Dodaj do ulubionych

Pomocy co ja im dam jeść!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.09, 12:40
Mężczyzna mój postanowił zorganizować w swoje urodziny spotkanie z
dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Zgodzilam się, ale nie wiedzialam
ze przybędzie 16 osób! W życiu nic nie gotowałam na taką ilość
paszcz, dlatego zwracam się z prośbą o pomoc. Po pierwsze "CO"? Będę
miała mało czasu, właściwie tylko sobotnie przedpołudnie. Po
drugie "ILE". Chcę przygotować może jakąś sałatkę, i coś na ciepło.
Ale jednodaniowe, najchętniej z piekarnika, bo nie mam zamiaru stać
pół dnia przy garach. Gdyby wziąć taki schab na przykład,
pieczony... ile tego schabu na 16 osób należałoby wziąć??? A "Chili
con carne"? dobry pomysł?
Obserwuj wątek
    • mhr-cs Re: Pomocy co ja im dam jeść! 31.08.09, 12:57
      Gość portalu: kasiul napisał(a):

      > Mężczyzna mój postanowił zorganizować w swoje urodziny spotkanie z
      > dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Zgodzilam się, ale nie
      wiedzialam
      > ze przybędzie 16 osób!

      no to widzisz jak nawet nie wiesz ile on ma przyjaciol,
      ja bym nic nie zrobila,bym sie zastanowila,
      u nas wszystko razem robimy,
      dlatego nie ma niespodzianek
      jak z nieba spadnie 16osob,to nie wiem czy go znasz,
      ale to twoj problem,
      • Gość: kasiula Re: Pomocy co ja im dam jeść! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.09, 13:32
        Mężczyzna oczywiście oferuje swoją pomoc i nawet zobowiązał się sam
        posprzątać chatę i zająć potomkiem, bo w kuchni we dwójkę się nie
        zmieścimy.
        Pewnie że go znam, i każdą z tych 16 osób z osobna też. Tyle ze
        nigdy nie byli u nas wszyscy jednocześnie.
    • horpyna4 Re: Pomocy co ja im dam jeść! 31.08.09, 13:06
      Risotto może być dobre na taką okazję. Albo jakieś leczo, bigos, czy
      cokolwiek jednodaniowego; schab sobie odpuść. I nie przejmuj się.

      Dowiedz się tylko, czy preferują wino, czy piwo i daj do tego dużo
      czegoś do pogryzania. I tak będą głównie gadać i wspominać dawne
      czasy, a nie celebrować wykwintne jedzenie.
      • Gość: sto kobiet Re: Pomocy co ja im dam jeść! IP: 66.241.143.* 01.09.09, 22:44
        Tak na marginesie - bo widze, ze juz decyzja zapadla - ja akurat
        schab lubie na wieksze przyjecia, bo malo przy nim roboty - posolic,
        doprawic, obsmazyc, ciutke podlac i do pieca na dluzszy czas. Tak
        samo inne pieczyste - lubie robic kury, bo mozliwosci zapachowo-
        przyprawowe sa nieograniczone a praktycznie samo sie robi. Do tego w
        polowie wrzucam jakies warzywa - ziemniaki albo marchew, cukinie,
        bataty, pomidory... do tego salata i przyjecie prawie gotowe. A z
        takim rissotto to trzeba sie nastac nad garnkiem, mieszac, uwazac
        zeby sie nie przypalilo. To nie dla mnie. Leczo? owszem
        jednogrankowe - ale ma strasznie duzo skladnikow, wiec sie trzeba
        naobierac warzyw... Bigos - zeby wyszedl dobry prawdziwy bigos, to
        trzeba zaczas przynajmniej tydzien przed od... pieczenia mies
        roznych ... to ja dziekuje ... zostane przy schabie ;)

        PS. 16 osob to nie takie wielkie przyjecie - bez przesady - na 50
        sie robilo w pojedynke... ;)
    • poszukiwaczsmaku Re: Pomocy co ja im dam jeść! 31.08.09, 13:15
      Jeśli danie jednogarnkowe, to może coś na wzór polnego kociołka? Trzeba mieć
      brytfannę lub inne spore naczynie z przykrywką, które można wstawić do
      piekarnika (bo żeliwnego kociołka pewnie nie masz :) )

      Na 16 osób trzeba będzie tego zrobić 5-6 kg.

      Potrzebujesz (we w miarę równych proporcjach): ziemniaki pokrojone w plastry,
      poszatkowaną cebulę, boczek wędzony pokrojony w kostkę, dobrą nieżylastą
      kiełbasę typu toruńska, marchew w ukośne plastry, kilka liści kapusty,
      szklanka-dwie ciemnego piwa; do tego pęczek natki pietruszki, majeranek, cząber,
      sól i pieprz

      cebulę przesmaża się na patelni na szklisto, kiełbasę i boczek przesmaża się na
      patelni

      brytfannę wykłada się skórkami skrojonymi z boczku, na tym układa się kilka
      liści kapusty, względnie w wersji poszatkowanej, na to idzie warstwa ziemniaków,
      warstwa marchwi, warstwa cebuli, boczku, kiełbasy, przy warstwach warzywnych nie
      zapomnij o posoleniu i oprószeniu pieprzem, przy warstwach mięsnych o dodaniu
      majeranku i cząbru, pietruszkę też trzeba sukcesywnie dodawać. Gdy składniki się
      wyczerpią, a naczynie będzie pełne, należy ugnieść całość aby usunąć
      niepotrzebne wolne przestrzenie, całość zalać ciemnym piwem, dobrze przykryć i
      wstawić do piekarnika na godzinę.

      Otrzymasz doskonałe danie duszone we własnych sokach, świetne jako coś gorącego
      na ząb oraz jako towarzystwo do piwa.

      Jeśli mają być tam sami mężczyźni, to sałatka może nie być najlepszym pomysłem,
      ja poszedłym raczej w kiełbaski w cieście francuskim - płaty ciasta można
      spokojnie kupić, kiełbaski wybierz takie, jak lubisz najbadziej (może jakieś
      białe cienkie?). Ciasto francuskie pokrój na kwadraty, każdy posmaruj na środku
      warstą dobrej musztardy, kiełbaski przesmaż na patelni, na posmarowanej
      musztardą kwadracie ułóż kiełbaskę i zwiń całość w rulonik, ułóż na blaszce i
      upiecz. To będzie dobre na ciepło i na zimno. Na jednego biesiadnika z
      powodzeniem licz trzy takie kiełbaski.

      Powodzenia!

    • Gość: kasiula Re: Pomocy co ja im dam jeść! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.09, 13:27
      Dzięki za odzew. Te 16 osób to będzie towarzystwo mieszane, w tym
      matki karmiące(dodatkowo jeszcze trochę dzieci ale same niemowlaki,
      więc nie biorę pod uwagę przy ustalaniu menu:))
      Ten kociołek to niezły pomysł, ale gdzie kupić naczynie do
      zapiekania o takiej pojemności? Bo na blaszce to chyba nie wyjdzie...
      Tak sobie myślę jeszcze o jakimś gulaszu w typie Bogracza, taki
      wieeelki gar, do tego chleb do łapy i kiszone ogorki.
      A mężczyzna wymyslił, że "może suszi byś zrobiła, tak ładnie Ci
      wychodzi..."
      A co myślicie o takim barze sałatkowym? Pokrojone warzywa, kurczak
      wędzony, jakiś makaron, ze 3 dressingi... I żeby wszyscy sami się
      obsługiwali:)
      • momas Re: Pomocy co ja im dam jeść! 31.08.09, 13:31
        ar sałatkowy jest ok.
        w suszi nie daj się wrobić, ewentualnie zaproponuj cobyście razem
        zrobili? (pomysł natychmiast upadnie - a przynajmniej są duże
        szanse:) )
        naczynie do zapiekania? Naczynie zaroodporne z pokrywka. W kazdym
        duzym sklepie...
        Pożniej na pewno sie przyda :)
      • poszukiwaczsmaku Re: Pomocy co ja im dam jeść! 31.08.09, 13:46
        Bar sałatkowy brzmi dobrze, zwłaszcza jeśli mają tam być panie. W takim razie
        możesz pójść po linii najmniejszego oporu i na stole ustawić oddzielnie
        składniki do indywidualnego mieszania, a ze szczególną troską zadbać o jakieś
        3-4 solidne sosy, koniecznie samodzielnie wykonane, z czego zadbaj, żeby co
        najmniej dwa były odpowiednie dla karmiących matek, a dwa dla lubiących ostrości
        chłopaków. Może to być szczególnie przydatne w sytuacji, gdy liczysz się z
        matkami karmiącymi, które mają momentami aberracyjne wymagania dietetyczne (np
        moja znajoma jadła przez kilka miesięcy tylko marchewkę i buraczki!) :)

        Kociołek w blaszce nie wyjdzie - wyschnie i spali się, bo idea jest taka, że to
        danie ma się dusić we własnych sokach, a nie piec. Stąd proponowałem brytfannę,
        gęślarkę lub jakieś inne naczynia (niektórzy mają takie ceramiczne z pokrywką,
        też niezłe) które można przykryć i wstawić do pieca. Efekt jest warty zachodu,
        robiłem to danie w piątek, wyszło doskonale, bo jest i efektowne i pięknie
        pachnie no i smakuje po naszemu :)

        No i w nawiązaniu do tego, co wyżej - sushi (czy sashimi) to propozycja bardzo
        ryzykowna. Możesz je robić rzeczywiście bardzo dobre, ale zważ, że będziesz
        gościć towarzystwo z różnych tradycji kulinarnych. Dam głowę, że większość z tej
        szesnastki za nic w świecie nie da się przekonać do sushi i zażąda schabowego i
        golonki :) Dlatego w tego typu okolicznościach najbezpieczniej poruszać się w
        sferze smaków ogólnie znanych, a egzotykę pozostawić dla gości, których dobrze
        znamy i którzy nie będą pokątnie zamawiać sobie przez komórkę kebabu z
        osiedlowej budki :)
    • Gość: goscia nigdy mnie to nie zawiodło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.09, 14:00
      Kurczak w smietanie
      Kurczaka myjesz i kroisz na kawałki jednodaniowe,albo lepiej-
      jednoosobowe. Te kawałki smażysz na tłuszczu,ja preferuję oliwę
      z masłem. Nie solisz i nie pieprzysz tylko przyrumieniasz.Układasz
      w garnku-dość sporym jak ma byc dla 16 osób. Na tłuszczu,który
      pozostał smażysz kilka ząbków czosnku(krótko,by nie zgorzkniał.
      Wrzucasz do kurczaka. Potem kilka posiekanych w piórka cebul-tak na
      szklisto.Wrzucasz do kurczaka.Potem trzy,cztery papryki w
      krążkach,moga byc kolorowe. Wrzucasz do kurczaka. Na koniec kilka
      pomidorów pokrojonych w kostkę.Krótko obsmażasz i juz razem z
      tłuszczem wlewasz do kurczaka.Wszystko smazysz na tym samym
      tłuszczu. Całość dopełniasz dobrą śmietaną ,tak by przykryła
      kurczaki. Może być słodka ale 30% minimum.Doprowadzasz do
      wrzenia,zmniejszasz ogień by pyrkotało i tak na 45 minut. Nie
      mieszasz. Pod koniec dajesz pieprz i sól do smaku(smakujesz
      sos).To wszystko może wykonać mąż bo to żadna robota. Jak
      będzie podskakiwał to dołóż mu sprzatanie w tym czasie jak
      całość będzie pyrkotać.Proponuję dołożyc kilka porcji więcej
      bo zawsze schodzi. Podajesz na ciepło z czym chcesz,nawet
      chlebem.Dzieci też to jedzą.
      • Gość: kasiula Re: nigdy mnie to nie zawiodło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.09, 14:17
        tego kurczaka to ja już dzisiaj chyba zrobię:) pysznie brzmi
        Pomysł z suszi traktuję, jako żart raczej, bo żeby się najedli
        musialabym zrobić ok 15-20 szt na głowę, co daje jakieś 250
        kawałków. To bym chyba musiala dziś zaczynać, zeby się do soboty
        wyrobić (może mi i dobrze wychodzi, ale na pewno nie sprawnie i
        szybko).
        A i problem jest jeszcze taki, że nie mamy wielkiego stołu co by
        wszystkich kulturalnie pomieścił. No może max 8 osób... Nie chcę
        robić dwóch zmian, to nie wczasy:), część będzie musiała sobie
        poradzić na kanapie, pufach itd. Czyli dobrze by było, żeby potrawa
        była możliwie niekapiąca, łatwa do jedzenia jedną ręką (gdy druga
        reka trzyma talerz pod brodą).
        Mało elegancko, ale to nie będzie eleganckie przyjęcie tylko zwykłe
        spotkanie. Wino, paluszki i ...... no właśnie, co?
        • Gość: goscia Re: nigdy mnie to nie zawiodło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.09, 14:20
          jedli przy stole i jedli na plastikowych talerzach w ogrodzie.
          Tyle,że sosu(tego mokrego) mniej dawałam na plastiki. Tylko
          kurczak i warzywa oblepione sosem. A i tak sam sos też wyżerali
        • poszukiwaczsmaku Re: nigdy mnie to nie zawiodło 31.08.09, 15:08
          Niedawno był też wątek o wieczorze kawalerskim, trochę podobne stowarzyszenie.
          Może zatem coś z tego:

          forum.gazeta.pl/forum/w,77,99542781,99543738,Re_Kawalerski_.html
        • coralin Re: nigdy mnie to nie zawiodło 31.08.09, 15:34
          Na ciepło zrobiłabym leczo lub coś pomiędzy leczo a ratatouille. Pomysł z "barem
          sałatkowym" jest super z tym,że raczej wszystko osobno i niech sami sobie
          komponują i poleją dressingiem. Niech w tych składnikach będzie też coś
          konkretnego(np. jajka, ser feta, tuńczyk, filet z kurczaka usmażony, pokrojony
          kostkę...)i oprócz surowych warzyw może też gotowane lub grillowane (w miarę
          czasu nie przyrządzenie). To, że nie ma miejsca do siedzenia za stołem będzie
          plusem. Z doświadczenia wiem,że robi się sympatyczniej i jest naprawdę fajnie.
      • emfj Re: nigdy mnie to nie zawiodło - DO goscia 04.09.09, 14:41
        Ponieważ z braku czasu preferuję już pokrojonego kurczaka, to jakie
        części kupić - ćwiartki, czy "górę" nogi?
        Będę wdzięcza, bo napalilam się na Twój przepis
    • eenso Re: Pomocy co ja im dam jeść! 31.08.09, 16:28
      ja jestem za chili con carne + jakiś chleb do łapy (coś w stylu naan na
      przykład, kupić gotowy). Do tego bar sałatkowy z treściwymi sałatkami np. jedna
      z ciecierzycą, inna z makaronem. Takie samodzielne dobieranie jest fajne, ale
      imho nie na takie posiedzenia, gdzie są ograniczone warunki lokalowe- imho wtedy
      jednak wygodniej nałożyć łyżkę sałatki do miski i mieć spokój, nie bawić się w
      komponowanie. Aha, no i zawsze się sprawdzają dipy (guacamole, salsa, hummus,
      tzatziki) plus coś do nich (warzywa, pieczywo)
    • Gość: kasiula Re: Pomocy co ja im dam jeść! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.09, 11:56
      Dzięki wielkie. Stanęło na barze sałatkowym, zapiekance a'la
      kociołek ale z makaronem i kurczakiem i na chili con carne. Będzie
      więc częściowo łagodnie, częściowo pikantnie, a sałatki to już jak
      sobie kto zrobi:)
      • mamagnoma Re: Pomocy co ja im dam jeść! 01.09.09, 21:23
        Skoro decyzja zapadla, to pewnie juz propozycja bedzie nieaktualna,
        ale co tam ;-) Proponowalabym klasyczne pesto bazyliowe. Jest przy tym
        bardzo malo roboty (sos do zmiksowania w malakserze) i latwo
        przeliczyc ilosc makaronu np spaghetii (po 100-120 gram na osobe).
        Mozna podac na lisciach rukoli, posypac prazonym orzeszkami piniowymi
        i wiorkami parmezanu. Efektownie a przy tym "nic" sie nie narobisz.
        • Gość: giga Re: Pomocy co ja im dam jeść! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 12:52
          Poradze ci cos, z tymi którymi jestes najblizej zaprzyjazniona
          mozesz sie dogadac a by kazda z dziewczyn cos przyniosla, ostatnio
          bylismy na takim przyjeciu na 26 osob to byly kolegi urodziny
          OKRAGLE i dlatego zaprosil wszystkich naraz ale Pani domu pracuje
          wiec kazda z nas zaoferowala ze co przyniesie , lubimy takie
          wyzwania bo kazda z nas moze sie pochwalis swoim najlepszym daniem,
          jedzenia bylo mnostwo i bardzo bylo smaczne IMPREZA OMAWIANA DO
          DZIS w roznych gronach .....poszlo w swiat :):):):):):)
          POZDRAWIAM !!! ZYCZE UDANEJ ( nie zacharowanej) IMPREZY
          • 83kimi Re: Pomocy co ja im dam jeść! 04.09.09, 13:13
            Dobrym pomysłem jest też poukładanie na talerzach różnych serów, grzybków,
            ogóreczków, szparagów, oliwek, do tego wykałaczki i każdy może sobie przegryźć,
            co lubi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka