec
              ciastka, lepić pierogi itp. Kiedy wyszłam za mąż umiałam robić
              jedynie makaron z sosem i jajecznice. Kotlety i zupy to była taka
              prościzna, że sama do tego doszłam:)Gotowanie to była dla mnie
              udręka i wieczna nuda. Nie wiem kiedy przyszedł ten przełomowy
              moment, gdy sięgnełam po bardziej wyrafinowaną książkę kucharską i
              zaczełam eksperymenty w kuchni, ale odkąd przyszedł gotowanie to
              jedna wielka przygoda,a moja mama od parunastu lat bierze ode mnie
              przepisy i żałuje, że tak późno się przekonała do innej kuchni niż
              polska.
            • qubraq Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 06.06.09, 17:05
              poughkeepsie napisała:

              > się zgadzam. Każdy człowiek niezależnie od płci powinien wynieść z
              > domu umiejętność samoobsługi w podstawowym zakresie.

              Masz rację Poki, ja gdy sie żeniłem 45 lat temu to tylko rodzić nie
              potrafiłem a całą "umiejętność samoobsługi w podstawowym zakresie"
              wyniosłem z domu dziecka mimo, że miałem rodziców, ktorzy pracowali
              własnie w tymże domu dziecka. Przez 7 lat siostry zakonne a potem
              cywilne wychowawczynie uczyły nas wszystkiego co moze być potrzebne
              w życiu a oprócz tego dom dziecka mial spory folwark wiec dochodziły
              jeszcze obowiązki rolnicze, pomoc w polu (123 ha gruntów ornych, łąk
              lasu wody i ogrodu i opieka nad zwierzętami (120 krów 16 koni plus
              pełny poniemiecki park maszynowy z napędem silnikowym a na polu przy
              słupach mufy przyłączy elektrycznych do osprzętu...!) wiec zajecia
              było od rana do nocy ale oczywiscie równiez czas na naukę i zabawę;
              dziewczęta wszystkie się pilnie tego uczyły a chłopców to tylko
              kilku pamietam takich co nie chcieli w tym uczestniczyć... Maluchem
              byłem kiedy w 1946 roku w białym fartuchu z wielką białą czapą na
              łbie uczyłem sie w kuchni rozcierania czosnku na desce na soli albo
              obróbki warzyw, rozpalanie w piecu kuchennym obierania ziemniaków i
              zbierania ziół w przydomowym ogrodzie...
    • panistrusia Re: co to ma znaczyc? 05.06.09, 14:40
      No to dobra, mogę zamienić;) 'Chcesz sie poforumować w spokoju przez
      całe popołudnie, bo właśnie na forum kuchnia toczy się zażarta debata
      na temat 'Czy można zamrozić białka?''
    • Gość: Agnieszka_Per Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.09, 11:28
      Pospisuj skład danej kostki rosołowej,jarzynki czy innej vegety. sprawdź w necie
      co oznaczają te wszystkie E, barwniki i inne dodatki i jakie powodują szkody w
      organizmie człowieka. Wydrukuj i pokaż mężowi. Szybko mu przejdzie, jak dowie
      się, że te wszystkie polepszacze smaku mogą być powodem alergii, niestrawności,
      wrzodów żołądka, a w najgorszym przypadku raka (nie koniecznie raka układu
      pokarmowego).
    • Gość: s Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.toya.net.pl 06.06.09, 12:40
      Moja mama gotowała zupełnie inaczej niż żona, wegetarianka, i żyję :-)
      Przyzwyczai się i polubi :-)
    • Gość: tero wyrzuć tą chemię IP: *.217.146.194.generacja.pl 06.06.09, 13:30
      Vegeta, kostki, ziarenka smaku, kucharki i inne to chemia zawierająca 2 główne
      składniki: glutaminian sodu lub jego pochodne, sól kuchenną
      Glutaminian sodu to wzmacniacz smaku, nie jest tak zupełnie obojętny dla
      zdrowia. Najgorzej że uzaleznia. Dziła tak ze jak zaczniesz jeść z glutaminianem
      to potem juz nic ci nie smakuje. Do tego napędza produkcję śliny i soków
      żoładkowych więc się bardziej chce jeść
      Ale tak naprawdę glutaminian służy do oszukiwana. Ponieważ prawdziwe składniki
      smakowe sa drogie albo trzeba je specjalnie przygotoywać na świeżo, to do
      wszystkich ekspresowych rzeczy dodają ten glutaminian bo wtedy składnika
      smakowego można dodać ok 20x mniej

      Podobnie uzależnia sól a nawet cukier - jak już zaczniesz jeść coś posolonego to
      potem nic bez soli nie smakuje

      Jak wyjść z pętli coraz większego dosypywania chemi? albo jak pisali zmniejszać
      dawkę, zaczynając od wyrzucenia kostek smaku - to największa koncentracja
      glutaminianu i soli, poszukaj takich przypraw które zawierają głównie suszone
      warzywa - są takie, nie będę reklamował i choć są 2 razy droższe to warto

      jednocześnie staraj się zmniejszać ilośc soli a dodawaj zioła. I nie jakieś
      gotowe miesznki np "przyprawa do szałyków" bo te tez zawierają sól czy
      glutaminian ale własne mieszanki ziół i sporo pieprzu w rodzaju dostosowanym do
      dania. Wybór suszonych ziół jest ogromny, może kup kilka donic i zrób sobie na
      parapecie ogródek ziołowy - świetnie rośnie na parapecie bazylia szałwia cząber
      niektóre odmiany tymianku, rozmaryn (tylko on długo rosnie) i wiele innych -
      czym bardziej nasłonecznione okno tym lepiej

      Pamiętaj też że wzmacniaczem smaku jest zwykły cukier w małych ilościach. Czasem
      pół łyżeczki cukru wystarczająco wzmocni smak, nie trzeba dodawać vegety,
      jedynie o czym trzeba pamiętac to o tym żeby go nie przypalić bo robi się gorzki

      Zamiast soli czasem lepiej użyć magi - to tez jest wzmacniacz smaku

      • Gość: maly chemik Re: wyrzuć tą chemię IP: 91.74.20.* 06.06.09, 22:11
        ech, co za bzdury
        radze poczytac czym tez tak na prawde jest glutaminian sodu i jaka
        role pelni w kuchniach azjatyckich (chinska, japonska, etc)
        I tak przy okazji: nie wszystko co E jest be...
    • Gość: JolaS Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 14:34
      Gość portalu: izka napisał(a):

      > ...CZYM JA MAM GO TERAZ KARMIĆ???? ...

      Człowiek je dlatego, że jest głodny. Skoro nie chce jeść - znaczy
      głodny nie jest. Nie ma powodu karmić dorosłego zdrowego faceta. Jak
      zgłodnieje, zje, co będzie.
    • Gość: wendy troche nie na temat:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 16:27
      A co konkretnie takiego oryginalnego gotujecie?
      I jak to zrobic,zeby bez vegety potrawa miala smak np rosol.Pytam
      powaznie bo niedlugo moj syn bedzie taki"wysmakowany"(fajne
      okreslenie).Sama wychowalam sie wsrod kuchni typu gesty sos lub
      schabowy,bez naturalnych przypraw bo ojciec nie znosil czosnku,cebuli
      i ziol w nawet minimalnych ilosciach.A ja stwierdzilam,ze czas na
      zmiany tylko nie wiem jak je przeprowadzic a konkretnie jak
      przestawic rodzine na lepsza diete.Z mezem nie ma problemu bo je
      wszystko jak koza ale gorzej z dziecmi.Warzyw nie rusza,odpadaja
      brokuly,szparagi itp.ale moze jak nie beda mialy wyjscia,hmmm...
      W kazdym razie szukam inspiracji kulinarnych.
      A kostki rosolowe wlasnie wyrzucilam.I jak ja jutro zrobie
      pomidorowke:)?
      • Gość: tero Re: troche nie na temat:) IP: *.217.146.194.generacja.pl 06.06.09, 19:52
        rosół - dodac do warzyw przypalona cebule. nie smazona, nie duszona tylko
        palona. najlepiej to nabic 2 male cebule, zapalic pod wyciagiem szczape drewna
        lisciastego i ta cebulke z kazdej strony przypalic az do uzyskania wegla na
        zewnatrz. Dodac cebule w połowie gotowania warzyw.

        Poza tradycyjnymi warzywami tj por marchew pietruszka seler kapusta dodac swieza
        papryke. Ja tez mozna przypalic podobnie jak por

        Z ziół do rosołu pasuje zielony pieprz. Ja lubie duzo zielonego pieprzu
        zmiazdzonego i wrzuconego pod koniec gotowania. Jak nie masz zielonego niech
        bedzie czerwony lub czarny byle nie kanejski.
        Z moich patentów - kilka ziarnek gorczycy

        No i właściwe proporcje warzywa/mięso. Ja tam wolę zrobić rosół z dużą ilościa
        warzyw i małą ilościa mięsa. Mniej szlamowania, zdrowiej dla mnie smaczniej
      • pos3gacz Re: troche nie na temat:) 07.06.09, 12:37
        >>>I jak ja jutro zrobie pomidorowke:)? <<<
        -------------------------------------------------
        Użyj suszonych ziół. Zawsze do pomidorowej dodaję też suszony korzeń
        lubczyka[maggi]. Spróbuj, naprawdę warto.
    • listekklonu Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 06.06.09, 16:43
      Powiedz mu, że glutaminian sodu powoduje impotencję ;P
    • Gość: Olo Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 17:01
      Niech sobie gotuje sam, to co chce.
    • Gość: ona Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.ip.telfort.nl 06.06.09, 17:34
      teściowa "wysmakowała" MI męża....i co teraz?

      To 'MI' w tytule po prostu powala. Ta sam też teściowa tegoż CI męża
      urodziła, wychowała, nauczyła wielu rzeczy...
    • Gość: fty Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.plock.mm.pl 06.06.09, 18:04
      a może tesciowa zmieniła żone i nie nauczyła jej zdrowo gotowac
    • znana.jako.ggigus ten caly syf, ktory jada Twoj maz, 06.06.09, 18:17
      nie ma nic wspolnego ze smakiem, bo go zabija.
      Musisz meza odzwyczaic od jedzenia syfow.
    • Gość: a Niech mąż "wysmakuje" Ciebie IP: 94.254.226.* 06.06.09, 23:20
      Nie gotuj. Niech mąż gotuje. Skoro nie docenia Twoich wysiłków i Twojego
      gotowania, niech się chłopak sam wykaże. Skoro jest przez mamę tak świetnie
      przygotowany i jest takim smakoszem to i Ty ciesz się tymi wyrafinowanymi
      potrawami. Zakładam, że jest co najmniej średnio inteligentnym facetem więc
      przygotowanie obiadów nie powinno mu sprawić żadnego wysiłku. A i Ty się czegoś
      nauczysz :-)
      A może też, gdy sam będzie musiał potrenować doceni Twoje wysiłki...
      Pozdrawiam
    • Gość: rubin Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? IP: *.onlink.net 07.06.09, 01:19
      meza za pysk i niech zjezdza do mamusi. Mojej kolezanki maz przez 12
      lat opowiadal jak to jego mamusia gotowala. Po 12 latach maz dostal
      talerzem zupy w leb az sie zadymilo i teraz mu wszystko smakuje.
      Tylko sie daj i opowiadaj jak to twoja mamusia pysznie gotowala a
      goscie zjadali wszystko razem z talerzami,jaka nowoczesnosc mamusia
      wprowadzila do kuchni i ty jako nowoczesna gospodyni przejelas jej
      zdrowe metody zywienia. Na kazdy zachwyt swojego meza odpowadaj
      zlosliwym " no ja sie nie dziwie , ze tobie nie smakuje dobra
      ,zdrowa kuchnia jak tyle lat jadles takie badziewie,". Oduczy sie
      przynudzac tylko badz konsekwentna. Powodzenia.
    • janek53 Re: teściowa "wysmakowała" mi męża....i co teraz? 07.06.09, 04:11
      Niestety ... mam dwie ex-tesciowe .. za mna. Wszystkie, zaczely
      gotowac na mój styl. Kwestia smaku, sposobu, atrakcji podania. Juz
      nie wspomne o moich wczesnejszych tesciow (bylo wielu). Niestety
      obydwie zmarly ... chociaz ta Polska i Hiszpanska (kuchnia)
      utrzymala sie do dzisiaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka