vulture
05.04.04, 17:45
Kupiłem tę płytę, bo pomyślałem sobie, że tam muszą być ładne bajki, bo taką
miała ładną okładkę. Na okładce są takie trzy ładne koziołki i ten w środku
ma na czole taką śmieszną gwiazdkę, tylko ona taka jakaś do góry nogami jest,
ale trudno. I rogi ma śmieszne, bo ma dwie pary i jedna to takie zwykłe rogi,
a druga to węże.
No to włączyłem tę płytę i tak bardzo szybko zagrali, że musiałem jeszcze raz
włączyć. Tam nie ma bajek, to znaczy są, ale trochę takie inne niż np. u
Majki Jeżowskiej. Ten pan co śpiewa ma nieco grubszy głos i w pierwszej
piosence śpiewa coś o skradającej się agresji i ona na końcu chyba go dopada,
bo pan bardzo krzyczy. W takiej innej piosence, „Awaiting Armageddon”, pan
znowu szybko śpiewa i chyba mu trochę niedobrze, ale ma prawo mu być
niedobrze, bo śpiewa, że jakaś krew jest i koniec świata. Strasznie smutne te
bajki a poza tym tak głośno grają i chyba ta perkusja to nie automat, bo
dziwnie słychać jakoś. A potem jest taka ładna piosenka „Wave Of
Annihilation” – myślałem, że to będzie ballada, ale nie jest, chociaż wolniej
grają i oczywiście też ładnie pan śpiewa o tym, że świat jest w płomieniach.
Pewnie nie wyłączył żelazka, bo inaczej przecież czegoś takiego by nie
śpiewał – nie? A później to jest taka kompozycja „The Fall Of Eden” i pan w
ogóle tam nie śpiewa, bo pewnie był zajęty gaszeniem mieszkania, a piosenka
jest wolna i nawet potańczyć można, ale nie za długo, bo zaraz przechodzi
w „Chemical Reaction” i tam by się niewygodnie tańczyło, bo za szybko jest,
za to pan znowu śpiewa, że ma obsesję i krew mu się gotuje od agresji.
Powinien sobie przystawić pijawki, to by mu ulżyło od razu. A w takim „A
Casket For The Soul” to pan śpiewa bardzo szybko i grają szybko i panu smutno
bo ludziom się nie udaje i głowa ich boli. Pan bardzo krzyczy i chyba
nagrywał to w jakimś tunelu albo w łazience, bo co jakiś czas głos mu tak
lata śmiesznie, a gitara robi takie tiruriruriruriru ale bardzo szybko, tak
że nawet nie umiem tego powtórzyć. A potem pan śpiewa piosenkę „Rise To
Power”i ona jest już całkiem wolna, ale dzięki temu słychać, że pan śpiewa o
jakichś legionach ciemności - to chyba nie chodzi o legiony z czasów
pierwszej wojny, ale nie wiem na stop procent, zwłaszcza że nie ma czasu się
zastanawiać, bo pan potem intonuje utwór „Visions Of Violence” i tam jest
chyba coś o tym, że jest brzydko na świecie, ale nie słychać dokładnie, bo
pan śpiewa i perkusja gra w tym samym czasie i zagłusza. Nie mogli się
umówić, żeby jeden drugiemu nie przeszkadzał? W piosence „From Wrath To Ruin”
jest tak samo i jeszcze szybciej wszyscy grają, bo pewnie się spieszyli do
domu, a pana chcieli samego zostawić i dlatego śpiewa taki smutny tekst o
tym, że religia mu się zgubiła. W takim hałasie nic dziwnego. A potem jest
piosenka „Abysmal Gods”, ale nie kościelna, chociaż tytuł mógłby na to
wskazywać, bo chyba za głośna trochę i pan coś śpiewa o horrorze i torturach,
to pewnie by mu nie dali. A na końcu jest piosenka „Shadow Of Obliteration” i
tam pan też bardzo krzyczy, że jest ciemno i są ofiary. Pewnie wyłączyli
światło i ktoś na coś wpadł, ale żeby od razu nagrywać o tym piosenkę? Dziwna
ta płyta.
I ja cały czas nie rozumiem okładki. Przecież nie było żadnej piosenki o
koziołkach i o gwiazdce. A może mi w sklepie płytę pomylili?
P.S. A w środku we wkładce już nie ma takich ładnych koziołków.