Ives - The Unanswered Question
Bartók - Muzyka na instrumenty strunowe, perkusję i czelestę
Beethoven - VII Symfonia A-dur op. 92.
Wykonawcy: Christoph von Dohnányi – dyrygent
Norddeutscher Rundfunk Orchester
No, trochę grali

Świetny Ives. Zabili mnie już na początku - smyczki
grające białym, cichutkim dźwiękiem, jakby z zaświatów (starałam się mimo to
ignorować wszystkie "treści" o których istnieniu dowiedziałam się z programu).
Siedziałam niestety kiepsko, bo pod lewym balkonem, a trąbka grająca z
korytarza usadowiła się chyba właśnie tuż obok

Ale to nic. Siedziałam jak
zahipnotyzowana. Może to i banalny utwór, ale wyciągali z niego takie
brzmienie, że był piękny.
Ta przystawka bardzo zaostrzyła mi apetyt na Bartóka - no i tu się niestety
trochę zawiodłam... Poza fugą (rewelacyjną) było niestety nudnawo, czasem
nieprecyzyjnie, bez jaja. A do tego słyszałam - z racji miejsca - głównie harfę
Jednak na Beethovena postanowiłam zostać i nie żałowałam

Już pierwszy akord
zabrzmiał soczyście i jędrnie. Takiego brzmienia brakowało mi w Bartoku - OK,
wiem że może nie zawsze II i IV część Muzyki... powinna odznaczać się
szlachetnością brzmienia

ale też nie powinna brzmieć blado. Wracając do
Beethovena - najbardziej podobały mi się środkowe części - w II takie piano,
że bałam się oddychać, żeby go nie zagłuszyć (ale najwyraźniej nie na
wszystkich słuchaczach zrobiło ono podobne wrażenie - koncert gruźlików
trwał). Scherzo - świetne, rozpędzone, żywiołowe, dowcipne, itd itd

W
Finale trochę za szybko "odkryli karty", ale też bardzo dobry. Acha, tutaj
okazało się, że siedzę w wyśmienitym miejscu - miałam dobry punkt do
obserwacji kontraba(si)s(t)ów i fajnie było słyszeć solidną basową podstawę.
Tak tak, była standing ovation, a na bis Uwertura do "Wesela Figara" - też
świetna.
A jutro znowu Niemcy - Leipziger Streichquartett. I może wiosna się zrobi?