Coraz częściej zauważam takie zjawisko, że ikony rocka z czasem pozwalają
sobie na coraz częstsze wycieczki w kierunku folka. Niegdyś Plant (eeech,
pamiętne LZ III i IV i tegoroczna w duecie...), dalej Blackmoore, który z
metalowego rycerza zamienił się w dość karykaturalnego, ale jednak, rycerza w
folkowych rajtuzach

Ostatnie solowe płyty gitarzystów Audioslave (RATM),
Bad Religion czy wokalisty Pearl Jam też coś nam wskazują...tylko kurczę co ?