Dodaj do ulubionych

John Cage - dada, dada, dada...

IP: *.chello.pl 30.03.04, 18:10
awangarda... juz samo slowo mnie kreci... ale w muzyce jedynym praktycznie
jej "artystycznym" przedstawicielem jest bliski memu sercu amerykański
kompozytor...
wszystko sie zaczelo od mojego przyjaciela - malarza... powiedzial
kiedys: "jesli podobaja Ci sie moje obrazy, a nie masz okazji na nie patrzec,
nie chce Ci sie wysilac, by sobie przypomniec jak wygladaja, to wlacz CAGE'A,
a moje obrazy powroca do Ciebie z taka sama moca, jakbys je wlasnie
ogladala..." nie musze dodawac, ze mial racje...
Cage to artysta awangardowy... jego muzyka (hmmm.. slowo muzyka tu jakos nie
pasuje) jest niczym poezja... trafia do malej rzeszy ludzi i nie dziwie
sie... ciezko jest bowiem przez to przejsc, nawet tak zapalonym dadaistom jak
ja... ale gdy juz sie ktos zdobedzie na ten wysilek z pewnoscia nie
pozaluje... muzyka Cage'a ma bowiem wrecz wymiar intelektualny... jest niczym
lekcja dadaizmu w najczystszej jego postaci...
dlaczego? bo Cage bierze sie za muzykę aleatoryczną, która odrzucała
tradycyjną organizację materii dźwiękowej na rzecz przypadku i spontanicznego
muzykowania (za strona)... bierze wiec tekst wybitnego pisarza i czyta go
wspak, przestawia wyrazy w taki sposob, ze z pierwotnego tekstu wychodzi cos
calkiem innego...
nie bede tu recenzowac jego plyt, bo tak jak kompozytorem jest on tez
pisarzem, tworca awangardy baletowej i teatralnej, twórca technik
kompozytorskich i pisarskich, autorem makrobiotycznych przepisów kulinarnych,
malarzem, wybitnym grzyboznawca, teoretykiem społeczeństwa i muzyki
przyszłości...
postanowilam jednak wstawic jego "Rok od poniedzialku", a moze kogos uda mi
sie skusic na Cage'a...
oto wiec:
1. Pewnego dnia poszedlem do dentysty. W radio powiedzieli, że jest to
najgorętszy dzień roku. Miałem na sobie marynarkę, bo wizyta u lekarza zawsze
wydawała mi się czymś formalnym. Doktor Heymen przerwał pracę i
spytał: "Dlaczego nie zdejmie pan marynarki?" "Mam dziurawą koszulę i dlatego
wolę siedzieć w marynarce", odpowiedziełem. Na to on: "A ja mam dziurawą
skarpetkę. Jeśli pan chce zdejmę buty"

2. Kiedyś spytałem Schonberga co sądzi o sytuacji międzynarodowej. "Chodzi o
to, żeby rozwijał się handel zagraniczny", odpowiedział.

3. Zen mówi: Jeśli czujesz się czymś znudzony po dwóch minutach, spróbuj
robić to przez cztery minuty. Jeśli nadal cię to nudzi, rób to przez osiem,
szesnaście, trzydzieści dwie i więcej minut. W końcu zobaczysz, że wcale nie
jest to nudne, a wręcz przeciwnie - bardzo ciekawe"

4. W Darmstadt, kiedy nie byłem zajęty muzyką chodziłem po lesie i szukałem
grzybów. Pewnego dnia, kiedy zbierałem Hypholomas, które rosły wokół pniaka
niedaleko sali koncertowej, podeszła do mnie jedna z pań sekretarek z
Ferienkurse fur Neue Music i powiedziała: "A jednak Natura jest lepsza niż
Sztuka".

5. Kiedy ostatecznie wygrałem w włoskiej telewizji quiz na temat grzybów,
następnego dnia ktoś anonimowo przysłał mi drugi tom wydanej w Niemczech
francuskiej książki o grzybach. Studiowałem go w zatłoczonym tramwaju jadącym
do centrum Mediolanu. Kobieta siedząca obok mnie powiedziała: "Po co pan to
czyta? Przecież już po wszystkim."

6. Zdziwiło mnie, gdy w domu opieki wszedłem do pokoju Matki i zastałem
włączony telewizor. Szedł program, w którym pokazywano nastolatków tańczących
rock-and-rolla. Spytałem Matkę jak podoba jej się ta nowa muzyka.
odpowiedziała: "Ach, jeśli chodzi o muzykę, nie jestem zbyt wybredna". A po
chwili, ożywiając się dodała: "Ty zdaje się też nie jesteś"

7. Peck mówi, że jeśli w ogrodzie wszystko rośnie jak trzeba, to można się
spodziewać, że rośliny w lasach, na polach i nieużytkach też bedą rosły jak
trzeba.

8. Po jekiejś godzinie w lesie spędzonej na poszukiwaniu grzybów, Ojciec
powiedział: "No cóż, zawsze możemy pójść i kupić trochę prawdziwych".

pozdrawiam
smile))

Obserwuj wątek
    • Gość: Brawka Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.raszyn.sdi.tpnet.pl 31.03.04, 20:28
      Zacznę od niewielkiego pstryczka, mam nadzieję, że bezbolesnego.
      Otóż inne Twoje posty - jak na przykład niepotrzebny śmiech z Kelly Family
      (wszak wystarczy nie słuchać... pamiętaj, że śmiać się z innych ludzi to znaczy
      wywyższać się. Zaś wywyższanie się jest smutnesmile - nie zapowiadały, że
      napiszesz coś z sensem.

      A jednak jest - Cage.

      "Co jest bardziej muzyczne: ciężarówka przejeżdżająca obok fabryki, czy
      ciężarówka przejeżdżająca obok szkoły muzycznej?"

      Uspokajam Cię w jednym - Cage to jest muzyka.

      Jeśliby przyjać (jako cezurę) kryterium rutyny, konwenansu, układu (niczym w
      bojzbendach), powielania struktur itd itp - to Cage jest wyjątkowym,
      kreatywnym, twórczym i wspaniałym muzykiem, w przeciwieństwie do powielających
      formę, zagrywki, zwrotki i refreny chłopaków z Toola, A Perfect Circle i innych
      rockerów...smile

      oczywiście nie obrazaj się - Twoi idole są fajni i też bardzo ciekawi.
      Zresztą każdy człowiek jest ciekawy, wart wysłuchania, zaintereowania,
      przyjrzenia mu się.

      Ale Cage jest geniuszem.

      Oklaski (dla niego).


      • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 31.03.04, 20:48
        o jakim pstryczku mowisz??? smile))
        coz jest smutnego w wywyzszaniu sie? moze byc to glupie,ale smutne?
        to, ze nie pisze z sensem nie powinno Ci dziwic... wszak w bezsensie tez jest
        jakas metoda...


        Cage to jest muzyka

        co za moralizowanie smile)) wiem, ze Cage to muzyka... po kilkunastu godzinach
        sluchania domyslilam sie tego... tyle, ze dla mnie Cage to wiecej niz muzyka...
        to przekraczanie barier tego, co muzyka jest, a co juz jest czyms innym...



        Twoi idole są fajni i też bardzo ciekawi

        to nie sa moi idole... to raczej "idole"... specjalnie uzylam tego zwrotu, by
        podkreslic, ze z Toolem czy APC laczy mnie wyjatkowa wiez i chyba nawet wieksza
        niz z Cagem, bo jak juz to powiedzialas Cage to geniusz, a geniusz potrafi byc
        meczacy intelektualnie...



        Zresztą każdy człowiek jest ciekawy, wart wysłuchania, zaintereowania,
        przyjrzenia mu się.

        bzdet... Andrzej Lepper nie jest ciekawy, wart wysluchania, zainteresowania i
        przyjszrzenia mu sie... nawet, gdy 53% Polakow darzy go zaufaniem...
        moge jeszcze mnozyc przyklady, ale Lepper chyba wystarczy... wszak to moj
        ulubieniec...


        pozdrawiam


        P.S. i nie obrazac sie! wszak to tylko prowokacyja, jakby ktos sie jeszcze nie
        domyslil... chyba od dzis bede pisac kiedy sie usmiecham, kiedy placze, kiedy
        cos budzi we mnie negatywne, a kiedy pozytywne uczucia... wszak nie wszyscy
        potrafia odgadnac... ach, nawet Cage by sie usmial...




        • ihopeyouwilllikeme Re: John Cage - dada, dada, dada... 01.04.04, 11:28
          Skombinuję sobie tego Cage'a, zobaczymy co to takiego... A Andrzej Lepper jest
          ciekawy. Wszak trzeba najpierw poznać wroga, zanim zaczniemy z nim walczyć.
      • Gość: que? Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 05.04.04, 01:28
        >pamiętaj, że śmiać się z innych ludzi to znaczy
        >wywyższać się. Zaś wywyższanie się jest smutnesmile

        i właśnie w tym momencie śmieję się z ciebie smile)))))
    • Gość: kubasa Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 11:53
      Mam tylko "Sonatas and Interludes for Prepared Piano". Ciezkie.
      • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 03.04.04, 16:11
        nie chcialabym Cie urazic, ale do Cage'a trzeba "dorosnac"... choc i wowczas
        moze byc on nadal niezrozumialy...
        ale chwali sie Tobie, ze w wieku -nastu lat posiadasz juz jego plyte smile)
        ja Cage'a zaczelam sluchac w momencie, gdy przeszlam pewien etap w moim
        zyciu... i gdy odkrylam w sobie, ze jestem za stara na "te czasy"... rownolegle
        do Cage'a zaczelam czytac Duras... przestalam chodzic w czerwonych butach i
        zamienilam je na czarne... zaczelam sie ukrywac w szarosci miasta... stalam sie
        szara, bo tylko szarosc wyostrza barwy...
        nie mowie, ze kazdy ma tak samo - to tylko moj przypadek...
        pozdrawiam
        • Gość: kubasa Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.04, 22:57
          Gość portalu: nadzieja napisał(a):

          > nie chcialabym Cie urazic, ale do Cage'a trzeba "dorosnac"... choc i wowczas
          > moze byc on nadal niezrozumialy...
          > ale chwali sie Tobie, ze w wieku -nastu lat posiadasz juz jego plyte smile)
          > ja Cage'a zaczelam sluchac w momencie, gdy przeszlam pewien etap w moim
          > zyciu... i gdy odkrylam w sobie, ze jestem za stara na "te czasy"...
          rownolegle
          >
          > do Cage'a zaczelam czytac Duras... przestalam chodzic w czerwonych butach i
          > zamienilam je na czarne... zaczelam sie ukrywac w szarosci miasta... stalam
          sie
          >
          > szara, bo tylko szarosc wyostrza barwy...
          > nie mowie, ze kazdy ma tak samo - to tylko moj przypadek...
          > pozdrawiam

          Ok, ale obiektywnie: co te wynurzenia maja do rzeczy?

          Jesli sadzisz ze do Cage'a trzeba dorosnac to... sobie rosnij. Cage jest ciezki
          dla mnie, gdyz mam spore luki we wspolczesnej muzyce klasycznej. Jednak
          ekscytowanie sie nim jako awanagardowym muzykiem to nieporozumienie - gosc juz
          zostal "wchloniety" przez klasyke. Na maturze z historii muzyki musisz znac go
          tak samo jak Bacha i Monteverdiego. Ja poki co, zamiast Cage'a wybieram druga
          szkole wiedenska.

          Pozdr.
          • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 04.04.04, 08:53
            ojej...
            wiesz... w szkole mi kiedys tez mowili, ze marksizm - leninizm jest dobry i
            uszczesliwia ludzi... moim znajomym z Ukrainy tez tak czasami jeszcze mowia, co
            nie oznacza, ze ja musze sie z tym zgadzac, prawda?

            nie uwazam, zeby Cage zostal wchloniety przez muzyke klasyczna... to jakas
            bzdura napisana pewnie w podreczniku przez doktorka, ktory o Cage'u nie ma
            pojecia, ale zna jego naziwsko, wie, ze jest ciezki, wiec musi nalezec do
            muzyki klasycznej...

            Twoje wypowiedzi dot. muzyki klasycznej i Cage'a w niej umiejscowionego sa nie
            ma miejscu, bo skoro slabo znasz Cage'a (o ile w ogole znasz) to jak mozesz go
            gdziekolwiek umiejscawiac...

            i zdecydowanie jest on awangardowym muzykiem - przyklady:
            "John Cage - przypadek paradoksalny"(Jerzy Kutnik),
            "John Cage - artysta porzucający" (Maria Gołaszewska),
            John Cage - "Proffessor Chance"(John Retallack),
            John Cage - "Dancer on a Plane", (C. A. Jones),
            John Cage - "kompozytor muzyki jutra", (C. A. Jones),
            John Cage - "abstrakcyjny ekspresjonista Ego" (C. A. Jones),
            John Cage - "Hörspielmacher" (R. Kostelanetz),
            John Cage - "the Way of the Ear" (M.C. Richards),
            John Cage - "no Ear for Music" (R. Taruskin),
            John Cage - "Collage of Noises"(V. Thomson)...
            oto tylko namiastka naukowcow, ktorzy z Twoja ksiazka do muzyki beda
            polemizowac... ksiazki pisane dla uczniow maja to do siebie, ze sa w wiekszosci
            glupie, bo naukowiec, ktory je pisze zazwyczaj mysli, ze uczen to taki maly
            idiota, ktory raczej nie sprawdzi tresci zawartych w podreczniku... okazuje
            sie, ze slusznie mysli...
            pozdrawiam...

            P.S. co te wynurzenia maja do rzeczy?
            moze gdybys zaczal czytac Duras, latwiej przyszedlby Ci Cage smile))
            chociaz obserwujac twoje nastawienie trace juz nadzieje...
            ach, szkoda gadac...

            • Gość: Maciek Makowski Awangarda i muzyka klasyczna IP: *.acn.waw.pl 04.04.04, 10:05
              > nie uwazam, zeby Cage zostal wchloniety przez muzyke klasyczna...

              A co to jest "muzyka klasyczna"? Bo jeśli pod tym pojęciem rozumiesz muzykę
              tradycyjną, zachowawczą albo nawet (to skrajna interpretacja tego terminu)
              klasyków wiedeńskich, to Cage się oczywiście pod ten szyld nie kwalifikuje.

              Nie wiem, jakie jest powszechne rozumienie tego terminu, ale awangarda raczej
              się w nim mieści. Wystarczy chociażby prześledzić historię modern
              dwudziestowiecznych, od ekspresjonizmu przez szkołę wiedeńską, sonoryzm itp.
              które od początku były zaliczane do szeroko rozumianego nurtu klasycznego, a
              każdy etap charakteryzował się zerwaniami z dotychczasowym kanonem i
              wprowadzaniu nowych wartości estetycznych. I w tym sensie Cage uważany jest za
              czołową postać awangardy *w muzyce klasycznej*.
              • Gość: nadzieja Re: Awangarda i muzyka klasyczna IP: *.chello.pl 04.04.04, 12:41
                przede wszystkim trza powiedziec, ze pojecia awangarda i muzyka klasyczna sie
                nie wykluczaja, a stwierdzenie kubasy "Jednak ekscytowanie sie nim jako
                awanagardowym muzykiem to nieporozumienie - gosc juz zostal "wchloniety" przez
                klasyke." to dopiero nieporozumienie... i jednoczesnie absurd... czy artysta,
                ktorego "niektorzy" wpisuja w nurm myzki klasycznej oznacza, ze nie moze on byc
                jednoczesnie tworca awangardowym... co ma, k..., piernik do wiatraka?
                wiekszych bzdur to nawet ja nie wymyslam smile))

                co do samego Cage'a... dla mnie konkretne przypisywanie jego tworczosci do
                muzyki klasycznej to spore naduzycie... uwazam, ze sa teorie i zjawiska w samej
                swej istocie niedefiniowalne... do takich zaliczam Cage'a... wpychanie go do
                jednej szuflady to jak wystapienie przeciwko temu, co sam Cage glosil... a
                chyba wiedzial o czym mowil... jest tak samo tworca muzyki klasycznej, jak i
                jazzu czy rocka... stworzyl wieloznacznosc muzyczna... to tak jakby jego muzyka
                mowila "nic nie jest takim, jakim sie wydaje".... i w tym tkwi caly fenomen
                Cage'a...



                I w tym sensie Cage uważany jest za
                > czołową postać awangardy *w muzyce klasycznej*.

                jasne, ale tak samo mozna powiedziec, ze:
                Cage uważany jest za czołową postać awangardy *w muzyce jazzowej*.
                lub
                Cage uważany jest zaczołową postać awangardy *w muzyce rockowej*.
                czyz nie?...
            • Gość: kubasa cage IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 13:52
              ble ble ble...

              Beethoven tez byl w swoich czasach awangardzista. Nie nazwiesz go klasykiem?
              Robienie z Cage'a w 2004 apostola awangardy (dla mnie rozumianej w sensie
              opozycji dla panujacych trendow) jest troche dziwne.

              Co do szkoly: chcialbym kiedys chodzic do szkoly, w ktorej powiedzieliby mi
              choc slowo o muzyce. No i podreczniki szkolne z Cage'm... jak znajdziesz to mi
              powiedz.

              Powiem, ze polemika z kims, kto wmawia inym ze nie mogli byc na koncercie
              artysty bo na jednej plycie nie spiewal, jest... wyzwaniem.

              Pozdr.

              • Gość: nadzieja Re: cage IP: *.chello.pl 04.04.04, 19:13
                Na maturze z historii muzyki musisz znac go tak samo jak Bacha i Monteverdiego.

                rozumiem, ze dzis do matury przygotowujecie sie za pomoca internetu...
                w moich czasach bylo tak, ze podstawe stanowil podrecznik, a na zakonczenie
                kazdego rozdzialu byla podana bibliografia dla osob zainteresowanych...
                co za czasy nadeszly...
              • Gość: nadzieja Re: cage IP: *.chello.pl 04.04.04, 19:19
                nie rozumiem tez skad czerpiesz wiadomosci o tym, ze Cage nie jest dzis
                awangardowym artysta... przeciez masz tylko jedna plyte, do tego nie wiadomo
                czy ja w calosci przesluchales (pisales: ciezkie!)...

                Robienie z Cage'a w 2004 apostola awangardy (dla mnie rozumianej w sensie
                > opozycji dla panujacych trendow) jest troche dziwne.

                czyli Twoim zdaniem w momencie smierci Cage'a (nie tak dawno, bo w 1992) umarla
                cala jego awangarda...
                twoje myslenie jest strasznie uproszczone... ja uwielbiam artystow
                awangardowych i nigdy nie smialabym wysnuc takiego wniosku...
                niedlugo powiesz, ze dzisiaj Dali to juz nie awangarda tylko... no wlasnie...
                jak daleko jeszcze zamierzasz snuc swoje wywody....
                wspolczuje...
                pozdrawiam

                P.S. co do Mertensa - on nie tylko na jednej plycie nie spiewal... szokiem bylo
                dla mnie odkrycie, ze jest inaczej... nie widze w tym nic dziwnego...
                • Gość: kubasa Re: cage IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:39
                  Wiesz co? Nie wierze Ci w nic co mowisz. Masa lapsusow, ktore popelnilas
                  wczesniej, powoduje ze zupelnie Cie nie slucham. Jesli nie rozumiesz ze
                  istnieje cos poza podrecznikami szkolnymi i internetem, a mianowicie zwykle
                  ksiazki traktujace o historii i teorii muzyki to nie wiem o czym mowimy. jesli
                  chodzi o awangarde - Charlie Parker tez byl awangardowy, a dzis niesposob nie
                  zaliczyc go do klasycznego jazzu. Mam watpliwosci bys posiadala odpowiednia
                  wiedze by moc docenic Cage'a, natomiast Twoje posty swiadcza raczej o
                  ograniczonych mozliwosciach intelektualnych i dosc prostej sferze emocjonalnej.

                  Pozdr.
                  • Gość: nadzieja Re: cage IP: *.chello.pl 05.04.04, 19:29
                    jestes wulgarnym i glupim dzieckiem, drogi kubaso... masz zdecydowane braki w
                    wychowaniu (nie chce dociekac skad to sie bierze)...
                    prosze wiec o przyklady lapsusow, ktore popelnilam, bo "Nie wierze Ci w nic co
                    mowisz" (chlopcze, czy uczyli Cie juz poprawnej polszczyzny?)...
                    skoro mnie nie sluchasz (czyli: nie czytasz) to sam zaprzeczasz sobie... gdybys
                    mnie nie "sluchal" nie moglbys odpowiedac... jasne to dla Ciebie? nadazasz, za
                    moimi ograniczonymi mozliwosciami intelektualnymi?...


                    Jesli nie rozumiesz ze
                    > istnieje cos poza podrecznikami szkolnymi i internetem, a mianowicie zwykle
                    > ksiazki traktujace o historii i teorii muzyki to nie wiem o czym mowimy.

                    wiesz, sam sobie zaprzeczasz... prosze wiec o podanie przykladu pytania
                    maturalnego z dziedziny teorii muzyki (nie wiem jak ten przedmiot dokladnie sie
                    nazywa), w ktorym "wymaga sie" od ucznia wykazania znajomoscia Cage'a?... badz
                    konsekwentny i podaj takie pytanie i zrodlo, w ktorym moge to sprawdzic, ok???

                    "jesli
                    > chodzi o awangarde - Charlie Parker tez byl awangardowy, a dzis niesposob nie
                    > zaliczyc go do klasycznego jazzu."

                    nie pograzaj sie dziecko.. odpusc sobie nim uznam Twoj przypadek za doskonaly
                    przyklad intelektualnego debilizmu i kretynizmu... Twoj sposob myslenia
                    przypomina wkuwane na pamiec wzory, pod ktore Ty podkladasz co Ci sie tylko
                    podoba i myslisz, ze rozwiazanie zawsze bedzie dobre... niestety tak nie jest...
                    przemysl jeszcze raz to, co napisales...


                    pozdrawiam

                    P.S. dziecko drogie... wieczorynka juz sie sponczyla... teraz ziuziu, paciorek
                    i spac...
                    P.S.2 Kubusiu drogi, czy Twoja mamusia wie, co Ty tutaj wypisujesz?...




    • lord_jack Re: John Cage - dada, dada, dada... 01.04.04, 19:22
      a La Monte Young ????
      • marcelkim Re: John Cage - dada, dada, dada... 02.04.04, 15:22
        o właśnie!!!
        A ktoś pamięta o Terrym Rileyu? (np. Rainbow In Curved Air)
        • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 03.04.04, 13:27
          przepraszam bardzo wszystkich, ale ustosunkowalam sie do (prawie) kazdej
          wypowiedzi ok godz. 9 rano...
          moje posty jednak wyparowaly... gratuluje GW profesjonalnych pracownikow
          portalu...
          jak ja, k..., nienawidze nieprofesjonalizmu...
          pozdrawiam
          • ihopeyouwilllikeme Re: John Cage - dada, dada, dada... 03.04.04, 15:19
            Mam " Bird Cage ". Posłucham, i napiszę.
            • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 03.04.04, 15:40
              nie znam tej plyty...
              Cage pod swoim nazwiskiem wydal okolo 100 plyt...
              wiekszosc znam, ale tej nie...
              z ktorego roku?...
              a moze to nie jego plyta, tylko feat. smile))
              pozdrawiam
            • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 03.04.04, 16:16
              szukam i szukam i wydaje mi sie, ze taka plyta nie istnieje...
              • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 03.04.04, 16:21
                dla zainteresowanych:
                www.republika.pl/hegelmogiel/cage.htm
                zanim sie zacznie sluchac Cage'a warto cos o nim wiecej wiedziec... bez tej
                wiedzy sluchanie jest bezcelowe i niezrozumiale... dopiero widzac a destrukcji
                i chaosie sens mozna zrozumiec Cage'a...
                mam tez wrazenie, ze znane wszystkim "Chaos bedzie moim epitafium" jest niczym
                innym jak wyrazeniem mysli Cage'a...
                wiec chaos niech bedzie waszym epitafium smile))
                pozdrawiam
              • ihopeyouwilllikeme Re: John Cage - dada, dada, dada... 04.04.04, 10:10
                Gość portalu: nadzieja napisał(a):

                > szukam i szukam i wydaje mi sie, ze taka plyta nie istnieje...

                Nie może nie istnieć, bo ją mam smile Nie wiem o niej nic więcej, bo i o Cage'u
                nic nie wiem. Postaram się dowiedzieć.
                • ihopeyouwilllikeme Re: John Cage - dada, dada, dada... 04.04.04, 10:15
                  No, chyba że Cage'ów jest więcej smile))
                  • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 04.04.04, 12:29
                    uprzedziles mnie...
                    smile))
                • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 04.04.04, 10:16
                  a wiesz, ze jonhow cage'ow jest dwoch smile))
                  raczje prawdopodobna jest jednak wersja, ze tej akurat plyty nie znam smile)
                  • ihopeyouwilllikeme Re: John Cage - dada, dada, dada... 04.04.04, 13:21
                    " Bird Cage " jest dość ciekawe. Ciężko to nazwać muzyką, to raczej impresje,
                    malowanie dźwiękami, muzyczne obrazy... Miło się tego słucha.
                    • Gość: nadzieja Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.chello.pl 04.04.04, 19:25
                      na dobra sprawe mozna by sie tu z kazdym poklocic:
                      brawka dla przykladu z cala pewnoscia powiedziala, ze cage to jest muzyka...
                      dla mnie to cos wiecej, dla kubasy mniej - tylko muzyka klasyczna i do tego
                      (UWAGA!!! AWANGARDOWY POGLAD) cage nie jest artysta awangardowym, bo mamy rok
                      2004, a on od 1992 nie zyje, wiec jak moze ktos powiedziec, ze dzis jest
                      artysta awangardowym... powiem szczerze, ze zalamalam sie, gdy to
                      przeczytalam... nawet wybitnemu znawcy tworczosci cage'a nie przyszloby to do
                      glowy...

                      pozdrawiam
                      • Gość: kubasa Re: John Cage - dada, dada, dada... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:45
                        Tak, Cage jest artysta awangardowym - np. aleatoryzm, o ile wiem, nie znalazl
                        wielu wyznawcow. Jest on juz jednak artysta z kanonu. Zachowywanie sie jakbys
                        przed chwila znalazla jakiegos niedocenianego kompozytora ze srodkowej Afryki
                        jest dosc nienormalne.
                        • Gość: Maciek Makowski Aleatoryzm IP: *.acn.waw.pl 04.04.04, 22:00
                          > Tak, Cage jest artysta awangardowym - np. aleatoryzm, o ile wiem, nie znalazl
                          > wielu wyznawcow.

                          Nie wiem czy wielu, ale wiem, że znacznych: Stockhausen i Boulez to jedne z
                          większych nazwisk w muzyce XX wieku.
                          • Gość: kubasa Re: Aleatoryzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 22:38
                            Gość portalu: Maciek Makowski napisał(a):

                            > > Tak, Cage jest artysta awangardowym - np. aleatoryzm, o ile wiem, nie znal
                            > azl
                            > > wielu wyznawcow.
                            >
                            > Nie wiem czy wielu, ale wiem, że znacznych: Stockhausen i Boulez to jedne z
                            > większych nazwisk w muzyce XX wieku.

                            Chodzilo mi o to, ze nie stal sie on nurtem obowiazujacym. O Boulez tylko
                            slyszalem, Stockhausena znam "Kontakte"

                            Pozdr.
                        • Gość: nadzieja czy ktos rozumie sens tego zdania??? IP: *.chello.pl 05.04.04, 19:31
                          > Tak, Cage jest artysta awangardowym - np. aleatoryzm, o ile wiem, nie znalazl
                          > wielu wyznawcow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka