Dodaj do ulubionych

Rock goes Folk

23.11.07, 20:50
Coraz częściej zauważam takie zjawisko, że ikony rocka z czasem pozwalają
sobie na coraz częstsze wycieczki w kierunku folka. Niegdyś Plant (eeech,
pamiętne LZ III i IV i tegoroczna w duecie...), dalej Blackmoore, który z
metalowego rycerza zamienił się w dość karykaturalnego, ale jednak, rycerza w
folkowych rajtuzach smile Ostatnie solowe płyty gitarzystów Audioslave (RATM),
Bad Religion czy wokalisty Pearl Jam też coś nam wskazują...tylko kurczę co ?
Obserwuj wątek
    • theagata Re: Rock goes Folk 24.11.07, 11:34
      chyba własnie folk najlepszy jest do głoszenia konkretnych idei...
      Tom Morello ładnie wyśpiewuje to o co walczy w AOJ, eeh poszłabym na
      jego i jego partnera z tej organizacji koncert, w USA grają wspólne
      trasy z Serjem Tankianem
      i czekam na film (czy się doczekam?), do którego Eddie Vedder
      stworzył muzykę
      • ihopeyouwilllikeme Re: Rock goes Folk 24.11.07, 12:35
        Może dlatego, że formuła folkowa jest w gruncie rzeczy bardzo prosta, i nie
        trzeba się wysilać.
        • exman Re: Rock goes Folk 25.11.07, 09:18
          Może folk jest prosty a nie prostacki, czego nie można często powiedzieć o
          rocku...a tak na serio, każdy z tych rockmanów wchodzi w folk z innym zamiarem,
          zauważyliście ?
          • theagata Re: Rock goes Folk 25.11.07, 09:41
            aha, zauważyłam smile
            folk u mojego ulubionego freaka Devendry Banharta jest absolutnie
            pokręcony,
            a u Sufjana Stevensa też brzmi inaczej niż wszystko
            można więc rzec, że folk jest uniwersalny...
            • ihopeyouwilllikeme Re: Rock goes Folk 25.11.07, 12:28
              > a u Sufjana Stevensa też brzmi inaczej niż wszystko
              > można więc rzec, że folk jest uniwersalny...

              Jak dla mnie brzmi przede wszystkim nudno. Illinois uważam za jego
              pierwszą ciekawą płytę..
    • tomjk Re: Rock goes Folk 27.11.07, 10:25
      pewien recenzent określił kiedyś folk jako "mea culpa music" - bo wiadomo,
      zanieczyszczamy i bezpowrotnie niszczymy, i stąd poczucie winy, i chęć powrotu
      lub ocalenia itd...

      ale jest jeszcze coś - od zawsze lubię, gdy na albumie rockowego wykonawcy przy
      tytule kawałka pojawia się dopisek "trad.". Często okazuje się, że melodia
      "trad", która istnieje od wieków, istnieje z jakichś przyczyn - ano takich np.
      że wpada w ucho, bo jest piękna...

      Artyści to doceniają, zwłaszcza dojrzali - nabierają (tak sobie myślę) pokory...
      kombinują, komponują, męczą się i publiczność, szukają inspiracji i znajdują -
      prosta balladka sprzed paruset lat, a jaki czad...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka