czyli jak telewizyjne seriale anime rzuciły mnie na kolana.
Bardzo mocna polecanka dla wszystkich lubiących nu-jazzowe klimaty a
znudzonych cokolwiek compostem z mieszanki warpowo-ninjatunowej. Ogromna
ilośc dęciaków, ambientowe podkłady a nad tym wszystkim unoszący się duch
orkiestry Benny'ego Godmana, w drastycznym japońskim ujeciu. Abstrakcyjny hip-
hop przypominający rodzime dokonania mistrza MS. Bunia.S., połaczony z
cukierkowatym japońskim popem w wykonaniu dziewcząt w przykusych kiecusiach,
co razem daje mieszankę idealną na niedzielne popołudnia i późnopiatkowe
postimprezowe zwały.
Usilnie polecam - z obu seriali ukazały się bodaj po 4 składanki (a
przynajmniej do tylu dotarłem) wypełnione cudowną muzyką.
Pozdrowienia