LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains)

IP: *.eyrkonaeac01.dialup.ca.telus.com 21.04.02, 13:05
Wczoraj znalezli go martwego w swoim apartamencie,ale policja nie wypuscila
jeszcze zadnych konkretnych informacji,czy umarl naturalnie czy tez z
przedawkowania,bo zwloki juz byly w stanie zaawansowanego rozkladu. On byl 34.
    • Gość: LOLO Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 213.25.168.* 22.04.02, 08:14
      zawsze mnie to ciekawi dlaczego artysta decyduje sie na taki krok. lubilem ta
      kapele ale od 95 juz nie sledzilem juz ich kariery, jak ktos zna ich pozniejsze
      losy to prosze o info
      • Gość: gosia-s Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.stat.gov.pl 22.04.02, 10:19
        Gość portalu: LOLO napisał(a):

        > zawsze mnie to ciekawi dlaczego artysta decyduje sie na taki krok. lubilem ta
        > kapele ale od 95 juz nie sledzilem juz ich kariery, jak ktos zna ich pozniejsze
        >
        > losy to prosze o info

        I tak długo pociągnął. Też ich lubiłam, ale oni już od dawna nie grali. Layne się
        wykończył, szkoda.

        • Gość: Rafai Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 212.160.208.* 23.04.02, 15:35
          też kiedyś lubiłem muzukę chainsów ale później przestałem słuchać.
          Szkoda człowieka miał super głos a skończył jak inni niedawno minęła rocznica
          śmierci kurta Cobaina kto o tym pamiętał w 8 lat po targedii.
          Dołaczył do grona znakomitości które odeszły prze narkotyki.Modlę się za jego
          duszę.
          Wesoły
      • Gość: grażyna Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 212.160.184.* 23.04.02, 11:09
        W telegraficznym skrócie późniejsze losy AIC można przedstawić tak:
        - w 1996 roku nagrywają Unplugged dla MTV - wychodzi płyta
        - dwa lata później wchodzą raz jeszcze do studia i nagrywają dwa utwory: Get Born
        Again (nominacja do nagrody Grammy) i Died (nomen omen)
        - wychodzi solowy album gitarzysty Jerry'ego Cantrella
        - Columbia wydaje kilka składanek: Music Bank (bomba!), Nothing Safe (bardzo
        dobra płyta) i Greatest Hits (to już raczej pomyłka, ewentualnie wydawnictwo dla
        kogoś kto w ogóle nie znał AIC)
        - teraz pod szyldem Roadrunnera wychodzi nowy album Jerry'ego pt. Degradation
        Trip (miał być dwupłytowy, wytwórnia niestety zredukowała to do jednej płyty)
        - ostatnie wieści z obozu AIC pochodziły z początku kwietnia i były b.
        optymistyczne - Jerry przebąkiwał o możliwości wznowienia działalności Alicji ...
    • Gość: PaJacek Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.04.02, 08:15
      sad((((((((((

      PaJacek
    • Gość: Crotalus Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 213.17.170.* 22.04.02, 10:07
      A w żadnej pierdzielonej gazecie, ani TV nawet wzmianki o tym.
      • Gość: DAREK R. Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.eyrkonaeac01.dialup.ca.telus.com 22.04.02, 14:14
        Wiecej mozna sie dowiedziec z
        www.abcnews.com i pozniej wskocz na "ENTERTAINMENT".
      • Gość: mada Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.prochowice.sdi.tpnet.pl 23.04.02, 14:06
        Wiadomość była - dziś rano czytając Gazetę dotarłam do tej wzmianki, więc nie
        ma co psioczyc na prasę.

    • jasiek666 Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) 22.04.02, 11:05
      qrwa, kolejny artysta odchodzi....
      sad(((((((((((
      R.I.P.
      "say hello to heaven", layne......
    • Gość: Crotalus Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 213.17.170.* 22.04.02, 14:21
      Czy nie jest w tym coś groteskowego, że gość którego muzykę uwielbiało tyle
      osób został odnaleziony martwy dopiero po 2 tygodniach kiedy jego ciało było
      już w stanie rozkładu.
      • Gość: As Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 22.04.02, 15:55
        Gość portalu: Crotalus napisał(a):

        > Czy nie jest w tym coś groteskowego, że gość którego muzykę uwielbiało tyle
        > osób został odnaleziony martwy dopiero po 2 tygodniach kiedy jego ciało było
        > już w stanie rozkładu.


        Tak, mnie też wkurzyło to że był samotny w swoich zmaganiach. Dziwne że rodzina i
        przyjaciele nie opiekowali się nim należycie, nie kontrolowali tego co robi
        znając jego problemy. Ale szczerze mówiąc to niestety, ale ta smierć specjalnie
        mnie nie zaskoczyła. Ja się cieszę że przynajmniej John Frusciante z RHCP
        wyleczył się z nałogu i powrócił do muzyki. A odkąd pamiętam to zawsze się
        słyszało że Layne ma powazne kłopoty z dragami. A poważnych kłopotów z
        narkotykami niestety nie da się mieć przez długi czas, albo się zrywa z nałogiem
        albo...
        • Gość: benicio Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 22.04.02, 16:28
          To fakt...
          Mnie tez ta informacja nie zaskoczyła. Layne staczał sie juz od dawna
          (wiedzieliście że ponoc mu amputowali rękę). Niestety takie czasy mamy, ze
          pewnie nikt sie nie przejmie teraz dawną gwiazdą grunge'u - i to jaką. Kurt
          zszedł w lepszym momencie - jeśli mozna w ogóle tak powiedzieć...
          • Gość: Crotalus Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.wsd.com.pl 22.04.02, 16:51
            Ale Staley był jednym z najważniejszych muzyków lat 90. Szanowna redakcja mogła
            by chociaż wspomnieć na łamach GW o jego śmierci. Rzygać mi się chcę o pisaniu
            o jakiś tam nowych płytach Natalki. Może szanowna redakcja napisała by coś o
            muzyku, który zmieniał obliczę rocka. Przynajmniej tyle co o nowej płycie
            Natalki, czy innej Lipnickiej. Należy mu się chociąż to.
            • Gość: WAKE UP! Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 22.04.02, 17:16
              ŚWIAT JEST PIĘKNY ! - W MOMENCIE GDY 99 PROCENT ROCKOWYCH WOKALISTÓW NIEUDOLNIE
              PRÓBUJE SPIEWAĆ JAK LAYNE STALEY, SAM LAYNE UMIERA W SAMOTNOŚCI...KAŻDY UMIERA
              SAM...ALL YOU NEEDED WAS LOVE..
            • Gość: Lehu Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 17:32
              Gość portalu: Crotalus napisał(a):

              > Ale Staley był jednym z najważniejszych muzyków lat 90. Szanowna redakcja mogła
              >
              > by chociaż wspomnieć na łamach GW o jego śmierci. Rzygać mi się chcę o pisaniu
              > o jakiś tam nowych płytach Natalki. Może szanowna redakcja napisała by coś o
              > muzyku, który zmieniał obliczę rocka. Przynajmniej tyle co o nowej płycie
              > Natalki, czy innej Lipnickiej. Należy mu się chociąż to.

              Wcale nie. Muzyka w GW stoi na takim poziomie, na jakim sa ludzie ktorzy za nia
              tam odpowiadaja. Nie zasluguja na pisanie o Laynie po prostu. A kto jest fanem
              ten wie i ...qrfa nie wiem, cierpi. Mysle ze ladne by bylo przeslanie do P.O. BOX
              61245 Seatlle, WA 98121 ( o ile to aktualne) czegos w stylu: " Fani z Polski,
              serdecznie dziekuja przyjaciolom i rodzinie Layna Staleya za to ze go zapomniala
              i olala. Nie musial sie z wami dluzej meczyc."
              Z drugiej strony nie wiem co sie dzialo z Nim przez ostatnie kilka lat, tez
              slyszalem pogloski o probie amputacji palcow, o tym ze mieszka z rodzicami
              i "lubi malowac" a nawet ze wystapil goscinnie w BBC z "would". Moze bylo tak ze
              sie odseparowal od wszystkich? Niewazne. I tak to chujstwo za przeproszeniem, ze
              przez 2 tygodnie tam lezal.
              Pzdr. dla uwielbiajacych AiC i Mad Season.

              • Gość: AllAlone Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 19:01
                Gość portalu: Lehu napisał(a):

                > Gość portalu: Crotalus napisał(a):
                >
                > > Ale Staley był jednym z najważniejszych muzyków lat 90. Szanowna redakcja
                > mogła
                > >
                > > by chociaż wspomnieć na łamach GW o jego śmierci. Rzygać mi się chcę o pis
                > aniu
                > > o jakiś tam nowych płytach Natalki. Może szanowna redakcja napisała by coś
                > o
                > > muzyku, który zmieniał obliczę rocka. Przynajmniej tyle co o nowej płycie
                > > Natalki, czy innej Lipnickiej. Należy mu się chociąż to.
                >
                > Wcale nie. Muzyka w GW stoi na takim poziomie, na jakim sa ludzie ktorzy za nia
                >
                > tam odpowiadaja. Nie zasluguja na pisanie o Laynie po prostu. A kto jest fanem
                > ten wie i ...qrfa nie wiem, cierpi. Mysle ze ladne by bylo przeslanie do P.O. B
                > OX
                > 61245 Seatlle, WA 98121 ( o ile to aktualne) czegos w stylu: " Fani z Polski,
                > serdecznie dziekuja przyjaciolom i rodzinie Layna Staleya za to ze go zapomnial
                > a
                > i olala. Nie musial sie z wami dluzej meczyc."
                > Z drugiej strony nie wiem co sie dzialo z Nim przez ostatnie kilka lat, tez
                > slyszalem pogloski o probie amputacji palcow, o tym ze mieszka z rodzicami
                > i "lubi malowac" a nawet ze wystapil goscinnie w BBC z "would". Moze bylo tak z
                > e
                > sie odseparowal od wszystkich? Niewazne. I tak to chujstwo za przeproszeniem, z
                > e
                > przez 2 tygodnie tam lezal.
                > Pzdr. dla uwielbiajacych AiC i Mad Season.



                Fan Club AiC, ktorego adres podales/as jest niestey od dluzszego czasu 'closed'..
                zapraszam wszystkich zrozpaczonych na www.aliceinchains.net
                Get Born Again, Layne Staley


            • Gość: Magda Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 21:39
              Jestem w szoku...WE DIE YOUNG. Wychowałam się muzycznie na tym.Boże, ile to lat
              temu było...7 klasa podstawówy, teraz kończę studia. Mam wszystko ich, zawsze
              będę uważać że Alicja jest WIELKA. Dobrze że tyle nas jeszcze pamięta, choć
              czasy boomu na Seattle dawno minęły.
              Jak to mogło się stać?
          • Gość: AllAlone Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 19:04
            Gość portalu: benicio napisał(a):

            > To fakt...
            > Mnie tez ta informacja nie zaskoczyła. Layne staczał sie juz od dawna
            > (wiedzieliście że ponoc mu amputowali rękę). Niestety takie czasy mamy, ze
            > pewnie nikt sie nie przejmie teraz dawną gwiazdą grunge'u - i to jaką. Kurt
            > zszedł w lepszym momencie - jeśli mozna w ogóle tak powiedzieć...


            Layne'owi rak ani palcow nie amputowali. to plotka.zreszta jakie to ma teraz
            znaczenie?


      • Gość: AllAlone Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 18:59
        Gość portalu: Crotalus napisał(a):

        > Czy nie jest w tym coś groteskowego, że gość którego muzykę uwielbiało tyle
        > osób został odnaleziony martwy dopiero po 2 tygodniach kiedy jego ciało było
        > już w stanie rozkładu.


        tak, masz racje. wystarczy wskoczyc na wouldshed, zeby zobaczyc, jak wielu ludzi
        go uwielbialo..zadziwajace, ze wszyscy przez tyle lat ciagle wiezyli, ze Layne
        wroci, ze wygra z nalogiem. fani naprawde wrecz martwili sie o niego... dalo sie
        slyszec nawet glosy typu- 'niech juz nie spiewa, jak nie chce, ale niech zyje i
        bedzie szczesliwy'..mam nadzieje, ze jest szczesliwy tam, gdzie teraz sie
        znajduje...
        coz, 'we are all alone', jak spiewal sam Staley
        dzis w Trojkowym Ekspressie ma byc conieco o AiC...
        Spoczywaj w pokoju, Wielki Czlowieku...bedziemy o Tobie pamietac, Layne..
    • Gość: dekris Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 18:38
      chcialo by sie rzec:
      Wake up young man, it's time to wake up

      wielka szkoda, ale to chyba bylo nieuniknione.

      na szczescie Jerry pracuje nad nowa plyta solowa, wiec jeszcze sie jakos trzyma.
    • Gość: warwin chwila ciszy IP: *.metronet.pl 22.04.02, 18:48
      .
    • Gość: witek m Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 19:10
      Smutno mi sie zrobiło.
      "Alice in Chains" to mooj ulubiony grunge.
      Tylko ona i ON.
      Mam 42 lata,ćpałem w Katowicach prawie 18 lat.
      Miałem szczęście,bo żyje,ale wiem co to znaczy"down in the hole,losin`control,
      feeli` so small"
      Szkoda,bo już chyba wokalu rockowego na świecie nie ma(takiego dobregoIMHO)
      Nic,Layne,dzięki za "Facelift"&the rest.
      Peace&love
    • Gość: szczota Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.ok.ae.wroc.pl 22.04.02, 19:41
      34 lata...Strasznie mnie wkurzają takie wieści. 7 lat temu próbowałem słuchać
      AiC, ale chyba byłem za młody (mam teraz 20 lat). Niedawno odkryłem ich na
      nowo, skompletowałem wszystkie albumy..Wiedziałem, że już nie grają, ale
      wiedziałem też, że gdzieś są..A teraz? Wszystkie piosenki zabrzmią na nowo,
      głosem z zaświatów..Cholera, oby chłopakom z Pearl Jam nic nie
      odpaliło..Trzymajcie się - muzyka zostanie na zawsze...
      • Gość: Lehu Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 21:29
        Gość portalu: szczota napisał(a):

        > 34 lata...Strasznie mnie wkurzają takie wieści. 7 lat temu próbowałem słuchać
        >
        > AiC, ale chyba byłem za młody (mam teraz 20 lat). Niedawno odkryłem ich na
        > nowo, skompletowałem wszystkie albumy..Wiedziałem, że już nie grają, ale
        > wiedziałem też, że gdzieś są..A teraz? Wszystkie piosenki zabrzmią na nowo,
        > głosem z zaświatów..Cholera, oby chłopakom z Pearl Jam nic nie
        > odpaliło..Trzymajcie się - muzyka zostanie na zawsze...

        A moze nie? Od 2 dni slucham tylko AiC i Above i ta muza jest tak
        dolujaca ...wczesniej nie byla. (moze z wyjatkiem Long Gone Day...)
        A np. Faceliftu (love, hate, love choby) to sluchac nie moge.
        Nie oszukujmy sie, za 50 lat pewnie nikt nie bedzie o Laynie pamietal. Przeciez
        juz wielu ludzi,a w seatlle szczegolnie, o Nim zapomnialo.
        Pamietajmy wiec poki mozemy.
        • Gość: mac Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.04.02, 22:24
          Dziwne został tylko Pearl Jam czyli ci, co mieli skończyć grać jako pierwsi...
          Szkoda chłopaka, szkoda, że tak to wszystko się kończy. Pozostaje nam tylko
          pamięć i płyty, które już nigdy nie będą brzmieć tak samo.
    • Gość: bertyn Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.rzeczpospolita.pl 22.04.02, 23:18
      .... Kurt Cobain odszedl 5 kwietnia, a Layne? ...20 kwietnia minus ok 14 dni,
      to plus minus 5-6 kwietnia. dziwne...
      • Gość: As Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 23.04.02, 00:02
        Gość portalu: bertyn napisał(a):

        > .... Kurt Cobain odszedl 5 kwietnia, a Layne? ...20 kwietnia minus ok 14 dni,
        > to plus minus 5-6 kwietnia. dziwne...


        Weź pod uwagę, że podobno jak znaleziono ciało Staley'a to nie żył już od około 2
        tygodni...

        Wiem, pytanie nie na miejscu, więc sory. Od jakichś 7 lat uwielbiam płytę Dirt,
        ale nic innego Alicji nie znam (nie miałem dostępu do innych ich płyt, a nie
        kupuję płyt w ciemno z powodów wiadomych - kaska). Czy album Alice In Chains z
        psem na okładce jest równie dobry jak Dirt, a inne płytki też jakie są?
        • Gość: Crotalus Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.pl 23.04.02, 00:11
          Kup sobie Facelifta. Jest tam moja ulubina pisenka Love, Hate, Love. Cały album
          jest świetny.
          • luka Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) 23.04.02, 10:33
            Jeśli lubisz "Dirt" to "Facelift" powinna Ci się też spodobać. Płyta z psem nie
            jest zła ale moim zdaniem nie jest ich najlepszą, kompozycje są dobre
            (szczególnie Frogs) ale nie ma w niej tego magicznego "czegoś" co sprawiało że
            uważałem że AIC to lepszy zespół niż PJ i Nirvana. Godne polecenia jest
            też "Jar of flies" ale to plyta ze spokojniejszymi utworami niz
            na "Dirt". "Facelift" mozesz kupic w ciemno.
        • Gość: grażyna Płyty Alice in Chains IP: 212.160.184.* 23.04.02, 11:47
          Wszystkie płyty są dobre, ale każda jest inna. Mnie np. najtrudniej było się
          przekonać do Jar of Flies, choć to ich największy komercyjny sukces (debiut na
          1. miejscu Billboardu). Jeśli podobał Ci się Dirt, to i "Psa" powinieneś
          polubić, bo również jest mroczny i początkowo nieprzystępny - trzeba się przez
          tę płytę przegryźć. Jar of Flies jest spokojna, trochę tu smyczków, bluesa,
          jazzowatych zagrań też. Można też sięgnąć po ich nagrania akustyczne - płytę
          Unplugged albo EP-kę pt. Sap. Dla prawdziwych miłośników AIC polecam Music Bank
          jako pewnego rodzaju kompendium (na pierwszej płytce można znaleźć nagrania,
          które wcześniej nie były w ogóle dostępne, albo można je było znaleźć jedynie
          na bootlegach).
        • marc.in Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) 24.04.02, 07:15
          Moze to nie AiC ale tez projekt z Layne'em
          Mad Season tytul plyty Above.
    • Gość: n.olszew koniec pewnej epoki IP: *.polkomtel.com.pl 23.04.02, 10:40
      pamiętam początek lat 90'.
      eksplozja muzyki z seattle, która pociagnęła za sobą wielki renesans rocka.
      andrew, chris, eddie, layne, kurt....i inni.
      muzyka z duszą, jakże tradycyjna, a jednak nowa, inna.
      muzyka tworzona przez wrażliwych ludzi o wielkich sercach.
      chyba zbyt wrażliwych na swoje/ nasze czasy...

      p.s. istny paradoks.
      album "facelift" jest dedykowany m.in andrew wood'owi, (wokaliście mother love
      bone, dla niewtajemniczonych). andy zmarł przez heroinę. layne 12 lat później
      poszedł w jego ślady.
      • Gość: reksio Pogrzeb Alicji IP: *.digest.com.pl 23.04.02, 14:36
        Trochę mnie denerwuje to biadolenie po śmierci Layna. Kiedyś bardzo lubiłem
        Alice in Chains - szczególnie często wspominany "Facelift". Muszę natomiast
        powiedzieć, że nie jestem w stanie zrozumieć jak można obwiniać za cokolwiek
        jego rodzinę i traktować go jak nie wiem jakiego Bogu ducha winnego biedaczka.
        Nie znaliście tego gościa. Nie podejrzewam by był szczególnie łatwy we
        współżyciu... jak możecie się nad nim rozczulać? Śmierć jest wystarczającym
        powodem by gościa gloryfikować. Parę godzin świetnej muzyki... której za nic
        nie pokażę mojemu dziecku... dół, dół, dół!!! Nie mogę się podpisać pod tym, co
        znalazłem powyżej. Wierzę, że można się z tym, co pisał utożsamiać, natomiast
        nie chcę być w skórze, kogoś kto to robi.
        • Gość: Jey Re: Pogrzeb Alicji IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.02, 22:41
          Myślę, że należy zauważyć, że Layne to nie tylko Alicja, ale także Mad season.
          Płyta "Above" stała się dla mnie absolutnie najważniejszą płytą świata. A jeśli
          Alicja - to nie tylko "Facelift" czy Dirt" ale przede wszystkim przecudowne"Jar
          of Flies". Ogromna ilość rzeczy we mnie umarła wraz z Laynem. Koniec pewnego
          cudownego okresu w życiu. Layne umarł, bo nie był amerykańskim twardzielem.
          Jeśli ktoś pozna jego teksty- zrozumie. Ja rozumiem. Od dawna podążał drogą
          jednokierunkową, która musiała się tak skończyć. Pomimo, że miałemczas się
          przygotować na tą śmierć, nie jestem gotów. I co najgorsze, nie miałem nawet
          czasu, by o tym z kimkolwiek porozmawiać.
          Long gone day.
          I polecam jeszcze "Another brick..." w jego wykonaniu.
          Jey.
      • Gość: Lehu Re: koniec pewnej epoki IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.02, 21:44
        Gość portalu: n.olszew napisał(a):

        ...
        > album "facelift" jest dedykowany m.in andrew wood'owi, (wokaliście mother love
        > bone, dla niewtajemniczonych). andy zmarł przez heroinę. layne 12 lat później
        > poszedł w jego ślady.

        Przedwczoraj tez dopiero to zauwazylem...
        Qrfa, zobaczcie ile tam jest podziekowan i dla Soundgarden i dla muzykow MLB i
        dla kupy innych ludzi( chyba 1 polskie nazwisko)...
        przez te (12?) lat duzo sie zmienilo...duzo przyjazni chyba sie poszlo teges...

        A co do wypowiedzi reksia; poczytaj sobie jeszcze raz posty i moze zrozumiesz
        czemu jak to ladnie ujales "biadolimy" nad biednym laynem...

    • Gość: miki Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.warta-vita.com.pl 23.04.02, 16:33
      wiadomość rzeczywiście wstrząsająca
      ciągle czekałem na ICH nową płytę
      pamiętam dokładnie czasy "Dirt" ta muzyka była wtedy zupełnie odmienna i
      udziwniona
      dzisiaj wydaje się czymś oczywistym i wręcz zajechanym
      i TEN głos, który zainspirował setki wokalistów w tamtych czasach
      i mógłby jeszcze zainspirować
      mógłby.....
    • Gość: charlie Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 217.11.133.* 24.04.02, 09:19
      nie ważne jak zmarł, czy przedawkował czy nie....odszedł z muzyki kolejny
      talent.......
    • Gość: Woda Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.MAN.atcom.net.pl 24.04.02, 09:25
      Boże, cała moja młodość to Alice In Chains. Smutek wielki.
    • Gość: gural Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 10:20
      34 lata..., to moje pokolenie (mam 36), przeżyłem wiele fascynacji muzycznych w
      moim życiu, ale grunge pozostało mi w pamięci najbardziej. To był ostatni
      prawdziwy rock, większość o nim już zapomniała, ale na szczęście nie wszyscy.
      Smutne, że przypominamy sobie o tym w momencie śmierci Layne. Seattle; PJ,
      Nirvana, Soundgarden,Temple Of The Dog, Mother Love Bone, AIC, Mad Season
      słuchałem wszystkiego, to były moje najlepsze lata, więc teraz kiedy dociera do
      mnie taka wiadomość uzmysławiam sobie, że kończy się pewna epoka nie tylko w
      muzyce. Odkurzam więc stare płyty (przyznaję, że słucham grungu teraz bardzo
      rzadko, cóż, człowiek się starzeje) i słucham Say Hello To Heaven. Wracam do
      tamtych czasów.... Żegnaj Layne. Chłopaki z PJ i Soundgarden trzymajcie się.
      Gural
    • Gość: suchy Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 217.67.196.* 24.04.02, 11:00
      Szkoda człowieka,szkoda muzyki którą mógłby stworzyć...
      Tylko jedno pytanie.
      Gdzie podziali się ci, którzy dzięki Laynowi i kolesią z Alicji
      zarabiali kasę nic nie tworząc? Zawsze takich pełno w momencie
      sukcesu jakiegokolwiek zespołu.
      Mam nadzieje, że tam będzie ci lepiej Lay...
    • Gość: reksio Biadolenie IP: *.digest.com.pl 24.04.02, 12:13
      Polecam teskt Darka Malejonka do piosenki "Sleep" umieszczonej na płycie HOUK'u
      Generation X dedykowanej Cobainowi zresztą. Jego śmierć (Layna) była naturalną
      konsekwencją sposobu życia jaki wybrał. Przeczytajcie sobie wypowiedź zdaje się
      Marka Arma z Mudhoney (www.codzienna.pl). Uwielbiałem Alice In Chains, znam
      Facelift na pamięć, ale uważam, że to zła, destrukcyjna muzyka - nie oferuje
      absolutnie nic, nie buduje. NIE BUDUJE! Nikt nie znajdzie tam recepty na swoje
      problemy, podobnie jak nie znalazł jej bohater Waszego biadolenia. Przykro mi -
      tak właśnie myślę! Niemniej jednak przykro mi, że odszedł w ten sposób.
      Uwielbiałem też Mad Season...
      • jasiek666 Re: Biadolenie 24.04.02, 12:23
        Gość portalu: reksio napisał(a):

        > uważam, że to zła, destrukcyjna muzyka
        > nie buduje. NIE BUDUJE!

        od budowania to są murarze.
      • jasiek666 Re: Biadolenie 24.04.02, 12:29
        Gość portalu: reksio napisał(a):

        > Uwielbiałem Alice In Chains, znam
        > Facelift na pamięć, ale uważam, że to zła, destrukcyjna muzyka - nie oferuje
        > absolutnie nic, nie buduje. NIE BUDUJE! Nikt nie znajdzie tam recepty na swoje
        > problemy, podobnie jak nie znalazł jej bohater Waszego biadolenia.

        Muniek Staszczyk śpiewał kiedyś:
        "skończyły sie już smutne dźwięki,
        będziemy śpiewać ładne piosenki".
        Tylko, że on sobie robił jaja, a Ty chyba na prawde tak myślisz.

        pzdr.
      • Gość: grażyna Re: Biadolenie IP: 212.160.184.* 24.04.02, 12:39
        Dziwię się uporowi z jakim piszesz o naszym "biadoleniu". Layne był narkomanem,
        ale narkomanem, który wiedział że zbłądził i przez 10 lat próbował się wyrwać z
        piekła, które sam stworzył. Nikt go nie usprawiedliwia, ale on sam siebie też
        nie usprawiedliwiał, nie zwalał winy na dziennikarzy, rodzinę, przyjaciół,
        ojca, który odszedł, czy cokolwiek innego. Czy to, że „jego śmierć (Layna) była
        naturalną konsekwencją sposobu życia jaki wybrał” ma sprawić, że będzie nam
        mniej przykro?
        Piszesz, że muzyka AIC była destruktywna i miała zły wydźwięk - sorry, ale
        chyba jej nie rozumiesz. Layne nie raz podkreślał, że na pewno sam nie jest
        osobą godną naśladowania, ale może służyć wręcz za anty-model pokazując w
        piosenkach jak nisko można się stoczyć, jak podle czuć, jak bardzo cierpieć.
        Jego teksty mogą spełniać funkcję odstraszającą. A Dirt - mroczna płyta z mimo
        wszystko pozytywnym przesłaniem, że jest nadzieja, że można się z tego wyrwać -
        to był krótki okres kiedy udało mu się wyjść z nałogu.
        Drażni mnie też pisanie, że to musiało się tak skończyć. Nie musiało, dlaczego
        akurat stało się to w kwietniu, a nie w lipcu, nie za rok, dwa, 10 lat, nigdy?
      • jasiek666 Re: Biadolenie 24.04.02, 12:53
        Gość portalu: reksio napisał(a):

        > Polecam teskt Darka Malejonka do piosenki "Sleep"

        > uważam, że to zła, destrukcyjna muzyka - nie oferuje
        > absolutnie nic, nie buduje. NIE BUDUJE!

        W przeciwieństwie np. do twórczości malejonka w arce noego.
        • Gość: Lehu Re: Biadolenie IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 16:44
          jasiek666 napisał(a):

          > Gość portalu: reksio napisał(a):
          >
          > > Polecam teskt Darka Malejonka do piosenki "Sleep"
          >
          > > uważam, że to zła, destrukcyjna muzyka - nie oferuje
          > > absolutnie nic, nie buduje. NIE BUDUJE!
          >
          > W przeciwieństwie np. do twórczości malejonka w arce noego.

          Tiaaaa...
          Dobry przyklad...
          Zreszta racja; koniec biadolenia. Pije za Layna od soboty i sie prawie bawie ...
          Oprocz czasu gdy np. wracam do domu i puszczam AiC. Znacie Roostera Live
          (bodajze na skladance Nothing safe)? Qrfa.
          Co do reksia; drogi Rexio mowie teraz o Mad Season ( a kto wie skad tytul
          grupy? smile))) i moze dobrze nie rozumiem co znaczy "budujace" ale Long gone day,
          november hotel, czy nawet wake up sa chyba b.budujace. Teraz do uszu dolatuje
          mi "Don't follow" i tez wydaje mi sie budujace. Layne zbudowal wiec wiele
          rzeczy... i sadze ze maja one szanse przetrwac nawet bez Twojej pomocy. Bo jak
          mowiles nie pozwolisz przyszlym pokoleniom AiC sluchac.
          Pa
    • Gość: miki Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.warta-vita.com.pl 24.04.02, 17:14
      to miłe czytać ludzi, którzy z taką determinacją bronią swojego idola, myślę,
      że wszystkim nam brakuje dzisiaj muzyki tak autentycznej i szczerej, bo właśnie
      w tym tkwiła jej siła
      jak sądze destrukcyjny wpływ mogła mieć co najwyżej na ludzi, którzy nigdy
      Alice In Chains nie słuchali
      dla mojego pokolenia ('76) AiC, Nirvana czy Mudhoney byli bohaterami naszych
      czasów, nie mieliśmy szans przeżyć rockowej eksplozji końca lat 60-tych,
      byliśmy zbyt młodzi by przeżyć punkową rewolucję
      i to właśnie dla nas były takie zespoły jak Alice In Chains
      ta bezsensowana śmierć to dalsze pozbawianie złudzeń na powrót czegoś lepszego
      szkoda tego wszystkiego...
      • Gość: gosia Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 167.167.57.* 24.04.02, 23:49
        Mieszkalam w Seattle przez 9 lat i poznalam Layne'a w studiu London Bridge,
        (ktore nalezy do mojego szwagra Ricka Parashara) Layne byl naprawde mily i
        bardzo niesmialy. Cpal od samego poczatku i zawsze wiedzial jak to sie
        skonczy, a my naokolo wiedzielismy, ze zamknac go w klatce tez nie mozemy, ze
        heroina zawsze wygra, i to bylo okropnie wykanczjace, patrzec na jego powolna
        smierc. Jego ojciec probowal przez wiele lat, ale jesli znacie kogos na
        heroinie, to sami wiecie, ze wydrapia dziure w scianie, zeby coz znalesc na
        ulicy. Przez ostatnie lata Layne stracil zeby, (wypadly mu, na tych ostatnich
        plytach seplenil juz), potem nie mogl nawet juz spiewac. Mial goryla, ktory
        byl odpowiedzialny za to aby go do domu odniesc z barow, potem przestal juz w
        ogole wychodzic z domu.

        Nie moglabym winic jego rodziny i znajomych, zeby wyjsc z heroiny trzeba byc
        bardzo zdetermonowanym, Layne zaszedl za daleko, zeby z tego kursu zboczyc.

        Nie jestem przeciw narkotykom, wszystko jest dla ludzi, ale z heroina lepiej
        jest nigdy nie zaczynac. (Jerry z koleji leci od lat caly czas na koksie i tez
        jest bardzo uzalezniony.)

        Pozdrawiam wszystkich rodakow, niech Layne'owi ziemia lekka bedzie.
        • Gość: sfeenx Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 212.160.184.* 25.04.02, 08:14
          Strasznie dołujące jest to co napisałaś, ale jeśli faktycznie znałaś Layne'a
          osobiście, to koniecznie napisz o nim coś więcej. Cokolwiek. Please.
          • Gość: gosia Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 167.167.57.* 25.04.02, 21:07
            Gość portalu: sfeenx napisał(a):

            > Strasznie dołujące jest to co napisałaś, ale jeśli faktycznie znałaś Layne'a
            > osobiście, to koniecznie napisz o nim coś więcej. Cokolwiek. Please.

            Odp. :
            Ja nie znalam go blizej, poprostu pracowalam w studiu, w ktorym on nagrywal i
            widywalam go, on byl bardzo uprzejmy, spokojny, ale z Jerry'm zawsze sobie robili
            kawaly, odkrecali mikrofony, i wisieli jak malpy na hustawce w studio. To byl
            mily, facet, w 92 kiedy ja go poznalam byl wtedy troche bardziej wariat, wtedy
            Seattle bylo w pelni stolica muzyki, oni mieli duzo pieniedzy wiec szaleli, z
            wszystkim: alkoholem, laskami, narkotykami. Layne juz wtedy polubil heroine, ale
            wtedy jeszcze mogl byc na tournee itd. Potem coraz czesciej nie pojawial sie w
            studio, klocili sie strasznie z Jerry'm i Mike'em, wreszcie Rick wyrzucil ich ze
            studia, bo nie dalo sie z nimi pracowac, wiec te kolejne plyty po Jar of Flies
            juz byly z innymi ludzmi nagrywane, wiec juz w pracy ich nie widzialam. Layne
            lubil przychodzic do Cafe Sophie w Seattle, jest to speluna, ktora kiedys byla
            kostnica. Teraz jest to taki "grungy biker bar". On pil duzo, scotch
            przewaznie, potem sie staczal, i goryl bral go do domu.

            Przepraszam, ze to wszystko takie depresyjne, ja uwielbialam go jako wokaliste,
            jako czlowiek byl to juz tylko cien. Niestety nie pamietam nic bardziej wesolego
            z moich wlasnych wspomnien, spytam Ricka w Seattle jak tam bede w czerwcu, juz od
            2-ch lat mieszkam w Los Angeles, wiec te ostatnie dwa lata tylko sluchu o Laynie
            do mnie dochodzily o tym jak Layne sie stacza, coz z heroina jeszcze nikt nie
            wygral. Seattle to bardzo depresyjne miasto, leje wiekszosc roku, i ludzie sa
            dretwi, wiec ten caly grunge season to bylo tego doskonalym odbiciem. Ale jest to
            bardzo wzruszajace, ze tyle ludzi w Polsce o nim tyle wiesmile
            Na razie.

            g
            • Gość: sfeenx Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 212.160.184.* 26.04.02, 10:40
              Dzieki wielkie, ze odpisalas. Faktycznie nie jest to zbyt optymistyczne -
              potwierdza to co mowili o nim inni - fajny, mily, skromny gosc ale z
              przerastajacymi go problemami. Mimo wszystko trudno mi jego smierc i jej
              okolicznosci przyjac do wiadomosci, bo z obozu Alicji przeciekalo bardzo
              niewiele wiesci (byli cholernie lojalni wobec siebie i dyskretni jesli chodzi o
              nalog L.S.) i trudno bylo odroznic prawde od plotek (zawsze miało sie nadzieje,
              ze sporo z tych informacji o staczaniu sie Layne’a jest tylko dziennikarskim
              wymysłem.....). Jerry w wywiadach zawsze zapewnial, ze wszystko jest OK, ze
              Layne siedzi w domu i pisze, albo zajmuje sie swoimi ‘ink drawings’. Nigdy tez
              nie przyznawali sie, zeby dochodziło między nimi do klotni. Ponadto pojawily
              sie ostatnio informacje (doslownie kilka tygodni temu), ze Jerry powaznie mysli
              o powrocie AIC - az nie chce mi się wierzyc zeby mowil tak z wyrachowania,
              przeciez musial wiedziec, jak zle jest z Laynem.
              Bedzie mi bardzo brakowalo nadziei na nowe nagrania. Smutne jest tez to, ze ich
              muzyka po smierci Layne’a bedzie miala juz troche inny wydzwiek - na razie w
              ogole nie moge tego słuchac. Strasznie to wszystko smutne, ale masz racje -
              wszystko jest dla ludzi, jednak hery lepiej nie tykac, bo wtedy szanse wyjscia
              z tego sa minimalne. Choc zawsze wydawalo mi sie, ze on mial cien szansy, bo
              nigdy nie gloryfikowal swojego nalogu, w wywiadach mowil o tym, ze przyszlo mu
              placic ogromna cene za swoja głupia decyzje, ze podupada na zdrowiu i nie chce
              zeby dzieciaki go nasladowały. Wydawalo sie, ze podchodzi do tego o wiele
              bardziej rozsadnie niz wiekszosc uzaleznionych, ktorzy zwalaja wine na wszystko
              i wszystkich, a sami sa tylko ‘niewinnymi ofiarami’. Szkoda, ze nie
              przystopował kiedy jeszcze byl czas. W wielu artykulach pisano, ze szanse na
              jego wyleczenie przekreslila smierc jego byłej dziewczyny Demri, ze wtedy wpadl
              w totalna depresje i obawiano sie czy nie popelni samobojstwa - czy wiesz moze
              cos wiecej o tym?

              Jesli cos sobie jeszcze przypomnisz, to please daj znac tu albo na moj e-mail:
              sfeenx@poczta.onet.pl - moja dozgonna wdziecznosc gwarantowana.
              I jeszcze raz stukrotne dzieki.
              • Gość: Lehu Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.02, 13:30
                Gość portalu: sfeenx napisał(a):
                (...)
                > Jesli cos sobie jeszcze przypomnisz, to please daj znac tu albo na moj e-mail:
                > sfeenx@poczta.onet.pl - moja dozgonna wdziecznosc gwarantowana.
                > I jeszcze raz stukrotne dzieki.

                Ej, nie badz egoistka tongue_out
                Pisz tutaj wiec...
        • Gość: alicja Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 212.160.184.* 25.04.02, 08:33
          "Przez ostatnie lata Layne stracil zeby, (wypadly mu, na tych ostatnich
          plytach seplenil juz), potem nie mogl nawet juz spiewac". - dziwne, bo ostatnie
          co nagrali to Get Born Again i Died (wcale nie seplenił), a wcześniej było
          nagranie Unplugged w MTV i zęby miał na swoim miejscu. Gosiu, nie fantazjujesz
          troszkę?
          • Gość: gosia Re: LAYNE STALEY umarl (Alice in Chains) IP: 167.167.57.* 25.04.02, 20:05
            Nie pamietam w ktorym roku ostatnie video wyszlo, ale ja go widywalam na ulicy
            w Seattle, zawsze nacpanego, nie moge powiedziec, ze bylam jego bliska znajoma,
            on byl raczej odludkiem, ale Seattle to nie duze miasto, a ja tez w przemysle
            muzycznym pracuje, wiec znalam go posrednio.

            Z tymi zebami to prawda, w Seattle okolo 2 lata temu wypuscili single'a, ktorym
            byl ostatnim singlem radiowym AiC i pamietam, ze wszyscy zaczeli dzwonic do tej
            stacjo radiowej i pytac czemu Layne tak "s" sepleni, jesli sobie przypomne ten
            single to napisze jeszcze, to mozesz sam sie przekonacsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja