awangarda... juz samo slowo mnie kreci... ale w muzyce jedynym praktycznie
jej "artystycznym" przedstawicielem jest bliski memu sercu amerykański
kompozytor...
wszystko sie zaczelo od mojego przyjaciela - malarza... powiedzial
kiedys: "jesli podobaja Ci sie moje obrazy, a nie masz okazji na nie patrzec,
nie chce Ci sie wysilac, by sobie przypomniec jak wygladaja, to wlacz CAGE'A,
a moje obrazy powroca do Ciebie z taka sama moca, jakbys je wlasnie
ogladala..." nie musze dodawac, ze mial racje...
Cage to artysta awangardowy... jego muzyka (hmmm.. slowo muzyka tu jakos nie
pasuje) jest niczym poezja... trafia do malej rzeszy ludzi i nie dziwie
sie... ciezko jest bowiem przez to przejsc, nawet tak zapalonym dadaistom jak
ja... ale gdy juz sie ktos zdobedzie na ten wysilek z pewnoscia nie
pozaluje... muzyka Cage'a ma bowiem wrecz wymiar intelektualny... jest niczym
lekcja dadaizmu w najczystszej jego postaci...
dlaczego? bo Cage bierze sie za muzykę aleatoryczną, która odrzucała
tradycyjną organizację materii dźwiękowej na rzecz przypadku i spontanicznego
muzykowania (za strona)... bierze wiec tekst wybitnego pisarza i czyta go
wspak, przestawia wyrazy w taki sposob, ze z pierwotnego tekstu wychodzi cos
calkiem innego...
nie bede tu recenzowac jego plyt, bo tak jak kompozytorem jest on tez
pisarzem, tworca awangardy baletowej i teatralnej, twórca technik
kompozytorskich i pisarskich, autorem makrobiotycznych przepisów kulinarnych,
malarzem, wybitnym grzyboznawca, teoretykiem społeczeństwa i muzyki
przyszłości...
postanowilam jednak wstawic jego "Rok od poniedzialku", a moze kogos uda mi
sie skusic na Cage'a...
oto wiec:
1. Pewnego dnia poszedlem do dentysty. W radio powiedzieli, że jest to
najgorętszy dzień roku. Miałem na sobie marynarkę, bo wizyta u lekarza zawsze
wydawała mi się czymś formalnym. Doktor Heymen przerwał pracę i
spytał: "Dlaczego nie zdejmie pan marynarki?" "Mam dziurawą koszulę i dlatego
wolę siedzieć w marynarce", odpowiedziełem. Na to on: "A ja mam dziurawą
skarpetkę. Jeśli pan chce zdejmę buty"
2. Kiedyś spytałem Schonberga co sądzi o sytuacji międzynarodowej. "Chodzi o
to, żeby rozwijał się handel zagraniczny", odpowiedział.
3. Zen mówi: Jeśli czujesz się czymś znudzony po dwóch minutach, spróbuj
robić to przez cztery minuty. Jeśli nadal cię to nudzi, rób to przez osiem,
szesnaście, trzydzieści dwie i więcej minut. W końcu zobaczysz, że wcale nie
jest to nudne, a wręcz przeciwnie - bardzo ciekawe"
4. W Darmstadt, kiedy nie byłem zajęty muzyką chodziłem po lesie i szukałem
grzybów. Pewnego dnia, kiedy zbierałem Hypholomas, które rosły wokół pniaka
niedaleko sali koncertowej, podeszła do mnie jedna z pań sekretarek z
Ferienkurse fur Neue Music i powiedziała: "A jednak Natura jest lepsza niż
Sztuka".
5. Kiedy ostatecznie wygrałem w włoskiej telewizji quiz na temat grzybów,
następnego dnia ktoś anonimowo przysłał mi drugi tom wydanej w Niemczech
francuskiej książki o grzybach. Studiowałem go w zatłoczonym tramwaju jadącym
do centrum Mediolanu. Kobieta siedząca obok mnie powiedziała: "Po co pan to
czyta? Przecież już po wszystkim."
6. Zdziwiło mnie, gdy w domu opieki wszedłem do pokoju Matki i zastałem
włączony telewizor. Szedł program, w którym pokazywano nastolatków tańczących
rock-and-rolla. Spytałem Matkę jak podoba jej się ta nowa muzyka.
odpowiedziała: "Ach, jeśli chodzi o muzykę, nie jestem zbyt wybredna". A po
chwili, ożywiając się dodała: "Ty zdaje się też nie jesteś"
7. Peck mówi, że jeśli w ogrodzie wszystko rośnie jak trzeba, to można się
spodziewać, że rośliny w lasach, na polach i nieużytkach też bedą rosły jak
trzeba.
8. Po jekiejś godzinie w lesie spędzonej na poszukiwaniu grzybów, Ojciec
powiedział: "No cóż, zawsze możemy pójść i kupić trochę prawdziwych".
pozdrawiam

))