Keyboardy itp., kilka zdań

IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 04.07.03, 15:22
Witam,


Chciałem się dowiedzieć co sądzicie na temat instrumentów klawiszowych i
oczywiście muzyków na nich grających.

Ja bardzo lubię brzminie niemal wszystkich instrumentów klawiszowych.
Napisałem niemal, ponieważ cześć syntezatorów (zwłaszcza tych używanych w
latch 80) brzmi nad zwyczaj płasko i plastykowo.
Najprzyjemniejsze niewątpliwie są wszystkie analogi. Moimi osobistymi
faworytami są Moogi, Melotrony, Hammondy, fortepian Fendera, fortepain.
Instrumenty te bardzo wzbogacają brzmienie całego zespołu. Utwory stają się
ciekawsze w warstwie instrumentalnej, mniej monotonne. Klawiszowcy podczas
koncertów mogą wielokrotnie i natychmiastowo "przeskakiwać" z jednego
instrumentu na drugi, lub grać na dwóch róznych instrumentach (oczywiście
tylko klawiszowych, chodzi tu bardziej o rodzaj, typ) nie jest to dla nich
żadnym problemem. Stąd m. in. buerze się to bogactwo brzmienia. Zresztą
mellotron robi wrażenie niemal na wszystkich, w sposób wręcz doskonały
zastępuje całą sekcję instrumentów smyczkowych. Wspaniałe "kosmiczne" dźwięki
różnego rodzaju Moogów wprawiają w osłupieniesmile, a przecież ten instrument na
szeroką skalę jest używany od początku lat 70, i do dziś dnia nie ma
syntezatora o bardziej niesamowitej barwie. Bardzo żałuję, że w ostatnich
latach nastąpił odwrót od instrumentów klawiszowych. Bardzo niewiele nowych
zespołów (powstających pod koniec lat 80, lub na początku 90) ma w swoim
składzie regulrnego klawiszowca, a jak już ma to jest to typowy ściemniacz,
który coś tam naciska i nawet czasami coś słychaćsmile i oczywiście wszystkie
analogi poszły w odstawkę.
Teraz kilka słów o ludziach grających na instrumentach omawianych w tym
wątkusmile. Wymienię muzyków którzy są niemal wirtuozami np. K. Emmerson, P.
Moraz, R. Wakeman, czy też T. Banks . Każdy z tych muzyków odgrywał, bądź
odgrywa bardzo dużą rolę w zespole, w którym grał/gra. Panowie ci nie byli
tylko tłem w zespołach. Brzmienie takich zespołów jak Yes, Genesis jest w
znacznej mierze oparte na instrumentach klawiszowych. Klawisze jeszcze
większą rolę miały W EL&P, w zespole w którym nie było gitarzysty(nie licząc
basistysmile, były instrumentem zawsze przewodnim, prowadzącym. Co ciekawe w
EL&P w ogóle nie odczuwa się braku gitary, odnoszę nawet wrażenie, że gdyby
tam był gitarzysta to psuł by ten niepowtarzalny klimat i urok zespołu.
Ciekawym zjawiskiem jest popularnośc R. Wakemana, który w Polsce jest chyba
bardziej znany jako artysta solowy, niż muzyk niesamowitej grupy Yes.
Oczywiście można mieć pretensje, że każda solówka Wakemana to jakiś z
wyuczonych w konserwatorium pasaży, i każda solówka, improwizacja jest
podobna do innych, ale proszę mi pokazać kogoś kto szybciej potrafi od niego
zagrać w muzyce rockowej, zresztą do dziś używa oryginalnych moogów. Proszę
nie atakować mnie że jedynym moim wyznacznikiem jest szybkość, przecież każdy
z wymienionych wcześniej panów potrafi stworzyć niesamowity klimat grając
nastrojowo i bez szybkościowych fajerwerków.
Wyżej wymieniłem moich ulubionych klawiszowców, ale nie oznacza to, że tylko
oni potrafią grać. Jest jeszcze wielu bardzo dobrych muzyków np. J. Lord, M.
Fisher, J. Skrzek i wielu innych.

Jest też jeszcze grupa wspomnianych już wcześniej ściemniaczy, którzy
właściwie nic nie grają. Dotyczy to całej gamy keyboardzistów zespołów
metalowych i zespołów grających tzw. rock-gotycki, którzy w znacznej mierze
dostarczaja nam plastykowych chórów, syczeń, i orkiestracji na keyboardach
(pewnie Casiosmile które mnie smieszą a w zamierzeniu mają chyba przerażać. Do
tej grupy wrzucę jeszcze mojego "ulubionego" Kayea z Yes, oraz Wrighta z PF
(ostatnio przesłuchałem Atom Heart Mother [nie wiem co mnie podkusiło;] i
tylko się w tym utwierdziłem, że Wright należy do ściemniaczy).

Pozdrawiam!
Jos
    • Gość: Lukas Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 17:06
      Ja osobiscie klawisze uwielbiam i wlasciwie nie slucham juz
      muzyki "bezklawiszowej" (chyba ze Iron Maiden smile). Wlasciwie zgadzam sie ze
      wszystkim ,co napisales."Sciemniacze" sa zalosni i wogole nie powinno ich byc.
      Co do spadku zainteresowania instrumentami klawiszowymi: w naszym kraju wplyw
      mialo na to niewatpliwie disco polo i obciachowe kapelki weselne ,ktore
      zniszyly wizerunek tych instrumentwow.Po prostu klawisze zaczely sie kojazyc z
      kiczem.Mysle ,ze za granica jest inaczej - tam caly czas ludzie pamietaja
      ELP,Yes czy Deep Purple i brzmienie instr.klawiszowych w tych
      zespolach ,natomiast dyskotekowe gowienka traktuja z przymrozeniem oka.Nasze
      spoleczenstwo jest niestety prymitywne i progresywne dokonania Niemena czy SBB
      sa pamietane tylko przez waska grupe sluchaczy (do tego nie bylo u nas wiele
      grup z pozadnymi klawiszami - zawsze byly to instrumenty drogie ,a komuna
      wiadomo,nie rozpieszczala).
      Natomiast obecnie widze duza poprawe .Niewatpliwie dzieki zespolom prog-
      metalowym ,typu Dream Theater ,Symphony X czy zespolom ze Skandynawii, ktore
      sprawnie zaadoptowaly instr.klawiszowe do muzyki metalowej ,co dalo w wiekszoci
      wypadkow swietny efekt.Takze zwykle rockowe zespoly coraz czescie maja
      juz "prawdziwego" klawiszowca , ktory sie nie obwala ,tylko
      porzadnie "miesza" ,przez co muzyka tylko zyskuje.

      P.s. Hehe,troche mnie nie bylo i widze ,ze niezly bajzel sie na tym forum
      zrobil.Dobrze ,ze znowu wyjezdzam i nie bede na to patrzec.


    • Gość: As Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.07.03, 17:47
      Twoja wypowiedź nacechowana jest dużą dozą subiektywizmu. Nie podobają mi się w
      niej 2 kwestie.
      1. Wcale nie uważam, że klawisze wzbogacają KAŻDY gatunek muzyki rockowej. Jest
      cała masa grup w których ich użycie jest niewskazane - czy wyobrażamy sobie
      AC/DC, RATM czy grupy punkrockowe z klawiszem ? (the Stranglers - wyjątek).
      Dobrym przykładem jest tu Iron Maiden - użycie syntezatorów rozmydliło i
      zamuliło charakterystyczne gitarowe brzmienie grupy. Tak więc nie ma co
      narzekać że wiele obecnie grających kapel nie posiada klawiszowca w swym
      składzie, lepiej wychwytywać perełki w rodzaju Dream Theater.
      Być może trochę opacznie zrozumiałem Twoje intencje, tak więc treści punktu 1.
      nie przyjmuj za bardzo do siebie.
      2. Piszesz z pogardą o grupach w których klawiszowcy nie prezentują
      skomplikowanych partii solowych. Jednak jest sporo wybitnych kapel, w których
      funkcja instrumentów klawiszowych sprowadza się do kreowania atmosfery, do
      wzbogacenia aranżacji utworów czy też ubarwienia nagrania nietypowymi
      brzmieniami czy dźwiękami. Jako przykład podam dwie z moich ulubionych kapel
      Faith No More i Rush. Nikt tam nie gra kilumetrowych klawiszowych solówek, bo i
      po co - a jednak wizja muzyki tych grup bez dźwięków istrumentów klawiszowych
      prezentuje mi się nieciekawie. Podobnie sprawa ma się z Pink Floyd - wiadomo że
      muzycy tej grupy nie należą do wirtuozów, ale R. Wright gra dokładnie tyle ile
      potrzeba, bowiem aby być dobrym i cenionym muzykiem nie trzeba wcale być
      wirtuozem ale wystarczy być osobnikiem obdarzonym dużą wyobraźnią muzyczną.

      Ja osobiście bardzo lubię instrumenty klawiszowe, sam sporo grałem kiedyś na
      pianinie i syntezatorze. Lubię nawet czasem dźwięki które niektózy określają
      mianem kiczowatych smile
      • Gość: Joseph Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.07.03, 00:01

        Na wstępie parę słów do wypowiedzi Lukasa.
        Rzeczywiście w ostatnim czasie można zaobserwować kilka niezłych zespołów,
        które nie spychają klawiszy na drugi plan. Do grupy tej zaliczyć można: Flower
        Kings, Transatlantic, Dream Theatre, czy też takie projekty jak Morte Macabre.
        Mam nadzieję, że będzie coraz więcej takich zespołów.




        Gość portalu: As napisał(a):

        > 1. Wcale nie uważam, że klawisze wzbogacają KAŻDY gatunek muzyki rockowej.


        Być może w swojej wypowiedzi poszedłem trochę za daleko. Rzeczywiście jest
        sporo bardzo dobrych płyt nagranych bez klawiszy, nawet znajdujących się w
        mojej kolekcjismile. Np. niedawny mój "nabytek" Robin Trower "Bridge Of Sighs".
        Zwykłe bluesy, zagrane przez trojkę muzyków (gitara, bas, bębny), ale jak
        wspaniale się tego słucha. Zresztą mam wrażenie słuchając tej płyty, że gra
        więcej muzyków niż tylko trójka. Na płycie tej jest niesamowity klimat i to bez
        klawiszysmile. Lub wspaniałe koncerty Cream, też trio, a na koncertach dawali
        nieźle czadu, improwizując sporo.

        Nie zmienia to faktu, że mi się po prostu lepiej słucha płyt zrealizowanych z
        użyciem instrumentów klawiszowych. Dużo szybciej się do nich przekonuję, na
        dłużej zapadają w pamięć i robią większe wrażenie.

        Odnośnie AC/DC. Z chęcią posłuchał bym co by wyszło gdyby zespół ten dorzucił
        jakieś klawiszewink. O zespołach punkrockowych raczej nie będę pisał, ponieważ
        nikogo nie chcę obrażaćsmile




        > 2. Piszesz z pogardą o grupach w których klawiszowcy nie prezentują
        > skomplikowanych partii solowych. Jednak jest sporo wybitnych kapel, w których
        > funkcja instrumentów klawiszowych sprowadza się do kreowania atmosfery, do
        > wzbogacenia aranżacji utworów czy też ubarwienia nagrania nietypowymi
        > brzmieniami czy dźwiękami.


        Owszem pisałem z pogardą o zespołach, ale zauważ proszę Asie, że wymieniłem tam
        dwa gatunki: Rock-Gotycki i Metal (a właściwie pewne jego odmiany). Swego czasu
        pewna znajoma próbowała we mnie zaszczepic miłość do muzyki tzw. Gotyckiej. W
        gatunku tym brzmień chóralnych (niezbyt przekonujacych), czy innych
        orkiestrawych (przecież nie orkiestrowychwink jest od groma, a nawet jeszcze
        więcej. Zresztą te chóry w gotyku to chyba nieodzowny element. Mnie to
        śmieszyło i tyle. To wszystko przez przesyt, bo co za dużo to niezdrowo. A by
        zrobić taki podkład, mierne zdolności w opanowaniu keyboarda w zupełności
        wystarczą.

        W gruncie rzeczy nie krytykuję wszystkich podkładów, wypełniających wyłącznie
        tło. Przecież cała pierwsza płyta KC jest oparta na wspaniałych partiach
        Mellotronu. A płyta ta to jedno z arcydzieł muzyki Art-rockowej.


        > Jako przykład podam dwie z moich ulubionych kapel
        > Faith No More i Rush.


        FNM prawie w ogóle nie znam więc nie mogę się ustosunkować. Za to podkłady
        klawiszowe Rush wyszły tylko na dobre. Do dziś dnia nie mogę się przekonać do
        płyty All The World`s A Stage. A takie np. Hemispheares, czy Farewell To Kings
        słucham z duża przyjemnością, na pewno na to wpływ mają pojawiające się gdzie
        niegdzie klawisze, ale ten zespół miał jeszcze jeden atut- świetny basista.
        Zresztą kiedyś bas był traktowany całkiem inaczej, miał większą rolę w zespole.
        Było słychać jego dźwięki, linie, melodie wygrywane na nim (czasami wręcz
        partie solowe). A w dzisiejszych zespołach bas jest sprzężony z basowym bębnem
        perkusji (takie odnoszę wrażenie) i bardzo często prawie w ogóle go nie słychać.
        Świetnymi basistami byli i są C. Squire, J. Wetton, P. Giles, G. Lee i wielu
        innych, ale to właściwie temat do innej dyskusji.



        > bowiem aby być dobrym i cenionym muzykiem nie trzeba wcale być
        > wirtuozem ale wystarczy być osobnikiem obdarzonym dużą wyobraźnią muzyczną.


        Swięte słowasmile, zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%.
        Zastanawiam się tylko czy można je podczepić pod PF ( i wydaje mi się, że chyba
        nie), ale nie mam ochoty się z kimkolwiek droczyć na ten temat.


        Pozdrawiam!
        Jos

        PS. Rzezcywiście ostatnim czasem jakaś posucha na forum. To wszystko pewnie
        przez wakacyjną atmosferę


        • Gość: As Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 05.07.03, 00:34
          Gość portalu: Joseph napisał(a):

          >
          > Na wstępie parę słów do wypowiedzi Lukasa.
          > Rzeczywiście w ostatnim czasie można zaobserwować kilka niezłych zespołów,
          > które nie spychają klawiszy na drugi plan. Do grupy tej zaliczyć można:
          Flower
          > Kings, Transatlantic, Dream Theatre, czy też takie projekty jak Morte
          Macabre.
          > Mam nadzieję, że będzie coraz więcej takich zespołów.
          >



          Sorki za czepianie się, ale ja naprawdę lubię Dream Theater i wukrza mnie jak
          po raz enty widzę jak ktoś nieprawidłowo pisze nazwę tej grupy smile



          > Być może w swojej wypowiedzi poszedłem trochę za daleko. Rzeczywiście jest
          > sporo bardzo dobrych płyt nagranych bez klawiszy, nawet znajdujących się w
          > mojej kolekcjismile. Np. niedawny mój "nabytek" Robin Trower "Bridge Of Sighs".
          > Zwykłe bluesy, zagrane przez trojkę muzyków (gitara, bas, bębny), ale jak
          > wspaniale się tego słucha. Zresztą mam wrażenie słuchając tej płyty, że gra
          > więcej muzyków niż tylko trójka. Na płycie tej jest niesamowity klimat i to
          bez
          >
          > klawiszysmile. Lub wspaniałe koncerty Cream, też trio, a na koncertach dawali
          > nieźle czadu, improwizując sporo.
          >
          > Nie zmienia to faktu, że mi się po prostu lepiej słucha płyt zrealizowanych z
          > użyciem instrumentów klawiszowych. Dużo szybciej się do nich przekonuję, na
          > dłużej zapadają w pamięć i robią większe wrażenie.
          >
          > Odnośnie AC/DC. Z chęcią posłuchał bym co by wyszło gdyby zespół ten dorzucił
          > jakieś klawiszewink. O zespołach punkrockowych raczej nie będę pisał, ponieważ
          > nikogo nie chcę obrażaćsmile


          Jeśli chodzi o AC/DC, to na pewno nie wyszłoby nic dobrego smile
          Zaś co do punka, to po co od razu te uprzedzenia ? Zresztą, zostawmy ten temat.



          > Owszem pisałem z pogardą o zespołach, ale zauważ proszę Asie, że wymieniłem
          tam
          >
          > dwa gatunki: Rock-Gotycki i Metal (a właściwie pewne jego odmiany). Swego
          czasu
          >
          > pewna znajoma próbowała we mnie zaszczepic miłość do muzyki tzw. Gotyckiej. W
          > gatunku tym brzmień chóralnych (niezbyt przekonujacych), czy innych
          > orkiestrawych (przecież nie orkiestrowychwink jest od groma, a nawet jeszcze
          > więcej. Zresztą te chóry w gotyku to chyba nieodzowny element. Mnie to
          > śmieszyło i tyle. To wszystko przez przesyt, bo co za dużo to niezdrowo. A by
          > zrobić taki podkład, mierne zdolności w opanowaniu keyboarda w zupełności
          > wystarczą.
          >
          > W gruncie rzeczy nie krytykuję wszystkich podkładów, wypełniających wyłącznie
          > tło. Przecież cała pierwsza płyta KC jest oparta na wspaniałych partiach
          > Mellotronu. A płyta ta to jedno z arcydzieł muzyki Art-rockowej.
          >
          >

          King Crimson - zgoda, melotronowe brzmienia to cecha charakterystyczna tamtych
          czasów, dziś brzmi archaicznie ale za to jak uroczo smile.
          Ja tzw. rocka gotyckiego nie znam, zaś jeśli chodzi o kondycję współczesnego
          ciężkiego rocka, zwanego nu-metalem (w którym notabene można znaleźć
          wartościowe rzeczy), to ja za problem tych grup upatrywałbym raczej nadużywanie
          tzw. samplerów i tym podobnych urządzeń. Z grą na syntezatorach to już chyba ma
          niewiele wspólnego, i prymitywizuje to według mnie przekaz tych kapel ...




          > > Jako przykład podam dwie z moich ulubionych kapel
          > > Faith No More i Rush.
          >
          >
          > FNM prawie w ogóle nie znam więc nie mogę się ustosunkować.


          A to posłuchaj, gwarantuję Ci że grali tam bardzo dobrzy i nietuzinkowi muzycy.
          Faith No More byli też dlatego oryginalni że od początku używali brzmień
          syntezatora, i to całkiem niebanalnie - "Angel Dust" najlepszym tego
          przykładem. A w tamtych czasach klawisz w ostro grającej kapeli kojarzył się z
          tzw. pudel-metalem smile
          Ostatnio mój znajomy, i to raczej "starszy wiekiem", fan progrocka zapoznał się
          z twórczością FNM i bardzo mu się spodobało, także można spróbowac ...


          Za to podkłady
          > klawiszowe Rush wyszły tylko na dobre. Do dziś dnia nie mogę się przekonać do
          > płyty All The World`s A Stage. A takie np. Hemispheares, czy Farewell To Kings
          > słucham z duża przyjemnością, na pewno na to wpływ mają pojawiające się gdzie
          > niegdzie klawisze, ale ten zespół miał jeszcze jeden atut- świetny basista.

          Owszem, ale np. cała koncepcja muzyczna późniejszych płyt "Signals" czy "Grace
          Under Pressure" (notabene bardzo udanych) oparta jest na syntezatorach, i do
          pewnego momentu w twórczości Rush było to bardzo fajne, później trochę chyba za
          bardzo spopowieli. Ostatni album za to zupełnie gitarowy - i też dobrze,
          przynajmniej jakaś odmiana ...
          Zawsze będę podziwiał G. Lee za równoczesne granie na basie (i to jakie
          granie!), śpiewanie (i to jakie spiewanie!) i jeszcze do tego obsługę
          klawiszy ... On jest chyba jakimś cyborgiem smile


          > Zresztą kiedyś bas był traktowany całkiem inaczej, miał większą rolę w
          zespole.
          >
          > Było słychać jego dźwięki, linie, melodie wygrywane na nim (czasami wręcz
          > partie solowe). A w dzisiejszych zespołach bas jest sprzężony z basowym
          bębnem
          > perkusji (takie odnoszę wrażenie) i bardzo często prawie w ogóle go nie
          słychać
          > .
          > Świetnymi basistami byli i są C. Squire, J. Wetton, P. Giles, G. Lee i wielu
          > innych, ale to właściwie temat do innej dyskusji.
          >
          >


          A to temat na osobny wątek smile


          >
          > > bowiem aby być dobrym i cenionym muzykiem nie trzeba wcale być
          > > wirtuozem ale wystarczy być osobnikiem obdarzonym dużą wyobraźnią muzyczną
          > .
          >
          >
          > Swięte słowasmile, zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%.
          > Zastanawiam się tylko czy można je podczepić pod PF ( i wydaje mi się, że
          chyba
          >
          > nie), ale nie mam ochoty się z kimkolwiek droczyć na ten temat.
          >


          Mi się wydaje że można, ale też nie zamierzam dyskutować smile


          >
          > Pozdrawiam!
          > Jos
          >
          > PS. Rzezcywiście ostatnim czasem jakaś posucha na forum. To wszystko pewnie
          > przez wakacyjną atmosferę
          >
          >


          Forum ostatnio jest zdominowane przez wątki mało muzyczne, a szkoda ...
          pozdro
          • Gość: Argus Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 11:53
            Brzmienie mellotronu, organów hammonda - to coś co mnie ciągle zachwyca.Nie
            uważam jednak by było niezbędne we wszystkich zespołach rockowych.
            Zauważyłem Asie - że często piszesz "archaiczne brzmienie" itd... Wydaje mi
            się, że rozumiesz pod tym słowem "przestarzałe" - czyli w pewnym sensie
            nieaktualne... Nie mogę się z Tobą zupełnie zgodzić. Bo niby dlaczego ja i
            wielu, wielu innych nadal jest zafascynowanych brzmieniem zespołów z tamtych
            lat? Dlaczego nie możesz pogodzić się z tym, że wtedy tak właśnie brzmiała
            muzyka? Mam nadzieję, że nie należysz do tych "znawców" którzy słysząc pierwszy
            album King Crimson czy Black Sabbath twierdzą -"Ciekawa muzyka, ale to typowe
            dla tamtych lat brzmienie sprawia, że nie mogę jej słuchać. Szkoda, że panowie
            nie mieli możliwości nagrywania i produkowania płyt - takich jak dzisiaj. Na
            pewno wtedy byłaby to wielka muzyka. A tak jest przestarzała i nie do
            słuchania". - takie opinie z którymi czasami się spotykam powodują, że opadają
            mi z bezsilności ręcę. To tak jakby mieć pretensję do tego, że Ziemia kręci się
            dookoła słońca - a nie odwrotnie.Czy Homer lub Biblia są dziś przestarzałe -
            archaiczne a więc tylko "urocze czasami" , czy nadal inspirują wielu ludzi? -
            odpowiedź wydaje się być oczywista. Czytając Homera poznajemy jakąś prawdę o
            sobie - przez sposób w jaki na niego reagujemy.
            On - jak i wszystkie czytane dzieła - jak każda słuchana muzyka - JEST CIĄGLE
            AKTUALNA!
            Tezy głoszone Asie przez Ciebie są dla mnie nie w wielu miejscach nie do
            przyjęcia... Życzę Tobie trochę więcej otwartości.
            Pozdrawiam.
            • Gość: As Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 05.07.03, 12:52
              Bez przesady ... staram się być otwarty w miarę moich możliwości. Są rzeczy
              dobrze i źle znoszące próbę czasu. Płyta "Signals" grupy Rush do dziś brzmi
              bardzo świeżo i nowocześnie, a np. album "Fear of the dark" Iron Maiden w dniu
              wydania brzmiał przestarzale i niekatualnie ...
              Jasne że lubię starą muzykę i akceptuję jek brzmienie, ale podtrzymuję tezę że
              dziś brzmi ona archaicznie - chociażby Wishbone Ash który lubimy oboje. Co
              wcale nie przekreśla jej artystycznej wartości. Wszystko się starzeje -
              motocykle, filmy, muzyka również i nic na to nie poradzimy. Przyznaję że pewne
              nagrania muzyczne są dla mnie nie do zaakceptowania właśnie z powodów
              brzmieniowych, ale są to rzeczy z lat '60 (fatalna stereofonia, szczególnie
              męczące słuchanie na słuchawkach - w każdym kanale inny instrument).
              Ale są płyty które po latach wciąż brzmią przyjemnie dla ucha i robią wrażenie
              swym brzmieniem - chociażby "Paranoid" Black Sabbath czy pierwszy King Crimson
              (słabo znam ich twórczość, więc dałem akurat ten przykład).
              Przyznam, że trochę nie bardzo wiem Argusie jak mam odbierać Twój post, mam
              nadzieję że wyjaśniłem mój pogląd dosyć jasno.
              Poza tym, to też kwestia tego kto na czym się wychował. Pierwsze moje ważne
              płyty rockowe których słuchałem namiętnie i które do dziś bardzo lubię
              to "Blood Sugar ..." RHCP, "Angel Dust" FNM i czarna Metallica. Wszystke te
              płyty to dla mnie przykład świetnej realizacji studyjnej, i musiało to zaważyć
              na mojej percepcji muzyki.
              Dobra, starczy tego. Miało być o keyboardach smile
              • Gość: As Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 05.07.03, 13:15
                Aha, co do braku otwartości to prędzej zarzuciłbym go ludziom piszącym "o
                punkrocku nie będę pisał żeby nikogo nie obrażać". To taka moja złośliwa trochę
                uwaga na marginesie.
                • Gość: Argus Re: Więc. IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 13:35
                  Ja też zaczynałem kiedyś słuchać muzyki głównie - od tego co było wydawane na
                  bieżąco (lata 90-te) lub gdzieś z połowy lat 80-tych. Pierwszą ważną płytą -
                  która pokierowała mną bardzo silnie było "...And Justice for all" Metalliki.
                  Zasłuchiwałem się w Sepulturze, Paradise Lost, Pearl Jam, Faith No More,
                  Panterze itd,itd - i dziś też tego słucham.
                  Brzmienie z lat 70-tych nie jest stare - ono jest po prostu INNE. Przynajmniej
                  ja tak do tego podchodzę. Staram się nie wartościować co jest lepsze.
                  Gdybym tak robił - to mógłbym powiedzieć, że od czasu świetnie
                  wyprodukowanej "czarnej" Metalliki nie ma żadnego postępu w brzmieniu studyjnym
                  (a to był przecież 1991 rok). Ale tu nie chodzi o postęp - tylko właśnie o
                  inność. Jeżeli nawet przyjąć za Tobą, że w wielu miejscach jest to
                  brzmienie "archaiczne" - to nie oznacza, że jest gorsze.
                  Dobra nie będę dalej marudził.
                  Pozdrawiam.
                • Gość: Joseph Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 07.07.03, 18:31
                  Gość portalu: As napisał(a):

                  > Aha, co do braku otwartości to prędzej zarzuciłbym go ludziom piszącym "o
                  > punkrocku nie będę pisał żeby nikogo nie obrażać". To taka moja złośliwa
                  > trochę uwaga na marginesie.


                  Ta uwaga jest złośliwa i nie wiem co miała spowodować, może to aby Argus
                  zostawił Ciebie Asie, a zajął się moimi wypowiedziami? Przecież na to moje
                  stwierdzenie mogłeś zareagować znacznie szybciej.

                  Jeśli chodzi o moją tolerancję, Punku i Rapu (i najpodlejszych odmian popu) nie
                  tolerowałem i nie będę, co nie znaczy, że zabraniam słuchać tych gatunków innym
                  ludziom. Jak ktoś lubi takie "Coś" to jego sprawa.
                  Zarzucasz mi brak otwartości na muzykę. Nie mogę się z tym zgodzic. Słucham
                  bardzo różnych rodzajów muzyki. Tylko niektóre gatunki lubię bardzo i o nich
                  mogę pisać z przyjemnością inne trochę mniej np. podoba mi się tylko kilku
                  wykonawców z danego kręgu.
                  Ciekawy jestem Twojej opinii na muzykę klektroniczną takie zespoły jak
                  Tangerine Dream, czy niesamowity Klaus Schulze. Być może nawet nie
                  przesłuchałeś nigdy jakiejkolwiek z płyt tego zespołu, Twój wybór. Może
                  słuchałeś i Ci się nie podoba, świetnie, masz całkowite do tego prawo. Ja
                  przesłuchałem kilka płyt zespołów punkowych i to podobno z tej górnej półki
                  (np. Sex Pistols) i mi ta muzyka się w ogóle nie podoba, każdy utwór
                  niesamowicie szybki i podobny do poprzedzającego. Dla mnie monotonia. O rapie
                  nie piszę, szkoda klawiaturysmile, też "przebrnąłem" przez kilka płyt, ale nie
                  chcę się tym więcej katować.
                  Właściwie nie ważny jest dla mnie gatunek, rodzaj grany przez jakiś zespół,
                  artystę. Dla mnie ważne jest to co ma mi do zaoferowania dana płyta i czy mnie
                  to zainteresuje czy też nie. Jak np. sklasyfikować bardzo dobry album D. Bowie
                  Earthling (słuchałeś Asie, czy jesteś zamknięty na tego artystęwink. Nie da się
                  sklasyfikować muzyki z tego albumu, ale mi się podoba i to najważniejsze. A co
                  powiesz na muzykę tworzoną przez panów Eno, Fripp? Mam nadzieję, że słuchałeś,
                  bo ta muzyka również jest bardzo ciekawa. A The Moody Blues, wspaniałe płyty z
                  niesamowitym nastrojem i klimatem ( gdyby sie uprzeć to można skalsyfikować to
                  jako Art-Pop z elementami Rockasmile
                  Dodajmy jeszcze No-Man, Mahavishnu Orchestra, Mike Oldfield,I. Tomita, The
                  Doors, N. Young, solowy J. Anderson, Queen i wiele, wiele innych zesspołów i
                  wykonawców których bardzo cenię, a których muzyka znacznie odbiega od Art-
                  Rocka. A za zatwardzaiłego wyznawcę tego gatunku, który nie widzi (a właściwie
                  słyszysmile nic poza nim, chyba mnie masz Asie.

                  Pozdrawiam wszystkich, a Asa w szczególnoścismile

                  Love&Peace
                  Jos
                  • Gość: As Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 07.07.03, 20:51
                    Gość portalu: Joseph napisał(a):

                    > Gość portalu: As napisał(a):
                    >
                    > > Aha, co do braku otwartości to prędzej zarzuciłbym go ludziom piszącym "o
                    > > punkrocku nie będę pisał żeby nikogo nie obrażać". To taka moja złośliwa
                    > > trochę uwaga na marginesie.
                    >
                    >
                    > Ta uwaga jest złośliwa i nie wiem co miała spowodować, może to aby Argus
                    > zostawił Ciebie Asie, a zajął się moimi wypowiedziami? Przecież na to moje
                    > stwierdzenie mogłeś zareagować znacznie szybciej.
                    >


                    Cóż, chyba właśnie taki był mój zamiar smile
                    Ale nigdy nie zrozumiem wrogiego nastawienia fanów rocka progresywnego do
                    punkrocka. A niestety, na tym forum zaobserwowałem że większość fanów progr-
                    rocka traktuje punk z pogardą, mi takie "sekciarskie" myślenie jest kompletnie
                    obce. A jak czytam to co wypisuje Lukas to mi się scyzoryk w kieszeni
                    otwiera ...
                    Moją ulubioną polską płytą jest "Spokojnie" Kultu gdzie utwory punkowe (Patrz,
                    Wstać!)i progresywne (Czterej Jeźdżcy, Tan) współistnieją obok siebie, i jakoś
                    nikomu to nie przeszkadza. A jest to album wybitny. Może dlatego lubię obydwa
                    gatunki i nie wywyższam żadnego (choć przyznam że znawcą punku nie jestem ale
                    np. The Clash czy Bad Religion - miodzio!)


                    > Jeśli chodzi o moją tolerancję, Punku i Rapu (i najpodlejszych odmian popu)
                    >nie tolerowałem i nie będę, co nie znaczy, że zabraniam słuchać tych gatunków
                    >innym ludziom. Jak ktoś lubi takie "Coś" to jego sprawa.
                    > Zarzucasz mi brak otwartości na muzykę. Nie mogę się z tym zgodzic. Słucham
                    > bardzo różnych rodzajów muzyki. Tylko niektóre gatunki lubię bardzo i o nich
                    > mogę pisać z przyjemnością inne trochę mniej np. podoba mi się tylko kilku
                    > wykonawców z danego kręgu.
                    > Ciekawy jestem Twojej opinii na muzykę klektroniczną takie zespoły jak
                    > Tangerine Dream, czy niesamowity Klaus Schulze. Być może nawet nie
                    > przesłuchałeś nigdy jakiejkolwiek z płyt tego zespołu, Twój wybór.


                    Za odpowiedź niech posłuży ten wątek :

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=6618453&a=6618453&v=2&strona=0


                    Dodam tylko że ubolewam że nie znam większej ilości płyt TD, ale po prostu nie
                    mam dostępu.


                    Może
                    > słuchałeś i Ci się nie podoba, świetnie, masz całkowite do tego prawo. Ja
                    > przesłuchałem kilka płyt zespołów punkowych i to podobno z tej górnej półki
                    > (np. Sex Pistols) i mi ta muzyka się w ogóle nie podoba, każdy utwór
                    > niesamowicie szybki i podobny do poprzedzającego. Dla mnie monotonia. O rapie
                    > nie piszę, szkoda klawiaturysmile, też "przebrnąłem" przez kilka płyt, ale nie
                    > chcę się tym więcej katować.
                    > Właściwie nie ważny jest dla mnie gatunek, rodzaj grany przez jakiś zespół,
                    > artystę. Dla mnie ważne jest to co ma mi do zaoferowania dana płyta i czy
                    mnie
                    > to zainteresuje czy też nie. Jak np. sklasyfikować bardzo dobry album D.
                    Bowie
                    > Earthling (słuchałeś Asie, czy jesteś zamknięty na tego artystęwink. Nie da się
                    > sklasyfikować muzyki z tego albumu, ale mi się podoba i to najważniejsze. A
                    co
                    > powiesz na muzykę tworzoną przez panów Eno, Fripp? Mam nadzieję, że
                    słuchałeś,
                    > bo ta muzyka również jest bardzo ciekawa.


                    King Crimson lubię, choć znam tylko 5 płyt. Ale to tylko znaczy że jeszcze dużo
                    dobrej muzyki przede mną.


                    A The Moody Blues, wspaniałe płyty z
                    > niesamowitym nastrojem i klimatem ( gdyby sie uprzeć to można skalsyfikować
                    to
                    > jako Art-Pop z elementami Rockasmile
                    > Dodajmy jeszcze No-Man, Mahavishnu Orchestra, Mike Oldfield,I. Tomita, The
                    > Doors, N. Young, solowy J. Anderson, Queen i wiele, wiele innych zesspołów i
                    > wykonawców których bardzo cenię, a których muzyka znacznie odbiega od Art-
                    > Rocka.

                    Doors - nie cierpię
                    Queen - lubię
                    Oldfield - lubię
                    solowy J. Anderson - nie cierpię
                    Bowie - drażni mnie ten pan

                    A za zatwardzaiłego wyznawcę tego gatunku, który nie widzi (a właściwie
                    > słyszysmile nic poza nim, chyba mnie masz Asie.
                    >

                    > Pozdrawiam wszystkich, a Asa w szczególnoścismile
                    >
                    > Love&Peace
                    > Jos


                    Hmmmm, w sumie to ustosunkowałeś się do mojej drugiej wypowiedzi, a pierwsza
                    chyba była znacznie ciekawsza i więcej wnosiła merytorycznie.
                    Pozdrawiam smile
                    • Gość: Lukas Re: Keyboardy itp., kilka zdań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 16:40
                      > Ale nigdy nie zrozumiem wrogiego nastawienia fanów rocka progresywnego do
                      > punkrocka. A niestety, na tym forum zaobserwowałem że większość fanów progr-
                      > rocka traktuje punk z pogardą, mi takie "sekciarskie" myślenie jest
                      kompletnie
                      > obce. A jak czytam to co wypisuje Lukas to mi się scyzoryk w kieszeni
                      > otwiera ...

                      Hehe,za to punkowcy kochaja fanow prog-rocka wink Tylko ciekawe kto zaczal z tym
                      sekciarstwem i noszeniem koszulek typu "(i hate) Pink Floyd".Lukas? wink))
    • vulture TO TERAZ JA :-) 07.07.03, 21:58

      W brzmieniah klawiszowych zakochałem się dawno temu ni nie ukrywam, iż uroki
      tychże objawiły mi się głównie za sprawą organów Hammonda, obsługiwanych przez
      Jona Lorda. Potem zacząłem podziwiać wymienionych wyżej Wakemana i Emersona,
      ale nigdy nie polubiłem muzyki stricte klawiszowej (Vangelis, Jarre itp.). Dla
      mnie klawisze - jakie by nie były, choć brzmienia organowe są mi najbliższe -
      spełniały swoją funkcję w połączeniu z innymi instrumentami, na zasadzie
      różnorodności.
      Zgadzam się, że są zespoły typu Iron Maiden, AC/DC czy Black Sabbath (no dobra,
      tam od początku były klawisze, ale we wstępnej fazie obsługiwane dość
      dyskretnie, bez potrzeby ładowania dwuminutowego buczenia w ramach intro do
      połowy kawałków), które bez klawiszy sobie jakoś mogą poradzić i raczej dźwięki
      syntezatorów nie zawsze do nich pasują. Również wściekałem się, gdy słuchałem
      po raz pierwszy płyty Deep Purple "House Of Blue Light", na której jest sporo
      klawiszy, ale moim zdaniem strasznie tandetnych.
      Cieszy mnie, że instrumenty klawiszowe powróciły nieco do łask po latach
      odsuwania (wiele grup uważało keyoboardy tylko za wypełniacze tła) i mam
      nadzieję, że wśród wybitnych gitarzystów będzie się też wymieniało wybitnych
      klawiszowców, choć mam wrażenie, że niektórzy słuchacze uważają ten instrument
      za zbyt "miękki" czy wręcz obciachowy. Ale po prostu zależy, kto i jak gra.
      Jest róznica między klawiszami w Bon Jovi czy Aerosmith a w Dream Theater czy w
      Uriah Heep...

      pozdrawiam
      • Gość: Joseph Re: TO TERAZ JA :-) IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 07.07.03, 23:23
        Słów parę do dyskusji o brzmieniu płyt.
        Ja osobiście bardzo lubię brzmienie zespołów z lat 60/70. Podstawowe zalety to
        wspaniałe brzmienie perkusji (dla niektórych dziwne, bądź kiepskie), oraz
        bardzo dobrze słyszalny bas. W dzisiejszych produkcjach, jak już wspomniałem,
        bas niejednokrotnie gdzieś się gubi, rozmywa, shcodzi na bardzo daleki plan.
        Może to spowodowane jest tym, że bębny są bardzo głośno miksowane, chyba za
        bardzo.


        vulture napisał:

        > nigdy nie polubiłem muzyki stricte klawiszowej (Vangelis, Jarre itp.).

        Ja akurat wymienionych przez Ciebie panów też za bardzo nie lubię. Wyjątek to
        płyty Vangelisa z Jonem. Nie ukrywam jednak, że płyty te posiadam dlatego, że
        uwielbiam niebiański głos Jona.
        Ale już wspominane przeze mnie wcześniej TD oraz Klaus Schulze darzę bardzo
        dużym szacunkiem. Wiem, że muzykę podobną do TD i KS wykonywało i wykonuje
        bardzo wielu lepszych lub gorszych artystów, którzy zazwyczaj są znani
        niesamowicie małym gronom zainteresowanych osób.


        Pozdrawiam!
        Jos

        PS.Do bębnów.
        Czy rozpoznawalne brzmienie werbla bębnów Bruforda jest efektem tylko i
        wyłącznie jego techniki gry, czy też może dokonał on jakiejś przeróbki?
    • nierymek Re: Keyboardy itp., kilka zdań 07.07.03, 22:56
      odpadam wręcz jak słyszę Rhodesa.
Pełna wersja