IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 26.10.02, 15:25
Czesc!

Byla ktos z Was na wczorajszym koncercie Coila w kosciele
sw Jana w Gdansku? Ja musze przyznac, ze balem sie tego
koncertu, balem sie, ze sie zawiode, ze koncerty w tym miejscu
sa raczej wydarzeniami socjologicznymi (Czukay, Embryo)
a nie muzycznymi i artystycznymi. Jednak Coil zagral REWELACYJNIE.
"Ostia" z Horse Rotorvator i "Are You Shivering?" z Musick To
Play In The Dark totalnie mnie powalily na ziemie.

Tomek
Obserwuj wątek
    • kutasz Re: Coil 26.10.02, 15:38
      Cześć!
      Nie byłem na koncercie crying
      Mam dwie płyty Coil, "Music..." bardzo lubię i jestem ciekawy jak wyglądał
      koncert. Opwiedz coś więcej...
      Pozdrowienia.
      • Gość: Tomek Re: Coil relacja z koncertu IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 26.10.02, 19:16
        Coila poznalem niedawno, 2 lata temu, uslyszalem wtedy
        Musick To Play in the Dark part II i ta plyta rzucila
        mnie na kolana. Potem zdobylem krok po kroku ich
        dyzkografie, poczatkowo duzo bardziej odpowiadal mi ten
        pozniejszy Coil w stylu "to play in the dark", raczej uspokojony,
        melancholijny, smutny, plynacy. Do wczesniejszego dojrzewalem
        dosyc dlugo jednak zaskoczylo. Moja ukochana ich plyta jest
        "Horse Rotorvator" z 1985 roku. Plyta dziwna, na granicy
        industrialu, pre-techno, ale takze z wieloma elementami
        melancholi i dramaturgii.

        Wybierajac sie na koncert jednoczesnie mialem obawy (ze ostatnie
        3 koncerty w sw Janie zaliczylem do porazek, ze oni moze sa juz
        za starzy i zbyt zmanierowani aby cos tworzyc i skupia sie na
        narcystycznym przekazie okraszonym nudna muzyka) ale takze
        obaw nie mialem (bo to COIL przeciez! World Serpent, podobaja
        mi sie zarowno od strony industrialnej jak i melancholijnej)

        W kazdym razie bez wahania dalem 50 zl na bilet znalezlem
        sie wewnatrz. Wewnatrz kosciola oraz wewnatrz niesamowitego
        wydarzenia - jak mialo sie okazac.

        Okolo 20:30 po zapowiedzi i prosbie o nie pstrykanie zdjec
        z lampa na scene weszlo 5 postaci ubranych na w biale kombinezony (?)
        szaty liturgiczne (?) stroje judo (?) z malymi okraglymi lusterkami
        na piersiach. Dodatkowo po bokach sceny stanely dwie postacie (?)
        w ksztalcie czarnych stozkow wysokosci okolo 2.5 metra z dziwnymi
        antenkami na czubku. Poplynelu pierwsze dzwieki - a raczej fale
        dzwiekowe - ich wizualizacja byla rzucana na ekran za scena.
        Dzwieki nakladaly sie, zmienialy czestotliwosc, rezonowaly tworzac
        dziwna hipnotyzujaca zawiesine ktora idelanie wprowadzila
        w nastroj spektaklu. Drugi utwor - nie znalem go, ale jak dla
        mnie byl to jeden z najlepszych fragmentow koncertu - na ekranie
        pojawialy sie rozne zwierzeta w dziwnych ujeciach. John Balance
        wil sie przy mikrofonie niczym nie ustepujac Kaspelowi w jego
        najwiekszych wygibasach. Balance przez caly koncert prezentowal
        nam swoj epileptyczno schizofreniczny taniec, skladajacy sie
        z dziwnych, niekoordynowanych wybuchow gestykulacji.

        Czarne stozki pozbyly sie 2/3 swojej dolnej czesci. Okazalo
        sie ze jest to dwoch mezczyzn, w bialych kombinezonach.
        W kazdym kolejnym utworze przechodzili do kolejnej pozy -
        podniesione rece do gory, klekanie, plaszczenie sie na
        scenie. W pewnym momencie jeden z "The Bloody Boys" podszedl
        do mikrofonu i przez dwie minuty mowil po wlosku. Chwile
        pozniej John Balance zapowiedzial ze zagraja utwor "Ostia".
        To byl moment ktorego sie nie spodziewalem, nawet nie staralem
        sie pomyslec aby zagrali Ostie, aby potem nie czuc rozczarowania.
        Ostia to moj zdecydowany no 1 z repertuaru Coila. Rewelacja.

        Kazdy kolejny utwor na koncercie byl coraz bardziej melancholijny
        a mniej industrialny, choc te industrialne zagrywki takze
        zapieraly mi dech w piersiach. Pod koniec koncertu zagrali cos
        co musialo byc coverem, gdyz brzmialo jak jedna z Love Songs
        Petera Hammilla - tym tropem domyslam sie, ze to moze byc
        jakies nieznane mi nagranie w ktorym maczal palce Marc Almond,
        co by sie nawet zgadzalo biorac pod uwage wczesniejsze
        koneksje Almonda z Coilem.

        Jako ostatni tego wieczoru zabrzmial "Are You Shivering?"
        z Musick To Play In The Dark. Odlot, utwor ktory wzruszal,
        hipnotyzowal, trzesacy sie John Balance przed mikrofonem,
        stracajacy statyw na deski sceny robil niesamowite wrazenie.
        W tonacji niebieskich swiatel Coil zszedl ze sceny.

        Bisow nie bylo. Nie chcialem bisow. To co zaprezentowali
        bylo idealnie spojne. Bylo jak film, jak sztuka tearalna,
        integralna calosc, ktora bis by tylko zepsul.

        Jestem poruszony tym koncertem.

        TK
        • kutasz Re: Coil relacja z koncertu 26.10.02, 23:22
          Dzięki. Podobała mi się Twoja impresja.
          Życzę więcej muzycznych uniesień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka