dreaded88
14.09.02, 14:37
A teraz coś jako kontrapunkt dla tysiąca wątków o klasycznych zespołów
progresywnych.
Bardzo ciekawa formacja, z jednym tylko stałym członkiem, niejakim Quortonem.
Koncerty równie częste jak nawroty komety Halleya.
Zespół zaiste kultowy, choć z uwagi na liczne metamorfozy kręgi czcicieli są
rozbieżne.
Najpierw - na dwu pierwszych płytach - etap wściekłego postKissowo-punkowego
speedu czy blacku z chyba najbardziej konsekwentnie satanistycznym imagem.
Nieco później - "Under the Sign Of Black Mark" i "Blood Fire Death" - muzyka
stała się nieco bardziej deathowa a rogatego zaczęli wypierać Starzy Bogowie.
A w końcu lat 80., po apostazji Quortona ( jak to sam określa - wykopaniu
przez okno satanistycznego gówna ) nastąpiło prawdziwe objawienie -
wikingowski, wagnerowski, epicki metal. Absolutnie genialna "Hammerheart",
trochę mniej - ale też świetne regularny LP "Twilight of The Gods" i
przyrządzony nieco później z materiału nie wydanego w latach 80. concept
album "Blood on Ice". "Hammerheart" to poza tym świetne i bardzo adekwatne
teksty, Jednooki Ojciec Odyn musiał czuwać nad ich twórcą.
Później było już gorzej, "Requiem" i "Octagon" są bardzo kiepskie, "Destroyer
of the Worlds" niezły, ale kudy mu do "Hammerheart".
Jeżeli ktoś Bathory lubi albo i nie lubi - komentarz mile widziany.