vulture
12.03.03, 17:22
Wiem, że wątki, dotyczące w jakimś tam stopniu przemijania (czyli nas
wszystkich, jakby nie było) wywołują różne refleksje, czasem niepokój i
smutek, czasem złość...
Powszechnie znanym jest fakt, iż na starość obniża się i niszczy głos.
Doświadczyli tego boleśnie m.in. Robert Plant, Ian Gillan czy Greg Lake. Ale
są tacy wykonawcy, którzy mimo wieloletniej działalności zachowali wspaniałą
formę wokalną. Tacy, których głosy towarzyszą nam od dawna i którzy mają te
głosy prawie tak dobre, jak lat temu trzydzieści. Moje typy mistrzów dbania o
ten najcenniejszy instrument muzyczny to:
John Wetton
Ronnie James Dio
Jon Anderson
kto jeszcze? Zaznaczam, że interesują mnie tylko artyści, będący od co
najmniej ćwierć wieku na scenie.
Celowo wymieniam posiadaczy wokali melodyjnych, a nie skrzeczących typu Neil
Young, Bob Dylan czy Tom Petty lub jakichś ekstremalnych metalowców. Tu się
nie miało co zepsuć.