Dodaj do ulubionych

telenowela o FORUM MUZYKA

    • vulture Odcinek 500 15.02.03, 14:10
      Po przerwie na reklamy dowiecie się Państwo czy Coal Chamber zaciągnął Martolkę
      do ołtarza i co w związku z tym zrobiła zazdrosna Piżmak...
      • vulture P.S. 15.02.03, 14:24
        Oczywiście mnie ktoś wyprzedził jak zwykle...
    • huney Re: telenowela o FORUM MUZYKA 15.02.03, 16:13
      Ooooo, ja Auderey Tatou : )... Teddy, czy my się kiedyś widzieliśmy, czy tak
      Ci się przyśniło nad kufelkiem ? : )


      Ilhan, zgódź się na Bloom`a!!! : ))) Będziemy niepocieszone, jeśli trafi Ci się
      inna rola (bo oczywiście mam tu Rolę Elfa na myśli tongue_out) Żadna tam Linda czy
      Dikaprio – toż to zwykłe pałąkowate orki
    • munky directed by: sir Richard Attenborough 16.02.03, 12:57
      odcinek ten został zalecony przez MEN ustawą z dnia 11.12.2002 jako progrma
      edukacyjny na lekcjach biologii w 2 klasie gimnazjum o profilu ogólnym.


      Teddy przedstawia życie niedźwiedzia w polskich Tatrach, zaprzyjaźnaia sie
      nawet z samicą o wdzięcznym imieniu Kruszyna, która pozwala jako jedynemu z
      ludzi zbliżyc sie Teddy'emu do małych niedźwiedziątek. Teddy przygotowuje sie
      równiez do wyprawy na Alaske gdzie poznamy zwyczje białych niedźwiedzi.
      Martolka zostaje wysłana do Norwegii, gdzie zajmuje sie fauna i florą fiordów
      norweskich, oraz uczestniczy w ekscytującej wyprawie kutrem na pomoc rannemu
      humbakowi który zabłądził na Morzu Północym.
      Miecio pokazuje fascynująca faune wyspy Wolin, m.in. ujmujące swym wdziękiem
      paprocie ora wspaniałe wydmy kryjące wiele małych gadów i płazów.
      Munky spędza juz 3 miesiąc na poznawaniu życia małp w północnym Kongu, małe
      stadko składające sie z 10 samic i 4 samców tak bardzo przyzwyczaiło sie do
      Munky'ego że tarktują go wręcz jak członka grupy. Widzowie zaczynają sie
      niepokoic czy aby Munky nie za bardzo poczul sie małpą.
      Piżmak przedstawia pełne piękna życie zwierząt futerkowych, jej specjalnością
      są anegdoty o życiu piesków preriowych - m.in zadziwia widzów niesłychną
      orientacją w życiu godowym i seksualnym tych małych, ale jak intersujących
      stworzeń.
      Aric próbuje przywrócić do życia małe stadko świataków (nie mylic ze
      świstakami) w łódzkich parkach, co mimo niesprzyjajacych warunków w tym mieście
      dla tego stworzenia udaje mu sie, samczyk wraz z samiczką wykopuja norke w
      dzielnicy Widzew.

      Odcinek kończy sie sceną, w której Coal Chamber wraz z ziomalami z Retkini
      próbuje złapac świataka co, ku wielkiej uciesze widzów, mus ie nie udaje; w tle
      słychac piosenke Martyny Jakubowicz.....
    • pizmak31 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 16.02.03, 14:36
      Folwark zwierzecy, rez. Michal Sumiński
      (Ilhan, jak nie wiesz, kto to jest to spytaj rodzicow)

      W swojej gawrze na skraju lasu Stary Niedzwiedz (w tej roli teddy, bo ktoz by
      inny?) budzi sie gwaltownie ze snu zimowego. Przez cale pol roku snil mu sie
      koszmar: biegajace bezladnie szukajace czegos szalone pizmaki (te role gra
      pizmak as herself, niestety, rola tylko epizodyczna). Mis zauwaza, ze zniknela
      jego zona, zmyslowa mloda niedzwiedzica (neska) oraz ich syn, zbuntowany
      nastolatek, urwis (cze67), z ktorymi jeszcze szesc miesiecy temu zasypial na
      wspolnym poslaniu.
      Teddy postanawia odnalezc zone i dziecko. Jego przyjaciel bystrooki Golab (w
      tej roli vulture w pelnej charakteryzacji) dowiaduje sie, ze zone porwal
      cyniczny Rosomak (gregkor), byly funkcjonaruiusz sluzb specjalnych wraz ze
      swoimi zausznikami: krwiozerczym Tapirem (greg), bezlitosnym Mrowkojadem
      (janek0) i mlodym, ale jakze zepsutym Kangurem (ilhan).
      Po co? Chca w ten sposob zmusic Starego Niedzwiedzia, zeby sprzedal swoj
      kawalek lasu. Maja zamiar zbudowac tam fabryke zmutowanych krasnali (coal c.),
      ktore pomoga im w opanowaniu tej czesci swiata. Za poczynaniami Rosomaka moze
      stac tylko jedna osoba: nie znajaca listosci i skrupulow, ex striptizerka
      Lisica (nikka), w ktorej Rosomak jest zakochany do szalenstwa. Lisica
      nienawidzi Niedzwiedzia, gdyz ten pogardzil kilka lat jej względami, tlumaczac,
      ze Mis z Lisem.... nie moga....no, wiadomo... Od tamtego czasu Lisica
      nienawidzi z calej duszy.
      Do misji ocalenia zony i dziecka dolacza Jelen (w tej roli jasiek, bo ktozby
      inny), Zdziczaly Pies, Ktory Jezdzi Koleja (miecio), Swistak (aric, nie mylic
      ze swiatakiem), Puma (martolka), Yetti (loveletter) i Wilczyca (madee). Po
      drodze do Rosomaka przezywaja mnostwo zadziwiajacych przygod i zdarzen, a
      widzowie maja okazje widziec jak zachwuja sie dzikie zwierzeta w ich naturalnym
      srodowisku.
      Banda Starego Niedzwiedzia dociera w koncu do gniazda Rosomaka. Rozgrywa sie
      bitwa. Stary Niedzwiedz zostaje ranny w lape, ale zwyciestwo: jego zona i
      dziecko odzyskuja wolnosci. Lisica z Rosomakiem i ich zausznicy, przegrani,
      musza uciekac z Lasu.
      Chroncie przyrode, drogie dzieci. Dobranoc
      • Gość: nikka Re: telenowela o FORUM MUZYKA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 15:00
        Babciu, masz browara u mnie wink)). Zawsze chciałam być czarnym charakterem.
        Proszę jednak o sequel pt. Lisica strikes back
      • surfik Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 15:17
        Zastanawia mnie wirtualna zbieżność tropów myślowych piżmaka i munkiego. Czyżby
        to tylko taki nic nieznaczący przypadek?smile))))))
        A dobranocka "z mchu i paproci", to ta o żwirku i muchomorku zawsze była moją
        ulubioną. Mogę prosić o więcej w tej tonacji?
        • pizmak31 Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 15:24
          Surfiku, zbieznosc myslowa jest przypadkowa, ja wymyslilam swoja telenowele jak
          karmilam dzisiaj kaczki w Lazienkach, a poza tym munky napisal o naukowcach, a
          ja o prawdziwych zwierzetach....
          • surfik Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 15:32
            Trochę mi jednak żal tej myśli.
            Munkiemu pewnie teżsmile))))
            • pizmak31 Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 15:38
              Munky jest guru....
            • vulture Pojebajka 16.02.03, 15:58
              Dawno temu w małej chatce w lesie, mieszkała mała dziewczynka, zwana przez
              wszystkich Czerwonym Piżmaczkiem. Mieszkała z rodzicami, Gregkorem i Neską.
              Pewnego dnia zaniemogła jej babcia, Nikka, mieszkająca na drugim końcu lasu.
              Nikka zaczęła słuchać Ich Troje i potrzebna była natychmiastowa interwencja.
              - Masz tu płytę Petera Gabriela - powiedziała do córki Neska- i zanieś babci,
              puść jej, to jej przejdzie.
              - I nie zaczepiaj zwierzątek w lesie, bo Cię pogryzą albo co - dodał tata
              Gregkor.

              Piżmaczek ruszyła więc do babci z koszyczkiem, wypełnionym piwem i płytami
              Petera Gabriela. Szła sobie spokojnie, aż nagle drogę zastąpił jej straszny
              wilczur Miecio.
              - A dokąd to, panienko? - spytał Miecio Piżmaczka.
              - Ja, ten tego, do babci, bo chora jest i jej niosę eeee... książeczkę do
              nabożeństwa i opłatek.
              - A gdzie babcia pomieszkuje? - Miecio był coraz bardziej dociekliwy.
              - Aaaa nie mogę powiedzieć, mama prosiła, żebym nie mówiła, że na
              Marszałkowskiej 27 m.41 wejście od podwórka - odpowiedziała rezolutnie
              Piżmaczek i, nim się obejrzała, wilka już nie było.

              Podczas gdy Piżmaczek dreptała leśną dróżką do domku babci, wilczur Miecio
              poleciał tam na skróty swoją tajną leśną kolejką, połknął babcię w całości i
              przebrał się w jej piżamę i czepek, a następnie oczekiwał na Piżmaczka. W końcu
              dziewczynka dotarła do domku babci, weszła i od razu poczuła się nieswojo.
              Babcia miała nieco inną cerę i w ogóle wyglądała jakoś inaczej.
              - Babciu, a dlaczego masz takie wielkie uszy? -spytała Piżmaczek.
              - Oj, dziecko, to od Rachmaninowa.- odpowiedział Miecio przebrany za Nikkę.
              - Babciu, a czemu masz takie wielkie oczy? - pytała dalej dziewczynka.
              - Oj, dziecko, to od oglądania "Maxima" z Christiną Aguilerą, droga wnusiu...
              - Babciu, a dlaczego masz takie wielkie zęby? - zadała swoje ostatnie pytanie
              Piżmaczek, o czym Miecio rzucił się na nią i połknął ją w całości. A potem
              usnął.

              Tak skończyłaby się ta historia, gdyby nie dzielny myśliwy Cze, dziarski 67-
              latek, który akurat spacerował po lesie i usłyszał odgłosy chrapania,
              dochodzące z domku babci.
              - "Chyba ma kobita ciężki sen" - pomyślał i postanowił zajrzeć do środka. Gdy
              dostrzegł śpiącego Miecia, od razu domyślił się, o co chodzi.
              - O, ja Ci dam, ty łajzo, połykać niewinnych ludzi! - krzyknął Miecio i włożył
              do odtwarzacza swą tajną broń, najnowszy album Phila Collinsa "Testify".
              Wilczur Miecio zbudził sie, posłuchał chwilę, następnie zrobił się zielony i za
              chwilę zwrócił w całości i babcię Nikkę i Czerwonego Piżmaczka, a następnie
              uciekł z wyciem i z podwiniętym ogonem.
              Dzielny myśliwy cze zamienił płytę PC na PG i razem z ocalonymi i wdzięcznymi
              Nikką i Piżmaczkiem zabrał się do konsumpcji przyniesionego piwa. Nikka od razu
              ozdrowiała, a potem wszyscy trzeźwieli długo i szczęśliwie....

              koniec
              • astir Re: Pojebajka 16.02.03, 19:29
                jak dobrze, że nie oglądałam dzisiaj 'dobranocki'wink
                tylko dlaczego wszyscy żyli i pili długo i szczęśliwie a dostało się - jak
                zwykle - wilkowi i PC?
              • cze67 Re: Pojebajka 17.02.03, 16:12
                vulture napisa?:

                > dzielny mys´liwy Cze, dziarski 67- latek,

                Caly ja! Vulture, wybaczam Ci wszystko co napisales (i jeszcze napiszesz) o
                Collinsie! To bylo wspaniale!
            • munky Re: munky i piżmak????? 16.02.03, 16:04
              surfik napisał:

              > Trochę mi jednak żal tej myśli.
              > Munkiemu pewnie teżsmile))))

              nie
      • n_eska71 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 16.02.03, 18:15
        Piżmak! Bardzo podoba mi się dydaktyczny charakter tej opowieści.
        Dobro zwycięża, a zło zostaje ukarane. I wreszcie wyszło na jaw kim są
        czarne charaktery tego forum. Alegoria bardzo czytelna.
        Korzystając z okazji, chciałabym z tego miejsca serdecznie podziękować tym,
        którym nie był obojętny los matki i jej dziecka. Wzruszyłam się.
        • pizmak31 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 16.02.03, 18:19
          Prawda, Neska? mi sie tez bardzo podoba moja opowiesc. Ma moral i uczy milosci
          do przyrody. W zwiazku z tym przyznaje sobie samej po cichu mojego malego
          prywatnego pulitzerka.
      • ilhan Re: telenowela o FORUM MUZYKA 17.02.03, 16:06
        pizmak31 napisała:

        > mlodym, ale jakze zepsutym Kangurem (ilhan).

        No właśnie, jakże? Sam jestem ciekaw smile))
        • pizmak31 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 17.02.03, 16:16
          Ilhan, tak bardzo zepsutym, jak tylko mlode kangury byc potrafia....
    • pizmak31 Re: telenowela o FORUM MUZYKA 16.02.03, 16:04
      Vulture, nadajesz sie do malych dzieci! A slyszalam, ze podobno nie lubisz. Ale
      to chyba nieprawda.......
      • surfik Re: czerwony kapturek 16.02.03, 16:44
        Ja tam dziecko nie jestem a bajki lubię. Szczególnie takie, gdy się dobrze i
        bez kaca kończąsmile))))
        • n_eska71 Re: czerwony kapturek 16.02.03, 18:08
          Vulture, ja sobie ten tekst wykorzystam ! Mogę ?
          Ciekawa jestem, co młodzież będzie miała do powiedzenia na tamat rozpijania
          piwem nieletnich, ujawniania danych osobowych nieznajomym, kryptoreklamy pism
          erotyzujących i znęcaniu się nad zwierzętami przez strażników lasu.
          A studenci ? Czy doszukają się naturalistyczno- egzystencjalnej matafory
          relacji we współczesnej rodzinie?
          • vulture Re: czerwony kapturek 16.02.03, 22:14
            n_eska71 napisała:

            > Vulture, ja sobie ten tekst wykorzystam ! Mogę ?

            Możesz, nie śmiałbym odmówić.

            > Ciekawa jestem, co młodzież będzie miała do powiedzenia na tamat rozpijania
            > piwem nieletnich, ujawniania danych osobowych nieznajomym, kryptoreklamy pism
            > erotyzujących i znęcaniu się nad zwierzętami przez strażników lasu.
            > A studenci ? Czy doszukają się naturalistyczno- egzystencjalnej matafory
            > relacji we współczesnej rodzinie?

            A ja tylko napisałem pojebajkę...
            • n_eska71 Re: czerwony kapturek 17.02.03, 19:24
              vulture napisał:

              > A ja tylko napisałem pojebajkę...

              Twój tekst już wymknął się spod kontroli, dokonał zwrotu i zaczął żyć własnym
              życiem.

              A tak na marginesie...
              Tytuł budzi we mnie mieszane uczucia. wink
              • vulture Re: czerwony kapturek 17.02.03, 20:00
                No bo to nie jest taka normalna bajka...
    • astir Re: obsługiwałem angielskiego króla 19.02.03, 12:34
      I nastała ta z dawien zapowiedziana pamiętna środa w Jazzgocie odświeżonym
      wypucowanym do ostatniej złotej łyżki znalezionej w kolanku zlewozmywaka i od
      świtu środkowo-tygodniowego szronem ubielonego każda myśl i czyn w ruch
      przyspieszony wprawione skupiły się na oczekiwanym mogącym dać ukojenie od
      zwrotów codziennych w mięśniach bólem fizyczności swej przeciążonych. Niektórzy
      taksówkami wynajętymi na czas nieterminowy inni pociągami super-osobowymi lub
      autobusami linii podmiejskiej, lecz byli i dumni posiadacze mustangów
      narowistych - wszyscy spieszyli z tłumoczkami niepozornymi bądź neseserami
      nader wypchanymi w kierunku znanym a cel by jeden - nikka urodziny swe
      obchodząc pragnęła z bractwem forumowym podzielić się radością uzyskania
      pełnoletności co było warunkiem koniecznym acz niekoniecznie wystarczającym do
      bycia zaliczoną w poczet szanownego grona TWA.
      Gwar dźwięków przeróżnych i głosów charmider rozświetlił pomroczność w
      Jazzgocie przy dużym udziale rozpakowanych w czas ten pakunków przemyconych
      mimo groźnego cyber-cerbera. A gregkor, który do końca nie wiedział czy być uda
      mu się na ten czas, wdziękiem swym i muzycznym uśmiechem rozmowę przeprowadził
      z obsługą. Zjawiła się misa ogromna w szkle swym kryształ trunków przeróżnych
      odbijająca - ach, czegóż tam nie było...veuve clicot perlisty, martel i
      hennessy omszonego ciepła udzielające, highland cream i chivas regal zdradliwe,
      rum i metaxa złociste oraz piwo - to lajtowe słomkowe, odświeżenie w dzień
      parny dające i portery gęstością swą i czernią rozgrzewające w rytm szarości
      jesienno-zimowych. I stanęła ta misa bogactwem swym pełna budząc gamę uczuć
      powstałą, paletą kolorów i możliwości niezmiernych. Ktoś dorzucił brzoskwini
      kilka ćwiartek skroiwszy, ktoś inny cytrynę - witaminy poranne, te sole
      spłukane uzupełnić wszak trzeba w przewidującym czasie porannym...
      Pierwszy luukasz nie zdzierżył: harmonijką nut kilka spragnionemu towarzystwu
      zaświergotał a do niego wnet Basstard dołączył i w tych dżwiękach stłumionych
      swym niszowym nastrojem Jazzgot zastygł w milczeniu wzruszony. Lecz nie czas to
      był na dotyk wspomnień ponurych! Argus przebiegł palcami nadając swym strunom
      rytm południa gorący i zaiskrzył tym resztę w swym zdziwieniu zastygłych. ilhan
      bębnów głos dodał dudniący miarowo, As talerzy wnet metal przyłączył solowy
      puszczając z rzadka na znak pewnie tajny tamburyn srootootoo. I pobiegły te
      nuty uwolnione radością roziskrzając powietrze ciężkawe od zmroku, rozpalając
      natchnieniem improwizacji ziszczając sny i marzenia!
      Temat splatał się jeden zataczając gdzieś woltę z drugim podanym dźwięków
      zbieżnością. Może było tam 'into the groove' któż zgadnie i po co? może 'blue
      monday' kusiło do tańca, dość że usiedzieć sposobu nie było. I loveletter się
      podniósł i mikrofon wziął w rękę barytonem swym pulsu dodając lecz madee
      dobiegła krokiem z lekka tanecznym i wokalem swym wsparcie też dała. Odrzucając
      opory wynikłe z niewiary starshine więła gitarę i w te dżemy leciutko wplotła
      finezyjnie 'balladę o krzyżowcu' tęsknie i przewrotnie.
      I nogi już biegły od stolików wyrwane i raniona spokój swój dawny staciły.
      Powściągliwość i poza skrzydłami wentylatora uleciały spłoszone zostawiając tę
      radość wzbudzoną w każdym mięśniu i ścięgnie które tylko czekały na podane im
      nuty i brzmienia pulsujące swym łkaniem wołające o jeszcze! o więcej! wirowało
      już wszystko w jazzgocie już nocnym, nawet piżmak wołanie usłyszał i zakręcił w
      tym wirze natury niezmiernym...

      Gdy całe towarzystwo zajęte było parkietem i sceną, z czeluści szklanej misy
      wynurzyła się ciemna postać. Chyłkiem zdążając w stronę drzwi ewakuacyjnych,
      odczepiła po drodze niewielkie przedmioty, znajdujące się wśród ozdób lokalu.
      Gdyby nie wszechpanujące dżwięki, moglibyście usłyszeć słowa, wypowiedziane
      ponuro-brzmiącym półgłosem:
      - Aaaa...poczekajcie tylko do jutra...sami zobaczycie, co to jest sława i
      wielbicielki...ciekawe, jak wy sobie poradzicie z listami od nich, ha!!!

      Oczywiście był to Mariusz vel CC vel le_golas vel...tak, poznaliście pewnie po
      niemieszczącym się do kaptura płetwonurka mokrym dredzie koloru zmokło-
      blond...vel Robert Leszczyński we własnej osobie, który pozbierawszy ukryte
      mikrofony i mikrokamery spiesznie opuszczał jazzgot, by zdążyć rozesłać kopie
      tych materiałów do wszystkich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. A samemu
      sobie chciał przyznać główną rolę w odkryciu nowego stylu muzycznego: hard
      techno-emotroniczną operę. Tylko za cholerę nie wiedział, co to jest
      vocoder...
      • teddy4 O7 zgłoś się! 21.02.03, 21:41
        Z Londynu do pracy w WUSW (Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych)wraca porucznik
        Sławomir Teddewicz. Jego irchowa kurtka, falka nad czołem i ogólny wygląd
        socjalistycznego macho, który jednak widział Zachód robią piorunujące wrażenie
        na damskiej części obsady. Po kolei porucznikowi Teddewiczowi ulegają :
        prokurator Madee, sierżant Piżmak, psycholog Elentarii, motornicza Nikka i
        bufetowa Justyna. Nadchodzi jednak czas prawdziwego działania - na odprawie u
        pułkownika Cze-ladki, który jak zwykle zanim przystąpił do rzeczy przez pół
        godziny snuł opowieść o zespole The Beatles, Teddewicz otrzymuje zadanie
        rozpracowania gangu, który regularnie włamuje się do magazynów firmy
        fonograficznej Tonpress. Cały nakład ostatniego singla Zdzisławy Sośnickiej
        zamiast trafić do państwowej sieci dystrybucyjnej znalazł się w nielegalnych
        punktach sprzedaży singli i pocztówek dźwiękowych. Teddewicz i asystujący mu
        porucznik Aszczuk penetrują to podejrzane środowisko. W wyniku działań
        operacyjnych porucznik Aszczuk ustala, że nielegalni handlowcy spotykają się w
        warszawskiej dyskotece Piekarnia. Aszczuk nie zostaje jednak wpuszczony do
        Piekarni, natomiast światowiec Teddewicz skutecznie uwodzi selekcjonerkę Eskę.
        W drodze powrotnej z Piekarni do WUSW porucznik Aszczuk wygłasza tezy o zgubnym
        wpływie muzyki rockowej na młode pokolenie i zarzuca Teddewiczowi, że nie dość
        skutecznie walczy z wrogiem ideologicznym atakującym społeczeństwo polskie
        gitarą elektryczną.
        Selekcjonerka Eska wskazuje jako podejrzaną postać kierownika łódzkiego
        salonu "Ruchu", Lovelettera. Przyciśnięty do muru Loveletter zeznaje, że
        250.000 szt. poszukiwanego singla Sośnickiej przywiózł mu konduktor pociągu
        Warszawa-Szczecin, niejaki Miecio. Niestety, przybywszy do kawalerki Miecia
        funkcjonariusze WUSW zastają już tylko jego zwłoki. Jedynym śladem jest mała
        kartka z narysowanym prawdopodobnie przez zmarłego ptakiem. "To orzeł? " pyta
        porucznik Aszczuk. Wezwany ornitolog Janek0 stwierdza autorytatywnie : "To
        sęp!".
        Penetrując kartoteki WUSW, sierżant Piżmak natrafia na dobry trop. Po analizie
        wszystkich informacji okazuje się, że za popełnione przestępstwa odpowiada gang
        Sępa kierowany przez pochodzącego z Chomiczówki recydywistę Vulture. Ten
        ostatni jednak jest nieuchwytny. Porucznik Teddewicz w ramach swych kolejnych
        podbojów poznaje studentkę Martolkę i przypadkiem odkrywa, że studiuje ona z
        młodszym bratem Vulture - Ilhanem. Zagrożony odebraniem stypendium naukowego
        Ilhan wydaje swojego brata w ręce WUSW.
        W ostatnich scenach zrozpaczony Ilhan woła z chodnika ul. Rakowieckiej do
        osadzonego w areszcie śledczym brata "Ziomalu musiałem!" a porucznik Teddewicz
        szaleje na koncercie zespołu KOMBI.
        • vulture Protestuję!!! 22.02.03, 07:16
          Dlaczego to zawsze ja dostaję po d... ?
        • n_eska71 Re: O7 zgłoś się! 22.02.03, 14:52
          Teddy ! Doprowadziłeś kobietę do łez !!!
          Jak Ci nie wstyd ?!!!
          Ja płaczę... ze ŚMIECHU !!!

          PS. Będę Ci nadal patrzeć na ręcę. Nie licz na protekcję. smile))
          • n_eska71 Re: O7 zgłoś się! 22.02.03, 14:56
            n_eska71 napisała:

            > Będę Ci nadal patrzeć na ręcę.

            Oczywiście: RĘCE ! Nie mogę się uspokoić ! smile))))
        • Gość: janek0 Re: O7 zgłoś się! IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 15:04

          Teddy, EXTRA !
          • pizmak31 Re: O7 zgłoś się! 22.02.03, 15:58
            Interesuje mnie czy oddalam sie porucznikowi z wahaniem czy bez wahania? Nie
            musze znac odpowiedzi.
            • Gość: janek0 Re: O7 zgłoś się! IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 16:18
              pizmak31 napisała:

              > Interesuje mnie czy oddalam sie porucznikowi z wahaniem
              czy bez wahania? Nie
              > musze znac odpowiedzi.

              ja podejrzewam (choć mnie przy tym nie było ;-] ), że
              oddałaś się bez namysłu i z pełnym oddaniem. porucznik
              jeździł najnowszym modelem poloneza, (być może nawet z
              silnikiem od fiata 132), więc err... mógł przebierać w
              err.. towarach ;-]
              • teddy4 Re: O7 zgłoś się! 22.02.03, 19:13
                Zgodnie z ikonografią przytaczanego przeze mnie serialu co ważniejsze amantki
                na początku znajomości z porucznikiem symulowały opór i stawiały ironiczne
                pytania.
                Sam porucznik, jeżeli padł ofiarą agresji seksualnej, nie pozostawał dłużny
                (vide słynna kwestia "Schowaj te piegi"). Bo to ZŁY PORUCZNIK był.....
                • gregkor Re: O7 zgłoś się! 24.02.03, 11:02
                  teddy4 napisał:

                  > Zgodnie z ikonografią przytaczanego przeze mnie serialu co ważniejsze amantki
                  > na początku znajomości z porucznikiem symulowały opór i stawiały ironiczne
                  > pytania.
                  > Sam porucznik, jeżeli padł ofiarą agresji seksualnej, nie pozostawał dłużny
                  > (vide słynna kwestia "Schowaj te piegi"). Bo to ZŁY PORUCZNIK był.....

                  Trzeba przypomnieć, że w słynnej kwesti "Schowaj te piegi" kluczową postacią
                  był ksiądz, który po zobaczeniu piegów miał mieć rzekomo niespokojne sny.....
                  ach co to był za serial.....

                  pozdr
                  • teddy4 Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 13:16
                    Kłopoty koncernu Agora związane z sprawą Lwa R. doprowadzają do coraz słabszej
                    sprzedawalności Gazety Wyborczej. Agora pozbywa się zależnych spółek i
                    ogranicza swoją akywność w necie. W konsekwencji przestaje istnieć FORUM
                    MUZYKA.
                    Poznajemy losy dawnych bywalców tego forum i ich próby przystosowania się do
                    brutalnej post-forumowej rzeczywistości. Nikka postanawia wziąść udział w
                    Pierwszym Ogólnoświatowym Zlocie Sobowtórów Jennifer Lopez. W tym celu farbuje
                    włosy na latynoski blond, uczy się niepoprawnej wymowy angielskiego i uczęszcza
                    na ćwiczenia mające na celu zwiększenia powierzchni pewnej części ciała. Eska
                    postanawia zostać pisarką na poważnie. Pisze książkę o wymyślonym Chłopcu z
                    Przemyskich Lochów, która niespodziewanie okazuje się hitem a Joanna Rowling
                    traci miano najpoczytniejszej pisarki świata. Piżmak uczy się na krawcową i
                    chce dostać pracę szwaczki. Teddy po wysłaniu 45699876 listów motywacyjnych
                    otrzymuje jedną propozycję rozmowy kwalifikacyjnej! Niestety - okazuje się,
                    żeby otrzymać stanowisko WÓZEK WIDŁOWY SUPERVISOR nie wystarczy MBA, doktorat i
                    biegła znajomość trzech języków. Trzeba jeszcze znać SAP i Teddy odpada.
                    Coal Chamber za odprawę, którą otrzymał od ostatniego pracodawcy kupuje kiosk
                    na zachodniej Retkinii i otwiera w nim kwiaciarnię. Troska z jaką pielęgnuje
                    swoje kwiaty zwraca uwagę Astir. Czy zrodzi się między nimi uczucie????
                    Jasiek 666 organizuje demonstrację pisarzy w Warszawie. Wspólnie z kolegami
                    usiłuje wymusić na rządzie RP obietnicę kupowania przez rząd jednej swojej
                    książki rocznie i dopłaty do komputera. Miecio zostaje Przewodniczącym
                    Ogólnopolskiego Związku Maszynistów. Od tej pory w każdym pociągu posiadającym
                    głośniki słychać z nich "Somebody's Else Train" The Cure. Ilhan próbuje zostać
                    piłkarzem Wisły Kraków ale na razie pęta się po rezerwach. Cze staje na czele
                    Centralnego Zakładu Energetycznego (CZE) i jako człowiek o socjalistycznych
                    przekonaniach doprowadza do obniżek cen za energię by ludziom żyło się lepiej...

                    Cdn - być może nastąpi.
                    • cze67 Re: Serce z we˛gla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 13:26
                      teddy4 napisa?:
                      >jako cz?owiek o socjalistycznych przekonaniach

                      Caly ja!
                      • pizmak31 Re: Serce z we?gla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 15:09
                        Cala ja. Chociaz zawsze chcialam dzialac w przemysle ciezkim jako hutnik albo
                        gornik. Ale lekkim tez nie pogardze tym bardziej, ze mam bardzo zreczne palce.
                    • miecio4 Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 15:29
                      teddy4 napisał:

                      > Miecio zostaje Przewodniczącym
                      > Ogólnopolskiego Związku Maszynistów. Od tej pory w każdym pociągu
                      posiadającym
                      > głośniki słychać z nich "Somebody's Else Train" The Cure.

                      Cały ja! W końcu znalazłem cel i uwieńczenie mojej kariery zawodowej. Dzieki
                      Teddy za drogowskaz życia. A przy okazji- czy nie chodzi tu przypadkiem
                      o "Jumping Someone's Else Train"?
                    • miecio4 Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 15:30
                      teddy4 napisał:

                      > Miecio zostaje Przewodniczącym
                      > Ogólnopolskiego Związku Maszynistów. Od tej pory w każdym pociągu
                      posiadającym
                      > głośniki słychać z nich "Somebody's Else Train" The Cure.

                      Cały ja! W końcu znalazłem cel i uwieńczenie mojej kariery zawodowej. Dzieki
                      Teddy za drogowskaz życia. A przy okazji- czy nie chodzi tu przypadkiem
                      o "Jumping Someone's Else Train"?
                    • ilhan Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 16:35
                      teddy4 napisał:

                      > Ilhan próbuje zostać
                      > piłkarzem Wisły Kraków ale na razie pęta się po rezerwach.

                      Cały ja! Najpierw nieudana kariera w Hutniku Warszawa, a teraz klęska na
                      początku w Wiśle. Ech...
                      smile))
                    • nikka007 Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 16:43
                      Podoba mi się właściwie, ale odmawiam powiększenia pewnej części ciała bo i tak
                      mam duży ;P
                    • n_eska71 Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 17:49
                      Sława i chwała ???
                      O Boże ! A ja taka nieuczesana i nie mam co na siebie włożyć !!! wink))))))))

                      Teddy, Ty mnie uprzedzaj na skrzynkę, kiedy będziesz zamieszczał następny
                      tekst, bo moje niekontrolowane ataki śmiechu budzą zatroskanie otoczenia! smile))

                      Idę poszukać jakichś przepastnych lochów. Czas zacząć zbierać materiały. wink
                    • astir Re: Serce z węgla - telenowela dokumentalna 06.03.03, 20:03
                      Ależ piękna wizja...i pachnąca...
                      chlipwink
                      • teddy4 Serce z węgla - cz.2 07.03.03, 15:08
                        Nikka kolejno pokonuje swoje konkurentki w konkursie sobowtórów Jennifer Lopez.
                        W końcu wygrywa i okazuje się,że główną nagrodą jest noc i dyskusja z Benem
                        Affleckiem. Niestety, prawdziwym.... Nikka ucieka czym prędzej.
                        Mallina zakłada w Niemczech organizację Ziomalstwo Polskie i w jej imieniu
                        domaga się od rządu niemieckiego odszkodowania za katowanie Polaków niemieckim
                        hip hopem przez telewizję VIVA w latach 1994-2002.
                        Gregkor zostaje oskarżony o prowadzenie nielegalnej drukarni w której drukowane
                        są m.in. wyniki meczów. Loveletter szuka kobiety swojego życia odkąd z forum
                        zniknęła dziwczyna Mickiewicza. Póki co, dostaje propozycję z BRAVO GIRL i
                        współnie z Munkym piszą artykuły o Christinie Aguilerze i Britney Spears.
                        Zakochuję się w nim sekretarka asystentki szefa gazety, Zsolarowana....

                        cdn.
                        • astir Re: Serce z węgla - cz.2 07.03.03, 20:50
                          Teddy, cudo - szkicewink))
                          Forum Muzyka schodzi do węglowego podziemia a ja mam skojarzenia z pomarańczową
                          alternatywą..wink))
    • vulture Wierszyczek pętliczek - a tribute to John Brzechwa 08.03.03, 10:25
      Empiczek-pentliczek

      Entliczek-pentliczek, stał sobie Empiczek
      A w tymże Empiczku wkurzony Tedziczek

      Przy Tedziczku Nikka, przy Nicce Piżmaczek,
      A na tym Piżmaczku czerwony kubraczek.

      Powiada Piżmaczek: I duzi, i mali
      I Cze i znajomi wciąż Fila słuchali.

      A ja już nie mogę! Już dosyć! Do d...!
      Mam chęć na Gabriela! Chodźmy na zakupy!

      I poszli do sklepu, jak wpadli, stanęli
      I zaraz pod przegródkę z „G” polecieli

      Są w sklepach - wiadomo - zwyczaje logiczne,
      Płytki poukładano w nich alfabetycznie,

      Piżmaczek, Tedziczek i Nikka pomknęli,
      Gdy tylko wielkie „G” nad półką ujrzeli.

      Na półce – G jeszcze większe zastali
      I załamali się, i popłakali

      Z Gabriela tam nici, ale nic to, no bo
      Peter inną zastąpiony został osobą

      G jak „Greatest” Fila przeboje zebrane,
      G jak „Golden Remixes” z „Testify” wydane,

      Tedziczek z Piżmaczkiem i Nikką westchnęli,
      I wychodząc, słów parę brzydkich powiedzieli...

      No, widzisz, Piżmaczku! I co z Twą muzyczką?...
      Zostaw te zapałki! Odejdź od Empiczku!!!!
      • Gość: Jack Jak to z serialem bywało... IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 08.03.03, 10:54
        - witaj Lwie, co u Ciebie słychać co porabiasz?
        - witaj Teddy, dziekuje wszystko w porzadku, ryby sobie łowię...a Co u Ciebie?
        - a dziekuje...drogi Lwie, co myslisz o moich scenariuszach...
        - scenariszach...? ...ach dałem je Trzaskalskiemu...
        - temu Trzaskalskiemu? ?? i co mówił o nich?
        - och, bardzo mu się podobały, był pod ogromnym wrażeniem
        - tak...Lwie...???
        - wpadł ma swietny pomysł co do obsady
        - tak...?
        - obnizymy koszty i role powierzymy naturszczykom - da to doskonały efekt
        artystczny
        - tak...?
        - drogi Teddy... znajdziesz aktorów ...była propozycja że może zrobimy tak -
        Ty zagrasz teddiego, rolę vulture damy vulture, pizmaka - pizmakowi, madee.-
        zagra medee, a miecia może grać ...np: miecio ...itd...
        - acha ...
        - drogi Teddy ale pogadamy poźniej bo ryba mi bierze...
        - ....
        - drogi Teddy ..mam prośbę nie dwoń już do mnie komórki bo mam jakieś problemy
        techniczne z billingami...pozrawiam serdecznie Ciebie i oczywiście nikkę...
        - Pozdrawiam Lwie ...niech Ci ryba dobrze bierze...
        ***
      • ilhan Re: Wierszyczek pętliczek - a tribute to John Brz 08.03.03, 11:27
        vulture napisał:

        > Empiczek-pentliczek

        Ziomal, mistrzu mój!!!!!!! Już wiem o co chodzi z tym tarzaniem!!! wink)))))))))))
        • teddy4 Serce z węgla - cz.3 odcinek muzyczny 09.03.03, 12:13
          W tym odcinku wszyscy bohaterowie tańczą, śpiewają i niektórzy nawet grają.
          Zachęcony ogłoszeniem Agnieszki Chylińskiej Basstard postanawia aplikować na
          stanowisko basisty w jej nowym zespole. Na początku spotyka się z konsultantką
          firmy rekrutacyjnej GRAFTON i poci się przy odpowiedziach na pytania o
          doświadczenie zawodowe w zarządzaniu instrumentem i urządzeniami peryferyjnymi -
          tym bardziej,że nie wiedzieć czemu rozmowa odbywa się w języku angielskim.
          Słowa użyte przez Basstarda typu "overdrive", "flanger" i "octaver" robią
          jednak wrażenie na pani konsultantce, która udaje,że ich znaczenie zrozumiała.
          Nadchodzi czas na kolejny etap rekrutacji czyli assessment centre. Basstard po
          kolei eliminuje swoich konkurentów, wykazując pełny profesjonalizm
          podczas "tappingu całymi akordami" i "klangu z jednoczesnym użyciem
          flażoletów". Gdy w końcu staje przed obliczem swojej ewentualnej przyszłej
          pracodawczyni musi z 678 utworów możliwych do wylosowania na tym etapie
          rekrutacji zagrać jeden. Niestety, ma pecha - wylosowuje "The Scientist"
          Coldplay i z obrzydzenia puszcza tzw. pawia.... Stanowisko basisry w tej
          sytuacji jak zwykle obejmuje Wojciech Pilichowski.

          cdn.
          • Gość: nikka Ha ha ha ha ha (n/t) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 12:33
            • teddy4 odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 14:09
              8 kwietnia 2003. Tłumy fanów gotyku tłoczą się w Stodole, czekając na koncert
              SISTERS OF MERCY. Wśród nich znajduje się Nefil, który ma plan.....
              Gdy dowodzony przez Andrew Eldritcha zespół zmierza już z garderoby na scenę
              okazuje się,że zaginął jeden z członków zespołu - Dr. Avalanche. Organizatorzy
              koncertu otrzymują telefon - prawdziwie gotycki i pochmurny głos proponuje,że
              za jedyne 100.000 euro Dr.Avalanche odzyska wolność. Po konsultacji z
              Eldritchem, ubolewającym nad nieszczęściem jakie spotkało jego jedynego
              przyjaciela i presją tłumu czekającego na występ SOM, organizatorzy decydują
              się spełnić warunki okrutnego porywacza. Równolegle jednak powiadamiają UOP
              (czy jak to się tam teraz nazywa). Podłożoną pod trzeci filar z prawej strony
              reklamówkę z okupem podnosi ubrany na czarno i pochmurnie wyglądający młody
              człowiek. W tej samej chwili otaczają go funkcjonariusze. Nefil nie daje się
              tak łatwo - grozi okaleczeniem Dr.Avalanche'a (a w ręku trzyma śrubokręt!). Gdy
              otrzymuje status świadka koronnego, decyduje się ujawnić swojego mocodawcę.A
              tymże okazuje się Lew Rywin!!!!!
              W nowo zaistniałej sytuacji, na drugi dzień po koncercie Sisters of Mercy,
              Nefil oraz jego ofiara stają przed komisją sejmową. Nefil mówi o wszystkim co
              wie, natomiast przesłuchanie Dr.Avalanche'a nastręcza członkom komisji trochę
              kłopotów. Oto zapis przesłuchania:
              Posłanka Błochowiak (SLD) : Czy lepiej współpracowało się panu z Craigiem
              Adamsem czy z Patricią Morrison?
              Dr.Avalanche : Pu cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy
              Poseł Kopczyński (ex-LPR): Czy Sisters of Mercy to zespół satanistyczny?
              Dr. Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy
              Poseł Rokita (PO) : Czy mógłby pan określić relacje, które łaczą pana z Andrew
              Eldritchem?
              Dr. Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy
              Posłanka Beger (Samoobrona) : Jakim jest pan człowiekiem, panie Doktorze
              Avalanche?I jaką uczelnię medyczną pan ukończył?
              Dr.Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy

              Ostatecznie członkowie komisji podziękowali Dr.Avalanche za udzielenie
              wyczerpujących wyjaśnień.
              • astir Re: odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 17:29
                ależ pięęęęęknewink)))))))))
                jeszcze!
              • nikka007 Re: odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 20:28
                Jezu, genialne!!! Teddy na premiera smile))))
                • vulture Re: odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 20:35
                  Buahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • nefil Re: odcinek muzyczno-aferalny 09.03.03, 20:35
                teddy4 napisał:

                > 8 kwietnia 2003. Tłumy fanów gotyku tłoczą się w Stodole, czekając na koncert
                > SISTERS OF MERCY. Wśród nich znajduje się Nefil, który ma plan.....
                > Gdy dowodzony przez Andrew Eldritcha zespół zmierza już z garderoby na scenę
                > okazuje się,że zaginął jeden z członków zespołu - Dr. Avalanche.
                Organizatorzy
                > koncertu otrzymują telefon - prawdziwie gotycki i pochmurny głos proponuje,że
                > za jedyne 100.000 euro Dr.Avalanche odzyska wolność. Po konsultacji z
                > Eldritchem, ubolewającym nad nieszczęściem jakie spotkało jego jedynego
                > przyjaciela i presją tłumu czekającego na występ SOM, organizatorzy decydują
                > się spełnić warunki okrutnego porywacza. Równolegle jednak powiadamiają UOP
                > (czy jak to się tam teraz nazywa). Podłożoną pod trzeci filar z prawej strony
                > reklamówkę z okupem podnosi ubrany na czarno i pochmurnie wyglądający młody
                > człowiek. W tej samej chwili otaczają go funkcjonariusze. Nefil nie daje się
                > tak łatwo - grozi okaleczeniem Dr.Avalanche'a (a w ręku trzyma śrubokręt!).
                Gdy
                >
                > otrzymuje status świadka koronnego, decyduje się ujawnić swojego mocodawcę.A
                > tymże okazuje się Lew Rywin!!!!!
                > W nowo zaistniałej sytuacji, na drugi dzień po koncercie Sisters of Mercy,
                > Nefil oraz jego ofiara stają przed komisją sejmową. Nefil mówi o wszystkim co
                > wie, natomiast przesłuchanie Dr.Avalanche'a nastręcza członkom komisji trochę
                > kłopotów. Oto zapis przesłuchania:
                > Posłanka Błochowiak (SLD) : Czy lepiej współpracowało się panu z Craigiem
                > Adamsem czy z Patricią Morrison?
                > Dr.Avalanche : Pu cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy
                > Poseł Kopczyński (ex-LPR): Czy Sisters of Mercy to zespół satanistyczny?
                > Dr. Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy
                > Poseł Rokita (PO) : Czy mógłby pan określić relacje, które łaczą pana z
                Andrew
                > Eldritchem?
                > Dr. Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy
                > Posłanka Beger (Samoobrona) : Jakim jest pan człowiekiem, panie Doktorze
                > Avalanche?I jaką uczelnię medyczną pan ukończył?
                > Dr.Avalanche : Pu Cy Pu Pu Cy Pu Cy Pu Pu Cy
                >
                > Ostatecznie członkowie komisji podziękowali Dr.Avalanche za udzielenie
                > wyczerpujących wyjaśnień.
                Nie kracz, Teddy wink
                A poza tym, szacunek, malo sie kawa czarna, nieslodzona nie oblalem smile
      • Gość: janek0 Re: Wierszyczek pętliczek - a tribute to John Brz IP: *.acn.waw.pl 09.03.03, 18:25

        G-E-N-I-A-L-N-E !
        • elentarii Re: Wierszyczek pętliczek - a tribute to John Brz 09.03.03, 20:21
          tu jest mnóstwo genialnych rzeczy !!! reszta domownikow co chwila zaglada do
          pokoju zaniepokojona glosnymi wybuchami smiechu... nawet pies- spioch przyszedl
          popatrzec zdziwiony na swoja pania smile))))
          pozdrawiam cieplutko
    • homohedonistus Paragraf 22... 11.03.03, 21:48
      Na forum muzyka pada dziki strach. Vulturecart znowu podnosi liczbę
      obowiązkowych obecności na zlotach. Z 10 na 15.

      - On chce mnie zabić! - krzyczy Gassparian.
      - Kto? - pyta flegmatycznie Czevinger.
      - Vulturecart! na każdym zlocie puszcza mi klasyczne płyty muzyki polskiej.
      - Ależ on puszcza je wszystkim forumowiczom. Chce zabić wszystkich forumowiczów.
      - A co to za różnica?


      - Musisz mnie zwolnić z uczestnictwa z zlotach - krzyczy jak obłąky Gassparian
      do ucha doktor Madeeka.
      - Właściwie to da się to zrobić...jest przepis by zwalniać z uczestnictwa w
      zlotach każdą osobę, która zwariowała.
      - Czevinger jest wariatem. Bierze z przyjemnością udział w każdym zlocie, mimo
      że przecież kiedyś go muzyka serwowana przez Vulturecarta zabije. Ostatnio
      połowa forumowiczów miała zawroty głowy po przesłuchaniu Filipinek! Czevinger
      jest wariatem!
      - Oczywiście, że jest!
      - I możesz zwolnić Czevingera?
      - Jasne, ale najpierw on sam musi się do mnie zgłosić. Tego wymagają przepisy.
      - Więc dlaczego on się do ciebie nie zgłasza?
      - Bo to wariat!
      - Ale wystarzy by się do ciebie zwrócił?
      - Tak, niech się do mnie zwróci.
      - I wtedy będziesz mogła go zwolnić?
      - Nie, wtedy nie będę mogła go zwolnić.
      - Chcesz powiedzieć, że jest jakiś kruczek?
      - Jasne, że jest. "Człowiek, który chce się zwolnić z uczestnictwa w
      zlotach nie jest prawdziwym wariatem".

      Na koniec pomocnicy doktor Madeeka, czyli Crotalus i Ydorius łapią Gasspariana,
      smarują mu dziąsła i palce u nóg gencjaną, wydają mu też środki
      przeczyszczające, które Gassparian natychmiast wyrzuca w krzaki.

      Gassparian postanowia uciec na forum Kraj. Może tam bezpiecznie posiedzieć, nie
      biorąc udziału w zlotach. Jest jednak mały problem. Osoby, które się tam
      udzielają są bardzo chore, niektóre nawet nieuleczalnie. Gassparian nie jest
      wstanie wytrzymać tam długo.

      Nadchodzi kolejny zlot forum muzyka.

      - Jesteście forumowiczami z forum muzyka - mówi do zebranych Vulturecart - żadni
      inni forumowicze nie mogą tego o sobie powiedzieć. Zastanówcie się nad tym!

      Z głośników leci Irena Santor...

      - To mnie wykończy - skarży się Gassparian - i jeszcze ten Nefilkopf i jego
      defilady w rytm muzyki puszczanej przez Vulturecarta. Musi być jakiś sposób!
      - Gregkorr - mówi flegmatycznie Czevinger
      - Gregkorr zapił się na śmierć.
      - Ależ nie, na każdym zlocie pił tak, że w końcu Vulturecart przestał na niego
      zwracać uwagę, aż wreszcie wszyscy uznali, że zapił się na śmierć. Ale ostatnio
      przesłał mi maila. Napisał, że teraz jak wszyscy myślą, że nie żyje, może robić
      wszystko. Podobno ciągle przesiaduje na czacie erotyka. Wiesz jakie tam można
      kobiety spotkać? - rozmarza się Czevinger.
      - Więc jest dla mnie szansa! - krzyczy Gassparian i biegnie z nadzieją do
      najbliższego sklepu ogólnospożywczego...

      Słychać piosenkę Violetty Villas...coraz ciszej i ciszej...


      --
      Przepraszamy serwer jest zajęty ... kliknij ponownie
      • astir Re: Paragraf 22... 11.03.03, 22:26
        padłam na kolana...smile)
        podnosisz poprzeczkę!

        • elentarii Re: Paragraf 22... 11.03.03, 23:00
          po prostu swietne smile rozkrecacie sie smile))
          pozdrawiam cieplutko
          • n_eska71 Re: Paragraf 22... 12.03.03, 00:00
            He, he... Homohedonistusie, Ty coś kiedyś wspominałeś o braku poczucia
            humoru. wink))
            • vulture Re: Paragraf 22... 12.03.03, 05:43
              Dobre, dobre... ale na zlot się nie stawił - czyżby wiedział, że przesłuchujemy
              dyskografię Gangu Marcela?
      • gregkor Re: Paragraf 22... 12.03.03, 09:21
        Znowu homohedonistus przejrzał mnie na wylot.......no tak ale kto to napisał
        przecież ja nie istnieję.........hmmmmm......wasze zdrowie..gul gul gul....


        ps
        Może nakręcimy taki film...mogę zagrać bez atrapy...


        pozdr
      • cze67 Re: Paragraf 22... 12.03.03, 10:57
        homohedonistus napisa?:

        > - Czevinger jest wariatem.

        Caly ja!
    • aric Podejście telenowelo-surrealistyczne 17.03.03, 15:06
      Tasma odnaleźiona w kapeluszu magika 1973 roku i zagubiona w 1975 w Dolinie
      smierci. Ponownie odnaleziona w 1987 w ciele zabitego weża, nie mógł strawić,
      zaginęła ponownie w 1990 na bagnach Florydy, odnaleziona ponownie w prywatnej
      kolekci znalezisk bagiennych u Johna Swampa, mieszkajacego samotnie na drzewie.
      Potem trafiła do wielkiego miasta i krażyła z rak do rąk, a wszyscy, którzy ją
      widzieli ginęli w niewyjasnionych okolicznościach po siedmiu dniach od
      obejrzenia. Nigdy nie udało się zrobić kopii. Nastepnie w niewyjasnionych
      okolicznościach znaleziona przez Munkiego w 2003 roku, na przystanku
      autobusowym linii 73, obok ciała dziwnie wykrzywionego przez stężenie
      pośmiertne osobnika płci męskiej...

      Reżyser nieznany.


      Piżmak i Martolka przyszły pod koniec imprezy. Wprosiły się na przyjęcie
      urodzinowe Munkyego. Nie odmówił im posiłku, napojów alkoholowych i zabawy,
      gdyż powiedziały, że pracują w zoo. Munky bardzo lubił zwierzęta, a ponieważ
      impreza miała się ku końcowi przydały się nowe twarze, w dodatku były to iście
      piękne twarz. Bawił się więc, tańczył na przemian z Pizmakiem i Martolką aż do
      momentu zejścia. Film mu się urwał i obudził się dopiero około południa.
      ***
      Gdy obmył twarz i wypełnił organizm odpowiednią ilością płynów, postanowił udać
      się do dużego pokoju. Nie spodziewał się zbyt szczególnych atrakcji, lecz na
      środku dywanu stał sobie niczym nie wzruszony mrówkojad i wpatrywał się w okno
      balkonowe. Munky osłupiał, a po chwili rozejrzał się dokoła. Jego matka Madee
      siedziała na kanapie.
      - Co to jest? - Spytał ją.
      - Mrówkojad. - Odpowiedziała Madee.
      - Wiem, że to mrówkojad, ale skąd się wziął?
      - Twoje znajome, Pizmak i Martolka rano przyniosły. - Odpowiedziała Madee i
      zaczęła czytać gazetę.
      W tym momencie do pokoju weszła jego siostra, Nikka niosąc w dłoniach miskę
      pełną mrówek.
      - Śniadanko. - Zawołała do mrówkojada i postawiła mu przed ryjkiem posiłek. On
      natomiast zabrał się do spożywania. Przy pomocy długiego języczka wciągał coraz
      większe ilości mrówek. Był szczęśliwy.
      - Skąd się wziął ten zwierzak? - Zapytał ponownie Munky, tym razem Nikkę.
      - Twoje znajome, Pizmak i Martolka przynisły dziś rano. - Odpowiedziała.
      Postanowił zapytać inaczej:
      - Dlaczego?
      - Bo wczoraj ciągle marudziłeś, że chciałbyś mrówkojada. Pewnie tego nie
      pamiętasz, bo byłeś zalany jak bela, ale one pamiętały. Przyjdą po niego
      wieczorem.
      Munky był lekko zaniepokojony o stan swojego umysłu. Co mu strzeliło do głowy?
      Pytał w myslach sam siebie. Mrówkojada do domu sprowadzać.
      ***
      Minęła godzina, mrówkojad zaczął się przeraźliwie wiercić, co według Munkiego
      nie było dobrym znakiem. I stało się, mrówkojad najpierw puścił bąka, następnie
      się sprężył i wypróżnił na dywan. Co to był za widok. Niezapomniana chwila.
      Mrówkojad srający w jego własnym domu na jego własny dywan. Jednak nie był to
      koniec dzisiejszych atrakcji. Niecałe pięć minut później okazało się, że nie
      był to mrówkojad płci męskiej, jak to z góry Munky założył. Pani mrówkojadowa
      bowiem położyła się nieopodal swoich ekskrementów i urodziła sześcioro małych
      mrówkojadów. Trwało to niespełna chwilę. Następną niecałą chwilę zajęło im
      wstanie na nogi i ustawienie się w dwuszeregu za swoją matką. Wszyscy
      jednocześnie zasalutowali prawymi przednimi kończynami i oświadczyli chórem:
      - Idziemy walczyć za naszą ojczyznę.
      Tego było za wiele. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków Munky wyszedł na
      balkon w celu zaczerpnięcia odpowiednich porcji powietrza. A tu czekała go
      następna niespodzianka. Na balkonie leżała bowiem kobieta. Miała dwadzieścia
      kilka lat lat i nie oddychała. Manky rozpoznał w niej swoją byłą narzeczoną,
      Mallinę. Rozpoczął więc reanimację. Odchylił jej głowę w tył. Pięć ucisków w
      dolnej części mostka na serce i jeden głęboki wydech powietrza z jego do jej
      płuc. Powtórzył tę czynność kilkakrotnie. Kobieta wreszcie się ocknęła,
      podobnie jak Munky. To był tylko popołudniowy sen. Obudził się pięć minut przed
      godziną szesnastą.
      ***
      - Chyba zbyt dużo tych forumowych telenowel się naczytałem. - Powiedział do
      siebie i poszedł do lodówki po zimne piwo. Piżmak i Martolka już tam na niego
      czekały...
      • astir Re: Podejście telenowelo-surrealistyczne 17.03.03, 22:43
        surrealistyczne? nie dzisiaj...to za ile sekund ta szesnasta?sad
        Piękne opowiadanie, ale z telenowelą ma niewiele wspólnegosmile))))))))))))))))))
        • Gość: zsolarowana Teddy prezesem zasp-u IP: *.tk.poznan.pl / 192.168.1.* 18.03.03, 10:19
          Teddy zostaje prezesem zasp-u .Munky i nikka dostają posady z-cy prezesa .Ale w
          zasp-ie zostają dokonywane malwersacje i tak ta trójka zostaje najbogatszymi
          prezesami i z-cami prezesów.
          c.d.n
          Koniec
          • teddy4 Re: Teddy prezesem zasp-u 05.04.03, 14:17
            O JEDEN ZLOT ZA DALEKO


            Pociąg relacji Warszawa Wschodnia – Łódź Fabryczna przybył z lekkim opóźnieniem
            na stację końcową, wypluwając wśród rzeszy ludzi codziennie dojeżdżających do
            pracy także kilkunastu warszawskich bywalców Forum MUZYKA. Czekający na peronie
            Aric rozpoznał ich bez problemu gdyż byli odpowiednio zdizajnowani, cool i
            trendy.

            - Kuba jestem – przedstawił się Aric.

            Czujny jak zwykle Teddy przypomniał sobie, że Aric miał inaczej na imię. A może
            tylko mi się wydawało ? – w końcu starym już – pomyślał w duchu Teddy - ale
            gdzieś już tego Arica widziałem. Na pewno.
            Koncert zaczynał się za pół godziny więc wszyscy udali się czym prędzej do pubu
            Podpiecek. Czekali już na nich Elentarii, Srootootoo, As (naprawdę Krzysiek),
            Loveletter (naprawdę Marcin) i nawet Coal Chamber, który okazał się
            przesympatycznym studentem filozofii i momentalnie zaskarbił sobie wdzięki
            wszystkich przybyłych dam. Nicce tylko jedna rzecz nie dawała spokoju ,
            mianowicie na scenie obok instrumentów i wzmacniaczy znajdowały się sporych
            rozmiarów kamienie i butelki z płynem o kolorze piwa, który to płyn piwem chyba
            nie był. Usiłowała zwrócić uwagę na pozostałych na te niespodziewane elementy
            scenografii ale uczestnicy zlotu wydawali się być całkowicie pochłoniętym
            typowym zlotowym amokiem rozprawiając o wyrzuceniu Leszcza z Wyborczej, modnym
            ostatnio Interpolu i rozpadzie ONA. Jedynie Jasiek mówił do Asa i Lovelettera –
            Czy myśmy już wcześniej się nie spotkali???

            Zaczął się koncert Niemytych Jeży. Ale okazało się, że wszyscy łódzcy forumowcy
            w nim grają! A As jest wokalistą!!!!!

            - Cześć! – rozpoczął As – fajnie k..., że przyjechaliście tu z j.......
            warszawki. A Ty Vulture mówiłeś, że nie mam poczucia humoru. Nie miałeś racji .
            A wy nie macie za grosz wyobraźni i jesteście w pułapce. Zespół Niemyte Jeże
            nie istnieje. A my nazywamy się inaczej....

            Niezłe jaja – zdążyła pomyśleć Piżmak ale w tym samym momencie zespół zaczął
            grać. Niektórzy warszawscy forumowcy wpadli w panikę już przy pierwszej zwrotce
            gdy poczuli się wyrwani do tablicy określeniami „panie menedżerze” i „modna
            dziennikarko”. A przy refrenie „mamy butelką z benzyną i kamienie” wszyscy
            rzucili się do ucieczki. Niestety – drzwi od pubu były zamknięte.

            - A ostrzegaliśmy – mówił As przy wtórze zespołu i kontynuował –
            mówiłem, co może się zdarzyć jak się spotkamy.... Co Piżmaku, może mamy zagrać
            jak The Clash?

            Wydawało się, że już nic nie uratuje nieszczęsnych warszawskich forumowiczów
            przed zemstą zespołu Cool Kids of Death gdy przez jazgot zespołu przebił się
            ostry i świdrujący dźwięk piły mechanicznej atakującej drzwi wejściowe. Za
            ostrzem piły ukazała się ręka w mundurze kolejarskim a potem cały Miecio.

            - Przepraszam! - powiedział - pośpieszny ze Szczecina miał opóźnienie .
            Zdążyłem w ostatniej chwili.




            • vulture ja pie-------- 05.04.03, 14:35
              Do kiedy można odwołać rezerwację miejsc?
              • n_eska71 O jeden zlot... 05.04.03, 15:28
                Bardzo realistyczne, baaaaardzo !!!
                Uważajcie kochani na siebie ! smile))

                PS. Teddy, czy Ty nie nazbyt pochopnie wyposażyłeś Miecia w piłę
                mechaniczną ?! Loveletter ma być na zlocie ! wink))
                • miecio4 Re: O jeden zlot... 05.04.03, 21:11
                  n_eska71 napisała:

                  > PS. Teddy, czy Ty nie nazbyt pochopnie wyposażyłeś Miecia w piłę
                  > mechaniczną ?!



                  Jako absolwent technikum mechanicznego- jestem mistrzem obsługi piły
                  mechanicznej!
                  • n_eska71 Re: O jeden zlot... 06.04.03, 13:22
                    W tym właśnie problem. Już jawi mi się Lov. z chirurgiczną precyzją pocięty
                    na plastry !!! wink)
                    • teddy4 Re: O jeden zlot... 08.04.03, 00:51
                      Kurczę - a jak trafiłem...... Może lepiej nie jechać?
                      • pizmak31 Re: O jeden zlot... 08.04.03, 17:34
                        A ja tam jade, sie nie boje, ani tam ze mnie menadzer, ani modna
                        dziennikarka...
                        • mallina Re: O jeden zlot... 08.04.03, 17:38
                          a chlopcy z CKOD to takie punki jak..(.......)
                          • vulture Re: O jeden zlot... 08.04.03, 18:15
                            Ja się nawalę i będzie o jeden zwrot za daleko.
                            • gregkor Re: O jeden zlot... 08.04.03, 18:18
                              vulture napisał:

                              > Ja się nawalę i będzie o jeden zwrot za daleko.

                              Ciekawe czy w tej knajpie jest okienko z napisem "zwrot naczyń"...?
                              • teddy4 TWIN FORUM PEAKS 15.04.03, 20:16
                                TWIN FORUM PEAKS.

                                Wyróżniający się pracownik FBI – Agent Cooper zostaje wysłany do internetu.
                                Konkretnie na portal www.gazeta.pl a jeszcze konkretniej na FORUM MUZYKA.
                                Dzieją się tam bowiem rzeczy dziwne. Wypisywane są kontrowersyjne poglądy na
                                tematy muzyczne, szczególnie na te związane z lansowanymi przez masmedia
                                wykonawcami. Wydaje się, że forum zostało całkowicie zawładnięte przez na
                                pierwszy rzut oka sympatycznych ludzi nazywanych TWA.
                                Agent Cooper postanawia zająć się tajemniczymi przypadkami zniknięć
                                forumowiczów, którzy pozostawali w opozycji do TWA lub nie do końca akceptowali
                                linię programową TWA. Bez wieści przepadli Artur Dent, Szarykot, Moler,
                                Stratocaster i Kugel.
                                Agent Cooper miewa problemy z zaśnięciem. Wtedy gdy forumowicze już zasypiają i
                                Agentowi także kleją się oczy, wydaje mu się, że widzi mężczyznę w kolejarskim
                                mundurze. Innym razem ma wrażenie, że za rogiem czai się długowłosy gość z
                                rogami. Raz nawet przyśnił mu się dziwny, łysy facet z wąsami .
                                W rozwikłaniu zagadek forum usiłuje pomóc dzielnemu Agentowi 12-letnia Andzia.
                                Ale i jej przydarza się coś dziwnego – gdy w najlepsze słucha Eweliny Flinty
                                zostaje porwana i jakieś starcze ręce nakładają jej na uszy słuchawki. Słysząc
                                zespół YES z płyty „Relayer” Andzia zapada w odrętwienie i już nic nie jest
                                takie jak przedtem.
                                Agent Cooper tropi niecnych złoczyńców ale wszędzie napotyka na zmowę
                                milczenia. Eska utrzymuje, że nikogo nie widziała. Loveletter ma alibi bo był
                                widziany jak szedł ulicą i potrącał przechodniów. Chyba nawet VIVA lub MTV też
                                to pokazywały. Gregkor w tym czasie pokazywał czerwoną kartkę Tomaszowi Hajcie.
                                Agent Cooper nie poddaje się. Postanawia podjąć wyzwanie.....

                                Cdn – jak zwykle być może nastąpi
                                • Gość: AgentCooper Re: TWIN FORUM PEAKS IP: *.orasoft.net.pl 15.04.03, 20:35
                                  co do snow to musze zamiescic votum separatum: sni mi sie wciaz jedynie "Powrot
                                  Zywych Trupow 7" w ktorym niespodziewanie dochodzi do intymnego spotkania
                                  Alberta Rosenfielda z kasetowym odtwarzaczem o slodkim imieniu Diane. Co do
                                  roli uroczej Andzi to ma przewidziana role dublerki Laury Palmer po pobycie w
                                  jeziorku (Laura dostala bronchiu na skutek dlugotrwalego przebywania pod
                                  powierzchnia wody).
                                  Jako ze przeczytanie wszystkich poprzednich odcinkow Waszych przygod
                                  spowodowaloby moje spoznienie sie do roboty jutro na 9.00 prosze o ich
                                  streszczenie na max. 2 kartkach papieru A4 za pomoca max. 150 znakow klawiatury.

                                  Niniejszym wzmagam czujnosc i rozgladam sie dookola siebie....
    • vulture Wiosenny dzień Andzi... 16.04.03, 16:19

      Andzia wesoło spacerowała ulicą, słuchając “Fasolek”. Dzień był ładny, wyszło
      nowe „Bravo” i Dannii się znów rozebrała. Nagle na jej drodze pojawił się
      obleśny starzec z haczykowatym nochalem i wrokiem alkoholika po kolejnej
      ucieczce z izby wytrzeźwień.
      - Nie wiesz może, dziecko drogie, gdzie tu sprzedają bilety na koncert
      Yes?
      - Ale pan śmiesznie mówi! Po co to „yes” na koniec? Bilety w kiosku są każdym,
      co nie? – odpowiedziała rezolutnie Andzia, ale starzec Vulture nie dawał za
      wygraną.
      - Na Yes, dziecko, Yes... – powiedział dobitnym tonem.
      - Tak, ja po angielsku panimaju – powiedziała Andzia i – chcąc uniknąć
      coraz bardziej przerażającego wzroku starca, pobiegła dalej.
      Przyspieszywszy kroku, dalej przemierzała miasto, myśląc o tym, co dzisiaj
      Michał Wiśniewski powie w „Jestem jaki jestem”, kiedy nagle wpadła na starszą
      kobietę, trzymającą w ręku napój ze słomką.
      - No co? Nie widzi, że lecę?! – spytała grzecznie Andzia.
      - Oj, dziecko, ja w twoim wieku nie mówiłam tak do starszych –
      odpowiedziała staruszka ze słomką. Andzia przyjrzała się staruszce dokładniej –
      pod ręką (tą bez napoju) trzymała duży, kwadratowy, płaski przedmiot.
      - Co to za badziew? – zapytała subtelnie Andzia.
      - To płyta Miecia Fogga, jeszcze z czasów mojej młodości... – odparła
      staruszka.
      - To jakiś MC nowy, nie? Nie znam, ale trochę za duża żeby mi w CD-ROM
      weszła. Są gry i teledyski jakieś fajne na niej? – spytała Andzia, ale
      staruszka tylko pobladła, zachwiała się, aż jej słomka wypadła z ust i poszła
      dalej..

      Andzia dalej beztrosko podskakiwała, idąc ulicą, aż przy którymś podskoku
      poczuła silne uderzenie w głowę, aż ją odrzuciło. Okazało się, że dostała
      piłką, w którą grali Gregkor z Ilhanem.
      - K....!!! Wy ch...!!! - wyszeptała Andzia.
      - O, normalnie gada, to musi być ziomalka – stwierdził Ilhan.
      - Co, k...? – spytała łagodnie Andzia – o czym wy p...licie???
      - A może ona Masłowskiej za dużo teges? – zastanowił się Gregkor...
      - Kogo, k..? Wyp..., debile jedne!!! – wrzasnęła Andzia, po czym Gregkor
      gwizdnął ją w ucho i przyznał jej fioletową kartkę.

      Andzię odrzuciło na drugi koniec miasta, gdzie przez chwilę leżała
      nieprzytomna. Gdy się ocknęła, spostrzegła, że jest w jakimś dużym
      pomieszczeniu, pełnym ludzi, świateł, fleszy aparatów fotograficznych...
      podbiegła do niej jakaś kobieta z mikrofonem, reporterka, i zaczęła zadawać jej
      pytania.
      - Tu Aislinn z Radia „Forum”; gratuluję pani tak odważnej decyzji.
      Czekaliśmy na kogoś takiego.
      - E? – spytała Andzia.
      - Naprawdę trzeba wielkiej odwagi- ciągnęła Aislinn – żeby się zdobyć na
      taki czyn. Niewielu byłoby na to stać.
      - E? – spytała Andzia.
      - Naprawdę, cały kraj, ba, cały świat będzie panią teraz podziwiał. Po
      raz pierwszy będziemy transmitowali cały program na żywo przez 24 godziny.
      - E? Jaki program? Co za program? Gdzie? Kiedy? – dopytywała się Andzia.
      - Kiedy? Od teraz – odrzekła Aislinn - jest pani gościem nowego show
      telewizyjnego, „Weekend sam na sam z Philem Collinsem i jego twórczością” –
      gratulujemy!!!
      Andzia poczuła, jak piekło otwiera swe podwoje...
      • pizmak31 Re: Wiosenny dzień Andzi... 16.04.03, 16:24
        Vulti, uklony, a ta pani starsza ze slomka to byla Hanka Bielicka?
        • vulture Re: Wiosenny dzień Andzi... 16.04.03, 16:28
          pizmak31 napisała:

          > Vulti, uklony, a ta pani starsza ze slomka to byla Hanka Bielicka?

          A to Bielicka słucha The Clash?
          • pizmak31 Re: Wiosenny dzień Andzi... 16.04.03, 16:32
            Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, ze niby ja.......... ze taka stara i ten Miecio F...... i
            slomka..... Ale do calosciowego obrazka brakowalo tlumu SKAkajacych mlodych
            punkow.
            • vulture Babcia skumała :))) 16.04.03, 16:34
              No to scenariusz będziemy poprawiać w trakcie realizacji tego odcinka ... smile))
    • vulture Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 17:47
      Dawno, dawno temu, w wielkim lesie, żyli sobie brat i siostra, Cześ i Piżmosia.
      Byli posłusznymi dziećmi (czasem Piżmosia przywaliła bratu, ale tak to już
      bywa) i na ogół sami nie wypuszczali się bez uprzedniego powiadomienia policji
      i innych służb. Pewnego razu Cześ i Piżmosia poszli na spacer do lasu.
      - Piżmosiu, pamiętaj, że rodzice nie pozwolili nam się nigdzie oddalać;
      mamy wrócić do domu, jak tylko zacznie się „Idol” – upomniał siostrę Cześ.
      - Cicho siedź, bo ci przywalę! – skwitowała uwagę brata Piżmosia i
      spokojnie zrywała
      kwiaty, plotła z nich wianki, a liście skręcała w ruloniki i odkładała do
      suszenia. Jej brat, widząc, że nie ma nic lepszego do roboty, zaczął robić to
      samo. Ani się spostrzegli, gdy drzewa przestały być znajome, ścieżki zniknęły
      gdzieś w żółtych płomieniach liści, a ptaki przestały pogwizdywać piosenki
      Jeffa Lynne’a.
      - Wiesz, Czesiu... nie wiem, jakby cię tutaj poinformować o pewnym
      fakcie... – zaczęła nieśmiało Piżmosia – wiesz, nie denerwuj się, ale...
      - Porysowałaś moją płytę Pete’a Besta?! – z przerażeniem w oczach spytał
      Cześ.
      - Nieee... po prostu zgubiliśmy się i nie wiemy, gdzie jesteśmy.
      - Ufff... no to mi ulżyło. Dobra, jakoś znajdziemy drogę. Chodźmy tylko w
      jakąkolwiek stronę.
      I tak szli, szli, aż zaszli do niezwykłego miejsca. Przede wszystkim zauważyli
      śliczną polankę, na której stał domek. Ale nie był to zwykły domek. Z daleka
      już lśnił, połyskiwał, mienił się całą gamą tęczowych barw... Gdy podeszli
      bliżej, okazało się, ż domek ten wykonany jest z pozczepianych ze sobą płyt
      Phila Collinsa. Cześ aż oniemiał z zachwytu.
      - Piżmosiu, widzisz to, co ja? Zobacz! Marzenie mego życia!!!
      - Taaak.. ale czy ten domek nie jest czyjś? Widzisz, Czesiu, tutaj ktoś
      może mieszkać...
      - Eee, nikogo tu nie ma przecież... chodź, weźmiemy te wszystkie płyty do
      domu i przesłuchamy!
      - No dobrze, skoro tak mówisz... – odpowiedziała Piżmosia i rodzeństwo
      zgodnie zajęło się demontażem domku. Brali płyta po płycie i składali obok na
      ziemię...

      Pracowali tak kilka godzin. Phil za Philem, okładka za okładką... Już mieli
      powoli kończyć żmudną, ale jakże obiecującą robotę, gdy tuż za ich plecami
      rozległ się straszliwy wrzask:
      - Ach, wy nicponie! Co wy żeście najlepszego narobili!!! Zniszczyliście
      mi moją szafę grającą!!! Gdzie ja teraz posłucham Phila???!!!
      Cześ i Piżmosia odwrócili się i zobaczyli groźną i wykrzywioną w grymasie
      złości Babę-Andzię, której mina świadczyła o tym, iż nie był to najszczęśliwszy
      wieczór w jej życiu.
      - Wiem, co zrobię! Czeka was kara! Za to, że zniszczyliście moją szafę
      grającą, będziecie musieli wejść do jej środka i sami śpiewać piosenki Phila
      Collinsa! Tyle razy i takie, jakie sobie zażyczę! A ja go potrafię słuchać
      godzinami!!!
      - No tośmy się wkopali... – zaczął Cześ, ale siostra zdecydowanie mu
      przerwała:
      - Cicho, bo ci dowalę! Babo-Andziu, a powiedz nam, eee, bo my nie bardzo
      wiemy, jak w zasadzie mamy wejść do tej szafy, bo nie byliśmy jeszcze nigdy w
      szafie, no a w grającej to już na pewno nie, no i, prawda, może nam pokażesz...
      - Och, wy niedojdy!!! – krzyknęła Baba-Andzia – Nic nie umiecie, nawet w
      szafie grającej nie byliście! Odsuńcie się, to wam pokażę!!!

      Baba-Andzia odepchnęła Czesia i Piżmosię od resztek szafy i wgramoliła się do
      środka. Gdy tylko zadekowała się w odtwarzaczu, Cześ przycisnął guzik z „I
      Can’t Stop Loving You”. Baba-Andzia zaczęła śpiewać, a tymczasem dzieci
      dyskretnie się wycofały i sprintem opuściły tajemniczą polankę. Odchodząc,
      Piżmosia dla pewności nastawiła wieżę na dodatkowe 10 odtworzeń, żeby Baba-
      Andzia nie zorientowała się za wcześnie, co jest grane...
      Cześ i Piżmosia wyjątkowo szybko trafili do domu... Gdy tylko wrócili i
      ochłonęli, postanowili sobie posłuchać muzyki. Cześ wziął pierwszą lepszą z
      brzegu płytę i włączył. Rozległ się lament Phila, dotyczący tego, że nie może
      przestać kochać swej lubej... Piżmosia wstała, podeszła do Czesia i przywaliła
      mu.

      <jeb>


      Koniec.
      • cze67 Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 20:13
        Vulture! Kocham Cię!!!
        • vulture Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 22:24
          cze67 napisał:

          > Vulture! Kocham Cię!!!

          Czuję się wzruszony tym wyznaniem, zwłaszcza że nigdy nie miałem siostry, która
          mogłabymi przywalić. Brata, zresztą, też nie.
          • vulture errata 16.04.03, 22:25
            vulture napisał:

            > mogłabymi]

            A powinien: mogłaby mi - przepraszam za brak spacji
      • aislinn Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 20:52
        Mniam mniam !!!!!!!!!!!!!!!
        Vulture, jesteś boski !
        • astir Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 16.04.03, 22:09
          aislinn napisała:

          > Vulture, jesteś boski !
          Czarownice już tak mająwink
          SUPER!
      • n_eska71 Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 17.04.03, 00:03
        Vulture, ale Ty bajki opowiadasz !!!
        Nie oszczędzaj się. Potem to wydamy pod znaczącym tytułem: "Forumowe bajanie".
        Tylko na okładce, w prawym dolnym rogu, trzeba będzie umieścić czerwone
        kółeczko z pustym kwadracikiem w środku. Tak na wszelki wypadek. wink))
        • pizmak31 Re: Bajka o Czesiu i Piżmosi 22.04.03, 11:30
          Vulti, jak chcesz moge byc Twoja siostra, ale wtedy Nikka bedzie Twoja
          cioteczna wnuczka. Bajka palce lizac. Masz u nnie brow without sok end slomka.
    • vulture "Znalezisko" starring Nikka & Aislinn 25.04.03, 18:33


      - Ajslinko! Ajslinko, gdzie ty jesteś? Co za uparte dziewuszysko! -
      krzyczała na swą nieletnią córkę zdenerwowana mama, Nikkola – Niech no ja cię
      złapię!...
      - Ale mamo! – Krzyknęła Ajslinka, wynurzając się z kupy krzaków,
      umorusana jak nie wiadomo co – Mamo, ja tu coś znalazłam! Patrz!!!

      Nikkola spojrzała uważnie tam, gdzie wskazywała córka. Pomiędzy liśćmi łopianu,
      leżała sobie spokojnie okazała, elegancka buteleczka... Nie było na niej ani
      napisu, ani nic nie wskazywało na jakąkolwiek zawartość. Matowe, ciemne szkło
      uniemożliwiało stwierdzenie, czy flaszka w ogóle coś zawiera.
      - Może to coś do picia? – Zaczęła głośno zastanawiać się Nikkola, ale
      Ajslinka szybko ją zgasiła.
      - Oj, matka, ty to zawsze o chlaniu myślisz. A niby tatko nasz,
      Trzyszustek Jan, dlaczego na diecie teraz jest? Bo jak się napił z takiej
      znalezionej butelki, to o mało mu rogi nie odpadły!
      - Może i masz rację, dziecko. Ale w takim razie co może być w środku?
      Może jakiś proszek? – nadal zastanawiała się Nikkola.
      - Matka, matka, jakby się babcia Piżmakowa dowiedziała, co Ci po głowie
      chodzi, to b wszystkie płyty Fogga wyrzuciła. Nie pamiętasz, jak dziadek Miecio
      wrzucił taką butelkę do ogniska? Pół Szczecina się zjarało i nawet Odra zaczęła
      płynąć wstecz, bo to była butelka od Cool Kids Of Death...
      - Dobra, dobra, już wiem... – Nikkola stawała się coraz bardziej
      podekscytowana – Tam, w tej butelce, jest DŻIN!!!
      - Taki do picia? Oj, matka, a ty znów swoje... Mówiłam, skończ z tym
      chlaniem.. – zaczęła pouczać rodzicielkę Ajslinka, ale Nikkola stanowczo jej
      przerwała:
      - Nie do picia! Taki co spełnia trzy życzenia! Hura! Nareszcie! Nawet
      wiem, o co go poproszę... żebym miała głos jak Jennifer Lopez... żebym miała
      całą dyskografię Phila Collinsa... i żebym miała możliwość nagrania tak
      zajebistej płyty z orkiestrą, jak Bonnie Tyler!
      - A dla mnie nic? – spytała Ajslinka, nie ukrywając rozczarowania.
      - Oj, dziecko, przecież jak mamusia będzie sławna i bogata, to ci
      wszystko kupi...
      - I maksisingle Dannii też?
      - Też, kochanie, też. A teraz daj tę butelkę... Tylko ostrożnie...

      Nikkola drżącą ręką wzięła butelkę od Ajslinki i delikatnie ją potarła, a
      następnie wyjęła korek... z butelki zaczął wydobywać się różowy dym...
      zabulgotało... powoli coś zaczęło wysuwać się ze środka... Nikkola i Ajslinka
      odsunęły się nieco...
      Po chwili widać już było różowe pióro z brokatem... zaraz po nim wysunęło się
      kolejne... i kolejne...
      - Mamo, będziemy mieli indyka na obiad! To pewnie indyk w maladze! – Nie
      wytrzymała Ajslinka.
      - Cicho, dziecko, cicho, patrz... – uspokoiła ją Nikkola.

      Kłąb różowego dymu powiększył się tak, że butelki praktycznie nie było już
      widać. Poza piórami i mieniącym się brokatem, powoli rysowały się kontury
      czegoś... widać było połyskujące oczy z fioletowymi rzęsami, gdzieś w sole
      mignęły fioletowe kabaretki... gdzie indziej znów fragmenty czegoś
      cielistego... na górze jakby kawałek mopa...
      - Mama, ten twój dżin to jakiś dziwny... – zaczęła Ajslinka, ale w tym
      momencie chmura dymu opadła i dżin ukazał się Nikkoli i Ajslince w całej
      okazałości, a następnie wydał z siebie głos:
      - I’m a Genie in a bottle baby yeeeeaaaaaaaaaaaaaaaahhh...
      - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! Aguilera!!! – Krzyknęły Nikkola z córką i
      w panice rzuciły się do ucieczki. I tak skończyła się ich przygoda z magią
      znalezionych flaszek...
      • janek0 genialne ! (n/t) 25.04.03, 20:37

      • astir Re: 'Znalezisko' starring Nikka & Aislinn 25.04.03, 21:36
        Vulture, rób specjalizację z bajek!
        bravo!smile))))........
      • n_eska71 Re: 'Znalezisko' starring Nikka & Aislinn 26.04.03, 00:17
        Należy omijać butelki z dżinem. To stara prawda życiowa. Vulture dobrze, że ją
        przypomniałeś. Niech się młodzież uczy mądrości narodu. smile))
        • Gość: nikka UWAGI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 16:59
          Ekhm, no fajne, fajne. Ale jak to możliwe, że matka jest młodsza od córki? A ja
          nie znoszę bachorów. W następnej części z pudełka po wiśniówce ma się wyłonić
          Dave Gahan, albo Trent Reznor tongue_out
    • vulture post nr 600 25.04.03, 18:34
      Może choć raz się wyrobię...
      • Gość: aislinn vulture do pióra! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 09:11
        Vulture. To była ta randka ? Twoja ? Z klawiaturą ? Vulture. Nie przestawaj. Ja
        Cię proszę. Bardzo Cię proszę. W zamian obiecuję że ja npopełniać jakiekolwiek
        opowiastki. Tylko nie przestawaj. Pliz. smile))))))))))))
        • vulture Aislinko droga... 26.04.03, 23:55
          Gość portalu: aislinn napisał(a):

          > Vulture. To była ta randka ?

          Była.

          >Twoja ?

          Moja.

          > Z klawiaturą ?

          Nie...

          > Vulture.

          Tak?

          > Nie przestawaj.]

          Dobrze...

          >Ja
          >
          > Cię proszę.

          Nie ma sprawy.


          > Bardzo Cię proszę.

          Ale naprawdę nic wielkiego...

          W zamian obiecuję że ja npopełniać jakiekolwiek
          > opowiastki. Tylko nie przestawaj. Pliz. smile))))))))))))


          Ech, te kobiety... wink
          • Gość: aislinn vulturku - całkiem off IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 11:07
            Tak. no właśnie - Byłeś na randce i nie miałeś okazji zobaczyć jak co 1,5
            minuty zdejmuję i zakładam kreację. Hmm przynajmniej nasz nieoceniony
            oczywiście wspaniale wyglądający (tak jak i nasza wspaniale wyglądająca była
            guru) AgentCooper tak to odebrał. Nie jestem zbyt mocna w cyferkach, ale
            wychodzi mi ,że rozebrałam się co najmniej 60 razy i tyleż samo się ubrałam.
            Hurra ! Taki wysiłek , wreszcie schudnę ...smile
            • vulture Re: vulturku - całkiem off 27.04.03, 11:17
              Następnym razem rezygnuję z randek, idę z Wami, biorę aparat i wreszcie będzie
              można założyć stronę TWA z jakimiś rozsądnymi zdjęciami.
              • Gość: AgentCooper Re: vulturku - całkiem off IP: *.orasoft.net.pl 27.04.03, 11:46
                vulture napisał:

                > Następnym razem rezygnuję z randek, idę z Wami, biorę aparat i wreszcie
                będzie
                > można założyć stronę TWA z jakimiś rozsądnymi zdjęciami.

                Mi ten pomysł na przykład się .... bardzo podoba. A może pójść za ciosem i
                wziąć kamerę a także sztalugi i blejtram ??? Będzie akt co się zowie...
                • aislinn Kolego orasoft i kolego vuture 27.04.03, 12:26
                  posuwacie się za daleko. Bo założę w końcu te cieliste i mnie z lopezką
                  pomylicie i co k............ stary wtedy będzie ?
                  Ale tak : aparat cyfrowy i laptop Nikki, plus planowane miejsce zlotu i oj ale
                  się będzie działo - tylko kto nam tym razem zagra jak nie bedzie (Ich) Trzech
                  Bułgarów ?
    • astir Re: Pan Teddy 27.04.03, 16:22
      W Forumowie ruch wielki, lecz Teddy zmęczony
      poważnym szukaniem niby - nocnym i rannym
      nie był w stanie zwlec skroni pomrokiem złożonej.
      Lecz wnet deszczu bębnienie skończyło swe miary
      niby tańcem o szyby przyprószone lekce
      wzburzeniem refleksów w hałas ciszy niedzielnej
      w nieśmiałości wątłej słońce zza chmury wyjrzało
      przedarło się gwałtem za nic mając czas ludzi.

      Żaluzje niedzielne ukojenia nie dały
      w nadziei odcięcia się od zdarzeń ulicy
      kładąc kres marom sennym, wspomnieniom zaprzeszłym
      shine on you crazy diamond błyskając po oczach
      bólem nocnych szklanic, fermentem procentowym
      W ochronie nagłości, w przeczuciu bez-sił drżących
      na zmęczonym ciele rezygnacją szukania
      usłyszał śpiew...koszmar to wczorajszy czy real?
      Ociężałości członków stawił ostre veto
      stopy w kapcie wsunął, ręce drżały z lekka
      w tym buncie całości przeciw głupim pomysłom.

      W tym miejscu bezstrzeżnym i kolorze przedzmrocznym
      wzorem ptaka przedwcześnie zbudzonego wiosną
      niósł się trel dziewczęcy przekorą dnia szarego
      wznosił się po ścianach, rozbijał podwórzem
      sięgał krzykiem wieczornym do blood on the rooftops
      by pęknięciem kryształu uderzyć w balkony
      potem zwrot robiąc nagły szeptem przejmującym
      zwiastunem mroku się stawał, parnym, gorącym.

      W rozbudzeniu nagłym poznał Teddy sąsiadkę
      którą niby dziecko mijał do chwil dzisiejszych
      za nic mając bachora w osadzie hip hopu
      Poznał włosy te lniane, rozwiane nad czołem
      Poznał rączkę różową, wieszającą pranie
      w zadziwieniu słuchania przypadkiem zbudzony
      odkrył drugą Aishlinn tą przemianą zdziwiony.

      Po co były te noce niedospane zaszłe?
      Po cóż sił trwonił tyle na szukanie panny?
      Głowa ciężka od dźwięków wypaczonych, próżnych
      gdy tuż obok, za windą jego diva rosła?

      Nie da szansie na sukces Aishlinn swej odebrać
      Nie pozwoli, by stała się odkryciem innych
      będzie dla niej Pilchem, kreatorem dziewczęcia
      wzorem Dorotki pokaże jej światła sceny....

      Natenczas Tegosław chwycił trzyszóstkowy róg
      Jaśkowy, łosiowy, pokrętny jak wąż boa
      I zagrał:
      zgięło Teddy'ego z nagła bólem przypomnienia
      koniec wizji, kres marzeń w ten czas przedwieczoru
      trzy razy dziewięć dwa i siedem jest wynikiem
      czas kwietniowy się kończy, zaraz maj kasztanów
      a gdzie pit -y, podatki, bolesne rachunki?
      Trzy dni tylko zostały, Aishlinn nie ucieknie!!!

      I zdążając w zgarbieniu pod prysznica bicze
      myśl ostatną poświęcił rozważaniom sławy
      a może? a gdyby? a jeśli to możliwe?
      gdybyż tegosław zechciał zamienić na próbę
      róg upiorny na werbli brzęk bębnów, talerzy...
      o!...przyszłości świetlana, muzo dźwiękoskrzydła
      przyjdź, lecz od jutra, pitom daję dziś pierwszeństwo
      w konieczności ukojenia budżetu bólu!

      • vulture Re: Pan Teddy 27.04.03, 16:57
        Piękne, do kanonu lektur szkolnych...
        • Gość: aislinn Re: Pan Teddy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 17:03
          Czy to jest na pewno forum muzyka czy ja coś przegapiłam ?
          Astir pouczysz mnie trochę ?
          Idę się przefarbować na lniano i uczyć śpiewu. smile))
          W końcu Pan Teddy jest BARDZO DOBRYM EKONOMISTĄ wink i na pewno nie ma
          większych problemów z fiskusem i w końcu zacznie mnie chyba lansować ?
          • Gość: nikka Re: Pan Teddy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 18:20
            Gość portalu: aislinn napisał(a):

            > W końcu Pan Teddy jest BARDZO DOBRYM EKONOMISTĄ wink
            Tak Ci powiedział? Hihihihihi, naiwna
            • Gość: aislinn Re: Pan Teddy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 19:29
              wink
              W coś trzeba w życiu wierzyć
              • Gość: nikka Re: Pan Teddy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 19:35
                Ja, kochana, zawsze weryfikuję to co mi mówią. Empirycznie. I zawsze mam rację.
                To by było ostatnie moje słowo na tym forum.
      • n_eska71 Re: Pan Teddy 28.04.03, 19:44
        Astir, Astir... Jak ja lubię, kiedy Ty piszesz! smile))

        PS. Wczoraj cały dzień siedziałam nad PIT-ami! Wrrrr!
    • aislinn Forum rurowe 29.04.03, 15:15
      Vulture wylogował się, założył swoje nowe zielone kąpielówki , pogłaskał po
      brzuszku Dannii usmiechającą się z plakatu w jego nowo wyremontowanej łazience
      i zanurkował do wanny.
      Przez nieco ciasne sitko przedostał się do odpływu, i dalej popłynął rurami w
      stronę centrum.
      Celem jego była łazienka tejemniczej kobiety o wdzięcznym imieniu Randka.
      Vulture spieszył się by zdążyć tam nim Randka skończy swe wieczorne ablucje i
      opuści wannę. Znał trasę na pamięć, płynął więc z zamkniętym oczami, nucąc w
      myśli ostatni przebój Phila. Wtem jego philowa głowa zderzyła się z czyjąś
      równie twardą czaszką.
      _ Jak płyniesz, k........ człowieku ! - wykrzyknął.
      - No co, zmęczyłam się , z Otwocka taki kawał a jeszczed tyle drogi przede
      mną .
      Vulture otworzył oczy i rozpoznał Nikkę.
      - Nikka ! Co Ty tu robisz ?
      - A, płynę do Agenta, bo wiesz, miał mi wypalić parę płyt Clan Of Xymox, a
      zanim pociągiem dojadę to sam rozumiesz...
      - no to narazka. Zgadamy się na forum.
      -Pa !

      Vulture popłynął dalej. Tymczasem Nikka dziarsko płynęła na północ. Hmm,
      wczesny Xymox jest wart tych bezpowrotnie utraconych kilogramów.

      nikka płynęła niczego się nie spodziewając, gdy tymczasem z dali dobiegł jej
      głos:
      - sabłej is a pornoł...
      O k........ - pomyślała Nikka. Co za palant tak fałszuje ??? i to te pitu pitu
      w dodatku ! nie zniosę !!! - i wpadła na ledwie żywą ze zmęczenia Aislinn.
      - Rety, Ais , ty lepiej nie śpiewaj, skoncentruj się na filozofowaniu dziecko
      drogie, bo wszystkich z tych rur wystraszysz ! Gdzie płyniesz ?
      -
      Eh, hh, właśnie, ku- piłam nowe Gathering i hh, tfu, zakrztusiłam się. hh
      wracam do domu...

      - to wracaj, ale może po cichu...

      I wtem...
      "W nieskończonym świecie środek jest wszędzie"
      • pizmak31 Re: Forum rurowe 29.04.03, 16:03
        Aislinn, niech spotkaja Pizmaka w tej kanalizacji, ktory pije przez slomke piwo
        z sokiem....
        • Gość: aislinn Re: Forum rurowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.03, 16:09
          Ale pod warunkiem że pomiędzy sipami będzie śpiewać kleszów. I będzie w
          rajstopkachj bierkowych. Oki ?
        • Gość: AgentCooper Re: Forum rurowe IP: 143.26.82.* 29.04.03, 16:16
          pizmak31 napisała:

          > Aislinn, niech spotkaja Pizmaka w tej kanalizacji, ktory pije przez slomke
          piwo
          >
          > z sokiem....

          Aislinn, niech spotkaja Pizmaka ktory nie tylko pije piwo z sokiem ale
          rownoczesnie podruje swoj uroczy nosek, rozgrywa partie rajstopowych warcabow z
          innymi uroczymi zyjatkami zamieszkujacymi rurowy swiat a takze prowadzi kramik
          z archiwalnymi nagraniami trzech zaginionych w kopalni Makoszowy bulgarow,
          ktorzy zabladzili tam na wycieczce w czterdziestym szostym....
          • pizmak31 Re: Forum rurowe 29.04.03, 16:24
            AgentCooper!!!!!!! Ty talent masz literacki, bardzo mi sie podoba ten obrazek.
            Troche jak z Alicji w krainie czarow oraz z Umberto Eco. Bardzo wyrafinowane...
            • Gość: aislinn Re: Forum rurowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.03, 16:30
              Popieram. niech Agent trochę rozwinie swoją wizję wink))
              • Gość: AgentCooper Re: Forum rurowe IP: 143.26.82.* 29.04.03, 16:35
                Gość portalu: aislinn napisał(a):

                > Popieram. niech Agent trochę rozwinie swoją wizję wink))

                chwilowo nie mam czasu, bo sie zbieram na urlop hehe...ale jak wroce to hoho
                albo jeszcze wiecej....tylko musze przebrnac przez poprzednie kilkaset odcinkow
                bo na 257 sie zgubilem - to jak ona go kocha, tak ??? I to Pizmaczku nie Eco
                tylko zmixowany Boris Vian z dzielami wybranymi Lenina...
                • pizmak31 Re: Forum rurowe 29.04.03, 16:41
                  Ups, to prawda Borys, Borys, Borys. I wykonczymy wszystkich obrzydliwcow.
                  Sierpem i mlotem.
                • Gość: aislinn Re: Forum rurowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.03, 16:52
                  Chyba nie ma znaczenia kto kogo i tak dalej i tak nikt nic nie wie ....smile))
    • aislinn Forum rurowe part 2 29.04.03, 20:36
      Zza zakrętu wyłoniła się niezwykle barwna postać. Za niedużą, zgrabną główką
      miała tułów przyodziany w brązowe futerko, a długie nogi zdobiły wielokolorowe
      rajtuzy w kratę, zakończone najnowocześniejszymi płetwami, specjalnie
      zaprojektowanymi do celów komunikacji rurowej.

      - Piżmak ! Kopę lat ! Co słychać ? – spytała Nikka.
      - No witaj, malutka ! Tak sobie klabing uprawiam, komp mi się popsuł więc nie
      mam co robić i pływam po ludziach. Całe szczęście, że Janek po stracie roboty
      załapał się jako stróż rurowy ! Wreszcie człowiek może bezpiecznie się poruszać
      po tym mieście, bo zawsze poczciwina ostrzeże przed skażeniem terenu.

      Jakby na zawołanie w tym momencie rozległ się metaliczny głos Janka:

      - Uwaga uwaga ! Uprasza się o ostrożność w sektorach trzecim i czwartym.
      Sektory skażone Kają P. Powtarzam : uprasza się o ostrożność w sektorach...
      -
      - No proszę ! Znów! Co za miasto cholerne, gdzie nie wypłyniesz to skażenie !
      dobrze że mam ze sobą swojego swimmana ! Zaraz sobie kleszów zapuszczę i kicham
      na skażenie!
      - Ba ! Jak ktoś taki zdizajnowany, to mu dobrze. W każdej sytuacji sobie
      poradzi... – westchnęła Nikka i udała się na północ, szczęśliwa, że nie musi
      przepływać przez sektory trzeci i czwarty.

      Piżmak zaś sięgnęła zwinnie za plecy, spomiędzy rajtuzów i futerka wyciągnęła
      dwie cienkie rureczki zakończone gąbeczkami i włożyła je sobie do uszu. Wkrótce
      w jej uszach rozległy się kojące dźwięki Cool under Heat...
      Swimman był najnowszym krzykiem mody, dostępnym na razie tylko dla wybranych.
      Zresztą, nie każdy się decydował – wymagał on bowiem zaszczepienia w dolnej
      części pleców małego portu, który pozwalał na swobodną komunikację dźwięków
      pomiędzy wyobraźnią i pamięcią a uszami. W końcu nie każdy pamięta to, czego
      chce akurat posłuchać... Nie każdego zaś stać na wzmacniacz pamięci..
      • vulture Rurum forowe 30.04.03, 05:14
        Aislinn, piękne; widzę, że motyw z wizytami przez łazienkę Cię zainspirował,
        hehehe... No, ciekawe, co bym powiedział, gdyby podczas kąpieli ktoś mi wpełzł
        przez odpływ... smile))))))))))))))))))))))))))))
    • vulture Bajka o Królewnie Śm_esce 30.04.03, 06:01
      Królewna Śm_eska błądziła od paru godzin po ciemnym lesie. Musiała uciekać z
      rodzinnego zamku przed fochami swej okrutnej macochy, Martoli, która zmuszała
      ją do słuchania godzinami przebojów Krzysztofa Krawczyka w wykonaniu zamkowych
      Trubadurów. Ojciec Śm_eski, król Jasiek Sześćset sześćdziesiąty szósty, nic nie
      mógł poradzić, czując się całkowicie zależnym od despotycznej małżonki, która
      była zazdrosna o urodę i powodzenie pasierbicy. Miała ona magiczną szafę
      grającą, którą codziennie pytała:
      - Droga szafo, powiedz przecie, kto ma najlepsze płyty na świecie?
      A szafa odpowiadała wówczas:
      - Piękne Twe płyty jak aniołki w niebie, lecz Śm_eska ma stokroć lepsze
      od Ciebie...
      Wtedy królowa Martola kopała ze złości szafę, która automatycznie włączała się
      na odtwarzanie hymnu państwa, „Keine Grenzen mehr” i zastanawiała się (królowa,
      nie szafa), jak by tu dokuczyć znienawidzonej pasiebicy. Pewnego wieczora
      Śm_eska nie wytrzymała występu Trubadurów, zabrała discmana i kilkadziesiąt
      podstawowych płyt, a następnie – nie bez żalu – opuściła zamek.
      Tułała się po lesie, tułała, aż w końcu doszła do polanki, na której stała
      chatka. Mimo pewnych problemów z wyłamaniem drzwi i wybiciem szyby w oknie,
      Śm_eska weszła do domku i doznała napadu śmiechu, gdyż wydawało jej się, że po
      uderzeniu się głową w niski strop przy wchodzeniu, popsuł jej się wzrok i
      widziała wszystkie rzeczy jakby pomniejszone, meble, wystrój wnętrz, wszystko
      było kilka rozmiarów mniejsze. Po chwili zorientowała się, iż – istotnie –
      wszystko, co znajdowało się w domku, wyglądało normalnie, tylko jakby stworzone
      dla dzieci. Mimo wszystko, postanowiła się zatrzymać na chwilę, gdyż była
      zmęczona, a i discmana trzeba było doładować. Śm_eska położyła się na jednym z
      mniejszych łóżeczek i zapadła w głęboki sen...
      ***

      - Hej, chłopaki, znowu jakiś dzik rozwalił nam drzwi! – powiedział
      krasnal Srutek, gdy zbliżył się do domku.
      - Ojej!- krzyknął krasnal Wultek – i okno znów wybite! To te cholerne
      wiewiórki!
      - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – zakrzyknął krasnal Tedek po wejściu do
      chatki – Tutaj jest czyjś discman!
      - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!- wrzasnął krasnal Zerek – Tutaj
      są czyjeś płyty!
      - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – wydarł się krasnal
      Lowcio – Tutaj przede wszystkim KTOŚ jest!!!
      Ponieważ krasnale wrzeszczały strasznie głośno, królewna Śm_eska natychmiast
      się zbudziła i patrzyła z niedowierzaniem.
      - Kim wy jesteście? - spytała.
      - Panienko, my tu mieszkamy! Jesteśmy krasnalami – odpowiedział Greguś i
      przedstawił kolegow – To jest Wultek, Tedek, Srutek, Lowcio, Zerek, Asio i ja-
      Greguś.
      - A ja jestem Śm_eska. Uciekam przed kaprysami swej okrutnej macochy,
      królowej Martoli. Czy mogę się u was zatrzymać?
      - Ależ będzie to dla nas zaszczyt, droga królewno, racz tylko nie
      przyjmować obcych w domku, bo może się to źle skończyć – powiedział roztropnie
      Tedek.
      - Obiecuję, że nie będę – powiedziała Śm_eska i tak się stało. Krasnale
      codziennie chodziły do roboty, a w tym czasie Śm_eska pomagała im w domu i dni
      płynęły leniwie, spokojnie, ale do czasu...
      ***
      - Droga szafo, powiedz przecie, kto ma najlepsze płyty na świecie?-
      spytała swą czarodziejską szafę grającą królowa Martola, licząc na to, że
      wyrodną pasierbicę, która nie znała się na pięknie muzyki Trubadurów, dorwał
      wreszcie jakiś laryngolog.
      - Królowo, kolekcja twa z pereł się składa, lecz Śm_eska ciekawszą
      znacznie posiada – odrzekła szafa i dostała kopa. Królowa była wściekła i
      zaczęła obmyślać okrutny plan.
      - O, już ja jej dam złotą kolekcję, tej gówniarze jednej! Popamięta
      mnie!!!
      Śm_eska – jak co dzień – została sama w domu krasnali, gdy te poszły do
      pracy. Właśnie sprayowała ich chatkę w logo Deep Purple, na specjalne życzenie
      Wultka, gdy nagle usłyszała głos:
      - Płyyyty, bardzo tanie płyyyyty... – Śm_eska odwróciła się i zobaczyła
      uroczą staruszkę z koszem pełnym wspaniałych nagrań.
      - Ojej, dobra kobito, cóż za wspaniałości masz w tym koszyku! Jaka
      szkoda, że nie mam pieniędzy, na pewno bym którąś kupiła! – wykrzyknęła
      Śm_eska, nie wiedząc, że ma do czynienia z przebraną Martolą.
      - Ależ piękna panienko, ja Ci dam jedną płytę w ramach promocji, a jak
      kiedy będziesz miała pieniążki, to mnie znajdziesz i kupisz sobie jeszcze
      inne... tu masz takie wspaniałe rzadkie nagrania Nicka Cave’a – nikt ich nie
      ma, bo to jedyny egzemplarz.
      - Ojej, dobra kobieto, jakże Ci się odwdzięczę!- krzyknęła szczęśliwa
      Śm_eska. Chciała nawet dać staruszce coś do picia albo do jedzenia, ale ta
      gdzieś nagle zniknęła.
      - Widocznie spieszyła się z promocją do innych – pomyślała Śm_eska i
      pomknęła do domku, włączyć płytę.
      Podeszła do odtwarzacza, włożyła srebrny krążek i czekała na wspaniałe dźwięki
      muzyki Nicka Cave’a gdy z głośników rozległo się:
      „Cause I can’t stop loving you...”
      - Aaaaaaaaaaa! Krzyknęła zszokowana Śm_eska i padła jak martwa na ziemię.
      ***
      - Chłopcy, co tak cicho koło domku? Nie słychać żadnej muzyki... –
      zastanawiał się Asio, gdy wraz z kolegami wracał z pracy.
      - Może Śm_eska usnęła, pewnie ją zmęczyło malowanie logo Deep Purple –
      powiedział Greguś i popatrzył z wyrzutem na Wultka, który udawał, że nie słyszy.
      Ale na domku nie było żadnego logo... Krasnale weszły do środka i znalazły
      Śm_eskę, leżącą bez życia na ziemi. Na nic zdawały się próby reanimacyjne –
      Śm_eska była jak martwa. Krasnale, nie widząc innego wyjścia, ułożyły ją na
      łóżku i zapłakały rzewnie.
      Płacz, rozlegający się po całym lesie, usłyszał rycerz Ilhan, który akurat
      polował nieopodal. Skierował konia do chatki krasnali i zastał tam siedmiu
      płaczącycj karzełków i leżącą bez życia Śm_eskę.
      - Buuu... a mówiliśmy jej, żeby nie przyjmowała obcych.. to na pewno
      sprawka tej obrzydliwej królowej... – wyjaśniał Ilhanowi Srutek.
      - Da się na to coś zaradzić, twardym trza być – powiedział Ilhan i
      podszedł do odtwarzacza. W środku była dziwnie wyglądająca płyta...
      - Ahaaaa, teraz wszystko jasne... dobra, mali ludkowie, nie martwcie się.
      Wszystko da się naprawić – powiedział Ilhan i włączył płytę Stone Roses.
      Śm_eska natychmiast otworzyła oczy.
      - Ach, co za piękne dźwięki! Cóż za wspaniały człowiek je tu przyniósł!
      Rycerzu, będę Ci wdzięczna do końca życia! – zakrzyknęła Śm_eska i rzuciła się
      Ilhanowi na szyję. Wtem drzwi rozwarły się z hukiem i do chatki wpadła
      Madencja, małżonka rycerza Ilhana.
      - Aaaaaaaaahaaaaa! Tu jesteś! To ja czekam z obiadem, a ty się z obcymi
      babami obściskujesz! - krzyknęła wściekła.
      - Ależ, kochanie, to nie tak, widzisz, ta pani leżała i musiałem jej
      pomóc.. – zaczął Ilhan, ale było już za późno. Madencja kopnęła go tak mocno,
      że złamała mu nogę. Krasnale i Śm_eska wycofali się dyskretnie na zbieranie
      jagód.
      ***
      Królowa Martola od pewnego czasu miała wspaniały humor. Nie było już Śm_eski,
      której kolekcja płyt była ciekawsza od królewskiej. Magiczna szafa grająca, na
      zadawane jej pytanie: „Droga szafo, powiedz przecie, kto ma najlepsze płyty na
      świecie?” odpowiadała teraz:
      - Twa kolekcja najlepsza jest w świecie, o Pani, wszystkie inne zbiory są
      zupełnie do bani.
      Teraz Martola pytała szafę o swą kolekcję jedynie z czystej próżności, jednak
      pewnego dnia...
      - Droga szafo, powiedz przecie, kto ma najlepsze płyty na świecie?
      - Kolekcja twa błyszczy perłami i złotem, lecz przy Śm_eski zbiorach
      zwyczajnym jest gniotem – odpowiedziała nieoczekiwanie szafa i uciekła z zamku,
      bojąc się kolejnych kopniaków.
      -
      Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!
      !! – krzyknęła Martola i zemdlała.

      Koniec
      • Gość: aislinn Re: Bajka o Królewnie Śm_esce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.03, 09:41
        No a co w końcu ze Śm-eską ? Tak zbiera te jagody po dziś dzień? nie bedzie
        hapiendu ?
        • pizmak31 Re: Bajka o Królewnie Śm_esce 30.04.03, 12:17
          Aislinn, Vulti, znowu sie nisko klaniam. Kurcze, ludzie to maja talenta
          pisarskie.... Piwo macie na njablizszym zlocie. Niestety, z sokiem (vulti,
          mozesz sobie przecedzic) i slomka (ale Ty aislinn zdaje sie takie lubisz).
          • Gość: aislinn Re: Bajka o Królewnie Śm_esce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.03, 12:22
            Ja lubię. Nie ma to jak piwo z sokiem i ....
            Co, może być ? Pewnie zanim Agent wróci to jeszcze coś popełnię . A, nie było
            Cię wczoraj na czacie to sobie pozwolę Cię pozdrowić od A. tutaj - wysłał nam
            sms-em pozdroovka z Krakowa dla całego TWA.. smile)0
      • starshine Re: Bajka o Królewnie Śm_esce 30.04.03, 15:01
        to jest przeecudne (mimo, ze o mnie nie ma tam ani slowa wink)).
        Szczegolnie zona Ilhana mi sie podoba.
      • astir Re: Bajka o Królewnie Śm_esce 01.05.03, 19:13
        więcej bajek!
        więcej bajek!
        więcej bajek!
        ..........
        to tylko taki drobny akcent pierwszomajowysmile)))
      • n_eska71 Re: Bajka o Królewnie Śm_esce 03.05.03, 14:18
        Czuję, że powinnam wypowiedzieć się na temat Śm_eski i tego co ją spotkało.
        Stała się mi bliska. wink
        Historia przedstawiona przez Vulture'a poruszyła mnie do tego stopnia,
        iż postanowiłam bliżej przyjrzeć się pewnym faktom, co zrelacjonuję wkrótce.

        A na razie mogę stwierdzić, że: TO WSZYSTKO PRZEZ WULTKA!
        Gdyby nie jego egoistyczna i samolubna prośba, by Śm_eska wysprayowała chatkę
        logo Deep Purple, nie doszłoby do spotkania z Martolą i kolejnych
        dramatycznych zdarzeń.
        Wultku ! Wstydź się!

        PS. Pozdrowienia dla krasnali.
    • n_eska71 Bajka o Królewnie Śm_esce - NOWE FAKTY 03.05.03, 15:56
      [ Z dedykacją dla Vulture'a- autora pomysłu ]

      Źle działo się w królestwie. Królem Jaśkiem-z panującej dynastii Ostrorogów-
      zawładnęła niebezpieczna obsesja. Zamiast rządzić, zamykał się w swych
      komnatach i zgłębiał księgi okultystyczne, traktujące o wykorzystywaniu
      odciętych owczych głów do rytualnych obrzędów. Zamartwiał się leciwy pisarz
      królewski- Cze, co będzie z państwem, bo król zapragnął sam napisać podobną
      księgę. Miała nosić tytuł: "Milczenie owiec".
      Królowa Martola-druga żona Jaśka-uznała, że to doskonały moment, by nie
      niepokojona przez nikogo, mogła pozbyć się znienawidzonej pasierbicy- królewny
      Śm_eski. Smarkula zostałam uznana za osobę o najbardziej wyrafinowanym guście
      muzycznym, czego zła macocha znieść nie mogła. Wygnała więc Śm_eskę z państwa
      i ostrzegła, że jeśli chciałaby powrócić, to ona zacznie gnębić poddanych
      muzyką Kasi Kowalskiej, Kai Paschalskiej i Mietka Szcześniaka.

      Cóż miała robić biedna dziewczyna, opuściła rodzinny pałac i ruszyła przed
      siebie.
      ==========
      Długo szła przez gęsty, ciemny las, aż dotarła do małej chatki.
      Wewnątrz pusto, drzwi zamknięte. Wyjęła więc małą srebrną płytkę
      z napisem "The Doors" i delikatnie włożyła ją w niewielką szczelinę przy
      klamce-zamek puścił natychmiast. Weszła do środka, znalazła niewielkie
      łóżeczko, ułożyła się w nim wygodnie i zasnęła.
      ==========
      Jak się później okazało, był to domek siedmiu krasnoludków. Przesympatycznych
      i bardzo gościnnych. Śm_eska zamieszkała u nich na stałe. Rano, krasnale
      wychodziły do pracy, a kiedy wracały, dotrzymywały jej towarzystwa.

      -Teddek dbał, by Śm_esce niczego nie brakowało. Organizował rozrywki,
      dyscyplinował resztę krasnali, by odciążały ją w pracach domowych, ustalił
      dyżury w kuchni, podzielił obowiązki przy sprzątaniu, praniu, prasowaniu...
      -Wultek rysował dla królewny piękne obrazki, obdarowywał ją również płytami z
      limitowanej serii "Vulture Collection", które pozostawiały niezatarte wrażenie.
      -Ze Srutkiem rozgrywali towarzyskie mecze piłki nożnej, które sędziował
      Gregkuś - a robił to zawsze tak, by Śm_eska wygrywała(!)
      -Lowcia, królewna traktowała jak młodszego brata. Lubiła ich wielogodzinne
      wieczorne rozmowy choćby o wspaniałej muzyce w wykonaniu utalentowanych
      wokalnie i tanecznie pań.
      -Kiedy było jej smutno, szła do Homcia. Ten umiał pocieszyć. Zwykle podawał
      przykłady jeszcze bardziej smutnych-tragicznych wręcz- sytuacji, które mogłyby
      przecież wydarzyć się w życiu Śm_eski. Skutkowało.
      -Miecik zaś zabierał ją na przejażdżki po okolicy dziwnym pojazdem, nazywanym
      pieszczotliwie "ciuchcią".

      I tak płynęło im beztrosko życie. Do czasu.
      ==========
      Kiedy Martola dowiedziała się od swego lustrzanego alter ego-Coala Chmabera-
      iż Śm_eska żyje i ma się dobrze, postanowiła, że tym razem doprowadzi sprawę
      do końca. Odpowiednio zdizajnowana stanęła przed chatką i zapukała do drzwi.
      Śm_eska otworzyła i zobaczyła jakąś owiniętą w chuściny babulinkę, która
      trzymała w dłoni kilka bardzo atrakcyjnych płyt.
      -Śliczna panienko, kup płytę. Tanio sprzedam- zachęcała kobieta.
      -Droga babciu, cena rzeczywiście jest kusząca, ale nie wiem czy powinnam-
      wzbraniała się królewna-nie widzę hologramów.
      -Dziecko kochane, człowiek tak chodzi i chodzi po tym lesie, to i nie dziwota,
      że się hologramy gdzieś poodklejały. Kup płyty, a spełnisz dobry uczynek.
      Zbieram bowiem pieniążki na wizytę u laryngologa dla mego wnuczka, który
      stracił słuch, zgłębiając twórczość zespołu Ich Troje.

      Śm_eska miała pewne wątpliwości, bo pamiętała rozmowę z nadwornym
      pisarzem-Cze, który strasznie złorzeczył, iż hologramów (które przyklejane są
      zwykle w najmniej odpowiednich miejscach) nie da się niczym usunąć.
      Ale argument o chorym wnuczku trafił do jej serca. Podała więc pieniądze
      kobiecie. Kiedy ta wręczała jej płyty, nagle zza krzaków wyskoczył jakiś
      brodacz i krzyknął:
      -Stać! Nie ruszać się! ZZ TOP!!!
      ==========
      To agent specjalny-Kuper-wkroczył do akcji.
      Reprezentował on Związek Zaciekłych Tępicieli Ohydnego Piractwa (ZZ TOP).
      Od kilku miesięcy prowadził śledztwo. Okazało się, że Martola to producentka
      nielegalnych płyt. Zarobiła już na tym procederze krocie, ale niczego nie
      można było jej udowodnić, bo nigdy osobiście nie trudniła się ich sprzedażą.
      Teraz wpadła w zasadzkę. Nie wiedziała, że to prowokacja i zakup kontrolowany.
      Nie spodziewała się również, że jest od dłuższego czasu obserwowana. Ludzie
      Kupera byli wszędzie.
      Na przykład pewna dziwna kobieta, które siedziała zwykle gdzieś na rozstaju
      dróg. Zapytana o cokolwiek filozoficznie odpowiadała, że: "Sowy nie są tym,
      czym się wydają". Mieszkańcy nazwali ją Pieńkową Damą. W rzeczywistości była
      to agentka Ais, która bacznie obserwowała okolicę.
      A krasnale? Jacy tam krasnale! To oddział specjalny TRON do zwalczania
      przestępczości fonograficznej w królestwie.
      Krolewna Śm_eska zaś została wtajemniczona w cały plan, mogła więc wiarygodnie
      odegrać swoją rolę.
      ==========
      -Martola została skazana na dożywotnie odosobnienie w przyzamkowej wieży.
      Siedziała tam i własnoręcznie naklejała-tym razem na legalne płyty-hologramy.
      A pracy jej nie było końca. Kontrolę jakości przeprowadzał sam Cze, który
      słynął ze swego zamiłowania do precyzji. Jeśli znalazł choćby najmniejszą
      usterkę, osobiście przynosił Martoli kilkaset nowiutkich płytowych egzemplarzy
      do oklejenia.

      -Chłopcy z TRON-u przygotowywali się już do kolejnej supertajnej akcji- mieli
      zbadać wszystkie wcielenia Maryli Rodowicz.

      -Agent Kuper (który jak się okazało nie jest brodaczem, broda to zdejmowalny
      element maskujący) teraz-z racji awansu-nie zajmował się już przestępstwami
      gospodarczymi tylko kryminalnymi. Miał znaleźć odpowiedź na pytanie, kto zabił
      niejaką Laurę P. Wyruszył więc szukać dowodów.

      Królewna Śm_eska długo patrzyła za nim, gdy odjeżdżał na swym białym rumaku.
      Była bardzo smutna. Nie mogła tym razem liczyć na pocieszenie ze strony
      Homcia, ale postanowiła zastosować się do jego wcześniejszych rad. Najlepszym
      sposobem na smutek bez dna była muzyka Nicka Cave'a.
      Płyta już czekała w odtwarzaczu.
      • pizmak31 Re: Bajka o Królewnie Śm_esce - NOWE FAKTY 03.05.03, 16:00
        He he, bardzo ladne. Szkoda, ze mnie nie obsadzilas. Proponuje zmienic
        zakonczenie, że krolowa odjechala na bialym Pizmaku...
        • aislinn Acccchhhhhhhhhhh!!!!!!!! 03.05.03, 16:37
          pizmak31 napisała:

          Proponuje zmienic zakonczenie, że krolowa odjechala na bialym Pizmaku...

          No, fajny pomysł. Rozumiem , że Piżmaki trenują dla kondycji w wolne majowe
          dni smile))) Tylko proszę bez wybijania sobie paluszków !!!

          Eska, masz u mnie duuuuuuuży browar pzy najbliższej okazji i będę Ci dozgonnie
          podsyłać kolejne rzeczy w stylu pani przedszkolanki za PaniA Pieńkową. To się
          nazywa dobre obsadzenie w roli! Dziękuję ! A oporócz tewgo - dla mnie bomba...
          smile)))))))
          • vulture Śm_eska story 04.05.03, 18:47
            Śliczne, baaaaaaaaaaaardzo ładne. Super, super, królewno (sama chciałaś malować
            to logo, przyznaj się). A numer z białym piżmakiem byłby do zrealizowania,
            tylko nie wiem, w czym wybiela się piżmaki... jakies pomysły?
            • pizmak31 Re: Śm_eska story 04.05.03, 18:51
              Pizmaki wybielaja sie same z siebie, bez wybielaczy.
              • jovan_a Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:03
                Piżmaki nie potrzebują wybielaczy.
                Lśnią kryształowym blaskiem - cóż, że czasami odbitym...smile))
                • pizmak31 Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:06
                  Ale to nie wiem czy mam sie obrazic czy sie cieszyc...
                  • vulture Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:08
                    Czyli nie trzeba piżmaków kąpać w Domestosie? Ani w Ace? Ani w Ace Of Base?
                    • pizmak31 Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:10
                      Nie, najwyzej w Ice Tee...
                  • jovan_a Re: Śm_eska story 04.05.03, 19:11
                    No jak to co???
                    Skakać z radości ponad czterotysięczniki!
                    Jaki to tylko piżmaki i (czasami) swistaki potrafiąwink))
                    • vulture Re: Śm_eska story 05.05.03, 06:00
                      Czy za badanie wszystkich wcieleń Maryli Rodowicz nie należy się specjalne
                      odszkodowanie?
            • n_eska71 Re: Śm_eska story 05.05.03, 23:31
              vulture napisał:

              > królewno (sama chciałaś malować to logo, przyznaj się).

              Najpierw, w ciemnym lesie, wykorzystają niewinną sierotkę, a potem mówią:
              Sama chciałaś! Ech, te KRASNALE !
    • aislinn Można prosić o więcej ? 06.05.03, 12:32
      Agent, może Ty ? Obiecałeś...albo Astir? A może Vulture ? A Teddy dawno nie
      pisał.... no dajcie coś no tu !
      • astir Re: Można prosić o więcej ? 06.05.03, 19:42
        aislinn napisała:

        > Agent, może Ty ? Obiecałeś...A może Vulture ? A Teddy dawno nie
        > pisał.... no dajcie coś no tu !

        Dobrze gada (i to bez wódkiwink
        no dajcie coś no tu!
    • astir Re: griil 09.05.03, 18:49
      Król Teddy był zły. Bo też ile wieczorów i nocek, nocy i ranków można
      patrzeć na ciągle tak samo zaczerwienione, spocone i otłuszczone gęby tych niby
      to królewskich rycerzy?
      A zresztą - gdzież się podziała ich rycerskość? Od czasu ostatniej wojny
      czterdziestoletniej nikt już nie kwapił się, by zaatakować państwo
      TWAńskie...oj, źle się działo...sąsiedzi państw ościennych pogrążyli się w
      gnuśności programowanej, w dobro - życiu przenudnawym, wykres produktu
      narodowego brutto piął się w górę, nieopanowanie wyprzedzając nawet przyrost
      naturalny - a no bo komu by się chciało wysilać! Nikt nie siał, nie robił a
      zbierał. Onegdejsze cnoty rycerskie ulegały postępującej degradacji, brzuchy
      rosły, łysiny od niemyślenia powiększały, nawet panny powabne: piżmak, mallina,
      aishlinn i cosmiq - girl, wzorem inszych Julii, Ofelii i Scarletek wolały
      klasztorne krypty i krużganki nad oczekiwanie cudu przebudzonej rycerskości...
      Król Teddy był zły...Dłoń mu się niespodzianie w pięść zacisnęła na szklanym
      pucharze i z furia nagłą wyrżnęła tymże o piaskowce posadzki, przerywając tym
      dźwiękiem usypianie kamieni łupkowo - ceglanej ściany.
      Zdziwili się Teddowi rycerze nagłą ekspresją swego pana, zapomniawszy swą
      wytłumioną winem pamięcią o czasach osławionej w pradawnych pieśniach
      humorzastości najjaśniej panującego. Popodnosili swe zapuchnięte oblicza w
      nadziei oczekując upragnionego pretekstu do rozbudzenia zabawy w to kolejne,
      senno - burzowe majowe popołudnie, ale...zawiedli sie srodze.

      - Służba! a bystro mi tu, nooo! - napięty szept strun głosowych Teddego rozległ
      się ponaddźwięcznym echem po komnacie biesiadnej. Dwóch giermków, potykając sie
      o własne, rozwiązane w nowomodnym stylu, tasiemki ciżemek, podbiegło kustyk -
      kuśtyk do władcy swego.
      - won mi natychmiast z tym okraglakiem do kuchni zamkowej: porąbać, połamać,
      ukrócić, udusić...ale już!

      W osłupieniu wielkim popatrzyli to na króla, to na symbol całego królestwa
      i ...nie ośmielili sie przecież sprzeciwić. Splunęli w dłonie wzorem leśnych
      ludzi, wzięli głęboki oddech, przykucnęli w napięciu mięśni przywiędłych oraz
      zanikającej elastyczności ścięgien i...poleciały misy, dzbany i puchary
      przechodnie na rycerzy, na posadzkę polało sie wino małmazyjskie i porzeczkowe,
      pieczone ptactwo i grillowany karczek sarni poturlały się bezładnie...oj,
      działo się , działo... W przeczuciu katastrofy końca czasów dostatku Argus o
      mało rozumu nie postradał, stazzio oszołomiony zastygł wzorem Lotty w króla
      wpatrzon, As - chaotycznie, żeby nie powiedzieć - przypadkowo łapał co padało,
      wznosił do ust i pił, pił, pił...czasami coś tam skubnął, ale naprawdę niewiele
      tego było...co poniektórym rycerzom łza sie z nagła zakręciła na ten
      niespodziewany wybryk królewski, lecz zmilczeli. Nie czas to był na veto, o
      nie...jeszcze nie...

      - Panowie - zaczął Teddy szeptem - (no tak - panowie, wszak panie już z dawna
      szaty zakonne podkasawszy, za namową Abry sprzysięgły sie w amazońskiej
      odmianie TWA - FeTa - Feministyczne Towarzystwo Aktywności i przyjemnościom
      turniejów międzyklasztornych oddawały się w skrytosci wielkiej przed światem
      gnuśnego rycerstwa) - źle sie dzieje w panstwie naszym! Dośc okrągłego stołu,
      dosyć gładkich słówek i śniedzenia naszych zbroi w podzamkowych lochach, dość
      pozytywnego myślenia i dobrosąsiedzkich stosunków międzynarodowych! Krwi nam
      trzeba, wybudzenia z otępienia statecznego i golonkowo - piwnych przyjemności!
      Moc żądz w narodzie mus wzmóc! Zarządzam : koniec swiąt, pierwszy i trzeci maja
      przebiesiadowalim, nawet ósmy przeżylim w cierpkości winnej, lata lecą a my???
      Nastał czas, by Nasze kolejne, królewskie decyzje dobrze słuzyły TWA,
      gospodarce, ludowi pracy i przedsiębiorcom - ogłaszam koniec wielkiej majówki!
      Dezynsekcja dla królestwa! Miecze w dłoń!

      Perrorował by Teddy dalej, gdyby wraz ze wzrostem cisnienia werbalnego nie
      odezwał się w bólu przypomniany ucisk kołnierzyka niebieskiego mundurka.
      Fakt ten przyhamował zapędy głównosterującego królestwem: się zaczerwienił, się
      spocił, się przymknął..
      Ten właśnie moment wybrał niepokorny rycerz Miecio, by zadać nurtujące
      wszystkich pytanie:
      - My sweet prince (coś mu się potentegowało w przeciążonej, przecie nie żadnym
      placebo ale wyrobem wysokiej fermentacji główce), ale o co chodzi???
      Rycerstwo zamarło, bezpośredniością pytania strwożone wielce, lecz Teddy -
      przybierając natenczas pozę cesarską, założywszy dłoń za guziki munduru, odparł
      z iście angielskim wdziękiem:
      - A ty, chłopcze nie zrozumiał mego orędzia, aaa?
      Taaa, tego było Mieciowi trzeba...najpierw z oddalenia a następnie w coraz
      większym natężeniu dźwięków telepatycznego poznania zrozumiał...reign in
      bloode...
      - Ale po co nam to, Panie, po co? - nieśmiały głosik kubasy rozległ się gdzieś
      z okolic podfotelnych.
      - Bo pić trzeba umić, ale nie wolno zapominać o cnotach i przymiotach
      rycerskich. Chcecie tutaj siedzieć, pić, jeść i leczyć kaca przez następnych 20
      lat? Krople żołądkowe, paracetamol i vit. C to wasze ambicje na najbliższe
      lata? Rycerze moi, gdziez sie podział wasz duch bojowy, na koooooń!!

      - Panie nasz, zbroje rdza pożarła, husteczki białogłowych zbutwiały po kątach,
      konie orkę w polu wiosenną prowadzą, sąsiedzi cisi, spokojni i zgodni wielce,
      jak i z kim chcesz wojny prowadzić? - Lesiek wreszcie przedstawił swe
      wątpliwości.
      - Cooooooooooooooooo??????!!!!!!!!!!!! Teddym zatrzęsło w bezsile gniewu
      nagłego i oburzenia. Czyżby wśród całej rycerskiej społeczności nie znalazł się
      choć jeden, prawdziwy, lojalny rycerz sego władcy, który w bezmiarach świata
      zewnętrzenego potrafiłby znaleźć pretekst - choćby niewielki - do walki??

      Zapadła cisza...
      Bzyk muchy wznosił się i opadał hałasem przerywając chwile skupienia.
      Nie patrzyli na siebie.
      Nie chcieli.
      Podziwiali wzór posadzki z piaskowca.
      Serduszka strwożone tętniły strachem schwytanego ptaszęcia.
      Nie byli już rycerzami.
      Dlaczego walki trzeba?
      przerwać czas pokoju?
      Wtem...
      a dlaczego nie?
      muśl przednia czy oszustwo?
      zdrada swego czy wyjście z patowej sytuacji?

      - A więc.... - Teddy wyraźnie sie niecierpliwił oczekiwaniem.
      - Królu mój i Panie Najmiłościwiej nam panujący - oby wiecznie - to może w
      poszukiwaniu wojny pojechałby.........

      ..........cdn?

      ------------------------------------------------------------------
      Biedny Teddy nie wiedział, że tak głupi pomysł zaświtał w jego głowie po
      otrzymaniu tajemniczego wirusa, przesłanego jako załącznik do beczułki wina
      madagarskiego od księcia Love Lettera...
      • forumowatelenowela Re: griil 09.05.03, 18:54
        Wykończycie mnie kiedyśsmile Przyznajcie się, robicie to specjalnie.
        • vulture Buehehehehe 09.05.03, 23:59
          Znów mam syndrom tarzania się, zwłaszcza, jak sobie zwizualizuję pewne
          sytuacje smile Bardzo ładne, brawo.
    • astir Re: griil - cz. 2 11.05.03, 17:54
      ...paaada deeeszcz, wiosennyy paaaaaada deeeeszcz...ale to już nie była
      mżawka, początkowe krople wielkosci dojrzałych czereśni zamieniły się w
      jednościenną ulewę. O utwardzonej brukiem drodze pozostało tylko zmierzchajace
      popołudniem wspomnienie, zaznaczony ledwo - co bity trakt zamienił się w rwący
      strumień, niosacy wraz z hektolitrami wody cały brud łąk, lasów i okolicznych
      pól. Slejer, chabeta, która udało się rycerskiemu bractwu siłą odciągnąć od
      prac polowych, udawała, że podąża naprzód - tak samo zreszta, jak Ilhan,
      symulujący sam przed soba znajomość celu i kierunku.
      Czy miał jakikolwiek wybór? Słowo Teddego było rozkazem, jeśli król chciał
      wojny, musiała być, choćby się waliło, paliło lub...lało.
      Croatuls zaproponował rycerza Ilhana do tej roli niby to Odysa, niby Wallenroda
      (szkoda tylko, że Slejer nie był godzien miana konia trojańskiego, ech..) i -
      na wzór odrzucanego od siebie goracego kartofla - wszyscy uznali jego pomysł za
      znakomity.
      Coca - colą w zastępstwie odrdzewiacza doprowadzono jedną ze zbroi do
      względnego użytku; brakujące ubytki dospawano bezpośrednio na ciele Ilhana,
      chwycono w cztery chłopa i...na koń, iluś, na koń!
      Najpierw w 30 - stopniowym upale zdawał sie sam sobie hamburgerem w
      kleszczach automatycznego tostera, teraz nie mógł sie pozbyć upiornych
      dreszczy, szczękających z zimna zębów i uczucia rozpływania się - dosłownego,
      ponieważ źle zespawana zbroja przepuszczała nadmiar wody tylko otworami
      strzemiennymi a te wykazały sie zbyt małą przepustowością, niestety.
      Gdyby mógł pozbyć sie tej puszki na sardynki...tylko skąd wziać kowala na tym
      pustkowiu? Oprócz upragnionej wizji zakładu ślusarskiego kołatało w jego
      rozmiękłym umyśle jeszcze jedno pragnienie - GDZIE szukać wojny? a moze jeszcze
      inaczej: JAK wywołac wojnę? ...kto wszczyna lub prowadzi wojnę
      napastniczą...love not war, reef: give me your love - wolałby tak, ale król
      każe, rycerz musi...poddany w obliczu pana powinien miec wygląd...O! - colour
      my life...chociaż, biorąc wszelkie za i...

      ups!

      och, szajze! Gwałtowny wstrząs kupy żelastwa, nieme odbicie zadziwionej próby
      krzyku...

      **************

      ...kiaruzela, karuzela
      na Bielanach co niedziela..
      ...białe niedźwiedzie, rude tygrysy, żółte psy....
      ...tupot białych mew...szeptem do mnie mów........
      w kółko tak...cza cza cza...

      ...spadał w rozedrganą łapczywość przerywanego oddechu, rozkołysane unoszenie
      niby - czucia, bezkresną niekonkretność doznania istnienia.
      Otulony miekkim ciepłem roztapiał się w nieświadomości bez życzenia poznania
      miejsca i czasu, za przestrzenia, ponad zmysłem czucia ujednoliconego całościa
      przyciagania cząstek chęcią konsensusu...
      Trawy? kwiaty? motyle? rozgrzewały chłodem bezdotykowym ciało musnięciami
      łagodnymi uśmierzając zapraszając do trwania w niebycie...
      słoneczny promień pozbawiony palacej natarczywości rozgrzewał udrękę bólu
      wspomnień, przesuwając się od cierpień nogi w górę rozmasowując cierpliwie
      kojąc dawał siebie pragnieniem oczekującym zabierając ostoje chłodu
      zbolałego...nie chciał...nie chciał przebudzenia zapomnianego, nie chciał
      poznawać siebie, swych przeszłych myśli...skupiony w rozbiciu na wirujące
      cząstki rozproszone w schwytaniu jednością zapomnianego doznania...

      - A waćpan długo tak bedziesz jeszcze polegiwał, aaa?
      Z przestrachem nagłym oprzytomniał momentalnie. Uniósł powieki i...duże,
      hm..niebieskie oczy, pszenżytni kłos warkocza (brunetki, blondynki ja wszystkie
      was dziewczynki caałoooooować chceeeee...), mallinowe usteczka wpatrywały sie w
      niego z ciekawoscią i - tak, znał ten wyraz twarzy, niestety - złością.
      - He? - podtrzymał tak mile rozpoczętą konwersację.
      - Ech, te chopy, rzekła nadobna pannica, pochylając się nisko nad nagą piersią
      Ilusia...

      ....................................................
      cdn......chyba
      • cze67 Siedmioro samograjów 24.05.03, 15:17
        Trzy dziewczęta z biednej japońskiej wioski z czasów feudalnego ucisku,
        mallina, martolka i nikka powiedziały: dość! Nie może tak być dłużej! Czy nie
        ma we wsi żadnego mężczyzny, który pokonałby straszliwego Woland-sana i jego
        bandy Rozrywkowych Roninów??? Okrutna ta drużyna co dwa tygodnie przybywała do
        ich maleńkiej osady i szerzyła spustoszenie w sercach, plonach, ale najbardziej
        uszach biednych wieśniaków. A to za pomocą muzyki słynnego za morzami zespołu
        Modern Talking, której zmuszeni byli słuchać biedni, niewykształceni wieśniacy.
        Niewykształceni, ale jednak tęskniący za muzyką inną, piękniejszą, bogatszą,
        bardziej przystającą do ich głodnych niezwykłych dźwięków dusz.
        Wieśniacy, sadzący na zalanych wodą polach swoje słabiutkie nutki i gamy,
        musieli oddawać je na pożarcie okropnej bandy. A ta, nie pytając, rozstawiała
        po wsi wielkie głośniki, i w tango!!! Nikt nie był w stanie ich pokonać. Bo cóż
        może biedny wieśniak przeciwko Rozrywkowym Roninom, sami powiedzcie? Mężczyźni
        i kobiety a nawet dzieci, pokornie słuchali straszliwego zespołu, a co bardziej
        kolaborujący z bandą nawet wybijali nogami takt. Wielu pomarło w straszliwych
        katuszach, ci którzy przeżyli byli jeno cieniami samych siebie.
        Oj nie, tak być nie może, przecież my tu poumieramy prawdziwej muzyki nie
        usłyszawszy! zakrzyknęły trzy najdzielniejsze dziewczęta, trzeba prosić kogoś o
        pomoc. Jak pomyślały tak zrobiły. Wyruszyły do najbliższego większego miasta...

        Słynny samograj Teddy-san straszliwie się nudził. Już dawno nikt mu nie
        zaproponował żadnej roboty. Wszystkie teleturnieje wygrane, pieniądze wydane,
        sake wypita. Gnuśność i rosnący brzuch po prostu. Jego miecz zwany Killing Joke
        od tygodni leżał bezużytecznie w kącie. Z radością więc powitał powabne
        wieśniaczki i obiecał im pomoc.
        Już dawno słyszał o bandzie Wolanda i jej niewyobrażalnych okrucieństwach.
        Nadszedł czas, do boju!!! - zakrzyknęła jego dusza. Wiedział, że sam nie da
        rady podstępnemu Wolandowi. Postanowił więc poszukać kilku dobrych samograjów.
        Kolejno zgłaszali się: Ilhan-san, którego straszliwy Stone Roses wciąż ociekał
        krwią po ostatniej zwycięskiej potyczce (sam przeciw zjednoczonej bandzie
        siebiesława i tegosława!!!). Kolejny - Miecio-san siał zamęt w szeregach wrogów
        za pomocą nakręcanej katarynki, która wygrywała w nieskończoność utwory grupy
        Myslovitz. Zgłosił się także straszliwy Vulture, który z rzutów maksisinglami
        Phila Collinsa i obcinania nimi członków (przede wszystkim uszu) swoich ofiar
        uczynił wręcz nową sztukę walki. Jeżeli chodzi o Ihopeyouwilllikeme-sana -
        wystarczyło, że ów znienacka wymówił straszliwą nazwę: ju tu, i kolejny
        muzyczny bandyta gryzł piach. W końcu nieustraszony As-san, który w walce wręcz
        nie miał sobie równych, z okrzykiem: faith no more!!! rzucający się na całe
        gromady muzycznych abnegatów, by je ostatecznie pokonać.
        Do boju garnęła się także najdzielniejsza z wieśniaczek - nikka. Teddy-san dał
        jej swój sztylet nie od parady zwany Depeche Mode. Tak oto biedna, ale dzielna
        nikka została pierwszą kobietą-samograjem. Ruszyli do boju.

        Straszliwy Woland-san jak co dwa tygodnie muzycznie dręczył wieśniaków. Z
        radością patrzył jak ci biedacy ostatkiem podrygują w rytm łupu-cupu jak w
        spazmatycznych drgawkach. - Wykończę tę wieś i ruszę na miasto - pomyślał. Wtem
        - głośniki z której wydobywały się właśnie dźwięki jego ulubionego utworu
        "Cheri Cheri Lady" Modern Talking zamilkły. Zza wzgórza doszedł go jakiś inny,
        nieznany mu dźwięk. Woland-san rychło go rozpoznał. Był to dźwięk z jego
        najgorszych snów, z okropnych koszmarów. Nie miał wątpliwości, to brzmiały
        riffy z płyty "Killem All" Metallicy. - Więc jednak, Teddy-san i jego drużyna,
        szpiegowie się nie mylili. K...wa!!! - krzyknął do swoich zbirów. - Gdyby
        chociaż puślili "Reload", może byśmy im dali radę, a tak... Wiedział, że jego
        czas nadszedł. Jego straszliwi, a teraz bezradni, wojowie zatykając uszy
        umykali jak skoczki pustynne.
        Zginąć? Uciec? Albo ... Tak, w głowie zaświtała mu zbawienna myśl. Idąc w
        stronę drużyny Teddyego zrazu cicho, potem głośniej i głośniej, zaczął śpiewać:
        Running, On our way, Hidding, You will pay, Dying, One thousand deaths,
        Running, On our way, Hidding, You will pay, Dying, One thousand deaths,
        Searching, Seek and destroy, Searching, Seek and destroy...

        Koniec
        • Gość: mallina Re: Siedmioro samograjów IP: *.dip.t-dialin.net 24.05.03, 16:00
          czesmile)))
          fajnie walczyc w takiej druzynie!!!

          • teddy4 Re: Siedmioro samograjów 24.05.03, 17:23
            Cze - rewelka!Spox i dzięx.Yo,men.
        • Gość: As Re: Siedmioro samograjów IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 25.05.03, 10:13
          Cze, to co prawda późny debiut, ale za to pierwsza klasa.
    • homohedonistus Paragraf 22 - kolejny rozdział 25.05.03, 03:47
      Dla forum muzyka nadeszły ciężkie czasy. Kolejny wariat z pewnego dalekiego
      państwa na literę I rzucił wyzwanie cywilizowanemu światu. Teggosław H.
      niespełniony śpiewak operowy po raz kolejny dał znać o sobie. Zgromadził w
      swoim państewku wszystkie możliwe płyty Phila Collinsa i zagroził, że nie
      będzie wahał się ich użyć.

      - Mam wszystkie płyty Philla Collinsa – zagrzmiał na zebraniu Organizacji
      Muzyków Zjednoczonych - i nie będę wahał się ich użyć!

      Władze Forum Muzyka wiedziały, że może im pomóc tylko jeden człowiek. Wezwano
      Munky’ego Minderbindera.

      - W tej sytuacji – rzekł Munky po zapoznaniu się z aktualną sytuacją – może wam
      pomóc tylko jeden człowiek. I ja go znam. Miło się z wami robi interesy.

      Jeszcze tego samego dnia do państwa na literę I została wysłana grupa
      interwencyjna pod dowództwem Vulturcarta.

      - Już ja mu pokażę – myślał sobie w samolocie Vulturcart nucąc sobie najnowszy
      przebój Dannii Minogue pod nosem. – a do tego wszyscy mamy udział w zyskach!

      - Ale nam pokazał! – rzekł głośno Gassparian siedząc i pijąc kolejne piwo w
      knajpie w państwie na literę I – teraz to już naprawdę chce mnie zabić.
      - Kto chce cię zabić? – zapytał flegmatycznie Czevinger dopijając kolejną
      szklankę soku pomarańczowego.
      - Vulturcart! Zabrał mnie tutaj po to by mnie zabić! Tu jest pełno płyt Philla
      Collinsa. A jak ktoś nie będzie wahał się ich użyć?
      - Vulturcart zabrał nas tu wszystkich. W takim razie wszystkich chce nas zabić.
      - A co to za różnica?

      - Mam wieści z naszego forum muzyka! – wykrzyknął Czevinger.
      - Co nowego? – zapytał Gassparian
      - Teddman zniknął.
      - Jak to zniknął??
      - Tak po prostu. Pewnego dnia pożegnał się na czacie i zniknął. Wiesz, Teddman
      to nie byle kto, jest bardzo cenny.
      - Co chcesz przez to powiedzieć?
      - Widzisz, Teddman przez sen potrafi wychrapać piosenki, które momentalnie
      stają się nowymi przebojami. Wielka piątka miała na niego chrapkę. Podobno
      został porwany przez... A zresztą...ja ci niczego nie mówiłem.
      - A o czym my w ogóle rozmawiamy?


      - Munky Minderbinder to ma głowę do interesów – rzekł Czevinger z nad szklanki
      soku pomarańczowego.
      - Co znowu wymyślił? – zainteresował się Gassparian
      - Maszynę, która potrafi ocenić czy dana piosenka będzie przebojem czy nie. Od
      razu opchnął ją pewnemu koncernowi muzycznemu.
      - I ta maszyna naprawdę działa?
      - Działa! I to jak!
      - To dlaczego ciągle słyszę tylko te fatalne piosenki, których mam już dosyć?
      - Bo ona działa tak, że pozytywnie ocenia tylko piosenki artystów ze stajni
      Munky’ego. Genialne! Musieli mu jeszcze zapłacić, żeby mógł stać się
      monopolistą!
      - I pewnie jeszcze wszyscy mamy udział w zyskach?
      - Oczywiście!


      - Wiesz, Munky wynalazł idealny sprzęt muzyczny o idealnej jakości odtwarzania!
      Dzięki kampanii reklamowej na masową skalę już pierwszego dnia zakupiono 10
      milionów sztuk tego sprzętu, mimo tego, że nikomu nie udało się jeszcze nic na
      nim odsłuchać. Z głośników słychać tylko ciszę. A sprzęt ten kosztuję ponad
      5000 dolarów.
      - Dlaczego więc ci ludzie to kupują?
      - A nie chciałbyś mieć idealnego sprzętu muzycznego o idealnej jakości
      odtwarzania?
      - Chciałbym, ale ten sprzęt niczego nie odtwarza!
      - Munky tłumaczy, że ludzie nic nie słyszą, dlatego, że jego sprzęt ma idealną
      jakość odtwarzania. Ludzkie ucho nie jest wstanie usłyszeć tych idealnych
      dźwięków.
      - I co na to klienci?
      - Są zadowoleni. Posiadają tak idealny sprzęt o tak idealnej jakości, że nie są
      nawet wstanie nic usłyszeć.
      - Przecież to wariaci!
      - Nic podobnego! Nie chciałbyś posiadać idealnego sprzętu muzycznego?
      - I nie można zwrócić takiego sprzętu?
      - Można. Wystarczy przebadać sobie słuch, i jeżeli badania stwierdzą, że klient
      ma słuch w normie, wtedy może oddać sprzęt. Słuch można sobie przebadać tylko w
      jednym miejscu, w klinice pani doktor Madeeka.
      - I wtedy zwracają pieniądze?
      - Tak
      - A zwrócili już komuś pieniądze?
      - Nie, u nikogo nie stwierdzili do tej pory słuchu w normie. Zresztą, myślałbyś
      o zwrocie sprzętu w momencie kiedy dowiedziałeś się, że jesteś głuchy po
      przeprowadzeniu badań, za które musiałeś zapłacić 100 dolarów?
      - Ci ludzie to wariaci!
      - Ależ nie. Pamiętaj o tym, że oni też mają udział w zyskach.


      - Zastanawiałeś się dlaczego musimy brać udział w kolejnej części?
      - Dla pieniędzy? Mhm...dla pieniędzy i sławy! Mhm...dla pieniędzy i sławy
      autora...tak myślę.
      - I gdyby to chociaż było tak śmieszne jak część pierwsza
      - Zapominasz o czymś!
      - Tak?
      - Wszyscy mamy udział w zyskach!
      - Świetnie...


      W tle słychać śpiewającego Phila Collinsa. Niestety znalazła się osoba, która
      nie wahała się go użyć...
      • vulture hehe, panowie 25.05.03, 14:49
        Hh i Cze - bardzo ładne opowiadanka, przesiąknięte klimatem historyczno-
        kryminalnym i płytami Phila Collinsa (te rzuty maksisinglami muszę poćwiczyć).
      • vulture Krótko, acz ku przestrodze-profilaktyka uzależnień 27.05.03, 22:38
        Agent Cooper, naspawawszy się boczniakami, szedł chwiejnym krokiem przez las i
        doświadczał wizji... Doznał już Interwizji, Eurowizji, a teraz lewitował w
        kierunku polanki, na której czekała umówiona dealerka boczniaków, Ais.
        - Skończyły mi się już – wyszeptał Agent w obawie, by nikt go nie słyszał.
        - Zaraz dam ci nowe, tylko uważaj na ślimaki -odpowiedziała Ais i
        wyciągnęła spod fantazyjnego fartucha ludowego sprytnie ukrytą kobiałkę z
        boczniakami.
        Agent nie zdążył nawet poczuć woni grzybów, gdy w krzakach zaszeleściło i
        wyłoniła się z nich, uzbrojona w wyrzutnię płyt Phila Collinsa tajna agentka
        Nikka 007.
        - Haaaaa! Wiedziałam, Cooper, że ty znów bierzesz! A miałeś przestać! Jazda na
        posterunek! I ty też, Ais! Nic się przede mną nie ukryje! – krzyknęła dumnie
        Nikka i poprowadziła oboje na pobliski posterunek.

        Komisarz Ne-Phil siedzial przy stoliku i przecierał chusteczką, niby to od
        niechcenia, marmurową statuetkę Bonnie Tyler, służącą do przytrzymywania
        papieru, a przez pomyłkę wykonaną w skali 1:1.
        - Więc nie wiecie nic o tej kobiecie i twierdzicie, że spotkaliście ją w
        lesie przypadkowo? – Zapytał posępnym głosem Ne-Phil.
        - Ależ oczywiście, ja się wybrałem na, eee, spacer po zdrowie, no i tego,
        zobaczyłem tę panią, eeee... – Cooper wyraźnie się plątał.
        - Cooper, wyraźnie się plączecie - zauważył trafnie Ne-Phil – ale ja mam
        na was sposób. Pójdziecie ze mną. Skoro nie chcieliście współpracować po
        dobroci...


        Publiczność biła brawo, wszyscy byli zachwyceni, kolejny występ Cher zakończył
        się sukcesem. Dyskotekowe rytmy, szalejące tłumy, wywoływanie na bis
        zachwyconej artystki, to wszystko robiło spore wrażenie. Również układ
        choreograficzny oraz ilość tancerzy i tancerek godna była pozazdroszczenia.
        Pióropusze ze strusich i pawich piór, brokat, boa, powiewające elementy
        skromnej garderoby... jedni tancerze siedzieli na krzesłach, inni rytmicznie
        podrygiwali naokoło gwiazdy, jeden siedział na krawędzi sceny i zagrzewał
        publiczność do zabawy, inny wskoczył na wzmacniacze, a jeden, który nie rzucał
        się specjalnie w oczy, siedział na krześle tyłem do publiczności, a przodem do
        artystki. Publika nie widziała dokładnie pasków, którymi przywiązany był do
        krzesła, ani zbolałego wyrazu twarzy...
        „A mogłem się przyznać”, pomyślał...
        • aislinn Re: Krótko, acz ku przestrodze-profilaktyka uzale 28.05.03, 15:48
          hehehe superek, vul. Ja lubię Twoje pisanie, zwłaszcza jak mnie obsadzasz w
          podejrzanych rolach. smile)))
      • e.lalka Re: cze, vulture, hh 28.05.03, 21:40
        mogłabym tak czytać i czytać do łzy uśmiesznej ostatniejsmile))))))
    • astir Re: griil - cz. 3 14.06.03, 00:59
      ...piesek...pieseczek...spaniel...pudelek...nigdy więceeeej nie patrz na mnieee
      takim wzrokieeeem...

      - Tak czy nie? - wyczekujace i uważne spojrzenie dziewczęcia przygwoździło -
      już i tak rozłożonego na łopatki Ilhana do podłoża a wieloznaczmość pytania
      wprawiła w trzepotliwe drżenie jego rycerskie serdeńko:
      - Eeee..a o co chodzi? - z trudem udało mu się wykrztusić resztkę powietrza,
      pochowanego w zakamarkach płuc, po zaatakowaniu jego - wcale przecież nie
      wątłej! - klatki piersiowej przez walory nieznajomej dziewczyny...wagi
      piórkowej to ona jednak nie była...
      - Czy popierasz waść jedyną w pełni słuszną i właściwą politykę króla Teddy'ego
      w państwie TWAńskim? - truskawkowo - czereśniowe usta nieznajomej przybrały
      kuszacy wyraz niedookreśloności znaku zapytania.
      Ilhan, nieco zbity z tropu takim ujęciem istoty aktualnego problemu, przecież
      nawet pod-legły i pod-naciskiem, czuł się silny, zwarty i gotowy:
      - A juści! ...znaczy się ano tak! - upadły, lecz przecież jeno w swej
      fizyczności ułomnej, porwany nurtem tego wyznania wiary, myślom nadał moc
      formuły konkretu:
      " Będą powodzie i trzęsienia
      Padną królestwa, spłonie ziemia,
      Runą najtwardsze z twardych skał,
      Lecz nasz król Teddy bedzie trwał" - wyszeptał myśl dnia w rozpaczliwym
      zapatrzeniu niedotlenionego umysłu, sięgajacego 'Gazety Telewizyjnej"...miały
      być kapcie, 'Cotes du Teddyllon' i 'Ekstreme Sports' - a punktualnie o północy
      19 czerwca nie jakiś tam "Piątek trzynastego", lecz z dawna wyczekiwane
      '25 filmów o bohaterach BMX - ów'...chlip, chlip.............nie wtrzymał:
      - Gdzie jestem? Co to za pytanie? Kim waćpanna jesteś?

      ????????????????????????????????????????????????????????

      - Zamknij się, Iluś, o! błędny rycerzu! - ruchem wcale nie zalotnym (ech, te
      złudzenia początków) stanęła bezdźwięcznie po prawej stronie Ilhana. Nareszcie
      mógł obejrzeć pomieszczenie, w którym rozłożył go złośliwy? przypadek - dwa
      halogeny oświetlały punktowo sufit, kanmienne ściany złośliwie szczerzyły kły
      horrorem światło - cienia, wzmocnionego upiorną, zielonkawą poświatą stojącego
      w rogu pomieszczenia monitora.
      - Mam na imię Neska a to są moi przyjaciele.
      Przyjaciele? Z niejakim trudem powiódł wzrokiem w kierunku zgodnym z ruchem jej
      dłoni i dopiero wtedy ujrzał...sześć osób, które brał za wytwór swej
      nadwatlonej przeciążonym niedotlenieniem wyobraźni i prześmiewczej gry
      kamiennego światła.
      - My som skonsolidowana opozycja pozaforumowa, zrobilim hm...nielegalne
      referenduum w państwie Twańskim i dalszej władzy Teddy'ego mówimy stanowcze
      NIE! - Cooper, daj głos demokratycznej prawdzie.
      - OHO! - Ochotnicze Hufce Opozycyjne niech żyją! - jeden z chybotliwych cieni
      się wyraził, rozbrzmiewając głucho i wielce tajemnie, we wspomożeniu półmroku.

      - Ydorius? - Neska zwróciła sie w kierunku nastepnego światło - cienia.
      - OMO! - Opozycyjna Milicja Obywatelska zawsze na topie! - cień zatrzepotał w
      poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. - Chleba i igrzysk, wojna i pokój, Anna
      Karenina...Eeeee...

      - Homohedonistos?
      - Wspierajmy Twańskie porno! - przekonywujace gesty wyodrębniły z mroków
      następny niby - cień.

      - Nikka?
      - Wspierajmy Twańskie gwiazdy! - dziewczęcy sopran rozbrzmiał echem przestrzeni
      zamkniętego pomieszczenia.

      - Gregkor?
      - TWA sucks!!! - zadudniło w przepaściach resztek zdroworozsądkowego umysłu
      Ilhana.

      - Vulture?
      - jeb! - dosadność konkretu tego słowa przerażała z moca postawienia kropki
      nad "i".

      - Ilusiu, czy teraz już wiesz, gdzie jesteś?
      .............
      Czy mógł domyslać się istnienia innych światów, istniejacych poza okragło -
      stołowymi? Skąd te ostre kanty, skąd zacietrzewienie podstolikowe?
      Veto votum!
      ...games without frontiers,
      wars without tears...uwolnić profesora Filutka!!!


      ---------------------------------------------------
      cdn (hm...wink
      • n_eska71 Re: griil - cz. 3 21.06.03, 18:01
        Na imię mam Neska. A to są moi przyjaciele.

        -Aaaaaaastir?
        (tu poproszę o następny tekst)


        [ Na tobie zawsze można polegać. Nie pozostawiasz człowieka obojętnym.
        Powalające!!! ]

        pozdr. smile))
        • astir Re: griil - cz. 3 21.06.03, 21:52
          Neska Ty mnie nie denerwuj!
          I żadnych pochwał, bo i tak nic nie zdziałasz - zaplatałam sie w
          tą .........................................................................
          ha! rycerską? telenowelę i teraz nie wiem, jak z niej wybrnąć - byle szybko,
          bez bólu i na temat, ufff...cdn?

          ps. a kiedy Twój odcinek?smile))))
          • n_eska71 Re: griil - cz. 3 24.06.03, 00:28
            astir napisała:

            > Neska Ty mnie nie denerwuj!

            To dla Twego dobra. Chcę wyzwolić w Tobie twórczy niepokój! wink

            > I żadnych pochwał

            Rozumiem. Umartwiamy się? Pełna asceza = klarowny umysł.


            > jak wybrnąć? - byle szybko, bez bólu i na temat,

            Niech moc będzie z Tobą!

            > ps. a kiedy Twój odcinek?

            Wyznam w tajemnicy, że strasznie nie lubię pisać. Ale czytać uwielbiam!
            Czekam więc. smile))))
            • homohedonistus brawo! brawo! brawo! 24.06.03, 00:38
              666 wpis w tym wątku należy do Ciebie. Po nagrodę proszę się zgłosić do najbliższego rogatego.
              • n_eska71 Re: brawo! brawo! brawo! 24.06.03, 00:43
                A wiesz, że to jest myśl!
                Nie wiem tylko, co na to Rogaty. Tak się jakoś dziwnie składa, że już kilka
                razy podkradałam mu ten numer.
                I obiecałam, że więcej nie będę! smile)))))
            • vulture Re: griil - cz. 3 24.06.03, 05:39
              n_eska71 napisała:


              > Wyznam w tajemnicy, że strasznie nie lubię pisać.
              Chyba że komentarze pod mailami. Ochrzaniające za pisanie komentarzy pod
              mailami.
              • n_eska71 Re: griil - cz. 3 24.06.03, 16:58
                vulture napisał:

                > Chyba że komentarze ochrzaniające za pisanie komentarzy...

                Czuj się wyróżniony Vulture! Niewielu to spotyka.
                Trzeba sobie ODPOWIEDNIO zasłużyć.

                PS. "Ochrzaniające"? Dzisiaj dzień dobroci dla mnie, czy chwilowo zabrakło Ci
                bardziej dosadnych określeń? tongue_out
                • vulture Re: griil - cz. 3 24.06.03, 19:09
                  n_eska71 napisała:

                  > vulture napisał:
                  >
                  > > Chyba że komentarze ochrzaniające za pisanie komentarzy...
                  >
                  > Czuj się wyróżniony Vulture! Niewielu to spotyka.
                  > Trzeba sobie ODPOWIEDNIO zasłużyć.

                  Dziękuję, mamo.

                  > PS. "Ochrzaniające"? Dzisiaj dzień dobroci dla mnie, czy chwilowo zabrakło Ci
                  > bardziej dosadnych określeń? tongue_out

                  Na tym forum długo by taki post nie powisiał...
                  • n_eska71 Do zaczepnego dziś Sępa! 24.06.03, 20:10
                    vulture napisał:

                    > Dziękuję, mamo.

                    Nie spodziewałam się, że jestem dla Ciebie aż takim autorytetem. To miłe.

                    > Na tym forum długo by taki post nie powisiał...

                    I tylko to Cię powstrzymuje?

                    A poza tym...
                    Chcesz się bić? Chodź na priva. Nie będziemy zaśmiecać tu wątku! smile))))
                    • vulture Dobrze, Pani Matko. 24.06.03, 22:44
                      Ja już nie zaśmiecam, już posprzątam... szuru... buru... szuru... buru...
                      • n_eska71 AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!! 25.06.03, 13:41
                        vulture napisał:

                        >już nie zaśmiecam,
                        >już posprzątam

                        Ktoś nam podmienił Sępa! :00000000
            • astir Re: griil - cz. 3 26.06.03, 23:27
              n_eska71 napisała:

              >
              > Rozumiem. Umartwiamy się? Pełna asceza = klarowny umysł.

              APAP z rana jak śmietana.
              >
              > Wyznam w tajemnicy, że strasznie nie lubię pisać.

              ha! ha! ha!! ha! ha! ha! ha!!!!!!!!!!!!!!!!!smile))))))))))))))))))............
              bo się nie podniosę!

              > Czekam więc. smile))))

              I nawzajemsmile))
    • astir Re: griil - cz.4 29.06.03, 03:56
      - ilusiu, czy teraz już wiesz, gdzie jesteś?
      W mallinowym zdziwieniu zagubionej bezradności zamglonym spojrzeniem
      poszarzałych źrenic przylgnął do tego słodkiego szeptu czereśniowo -
      truskawkowych ust (kolagen? polimetakrylan metylu?).
      - Pomożesz nam?

      Halogenowe słońce zawirowało płowymi płomykami w aureoli rozsypującego się
      szelestu warkocza łaskocząc, budząc, uśmierzając podstępne znaczenie
      rozchichotanych cieni kamiennych fug. Podwójny błękit topił chwytając w sieć
      przymróżonymi uśmiechem kącikami oczu (skin master? ultradźwięki? liposomy?).
      - Ale...przecież...bo ja...

      - Właśnie ty, ilusiu - niedopowiedziane stało się rozproszonym zapomnieniem
      chwili dotyku, zapach truskawek intensywniał bliskością...palce Neski
      zabraniały rycerskim ustom teddo - poddańczych deklaracji. Muśnięciem molto
      legato zerwały niepewny szept ruchu warg by w zdecydowanym staccato pobiec ku
      podbródkowi rozbrajając udrękę niepewności swym tańcem zakończeń opuszków
      zapraszając czereśniowo - truskawkową pokusą bez - zbrojnej przestrzeni splotu
      migotliwych błysków przeskakujących z fali na falę.

      - Te, koleś!
      No tak - zapomniał. Miejsce, czas i...ludzie, którzy przecież stali tuż obok!
      - Może byś się tak obmył co - nieco, zanim zdecydujesz, co - dalej?
      Na słowa ydoriusa Neska podniosła się, stając obok łoża ilhana z przechylona na
      bok głową i skrzyżowanymi na piersi ramionami, w zamyśleniu spogladając w
      kierunku stojącego pod ściana monitora.

      Usiadł. Z lekka kręciło mu się w głowie: zmęczenie? oszołomienie dziwacznymi
      wydarzeniami? Ostrożnie wstał i odnajdując właściwy kierunek przy pomocy ruchu
      głowy ydoriusa, wszedł do łazienki, słysząc już tylko fragment dyskusji,
      dobiegający go na moment przed zamknieciem drzwi:...typowo intelektualne
      przerafinowanie, postmodernistyczne rozmamłanie, zastój sił witalnych,
      degrengolada i entropia...

      ***
      Nie wiedział, gdzie podziała się jego zbroja, ale w tym momencie nie miał już
      siły na analizowanie kolejnej zagadki. Małe, wyłożone białą terakotą i czerwoną
      cegłą pomieszczenie z umywalką i kabina prysznica w sposób całkowicie
      satysfakcjonujący zaspakajały pilność obecnych potrzeb.
      Mydło, resztka lawendowego płynu do kapieli...z ulgą fizycznego spełnienia
      odkręcił kurek z ciepłą wodą...
      Nie zdołał zauważyć maleńkiego pajączka, przycupniętego w ceglastym narożniku,
      który zza obłoków rozprzestrzeniajacej się mgiełki lepkości puścił do niego
      zielonkawe, staro - radiowe perskie oczko...

      ***
      W pomieszczeniu, które należałoby uznać za salę tronową, nie było żadnych
      sprzętów poza wzorzystymi dywanami zaścielającymi posadzkę i rozrzuconymi pod
      ścianami poduszkami.
      Czerń, jego ulubiona barwa, ostro podkreślała niezwykłą bladość oblicza...nie,
      to nie Obywatel Kane, lecz tajemniczy, madagaskarski książę Love Letter który -
      na wzór swego kultowego poprzednika w cierpliwym znudzeniu układał kolejne
      puzzle...a mały, niepozorny w swej pracowitości pajaczek snuł mu do ucha swe
      sieciowe opowieści...

      • astir Re: Nesko! 29.06.03, 03:59
        Przepraszam, że tak skromnie, ale świt już blady świergotem ptasim wenę mi
        uciąłsad

        cdn?wink
        • n_eska71 Astir! 30.06.03, 00:35
          Nie wolno mi Cię chwalić. Sama wiesz jak jest.
          Zresztą to przynosi REWELACYJNE efekty!!!
          A jeżeli zacznę marudzić i wybrzydzać, to Ty rozpiszesz się dodatkowo?
          Bo jeśli tak, to jestem skłonna przyłożyć się i sumiennie wykonać zadanie! wink))

          PS.Ciekawa pora na twórcze pisanie. Wy dogadalibyście się z Vulture'm.
          On zwykle wstaje gdzieś w tych okolicach czasowych. Może być Twoim pierwszym
          recenzentem. smile))
          pozdr.
          • astir Re: Astir! 06.07.03, 22:35
            n_eska71 napisała:

            > A jeżeli zacznę marudzić i wybrzydzać, to Ty rozpiszesz się dodatkowo?
            Nesko, leniwam ci jest niezmiernie, nie wybrzydzaj lepiej kochanieńkasmile
    • nefil Re: Fantasy? 02.07.03, 22:53
      W Forumlandii nastaly czasy mroku i anarchii. Ta kiedys bogata, mlekiem i
      miodem plynaca kraina, zostala zalana przez hordy barbazyncow, ktorzy palili
      wsie i miasta, kobiety i mlodziencow gwalcili i w jasyr uprowadzali. Krol
      Forumlandii Asjus, choc sam bedac prawym i szlachetnym czlekiem, jednak do
      wladzy zdolnosci wiekszych nie przejawial. Nad obowiazki panstwowe przekladal
      uciechy zyciowe- grywal z mlodymi dziewkami w domino, raczyl sie
      najprzedniejszymi srodziemnomorskimi winami, a najchetniej czas spedzal na
      balach, gdzie tanczyl, spiewal i najpiekniejsze damy dworu podszczypywal.
      Doradcy krola jegomosci takze sprawami kraju zbytnio sie nie przejmowali,
      gromadzili dobra doczesne, a i talary od obcych dworow pobierali.
      Nad Forumlandia zbieraly sie czarne chmury, krolowie sasiednich krain nad
      rozbiorem tego niegdys szczesliwego kraju debatowali i swe wojska do podboju
      sposobili.
      Los krainy byl juz niemal przesadzon. Jednak w malym miasteczku mieszkala
      cnotliwa, wesola i pobozna bialoglowa- Nikkitina, ktora dowiedziawszy sie o
      polozeniu w jakim ojczyzna sie znajduje, pomyslala,ze tak dalej byc nie moze.
      Pewnego dnia sciela wlosy, nalozyla zbroje i ruszyla do stolicy, aby druzyne
      zebrac. Kwiat rycerstwa Forumlandii wowczas opilstwem bardziej byl zajety niz
      sposobieniem sie do ojczyzny ratowania. Tak tez i bylo owego wieczora, gdy w
      barze Iluzyja zjawila sie Nikkitina. Homohedonistus, Vulturo, Jankus Zerro,
      Ilhanus przy piwie siedzieli o dawne czasy wspominali, zdziwili sie, gdy nagle
      uslyszeli glos dziewczyny:
      - Bracia! Do szabel, bo ojczyzna w potrzebie!
      Na to zawolanie, jednoczesnie slodkie, acz sprzeciwu nieznoszace powstali i
      szabel dobyli. I tak rycerze na konie wsiedli i pod dowodztwem
      Nikkitiny,nawolywac lud do obrony przeciw wrogom poczeli. Wkrotce do tej
      gromady dolaczyli takze Jackus, Gregkorus, Mallinia, choc dziewczyna bedac,nikt
      tak jak ona lukiem poslugiwac sie nie potrafil. Na koniec do druzyny dolaczyli
      bardzo posepny,radosci nigdy nie okazujacy- Nefilus Gottus i Cze, ktory choc
      starcem bedac mial wiecej sily niz niejeden mlodzik. Tymczasem Asjus obawiajac
      sie wojny i krwi,abdykowal i zbiegl z krainy bezkrolewie czyniac. Obce
      krolestwa do kraju weszly i zaczely pochod ku stolicy. Jednak na drodze wkrotce
      atanela im druzyna Nikkitiny, ktora mimo tego, ze wyksztalcenia wojskowego nie
      posiadala, dowodzila swa mala armia jak zaden inny jeneral. Do decydujacej
      bitwy doszlo pod Danzingiem. Obcy woje, mimo przewagi liczebnej widzac
      zuchwalosc z jaka bili sie obroncy Forumlandii spierzchli po krotkim czasie z
      pola boju. A najmezniejszy z rycerzy- Vulturo dodatkowo zdobyl nielada trofeum-
      glowe Czamberusa- jednego z przywodcow wrogiej koalicyi.
      Po niedlugim czasie Nikkitina przez wdzieczny lud krolowa obrana zostala i
      wladala swa kraina dlugo i szczesliwie, niekiedy tylko surowo zdrajcow karzac,
      zatapiajac ich wlasnorecznie w beczkach ze smola badz w buty hiszpanskie
      zakuwajac. Kraina znow mlekiem i miodem plynela, szcegolnie wtedy, gdy dzieki
      madrum sugestiom swego doradcy finansowego- Jasinicy Szostkirazytrzy podatek
      liniowy wprowadzila. Wtedy to z emigracji powrocil rowniez Teddeus, nadworny
      muzyk poprzedniego krola, ktory to na banicje byl skazan za zbyt awangardowe
      podejscie do muzyki.
      • astir Re: Fantasy 06.07.03, 22:32
        nefil napisał:

        > Po niedlugim czasie Nikkitina przez wdzieczny lud krolowa obrana zostala i
        > wladala swa kraina dlugo i szczesliwie, niekiedy tylko surowo zdrajcow
        karzac,
        > zatapiajac ich wlasnorecznie w beczkach ze smola badz w buty hiszpanskie
        > zakuwajac.

        Choć ociupinka przyjemności królowej na osłodę się ostałasmile

        Kraina znow mlekiem i miodem plynela, szcegolnie wtedy, gdy dzieki
        > madrum sugestiom swego doradcy finansowego- Jasinicy Szostkirazytrzy podatek
        > liniowy wprowadzila.

        A jednak fantasy, ech...

        Wtedy to z emigracji powrocil rowniez Teddeus, nadworny
        > muzyk poprzedniego krola, ktory to na banicje byl skazan za zbyt awangardowe
        > podejscie do muzyki.

        Teddy awangarda?
        Łzy się leją obuocz...
        • teddy4 PROFESOR VULCZUR 19.08.03, 12:39
          PROFESOR VULCZUR

          Jasne bloki Chomiczówki majestatycznie połyskiwały w blasku sierpniowego
          księżyca. W oddali lśnił świetlisty neon hipermarketu Leclerc. Ciszę nocy
          zakłócało jedynie rytmiczne umc umc umc dochodzące z zaparkowanego
          nieprawidłowo samochodu BMW z alufelgami.
          Uważny obserwator zauważyłby jeszcze dziwne towarzystwo kryjące się w obfitych
          krzakach
          przed jednym z dziesięciopiętrowych bloków z wielkiej płyty.

          - Idzie wreszcie – wysapała 43-letnia kobieta o wyglądzie ekspedientki ze
          sklepu mięsnego z okresu rządów premiera Messnera.
          - Znowu nas obgadywał na zlocie – narzekał wąsaty 60-latek w okularach
          zdizajnowany na 30-latka
          - Co mówisz Edek? – poważnie łysiejący 52-latek o szczerej twarzy trochę
          najwyraźniej niedosłyszał.
          - Zamknij się Phil bo nas jeszcze usłyszy – wycedziła ta mniej popularna
          z pewnych dwóch sióstr z Australii.
          - Dajcie mu od razu w łeb! – rozkazała starsza pani , którą wszyscy tutaj
          darzyli chyba wielkim szacunkiem.
          - Oczywiście pani Ireno – skwapliwie przytaknął łysy z zarostem około 50-
          tki.
          - Rychu uważaj! – młodzieniec około 24-letni już czaił się do ataku.
          - Mietall teraz! – komenda do natarcia ze strony młodej i mało zdolnej
          szansonistki znanej z za długo już emitowanej telenoweli.

          Nadchodzący człowiek z charakterystycznym sępim nosem nie mógł wiele zdziałać
          wobec tak obezwładniającego i zmasowanego ataku. Poczuł, że jest siłą wleczony
          w stronę w której znajdował się przystanek autobusowy. Za chwilę usłyszał
          charakterystyczny i dobrze znany mu silnik przegubowego Ikarusa rok produkcji
          1976.

          - Znieczulcie go czymś – rozkazała mocno już zaawansowana wiekowo
          blondyna nie wiedzieć czemu dzielnie dzierżąca Gibsona Les Paula i spożywająca
          lody wyprodukowane z pewnością w Limanowej.
          - Ja mam dobry sposób – do akcji wkroczył ponownie przygłuchy łysy gość i
          zaczął coś majstrować przy odbiorniku radiowo-kasetowym. Muzyka, która rozległa
          się za chwilę sprawiła, że więzień najpierw zaczął przeraźliwie wyć a potem
          stracił przytomność.

          Gdy ocknął się ,oni wszyscy stali nad nim. A on zobaczył, że jest w miejscu od
          którego w te wakacje trzymał się bardzo daleko. Poczuł, że jest przyklejony do
          drzwi w pokoju nauczycielskim.

          - Zostaniesz tu na cały rok szkolny – oznajmiła kobieta o wyglądzie
          ekspedientki z mięsnego.
          - Nie będziesz mieć dostępu do forum – dodała starsza pani.
          - I czyż nie trzeba było zostawić nas w spokoju, Profesorze Vulczur? –
          retorycznie spytał przygłuchy łysy.
          - A z panią dyrektor wszystko uzgodniliśmy! – dodała mniej znana z sióstr.

          Profesor Vulczur zaczął krzyczeć. Może ktoś z Forum usłyszy????



          Nagle usłyszał głos Ilhana.

          - Ziomal, aleś się skuł. Chodź już. Terezę zamykają. A 1 września dopiero za
          dwa tygodnie......

          • vulture Re: PROFESOR VULCZUR 19.08.03, 12:52
            Ted, masz ode mnie banany w prezencie. Dziś w knajpie Ci dam.
          • greepwood Re: PROFESOR VULCZUR 19.08.03, 12:52
            Ale fajny wątek! Nic z niego nie rozumiem, ale co się naśmiałem to moje!!!
          • astir Re: PROFESOR VULCZUR 19.08.03, 23:59
            teddy4 napisał:
            (...)

            > Nagle usłyszał głos Ilhana.

            > - Ziomal, aleś się skuł. Chodź już. Terezę zamykają. A 1 września dopiero za
            > dwa tygodnie......

            A książki do szkoły? piórnik? pisaki, ołówki, temperówki? ekierki, kątomierze,
            cyrkle? błękitny mundurek (tudzież innego cooloru), podkolanówki, tornister,
            kluczyk do szafki???

            Ziomal ma racje...strach się bać (i kuć)
          • n_eska71 Re: PROFESOR VULCZUR 24.08.03, 16:45
            teddy4 napisał:

            > zobaczył, że jest w miejscu od którego w te wakacje trzymał się bardzo
            >daleko.
            >Poczuł, że jest przyklejony do drzwi w pokoju nauczycielskim.
            >Zostaniesz tu na cały rok szkolny
            >Nie będziesz mieć dostępu do forum
            >A z panią dyrektor wszystko uzgodniliśmy!

            > A 1 września dopiero za dwa tygodnie......


            Przeraziłeś mnie Teddy! Chyba za bardzo zaczęłam identyfikować się z ofiarą.
            To bardzo realistyczny opis. Jaka ulga, że okazał się fikcją literacką. I co
            za ulga, że właśnie śmieję się gromko. Wszak śmiech to zdrowie i pewnie
            złagodzi nieco stres, zbliżającej się wielkimi krokami feralnej daty. wink))

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka