Przemciu dodał wątek o Radiohead, to może ja dodam wątek o Myslovitz, w końcu
Myslo się wychowało na Radio więc

Wczoraj był koncert i strasznie mnie
rozczarował. To był chyba najgorszy z moich czterech koncertów myslo w życiu.
Poza tym na wiosnę miała być nowa płyta - nie ma. Gówniany dobór repertuaru.
Jedyny dobry kawałek to było Za zamkniętymi oczami, czyli Strach. Reszta -
albo popcoolturalne gówna, albo takie piosenki nijakie. Gdzie jest Gdzieś,
Nienawiść? Gdzie są takie ostre koncertowe kawałki jak choćby Zamiana? A na
bis? Peggy Brown, no sorry. No i Mickey przez pół godziny. Fajnie, ale Mickey
to mogą sobie pograć w klubach, jak można na luzaku skoczyć sobie po piwko,
które sprzedają trzy kroki od sceny, a nie kiedy trzeba pokonywać setki
kilometrów pokrytych ludzkimi ciałami. Trochę w ogóle szkoda, że kierują się
w stronę komercji (patrz: angielska korova), po takich zupełnie
niekomerycjnych przedsięwzięciach jak Lenny Valentino. Niektórzy się cieszą,
że zespół odnosi sukcesy za granicą itd. ale prawda jest taka, że jakie to są
sukcesy? Kto oglądał kiedyś w Popliście relację z koncertu w Londynie to
chyba widział, że nie trudno było siędopchać pod scenę. Zresztą - pod scenę w
Londynie można było dojść nawet z pietnastoma szklankami piwa tak, żeby nie
uronić ani kropli

Bieda, bieda... Niektórzy też się cieszą, że teledysk im
zrobił Kamiński, czy że zagrali epizodzik w filmie ze Stuhrem... ale co z
tego? Tracą czas na takie bzdety, Rojek z Myszorem piszą piosenki
Krawczykowi... Nie wiem, nie wiem. Chyba po prostu pozostaną płyty i co
najwyżej klubowe koncerty. Bo jak dalej beda tak sobie grac na koncertach na
ktore bilety kosztuja ponizej 20 zl to straca fanow, ale chyba o tym nie
mysla
Homek Toft
www.uciekinier.friko.pl