Dodaj do ulubionych

Nagły powrót króla

    • Gość: manonthemoon Re: Nagły powrót króla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 16:57
      Cóż że są dobre kapele jak White Stirpes, BRMC czy spora częśc zespołów na "
      the" skoro naprawdę ostał się tylko jeden WIELKI reck'n'rollowy skład - Oasis .
      Zespół ktory budzi wielkie emocje i przyciąga tłumy. Zespół który budzi
      kontrowersje . Zespół który nie przymila się do dziennikarzy i mówi wprost w
      twarz co mu się podoba . W świecie " the osbournes" i zespołów pokorju him ,
      busted czy creed które śmią sie nazywać rockowymi oni są prawdziwi bez odrobiny
      plastku. W tym sesncie są ostaniimi rock'n'rollowcami . Zespołem który
      wywoływał swego czasy manię na wyzpach i nie tylko a teraz powraca z wspaniałym
      alubmem na sam szczyt . Może już nie będzie najwuiększych plenerowych koncerów
      w historii ( bo i po co skoro teraz w takie rzeczy bawi się takie pośmiewisko
      jak robbie williams ), połowa angli nie ostrzyże się na gallaggherów ale już
      nie o to chodzi . To już było . Teraz została świetna muza . Chłopaki wreszcie
      wyluzowali , ułożyli sobie życie jak trzeba , przestali przejmować się opinią
      wiecznie ściagjącej ich prasy i bez stresu nsagrali jedną z najlepszych płyt w
      swojej karierze ! Mad fer it ! the greatest rock'n'roll band on earth !

      • dr_avalanche Re: Nagły powrót króla 02.06.05, 17:01
        Zgadzam się. Bardzo rozsądny post. Co jednak nie zmiania dwóch rzeczy: po
        pierwsze Kostrzewa chyba jednak popadł w zbytnią egzaltację. Pod drugie - co
        zresztą wiąże się z pierwszym - płyta jest fajna, ale gdzie jej tam to bycia
        wybitną.
    • Gość: berek Oasis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 17:05
      Nie rozumiem czemu ta osoba, która pisała recenzję jest zaskoczona tym, że
      najnowsza płyta Oasis jest świetna. Wszystkie płyty Oasis (może nie
      wliczając "Be Here Now") są świetne. Poprzednia płyta jest w pełnym tego
      znaczeniu słowa płytą rock'n'roll-ową. Nie znam lepszej piosenki niż "The Hindu
      Times". Jeszcze wcześniejsza płyta "Standing on the shoulders of giants" to
      płyta przez którą stałem się fanem tego zespołu. To płyta rock'n'rollowa,
      elektroniczna i na prawdę niesamowita. Pierwsza płyta Oasis "Definetly Maybe"
      została uznaną za najlepszą brytyjską płytę(przed beatelsami). O drugiej płycie
      Oasis wspominać nie muszę, bo drogi pan autor recenzji też ją lubi. O tym
      zespole świadczą także b-sidy, z których składa się płyta "The Masterplan", ale
      jest ich oczywiście więcej z następnych płyt. Są to piosenki, które mogłyby się
      znaleść na kolejnych płytach. "Carry us all" lub "Let's all make believe" to po
      prostu totalne hity. Nawet na koncercie na Wembley dużą cześć piosenek
      stanowiły b-sidy. A więc nietylko płyty, ale cały szereg piosenek, które nie
      były przeznaczone dla szerszej widowni a powinny są świetne. Oasis to zespół,
      który tworzy muzykę bardzo konsekwentnie. W ich muzyce zawsze ważna była
      melodia, prostota i rytm. Jeśli ktoś zauważa to dopiero po przesłuchaniu tej
      płyty to znaczy, że nie ma wyrobionego gustu muzycznego i miota się od zespołu
      do zespołu lub że ma po prostu problemy ze słuchem. Nie wiem która z tych dwóch
      rzeczy dolega p.Pawłowi Kostrzewie, ale szkoda, że przed napisaniem tej
      recenzji nie popukał się mocno w głowę. Wcale nie musi się on tłumaczyć tym, że
      inni krytycy pisali o wcześniejszych płytach Oasis tak czy inaczej, bo każdy
      odpowiada za swoje zdanie, a to że temu panu o Oasis przypomniało się w tej
      chwili (z nieznanych mi zresztą względów) to świadczy o jego "syndromie
      muzycznego rozdwojenia jaźni" lub o "syndromie muzycznej schizofrenii". Zespół
      Oasis ma od pierwszej płyty ustaloną tożsamość muzyczną, którą bracia Gallager-
      owie potwierdzają po prostu na tej płycie. Reasumując czemu p.Kostrzewie o
      Oasis przypomniało się dopiero teraz nie wiem i tego nie zrozumiem i czemu daje
      nagle jak po dible taki patetyczny tytuł artykułu też nie rozumiem i nie
      zrozumiem, bo ten zespół zawsze był świetny zawsze miał wpływ na współczesną
      muzykę tylko, że się o tym nie mówiło, a czemu nie wiem. Może wyjaśni mi to sam
      p.Kostrzewa?
      • Gość: PawełB Re: Oasis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 17:57
        Nie znam jeszcze nowego albumu, ale na ostatnie pytanie mogę
        Ci odpowiedzieć. Paweł Kostrzewa zawsze zauważał Oasis, zawsze
        dużo ich grał i zawsze cenił od kiedy powstała w Trójce jego
        autorska audycja "Trójkowy Ekspres" w 1997 roku. Trzeba było
        słuchać, kiedyś o 14.00, teraz chyba o 19.00 albo 20.00
        (nie jestem pewien, bo po drodze plącze się tam jeszczde
        jakaś Pani Szydłowska)
        • Gość: Lecho Re: Oasis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 18:06
          Czy PawełB roznosi listy ?
          • Gość: PawełB Re: Oasis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 18:58
            Nie, a o co chodzi?
            • Gość: Lecho Re: Oasis IP: *.teleton.pl 03.06.05, 07:44
              Bo znam takiego. Pozdra.
    • tomash8 Re: Nagły powrót króla 02.06.05, 18:12
      Kupcie nowy Candlemass, usłyszcie rock w postaci czystej, a nie...
      • Gość: osis Re: Nagły powrót króla IP: *.76.classcom.pl 02.06.05, 18:21
        Oasis to rock w wersji czystej, a nie jakiś zrąbane hard-cor-wioski.
        • Gość: Lecho Re: Nagły powrót króla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 18:27
          Chyba napiszę leksykon rocka, przecież połowa gości tłucze się po czubach nie
          mając uzgodnionych podstawowych pojęć. Tak, przyznaję to jest na rękę ciągnącym
          kasę za wejścia na stronę. Fu..k em all !!! Pogue mahone !!
      • bender_rodriguez Re: Nagły powrót króla 02.06.05, 18:48
        to oni jeszcze istnieją??? i grają??? kiedyś nawet płytę jakąś miałem.
        • bender_rodriguez Re: Nagły powrót króla 02.06.05, 18:49
          znaczy się candlemass z postu tomash8
          • Gość: manujoao Re: Nagły powrót króla IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.06.05, 18:57
            W sklepie sie chwile zastanawialem nad nimi ,ale po przesluchaniu wybralem
            Gorillaz.Lipa (z malymi moze wyjatkami)krotko mowiac,an nic sie zdalo
            sprowadzenie synka Harissona .Na marginesie,Heathen Chemistry bylo drozsze o 4e
            prawie...czyzby promocja na sile?
          • tomash8 Re: Nagły powrót króla 02.06.05, 19:15
            Najpierw pare lat temu się reaktywowali, obskoczyli największe festiwale, po
            czym niby się rozpadli, a teraz niewiadomo skąd wyszła nowa płyta, która jest po
            prostu genialna.
    • Gość: mcgoo Re: Nagły powrót króla IP: *.telkab.pl 02.06.05, 19:40
      co znaczy - ostatni rock'n'rollowcy ? moze ostati jakich slyszal autor artykulu.
      Ja znam sporo fajnych nowosci rock'n'roll'owych. The Killers, The Raveonettes,
      Audioslave ... moim zdaniem przynajmniej Audioslave i bardziej rocknrollowe i
      lepsze niz Oasis
      • tomash8 Re: Nagły powrót króla 02.06.05, 19:50
        Gość portalu: mcgoo napisał(a):

        >
        > The Killers,

        Jakim prawem ten zespół używa nazwy, która od wielu lat należy do francuskiej
        grupy heavy metalowej?! a jeśli nie do nich, to do grupy towarzyszącej Paulowi
        Di'anno.
      • Gość: ostatni mohikanin Re: Nagły powrót króla IP: *.ssees.ac.uk 02.06.05, 19:56
        Rzeczywiscie, Pawel Kostrzewa to ostatni wielki, prawdziwy i przenikliwy
        krytyk. Coz nam pozostanie gdy Noel znow postanowi ot tak odejsc sobie z
        zespolu? Pozostanie nam juz tylko sluchac tych wszystkich nieostatnich i
        nieprawdziwych zespolow takich jak the Futureheads, Kings of Leon, British Sea
        Power, the White Stripes, Interpol, Death from Above 1979, Arcade Fire, Bloc
        Party czy the Strokes.
    • Gość: scribs Re: Nagły powrót króla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.05, 20:29
      Bardzo subiektywna jest to ocena,
      ja dobrze Oasis nie znam, tej ostatniej płyty niesłuchałem,
      no ale z pewnością, to jest po prostu oczywiste,
      że jest wiele innych zespółów, grajacych inną muzykę, ale spełniających
      cinajmniej te warunki "porządnego rock'n'rollowego zespołu", które podał recenzent.
    • Gość: pwww HAHAHAHA TE POPŁUCZYNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 20:35
      HAHAHAHA TE POPŁUCZYNY po śmiesznych beatlesach mają być zespołem rockowym.
      Chyba autorowi pomieszało się udawanie rokandrollowców poprzez demolki w
      hotelach, walenie kwasów i bicie kobiet z prawdziwym graniem. Obudź się
      człowieku, ci kolesie jadą na komercji kreowaniu siebie i udawaniu kogoś
      innego, a nie na porządnym graniu
      • Gość: rockfan Re: HAHAHAHA TE POPŁUCZYNY IP: *.wroc.net 02.06.05, 20:59
        AAAAAAAMEN...
    • Gość: 2bad jaki Rock'&'roll? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 21:11
      Co wy tu pieprzycie jaki Rock'&'roll? Muzyka Oasis czy U2 nie ma z tym gatunkiem
      kompletnie nic wspólnego. Redaktorzy gazety....
      • Gość: Lecho Re: jaki Rock'&'roll? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 21:26
        Czas kończyć ten spór pomiędzy trotylem, ogniem a sercem. Jak w "The Trees"
        kiedyś śpiewał Rush, w końcu i tak wszyscy będą równi wobec śmierci ( albo jakoś
        tak podobnie eschatologicznie rzecz ujmując ). Dobranoc, niech wam się przyśni
        prawdziwy, niepodrabiany i młodzieżowy, fuck, rock'n'roll.
        • Gość: kk !!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 21:37
          To jest mój ukochany zespół- jestem z nimi już 10 lat. Naprawdę nie wolno
          patrzeć na wszystkich tylko pod kątem wielkiego hitu (może być kitem dla
          wielu), ale trzeba dostrzegać to, czego poszukujemy sami w muzyce. Ja w Oasis
          to znalazłam. Może nie jestem super inteligentna, nie znam się na muzyce,mam
          beznadziejny gust i itd. Jednak dla mnie Oasis zostanie najlepszym bandem na
          świecie i to bez względu na to, jaka jest płyta DBTT i jakie będą następne (o
          ile będą).
          • Gość: pwww Re: !!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 22:39
            I chwała Ci za to, że masz coś co lubisz.Ja osobiście czepnąłem się śmiesznego
            dziennikarza, który nie potrafi pisać o muzyce.
            A szkoda, bo jeszcze kilka miesięcy temu w trójce starał się jak mógł.Jednak
            widać, że sobotnie przedpołudniowe debilne bloki w trójce pozbawiły
            go ......talentu??, chyba tak
            pozdrawiam, i nie gniewaj się kk
            • Gość: kk Re: !!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 12:46
              pwww! Ja się nie gniewam, każdy ma swoje zdanie i trzeba to uszanować. Jedyne,
              co mnie dobija to banda mongołów, którzy nie mają pojęcia, o czym mówią i kogo
              krytykują. Do Ciebie nic nie mam - przecież mamy wolny wybór, prawda? smile

              też pozdrawiam i nie gniewam się pwww smile
      • Gość: pwww Re: jaki Rock'&'roll? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 21:32
        No Stary z porównywaniem U2 i Oasis to troszkę przesadziłeś. Wpadnij 5 lipca do
        Chorzowa, a zobaczysz na czym to polega("to" czyli rockowe granie)
    • frank_drebin Chron nas Boze przed krytykami muzycznymi GW. 02.06.05, 22:58
      Okreslic Oasis - grajacych muzyke dla kontestujacych licealistek mianem
      ostatnich prawdziwych rokendrolowcow mogl tylko dziennikarz GW. Chyba nie wie,
      ze na swiecie sa jeszcze naprawde prawdziwi rokendrolowcy tacy jak Motorhead na
      przyklad z nieocenionym Lemmy'm na czele.
    • Gość: papi Re: Nagły powrót króla IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 02.06.05, 23:33
      beznadziejna płyta. Zespół nie warty uwagi. Szkoda czasu na słuchanie takiej
      muzyki.Pozdrawiam
    • Gość: gitarzysta ostatni rock n rollowcy ? hehe dobre IP: *.chello.pl 03.06.05, 00:32
      Velvet Revolver to jest rock n roll a nie palki z Oasis
      • Gość: MH Re: ostatni rock n rollowcy ? hehe dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 03:28
        pamiętaj kolego że MotorHead to już hardrock... może lepiej coś poszperasz i znajdziesz... np Elvis...
        • bender_rodriguez Re: ostatni rock n rollowcy ? hehe dobre 08.06.05, 16:25
          niewiarygodnie głupia uwaga. motorhead i hardrock??? rokiendrol w czystej
          postaci, tyle że na dopalaczach.
    • Gość: r&r kto słyszał Rock&Roll'a to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 03:21
      kto słyszał Rock&Roll'a to wie że Oasis to badziew... nic tak naprawdę nie potrafią... są słabi... powinni zastrzec nazwę 'ROCK&ROLL' żeby frajerstwo się nie sygnowało marką... ta tak jakby syrenka miała wygrac GP Monza
    • Gość: Berek Do PawłaB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 10:12
      Nie wiedziałem, że p.Kostrzewa puszcza w radiu Oasis-to raz.
      To, że pan autor recenzji ceni Oasis to dla mnie nie istotne, bo każdy może
      mieć swój ulubiony zespół i nie mam zamiaru nikomu wmawiać żeby twierdził, że
      tworzą oni świetną muzykę lub kogoś nie lubić, że lubi inną muzykę lub ....
      Natomiast nie rozumiem czemu o tym zespole się w Polsce nie mówiło, a teraz
      nagle ktoś wyskakuje z patetcznym artykułem, w której pisze recenzję najnowszej
      płyty Oasis tak jakby była to pierwsza wysłuchana przez niego płyta tegoż
      zespołu. Nie rozumiem czemu ktoś twierdzi, że wcześniejsze płyty przez krytykę
      były uznane za nudne(tu nie daje swojego zdania), a dopiero ta pokazuje zespół
      dojrzały i świadomy odwołań do dawnych, archaicznych,
      rock'n'rollowych "sytuacji", podczas gdy ten zespół od pierwszej płyty
      świadomie!!! odwouje się chociażby do Beatelsów. O "The Hindu Times" Liam
      powiedział, że jest kwintesencją rock'n'rolla i trudno tego nie zauważyć-
      patrząc chociażby zupełnie obiektywnie na tekst tej piosenki, nie wspominając o
      muzyce, nie wspominając o teledysku(w porównaniu do teledysku do Lyla). Nie
      trzeba być wielkim filofofem czy wielbicielem Oasis by dojść do obiektywnego
      wniosku:teledysk do "Stop Crying..." jest odwołaniem do dawnych lat. Jeżeli
      ktoś po przesłuchaniu wcześniejszych płyt Oasis nie skapował się, że zespół ten
      świadomie odwołuje się do starych zespołów to nie wiem czemu pracuje jako
      recenzent i czemu pisze takie dziwne rzeczy, bo ja z tego m.in. powodu
      słuchałem "Heathen Chemistry" przez 3 bite lata(chyba). Nawet image jaki
      prezentował zespół Oasis przy okazji tej płyty był bardziej archaiczny
      (chociażby tak prozaiczna sprawa jak fryzura Liama teraz, a wtedy i teledyski,
      które wczęsniej były celowo!!! w kolorach archaicznych, a teledysk do Lyla jest
      kolorowy).
      Nie rozumiem czemu pan autor recenzji twierdzi, że ta płyta jest najbardziej
      dojrzałą i równą płytą zespołu(to stwierdzenie brzmi tak jakby nie znał płyt
      wcześniejszych). Prawda jest inna-"Don't Believe..." jest płytą pełną hitów
      kosztem spójności tej płyty.Nie mówię czy to źle czy dobrze, mówię tylko, że
      na "Standing..." jak była elektronika w jednym utworze to już we wszystkich
      (przez pewien moment miałem nawet wrażenie, że "Who Feels...?" jest
      przedłużeniem "Go Let..."), że na "Heathen Chemistry" wszystkie piosenki miały
      rock'n'rollowego ducha kosztem atrakcyjności piosenek(nie licząc "little by
      little"). Wcześniejsze płyty też są spójne (nie licząc "The Masterplan", która
      jest po prostu zbiorem b-sidów).
      Płyta "Don't Believe..." jest w przeciwieństwie do tego co twierdzi p.Kostrzewa
      właśnie nieco mniej spójna od poprzednich kosztem atrakcyjności piosenek. Są
      tutaj bardzo melodyjne, fajne, proste piosenki, ale obok rock'n'rollowego "The
      Meanning Of Soul" jest nie rock'n'rollowa(ale bardzo fajna i nietpowa
      piosenka)"Guess God Thinks I'm Abel".
      Nie rozumiem też jednej bardzo prozaicznej sprawy(ale potwierdzającej, że p.K.
      nie wie o co biega) mianowicie tego, że twierdzi, że Noel jest uznawany za tego
      złego bo:
      1.Opuszczał koncerty zespołu.
      2.Wrzucał na kolesia (chyba Albarna).
      To Liama "uznaje się" za tego burzliwego, bo:
      1.Opuszczał próby.
      2.Opuścił przynajmniej jeden koncert.
      3.Wrzucał na Robina Williamsa.
      4.itd
      Nie rozumiem czemu p.K. mówi o tej płycie, że jest "demokratyczna", bo Noel nie
      napisał na nią wszystkich piosenek, chociaż "to on ma patent na sukces". Jakby
      nie zauważył,że Liam napisał już piosenkę na "Standing on...", pt.:"Little
      James", która wcale od reszty się nie wyróżnia, a wręcz przeciwnie i jakby nie
      zauważył, że na poprzedniej płycie Liam napisał 3 piosenki, Gem 1 i chyba Andy
      Bell 1 i jakby nie zauważył, że "Songbird"(Liama) była większym sukcesem
      niż "Little By Little"(Noela).
      Nie rozumiem czemu p.Kostrzewa porównuje "Achtung Baby" do "Don't Believe...".
      Ta płyta U2 była zmianą ich stylu, eksperymentem, natomiast "Don't Believe..."
      nie jest zmianą stylu Oasis. Gallagerowie od początku mają ustaloną tożsamość
      muzyczną, a tutaj odpowiednie wątki tej tożsamości po prostu rozwijają, ale
      żeby to wiedzieć trzeba znać poprzednie płyty, a nie...
      Reasumując, z tym co napisał p.Kostrzewa nie zgadzam się niemal w 100% i to
      używając argumentów obiektywnych. Wydaje mi się, że pisanie tej recenzji mogło
      wyglądać tak, że pan autor recenzji przesłuchał płytę, spodobała mu się(bo
      prawdą jest, że płyta zawiera hity i popowe często melodie i podoba się od razu)
      i z tego zadowolenia zaczął pisać pozytywne rzeczy jak popadnie i tak żeby
      brzmiały niby mądrze, ale są to rzeczy dziwne, nieodkrywcze i nieprawdziwe.
      Wcześniej średnio lubił ten zespół, a teraz jak usłyszał bardziej komercyjne
      oblicze tego zespołu to zgrywa wielkiego fana i znawcę i pisze
      pseudointeligenckie rzeczy. Nie jestem znawcą muzyki, nie jestem znawcą
      recenzji, nigdy nie zdarzyło mi się pisać swojej opini na forum i pewnie jestem
      totalnym cw..em, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się przeczytać czegoś z czym
      nie zgadzam się niemal w 100%, używając obiektywnych argumentów. Mówiąc krótko
      nie zdarzyło mi się przeczytać takiej ściemy, ale może za bardzo się podniecam,
      jestem śpiący i muszę sobie pomarudzić za co przepraszam.Przepraszam także p.K.
      za "muzyczną schizofrenię" i pukanie się po głowie.
      • Gość: NX a ja tam lubie Oasis! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 18:59
        choc uwazam, ze ta plyta jest raczej srednia...

        ps. strasznie mi sie "podoba" to, ze tu wszyscy maja patent na "dobry gust"
        muzyczny, cale szczescie, ze to tylko net bo rozmowa na zywo to z wieloma by
        drewkami pachniala...muzyczna swieta inkwizycja + faszyzm gustowy w jednym!

        ktos lubi Oasis, ktos inny Mayhem, ktos inny jeszcze Sick Of It All, a ktos
        woli Tori Amos - who cares?!
        • go_rr Re: a ja tam lubie Oasis! 05.06.05, 03:40
          no, przyjemnie sie słucha
    • Gość: gość Re: Nagły powrót króla IP: *.mofnet.gov.pl 06.06.05, 09:58
      ja tez polecam mucky fingers - genialny kawałek, jakby w jednej pigułce Oasis
      udało się zawrzeć wszystko to co najlepsze z brytyjskiej sceny muzycznej,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka