Właśnie kończę przesłuchanie ich płyty "the back room", muszę przyznać z
lekkim zdziwieniem, jakbym słuchał Joy Division a nawet lepiej. Nigdy nie
przepadałem za JD (z drobnymi, pięknymi wyjątkami...) ale Editors grają tak,
że ciarki przechodza nawet złotą rybkę, którą dostałem na "ostatnie
urodziny"...