Ludzie kochani! Przejmujecie się występem zespołu Ich
Troje, a nie zwracacie uwagi na to co naprawdę
odsłania konkurs Eurowizji!
W sobotę przekonałem się, że w dzisiejszych czasach
nie chodzi już o muzykę i czerpanie z niej radości.
Konkurs okazał się jednym wielkim politycznym
targowiskiem, przestała się liczyć piosenka, liczy się
tylko to, kto na kogo odda głos. I wchodzą tu tylko
aspekty geopolityczne.
Już w trakcie trwania programu komentator sugerował,
że wielką niespodzianką byłoby, gdyby sąsiadujące ze
sobą państwa nie zagłosowałyby na siebie. A przed
chwilą pan M. Wiśniewski wygłosił wzruszające
przemówienie w TV, w którym uznał, że Polacy powinni
zagłosować na Niemców gdyż to przecież nasi serdeczni
sąsiedzi, których tak uwielbiamy (muzyczną kwestię ich
wystąpienia odkładając na drugi plan). Z kolei decyzję
Rosjan tłumaczy się ich niechęcią do naszego narodu,
któremu bliżej już do Zachodu niż do Wschodu Europy.
Wniosek jest jeden: muzyka nie jednoczy narodów, a
jedynie uwypukla stosunki panujące między narodami.
Smutne, lecz prawdziwe...