forumowatelenowela 'Pół żartem, pół serio' - Astir 14.02.03, 18:12 Billy Wilder: scena 1: Loveletter i Janek0 - złapani prawie_że_już na gorącym uczynku podczas przekazywania sześciu MP3 Teddy'emu w zaułku Za Ostatni Grosz przez dziewczynę mickiewicza, ścigającą ich motorynką 'speedy gonzalez' i obliczającą jednocześnie w myślach przewidywane profity z udziału w parapolicyjnych zajęciach pozafakultatywnych na podwyższenie oceny z egzaminu semestralnego 'anatomia silnej ręki a ściągalność podatku dochodowego w ilości skurczów nadkomorowych na przykładzie osób posiadających przegrywarki' - wpadli do hali Dworca Centralnego z trudem łapiąc oddech. Rzutem oka omietli tak dobrze znane sobie miejsce i tylko na moment uspokoili się, widząc w przekazywanym przez wszystkie monitory znany sobie widok postaci Michała W., który samym li tylko ciepłem swych włosów i empatycznym spojrzeniem ukoił na chwilę ich strach przed para - marylką. Przez moment rozważali mozliwość przyłączenia się do grupy bezdomnych, okupujących większość dworcowej hali lecz spojrzawszy na siebie i własne ubrania: pomarańczowo - seledynowe spodnie, czarno - błękitne koszule i złote łańcuchu zwieszające się na nagie piersi - szybko i jednomyślnie uznali ten pomysł za zbyt ekstrawagancki. Ruchome schody jak zwykle nie działały, więc - nie zważając na swój szacowny wiek - przeskakując po dwa stopnie w dół, skierowali się w podziemia. Bez biletów, bez bagażu, silnym rzutem przedramion zdążyli przytrzymać zamykające się z ssykiem drzwi pociągu odjeżdżającego w nieznane. Janek był już wewnątrz wagonu, lecz Loveletter, mimo, iż ręce miał na wpół w środku, nogami ciągle biegł po peronie - spalał się w bezsilności własnych ograniczeń mięśniowych. I nagle - wleciał do środka jak? odbił się o coś? o kogoś? i padł bez czucia obok Janka0. scena 2: Cudnie-odświeżający smak ambrozji w ustach Janka sprawił, że udało mu sie otworzyć oczy. Otworzył i...obawa przed utraceniem ujrzanego obrazu sprawiła, iż bał się zamrugać powiekami. Błękitne źrenice wopatrywały się w niego z niepokojem, blond loki okalały twarzyczkę cherubinka na policzkach którego wykwitł różany rumieniec, dolna warga pąsowych usteczek drzała w napięciu, lecz w chwili, gdy wzrok Janka uległ - chwiejnej co prawda, lecz jednak znacznej w porównaniu ze stanem poprzednim - stabilizacji, nieziemski ten anioł obdarzył go promiennym uśmiechem: - A tak się bałam, że się nie obudzisz. Czy teraz czujesz się już dobrze? - piękny sopran głosu sprawił, że Jankowi wróciła nagle wiara we własną fizyczność. - No pewnie, kurna. A co, nie widzisz? - siła własnego głosu była tym zastrzykiem energii, której tak mocno w tym momencie potrzebował. - Ale jak masz jeszcze tego drinka to dawaj, po nim będę już spoko - Janek, trochę na wyrost zaprezentował tę autoprezentację Rambo, ale nie miał innej alternatywy w konfrontacji z tym blond - różanym aniołem. Spłonione (czym? kim?) dziewczę uniosło butelkę. Polo - cocta!!! Poziom adrenaliny u Janka w sposób widoczny osiągnął stan krytyczny: - Czy jedzie z nami Leszczyński? - dysonans pomiędzy chęcia zaspokojenia pragnienia a przewidywaną obawą o znalezienie się w ekspressie Idola sprawiła, iż siła poprzedniego zdania wydała się zaledwie nieważnym wspomnieniem. - Leszczyński? - skrzywienie ust dziewczęcia było wystarczająca odpowiedzią. Z nami jedzie Kóba! Rozmarzenie błękitu osiągnęło głębię Oceanu Indyjskiego. - Kóba W.? - na szczęście czkawka Janka wyglądała na bardzo naturalną po przełknięciu kolejnego łyku polo - cocty. A gdzie wy z nim jedziecie? - Widzę, że ty niczego nie rozumiesz - dziewczę skrzyżowało dłuuugie aż po szyje nogi, nadymając z lekka usteczka. - Mam na imię nesca. Wraz z moją koleżanką - tu skinieniem głowy wskazała na dziewczę o ognisto-hiszpańskim typie urody, pochylającą się w skupieniu nad Loveletterem, leżącym w przeciwległym rogu przedziału - niką i jeszcze dwiema: martolką i hunej robimy za girlsband symfoniczny. Kwartet na sax, perkusję, klawisze i wiolonczelę. No a teraz jedziemy do Ożarowa. Tam mamy pozytywnymi wibracjami wpłynąć na prywatyzacyjne sprzężenia - różowy rumieniec policzków nesci przybrał na intensywności a Janek nie wiedział już, którego konkretu ma się trzymać: ideologii girlsbandu i polo - cocty czy tej, która siedziała tak blisko i...kazała zapomnieć o MP3, dziewczynie mickiewicza, milionach niepotrzebnie przegadanych słów w klubach para - rockowych...Pociągnął kolejny łyk polo - cocty. Ech, chyba zaczynał lubić Kóbę W. scena 3: - Dla niej jestem w stanie wszystko zrobić - głos Lovelettera nie pozostawiał wątpliwości co do siły zwerbalizowanej nagle prawdy uświadomionej. - Dla nesci jestem w stanie wszystko zmienić - Janek wyartykuował swe pragnienie w jednym, stanowczym zdaniu oznajmującym. - Bo ona jest - chcę, by przy mnie budziła sie i została już - bez zawstydzenia, unissono zakwilili wraz. scena 5: Loveletter drżał. Nie w efekcie pościgu, kierowanego przez dziewczynę mickiewicza, lecz przez własne chuci w sposób fizyczny nagle urealnione. Gdzieś tam, w przedziale obok, to samo musiał przeżywać Janek0. Kciukiem dotknął wyraźnie zarysowanych brwi, przesuwając powoli dłoń w kierunku ciemnych, z kpiarska patrzących, migdałowo zarysowanych oczu. Podejmujac tę niby_na_niby zabawę, nika delikatnie przesunęła końcem języka wzdłuz dolnej wargi, przysuwając się jednocześnie o te kilka brakujących centymetrów bliżej. Czuł jej ciepło, zapach perfum, słyszał przyspieszony oddech. - Szybciej już chyba nie będzie pędził - to nie mysl o pociągu, lecz o własnym pulsie, który prawie rozsadzał mu naczynia doprowadzające - a co, jeśli bedzie wylew? - myśl ta uciekła szybciej, niż trwało jej uświadomienie. Nie chciał analizować w tej chwili zaleceń kardiologa, pragnął, lecz nie mytocardu, lecz...to nie on chciał, ciało było szybsze od mysli, która próbowała ostrzec, niby wykrzyknikiem, próbą wizualizacji Kóby Wojewódzkiego...cdn??? ******************** Spóśćmy litościwie zasłonę milczenia na cd. Pewnie dawno już się domyśliliście - tak nika jak i nesca były kolejnymi wcieleniami Coal Chambera. Czy tylko one? A co z Kóbą, martolką, hunej? Spiskowa teoria zdarzeń...polo - cocta...a sznurkami pociąga CC...lecz jeśli podpisanie układu o nieagresji między CC a Loveletterem miałaby tak wyglądać, gotowa jestem podglądac przez dziurke od klucza))))) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4572985 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela 'Ilhan Serce' - Miecio 14.02.03, 18:13 SWATY (1) Ilhan Serce dobiega czterdziestki. Jest człowiekiem bardzo nieśmiałym, zwłaszcza w kontaktach z kobietami. Matka postanawia więc wyswatać syna. Odwiedza swoją dawną koleżankę i jej córkę, nieśmiałą i zakompleksioną starą pannę. Wygląda na to, że Ilhan i Madee przypadli sobie do gustu. Podczas rewizyty Madee w Warszawie Ilhan zdobywa się na odwagę. Oświadcza się dziewczynie i ku radości obu matek zostaje przyjęty. LUSIA (2) Ilhan Serce załatwia formalności związane ze ślubem, choć ma poważne wątpliwości, czy na pewno kocha Madee. Narzeczona przyjeżdża na zakupy, a ponieważ spóźniła się na ostatni pociąg, obydwoje spędzają noc w hotelu. Nocna rozmowa uświadamia im, że się nie kochają. Chcieli się pobrać przede wszystkim z lęku przed samotnością. Łączy ich przyjaźń, poczucie bliskości, ale to za mało. Madee ciągle kocha mężczyznę, na którym kiedyś się zawiodła, a Ilhan marzy o prawdziwej, wielkiej miłości. Nad ranem rozstają się więc - na zawsze. MGIEŁKA (3) Przyjaciel Ilhana -Vulture, namawia go na wizytę w biurze matrymonialnym. Ilhan składa ofertę i otrzymuje zaproszenie na bal organizowany przez biuro. Poznaje smutną, wrażliwą dziewczynę i już wie, że to o niej właśnie marzył przez całe życie. Umawia się z nią na spotkanie następnego dnia. Niestety dziewczyna nie przychodzi. Ilhan szuka jej dniami i tygodniami - bezskutecznie. PIESZCZOTY (4) Ilhan , wyczerpany bezskutecznymi poszukiwaniami Pizmaka, zapada na zdrowiu. Długo choruje , a podczas rekonwalescencji poznaje atrakcyjną właścicielkę zakładu fryzjerskiego. Martolka po odejściu męża samotnie wychowuje synka. Chłopczyk z powodu markotnego usposobienia zwany jest "Homohedonistus". Ilhan z Martolką nawiązują romans. Matka Ilhana, przerażona, że syn "żyje w grzechu", usiłuje temu przeciwdziałać. Wywołuje to efekt odwrotny od zamierzonego: Ilhan wyprowadza się z domu i zamieszkuje u Martolki. ZGRYZOTY (5) Pan Teddy, adorator matki Ilhana, doprowadza nieoczekiwanie do jej spotkania z Martolką. Wybranka syna przypada starszej pani do gustu. Wydaje się, że Ilhan wreszcie znalazł trwałe szczęście. Ale wtedy - nagle, po dziesięciu latach - pojawia się mąż Martolki- Cze67. Mały, smutny, przegrany człowieczek chciałby zajmować się synem - największym i jedynym skarbem, jaki mu pozostał. Życie we trójkę staje się nie do wytrzymania. Doceniając ojcowskie prawa pana Cze67, Ilhan pakuje manatki i wraca do mamy. CHŁOPAKI (6) Ilhan i Vulture postanawiają założyć drużynę piłkarska. Chcą wziąć udział w turnieju dla old-boyów. Wspólnie z czterema przyjaciółmi z lat szkolnych rozpoczynają treningi. Traktują te zajęcia bardzo poważnie, znajdując w zabawie sposób ucieczki od codziennych kłopotów. Tymczasem Vulture musi na jakiś czas wyjechać razem z żoną. Pod opieką Ilhana pozostawia 17-letnią śliczną siostrzenicę. Eska przyjechała do Warszawy, by zdawać na studia i postanawia zdobyć "wujka" Ilhana. Ten nie zwraca na nią uwagi, ale nieoczekiwana scena zazdrości, jaką urządza dziewczyna, uświadamia mu, że Eska nie jest już dzieckiem, lecz atrakcyjna kobietą. RAZ KOZIE ŚMIERĆ (7) Przyjaciele z zapałem przygotowują się do sportowego turnieju, a Eska z determinacją usiłuje zdobyć Ilhana. On broni się, jak może, a dziewczyna jest zrozpaczona nieczułością mężczyzny. W dniu pierwszego meczu - zakończonego zwycięstwem drużyny przyjaciół - Eska ląduje w szpitalu po nieudanej próbie samobójstwa. Ilhan jest przekonany, że to z jego powodu. Prawda jednak wygląda inaczej: Eska oblała egzaminy. W szpitalu siedzi przy jej łóżku narzeczony, który w imieniu obojga zaprasza "wujka Ilhana" na ślub... MATYLDA (8) Po wielu latach oczekiwania Ilhan Serce otrzymuje wreszcie własne mieszkanie. Wśród pustych ścian spędza tu wieczory po powrocie z pracy. Pewnego dnia odwiedza go przyjaciel Vulture z Elentarii, dla której chce zostawić żonę Malline i dzieci. Vulture z przyjaciółką wprowadzają się do Ilhana, a on zaczyna szukać sposobu, jak pomóc Mallinie w tej sytuacji. POŻAR SERCA (9) Ilhan razem z Malliną jedzie nad morze po jej córki. Są zaprzyjaźnieni od wielu lat, ale po raz pierwszy znajdują się ze sobą sam na sam. Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że od wielu lat kochał się właśnie w Mallinie, że to ona jest jego ideałem. Mallina, porzucona przez Vulture, byłaby skłonna zostać panią Serce. Wtedy właśnie PVulture decyduje się wrócić do żony. Ilhan odwiedza matkę. Dowiaduje się, że pan Teddy przegrał na wyścigach wszystkie jej oszczędności. Ilhan wszczyna awanturę, matka wyrzuca go z domu. Bohater z wrażenia dostaje ataku serca. KALINA (10) Po wyjściu ze szpitala Ilhan trafia do sanatorium. Czuje się kiepsko, ale na wieść, że jego matka w ciężkim stanie znajduje się w szpitalu, wyrusza w drogę. Dowiaduje się, że najlepszym lekarstwem dla mamy byłyby owoce kaliny. Szuka więc krzewu kaliny z pełnym poświęceniem, nie bacząc na stan swego zdrowia. Kiedy je znajduje, przynosi owoce do szpitala. Nie zastaje matki w pokoju, jest przerażony, że umarła. Tymczasem okazuje się, że poczuła się lepiej i wyszła na spacer. Ilhan z wrażenia mdleje. Kiedy odzyskuje przytomność, widzi koło siebie "Mgiełkę" spotkaną na balu samotnych, której długo i bezskutecznie poszukiwał. Dziewczyna ma na imię Pizmak i jest pielęgniarką opiekującą się matką Ilhana. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4573134 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela 'Czterdziestolatek Ilhan' - Miecio 14.02.03, 18:14 TOAST, CZYLI BLIŻEJ NIŻ DALEJ (1) Inżynier Ilhan Ilhanowski, mąż pani magister, ojciec dwojga dzieci, właściciel fiata 126 p i typowego M-4, jest tzw. przeciętnym człowiekiem. Dziś kończy właśnie 40 lat. Pełen niepokoju, że zamknął się w jego życiu najważniejszy rozdział, zjawia się u kolegi-lekarza. Zaprzyjaźniony z rodziną Ilhanowskich pan doktor, ekspert w sprawach medycznych i erotycznych, udziela mu krzepiącej porady. W domu, przy urodzinowym stole, w towarzystwie żony i dzieci, bohater wspomina szkolne czasy i ludzi, którzy uwiecznili się w jego pamięci. WALKA Z NAŁOGIEM, CZYLI LABIRYNT (2) Inżynier Ilhan Ilhanowski postanawia zerwać z nałogiem palenia. Jednak życie budowniczego Trasy Łazienkowskiej, męża i ojca dość niesfornych latorośli, toczy się w tak nerwowym tempie, że wytrzymuje w tym postanowieniu tylko jeden dzień. WPADNIJ, KIEDY CHCESZ, CZYLI BODŹCE STĘPIONE (3) Inżynier Ilhanowski poznaje młodą, seksowną pielęgniarkę. Sfrustrowany do niedawna czterdziestolatek budzi się do życia. Żona, przyjaciele i koledzy w pracy obserwują poważne zmiany w jego zachowaniu. Nowe wcielenie Ilhana wywołuje - do pewnego stopnia uzasadniony - niepokój otoczenia. PORTRET, CZYLI JAK BYĆ KOCHANYM (4) Na budowie Trasy Łazienkowskiej ma pojawić się fotoreporter ze stołecznego dziennika, by sfotografować budowniczych tej sztandarowej inwestycji warszawskiej. Oczywiście, wśród portretowanych bohaterów pracy będzie również inżynier Ilhanowski. Pani Madee pragnie, by jej Ilhan wypadł jak najlepiej. Wszyscy pracownicy przedsiębiorstwa gorączkowo przygotowują się do niezwykłego wydarzenia. KONDYCJA FIZYCZNA, CZYLI WALKA Z METRYKĄ (5) Pogrzeb jednego z kolegów skłania inżyniera Ilhanowskiego do gorzkiej autorefleksji. Postanawia pomyśleć wreszcie na serio o swoim zdrowiu. Aby poprawić kiepską kondycję fizyczną, zaczyna grać w piłkę nożną. Jednak udział w meczu towarzyskim kończy się dla bohatera fatalnie. Z nogą w gipsie ląduje w łóżku, unieruchomiony na dłuższy czas. WŁOSY FLORY, CZYLI LABIRYNT (6) Czterdziestolatka coraz bardziej niepokoją powiększające się zakola nad czołem i rzednąca z biegiem lat czupryna. Te same problemy mają jego koledzy, a nawet ministerialni zwierzchnicy. W kręgu znajomych pocztą pantoflową rozchodzi się wieść o fenomenalnej pani Martolki i jej niezawodnym specyfiku na porost włosów. Inżynier Ilhanowski poddaje się kuracji zapobiegającej łysieniu. Nawet nie przypuszcza, że pani Martolka okaże się zwykłą szarlatanką. JUDYM, CZYLI CZYN SPOŁECZNY (7) Ilhanowski budzi w nocy głośny płacz na klatce schodowej. Ilhan zastaje tam naukowców badających reakcje społeczne na wołanie o pomoc. Zainspirowany rozmową z nimi o rozpadzie więzi sąsiedzkich we współczesnej społeczności wielkomiejskiej, zmusza dozorcę Homohedonistusa do założenia w piwnicy klubu lokatorskiego. Ilhanowski rozwiesza plakaty, zawiadamia sąsiadów. Inaugurację klubu ma uświetnić odczyt dyrektora Teddiego o znaczeniu Trasy Łazienkowskiej dla Warszawy. Jednak rola współczesnego Judyma nie jest łatwa: próby zintegrowania blokowej społeczności przynoszą opłakany skutek. OTWARCIE TRASY, CZYLI CZAS WOLNY (8) W związku z zakończeniem prac przy budowie Trasy Łazienkowskiej wyróżniający się pracownicy otrzymują w nagrodę urlop okolicznościowy. Inżynier Ilhanowski pragnie wykorzystać go jak najlepiej, ale ze zdumieniem stwierdza, że bez pracy czuje się fatalnie. Żaden z tradycyjnych sposobów spędzania czasu wolnego nie daje mu oczekiwanej satysfakcji, a kolejne próby "rozerwania się" przynoszą jedynie rozczarowanie. RODZINA, CZYLI OBCY W DOMU (9) Do Ilhanowskich przyjeżdża rodzina Madee: ojciec, brat i bratowa. W mieszkaniu naraz robi się bardzo ciasno, na dodatek gościom nic się nie podoba. Narzekają na chleb kupiony w sklepie, brakuje im też sejfu. Przywieźli bowiem całą walizkę pieniędzy, przeznaczonych na zakup samochodu. Pobyt rodziny przedłuża się, życie Ilhanowskich ulega dezorganizacji. W dodatku Munky proponuje Ilhanowi, by został kierownikiem jego farmy hodowlanej i daje mu znacznie lepsze warunki niż ma na budowie Dworca Centralnego. Szwagierka także lekce sobie waży stanowisko inżyniera, dogaduje, że już dawno powinien zostać przynajmniej wiceministrem. Nic dziwnego, że atmosfera u Ilhanowskich staje się napięta. Domownicy z niecierpliwością oczekują wyjazdu gości. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4580334 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela THE ROAD TO HELL - Eska 14.02.03, 18:15 Impreza w warszawskim klubie Jazzgot trwała już od kilku godzin i wszyscy mieli nieźle w czubie. Tylko Cze - znany ze swej awersji do złocistego płynu - leniwie sączył szlachetne trunki i przyglądał się otoczeniu z uwagą. Nagle wszedł TB z niesamowitą wiadomością. Forum Muzyka zostało wybrane najlepszym forum portalu GW. W ramach nagrody kreatywni forumowicze mieli wyjechać na weekend w bardzo atrakcyjne- choć owiane tajemnicą- miejsce. Warunek: musiało się to stać natychmiast. TB poprosił, by wszyscy udali się do zaparkowanego nieopodal autokaru, a sam gdzieś zniknął. Faktycznie autokar stał na parkingu. We wnętrzu panował mrok. Kiedy Mallina, Martolka, Madee, Elentarii, Piżmak, Nikka, Dziewczyna Mickiewicza, Astir, Huney, Eska, Cze, Vulture, Miecio, Loveletter, Ilhan, Teddy, Ydorius, Homohedonistus, Munky, Gregkor, As, Jack, Janek0, Jasiek666, H8red i Aric wsiedli do środka, drzwi gwałtownie zatrzasnęły się. Nigdzie nie było TB. Poczuli się nieswojo. Wtem z głośników usłyszeli głos: "Proszę zająć miejsca i zachować spokój, a nic się nikomu nie stanie." Głos był nieprzyjemny, metaliczny, odpychał swą chropowatością. Zrozumieli, że są w pułapce. Zostali PORWANI !!! Nikka wpadła w panikę. Krzyczała: "Ja nie chcę, ja nie chcę!" Lov. i Munky próbowali ją uspokoić powtarzając: "Dy-stans... dy-stans...". Teddy-znany z tego, że nie lubi siedzieć z założonymi rękami i czekać- niepostrzeżenie osunął się na podłogę i zaczął coś gmerać przy podłogowym włazie. W jego ślady poszedł Ilhan, który zwykle miał przy sobie trochę żelastwa. Wyjął śrubokręt i scyzoryk, zaczęli odkręcać śruby. Szło im opornie. Cze uznał, że w tej sytuacji najważniejsza jest łączność ze światem zewnętrznym. Postanowił więc szybko przerobić swoje podręczne radio tranzystorowe na nadajnik. Miecio miał usiąść przy tylnej szybie i nadawać-kieszonkową latarką- S.O.S. Do wszystkich dotarło już w jak krytycznym położeniu się znajdują. Zachowywali się cicho. Wtem z głośników dobiegł śpiew Phila Collinsa. Vulture dostał ataku szału, zaczął dewastować wnętrze, wykrzykując: "To już mnie lepiej dobijcie!" Natychmiast przypadli do niego Homohedonistus i Jasiek666, obezwładnili go, a Ilhan wymierzył precyzyjny cios jednocześnie przepraszając: "Ziomalu musiałem!" Vulture stracił przytomność i został wyniesiony do autokarowej toalety. Dziewczyny też chciały być pomocne. Zagotowały więc dużo wody (w ekspresie do kawy) i przygotowały zapasy papierowych ręczników. Nie wiedziały po co, ale w filmach to się zawsze sprawdza. Elentarii uspokajała wszystkich swym ciepłym, przyjaznym głosem. Piżmak nawet porwała na pasy swoją najlepszą sukienkę, na wypadek gdyby potrzebne były bandaże. Ydo wziął na siebie zacieranie śladów i maskowanie. Ponieważ nie miał gałązek modrzewia, umorusał jedynie twarze pasażerów zużytym olejem silnikowym. As i H8red cały czas dyskretnie ostukiwali ściany w poszukiwaniu ukrytych kamer i podsłuchu. Teraz mogli już tylko czekać. Byli przygotowani na najgorsze... EPILOG Jakież było zdziwienie TB, gdy odbierał całą grupę z jednego z podmiejskich przystanków autobusowych. Wyglądali okropnie. A zostawił ich tylko na 5 minut, bo musiał uregulować rachunek w klubie. Okazało się, że forumowicze pomylili autobusy. Kierowca początkowo nie zwracał uwagi na ich dziwne zachowanie, bo został uprzedzony, że będzie wiózł grupę polskich parlamentarzystów zmęczonych burzliwymi obradami. Ale kiedy odpadło pół podwozia, które wreszcie odkręcili Teddy i Ilhan, nie wytrzymał. Wysadził całe to szemrane towarzystwo na najbliższym przystanku. TB, który gonił autokar swym samochodem, nie mógł się wprost nadziwić do czego są zdolni forumowicze. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4581524 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Forum Kicz Project - Aasiek 14.02.03, 18:16 Reż.Mariusz Pujszo Bohaterowie forum postanawiaja nakręcić alternatywną wersję "Władcy Pierścieni".Cały odcinek jest poświęcony przygotowaniom do filmu.Teddy zostaje reżyserem.W pierwszej części motywem wiodącym,zamiast "May It Be" jest "Unintended" zespołu Muse,który w celu szerszego wypromowania się daje swoją piosenkę ("Showbiz") także na ilustrację muzyczną "Dwóch Wież".Są tylko kłopoty z wyborem utwotu do "Powrotu Króla"-Duże szanse ma Coal Chamber. Głównym wątkiem dzisiejszego odcinka są usilne próby skompletowania obsady.Stosunkowo najłatwiej obsadzono role Hobbitów.Samem Gamgee został Che,gdyż uważa,że wejście w rolę ogrodnika nieco go uspokoi.Pippina Tuka postanawia zagrać Loveletter,w celu nadrobienia zaległości w ćwiczeniu szkockiego akcentu,zaś Merry'ego-Miecio,bo tak mu serce podpowiada.Na rolę Elronda przystał Vulture,bo nikt inny nie chciał nosić takiej fajnej,skądinąd,fryzury.To czy Frodo Bagginsa zagra Homohedonistus,czy h8red roztrzyga się po przegraniu przez tego drugiego zakładu ("kto bedzie reprezentował Polskę na Eurowizji?"-stwierdził,że na pewno nie Ich Troje).Lekkie problemy są z obsadzeniem ról Gandalfa i Sarumana,bo żaden z chłopaków nie chce zagrać tak wiekowych istot.Teddy przekonuje więc Gregcora (Gandalf) i h8reda (Saruman)-który,jak wiadomo,przegrał zakład o Frodo-że w napisach końcowych ich nazwiska będą poprzedzone stwierdzeniem:"po gruntownej charakteryzacji".Jasiek666 zgadza się zagrać Barloga i od tygodni ćwiczy efektowne rzucanie się w przepaść po uprzednim podpaleniu się pochodniami.Jest w związku z tym nieco poparzony i poobijany,że juz nawet siebie samego nie przypomina,choć to w sumie i lepiej dla tej postaci. Dziewczyny czują się urażone brakiem interesujących ról kobiecych i postanawiają zbojkotować casting na odtwórczynie postaci Arweny,Eowiny i Galadrieli,zwłaszcza,że nie wiadomo jeszcze,kto zagra Aragorna.Co prawda,największe szanse ma Ilhan,ale on nie może się zdecydować czy nie zagrać by może Legolasa (o czym wspomniał w wywiadach do kilku renomowanych pism kolorowych).W końcu jednak dochodzi do wniosku,ze ma przygotowanie rycerskie (zbroja i te rzeczy) i zgadza się na Aragorna.Wtedy na babski casting rzucaja się dziewczyny i po doprawdy ostrej walce (zbliżenia twarzy,zaciśniętych pięści,trzymanych w rękach scyzoryków) role dzielą między siebie Nikka (Galadriela),Piżmak (Arwena) i Madee (Eowina).Legolasem zaś,jako "special guest star" zostaje Robert Leszczyński-a to wszystko przez powiązanie forum z GW.Wszyscy dochodza też do wniosku,że rola Saurona nie zostanie obsadzona (zastąpi się go animacją),bo mimo wysiadywania przed komputerem nikt nie ma aż tak przekrwionych oczu. Po skompletowaniu obsady grupa zastanawia się,czyja piosenka powinna pojawić się w 3.części "Władcy Pierścieni".Kulminacyjną sceną odcinka jest moment tajnego głosowania forumowiczów nad tym ważkim tematem.Teddy powoli zbiera karteczki,nastepnie zlicza głosy i oswiadcza:"Tym utworem będzie...".Tu przerywa na chwilę,a na ekranie pojawia się napis:"to be continued"... www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4590099 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela "Chłopi z Forum" w odcinkach, cz. I - Ilhan 14.02.03, 18:17 1. MIECIO Pierwszy odcinek zapoznaje widzów z rodziną Mieciów. Miecio - czołowa postać filmu - to blisko 60-letni wdowiec, który terroryzuje swoim despotycznym charakterem pozostałych domowników: syna Teddy'ego i jego żonę Nikkę, córkę Madee, małego wychowanka Ilhana i starego sługę Cze. Sąsiadka Martolka namawia Miecia, aby wyszukał sobie młodą żonę. Na wsi są przecież dorodne panny, które wydadzą się chętnie za najbogatszego gospodarza. Nie bez znaczenia jest fakt, że Martolka sama ma urodziwą, chociaż niebogatą córkę Mallinę. 2. JARMARK Wrześniowa niedziela na wsi - parę godzin odpoczynku po trudzie całego tygodnia. Tymczasem w domu Mieciów w trakcie niedzielnego obiadu dochodzi do ostrej sprzeczki między ojcem a synem Teddy'm, który nie może już wytrzymać stałego wypominania mu, że żyje na łasce ojca. 3. ZRĘKOWINY Miecio postanawia starać się o rękę pięknej, młodej Malliny i zgodnie ze zwyczajem wysyła swatów do domu Martolki. Tymczasem przyszła żona Miecia zawróciła również w głowie jego synowi Teddy'emu i spotyka się z nim wieczorami. Rodzina Miecia zaniepokojona przybyciem dodatkowej osoby do podziału majątku zaczyna domagać się swoich praw. Rozwścieczony Miecio wypędza z domu Teddy'ego wraz z żoną i dziećmi. 4. WESELE Cała wieś bierze udział w weselu. Obraz weselnego domu trzęsącego się od muzyki i tańca kontrastuje z obrazem umierającego w stodole Cze - sługi Miecia, który został ranny w kłusowniczej wyprawie. 5. GODY Wypędzeni przez ojca z domu Teddy i Nikka mieszkają w tej samej wsi i cierpią biedę-jest im tym bardziej ciężko, że zaczęła się zima. Podejmują trudną decyzję sprzedania jedynej żywicielki - krowy. Teddy przyjmuje pracę w młynie. Wkrótce jednak pobił do nieprzytomności jednego z robotników, Gregkora, który publicznie chwalił się sukcesami u Malliny. 6. OGIEŃ Teddy jest gotów pogodzić się z Gregkorem, który odwołuje swoje przechwałki odnośnie Malliny. W karczmie Teddy tańczy z Malliną tak ogniście, że cała wieś znowu "bierze ich na języki". Mallina już o to nie dba, regularnie wymyka się z chałupy na spotkania z Teddy'm. Miecio domyśla się, że żona go zdradza, ale nie ma na to dowodu. We wsi pojawia się agitator Gaspar, który podburza gospodarzy przeciw panom. Miecio przyłapuje Teddy'ego z Malliną w stogu siana. Oszalały z zazdrości podpala stóg. Kochankowie ratują się, ale wybucha pożar. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4591206 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela 'Chłopi z Forum' w odcinkach, cz. II - Ilhan 14.02.03, 18:18 7. BÓR Teddy'emu nie układa się romans z Malliną, młody chłop pije na umór. Nikka udaje się do jego ojca po pomoc. Teddy urządza potworną awanturę, żona grozi mu siekierą. Zaczyna się wyrąb lasu. Gaspar tłumaczy chłopom, że serwituty z lasu należą się także najbiedniejszym. Cała wieś z Mieciem na czele rusza przeciw drwalom. Wywiązuje się walka. Zaczajony za drzewami Teddy chce zastrzelić ojca, ale zmienia zamiar. Kiedy Miecio osuwa się na ziemię ugodzony przez borowego, Teddy dopada napastnika i zabija. 8. GOSPODYNIE Niemal wszyscy uczestnicy walki o las wraz z oskarżonym o zabójstwo Teddy'm powędrowali za kraty. Stary Miecio nie może dojść do zdrowia. Czuwa przy nim stale Mallina, ale mimo to miejsce przechowywania pieniędzy Miecio zdradza swojej synowej Nicce, która wróciła do domu Mieciów. 9. WIELKANOC Na Wielkanoc Nikka przenosi się do domu Miecia. Nikka wiezie świąteczne jedzenie Teddy'emu. Miecio z dnia na dzień czuje się gorzej. Mallina zaczyna flirt z Loveletterem, synem organisty, spotyka się też z wójtem. Nikka rodzi syna. 10. ŚMIERĆ MIECIA U Mieciów wciąż wybuchają awantury między Nikką a Malliną, która nie chce pracować w polu, natomiast coraz częściej wraca do domu po nocy pijana. Z więzienia wychodzi większość chłopów, ale Teddy nadal jest za kratkami. Ludzie ze wsi znajdują w lesie wójta Asa śpiącego obok Malliny. Ksiądz gromi ich za to w kazaniu. Tymczasem Loveletter wyjeżdża do seminarium uczyć się "na księdza". Munky, brat Jagny, chce się żenić z Elentarii. Martolka sprzeciwia się planom syna, dochodzi do bójki. Munky zabiera pieniądze, ale matka odmawia mu ziemi. Miecio ostatnie dni spędza w łożu ustawionym w sadzie. Umiera w nocy, na polu, jak gospodarz. 11. SCHEDA Cała wieś bierze udział w pogrzebie. Tuż po uroczystości w rodzinie zaczynają się kłótnie o schedę. Po śmierci Miecia do Malliny nadal zalecają się wójt As, Gregkor i inni. Ona wodzi oczyma za Loveletterem, synem organisty, który wrócił jako kleryk. Munky, brat Malliny, żeni się wreszcie z Elentarii i zaczyna budować swoją chatę. Sąsiedzi znoszą im prezenty "na zasiedlenie". Nikka i Madee wypędzają z domu Mieciów Mallinę, która jak niepyszna wraca do matki. 12. POWROTY Ostatni chłopi zostają zwolnieni z więzienia, do wsi wraca takżeTeddy. Znowu zaczyna romansować z Malliną, choć ma do niej pretensje, że nie odmawiała swych wdzięków innym. Hoża wdowa zdobywszy wreszcie Teddy'ego, odtrąca wójta Asa. Żandarmi Coal Chamber i Lancet poszukują Gaspara, siejącego we wsi ferment, ale chłopi skutecznie go ukrywają. 13. ZEMSTA Żandarmi wciąż poszukują Gaspara. Znajdują w obejściu Miecia ulotki, ale nikogo nie aresztują. Gaspar opuszcza wieś. Mallina otwarcie uwodzi kleryka Lovelettera. We wsi narasta nienawiść wobec wszetecznicy. Jednak młody mężczyzna nie umie opanować fizycznego pociągu do pięknej kobiety i zaczyna się z nią spotykać. Jego matka podburza wieśniaczki przeciw niej. Żony buntują mężów. Na ogólnym spotkaniu mieszkańców wsi zapada decyzja o wygnaniu Malliny. Broni jej tylko Gregkor. Mallina zostaje wywieziona poza wieś i porzucona na drodze. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4591245 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela F jak Forum - Miecio 14.02.03, 18:19 Odcinek 1 W Grabinie Homohedonistusowie obchodzą 40-tą rocznicę ślubu i córki szykują im z tej okazji przyjęcie. Martolka jest w ciąży, ale na razie chce utrzymać to w tajemnicy. Boi się o zdrowie dziecka. Czy jej złe przeczucia się sprawdzą? Nikka bardzo przeżywa fakt, że nie dostała się na studia. Nie wie, jak ma sobie zaplanować przyszłość. Vulture pyta mamę o ojca, a Pizmak okłamuje go. W pracy pani sędzia spotyka kolegę, który zaprasza ją na kolację. Czy samotna Mallina ulegnie jego urokowi? Po roku nieobecności do Grabiny wraca "syn marnotrawny", Ilhan. Cała rodzina musi podjąć decyzję, czy mu wybaczyć wcześniejsze błędy. Odcinek 2 Eska i Homohedonistus obawiają się, że skrywana przez lata rodzinna tajemnica wyjdzie na jaw za sprawą przyjazdu do wsi starego znajomego - Zenona Teddiego. Na domiar złego Nikka zaczyna spotykać się z jego synem, Mieciem. Jack z winy wspólnika ma poważne kłopoty finansowe. Pojawiają się "dresiarze", żądający od niego spłaty długu. Czy uda mu się zdobyć pieniądze? Gregkor krok po kroku przybliża się do Malliny. Nieświadomie pomaga mu w tym jej syn, Vulture. W życiu Ilhana pojawia się Madee. Jaki wpływ będzie miała ta znajomość na jego związek z Dziewczyna_Mickiewicza? Odcinek 3 Martolka marzy o zamianie mieszkania. Jack w dalszym ciągu ma kłopoty z egzekutorami długu. Czy uda mu się ukryć je przed żoną? Mallina dowiaduje się, że do Polski powrócił Loveletter. Boi się, że będzie próbował nawiązać kontakt z ich synem. Stosunki Ilhana z Dziewczyną_Mickiewicza pogarszają się. Czy jej miejsce u boku chłopaka zajmie Madee? Nikka spotyka się z Mieciem. Czy ta znajomość przemieni się w uczucie? Odcinek 4 Martolka podejrzewa, że Jack nie jest z nią szczery. Próbuje dowiedzieć się, co mąż przed nią ukrywa. Nikka chce wyjechać z Mieciemm do Krakowa. Nie rozumie, dlaczego rodzice są przeciwni tej znajomości. Dziewczyna przedstawia też rodzinie plany dotyczące gospodarstwa. Nie wie, czy ojciec je zaakceptuje. Ilhan całkowicie pozostaje pod wpływem Madee. Do czego sprowokuje go sprytna kelnerka? Gregkor zostaje zaproszony przez Pizmaka do domu. Czy będzie to początkiem przyjaźni? Odcinek 5 Nikka wyjeżdża z Mieciem do Krakowa. Po drodze spotykają Munkiego. Czy widok dziewczyny przywoła wspomnienia jego związku z Eską? Pizmak odwiedza Martolke, by zwierzyć jej się ze swoich kłopotów. Okazuje się, że siostra od dawna zna jej tajemnicę... Madee nie chce być dla Ilhana tylko przelotną znajomością. Eska i Teddy wiedzą już, że syn zerwał zaręczyny z Dziewczyna_Mickiewicza. Jak na to zareagują? Martolka dowiaduje się w banku, jaki jest stan rodzinnego konta. Po powrocie do domu żąda od męża wyjaśnień... www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4591540 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Teddy wieczorową porą... - Gregkor 14.02.03, 18:22 directed by grgkoras barejas Homohedonistus wysyła swoją żonę Martolkę z dziećmi Ydoriusem i Crotalusem na wakacje. Szczęśliwy i świadomy, że w spokoju dokończy korektę książki pomaga zapalić samochód Madee1, przyjaciółce żony. Jednak nic z tego. Pękła linka, wymienia ją więc w garmażeryjnym za wózek dla dziecka. Madee1 dziękując mu śpiewa piosenkę Krystyny Giżowskiej. No i udało się, rodzina wyjechała, wreście będę sam mówi bohater. Homohedonistus wyjmuje więc żytnią do kolacji i odpręża się przed internetowym forum GW biorąc udział w 20002 wyborze najlepszego wokalisty współpracującego z Jean Michaelem Jarrem. W pewnym momencie słyszy pukanie do drzwi ogrodowych, patrzy a tu Cyganka Pizmak31+pierwistek z 4-1, – skarży się, że ktoś ja gonił, prawdopodobnie jej starszy brat Cze67 bo nie oddała mu płyt nagranych przez Gregkora. Gospodarz przyjmuje przestraszoną osobę. Tajemniczy gość w ramach podziękowania bierze dłoń homohedonistusa i zaczyna wróżbę. No i wywróżyła, że Homohedonistus zgubi najlepszą swoja płytę CD „Greatest Hits of Smokie”, następnie dostanie się do teleturnieju miliard w rozumie, na koniec zabije tajemniczego łysego osobnika z wąsami gdy ten zjawi się u niego wieczorową porą. Przerażony młodzieniec kładzie się spać. Zdenerwowany krzyczy w niebogłosy –„Wynocha z mego domu bluźnierko”. Skacowanego bohatera rano budzi mleczarz o imieniu Munky. Ten śpiewając „Who’s the fuck is Coal_Chamber” oddaje mu płytę Smoków. No i pierwsza przepowiednia sprawdziła się – zdenerwowany Homohedonistus nie wie co robić. Chciał zadzwonić do swego psychoanalityka Vultura (który wyleczył go z chronicznego lęku przed słuchaniem solowych dokonań Phila Collinsa), no ale okazało się że on ma wąsy więc zrezygnował. Nie minął kwadrans jak zadzwonił telefon, w słuchawce słychać było głos Teddiego4, mówił że się zjawi się wieczorem z grubą kasą i kupi od niego dom, gdy dodał że nosi wąsy i jest łysy to Homohedonistus ze strachu rzucił telefonem w stronę swojego psa, który przerażony zaistniałą sytuacją postanowił się wyprowadzić. Po chwili przyszedł listonosz Aric i wręczył mu list informujący o zakwalifikowaniu się do miliarderów. Homohedonistus nie wytrzymał, ubrał się pośpiesznie i wybiegł z domu. Postanowił zrobić korektę w muzeum. Tam spotyka starego znajomego Ilhana zabawiajacego się ze studentką Nikką007, oraz trafia na wycieczkę szkolną uczącą się o pańszczyźnianych chłopach. Chcąc zabić czas idzie do kina. Bilet nabywa od konika Janka0. W czasie projekcji widzi scenę kradzieży mieszkania brawurowo zagraną przez Ugugunane. Domyśla się wiec że jego mieszkanie spotka ten sam los, wybiega z kina i zatrzymuje pierwszy lepszy samochód. Kierowcą okazuje się Jasiek666, który zamiast kierownicą steruje rogami taj jak Załoga G, niestety maja wypadek. Po długim powrocie do domu spotyka w nim Teddego4, kolesia z sumiastymi wąsami i odblaskową łysiną. Zrzuca przez przypadek na niego pudełko z narzędziami i wbija nóż w plecy po czym zabija. Chcąc zatuszować sprawę zakopuje ciało, jednak widzi to psychoanalityk Vulture. Razem odgadują zagadkę owej tajemniczej śmierci wąsacza. Homohedonistus idzie do sąsiada zadzwonić na pogotowie. Tłumaczy się, że jego kolega tak się nieszczęśliwie przewrócił, że wbił sobie nóż w plecy. Okazało się, że wszystko uknuła cyganka Pizmak31, która okazała się być Mieciem4 czyli sąsiadem Homohedonistusa. W pogoni za bandytą Homohedonistus przebiega przez całą Warszawę, wyłamując przy okazji błotnik z syrenki. Dopada rzezimieszka w restauracji Kongresowa. Wszystko się wydaje gdy Policja znajduje u Miecia4 stertę płyt CD (pod pazuchą) i trochę drobnych. A huncwota Miecia4 zdradził w ogóle czerwony kapelusz............. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4592344 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela 'Forumisja' - Miecio 14.02.03, 18:23 Akcja odcinka rozpoczyna się w sierpniu 2003 roku. Telewizja transmituje epokowy eksperyment. Ilhan i Teddy, dwaj śmiałkowie, dobrowolnie poddają się hibernacji. Budzą się dopiero w roku 2064. Od opiekującej się nimi doktor Pizmak dowiadują się, że w czasie ich snu wybuchła na Ziemi wojna nuklearna. Jednym z jej efektów było całkowite zniszczenie genów męskich, w związku z czym są obecnie prawdopodobnie jedynymi mężczyznami mogacymi pisac na forum muzyka. Co innego z kobietami. Te dzięki partenogenezie od dawna rodzą same dziewczynki i forum jest dziełem własciwie samych kobiet. Ilhan i Teddy są zaszokowani. Niebawem wszakże uświadamiają sobie, że żyją w całkowicie sztucznym, ulokowanym pod ziemią świecie, a na domiar złego stali się królikami doświadczalnymi w rękach ciekawych ich odmienności niewiast. Ich obecność budzi coraz większy niepokój Jej Czekscelencji, pełniącej dyktatorską władzę w "nowym, wspaniałym świecie". Wkrótce Ilhan i Teddy przekonują się, że tak naprawdę znajdują się w więzieniu. Niewiele myśląc, postanawiają wydostać się na wolność. Pierwsza próba ucieczki kończy się niepowodzeniem, zbiegowie mają być poddani zabiegowi naturalizacji. Nieoczekiwanie przychodzi im z pomocą doktor Pizmak, która przeczuwa, że mężczyźni mogą sprawić kobietom nie tylko kłopoty, ale też przyjemność. Razem z Pizmakiem i śledzącą ich Madee wydostają się na powierzchnię, gdzie wbrew oficjalnym oświadczeniom kwitnie normalne życie. Wszystko okazuje się mistyfikacją, stworzoną przez mężczyznę impotenta (Jej Czekscelencja). Ilhan i Teddy dokonują w "wylęgarni noworodków" biologicznego sabotażu, na skutek czego rodzi się zamiast dziewczynki pierwszy chłopczyk- Vulture. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4593407 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela THE ROAD TO HELL - Oblicze zła - Eska 14.02.03, 18:24 Uznaliście, że to już koniec opowieści ? Ja byłam o tym przekonana!!! Ale... Forumowicze stali na opustoszałym przystanku autobusowym. Był środek nocy, a oni nie prezentowali się korzystnie. Piżmak narzekała ciągle, że jej zimno, co było zrozumiałe. To, co zostało z jej sukienki, nie mogło ogrzać ciała. Pewnie w innych okolicznościach pocieszający byłby dla niej fakt, iż zebrani tu mężczyźni łapczywie patrzą na jej elegancką bieliznę. Ilhan płakał jak dziecko, bo w trakcie feralnego odkręcania śrub złamał swój ulubiony- stylizowany na XII-wieczną broń białą- scyzoryk. Loveletter podejrzewał jednak, że powód jest inny. Vulture bowiem łypał groźnie w stronę młodszego brata. Nie wróżyło to nic dobrego. Trudno się jednak dziwić. Okłady ze śniegowych kul niewiele mu pomagały, a rozległy po uderzeniu siniec i opuchlizna nie chciały ustąpić. Teddy usiłował robić dobrą minę i trzymać fason. Nie mógł sobie jednak darować, że tak fatalnie się pomylił. To, co wziął za podłogowy właz-bramę do wolności-okazało się schowkiem na stare klucze, narzędzia i szmaty. Cze nie mógł przeboleć swojego unikatowego tranzystora, z którym nie rozstawał się od lat 70-tych. W autokarze, podczas dokonywania przeróbek, pogubił połowę części. Radio nadawało się tylko do wyrzucenia. Miecio, pogrążony w jakimś letargu, stał na uboczu i bezmyślnie, mechanicznie włączał i wyłączał latarkę. Dopiero Homohedonistus litościwie wyjął mu ją z ręki. W najgorszej kondycji psychicznej była jednak Elentarii. Całą pozytywną energię przekazała innym i teraz- wyczerpana-całkowicie się załamała. Pocieszała ja Nikka zachęcając, by starała się zachować dy-stans. Ydorius nabawił się fatalnego uczulenia. Podrażniona olejem silnikowym skóra szczypała niemiłosiernie. Kuracja u dermatologa zapowiadała się długa i kosztowna. TB nie mógł na to patrzeć. Zarzucał sobie, że to jego wina. Gdyby nie zostawił grupy bez opieki, gdyby nie zatrzymał się dłużej przy barze, gdyby... Chwycił za telefon i zadzwonił do firmy przewozowej, aby zamówić transport. Wszyscy mieli już szczerze dosyć i chcieli wracać do Warszawy. Usłyszał, że autokar przyjedzie na wyznaczone miejsce, ale będą musieli trochę poczekać. Atmosfera gęstniała. Martolka i Madee zaczęły czynić wyrzuty Piżmakowi, że to wszystko jej wina, bo zainicjowała zlot. Nawet Astir tak uważała. Kiedy do krytykujących dołączyły jeszcze Huney i Dziewczyna Mickiewicza, Piżmak nie wytrzymała. Doszło do przepychanek. Cze, widząc co się dzieje, zainterweniował i odepchnął Martolkę. W jej obronie stanął Lov. czym sprowokował z kolei Munky'ego. Guru próbował zapanować nad sytuacją, ale przypadkowo trafiony w szczękę przez H8reda dał sobie spokój. W tym momencie Vulture niebezpiecznie przysunął się do Ilhana. Katastrofa wisiała w powietrzu. Na szczęście nadjechał autobus. Wszyscy skłóceni i głęboko urażeni wsiedli do środka. Nie odzywali się do siebie. Nawet na siebie nie patrzyli. Panowała nieznośna cisza. TB był załamany. Gorzej już być nie mogło. Autobus ruszył. Po chwili wyczerpani dramatycznymi wydarzeniami pasażerowie zapadli w sen. Cze też poczuł ogromne znużenie. Przymknął na chwilę oczy. Z nerwowej drzemki wyrwał go jakiś niepokój. Rozejrzał się dookoła. Było ciemno. Wszyscy spali. Spojrzał na zegarek. Już od dwóch godzin byli w drodze. To go zastanowiło. Wcześniej odjechali przecież od Warszawy ledwie kilka kilometrów. Już dawno powinni być na miejscu. Postanowił zapytać kierowcę co się stało. Wstał i ruszył w jego kierunku. Nagle potknął się o coś. Pochylił się i... z przerażeniem stwierdził, iż w przejściu na podłodze leżał KIEROWCA ! Nie dawał oznaków życia. Kto zatem kierował autobusem ?! Podszedł bliżej. Za kierownicą siedział... TB !!! Ich spojrzenia spotkały się w lusterku. TB wyglądał strasznie. Jego wykrzywiona w jakimś demonicznym grymasie twarz zdradzała objawy SZALEŃSTWA. Cze zrozumiał, że znajdują się w pułapce. Nie było wątpliwości. Zostali PORWANI !!! www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4595006 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela reż.: Krzysztof Zanudzi - Vulture 14.02.03, 18:26 Madee, w tej roli Maja Komorowska (lub na odwrót), błąka się posępnie po lesie poszukując zaginionego przepisu na rosół z sępa. Kamera skierowana jest na jej stopy, gdy mówi, i na jej oczy, gdy biegnie. Przez głowę przelatują jej strzępy rozmów ze znajomymi w klubie, w którym siedziała nieobecna, słuchając jazzu awangardowego. Po 4 godzinach filmu, dochodzi wreszcie do drogowskazu, który, wskazując dwa przeciwne kierunki, głosi: "TAM" i "GDZIE INDZIEJ". Madee siada pod drogowskazem. Po 6 godzinach dziwne światło rozjaśnia horyzont. Na drodze ukazuje się szalony maszynista szalonej lokomotywy, Miecio, który rozjeżdża radośnie drogowskaz i obiecuje Madee, że w "Warsie" czeka na nią Mała Czarna... Małą Czarną okazuje się być N_eska, z którą Madee prowadzi czternastogodzinną rozmowę o sensie życia i zagubionym przepisie na rosół z sępa. Dojeżdżają w końcu do stacji, na której wita ich miejscowy rozbójnik Ja(no)siek666, grabiący bogatych i nie dający biednym. Usłyszawszy, że Madee, N_eska i Miecio nie są ani zamożni, ani biedni, puszcza ich wolno z najbliższej skarpy. Obraz rozmywa się, a zza kadru słychać wzruszony głos Teddy'ego, recytującego szósty tom własnych "Złotych myśli i cytatów" (wydanie osiemnaste, poprawione). Napisy. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4635281 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Baśń o Krainie Forum - Huney 14.02.03, 18:27 Kraina Forum spowita szarą perłową mgłą wyglądała tak niezwykle tajemniczo i mistycznie, że zachęciłaby każdego śmiałka, by zagościł w jej pełnych dobra przyrody puszczach, zwiedził łąki skropione poranna rosą i napił się wody z kryształowego źródła, odpoczywając w cieniu wielowiekowych, powykręcanych ze starości dębów. Ta sama kraina bowiem miała zbyt wiele twarzy, by można ją było poznać jedynie podczas krótkiej przechadzki. W słoneczny dzień błękitne niebo towarzyszyło rozgrzanemu do białości słońcu, które rozświetlając drzewa, domy, zagrody, grunty, pola pełne pszenicy, postrzępione grzywy przysadzistych krzaków, kamienie i głazy biegnące drogami, usiane kwiatami połacie łąk, a także wznoszące się w oddali skaliste pasma górskie(wywołując na ich gładkich fioletowawych zboczach nieśmiałe rumieńce w odcieniach bursztynu ) wydobywało żywe kolory, a cały świat wyglądał wtedy jakby był ci sprzymierzeńcem, a ty mu panem. Podczas takiej pogody beztroskiej atmosferze wtórował śpiew ptaków: od wysokiej tonacji polującego jastrzębia, do niskich skrzekliwych altów wydawanych przez pluskające się w jeziorach kaczki. Podczas takiej pogody ludzie już z daleka uśmiechali się do siebie, składając powitalne ukłony, pędząc do swoich codziennych spraw, uwijając się z podwójną energią i optymizmem. Kiedy jednak niebo zduszone potężna watahą chmur niosących deszcz i burze zmuszone zostało do kapitulacji, wówczas wszystko wokół pod wpływem mdłych barw i zgęstniałego nagle powietrza chyliło się nieuchronnie ku klęsce melancholii. Świat zdawał się zmęczony ciągła walka o byt, sine chmury płakały rzęsiście nad jego smutnym losem, a życie, które dotąd pulsowało miastami, osadami, radosnymi dźwiękami, ożywczymi barwami i świeżą wonią zapachów- zamierało. Kiedy nad kraina przetoczą się grzmoty, a oślepiające jasne błyskawice w kilku ostrych jupiterach, niby targane konwulsjami ukażą świat straszny, mroczny i złowrogi , krasząc wszystko dodatkowo krótkotrwałymi fioletowymi, drgającymi jak w agonii refleksami światła, nie oparłbyś się wrażeniu, obserwując rozmyte w ciemności nieba rozłożyste konary drzew, że trafiłeś do zaklętej, niegościnnej i obcej baśni. Baśni, której puentą jest zjeżenie ci włosów na głowie, zmrożenia krwi w twoich żyłach, sprowadzenia na ciebie niepokoju przy najmniejszym nawet szeleście. Nigdy też nie zapuszczaj się sam w te równiny, w których czyhają na samotnych wędrowców makabra, o których to zjawiskowo ohydnych potworach krążą plotki jedynie. Widziano je ponoć w porze deszczu i po zmroku, słyszano ich ciężkie kroki- powolne i miarowe szuranie odnóżami, wyczuwano okropny swąd, kiedy znajdowały się w pobliżu... Nikt jednak nie potrafił określić dokładnie, jak same w istocie wyglądają. Opowieści o ich niebotycznym wzroście, długiej sierści zwisającej w strąkach, strasznym, ludzkim obliczu o czarnych oczach nie posiadających białek obrosły w legendy. Co jeden bajarz bujniejszej fantazji dokładał do ustnego przekazu, a ludzie z zajęciem wysłuchiwali podczas uczt wymyślnych historii. I tak życie, znacząc kolejnymi zmarszczkami ludzkie wątki, pędzi do przodu nieuchronnie pozostawiając w tyle gnuśniejszych i co więcej marudzących- by nieoczekiwanie przywrócić im kiedyś chwałę i bogactwo. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4595494 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Daleko od Rocka - Teddy 14.02.03, 18:28 Miecio jest ubogim młodym rolnikiem gdzieś w zachodniopomorskiem. Do najbliższej szosy ma 10 kilometrów, do najbliższej poczty 20 km i do najbliższego hipermarketu 100 km. Jego największą dumę stanowią motorower Simson, radio tranzystorowe Laura 2 oraz telewizor firmy Otake. Razem z rodzicami Soso i Ksenią ogląda co niedzielę DISCO RELAKS na Polsacie. Dzięki temu ma o czym rozmawiać ze swoją dziewczyną Nikką, mieszkającą w sąsiedniej wiosce. Nikka jest córką bogatego gospodarza, ma cztery hektary, dziesięć krów. Mieciowi nie przeszkadza na razie, że jego oblubienica pluje pestkami na ziemię. Jak każdy młody człowiek Miecio marzy o tym by pójść do wojska i potem załapać się na budowie kolejnego hipermarketu. Gdy już udaje mu się ta sztuka w jego życiu następuje przełom. Na wakacje do jego rodzinnej wsi wraca dawno nie widziana koleżanka z podstawówki Piżmak i przywozi ze sobą dwie koleżanki Madee i Martolkę. Miecio pragnąc by miastowe, dorodne panny dobrze czuły się w jego towarzystwie proponuje, że z kaseciaka Grundiga zapuści Bayer Full lub Top One. Nie rozumie dlaczego jego propozycja zostaje natychmiast wyśmiana. Gdy Madee ugryzła żmija, Miecio z braku innych możliwości, zatamował jej krew swoją jedyną białą koszulą. Martolka, widząc wielkie serce wiejskiego chłopca, postanawia zająć się jego dlaszą edukacją. Miecio okazuje się pojętnym uczniem. Asymiluje wczesny Perfect, środkowy Pink Floyd, Genesis z Collinsem. Niestety - jego umęczony przez lata Yoayegerem i Boysami umysł nie chłonie na razie Petera Gabriela, REM, Joy Division czy The Clash. cdn www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4595791 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela 'Knika' - Janek 14.02.03, 18:29 reż.Pedro Almodovar knika, podstarzała gwiazda piosenki, kabaretu i tańca flamenco,niegdyś seksbomba,nadal jednak uwielbiana przez publiczność, mieszka w madrycie ze swoim mężem, teddym, słynnym fotografikiem, oraz brzydką jak noc paragwajską służącą-lesbijką madee.jej (kniki) wybujałe acz nigdy całkowicie nie zaspokojone potrzeby seksualne zabezpiecza jak może liczne grono wielbicieli-kochanków, obejmujące min.prawdziwego latynoskiego macho - prokuratora dona ilhana, cierpiącego na bezsenność i brak pomysłów pisarza gaspara llosę, znaną wenezuelską aktorkę martolkę i jej dalekiego krewniaka, popularnego matadora ugunagunana. czas upływa knice na ostrym seksie w różnych pozycjach i konfiguracjach oraz oglądaniu w TV skandalizującego programu sensacyjnego, prowadzonego przez odzianą w obcisły kombinezon i kask z kamerą, ujeżdżającą czerwony skuter, reporterkę mallinę (nieoficjalnie narzeczoną przystojnego, choć milczącego vultura, półkrwi baska, redaktora wielkiego wydawnictwa).od czasu do czasu całe towarzystwo udaje się wspólnie do klubu dla gejów, gdzie jako drag-queen występuje emerytowany konduktor kolei trans-pirenejskiej, miecio.ta sceneria jest tłem dla rozmaitych dramatów miłosnych.madee potajemnie kocha sie w martolce, ta jednak wyśmiewa jej zaloty, mówiąc że nie będzie zadawać się z biedną służącą, i ze zmiennym szczęściem uwodzi gaspara, teddyego i ugunagunana. często gaspar jest zbyt niewyspany i sfrustrowany na romanse, teddy zajmuje się swoim aparatem, próbując osiągnąć efekt artystyczny, zaś ugungagunan sam nie wie czego chce i wyładowuje swoje frustracje efektownie mordując kolejne andaluzyjskie buhaje.w tej sytuacji, nie mogąc zniesć konkurencji kniki, martolka postanawia wrócić do wenezueli. tymczasem względny spokój kniki zakłóca nagłe pojawienie się jej efektownej i wyniosłej córki, piżmaka, pisującej pod pseudonimem cze67 tanie kryminały. między kobietami dochodzi do ostrej kłótni o względy prokuratora dona ilhana. widziąc walory piżmaka, knika w napadzie wściekłości mówi jej, ze jej ojcem nie jest teddy, ale jej pierwszy maz, onegdaj roznosiciel pizzy, a dziś powszechnie poważany deputowany i właściciel burdelu, gregkor.załamamana piżmak wpada w depresję, zaciąga do łóżka redaktora vultura,lecz rozczarowana faktem, że nie może nawiązać z nim kontaktu werbalnego, wstępuje do klasztoru. Uprawia seks analny z matką przełożoną - dziewczyną mickiewicza oraz miejscowym księdzem jackiem by wreszcie znaleźć spokój pisząc biografię świętego homohedonistusa. jednocześnie don ilhan chcąc, jako prawdziwy macho, ostro uciąć spór między piżmakiem a kniką, napastuje madee.ta odrzuca ze wstrętem jego zaloty i okrada knikę i teddyego ze wszystkich kosztowności, by rozpocząć nowe życie w ameryce południowej u boku peruwiańskiego miliardera, janka0. tymczasem na mieszkanie kniki napada niedorozwinięty brat madee, zbiegły z więzienia recydywista coal chamber, poprzednio gwiazdor filmów porno.chcąc zaspokoić miotające nim żądze, usiłuje zgwałcić knikę, w czym przeszkadza mu bohaterska interwencja prokuratora dona ilhana i seksownego, acz nieco demonicznego komisarza policji jaśka666, wezwanych na miejsce przez tajemniczego informatora. całość zajścia filmuje mallina i na swoim skuterze udaje się w pościg za uciekającym coal chamberem. knika, jasiek666, teddy i ilhan oglądają następnie jej relację w telewizji, co doprowadza knikę do ataku wściekłości, w którym wyrzuca ilhana i jaśka za drzwi i krzyczy teddy'emu, ze wyszła za niego dla możliwości zrobienia zwrotu w karierze, i ze zawsze kochala miecia. teddy wyznaje, ze to on wezwal policje, i pokazuje knice jej zdjecia z coal chamberem, ktore zrobil z okna swojej pracowni. knika w napadzie szału strzela do teddyego z pozostawionego przez ilhana rewolweru i ucieka do miecia.śmiertelnie ranny teddy, brocząc krwią, zdradza knikę (powodowany chęcią zemsty) z martolką, ugunagunanem, gasparem, vulturem, księdzem jackiem i dziewczyną mickiewicza, a następnie wydaje ostatnie tchnienie. don ilhan z pomocą jaśka666 oskarża knikę o morderstwo.sytuacja komplikuje sie, gdy wychodzi na jaw, ze knika postrzeliła teddyego z pistoletu dona ilhana. teraz to jasiek666 oskarża dona ilhana o pomoc knice. doprowadzony do krańcowego wyczerpania nerwowego don ilhan zrywa przyklejone - jak sie okazuje - pekaesy - i ujawnia swoje prawdziwe oblicze. w rzeczywistosci nie jest potomkiem dumnej szlachty z toledo, lecz drag queen, emerytowanym kolejarzem kolei trans-pirenejskiej, mieciem ! dokonawszy redukcji owłosienia, miecio wyznaje knice na kolanach, ze zawsze ja kochal i ze oskarzyl ja o zabicie teddyego by zdobyc nie tylko jej cialo ale i dusze.razem mordują jaśka666 i uciekają z miasta do wiejskiej posiadłości kniki, gonieni przez policje w osobach jej wytrawnego asa - asa i mistrza kamuflazu i hiszpańskiej gitary - ydoriusa. na miejscu czeka jednak juz na nich coal chamber, ktory miotany żądzą napada na knike, chcac ja ponownie zgwalcic. miecio staje w obronie kniki, ale coal chamber rani go śmiertelnie za pomocą najostrzejszej płyty megadeath. knika masakruje coal chambera podręcznikiem do ekonometrii, ale nie jest w stanie uratować umierającego miecia, który odchodzi z tego świata z jej imieniem na ustach. załamana knika próbuje popełnić samobójstwo słuchając ambientes musique, w czym skutecznie przeszkadzają jej as z ydoriusem, a następnie aresztują i ją i zmasakrowanego coal chambera.w drodze na posterunek knika wykorzystuje fakt, ze ydorius i as sa wielbicielami jej talentu, i śpiewając przeboje jennifer lopez przekonuje ich, aby ja wypuścili. ogłupiały i obolały coal chamber wyje w szale wściekłości. w ostatniej scenie stojącą przy drodze knikę zabiera przejeżdząjący samochodem janek0, który przybył do hiszpanii by rozpocząć nowe życie po tym, jak madee zagaręła jego miliardy i porzuciła go dla święcącej kolejne sukcesy na małym i wielkim ekranie martolki. kurtyna. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4600107 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela 'Wojna forumowa' - Ilhan 14.02.03, 18:30 1. CIĘŻKIE JEST ŻYCIE W pierwszym odcinku przedstawia się widzom Cze, trochę zbuntowany, naburmuszony nastolatek. Chłopak zwierza się pani Martolce, sąsiadce z tej samej klatki, jakie ma ciężkie życie w domu. Rodzice, pan Vulture i pani Eska, zrzędzą, każą mu się myć, zapędzają do odrabiania lekcji. A on nie ma głowy do takich rzeczy. Marzy o karierze aktorskiej w telewizji, jednakże ojciec stanowczo się temu sprzeciwia. Cze na własną rękę podejmuje próbę dostania się do telewizji, ale jego kandydatura odpada. Wtedy, o dziwo, tata Vulture czuje się urażony i sam prosi, by powierzono synowi jakąś rolę. 2. BILET ZA FRYZJERA Cze mimo próśb i nakazów rodziców pielęgnuje swą długą fryzurę zgodnie z modą a la Beatles. Jednak za cenę uzyskania od ojca, Vulture'a, pieniędzy na bilet na występ piosenkarki - ówczesnego bożyszcza młodzieży, Dziewczyny Mickiewicza - decyduje się na postrzyżyny u fryzjera. 3. WYWIADÓWKA Pani Martolka idzie w zastępstwie chorej matki Cze, pani Eski, na wywiadówkę. Tam spotyka swoją sympatię z lat młodości, pana Miecia. Po wywiadówce idą do kawiarni, gdzie przy winie znajomy pomaga obliczyć pani Martolce, jak procentowo wyglądają stopnie Cze. 4. PIERWSZY DZIEŃ W mieszkaniu pani Eski i jej męża pojawia się Nikka. W związku z rozwodem rodziców siostrzenica pani domu zatrzyma się tutaj na dłuższy czas i będzie chodziła do tej samej szkoły, co Cze. Chłopak jest mile zaskoczony tą wiadomością, z przyjemnością nawiązuje znajomość z nową, atrakcyjną koleżanką. 5. DWÓJA Z AZYMUTU Nikka zniechęcona do życia po otrzymaniu dwójki z terenoznawstwa udaje się do Cze na "jam session". Matka Cze nie chcąc przeszkadzać młodym odwiedza wujostwo Nikki. Całe "starsze" towarzystwo, pani Martolka, pani Eska i mąż pani Martolki, pan Teddy, bawi się wesoło w rytmie modnego tańca "let's kiss", podczas gdy młodzi o piętro wyżej w atmosferze ospałości słuchają improwizowanej muzyki. 6. POLSKI JOGA W trakcie zbierania makulatury Nikka natrafiła na podręcznik ćwiczeń jogi. Cze przyprowadza swego znajomego "mistrza", Homohedonistusa, który za słoną opłatą aplikuje Nicce i jej ciotce Martolce porcję ćwiczeń. 7. WIZYTA STARSZEJ PANI Do państwa Eski i Vulture'a przyjeżdża z wizytą babcia Piżmak, która poucza i strofuje wszystkich domowników. Trafia nawet do szkoły Cze, gdzie robi wykład nauczycielowi o szkodliwości noszenia miękkich kapci. 8. DZIEŃ MATKI Cze z ojcem postanawiają w dniu Święta Matki wyręczyć panią domu we wszystkich zajęciach gospodarskich. Skutki tego są jednak dość opłakane. 9. ZAGRANICZNY GOŚĆ Cze i rodzice przygotowują się, z dużą przesadą, na przyjęcie niezwykłego gościa - młodego człowieka z Anglii. Cudzoziemiec, mimo że po pobycie w Zakopanem wracał do Anglii z nogą w gipsie, bardzo sobie chwalił pobyt w Polsce. 10. CO KAŻDY CHŁOPIEC Rodzice Cze, pani Eska i pan Vulture, postanawiają zająć się jego uświadomieniem, ponieważ stwierdzili, że syn staje się już dorastającym młodzieńcem. Kiedy po długich przygotowaniach przystępują oględnie do rozmowy - okazuje się, że Cze wszystkie te zagadnienia dawno przerabiał w szkole. 11. MONOLOG ZEWNĘTRZNY Cze zostaje pewnego dnia w domu sam i dokonuje szczegółowego rachunku sumienia. Zastanawia się, jaki właściwie jest, a jakim go widzą i jak oceniają dorośli. 12. MŁODE TALENTY Zespół muzyczno-wokalny, w którym występuje Cze, bierze udział w festiwalu młodych talentów. Nie zdobył, co prawda, pierwszego miejsca, jednak występ wszystkim bardzo się podobał. 13. NOWY NABYTEK Cze przyprowadził do domu małego pieska. Ojciec Cze, Vulture, jest przeciwny trzymaniu zwierząt w domu, pies zostaje więc oddany na przechowanie do pani Martolki i Nikki. Wychowanie psa absorbuje bez reszty zarówno młodych, jak i dorosłych. 14. SIŁA WYOBRAŹNI Cze przeżywa poważnie wątpliwości, czy jest synem swoich rodziców; myśli, że jest podrzutkiem. Podejrzenia takie powstały w nim w związku z wizytami tajemniczej kobiety, Madee. Okazuje się jednak, że kobieta ta jest masażystką, a wątpliwości są nieuzasadnione. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4603342 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela THE ROAD TO HELL - Walka - Eska 14.02.03, 18:31 A więc jednak! Stało się ! Zostali porwani !!! Co robić?! Co robić?! Tysiące gorączkowych myśli przebiegało przez głowę Cze. Do czego jest zdolny ten szalony TB za kierownicą ? Wystarczy jeden gwałtowny ruch i wszyscy zginą w tej rozpędzonej maszynie śmierci. Jak uratować kompletnie nieświadomych zagrożenia przyjaciół ?! Był zdany tylko na siebie. Wiedział, że jeśli popełni błąd, nie wyjdą z tego żywi. TB nie spuszczał z niego oka, rejestrował każdy gest. Nie było chwili do stracenia. Na zakręcie, symulując silny przechył, Cze prawie opadł na Lovelettera, który zerwał się na równe nogi i ryknął na cały regulator: - Kto mi tu k*** spać nie daje ?!!! To z kolei obudziło innych. Dotknięta do żywego Eska podbiegła do Lov. aby mu udzielić ustnej nagany za "wyrażanie się" w miejscu publicznym, ale energicznie wstając, zahaczyła o wystające kończyny dolne nieżywego(?) kierowcy i runęła jak długa. Ilhan chciał ją w rycerskim odruchu podnieść z podłogi i już wstał, by pomóc kobiecie, ale dokładnie taki sam gest w tym samym momencie wykonał Teddy. Obaj zderzyli się głowami i padli zemdleni. Jakby tego było mało, Teddy upadając potrącił łokciem stojący tuż nad głową kierowcy dzbanek z wrzącą kawą. Parząca zawartość wylała się wprost na TB. Wrzasnął niemiłosiernie! To do reszty ocuciło dziewczyny, którym ukazał się przerażający widok. TB wyglądał tak, jakby cały ociekał krwią. Dopiero potem okazało się, że to nie krew tylko czerwony barszczyk z torebki, który "upichcił" sobie przed udaniem się na spoczynek Miecio, ale zasnął i nie zdążył go wypić. W tym momencie nikt jednak nie zwracał uwagi na takie detale, sytuacja rozwijała się dramatycznie. Nikka, Astir, Madee i Martolka (nie wiedząc, że to wróg) rzuciły się na TB i zaczęły zrywać z niego ubranie, by zapobiec głębokim oparzeniom. Admin zaginął gdzieś wśród damskich ciał. Na ten właśnie moment czekał Cze. Przytrzymał kierownicę i opanował pędzący pojazd. Byli uratowani !!! A on był bohaterem ! Chciało mu się tańczyć ! Chciało mu się śpiewać ! Chciał ze szczęścia wykrzyczeć całemu światu: Kocham Was !!! I właśnie w tym pełnym podniecenia momencie, kiedy podniósł się, by pobiec i uściskać przyjaciół, z całym impetem uderzył głową w zamontowaną wbrew przepisom BHP sporych rozmiarów tablicę: ROZMOWA Z KIEROWCĄ W CZASIE JAZDY-ZABRONIONA !!! Cóż za ironia losu. Kiedy przeszywający ból odbierał mu świadomość, usłyszał jeszcze głos: - Cze! Nie zostawiaj nas! Ocknij się! Ocknij! Czeeeeeeeee! A on czuł jak powoli uchodzi z niego życie. Jak ciało staje się bezładne, jak rozpada się na milion atomów. Niczym bezkształtna masa przelewał się przez oparcie fotela i spadał coraz niżej, niżej i niżej... Jakiś niewidzialny ciężar spoczywał na jego piersi, a agonalne konwulsje wstrząsały ciałem. Wreszcie poczuł jedno silne szarpnięcie. Czy to już ? Czy to właśnie teraz ? Czy tak wygląda koniec? Ale szarpnięcie powtórzyło się. I jeszcze raz. I jeszcze... I ten głos... Delikatny, anielski głos ukochanej- ubóstwianej wręcz -przez niego siostry Piżmak: - Do jasnej cholery, Cze!!! Obudzisz się wreszcie ?!!! Skaranie boskie z tymi chłopami !!! Przepraszam was kochani, ale sami widzicie. Z nim nigdzie nie można się wybrać. Zasypia w każdym towarzystwie jeśli da mu się choć odrobinę alkoholu. Zebrani w warszawskim klubie Jazzgot forumowicze pokiwali ze zrozumieniem głowami. Faktycznie taka fajna impreza, a Cze przespał prawie cały wieczór i jeszcze tak nieestetycznie rozparł się na blacie stolika. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4607584 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Niewolnica Nikkaura - Nefil 14.02.03, 18:34 rez. Jose Mario Armanodo Filippo da Ariza Nikkaura jest mloda, powabna biala niewolnica na hacjendzie panstwa Martolkianny i Teddeusa de Valasquez. Niwolnica stala sie na skutek zaciagnietego i niesplaconego przez swych rodzicow, zmarlych w czasie epidemii cholery, dlugu. Panstwo Valasquez Nikkaure traktuja niemal jak corke. Nikkaura czas spedza na haftowaniu, dzierganiu i grze na fortepianie polonezow Chopina. Niestety sloneczne dni w zyciu mlodej niewolnicy wkrotce sie koncza, poniewaz ze studiow w Sao Paulo powraca syn Teddeusa i Martolkianny- Ihano. Ihano, po odrzuceniu przez Nikkaure jego zalotow, zaczyna ja dreczyc, kaze sciagac ze swoich nog zablocone kowbojki, nie pozwala grac na fortepianie i zakazuje wstepu do salonu, bo miejsce niewolnicy jest w kuchni. Nikkaura placze calymi dniami, na szczescie swa bratnia dusze i pocieszycielke odnajduje w osobie Nesski, Metyski, ktora jest kucharka na hacjendzie. Pewnego dnia Nikkaura znow upokorzona przez panicza Ihana, wybiera sie na dlugi spacer po okolicy i na sasiedniej plantacji kawy spotyka Homohedonistusa, mlodzi zakochuja sie w sobie, Homohedonistus po kilku tajemnych spotkaniach proponuje malzenstwo Nikkaurze. Dziewczyna przyznaje mu sie, ze jest niewolnica i jej los jest w rekach panstwa de Valasquez. Homohedonistus proponuje Teddeusowi wykupienie Nikkaury, juz gdy tan ma sie zgodzic do rozmowy wlacza sie Ihano, ktory zabrania ojcu czynic tego, jest spadkobierca majatku i nie pozbedzie sie ani jednego swojego niewolnika. Wszyscy sa bezradni. Nikkaura placze cala noc, najgorsze, ze panicz zakazuje jej oddalania sie z hacjendy i nakazuje prace wraz z innymi niewolnikami przy zbiorze kawy na plantacji. Nikkaura postanawia sie zabic i udaje sie w tym celu nad rzeke, tam odnajduje ja jej ukochany i proponuje ucieczke, ma juz wykupione 2 bilety na parowiec do Stanow Zjednoczonych. Nad rzeke przychodzi rowniez dziwnie zadowolona Martolkianna i oznajmia mlodym, ze z otrzymanej dzisiaj gazety dowiedziala sie, ze w Brazylii zostalo zniesione niewolnictwo, tak wiec mlodzi moga sie juz bez przeszkod pobrac. Reszta bylych niewolnikow zbiega z plantacji de Valasquez i Ihano, pozbawiony pracownikow oglasza bankructwo. Plantacje wykupuje Homohedonistus, ktory staje sie potentatem kawowym i na czesc przyjaciolki Nikkaury zaklada przedsiebiorstwo Nesscafe. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4609886 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela 'Człowiek który był Czwartkiem' - Homohedonistus 14.02.03, 18:35 Scenariusz na podstawie ksiązki pod tym samym tytułem. Ilhan jest początkującym członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Forum, w skrócie WROF. Nagle dostaje wezwanie. Ma porozmawiać z szefem. Wchodzi więc do ciemnego pokoju, w którym go oczekują. Ilhan, mimo że nic nie widzi, pewien jest dwóch rzeczy: po pierwsze, że szef jest łysym mężczyzną z wąsami, a po drugie, że jest do niego odwrócony plecami. - Jesteś nowym kandydatem? - pyta go niewidzialny głos, i zaraz dodaje -Dobrze, zostałeś przyjęty. - Ależ ja się nie nadaję... - protestuje Ilhan. - Masz dobrą wolę, to wystarcza - mówi szef - znam taki zawód, w którym same tylko chęci można uznać za wystarczające kwalifikacje. Powołanie męczennika. Skazuję cię na śmierć. Do widzenia. Oszołomiony Ilhan wychodzi i zaraz przystępuje do działania. Ma przedostać się do pewnej grupy. Tą grupą jest Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, w skrócie TWA, które ma zamiar zapanować nad całym forum muzyka. Dzięki swojemu sprytowi udaje się Ilhanowi przedostać na spotkanie zwolenników TWA, podczas którego wybierany jest delegat do Centalnej Rady TWA. Osobą, która zaprasza go na to spotkanie jest Homohedonistus, który ma być wybrany na delegata. Jednak Ilhan używa swoich zdolności oratorskich i przekonuje zebranych, by to właśnie jego wybrali na Czwartka. Wybrano agenta WROF, a Homohedonistus nie może nic zrobić. Załamany tym rezygnuje z członkostwa w TWA i postanawia zapić się na śmierć. Tymczasem Ilhan udaje się na zebranie Najwyższej Rady TWA, której to prezesem jest Teddy, łysy mężczyzna z wąsami ukrywający się pod pseudonimem Niedziela. Pozostałymi członkami są: sekretarz Marcin^ - Poniedziałek, twarz pociągła, inteligenta, zakończona trójkątnym pędzlem brody, kudłaty Cze - Wtorek, człowiek niewątpliwie obłąkany, Gregkor - Środa, postać charakterystyczna, czarna broda przycięta w kwadrat, Vulture - Piątek, zgrzybiały starzec oraz Loveletter - Sobota, czyli czarne szkła i martwy uśmiech. - Zebraliśmy się tu - rozpoczyna Niedziela - by omówić naszą akcję. Przypomnę mamy zamiar unieszkodliwić Leszczyńskiego. Za akcję będzie odpowiedzialny Sobota. Ale ani słowa więcej w tym gronie o zamierzonej akcji... Nie wiedzieć czemu, Ilhan czuje się bardzo nieswojo. Chciałby jak najszybciej opuścić to miejsce. - Musicie wiedzieć - ciągnie Teddy - że między nami znajduje się ktoś obcy, ktoś kto zna nasze zamiary, a wcale im nie sprzyja, kto... - Niemożliwe, niemożliwe, żeby... - mówi sekretarz niemal kobiecym głosem. Teddy uderza swoją dłonią w stół i mówi - szpieg nazywa się... Ilhan nieruchomieje, krople potu spływają mu po czole. - ...nazywa się Cze! - kończy prezes. Ilhan czuje ogromną ulgę. Cze zostaje wyprowadzony. - Czy nie powinniśmy przedyskutować szczegółów naszego projektu, skoro szpieg opuścił zebranie? - pyta sekretarz. - Nie, moim zdaniem, nie! - odpowiada prezes - poprzestańmy na tym, co już zostało powiedziane. Resztę niech załatwi Sobota. Na mnie już pora. - Muszę zaprotestować - mówi Marcin^ - to sprzeczne z regulaminem... - Kochany sekretarzu - przerywa mu Teddy - nie chcesz, aby nas podłuchał szpieg, prawda? A skąd wiesz, że w tej chwili już nas nie podsłuchuje? To rzekłszy Niedziela opuszcza spotkanie. Czterej spiskowcy najwidoczniej nie domyślają się co mogły oznaczać słowa prezesa. Ale piąty dobrze wie. Oznacza to, że Ilhan nie uniknął podejrzeń Teddy'ego. Wszyscy wychodzą. Ilhan postanowia się przejść, by przemyśleć całą sytuacje. Po chwili zauważa, że ktoś go śledzi. Jest to Piątek, ten zgrzybiały starzec, który ledwo się porusza o lasce. Czwartek przyspiesza, postanowia go zgubić. Gdy już go zgubił, oddaje się znów swoim przemyśleniom. Lecz oto okazuje się, że stoi przed nim nie kto inny, ale Vulture. Nim Ilhan zdołał coś z siebie wydusić, Piątek go pyta - Czy jesteś członkiem WROF? Ilhan ledwo odpowiada - Nie, nie należę do WROF. - A to szkoda, bo ja należę. - Co? - to jedyne na co jest stać w tej chwili Ilhana. Vulture zdejmuje swoje przebranie i okazuje się, że wcale nie jest stary. Przyznaje się, że tak jak Ilhan myślał, że to jego miał na myśli Niedziela. Postanawiają we dwóch, że udaremnią zamach na Leszcza. Trzeba tylko dopaść Lovelettera. Ilhan i Vulture odwiedzają Sobotę. Pod wpływem chwili Czwartek postanowia zdjąć Loveletterowi okulary. Przeobrażenie jakie się wtedy dokonuje jest zdumiewające. Ilhan i Vulture mają teraz przed sobą młodego mężczyznę, o bardzo chłopięcej twarzy, szczerych piwnych oczach i bardzo niewinnym uśmiechu. - Tak nie może wyglądać członek TWA! - krzyczy triumfalnie Czwartek. - Tak, jestem tajnym agentem WROF - odpowiada Loveletter. Tak więc jest już ich trzech przeciwko trzem. Okazuje się, że Sobota wysłał na akcję Gregkora. Ilhan wpada na szatański pomysł, że wyzwie Środę na słowny pojedynek, który postara się tak przeciągnąć, aby Gregkor nie zdążył na pociąg, którym ma się udać na miejsce zamachu. Pojedynek jest bardzo zacięty, Wygrywa go Ilhan, udaremniając tym samym plan Środy. Okazuje się jednak, że Gregkor nie jest tym zbytnio przejęty. Otóż on też jest tajnym agentem WROF. Oszołomiona czwórka nie może w to uwierzyć. Zastanawia się co dalej robić. Nagle pojawia się sekretarz. - Stać! - krzyczy Marcin^ - jesteście wszyscy aresztowani. Jestem agentem WROF i udaremnie wasz spisek, wy podli członkowie TWA! - A niech to! - woła Loveletter - Najwyższa Rada TWA nigdy nie istniała. Była to garstka głupich agentów, którzy śledzili się nawzajem. A Niedziela jest tą samą osobą, która nas wszystkich zwerbowała! Jak łatwo się domyślić jedynym prawdziwym i wiernym wyznawcą TWA jest Homohedonistus, który niestety nigdy się o tym nie dowie. Wypijmy więc jego zdrowie! www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4613241 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Co dzień wyzwania - Huney 15.02.03, 20:24 Co dzień z grubej rury. Życie kopie w obwisły od siedzenia przed telewizorem tyłek i nawet nie przeprosi. Codziennie przepycha się łokciami, dokładając w ziobro, pcha się do przodu i po cholerę brnie pod górę, jak wygodniej tu pozostać, dokładnie tu – na kanapie, zalewając browarem kolejny nieudany wybryk uśpionej i rozleniewionej ambicji. Kto zresztą wymyslił to pojęcie, słowo, czy – jak by to ładnie, psia kostka ,i ujął wykształcony kuzym, patrzą zza szkieł grubości centymetra- termin? Chyba następny taki, który na wymyślaniu skończył, pewnie też ledwo zipiąc po procencie. No i proszę. Wchodzi taka Pizmak i czepialska wrzeszczy, żeby puszki na skup złomu wynieść. Fałsz, fałsz i obłuda! Jak chciałem z dobrym uczynkiem wynieść tez jej metal, to ona nie pije, ona święta1 Ciekawe, od kiedy świat kręci się w lewo. Dobra, dobra, już to zbieram. Nie cierpie tego miasta. Charczące spalinami auta zatruwając niszczą zdychające ostatki tak zwanej zieleni. Własciwie, to już szażyzna, wszędzie kurz i proch; dużo prochu. Zdenerwowany zaciągam się papierosem, po czym nagle spostrzegam Vulture`a. Idzie ponury wzdłuż chodnika. Ręce w akcie buntu głęboko wbite w kieszenie, spojrzenie spode łba, włosy w nieładzie, nastroszone jak zwieńczenia stodół. Ponoć rozstał się ze szczotką- postanowił po kolei przełamywać obyczaje. Niewesoło. Zaciągam się po raz ostatni, po czym doganiam go, w biegu wyrzucając niedopałek. Nie lubi jak palić, a ja ostatnio obiecałem mu skończyć z krepującymi wolę nałogami. Niech w tych aktach nieobyczajności nie będzie biedak sam. Naturalnie niósł nowe płytki. Nie wytrzymałem, musze je zobaczyć, chociaż dotknąć, napawać oczy błyskiem tęczowych refleksów- taka tam celebra. Za namową kolegi poszedłem z nim do naszej kafejki klubowej- już nie knajpki, bo wiecie, jaki się zrobił ostatnio Vultur Muza była przednie, towarzystwo w dechę, tylko akcentu w szklanicach zabrakło, no ale niedługo wracam do chaty, da się przeżyć. Piliśmy wszyscy bardzo przykładnie soczki a pomarańczy i grejpfruta, Madee proponowała jeszcze cos z gruszki, ale nikt nie miał czasu jej poświęcać uwagi, bo okazało się , że Nikka ma dzisiaj swoje urodziny- i tylko szkoda, że Vultur zabronił w jego obecności spełniać tradycyjne setki. Teddy i Ilhan zjawili się nagle nie to z dziupli nie to z nory i pokazali cały arsenał ruskich bombonierek- petardy różne i podłuzne, w ciapki i w kropki, jasna sprawa, wszystko na cześć Nikki. Gdyby nie entuzjazm panien, w składzie- Mallina, N_eska. Madee, huney, dziewczyna_Mickiewicza i sama solenizantka- byłbym im odradzał, ale skoro ich nie przestraszy hałas, warto by się skupić na odpalaniu. Po wytaszczeniu całej artyleryjki na plac przed knajpą, po zbiciu się w gromady tłumu gapiów i przechodniów, Miecio wpadł na genialny pomysł- żeby wykorzystać maksimum efektu należy w każdej puszce po pivie umieścić jedną petardę ruskich. No przecież; łażę z tym sztucznym kompostem w reklamówce, widzisz Piżmak, jak ty to składnie myślisz! Natychmiast przystąpiono do konstrukcji projektu- do każdej puszki wrzucano jedna odpalaną pete, a żeby było więcej huku- jak święto to święto!- bez ustanku wszyscy ładowaliśmy te petardy w te puszki, potem hop! Na trawnik nimi, byle dalej i czekać rezultatu. Co to się narobiło! Poszły wszystkie puszki, nawet nie starczyło, to zaczęliśmy odpalać petardy na surowo, jedna za drugą- jak święto to święto! Nikka była zachwycona, bo nagle na jej cześć zawyły syreny. Ludzie tak jak przedtem stali tak się rozpierzchli, a my nie chcąc być gorsi też daliśmy chodu, potykając się puste bateryjki, porzucony balast, robiąc więcej tumultu niż wybuchy. Nieźle, prawdziwy pościg, nie trwał długo, bo wszyscy poczuliśmy znużenie. Zaproponowałem mały azyl w domu. Piżmak zrobiła aranż napitku, nie pytając o fundusz z puszek- bardzo dobrze, niech wie, szcza mowa, że sam dbam o swoje sprawy. Małe i duże. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4637054 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Rejs - Astir 15.02.03, 20:25 A lato tego roku było piękne choć upalne, drobinki kurzu lśniły wszystkimi barwami tęczy wirując do rytmu przesuwających się z wolna po jezdniach sznurów samochodów i lawirujących pomiędzy nimi eko - rowerzystami, zazdrośnie zerkających na ponuro - przyciemnione i klimatyzowane auta. Matki z trudem pchały wózki ze swoimi maluchami w pogłębiających się pod wpływem upału asfaltowych koleinach, byznesmeny dawno już pozbywszy się marynarek, luzowali krawaty, rozpinali guziki kamizelek marząc o mocno schłodzonej szklance piwa... Teddy4 wyglądał z 12 - tego piętra swej klitki nazywanej biurem a refleksy promieni słonecznych, odbijających się od szyby monitora, skłaniały go do chwilowego co prawda, ale jednak spojrzenia na realne życie, toczące się i pocące gdzieś tam - hen na dole. Czy to było nagłe lśnienie słońca czy też niespodziewane połączenie przeciążonych forami synaps? - tego nie wie nikt - ale myśl wykluła się cudna i nagła w swej prostocie: słońce, woda, wakacje, taniec i śpiew - zlot Forum Muzyka! --------------------A statek sobie płynął...------------------------- Pal licho książki i wykłady - dziewczyna mickiewicza zrobiła sobie letnie wagary od myślenia, wyginając się na naprędce przygotowanym parkiecie do tańca, odziana w piękną groszkowaną sukienkę i martensy na nogach, które co prawda z lekka przeszkadzały Munky'emu, próbującymi za nią nadążyć, ale zmilczał cisnące się na usta słowa - chwilo trwaj! było w tym momencie jedynym hasłem, które do niego przemawiało. Otarł więc pot spływający na oczy i dalej przytupywał za dziewczyną w rytm kujawiackich przyśpiewek. Nefil, z telefonem przy uchu, próbował - pomimo wszechpanującego hałasu - omówić z krawcem szczegóły szytego właśnie smokingu na uroczystość rozdania Oscarów, dokąd - jako producent siedmiokroć nominowanego do nagrody filmu - miał chyba prawo pojechać...ech, to prawo, dobrze, że za granica mają luźniejsze do niego podejście... Ilhan milczał, lecz jego wzrok mógłby spopielić nefila, gdyby tamtemu udało się choć na chwilę zejść z obłoków: przecież to on był reżyserem! to on powinien błyszczeć w świetle reflektorów, to na nim, idacym po czerwonym dywanie, powinny się skupiać soczewki kamer fotoreporterów! A przecież dał tej małej tylko jedną noc - pechowa 13 - tka! ech, to prawo... --------------------a statek płynął dalej...---------------------------- Janek0, przeklinając w duchu pomysł doradców od imidżu korzystania z solarium na przednówku, perrorował jednocześnie z właściwą sobie swadą na temat pomusłu rozszerzenia blokad dróg w okresie letnim. Te tłumy wakacjonowiczów uwięzione na bezdrożach topiącego się asfaltu, te puszki para - sardynek, pęczniejące w słońcu: wylewy, zawały, płacz dzieci! Czy takie widoki nie wpłynęłyby na dofinansowanie udoju każdego litra mleka przez unię? Póki co, miał przed sobą widok martolki, słuchającej go z półotwartymi w zachwycie ustami, w oszołomieniu przedziwnym a widok kropli potu, spływający w dekold jej bluzeczki sprawił, że zaczął niespodziewanie dla samego siebie coś o właściwych kobietach na właściwych miejscach, luzując niejako odruchowo czerwono - biały krawat... Ojciec cze67 z siostrą piżmak podkasawszy sutanny analizowali pomysł utworzenia kolejnej stacji radiowej i telewizyjnej - musieli tylko szybko wymyśleć ustronne miejsce na przechowywanie bonów prywatyzacyjnych, zbiorowych petycji, wyrazów protestu i darów nieopodatkowanych - obecni prawnicy i księgowi nie byli w stanie poradzić sobie z zalewem dóbr wszelkiej maści - ktoś tam miał co prawda pomysł wykorzystania byłego ministra zdrowia - gregora - na stanowisku rzecznika d/s finansowych, który uświadomiłby delikatnie emerytom i rencistom konieczność wpłacania żywej gotówki na oprocentowane konto ojca zamiast przesyłanych w kopertach obrączek, zegarków i czeków, ale na razie był to pomysł nierealny: eks - minister gregor pod opieką przedmaturalnej pielegniarki nikki przebywali aktualnie na turnusie rehabilitacyjnym w Tanzanii, lecząc nabytą w trakcie kadencji dyskopatię L5 - S1. Ojciec cze67 jednego był pewien - wyTRWAM!... -------------------------statek płynął dalej...------------------------- Wice - minister pracy homohedonistus z właściwą sobie swadą roztaczał przed kiwającymi z aprobatą głowami ariciem, Asem i mieciem4 wizję projektu przeciwdzałania bezrobociu: utworzenuie specjalnych stref ekonomicznych - dzielnic z czerwonymi latarniami - możliwosć skorzystania z 22% ulgi przy zakupie kart abonamentowych dla tubylców i 1% dla przyciągnięcia kapitału dewizowego oraz możliwość wejścia za złotówkę aka członków rad nadzorczych. Tak miecio jak i As oraz aric wyrazili gorący entuzjazm dla bezpłatnego udziału w pracach komisji rekrutującej kandydatki do zawodu i wydawanie im certyfikatów jakości 'Teraz Polska'. Uwagę HH o konieczności corocznego testowania dziewcząt przyjęto jednogłośnie, bez dyskusji w podkomisjach. Przysłuchujące się obradom nesca i madee próbowały zgłosić poprawkę do ustawy, rozszerzającą pojęcie 'kandydatki' o 'kandydata', lecz ze względu na brak poparcia ze strony odpowiedniego lobby pomysł ten został odrzucony, jako nie zgłoszony do porządku obrad.... ------------------------statek płynął...---------------------------- dwa leżaki na pokładzie, częściowo skryte cieniem pasiastych parasoli luukasz 4: ciepło.. teddy4: no.. cisza, lekki szmer fal luukasz4: gorąco.. teddy4: no.. słońce chyli się w kierunku zachodu, szum fal teddy4: może pójdziemy do innych? luukasz4: dla mnie to oni za mądrze gadają... teddy4: no.. szum fal, mewa siada na maszt luukasz4: pić się chce teddy4 ostrożnie ciągnie za przywiązany do przegubu sznurek i po chwili trzyma w ręku ociekającą wodą butelkę 'Chopina' luukasz4: po coś kupował tego muzykanta, trza było 'wyborową'! teddy4: e tam, raz się płynie... --------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela directed by: sir Richard Attenborough - Munky 16.02.03, 13:05 odcinek ten został zalecony przez MEN ustawą z dnia 11.12.2002 jako progrma edukacyjny na lekcjach biologii w 2 klasie gimnazjum o profilu ogólnym. Teddy przedstawia życie niedźwiedzia w polskich Tatrach, zaprzyjaźnaia sie nawet z samicą o wdzięcznym imieniu Kruszyna, która pozwala jako jedynemu z ludzi zbliżyc sie Teddy'emu do małych niedźwiedziątek. Teddy przygotowuje sie równiez do wyprawy na Alaske gdzie poznamy zwyczje białych niedźwiedzi. Martolka zostaje wysłana do Norwegii, gdzie zajmuje sie fauna i florą fiordów norweskich, oraz uczestniczy w ekscytującej wyprawie kutrem na pomoc rannemu humbakowi który zabłądził na Morzu Północym. Miecio pokazuje fascynująca faune wyspy Wolin, m.in. ujmujące swym wdziękiem paprocie ora wspaniałe wydmy kryjące wiele małych gadów i płazów. Munky spędza juz 3 miesiąc na poznawaniu życia małp w północnym Kongu, małe stadko składające sie z 10 samic i 4 samców tak bardzo przyzwyczaiło sie do Munky'ego że tarktują go wręcz jak członka grupy. Widzowie zaczynają sie niepokoic czy aby Munky nie za bardzo poczul sie małpą. Piżmak przedstawia pełne piękna życie zwierząt futerkowych, jej specjalnością są anegdoty o życiu piesków preriowych - m.in zadziwia widzów niesłychną orientacją w życiu godowym i seksualnym tych małych, ale jak intersujących stworzeń. Aric próbuje przywrócić do życia małe stadko świataków (nie mylic ze świstakami) w łódzkich parkach, co mimo niesprzyjajacych warunków w tym mieście dla tego stworzenia udaje mu sie, samczyk wraz z samiczką wykopuja norke w dzielnicy Widzew. Odcinek kończy sie sceną, w której Coal Chamber wraz z ziomalami z Retkini próbuje złapac świataka co, ku wielkiej uciesze widzów, mu sie nie udaje; w tle słychac piosenke Martyny Jakubowicz..... www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4651745 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Folwark zwierzęcy - Piżmak 16.02.03, 14:40 Folwark zwierzecy, rez. Michal Sumiński (Ilhan, jak nie wiesz, kto to jest to spytaj rodzicow) W swojej gawrze na skraju lasu Stary Niedzwiedz (w tej roli teddy, bo ktoz by inny?) budzi sie gwaltownie ze snu zimowego. Przez cale pol roku snil mu sie koszmar: biegajace bezladnie szukajace czegos szalone pizmaki (te role gra pizmak as herself, niestety, rola tylko epizodyczna). Mis zauwaza, ze zniknela jego zona, zmyslowa mloda niedzwiedzica (neska) oraz ich syn, zbuntowany nastolatek, urwis (cze67), z ktorymi jeszcze szesc miesiecy temu zasypial na wspolnym poslaniu. Teddy postanawia odnalezc zone i dziecko. Jego przyjaciel bystrooki Golab (w tej roli vulture w pelnej charakteryzacji) dowiaduje sie, ze zone porwal cyniczny Rosomak (gregkor), byly funkcjonaruiusz sluzb specjalnych wraz ze swoimi zausznikami: krwiozerczym Tapirem (greg), bezlitosnym Mrowkojadem (janek0) i mlodym, ale jakze zepsutym Kangurem (ilhan). Po co? Chca w ten sposob zmusic Starego Niedzwiedzia, zeby sprzedal swoj kawalek lasu. Maja zamiar zbudowac tam fabryke zmutowanych krasnali (coal c.), ktore pomoga im w opanowaniu tej czesci swiata. Za poczynaniami Rosomaka moze stac tylko jedna osoba: nie znajaca listosci i skrupulow, ex striptizerka Lisica (nikka), w ktorej Rosomak jest zakochany do szalenstwa. Lisica nienawidzi Niedzwiedzia, gdyz ten pogardzil kilka lat jej względami, tlumaczac, ze Mis z Lisem.... nie moga....no, wiadomo... Od tamtego czasu Lisica nienawidzi z calej duszy. Do misji ocalenia zony i dziecka dolacza Jelen (w tej roli jasiek, bo ktozby inny), Zdziczaly Pies, Ktory Jezdzi Koleja (miecio), Swistak (aric, nie mylic ze swiatakiem), Puma (martolka), Yetti (loveletter) i Wilczyca (madee). Po drodze do Rosomaka przezywaja mnostwo zadziwiajacych przygod i zdarzen, a widzowie maja okazje widziec jak zachwuja sie dzikie zwierzeta w ich naturalnym srodowisku. Banda Starego Niedzwiedzia dociera w koncu do gniazda Rosomaka. Rozgrywa sie bitwa. Stary Niedzwiedz zostaje ranny w lape, ale zwyciestwo: jego zona i dziecko odzyskuja wolnosci. Lisica z Rosomakiem i ich zausznicy, przegrani, musza uciekac z Lasu. Chroncie przyrode, drogie dzieci. Dobranoc www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4652422 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Pojebajka - Vulture 16.02.03, 16:14 Dawno temu w małej chatce w lesie, mieszkała mała dziewczynka, zwana przez wszystkich Czerwonym Piżmaczkiem. Mieszkała z rodzicami, Gregkorem i Neską. Pewnego dnia zaniemogła jej babcia, Nikka, mieszkająca na drugim końcu lasu. Nikka zaczęła słuchać Ich Troje i potrzebna była natychmiastowa interwencja. - Masz tu płytę Petera Gabriela - powiedziała do córki Neska- i zanieś babci, puść jej, to jej przejdzie. - I nie zaczepiaj zwierzątek w lesie, bo Cię pogryzą albo co - dodał tata Gregkor. Piżmaczek ruszyła więc do babci z koszyczkiem, wypełnionym piwem i płytami Petera Gabriela. Szła sobie spokojnie, aż nagle drogę zastąpił jej straszny wilczur Miecio. - A dokąd to, panienko? - spytał Miecio Piżmaczka. - Ja, ten tego, do babci, bo chora jest i jej niosę eeee... książeczkę do nabożeństwa i opłatek. - A gdzie babcia pomieszkuje? - Miecio był coraz bardziej dociekliwy. - Aaaa nie mogę powiedzieć, mama prosiła, żebym nie mówiła, że na Marszałkowskiej 27 m.41 wejście od podwórka - odpowiedziała rezolutnie Piżmaczek i, nim się obejrzała, wilka już nie było. Podczas gdy Piżmaczek dreptała leśną dróżką do domku babci, wilczur Miecio poleciał tam na skróty swoją tajną leśną kolejką, połknął babcię w całości i przebrał się w jej piżamę i czepek, a następnie oczekiwał na Piżmaczka. W końcu dziewczynka dotarła do domku babci, weszła i od razu poczuła się nieswojo. Babcia miała nieco inną cerę i w ogóle wyglądała jakoś inaczej. - Babciu, a dlaczego masz takie wielkie uszy? -spytała Piżmaczek. - Oj, dziecko, to od Rachmaninowa.- odpowiedział Miecio przebrany za Nikkę. - Babciu, a czemu masz takie wielkie oczy? - pytała dalej dziewczynka. - Oj, dziecko, to od oglądania "Maxima" z Christiną Aguilerą, droga wnusiu... - Babciu, a dlaczego masz takie wielkie zęby? - zadała swoje ostatnie pytanie Piżmaczek, o czym Miecio rzucił się na nią i połknął ją w całości. A potem usnął. Tak skończyłaby się ta historia, gdyby nie dzielny myśliwy Cze, dziarski 67- latek, który akurat spacerował po lesie i usłyszał odgłosy chrapania, dochodzące z domku babci. - "Chyba ma kobita ciężki sen" - pomyślał i postanowił zajrzeć do środka. Gdy dostrzegł śpiącego Miecia, od razu domyślił się, o co chodzi. - O, ja Ci dam, ty łajzo, połykać niewinnych ludzi! - krzyknął Miecio i włożył do odtwarzacza swą tajną broń, najnowszy album Phila Collinsa "Testify". Wilczur Miecio zbudził sie, posłuchał chwilę, następnie zrobił się zielony i za chwilę zwrócił w całości i babcię Nikkę i Czerwonego Piżmaczka, a następnie uciekł z wyciem i z podwiniętym ogonem. Dzielny myśliwy cze zamienił płytę PC na PG i razem z ocalonymi i wdzięcznymi Nikką i Piżmaczkiem zabrał się do konsumpcji przyniesionego piwa. Nikka od razu ozdrowiała, a potem wszyscy trzeźwieli długo i szczęśliwie.... koniec www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4652935 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela Obsługiwałem angielskiego króla - Astir 19.02.03, 12:51 I nastała ta z dawien zapowiedziana pamiętna środa w Jazzgocie odświeżonym wypucowanym do ostatniej złotej łyżki znalezionej w kolanku zlewozmywaka i od świtu środkowo-tygodniowego szronem ubielonego każda myśl i czyn w ruch przyspieszony wprawione skupiły się na oczekiwanym mogącym dać ukojenie od zwrotów codziennych w mięśniach bólem fizyczności swej przeciążonych. Niektórzy taksówkami wynajętymi na czas nieterminowy inni pociągami super-osobowymi lub autobusami linii podmiejskiej, lecz byli i dumni posiadacze mustangów narowistych - wszyscy spieszyli z tłumoczkami niepozornymi bądź neseserami nader wypchanymi w kierunku znanym a cel by jeden - nikka urodziny swe obchodząc pragnęła z bractwem forumowym podzielić się radością uzyskania pełnoletności co było warunkiem koniecznym acz niekoniecznie wystarczającym do bycia zaliczoną w poczet szanownego grona TWA. Gwar dźwięków przeróżnych i głosów charmider rozświetlił pomroczność w Jazzgocie przy dużym udziale rozpakowanych w czas ten pakunków przemyconych mimo groźnego cyber-cerbera. A gregkor, który do końca nie wiedział czy być uda mu się na ten czas, wdziękiem swym i muzycznym uśmiechem rozmowę przeprowadził z obsługą. Zjawiła się misa ogromna w szkle swym kryształ trunków przeróżnych odbijająca - ach, czegóż tam nie było...veuve clicot perlisty, martel i hennessy omszonego ciepła udzielające, highland cream i chivas regal zdradliwe, rum i metaxa złociste oraz piwo - to lajtowe słomkowe, odświeżenie w dzień parny dające i portery gęstością swą i czernią rozgrzewające w rytm szarości jesienno-zimowych. I stanęła ta misa bogactwem swym pełna budząc gamę uczuć powstałą, paletą kolorów i możliwości niezmiernych. Ktoś dorzucił brzoskwini kilka ćwiartek skroiwszy, ktoś inny cytrynę - witaminy poranne, te sole spłukane uzupełnić wszak trzeba w przewidującym czasie porannym... Pierwszy luukasz nie zdzierżył: harmonijką nut kilka spragnionemu towarzystwu zaświergotał a do niego wnet Basstard dołączył i w tych dżwiękach stłumionych swym niszowym nastrojem Jazzgot zastygł w milczeniu wzruszony. Lecz nie czas to był na dotyk wspomnień ponurych! Argus przebiegł palcami nadając swym strunom rytm południa gorący i zaiskrzył tym resztę w swym zdziwieniu zastygłych. ilhan bębnów głos dodał dudniący miarowo, As talerzy wnet metal przyłączył solowy puszczając z rzadka na znak pewnie tajny tamburyn srootootoo. I pobiegły te nuty uwolnione radością roziskrzając powietrze ciężkawe od zmroku, rozpalając natchnieniem improwizacji ziszczając sny i marzenia! Temat splatał się jeden zataczając gdzieś woltę z drugim podanym dźwięków zbieżnością. Może było tam 'into the groove' któż zgadnie i po co? może 'blue monday' kusiło do tańca, dość że usiedzieć sposobu nie było. I loveletter się podniósł i mikrofon wziął w rękę barytonem swym pulsu dodając lecz madee dobiegła krokiem z lekka tanecznym i wokalem swym wsparcie też dała. Odrzucając opory wynikłe z niewiary starshine więła gitarę i w te dżemy leciutko wplotła finezyjnie 'balladę o krzyżowcu' tęsknie i przewrotnie. I nogi już biegły od stolików wyrwane i raniona spokój swój dawny staciły. Powściągliwość i poza skrzydłami wentylatora uleciały spłoszone zostawiając tę radość wzbudzoną w każdym mięśniu i ścięgnie które tylko czekały na podane im nuty i brzmienia pulsujące swym łkaniem wołające o jeszcze! o więcej! wirowało już wszystko w jazzgocie już nocnym, nawet piżmak wołanie usłyszał i zakręcił w tym wirze natury niezmiernym... Gdy całe towarzystwo zajęte było parkietem i sceną, z czeluści szklanej misy wynurzyła się ciemna postać. Chyłkiem zdążając w stronę drzwi ewakuacyjnych, odczepiła po drodze niewielkie przedmioty, znajdujące się wśród ozdób lokalu. Gdyby nie wszechpanujące dżwięki, moglibyście usłyszeć słowa, wypowiedziane ponuro-brzmiącym półgłosem: - Aaaa...poczekajcie tylko do jutra...sami zobaczycie, co to jest sława i wielbicielki...ciekawe, jak wy sobie poradzicie z listami od nich, ha!!! Oczywiście był to Mariusz vel CC vel le_golas vel...tak, poznaliście pewnie po niemieszczącym się do kaptura płetwonurka mokrym dredzie koloru zmokło- blond...vel Robert Leszczyński we własnej osobie, który pozbierawszy ukryte mikrofony i mikrokamery spiesznie opuszczał jazzgot, by zdążyć rozesłać kopie tych materiałów do wszystkich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. A samemu sobie chciał przyznać główną rolę w odkryciu nowego stylu muzycznego: hard techno-emotroniczną operę. Tylko za cholerę nie wiedział, co to jest vocoder... www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4684369 Odpowiedz Link Zgłoś
forumowatelenowela O7 zgłoś się! - Teddy 22.02.03, 14:58 Z Londynu do pracy w WUSW (Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych)wraca porucznik Sławomir Teddewicz. Jego irchowa kurtka, falka nad czołem i ogólny wygląd socjalistycznego macho, który jednak widział Zachód robią piorunujące wrażenie na damskiej części obsady. Po kolei porucznikowi Teddewiczowi ulegają : prokurator Madee, sierżant Piżmak, psycholog Elentarii, motornicza Nikka i bufetowa Justyna. Nadchodzi jednak czas prawdziwego działania - na odprawie u pułkownika Cze-ladki, który jak zwykle zanim przystąpił do rzeczy przez pół godziny snuł opowieść o zespole The Beatles, Teddewicz otrzymuje zadanie rozpracowania gangu, który regularnie włamuje się do magazynów firmy fonograficznej Tonpress. Cały nakład ostatniego singla Zdzisławy Sośnickiej zamiast trafić do państwowej sieci dystrybucyjnej znalazł się w nielegalnych punktach sprzedaży singli i pocztówek dźwiękowych. Teddewicz i asystujący mu porucznik Aszczuk penetrują to podejrzane środowisko. W wyniku działań operacyjnych porucznik Aszczuk ustala, że nielegalni handlowcy spotykają się w warszawskiej dyskotece Piekarnia. Aszczuk nie zostaje jednak wpuszczony do Piekarni, natomiast światowiec Teddewicz skutecznie uwodzi selekcjonerkę Eskę. W drodze powrotnej z Piekarni do WUSW porucznik Aszczuk wygłasza tezy o zgubnym wpływie muzyki rockowej na młode pokolenie i zarzuca Teddewiczowi, że nie dość skutecznie walczy z wrogiem ideologicznym atakującym społeczeństwo polskie gitarą elektryczną. Selekcjonerka Eska wskazuje jako podejrzaną postać kierownika łódzkiego salonu "Ruchu", Lovelettera. Przyciśnięty do muru Loveletter zeznaje, że 250.000 szt. poszukiwanego singla Sośnickiej przywiózł mu konduktor pociągu Warszawa-Szczecin, niejaki Miecio. Niestety, przybywszy do kawalerki Miecia funkcjonariusze WUSW zastają już tylko jego zwłoki. Jedynym śladem jest mała kartka z narysowanym prawdopodobnie przez zmarłego ptakiem. "To orzeł? " pyta porucznik Aszczuk. Wezwany ornitolog Janek0 stwierdza autorytatywnie : "To sęp!". Penetrując kartoteki WUSW, sierżant Piżmak natrafia na dobry trop. Po analizie wszystkich informacji okazuje się, że za popełnione przestępstwa odpowiada gang Sępa kierowany przez pochodzącego z Chomiczówki recydywistę Vulture. Ten ostatni jednak jest nieuchwytny. Porucznik Teddewicz w ramach swych kolejnych podbojów poznaje studentkę Martolkę i przypadkiem odkrywa, że studiuje ona z młodszym bratem Vulture - Ilhanem. Zagrożony odebraniem stypendium naukowego Ilhan wydaje swojego brata w ręce WUSW. W ostatnich scenach zrozpaczony Ilhan woła z chodnika ul. Rakowieckiej do osadzonego w areszcie śledczym brata "Ziomalu musiałem!" a porucznik Teddewicz szaleje na koncercie zespołu KOMBI. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4713944 Odpowiedz Link Zgłoś