vulture Odcinek 500 15.02.03, 14:10 Po przerwie na reklamy dowiecie się Państwo czy Coal Chamber zaciągnął Martolkę do ołtarza i co w związku z tym zrobiła zazdrosna Piżmak... Odpowiedz Link Zgłoś
huney Re: telenowela o FORUM MUZYKA 15.02.03, 16:13 Ooooo, ja Auderey Tatou : )... Teddy, czy my się kiedyś widzieliśmy, czy tak Ci się przyśniło nad kufelkiem ? : ) Ilhan, zgódź się na Bloom`a!!! : ))) Będziemy niepocieszone, jeśli trafi Ci się inna rola (bo oczywiście mam tu Rolę Elfa na myśli ) Żadna tam Linda czy Dikaprio – toż to zwykłe pałąkowate orki Odpowiedz Link Zgłoś
munky directed by: sir Richard Attenborough 16.02.03, 12:57 odcinek ten został zalecony przez MEN ustawą z dnia 11.12.2002 jako progrma edukacyjny na lekcjach biologii w 2 klasie gimnazjum o profilu ogólnym. Teddy przedstawia życie niedźwiedzia w polskich Tatrach, zaprzyjaźnaia sie nawet z samicą o wdzięcznym imieniu Kruszyna, która pozwala jako jedynemu z ludzi zbliżyc sie Teddy'emu do małych niedźwiedziątek. Teddy przygotowuje sie równiez do wyprawy na Alaske gdzie poznamy zwyczje białych niedźwiedzi. Martolka zostaje wysłana do Norwegii, gdzie zajmuje sie fauna i florą fiordów norweskich, oraz uczestniczy w ekscytującej wyprawie kutrem na pomoc rannemu humbakowi który zabłądził na Morzu Północym. Miecio pokazuje fascynująca faune wyspy Wolin, m.in. ujmujące swym wdziękiem paprocie ora wspaniałe wydmy kryjące wiele małych gadów i płazów. Munky spędza juz 3 miesiąc na poznawaniu życia małp w północnym Kongu, małe stadko składające sie z 10 samic i 4 samców tak bardzo przyzwyczaiło sie do Munky'ego że tarktują go wręcz jak członka grupy. Widzowie zaczynają sie niepokoic czy aby Munky nie za bardzo poczul sie małpą. Piżmak przedstawia pełne piękna życie zwierząt futerkowych, jej specjalnością są anegdoty o życiu piesków preriowych - m.in zadziwia widzów niesłychną orientacją w życiu godowym i seksualnym tych małych, ale jak intersujących stworzeń. Aric próbuje przywrócić do życia małe stadko świataków (nie mylic ze świstakami) w łódzkich parkach, co mimo niesprzyjajacych warunków w tym mieście dla tego stworzenia udaje mu sie, samczyk wraz z samiczką wykopuja norke w dzielnicy Widzew. Odcinek kończy sie sceną, w której Coal Chamber wraz z ziomalami z Retkini próbuje złapac świataka co, ku wielkiej uciesze widzów, mus ie nie udaje; w tle słychac piosenke Martyny Jakubowicz..... Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 16.02.03, 14:36 Folwark zwierzecy, rez. Michal Sumiński (Ilhan, jak nie wiesz, kto to jest to spytaj rodzicow) W swojej gawrze na skraju lasu Stary Niedzwiedz (w tej roli teddy, bo ktoz by inny?) budzi sie gwaltownie ze snu zimowego. Przez cale pol roku snil mu sie koszmar: biegajace bezladnie szukajace czegos szalone pizmaki (te role gra pizmak as herself, niestety, rola tylko epizodyczna). Mis zauwaza, ze zniknela jego zona, zmyslowa mloda niedzwiedzica (neska) oraz ich syn, zbuntowany nastolatek, urwis (cze67), z ktorymi jeszcze szesc miesiecy temu zasypial na wspolnym poslaniu. Teddy postanawia odnalezc zone i dziecko. Jego przyjaciel bystrooki Golab (w tej roli vulture w pelnej charakteryzacji) dowiaduje sie, ze zone porwal cyniczny Rosomak (gregkor), byly funkcjonaruiusz sluzb specjalnych wraz ze swoimi zausznikami: krwiozerczym Tapirem (greg), bezlitosnym Mrowkojadem (janek0) i mlodym, ale jakze zepsutym Kangurem (ilhan). Po co? Chca w ten sposob zmusic Starego Niedzwiedzia, zeby sprzedal swoj kawalek lasu. Maja zamiar zbudowac tam fabryke zmutowanych krasnali (coal c.), ktore pomoga im w opanowaniu tej czesci swiata. Za poczynaniami Rosomaka moze stac tylko jedna osoba: nie znajaca listosci i skrupulow, ex striptizerka Lisica (nikka), w ktorej Rosomak jest zakochany do szalenstwa. Lisica nienawidzi Niedzwiedzia, gdyz ten pogardzil kilka lat jej względami, tlumaczac, ze Mis z Lisem.... nie moga....no, wiadomo... Od tamtego czasu Lisica nienawidzi z calej duszy. Do misji ocalenia zony i dziecka dolacza Jelen (w tej roli jasiek, bo ktozby inny), Zdziczaly Pies, Ktory Jezdzi Koleja (miecio), Swistak (aric, nie mylic ze swiatakiem), Puma (martolka), Yetti (loveletter) i Wilczyca (madee). Po drodze do Rosomaka przezywaja mnostwo zadziwiajacych przygod i zdarzen, a widzowie maja okazje widziec jak zachwuja sie dzikie zwierzeta w ich naturalnym srodowisku. Banda Starego Niedzwiedzia dociera w koncu do gniazda Rosomaka. Rozgrywa sie bitwa. Stary Niedzwiedz zostaje ranny w lape, ale zwyciestwo: jego zona i dziecko odzyskuja wolnosci. Lisica z Rosomakiem i ich zausznicy, przegrani, musza uciekac z Lasu. Chroncie przyrode, drogie dzieci. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikka Re: telenowela o FORUM MUZYKA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 15:00 Babciu, masz browara u mnie )). Zawsze chciałam być czarnym charakterem. Proszę jednak o sequel pt. Lisica strikes back Odpowiedz Link Zgłoś
surfik Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 15:17 Zastanawia mnie wirtualna zbieżność tropów myślowych piżmaka i munkiego. Czyżby to tylko taki nic nieznaczący przypadek?)))))) A dobranocka "z mchu i paproci", to ta o żwirku i muchomorku zawsze była moją ulubioną. Mogę prosić o więcej w tej tonacji? Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 15:24 Surfiku, zbieznosc myslowa jest przypadkowa, ja wymyslilam swoja telenowele jak karmilam dzisiaj kaczki w Lazienkach, a poza tym munky napisal o naukowcach, a ja o prawdziwych zwierzetach.... Odpowiedz Link Zgłoś
surfik Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 15:32 Trochę mi jednak żal tej myśli. Munkiemu pewnie też)))) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Pojebajka 16.02.03, 15:58 Dawno temu w małej chatce w lesie, mieszkała mała dziewczynka, zwana przez wszystkich Czerwonym Piżmaczkiem. Mieszkała z rodzicami, Gregkorem i Neską. Pewnego dnia zaniemogła jej babcia, Nikka, mieszkająca na drugim końcu lasu. Nikka zaczęła słuchać Ich Troje i potrzebna była natychmiastowa interwencja. - Masz tu płytę Petera Gabriela - powiedziała do córki Neska- i zanieś babci, puść jej, to jej przejdzie. - I nie zaczepiaj zwierzątek w lesie, bo Cię pogryzą albo co - dodał tata Gregkor. Piżmaczek ruszyła więc do babci z koszyczkiem, wypełnionym piwem i płytami Petera Gabriela. Szła sobie spokojnie, aż nagle drogę zastąpił jej straszny wilczur Miecio. - A dokąd to, panienko? - spytał Miecio Piżmaczka. - Ja, ten tego, do babci, bo chora jest i jej niosę eeee... książeczkę do nabożeństwa i opłatek. - A gdzie babcia pomieszkuje? - Miecio był coraz bardziej dociekliwy. - Aaaa nie mogę powiedzieć, mama prosiła, żebym nie mówiła, że na Marszałkowskiej 27 m.41 wejście od podwórka - odpowiedziała rezolutnie Piżmaczek i, nim się obejrzała, wilka już nie było. Podczas gdy Piżmaczek dreptała leśną dróżką do domku babci, wilczur Miecio poleciał tam na skróty swoją tajną leśną kolejką, połknął babcię w całości i przebrał się w jej piżamę i czepek, a następnie oczekiwał na Piżmaczka. W końcu dziewczynka dotarła do domku babci, weszła i od razu poczuła się nieswojo. Babcia miała nieco inną cerę i w ogóle wyglądała jakoś inaczej. - Babciu, a dlaczego masz takie wielkie uszy? -spytała Piżmaczek. - Oj, dziecko, to od Rachmaninowa.- odpowiedział Miecio przebrany za Nikkę. - Babciu, a czemu masz takie wielkie oczy? - pytała dalej dziewczynka. - Oj, dziecko, to od oglądania "Maxima" z Christiną Aguilerą, droga wnusiu... - Babciu, a dlaczego masz takie wielkie zęby? - zadała swoje ostatnie pytanie Piżmaczek, o czym Miecio rzucił się na nią i połknął ją w całości. A potem usnął. Tak skończyłaby się ta historia, gdyby nie dzielny myśliwy Cze, dziarski 67- latek, który akurat spacerował po lesie i usłyszał odgłosy chrapania, dochodzące z domku babci. - "Chyba ma kobita ciężki sen" - pomyślał i postanowił zajrzeć do środka. Gdy dostrzegł śpiącego Miecia, od razu domyślił się, o co chodzi. - O, ja Ci dam, ty łajzo, połykać niewinnych ludzi! - krzyknął Miecio i włożył do odtwarzacza swą tajną broń, najnowszy album Phila Collinsa "Testify". Wilczur Miecio zbudził sie, posłuchał chwilę, następnie zrobił się zielony i za chwilę zwrócił w całości i babcię Nikkę i Czerwonego Piżmaczka, a następnie uciekł z wyciem i z podwiniętym ogonem. Dzielny myśliwy cze zamienił płytę PC na PG i razem z ocalonymi i wdzięcznymi Nikką i Piżmaczkiem zabrał się do konsumpcji przyniesionego piwa. Nikka od razu ozdrowiała, a potem wszyscy trzeźwieli długo i szczęśliwie.... koniec Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Pojebajka 16.02.03, 19:29 jak dobrze, że nie oglądałam dzisiaj 'dobranocki' tylko dlaczego wszyscy żyli i pili długo i szczęśliwie a dostało się - jak zwykle - wilkowi i PC? Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: Pojebajka 17.02.03, 16:12 vulture napisa?: > dzielny mys´liwy Cze, dziarski 67- latek, Caly ja! Vulture, wybaczam Ci wszystko co napisales (i jeszcze napiszesz) o Collinsie! To bylo wspaniale! Odpowiedz Link Zgłoś
munky Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 16:04 surfik napisał: > Trochę mi jednak żal tej myśli. > Munkiemu pewnie też)))) nie Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 16.02.03, 18:15 Piżmak! Bardzo podoba mi się dydaktyczny charakter tej opowieści. Dobro zwycięża, a zło zostaje ukarane. I wreszcie wyszło na jaw kim są czarne charaktery tego forum. Alegoria bardzo czytelna. Korzystając z okazji, chciałabym z tego miejsca serdecznie podziękować tym, którym nie był obojętny los matki i jej dziecka. Wzruszyłam się. Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 16.02.03, 18:19 Prawda, Neska? mi sie tez bardzo podoba moja opowiesc. Ma moral i uczy milosci do przyrody. W zwiazku z tym przyznaje sobie samej po cichu mojego malego prywatnego pulitzerka. Odpowiedz Link Zgłoś
ilhan Re: telenowela o FORUM MUZYKA 17.02.03, 16:06 pizmak31 napisała: > mlodym, ale jakze zepsutym Kangurem (ilhan). No właśnie, jakże? Sam jestem ciekaw )) Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 17.02.03, 16:16 Ilhan, tak bardzo zepsutym, jak tylko mlode kangury byc potrafia.... Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 16.02.03, 16:04 Vulture, nadajesz sie do malych dzieci! A slyszalam, ze podobno nie lubisz. Ale to chyba nieprawda....... Odpowiedz Link Zgłoś
surfik Re: czerwony kapturek 16.02.03, 16:44 Ja tam dziecko nie jestem a bajki lubię. Szczególnie takie, gdy się dobrze i bez kaca kończą)))) Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: czerwony kapturek 16.02.03, 18:08 Vulture, ja sobie ten tekst wykorzystam ! Mogę ? Ciekawa jestem, co młodzież będzie miała do powiedzenia na tamat rozpijania piwem nieletnich, ujawniania danych osobowych nieznajomym, kryptoreklamy pism erotyzujących i znęcaniu się nad zwierzętami przez strażników lasu. A studenci ? Czy doszukają się naturalistyczno- egzystencjalnej matafory relacji we współczesnej rodzinie? Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: czerwony kapturek 16.02.03, 22:14 n_eska71 napisała: > Vulture, ja sobie ten tekst wykorzystam ! Mogę ? Możesz, nie śmiałbym odmówić. > Ciekawa jestem, co młodzież będzie miała do powiedzenia na tamat rozpijania > piwem nieletnich, ujawniania danych osobowych nieznajomym, kryptoreklamy pism > erotyzujących i znęcaniu się nad zwierzętami przez strażników lasu. > A studenci ? Czy doszukają się naturalistyczno- egzystencjalnej matafory > relacji we współczesnej rodzinie? A ja tylko napisałem pojebajkę... Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: czerwony kapturek 17.02.03, 19:24 vulture napisał: > A ja tylko napisałem pojebajkę... Twój tekst już wymknął się spod kontroli, dokonał zwrotu i zaczął żyć własnym życiem. A tak na marginesie... Tytuł budzi we mnie mieszane uczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: czerwony kapturek 17.02.03, 20:00 No bo to nie jest taka normalna bajka... Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: obsługiwałem angielskiego króla 19.02.03, 12:34 I nastała ta z dawien zapowiedziana pamiętna środa w Jazzgocie odświeżonym wypucowanym do ostatniej złotej łyżki znalezionej w kolanku zlewozmywaka i od świtu środkowo-tygodniowego szronem ubielonego każda myśl i czyn w ruch przyspieszony wprawione skupiły się na oczekiwanym mogącym dać ukojenie od zwrotów codziennych w mięśniach bólem fizyczności swej przeciążonych. Niektórzy taksówkami wynajętymi na czas nieterminowy inni pociągami super-osobowymi lub autobusami linii podmiejskiej, lecz byli i dumni posiadacze mustangów narowistych - wszyscy spieszyli z tłumoczkami niepozornymi bądź neseserami nader wypchanymi w kierunku znanym a cel by jeden - nikka urodziny swe obchodząc pragnęła z bractwem forumowym podzielić się radością uzyskania pełnoletności co było warunkiem koniecznym acz niekoniecznie wystarczającym do bycia zaliczoną w poczet szanownego grona TWA. Gwar dźwięków przeróżnych i głosów charmider rozświetlił pomroczność w Jazzgocie przy dużym udziale rozpakowanych w czas ten pakunków przemyconych mimo groźnego cyber-cerbera. A gregkor, który do końca nie wiedział czy być uda mu się na ten czas, wdziękiem swym i muzycznym uśmiechem rozmowę przeprowadził z obsługą. Zjawiła się misa ogromna w szkle swym kryształ trunków przeróżnych odbijająca - ach, czegóż tam nie było...veuve clicot perlisty, martel i hennessy omszonego ciepła udzielające, highland cream i chivas regal zdradliwe, rum i metaxa złociste oraz piwo - to lajtowe słomkowe, odświeżenie w dzień parny dające i portery gęstością swą i czernią rozgrzewające w rytm szarości jesienno-zimowych. I stanęła ta misa bogactwem swym pełna budząc gamę uczuć powstałą, paletą kolorów i możliwości niezmiernych. Ktoś dorzucił brzoskwini kilka ćwiartek skroiwszy, ktoś inny cytrynę - witaminy poranne, te sole spłukane uzupełnić wszak trzeba w przewidującym czasie porannym... Pierwszy luukasz nie zdzierżył: harmonijką nut kilka spragnionemu towarzystwu zaświergotał a do niego wnet Basstard dołączył i w tych dżwiękach stłumionych swym niszowym nastrojem Jazzgot zastygł w milczeniu wzruszony. Lecz nie czas to był na dotyk wspomnień ponurych! Argus przebiegł palcami nadając swym strunom rytm południa gorący i zaiskrzył tym resztę w swym zdziwieniu zastygłych. ilhan bębnów głos dodał dudniący miarowo, As talerzy wnet metal przyłączył solowy puszczając z rzadka na znak pewnie tajny tamburyn srootootoo. I pobiegły te nuty uwolnione radością roziskrzając powietrze ciężkawe od zmroku, rozpalając natchnieniem improwizacji ziszczając sny i marzenia! Temat splatał się jeden zataczając gdzieś woltę z drugim podanym dźwięków zbieżnością. Może było tam 'into the groove' któż zgadnie i po co? może 'blue monday' kusiło do tańca, dość że usiedzieć sposobu nie było. I loveletter się podniósł i mikrofon wziął w rękę barytonem swym pulsu dodając lecz madee dobiegła krokiem z lekka tanecznym i wokalem swym wsparcie też dała. Odrzucając opory wynikłe z niewiary starshine więła gitarę i w te dżemy leciutko wplotła finezyjnie 'balladę o krzyżowcu' tęsknie i przewrotnie. I nogi już biegły od stolików wyrwane i raniona spokój swój dawny staciły. Powściągliwość i poza skrzydłami wentylatora uleciały spłoszone zostawiając tę radość wzbudzoną w każdym mięśniu i ścięgnie które tylko czekały na podane im nuty i brzmienia pulsujące swym łkaniem wołające o jeszcze! o więcej! wirowało już wszystko w jazzgocie już nocnym, nawet piżmak wołanie usłyszał i zakręcił w tym wirze natury niezmiernym... Gdy całe towarzystwo zajęte było parkietem i sceną, z czeluści szklanej misy wynurzyła się ciemna postać. Chyłkiem zdążając w stronę drzwi ewakuacyjnych, odczepiła po drodze niewielkie przedmioty, znajdujące się wśród ozdób lokalu. Gdyby nie wszechpanujące dżwięki, moglibyście usłyszeć słowa, wypowiedziane ponuro-brzmiącym półgłosem: - Aaaa...poczekajcie tylko do jutra...sami zobaczycie, co to jest sława i wielbicielki...ciekawe, jak wy sobie poradzicie z listami od nich, ha!!! Oczywiście był to Mariusz vel CC vel le_golas vel...tak, poznaliście pewnie po niemieszczącym się do kaptura płetwonurka mokrym dredzie koloru zmokło- blond...vel Robert Leszczyński we własnej osobie, który pozbierawszy ukryte mikrofony i mikrokamery spiesznie opuszczał jazzgot, by zdążyć rozesłać kopie tych materiałów do wszystkich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. A samemu sobie chciał przyznać główną rolę w odkryciu nowego stylu muzycznego: hard techno-emotroniczną operę. Tylko za cholerę nie wiedział, co to jest vocoder... Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 O7 zgłoś się! 21.02.03, 21:41 Z Londynu do pracy w WUSW (Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych)wraca porucznik Sławomir Teddewicz. Jego irchowa kurtka, falka nad czołem i ogólny wygląd socjalistycznego macho, który jednak widział Zachód robią piorunujące wrażenie na damskiej części obsady. Po kolei porucznikowi Teddewiczowi ulegają : prokurator Madee, sierżant Piżmak, psycholog Elentarii, motornicza Nikka i bufetowa Justyna. Nadchodzi jednak czas prawdziwego działania - na odprawie u pułkownika Cze-ladki, który jak zwykle zanim przystąpił do rzeczy przez pół godziny snuł opowieść o zespole The Beatles, Teddewicz otrzymuje zadanie rozpracowania gangu, który regularnie włamuje się do magazynów firmy fonograficznej Tonpress. Cały nakład ostatniego singla Zdzisławy Sośnickiej zamiast trafić do państwowej sieci dystrybucyjnej znalazł się w nielegalnych punktach sprzedaży singli i pocztówek dźwiękowych. Teddewicz i asystujący mu porucznik Aszczuk penetrują to podejrzane środowisko. W wyniku działań operacyjnych porucznik Aszczuk ustala, że nielegalni handlowcy spotykają się w warszawskiej dyskotece Piekarnia. Aszczuk nie zostaje jednak wpuszczony do Piekarni, natomiast światowiec Teddewicz skutecznie uwodzi selekcjonerkę Eskę. W drodze powrotnej z Piekarni do WUSW porucznik Aszczuk wygłasza tezy o zgubnym wpływie muzyki rockowej na młode pokolenie i zarzuca Teddewiczowi, że nie dość skutecznie walczy z wrogiem ideologicznym atakującym społeczeństwo polskie gitarą elektryczną. Selekcjonerka Eska wskazuje jako podejrzaną postać kierownika łódzkiego salonu "Ruchu", Lovelettera. Przyciśnięty do muru Loveletter zeznaje, że 250.000 szt. poszukiwanego singla Sośnickiej przywiózł mu konduktor pociągu Warszawa-Szczecin, niejaki Miecio. Niestety, przybywszy do kawalerki Miecia funkcjonariusze WUSW zastają już tylko jego zwłoki. Jedynym śladem jest mała kartka z narysowanym prawdopodobnie przez zmarłego ptakiem. "To orzeł? " pyta porucznik Aszczuk. Wezwany ornitolog Janek0 stwierdza autorytatywnie : "To sęp!". Penetrując kartoteki WUSW, sierżant Piżmak natrafia na dobry trop. Po analizie wszystkich informacji okazuje się, że za popełnione przestępstwa odpowiada gang Sępa kierowany przez pochodzącego z Chomiczówki recydywistę Vulture. Ten ostatni jednak jest nieuchwytny. Porucznik Teddewicz w ramach swych kolejnych podbojów poznaje studentkę Martolkę i przypadkiem odkrywa, że studiuje ona z młodszym bratem Vulture - Ilhanem. Zagrożony odebraniem stypendium naukowego Ilhan wydaje swojego brata w ręce WUSW. W ostatnich scenach zrozpaczony Ilhan woła z chodnika ul. Rakowieckiej do osadzonego w areszcie śledczym brata "Ziomalu musiałem!" a porucznik Teddewicz szaleje na koncercie zespołu KOMBI. Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: O7 zgłoś się! 22.02.03, 14:52 Teddy ! Doprowadziłeś kobietę do łez !!! Jak Ci nie wstyd ?!!! Ja płaczę... ze ŚMIECHU !!! PS. Będę Ci nadal patrzeć na ręcę. Nie licz na protekcję. )) Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: O7 zgłoś się! 22.02.03, 14:56 n_eska71 napisała: > Będę Ci nadal patrzeć na ręcę. Oczywiście: RĘCE ! Nie mogę się uspokoić ! )))) Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: O7 zgłoś się! 22.02.03, 15:58 Interesuje mnie czy oddalam sie porucznikowi z wahaniem czy bez wahania? Nie musze znac odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek0 Re: O7 zgłoś się! IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 16:18 pizmak31 napisała: > Interesuje mnie czy oddalam sie porucznikowi z wahaniem czy bez wahania? Nie > musze znac odpowiedzi. ja podejrzewam (choć mnie przy tym nie było ;-] ), że oddałaś się bez namysłu i z pełnym oddaniem. porucznik jeździł najnowszym modelem poloneza, (być może nawet z silnikiem od fiata 132), więc err... mógł przebierać w err.. towarach ;-] Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 Re: O7 zgłoś się! 22.02.03, 19:13 Zgodnie z ikonografią przytaczanego przeze mnie serialu co ważniejsze amantki na początku znajomości z porucznikiem symulowały opór i stawiały ironiczne pytania. Sam porucznik, jeżeli padł ofiarą agresji seksualnej, nie pozostawał dłużny (vide słynna kwestia "Schowaj te piegi"). Bo to ZŁY PORUCZNIK był..... Odpowiedz Link Zgłoś
gregkor Re: O7 zgłoś się! 24.02.03, 11:02 teddy4 napisał: > Zgodnie z ikonografią przytaczanego przeze mnie serialu co ważniejsze amantki > na początku znajomości z porucznikiem symulowały opór i stawiały ironiczne > pytania. > Sam porucznik, jeżeli padł ofiarą agresji seksualnej, nie pozostawał dłużny > (vide słynna kwestia "Schowaj te piegi"). Bo to ZŁY PORUCZNIK był..... Trzeba przypomnieć, że w słynnej kwesti "Schowaj te piegi" kluczową postacią był ksiądz, który po zobaczeniu piegów miał mieć rzekomo niespokojne sny..... ach co to był za serial..... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 13:16 Kłopoty koncernu Agora związane z sprawą Lwa R. doprowadzają do coraz słabszej sprzedawalności Gazety Wyborczej. Agora pozbywa się zależnych spółek i ogranicza swoją akywność w necie. W konsekwencji przestaje istnieć FORUM MUZYKA. Poznajemy losy dawnych bywalców tego forum i ich próby przystosowania się do brutalnej post-forumowej rzeczywistości. Nikka postanawia wziąść udział w Pierwszym Ogólnoświatowym Zlocie Sobowtórów Jennifer Lopez. W tym celu farbuje włosy na latynoski blond, uczy się niepoprawnej wymowy angielskiego i uczęszcza na ćwiczenia mające na celu zwiększenia powierzchni pewnej części ciała. Eska postanawia zostać pisarką na poważnie. Pisze książkę o wymyślonym Chłopcu z Przemyskich Lochów, która niespodziewanie okazuje się hitem a Joanna Rowling traci miano najpoczytniejszej pisarki świata. Piżmak uczy się na krawcową i chce dostać pracę szwaczki. Teddy po wysłaniu 45699876 listów motywacyjnych otrzymuje jedną propozycję rozmowy kwalifikacyjnej! Niestety - okazuje się, żeby otrzymać stanowisko WÓZEK WIDŁOWY SUPERVISOR nie wystarczy MBA, doktorat i biegła znajomość trzech języków. Trzeba jeszcze znać SAP i Teddy odpada. Coal Chamber za odprawę, którą otrzymał od ostatniego pracodawcy kupuje kiosk na zachodniej Retkinii i otwiera w nim kwiaciarnię. Troska z jaką pielęgnuje swoje kwiaty zwraca uwagę Astir. Czy zrodzi się między nimi uczucie???? Jasiek 666 organizuje demonstrację pisarzy w Warszawie. Wspólnie z kolegami usiłuje wymusić na rządzie RP obietnicę kupowania przez rząd jednej swojej książki rocznie i dopłaty do komputera. Miecio zostaje Przewodniczącym Ogólnopolskiego Związku Maszynistów. Od tej pory w każdym pociągu posiadającym głośniki słychać z nich "Somebody's Else Train" The Cure. Ilhan próbuje zostać piłkarzem Wisły Kraków ale na razie pęta się po rezerwach. Cze staje na czele Centralnego Zakładu Energetycznego (CZE) i jako człowiek o socjalistycznych przekonaniach doprowadza do obniżek cen za energię by ludziom żyło się lepiej... Cdn - być może nastąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: Serce z we˛gla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 13:26 teddy4 napisa?: >jako cz?owiek o socjalistycznych przekonaniach Caly ja! Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Serce z we?gla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 15:09 Cala ja. Chociaz zawsze chcialam dzialac w przemysle ciezkim jako hutnik albo gornik. Ale lekkim tez nie pogardze tym bardziej, ze mam bardzo zreczne palce. Odpowiedz Link Zgłoś
miecio4 Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 15:29 teddy4 napisał: > Miecio zostaje Przewodniczącym > Ogólnopolskiego Związku Maszynistów. Od tej pory w każdym pociągu posiadającym > głośniki słychać z nich "Somebody's Else Train" The Cure. Cały ja! W końcu znalazłem cel i uwieńczenie mojej kariery zawodowej. Dzieki Teddy za drogowskaz życia. A przy okazji- czy nie chodzi tu przypadkiem o "Jumping Someone's Else Train"? Odpowiedz Link Zgłoś
miecio4 Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 15:30 teddy4 napisał: > Miecio zostaje Przewodniczącym > Ogólnopolskiego Związku Maszynistów. Od tej pory w każdym pociągu posiadającym > głośniki słychać z nich "Somebody's Else Train" The Cure. Cały ja! W końcu znalazłem cel i uwieńczenie mojej kariery zawodowej. Dzieki Teddy za drogowskaz życia. A przy okazji- czy nie chodzi tu przypadkiem o "Jumping Someone's Else Train"? Odpowiedz Link Zgłoś
ilhan Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 16:35 teddy4 napisał: > Ilhan próbuje zostać > piłkarzem Wisły Kraków ale na razie pęta się po rezerwach. Cały ja! Najpierw nieudana kariera w Hutniku Warszawa, a teraz klęska na początku w Wiśle. Ech... )) Odpowiedz Link Zgłoś
nikka007 Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 16:43 Podoba mi się właściwie, ale odmawiam powiększenia pewnej części ciała bo i tak mam duży ;P Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 17:49 Sława i chwała ??? O Boże ! A ja taka nieuczesana i nie mam co na siebie włożyć !!! )))))))) Teddy, Ty mnie uprzedzaj na skrzynkę, kiedy będziesz zamieszczał następny tekst, bo moje niekontrolowane ataki śmiechu budzą zatroskanie otoczenia! )) Idę poszukać jakichś przepastnych lochów. Czas zacząć zbierać materiały. Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 20:03 Ależ piękna wizja...i pachnąca... chlip Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 Serce z węgla - cz.2 07.03.03, 15:08 Nikka kolejno pokonuje swoje konkurentki w konkursie sobowtórów Jennifer Lopez. W końcu wygrywa i okazuje się,że główną nagrodą jest noc i dyskusja z Benem Affleckiem. Niestety, prawdziwym.... Nikka ucieka czym prędzej. Mallina zakłada w Niemczech organizację Ziomalstwo Polskie i w jej imieniu domaga się od rządu niemieckiego odszkodowania za katowanie Polaków niemieckim hip hopem przez telewizję VIVA w latach 1994-2002. Gregkor zostaje oskarżony o prowadzenie nielegalnej drukarni w której drukowane są m.in. wyniki meczów. Loveletter szuka kobiety swojego życia odkąd z forum zniknęła dziwczyna Mickiewicza. Póki co, dostaje propozycję z BRAVO GIRL i współnie z Munkym piszą artykuły o Christinie Aguilerze i Britney Spears. Zakochuję się w nim sekretarka asystentki szefa gazety, Zsolarowana.... cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Serce z węgla - cz.2 07.03.03, 20:50 Teddy, cudo - szkice)) Forum Muzyka schodzi do węglowego podziemia a ja mam skojarzenia z pomarańczową alternatywą..)) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Wierszyczek pętliczek - a tribute to John Brzechwa 08.03.03, 10:25 Empiczek-pentliczek Entliczek-pentliczek, stał sobie Empiczek A w tymże Empiczku wkurzony Tedziczek Przy Tedziczku Nikka, przy Nicce Piżmaczek, A na tym Piżmaczku czerwony kubraczek. Powiada Piżmaczek: I duzi, i mali I Cze i znajomi wciąż Fila słuchali. A ja już nie mogę! Już dosyć! Do d...! Mam chęć na Gabriela! Chodźmy na zakupy! I poszli do sklepu, jak wpadli, stanęli I zaraz pod przegródkę z „G” polecieli Są w sklepach - wiadomo - zwyczaje logiczne, Płytki poukładano w nich alfabetycznie, Piżmaczek, Tedziczek i Nikka pomknęli, Gdy tylko wielkie „G” nad półką ujrzeli. Na półce – G jeszcze większe zastali I załamali się, i popłakali Z Gabriela tam nici, ale nic to, no bo Peter inną zastąpiony został osobą G jak „Greatest” Fila przeboje zebrane, G jak „Golden Remixes” z „Testify” wydane, Tedziczek z Piżmaczkiem i Nikką westchnęli, I wychodząc, słów parę brzydkich powiedzieli... No, widzisz, Piżmaczku! I co z Twą muzyczką?... Zostaw te zapałki! Odejdź od Empiczku!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Jak to z serialem bywało... IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 08.03.03, 10:54 - witaj Lwie, co u Ciebie słychać co porabiasz? - witaj Teddy, dziekuje wszystko w porzadku, ryby sobie łowię...a Co u Ciebie? - a dziekuje...drogi Lwie, co myslisz o moich scenariuszach... - scenariszach...? ...ach dałem je Trzaskalskiemu... - temu Trzaskalskiemu? ?? i co mówił o nich? - och, bardzo mu się podobały, był pod ogromnym wrażeniem - tak...Lwie...??? - wpadł ma swietny pomysł co do obsady - tak...? - obnizymy koszty i role powierzymy naturszczykom - da to doskonały efekt artystczny - tak...? - drogi Teddy... znajdziesz aktorów ...była propozycja że może zrobimy tak - Ty zagrasz teddiego, rolę vulture damy vulture, pizmaka - pizmakowi, madee.- zagra medee, a miecia może grać ...np: miecio ...itd... - acha ... - drogi Teddy ale pogadamy poźniej bo ryba mi bierze... - .... - drogi Teddy ..mam prośbę nie dwoń już do mnie komórki bo mam jakieś problemy techniczne z billingami...pozrawiam serdecznie Ciebie i oczywiście nikkę... - Pozdrawiam Lwie ...niech Ci ryba dobrze bierze... *** Odpowiedz Link Zgłoś
ilhan Re: Wierszyczek pętliczek - a tribute to John Brz 08.03.03, 11:27 vulture napisał: > Empiczek-pentliczek Ziomal, mistrzu mój!!!!!!! Już wiem o co chodzi z tym tarzaniem!!! ))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 Serce z węgla - cz.3 odcinek muzyczny 09.03.03, 12:13 W tym odcinku wszyscy bohaterowie tańczą, śpiewają i niektórzy nawet grają. Zachęcony ogłoszeniem Agnieszki Chylińskiej Basstard postanawia aplikować na stanowisko basisty w jej nowym zespole. Na początku spotyka się z konsultantką firmy rekrutacyjnej GRAFTON i poci się przy odpowiedziach na pytania o doświadczenie zawodowe w zarządzaniu instrumentem i urządzeniami peryferyjnymi - tym bardziej,że nie wiedzieć czemu rozmowa odbywa się w języku angielskim. Słowa użyte przez Basstarda typu "overdrive", "flanger" i "octaver" robią jednak wrażenie na pani konsultantce, która udaje,że ich znaczenie zrozumiała. Nadchodzi czas na kolejny etap rekrutacji czyli assessment centre. Basstard po kolei eliminuje swoich konkurentów, wykazując pełny profesjonalizm podczas "tappingu całymi akordami" i "klangu z jednoczesnym użyciem flażoletów". Gdy w końcu staje przed obliczem swojej ewentualnej przyszłej pracodawczyni musi z 678 utworów możliwych do wylosowania na tym etapie rekrutacji zagrać jeden. Niestety, ma pecha - wylosowuje "The Scientist" Coldplay i z obrzydzenia puszcza tzw. pawia.... Stanowisko basisry w tej sytuacji jak zwykle obejmuje Wojciech Pilichowski. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikka Ha ha ha ha ha (n/t) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 12:33 Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 14:09 8 kwietnia 2003. Tłumy fanów gotyku tłoczą się w Stodole, czekając na koncert SISTERS OF MERCY. Wśród nich znajduje się Nefil, który ma plan..... Gdy dowodzony przez Andrew Eldritcha zespół zmierza już z garderoby na scenę okazuje się,że zaginął jeden z członków zespołu - Dr. Avalanche. Organizatorzy koncertu otrzymują telefon - prawdziwie gotycki i pochmurny głos proponuje,że za jedyne 100.000 euro Dr.Avalanche odzyska wolność. Po konsultacji z Eldritchem, ubolewającym nad nieszczęściem jakie spotkało jego jedynego przyjaciela i presją tłumu czekającego na występ SOM, organizatorzy decydują się spełnić warunki okrutnego porywacza. Równolegle jednak powiadamiają UOP (czy jak to się tam teraz nazywa). Podłożoną pod trzeci filar z prawej strony reklamówkę z okupem podnosi ubrany na czarno i pochmurnie wyglądający młody człowiek. W tej samej chwili otaczają go funkcjonariusze. Nefil nie daje się tak łatwo - grozi okaleczeniem Dr.Avalanche'a (a w ręku trzyma śrubokręt!). Gdy otrzymuje status świadka koronnego, decyduje się ujawnić swojego mocodawcę.A tymże okazuje się Lew Rywin!!!!! W nowo zaistniałej sytuacji, na drugi dzień po koncercie Sisters of Mercy, Nefil oraz jego ofiara stają przed komisją sejmową. Nefil mówi o wszystkim co wie, natomiast przesłuchanie Dr.Avalanche'a nastręcza członkom komisji trochę kłopotów. Oto zapis przesłuchania: Posłanka Błochowiak (SLD) : Czy lepiej współpracowało się panu z Craigiem Adamsem czy z Patricią Morrison? Dr.Avalanche : Pu cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy Poseł Kopczyński (ex-LPR): Czy Sisters of Mercy to zespół satanistyczny? Dr. Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy Poseł Rokita (PO) : Czy mógłby pan określić relacje, które łaczą pana z Andrew Eldritchem? Dr. Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy Posłanka Beger (Samoobrona) : Jakim jest pan człowiekiem, panie Doktorze Avalanche?I jaką uczelnię medyczną pan ukończył? Dr.Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy Ostatecznie członkowie komisji podziękowali Dr.Avalanche za udzielenie wyczerpujących wyjaśnień. Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 17:29 ależ pięęęęękne))))))))) jeszcze! Odpowiedz Link Zgłoś
nikka007 Re: odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 20:28 Jezu, genialne!!! Teddy na premiera )))) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 20:35 Buahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nefil Re: odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 20:35 teddy4 napisał: > 8 kwietnia 2003. Tłumy fanów gotyku tłoczą się w Stodole, czekając na koncert > SISTERS OF MERCY. Wśród nich znajduje się Nefil, który ma plan..... > Gdy dowodzony przez Andrew Eldritcha zespół zmierza już z garderoby na scenę > okazuje się,że zaginął jeden z członków zespołu - Dr. Avalanche. Organizatorzy > koncertu otrzymują telefon - prawdziwie gotycki i pochmurny głos proponuje,że > za jedyne 100.000 euro Dr.Avalanche odzyska wolność. Po konsultacji z > Eldritchem, ubolewającym nad nieszczęściem jakie spotkało jego jedynego > przyjaciela i presją tłumu czekającego na występ SOM, organizatorzy decydują > się spełnić warunki okrutnego porywacza. Równolegle jednak powiadamiają UOP > (czy jak to się tam teraz nazywa). Podłożoną pod trzeci filar z prawej strony > reklamówkę z okupem podnosi ubrany na czarno i pochmurnie wyglądający młody > człowiek. W tej samej chwili otaczają go funkcjonariusze. Nefil nie daje się > tak łatwo - grozi okaleczeniem Dr.Avalanche'a (a w ręku trzyma śrubokręt!). Gdy > > otrzymuje status świadka koronnego, decyduje się ujawnić swojego mocodawcę.A > tymże okazuje się Lew Rywin!!!!! > W nowo zaistniałej sytuacji, na drugi dzień po koncercie Sisters of Mercy, > Nefil oraz jego ofiara stają przed komisją sejmową. Nefil mówi o wszystkim co > wie, natomiast przesłuchanie Dr.Avalanche'a nastręcza członkom komisji trochę > kłopotów. Oto zapis przesłuchania: > Posłanka Błochowiak (SLD) : Czy lepiej współpracowało się panu z Craigiem > Adamsem czy z Patricią Morrison? > Dr.Avalanche : Pu cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy > Poseł Kopczyński (ex-LPR): Czy Sisters of Mercy to zespół satanistyczny? > Dr. Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy > Poseł Rokita (PO) : Czy mógłby pan określić relacje, które łaczą pana z Andrew > Eldritchem? > Dr. Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy > Posłanka Beger (Samoobrona) : Jakim jest pan człowiekiem, panie Doktorze > Avalanche?I jaką uczelnię medyczną pan ukończył? > Dr.Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy > > Ostatecznie członkowie komisji podziękowali Dr.Avalanche za udzielenie > wyczerpujących wyjaśnień. Nie kracz, Teddy A poza tym, szacunek, malo sie kawa czarna, nieslodzona nie oblalem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek0 Re: Wierszyczek pętliczek - a tribute to John Brz IP: *.acn.waw.pl 09.03.03, 18:25 G-E-N-I-A-L-N-E ! Odpowiedz Link Zgłoś
elentarii Re: Wierszyczek pętliczek - a tribute to John Brz 09.03.03, 20:21 tu jest mnóstwo genialnych rzeczy !!! reszta domownikow co chwila zaglada do pokoju zaniepokojona glosnymi wybuchami smiechu... nawet pies- spioch przyszedl popatrzec zdziwiony na swoja pania )))) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
homohedonistus Paragraf 22... 11.03.03, 21:48 Na forum muzyka pada dziki strach. Vulturecart znowu podnosi liczbę obowiązkowych obecności na zlotach. Z 10 na 15. - On chce mnie zabić! - krzyczy Gassparian. - Kto? - pyta flegmatycznie Czevinger. - Vulturecart! na każdym zlocie puszcza mi klasyczne płyty muzyki polskiej. - Ależ on puszcza je wszystkim forumowiczom. Chce zabić wszystkich forumowiczów. - A co to za różnica? - Musisz mnie zwolnić z uczestnictwa z zlotach - krzyczy jak obłąky Gassparian do ucha doktor Madeeka. - Właściwie to da się to zrobić...jest przepis by zwalniać z uczestnictwa w zlotach każdą osobę, która zwariowała. - Czevinger jest wariatem. Bierze z przyjemnością udział w każdym zlocie, mimo że przecież kiedyś go muzyka serwowana przez Vulturecarta zabije. Ostatnio połowa forumowiczów miała zawroty głowy po przesłuchaniu Filipinek! Czevinger jest wariatem! - Oczywiście, że jest! - I możesz zwolnić Czevingera? - Jasne, ale najpierw on sam musi się do mnie zgłosić. Tego wymagają przepisy. - Więc dlaczego on się do ciebie nie zgłasza? - Bo to wariat! - Ale wystarzy by się do ciebie zwrócił? - Tak, niech się do mnie zwróci. - I wtedy będziesz mogła go zwolnić? - Nie, wtedy nie będę mogła go zwolnić. - Chcesz powiedzieć, że jest jakiś kruczek? - Jasne, że jest. "Człowiek, który chce się zwolnić z uczestnictwa w zlotach nie jest prawdziwym wariatem". Na koniec pomocnicy doktor Madeeka, czyli Crotalus i Ydorius łapią Gasspariana, smarują mu dziąsła i palce u nóg gencjaną, wydają mu też środki przeczyszczające, które Gassparian natychmiast wyrzuca w krzaki. Gassparian postanowia uciec na forum Kraj. Może tam bezpiecznie posiedzieć, nie biorąc udziału w zlotach. Jest jednak mały problem. Osoby, które się tam udzielają są bardzo chore, niektóre nawet nieuleczalnie. Gassparian nie jest wstanie wytrzymać tam długo. Nadchodzi kolejny zlot forum muzyka. - Jesteście forumowiczami z forum muzyka - mówi do zebranych Vulturecart - żadni inni forumowicze nie mogą tego o sobie powiedzieć. Zastanówcie się nad tym! Z głośników leci Irena Santor... - To mnie wykończy - skarży się Gassparian - i jeszcze ten Nefilkopf i jego defilady w rytm muzyki puszczanej przez Vulturecarta. Musi być jakiś sposób! - Gregkorr - mówi flegmatycznie Czevinger - Gregkorr zapił się na śmierć. - Ależ nie, na każdym zlocie pił tak, że w końcu Vulturecart przestał na niego zwracać uwagę, aż wreszcie wszyscy uznali, że zapił się na śmierć. Ale ostatnio przesłał mi maila. Napisał, że teraz jak wszyscy myślą, że nie żyje, może robić wszystko. Podobno ciągle przesiaduje na czacie erotyka. Wiesz jakie tam można kobiety spotkać? - rozmarza się Czevinger. - Więc jest dla mnie szansa! - krzyczy Gassparian i biegnie z nadzieją do najbliższego sklepu ogólnospożywczego... Słychać piosenkę Violetty Villas...coraz ciszej i ciszej... -- Przepraszamy serwer jest zajęty ... kliknij ponownie Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Paragraf 22... 11.03.03, 22:26 padłam na kolana...) podnosisz poprzeczkę! Odpowiedz Link Zgłoś
elentarii Re: Paragraf 22... 11.03.03, 23:00 po prostu swietne rozkrecacie sie )) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: Paragraf 22... 12.03.03, 00:00 He, he... Homohedonistusie, Ty coś kiedyś wspominałeś o braku poczucia humoru. )) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: Paragraf 22... 12.03.03, 05:43 Dobre, dobre... ale na zlot się nie stawił - czyżby wiedział, że przesłuchujemy dyskografię Gangu Marcela? Odpowiedz Link Zgłoś
gregkor Re: Paragraf 22... 12.03.03, 09:21 Znowu homohedonistus przejrzał mnie na wylot.......no tak ale kto to napisał przecież ja nie istnieję.........hmmmmm......wasze zdrowie..gul gul gul.... ps Może nakręcimy taki film...mogę zagrać bez atrapy... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: Paragraf 22... 12.03.03, 10:57 homohedonistus napisa?: > - Czevinger jest wariatem. Caly ja! Odpowiedz Link Zgłoś
aric Podejście telenowelo-surrealistyczne 17.03.03, 15:06 Tasma odnaleźiona w kapeluszu magika 1973 roku i zagubiona w 1975 w Dolinie smierci. Ponownie odnaleziona w 1987 w ciele zabitego weża, nie mógł strawić, zaginęła ponownie w 1990 na bagnach Florydy, odnaleziona ponownie w prywatnej kolekci znalezisk bagiennych u Johna Swampa, mieszkajacego samotnie na drzewie. Potem trafiła do wielkiego miasta i krażyła z rak do rąk, a wszyscy, którzy ją widzieli ginęli w niewyjasnionych okolicznościach po siedmiu dniach od obejrzenia. Nigdy nie udało się zrobić kopii. Nastepnie w niewyjasnionych okolicznościach znaleziona przez Munkiego w 2003 roku, na przystanku autobusowym linii 73, obok ciała dziwnie wykrzywionego przez stężenie pośmiertne osobnika płci męskiej... Reżyser nieznany. Piżmak i Martolka przyszły pod koniec imprezy. Wprosiły się na przyjęcie urodzinowe Munkyego. Nie odmówił im posiłku, napojów alkoholowych i zabawy, gdyż powiedziały, że pracują w zoo. Munky bardzo lubił zwierzęta, a ponieważ impreza miała się ku końcowi przydały się nowe twarze, w dodatku były to iście piękne twarz. Bawił się więc, tańczył na przemian z Pizmakiem i Martolką aż do momentu zejścia. Film mu się urwał i obudził się dopiero około południa. *** Gdy obmył twarz i wypełnił organizm odpowiednią ilością płynów, postanowił udać się do dużego pokoju. Nie spodziewał się zbyt szczególnych atrakcji, lecz na środku dywanu stał sobie niczym nie wzruszony mrówkojad i wpatrywał się w okno balkonowe. Munky osłupiał, a po chwili rozejrzał się dokoła. Jego matka Madee siedziała na kanapie. - Co to jest? - Spytał ją. - Mrówkojad. - Odpowiedziała Madee. - Wiem, że to mrówkojad, ale skąd się wziął? - Twoje znajome, Pizmak i Martolka rano przyniosły. - Odpowiedziała Madee i zaczęła czytać gazetę. W tym momencie do pokoju weszła jego siostra, Nikka niosąc w dłoniach miskę pełną mrówek. - Śniadanko. - Zawołała do mrówkojada i postawiła mu przed ryjkiem posiłek. On natomiast zabrał się do spożywania. Przy pomocy długiego języczka wciągał coraz większe ilości mrówek. Był szczęśliwy. - Skąd się wziął ten zwierzak? - Zapytał ponownie Munky, tym razem Nikkę. - Twoje znajome, Pizmak i Martolka przynisły dziś rano. - Odpowiedziała. Postanowił zapytać inaczej: - Dlaczego? - Bo wczoraj ciągle marudziłeś, że chciałbyś mrówkojada. Pewnie tego nie pamiętasz, bo byłeś zalany jak bela, ale one pamiętały. Przyjdą po niego wieczorem. Munky był lekko zaniepokojony o stan swojego umysłu. Co mu strzeliło do głowy? Pytał w myslach sam siebie. Mrówkojada do domu sprowadzać. *** Minęła godzina, mrówkojad zaczął się przeraźliwie wiercić, co według Munkiego nie było dobrym znakiem. I stało się, mrówkojad najpierw puścił bąka, następnie się sprężył i wypróżnił na dywan. Co to był za widok. Niezapomniana chwila. Mrówkojad srający w jego własnym domu na jego własny dywan. Jednak nie był to koniec dzisiejszych atrakcji. Niecałe pięć minut później okazało się, że nie był to mrówkojad płci męskiej, jak to z góry Munky założył. Pani mrówkojadowa bowiem położyła się nieopodal swoich ekskrementów i urodziła sześcioro małych mrówkojadów. Trwało to niespełna chwilę. Następną niecałą chwilę zajęło im wstanie na nogi i ustawienie się w dwuszeregu za swoją matką. Wszyscy jednocześnie zasalutowali prawymi przednimi kończynami i oświadczyli chórem: - Idziemy walczyć za naszą ojczyznę. Tego było za wiele. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków Munky wyszedł na balkon w celu zaczerpnięcia odpowiednich porcji powietrza. A tu czekała go następna niespodzianka. Na balkonie leżała bowiem kobieta. Miała dwadzieścia kilka lat lat i nie oddychała. Manky rozpoznał w niej swoją byłą narzeczoną, Mallinę. Rozpoczął więc reanimację. Odchylił jej głowę w tył. Pięć ucisków w dolnej części mostka na serce i jeden głęboki wydech powietrza z jego do jej płuc. Powtórzył tę czynność kilkakrotnie. Kobieta wreszcie się ocknęła, podobnie jak Munky. To był tylko popołudniowy sen. Obudził się pięć minut przed godziną szesnastą. *** - Chyba zbyt dużo tych forumowych telenowel się naczytałem. - Powiedział do siebie i poszedł do lodówki po zimne piwo. Piżmak i Martolka już tam na niego czekały... Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Podejście telenowelo-surrealistyczne 17.03.03, 22:43 surrealistyczne? nie dzisiaj...to za ile sekund ta szesnasta? Piękne opowiadanie, ale z telenowelą ma niewiele wspólnego)))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zsolarowana Teddy prezesem zasp-u IP: *.tk.poznan.pl / 192.168.1.* 18.03.03, 10:19 Teddy zostaje prezesem zasp-u .Munky i nikka dostają posady z-cy prezesa .Ale w zasp-ie zostają dokonywane malwersacje i tak ta trójka zostaje najbogatszymi prezesami i z-cami prezesów. c.d.n Koniec Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 Re: Teddy prezesem zasp-u 05.04.03, 14:17 O JEDEN ZLOT ZA DALEKO Pociąg relacji Warszawa Wschodnia – Łódź Fabryczna przybył z lekkim opóźnieniem na stację końcową, wypluwając wśród rzeszy ludzi codziennie dojeżdżających do pracy także kilkunastu warszawskich bywalców Forum MUZYKA. Czekający na peronie Aric rozpoznał ich bez problemu gdyż byli odpowiednio zdizajnowani, cool i trendy. - Kuba jestem – przedstawił się Aric. Czujny jak zwykle Teddy przypomniał sobie, że Aric miał inaczej na imię. A może tylko mi się wydawało ? – w końcu starym już – pomyślał w duchu Teddy - ale gdzieś już tego Arica widziałem. Na pewno. Koncert zaczynał się za pół godziny więc wszyscy udali się czym prędzej do pubu Podpiecek. Czekali już na nich Elentarii, Srootootoo, As (naprawdę Krzysiek), Loveletter (naprawdę Marcin) i nawet Coal Chamber, który okazał się przesympatycznym studentem filozofii i momentalnie zaskarbił sobie wdzięki wszystkich przybyłych dam. Nicce tylko jedna rzecz nie dawała spokoju , mianowicie na scenie obok instrumentów i wzmacniaczy znajdowały się sporych rozmiarów kamienie i butelki z płynem o kolorze piwa, który to płyn piwem chyba nie był. Usiłowała zwrócić uwagę na pozostałych na te niespodziewane elementy scenografii ale uczestnicy zlotu wydawali się być całkowicie pochłoniętym typowym zlotowym amokiem rozprawiając o wyrzuceniu Leszcza z Wyborczej, modnym ostatnio Interpolu i rozpadzie ONA. Jedynie Jasiek mówił do Asa i Lovelettera – Czy myśmy już wcześniej się nie spotkali??? Zaczął się koncert Niemytych Jeży. Ale okazało się, że wszyscy łódzcy forumowcy w nim grają! A As jest wokalistą!!!!! - Cześć! – rozpoczął As – fajnie k..., że przyjechaliście tu z j....... warszawki. A Ty Vulture mówiłeś, że nie mam poczucia humoru. Nie miałeś racji . A wy nie macie za grosz wyobraźni i jesteście w pułapce. Zespół Niemyte Jeże nie istnieje. A my nazywamy się inaczej.... Niezłe jaja – zdążyła pomyśleć Piżmak ale w tym samym momencie zespół zaczął grać. Niektórzy warszawscy forumowcy wpadli w panikę już przy pierwszej zwrotce gdy poczuli się wyrwani do tablicy określeniami „panie menedżerze” i „modna dziennikarko”. A przy refrenie „mamy butelką z benzyną i kamienie” wszyscy rzucili się do ucieczki. Niestety – drzwi od pubu były zamknięte. - A ostrzegaliśmy – mówił As przy wtórze zespołu i kontynuował – mówiłem, co może się zdarzyć jak się spotkamy.... Co Piżmaku, może mamy zagrać jak The Clash? Wydawało się, że już nic nie uratuje nieszczęsnych warszawskich forumowiczów przed zemstą zespołu Cool Kids of Death gdy przez jazgot zespołu przebił się ostry i świdrujący dźwięk piły mechanicznej atakującej drzwi wejściowe. Za ostrzem piły ukazała się ręka w mundurze kolejarskim a potem cały Miecio. - Przepraszam! - powiedział - pośpieszny ze Szczecina miał opóźnienie . Zdążyłem w ostatniej chwili. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture ja pie-------- 05.04.03, 14:35 Do kiedy można odwołać rezerwację miejsc? Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 O jeden zlot... 05.04.03, 15:28 Bardzo realistyczne, baaaaardzo !!! Uważajcie kochani na siebie ! )) PS. Teddy, czy Ty nie nazbyt pochopnie wyposażyłeś Miecia w piłę mechaniczną ?! Loveletter ma być na zlocie ! )) Odpowiedz Link Zgłoś
miecio4 Re: O jeden zlot... 05.04.03, 21:11 n_eska71 napisała: > PS. Teddy, czy Ty nie nazbyt pochopnie wyposażyłeś Miecia w piłę > mechaniczną ?! Jako absolwent technikum mechanicznego- jestem mistrzem obsługi piły mechanicznej! Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: O jeden zlot... 06.04.03, 13:22 W tym właśnie problem. Już jawi mi się Lov. z chirurgiczną precyzją pocięty na plastry !!! ) Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 Re: O jeden zlot... 08.04.03, 00:51 Kurczę - a jak trafiłem...... Może lepiej nie jechać? Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: O jeden zlot... 08.04.03, 17:34 A ja tam jade, sie nie boje, ani tam ze mnie menadzer, ani modna dziennikarka... Odpowiedz Link Zgłoś
mallina Re: O jeden zlot... 08.04.03, 17:38 a chlopcy z CKOD to takie punki jak..(.......) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: O jeden zlot... 08.04.03, 18:15 Ja się nawalę i będzie o jeden zwrot za daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
gregkor Re: O jeden zlot... 08.04.03, 18:18 vulture napisał: > Ja się nawalę i będzie o jeden zwrot za daleko. Ciekawe czy w tej knajpie jest okienko z napisem "zwrot naczyń"...? Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 TWIN FORUM PEAKS 15.04.03, 20:16 TWIN FORUM PEAKS. Wyróżniający się pracownik FBI – Agent Cooper zostaje wysłany do internetu. Konkretnie na portal www.gazeta.pl a jeszcze konkretniej na FORUM MUZYKA. Dzieją się tam bowiem rzeczy dziwne. Wypisywane są kontrowersyjne poglądy na tematy muzyczne, szczególnie na te związane z lansowanymi przez masmedia wykonawcami. Wydaje się, że forum zostało całkowicie zawładnięte przez na pierwszy rzut oka sympatycznych ludzi nazywanych TWA. Agent Cooper postanawia zająć się tajemniczymi przypadkami zniknięć forumowiczów, którzy pozostawali w opozycji do TWA lub nie do końca akceptowali linię programową TWA. Bez wieści przepadli Artur Dent, Szarykot, Moler, Stratocaster i Kugel. Agent Cooper miewa problemy z zaśnięciem. Wtedy gdy forumowicze już zasypiają i Agentowi także kleją się oczy, wydaje mu się, że widzi mężczyznę w kolejarskim mundurze. Innym razem ma wrażenie, że za rogiem czai się długowłosy gość z rogami. Raz nawet przyśnił mu się dziwny, łysy facet z wąsami . W rozwikłaniu zagadek forum usiłuje pomóc dzielnemu Agentowi 12-letnia Andzia. Ale i jej przydarza się coś dziwnego – gdy w najlepsze słucha Eweliny Flinty zostaje porwana i jakieś starcze ręce nakładają jej na uszy słuchawki. Słysząc zespół YES z płyty „Relayer” Andzia zapada w odrętwienie i już nic nie jest takie jak przedtem. Agent Cooper tropi niecnych złoczyńców ale wszędzie napotyka na zmowę milczenia. Eska utrzymuje, że nikogo nie widziała. Loveletter ma alibi bo był widziany jak szedł ulicą i potrącał przechodniów. Chyba nawet VIVA lub MTV też to pokazywały. Gregkor w tym czasie pokazywał czerwoną kartkę Tomaszowi Hajcie. Agent Cooper nie poddaje się. Postanawia podjąć wyzwanie..... Cdn – jak zwykle być może nastąpi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgentCooper Re: TWIN FORUM PEAKS IP: *.orasoft.net.pl 15.04.03, 20:35 co do snow to musze zamiescic votum separatum: sni mi sie wciaz jedynie "Powrot Zywych Trupow 7" w ktorym niespodziewanie dochodzi do intymnego spotkania Alberta Rosenfielda z kasetowym odtwarzaczem o slodkim imieniu Diane. Co do roli uroczej Andzi to ma przewidziana role dublerki Laury Palmer po pobycie w jeziorku (Laura dostala bronchiu na skutek dlugotrwalego przebywania pod powierzchnia wody). Jako ze przeczytanie wszystkich poprzednich odcinkow Waszych przygod spowodowaloby moje spoznienie sie do roboty jutro na 9.00 prosze o ich streszczenie na max. 2 kartkach papieru A4 za pomoca max. 150 znakow klawiatury. Niniejszym wzmagam czujnosc i rozgladam sie dookola siebie.... Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Wiosenny dzień Andzi... 16.04.03, 16:19 Andzia wesoło spacerowała ulicą, słuchając “Fasolek”. Dzień był ładny, wyszło nowe „Bravo” i Dannii się znów rozebrała. Nagle na jej drodze pojawił się obleśny starzec z haczykowatym nochalem i wrokiem alkoholika po kolejnej ucieczce z izby wytrzeźwień. - Nie wiesz może, dziecko drogie, gdzie tu sprzedają bilety na koncert Yes? - Ale pan śmiesznie mówi! Po co to „yes” na koniec? Bilety w kiosku są każdym, co nie? – odpowiedziała rezolutnie Andzia, ale starzec Vulture nie dawał za wygraną. - Na Yes, dziecko, Yes... – powiedział dobitnym tonem. - Tak, ja po angielsku panimaju – powiedziała Andzia i – chcąc uniknąć coraz bardziej przerażającego wzroku starca, pobiegła dalej. Przyspieszywszy kroku, dalej przemierzała miasto, myśląc o tym, co dzisiaj Michał Wiśniewski powie w „Jestem jaki jestem”, kiedy nagle wpadła na starszą kobietę, trzymającą w ręku napój ze słomką. - No co? Nie widzi, że lecę?! – spytała grzecznie Andzia. - Oj, dziecko, ja w twoim wieku nie mówiłam tak do starszych – odpowiedziała staruszka ze słomką. Andzia przyjrzała się staruszce dokładniej – pod ręką (tą bez napoju) trzymała duży, kwadratowy, płaski przedmiot. - Co to za badziew? – zapytała subtelnie Andzia. - To płyta Miecia Fogga, jeszcze z czasów mojej młodości... – odparła staruszka. - To jakiś MC nowy, nie? Nie znam, ale trochę za duża żeby mi w CD-ROM weszła. Są gry i teledyski jakieś fajne na niej? – spytała Andzia, ale staruszka tylko pobladła, zachwiała się, aż jej słomka wypadła z ust i poszła dalej.. Andzia dalej beztrosko podskakiwała, idąc ulicą, aż przy którymś podskoku poczuła silne uderzenie w głowę, aż ją odrzuciło. Okazało się, że dostała piłką, w którą grali Gregkor z Ilhanem. - K....!!! Wy ch...!!! - wyszeptała Andzia. - O, normalnie gada, to musi być ziomalka – stwierdził Ilhan. - Co, k...? – spytała łagodnie Andzia – o czym wy p...licie??? - A może ona Masłowskiej za dużo teges? – zastanowił się Gregkor... - Kogo, k..? Wyp..., debile jedne!!! – wrzasnęła Andzia, po czym Gregkor gwizdnął ją w ucho i przyznał jej fioletową kartkę. Andzię odrzuciło na drugi koniec miasta, gdzie przez chwilę leżała nieprzytomna. Gdy się ocknęła, spostrzegła, że jest w jakimś dużym pomieszczeniu, pełnym ludzi, świateł, fleszy aparatów fotograficznych... podbiegła do niej jakaś kobieta z mikrofonem, reporterka, i zaczęła zadawać jej pytania. - Tu Aislinn z Radia „Forum”; gratuluję pani tak odważnej decyzji. Czekaliśmy na kogoś takiego. - E? – spytała Andzia. - Naprawdę trzeba wielkiej odwagi- ciągnęła Aislinn – żeby się zdobyć na taki czyn. Niewielu byłoby na to stać. - E? – spytała Andzia. - Naprawdę, cały kraj, ba, cały świat będzie panią teraz podziwiał. Po raz pierwszy będziemy transmitowali cały program na żywo przez 24 godziny. - E? Jaki program? Co za program? Gdzie? Kiedy? – dopytywała się Andzia. - Kiedy? Od teraz – odrzekła Aislinn - jest pani gościem nowego show telewizyjnego, „Weekend sam na sam z Philem Collinsem i jego twórczością” – gratulujemy!!! Andzia poczuła, jak piekło otwiera swe podwoje... Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Wiosenny dzień Andzi... 16.04.03, 16:24 Vulti, uklony, a ta pani starsza ze slomka to byla Hanka Bielicka? Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: Wiosenny dzień Andzi... 16.04.03, 16:28 pizmak31 napisała: > Vulti, uklony, a ta pani starsza ze slomka to byla Hanka Bielicka? A to Bielicka słucha The Clash? Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Wiosenny dzień Andzi... 16.04.03, 16:32 Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, ze niby ja.......... ze taka stara i ten Miecio F...... i slomka..... Ale do calosciowego obrazka brakowalo tlumu SKAkajacych mlodych punkow. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Babcia skumała :))) 16.04.03, 16:34 No to scenariusz będziemy poprawiać w trakcie realizacji tego odcinka ... )) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 17:47 Dawno, dawno temu, w wielkim lesie, żyli sobie brat i siostra, Cześ i Piżmosia. Byli posłusznymi dziećmi (czasem Piżmosia przywaliła bratu, ale tak to już bywa) i na ogół sami nie wypuszczali się bez uprzedniego powiadomienia policji i innych służb. Pewnego razu Cześ i Piżmosia poszli na spacer do lasu. - Piżmosiu, pamiętaj, że rodzice nie pozwolili nam się nigdzie oddalać; mamy wrócić do domu, jak tylko zacznie się „Idol” – upomniał siostrę Cześ. - Cicho siedź, bo ci przywalę! – skwitowała uwagę brata Piżmosia i spokojnie zrywała kwiaty, plotła z nich wianki, a liście skręcała w ruloniki i odkładała do suszenia. Jej brat, widząc, że nie ma nic lepszego do roboty, zaczął robić to samo. Ani się spostrzegli, gdy drzewa przestały być znajome, ścieżki zniknęły gdzieś w żółtych płomieniach liści, a ptaki przestały pogwizdywać piosenki Jeffa Lynne’a. - Wiesz, Czesiu... nie wiem, jakby cię tutaj poinformować o pewnym fakcie... – zaczęła nieśmiało Piżmosia – wiesz, nie denerwuj się, ale... - Porysowałaś moją płytę Pete’a Besta?! – z przerażeniem w oczach spytał Cześ. - Nieee... po prostu zgubiliśmy się i nie wiemy, gdzie jesteśmy. - Ufff... no to mi ulżyło. Dobra, jakoś znajdziemy drogę. Chodźmy tylko w jakąkolwiek stronę. I tak szli, szli, aż zaszli do niezwykłego miejsca. Przede wszystkim zauważyli śliczną polankę, na której stał domek. Ale nie był to zwykły domek. Z daleka już lśnił, połyskiwał, mienił się całą gamą tęczowych barw... Gdy podeszli bliżej, okazało się, ż domek ten wykonany jest z pozczepianych ze sobą płyt Phila Collinsa. Cześ aż oniemiał z zachwytu. - Piżmosiu, widzisz to, co ja? Zobacz! Marzenie mego życia!!! - Taaak.. ale czy ten domek nie jest czyjś? Widzisz, Czesiu, tutaj ktoś może mieszkać... - Eee, nikogo tu nie ma przecież... chodź, weźmiemy te wszystkie płyty do domu i przesłuchamy! - No dobrze, skoro tak mówisz... – odpowiedziała Piżmosia i rodzeństwo zgodnie zajęło się demontażem domku. Brali płyta po płycie i składali obok na ziemię... Pracowali tak kilka godzin. Phil za Philem, okładka za okładką... Już mieli powoli kończyć żmudną, ale jakże obiecującą robotę, gdy tuż za ich plecami rozległ się straszliwy wrzask: - Ach, wy nicponie! Co wy żeście najlepszego narobili!!! Zniszczyliście mi moją szafę grającą!!! Gdzie ja teraz posłucham Phila???!!! Cześ i Piżmosia odwrócili się i zobaczyli groźną i wykrzywioną w grymasie złości Babę-Andzię, której mina świadczyła o tym, iż nie był to najszczęśliwszy wieczór w jej życiu. - Wiem, co zrobię! Czeka was kara! Za to, że zniszczyliście moją szafę grającą, będziecie musieli wejść do jej środka i sami śpiewać piosenki Phila Collinsa! Tyle razy i takie, jakie sobie zażyczę! A ja go potrafię słuchać godzinami!!! - No tośmy się wkopali... – zaczął Cześ, ale siostra zdecydowanie mu przerwała: - Cicho, bo ci dowalę! Babo-Andziu, a powiedz nam, eee, bo my nie bardzo wiemy, jak w zasadzie mamy wejść do tej szafy, bo nie byliśmy jeszcze nigdy w szafie, no a w grającej to już na pewno nie, no i, prawda, może nam pokażesz... - Och, wy niedojdy!!! – krzyknęła Baba-Andzia – Nic nie umiecie, nawet w szafie grającej nie byliście! Odsuńcie się, to wam pokażę!!! Baba-Andzia odepchnęła Czesia i Piżmosię od resztek szafy i wgramoliła się do środka. Gdy tylko zadekowała się w odtwarzaczu, Cześ przycisnął guzik z „I Can’t Stop Loving You”. Baba-Andzia zaczęła śpiewać, a tymczasem dzieci dyskretnie się wycofały i sprintem opuściły tajemniczą polankę. Odchodząc, Piżmosia dla pewności nastawiła wieżę na dodatkowe 10 odtworzeń, żeby Baba- Andzia nie zorientowała się za wcześnie, co jest grane... Cześ i Piżmosia wyjątkowo szybko trafili do domu... Gdy tylko wrócili i ochłonęli, postanowili sobie posłuchać muzyki. Cześ wziął pierwszą lepszą z brzegu płytę i włączył. Rozległ się lament Phila, dotyczący tego, że nie może przestać kochać swej lubej... Piżmosia wstała, podeszła do Czesia i przywaliła mu. <jeb> Koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 22:24 cze67 napisał: > Vulture! Kocham Cię!!! Czuję się wzruszony tym wyznaniem, zwłaszcza że nigdy nie miałem siostry, która mogłabymi przywalić. Brata, zresztą, też nie. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture errata 16.04.03, 22:25 vulture napisał: > mogłabymi] A powinien: mogłaby mi - przepraszam za brak spacji Odpowiedz Link Zgłoś
aislinn Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 20:52 Mniam mniam !!!!!!!!!!!!!!! Vulture, jesteś boski ! Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 22:09 aislinn napisała: > Vulture, jesteś boski ! Czarownice już tak mają SUPER! Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 17.04.03, 00:03 Vulture, ale Ty bajki opowiadasz !!! Nie oszczędzaj się. Potem to wydamy pod znaczącym tytułem: "Forumowe bajanie". Tylko na okładce, w prawym dolnym rogu, trzeba będzie umieścić czerwone kółeczko z pustym kwadracikiem w środku. Tak na wszelki wypadek. )) Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 22.04.03, 11:30 Vulti, jak chcesz moge byc Twoja siostra, ale wtedy Nikka bedzie Twoja cioteczna wnuczka. Bajka palce lizac. Masz u nnie brow without sok end slomka. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture "Znalezisko" starring Nikka & Aislinn 25.04.03, 18:33 - Ajslinko! Ajslinko, gdzie ty jesteś? Co za uparte dziewuszysko! - krzyczała na swą nieletnią córkę zdenerwowana mama, Nikkola – Niech no ja cię złapię!... - Ale mamo! – Krzyknęła Ajslinka, wynurzając się z kupy krzaków, umorusana jak nie wiadomo co – Mamo, ja tu coś znalazłam! Patrz!!! Nikkola spojrzała uważnie tam, gdzie wskazywała córka. Pomiędzy liśćmi łopianu, leżała sobie spokojnie okazała, elegancka buteleczka... Nie było na niej ani napisu, ani nic nie wskazywało na jakąkolwiek zawartość. Matowe, ciemne szkło uniemożliwiało stwierdzenie, czy flaszka w ogóle coś zawiera. - Może to coś do picia? – Zaczęła głośno zastanawiać się Nikkola, ale Ajslinka szybko ją zgasiła. - Oj, matka, ty to zawsze o chlaniu myślisz. A niby tatko nasz, Trzyszustek Jan, dlaczego na diecie teraz jest? Bo jak się napił z takiej znalezionej butelki, to o mało mu rogi nie odpadły! - Może i masz rację, dziecko. Ale w takim razie co może być w środku? Może jakiś proszek? – nadal zastanawiała się Nikkola. - Matka, matka, jakby się babcia Piżmakowa dowiedziała, co Ci po głowie chodzi, to b wszystkie płyty Fogga wyrzuciła. Nie pamiętasz, jak dziadek Miecio wrzucił taką butelkę do ogniska? Pół Szczecina się zjarało i nawet Odra zaczęła płynąć wstecz, bo to była butelka od Cool Kids Of Death... - Dobra, dobra, już wiem... – Nikkola stawała się coraz bardziej podekscytowana – Tam, w tej butelce, jest DŻIN!!! - Taki do picia? Oj, matka, a ty znów swoje... Mówiłam, skończ z tym chlaniem.. – zaczęła pouczać rodzicielkę Ajslinka, ale Nikkola stanowczo jej przerwała: - Nie do picia! Taki co spełnia trzy życzenia! Hura! Nareszcie! Nawet wiem, o co go poproszę... żebym miała głos jak Jennifer Lopez... żebym miała całą dyskografię Phila Collinsa... i żebym miała możliwość nagrania tak zajebistej płyty z orkiestrą, jak Bonnie Tyler! - A dla mnie nic? – spytała Ajslinka, nie ukrywając rozczarowania. - Oj, dziecko, przecież jak mamusia będzie sławna i bogata, to ci wszystko kupi... - I maksisingle Dannii też? - Też, kochanie, też. A teraz daj tę butelkę... Tylko ostrożnie... Nikkola drżącą ręką wzięła butelkę od Ajslinki i delikatnie ją potarła, a następnie wyjęła korek... z butelki zaczął wydobywać się różowy dym... zabulgotało... powoli coś zaczęło wysuwać się ze środka... Nikkola i Ajslinka odsunęły się nieco... Po chwili widać już było różowe pióro z brokatem... zaraz po nim wysunęło się kolejne... i kolejne... - Mamo, będziemy mieli indyka na obiad! To pewnie indyk w maladze! – Nie wytrzymała Ajslinka. - Cicho, dziecko, cicho, patrz... – uspokoiła ją Nikkola. Kłąb różowego dymu powiększył się tak, że butelki praktycznie nie było już widać. Poza piórami i mieniącym się brokatem, powoli rysowały się kontury czegoś... widać było połyskujące oczy z fioletowymi rzęsami, gdzieś w sole mignęły fioletowe kabaretki... gdzie indziej znów fragmenty czegoś cielistego... na górze jakby kawałek mopa... - Mama, ten twój dżin to jakiś dziwny... – zaczęła Ajslinka, ale w tym momencie chmura dymu opadła i dżin ukazał się Nikkoli i Ajslince w całej okazałości, a następnie wydał z siebie głos: - I’m a Genie in a bottle baby yeeeeaaaaaaaaaaaaaaaahhh... - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! Aguilera!!! – Krzyknęły Nikkola z córką i w panice rzuciły się do ucieczki. I tak skończyła się ich przygoda z magią znalezionych flaszek... Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: 'Znalezisko' starring Nikka & Aislinn 25.04.03, 21:36 Vulture, rób specjalizację z bajek! bravo!))))........ Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: 'Znalezisko' starring Nikka & Aislinn 26.04.03, 00:17 Należy omijać butelki z dżinem. To stara prawda życiowa. Vulture dobrze, że ją przypomniałeś. Niech się młodzież uczy mądrości narodu. )) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikka UWAGI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 16:59 Ekhm, no fajne, fajne. Ale jak to możliwe, że matka jest młodsza od córki? A ja nie znoszę bachorów. W następnej części z pudełka po wiśniówce ma się wyłonić Dave Gahan, albo Trent Reznor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn vulture do pióra! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 09:11 Vulture. To była ta randka ? Twoja ? Z klawiaturą ? Vulture. Nie przestawaj. Ja Cię proszę. Bardzo Cię proszę. W zamian obiecuję że ja npopełniać jakiekolwiek opowiastki. Tylko nie przestawaj. Pliz. )))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Aislinko droga... 26.04.03, 23:55 Gość portalu: aislinn napisał(a): > Vulture. To była ta randka ? Była. >Twoja ? Moja. > Z klawiaturą ? Nie... > Vulture. Tak? > Nie przestawaj.] Dobrze... >Ja > > Cię proszę. Nie ma sprawy. > Bardzo Cię proszę. Ale naprawdę nic wielkiego... W zamian obiecuję że ja npopełniać jakiekolwiek > opowiastki. Tylko nie przestawaj. Pliz. )))))))))))) Ech, te kobiety... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn vulturku - całkiem off IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 11:07 Tak. no właśnie - Byłeś na randce i nie miałeś okazji zobaczyć jak co 1,5 minuty zdejmuję i zakładam kreację. Hmm przynajmniej nasz nieoceniony oczywiście wspaniale wyglądający (tak jak i nasza wspaniale wyglądająca była guru) AgentCooper tak to odebrał. Nie jestem zbyt mocna w cyferkach, ale wychodzi mi ,że rozebrałam się co najmniej 60 razy i tyleż samo się ubrałam. Hurra ! Taki wysiłek , wreszcie schudnę ... Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: vulturku - całkiem off 27.04.03, 11:17 Następnym razem rezygnuję z randek, idę z Wami, biorę aparat i wreszcie będzie można założyć stronę TWA z jakimiś rozsądnymi zdjęciami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgentCooper Re: vulturku - całkiem off IP: *.orasoft.net.pl 27.04.03, 11:46 vulture napisał: > Następnym razem rezygnuję z randek, idę z Wami, biorę aparat i wreszcie będzie > można założyć stronę TWA z jakimiś rozsądnymi zdjęciami. Mi ten pomysł na przykład się .... bardzo podoba. A może pójść za ciosem i wziąć kamerę a także sztalugi i blejtram ??? Będzie akt co się zowie... Odpowiedz Link Zgłoś
aislinn Kolego orasoft i kolego vuture 27.04.03, 12:26 posuwacie się za daleko. Bo założę w końcu te cieliste i mnie z lopezką pomylicie i co k............ stary wtedy będzie ? Ale tak : aparat cyfrowy i laptop Nikki, plus planowane miejsce zlotu i oj ale się będzie działo - tylko kto nam tym razem zagra jak nie bedzie (Ich) Trzech Bułgarów ? Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Pan Teddy 27.04.03, 16:22 W Forumowie ruch wielki, lecz Teddy zmęczony poważnym szukaniem niby - nocnym i rannym nie był w stanie zwlec skroni pomrokiem złożonej. Lecz wnet deszczu bębnienie skończyło swe miary niby tańcem o szyby przyprószone lekce wzburzeniem refleksów w hałas ciszy niedzielnej w nieśmiałości wątłej słońce zza chmury wyjrzało przedarło się gwałtem za nic mając czas ludzi. Żaluzje niedzielne ukojenia nie dały w nadziei odcięcia się od zdarzeń ulicy kładąc kres marom sennym, wspomnieniom zaprzeszłym shine on you crazy diamond błyskając po oczach bólem nocnych szklanic, fermentem procentowym W ochronie nagłości, w przeczuciu bez-sił drżących na zmęczonym ciele rezygnacją szukania usłyszał śpiew...koszmar to wczorajszy czy real? Ociężałości członków stawił ostre veto stopy w kapcie wsunął, ręce drżały z lekka w tym buncie całości przeciw głupim pomysłom. W tym miejscu bezstrzeżnym i kolorze przedzmrocznym wzorem ptaka przedwcześnie zbudzonego wiosną niósł się trel dziewczęcy przekorą dnia szarego wznosił się po ścianach, rozbijał podwórzem sięgał krzykiem wieczornym do blood on the rooftops by pęknięciem kryształu uderzyć w balkony potem zwrot robiąc nagły szeptem przejmującym zwiastunem mroku się stawał, parnym, gorącym. W rozbudzeniu nagłym poznał Teddy sąsiadkę którą niby dziecko mijał do chwil dzisiejszych za nic mając bachora w osadzie hip hopu Poznał włosy te lniane, rozwiane nad czołem Poznał rączkę różową, wieszającą pranie w zadziwieniu słuchania przypadkiem zbudzony odkrył drugą Aishlinn tą przemianą zdziwiony. Po co były te noce niedospane zaszłe? Po cóż sił trwonił tyle na szukanie panny? Głowa ciężka od dźwięków wypaczonych, próżnych gdy tuż obok, za windą jego diva rosła? Nie da szansie na sukces Aishlinn swej odebrać Nie pozwoli, by stała się odkryciem innych będzie dla niej Pilchem, kreatorem dziewczęcia wzorem Dorotki pokaże jej światła sceny.... Natenczas Tegosław chwycił trzyszóstkowy róg Jaśkowy, łosiowy, pokrętny jak wąż boa I zagrał: zgięło Teddy'ego z nagła bólem przypomnienia koniec wizji, kres marzeń w ten czas przedwieczoru trzy razy dziewięć dwa i siedem jest wynikiem czas kwietniowy się kończy, zaraz maj kasztanów a gdzie pit -y, podatki, bolesne rachunki? Trzy dni tylko zostały, Aishlinn nie ucieknie!!! I zdążając w zgarbieniu pod prysznica bicze myśl ostatną poświęcił rozważaniom sławy a może? a gdyby? a jeśli to możliwe? gdybyż tegosław zechciał zamienić na próbę róg upiorny na werbli brzęk bębnów, talerzy... o!...przyszłości świetlana, muzo dźwiękoskrzydła przyjdź, lecz od jutra, pitom daję dziś pierwszeństwo w konieczności ukojenia budżetu bólu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn Re: Pan Teddy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 17:03 Czy to jest na pewno forum muzyka czy ja coś przegapiłam ? Astir pouczysz mnie trochę ? Idę się przefarbować na lniano i uczyć śpiewu. )) W końcu Pan Teddy jest BARDZO DOBRYM EKONOMISTĄ i na pewno nie ma większych problemów z fiskusem i w końcu zacznie mnie chyba lansować ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikka Re: Pan Teddy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 18:20 Gość portalu: aislinn napisał(a): > W końcu Pan Teddy jest BARDZO DOBRYM EKONOMISTĄ Tak Ci powiedział? Hihihihihi, naiwna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn Re: Pan Teddy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 19:29 W coś trzeba w życiu wierzyć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikka Re: Pan Teddy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 19:35 Ja, kochana, zawsze weryfikuję to co mi mówią. Empirycznie. I zawsze mam rację. To by było ostatnie moje słowo na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: Pan Teddy 28.04.03, 19:44 Astir, Astir... Jak ja lubię, kiedy Ty piszesz! )) PS. Wczoraj cały dzień siedziałam nad PIT-ami! Wrrrr! Odpowiedz Link Zgłoś
aislinn Forum rurowe 29.04.03, 15:15 Vulture wylogował się, założył swoje nowe zielone kąpielówki , pogłaskał po brzuszku Dannii usmiechającą się z plakatu w jego nowo wyremontowanej łazience i zanurkował do wanny. Przez nieco ciasne sitko przedostał się do odpływu, i dalej popłynął rurami w stronę centrum. Celem jego była łazienka tejemniczej kobiety o wdzięcznym imieniu Randka. Vulture spieszył się by zdążyć tam nim Randka skończy swe wieczorne ablucje i opuści wannę. Znał trasę na pamięć, płynął więc z zamkniętym oczami, nucąc w myśli ostatni przebój Phila. Wtem jego philowa głowa zderzyła się z czyjąś równie twardą czaszką. _ Jak płyniesz, k........ człowieku ! - wykrzyknął. - No co, zmęczyłam się , z Otwocka taki kawał a jeszczed tyle drogi przede mną . Vulture otworzył oczy i rozpoznał Nikkę. - Nikka ! Co Ty tu robisz ? - A, płynę do Agenta, bo wiesz, miał mi wypalić parę płyt Clan Of Xymox, a zanim pociągiem dojadę to sam rozumiesz... - no to narazka. Zgadamy się na forum. -Pa ! Vulture popłynął dalej. Tymczasem Nikka dziarsko płynęła na północ. Hmm, wczesny Xymox jest wart tych bezpowrotnie utraconych kilogramów. nikka płynęła niczego się nie spodziewając, gdy tymczasem z dali dobiegł jej głos: - sabłej is a pornoł... O k........ - pomyślała Nikka. Co za palant tak fałszuje ??? i to te pitu pitu w dodatku ! nie zniosę !!! - i wpadła na ledwie żywą ze zmęczenia Aislinn. - Rety, Ais , ty lepiej nie śpiewaj, skoncentruj się na filozofowaniu dziecko drogie, bo wszystkich z tych rur wystraszysz ! Gdzie płyniesz ? - Eh, hh, właśnie, ku- piłam nowe Gathering i hh, tfu, zakrztusiłam się. hh wracam do domu... - to wracaj, ale może po cichu... I wtem... "W nieskończonym świecie środek jest wszędzie" Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Forum rurowe 29.04.03, 16:03 Aislinn, niech spotkaja Pizmaka w tej kanalizacji, ktory pije przez slomke piwo z sokiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn Re: Forum rurowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.03, 16:09 Ale pod warunkiem że pomiędzy sipami będzie śpiewać kleszów. I będzie w rajstopkachj bierkowych. Oki ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgentCooper Re: Forum rurowe IP: 143.26.82.* 29.04.03, 16:16 pizmak31 napisała: > Aislinn, niech spotkaja Pizmaka w tej kanalizacji, ktory pije przez slomke piwo > > z sokiem.... Aislinn, niech spotkaja Pizmaka ktory nie tylko pije piwo z sokiem ale rownoczesnie podruje swoj uroczy nosek, rozgrywa partie rajstopowych warcabow z innymi uroczymi zyjatkami zamieszkujacymi rurowy swiat a takze prowadzi kramik z archiwalnymi nagraniami trzech zaginionych w kopalni Makoszowy bulgarow, ktorzy zabladzili tam na wycieczce w czterdziestym szostym.... Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Forum rurowe 29.04.03, 16:24 AgentCooper!!!!!!! Ty talent masz literacki, bardzo mi sie podoba ten obrazek. Troche jak z Alicji w krainie czarow oraz z Umberto Eco. Bardzo wyrafinowane... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn Re: Forum rurowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.03, 16:30 Popieram. niech Agent trochę rozwinie swoją wizję )) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgentCooper Re: Forum rurowe IP: 143.26.82.* 29.04.03, 16:35 Gość portalu: aislinn napisał(a): > Popieram. niech Agent trochę rozwinie swoją wizję )) chwilowo nie mam czasu, bo sie zbieram na urlop hehe...ale jak wroce to hoho albo jeszcze wiecej....tylko musze przebrnac przez poprzednie kilkaset odcinkow bo na 257 sie zgubilem - to jak ona go kocha, tak ??? I to Pizmaczku nie Eco tylko zmixowany Boris Vian z dzielami wybranymi Lenina... Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Forum rurowe 29.04.03, 16:41 Ups, to prawda Borys, Borys, Borys. I wykonczymy wszystkich obrzydliwcow. Sierpem i mlotem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn Re: Forum rurowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.03, 16:52 Chyba nie ma znaczenia kto kogo i tak dalej i tak nikt nic nie wie ....)) Odpowiedz Link Zgłoś
aislinn Forum rurowe part 2 29.04.03, 20:36 Zza zakrętu wyłoniła się niezwykle barwna postać. Za niedużą, zgrabną główką miała tułów przyodziany w brązowe futerko, a długie nogi zdobiły wielokolorowe rajtuzy w kratę, zakończone najnowocześniejszymi płetwami, specjalnie zaprojektowanymi do celów komunikacji rurowej. - Piżmak ! Kopę lat ! Co słychać ? – spytała Nikka. - No witaj, malutka ! Tak sobie klabing uprawiam, komp mi się popsuł więc nie mam co robić i pływam po ludziach. Całe szczęście, że Janek po stracie roboty załapał się jako stróż rurowy ! Wreszcie człowiek może bezpiecznie się poruszać po tym mieście, bo zawsze poczciwina ostrzeże przed skażeniem terenu. Jakby na zawołanie w tym momencie rozległ się metaliczny głos Janka: - Uwaga uwaga ! Uprasza się o ostrożność w sektorach trzecim i czwartym. Sektory skażone Kają P. Powtarzam : uprasza się o ostrożność w sektorach... - - No proszę ! Znów! Co za miasto cholerne, gdzie nie wypłyniesz to skażenie ! dobrze że mam ze sobą swojego swimmana ! Zaraz sobie kleszów zapuszczę i kicham na skażenie! - Ba ! Jak ktoś taki zdizajnowany, to mu dobrze. W każdej sytuacji sobie poradzi... – westchnęła Nikka i udała się na północ, szczęśliwa, że nie musi przepływać przez sektory trzeci i czwarty. Piżmak zaś sięgnęła zwinnie za plecy, spomiędzy rajtuzów i futerka wyciągnęła dwie cienkie rureczki zakończone gąbeczkami i włożyła je sobie do uszu. Wkrótce w jej uszach rozległy się kojące dźwięki Cool under Heat... Swimman był najnowszym krzykiem mody, dostępnym na razie tylko dla wybranych. Zresztą, nie każdy się decydował – wymagał on bowiem zaszczepienia w dolnej części pleców małego portu, który pozwalał na swobodną komunikację dźwięków pomiędzy wyobraźnią i pamięcią a uszami. W końcu nie każdy pamięta to, czego chce akurat posłuchać... Nie każdego zaś stać na wzmacniacz pamięci.. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Rurum forowe 30.04.03, 05:14 Aislinn, piękne; widzę, że motyw z wizytami przez łazienkę Cię zainspirował, hehehe... No, ciekawe, co bym powiedział, gdyby podczas kąpieli ktoś mi wpełzł przez odpływ... )))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Bajka o Królewnie Śm_esce 30.04.03, 06:01 Królewna Śm_eska błądziła od paru godzin po ciemnym lesie. Musiała uciekać z rodzinnego zamku przed fochami swej okrutnej macochy, Martoli, która zmuszała ją do słuchania godzinami przebojów Krzysztofa Krawczyka w wykonaniu zamkowych Trubadurów. Ojciec Śm_eski, król Jasiek Sześćset sześćdziesiąty szósty, nic nie mógł poradzić, czując się całkowicie zależnym od despotycznej małżonki, która była zazdrosna o urodę i powodzenie pasierbicy. Miała ona magiczną szafę grającą, którą codziennie pytała: - Droga szafo, powiedz przecie, kto ma najlepsze płyty na świecie? A szafa odpowiadała wówczas: - Piękne Twe płyty jak aniołki w niebie, lecz Śm_eska ma stokroć lepsze od Ciebie... Wtedy królowa Martola kopała ze złości szafę, która automatycznie włączała się na odtwarzanie hymnu państwa, „Keine Grenzen mehr” i zastanawiała się (królowa, nie szafa), jak by tu dokuczyć znienawidzonej pasiebicy. Pewnego wieczora Śm_eska nie wytrzymała występu Trubadurów, zabrała discmana i kilkadziesiąt podstawowych płyt, a następnie – nie bez żalu – opuściła zamek. Tułała się po lesie, tułała, aż w końcu doszła do polanki, na której stała chatka. Mimo pewnych problemów z wyłamaniem drzwi i wybiciem szyby w oknie, Śm_eska weszła do domku i doznała napadu śmiechu, gdyż wydawało jej się, że po uderzeniu się głową w niski strop przy wchodzeniu, popsuł jej się wzrok i widziała wszystkie rzeczy jakby pomniejszone, meble, wystrój wnętrz, wszystko było kilka rozmiarów mniejsze. Po chwili zorientowała się, iż – istotnie – wszystko, co znajdowało się w domku, wyglądało normalnie, tylko jakby stworzone dla dzieci. Mimo wszystko, postanowiła się zatrzymać na chwilę, gdyż była zmęczona, a i discmana trzeba było doładować. Śm_eska położyła się na jednym z mniejszych łóżeczek i zapadła w głęboki sen... *** - Hej, chłopaki, znowu jakiś dzik rozwalił nam drzwi! – powiedział krasnal Srutek, gdy zbliżył się do domku. - Ojej!- krzyknął krasnal Wultek – i okno znów wybite! To te cholerne wiewiórki! - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – zakrzyknął krasnal Tedek po wejściu do chatki – Tutaj jest czyjś discman! - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!- wrzasnął krasnal Zerek – Tutaj są czyjeś płyty! - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – wydarł się krasnal Lowcio – Tutaj przede wszystkim KTOŚ jest!!! Ponieważ krasnale wrzeszczały strasznie głośno, królewna Śm_eska natychmiast się zbudziła i patrzyła z niedowierzaniem. - Kim wy jesteście? - spytała. - Panienko, my tu mieszkamy! Jesteśmy krasnalami – odpowiedział Greguś i przedstawił kolegow – To jest Wultek, Tedek, Srutek, Lowcio, Zerek, Asio i ja- Greguś. - A ja jestem Śm_eska. Uciekam przed kaprysami swej okrutnej macochy, królowej Martoli. Czy mogę się u was zatrzymać? - Ależ będzie to dla nas zaszczyt, droga królewno, racz tylko nie przyjmować obcych w domku, bo może się to źle skończyć – powiedział roztropnie Tedek. - Obiecuję, że nie będę – powiedziała Śm_eska i tak się stało. Krasnale codziennie chodziły do roboty, a w tym czasie Śm_eska pomagała im w domu i dni płynęły leniwie, spokojnie, ale do czasu... *** - Droga szafo, powiedz przecie, kto ma najlepsze płyty na świecie?- spytała swą czarodziejską szafę grającą królowa Martola, licząc na to, że wyrodną pasierbicę, która nie znała się na pięknie muzyki Trubadurów, dorwał wreszcie jakiś laryngolog. - Królowo, kolekcja twa z pereł się składa, lecz Śm_eska ciekawszą znacznie posiada – odrzekła szafa i dostała kopa. Królowa była wściekła i zaczęła obmyślać okrutny plan. - O, już ja jej dam złotą kolekcję, tej gówniarze jednej! Popamięta mnie!!! Śm_eska – jak co dzień – została sama w domu krasnali, gdy te poszły do pracy. Właśnie sprayowała ich chatkę w logo Deep Purple, na specjalne życzenie Wultka, gdy nagle usłyszała głos: - Płyyyty, bardzo tanie płyyyyty... – Śm_eska odwróciła się i zobaczyła uroczą staruszkę z koszem pełnym wspaniałych nagrań. - Ojej, dobra kobito, cóż za wspaniałości masz w tym koszyku! Jaka szkoda, że nie mam pieniędzy, na pewno bym którąś kupiła! – wykrzyknęła Śm_eska, nie wiedząc, że ma do czynienia z przebraną Martolą. - Ależ piękna panienko, ja Ci dam jedną płytę w ramach promocji, a jak kiedy będziesz miała pieniążki, to mnie znajdziesz i kupisz sobie jeszcze inne... tu masz takie wspaniałe rzadkie nagrania Nicka Cave’a – nikt ich nie ma, bo to jedyny egzemplarz. - Ojej, dobra kobieto, jakże Ci się odwdzięczę!- krzyknęła szczęśliwa Śm_eska. Chciała nawet dać staruszce coś do picia albo do jedzenia, ale ta gdzieś nagle zniknęła. - Widocznie spieszyła się z promocją do innych – pomyślała Śm_eska i pomknęła do domku, włączyć płytę. Podeszła do odtwarzacza, włożyła srebrny krążek i czekała na wspaniałe dźwięki muzyki Nicka Cave’a gdy z głośników rozległo się: „Cause I can’t stop loving you...” - Aaaaaaaaaaa! Krzyknęła zszokowana Śm_eska i padła jak martwa na ziemię. *** - Chłopcy, co tak cicho koło domku? Nie słychać żadnej muzyki... – zastanawiał się Asio, gdy wraz z kolegami wracał z pracy. - Może Śm_eska usnęła, pewnie ją zmęczyło malowanie logo Deep Purple – powiedział Greguś i popatrzył z wyrzutem na Wultka, który udawał, że nie słyszy. Ale na domku nie było żadnego logo... Krasnale weszły do środka i znalazły Śm_eskę, leżącą bez życia na ziemi. Na nic zdawały się próby reanimacyjne – Śm_eska była jak martwa. Krasnale, nie widząc innego wyjścia, ułożyły ją na łóżku i zapłakały rzewnie. Płacz, rozlegający się po całym lesie, usłyszał rycerz Ilhan, który akurat polował nieopodal. Skierował konia do chatki krasnali i zastał tam siedmiu płaczącycj karzełków i leżącą bez życia Śm_eskę. - Buuu... a mówiliśmy jej, żeby nie przyjmowała obcych.. to na pewno sprawka tej obrzydliwej królowej... – wyjaśniał Ilhanowi Srutek. - Da się na to coś zaradzić, twardym trza być – powiedział Ilhan i podszedł do odtwarzacza. W środku była dziwnie wyglądająca płyta... - Ahaaaa, teraz wszystko jasne... dobra, mali ludkowie, nie martwcie się. Wszystko da się naprawić – powiedział Ilhan i włączył płytę Stone Roses. Śm_eska natychmiast otworzyła oczy. - Ach, co za piękne dźwięki! Cóż za wspaniały człowiek je tu przyniósł! Rycerzu, będę Ci wdzięczna do końca życia! – zakrzyknęła Śm_eska i rzuciła się Ilhanowi na szyję. Wtem drzwi rozwarły się z hukiem i do chatki wpadła Madencja, małżonka rycerza Ilhana. - Aaaaaaaaahaaaaa! Tu jesteś! To ja czekam z obiadem, a ty się z obcymi babami obściskujesz! - krzyknęła wściekła. - Ależ, kochanie, to nie tak, widzisz, ta pani leżała i musiałem jej pomóc.. – zaczął Ilhan, ale było już za późno. Madencja kopnęła go tak mocno, że złamała mu nogę. Krasnale i Śm_eska wycofali się dyskretnie na zbieranie jagód. *** Królowa Martola od pewnego czasu miała wspaniały humor. Nie było już Śm_eski, której kolekcja płyt była ciekawsza od królewskiej. Magiczna szafa grająca, na zadawane jej pytanie: „Droga szafo, powiedz przecie, kto ma najlepsze płyty na świecie?” odpowiadała teraz: - Twa kolekcja najlepsza jest w świecie, o Pani, wszystkie inne zbiory są zupełnie do bani. Teraz Martola pytała szafę o swą kolekcję jedynie z czystej próżności, jednak pewnego dnia... - Droga szafo, powiedz przecie, kto ma najlepsze płyty na świecie? - Kolekcja twa błyszczy perłami i złotem, lecz przy Śm_eski zbiorach zwyczajnym jest gniotem – odpowiedziała nieoczekiwanie szafa i uciekła z zamku, bojąc się kolejnych kopniaków. - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!! !! – krzyknęła Martola i zemdlała. Koniec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn Re: Bajka o Królewnie Śm_esce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.03, 09:41 No a co w końcu ze Śm-eską ? Tak zbiera te jagody po dziś dzień? nie bedzie hapiendu ? Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Bajka o Królewnie Śm_esce 30.04.03, 12:17 Aislinn, Vulti, znowu sie nisko klaniam. Kurcze, ludzie to maja talenta pisarskie.... Piwo macie na njablizszym zlocie. Niestety, z sokiem (vulti, mozesz sobie przecedzic) i slomka (ale Ty aislinn zdaje sie takie lubisz). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aislinn Re: Bajka o Królewnie Śm_esce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.03, 12:22 Ja lubię. Nie ma to jak piwo z sokiem i .... Co, może być ? Pewnie zanim Agent wróci to jeszcze coś popełnię . A, nie było Cię wczoraj na czacie to sobie pozwolę Cię pozdrowić od A. tutaj - wysłał nam sms-em pozdroovka z Krakowa dla całego TWA.. )0 Odpowiedz Link Zgłoś
starshine Re: Bajka o Królewnie Śm_esce 30.04.03, 15:01 to jest przeecudne (mimo, ze o mnie nie ma tam ani slowa )). Szczegolnie zona Ilhana mi sie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Bajka o Królewnie Śm_esce 01.05.03, 19:13 więcej bajek! więcej bajek! więcej bajek! .......... to tylko taki drobny akcent pierwszomajowy))) Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: Bajka o Królewnie Śm_esce 03.05.03, 14:18 Czuję, że powinnam wypowiedzieć się na temat Śm_eski i tego co ją spotkało. Stała się mi bliska. Historia przedstawiona przez Vulture'a poruszyła mnie do tego stopnia, iż postanowiłam bliżej przyjrzeć się pewnym faktom, co zrelacjonuję wkrótce. A na razie mogę stwierdzić, że: TO WSZYSTKO PRZEZ WULTKA! Gdyby nie jego egoistyczna i samolubna prośba, by Śm_eska wysprayowała chatkę logo Deep Purple, nie doszłoby do spotkania z Martolą i kolejnych dramatycznych zdarzeń. Wultku ! Wstydź się! PS. Pozdrowienia dla krasnali. Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Bajka o Królewnie Śm_esce - NOWE FAKTY 03.05.03, 15:56 [ Z dedykacją dla Vulture'a- autora pomysłu ] Źle działo się w królestwie. Królem Jaśkiem-z panującej dynastii Ostrorogów- zawładnęła niebezpieczna obsesja. Zamiast rządzić, zamykał się w swych komnatach i zgłębiał księgi okultystyczne, traktujące o wykorzystywaniu odciętych owczych głów do rytualnych obrzędów. Zamartwiał się leciwy pisarz królewski- Cze, co będzie z państwem, bo król zapragnął sam napisać podobną księgę. Miała nosić tytuł: "Milczenie owiec". Królowa Martola-druga żona Jaśka-uznała, że to doskonały moment, by nie niepokojona przez nikogo, mogła pozbyć się znienawidzonej pasierbicy- królewny Śm_eski. Smarkula zostałam uznana za osobę o najbardziej wyrafinowanym guście muzycznym, czego zła macocha znieść nie mogła. Wygnała więc Śm_eskę z państwa i ostrzegła, że jeśli chciałaby powrócić, to ona zacznie gnębić poddanych muzyką Kasi Kowalskiej, Kai Paschalskiej i Mietka Szcześniaka. Cóż miała robić biedna dziewczyna, opuściła rodzinny pałac i ruszyła przed siebie. ========== Długo szła przez gęsty, ciemny las, aż dotarła do małej chatki. Wewnątrz pusto, drzwi zamknięte. Wyjęła więc małą srebrną płytkę z napisem "The Doors" i delikatnie włożyła ją w niewielką szczelinę przy klamce-zamek puścił natychmiast. Weszła do środka, znalazła niewielkie łóżeczko, ułożyła się w nim wygodnie i zasnęła. ========== Jak się później okazało, był to domek siedmiu krasnoludków. Przesympatycznych i bardzo gościnnych. Śm_eska zamieszkała u nich na stałe. Rano, krasnale wychodziły do pracy, a kiedy wracały, dotrzymywały jej towarzystwa. -Teddek dbał, by Śm_esce niczego nie brakowało. Organizował rozrywki, dyscyplinował resztę krasnali, by odciążały ją w pracach domowych, ustalił dyżury w kuchni, podzielił obowiązki przy sprzątaniu, praniu, prasowaniu... -Wultek rysował dla królewny piękne obrazki, obdarowywał ją również płytami z limitowanej serii "Vulture Collection", które pozostawiały niezatarte wrażenie. -Ze Srutkiem rozgrywali towarzyskie mecze piłki nożnej, które sędziował Gregkuś - a robił to zawsze tak, by Śm_eska wygrywała(!) -Lowcia, królewna traktowała jak młodszego brata. Lubiła ich wielogodzinne wieczorne rozmowy choćby o wspaniałej muzyce w wykonaniu utalentowanych wokalnie i tanecznie pań. -Kiedy było jej smutno, szła do Homcia. Ten umiał pocieszyć. Zwykle podawał przykłady jeszcze bardziej smutnych-tragicznych wręcz- sytuacji, które mogłyby przecież wydarzyć się w życiu Śm_eski. Skutkowało. -Miecik zaś zabierał ją na przejażdżki po okolicy dziwnym pojazdem, nazywanym pieszczotliwie "ciuchcią". I tak płynęło im beztrosko życie. Do czasu. ========== Kiedy Martola dowiedziała się od swego lustrzanego alter ego-Coala Chmabera- iż Śm_eska żyje i ma się dobrze, postanowiła, że tym razem doprowadzi sprawę do końca. Odpowiednio zdizajnowana stanęła przed chatką i zapukała do drzwi. Śm_eska otworzyła i zobaczyła jakąś owiniętą w chuściny babulinkę, która trzymała w dłoni kilka bardzo atrakcyjnych płyt. -Śliczna panienko, kup płytę. Tanio sprzedam- zachęcała kobieta. -Droga babciu, cena rzeczywiście jest kusząca, ale nie wiem czy powinnam- wzbraniała się królewna-nie widzę hologramów. -Dziecko kochane, człowiek tak chodzi i chodzi po tym lesie, to i nie dziwota, że się hologramy gdzieś poodklejały. Kup płyty, a spełnisz dobry uczynek. Zbieram bowiem pieniążki na wizytę u laryngologa dla mego wnuczka, który stracił słuch, zgłębiając twórczość zespołu Ich Troje. Śm_eska miała pewne wątpliwości, bo pamiętała rozmowę z nadwornym pisarzem-Cze, który strasznie złorzeczył, iż hologramów (które przyklejane są zwykle w najmniej odpowiednich miejscach) nie da się niczym usunąć. Ale argument o chorym wnuczku trafił do jej serca. Podała więc pieniądze kobiecie. Kiedy ta wręczała jej płyty, nagle zza krzaków wyskoczył jakiś brodacz i krzyknął: -Stać! Nie ruszać się! ZZ TOP!!! ========== To agent specjalny-Kuper-wkroczył do akcji. Reprezentował on Związek Zaciekłych Tępicieli Ohydnego Piractwa (ZZ TOP). Od kilku miesięcy prowadził śledztwo. Okazało się, że Martola to producentka nielegalnych płyt. Zarobiła już na tym procederze krocie, ale niczego nie można było jej udowodnić, bo nigdy osobiście nie trudniła się ich sprzedażą. Teraz wpadła w zasadzkę. Nie wiedziała, że to prowokacja i zakup kontrolowany. Nie spodziewała się również, że jest od dłuższego czasu obserwowana. Ludzie Kupera byli wszędzie. Na przykład pewna dziwna kobieta, które siedziała zwykle gdzieś na rozstaju dróg. Zapytana o cokolwiek filozoficznie odpowiadała, że: "Sowy nie są tym, czym się wydają". Mieszkańcy nazwali ją Pieńkową Damą. W rzeczywistości była to agentka Ais, która bacznie obserwowała okolicę. A krasnale? Jacy tam krasnale! To oddział specjalny TRON do zwalczania przestępczości fonograficznej w królestwie. Krolewna Śm_eska zaś została wtajemniczona w cały plan, mogła więc wiarygodnie odegrać swoją rolę. ========== -Martola została skazana na dożywotnie odosobnienie w przyzamkowej wieży. Siedziała tam i własnoręcznie naklejała-tym razem na legalne płyty-hologramy. A pracy jej nie było końca. Kontrolę jakości przeprowadzał sam Cze, który słynął ze swego zamiłowania do precyzji. Jeśli znalazł choćby najmniejszą usterkę, osobiście przynosił Martoli kilkaset nowiutkich płytowych egzemplarzy do oklejenia. -Chłopcy z TRON-u przygotowywali się już do kolejnej supertajnej akcji- mieli zbadać wszystkie wcielenia Maryli Rodowicz. -Agent Kuper (który jak się okazało nie jest brodaczem, broda to zdejmowalny element maskujący) teraz-z racji awansu-nie zajmował się już przestępstwami gospodarczymi tylko kryminalnymi. Miał znaleźć odpowiedź na pytanie, kto zabił niejaką Laurę P. Wyruszył więc szukać dowodów. Królewna Śm_eska długo patrzyła za nim, gdy odjeżdżał na swym białym rumaku. Była bardzo smutna. Nie mogła tym razem liczyć na pocieszenie ze strony Homcia, ale postanowiła zastosować się do jego wcześniejszych rad. Najlepszym sposobem na smutek bez dna była muzyka Nicka Cave'a. Płyta już czekała w odtwarzaczu. Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Bajka o Królewnie Śm_esce - NOWE FAKTY 03.05.03, 16:00 He he, bardzo ladne. Szkoda, ze mnie nie obsadzilas. Proponuje zmienic zakonczenie, że krolowa odjechala na bialym Pizmaku... Odpowiedz Link Zgłoś
aislinn Acccchhhhhhhhhhh!!!!!!!! 03.05.03, 16:37 pizmak31 napisała: Proponuje zmienic zakonczenie, że krolowa odjechala na bialym Pizmaku... No, fajny pomysł. Rozumiem , że Piżmaki trenują dla kondycji w wolne majowe dni ))) Tylko proszę bez wybijania sobie paluszków !!! Eska, masz u mnie duuuuuuuży browar pzy najbliższej okazji i będę Ci dozgonnie podsyłać kolejne rzeczy w stylu pani przedszkolanki za PaniA Pieńkową. To się nazywa dobre obsadzenie w roli! Dziękuję ! A oporócz tewgo - dla mnie bomba... ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Śm_eska story 04.05.03, 18:47 Śliczne, baaaaaaaaaaaardzo ładne. Super, super, królewno (sama chciałaś malować to logo, przyznaj się). A numer z białym piżmakiem byłby do zrealizowania, tylko nie wiem, w czym wybiela się piżmaki... jakies pomysły? Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Śm_eska story 04.05.03, 18:51 Pizmaki wybielaja sie same z siebie, bez wybielaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
jovan_a Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:03 Piżmaki nie potrzebują wybielaczy. Lśnią kryształowym blaskiem - cóż, że czasami odbitym...)) Odpowiedz Link Zgłoś
pizmak31 Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:06 Ale to nie wiem czy mam sie obrazic czy sie cieszyc... Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:08 Czyli nie trzeba piżmaków kąpać w Domestosie? Ani w Ace? Ani w Ace Of Base? Odpowiedz Link Zgłoś
jovan_a Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:11 No jak to co??? Skakać z radości ponad czterotysięczniki! Jaki to tylko piżmaki i (czasami) swistaki potrafią)) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: Śm_eska story 05.05.03, 06:00 Czy za badanie wszystkich wcieleń Maryli Rodowicz nie należy się specjalne odszkodowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: Śm_eska story 05.05.03, 23:31 vulture napisał: > królewno (sama chciałaś malować to logo, przyznaj się). Najpierw, w ciemnym lesie, wykorzystają niewinną sierotkę, a potem mówią: Sama chciałaś! Ech, te KRASNALE ! Odpowiedz Link Zgłoś
aislinn Można prosić o więcej ? 06.05.03, 12:32 Agent, może Ty ? Obiecałeś...albo Astir? A może Vulture ? A Teddy dawno nie pisał.... no dajcie coś no tu ! Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Można prosić o więcej ? 06.05.03, 19:42 aislinn napisała: > Agent, może Ty ? Obiecałeś...A może Vulture ? A Teddy dawno nie > pisał.... no dajcie coś no tu ! Dobrze gada (i to bez wódki no dajcie coś no tu! Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: griil 09.05.03, 18:49 Król Teddy był zły. Bo też ile wieczorów i nocek, nocy i ranków można patrzeć na ciągle tak samo zaczerwienione, spocone i otłuszczone gęby tych niby to królewskich rycerzy? A zresztą - gdzież się podziała ich rycerskość? Od czasu ostatniej wojny czterdziestoletniej nikt już nie kwapił się, by zaatakować państwo TWAńskie...oj, źle się działo...sąsiedzi państw ościennych pogrążyli się w gnuśności programowanej, w dobro - życiu przenudnawym, wykres produktu narodowego brutto piął się w górę, nieopanowanie wyprzedzając nawet przyrost naturalny - a no bo komu by się chciało wysilać! Nikt nie siał, nie robił a zbierał. Onegdejsze cnoty rycerskie ulegały postępującej degradacji, brzuchy rosły, łysiny od niemyślenia powiększały, nawet panny powabne: piżmak, mallina, aishlinn i cosmiq - girl, wzorem inszych Julii, Ofelii i Scarletek wolały klasztorne krypty i krużganki nad oczekiwanie cudu przebudzonej rycerskości... Król Teddy był zły...Dłoń mu się niespodzianie w pięść zacisnęła na szklanym pucharze i z furia nagłą wyrżnęła tymże o piaskowce posadzki, przerywając tym dźwiękiem usypianie kamieni łupkowo - ceglanej ściany. Zdziwili się Teddowi rycerze nagłą ekspresją swego pana, zapomniawszy swą wytłumioną winem pamięcią o czasach osławionej w pradawnych pieśniach humorzastości najjaśniej panującego. Popodnosili swe zapuchnięte oblicza w nadziei oczekując upragnionego pretekstu do rozbudzenia zabawy w to kolejne, senno - burzowe majowe popołudnie, ale...zawiedli sie srodze. - Służba! a bystro mi tu, nooo! - napięty szept strun głosowych Teddego rozległ się ponaddźwięcznym echem po komnacie biesiadnej. Dwóch giermków, potykając sie o własne, rozwiązane w nowomodnym stylu, tasiemki ciżemek, podbiegło kustyk - kuśtyk do władcy swego. - won mi natychmiast z tym okraglakiem do kuchni zamkowej: porąbać, połamać, ukrócić, udusić...ale już! W osłupieniu wielkim popatrzyli to na króla, to na symbol całego królestwa i ...nie ośmielili sie przecież sprzeciwić. Splunęli w dłonie wzorem leśnych ludzi, wzięli głęboki oddech, przykucnęli w napięciu mięśni przywiędłych oraz zanikającej elastyczności ścięgien i...poleciały misy, dzbany i puchary przechodnie na rycerzy, na posadzkę polało sie wino małmazyjskie i porzeczkowe, pieczone ptactwo i grillowany karczek sarni poturlały się bezładnie...oj, działo się , działo... W przeczuciu katastrofy końca czasów dostatku Argus o mało rozumu nie postradał, stazzio oszołomiony zastygł wzorem Lotty w króla wpatrzon, As - chaotycznie, żeby nie powiedzieć - przypadkowo łapał co padało, wznosił do ust i pił, pił, pił...czasami coś tam skubnął, ale naprawdę niewiele tego było...co poniektórym rycerzom łza sie z nagła zakręciła na ten niespodziewany wybryk królewski, lecz zmilczeli. Nie czas to był na veto, o nie...jeszcze nie... - Panowie - zaczął Teddy szeptem - (no tak - panowie, wszak panie już z dawna szaty zakonne podkasawszy, za namową Abry sprzysięgły sie w amazońskiej odmianie TWA - FeTa - Feministyczne Towarzystwo Aktywności i przyjemnościom turniejów międzyklasztornych oddawały się w skrytosci wielkiej przed światem gnuśnego rycerstwa) - źle sie dzieje w panstwie naszym! Dośc okrągłego stołu, dosyć gładkich słówek i śniedzenia naszych zbroi w podzamkowych lochach, dość pozytywnego myślenia i dobrosąsiedzkich stosunków międzynarodowych! Krwi nam trzeba, wybudzenia z otępienia statecznego i golonkowo - piwnych przyjemności! Moc żądz w narodzie mus wzmóc! Zarządzam : koniec swiąt, pierwszy i trzeci maja przebiesiadowalim, nawet ósmy przeżylim w cierpkości winnej, lata lecą a my??? Nastał czas, by Nasze kolejne, królewskie decyzje dobrze słuzyły TWA, gospodarce, ludowi pracy i przedsiębiorcom - ogłaszam koniec wielkiej majówki! Dezynsekcja dla królestwa! Miecze w dłoń! Perrorował by Teddy dalej, gdyby wraz ze wzrostem cisnienia werbalnego nie odezwał się w bólu przypomniany ucisk kołnierzyka niebieskiego mundurka. Fakt ten przyhamował zapędy głównosterującego królestwem: się zaczerwienił, się spocił, się przymknął.. Ten właśnie moment wybrał niepokorny rycerz Miecio, by zadać nurtujące wszystkich pytanie: - My sweet prince (coś mu się potentegowało w przeciążonej, przecie nie żadnym placebo ale wyrobem wysokiej fermentacji główce), ale o co chodzi??? Rycerstwo zamarło, bezpośredniością pytania strwożone wielce, lecz Teddy - przybierając natenczas pozę cesarską, założywszy dłoń za guziki munduru, odparł z iście angielskim wdziękiem: - A ty, chłopcze nie zrozumiał mego orędzia, aaa? Taaa, tego było Mieciowi trzeba...najpierw z oddalenia a następnie w coraz większym natężeniu dźwięków telepatycznego poznania zrozumiał...reign in bloode... - Ale po co nam to, Panie, po co? - nieśmiały głosik kubasy rozległ się gdzieś z okolic podfotelnych. - Bo pić trzeba umić, ale nie wolno zapominać o cnotach i przymiotach rycerskich. Chcecie tutaj siedzieć, pić, jeść i leczyć kaca przez następnych 20 lat? Krople żołądkowe, paracetamol i vit. C to wasze ambicje na najbliższe lata? Rycerze moi, gdziez sie podział wasz duch bojowy, na koooooń!! - Panie nasz, zbroje rdza pożarła, husteczki białogłowych zbutwiały po kątach, konie orkę w polu wiosenną prowadzą, sąsiedzi cisi, spokojni i zgodni wielce, jak i z kim chcesz wojny prowadzić? - Lesiek wreszcie przedstawił swe wątpliwości. - Cooooooooooooooooo??????!!!!!!!!!!!! Teddym zatrzęsło w bezsile gniewu nagłego i oburzenia. Czyżby wśród całej rycerskiej społeczności nie znalazł się choć jeden, prawdziwy, lojalny rycerz sego władcy, który w bezmiarach świata zewnętrzenego potrafiłby znaleźć pretekst - choćby niewielki - do walki?? Zapadła cisza... Bzyk muchy wznosił się i opadał hałasem przerywając chwile skupienia. Nie patrzyli na siebie. Nie chcieli. Podziwiali wzór posadzki z piaskowca. Serduszka strwożone tętniły strachem schwytanego ptaszęcia. Nie byli już rycerzami. Dlaczego walki trzeba? przerwać czas pokoju? Wtem... a dlaczego nie? muśl przednia czy oszustwo? zdrada swego czy wyjście z patowej sytuacji? - A więc.... - Teddy wyraźnie sie niecierpliwił oczekiwaniem. - Królu mój i Panie Najmiłościwiej nam panujący - oby wiecznie - to może w poszukiwaniu wojny pojechałby......... ..........cdn? ------------------------------------------------------------------ Biedny Teddy nie wiedział, że tak głupi pomysł zaświtał w jego głowie po otrzymaniu tajemniczego wirusa, przesłanego jako załącznik do beczułki wina madagarskiego od księcia Love Lettera... Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Re: griil 09.05.03, 18:54 Wykończycie mnie kiedyś Przyznajcie się, robicie to specjalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Buehehehehe 09.05.03, 23:59 Znów mam syndrom tarzania się, zwłaszcza, jak sobie zwizualizuję pewne sytuacje Bardzo ładne, brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: griil - cz. 2 11.05.03, 17:54 ...paaada deeeszcz, wiosennyy paaaaaada deeeeszcz...ale to już nie była mżawka, początkowe krople wielkosci dojrzałych czereśni zamieniły się w jednościenną ulewę. O utwardzonej brukiem drodze pozostało tylko zmierzchajace popołudniem wspomnienie, zaznaczony ledwo - co bity trakt zamienił się w rwący strumień, niosacy wraz z hektolitrami wody cały brud łąk, lasów i okolicznych pól. Slejer, chabeta, która udało się rycerskiemu bractwu siłą odciągnąć od prac polowych, udawała, że podąża naprzód - tak samo zreszta, jak Ilhan, symulujący sam przed soba znajomość celu i kierunku. Czy miał jakikolwiek wybór? Słowo Teddego było rozkazem, jeśli król chciał wojny, musiała być, choćby się waliło, paliło lub...lało. Croatuls zaproponował rycerza Ilhana do tej roli niby to Odysa, niby Wallenroda (szkoda tylko, że Slejer nie był godzien miana konia trojańskiego, ech..) i - na wzór odrzucanego od siebie goracego kartofla - wszyscy uznali jego pomysł za znakomity. Coca - colą w zastępstwie odrdzewiacza doprowadzono jedną ze zbroi do względnego użytku; brakujące ubytki dospawano bezpośrednio na ciele Ilhana, chwycono w cztery chłopa i...na koń, iluś, na koń! Najpierw w 30 - stopniowym upale zdawał sie sam sobie hamburgerem w kleszczach automatycznego tostera, teraz nie mógł sie pozbyć upiornych dreszczy, szczękających z zimna zębów i uczucia rozpływania się - dosłownego, ponieważ źle zespawana zbroja przepuszczała nadmiar wody tylko otworami strzemiennymi a te wykazały sie zbyt małą przepustowością, niestety. Gdyby mógł pozbyć sie tej puszki na sardynki...tylko skąd wziać kowala na tym pustkowiu? Oprócz upragnionej wizji zakładu ślusarskiego kołatało w jego rozmiękłym umyśle jeszcze jedno pragnienie - GDZIE szukać wojny? a moze jeszcze inaczej: JAK wywołac wojnę? ...kto wszczyna lub prowadzi wojnę napastniczą...love not war, reef: give me your love - wolałby tak, ale król każe, rycerz musi...poddany w obliczu pana powinien miec wygląd...O! - colour my life...chociaż, biorąc wszelkie za i... ups! och, szajze! Gwałtowny wstrząs kupy żelastwa, nieme odbicie zadziwionej próby krzyku... ************** ...kiaruzela, karuzela na Bielanach co niedziela.. ...białe niedźwiedzie, rude tygrysy, żółte psy.... ...tupot białych mew...szeptem do mnie mów........ w kółko tak...cza cza cza... ...spadał w rozedrganą łapczywość przerywanego oddechu, rozkołysane unoszenie niby - czucia, bezkresną niekonkretność doznania istnienia. Otulony miekkim ciepłem roztapiał się w nieświadomości bez życzenia poznania miejsca i czasu, za przestrzenia, ponad zmysłem czucia ujednoliconego całościa przyciagania cząstek chęcią konsensusu... Trawy? kwiaty? motyle? rozgrzewały chłodem bezdotykowym ciało musnięciami łagodnymi uśmierzając zapraszając do trwania w niebycie... słoneczny promień pozbawiony palacej natarczywości rozgrzewał udrękę bólu wspomnień, przesuwając się od cierpień nogi w górę rozmasowując cierpliwie kojąc dawał siebie pragnieniem oczekującym zabierając ostoje chłodu zbolałego...nie chciał...nie chciał przebudzenia zapomnianego, nie chciał poznawać siebie, swych przeszłych myśli...skupiony w rozbiciu na wirujące cząstki rozproszone w schwytaniu jednością zapomnianego doznania... - A waćpan długo tak bedziesz jeszcze polegiwał, aaa? Z przestrachem nagłym oprzytomniał momentalnie. Uniósł powieki i...duże, hm..niebieskie oczy, pszenżytni kłos warkocza (brunetki, blondynki ja wszystkie was dziewczynki caałoooooować chceeeee...), mallinowe usteczka wpatrywały sie w niego z ciekawoscią i - tak, znał ten wyraz twarzy, niestety - złością. - He? - podtrzymał tak mile rozpoczętą konwersację. - Ech, te chopy, rzekła nadobna pannica, pochylając się nisko nad nagą piersią Ilusia... .................................................... cdn......chyba Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Siedmioro samograjów 24.05.03, 15:17 Trzy dziewczęta z biednej japońskiej wioski z czasów feudalnego ucisku, mallina, martolka i nikka powiedziały: dość! Nie może tak być dłużej! Czy nie ma we wsi żadnego mężczyzny, który pokonałby straszliwego Woland-sana i jego bandy Rozrywkowych Roninów??? Okrutna ta drużyna co dwa tygodnie przybywała do ich maleńkiej osady i szerzyła spustoszenie w sercach, plonach, ale najbardziej uszach biednych wieśniaków. A to za pomocą muzyki słynnego za morzami zespołu Modern Talking, której zmuszeni byli słuchać biedni, niewykształceni wieśniacy. Niewykształceni, ale jednak tęskniący za muzyką inną, piękniejszą, bogatszą, bardziej przystającą do ich głodnych niezwykłych dźwięków dusz. Wieśniacy, sadzący na zalanych wodą polach swoje słabiutkie nutki i gamy, musieli oddawać je na pożarcie okropnej bandy. A ta, nie pytając, rozstawiała po wsi wielkie głośniki, i w tango!!! Nikt nie był w stanie ich pokonać. Bo cóż może biedny wieśniak przeciwko Rozrywkowym Roninom, sami powiedzcie? Mężczyźni i kobiety a nawet dzieci, pokornie słuchali straszliwego zespołu, a co bardziej kolaborujący z bandą nawet wybijali nogami takt. Wielu pomarło w straszliwych katuszach, ci którzy przeżyli byli jeno cieniami samych siebie. Oj nie, tak być nie może, przecież my tu poumieramy prawdziwej muzyki nie usłyszawszy! zakrzyknęły trzy najdzielniejsze dziewczęta, trzeba prosić kogoś o pomoc. Jak pomyślały tak zrobiły. Wyruszyły do najbliższego większego miasta... Słynny samograj Teddy-san straszliwie się nudził. Już dawno nikt mu nie zaproponował żadnej roboty. Wszystkie teleturnieje wygrane, pieniądze wydane, sake wypita. Gnuśność i rosnący brzuch po prostu. Jego miecz zwany Killing Joke od tygodni leżał bezużytecznie w kącie. Z radością więc powitał powabne wieśniaczki i obiecał im pomoc. Już dawno słyszał o bandzie Wolanda i jej niewyobrażalnych okrucieństwach. Nadszedł czas, do boju!!! - zakrzyknęła jego dusza. Wiedział, że sam nie da rady podstępnemu Wolandowi. Postanowił więc poszukać kilku dobrych samograjów. Kolejno zgłaszali się: Ilhan-san, którego straszliwy Stone Roses wciąż ociekał krwią po ostatniej zwycięskiej potyczce (sam przeciw zjednoczonej bandzie siebiesława i tegosława!!!). Kolejny - Miecio-san siał zamęt w szeregach wrogów za pomocą nakręcanej katarynki, która wygrywała w nieskończoność utwory grupy Myslovitz. Zgłosił się także straszliwy Vulture, który z rzutów maksisinglami Phila Collinsa i obcinania nimi członków (przede wszystkim uszu) swoich ofiar uczynił wręcz nową sztukę walki. Jeżeli chodzi o Ihopeyouwilllikeme-sana - wystarczyło, że ów znienacka wymówił straszliwą nazwę: ju tu, i kolejny muzyczny bandyta gryzł piach. W końcu nieustraszony As-san, który w walce wręcz nie miał sobie równych, z okrzykiem: faith no more!!! rzucający się na całe gromady muzycznych abnegatów, by je ostatecznie pokonać. Do boju garnęła się także najdzielniejsza z wieśniaczek - nikka. Teddy-san dał jej swój sztylet nie od parady zwany Depeche Mode. Tak oto biedna, ale dzielna nikka została pierwszą kobietą-samograjem. Ruszyli do boju. Straszliwy Woland-san jak co dwa tygodnie muzycznie dręczył wieśniaków. Z radością patrzył jak ci biedacy ostatkiem podrygują w rytm łupu-cupu jak w spazmatycznych drgawkach. - Wykończę tę wieś i ruszę na miasto - pomyślał. Wtem - głośniki z której wydobywały się właśnie dźwięki jego ulubionego utworu "Cheri Cheri Lady" Modern Talking zamilkły. Zza wzgórza doszedł go jakiś inny, nieznany mu dźwięk. Woland-san rychło go rozpoznał. Był to dźwięk z jego najgorszych snów, z okropnych koszmarów. Nie miał wątpliwości, to brzmiały riffy z płyty "Killem All" Metallicy. - Więc jednak, Teddy-san i jego drużyna, szpiegowie się nie mylili. K...wa!!! - krzyknął do swoich zbirów. - Gdyby chociaż puślili "Reload", może byśmy im dali radę, a tak... Wiedział, że jego czas nadszedł. Jego straszliwi, a teraz bezradni, wojowie zatykając uszy umykali jak skoczki pustynne. Zginąć? Uciec? Albo ... Tak, w głowie zaświtała mu zbawienna myśl. Idąc w stronę drużyny Teddyego zrazu cicho, potem głośniej i głośniej, zaczął śpiewać: Running, On our way, Hidding, You will pay, Dying, One thousand deaths, Running, On our way, Hidding, You will pay, Dying, One thousand deaths, Searching, Seek and destroy, Searching, Seek and destroy... Koniec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mallina Re: Siedmioro samograjów IP: *.dip.t-dialin.net 24.05.03, 16:00 cze))) fajnie walczyc w takiej druzynie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 Re: Siedmioro samograjów 24.05.03, 17:23 Cze - rewelka!Spox i dzięx.Yo,men. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: As Re: Siedmioro samograjów IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 25.05.03, 10:13 Cze, to co prawda późny debiut, ale za to pierwsza klasa. Odpowiedz Link Zgłoś
homohedonistus Paragraf 22 - kolejny rozdział 25.05.03, 03:47 Dla forum muzyka nadeszły ciężkie czasy. Kolejny wariat z pewnego dalekiego państwa na literę I rzucił wyzwanie cywilizowanemu światu. Teggosław H. niespełniony śpiewak operowy po raz kolejny dał znać o sobie. Zgromadził w swoim państewku wszystkie możliwe płyty Phila Collinsa i zagroził, że nie będzie wahał się ich użyć. - Mam wszystkie płyty Philla Collinsa – zagrzmiał na zebraniu Organizacji Muzyków Zjednoczonych - i nie będę wahał się ich użyć! Władze Forum Muzyka wiedziały, że może im pomóc tylko jeden człowiek. Wezwano Munky’ego Minderbindera. - W tej sytuacji – rzekł Munky po zapoznaniu się z aktualną sytuacją – może wam pomóc tylko jeden człowiek. I ja go znam. Miło się z wami robi interesy. Jeszcze tego samego dnia do państwa na literę I została wysłana grupa interwencyjna pod dowództwem Vulturcarta. - Już ja mu pokażę – myślał sobie w samolocie Vulturcart nucąc sobie najnowszy przebój Dannii Minogue pod nosem. – a do tego wszyscy mamy udział w zyskach! - Ale nam pokazał! – rzekł głośno Gassparian siedząc i pijąc kolejne piwo w knajpie w państwie na literę I – teraz to już naprawdę chce mnie zabić. - Kto chce cię zabić? – zapytał flegmatycznie Czevinger dopijając kolejną szklankę soku pomarańczowego. - Vulturcart! Zabrał mnie tutaj po to by mnie zabić! Tu jest pełno płyt Philla Collinsa. A jak ktoś nie będzie wahał się ich użyć? - Vulturcart zabrał nas tu wszystkich. W takim razie wszystkich chce nas zabić. - A co to za różnica? - Mam wieści z naszego forum muzyka! – wykrzyknął Czevinger. - Co nowego? – zapytał Gassparian - Teddman zniknął. - Jak to zniknął?? - Tak po prostu. Pewnego dnia pożegnał się na czacie i zniknął. Wiesz, Teddman to nie byle kto, jest bardzo cenny. - Co chcesz przez to powiedzieć? - Widzisz, Teddman przez sen potrafi wychrapać piosenki, które momentalnie stają się nowymi przebojami. Wielka piątka miała na niego chrapkę. Podobno został porwany przez... A zresztą...ja ci niczego nie mówiłem. - A o czym my w ogóle rozmawiamy? - Munky Minderbinder to ma głowę do interesów – rzekł Czevinger z nad szklanki soku pomarańczowego. - Co znowu wymyślił? – zainteresował się Gassparian - Maszynę, która potrafi ocenić czy dana piosenka będzie przebojem czy nie. Od razu opchnął ją pewnemu koncernowi muzycznemu. - I ta maszyna naprawdę działa? - Działa! I to jak! - To dlaczego ciągle słyszę tylko te fatalne piosenki, których mam już dosyć? - Bo ona działa tak, że pozytywnie ocenia tylko piosenki artystów ze stajni Munky’ego. Genialne! Musieli mu jeszcze zapłacić, żeby mógł stać się monopolistą! - I pewnie jeszcze wszyscy mamy udział w zyskach? - Oczywiście! - Wiesz, Munky wynalazł idealny sprzęt muzyczny o idealnej jakości odtwarzania! Dzięki kampanii reklamowej na masową skalę już pierwszego dnia zakupiono 10 milionów sztuk tego sprzętu, mimo tego, że nikomu nie udało się jeszcze nic na nim odsłuchać. Z głośników słychać tylko ciszę. A sprzęt ten kosztuję ponad 5000 dolarów. - Dlaczego więc ci ludzie to kupują? - A nie chciałbyś mieć idealnego sprzętu muzycznego o idealnej jakości odtwarzania? - Chciałbym, ale ten sprzęt niczego nie odtwarza! - Munky tłumaczy, że ludzie nic nie słyszą, dlatego, że jego sprzęt ma idealną jakość odtwarzania. Ludzkie ucho nie jest wstanie usłyszeć tych idealnych dźwięków. - I co na to klienci? - Są zadowoleni. Posiadają tak idealny sprzęt o tak idealnej jakości, że nie są nawet wstanie nic usłyszeć. - Przecież to wariaci! - Nic podobnego! Nie chciałbyś posiadać idealnego sprzętu muzycznego? - I nie można zwrócić takiego sprzętu? - Można. Wystarczy przebadać sobie słuch, i jeżeli badania stwierdzą, że klient ma słuch w normie, wtedy może oddać sprzęt. Słuch można sobie przebadać tylko w jednym miejscu, w klinice pani doktor Madeeka. - I wtedy zwracają pieniądze? - Tak - A zwrócili już komuś pieniądze? - Nie, u nikogo nie stwierdzili do tej pory słuchu w normie. Zresztą, myślałbyś o zwrocie sprzętu w momencie kiedy dowiedziałeś się, że jesteś głuchy po przeprowadzeniu badań, za które musiałeś zapłacić 100 dolarów? - Ci ludzie to wariaci! - Ależ nie. Pamiętaj o tym, że oni też mają udział w zyskach. - Zastanawiałeś się dlaczego musimy brać udział w kolejnej części? - Dla pieniędzy? Mhm...dla pieniędzy i sławy! Mhm...dla pieniędzy i sławy autora...tak myślę. - I gdyby to chociaż było tak śmieszne jak część pierwsza - Zapominasz o czymś! - Tak? - Wszyscy mamy udział w zyskach! - Świetnie... W tle słychać śpiewającego Phila Collinsa. Niestety znalazła się osoba, która nie wahała się go użyć... Odpowiedz Link Zgłoś
vulture hehe, panowie 25.05.03, 14:49 Hh i Cze - bardzo ładne opowiadanka, przesiąknięte klimatem historyczno- kryminalnym i płytami Phila Collinsa (te rzuty maksisinglami muszę poćwiczyć). Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Krótko, acz ku przestrodze-profilaktyka uzależnień 27.05.03, 22:38 Agent Cooper, naspawawszy się boczniakami, szedł chwiejnym krokiem przez las i doświadczał wizji... Doznał już Interwizji, Eurowizji, a teraz lewitował w kierunku polanki, na której czekała umówiona dealerka boczniaków, Ais. - Skończyły mi się już – wyszeptał Agent w obawie, by nikt go nie słyszał. - Zaraz dam ci nowe, tylko uważaj na ślimaki -odpowiedziała Ais i wyciągnęła spod fantazyjnego fartucha ludowego sprytnie ukrytą kobiałkę z boczniakami. Agent nie zdążył nawet poczuć woni grzybów, gdy w krzakach zaszeleściło i wyłoniła się z nich, uzbrojona w wyrzutnię płyt Phila Collinsa tajna agentka Nikka 007. - Haaaaa! Wiedziałam, Cooper, że ty znów bierzesz! A miałeś przestać! Jazda na posterunek! I ty też, Ais! Nic się przede mną nie ukryje! – krzyknęła dumnie Nikka i poprowadziła oboje na pobliski posterunek. Komisarz Ne-Phil siedzial przy stoliku i przecierał chusteczką, niby to od niechcenia, marmurową statuetkę Bonnie Tyler, służącą do przytrzymywania papieru, a przez pomyłkę wykonaną w skali 1:1. - Więc nie wiecie nic o tej kobiecie i twierdzicie, że spotkaliście ją w lesie przypadkowo? – Zapytał posępnym głosem Ne-Phil. - Ależ oczywiście, ja się wybrałem na, eee, spacer po zdrowie, no i tego, zobaczyłem tę panią, eeee... – Cooper wyraźnie się plątał. - Cooper, wyraźnie się plączecie - zauważył trafnie Ne-Phil – ale ja mam na was sposób. Pójdziecie ze mną. Skoro nie chcieliście współpracować po dobroci... Publiczność biła brawo, wszyscy byli zachwyceni, kolejny występ Cher zakończył się sukcesem. Dyskotekowe rytmy, szalejące tłumy, wywoływanie na bis zachwyconej artystki, to wszystko robiło spore wrażenie. Również układ choreograficzny oraz ilość tancerzy i tancerek godna była pozazdroszczenia. Pióropusze ze strusich i pawich piór, brokat, boa, powiewające elementy skromnej garderoby... jedni tancerze siedzieli na krzesłach, inni rytmicznie podrygiwali naokoło gwiazdy, jeden siedział na krawędzi sceny i zagrzewał publiczność do zabawy, inny wskoczył na wzmacniacze, a jeden, który nie rzucał się specjalnie w oczy, siedział na krześle tyłem do publiczności, a przodem do artystki. Publika nie widziała dokładnie pasków, którymi przywiązany był do krzesła, ani zbolałego wyrazu twarzy... „A mogłem się przyznać”, pomyślał... Odpowiedz Link Zgłoś
aislinn Re: Krótko, acz ku przestrodze-profilaktyka uzale 28.05.03, 15:48 hehehe superek, vul. Ja lubię Twoje pisanie, zwłaszcza jak mnie obsadzasz w podejrzanych rolach. ))) Odpowiedz Link Zgłoś
e.lalka Re: cze, vulture, hh 28.05.03, 21:40 mogłabym tak czytać i czytać do łzy uśmiesznej ostatniej)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: griil - cz. 3 14.06.03, 00:59 ...piesek...pieseczek...spaniel...pudelek...nigdy więceeeej nie patrz na mnieee takim wzrokieeeem... - Tak czy nie? - wyczekujace i uważne spojrzenie dziewczęcia przygwoździło - już i tak rozłożonego na łopatki Ilhana do podłoża a wieloznaczmość pytania wprawiła w trzepotliwe drżenie jego rycerskie serdeńko: - Eeee..a o co chodzi? - z trudem udało mu się wykrztusić resztkę powietrza, pochowanego w zakamarkach płuc, po zaatakowaniu jego - wcale przecież nie wątłej! - klatki piersiowej przez walory nieznajomej dziewczyny...wagi piórkowej to ona jednak nie była... - Czy popierasz waść jedyną w pełni słuszną i właściwą politykę króla Teddy'ego w państwie TWAńskim? - truskawkowo - czereśniowe usta nieznajomej przybrały kuszacy wyraz niedookreśloności znaku zapytania. Ilhan, nieco zbity z tropu takim ujęciem istoty aktualnego problemu, przecież nawet pod-legły i pod-naciskiem, czuł się silny, zwarty i gotowy: - A juści! ...znaczy się ano tak! - upadły, lecz przecież jeno w swej fizyczności ułomnej, porwany nurtem tego wyznania wiary, myślom nadał moc formuły konkretu: " Będą powodzie i trzęsienia Padną królestwa, spłonie ziemia, Runą najtwardsze z twardych skał, Lecz nasz król Teddy bedzie trwał" - wyszeptał myśl dnia w rozpaczliwym zapatrzeniu niedotlenionego umysłu, sięgajacego 'Gazety Telewizyjnej"...miały być kapcie, 'Cotes du Teddyllon' i 'Ekstreme Sports' - a punktualnie o północy 19 czerwca nie jakiś tam "Piątek trzynastego", lecz z dawna wyczekiwane '25 filmów o bohaterach BMX - ów'...chlip, chlip.............nie wtrzymał: - Gdzie jestem? Co to za pytanie? Kim waćpanna jesteś? ???????????????????????????????????????????????????????? - Zamknij się, Iluś, o! błędny rycerzu! - ruchem wcale nie zalotnym (ech, te złudzenia początków) stanęła bezdźwięcznie po prawej stronie Ilhana. Nareszcie mógł obejrzeć pomieszczenie, w którym rozłożył go złośliwy? przypadek - dwa halogeny oświetlały punktowo sufit, kanmienne ściany złośliwie szczerzyły kły horrorem światło - cienia, wzmocnionego upiorną, zielonkawą poświatą stojącego w rogu pomieszczenia monitora. - Mam na imię Neska a to są moi przyjaciele. Przyjaciele? Z niejakim trudem powiódł wzrokiem w kierunku zgodnym z ruchem jej dłoni i dopiero wtedy ujrzał...sześć osób, które brał za wytwór swej nadwatlonej przeciążonym niedotlenieniem wyobraźni i prześmiewczej gry kamiennego światła. - My som skonsolidowana opozycja pozaforumowa, zrobilim hm...nielegalne referenduum w państwie Twańskim i dalszej władzy Teddy'ego mówimy stanowcze NIE! - Cooper, daj głos demokratycznej prawdzie. - OHO! - Ochotnicze Hufce Opozycyjne niech żyją! - jeden z chybotliwych cieni się wyraził, rozbrzmiewając głucho i wielce tajemnie, we wspomożeniu półmroku. - Ydorius? - Neska zwróciła sie w kierunku nastepnego światło - cienia. - OMO! - Opozycyjna Milicja Obywatelska zawsze na topie! - cień zatrzepotał w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. - Chleba i igrzysk, wojna i pokój, Anna Karenina...Eeeee... - Homohedonistos? - Wspierajmy Twańskie porno! - przekonywujace gesty wyodrębniły z mroków następny niby - cień. - Nikka? - Wspierajmy Twańskie gwiazdy! - dziewczęcy sopran rozbrzmiał echem przestrzeni zamkniętego pomieszczenia. - Gregkor? - TWA sucks!!! - zadudniło w przepaściach resztek zdroworozsądkowego umysłu Ilhana. - Vulture? - jeb! - dosadność konkretu tego słowa przerażała z moca postawienia kropki nad "i". - Ilusiu, czy teraz już wiesz, gdzie jesteś? ............. Czy mógł domyslać się istnienia innych światów, istniejacych poza okragło - stołowymi? Skąd te ostre kanty, skąd zacietrzewienie podstolikowe? Veto votum! ...games without frontiers, wars without tears...uwolnić profesora Filutka!!! --------------------------------------------------- cdn (hm... Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: griil - cz. 3 21.06.03, 18:01 Na imię mam Neska. A to są moi przyjaciele. -Aaaaaaastir? (tu poproszę o następny tekst) [ Na tobie zawsze można polegać. Nie pozostawiasz człowieka obojętnym. Powalające!!! ] pozdr. )) Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: griil - cz. 3 21.06.03, 21:52 Neska Ty mnie nie denerwuj! I żadnych pochwał, bo i tak nic nie zdziałasz - zaplatałam sie w tą ......................................................................... ha! rycerską? telenowelę i teraz nie wiem, jak z niej wybrnąć - byle szybko, bez bólu i na temat, ufff...cdn? ps. a kiedy Twój odcinek?)))) Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: griil - cz. 3 24.06.03, 00:28 astir napisała: > Neska Ty mnie nie denerwuj! To dla Twego dobra. Chcę wyzwolić w Tobie twórczy niepokój! > I żadnych pochwał Rozumiem. Umartwiamy się? Pełna asceza = klarowny umysł. > jak wybrnąć? - byle szybko, bez bólu i na temat, Niech moc będzie z Tobą! > ps. a kiedy Twój odcinek? Wyznam w tajemnicy, że strasznie nie lubię pisać. Ale czytać uwielbiam! Czekam więc. )))) Odpowiedz Link Zgłoś
homohedonistus brawo! brawo! brawo! 24.06.03, 00:38 666 wpis w tym wątku należy do Ciebie. Po nagrodę proszę się zgłosić do najbliższego rogatego. Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: brawo! brawo! brawo! 24.06.03, 00:43 A wiesz, że to jest myśl! Nie wiem tylko, co na to Rogaty. Tak się jakoś dziwnie składa, że już kilka razy podkradałam mu ten numer. I obiecałam, że więcej nie będę! ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: griil - cz. 3 24.06.03, 05:39 n_eska71 napisała: > Wyznam w tajemnicy, że strasznie nie lubię pisać. Chyba że komentarze pod mailami. Ochrzaniające za pisanie komentarzy pod mailami. Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: griil - cz. 3 24.06.03, 16:58 vulture napisał: > Chyba że komentarze ochrzaniające za pisanie komentarzy... Czuj się wyróżniony Vulture! Niewielu to spotyka. Trzeba sobie ODPOWIEDNIO zasłużyć. PS. "Ochrzaniające"? Dzisiaj dzień dobroci dla mnie, czy chwilowo zabrakło Ci bardziej dosadnych określeń? Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: griil - cz. 3 24.06.03, 19:09 n_eska71 napisała: > vulture napisał: > > > Chyba że komentarze ochrzaniające za pisanie komentarzy... > > Czuj się wyróżniony Vulture! Niewielu to spotyka. > Trzeba sobie ODPOWIEDNIO zasłużyć. Dziękuję, mamo. > PS. "Ochrzaniające"? Dzisiaj dzień dobroci dla mnie, czy chwilowo zabrakło Ci > bardziej dosadnych określeń? Na tym forum długo by taki post nie powisiał... Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Do zaczepnego dziś Sępa! 24.06.03, 20:10 vulture napisał: > Dziękuję, mamo. Nie spodziewałam się, że jestem dla Ciebie aż takim autorytetem. To miłe. > Na tym forum długo by taki post nie powisiał... I tylko to Cię powstrzymuje? A poza tym... Chcesz się bić? Chodź na priva. Nie będziemy zaśmiecać tu wątku! )))) Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Dobrze, Pani Matko. 24.06.03, 22:44 Ja już nie zaśmiecam, już posprzątam... szuru... buru... szuru... buru... Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!! 25.06.03, 13:41 vulture napisał: >już nie zaśmiecam, >już posprzątam Ktoś nam podmienił Sępa! :00000000 Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: griil - cz. 3 26.06.03, 23:27 n_eska71 napisała: > > Rozumiem. Umartwiamy się? Pełna asceza = klarowny umysł. APAP z rana jak śmietana. > > Wyznam w tajemnicy, że strasznie nie lubię pisać. ha! ha! ha!! ha! ha! ha! ha!!!!!!!!!!!!!!!!!))))))))))))))))))............ bo się nie podniosę! > Czekam więc. )))) I nawzajem)) Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: griil - cz.4 29.06.03, 03:56 - ilusiu, czy teraz już wiesz, gdzie jesteś? W mallinowym zdziwieniu zagubionej bezradności zamglonym spojrzeniem poszarzałych źrenic przylgnął do tego słodkiego szeptu czereśniowo - truskawkowych ust (kolagen? polimetakrylan metylu?). - Pomożesz nam? Halogenowe słońce zawirowało płowymi płomykami w aureoli rozsypującego się szelestu warkocza łaskocząc, budząc, uśmierzając podstępne znaczenie rozchichotanych cieni kamiennych fug. Podwójny błękit topił chwytając w sieć przymróżonymi uśmiechem kącikami oczu (skin master? ultradźwięki? liposomy?). - Ale...przecież...bo ja... - Właśnie ty, ilusiu - niedopowiedziane stało się rozproszonym zapomnieniem chwili dotyku, zapach truskawek intensywniał bliskością...palce Neski zabraniały rycerskim ustom teddo - poddańczych deklaracji. Muśnięciem molto legato zerwały niepewny szept ruchu warg by w zdecydowanym staccato pobiec ku podbródkowi rozbrajając udrękę niepewności swym tańcem zakończeń opuszków zapraszając czereśniowo - truskawkową pokusą bez - zbrojnej przestrzeni splotu migotliwych błysków przeskakujących z fali na falę. - Te, koleś! No tak - zapomniał. Miejsce, czas i...ludzie, którzy przecież stali tuż obok! - Może byś się tak obmył co - nieco, zanim zdecydujesz, co - dalej? Na słowa ydoriusa Neska podniosła się, stając obok łoża ilhana z przechylona na bok głową i skrzyżowanymi na piersi ramionami, w zamyśleniu spogladając w kierunku stojącego pod ściana monitora. Usiadł. Z lekka kręciło mu się w głowie: zmęczenie? oszołomienie dziwacznymi wydarzeniami? Ostrożnie wstał i odnajdując właściwy kierunek przy pomocy ruchu głowy ydoriusa, wszedł do łazienki, słysząc już tylko fragment dyskusji, dobiegający go na moment przed zamknieciem drzwi:...typowo intelektualne przerafinowanie, postmodernistyczne rozmamłanie, zastój sił witalnych, degrengolada i entropia... *** Nie wiedział, gdzie podziała się jego zbroja, ale w tym momencie nie miał już siły na analizowanie kolejnej zagadki. Małe, wyłożone białą terakotą i czerwoną cegłą pomieszczenie z umywalką i kabina prysznica w sposób całkowicie satysfakcjonujący zaspakajały pilność obecnych potrzeb. Mydło, resztka lawendowego płynu do kapieli...z ulgą fizycznego spełnienia odkręcił kurek z ciepłą wodą... Nie zdołał zauważyć maleńkiego pajączka, przycupniętego w ceglastym narożniku, który zza obłoków rozprzestrzeniajacej się mgiełki lepkości puścił do niego zielonkawe, staro - radiowe perskie oczko... *** W pomieszczeniu, które należałoby uznać za salę tronową, nie było żadnych sprzętów poza wzorzystymi dywanami zaścielającymi posadzkę i rozrzuconymi pod ścianami poduszkami. Czerń, jego ulubiona barwa, ostro podkreślała niezwykłą bladość oblicza...nie, to nie Obywatel Kane, lecz tajemniczy, madagaskarski książę Love Letter który - na wzór swego kultowego poprzednika w cierpliwym znudzeniu układał kolejne puzzle...a mały, niepozorny w swej pracowitości pajaczek snuł mu do ucha swe sieciowe opowieści... Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Nesko! 29.06.03, 03:59 Przepraszam, że tak skromnie, ale świt już blady świergotem ptasim wenę mi uciął cdn? Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Astir! 30.06.03, 00:35 Nie wolno mi Cię chwalić. Sama wiesz jak jest. Zresztą to przynosi REWELACYJNE efekty!!! A jeżeli zacznę marudzić i wybrzydzać, to Ty rozpiszesz się dodatkowo? Bo jeśli tak, to jestem skłonna przyłożyć się i sumiennie wykonać zadanie! )) PS.Ciekawa pora na twórcze pisanie. Wy dogadalibyście się z Vulture'm. On zwykle wstaje gdzieś w tych okolicach czasowych. Może być Twoim pierwszym recenzentem. )) pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Astir! 06.07.03, 22:35 n_eska71 napisała: > A jeżeli zacznę marudzić i wybrzydzać, to Ty rozpiszesz się dodatkowo? Nesko, leniwam ci jest niezmiernie, nie wybrzydzaj lepiej kochanieńka Odpowiedz Link Zgłoś
nefil Re: Fantasy? 02.07.03, 22:53 W Forumlandii nastaly czasy mroku i anarchii. Ta kiedys bogata, mlekiem i miodem plynaca kraina, zostala zalana przez hordy barbazyncow, ktorzy palili wsie i miasta, kobiety i mlodziencow gwalcili i w jasyr uprowadzali. Krol Forumlandii Asjus, choc sam bedac prawym i szlachetnym czlekiem, jednak do wladzy zdolnosci wiekszych nie przejawial. Nad obowiazki panstwowe przekladal uciechy zyciowe- grywal z mlodymi dziewkami w domino, raczyl sie najprzedniejszymi srodziemnomorskimi winami, a najchetniej czas spedzal na balach, gdzie tanczyl, spiewal i najpiekniejsze damy dworu podszczypywal. Doradcy krola jegomosci takze sprawami kraju zbytnio sie nie przejmowali, gromadzili dobra doczesne, a i talary od obcych dworow pobierali. Nad Forumlandia zbieraly sie czarne chmury, krolowie sasiednich krain nad rozbiorem tego niegdys szczesliwego kraju debatowali i swe wojska do podboju sposobili. Los krainy byl juz niemal przesadzon. Jednak w malym miasteczku mieszkala cnotliwa, wesola i pobozna bialoglowa- Nikkitina, ktora dowiedziawszy sie o polozeniu w jakim ojczyzna sie znajduje, pomyslala,ze tak dalej byc nie moze. Pewnego dnia sciela wlosy, nalozyla zbroje i ruszyla do stolicy, aby druzyne zebrac. Kwiat rycerstwa Forumlandii wowczas opilstwem bardziej byl zajety niz sposobieniem sie do ojczyzny ratowania. Tak tez i bylo owego wieczora, gdy w barze Iluzyja zjawila sie Nikkitina. Homohedonistus, Vulturo, Jankus Zerro, Ilhanus przy piwie siedzieli o dawne czasy wspominali, zdziwili sie, gdy nagle uslyszeli glos dziewczyny: - Bracia! Do szabel, bo ojczyzna w potrzebie! Na to zawolanie, jednoczesnie slodkie, acz sprzeciwu nieznoszace powstali i szabel dobyli. I tak rycerze na konie wsiedli i pod dowodztwem Nikkitiny,nawolywac lud do obrony przeciw wrogom poczeli. Wkrotce do tej gromady dolaczyli takze Jackus, Gregkorus, Mallinia, choc dziewczyna bedac,nikt tak jak ona lukiem poslugiwac sie nie potrafil. Na koniec do druzyny dolaczyli bardzo posepny,radosci nigdy nie okazujacy- Nefilus Gottus i Cze, ktory choc starcem bedac mial wiecej sily niz niejeden mlodzik. Tymczasem Asjus obawiajac sie wojny i krwi,abdykowal i zbiegl z krainy bezkrolewie czyniac. Obce krolestwa do kraju weszly i zaczely pochod ku stolicy. Jednak na drodze wkrotce atanela im druzyna Nikkitiny, ktora mimo tego, ze wyksztalcenia wojskowego nie posiadala, dowodzila swa mala armia jak zaden inny jeneral. Do decydujacej bitwy doszlo pod Danzingiem. Obcy woje, mimo przewagi liczebnej widzac zuchwalosc z jaka bili sie obroncy Forumlandii spierzchli po krotkim czasie z pola boju. A najmezniejszy z rycerzy- Vulturo dodatkowo zdobyl nielada trofeum- glowe Czamberusa- jednego z przywodcow wrogiej koalicyi. Po niedlugim czasie Nikkitina przez wdzieczny lud krolowa obrana zostala i wladala swa kraina dlugo i szczesliwie, niekiedy tylko surowo zdrajcow karzac, zatapiajac ich wlasnorecznie w beczkach ze smola badz w buty hiszpanskie zakuwajac. Kraina znow mlekiem i miodem plynela, szcegolnie wtedy, gdy dzieki madrum sugestiom swego doradcy finansowego- Jasinicy Szostkirazytrzy podatek liniowy wprowadzila. Wtedy to z emigracji powrocil rowniez Teddeus, nadworny muzyk poprzedniego krola, ktory to na banicje byl skazan za zbyt awangardowe podejscie do muzyki. Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: Fantasy 06.07.03, 22:32 nefil napisał: > Po niedlugim czasie Nikkitina przez wdzieczny lud krolowa obrana zostala i > wladala swa kraina dlugo i szczesliwie, niekiedy tylko surowo zdrajcow karzac, > zatapiajac ich wlasnorecznie w beczkach ze smola badz w buty hiszpanskie > zakuwajac. Choć ociupinka przyjemności królowej na osłodę się ostała Kraina znow mlekiem i miodem plynela, szcegolnie wtedy, gdy dzieki > madrum sugestiom swego doradcy finansowego- Jasinicy Szostkirazytrzy podatek > liniowy wprowadzila. A jednak fantasy, ech... Wtedy to z emigracji powrocil rowniez Teddeus, nadworny > muzyk poprzedniego krola, ktory to na banicje byl skazan za zbyt awangardowe > podejscie do muzyki. Teddy awangarda? Łzy się leją obuocz... Odpowiedz Link Zgłoś
teddy4 PROFESOR VULCZUR 19.08.03, 12:39 PROFESOR VULCZUR Jasne bloki Chomiczówki majestatycznie połyskiwały w blasku sierpniowego księżyca. W oddali lśnił świetlisty neon hipermarketu Leclerc. Ciszę nocy zakłócało jedynie rytmiczne umc umc umc dochodzące z zaparkowanego nieprawidłowo samochodu BMW z alufelgami. Uważny obserwator zauważyłby jeszcze dziwne towarzystwo kryjące się w obfitych krzakach przed jednym z dziesięciopiętrowych bloków z wielkiej płyty. - Idzie wreszcie – wysapała 43-letnia kobieta o wyglądzie ekspedientki ze sklepu mięsnego z okresu rządów premiera Messnera. - Znowu nas obgadywał na zlocie – narzekał wąsaty 60-latek w okularach zdizajnowany na 30-latka - Co mówisz Edek? – poważnie łysiejący 52-latek o szczerej twarzy trochę najwyraźniej niedosłyszał. - Zamknij się Phil bo nas jeszcze usłyszy – wycedziła ta mniej popularna z pewnych dwóch sióstr z Australii. - Dajcie mu od razu w łeb! – rozkazała starsza pani , którą wszyscy tutaj darzyli chyba wielkim szacunkiem. - Oczywiście pani Ireno – skwapliwie przytaknął łysy z zarostem około 50- tki. - Rychu uważaj! – młodzieniec około 24-letni już czaił się do ataku. - Mietall teraz! – komenda do natarcia ze strony młodej i mało zdolnej szansonistki znanej z za długo już emitowanej telenoweli. Nadchodzący człowiek z charakterystycznym sępim nosem nie mógł wiele zdziałać wobec tak obezwładniającego i zmasowanego ataku. Poczuł, że jest siłą wleczony w stronę w której znajdował się przystanek autobusowy. Za chwilę usłyszał charakterystyczny i dobrze znany mu silnik przegubowego Ikarusa rok produkcji 1976. - Znieczulcie go czymś – rozkazała mocno już zaawansowana wiekowo blondyna nie wiedzieć czemu dzielnie dzierżąca Gibsona Les Paula i spożywająca lody wyprodukowane z pewnością w Limanowej. - Ja mam dobry sposób – do akcji wkroczył ponownie przygłuchy łysy gość i zaczął coś majstrować przy odbiorniku radiowo-kasetowym. Muzyka, która rozległa się za chwilę sprawiła, że więzień najpierw zaczął przeraźliwie wyć a potem stracił przytomność. Gdy ocknął się ,oni wszyscy stali nad nim. A on zobaczył, że jest w miejscu od którego w te wakacje trzymał się bardzo daleko. Poczuł, że jest przyklejony do drzwi w pokoju nauczycielskim. - Zostaniesz tu na cały rok szkolny – oznajmiła kobieta o wyglądzie ekspedientki z mięsnego. - Nie będziesz mieć dostępu do forum – dodała starsza pani. - I czyż nie trzeba było zostawić nas w spokoju, Profesorze Vulczur? – retorycznie spytał przygłuchy łysy. - A z panią dyrektor wszystko uzgodniliśmy! – dodała mniej znana z sióstr. Profesor Vulczur zaczął krzyczeć. Może ktoś z Forum usłyszy???? Nagle usłyszał głos Ilhana. - Ziomal, aleś się skuł. Chodź już. Terezę zamykają. A 1 września dopiero za dwa tygodnie...... Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Re: PROFESOR VULCZUR 19.08.03, 12:52 Ted, masz ode mnie banany w prezencie. Dziś w knajpie Ci dam. Odpowiedz Link Zgłoś
greepwood Re: PROFESOR VULCZUR 19.08.03, 12:52 Ale fajny wątek! Nic z niego nie rozumiem, ale co się naśmiałem to moje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
astir Re: PROFESOR VULCZUR 19.08.03, 23:59 teddy4 napisał: (...) > Nagle usłyszał głos Ilhana. > - Ziomal, aleś się skuł. Chodź już. Terezę zamykają. A 1 września dopiero za > dwa tygodnie...... A książki do szkoły? piórnik? pisaki, ołówki, temperówki? ekierki, kątomierze, cyrkle? błękitny mundurek (tudzież innego cooloru), podkolanówki, tornister, kluczyk do szafki??? Ziomal ma racje...strach się bać (i kuć) Odpowiedz Link Zgłoś
n_eska71 Re: PROFESOR VULCZUR 24.08.03, 16:45 teddy4 napisał: > zobaczył, że jest w miejscu od którego w te wakacje trzymał się bardzo >daleko. >Poczuł, że jest przyklejony do drzwi w pokoju nauczycielskim. >Zostaniesz tu na cały rok szkolny >Nie będziesz mieć dostępu do forum >A z panią dyrektor wszystko uzgodniliśmy! > A 1 września dopiero za dwa tygodnie...... Przeraziłeś mnie Teddy! Chyba za bardzo zaczęłam identyfikować się z ofiarą. To bardzo realistyczny opis. Jaka ulga, że okazał się fikcją literacką. I co za ulga, że właśnie śmieję się gromko. Wszak śmiech to zdrowie i pewnie złagodzi nieco stres, zbliżającej się wielkimi krokami feralnej daty. )) Odpowiedz Link Zgłoś