Dodaj do ulubionych

Co jest grane?

24.01.03, 10:09
Czy kiedys zastanawialiscie sie nad tym, co jest grane?

Na przyklad dlaczego wszyscy - starzy i nowi dzialacze - tylko duzo mowia o tym, ze trzeba cos zrobic dla
country, a w rzeczywistosci robia wszystko, zeby nic nie robic?

Dlaczego istnieje w szczytach rozwoju zaledwie trzydziesci kilka kapel, grajacych cos, co przypomina country i
kilka takich co graja czyste country?

Dlaczego sami muzycy country nie tworza lobby na rzecz rozwoju tej muzyki - np. poprzez zachecanie innych
muzykow do wystepowania z nimi?

Dlaczego wszystkie proby rozwijania i propmowania country sa przez pseudodzialaczy countrowych gaszone
w zarodku lub - o ile jednak zaistnija - ostro zwalczane?

Dlaczego - choc wskazuje, od kogo i jak wziac pieniadze - niemale pieniadze - na rozwoj county, nikt ani ze
starych ani z nowych dzialaczy NIKT, podkreslam - nie przyszedl i nie zapytal: Stary, co mam zrobic zeby dostac
te miliony?

Dlaczego muzycy, choc narzekaja na brak pracy - jakos dziwnym trafem nie chca zglosic sie do mojej fundacji i
zarabiac w niej pieniadze - napewno wieksze, niz w Mragowie?

A moze to wszystko o czym czytamy na tym forum i d czasu do czasu na TO to wszystko nieprawda i polscy
muzykanci country zarabiaja po kilkaset tysiecy za jeden wystep i moga pogardzac tym ktory im proponuje
"zaledwie" po 10 000 na kapele? Moze mamy tysiace imprez country i juz nie trzeba organizowac ani jednej
wiecej? A w sklepach leza tysiace plyt country i nie ma potrzeby sprowadzania wiecej do Polski ani wydawania
wiecej? Koncerny plytowe bija sie o countrowcow, olewajac Ich troje, Steczkowska i innych antyspiewakow?

Dlaczego, dlaczego, dlaczego... Pytania mozna mnozyc, wystarczy bowiem odlozyc emocje na bok i zaczac
myslec logicznie, zeby natychmiast postawic kolejne ich dziesiatki.

A moze nasi muzycy i dzialacze boja sie, ze utraca ten swoj groteskowy monopolik nad szczatkowym country?

Moze wiec ktos mi w koncu powie, co jest grane?, bo jak Boga kocham, juz sie w tym wszystkim polapac nie
moge.

Ryszard.Jakubowski@sferia.net
Obserwuj wątek
    • quarter Re: Co jest grane? 24.01.03, 10:31
      Howdee!

      Sorry, mam tylko 10 minut, ale na kilka putań spróbuję odpowiedzieć smile

      > Dlaczego istnieje w szczytach rozwoju zaledwie trzydziesci kilka kapel,
      grajacych cos, co przypomina country i kilka takich co graja czyste country?

      Ryszardzie, szczerze to uważam, że to jest AŻ 30 KAPEL! Zwłaszcza, gdy przyjmie
      sie załozenie, że liczba zdeklarowanych fanów country w Polsce prawdopodobnie w
      najlepszym wypadku równa jest liczbie muzyków country i ich rodzin.

      > Dlaczego sami muzycy country nie tworza lobby na rzecz rozwoju tej muzyki -
      np.
      > poprzez zachecanie innych
      > muzykow do wystepowania z nimi?

      Ja bym wolał, o czym do znudzenia ostatnio marudzę, aby muzycy zajęli się
      troszkę promowaniem siebie i swoje twórczości. Moim zdaniem piesek pogrzebany
      jest własnie tutaj, bo zarówno na Twoje propozycje współpracy (duże), jak i
      moje propozycje pomocy (malutkie) nie odezwał się NIKT z muzyków. I nie bedzie
      dla mnie tłumaczeniem wiarygodnym stwierdzenie, że np. ktoś z musyków nie czyta
      TO, Forum czy CR/WWR. Jak nie czyta, to znaczy, że ma gdzieś opinie fanów.

      Tutaj mała prosba, nie tylko do Ciebie. W imię dobrych obyczajów i szacunku dla
      WSZYSTKICH artystów, proponuję unikanie, takich jak poniżej, pejoratywnych
      okresleń innych muzyków. Juz kiedys dość ostro pisałem o tym na TO, nie chcę
      tego powtarzać. Przypomne tylko, że urąganie publiczne zespołowi sprzedającemu
      w kraju nad Wisłą kilkaset tysięcy płyt jest nie na miejscu w stosunku do
      odbiorców ich muzyki. Chcemy, aby szanowano naszych wykonawców, to szanujmy
      innych i uczmy sie od nich jak promować swoja muzykę.

      Koncerny plytowe bija sie o countrowcow, olewajac Ich troje, Steczkowska i
      innych antyspiewakow?

      Moja odpowiedź jest prosta - bo muzycy nie są zainteresowani autopromocją.
      Chetnie podyskutuję z osobami, które dadza mi przykłady, że jest inaczej.

      Pozdrowienia,

      Quarter

      • felix.lynx Re: Co jest grane? 01.02.03, 15:00

        >
        > Tutaj mała prosba, nie tylko do Ciebie. W imię dobrych obyczajów i szacunku dla
        >
        > WSZYSTKICH artystów, proponuję unikanie, takich jak poniżej, pejoratywnych
        > okresleń innych muzyków. Juz kiedys dość ostro pisałem o tym na TO, nie chcę
        > tego powtarzać. Przypomne tylko, że urąganie publiczne zespołowi sprzedającemu
        > w kraju nad Wisłą kilkaset tysięcy płyt jest nie na miejscu w stosunku do
        > odbiorców ich muzyki. Chcemy, aby szanowano naszych wykonawców, to szanujmy
        > innych i uczmy sie od nich jak promować swoja muzykę.

        Szkoda ze nie slyszysz jak oni sie o nas i naszej muzyce wyrazaja. To, co tu napisalem, swiadczy tylko o mojej
        bardzo wysokiej kulturze i kutuazji - bo uzylem wobec nich slowa o kilkadziesiat klas delikatniejsze niz oni wobec nas


        >
        > Koncerny plytowe bija sie o countrowcow, olewajac Ich troje, Steczkowska i
        > innych antyspiewakow?
        >
        > Moja odpowiedź jest prosta - bo muzycy nie są zainteresowani autopromocją.
        > Chetnie podyskutuję z osobami, które dadza mi przykłady, że jest inaczej.
        >

        Jak wiesz i jak wiedza inni, z Garthanka na czele (pozdrowienia po spotkaniu w Oczku) w koncu udalo mi sie zmusic
        pare kapel do przyslania swoich... hm, niech sie to nazywa "ofertami". Rozumiem, ze oni nie maja pojecia, co to jest
        oferta i jak sie to pisze. Wiec niech poprosza fachowcow - ale dobrych a nie domoroslych - zeby im to napisali. Teraz
        koncza sie czasy, kiedy ktos wynajmie kapele, bo ktos inny slyszal jak ona gra. Teraz musi byc oferta, profesjonalne
        demo, musi byc kilka wizyt agenta i dopiero podpisanie kontraktu. Socjalizm sie skonczyl - o czym chcialbym
        przypomniec szanownym muzykom - i trzeba zaczac funkcjonowac tak, jak to lubia kapitalisci ktorzy beda wam placili.

        Wiec niech muzykanci wezma sie w garsc i przygotuja profesjonalne oferty, a nie - narzekaja ze im malo placa. Ja
        bym im za takier ofert zaproponowal maksymalnie po 100 zlotych za wystep na kapele - bo tyle proponuje sie
        artystom z najnizszej polki - a oni wlasnie takimi ofertami tak sie zaprezentowali!!!

        Tu jest pies pochowany: artysci nie umieja nawet napisac oferty, a chca funkcjonowac w swiecie kapitalisytow.

        I tym "radosnym" stwierdzeniem koncze swoj wywod na temat kleski muzyki country w Polsce.

        Niech mnie ktos przekona, ze nie jest tak jak napisalem!

        RJ.
        • cucujus Re: Co jest grane? 01.02.03, 23:11
          felix.lynx napisał:

          > Jak wiesz i jak wiedza inni, z Garthanka na czele (pozdrowienia po spotkaniu
          w
          > Oczku) w koncu udalo mi sie zmusic
          > pare kapel do przyslania swoich... hm, niech sie to nazywa "ofertami".
          Rozumiem
          > , ze oni nie maja pojecia, co to jest
          > oferta i jak sie to pisze. Wiec niech poprosza fachowcow - ale dobrych a nie
          do
          > moroslych - zeby im to napisali. Teraz
          > koncza sie czasy, kiedy ktos wynajmie kapele, bo ktos inny slyszal jak ona
          gra.

          A ja myslalem ze Twoja fundacja ma w statucie promowanie muzki country?? .. to
          moze zamiast z nich urągać zorganizuj szkolenie jak powinno sie pisac
          profesjonalne c.v. , oferty, czy jak to tam zwac.

          pozdrawiam
          Krzysztof Sućko
          • garthanka Re: Co jest grane? 05.02.03, 16:55
            cucujus napisał:

            > A ja myslalem ze Twoja fundacja ma w statucie promowanie muzki country?? ..
            to
            > moze zamiast z nich urągać zorganizuj szkolenie jak powinno sie pisac
            > profesjonalne c.v. , oferty, czy jak to tam zwac.
            >
            > pozdrawiam
            > Krzysztof Sućko

            Tak sobie myśle Ryszardzie ,że coś w tym jest bo o ile jeszcze w miare łatwe
            bedą poszukiwania wzorów pism odnośnie typowej pracy to juz całkiem chyba
            bezskuteczne bedą jesli mówimy o profesjonalnych ofertach składanych przez
            muzyków country.Może niekoniecznie szkolenie zaraz ,ale linki do oczekiwanych
            wzorów ofert czy przesłanie takowych jakakolwiek drogą jest bardzo dobrym
            pomysłem i jak sam mówisz jest to niezbędne. Najprościej bedzie zrobic własnie
            tak jesli istotnie zależy ci na promocji country -tu sie zgadzam z
            Cucujusem.Nie kosztuje taka pomoc wiele wysiłku ,ty nic nie stracisz a zmienic
            moze wiele -poza tym powinno sie sobie pomagać -nie uważasz?

            Country to chyba nie sam biznes.Poza tym powiem pare twardych słow :tego czego
            oczekujesz -profesjonalnego podejścia od zespołów jest tym czego uważam można
            wymagać będąc agencją z wyższej półki,prestiżową.Taka wybiera w artystach jak w
            ulęgałkach ,tworzy pewne sito wymaganiami a jeśli szuka czegoś innego robi duża
            reklame bo ja stać i organizuje szkolenia talentom.Nie słyszałam do tej pory o
            tym by twoje przedsięwziecie było tego typu i miało na koncie kilka naprawde
            duzych osiagnieć -jesli jest inaczej powiedz o tym głosno,mogę sie mylić.

            W moim odczuciu jest to rodzaj narzekania i dołaczam sie do Quartera -obrażanie
            artystów całkiem niepotrzebne ,chyba ,że to nowy sposób na przyciągnięcie
            zespołów ale znam sie trochę troche na tym czym sie ludzie kieruja i wątpię.
            Przykro mi się czyta twoją wypowiedź.

            I wrócę do tego co już mówiłam kiedyś: co z pomysłem listów do
            redakcji,wytwórni o wiecęj country -nie doczekałam sie Twojej odpowiedzi ani na
            tak ani na nie.Amerykanie mawiają że jeśli umie sie coś robić z pasją i
            skutecznie na mała skale to uda sie też na dużą.A zaczynać od dużej to róznie
            bywa...Dobrze życzę ci z tym czego sie podjąłeś -wiesz o tym bo miałam Ci
            okazje sama to powiedzieć ale mnie przekonują konkrety i na razie żadnych nie
            widze.

            pozdrawiam
            Garthanka.

            • felix.lynx Re: Co jest grane? 08.02.03, 13:29
              garthanka napisała:

              ) cucujus napisał:
              )
              ) ) A ja myslalem ze Twoja fundacja ma w statucie promowanie muzki country??
              ) ..
              ) to
              ) ) moze zamiast z nich urągać zorganizuj szkolenie jak powinno sie pisac
              ) ) profesjonalne c.v. , oferty, czy jak to tam zwac.

              Zanim odpowiem Garhance, słowo do Krzysztofa.

              Wskaż chętnych, a zrobię to, o czym wspominasz. Wzory profesjonalnych ofert mam na twardym dysku i w każdej chwili za darmo wyślę każdemu, kto o to poprosi. Na razie miałem wieli problem w przekonaniu kolegów muzykantów, że w ogóle warto wysłać nawet najmniej profesjonalną ofertę - bo przecież lepiej poczekać aż ktoś zadzwoni i zaprosi na występ za 300 złotych + kufel piwa. Wielu, może nawet zbyt wielu muzyków uważa, że świat powinien być im wdzięczny za to że oni żyją - i padać przed nimi plackiem. A świat jakoś ma twardy kręgosłup i nie che się im nawet kłaniać.

              Nie będę tu pisał o tym, kto i co, bo to akurat nie chodzi o wskazywanie winnych czy też nieudacznych.
              ) )
              ) ) pozdrawiam
              ) ) Krzysztof Sućko
              )
              ) Tak sobie myśle Ryszardzie ,że coś w tym jest bo o ile jeszcze w miare łatwe
              ) bedą poszukiwania wzorów pism odnośnie typowej pracy to juz całkiem chyba
              ) bezskuteczne bedą jesli mówimy o profesjonalnych ofertach składanych przez
              ) muzyków country.Może niekoniecznie szkolenie zaraz ,ale linki do oczekiwanych
              ) wzorów ofert czy przesłanie takowych jakakolwiek drogą jest bardzo dobrym
              ) pomysłem i jak sam mówisz jest to niezbędne. Najprościej bedzie zrobic własnie
              ) tak jesli istotnie zależy ci na promocji country -tu sie zgadzam z
              ) Cucujusem.Nie kosztuje taka pomoc wiele wysiłku ,ty nic nie stracisz a zmienic
              ) moze wiele -poza tym powinno sie sobie pomagać -nie uważasz?

              Patrz odpowiedź Krzysztofowi. Jeżeli tylko znajdą się tacy, którzy zechcą skorzystać z tej formy pomocy, zwasze ją otzrymają. Na razie NIKT nawet nie zająknął się, co ma napisać w ofercie. Jedynia Madley mają w miare solidną ofertę - ale tez uwazaja ze zjedli wszystkie rozumy. Rozmawiałem w Oczku z Przemkiem i zwróciłem mu uwagę na kilka szczegółow. On odpowiedział, że tę ofertę pzrygotowały mu NAJLEPSZE firmy reklamowe w Poznaniu i niczego nie bedzie poprawiał. Jak widać najlepsze firmy poznańskie są na poziomie "nieco" niższym niż przeciętne w Warszawie. Jego sprawa, niech nie zmienia. Klient po prostu wybierze nie tego, kto ładniehj gra, ale tego kto ma lepszą ofertę. Bo klient nie zna sie na muzyce, ale zna na biznesie i związanym z tym anturażem.

              )
              ) Country to chyba nie sam biznes.Poza tym powiem pare twardych słow :tego czego
              ) oczekujesz -profesjonalnego podejścia od zespołów jest tym czego uważam można
              ) wymagać będąc agencją z wyższej półki,prestiżową.Taka wybiera w artystach jak w
              )
              ) ulęgałkach ,tworzy pewne sito wymaganiami a jeśli szuka czegoś innego robi duża
              )
              ) reklame bo ja stać i organizuje szkolenia talentom.Nie słyszałam do tej pory o
              ) tym by twoje przedsięwziecie było tego typu i miało na koncie kilka naprawde
              ) duzych osiagnieć -jesli jest inaczej powiedz o tym głosno,mogę sie mylić.

              Garthanko! Mniej więcej od 9 lat mam do czynienia z różnymi agencjami muzyczno-koncertowymi - od tych z artystami z najniższej półki, do agencji ze świata opery, teatru itp. I zapewniam cię, że połowa z tych najgorszych i średnich ma w swojej ofercie zespoły country. Znane, mniej znane i najlepsze. Tylko że ta oferta jest dość zabawna, żeby nie powiedzieć - dziwna. Mało znany zespół "Still walker, który do tej pory nagrał tylko 5 czy sześć płytek typu floppy 3,5 cala z podkłądami do swoich produkcji podaje cenę za swoje usługi: nie mniej niż 5000 + zwrot kosztów. Znam ten zespół bo wystąpił na naszej jednej impezce - nie mieliśmu akurat nikogo lepszego. A takich zespołó w ofertach agencyjnych są tysiące. I obok: wspaniały, znany zespół country, taki który ma i występy w Ameryce, i w Polsce, i nagrane płyty (czarne i CD) z ceną za swoje usługi 3.500 złotych. Nie podaję celowo nazwy tego zespołu ani nazwiska leadera, bo po co mu robić wstyd. Moim zdaniem tak niska cena jest zwykłym skandalem i brakiem szacunku dla siebie. Ktoś, kto nia ma pojęcia o muzyce, a potrzebuje "dobry" zespół, wybierze ten z wyższą ceną!!! I kiedy przekona się, że ten z wyżaszą to chałturniki made in bazar, następnym razem zamówi jeszcze droższych, bo pomyśli: jak kiepscy muszą być ci za 3500 złotych. Czy można mieć do niego pretensje, że nie zamówi tanich - czyli w jego mniemaniu bardzo marnych muzyków?

              ) W moim odczuciu jest to rodzaj narzekania i dołaczam sie do Quartera -obrażanie
              )
              ) artystów całkiem niepotrzebne ,chyba ,że to nowy sposób na przyciągnięcie
              ) zespołów ale znam sie trochę troche na tym czym sie ludzie kieruja i wątpię.
              ) Przykro mi się czyta twoją wypowiedź.

              Nigdy nie obiecywałem że moje wypowiedzi będą czołobitne. Wręcz przeciwnie. Jeżeli mam pisać, to będę pisał całą prawdę, jakkolwiek by ona była gorzka. Wydaje mi się jednak, że trzeba w końcu zdjąć różowe okulary Polyanny i zacząć widzieć świat taki, jaki on w rzeczywistości jest. Prawidłowe postrzeganie świata i ludzi prowadzi do jednego: mozłiwości poprawienia swoich błędów wynikających z niewiedzy. Czy to akurat pozwoli artystom podciągnąć swój poziom? Myślę że skuteczniejsze są boźce materialne, niż czcza gadanina. Dlatego zachęcam tak jak mogę do tego, żeby nasi muzycy zaczęli się cenić i szanoawać - a wówczas inni zaczną ich cenić.


              )
              ) I wrócę do tego co już mówiłam kiedyś: co z pomysłem listów do
              ) redakcji,wytwórni o wiecęj country -nie doczekałam sie Twojej odpowiedzi ani na
              )
              ) tak ani na nie.Amerykanie mawiają że jeśli umie sie coś robić z pasją i
              ) skutecznie na mała skale to uda sie też na dużą.A zaczynać od dużej to róznie
              ) bywa...Dobrze życzę ci z tym czego sie podjąłeś -wiesz o tym bo miałam Ci
              ) okazje sama to powiedzieć ale mnie przekonują konkrety i na razie żadnych nie
              ) widze.

              Oprócz promocji country i starego kapelusza kowbojskiego, mam na głowie także inne sprawy - często o wiele ważniejsze i pilniejsze. Np. ostatnio spędzałem po 12 godzin nad korektą kolejnego wydania mojego pzrewodnika po Tatrach. Teraz przygotowuję się do kilku wystąpień międzynarodowych (w tym do odczytu, który być może będę miał w Kanadzie na zaproszenie jednej z organizacji zajmujących się niepełnosprawnymi). Nie mogę więc poświęcać więcej niż kilkanaście minut dziennie na sprawy country i promowanie tej muzyki. Dzień jest za krótki, a że w Polsce panuje bezrobocie, więc chętnych do pracy i współpracy (za niemałe pieniądze) brakuje. Jeżeli wśród miłośników country znajdą się chętni do ciężkiej, i początkowo mało efektywnej pracy - jestem gotów opracować plan działania
              i pokierować zespołem tak, żeby odnieść sukces. Pieniądze też nie przyjdą od razu - bo trzeba je zarobić albo wyżebrać. To drugie jest łatwiejsze. Ja mam w tej chwili na swoim twardym dysku ponad 20 poważnych programów Unii Europejskiej, z których można dostać pieniądze na rozwój kultury - a przecież country JEST CZĘŚCIĄ KULTURY! Mam fundację, która może to wszystko firmować. I nie mam dostatecznie dużo czasu, żeby się tym wszystkim zająć.

              Piszesz Garthanko o listach do firm fonograficznych itd. Czy widzisz sposób na przeprowadzenie tej akcji? Przecież nie chodzi o to, żeby wszyscy - czyli może 20 uczestników tego forum - skopiowali przygotowany pzreze mnie list i wysłali do tych firm, do stacji radiowych i telewizyjnych. Rzuciłem hasło, że trzeba cos takiego zrobić - i zobacz, ilu było zainteresowanych? Poza Tobą nikt. Więc czy warto tracić czas i opracowywać programy, które nigdy nie zostaną wcie;lone w życie? Ja cały czas jestem otwarty na różne propozycje, prawie za każdym razem podaję swój e-mail adres, czesem także telefony. Zgadnij, ile osób się do mnie odezwało w tej sprawie? Dokładnie ZERO! Warto więc coś robić? A jak już nie daj Boże coś zrobię, i skończy się sukcesem - to i tak paru "działączy" wypnie pierś po ordery i krzyknie: To był nasz p
              • felix.lynx Re: Co jest grane? 08.02.03, 13:39
                Nie wiem dlaczego, ale w poprzednim liście część tekstu zniknęła. Oto dalszy ciąg.


                Garthanko! Mniej więcej od 9 lat mam do czynienia z różnymi agencjami muzyczno-koncertowymi - od tych z artystami z najniższej półki, do agencji ze świata opery, teatru itp. I zapewniam cię, że połowa z tych najgorszych i średnich ma w swojej ofercie zespoły country. Znane, mniej znane i najlepsze. Tylko że ta oferta jest dość zabawna, żeby nie powiedzieć - dziwna. Mało znany zespół "Still walker, który do tej pory nagrał tylko 5 czy sześć płytek typu floppy 3,5 cala z podkłądami do swoich produkcji podaje cenę za swoje usługi: nie mniej niż 5000 + zwrot kosztów. Znam ten zespół bo wystąpił na naszej jednej impezce - nie mieliśmu akurat nikogo lepszego. A takich zespołó w ofertach agencyjnych są tysiące. I obok: wspaniały, znany zespół country, taki który ma i występy w Ameryce, i w Polsce, i nagrane płyty (czarne i CD) z ceną za swoje usługi 3.500 złotych. Nie podaję celowo nazwy tego zespołu ani nazwiska leadera, bo po co mu robić wstyd. Moim zdaniem tak niska cena jest zwykłym skandalem i brakiem szacunku dla siebie. Ktoś, kto nia ma pojęcia o muzyce, a potrzebuje "dobry" zespół, wybierze ten z wyższą ceną!!! I kiedy przekona się, że ten z wyżaszą to chałturniki made in bazar, następnym razem zamówi jeszcze droższych, bo pomyśli: jak kiepscy muszą być ci za 3500 złotych. Czy można mieć do niego pretensje, że nie zamówi tanich - czyli w jego mniemaniu bardzo marnych muzyków?

                > W moim odczuciu jest to rodzaj narzekania i dołaczam sie do Quartera -obrażanie
                >
                > artystów całkiem niepotrzebne ,chyba ,że to nowy sposób na przyciągnięcie
                > zespołów ale znam sie trochę troche na tym czym sie ludzie kieruja i wątpię.
                > Przykro mi się czyta twoją wypowiedź.

                Nigdy nie obiecywałem że moje wypowiedzi będą czołobitne. Wręcz przeciwnie. Jeżeli mam pisać, to będę pisał całą prawdę, jakkolwiek by ona była gorzka. Wydaje mi się jednak, że trzeba w końcu zdjąć różowe okulary Polyanny i zacząć widzieć świat taki, jaki on w rzeczywistości jest. Prawidłowe postrzeganie świata i ludzi prowadzi do jednego: mozłiwości poprawienia swoich błędów wynikających z niewiedzy. Czy to akurat pozwoli artystom podciągnąć swój poziom? Myślę że skuteczniejsze są boźce materialne, niż czcza gadanina. Dlatego zachęcam tak jak mogę do tego, żeby nasi muzycy zaczęli się cenić i szanoawać - a wówczas inni zaczną ich cenić.


                >
                > I wrócę do tego co już mówiłam kiedyś: co z pomysłem listów do
                > redakcji,wytwórni o wiecęj country -nie doczekałam sie Twojej odpowiedzi ani na
                >
                > tak ani na nie.Amerykanie mawiają że jeśli umie sie coś robić z pasją i
                > skutecznie na mała skale to uda sie też na dużą.A zaczynać od dużej to róznie
                > bywa...Dobrze życzę ci z tym czego sie podjąłeś -wiesz o tym bo miałam Ci
                > okazje sama to powiedzieć ale mnie przekonują konkrety i na razie żadnych nie
                > widze.

                Oprócz promocji country i starego kapelusza kowbojskiego, mam na głowie także inne sprawy - często o wiele ważniejsze i pilniejsze. Np. ostatnio spędzałem po 12 godzin nad korektą kolejnego wydania mojego pzrewodnika po Tatrach. Teraz przygotowuję się do kilku wystąpień międzynarodowych (w tym do odczytu, który być może będę miał w Kanadzie na zaproszenie jednej z organizacji zajmujących się niepełnosprawnymi). Nie mogę więc poświęcać więcej niż kilkanaście minut dziennie na sprawy country i promowanie tej muzyki. Dzień jest za krótki, a że w Polsce panuje bezrobocie, więc chętnych do pracy i współpracy (za niemałe pieniądze) brakuje. Jeżeli wśród miłośników country znajdą się chętni do ciężkiej, i początkowo mało efektywnej pracy - jestem gotów opracować plan działania
                i pokierować zespołem tak, żeby odnieść sukces. Pieniądze też nie przyjdą od razu - bo trzeba je zarobić albo wyżebrać. To drugie jest łatwiejsze. Ja mam w tej chwili na swoim twardym dysku ponad 20 poważnych programów Unii Europejskiej, z których można dostać pieniądze na rozwój kultury - a przecież country JEST CZĘŚCIĄ KULTURY! Mam fundację, która może to wszystko firmować. I nie mam dostatecznie dużo czasu, żeby się tym wszystkim zająć.

                Piszesz Garthanko o listach do firm fonograficznych itd. Czy widzisz sposób na przeprowadzenie tej akcji? Przecież nie chodzi o to, żeby wszyscy - czyli może 20 uczestników tego forum - skopiowali przygotowany pzreze mnie list i wysłali do tych firm, do stacji radiowych i telewizyjnych. Rzuciłem hasło, że trzeba cos takiego zrobić - i zobacz, ilu było zainteresowanych? Poza Tobą nikt. Więc czy warto tracić czas i opracowywać programy, które nigdy nie zostaną wcie;lone w życie? Ja cały czas jestem otwarty na różne propozycje, prawie za każdym razem podaję swój e-mail adres, czesem także telefony. Zgadnij, ile osób się do mnie odezwało w tej sprawie? Dokładnie ZERO! Warto więc coś robić? A jak już nie daj Boże coś zrobię, i skończy się sukcesem - to i tak paru "działączy" wypnie pierś po ordery i krzyknie: To był nasz pomysł, Jakubowski go tylko ukradł i zrealizował. Niestety, tak to wygląda, dlatego czasem nie chce mi się nawet napisać kilku słow na tym forum czy na czacie.

                Żeby nie być gołosłownym: dwie imprezy w Polsce, w tym jedna całkiem spora, zostały wymyślone przez mnie i przygotowane przeze mnie. Z jednej mnie wykolegowano przed samym finałem i do dziś NIKT nie wspomnia, że to był mój pomysł i pół roku mojej pracy za darmo. Z drugiej agencja która ją robiła (APA przy TVP) zrobiła takie dno, że ja sam nie chcę się przyznawać do tego, że brałem w tym g... udział. Trzecią imprezą miał być cykliczny program w TVP pod nazwą "Sukces za miedzą" w którym miały brać udział także polskie zespoły country - bo chodziło o pokazanie zagranicy, że za ich miedzą, czyli w Polsce, coś się dzieje. Program przygotowałem z Tomkiem Pijanowskim, bratem słynnego z Koła Fortuny Wojciecha. TVP go odrzuciła z braku czasu antenowego. Pół roku później ten program jednak trafił na antenę - ale ze zmienionym tytułem na "Tu i tam" (TVP regionalna) - za to z dokładnie tym samym scenariuszem po wykreśleniu z niego kapel country! Oczywiście autorem byłem juz nie ja, ale ktos inny. Miał do tego prawo - przecież to był zdaniem TVP zupełnie inny scenariusz - bo wycięto z każdego odcinka 7 minut na country!

                Czy z takimi doświadczeniami ma mi się chcieć jeszcze coś robić - i to robić samodzielnie?

                Pozdrawiam

                RJ

                Ryszard.Jakubowski@sferia.net

                PS. Podobno naszych przyjaciół działających w internetowych radiach country już "działacze" country zaczęli szykanować i obrzucać błotem. Tak więc moje pytanie o to, czy w tej dzidzinie warto jescze coś robić, jest w pełni uzasadnione.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka