Gość: Joseph
IP: *.walbrzych.dialog.net.pl
04.07.03, 15:22
Witam,
Chciałem się dowiedzieć co sądzicie na temat instrumentów klawiszowych i
oczywiście muzyków na nich grających.
Ja bardzo lubię brzminie niemal wszystkich instrumentów klawiszowych.
Napisałem niemal, ponieważ cześć syntezatorów (zwłaszcza tych używanych w
latch 80) brzmi nad zwyczaj płasko i plastykowo.
Najprzyjemniejsze niewątpliwie są wszystkie analogi. Moimi osobistymi
faworytami są Moogi, Melotrony, Hammondy, fortepian Fendera, fortepain.
Instrumenty te bardzo wzbogacają brzmienie całego zespołu. Utwory stają się
ciekawsze w warstwie instrumentalnej, mniej monotonne. Klawiszowcy podczas
koncertów mogą wielokrotnie i natychmiastowo "przeskakiwać" z jednego
instrumentu na drugi, lub grać na dwóch róznych instrumentach (oczywiście
tylko klawiszowych, chodzi tu bardziej o rodzaj, typ) nie jest to dla nich
żadnym problemem. Stąd m. in. buerze się to bogactwo brzmienia. Zresztą
mellotron robi wrażenie niemal na wszystkich, w sposób wręcz doskonały
zastępuje całą sekcję instrumentów smyczkowych. Wspaniałe "kosmiczne" dźwięki
różnego rodzaju Moogów wprawiają w osłupienie

, a przecież ten instrument na
szeroką skalę jest używany od początku lat 70, i do dziś dnia nie ma
syntezatora o bardziej niesamowitej barwie. Bardzo żałuję, że w ostatnich
latach nastąpił odwrót od instrumentów klawiszowych. Bardzo niewiele nowych
zespołów (powstających pod koniec lat 80, lub na początku 90) ma w swoim
składzie regulrnego klawiszowca, a jak już ma to jest to typowy ściemniacz,
który coś tam naciska i nawet czasami coś słychać

i oczywiście wszystkie
analogi poszły w odstawkę.
Teraz kilka słów o ludziach grających na instrumentach omawianych w tym
wątku

. Wymienię muzyków którzy są niemal wirtuozami np. K. Emmerson, P.
Moraz, R. Wakeman, czy też T. Banks . Każdy z tych muzyków odgrywał, bądź
odgrywa bardzo dużą rolę w zespole, w którym grał/gra. Panowie ci nie byli
tylko tłem w zespołach. Brzmienie takich zespołów jak Yes, Genesis jest w
znacznej mierze oparte na instrumentach klawiszowych. Klawisze jeszcze
większą rolę miały W EL&P, w zespole w którym nie było gitarzysty(nie licząc
basisty

, były instrumentem zawsze przewodnim, prowadzącym. Co ciekawe w
EL&P w ogóle nie odczuwa się braku gitary, odnoszę nawet wrażenie, że gdyby
tam był gitarzysta to psuł by ten niepowtarzalny klimat i urok zespołu.
Ciekawym zjawiskiem jest popularnośc R. Wakemana, który w Polsce jest chyba
bardziej znany jako artysta solowy, niż muzyk niesamowitej grupy Yes.
Oczywiście można mieć pretensje, że każda solówka Wakemana to jakiś z
wyuczonych w konserwatorium pasaży, i każda solówka, improwizacja jest
podobna do innych, ale proszę mi pokazać kogoś kto szybciej potrafi od niego
zagrać w muzyce rockowej, zresztą do dziś używa oryginalnych moogów. Proszę
nie atakować mnie że jedynym moim wyznacznikiem jest szybkość, przecież każdy
z wymienionych wcześniej panów potrafi stworzyć niesamowity klimat grając
nastrojowo i bez szybkościowych fajerwerków.
Wyżej wymieniłem moich ulubionych klawiszowców, ale nie oznacza to, że tylko
oni potrafią grać. Jest jeszcze wielu bardzo dobrych muzyków np. J. Lord, M.
Fisher, J. Skrzek i wielu innych.
Jest też jeszcze grupa wspomnianych już wcześniej ściemniaczy, którzy
właściwie nic nie grają. Dotyczy to całej gamy keyboardzistów zespołów
metalowych i zespołów grających tzw. rock-gotycki, którzy w znacznej mierze
dostarczaja nam plastykowych chórów, syczeń, i orkiestracji na keyboardach
(pewnie Casio

które mnie smieszą a w zamierzeniu mają chyba przerażać. Do
tej grupy wrzucę jeszcze mojego "ulubionego" Kayea z Yes, oraz Wrighta z PF
(ostatnio przesłuchałem Atom Heart Mother [nie wiem co mnie podkusiło;] i
tylko się w tym utwierdziłem, że Wright należy do ściemniaczy).
Pozdrawiam!
Jos