mihau88
12.05.04, 18:47
Byłem...
Mike wyszedł o 23:03. owacja Ubrany w czarną koszulę, biały t-shirt,czarne
spodnie. Nawet nie spojrzał w stronę publiczności,tylko pogwizdując
pomajdrował coś przy swoim wcześniej rozstawionym sprzęcie. Pruknął w dwa
mikrfony i coś jakby mic CB i schował się bez słowa. owacja. 23:09 są:Mike
po prawej stronie sceny(bokiem do ludzi),z dwiema konsoletami, 3 mic, w
szarej koszulce z napisem San Francisco. Trevor(b) i Buzz(g) na środku.
Kula z włosów gitarzysty ma chyba z 50 cm srednicy- są siwe. Po lewej Pan
Dave Lombardo i jego gary+blachy+wiadro+pudełka+gong+butelka+stalowe
płyty+szeleszczące koło.
Zagrali prawie całą Director's Cut. 1h15min.TOTALNEJ MUZYKI.
Stałem ok.8m od Mike'a Patona-na wprost. To jest mistrz - dyrygent -
nawigator - dyktator - kreator. Widziałem każdy jego ruch. Darł się,
piszczał, prtykał, bulgotał, a nawet śpiewał. Nie wiem , czy dał z siebie
wszystko(bo bałem się, że oleje) ale dał wystarczająco dużo
To było NAPRAWDĘ ROZPIERDALAJĄCE.
TO NIC,ŻE
- wszystko się sporo opóźniło
- nie mam głowy do tytułów
- słabo widziałem pana Dave'a
- jeden z mic Mike'a był trochę za cicho
Jak coś chcecie jeszcze wiedzieć, to pytajcie
by