Dodaj do ulubionych

Forumowa Telenowela (odcinki)

    • forumowatelenowela 'Pół żartem, pół serio' - Astir 14.02.03, 18:12
      Billy Wilder:
      scena 1:
      Loveletter i Janek0 - złapani prawie_że_już na gorącym uczynku podczas
      przekazywania sześciu MP3 Teddy'emu w zaułku Za Ostatni Grosz przez dziewczynę
      mickiewicza, ścigającą ich motorynką 'speedy gonzalez' i obliczającą
      jednocześnie w myślach przewidywane profity z udziału w parapolicyjnych
      zajęciach pozafakultatywnych na podwyższenie oceny z egzaminu
      semestralnego 'anatomia silnej ręki a ściągalność podatku dochodowego w ilości
      skurczów nadkomorowych na przykładzie osób posiadających przegrywarki' - wpadli
      do hali Dworca Centralnego z trudem łapiąc oddech. Rzutem oka omietli tak
      dobrze znane sobie miejsce i tylko na moment uspokoili się, widząc w
      przekazywanym przez wszystkie monitory znany sobie widok postaci Michała W.,
      który samym li tylko ciepłem swych włosów i empatycznym spojrzeniem ukoił na
      chwilę ich strach przed para - marylką. Przez moment rozważali mozliwość
      przyłączenia się do grupy bezdomnych, okupujących większość dworcowej hali lecz
      spojrzawszy na siebie i własne ubrania: pomarańczowo - seledynowe spodnie,
      czarno - błękitne koszule i złote łańcuchu zwieszające się na nagie piersi -
      szybko i jednomyślnie uznali ten pomysł za zbyt ekstrawagancki.
      Ruchome schody jak zwykle nie działały, więc - nie zważając na swój szacowny
      wiek - przeskakując po dwa stopnie w dół, skierowali się w podziemia. Bez
      biletów, bez bagażu, silnym rzutem przedramion zdążyli przytrzymać zamykające
      się z ssykiem drzwi pociągu odjeżdżającego w nieznane. Janek był już wewnątrz
      wagonu, lecz Loveletter, mimo, iż ręce miał na wpół w środku, nogami ciągle
      biegł po peronie - spalał się w bezsilności własnych ograniczeń mięśniowych. I
      nagle - wleciał do środka jak? odbił się o coś? o kogoś? i padł bez czucia obok
      Janka0.
      scena 2:
      Cudnie-odświeżający smak ambrozji w ustach Janka sprawił, że udało mu sie
      otworzyć oczy. Otworzył i...obawa przed utraceniem ujrzanego obrazu sprawiła,
      iż bał się zamrugać powiekami. Błękitne źrenice wopatrywały się w niego z
      niepokojem, blond loki okalały twarzyczkę cherubinka na policzkach którego
      wykwitł różany rumieniec, dolna warga pąsowych usteczek drzała w napięciu, lecz
      w chwili, gdy wzrok Janka uległ - chwiejnej co prawda, lecz jednak znacznej w
      porównaniu ze stanem poprzednim - stabilizacji, nieziemski ten anioł obdarzył
      go promiennym uśmiechem:
      - A tak się bałam, że się nie obudzisz. Czy teraz czujesz się już dobrze? -
      piękny sopran głosu sprawił, że Jankowi wróciła nagle wiara we własną
      fizyczność.
      - No pewnie, kurna. A co, nie widzisz? - siła własnego głosu była tym
      zastrzykiem energii, której tak mocno w tym momencie potrzebował. - Ale jak
      masz jeszcze tego drinka to dawaj, po nim będę już spoko - Janek, trochę na
      wyrost zaprezentował tę autoprezentację Rambo, ale nie miał innej alternatywy w
      konfrontacji z tym blond - różanym aniołem.
      Spłonione (czym? kim?) dziewczę uniosło butelkę. Polo - cocta!!! Poziom
      adrenaliny u Janka w sposób widoczny osiągnął stan krytyczny:
      - Czy jedzie z nami Leszczyński? - dysonans pomiędzy chęcia zaspokojenia
      pragnienia a przewidywaną obawą o znalezienie się w ekspressie Idola sprawiła,
      iż siła poprzedniego zdania wydała się zaledwie nieważnym wspomnieniem.
      - Leszczyński? - skrzywienie ust dziewczęcia było wystarczająca odpowiedzią. Z
      nami jedzie Kóba! Rozmarzenie błękitu osiągnęło głębię Oceanu Indyjskiego.
      - Kóba W.? - na szczęście czkawka Janka wyglądała na bardzo naturalną po
      przełknięciu kolejnego łyku polo - cocty. A gdzie wy z nim jedziecie?
      - Widzę, że ty niczego nie rozumiesz - dziewczę skrzyżowało dłuuugie aż po
      szyje nogi, nadymając z lekka usteczka. - Mam na imię nesca. Wraz z moją
      koleżanką - tu skinieniem głowy wskazała na dziewczę o ognisto-hiszpańskim
      typie urody, pochylającą się w skupieniu nad Loveletterem, leżącym w
      przeciwległym rogu przedziału - niką i jeszcze dwiema: martolką i hunej robimy
      za girlsband symfoniczny. Kwartet na sax, perkusję, klawisze i wiolonczelę. No
      a teraz jedziemy do Ożarowa. Tam mamy pozytywnymi wibracjami wpłynąć na
      prywatyzacyjne sprzężenia - różowy rumieniec policzków nesci przybrał na
      intensywności a Janek nie wiedział już, którego konkretu ma się trzymać:
      ideologii girlsbandu i polo - cocty czy tej, która siedziała tak blisko
      i...kazała zapomnieć o MP3, dziewczynie mickiewicza, milionach niepotrzebnie
      przegadanych słów w klubach para - rockowych...Pociągnął kolejny łyk polo -
      cocty. Ech, chyba zaczynał lubić Kóbę W.
      scena 3:
      - Dla niej jestem w stanie wszystko zrobić - głos Lovelettera nie pozostawiał
      wątpliwości co do siły zwerbalizowanej nagle prawdy uświadomionej.
      - Dla nesci jestem w stanie wszystko zmienić - Janek wyartykuował swe
      pragnienie w jednym, stanowczym zdaniu oznajmującym.
      - Bo ona jest - chcę, by przy mnie budziła sie i została już - bez
      zawstydzenia, unissono zakwilili wraz.
      scena 5:
      Loveletter drżał. Nie w efekcie pościgu, kierowanego przez dziewczynę
      mickiewicza, lecz przez własne chuci w sposób fizyczny nagle urealnione. Gdzieś
      tam, w przedziale obok, to samo musiał przeżywać Janek0.
      Kciukiem dotknął wyraźnie zarysowanych brwi, przesuwając powoli dłoń w kierunku
      ciemnych, z kpiarska patrzących, migdałowo zarysowanych oczu. Podejmujac tę
      niby_na_niby zabawę, nika delikatnie przesunęła końcem języka wzdłuz dolnej
      wargi, przysuwając się jednocześnie o te kilka brakujących centymetrów bliżej.
      Czuł jej ciepło, zapach perfum, słyszał przyspieszony oddech. - Szybciej już
      chyba nie będzie pędził - to nie mysl o pociągu, lecz o własnym pulsie, który
      prawie rozsadzał mu naczynia doprowadzające - a co, jeśli bedzie wylew? - myśl
      ta uciekła szybciej, niż trwało jej uświadomienie. Nie chciał analizować w tej
      chwili zaleceń kardiologa, pragnął, lecz nie mytocardu, lecz...to nie on
      chciał, ciało było szybsze od mysli, która próbowała ostrzec, niby
      wykrzyknikiem, próbą wizualizacji Kóby Wojewódzkiego...cdn???
      ********************
      Spóśćmy litościwie zasłonę milczenia na cd.
      Pewnie dawno już się domyśliliście - tak nika jak i nesca były kolejnymi
      wcieleniami Coal Chambera. Czy tylko one? A co z Kóbą, martolką, hunej?
      Spiskowa teoria zdarzeń...polo - cocta...a sznurkami pociąga CC...lecz jeśli
      podpisanie układu o nieagresji między CC a Loveletterem miałaby tak wyglądać,
      gotowa jestem podglądac przez dziurke od kluczawink)))))


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4572985
    • forumowatelenowela 'Ilhan Serce' - Miecio 14.02.03, 18:13
      SWATY (1)
      Ilhan Serce dobiega czterdziestki. Jest człowiekiem bardzo nieśmiałym,
      zwłaszcza w kontaktach z kobietami. Matka postanawia więc wyswatać syna.
      Odwiedza swoją dawną koleżankę i jej córkę, nieśmiałą i zakompleksioną starą
      pannę. Wygląda na to, że Ilhan i Madee przypadli sobie do gustu. Podczas
      rewizyty Madee w Warszawie Ilhan zdobywa się na odwagę. Oświadcza się
      dziewczynie i ku radości obu matek zostaje przyjęty.

      LUSIA (2)
      Ilhan Serce załatwia formalności związane ze ślubem, choć ma poważne
      wątpliwości, czy na pewno kocha Madee. Narzeczona przyjeżdża na zakupy, a
      ponieważ spóźniła się na ostatni pociąg, obydwoje spędzają noc w hotelu. Nocna
      rozmowa uświadamia im, że się nie kochają. Chcieli się pobrać przede wszystkim
      z lęku przed samotnością. Łączy ich przyjaźń, poczucie bliskości, ale to za
      mało. Madee ciągle kocha mężczyznę, na którym kiedyś się zawiodła, a Ilhan
      marzy o prawdziwej, wielkiej miłości. Nad ranem rozstają się więc - na zawsze.

      MGIEŁKA (3)
      Przyjaciel Ilhana -Vulture, namawia go na wizytę w biurze matrymonialnym.
      Ilhan składa ofertę i otrzymuje zaproszenie na bal organizowany przez biuro.
      Poznaje smutną, wrażliwą dziewczynę i już wie, że to o niej właśnie marzył
      przez całe życie. Umawia się z nią na spotkanie następnego dnia. Niestety
      dziewczyna nie przychodzi. Ilhan szuka jej dniami i tygodniami - bezskutecznie.

      PIESZCZOTY (4)
      Ilhan , wyczerpany bezskutecznymi poszukiwaniami Pizmaka, zapada na zdrowiu.
      Długo choruje , a podczas rekonwalescencji poznaje atrakcyjną właścicielkę
      zakładu fryzjerskiego. Martolka po odejściu męża samotnie wychowuje synka.
      Chłopczyk z powodu markotnego usposobienia zwany jest "Homohedonistus". Ilhan z
      Martolką nawiązują romans. Matka Ilhana, przerażona, że syn "żyje w grzechu",
      usiłuje temu przeciwdziałać. Wywołuje to efekt odwrotny od zamierzonego: Ilhan
      wyprowadza się z domu i zamieszkuje u Martolki.

      ZGRYZOTY (5)
      Pan Teddy, adorator matki Ilhana, doprowadza nieoczekiwanie do jej spotkania z
      Martolką. Wybranka syna przypada starszej pani do gustu. Wydaje się, że Ilhan
      wreszcie znalazł trwałe szczęście. Ale wtedy - nagle, po dziesięciu latach -
      pojawia się mąż Martolki- Cze67. Mały, smutny, przegrany człowieczek chciałby
      zajmować się synem - największym i jedynym skarbem, jaki mu pozostał. Życie we
      trójkę staje się nie do wytrzymania. Doceniając ojcowskie prawa pana Cze67,
      Ilhan pakuje manatki i wraca do mamy.

      CHŁOPAKI (6)
      Ilhan i Vulture postanawiają założyć drużynę piłkarska. Chcą wziąć udział w
      turnieju dla old-boyów. Wspólnie z czterema przyjaciółmi z lat szkolnych
      rozpoczynają treningi. Traktują te zajęcia bardzo poważnie, znajdując w zabawie
      sposób ucieczki od codziennych kłopotów. Tymczasem Vulture musi na jakiś czas
      wyjechać razem z żoną. Pod opieką Ilhana pozostawia 17-letnią śliczną
      siostrzenicę. Eska przyjechała do Warszawy, by zdawać na studia i postanawia
      zdobyć "wujka" Ilhana. Ten nie zwraca na nią uwagi, ale nieoczekiwana scena
      zazdrości, jaką urządza dziewczyna, uświadamia mu, że Eska nie jest już
      dzieckiem, lecz atrakcyjna kobietą.

      RAZ KOZIE ŚMIERĆ (7)
      Przyjaciele z zapałem przygotowują się do sportowego turnieju, a Eska z
      determinacją usiłuje zdobyć Ilhana. On broni się, jak może, a dziewczyna jest
      zrozpaczona nieczułością mężczyzny. W dniu pierwszego meczu - zakończonego
      zwycięstwem drużyny przyjaciół - Eska ląduje w szpitalu po nieudanej próbie
      samobójstwa. Ilhan jest przekonany, że to z jego powodu. Prawda jednak wygląda
      inaczej: Eska oblała egzaminy. W szpitalu siedzi przy jej łóżku narzeczony,
      który w imieniu obojga zaprasza "wujka Ilhana" na ślub...

      MATYLDA (8)
      Po wielu latach oczekiwania Ilhan Serce otrzymuje wreszcie własne mieszkanie.
      Wśród pustych ścian spędza tu wieczory po powrocie z pracy. Pewnego dnia
      odwiedza go przyjaciel Vulture z Elentarii, dla której chce zostawić żonę
      Malline i dzieci. Vulture z przyjaciółką wprowadzają się do Ilhana, a on
      zaczyna szukać sposobu, jak pomóc Mallinie w tej sytuacji.

      POŻAR SERCA (9)
      Ilhan razem z Malliną jedzie nad morze po jej córki. Są zaprzyjaźnieni od wielu
      lat, ale po raz pierwszy znajdują się ze sobą sam na sam. Mężczyzna zdaje sobie
      sprawę, że od wielu lat kochał się właśnie w Mallinie, że to ona jest jego
      ideałem. Mallina, porzucona przez Vulture, byłaby skłonna zostać panią Serce.
      Wtedy właśnie PVulture decyduje się wrócić do żony. Ilhan odwiedza matkę.
      Dowiaduje się, że pan Teddy przegrał na wyścigach wszystkie jej oszczędności.
      Ilhan wszczyna awanturę, matka wyrzuca go z domu. Bohater z wrażenia dostaje
      ataku serca.

      KALINA (10)
      Po wyjściu ze szpitala Ilhan trafia do sanatorium. Czuje się kiepsko, ale na
      wieść, że jego matka w ciężkim stanie znajduje się w szpitalu, wyrusza w drogę.
      Dowiaduje się, że najlepszym lekarstwem dla mamy byłyby owoce kaliny. Szuka
      więc krzewu kaliny z pełnym poświęceniem, nie bacząc na stan swego zdrowia.
      Kiedy je znajduje, przynosi owoce do szpitala. Nie zastaje matki w pokoju, jest
      przerażony, że umarła. Tymczasem okazuje się, że poczuła się lepiej i wyszła na
      spacer. Ilhan z wrażenia mdleje. Kiedy odzyskuje przytomność, widzi koło
      siebie "Mgiełkę" spotkaną na balu samotnych, której długo i bezskutecznie
      poszukiwał. Dziewczyna ma na imię Pizmak i jest pielęgniarką opiekującą się
      matką Ilhana.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4573134
    • forumowatelenowela 'Czterdziestolatek Ilhan' - Miecio 14.02.03, 18:14
      TOAST, CZYLI BLIŻEJ NIŻ DALEJ (1)
      Inżynier Ilhan Ilhanowski, mąż pani magister, ojciec dwojga dzieci, właściciel
      fiata 126 p i typowego M-4, jest tzw. przeciętnym człowiekiem. Dziś kończy
      właśnie 40 lat. Pełen niepokoju, że zamknął się w jego życiu najważniejszy
      rozdział, zjawia się u kolegi-lekarza. Zaprzyjaźniony z rodziną Ilhanowskich
      pan doktor, ekspert w sprawach medycznych i erotycznych, udziela mu krzepiącej
      porady. W domu, przy urodzinowym stole, w towarzystwie żony i dzieci, bohater
      wspomina szkolne czasy i ludzi, którzy uwiecznili się w jego pamięci.

      WALKA Z NAŁOGIEM, CZYLI LABIRYNT (2)
      Inżynier Ilhan Ilhanowski postanawia zerwać z nałogiem palenia. Jednak życie
      budowniczego Trasy Łazienkowskiej, męża i ojca dość niesfornych latorośli,
      toczy się w tak nerwowym tempie, że wytrzymuje w tym postanowieniu tylko jeden
      dzień.

      WPADNIJ, KIEDY CHCESZ, CZYLI BODŹCE STĘPIONE (3)
      Inżynier Ilhanowski poznaje młodą, seksowną pielęgniarkę. Sfrustrowany do
      niedawna czterdziestolatek budzi się do życia. Żona, przyjaciele i koledzy w
      pracy obserwują poważne zmiany w jego zachowaniu. Nowe wcielenie Ilhana
      wywołuje - do pewnego stopnia uzasadniony - niepokój otoczenia.

      PORTRET, CZYLI JAK BYĆ KOCHANYM (4)
      Na budowie Trasy Łazienkowskiej ma pojawić się fotoreporter ze stołecznego
      dziennika, by sfotografować budowniczych tej sztandarowej inwestycji
      warszawskiej. Oczywiście, wśród portretowanych bohaterów pracy będzie również
      inżynier Ilhanowski. Pani Madee pragnie, by jej Ilhan wypadł jak najlepiej.
      Wszyscy pracownicy przedsiębiorstwa gorączkowo przygotowują się do niezwykłego
      wydarzenia.

      KONDYCJA FIZYCZNA, CZYLI WALKA Z METRYKĄ (5)
      Pogrzeb jednego z kolegów skłania inżyniera Ilhanowskiego do gorzkiej
      autorefleksji. Postanawia pomyśleć wreszcie na serio o swoim zdrowiu. Aby
      poprawić kiepską kondycję fizyczną, zaczyna grać w piłkę nożną. Jednak udział
      w meczu towarzyskim kończy się dla bohatera fatalnie. Z nogą w gipsie ląduje w
      łóżku, unieruchomiony na dłuższy czas.

      WŁOSY FLORY, CZYLI LABIRYNT (6)
      Czterdziestolatka coraz bardziej niepokoją powiększające się zakola nad czołem
      i rzednąca z biegiem lat czupryna. Te same problemy mają jego koledzy, a nawet
      ministerialni zwierzchnicy. W kręgu znajomych pocztą pantoflową rozchodzi się
      wieść o fenomenalnej pani Martolki i jej niezawodnym specyfiku na porost
      włosów. Inżynier Ilhanowski poddaje się kuracji zapobiegającej łysieniu. Nawet
      nie przypuszcza, że pani Martolka okaże się zwykłą szarlatanką.

      JUDYM, CZYLI CZYN SPOŁECZNY (7)
      Ilhanowski budzi w nocy głośny płacz na klatce schodowej. Ilhan zastaje tam
      naukowców badających reakcje społeczne na wołanie o pomoc. Zainspirowany
      rozmową z nimi o rozpadzie więzi sąsiedzkich we współczesnej społeczności
      wielkomiejskiej, zmusza dozorcę Homohedonistusa do założenia w piwnicy klubu
      lokatorskiego. Ilhanowski rozwiesza plakaty, zawiadamia sąsiadów. Inaugurację
      klubu ma uświetnić odczyt dyrektora Teddiego o znaczeniu Trasy Łazienkowskiej
      dla Warszawy. Jednak rola współczesnego Judyma nie jest łatwa: próby
      zintegrowania blokowej społeczności przynoszą opłakany skutek.

      OTWARCIE TRASY, CZYLI CZAS WOLNY (8)
      W związku z zakończeniem prac przy budowie Trasy Łazienkowskiej wyróżniający
      się pracownicy otrzymują w nagrodę urlop okolicznościowy. Inżynier Ilhanowski
      pragnie wykorzystać go jak najlepiej, ale ze zdumieniem stwierdza, że bez
      pracy czuje się fatalnie. Żaden z tradycyjnych sposobów spędzania czasu
      wolnego nie daje mu oczekiwanej satysfakcji, a kolejne próby "rozerwania się"
      przynoszą jedynie rozczarowanie.

      RODZINA, CZYLI OBCY W DOMU (9)
      Do Ilhanowskich przyjeżdża rodzina Madee: ojciec, brat i bratowa. W mieszkaniu
      naraz robi się bardzo ciasno, na dodatek gościom nic się nie podoba. Narzekają
      na chleb kupiony w sklepie, brakuje im też sejfu. Przywieźli bowiem całą
      walizkę pieniędzy, przeznaczonych na zakup samochodu. Pobyt rodziny przedłuża
      się, życie Ilhanowskich ulega dezorganizacji. W dodatku Munky proponuje
      Ilhanowi, by został kierownikiem jego farmy hodowlanej i daje mu znacznie
      lepsze warunki niż ma na budowie Dworca Centralnego. Szwagierka także lekce
      sobie waży stanowisko inżyniera, dogaduje, że już dawno powinien zostać
      przynajmniej wiceministrem. Nic dziwnego, że atmosfera u Ilhanowskich staje
      się napięta. Domownicy z niecierpliwością oczekują wyjazdu gości.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4580334
    • forumowatelenowela THE ROAD TO HELL - Eska 14.02.03, 18:15
      Impreza w warszawskim klubie Jazzgot trwała już od kilku godzin i wszyscy
      mieli nieźle w czubie. Tylko Cze - znany ze swej awersji do złocistego płynu -
      leniwie sączył szlachetne trunki i przyglądał się otoczeniu z uwagą. Nagle
      wszedł TB z niesamowitą wiadomością. Forum Muzyka zostało wybrane najlepszym
      forum portalu GW. W ramach nagrody kreatywni forumowicze mieli wyjechać
      na weekend w bardzo atrakcyjne- choć owiane tajemnicą- miejsce.
      Warunek: musiało się to stać natychmiast. TB poprosił, by wszyscy udali się
      do zaparkowanego nieopodal autokaru, a sam gdzieś zniknął.

      Faktycznie autokar stał na parkingu. We wnętrzu panował mrok. Kiedy Mallina,
      Martolka, Madee, Elentarii, Piżmak, Nikka, Dziewczyna Mickiewicza, Astir,
      Huney, Eska, Cze, Vulture, Miecio, Loveletter, Ilhan, Teddy, Ydorius,
      Homohedonistus, Munky, Gregkor, As, Jack, Janek0, Jasiek666, H8red i Aric
      wsiedli do środka, drzwi gwałtownie zatrzasnęły się. Nigdzie nie było TB.
      Poczuli się nieswojo. Wtem z głośników usłyszeli głos: "Proszę zająć miejsca
      i zachować spokój, a nic się nikomu nie stanie." Głos był nieprzyjemny,
      metaliczny, odpychał swą chropowatością.

      Zrozumieli, że są w pułapce. Zostali PORWANI !!!

      Nikka wpadła w panikę. Krzyczała: "Ja nie chcę, ja nie chcę!" Lov. i Munky
      próbowali ją uspokoić powtarzając: "Dy-stans... dy-stans...". Teddy-znany
      z tego, że nie lubi siedzieć z założonymi rękami i czekać- niepostrzeżenie
      osunął się na podłogę i zaczął coś gmerać przy podłogowym włazie. W jego ślady
      poszedł Ilhan, który zwykle miał przy sobie trochę żelastwa. Wyjął śrubokręt
      i scyzoryk, zaczęli odkręcać śruby. Szło im opornie. Cze uznał, że w tej
      sytuacji najważniejsza jest łączność ze światem zewnętrznym. Postanowił więc
      szybko przerobić swoje podręczne radio tranzystorowe na nadajnik. Miecio miał
      usiąść przy tylnej szybie i nadawać-kieszonkową latarką- S.O.S.
      Do wszystkich dotarło już w jak krytycznym położeniu się znajdują. Zachowywali
      się cicho. Wtem z głośników dobiegł śpiew Phila Collinsa. Vulture dostał ataku
      szału, zaczął dewastować wnętrze, wykrzykując: "To już mnie lepiej dobijcie!"
      Natychmiast przypadli do niego Homohedonistus i Jasiek666, obezwładnili go, a
      Ilhan wymierzył precyzyjny cios jednocześnie przepraszając: "Ziomalu musiałem!"
      Vulture stracił przytomność i został wyniesiony do autokarowej toalety.
      Dziewczyny też chciały być pomocne. Zagotowały więc dużo wody (w ekspresie do
      kawy) i przygotowały zapasy papierowych ręczników. Nie wiedziały po co, ale w
      filmach to się zawsze sprawdza. Elentarii uspokajała wszystkich swym ciepłym,
      przyjaznym głosem. Piżmak nawet porwała na pasy swoją najlepszą sukienkę, na
      wypadek gdyby potrzebne były bandaże. Ydo wziął na siebie zacieranie śladów i
      maskowanie. Ponieważ nie miał gałązek modrzewia, umorusał jedynie twarze
      pasażerów zużytym olejem silnikowym. As i H8red cały czas dyskretnie
      ostukiwali ściany w poszukiwaniu ukrytych kamer i podsłuchu.
      Teraz mogli już tylko czekać. Byli przygotowani na najgorsze...

      EPILOG
      Jakież było zdziwienie TB, gdy odbierał całą grupę z jednego z podmiejskich
      przystanków autobusowych. Wyglądali okropnie. A zostawił ich tylko na 5 minut,
      bo musiał uregulować rachunek w klubie.
      Okazało się, że forumowicze pomylili autobusy. Kierowca początkowo nie zwracał
      uwagi na ich dziwne zachowanie, bo został uprzedzony, że będzie wiózł grupę
      polskich parlamentarzystów zmęczonych burzliwymi obradami. Ale kiedy odpadło
      pół podwozia, które wreszcie odkręcili Teddy i Ilhan, nie wytrzymał. Wysadził
      całe to szemrane towarzystwo na najbliższym przystanku.
      TB, który gonił autokar swym samochodem, nie mógł się wprost nadziwić do czego
      są zdolni forumowicze.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4581524
    • forumowatelenowela Forum Kicz Project - Aasiek 14.02.03, 18:16
      Reż.Mariusz Pujszo
      Bohaterowie forum postanawiaja nakręcić alternatywną wersję "Władcy
      Pierścieni".Cały odcinek jest poświęcony przygotowaniom do filmu.Teddy zostaje
      reżyserem.W pierwszej części motywem wiodącym,zamiast "May It Be"
      jest "Unintended" zespołu Muse,który w celu szerszego wypromowania się daje
      swoją piosenkę ("Showbiz") także na ilustrację muzyczną "Dwóch Wież".Są tylko
      kłopoty z wyborem utwotu do "Powrotu Króla"-Duże szanse ma Coal Chamber.
      Głównym wątkiem dzisiejszego odcinka są usilne próby skompletowania
      obsady.Stosunkowo najłatwiej obsadzono role Hobbitów.Samem Gamgee został
      Che,gdyż uważa,że wejście w rolę ogrodnika nieco go uspokoi.Pippina Tuka
      postanawia zagrać Loveletter,w celu nadrobienia zaległości w ćwiczeniu
      szkockiego akcentu,zaś Merry'ego-Miecio,bo tak mu serce podpowiada.Na rolę
      Elronda przystał Vulture,bo nikt inny nie chciał nosić takiej
      fajnej,skądinąd,fryzury.To czy Frodo Bagginsa zagra Homohedonistus,czy h8red
      roztrzyga się po przegraniu przez tego drugiego zakładu ("kto bedzie
      reprezentował Polskę na Eurowizji?"-stwierdził,że na pewno nie Ich
      Troje).Lekkie problemy są z obsadzeniem ról Gandalfa i Sarumana,bo żaden z
      chłopaków nie chce zagrać tak wiekowych istot.Teddy przekonuje więc Gregcora
      (Gandalf) i h8reda (Saruman)-który,jak wiadomo,przegrał zakład o Frodo-że w
      napisach końcowych ich nazwiska będą poprzedzone stwierdzeniem:"po gruntownej
      charakteryzacji".Jasiek666 zgadza się zagrać Barloga i od tygodni ćwiczy
      efektowne rzucanie się w przepaść po uprzednim podpaleniu się pochodniami.Jest
      w związku z tym nieco poparzony i poobijany,że juz nawet siebie samego nie
      przypomina,choć to w sumie i lepiej dla tej postaci.
      Dziewczyny czują się urażone brakiem interesujących ról kobiecych i
      postanawiają zbojkotować casting na odtwórczynie postaci Arweny,Eowiny i
      Galadrieli,zwłaszcza,że nie wiadomo jeszcze,kto zagra Aragorna.Co
      prawda,największe szanse ma Ilhan,ale on nie może się zdecydować czy nie
      zagrać by może Legolasa (o czym wspomniał w wywiadach do kilku renomowanych
      pism kolorowych).W końcu jednak dochodzi do wniosku,ze ma przygotowanie
      rycerskie (zbroja i te rzeczy) i zgadza się na Aragorna.Wtedy na babski
      casting rzucaja się dziewczyny i po doprawdy ostrej walce (zbliżenia
      twarzy,zaciśniętych pięści,trzymanych w rękach scyzoryków) role dzielą między
      siebie Nikka (Galadriela),Piżmak (Arwena) i Madee (Eowina).Legolasem
      zaś,jako "special guest star" zostaje Robert Leszczyński-a to wszystko przez
      powiązanie forum z GW.Wszyscy dochodza też do wniosku,że rola Saurona nie
      zostanie obsadzona (zastąpi się go animacją),bo mimo wysiadywania przed
      komputerem nikt nie ma aż tak przekrwionych oczu.
      Po skompletowaniu obsady grupa zastanawia się,czyja piosenka powinna pojawić
      się w 3.części "Władcy Pierścieni".Kulminacyjną sceną odcinka jest moment
      tajnego głosowania forumowiczów nad tym ważkim tematem.Teddy powoli zbiera
      karteczki,nastepnie zlicza głosy i oswiadcza:"Tym utworem będzie...".Tu
      przerywa na chwilę,a na ekranie pojawia się napis:"to be continued"...


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4590099
    • forumowatelenowela "Chłopi z Forum" w odcinkach, cz. I - Ilhan 14.02.03, 18:17
      1. MIECIO
      Pierwszy odcinek zapoznaje widzów z rodziną Mieciów. Miecio - czołowa postać
      filmu - to blisko 60-letni wdowiec, który terroryzuje swoim despotycznym
      charakterem pozostałych domowników: syna Teddy'ego i jego żonę Nikkę, córkę
      Madee, małego wychowanka Ilhana i starego sługę Cze. Sąsiadka Martolka namawia
      Miecia, aby wyszukał sobie młodą żonę. Na wsi są przecież dorodne panny, które
      wydadzą się chętnie za najbogatszego gospodarza. Nie bez znaczenia jest fakt,
      że Martolka sama ma urodziwą, chociaż niebogatą córkę Mallinę.

      2. JARMARK
      Wrześniowa niedziela na wsi - parę godzin odpoczynku po trudzie całego
      tygodnia. Tymczasem w domu Mieciów w trakcie niedzielnego obiadu dochodzi do
      ostrej sprzeczki między ojcem a synem Teddy'm, który nie może już wytrzymać
      stałego wypominania mu, że żyje na łasce ojca.

      3. ZRĘKOWINY
      Miecio postanawia starać się o rękę pięknej, młodej Malliny i zgodnie ze
      zwyczajem wysyła swatów do domu Martolki. Tymczasem przyszła żona Miecia
      zawróciła również w głowie jego synowi Teddy'emu i spotyka się z nim
      wieczorami. Rodzina Miecia zaniepokojona przybyciem dodatkowej osoby do
      podziału majątku zaczyna domagać się swoich praw. Rozwścieczony Miecio wypędza
      z domu Teddy'ego wraz z żoną i dziećmi.

      4. WESELE
      Cała wieś bierze udział w weselu. Obraz weselnego domu trzęsącego się od
      muzyki i tańca kontrastuje z obrazem umierającego w stodole Cze - sługi Miecia,
      który został ranny w kłusowniczej wyprawie.

      5. GODY
      Wypędzeni przez ojca z domu Teddy i Nikka mieszkają w tej samej wsi i cierpią
      biedę-jest im tym bardziej ciężko, że zaczęła się zima. Podejmują trudną
      decyzję sprzedania jedynej żywicielki - krowy. Teddy przyjmuje pracę w młynie.
      Wkrótce jednak pobił do nieprzytomności jednego z robotników, Gregkora, który
      publicznie chwalił się sukcesami u Malliny.

      6. OGIEŃ
      Teddy jest gotów pogodzić się z Gregkorem, który odwołuje swoje przechwałki
      odnośnie Malliny. W karczmie Teddy tańczy z Malliną tak ogniście, że cała wieś
      znowu "bierze ich na języki". Mallina już o to nie dba, regularnie wymyka się z
      chałupy na spotkania z Teddy'm. Miecio domyśla się, że żona go zdradza, ale nie
      ma na to dowodu. We wsi pojawia się agitator Gaspar, który podburza gospodarzy
      przeciw panom. Miecio przyłapuje Teddy'ego z Malliną w stogu siana. Oszalały z
      zazdrości podpala stóg. Kochankowie ratują się, ale wybucha pożar.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4591206
      • forumowatelenowela 'Chłopi z Forum' w odcinkach, cz. II - Ilhan 14.02.03, 18:18
        7. BÓR
        Teddy'emu nie układa się romans z Malliną, młody chłop pije na umór. Nikka
        udaje się do jego ojca po pomoc. Teddy urządza potworną awanturę, żona grozi mu
        siekierą. Zaczyna się wyrąb lasu. Gaspar tłumaczy chłopom, że serwituty z lasu
        należą się także najbiedniejszym. Cała wieś z Mieciem na czele rusza przeciw
        drwalom. Wywiązuje się walka. Zaczajony za drzewami Teddy chce zastrzelić ojca,
        ale zmienia zamiar. Kiedy Miecio osuwa się na ziemię ugodzony przez borowego,
        Teddy dopada napastnika i zabija.

        8. GOSPODYNIE
        Niemal wszyscy uczestnicy walki o las wraz z oskarżonym o zabójstwo Teddy'm
        powędrowali za kraty. Stary Miecio nie może dojść do zdrowia. Czuwa przy nim
        stale Mallina, ale mimo to miejsce przechowywania pieniędzy Miecio zdradza
        swojej synowej Nicce, która wróciła do domu Mieciów.

        9. WIELKANOC
        Na Wielkanoc Nikka przenosi się do domu Miecia. Nikka wiezie świąteczne
        jedzenie Teddy'emu. Miecio z dnia na dzień czuje się gorzej. Mallina zaczyna
        flirt z Loveletterem, synem organisty, spotyka się też z wójtem. Nikka rodzi
        syna.

        10. ŚMIERĆ MIECIA
        U Mieciów wciąż wybuchają awantury między Nikką a Malliną, która nie chce
        pracować w polu, natomiast coraz częściej wraca do domu po nocy pijana. Z
        więzienia wychodzi większość chłopów, ale Teddy nadal jest za kratkami. Ludzie
        ze wsi znajdują w lesie wójta Asa śpiącego obok Malliny. Ksiądz gromi ich za to
        w kazaniu. Tymczasem Loveletter wyjeżdża do seminarium uczyć się "na księdza".
        Munky, brat Jagny, chce się żenić z Elentarii. Martolka sprzeciwia się planom
        syna, dochodzi do bójki. Munky zabiera pieniądze, ale matka odmawia mu ziemi.
        Miecio ostatnie dni spędza w łożu ustawionym w sadzie. Umiera w nocy, na polu,
        jak gospodarz.

        11. SCHEDA
        Cała wieś bierze udział w pogrzebie. Tuż po uroczystości w rodzinie zaczynają
        się kłótnie o schedę. Po śmierci Miecia do Malliny nadal zalecają się wójt As,
        Gregkor i inni. Ona wodzi oczyma za Loveletterem, synem organisty, który wrócił
        jako kleryk. Munky, brat Malliny, żeni się wreszcie z Elentarii i zaczyna
        budować swoją chatę. Sąsiedzi znoszą im prezenty "na zasiedlenie". Nikka i
        Madee wypędzają z domu Mieciów Mallinę, która jak niepyszna wraca do matki.

        12. POWROTY
        Ostatni chłopi zostają zwolnieni z więzienia, do wsi wraca takżeTeddy. Znowu
        zaczyna romansować z Malliną, choć ma do niej pretensje, że nie odmawiała swych
        wdzięków innym. Hoża wdowa zdobywszy wreszcie Teddy'ego, odtrąca wójta Asa.
        Żandarmi Coal Chamber i Lancet poszukują Gaspara, siejącego we wsi ferment, ale
        chłopi skutecznie go ukrywają.

        13. ZEMSTA
        Żandarmi wciąż poszukują Gaspara. Znajdują w obejściu Miecia ulotki, ale nikogo
        nie aresztują. Gaspar opuszcza wieś. Mallina otwarcie uwodzi kleryka
        Lovelettera. We wsi narasta nienawiść wobec wszetecznicy. Jednak młody
        mężczyzna nie umie opanować fizycznego pociągu do pięknej kobiety i zaczyna się
        z nią spotykać. Jego matka podburza wieśniaczki przeciw niej. Żony buntują
        mężów. Na ogólnym spotkaniu mieszkańców wsi zapada decyzja o wygnaniu Malliny.
        Broni jej tylko Gregkor. Mallina zostaje wywieziona poza wieś i porzucona na
        drodze.


        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4591245
    • forumowatelenowela F jak Forum - Miecio 14.02.03, 18:19
      Odcinek 1

      W Grabinie Homohedonistusowie obchodzą 40-tą rocznicę ślubu i córki szykują
      im z tej okazji przyjęcie.
      Martolka jest w ciąży, ale na razie chce utrzymać to w tajemnicy. Boi się o
      zdrowie dziecka. Czy jej złe przeczucia się sprawdzą?
      Nikka bardzo przeżywa fakt, że nie dostała się na studia. Nie wie, jak ma
      sobie zaplanować przyszłość.
      Vulture pyta mamę o ojca, a Pizmak okłamuje go. W pracy pani sędzia spotyka
      kolegę, który zaprasza ją na kolację. Czy samotna Mallina ulegnie jego
      urokowi?
      Po roku nieobecności do Grabiny wraca "syn marnotrawny", Ilhan. Cała rodzina
      musi podjąć decyzję, czy mu wybaczyć wcześniejsze błędy.


      Odcinek 2

      Eska i Homohedonistus obawiają się, że skrywana przez lata rodzinna
      tajemnica wyjdzie na jaw za sprawą przyjazdu do wsi starego znajomego - Zenona
      Teddiego. Na domiar złego Nikka zaczyna spotykać się z jego synem, Mieciem.
      Jack z winy wspólnika ma poważne kłopoty finansowe. Pojawiają się "dresiarze",
      żądający od niego spłaty długu. Czy uda mu się zdobyć pieniądze?
      Gregkor krok po kroku przybliża się do Malliny. Nieświadomie pomaga mu w tym
      jej syn, Vulture.
      W życiu Ilhana pojawia się Madee. Jaki wpływ będzie miała ta znajomość na jego
      związek z Dziewczyna_Mickiewicza?


      Odcinek 3

      Martolka marzy o zamianie mieszkania. Jack w dalszym ciągu ma kłopoty z
      egzekutorami długu. Czy uda mu się ukryć je przed żoną?
      Mallina dowiaduje się, że do Polski powrócił Loveletter. Boi się, że będzie
      próbował nawiązać kontakt z ich synem.
      Stosunki Ilhana z Dziewczyną_Mickiewicza pogarszają się. Czy jej miejsce u
      boku chłopaka zajmie Madee?
      Nikka spotyka się z Mieciem. Czy ta znajomość przemieni się w uczucie?


      Odcinek 4

      Martolka podejrzewa, że Jack nie jest z nią szczery. Próbuje dowiedzieć się,
      co mąż przed nią ukrywa.
      Nikka chce wyjechać z Mieciemm do Krakowa. Nie rozumie, dlaczego rodzice są
      przeciwni tej znajomości. Dziewczyna przedstawia też rodzinie plany dotyczące
      gospodarstwa. Nie wie, czy ojciec je zaakceptuje.
      Ilhan całkowicie pozostaje pod wpływem Madee. Do czego sprowokuje go sprytna
      kelnerka?
      Gregkor zostaje zaproszony przez Pizmaka do domu. Czy będzie to początkiem
      przyjaźni?


      Odcinek 5

      Nikka wyjeżdża z Mieciem do Krakowa. Po drodze spotykają Munkiego. Czy widok
      dziewczyny przywoła wspomnienia jego związku z Eską?
      Pizmak odwiedza Martolke, by zwierzyć jej się ze swoich kłopotów. Okazuje się,
      że siostra od dawna zna jej tajemnicę...
      Madee nie chce być dla Ilhana tylko przelotną znajomością. Eska i Teddy wiedzą
      już, że syn zerwał zaręczyny z Dziewczyna_Mickiewicza. Jak na to zareagują?
      Martolka dowiaduje się w banku, jaki jest stan rodzinnego konta. Po powrocie
      do domu żąda od męża wyjaśnień...


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4591540
    • forumowatelenowela Teddy wieczorową porą... - Gregkor 14.02.03, 18:22
      directed by grgkoras barejas

      Homohedonistus wysyła swoją żonę Martolkę z dziećmi Ydoriusem i Crotalusem na
      wakacje. Szczęśliwy i świadomy, że w spokoju dokończy korektę książki pomaga
      zapalić samochód Madee1, przyjaciółce żony. Jednak nic z tego. Pękła linka,
      wymienia ją więc w garmażeryjnym za wózek dla dziecka. Madee1 dziękując mu
      śpiewa piosenkę Krystyny Giżowskiej. No i udało się, rodzina wyjechała, wreście
      będę sam mówi bohater. Homohedonistus wyjmuje więc żytnią do kolacji i odpręża
      się przed internetowym forum GW biorąc udział w 20002 wyborze najlepszego
      wokalisty współpracującego z Jean Michaelem Jarrem. W pewnym momencie słyszy
      pukanie do drzwi ogrodowych, patrzy a tu Cyganka Pizmak31+pierwistek z 4-1, –
      skarży się, że ktoś ja gonił, prawdopodobnie jej starszy brat Cze67 bo nie
      oddała mu płyt nagranych przez Gregkora. Gospodarz przyjmuje przestraszoną
      osobę. Tajemniczy gość w ramach podziękowania bierze dłoń homohedonistusa i
      zaczyna wróżbę. No i wywróżyła, że Homohedonistus zgubi najlepszą swoja płytę
      CD „Greatest Hits of Smokie”, następnie dostanie się do teleturnieju miliard w
      rozumie, na koniec zabije tajemniczego łysego osobnika z wąsami gdy ten zjawi
      się u niego wieczorową porą. Przerażony młodzieniec kładzie się spać.
      Zdenerwowany krzyczy w niebogłosy –„Wynocha z mego domu bluźnierko”.
      Skacowanego bohatera rano budzi mleczarz o imieniu Munky. Ten śpiewając „Who’s
      the fuck is Coal_Chamber” oddaje mu płytę Smoków. No i pierwsza przepowiednia
      sprawdziła się – zdenerwowany Homohedonistus nie wie co robić. Chciał zadzwonić
      do swego psychoanalityka Vultura (który wyleczył go z chronicznego lęku przed
      słuchaniem solowych dokonań Phila Collinsa), no ale okazało się że on ma wąsy
      więc zrezygnował. Nie minął kwadrans jak zadzwonił telefon, w słuchawce
      słychać było głos Teddiego4, mówił że się zjawi się wieczorem z grubą kasą i
      kupi od niego dom, gdy dodał że nosi wąsy i jest łysy to Homohedonistus ze
      strachu rzucił telefonem w stronę swojego psa, który przerażony zaistniałą
      sytuacją postanowił się wyprowadzić. Po chwili przyszedł listonosz Aric i
      wręczył mu list informujący o zakwalifikowaniu się do miliarderów.
      Homohedonistus nie wytrzymał, ubrał się pośpiesznie i wybiegł z domu.
      Postanowił zrobić korektę w muzeum. Tam spotyka starego znajomego Ilhana
      zabawiajacego się ze studentką Nikką007, oraz trafia na wycieczkę szkolną
      uczącą się o pańszczyźnianych chłopach. Chcąc zabić czas idzie do kina. Bilet
      nabywa od konika Janka0. W czasie projekcji widzi scenę kradzieży mieszkania
      brawurowo zagraną przez Ugugunane. Domyśla się wiec że jego mieszkanie spotka
      ten sam los, wybiega z kina i zatrzymuje pierwszy lepszy samochód. Kierowcą
      okazuje się Jasiek666, który zamiast kierownicą steruje rogami taj jak Załoga
      G, niestety maja wypadek. Po długim powrocie do domu spotyka w nim Teddego4,
      kolesia z sumiastymi wąsami i odblaskową łysiną. Zrzuca przez przypadek na
      niego pudełko z narzędziami i wbija nóż w plecy po czym zabija. Chcąc
      zatuszować sprawę zakopuje ciało, jednak widzi to psychoanalityk Vulture.
      Razem odgadują zagadkę owej tajemniczej śmierci wąsacza. Homohedonistus idzie
      do sąsiada zadzwonić na pogotowie. Tłumaczy się, że jego kolega tak się
      nieszczęśliwie przewrócił, że wbił sobie nóż w plecy. Okazało się, że wszystko
      uknuła cyganka Pizmak31, która okazała się być Mieciem4 czyli sąsiadem
      Homohedonistusa. W pogoni za bandytą Homohedonistus przebiega przez całą
      Warszawę, wyłamując przy okazji błotnik z syrenki. Dopada rzezimieszka w
      restauracji Kongresowa. Wszystko się wydaje gdy Policja znajduje u Miecia4
      stertę płyt CD (pod pazuchą) i trochę drobnych. A huncwota Miecia4 zdradził w
      ogóle czerwony kapelusz.............


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4592344
    • forumowatelenowela 'Forumisja' - Miecio 14.02.03, 18:23
      Akcja odcinka rozpoczyna się w sierpniu 2003 roku. Telewizja transmituje
      epokowy eksperyment. Ilhan i Teddy, dwaj śmiałkowie, dobrowolnie poddają się
      hibernacji. Budzą się dopiero w roku 2064. Od opiekującej się nimi doktor
      Pizmak dowiadują się, że w czasie ich snu wybuchła na Ziemi wojna nuklearna.
      Jednym z jej efektów było całkowite zniszczenie genów męskich, w związku z
      czym są obecnie prawdopodobnie jedynymi mężczyznami mogacymi pisac na forum
      muzyka. Co innego z kobietami. Te dzięki partenogenezie od dawna rodzą same
      dziewczynki i forum jest dziełem własciwie samych kobiet. Ilhan i Teddy są
      zaszokowani. Niebawem wszakże uświadamiają sobie, że żyją w całkowicie
      sztucznym, ulokowanym pod ziemią świecie, a na domiar złego stali się
      królikami doświadczalnymi w rękach ciekawych ich odmienności niewiast. Ich
      obecność budzi coraz większy niepokój Jej Czekscelencji, pełniącej dyktatorską
      władzę w "nowym, wspaniałym świecie". Wkrótce Ilhan i Teddy przekonują się, że
      tak naprawdę znajdują się w więzieniu. Niewiele myśląc, postanawiają wydostać
      się na wolność. Pierwsza próba ucieczki kończy się niepowodzeniem, zbiegowie
      mają być poddani zabiegowi naturalizacji. Nieoczekiwanie przychodzi im z
      pomocą doktor Pizmak, która przeczuwa, że mężczyźni mogą sprawić kobietom nie
      tylko kłopoty, ale też przyjemność. Razem z Pizmakiem i śledzącą ich Madee
      wydostają się na powierzchnię, gdzie wbrew oficjalnym oświadczeniom kwitnie
      normalne życie. Wszystko okazuje się mistyfikacją, stworzoną przez mężczyznę
      impotenta (Jej Czekscelencja). Ilhan i Teddy dokonują w "wylęgarni noworodków"
      biologicznego sabotażu, na skutek czego rodzi się zamiast dziewczynki pierwszy
      chłopczyk- Vulture.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4593407
    • forumowatelenowela THE ROAD TO HELL - Oblicze zła - Eska 14.02.03, 18:24
      Uznaliście, że to już koniec opowieści ?
      Ja byłam o tym przekonana!!! wink

      Ale...

      Forumowicze stali na opustoszałym przystanku autobusowym. Był środek nocy,
      a oni nie prezentowali się korzystnie.
      Piżmak narzekała ciągle, że jej zimno, co było zrozumiałe. To, co zostało z
      jej sukienki, nie mogło ogrzać ciała. Pewnie w innych okolicznościach
      pocieszający byłby dla niej fakt, iż zebrani tu mężczyźni łapczywie patrzą na
      jej elegancką bieliznę.
      Ilhan płakał jak dziecko, bo w trakcie feralnego odkręcania śrub złamał swój
      ulubiony- stylizowany na XII-wieczną broń białą- scyzoryk. Loveletter
      podejrzewał jednak, że powód jest inny. Vulture bowiem łypał groźnie w stronę
      młodszego brata. Nie wróżyło to nic dobrego. Trudno się jednak dziwić.
      Okłady ze śniegowych kul niewiele mu pomagały, a rozległy po uderzeniu siniec
      i opuchlizna nie chciały ustąpić.
      Teddy usiłował robić dobrą minę i trzymać fason. Nie mógł sobie jednak
      darować, że tak fatalnie się pomylił. To, co wziął za podłogowy właz-bramę do
      wolności-okazało się schowkiem na stare klucze, narzędzia i szmaty.
      Cze nie mógł przeboleć swojego unikatowego tranzystora, z którym nie rozstawał
      się od lat 70-tych. W autokarze, podczas dokonywania przeróbek, pogubił połowę
      części. Radio nadawało się tylko do wyrzucenia.
      Miecio, pogrążony w jakimś letargu, stał na uboczu i bezmyślnie, mechanicznie
      włączał i wyłączał latarkę. Dopiero Homohedonistus litościwie wyjął mu ją z
      ręki.
      W najgorszej kondycji psychicznej była jednak Elentarii. Całą pozytywną
      energię przekazała innym i teraz- wyczerpana-całkowicie się załamała.
      Pocieszała ja Nikka zachęcając, by starała się zachować dy-stans.
      Ydorius nabawił się fatalnego uczulenia. Podrażniona olejem silnikowym skóra
      szczypała niemiłosiernie. Kuracja u dermatologa zapowiadała się długa
      i kosztowna.

      TB nie mógł na to patrzeć. Zarzucał sobie, że to jego wina. Gdyby nie zostawił
      grupy bez opieki, gdyby nie zatrzymał się dłużej przy barze, gdyby...

      Chwycił za telefon i zadzwonił do firmy przewozowej, aby zamówić transport.
      Wszyscy mieli już szczerze dosyć i chcieli wracać do Warszawy. Usłyszał, że
      autokar przyjedzie na wyznaczone miejsce, ale będą musieli trochę poczekać.

      Atmosfera gęstniała. Martolka i Madee zaczęły czynić wyrzuty Piżmakowi, że to
      wszystko jej wina, bo zainicjowała zlot. Nawet Astir tak uważała. Kiedy do
      krytykujących dołączyły jeszcze Huney i Dziewczyna Mickiewicza, Piżmak nie
      wytrzymała. Doszło do przepychanek. Cze, widząc co się dzieje, zainterweniował
      i odepchnął Martolkę. W jej obronie stanął Lov. czym sprowokował z kolei
      Munky'ego. Guru próbował zapanować nad sytuacją, ale przypadkowo trafiony w
      szczękę przez H8reda dał sobie spokój. W tym momencie Vulture niebezpiecznie
      przysunął się do Ilhana.

      Katastrofa wisiała w powietrzu. Na szczęście nadjechał autobus. Wszyscy
      skłóceni i głęboko urażeni wsiedli do środka. Nie odzywali się do siebie.
      Nawet na siebie nie patrzyli. Panowała nieznośna cisza.

      TB był załamany. Gorzej już być nie mogło. Autobus ruszył. Po chwili
      wyczerpani dramatycznymi wydarzeniami pasażerowie zapadli w sen.

      Cze też poczuł ogromne znużenie. Przymknął na chwilę oczy. Z nerwowej drzemki
      wyrwał go jakiś niepokój. Rozejrzał się dookoła. Było ciemno. Wszyscy spali.
      Spojrzał na zegarek. Już od dwóch godzin byli w drodze. To go zastanowiło.
      Wcześniej odjechali przecież od Warszawy ledwie kilka kilometrów. Już dawno
      powinni być na miejscu. Postanowił zapytać kierowcę co się stało.
      Wstał i ruszył w jego kierunku. Nagle potknął się o coś. Pochylił się i...
      z przerażeniem stwierdził, iż w przejściu na podłodze leżał KIEROWCA !
      Nie dawał oznaków życia. Kto zatem kierował autobusem ?! Podszedł bliżej.
      Za kierownicą siedział... TB !!!
      Ich spojrzenia spotkały się w lusterku. TB wyglądał strasznie. Jego
      wykrzywiona w jakimś demonicznym grymasie twarz zdradzała objawy SZALEŃSTWA.

      Cze zrozumiał, że znajdują się w pułapce. Nie było wątpliwości.
      Zostali PORWANI !!!


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4595006
    • forumowatelenowela reż.: Krzysztof Zanudzi - Vulture 14.02.03, 18:26
      Madee, w tej roli Maja Komorowska (lub na odwrót), błąka się posępnie po
      lesie poszukując zaginionego przepisu na rosół z sępa. Kamera skierowana jest
      na jej stopy, gdy mówi, i na jej oczy, gdy biegnie. Przez głowę przelatują jej
      strzępy rozmów ze znajomymi w klubie, w którym siedziała nieobecna, słuchając
      jazzu awangardowego. Po 4 godzinach filmu, dochodzi wreszcie do drogowskazu,
      który, wskazując dwa przeciwne kierunki, głosi: "TAM" i "GDZIE INDZIEJ". Madee
      siada pod drogowskazem.
      Po 6 godzinach dziwne światło rozjaśnia horyzont. Na drodze ukazuje się
      szalony maszynista szalonej lokomotywy, Miecio, który rozjeżdża radośnie
      drogowskaz i obiecuje Madee, że w "Warsie" czeka na nią Mała Czarna...
      Małą Czarną okazuje się być N_eska, z którą Madee prowadzi czternastogodzinną
      rozmowę o sensie życia i zagubionym przepisie na rosół z sępa. Dojeżdżają w
      końcu do stacji, na której wita ich miejscowy rozbójnik Ja(no)siek666, grabiący
      bogatych i nie dający biednym. Usłyszawszy, że Madee, N_eska i Miecio nie są
      ani zamożni, ani biedni, puszcza ich wolno z najbliższej skarpy. Obraz rozmywa
      się, a zza kadru słychać wzruszony głos Teddy'ego, recytującego szósty tom
      własnych "Złotych myśli i cytatów" (wydanie osiemnaste, poprawione). Napisy.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4635281
    • forumowatelenowela Baśń o Krainie Forum - Huney 14.02.03, 18:27
      Kraina Forum spowita szarą perłową mgłą wyglądała tak niezwykle tajemniczo i
      mistycznie, że zachęciłaby każdego śmiałka, by zagościł w jej pełnych dobra
      przyrody puszczach, zwiedził łąki skropione poranna rosą i napił się wody z
      kryształowego źródła, odpoczywając w cieniu wielowiekowych, powykręcanych ze
      starości dębów. Ta sama kraina bowiem miała zbyt wiele twarzy, by można ją było
      poznać jedynie podczas krótkiej przechadzki. W słoneczny dzień błękitne niebo
      towarzyszyło rozgrzanemu do białości słońcu, które rozświetlając drzewa, domy,
      zagrody, grunty, pola pełne pszenicy, postrzępione grzywy przysadzistych
      krzaków, kamienie i głazy biegnące drogami, usiane kwiatami połacie łąk, a
      także wznoszące się w oddali skaliste pasma górskie(wywołując na ich gładkich
      fioletowawych zboczach nieśmiałe rumieńce w odcieniach bursztynu ) wydobywało
      żywe kolory, a cały świat wyglądał wtedy jakby był ci sprzymierzeńcem, a ty mu
      panem.
      Podczas takiej pogody beztroskiej atmosferze wtórował śpiew ptaków: od wysokiej
      tonacji polującego jastrzębia, do niskich skrzekliwych altów wydawanych przez
      pluskające się w jeziorach kaczki.
      Podczas takiej pogody ludzie już z daleka uśmiechali się do siebie, składając
      powitalne ukłony, pędząc do swoich codziennych spraw, uwijając się z podwójną
      energią i optymizmem.
      Kiedy jednak niebo zduszone potężna watahą chmur niosących deszcz i burze
      zmuszone zostało do kapitulacji, wówczas wszystko wokół pod wpływem mdłych barw
      i zgęstniałego nagle powietrza chyliło się nieuchronnie ku klęsce melancholii.
      Świat zdawał się zmęczony ciągła walka o byt, sine chmury płakały rzęsiście nad
      jego smutnym losem, a życie, które dotąd pulsowało miastami, osadami, radosnymi
      dźwiękami, ożywczymi barwami i świeżą wonią zapachów- zamierało.
      Kiedy nad kraina przetoczą się grzmoty, a oślepiające jasne błyskawice w
      kilku ostrych jupiterach, niby targane konwulsjami ukażą świat straszny,
      mroczny i złowrogi , krasząc wszystko dodatkowo krótkotrwałymi fioletowymi,
      drgającymi jak w agonii refleksami światła, nie oparłbyś się wrażeniu,
      obserwując rozmyte w ciemności nieba rozłożyste konary drzew, że trafiłeś do
      zaklętej, niegościnnej i obcej baśni. Baśni, której puentą jest zjeżenie ci
      włosów na głowie, zmrożenia krwi w twoich żyłach, sprowadzenia na ciebie
      niepokoju przy najmniejszym nawet szeleście. Nigdy też nie zapuszczaj się sam
      w te równiny, w których czyhają na samotnych wędrowców makabra, o których to
      zjawiskowo ohydnych potworach krążą plotki jedynie. Widziano je ponoć w porze
      deszczu i po zmroku, słyszano ich ciężkie kroki- powolne i miarowe szuranie
      odnóżami, wyczuwano okropny swąd, kiedy znajdowały się w pobliżu... Nikt jednak
      nie potrafił określić dokładnie, jak same w istocie wyglądają. Opowieści o ich
      niebotycznym wzroście, długiej sierści zwisającej w strąkach, strasznym,
      ludzkim obliczu o czarnych oczach nie posiadających białek obrosły w legendy.
      Co jeden bajarz bujniejszej fantazji dokładał do ustnego przekazu, a ludzie z
      zajęciem wysłuchiwali podczas uczt wymyślnych historii.
      I tak życie, znacząc kolejnymi zmarszczkami ludzkie wątki, pędzi do przodu
      nieuchronnie pozostawiając w tyle gnuśniejszych i co więcej marudzących- by
      nieoczekiwanie przywrócić im kiedyś chwałę i bogactwo.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4595494
    • forumowatelenowela Daleko od Rocka - Teddy 14.02.03, 18:28
      Miecio jest ubogim młodym rolnikiem gdzieś w zachodniopomorskiem. Do
      najbliższej szosy ma 10 kilometrów, do najbliższej poczty 20 km i do
      najbliższego hipermarketu 100 km. Jego największą dumę stanowią motorower
      Simson, radio tranzystorowe Laura 2 oraz telewizor firmy Otake. Razem z
      rodzicami Soso i Ksenią ogląda co niedzielę DISCO RELAKS na Polsacie. Dzięki
      temu ma o czym rozmawiać ze swoją dziewczyną Nikką, mieszkającą w sąsiedniej
      wiosce. Nikka jest córką bogatego gospodarza, ma cztery hektary, dziesięć krów.
      Mieciowi nie przeszkadza na razie, że jego oblubienica pluje pestkami na ziemię.
      Jak każdy młody człowiek Miecio marzy o tym by pójść do wojska i potem załapać
      się na budowie kolejnego hipermarketu. Gdy już udaje mu się ta sztuka w jego
      życiu następuje przełom. Na wakacje do jego rodzinnej wsi wraca dawno nie
      widziana koleżanka z podstawówki Piżmak i przywozi ze sobą dwie koleżanki Madee
      i Martolkę. Miecio pragnąc by miastowe, dorodne panny dobrze czuły się w jego
      towarzystwie proponuje, że z kaseciaka Grundiga zapuści Bayer Full lub Top One.
      Nie rozumie dlaczego jego propozycja zostaje natychmiast wyśmiana. Gdy Madee
      ugryzła żmija, Miecio z braku innych możliwości, zatamował jej krew swoją
      jedyną białą koszulą. Martolka, widząc wielkie serce wiejskiego chłopca,
      postanawia zająć się jego dlaszą edukacją. Miecio okazuje się pojętnym uczniem.
      Asymiluje wczesny Perfect, środkowy Pink Floyd, Genesis z Collinsem. Niestety -
      jego umęczony przez lata Yoayegerem i Boysami umysł nie chłonie na razie Petera
      Gabriela, REM, Joy Division czy The Clash.

      cdn


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4595791
    • forumowatelenowela 'Knika' - Janek 14.02.03, 18:29
      reż.Pedro Almodovar

      knika, podstarzała gwiazda piosenki, kabaretu i tańca
      flamenco,niegdyś seksbomba,nadal jednak uwielbiana przez
      publiczność, mieszka w madrycie ze swoim mężem, teddym,
      słynnym fotografikiem, oraz brzydką jak noc paragwajską
      służącą-lesbijką madee.jej (kniki) wybujałe acz nigdy
      całkowicie nie zaspokojone potrzeby seksualne zabezpiecza
      jak może liczne grono wielbicieli-kochanków, obejmujące
      min.prawdziwego latynoskiego macho - prokuratora dona
      ilhana, cierpiącego na bezsenność i brak pomysłów pisarza
      gaspara llosę, znaną wenezuelską aktorkę martolkę i jej
      dalekiego krewniaka, popularnego matadora ugunagunana.
      czas upływa knice na ostrym seksie w różnych pozycjach i
      konfiguracjach oraz oglądaniu w TV skandalizującego
      programu sensacyjnego, prowadzonego przez odzianą w
      obcisły kombinezon i kask z kamerą, ujeżdżającą czerwony
      skuter, reporterkę mallinę (nieoficjalnie narzeczoną
      przystojnego, choć milczącego vultura, półkrwi baska,
      redaktora wielkiego wydawnictwa).od czasu do czasu całe
      towarzystwo udaje się wspólnie do klubu dla gejów, gdzie
      jako drag-queen występuje emerytowany konduktor kolei
      trans-pirenejskiej, miecio.ta sceneria jest tłem dla
      rozmaitych dramatów miłosnych.madee potajemnie kocha sie
      w martolce, ta jednak wyśmiewa jej zaloty, mówiąc że nie
      będzie zadawać się z biedną służącą, i ze zmiennym
      szczęściem uwodzi gaspara, teddyego i ugunagunana. często
      gaspar jest zbyt niewyspany i sfrustrowany na romanse,
      teddy zajmuje się swoim aparatem, próbując osiągnąć efekt
      artystyczny, zaś ugungagunan sam nie wie czego chce i
      wyładowuje swoje frustracje efektownie mordując kolejne
      andaluzyjskie buhaje.w tej sytuacji, nie mogąc zniesć
      konkurencji kniki, martolka postanawia wrócić do
      wenezueli. tymczasem względny spokój kniki zakłóca nagłe
      pojawienie się jej efektownej i wyniosłej córki, piżmaka,
      pisującej pod pseudonimem cze67 tanie kryminały. między
      kobietami dochodzi do ostrej kłótni o względy prokuratora
      dona ilhana. widziąc walory piżmaka, knika w napadzie
      wściekłości mówi jej, ze jej ojcem nie jest teddy, ale
      jej pierwszy maz, onegdaj roznosiciel pizzy, a dziś
      powszechnie poważany deputowany i właściciel burdelu,
      gregkor.załamamana piżmak wpada w depresję, zaciąga do
      łóżka redaktora vultura,lecz rozczarowana faktem, że nie
      może nawiązać z nim kontaktu werbalnego, wstępuje do
      klasztoru. Uprawia seks analny z matką przełożoną -
      dziewczyną mickiewicza oraz miejscowym księdzem jackiem
      by wreszcie znaleźć spokój pisząc biografię świętego
      homohedonistusa. jednocześnie don ilhan chcąc, jako
      prawdziwy macho, ostro uciąć spór między piżmakiem a
      kniką, napastuje madee.ta odrzuca ze wstrętem jego zaloty
      i okrada knikę i teddyego ze wszystkich kosztowności, by
      rozpocząć nowe życie w ameryce południowej u boku
      peruwiańskiego miliardera, janka0. tymczasem na
      mieszkanie kniki napada niedorozwinięty brat madee,
      zbiegły z więzienia recydywista coal chamber, poprzednio
      gwiazdor filmów porno.chcąc zaspokoić miotające nim
      żądze, usiłuje zgwałcić knikę, w czym przeszkadza mu
      bohaterska interwencja prokuratora dona ilhana i
      seksownego, acz nieco demonicznego komisarza policji
      jaśka666, wezwanych na miejsce przez tajemniczego
      informatora. całość zajścia filmuje mallina i na swoim
      skuterze udaje się w pościg za uciekającym coal
      chamberem. knika, jasiek666, teddy i ilhan oglądają
      następnie jej relację w telewizji, co doprowadza knikę do
      ataku wściekłości, w którym wyrzuca ilhana i jaśka za
      drzwi i krzyczy teddy'emu, ze wyszła za niego dla
      możliwości zrobienia zwrotu w karierze, i ze zawsze
      kochala miecia. teddy wyznaje, ze to on wezwal policje, i
      pokazuje knice jej zdjecia z coal chamberem, ktore zrobil
      z okna swojej pracowni. knika w napadzie szału strzela
      do teddyego z pozostawionego przez ilhana rewolweru i
      ucieka do miecia.śmiertelnie ranny teddy, brocząc krwią,
      zdradza knikę (powodowany chęcią zemsty) z martolką,
      ugunagunanem, gasparem, vulturem, księdzem jackiem i
      dziewczyną mickiewicza, a następnie wydaje ostatnie
      tchnienie. don ilhan z pomocą jaśka666 oskarża knikę o
      morderstwo.sytuacja komplikuje sie, gdy wychodzi na jaw,
      ze knika postrzeliła teddyego z pistoletu dona ilhana.
      teraz to jasiek666 oskarża dona ilhana o pomoc knice.
      doprowadzony do krańcowego wyczerpania nerwowego don
      ilhan zrywa przyklejone - jak sie okazuje - pekaesy - i
      ujawnia swoje prawdziwe oblicze. w rzeczywistosci nie
      jest potomkiem dumnej szlachty z toledo, lecz drag queen,
      emerytowanym kolejarzem kolei trans-pirenejskiej, mieciem
      ! dokonawszy redukcji owłosienia, miecio wyznaje knice na
      kolanach, ze zawsze ja kochal i ze oskarzyl ja o zabicie
      teddyego by zdobyc nie tylko jej cialo ale i dusze.razem
      mordują jaśka666 i uciekają z miasta do wiejskiej
      posiadłości kniki, gonieni przez policje w osobach jej
      wytrawnego asa - asa i mistrza kamuflazu i hiszpańskiej
      gitary - ydoriusa. na miejscu czeka jednak juz na nich
      coal chamber, ktory miotany żądzą napada na knike, chcac
      ja ponownie zgwalcic. miecio staje w obronie kniki, ale
      coal chamber rani go śmiertelnie za pomocą najostrzejszej
      płyty megadeath. knika masakruje coal chambera
      podręcznikiem do ekonometrii, ale nie jest w stanie
      uratować umierającego miecia, który odchodzi z tego
      świata z jej imieniem na ustach. załamana knika próbuje
      popełnić samobójstwo słuchając ambientes musique, w czym
      skutecznie przeszkadzają jej as z ydoriusem, a następnie
      aresztują i ją i zmasakrowanego coal chambera.w drodze na
      posterunek knika wykorzystuje fakt, ze ydorius i as sa
      wielbicielami jej talentu, i śpiewając przeboje jennifer
      lopez przekonuje ich, aby ja wypuścili. ogłupiały i
      obolały coal chamber wyje w szale wściekłości. w
      ostatniej scenie stojącą przy drodze knikę zabiera
      przejeżdząjący samochodem janek0, który przybył do
      hiszpanii by rozpocząć nowe życie po tym, jak madee
      zagaręła jego miliardy i porzuciła go dla święcącej
      kolejne sukcesy na małym i wielkim ekranie martolki.

      kurtyna.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4600107
    • forumowatelenowela 'Wojna forumowa' - Ilhan 14.02.03, 18:30
      1. CIĘŻKIE JEST ŻYCIE
      W pierwszym odcinku przedstawia się widzom Cze, trochę zbuntowany, naburmuszony
      nastolatek. Chłopak zwierza się pani Martolce, sąsiadce z tej samej klatki,
      jakie ma ciężkie życie w domu. Rodzice, pan Vulture i pani Eska, zrzędzą, każą
      mu się myć, zapędzają do odrabiania lekcji. A on nie ma głowy do takich rzeczy.
      Marzy o karierze aktorskiej w telewizji, jednakże ojciec stanowczo się temu
      sprzeciwia. Cze na własną rękę podejmuje próbę dostania się do telewizji, ale
      jego kandydatura odpada. Wtedy, o dziwo, tata Vulture czuje się urażony i sam
      prosi, by powierzono synowi jakąś rolę.
      2. BILET ZA FRYZJERA
      Cze mimo próśb i nakazów rodziców pielęgnuje swą długą fryzurę zgodnie z modą a
      la Beatles. Jednak za cenę uzyskania od ojca, Vulture'a, pieniędzy na bilet na
      występ piosenkarki - ówczesnego bożyszcza młodzieży, Dziewczyny Mickiewicza -
      decyduje się na postrzyżyny u fryzjera.
      3. WYWIADÓWKA
      Pani Martolka idzie w zastępstwie chorej matki Cze, pani Eski, na wywiadówkę.
      Tam spotyka swoją sympatię z lat młodości, pana Miecia. Po wywiadówce idą do
      kawiarni, gdzie przy winie znajomy pomaga obliczyć pani Martolce, jak
      procentowo wyglądają stopnie Cze.
      4. PIERWSZY DZIEŃ
      W mieszkaniu pani Eski i jej męża pojawia się Nikka. W związku z rozwodem
      rodziców siostrzenica pani domu zatrzyma się tutaj na dłuższy czas i będzie
      chodziła do tej samej szkoły, co Cze. Chłopak jest mile zaskoczony tą
      wiadomością, z przyjemnością nawiązuje znajomość z nową, atrakcyjną koleżanką.
      5. DWÓJA Z AZYMUTU
      Nikka zniechęcona do życia po otrzymaniu dwójki z terenoznawstwa udaje się do
      Cze na "jam session". Matka Cze nie chcąc przeszkadzać młodym odwiedza wujostwo
      Nikki. Całe "starsze" towarzystwo, pani Martolka, pani Eska i mąż pani
      Martolki, pan Teddy, bawi się wesoło w rytmie modnego tańca "let's kiss",
      podczas gdy młodzi o piętro wyżej w atmosferze ospałości słuchają
      improwizowanej muzyki.
      6. POLSKI JOGA
      W trakcie zbierania makulatury Nikka natrafiła na podręcznik ćwiczeń jogi. Cze
      przyprowadza swego znajomego "mistrza", Homohedonistusa, który za słoną opłatą
      aplikuje Nicce i jej ciotce Martolce porcję ćwiczeń.
      7. WIZYTA STARSZEJ PANI
      Do państwa Eski i Vulture'a przyjeżdża z wizytą babcia Piżmak, która poucza i
      strofuje wszystkich domowników. Trafia nawet do szkoły Cze, gdzie robi wykład
      nauczycielowi o szkodliwości noszenia miękkich kapci.
      8. DZIEŃ MATKI
      Cze z ojcem postanawiają w dniu Święta Matki wyręczyć panią domu we wszystkich
      zajęciach gospodarskich. Skutki tego są jednak dość opłakane.
      9. ZAGRANICZNY GOŚĆ
      Cze i rodzice przygotowują się, z dużą przesadą, na przyjęcie niezwykłego
      gościa - młodego człowieka z Anglii. Cudzoziemiec, mimo że po pobycie w
      Zakopanem wracał do Anglii z nogą w gipsie, bardzo sobie chwalił pobyt w
      Polsce.
      10. CO KAŻDY CHŁOPIEC
      Rodzice Cze, pani Eska i pan Vulture, postanawiają zająć się jego
      uświadomieniem, ponieważ stwierdzili, że syn staje się już dorastającym
      młodzieńcem. Kiedy po długich przygotowaniach przystępują oględnie do rozmowy -
      okazuje się, że Cze wszystkie te zagadnienia dawno przerabiał w szkole.
      11. MONOLOG ZEWNĘTRZNY
      Cze zostaje pewnego dnia w domu sam i dokonuje szczegółowego rachunku sumienia.
      Zastanawia się, jaki właściwie jest, a jakim go widzą i jak oceniają dorośli.
      12. MŁODE TALENTY
      Zespół muzyczno-wokalny, w którym występuje Cze, bierze udział w festiwalu
      młodych talentów. Nie zdobył, co prawda, pierwszego miejsca, jednak występ
      wszystkim bardzo się podobał.
      13. NOWY NABYTEK
      Cze przyprowadził do domu małego pieska. Ojciec Cze, Vulture, jest przeciwny
      trzymaniu zwierząt w domu, pies zostaje więc oddany na przechowanie do pani
      Martolki i Nikki. Wychowanie psa absorbuje bez reszty zarówno młodych, jak i
      dorosłych.
      14. SIŁA WYOBRAŹNI
      Cze przeżywa poważnie wątpliwości, czy jest synem swoich rodziców; myśli, że
      jest podrzutkiem. Podejrzenia takie powstały w nim w związku z wizytami
      tajemniczej kobiety, Madee. Okazuje się jednak, że kobieta ta jest masażystką,
      a wątpliwości są nieuzasadnione.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4603342
    • forumowatelenowela THE ROAD TO HELL - Walka - Eska 14.02.03, 18:31
      A więc jednak! Stało się ! Zostali porwani !!!

      Co robić?! Co robić?! Tysiące gorączkowych myśli przebiegało przez głowę Cze.
      Do czego jest zdolny ten szalony TB za kierownicą ? Wystarczy jeden gwałtowny
      ruch i wszyscy zginą w tej rozpędzonej maszynie śmierci. Jak uratować
      kompletnie nieświadomych zagrożenia przyjaciół ?!

      Był zdany tylko na siebie. Wiedział, że jeśli popełni błąd, nie wyjdą z tego
      żywi. TB nie spuszczał z niego oka, rejestrował każdy gest.

      Nie było chwili do stracenia. Na zakręcie, symulując silny przechył,
      Cze prawie opadł na Lovelettera, który zerwał się na równe nogi i ryknął na
      cały regulator:
      - Kto mi tu k*** spać nie daje ?!!!
      To z kolei obudziło innych. Dotknięta do żywego Eska podbiegła do Lov. aby mu
      udzielić ustnej nagany za "wyrażanie się" w miejscu publicznym,
      ale energicznie wstając, zahaczyła o wystające kończyny dolne nieżywego(?)
      kierowcy i runęła jak długa. Ilhan chciał ją w rycerskim odruchu podnieść z
      podłogi i już wstał, by pomóc kobiecie, ale dokładnie taki sam gest w tym
      samym momencie wykonał Teddy. Obaj zderzyli się głowami i padli zemdleni.
      Jakby tego było mało, Teddy upadając potrącił łokciem stojący tuż nad głową
      kierowcy dzbanek z wrzącą kawą. Parząca zawartość wylała się wprost na TB.
      Wrzasnął niemiłosiernie! To do reszty ocuciło dziewczyny, którym ukazał się
      przerażający widok. TB wyglądał tak, jakby cały ociekał krwią. Dopiero potem
      okazało się, że to nie krew tylko czerwony barszczyk z torebki,
      który "upichcił" sobie przed udaniem się na spoczynek Miecio, ale zasnął i nie
      zdążył go wypić.
      W tym momencie nikt jednak nie zwracał uwagi na takie detale, sytuacja
      rozwijała się dramatycznie. Nikka, Astir, Madee i Martolka (nie wiedząc, że to
      wróg) rzuciły się na TB i zaczęły zrywać z niego ubranie, by zapobiec głębokim
      oparzeniom. Admin zaginął gdzieś wśród damskich ciał. Na ten właśnie moment
      czekał Cze. Przytrzymał kierownicę i opanował pędzący pojazd.
      Byli uratowani !!! A on był bohaterem !
      Chciało mu się tańczyć ! Chciało mu się śpiewać ! Chciał ze szczęścia
      wykrzyczeć całemu światu: Kocham Was !!!
      I właśnie w tym pełnym podniecenia momencie, kiedy podniósł się, by pobiec i
      uściskać przyjaciół, z całym impetem uderzył głową w zamontowaną wbrew
      przepisom BHP sporych rozmiarów tablicę: ROZMOWA Z KIEROWCĄ W CZASIE
      JAZDY-ZABRONIONA !!! Cóż za ironia losu.

      Kiedy przeszywający ból odbierał mu świadomość, usłyszał jeszcze głos:
      - Cze! Nie zostawiaj nas! Ocknij się! Ocknij! Czeeeeeeeee!

      A on czuł jak powoli uchodzi z niego życie. Jak ciało staje się bezładne,
      jak rozpada się na milion atomów. Niczym bezkształtna masa przelewał się
      przez oparcie fotela i spadał coraz niżej, niżej i niżej...
      Jakiś niewidzialny ciężar spoczywał na jego piersi, a agonalne konwulsje
      wstrząsały ciałem.
      Wreszcie poczuł jedno silne szarpnięcie. Czy to już ? Czy to właśnie teraz ?
      Czy tak wygląda koniec?
      Ale szarpnięcie powtórzyło się. I jeszcze raz. I jeszcze...
      I ten głos... Delikatny, anielski głos ukochanej- ubóstwianej wręcz -przez
      niego siostry Piżmak:
      - Do jasnej cholery, Cze!!! Obudzisz się wreszcie ?!!! Skaranie boskie
      z tymi chłopami !!! Przepraszam was kochani, ale sami widzicie. Z nim nigdzie
      nie można się wybrać. Zasypia w każdym towarzystwie jeśli da mu się choć
      odrobinę alkoholu.

      Zebrani w warszawskim klubie Jazzgot forumowicze pokiwali ze zrozumieniem
      głowami. Faktycznie taka fajna impreza, a Cze przespał prawie cały wieczór
      i jeszcze tak nieestetycznie rozparł się na blacie stolika.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4607584
    • forumowatelenowela Niewolnica Nikkaura - Nefil 14.02.03, 18:34
      rez. Jose Mario Armanodo Filippo da Ariza

      Nikkaura jest mloda, powabna biala niewolnica na hacjendzie panstwa
      Martolkianny i Teddeusa de Valasquez. Niwolnica stala sie na skutek
      zaciagnietego i niesplaconego przez swych rodzicow, zmarlych w czasie epidemii
      cholery, dlugu. Panstwo
      Valasquez Nikkaure traktuja niemal jak corke. Nikkaura czas spedza na
      haftowaniu, dzierganiu i grze na fortepianie polonezow Chopina. Niestety
      sloneczne dni w zyciu mlodej niewolnicy wkrotce sie koncza, poniewaz ze studiow
      w Sao Paulo powraca syn Teddeusa i Martolkianny- Ihano. Ihano, po odrzuceniu
      przez Nikkaure jego zalotow, zaczyna ja dreczyc, kaze sciagac ze swoich nog
      zablocone kowbojki, nie pozwala grac na fortepianie i zakazuje wstepu do
      salonu, bo miejsce niewolnicy jest w kuchni. Nikkaura placze calymi dniami, na
      szczescie swa bratnia dusze i pocieszycielke odnajduje w osobie Nesski,
      Metyski, ktora jest kucharka na hacjendzie. Pewnego dnia Nikkaura znow
      upokorzona przez panicza Ihana, wybiera sie na dlugi spacer po okolicy i na
      sasiedniej plantacji kawy spotyka Homohedonistusa, mlodzi zakochuja sie w
      sobie, Homohedonistus po kilku tajemnych spotkaniach proponuje malzenstwo
      Nikkaurze. Dziewczyna przyznaje mu sie, ze jest niewolnica i jej los jest w
      rekach panstwa de Valasquez. Homohedonistus proponuje Teddeusowi wykupienie
      Nikkaury, juz gdy tan ma sie zgodzic do rozmowy wlacza sie Ihano, ktory
      zabrania ojcu czynic tego, jest spadkobierca majatku i nie pozbedzie sie ani
      jednego swojego niewolnika. Wszyscy sa bezradni. Nikkaura placze cala noc,
      najgorsze, ze panicz zakazuje jej oddalania sie z hacjendy i nakazuje prace
      wraz z innymi niewolnikami przy zbiorze kawy na plantacji. Nikkaura postanawia
      sie zabic i udaje sie w tym celu nad rzeke, tam odnajduje ja jej ukochany i
      proponuje ucieczke, ma juz wykupione 2 bilety na parowiec do Stanow
      Zjednoczonych. Nad rzeke przychodzi rowniez dziwnie zadowolona Martolkianna i
      oznajmia mlodym, ze z otrzymanej dzisiaj gazety dowiedziala sie, ze w Brazylii
      zostalo zniesione niewolnictwo, tak wiec mlodzi moga sie juz bez przeszkod
      pobrac. Reszta bylych niewolnikow zbiega z plantacji de Valasquez i Ihano,
      pozbawiony pracownikow oglasza bankructwo. Plantacje wykupuje Homohedonistus,
      ktory staje sie potentatem kawowym i na czesc przyjaciolki Nikkaury zaklada
      przedsiebiorstwo Nesscafe.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4609886
    • forumowatelenowela 'Człowiek który był Czwartkiem' - Homohedonistus 14.02.03, 18:35
      Scenariusz na podstawie ksiązki pod tym samym tytułem.


      Ilhan jest początkującym członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Forum, w skrócie
      WROF. Nagle dostaje wezwanie. Ma porozmawiać z szefem. Wchodzi więc do ciemnego
      pokoju, w którym go oczekują. Ilhan, mimo że nic nie widzi, pewien jest dwóch
      rzeczy: po pierwsze, że szef jest łysym mężczyzną z wąsami, a po drugie, że
      jest do niego odwrócony plecami.
      - Jesteś nowym kandydatem? - pyta go niewidzialny głos, i zaraz dodaje -Dobrze,
      zostałeś przyjęty.
      - Ależ ja się nie nadaję... - protestuje Ilhan.
      - Masz dobrą wolę, to wystarcza - mówi szef - znam taki zawód, w którym same
      tylko chęci można uznać za wystarczające kwalifikacje. Powołanie męczennika.
      Skazuję cię na śmierć. Do widzenia.

      Oszołomiony Ilhan wychodzi i zaraz przystępuje do działania. Ma przedostać się
      do pewnej grupy. Tą grupą jest Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, w skrócie TWA,
      które ma zamiar zapanować nad całym forum muzyka. Dzięki swojemu sprytowi udaje
      się Ilhanowi przedostać na spotkanie zwolenników TWA, podczas którego wybierany
      jest delegat do Centalnej Rady TWA. Osobą, która zaprasza go na to spotkanie
      jest Homohedonistus, który ma być wybrany na delegata. Jednak Ilhan używa
      swoich zdolności oratorskich i przekonuje zebranych, by to właśnie jego wybrali
      na Czwartka. Wybrano agenta WROF, a Homohedonistus nie może nic zrobić.
      Załamany tym rezygnuje z członkostwa w TWA i postanawia zapić się na śmierć.

      Tymczasem Ilhan udaje się na zebranie Najwyższej Rady TWA, której to prezesem
      jest Teddy, łysy mężczyzna z wąsami ukrywający się pod pseudonimem Niedziela.
      Pozostałymi członkami są: sekretarz Marcin^ - Poniedziałek, twarz pociągła,
      inteligenta, zakończona trójkątnym pędzlem brody, kudłaty Cze - Wtorek,
      człowiek niewątpliwie obłąkany, Gregkor - Środa, postać charakterystyczna,
      czarna broda przycięta w kwadrat, Vulture - Piątek, zgrzybiały starzec oraz
      Loveletter - Sobota, czyli czarne szkła i martwy uśmiech.

      - Zebraliśmy się tu - rozpoczyna Niedziela - by omówić naszą akcję. Przypomnę
      mamy zamiar unieszkodliwić Leszczyńskiego. Za akcję będzie odpowiedzialny
      Sobota. Ale ani słowa więcej w tym gronie o zamierzonej akcji...

      Nie wiedzieć czemu, Ilhan czuje się bardzo nieswojo. Chciałby jak najszybciej
      opuścić to miejsce.

      - Musicie wiedzieć - ciągnie Teddy - że między nami znajduje się ktoś obcy,
      ktoś kto zna nasze zamiary, a wcale im nie sprzyja, kto...
      - Niemożliwe, niemożliwe, żeby... - mówi sekretarz niemal kobiecym głosem.

      Teddy uderza swoją dłonią w stół i mówi - szpieg nazywa się...

      Ilhan nieruchomieje, krople potu spływają mu po czole.

      - ...nazywa się Cze! - kończy prezes.

      Ilhan czuje ogromną ulgę. Cze zostaje wyprowadzony.

      - Czy nie powinniśmy przedyskutować szczegółów naszego projektu, skoro szpieg
      opuścił zebranie? - pyta sekretarz.
      - Nie, moim zdaniem, nie! - odpowiada prezes - poprzestańmy na tym, co już
      zostało powiedziane. Resztę niech załatwi Sobota. Na mnie już pora.
      - Muszę zaprotestować - mówi Marcin^ - to sprzeczne z regulaminem...
      - Kochany sekretarzu - przerywa mu Teddy - nie chcesz, aby nas podłuchał
      szpieg, prawda? A skąd wiesz, że w tej chwili już nas nie podsłuchuje?

      To rzekłszy Niedziela opuszcza spotkanie. Czterej spiskowcy najwidoczniej nie
      domyślają się co mogły oznaczać słowa prezesa. Ale piąty dobrze wie. Oznacza
      to, że Ilhan nie uniknął podejrzeń Teddy'ego. Wszyscy wychodzą. Ilhan
      postanowia się przejść, by przemyśleć całą sytuacje. Po chwili zauważa, że ktoś
      go śledzi. Jest to Piątek, ten zgrzybiały starzec, który ledwo się porusza o
      lasce. Czwartek przyspiesza, postanowia go zgubić. Gdy już go zgubił, oddaje
      się znów swoim przemyśleniom. Lecz oto okazuje się, że stoi przed nim nie kto
      inny, ale Vulture. Nim Ilhan zdołał coś z siebie wydusić, Piątek go pyta - Czy
      jesteś członkiem WROF? Ilhan ledwo odpowiada - Nie, nie należę do WROF.
      - A to szkoda, bo ja należę.
      - Co? - to jedyne na co jest stać w tej chwili Ilhana. Vulture zdejmuje swoje
      przebranie i okazuje się, że wcale nie jest stary. Przyznaje się, że tak jak
      Ilhan myślał, że to jego miał na myśli Niedziela.
      Postanawiają we dwóch, że udaremnią zamach na Leszcza. Trzeba tylko dopaść
      Lovelettera. Ilhan i Vulture odwiedzają Sobotę. Pod wpływem chwili Czwartek
      postanowia zdjąć Loveletterowi okulary. Przeobrażenie jakie się wtedy dokonuje
      jest zdumiewające. Ilhan i Vulture mają teraz przed sobą młodego mężczyznę, o
      bardzo chłopięcej twarzy, szczerych piwnych oczach i bardzo niewinnym uśmiechu.

      - Tak nie może wyglądać członek TWA! - krzyczy triumfalnie Czwartek.
      - Tak, jestem tajnym agentem WROF - odpowiada Loveletter.

      Tak więc jest już ich trzech przeciwko trzem. Okazuje się, że Sobota wysłał na
      akcję Gregkora. Ilhan wpada na szatański pomysł, że wyzwie Środę na słowny
      pojedynek, który postara się tak przeciągnąć, aby Gregkor nie zdążył na pociąg,
      którym ma się udać na miejsce zamachu. Pojedynek jest bardzo zacięty, Wygrywa
      go Ilhan, udaremniając tym samym plan Środy. Okazuje się jednak, że Gregkor nie
      jest tym zbytnio przejęty. Otóż on też jest tajnym agentem WROF. Oszołomiona
      czwórka nie może w to uwierzyć. Zastanawia się co dalej robić.

      Nagle pojawia się sekretarz.
      - Stać! - krzyczy Marcin^ - jesteście wszyscy aresztowani. Jestem agentem WROF
      i udaremnie wasz spisek, wy podli członkowie TWA!
      - A niech to! - woła Loveletter - Najwyższa Rada TWA nigdy nie istniała. Była
      to garstka głupich agentów, którzy śledzili się nawzajem. A Niedziela jest tą
      samą osobą, która nas wszystkich zwerbowała! Jak łatwo się domyślić jedynym
      prawdziwym i wiernym wyznawcą TWA jest Homohedonistus, który niestety nigdy się
      o tym nie dowie. Wypijmy więc jego zdrowie!


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4613241
    • forumowatelenowela Co dzień wyzwania - Huney 15.02.03, 20:24
      Co dzień z grubej rury. Życie kopie w obwisły od siedzenia przed telewizorem
      tyłek i nawet nie przeprosi. Codziennie przepycha się łokciami, dokładając w
      ziobro, pcha się do przodu i po cholerę brnie pod górę, jak wygodniej tu
      pozostać, dokładnie tu – na kanapie, zalewając browarem kolejny nieudany
      wybryk uśpionej i rozleniewionej ambicji. Kto zresztą wymyslił to pojęcie,
      słowo, czy – jak by to ładnie, psia kostka ,i ujął wykształcony kuzym, patrzą
      zza szkieł grubości centymetra- termin? Chyba następny taki, który na
      wymyślaniu skończył, pewnie też ledwo zipiąc po procencie.
      No i proszę. Wchodzi taka Pizmak i czepialska wrzeszczy, żeby puszki na skup
      złomu wynieść. Fałsz, fałsz i obłuda! Jak chciałem z dobrym uczynkiem wynieść
      tez jej metal, to ona nie pije, ona święta1 Ciekawe, od kiedy świat kręci się w
      lewo. Dobra, dobra, już to zbieram.
      Nie cierpie tego miasta. Charczące spalinami auta zatruwając niszczą
      zdychające ostatki tak zwanej zieleni. Własciwie, to już szażyzna, wszędzie
      kurz i proch; dużo prochu. Zdenerwowany zaciągam się papierosem, po czym nagle
      spostrzegam Vulture`a. Idzie ponury wzdłuż chodnika. Ręce w akcie buntu głęboko
      wbite w kieszenie, spojrzenie spode łba, włosy w nieładzie, nastroszone jak
      zwieńczenia stodół. Ponoć rozstał się ze szczotką- postanowił po kolei
      przełamywać obyczaje. Niewesoło. Zaciągam się po raz ostatni, po czym doganiam
      go, w biegu wyrzucając niedopałek. Nie lubi jak palić, a ja ostatnio obiecałem
      mu skończyć z krepującymi wolę nałogami. Niech w tych aktach nieobyczajności
      nie będzie biedak sam.
      Naturalnie niósł nowe płytki. Nie wytrzymałem, musze je zobaczyć, chociaż
      dotknąć, napawać oczy błyskiem tęczowych refleksów- taka tam celebra. Za namową
      kolegi poszedłem z nim do naszej kafejki klubowej- już nie knajpki, bo wiecie,
      jaki się zrobił ostatnio Vultur Muza była przednie, towarzystwo w dechę, tylko
      akcentu w szklanicach zabrakło, no ale niedługo wracam do chaty, da się
      przeżyć. Piliśmy wszyscy bardzo przykładnie soczki a pomarańczy i grejpfruta,
      Madee proponowała jeszcze cos z gruszki, ale nikt nie miał czasu jej
      poświęcać uwagi, bo okazało się , że Nikka ma dzisiaj swoje urodziny- i tylko
      szkoda, że Vultur zabronił w jego obecności spełniać tradycyjne setki. Teddy i
      Ilhan zjawili się nagle nie to z dziupli nie to z nory i pokazali cały arsenał
      ruskich bombonierek- petardy różne i podłuzne, w ciapki i w kropki, jasna
      sprawa, wszystko na cześć Nikki. Gdyby nie entuzjazm panien, w składzie-
      Mallina, N_eska. Madee, huney, dziewczyna_Mickiewicza i sama solenizantka-
      byłbym im odradzał, ale skoro ich nie przestraszy hałas, warto by się skupić na
      odpalaniu.
      Po wytaszczeniu całej artyleryjki na plac przed knajpą, po zbiciu się w gromady
      tłumu gapiów i przechodniów, Miecio wpadł na genialny pomysł- żeby wykorzystać
      maksimum efektu należy w każdej puszce po pivie umieścić jedną petardę ruskich.
      No przecież; łażę z tym sztucznym kompostem w reklamówce, widzisz Piżmak, jak
      ty to składnie myślisz!
      Natychmiast przystąpiono do konstrukcji projektu- do każdej puszki wrzucano
      jedna odpalaną pete, a żeby było więcej huku- jak święto to święto!- bez
      ustanku wszyscy ładowaliśmy te petardy w te puszki, potem hop! Na trawnik nimi,
      byle dalej i czekać rezultatu. Co to się narobiło! Poszły wszystkie puszki,
      nawet nie starczyło, to zaczęliśmy odpalać petardy na surowo, jedna za drugą-
      jak święto to święto! Nikka była zachwycona, bo nagle na jej cześć zawyły
      syreny. Ludzie tak jak przedtem stali tak się rozpierzchli, a my nie chcąc być
      gorsi też daliśmy chodu, potykając się puste bateryjki, porzucony balast,
      robiąc więcej tumultu niż wybuchy. Nieźle, prawdziwy pościg, nie trwał długo,
      bo wszyscy poczuliśmy znużenie. Zaproponowałem mały azyl w domu. Piżmak
      zrobiła aranż napitku, nie pytając o fundusz z puszek- bardzo dobrze, niech
      wie, szcza mowa, że sam dbam o swoje sprawy. Małe i duże.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4637054
    • forumowatelenowela Rejs - Astir 15.02.03, 20:25
      A lato tego roku było piękne choć upalne, drobinki kurzu lśniły wszystkimi
      barwami tęczy wirując do rytmu przesuwających się z wolna po jezdniach sznurów
      samochodów i lawirujących pomiędzy nimi eko - rowerzystami, zazdrośnie
      zerkających na ponuro - przyciemnione i klimatyzowane auta. Matki z trudem
      pchały wózki ze swoimi maluchami w pogłębiających się pod wpływem upału
      asfaltowych koleinach, byznesmeny dawno już pozbywszy się marynarek, luzowali
      krawaty, rozpinali guziki kamizelek marząc o mocno schłodzonej szklance piwa...
      Teddy4 wyglądał z 12 - tego piętra swej klitki nazywanej biurem a refleksy
      promieni słonecznych, odbijających się od szyby monitora, skłaniały go do
      chwilowego co prawda, ale jednak spojrzenia na realne życie, toczące się i
      pocące gdzieś tam - hen na dole. Czy to było nagłe lśnienie słońca czy też
      niespodziewane połączenie przeciążonych forami synaps? - tego nie wie nikt -
      ale myśl wykluła się cudna i nagła w swej prostocie: słońce, woda, wakacje,
      taniec i śpiew - zlot Forum Muzyka!
      --------------------A statek sobie płynął...-------------------------
      Pal licho książki i wykłady - dziewczyna mickiewicza zrobiła sobie letnie
      wagary od myślenia, wyginając się na naprędce przygotowanym parkiecie do tańca,
      odziana w piękną groszkowaną sukienkę i martensy na nogach, które co prawda z
      lekka przeszkadzały Munky'emu, próbującymi za nią nadążyć, ale zmilczał cisnące
      się na usta słowa - chwilo trwaj! było w tym momencie jedynym hasłem, które do
      niego przemawiało. Otarł więc pot spływający na oczy i dalej przytupywał za
      dziewczyną w rytm kujawiackich przyśpiewek.
      Nefil, z telefonem przy uchu, próbował - pomimo wszechpanującego hałasu -
      omówić z krawcem szczegóły szytego właśnie smokingu na uroczystość rozdania
      Oscarów, dokąd - jako producent siedmiokroć nominowanego do nagrody filmu -
      miał chyba prawo pojechać...ech, to prawo, dobrze, że za granica mają
      luźniejsze do niego podejście...
      Ilhan milczał, lecz jego wzrok mógłby spopielić nefila, gdyby tamtemu udało się
      choć na chwilę zejść z obłoków: przecież to on był reżyserem! to on powinien
      błyszczeć w świetle reflektorów, to na nim, idacym po czerwonym dywanie,
      powinny się skupiać soczewki kamer fotoreporterów! A przecież dał tej małej
      tylko jedną noc - pechowa 13 - tka! ech, to prawo...
      --------------------a statek płynął dalej...----------------------------
      Janek0, przeklinając w duchu pomysł doradców od imidżu korzystania z
      solarium na przednówku, perrorował jednocześnie z właściwą sobie swadą na temat
      pomusłu rozszerzenia blokad dróg w okresie letnim. Te tłumy wakacjonowiczów
      uwięzione na bezdrożach topiącego się asfaltu, te puszki para - sardynek,
      pęczniejące w słońcu: wylewy, zawały, płacz dzieci! Czy takie widoki nie
      wpłynęłyby na dofinansowanie udoju każdego litra mleka przez unię? Póki co,
      miał przed sobą widok martolki, słuchającej go z półotwartymi w zachwycie
      ustami, w oszołomieniu przedziwnym a widok kropli potu, spływający w dekold jej
      bluzeczki sprawił, że zaczął niespodziewanie dla samego siebie coś o właściwych
      kobietach na właściwych miejscach, luzując niejako odruchowo czerwono - biały
      krawat...
      Ojciec cze67 z siostrą piżmak podkasawszy sutanny analizowali pomysł
      utworzenia kolejnej stacji radiowej i telewizyjnej - musieli tylko szybko
      wymyśleć ustronne miejsce na przechowywanie bonów prywatyzacyjnych, zbiorowych
      petycji, wyrazów protestu i darów nieopodatkowanych - obecni prawnicy i
      księgowi nie byli w stanie poradzić sobie z zalewem dóbr wszelkiej maści - ktoś
      tam miał co prawda pomysł wykorzystania byłego ministra zdrowia - gregora - na
      stanowisku rzecznika d/s finansowych, który uświadomiłby delikatnie emerytom i
      rencistom konieczność wpłacania żywej gotówki na oprocentowane konto ojca
      zamiast przesyłanych w kopertach obrączek, zegarków i czeków, ale na razie był
      to pomysł nierealny: eks - minister gregor pod opieką przedmaturalnej
      pielegniarki nikki przebywali aktualnie na turnusie rehabilitacyjnym w
      Tanzanii, lecząc nabytą w trakcie kadencji dyskopatię L5 - S1. Ojciec cze67
      jednego był pewien - wyTRWAM!...
      -------------------------statek płynął dalej...-------------------------
      Wice - minister pracy homohedonistus z właściwą sobie swadą roztaczał przed
      kiwającymi z aprobatą głowami ariciem, Asem i mieciem4 wizję projektu
      przeciwdzałania bezrobociu: utworzenuie specjalnych stref ekonomicznych -
      dzielnic z czerwonymi latarniami - możliwosć skorzystania z 22% ulgi przy
      zakupie kart abonamentowych dla tubylców i 1% dla przyciągnięcia kapitału
      dewizowego oraz możliwość wejścia za złotówkę aka członków rad nadzorczych.
      Tak miecio jak i As oraz aric wyrazili gorący entuzjazm dla bezpłatnego udziału
      w pracach komisji rekrutującej kandydatki do zawodu i wydawanie im certyfikatów
      jakości 'Teraz Polska'. Uwagę HH o konieczności corocznego testowania
      dziewcząt przyjęto jednogłośnie, bez dyskusji w podkomisjach. Przysłuchujące
      się obradom nesca i madee próbowały zgłosić poprawkę do ustawy, rozszerzającą
      pojęcie 'kandydatki' o 'kandydata', lecz ze względu na brak poparcia ze strony
      odpowiedniego lobby pomysł ten został odrzucony, jako nie zgłoszony do porządku
      obrad....
      ------------------------statek płynął...----------------------------
      dwa leżaki na pokładzie, częściowo skryte cieniem pasiastych parasoli
      luukasz 4: ciepło..
      teddy4: no..

      cisza, lekki szmer fal
      luukasz4: gorąco..
      teddy4: no..

      słońce chyli się w kierunku zachodu, szum fal
      teddy4: może pójdziemy do innych?
      luukasz4: dla mnie to oni za mądrze gadają...
      teddy4: no..

      szum fal, mewa siada na maszt
      luukasz4: pić się chce
      teddy4 ostrożnie ciągnie za przywiązany do przegubu sznurek i po chwili trzyma
      w ręku ociekającą wodą butelkę 'Chopina'
      luukasz4: po coś kupował tego muzykanta, trza było 'wyborową'!
      teddy4: e tam, raz się płynie...
      ---------------------------------------
    • forumowatelenowela directed by: sir Richard Attenborough - Munky 16.02.03, 13:05
      odcinek ten został zalecony przez MEN ustawą z dnia 11.12.2002 jako progrma
      edukacyjny na lekcjach biologii w 2 klasie gimnazjum o profilu ogólnym.


      Teddy przedstawia życie niedźwiedzia w polskich Tatrach, zaprzyjaźnaia sie
      nawet z samicą o wdzięcznym imieniu Kruszyna, która pozwala jako jedynemu z
      ludzi zbliżyc sie Teddy'emu do małych niedźwiedziątek. Teddy przygotowuje sie
      równiez do wyprawy na Alaske gdzie poznamy zwyczje białych niedźwiedzi.
      Martolka zostaje wysłana do Norwegii, gdzie zajmuje sie fauna i florą fiordów
      norweskich, oraz uczestniczy w ekscytującej wyprawie kutrem na pomoc rannemu
      humbakowi który zabłądził na Morzu Północym.
      Miecio pokazuje fascynująca faune wyspy Wolin, m.in. ujmujące swym wdziękiem
      paprocie ora wspaniałe wydmy kryjące wiele małych gadów i płazów.
      Munky spędza juz 3 miesiąc na poznawaniu życia małp w północnym Kongu, małe
      stadko składające sie z 10 samic i 4 samców tak bardzo przyzwyczaiło sie do
      Munky'ego że tarktują go wręcz jak członka grupy. Widzowie zaczynają sie
      niepokoic czy aby Munky nie za bardzo poczul sie małpą.
      Piżmak przedstawia pełne piękna życie zwierząt futerkowych, jej specjalnością
      są anegdoty o życiu piesków preriowych - m.in zadziwia widzów niesłychną
      orientacją w życiu godowym i seksualnym tych małych, ale jak intersujących
      stworzeń.
      Aric próbuje przywrócić do życia małe stadko świataków (nie mylic ze
      świstakami) w łódzkich parkach, co mimo niesprzyjajacych warunków w tym mieście
      dla tego stworzenia udaje mu sie, samczyk wraz z samiczką wykopuja norke w
      dzielnicy Widzew.

      Odcinek kończy sie sceną, w której Coal Chamber wraz z ziomalami z Retkini
      próbuje złapac świataka co, ku wielkiej uciesze widzów, mu sie nie udaje; w tle
      słychac piosenke Martyny Jakubowicz.....


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4651745
    • forumowatelenowela Folwark zwierzęcy - Piżmak 16.02.03, 14:40
      Folwark zwierzecy, rez. Michal Sumiński
      (Ilhan, jak nie wiesz, kto to jest to spytaj rodzicow)

      W swojej gawrze na skraju lasu Stary Niedzwiedz (w tej roli teddy, bo ktoz by
      inny?) budzi sie gwaltownie ze snu zimowego. Przez cale pol roku snil mu sie
      koszmar: biegajace bezladnie szukajace czegos szalone pizmaki (te role gra
      pizmak as herself, niestety, rola tylko epizodyczna). Mis zauwaza, ze zniknela
      jego zona, zmyslowa mloda niedzwiedzica (neska) oraz ich syn, zbuntowany
      nastolatek, urwis (cze67), z ktorymi jeszcze szesc miesiecy temu zasypial na
      wspolnym poslaniu.
      Teddy postanawia odnalezc zone i dziecko. Jego przyjaciel bystrooki Golab (w
      tej roli vulture w pelnej charakteryzacji) dowiaduje sie, ze zone porwal
      cyniczny Rosomak (gregkor), byly funkcjonaruiusz sluzb specjalnych wraz ze
      swoimi zausznikami: krwiozerczym Tapirem (greg), bezlitosnym Mrowkojadem
      (janek0) i mlodym, ale jakze zepsutym Kangurem (ilhan).
      Po co? Chca w ten sposob zmusic Starego Niedzwiedzia, zeby sprzedal swoj
      kawalek lasu. Maja zamiar zbudowac tam fabryke zmutowanych krasnali (coal c.),
      ktore pomoga im w opanowaniu tej czesci swiata. Za poczynaniami Rosomaka moze
      stac tylko jedna osoba: nie znajaca listosci i skrupulow, ex striptizerka
      Lisica (nikka), w ktorej Rosomak jest zakochany do szalenstwa. Lisica
      nienawidzi Niedzwiedzia, gdyz ten pogardzil kilka lat jej względami, tlumaczac,
      ze Mis z Lisem.... nie moga....no, wiadomo... Od tamtego czasu Lisica
      nienawidzi z calej duszy.
      Do misji ocalenia zony i dziecka dolacza Jelen (w tej roli jasiek, bo ktozby
      inny), Zdziczaly Pies, Ktory Jezdzi Koleja (miecio), Swistak (aric, nie mylic
      ze swiatakiem), Puma (martolka), Yetti (loveletter) i Wilczyca (madee). Po
      drodze do Rosomaka przezywaja mnostwo zadziwiajacych przygod i zdarzen, a
      widzowie maja okazje widziec jak zachwuja sie dzikie zwierzeta w ich naturalnym
      srodowisku.
      Banda Starego Niedzwiedzia dociera w koncu do gniazda Rosomaka. Rozgrywa sie
      bitwa. Stary Niedzwiedz zostaje ranny w lape, ale zwyciestwo: jego zona i
      dziecko odzyskuja wolnosci. Lisica z Rosomakiem i ich zausznicy, przegrani,
      musza uciekac z Lasu.
      Chroncie przyrode, drogie dzieci. Dobranoc


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4652422
    • forumowatelenowela Pojebajka - Vulture 16.02.03, 16:14
      Dawno temu w małej chatce w lesie, mieszkała mała dziewczynka, zwana przez
      wszystkich Czerwonym Piżmaczkiem. Mieszkała z rodzicami, Gregkorem i Neską.
      Pewnego dnia zaniemogła jej babcia, Nikka, mieszkająca na drugim końcu lasu.
      Nikka zaczęła słuchać Ich Troje i potrzebna była natychmiastowa interwencja.
      - Masz tu płytę Petera Gabriela - powiedziała do córki Neska- i zanieś babci,
      puść jej, to jej przejdzie.
      - I nie zaczepiaj zwierzątek w lesie, bo Cię pogryzą albo co - dodał tata
      Gregkor.

      Piżmaczek ruszyła więc do babci z koszyczkiem, wypełnionym piwem i płytami
      Petera Gabriela. Szła sobie spokojnie, aż nagle drogę zastąpił jej straszny
      wilczur Miecio.
      - A dokąd to, panienko? - spytał Miecio Piżmaczka.
      - Ja, ten tego, do babci, bo chora jest i jej niosę eeee... książeczkę do
      nabożeństwa i opłatek.
      - A gdzie babcia pomieszkuje? - Miecio był coraz bardziej dociekliwy.
      - Aaaa nie mogę powiedzieć, mama prosiła, żebym nie mówiła, że na
      Marszałkowskiej 27 m.41 wejście od podwórka - odpowiedziała rezolutnie
      Piżmaczek i, nim się obejrzała, wilka już nie było.

      Podczas gdy Piżmaczek dreptała leśną dróżką do domku babci, wilczur Miecio
      poleciał tam na skróty swoją tajną leśną kolejką, połknął babcię w całości i
      przebrał się w jej piżamę i czepek, a następnie oczekiwał na Piżmaczka. W końcu
      dziewczynka dotarła do domku babci, weszła i od razu poczuła się nieswojo.
      Babcia miała nieco inną cerę i w ogóle wyglądała jakoś inaczej.
      - Babciu, a dlaczego masz takie wielkie uszy? -spytała Piżmaczek.
      - Oj, dziecko, to od Rachmaninowa.- odpowiedział Miecio przebrany za Nikkę.
      - Babciu, a czemu masz takie wielkie oczy? - pytała dalej dziewczynka.
      - Oj, dziecko, to od oglądania "Maxima" z Christiną Aguilerą, droga wnusiu...
      - Babciu, a dlaczego masz takie wielkie zęby? - zadała swoje ostatnie pytanie
      Piżmaczek, o czym Miecio rzucił się na nią i połknął ją w całości. A potem
      usnął.

      Tak skończyłaby się ta historia, gdyby nie dzielny myśliwy Cze, dziarski 67-
      latek, który akurat spacerował po lesie i usłyszał odgłosy chrapania,
      dochodzące z domku babci.
      - "Chyba ma kobita ciężki sen" - pomyślał i postanowił zajrzeć do środka. Gdy
      dostrzegł śpiącego Miecia, od razu domyślił się, o co chodzi.
      - O, ja Ci dam, ty łajzo, połykać niewinnych ludzi! - krzyknął Miecio i włożył
      do odtwarzacza swą tajną broń, najnowszy album Phila Collinsa "Testify".
      Wilczur Miecio zbudził sie, posłuchał chwilę, następnie zrobił się zielony i za
      chwilę zwrócił w całości i babcię Nikkę i Czerwonego Piżmaczka, a następnie
      uciekł z wyciem i z podwiniętym ogonem.
      Dzielny myśliwy cze zamienił płytę PC na PG i razem z ocalonymi i wdzięcznymi
      Nikką i Piżmaczkiem zabrał się do konsumpcji przyniesionego piwa. Nikka od razu
      ozdrowiała, a potem wszyscy trzeźwieli długo i szczęśliwie....

      koniec


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4652935
    • forumowatelenowela Obsługiwałem angielskiego króla - Astir 19.02.03, 12:51
      I nastała ta z dawien zapowiedziana pamiętna środa w Jazzgocie odświeżonym
      wypucowanym do ostatniej złotej łyżki znalezionej w kolanku zlewozmywaka i od
      świtu środkowo-tygodniowego szronem ubielonego każda myśl i czyn w ruch
      przyspieszony wprawione skupiły się na oczekiwanym mogącym dać ukojenie od
      zwrotów codziennych w mięśniach bólem fizyczności swej przeciążonych. Niektórzy
      taksówkami wynajętymi na czas nieterminowy inni pociągami super-osobowymi lub
      autobusami linii podmiejskiej, lecz byli i dumni posiadacze mustangów
      narowistych - wszyscy spieszyli z tłumoczkami niepozornymi bądź neseserami
      nader wypchanymi w kierunku znanym a cel by jeden - nikka urodziny swe
      obchodząc pragnęła z bractwem forumowym podzielić się radością uzyskania
      pełnoletności co było warunkiem koniecznym acz niekoniecznie wystarczającym do
      bycia zaliczoną w poczet szanownego grona TWA.
      Gwar dźwięków przeróżnych i głosów charmider rozświetlił pomroczność w
      Jazzgocie przy dużym udziale rozpakowanych w czas ten pakunków przemyconych
      mimo groźnego cyber-cerbera. A gregkor, który do końca nie wiedział czy być uda
      mu się na ten czas, wdziękiem swym i muzycznym uśmiechem rozmowę przeprowadził
      z obsługą. Zjawiła się misa ogromna w szkle swym kryształ trunków przeróżnych
      odbijająca - ach, czegóż tam nie było...veuve clicot perlisty, martel i
      hennessy omszonego ciepła udzielające, highland cream i chivas regal zdradliwe,
      rum i metaxa złociste oraz piwo - to lajtowe słomkowe, odświeżenie w dzień
      parny dające i portery gęstością swą i czernią rozgrzewające w rytm szarości
      jesienno-zimowych. I stanęła ta misa bogactwem swym pełna budząc gamę uczuć
      powstałą, paletą kolorów i możliwości niezmiernych. Ktoś dorzucił brzoskwini
      kilka ćwiartek skroiwszy, ktoś inny cytrynę - witaminy poranne, te sole
      spłukane uzupełnić wszak trzeba w przewidującym czasie porannym...
      Pierwszy luukasz nie zdzierżył: harmonijką nut kilka spragnionemu towarzystwu
      zaświergotał a do niego wnet Basstard dołączył i w tych dżwiękach stłumionych
      swym niszowym nastrojem Jazzgot zastygł w milczeniu wzruszony. Lecz nie czas to
      był na dotyk wspomnień ponurych! Argus przebiegł palcami nadając swym strunom
      rytm południa gorący i zaiskrzył tym resztę w swym zdziwieniu zastygłych. ilhan
      bębnów głos dodał dudniący miarowo, As talerzy wnet metal przyłączył solowy
      puszczając z rzadka na znak pewnie tajny tamburyn srootootoo. I pobiegły te
      nuty uwolnione radością roziskrzając powietrze ciężkawe od zmroku, rozpalając
      natchnieniem improwizacji ziszczając sny i marzenia!
      Temat splatał się jeden zataczając gdzieś woltę z drugim podanym dźwięków
      zbieżnością. Może było tam 'into the groove' któż zgadnie i po co? może 'blue
      monday' kusiło do tańca, dość że usiedzieć sposobu nie było. I loveletter się
      podniósł i mikrofon wziął w rękę barytonem swym pulsu dodając lecz madee
      dobiegła krokiem z lekka tanecznym i wokalem swym wsparcie też dała. Odrzucając
      opory wynikłe z niewiary starshine więła gitarę i w te dżemy leciutko wplotła
      finezyjnie 'balladę o krzyżowcu' tęsknie i przewrotnie.
      I nogi już biegły od stolików wyrwane i raniona spokój swój dawny staciły.
      Powściągliwość i poza skrzydłami wentylatora uleciały spłoszone zostawiając tę
      radość wzbudzoną w każdym mięśniu i ścięgnie które tylko czekały na podane im
      nuty i brzmienia pulsujące swym łkaniem wołające o jeszcze! o więcej! wirowało
      już wszystko w jazzgocie już nocnym, nawet piżmak wołanie usłyszał i zakręcił w
      tym wirze natury niezmiernym...

      Gdy całe towarzystwo zajęte było parkietem i sceną, z czeluści szklanej misy
      wynurzyła się ciemna postać. Chyłkiem zdążając w stronę drzwi ewakuacyjnych,
      odczepiła po drodze niewielkie przedmioty, znajdujące się wśród ozdób lokalu.
      Gdyby nie wszechpanujące dżwięki, moglibyście usłyszeć słowa, wypowiedziane
      ponuro-brzmiącym półgłosem:
      - Aaaa...poczekajcie tylko do jutra...sami zobaczycie, co to jest sława i
      wielbicielki...ciekawe, jak wy sobie poradzicie z listami od nich, ha!!!

      Oczywiście był to Mariusz vel CC vel le_golas vel...tak, poznaliście pewnie po
      niemieszczącym się do kaptura płetwonurka mokrym dredzie koloru zmokło-
      blond...vel Robert Leszczyński we własnej osobie, który pozbierawszy ukryte
      mikrofony i mikrokamery spiesznie opuszczał jazzgot, by zdążyć rozesłać kopie
      tych materiałów do wszystkich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. A samemu
      sobie chciał przyznać główną rolę w odkryciu nowego stylu muzycznego: hard
      techno-emotroniczną operę. Tylko za cholerę nie wiedział, co to jest
      vocoder...


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4684369
    • forumowatelenowela O7 zgłoś się! - Teddy 22.02.03, 14:58
      Z Londynu do pracy w WUSW (Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych)wraca porucznik
      Sławomir Teddewicz. Jego irchowa kurtka, falka nad czołem i ogólny wygląd
      socjalistycznego macho, który jednak widział Zachód robią piorunujące wrażenie
      na damskiej części obsady. Po kolei porucznikowi Teddewiczowi ulegają :
      prokurator Madee, sierżant Piżmak, psycholog Elentarii, motornicza Nikka i
      bufetowa Justyna. Nadchodzi jednak czas prawdziwego działania - na odprawie u
      pułkownika Cze-ladki, który jak zwykle zanim przystąpił do rzeczy przez pół
      godziny snuł opowieść o zespole The Beatles, Teddewicz otrzymuje zadanie
      rozpracowania gangu, który regularnie włamuje się do magazynów firmy
      fonograficznej Tonpress. Cały nakład ostatniego singla Zdzisławy Sośnickiej
      zamiast trafić do państwowej sieci dystrybucyjnej znalazł się w nielegalnych
      punktach sprzedaży singli i pocztówek dźwiękowych. Teddewicz i asystujący mu
      porucznik Aszczuk penetrują to podejrzane środowisko. W wyniku działań
      operacyjnych porucznik Aszczuk ustala, że nielegalni handlowcy spotykają się w
      warszawskiej dyskotece Piekarnia. Aszczuk nie zostaje jednak wpuszczony do
      Piekarni, natomiast światowiec Teddewicz skutecznie uwodzi selekcjonerkę Eskę.
      W drodze powrotnej z Piekarni do WUSW porucznik Aszczuk wygłasza tezy o zgubnym
      wpływie muzyki rockowej na młode pokolenie i zarzuca Teddewiczowi, że nie dość
      skutecznie walczy z wrogiem ideologicznym atakującym społeczeństwo polskie
      gitarą elektryczną.
      Selekcjonerka Eska wskazuje jako podejrzaną postać kierownika łódzkiego
      salonu "Ruchu", Lovelettera. Przyciśnięty do muru Loveletter zeznaje, że
      250.000 szt. poszukiwanego singla Sośnickiej przywiózł mu konduktor pociągu
      Warszawa-Szczecin, niejaki Miecio. Niestety, przybywszy do kawalerki Miecia
      funkcjonariusze WUSW zastają już tylko jego zwłoki. Jedynym śladem jest mała
      kartka z narysowanym prawdopodobnie przez zmarłego ptakiem. "To orzeł? " pyta
      porucznik Aszczuk. Wezwany ornitolog Janek0 stwierdza autorytatywnie : "To
      sęp!".
      Penetrując kartoteki WUSW, sierżant Piżmak natrafia na dobry trop. Po analizie
      wszystkich informacji okazuje się, że za popełnione przestępstwa odpowiada gang
      Sępa kierowany przez pochodzącego z Chomiczówki recydywistę Vulture. Ten
      ostatni jednak jest nieuchwytny. Porucznik Teddewicz w ramach swych kolejnych
      podbojów poznaje studentkę Martolkę i przypadkiem odkrywa, że studiuje ona z
      młodszym bratem Vulture - Ilhanem. Zagrożony odebraniem stypendium naukowego
      Ilhan wydaje swojego brata w ręce WUSW.
      W ostatnich scenach zrozpaczony Ilhan woła z chodnika ul. Rakowieckiej do
      osadzonego w areszcie śledczym brata "Ziomalu musiałem!" a porucznik Teddewicz
      szaleje na koncercie zespołu KOMBI.


      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4713944

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka