Gość: metal-fakty i mity
IP: *.kat.3s.pl
12.01.06, 13:17
Bezmyślny, prymitywny łomot ?
Heavy Metal- “szczególnie głośna, uproszczona i monotonna wersja
hardrocka” (Słownik Języka Angielskiego Chambersa 1990), ”prymitywna,
hałaśliwa, męska muzyka przyciągająca zwłaszcza młodzież z północy Wielkiej
Brytanii oraz spożywających hektolitry piwa nastolatków ze środkowych stanów
USA” (Newspeak, Słownik gwary, J.Green,1984 ). To tylko dwie przypadkowo
wybrane spośród wielu tego typu definicji i opinii o tej muzyce. Większość na
sam tylko dźwięk tych dwóch angielskich słów skrzywi się, a może raczej
uśmiechnie pogardliwie. Przeciętny fan takich dźwięków postrzegany jest
(przyznajmy niezupełnie bezpodstawnie…

jako śmierdzący, długowłosy, raczej
niezbyt rozgarnięty facet w glanach chodzący ciągle w tej samej czarnej
koszulce, noszący czarną skórę, a co gorsza jeszcze wyznający szatana. Proszę
zwrócić uwagę, że o tej muzyce nie mówi się w środkach masowego przekazu
prawie wogóle. Jest ona niemal zupełnie ignorowana przez główne media. A
jeśli się o niej już wspomina, to prawie zawsze w negatywnym kontekście.
Heavy metal jest bowiem oceniany przez większość bardzo jednostronnie. Wielu
postrzega ten rodzaj muzyki jako jedynie jednostajny, bezmyślny i bardzo
hałaśliwy łomot. Co wypada jednak zaznaczyć z pełną stanowczością, olbrzymia
część krytykujących ten rodzaj muzyki nie ma o nim większego pojęcia. Krytyka
tego gatunku skupia się bowiem zwykle na najbardziej prowokujących i
kontrowersyjnych jego aspektach dotyczących pewnej tylko grupy wykonawców.
Czy heavy metal można w ogóle zdefiniować? Skąd wzięła się zła sława tej
muzyki? Jak wyglądała jej ewolucja na przestrzeni lat? Czy takie dźwięki
przeznaczone są wyłącznie dla zbuntowanej i pozbawionej gustu młodzieży? Na
czym polega jej wciąż niemała popularność, mimo ignorancji i braku
odpowiedniej promocji ze strony mediów? Na te i inne pytania postaram się
odpowiedzieć, próbując nieco przybliżyć ten cieszący się złą sławą gatunek
muzyczny.
Od Beatlesów po death metal
Po raz pierwszy w utworze muzycznym nazwa „heavy metal” została użyta w
słynnym hymnie grupy Steppenwolf „ Born to be Wild” z 1968 roku, w którym
fraza heavy metal thunder ( piorun z ciężkiego metalu tłum. autora) pojawia
się w odniesieniu do dźwięku pędzącego motocykla. Warto w tym miejscu
wspomnieć, że w slangu motocyklistów „heavy metal” jest określeniem na ciężki
motocykl Harleya Davidsona. Według innych doniesień, nazwa „heavy metal”
padła już rok wcześniej w kontekście muzyki Jimmiego Hendrixa, w którym autor
opisywał brzmienie tego znakomitego gitarzysty jako heavy metal falling from
the sky (ciężki metal spadający z nieba tłum. autora) . Nie ulega
wątpliwości, że słowa „heavy metal”, choć bez odniesienia do muzyki, zostały
wykorzystane już w 1959 roku przez Williama Burroughsa w powieści „Nagi
Lunch” wydanej w Paryżu.
Gdyby spróbować zanalizować w jaki sposób ten gatunek powstał i jak
wyglądały jego muzyczne początki należałoby cofnąć się do lat 50 i 60 XX
wieku. Nastąpiła wówczas eksplozja rock’n’rolla (bez którego przecież trudno
by sobie wyobrazić dalszy rozwój muzyki rockowej), a młodzież sięgnęła z
wielkim entuzjazmem po gitary. Prototypu utworów heavymetalowych niektórzy
dopatrują się w muzyce Elvisa Presleya i The Beatles. Sam gatunek zaczął
powoli się wykluwać na przełomie lat 60 i 70 z hard rocka, acid rocka i blues
rocka. Pod koniec lat 60 prasa zaczęła coraz częściej operować takimi
terminami jak hard rock i heavy rock w odniesieniu do muzyki takich zespołów
jak Cream, MC5 czy Blue Cheer. Niepodważalny wpływ w powstanie i rozwój
gatunku miał Jimmy Hendrix. Jego nowatorski i niepowtarzalny styl gry na
gitarze stał się inspiracją dla wielu i do dziś stanowi niedościgniony wzór
dla naśladowców. Niezwykle ważny ,nie tylko dla rocka progresywnego, był
debiut zespołu King Crimson „In the Court of the Crimson King” z 1969 roku.
Pod koniec lat 60 i na początku 70 takie grupy jak Led Zeppelin, Deep Purple
i Black Sabbath wprowadziły zupełnie nową jakość w ciężkim graniu. Każdy z
tych trzech gigantów miał olbrzymi wpływ nie tylko na kształt heavy metalu,
ale także rocka jako całości. Oczywiście nikomu wówczas nie śniło się używać
określenia „metal” w odniesieniu do muzyki tych zespołów. Jednak bez Black
Sabbath i jego debiutanckiej płyty o tym samym tytule z roku 1970, trudno
było by sobie wyobrazić rozwój opisywanej przeze mnie muzyki. Do dziś wielu
uważa ten krążek za pierwszą płytę heavymetalową. Proste, ciężkie riffy
Taniego Iommiego, bardzo mroczny klimat, szalony momentami śpiew Ozziego
Osbourne’a - tak można scharakteryzować ten, w dużej mierze oparty na
bluesie, styl. Gdy dodać, do tego teksty opowiadające o czarnej magii i
okultyzmie, który fascynował muzyków, otrzymujemy wówczas prawdziwą mieszankę
wybuchową. Wydaje się, że żaden inny zespół nie może szczycić się tak wielkim
wkładem w powstanie, rozwój, a także sam wizerunek tej muzyki (również ten
negatywny) i kierunek jaki obrała. Bez wczesnej twórczości tego zespołu i
inspiracji, którą był Black Sabbath dla młodych, nie powstałyby
prawdopodobnie późniejsze dużo brutalniejsze odmiany muzyki metalowej.
Pierwsza połowa lat 70 była okresem gwałtownego rozwoju i powszechnej
akceptacji społecznej ostrzejszej odmiany muzyki rockowej. Zacierały się
różnice pomiędzy blues-rockiem, hardrockiem czy rockiem psychodelicznym. Obok
wymienionych wcześniej sław dużą popularnością cieszyły się takie zespoły
Nazareth, UFO, Rush, Budgie, Thin Lizzy, Uriah Heep, Rainbow. Eksplozja punk
rocka, głównie w Wielkiej Brytanii, w latach 76-79 sprawiła, że większość z
tych grup straciła swoją popularność, a modne stały się dużo prostsze i
agresywniejsze dźwięki spod znaku Sex Pistols i The Clash. Przestały się
liczyć umiejętności techniczne, a zaczęła obowiązywać zasada „im prościej tym
lepiej”. Teksty oscylowały wokół takich tematów jak bieda, bezrobocie i brak
perspektyw społecznych. Punk był muzyką buntu młodych wobec starszego
pokolenia, a więc również wobec muzyki „zramolałych” zespołów. Przyznanie się
w owym czasie do słuchania Pink Floyd czy Deep Purple łączyło się z
towarzyskim samobójstwem. Choć koniec lat 70 nie był dobrym okresem dla
klasycznego rocka, nie można powiedzieć, żeby czas ten był zupełnie
zmarnowany dla cięższych jego odmian. Stopniową popularność zaczął zdobywać
wtedy Judas Priest – być może pierwszy zespół, który zaczął grać heavy metal
w swoim najbardziej rozwiniętym i klasycznym kształcie. Płyty tego zespołu z
lat 76-79, choć odniosły umiarkowany sukces, stanowią doskonały pomost
pomiędzy muzyką takich sław jak Black Sabbath, a nadchodzą młodą grupą
zespołów spod znaku New Wave of the British Heavy Metal ( Nowa Fala
Brytyjskiego Heavy Metalu). Wkład Judas Priest w powstanie i rozwój heavy
metalu jest niepodważalny. Wokalista grupy Rob Halford występując w
skórzanych wdziankach, przyozdobionych ćwiekami i wjeżdżając na scenę na
motocyklu wprowadził styl, który chętnie zaakceptowali i wykorzystali
następni. Nikomu wtedy nie przeszkadzało, że moda ta wywodziła się w prostej
linii z…klubów gejowskich. Wiele lat później niemałą konsternacje w świecie
muzycznym wzbudziło dopiero przyznanie się Halforda do bycia homoseksualistą …
Pod sam koniec lat 70 większość grup punkowych traciła swój animusz, a
moda na ten gatunek zaczęła wygasać. Pojawił się nowy ruch, który powstał w
opozycji do punk rocka – Nowa Fala Brytyjskiego Heavy Metalu (NWOBHM). Nazwa
mogłaby sugerować, że istniała pierwsza heavymetalowca fala, która
poprzedzała drugi taki zryw. Tymczasem określenie „heavy metal” zostało uży