Dodaj do ulubionych

Dziady z YES - kolejne reedycje

03.02.04, 20:34

muzyka.interia.pl/news?inf=468172
plus dla tych co im się otwierać nie chce
................................................................
Na 23 lutego wytwórnia Warner zapowiedziała kolejne wznowienia albumów
brytyjskiej grupy Yes. Tym razem na rynek ponownie trafią
płyty "Tormato", "Drama" i "90125". Każdy z dysków zawierać będzie materiał z
komputerowo poprawionym dźwiękiem oraz dodatkowymi kompozycjami.

Album "Tormato" będzie bogatszy w powrównaniu z oryginalną wersją o dziewięć
utworów, w tym siedem niepublikowanych. Są to: "Picasso", "Some Are
Born", "You Can Be Saved", "High, Days" (demo), "Countryside", "Everybody's
Song" (wersja demo "Does It Really Happen").

Z kolei na "Drama" znajdzie się 10 utworów bonusowych, w tym wersja
singlowa "Into The Lens (I Am A Camera)" i "Run Trough The Light".

Zawierający wielki przebój "Owner Of A Lonley Heart" album "90125" z 1983
roku wzbogacony zostanie o dodatkowych 30 minut materiału: "Leave It" (single
remix), "Make It Easy", "It Can Happen" (cinema version), "It's Over"
(niepublikowany), "Owner Of A Lonely Heart" (extended remix -
niepublikowany), "Leave It" (wersja a capella - niepublikowana).
.......................................................................

Rozumiem, że za rok będą kolejne reedycje tego samego materiału, tym razem
wzbogacone o podstawki do piwa z odciskami nosów muzyków i z dodatkowymi
nagraniami, zarejestrowanymi podczas prób i puszczonymi od tyłu? Cholera
jasna, zamiast wydać jedną czy dwie płyty z samymi rarytasami, wypuszczają po
raz kolejny znów ulepszone wersje płyt z regularnej dyskografii. Na szczęście
prawie wszystkie "niepublikowane" nagrania mam.
Obserwuj wątek
    • peter.steele Re: Dziady z YES - kolejne reedycje 03.02.04, 20:39
      kasa się widocznie konczy więc oni muszą z czegoś zyć
      • vulture Re: Dziady z YES - kolejne reedycje 03.02.04, 21:46
        Picie wódki też chyba ma swoje granice.
        • peter.steele Re: Dziady z YES - kolejne reedycje 03.02.04, 21:55
          a może akcyze u nich podniesli??
          • vulture Re: Dziady z YES - kolejne reedycje 03.02.04, 22:24
            peter.steele napisał:

            > a może akcyze u nich podniesli??

            Albo Wakeman ma nową wątrobę.
            • peter.steele Re: Dziady z YES - kolejne reedycje 03.02.04, 22:35
              a może zbiera na nowy przeszczep watroby.
              Płyty juz wydali więc w sumie ma nowa watrobe.
              A trasa koncertowa na poznanie innych alkoholi, i na zapłacenie ich.
              I w tym momencie juz wszystko wiadomo.
              Stare zepły robia trase aby zebrac na nowa wódke
    • Gość: Stanfan Re: Dziady z YES - kolejne reedycje IP: *.chello.pl 03.02.04, 23:59
      Zespół, a wytwórnia to dwie różne rzeczy. Raczej nie wydaje mi się, aby zespół
      mial wiele do powiedzenia.
      Pewnie jak zwykle - manager, albo producent chce sobie dorobić, a zespół mając
      taki kontrakt, a nie inny nie może odmówić tongue_out.

      Ale faktem jest, że obok siebie widziałem dwa wydania CTTE w Empiku
      zalegające tongue_out
      • vulture Re: Dziady z YES - kolejne reedycje 04.02.04, 07:56
        Gość portalu: Stanfan napisał(a):

        > Ale faktem jest, że obok siebie widziałem dwa wydania CTTE w Empiku
        > zalegające tongue_out

        Bo po cholerę komu siedemdziesiąt różnych wydań tej samej płyty?
        • t.o.m.e.k Re: Dziady z YES - kolejne reedycje 04.02.04, 09:02
          Ja też widziałem nowe wydanie CTTE - i teraz pytanie. Dlaczego ze wszystkich
          nowych remasterów, właśnie tylko CTTE jest w takiej zbójeckiej cenie (59 zł za
          jednopłytowe wydanie)?
          No i mój problem jest podobny co u Vulture'a - tylko, że tu musiałbym
          dodać "niestety", a nie "na szczęście". Ja też mam prawie wszystkie stare
          wydania... Ale na pewno zaopatrzę się w "Dramę"...
          • vulture Re: Dziady z YES - kolejne reedycje 04.02.04, 09:07
            No więc właśnie- mam wrażenie, że ciekawsze byłoby wydanie jakiegoś
            cyklu "rarities" z pierdołami z sesji, stronami C singli, innymi wersjami
            utworów, a nie zaśmiecanie bonusami skończonych płyt.
            • Gość: soso lubie remastering IP: 195.41.66.* 04.02.04, 10:18


              Ja akurat lubie remastering starych plyt a szczegolnie takich nie bardzo
              starych jak wspomniane Yesy. Natrzasajacych sie na reedycja zachecam do
              zglebienia zagadnienia - co to jest remastering i jakie daje skutki,
              szczegolnie, jezeli ktos ma czym sluchac muzyki.

              Dodawanie rozmaitych wersji i dodatkowych utworow rzeczywiscie nie jest czyms
              co bardzo lubie ale z kolei dla prawdziwych fanow to gratka. No i zawsze mozna
              zakonczyc sluchanie na 'starym' zestawie.

              Troche wyrozumialosci, panowie.

              pzdrw

              soso
              • vulture Re: lubie remastering 04.02.04, 10:21
                Gość portalu: soso napisał(a):

                > No i zawsze mozna
                > zakonczyc sluchanie na 'starym' zestawie.
                >
                > Troche wyrozumialosci, panowie.

                1. Uważam, że dodawanie różnych bonusów na tym samym dysku, co zasadnicza
                płyta, rozwala nieco jej konstrukcję. W sumie można na tej zasadzie nagrać
                za "Ride the Lightning" Metalliki parę piosenek Kylie Minogue, bo w końcu można
                zakończyć słuchanie na 'starym' zestawie.
                2. Oczywiście, dla fanów bonusy to gratka i nie neguję potrzeby wydawania ich
                (choć sam niechętnie je zbieram), natomiast wydaje mi się, że mogą się ukazywać
                albo na drugim dysku (tak jak w przypadku np. reedycji płyt Marillion), albo w
                ogóle na jakimś osobnym wydawnictwie pod tytułem "Ojej, ile śmieci po nas
                zostało w wytwórni".

                Pozdrawiam
                • soso_soso Re: lubie remastering 04.02.04, 11:45
                  '

                  Zgoda i chyba takze napisalem, ze nie przepadam za dogrywkami.

                  Inna sprawa, ze np. pierwsza plyta Yes ukazala sie w co najmniej 3 wersjach
                  (UK, German, USA) z nieco innym zestawem piosenek i inna ich kolejnoscia oraz w
                  przynajmniej 2 okladkach - mowie o vinylu. Tak wiec zebranie wszystkiego razem
                  i na dodatek remaster uwazam za sensewna edycje. Sam jezeli juz mam miec tylko
                  jedna wersje to wole ta rozbudowana. Stad ktos, kto ma Yes na czarnej plycie i
                  chce sie odnowic na CD ma szanse na kupienie wydanie kompleksowego. I dobrze,
                  ze ma taka szanse, jego wybor bo przeciez 'stare' takze w sprzedazy.

                  Metallika z Kylie - no tu kolego przegiales. Prosze mi nie profanowac slodkiej
                  slicznotki jakimis zarosnietymi gebami rodem z Pruszkowa wink

                  pzdrw

                  soso
                  • vulture I should be so lucky, la la la la la la la la... 04.02.04, 11:58
                    Jeśli chodzi o albumy z lat 60-tych, to generalnie można bezboleśnie wstawić
                    dogrywki, bo ani to nie są koncept albumy, tylko zbieranina piosenek, nie
                    stanowiących wspólnej całości, ani - tu się zgadzam - nie jest frajdą kupowanie
                    kilku różnych wydań w celu posiadania pełnego zestawu.

                    To samo mogę napisać o płycie Deep Purple "Fireball" - wersja amerykańska i
                    europejska różniły się jednym nagraniem...

                    Natomiast denerwuje mnie doklejanie "cudownie odnalezionych" nagrań do płyt,
                    które są zamkniętymi całościami. W Polsce - już o tym pisałem - chlubnym
                    przykładem jest reedycja albumu Ewy Demarczyk "Ewa Demarczyk śpiewa piosenki
                    Zygmunta Koniecznego". Nie chcąc naruszyć konstrukcji oryginalnego albumu,
                    wydawca trzy bonusy umieścił na dodatkowym singielku i nic nikomu się nie stało.

                    soso_soso napisał:

                    > Metallika z Kylie - no tu kolego przegiales. Prosze mi nie profanowac
                    slodkiej
                    > slicznotki jakimis zarosnietymi gebami rodem z Pruszkowa wink

                    No wiesz, chciałem podnieść jakość nagrań tych syfiarzy z gitarami.
              • cze67 Ja tez lubie remastering, tylko... 04.02.04, 11:56
                Gość portalu: soso napisa3(a):

                > Ja akurat lubie remastering starych plyt a szczegolnie takich nie bardzo
                > starych jak wspomniane Yesy. Natrzasajacych sie na reedycja zachecam do
                > zglebienia zagadnienia - co to jest remastering i jakie daje skutki,
                > szczegolnie, jezeli ktos ma czym sluchac muzyki.

                Alez plyty Yes byly juz raz remasterowane!

                > Dodawanie rozmaitych wersji i dodatkowych utworow rzeczywiscie nie jest czyms
                > co bardzo lubie ale z kolei dla prawdziwych fanow to gratka.

                A co poradzisz tym fanom, ktorzy maja juz cala REMASTEROWANA dyskografie
                zespolu a chcieliby jednak miec te dodatkowe nagrania? Wymienic CALA
                dyskografie???

                >No i zawsze mozna zakonczyc sluchanie na 'starym' zestawie.Troche
                wyrozumialosci, panowie.

                Mam plyte John Lennon/Plastic Ono Band. Remosterowana z dwoma utworami dodanymi
                na koniec. Znakomitymi, tylko ze burza moze nie misterna, ale przemyslana
                koncepcje albumu. Wprawdzie mozna zakonczyc na starym zestawie, ale to juz nie
                jest to. Plyte trzeba traktowac (jak tak traktuje) jako skonczone dzielo, jako
                swietosc i zostawiac tak jak ja wykonawca wyobrazil i wydal. Dodawanie innych,
                czesto wcale nie najwyzszych lotow bonusow to dla mnie nieporozumienie. Zgadzam
                sie z vulture, ze wszelkie dodatki powinne wychdzic na specjalnych
                wydawnictwach.
                Nie wyobrazam sobie, zeby np. na Sierzancie Pieprzu dodano na zakonczenie nawet
                tak znakomity utwor jak Strawberry Fields Forever.
                • vulture Can't Get You Out Of My Head, la la la la la la... 04.02.04, 12:01
                  cze67 napisał:

                  >
                  > A co poradzisz tym fanom, ktorzy maja juz cala REMASTEROWANA dyskografie
                  > zespolu a chcieliby jednak miec te dodatkowe nagrania? Wymienic CALA
                  > dyskografie???

                  Chyba wychodzi na to, że fani rocka są multimilionerami, skoro stać ich na
                  takie ekstrawagancje, jak kupowanie płyt rockowych. Kupiliby se Dannii z kosza
                  w supermarkecie zamiast pieprzyć głupoty.


                  >
                  > Nie wyobrazam sobie, zeby np. na Sierzancie Pieprzu dodano na zakonczenie
                  nawet
                  >
                  > tak znakomity utwor jak Strawberry Fields Forever.
                  >
                  I remiksy!!! I remiksy!!!! Buahahahaha!!!
                • Gość: Stanfan Re: Ja tez lubie remastering, tylko... IP: *.chello.pl 04.02.04, 23:17
                  >A co poradzisz tym fanom, ktorzy maja juz cala REMASTEROWANA dyskografie
                  >zespolu a chcieliby jednak miec te dodatkowe nagrania? Wymienic CALA
                  >dyskografie???

                  Fani, którzy mają całą dyskografię i dostęp do internetu prawdopodobnie mają już
                  więkzość rzadkich nagrań. Ewentualnie mają dostęp do serwisów wymiany bootlegów,
                  wersji alternatywnych i innych tego typu rzadkości.
                  Jeśli nie mają, to mogą się bardziej postarać i niskimi nakładami środków zdobyć
                  te nagrania.

                  > Zgadzam
                  > sie z vulture, ze wszelkie dodatki powinne wychdzic na specjalnych
                  > wydawnictwach.
                  > Nie wyobrazam sobie, zeby np. na Sierzancie Pieprzu dodano na zakonczenie
                  >nawet tak znakomity utwor jak Strawberry Fields Forever.

                  Też się zgadzam, ale jak wtedy wytwórnie płytowe by zarabiały? wink

                  > Zprawdzie mozna zakonczyc na starym zestawie, ale to juz nie
                  > jest to. Plyte trzeba traktowac (jak tak traktuje) jako skonczone dzielo, jako
                  > swietosc i zostawiac tak jak ja wykonawca wyobrazil i wydal.

                  Tak, ale teraz mi powiedz, czy album oznacza cały krążek z utworami, czy
                  odpowiedni materiał w odpowiedniej kolejności? Szczególnie w dobie ściągania
                  pojedynczych plików mp3 z seriwsów muzycznych.
                  Być może winyle i kasety stanowiły integralną całość, którą powinno się słuchać
                  od początku do końca, ale wraz z wejsciem płyt CD i plików mp3, gdzie mamy
                  możliwość przejścia do konkretnego momentu danego utworu, należaloby powiedzieć,
                  że naruszają one integralność albumu i płyty i należałoby zakazać wydawcom
                  dzielenia płyt na utwory - przecież nie tak to autor widział, żeby osoby
                  słuchały wybranej piosenki.

                  Dla mnie album to określony materiał, w określonej kolejności, niezależnie od
                  innego materiału na tym samym nośniku
                  Nie widzę też problemu z doborem dodatkowych piosenek do remasterów - większość
                  z nich to singlowe i alternatywne wersje piosenek z tego samego albumu.


                  Osobiście posiadam już wszystkie studyjne albumy Yes oraz pełno bootlegów i
                  rzadkich nagrań, więc nie będe kupował kolejnych remasterów, tym bardziej, że
                  taki Empik sprzedaje je po iście bandyckich cenach.
                  • vulture On A Night Like This, la la la la la la la la... 04.02.04, 23:22
                    Gość portalu: Stanfan napisał(a):

                    > Tak, ale teraz mi powiedz, czy album oznacza cały krążek z utworami, czy
                    > odpowiedni materiał w odpowiedniej kolejności? Szczególnie w dobie ściągania
                    > pojedynczych plików mp3 z seriwsów muzycznych.
                    > Być może winyle i kasety stanowiły integralną całość, którą powinno się
                    słuchać
                    > od początku do końca, ale wraz z wejsciem płyt CD i plików mp3, gdzie mamy
                    > możliwość przejścia do konkretnego momentu danego utworu, należaloby
                    powiedzieć
                    > ,
                    > że naruszają one integralność albumu i płyty i należałoby zakazać wydawcom
                    > dzielenia płyt na utwory - przecież nie tak to autor widział, żeby osoby
                    > słuchały wybranej piosenki.

                    Płyty Yes, o ile mi się dobrze wydaje, powstały w czasach winyli i nie widzę
                    powodu, dla którego ktoś z ułożonej przez muzyków całości miałby teraz robić
                    burdel.

                    Płyty analogowe można było również odsłuchać od połowy, a kasetę przewinąć.
                    Wolniej to szło, ale efekt był. Chodzi o to, co jest na takiej kasecie czy
                    płycie nagrane. Powtarzam: bonusy na tym samym dysku, co zasadniczy materiał -
                    nie; bonusy na dodatkowym CD - tak.

                    A Empik to złodzieje i mają bajzel na półkach.
                    • Gość: Stanfan Re: On A Night Like This, la la la la la la la la IP: *.chello.pl 04.02.04, 23:56
                      Co do bonusów na dodatkowych dyskach - dobrym przykładem jest limitowana edycja
                      The Ladder - dodatkowa płyta z teledyskiem i utworami.
                      Jestem jak najbardziej za dodatkowymi płytami, ale wydawcy oszczędzają i
                      zarabiają na czym się da. Czasem lepiej mieć bonusowe uwory, jesli są tego
                      warte, na tej samej płycie np. 2 minuty po całości materiału, niż nie mieć w ogole.
                      Dodatkowym plusem jest to, że Empik móże policzyć sobie tylko za jedną płytę, a
                      nie za dwie. Oni tam mają chyba taki system - 2 płyty = cena dwóch albumów tongue_out

                      W ogóle nie lubię tego sklepu i muszę się pochawlić, że od pół roku moja noga w
                      Empiku nie postała wink
                      • vulture I'm spinning around, la la la la la la la la... 05.02.04, 08:41
                        Gość portalu: Stanfan napisał(a):

                        > Czasem lepiej mieć bonusowe uwory, jesli są tego
                        > warte, na tej samej płycie np. 2 minuty po całości materiału, niż nie mieć w
                        og
                        > ole.

                        Czasem nie. Lubię sernik i lubię kurczaka, ale nie mam zamiaru ich łączyć,
                        tylko dlatego, że zmieszczą mi się na jednym talerzu. To samo dotyczy bonusów,
                        utworów świadomie nie włączonych przez wykonawców do zawartości płyt. Po co
                        robić śmietnik.

                        Jak sobie kupiłem remastery Petera Gabriela, byłem trochę zły, że nie
                        dorzuclili żadnych dodatkowych nagrań, ale znając życie, na pewno nie zrobiliby
                        tego na osobnym dysku, więc może i dobrze.

                        > Dodatkowym plusem jest to, że Empik móże policzyć sobie tylko za jedną płytę,
                        a
                        > nie za dwie. Oni tam mają chyba taki system - 2 płyty = cena dwóch albumów tongue_out
                        >
                        > W ogóle nie lubię tego sklepu i muszę się pochawlić, że od pół roku moja noga
                        w
                        > Empiku nie postała wink

                        Empik to kiła, niestety dość dostępna, bo w centrum (do MM muszę specjalnie się
                        wybierać,a Empik mam po drodze). Z niekłamaną satysfakcją wchodzę czasami do
                        EMpiku, idę do stoiska "informacja", pytam, kiedy będzie nowe Marillion i
                        obserwuję reakcję. Ciekawe doświadczenie.
    • kozlorf Re: YES - kolejne reedycje. Fajnie! 05.02.04, 22:42
      vulture napisał:

      >
      > muzyka.interia.pl/news?inf=468172
      > plus dla tych co im się otwierać nie chce
      > ................................................................
      > Na 23 lutego wytwórnia Warner zapowiedziała kolejne wznowienia albumów
      > brytyjskiej grupy Yes. Tym razem na rynek ponownie trafią
      > płyty "Tormato", "Drama" i "90125". Każdy z dysków zawierać będzie materiał z
      > komputerowo poprawionym dźwiękiem oraz dodatkowymi kompozycjami.

      O! Fajnie! Długo czekałem na te reedycje i specjalnie powstrzymywałem się z
      zakupem poprzednich wersji. Cieszę się, że będą na nich niewydane wcześniej
      utwory - co prawda nie stanowią one integralnych części oryginalnych albumów,
      ale cóz - na CD mieści się trochę więcej niż 42 minuty, więc po co marnować
      miejsce... Jeżeli będą nieciekawe nie będę ich słuchał. Co prawda mam już
      90125, ale ponieważ dostałem ją od mojej byłej, bez sentymentów zamienię ją na
      nową, remasterowaną wersję.

      Dzięki za info!

      Kozło
      • vulture gratuluję zdolności przewidywania 06.02.04, 09:57
        kozlorf napisał:


        > O! Fajnie! Długo czekałem na te reedycje i specjalnie powstrzymywałem się z
        > zakupem poprzednich wersji.

        Kurczę, że ja kilka lat temu nie pomyślałem, kupując poprzenie remastery, że w
        tym roku wyjdą kolejne...
        • kozlorf Re: gratuluję zdolności przewidywania 06.02.04, 21:16
          > Kurczę, że ja kilka lat temu nie pomyślałem, kupując poprzenie remastery, że
          w
          > tym roku wyjdą kolejne...

          A szkoda, trzeba było pomyśleć.

          Poprzednich remasterów nie kupiłem, bo mi się nie podobały, poza tym nie jestem
          na tyle wielkim fanem YES, by od dawna mieć ich całą dyskorafię (do niedawna
          miałem tylko 90125 z okresu, gdy zespół był w szczytowej formie)... Nowe, o
          wiele profesjonalniejsze wydanie zachęciło mnie jednak do zakupu całego
          kompletu; być może wyrzucili poprzedniego specjalistę od marketingu i wynajęli
          nowego, moim zdaniem zdecydowanie lepszego.

          > Rozumiem, że za rok będą kolejne reedycje tego samego materiału, tym razem
          > wzbogacone o podstawki do piwa z odciskami nosów muzyków i z dodatkowymi
          > nagraniami, zarejestrowanymi podczas prób i puszczonymi od tyłu? Cholera
          > jasna, zamiast wydać jedną czy dwie płyty z samymi rarytasami, wypuszczają po
          > raz kolejny znów ulepszone wersje płyt z regularnej dyskografii. Na szczęście
          > prawie wszystkie "niepublikowane" nagrania mam.

          Za rok zapewne nie będzie kolejnych reedycji, bo po co by mieli je wydawać - te
          tegoroczne wszystkim do szczęścia wystarczą. Co najwyżej za kilka lat możemy
          się spodziewać wersji Super Audio CD. Poza tym płyty z rarytasami mało kto by
          kupił, a na nowo wydana pełna dyskografia trafi do szerszej klientli - to chyba
          oczywiste.
          • cze67 Re: gratuluję zdolności przewidywania 06.02.04, 22:13
            kozlorf napisał:

            > > Kurczę, że ja kilka lat temu nie pomyślałem, kupując poprzenie remastery,
            > że
            > w
            > > tym roku wyjdą kolejne...
            >
            > A szkoda, trzeba było pomyśleć.
            >
            > Poprzednich remasterów nie kupiłem, bo mi się nie podobały, poza tym nie
            jestem na tyle wielkim fanem YES, by od dawna mieć ich całą dyskorafię (do
            niedawna miałem tylko 90125 z okresu, gdy zespół był w szczytowej formie)...

            W czym był zespół nagrywając 90125?

            >Nowe, o wiele profesjonalniejsze wydanie zachęciło mnie jednak do zakupu
            całego kompletu; być może wyrzucili poprzedniego specjalistę od marketingu i
            wynajęli nowego, moim zdaniem zdecydowanie lepszego.

            Ciekawe, zwróciłeś mi uwagę na nieznaną mi (szczególnie jeżeli chodzi o rok
            lat 60 i 70-tych) stronę przemysłu płytowego - specjalista od marketingu. Ja
            dotychczas skupiałem się na samej muzyce. Ale może to był błąd, może trzeba
            patrzeć szerzej. Może moim błędem było kupowanie dyskografii Genesis. Niektóre
            wydania płyt też mi nie pasują. Może powinienem poczekać aż przyjdzie nowy
            merketingowiec i zrobi to lepiej?

            ---
            I've got blisters on my fingers!
            • Gość: kozlorf Re: gratuluję zdolności przewidywania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 23:01
              > W czym był zespół nagrywając 90125?

              W szczytowej formie.

              > Ciekawe, zwróciłeś mi uwagę na nieznaną mi (szczególnie jeżeli chodzi o rok
              > lat 60 i 70-tych) stronę przemysłu płytowego - specjalista od marketingu. Ja
              > dotychczas skupiałem się na samej muzyce. Ale może to był błąd, może trzeba
              > patrzeć szerzej. Może moim błędem było kupowanie dyskografii Genesis.
              Niektóre
              > wydania płyt też mi nie pasują. Może powinienem poczekać aż przyjdzie nowy
              > merketingowiec i zrobi to lepiej?

              Piszesz tak, jakbyś nie wiedział, bądź nie wierzył w to, że wytwórnie płytowe w
              latach 60tych i 70tych posiadały takie instrumenty jak dział strategii rynkowej
              czy też specjalistów od promocji (jeżeli już jesteśmy przy najnowszych
              remasterowanych YESach, to polecam wziąć do ręki "Close To The Edge" i spojrzeć
              na zdjęcie sprzed trzydziestu lat znajdujące się pod płytą: całkiem pokaźnych
              rozmiarów billboard promujące tę płyte). Przecież jest rzeczą oczywistą, że
              gdyby nie to, nie miałbyś dziś zielonego pojęcia o Yes czy innym Genesis. Choć
              z drugiej strony nie masz (podobnie jak ja) dzięki nim pojęcia o wielu innych
              istniejących w tamtych czasach zespołach, które prawdopodobnie grały od YES
              lepiej, a słuch po nich zaginął.

              Może powinieneś rzeczywiście poczekać, aż przyjdzie nowy marketingowiec i wyda
              na nowo całą dyskografię Genesis i zrobi to lepiej. Tak jak mógł to zrobić
              kolega Vulture z dyskografią YES - nie miałby teraz powodów do narzekań...
              • cze67 Re: gratuluję zdolności przewidywania 06.02.04, 23:04
                Gość portalu: kozlorf napisał(a):

                > Może powinieneś rzeczywiście poczekać, aż przyjdzie nowy marketingowiec i
                wyda na nowo całą dyskografię Genesis i zrobi to lepiej. Tak jak mógł to
                zrobić kolega Vulture z dyskografią YES - nie miałby teraz powodów do
                narzekań...

                Tak, tylko że dla mnie ważniejsza jest muzyka a nie piękniejsze okładki.
              • cze67 Re: gratuluję zdolności przewidywania 06.02.04, 23:09
                Gość portalu: kozlorf napisał(a):

                > > W czym był zespół nagrywając 90125?
                >
                > W szczytowej formie.

                Ach, to tak jak Genesis w czasie nagrywania Abacab...
                • Gość: kozlorf Re: gratuluję zdolności przewidywania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 23:33
                  > > > W czym był zespół nagrywając 90125?
                  > >
                  > > W szczytowej formie.
                  >
                  > Ach, to tak jak Genesis w czasie nagrywania Abacab...

                  Nie, dlaczego?
                  • vulture 90125 = 999 07.02.04, 17:25
                    1. Jeśli kupiłeś teraz te nowe remastery, to jesteś frajerem, bo nie
                    przewidujesz, że za kilka lat wyjdą nowe i jeszcze bardziej zremasterowane niż
                    sześć poprzednich edycji.
                    2. W czym był zespół Yes nagrywając "90125"???
                    • kozlorf Re: 90125 = 999 07.02.04, 18:04
                      > 1. Jeśli kupiłeś teraz te nowe remastery, to jesteś frajerem, bo nie
                      > przewidujesz, że za kilka lat wyjdą nowe i jeszcze bardziej zremasterowane
                      niż
                      > sześć poprzednich edycji.

                      Być może. Generalnie jednak sugerowałem się całkowicie subiektywnymi
                      kategoriami, tzn. poprzednie remastery mi się nie podobały na tyle, że
                      stwierdziłem, że poczekam na inne, a te mi sie podobają na tyle, że
                      stwierdziłem, że jeżeli nawet kiedyś w przyszłości będą subiektywnie
                      atrakcyjniejsze, to raczej nie na tyle, żebym żałował tego zakupu. Chyba, że,
                      tak jak już wspomniałem, zaistnieje uzasadniona potrzeba nabycia ich w wersji
                      Super Audio CD.

                      Swoją drogą podobną antycypacją wykazałem się kilka lat temu, czekając na
                      lepsze wydania płyt King Crimson i myślę, że akurat w tym przypadku zarówno
                      reedycje jak i potrzeba wymiany starych wersji u ich posiadaczy były całkiem
                      uzasadnione (przypominam, że poprzednie wersje też był Ultimate Digital
                      Remaster, czy coś takiego). Z drugiej zaś strony antycypacji brak nastąpił w
                      przypadku ELP - już po wydaniu ostatnich wersji płyt (tych z kolorowymi
                      grzbietami i bonusami), stwierdziłem, że warto się sprężyć z zakupem
                      dotychczasowych wydań Castle Communications (i to wcale nie mam na myśli wersji
                      MINI-LP).

                      > 2. W czym był zespół Yes nagrywając "90125"???

                      Jeju! Nie wiem czemu chcecie, żebym po raz trzeci pisał to samo, ale cóż. Był w
                      szczytowej formie.

                      Jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, to niech napisze konstruktywną polemikę, a
                      nie zadaje gupie pytania.
                      • vulture owner of a lovely fart 07.02.04, 18:14
                        No widzisz, ale ja jestem debilem i nie przewidziałem, a tamte remastery
                        spodobały mi się na tyle, że je kupiłem, ale teraz już wszystkie wyrzucę.

                        Aha, a zespół Yes był w szczytowej formie, nagrywając "Big Generator".
                        • kozlorf Re: owner of a lovely fart - bardzo śmieszne. 07.02.04, 18:26
                          > No widzisz, ale ja jestem debilem i nie przewidziałem, a tamte remastery
                          > spodobały mi się na tyle, że je kupiłem, ale teraz już wszystkie wyrzucę.

                          Jak rozumiem stąd geneza wątku? Przykre. Zawsze możesz je jednak sprzedać - po
                          co płyty wyrzucać? Bez sensu.

                          > Aha, a zespół Yes był w szczytowej formie, nagrywając "Big Generator".

                          Być może, nie wiem tego, bo tej płyty nie znam. Znam z niej tylko kawałek "The
                          Rhythm of Love", całkiem z resztą niezły.

                          Ale podejrzewać mogę, że tendencja była spadkowa, bo płyta Union jest już moim
                          zdaniem bardzo przeciętna.
                          • cze67 Re: owner of a lovely fart - bardzo śmieszne. 07.02.04, 18:34
                            kozlorf napisał:

                            > Ale podejrzewać mogę, że tendencja była spadkowa, bo płyta Union jest już
                            moim
                            > zdaniem bardzo przeciętna.

                            Moim zdaniem tendencja spadkowa zaczęła się gdzieś w okolicach "Tormato" i
                            trwa właściwie do dzisiaj. Od tamtej pory zespół nie nagrał niestety czegoś na
                            miarę "Fragile" czy "Relayer"... Chociaż fragmenty "Magnification" czy "The
                            Ladder" są, nie powiem, niczego sobie. A 90125 to dla mnie płyta zimna,
                            wykoncypowana, niezbyt przystająca do tego, co zespół grał w latach 70.,
                            sukces (komercyjny) w dużej mierze Trevora Horna a nie zasługa samego zespołu,
                            kompozycji. Chociaż "Hearts" to przepiękna pieśń.
                            • vulture trevor horny 07.02.04, 18:44
                              Zespół Yes zasłynął wspaniałymi dziełami muzyki progresywnej, jak "Close To The
                              Edge", "Fragile", "Tales From Topographic Oceans" i paroma innymi. Muzykę tę
                              charakteryzują rozbudowane formy, zmienne tempa, mnogość solówek
                              instrumentalnych, wielogłosowe partie wokalne, bajkowy nastrój...

                              Niestety, w latach osiemdziesiątych zespół Yes zarzucił chwilowo (na szczęście)
                              swój stary styl i podążył za modą, nagrywając album "90125", potocznie
                              określany jako "cyferki", z którego pochodzi wielki przebój "Owner Of A Lonely
                              Heart". Na następnej płycie było jeszcze gorzej, ponieważ poza drobnymi
                              wyjatkami nie było tam nic, co mogłoby zainteresować słuchaczy i tych nowych,
                              których zespół chciał pozyskać, i tych starych. Szczęśliwie, w latach
                              dziewięćdziesiątych rozpoczął się powolny, ale konsekwentny powrót Yes do
                              starego, wypracowanego brzmienia.

                              Wobec geniuszu płyt Yes z lat siedemdziesiątych trudno uznać "cyferki" za
                              szczytową formę grupy - raczej za w miarę udany kompromis z rzeczywistością
                              ówczesnego show businessu.

                              Co do remasterów - oczywiście, postawię je koło śmietnika.
                            • joseph80 Keystudio 07.02.04, 18:55
                              cze67 napisał:

                              > Chociaż fragmenty "Magnification" czy "The
                              > Ladder" są, nie powiem, niczego sobie.

                              Cze, a co napiszesz o Keys To Ascension? Czy też właściwie Keystudio. Dla mnie
                              jest to rewelacyjna płyta. Dużo lepsza od Ladder. Nagrana w klasycznym
                              składzie. Panowie udowodnili na niej, że nie zapomnieli jak się gra na
                              najwyższym poziomie. Szkoda tylko, że po nagraniu Rick po raz kolejny odszedł z
                              Yes. I ze panowie nie grają na koncertach materiału z tej płyty.

                              pzdr
                              Jos
                              • cze67 Re: Keystudio 07.02.04, 18:59
                                joseph80 napisał:

                                > Cze, a co napiszesz o Keys To Ascension? Czy też właściwie Keystudio.

                                Kłopot w tym, że mam jedynie pierwszą część Keys, na której, jak wiesz, są
                                tylko dwa utwory studyjne. Ten dłuższy (nie pomnę tytułu) bardzo mi się
                                podoba. Ten krótszy nieco mniej. Ale fakt, panowie trzymają poziom.
                                • joseph80 Re: Keystudio 07.02.04, 19:07
                                  cze67 napisał:

                                  > Kłopot w tym, że mam jedynie pierwszą część Keys, na której, jak wiesz, są
                                  > tylko dwa utwory studyjne. Ten dłuższy (nie pomnę tytułu) bardzo mi się
                                  > podoba. Ten krótszy nieco mniej. Ale fakt, panowie trzymają poziom.


                                  Warto poznać te nagrania zamieszczone na KTA2. Są bardzo dobre. Jeśli nie masz
                                  ochoty wydawać kasy na KTA2 (i słuchac dobrze poprawionego koncertuwink, to
                                  możesz zakupić płytę pt. Keystudio. Gdzie są zebrane utwory studyjne z płyt
                                  KTA1 i KTA2. A cena dosyć przystępna. Ok 40 zl.

                                  pzdr
                                  • cze67 Re: Keystudio 07.02.04, 19:25
                                    joseph80 napisał:
                                    > Warto poznać te nagrania zamieszczone na KTA2. Są bardzo dobre. Jeśli nie
                                    masz
                                    > ochoty wydawać kasy na KTA2 (i słuchac dobrze poprawionego koncertuwink, to
                                    > możesz zakupić płytę pt. Keystudio. Gdzie są zebrane utwory studyjne z płyt
                                    > KTA1 i KTA2. A cena dosyć przystępna. Ok 40 zl.

                                    KIedyś w Gdyni widziałem tę płytę. Kosztowała ponad pięć dych. A tak poza tym,
                                    to jednak chciałbym poznać i te koncertowe...
                                    • joseph80 Re: Keystudio 07.02.04, 23:30
                                      cze67 napisał:


                                      > KIedyś w Gdyni widziałem tę płytę. Kosztowała ponad pięć dych. A tak poza
                                      tym,
                                      > to jednak chciałbym poznać i te koncertowe...

                                      Kurde. U nas we Wrocławiu. w MM jest za 42 zl. A wracając do KTA1 i KTA2, to
                                      trzeba przyznać, że te koncerty są nieźle podretuszowane. Co szczegolnie widac
                                      na DVD z tym samym materiałem, przez większość czasu obraz w ogóle nie współgra
                                      z dźwiękiem. Podobno większość partii Andersona było dogrywanych w studiosmile
                                      Pozdrowienia
                                      Jos

                                      • vulture dogrywki i inne zagrywki 07.02.04, 23:41
                                        joseph80 napisał:

                                        >
                                        > Podobno większość partii Andersona było dogrywanych w studiosmile

                                        YYYYY!!! Rojek za niego śpiewał???
                                        • joseph80 Re: dogrywki i inne zagrywki 07.02.04, 23:48
                                          vulture napisał:


                                          > YYYYY!!! Rojek za niego śpiewał???


                                          Yyyyyyyyyyy?
                                          Nie nie, Vul dobrze wiesz, że to nasz ukochany Jon dograł te wokale, tyle
                                          tylko, że w studio. I z tego powstała piękna płyta studyjno-koncertowasmile
                                          nagrana podczas koncertu w SLOsmile

                                          pzdr
                                          jos
                                          • vulture Keys to the damn recording studio 07.02.04, 23:56
                                            joseph80 napisał:

                                            > Nie nie, Vul dobrze wiesz, że to nasz ukochany Jon dograł te wokale, tyle
                                            > tylko, że w studio. I z tego powstała piękna płyta studyjno-koncertowasmile

                                            Oj, tam, te wszystkie utwory są takie same, kto to odróżni czy nowe, czy stare,
                                            czy ze studia, czy z prób w hangarze u pradziadka Jona Andersona. I tak wszyscy
                                            wiemy, że zespół Yes w szczytowej formie był w 1983 roku. Dodam, że najlepszą
                                            piosenką Yes jest "Leave It". I "City Of Love" też bardzo dobre.
                                            • kozlorf Re: Keys to the damn recording studio 08.02.04, 00:33
                                              > Oj, tam, te wszystkie utwory są takie same, kto to odróżni czy nowe, czy
                                              stare,
                                              >
                                              > czy ze studia, czy z prób w hangarze u pradziadka Jona Andersona. I tak
                                              wszyscy
                                              >
                                              > wiemy, że zespół Yes w szczytowej formie był w 1983 roku. Dodam, że najlepszą
                                              > piosenką Yes jest "Leave It". I "City Of Love" też bardzo dobre.
                                              >

                                              Jakiś takie to to nielogiczne. A co ma fakt, że w 1983 zespół był w szczytowej
                                              formie to tego, co nagrywał 15 lat później?
                                              • vulture AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!! 08.02.04, 00:35
                                                kozlorf napisał:

                                                > > Oj, tam, te wszystkie utwory są takie same, kto to odróżni czy nowe, czy
                                                > stare,
                                                > >
                                                > > czy ze studia, czy z prób w hangarze u pradziadka Jona Andersona. I tak
                                                > wszyscy
                                                > >
                                                > > wiemy, że zespół Yes w szczytowej formie był w 1983 roku. Dodam, że najlep
                                                > szą
                                                > > piosenką Yes jest "Leave It". I "City Of Love" też bardzo dobre.
                                                > >
                                                >
                                                > Jakiś takie to to nielogiczne. A co ma fakt, że w 1983 zespół był w
                                                szczytowej
                                                > formie to tego, co nagrywał 15 lat później?

                                                Osoby pozbawione poczucia humoru przepraszam za swój wpis.
                                                <jeb>
                                      • kozlorf Re: Keystudio 07.02.04, 23:45
                                        A wracając do KTA1 i KTA2, to
                                        > trzeba przyznać, że te koncerty są nieźle podretuszowane. Co szczegolnie
                                        widac
                                        > na DVD z tym samym materiałem, przez większość czasu obraz w ogóle nie
                                        współgra
                                        >
                                        > z dźwiękiem. Podobno większość partii Andersona było dogrywanych w studiosmile

                                        Eeee tam, przesadzasz. Co prawda w kilku momentach na DVD co innego widać a co
                                        innego słychać, ale łatwo można stwierdzić, że po prostu montowano materiał
                                        wizyjny z kilku koncertów (w dwóch kolejnych ujęciach kamery muzycy są
                                        porozmieszczani inaczej na scenie, poza tym jest pare montowanych przebitek na
                                        muzyka z tłem w postaci całej sceny i wszystkimi muzykami - wtedy wyraźnie
                                        widać że przebitka i tło nie były filmowane jednocześnie).

                                        Swoją drogą KTA jest o wiele słabsze od House of Yes i Symphonic Yes (w
                                        szczególności od tego ostatniego). I o ile Korochev na klawiszach jest wyraźną
                                        podróbką Wakemana, która wyklepuje cudze partie z pamięci, o tyle o Brislinie
                                        można stwierdzić, że jest wyjątkowo utalentowanym klawiszowcem.
                                        • cze67 Re: Keystudio 07.02.04, 23:47
                                          kozlorf napisał:

                                          > Swoją drogą KTA jest o wiele słabsze od House of Yes i Symphonic Yes (w
                                          > szczególności od tego ostatniego). I o ile Korochev na klawiszach jest
                                          wyraźną podróbką Wakemana, która wyklepuje cudze partie z pamięci, o tyle o
                                          Brislinie można stwierdzić, że jest wyjątkowo utalentowanym klawiszowcem.

                                          Mówisz, że warto. Chodzę wokół tego Symphonica i wciąż nie mogę się
                                          zdecydować...
                                          • joseph80 Yessymphonic 08.02.04, 00:09

                                            >
                                            > Mówisz, że warto. Chodzę wokół tego Symphonica i wciąż nie mogę się
                                            > zdecydować...

                                            Cze, bierz to od razusmile. Jest to najlepszy koncert jaki mam na DVD, piekne
                                            zdjęcia, wspaniała, czarująca muzykasmile, piekna orkiestra (Panie z polskiej
                                            orkiestrysmile. Można się całkowicie zatracić w tym bajecznym koncercie. I jeszcze
                                            ta atmosfera koncertu, jest świetnie uchwycona. Nie było w tym wydawnictwie
                                            żadnych cięć. Jest to cały koncert.

                                            pzdr
                                            Jos
                                          • kozlorf Re: Keystudio 08.02.04, 00:10
                                            > Mówisz, że warto. Chodzę wokół tego Symphonica i wciąż nie mogę się
                                            > zdecydować...

                                            Uważam tę rejestrację za małe arcydzieło. No i zespół w szczytowej formie...
                                            • vulture yyy 08.02.04, 00:15
                                              kozlorf napisał:

                                              > Uważam tę rejestrację za małe arcydzieło. No i zespół w szczytowej formie...

                                              Od kiedy do kiedy była ta szczytowa forma?
                          • joseph80 Rabin 07.02.04, 18:48
                            kozlorf napisał:


                            > Być może, nie wiem tego, bo tej płyty nie znam. Znam z niej tylko
                            kawałek "The
                            > Rhythm of Love", całkiem z resztą niezły.
                            >
                            > Ale podejrzewać mogę, że tendencja była spadkowa, bo płyta Union jest już
                            moim
                            > zdaniem bardzo przeciętna.

                            Nie mogę się z Tobą zgodzić. Płyta 'Union' Jest przepiękna, poraża klimatem,
                            delikatnymi pięknymi melodiami, a czasem zadziornością i mocą gitary Rabinasmile.
                            Tak w ogóle to szkoda, że skład Kaye/Rabin/Squire/White nie nagrał żadnej płyty
                            bo pewnie to był by najpięknijszy album Yes.

                            heh. A tak poważnie, Rabin w Yes, to jedno wielkie nieporozumieniesmile Które
                            czasami (nawet) daje się słuchać. Ale gdy widzę go na koncertach video w
                            składzie z Yes, oj... to dosłownie nóż w kieszeni mi się otwierasmile
                            • cze67 Re: Rabin 07.02.04, 18:53
                              joseph80 napisał:

                              > Tak w ogóle to szkoda, że skład Kaye/Rabin/Squire/White nie nagrał żadnej
                              płyty bo pewnie to był by najpięknijszy album Yes.

                              Rozumiem, że wokal przejąłby w tej supergrupie Squire? To rzeczywiście mógłby
                              być odjazd.
                              • vulture KRSW vs ABWH 07.02.04, 18:57
                                cze67 napisał:

                                > joseph80 napisał:
                                >
                                > > Tak w ogóle to szkoda, że skład Kaye/Rabin/Squire/White nie nagrał żadnej
                                > płyty bo pewnie to był by najpięknijszy album Yes.
                                >
                                > Rozumiem, że wokal przejąłby w tej supergrupie Squire? To rzeczywiście mógłby
                                > być odjazd.

                                Rozumiem, że nie słyszałeś demówek Yes bez Andersona, które miały być
                                kontrpropozycją dla zespołu Anderson/Bruford/Wakeman/Howe? No to nie żałuj.
                                • cze67 Re: KRSW vs ABWH 07.02.04, 19:00
                                  vulture napisał:

                                  > Rozumiem, że nie słyszałeś demówek Yes bez Andersona, które miały być
                                  > kontrpropozycją dla zespołu Anderson/Bruford/Wakeman/Howe? No to nie żałuj.

                                  Nawet chyba nie wiedziałem, że takowe istnieją.
                                  • vulture Re: KRSW vs ABWH 07.02.04, 19:01
                                    cze67 napisał:
                                    > Nawet chyba nie wiedziałem, że takowe istnieją.

                                    Zespół dokonał kilku demówek, które "cudownym przypadkiem" wyciekły ze studia.
                                    Jakby to krótko powiedzieć - "Big Generator" to przy tym arcydzieło.
                                    • kozlorf Re: KRSW vs ABWH 07.02.04, 20:24
                                      > Zespół dokonał kilku demówek, które "cudownym przypadkiem" wyciekły ze
                                      studia.

                                      Czy to nie właśnie te demowki weszły w skład płyty Union (jako kombinacja z
                                      drugą płytą ABWH)?
                                      • vulture Re: KRSW vs ABWH 07.02.04, 20:52
                                        Nie. Acz na płycie "Union" jest niewiele ciekawiej, ale to już z innych
                                        względów niż czysto kompozytorkie. Wytwórnia odebrała zespołowi częściowo
                                        nagrany materiał i dokończyła "po swojemu", dogrywając dodatkowe partie gitar,
                                        klawiszy (jedenastu dodatkowych klawiszowców!!!) i chórki. Wyszło, oczywiście,
                                        jedno wielkie gie. Choć kilka momentów z "Union" lubię, ale album ABWH jest o
                                        niebo lepszy. Jedyną prawdziwą zaletą "Union" jest zestaw nazwisk.
                                        • Gość: Stanfan Re: KRSW vs ABWH IP: *.chello.pl 08.02.04, 00:21
                                          Kiedyś kupiłem Union. Odsłuchałem początek pierwszej piosenki i przesunąłem do
                                          następnej... i następnej... i następnej... i następnej... i następnej... i
                                          oniemiałem, bo o to po pewnym czasie płyta się skończyła. Pomyślałem: "Przecież
                                          tutaj musi być coś dobrego!!!".
                                          Po pewnym czasie do mnie doszło: "Tak, jest tu coś dobrego - okładka".

                                          Na szczęście to jedyny taki koszmarny album i cyferki i BG potrafię przeboleć, a
                                          czasem posłuchac z przyjemnością.


                                          Dla mnie szczyt formy to chyba CTTE... Heh, na liście dyskusyjnej Yesomani ktoś
                                          kiedyś stwierdził: "Gdyby nie And You And I to Awaken byłoby najlepszy utworem
                                          Yes". Coś w tym jest...
                                          • vulture szczytowa forma i żadne Onion czy inne cuś 08.02.04, 00:25
                                            Dla mnie dojście do formy szczytowej to CTTE i Fragile, ale nie znaczy to, że
                                            od razu po wydaniu tych płyt forma ta dramatycznie spadła. Lubię i Relayer, i
                                            nawet krytykowane Tormato czy Dramę. Chociaż ostatnie płyty rzeczywiście są
                                            mało odkrywczwe - ostatnie z lat 70. bo później to już inna bajka...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka