Dodaj do ulubionych

Recenzja nr1 (hed)pe

07.01.03, 14:34
Mam nadzieję, że munky też dzisiaj swoją recenzję zamieści... Wątek "Biblioteka" (z recenzjami założę za parę dni, jak już będzie ich kilka ...)

No to zaczynamysmile))

Co łączy Janis Joplin, Cobaina, Jahred?a aka M.C.U.D, i Tankiana? smile)))))))

Pasja .........
Kiedy śpiewają to nie sposób po prostu wyobrazić sobie ich na baczność, uśmiechniętych głupim mtv-uśmiechem ... Ich wokal to taka emocjonalna jazda bez trzymanki i nikt się tu specjalnie nie zastanawia, czy gdzieś po drodze popełnią jakiś fałsz, czy zaśpiewają jakieś frazy inaczej niż to było zamierzone.... Jeśli się tego nie czuje to będzie się to wszystko zlewało w jakiś wrzask bez ładu i składu, ale moim zdaniem tym charakteryzuje się każdy mocny przekaz emocjonalny ? bo jeśli tego ?drżenia? jest bardzo dużo to niejeden może się czuć nieco nim przytłoczony ...

(hed)pe taką właśnie muzykę tworzy. Pełną wściekłej furii, pasji, drżenia, nieładu, garażowości i oddania. Ilekroć ich słucham zawsze odnoszę wrażenie, że te kawałki są takie jakby rozchwiane ? nie idą po prostej linii, a ciągle gdzieś zbaczają, zwalniają, przyspieszają gwałtownie ... To wrażenie potęguje głos Jahred?a, momentami czysty i dość wysoki, melodyjny, po chwili zaś brudny i warczący, że włosy dęba stają... Potrafi on do tego śpiewać z tak zajebistym wibratem, że można się posikać. To właściwie nie jest już wibrato a coś co o ile wiem określa się mianem ?wobbling? ? czyli takie "rozciągnięte? wibrato, głębsze i bardziej falujące, coś co ilekroć Jahred kończy frazę daje taki efekt ?postrzępienia? i wspomnianego rozchwiania, trochę jakby się ten głos .. rozpadał .... Podobno to wada ... mnie się podoba, jak jasna cholera mi się podobasmile)). Ten efekt słychać najwyraźniej na ich fenomenalnym coverze ?Sabbra Cadabra? Black Sabbath, którego ciężko porównać mi z oryginałem, bo go nie znam (Sabatów kojarzę raczej miernie i to się chyba nie zmieni, bo Osbourn, mimo ciekawego głosu, to dla mnie skapciała baby spice w szlafroku rockmana......) ale podejrzewam, że różni się dość znacznie wink))
Samo brzmienie kapeli łączy w sobie rap, nu-metal i punk, jest również trochę elektroniki (ale ci którzy jej nie lubią mogą się nie obawiać ? stanowi ona tu jedynie inteligentny dodatek i brzmi bardzo ?naturalnie?, trochę jak w Portishead.
Wyjątkowość (hed)pe leży w tym, że ich charakteru, oryginalności nie da się sprowadzić do jakiegoś jednego elementu, pomysłu, który spaja całość i pozwala im odróżnić się od reszty kapel. Ta różnica w brzmieniu leży w bardzo wielu elementach, jest dramatyczna i naprawdę (na ile to we współczesnej muzyce możliwe) ? głęboka. Nie bałbym się tej oryginalności (hed)pe porównać (no może trochę na wyrost, ale jak usłyszę kawałki z trzeciego albumu, który ma być gotowy na wiosnę to może już bez tego ?na wyrost?) nawet do mistrzów w tej kwestii ? System of a down (nazwa, którą, mam nadzieję, wszyscy wytatuowali już sobie na czole...wink)
Większość ostrych kawałków jest taka .. skocznasmile nie mają one nic wspólnego z mocnym podkręcaniem tempa jak robi to wiele kapel metalowych, chodzi raczej o brzmienie gitar, a właściwie gitary basowej ? basista często przejmuje wiodącą rolę w utworze (gra wtedy klangiem), lecz jest to raczej przejściowe i skupia się przede wszystkim w ostrzejrzych fragmentach, nie ma tu w każdym razie takiej wyraźnej dominacji basu jak dajmy na to w muzyce Primusa ... Generalnie brzmienie to mógłbym porównać z Kornem (choć to porównanie robię wyjątkowo niechętnie, jako, że moim zdaniem Korn dorasta im co najwyżej do pasa) i nawet się chwilę zastanawiałem czy (hed)pe nie gra przypadkiem na tych siedmiostrunowych gitarach co korniszony .. hmm.. przyznam się szczerze, że stuprocentowej pewności nie mam. Być może ... jeśli jakiś basowo-gitarowy eksperto będzie czytał to wypracowanie to będę bardzo wdzięczny za uwagismile))

Kolejną rzeczą, która mnie w ich muzyce niesamowicie kręci, to niespodzianki, które wyskakują na każdym kroku. Te niespodzianki to takie ciche brzmienia, które nie wpływają na ogólny wydźwięk muzyki, są w tle i słyszy się je dopiero po którymś tam przesłuchaniu, dają jej jednak niepowtarzalny smak (takie muzyczne przyprawy wink)). Telefon, rozklekotana pozytywka, gitara która brzmi jakby ją zrobili Flinstonsi, jakaś zakręcona rozmowa starszego małżeństwa (chyba w którymś z wschodnioazjatyckich języków), dzwonki, afrykańskie bębny, scratching, gdzieś tam kontrabas słyszałem (ew. ? bas o kontrabasowym brzmieniu), chór przedszkolaków (serio!!!, nie chodzi mi o jakieś tam słowiki, tylko o zwykłe dzieciaki śpiewające na ?Bad dream? ? ?sometimes it feels like a bad dream, a bad dream, when can I go home ?...? .. fałszują trochę, ale wiecie jak to zajebiście brzmi? Przez kontrast z całą resztą muzyki, jest to po prostu niesamowicie zaskakujące..) i jeszcze dziesiątki innych .... Prócz ozdobników instrumentalnych jest wiele głosowych ? rytmiczne ?zipanie? w mikrofon, jakieś śmiechy, krzyki czy rozmowy w tle ? może jak to opisuję to dziwnie to brzmi, ale wierzcie mi ? efekt jest naprawdę nie do zapomnienia smile))))))))))))))))))
A skoru już wróciłem do wokalu .... Jeśli ktoś odniósł do tej pory wrażenie, że Jahred to jakiś bolek, którego jedynym zabiegiem wokalnym jest dający porządnie po dupie wrzask, to jest to wrażenie błędne. Nie ukrywam, że mnie ten obłędny wrzask najbardziej zainteresował na początku, bo wierzcie mi ? w taki sposób mało kto się drzeć potrafi (?I know where?re at?, ?Stevie? .. !!!!!), ale .... To bardzo dobry wokalista, z wieloma pomysłami i szeroką gamą umiejętności. Wystarczy posłuchać takich kawałków jak Bitches, Meadow czy może ?Jesus (of Nazareth)? (ten nieco mniejsmile by zrozumieć, że istnieje też coś takiego jak melancholijna strona (hed)pe, która zresztą zaznacza się w większości utworów .... acha ? no i jeszcze przez jakiś czas TiLo z Methods Of Mayhem był u nich drugim wokalistą. Muszę przyznać, że pomysł z podwójnym wokalem wydaje mi się ostatnio rewelacyjny .....
Rap. mhm, jest tu go trochę, ale w takim stylu, że ze świecą szukać drugiego takiego. Posłuchajcie ?Don?t give a fuck? i usłyszycie coś co być może zmieni wasze spojrzenie na ten rodzaj muzyki. Falujący, niesamowicie rytmiczny sposób w jaki ten (i nie tylko) kawałek jest zaśpiewany/rapowany (bo trudno to właściwie przyporządkować) jest dla mnie absolutnym mistrzostwem świata ... Wysoko, czysto, z zębem, no cholera, tylko skakać, no.
acha ? no i jeszcze jak już ktoś ich zacznie słuchać to polecam wsłuchanie się czy może lepiej przeczytanie tekstów .... niektóre są rewelacyjnesmile, choć generalnie sporo w nich niezłej obsceny, więc jeśli ktoś jej nie lubi to może lepiej niech się za bardzo nie wsłuchuje wink)))
To by było chyba na tyle ... jak mi się jeszcze coś ciekawego przypomni to nie omieszkam dopisać wink)).

strona: www.hedpe.com znajdziecie tam teksty i ... no to co zwykle. Kiedyś były tam dwa klipy (?bartender? i jeszcze jakiś), ale teraz już chyba je zdjęli, coś nie mogłem ich znaleźć ...

Loveletterwink
Obserwuj wątek
    • loveletter Re: Recenzja nr1 (hed)pe 07.01.03, 14:37
      cholera, zapomniałem, że nie można tego z Worda wklejać - wszystkie pytajniki w dziwnych miejscach zastępują znaki cudzysłowiu lub myślniki ...
      • miecio4 Re: Recenzja nr1 (hed)pe 07.01.03, 14:42
        Wszystko pieknie i ładnie tylko czemu ja jestem w parze z teddim???
        Jakos dziwnie mi to wygląda.....
        • loveletter Re: Recenzja nr1 (hed)pe 07.01.03, 18:33
          miecio4 napisał:

          > Wszystko pieknie i ładnie tylko czemu ja jestem w parze z teddim???
          > Jakos dziwnie mi to wygląda.....

          dziwnie? a czemu to?. Układałem tak jak się zgłaszaliście, nie wiem jakie to miałoby mieć znaczenie ...

          P.S i gdzie ten munky?????
    • Gość: janek0 Re: Recenzja nr1 (hed)pe IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.01.03, 15:18
      loveletter, ale to dotyczy jakiejś płyty, czy co ?
      • loveletter Re: Recenzja nr1 (hed)pe 07.01.03, 15:22
        nie nie, ja nie mam zamiaru opisywać żadnych płyt osobno. To co napisałem dotyczy po prostu stylu zespołu ... taka recenzja kapeli jako takiej wink))
        • Gość: janek0 Re: Recenzja nr1 (hed)pe IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.01.03, 15:30
          aha.
          • teddy4 Re: Recenzja nr1 (hed)pe 07.01.03, 23:32
            Posłucham - Loveletter mnie autentycznie zachęcił.
            • astir Re: Recenzja nr1 (hed)pe 07.01.03, 23:45
              też posłucham - przede wszystkim ze wzgledu na różnorodność dźwięków (rozmowy,
              dzwonki itd) oraz to "rozchwianie" głosów, tempa i tła
              opis ten przypomina mi C. Bley (gdybym miała zrecenzować jej płyty), choć
              oczywiście bez wokalu, ale pewnie daleko im do siebie...
      • Gość: dana Re: Recenzja nr1 (hed)pe IP: *.crowley.pl 08.01.03, 13:14
        mam ich 3 plyty i koncert i jak dla mnie broke jest znakomita
        • loveletter Re: Recenzja nr1 (hed)pe 08.01.03, 13:20
          Gość portalu: dana napisał(a):

          > mam ich 3 plyty i koncert i jak dla mnie broke jest znakomita

          Brawa dla tej pani !!!! wink)).
    • dziewczyna_mickiewicza Re: Recenzja nr1 (hed)pe 08.01.03, 09:16
      no ja pewnie nie posłucham, bo to nie moja działka muzycznie (w tym podobnych
      klimatach toleruję poczynania tylko jednego osobnika-niejakiego freda d. i jego
      kapeli i szybko mi się to chyba nie zmieni...), ale...fajnie napisane. szkoda,
      że nie o jakiejś konkretnej płycie.
      bosche, jak mi się chce spać...niech ktoś wysadzi collegium anatomicum na
      chałubińskiego, prrrrrrroszęsmile)))
      pozdrówki
      ps. loveletter, to kiedy dokładnie jest moja kolej?
      • Gość: b. Re: Recenzja nr1 (hed)pe IP: *.media4.pl 08.01.03, 10:40
        aha? czyli kolezanka medyczka-wrocławianka
        • dziewczyna_mickiewicza Re: Recenzja nr1 (hed)pe 08.01.03, 11:06
          a czemu wrocławianka niby? czasami żałuję, że nie poznanianka, ale tak naprawdę
          to warszawka po prostu...
          • Gość: b Re: Recenzja nr1 (hed)pe IP: *.media4.pl 08.01.03, 12:08
            aha, czyli błąd. dlatego bo nasze CA tez przy Chalubinskiego
      • gregkor Re: Recenzja nr1 (hed)pe 08.01.03, 11:10
        dziewczyna_mickiewicza napisała:

        > bosche, jak mi się chce spać...niech ktoś wysadzi collegium anatomicum na
        > chałubińskiego, prrrrrrroszęsmile)))
        > pozdrówki

        Wymyśl na prędce jakąś recenzję, poza kolejnością to się przebudzisz.....
    • ydorius Re: Recenzja nr1 (hed)pe 08.01.03, 11:45

      Bardzo dobra recenzja Loveletterze. Zwazywszy na Twój zaawansowany wiek (87
      lat), skleroze i klopoty ze sluchem - podziwiam Cie smile))
      Czekalem z wysluchaniem chocby jednego kawalka (hed)pe na Twoja recenzje, a
      teraz juz ze spokojem ducha moge posluchac smile

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: soso Re: Recenzja nr1 (hed)pe IP: 195.41.66.* 08.01.03, 13:56


        Ta dlugasna recenzja wspaniale kontrastuje z inna, amerykanska, ktora wlasnie
        sobie przeczytalem bo grupki nie znam. W tej krotszej pisza, ze zespolik nagral
        debiutancka plyte, ktora rozeszla sie bez echa w silnie umiarkowanym nakladzie
        mimo ze byla dosc interesujaca i majaca ambicje bycia 'bezkompromisowa'.
        Czesciowo sie udalo. Potam nastaly miesiace ciszy ale kalifornijska grupka
        zdobyla sobie lokalnych entuzjastow, ktorzy sprobowali otoczyc muzykow swoistym
        kultem. W tej atmosferze powstawala nowa plytka (druga). Chlopcy postawili na
        zblizenie sie do glowne nurtu z jednoczesnym celebrowaniem odmiennosci i
        wyjatkowosci. Czesciowo sie udalo. Zespol pozostal w rozkroku dryfujac na dwoch
        roznych krach. Z jednej strony probujac spedzic wieksza widownie a z drugiej
        nie stracic nielicznej grupki fanow pierwszej plytki. Niestety, druga plyta
        jest rozczarowujaca i nie wyroznia sie od wielu podobnych z nurtu
        punk/rap/metal/hip-hop. Zespol zrobil krok wstacz choc pewnymi zabiegami
        (produkcja i zaproszeni goscie) wyszedl obronna reka z trudnej sytuacji.

        Hm...

        Jednak nie pisze tego by znecac sie na powazna praca pod nazwa recenzja. Wiem
        sam z doswiadczenia, ze cos, czego moge sluchac godzinami jest dla innych
        kompletnie niestrawne podobnie jak wiele moich ulubionych plytek dobija
        zaledwie do srednich ocen w pisemkach redagowanych przez 'znawcow' choc w moich
        oczach sa wybitne sad

        pzdrw

        soso
        • loveletter Re: Recenzja nr1 (hed)pe 08.01.03, 14:35
          Dzięki soso za ten postsmile) Faktycznie ciekawa ta recenzja którą przedstawiaszsmile). Specjalnie sprawdziłem, które z tych kawałków, które znam są z pierwszej płyty ... i jeśli druga to krok wstecz, to chyba zacznę chodzić tyłem. Co za bzdura.
          Ale wiesz - przeczytałem kiedyś recenzję płyty "Tribute to System of a down". Od innych płyt tego typu (tj - będących hołdem dla innego wykonawcy) różniła się tym, że wszystkie covery były ODWZOROWANE. Pod linijkę, takie samo brzmienie gitar, dokładnie ten sam rytm, słowem - żanych własnych interpretacji. Różnił się wokal - ten był zaledwie poprawny, unikał wszystkich trudniejszych fragmentów, w jednym miejscu nawet fałszuje (to była oficjalnie wydana płyta, nie jakaś garażówka!!). I wyobraź sobie - gość który ją recenzował stwierdził, że jest świetna, bardzo dobrze oddaje charakter muzyki itd. Napisał, że z czasów pierwszej płyty bardzo cenił SOAD, ale od kiedy ich teledyski pojawiły się na MTV (druga płyta przede wszystkim) uważa, że się skomercjalizowali i sprzedali i nie są już tą kapelą co dawniej. W związku z tym będzie słuchał "Tribute .." bo w ten sposób będzie mógł jednocześnie cieszyć się muzyką SOAD i ich nie słuchać. (nie przerysowuje - dokładnie tak napisał)

          Pamiętajmy - debili nie sieją.

          Loveletter
          • Gość: soso Re: Recenzja nr1 (hed)pe IP: 195.41.66.* 08.01.03, 15:17


            Nie chcialbym, by to co napisalem (przepisalem) budzilo emocje. Na dodatek nie
            znam ludzi.
            Z recenzentami zawodowymi jest tak, ze maja oni zawsze jakies skrzywienie bo
            ogladaja plyte z wielu kontekstow podczas gdy normalni czy wierni sluchacze sa
            osadzeni mocno w kanonie danego wykonawcy i dlatego maja inne spojrzenie.
            Zauwazam czytajac zawodowe recenzje, ze wszelkie 'wtorne' plyty sa slabo
            osadzane chocby muzyka na nich byle znacznie lepsza niz ta z 'nowym spojrzeniem
            na rewolucje'. Taki facio zawodowiec zachwyci sie jakms bzdetem bo wlasnie
            uslyszal w nim cytat z Manzarka lub brzmienie The Birds i jest juz w siodmym
            niebie. Podobnie ma sie sprawa z szukaniem wszedzie nowych pomyslow i
            oplakiwanie trzymania sie swego nawet jezeli jest to najwyzszego lotu.
            Tymczasem fani zazwyczaj delektuja sie specjalnym brzmieniem czy efektami
            takimi czy owymi, lubia jakies glosy lub gitarowe zaciecia i sa gotowi sluchac
            tego wciaz i wciaz. Stad nie nalezy chyba zawracac sobie glowy tak do konca
            gwiazdkami i punkcikami. Wazny jest takze kontekst wiekowy bo dawne 'genialne'
            plytki czasami bardzo sie starzeja i nijak nie mozna zrozumiec dlaczego
            oblepione sa 5 gwiazdkami. Tymczasem one byly szokujaco dobre w swoim czasie a
            dzis sa oklepanymi numerami w meczacej manierze.
            Mozna by pisac......

            pzdrw

            soso

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka