krzywy2 Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 17.01.02, 20:31 jesteś pieprznięty, przecież ludzie któży zrobili daną gre naprawdę się napracowali, a jeśli ta gra kosztuje np;.Diablo2-159zł to jeśli kupisz taką gre na stadionie za 25zł to jest przestępstwo, a jeśli cię niestać na taką gre to jrj nie kupój!! ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ptasia Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.wcp.pl 17.01.02, 20:37 Stary, spróbuj wytrzymać w czasach wszechobecnej konsumpcji. Święty by zwątpił. Jak masz taką silną wolę, to naprawdę podziwiam. Aczkolwiek muszę przyznć, że piractwo internetowe mniej mnie razi niż np. stadion. Odpowiedz Link Zgłoś
kola Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 18.01.02, 09:48 ..gdyby tytul tego watku brzmiau 'kopiuje tylko orginalne puyty', to pewnie chetnie bym sie pod nim podpisau, a tak? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bart Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 09:53 a ja mam takie cos ze wyczuwam wazeline z wyborczej, kazali czy sam im to podsunełeś a moze to jest wymiana, ty propaganda a oni ci te orginały co tak pieknie brzmią? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mosquito http://www.prawnik.net.pl/pwi/faq2.htm IP: 192.168.3.* 18.01.02, 12:35 Można kopiować w ramach użytku osobistego (tzn. dla siebie, ale również członków rodziny i najbliższych znajomych). Pod powyższym adresem wszystko zostało wyłożone przez pana prawnika. Kopiowanie nie dotyczy oczywiście nie dotyczy programów komputerowych i projektów budowlanych. Ja osobiście nie jeżdżę na piratach. Jak mnie nie było stać na word'a to pisałem w wordpadzie albo ne freewarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pac Re: http://www.prawnik.net.pl/pwi/faq2.htm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 00:47 Gość portalu: mosquito napisał(a): > Można kopiować w ramach użytku osobistego (tzn. dla siebie, ale również > członków rodziny i najbliższych znajomych). Pod powyższym adresem wszystko > zostało wyłożone przez pana prawnika. Kopiowanie nie dotyczy oczywiście nie > dotyczy programów komputerowych i projektów budowlanych. Ja osobiście nie > jeżdżę na piratach. Jak mnie nie było stać na word'a to pisałem w wordpadzie > albo ne freewarze. Mozna sporządzić JEDNĄ kopie. I basta Sprzedaż kopii jest piractwem, ściganym z "urzędu" Z MP3 to inna sprawa, można sciągać, lecz po 24 h należy wykasować lub zapłacić tatiemy. Tylko komu ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MELOMAN A ja kupuje oryginalne na Stadionie X - Lecia IP: *.*.*.* 18.01.02, 14:39 Odpowiedz Link Zgłoś
tgaw Re: A ja kupuje oryginalne na Stadionie X - Lecia 18.01.02, 15:30 Ostatnio tam Kukulska i Krawczyk płyty podpisywali, w niedalekiej przyszlosci maja tez byc Ona z Ich troje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KANGOOR Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.01.02, 09:18 Ja kupuję płyty polskich wykonawców tylko oryginalne, nie są zbyt drogie a i lepiej wydane, ale płyty z muzyką zagranicznych wykonawców kupuję u piratów, dlaczego???? Ponieważ mnie nie stać na wydanie 60-70 PLN za płytę, ale jeżeli ktoś napisze, że jeżeli mnie nie stać to nie powinienem kupować u piratów to go wyśmieje. Czy to oznacza, że osoby mniej zamożne od innych nie powinny mieć dostępu do muzyki??? Ja zarabiam 800 PLN miesięcznie, dostep do internetu mam tylko w pracy i nie stać mnie na płyty oryginalne a muzyke bardzo lubie. KUPUJĘ U PIRATÓW. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pirat? Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.01.02, 15:02 Jak Was stać na to, żeby przynajmniej dwa razy w tygodniu kupować oryginalne płyty to kupujcie. Ja się uczę, nie pracuję i nie mam 500 zł miesięcznie na same płyty. Dziękuje za uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
borzar Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 20.01.02, 10:01 Gość portalu: Pirat? napisał(a): > Jak Was stać na to, żeby przynajmniej dwa razy w tygodniu kupować oryginalne > płyty to kupujcie. Ja się uczę, nie pracuję i nie mam 500 zł miesięcznie na > same płyty. Dziękuje za uwagę. Domyslam sie, ze zakladasz iz w miesiacu kupuje sie 8-10 plyt po 50 do 60 pln. To oznacza, ze tak naprawde nie sluchasz muzyki, tylko kolekcjonujesz plytki na polce. Nie ma mozliwosi aby dokladnie zapoznac sie z muzyka zawarta na plycie jak kupujesz po 2 plyty tygodniowo. Nie jestes prawdziwym fanem muzyki. Przebiegasz po muzyce jednym uchem. Aby dobrze poznac plyte trzeba ja jednak te kilka razy posluchac, poczytac sobie teksty. Domyslam sie, ze plyty kupujesz hurtowo w celu posluchania jednego lub dwu przebojow. Nie trzeba miec calej plyty aby posluchac jednego kawalka. Za cene pirata kupisz sobie singiel z ulubiona piosenka. Jesli naprawde kochasz muzyke to starczy Ci jedna lub dwie plyty na miesiac. To i tak calkiem sporo do sluchania. A nie powiesz mi, ze nie stac cie na jedna oryginlana plyte w miesiacu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.gazeta.pl 20.01.02, 10:41 borzar napisał(a): min > Domyslam sie, ze zakladasz iz w miesiacu kupuje sie 8-10 plyt po 50 do 60 pln. > To > oznacza, ze tak naprawde nie sluchasz muzyki, tylko kolekcjonujesz plytki na > polce. Jesli > > naprawde kochasz muzyke to starczy Ci jedna lub dwie plyty na miesiac. To i tak > > calkiem sporo do sluchania. Oj... borzar...borzar...znowu ustalasz zasady co dobre a co złe - a gdyby słuchał w ciągu miesiąca 10 oryginałów też byś mówił że on nie kocha muzyki ? A co powiesz o Kaczkowskim albo Leszczyńskim którzy wysłuchują w ciągu tygodnia kilkudziesięciu płyt - Ci to chyba niemawidzą muzyki prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: borzar Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 13:46 Gość portalu: Jack napisał(a): > co powiesz o Kaczkowskim albo Leszczyńskim którzy wysłuchują w ciągu tygodnia > kilkudziesięciu płyt - Ci to chyba niemawidzą muzyki prawda. Oni zarabiaja na zycie sluchajac muzyki i tak naprawde nic innego nie robia. Ale tak na powaznie to watpie czy mozna o jakiejs plycie wydac opinie po jedno czy dwukrotnym wysluchaniu. Czasami dana plyta dociera do nas po kilku tygodniach, w innym nastroju, w innej porze roku i potem juz na zawsze jest nasza, ale musi nastapic ten moment zapalania/zaskoczenia, kiedy wreszcie docieramy do muzyki. Zwykle redaktorzy oceniaja plyte po jedno, dwukrotnym przesluchaniu i pisza czesto bzdury. Wydaja opinie skrajne. Ile to bylo juz genialnych plyt z maksymalna iloscia gwiazdek, o ktorych zapominano po pol roku. Duzo recenzji jest pisanych na kolanie, bo redakcja i naczelny czekaja. Sam mialem kiedys tak, ze kupowalem po 8-10 plyt w miesiacu. I co? I zwykle konczylo sie na jednokrotnym wysluchaniu. Mam nawet kilka plyt, ktorych nie wysluchalem w calosci. Nie tedy droga. Staram sie starannie wybierac plyty, ktore kupuje. Kolega z pracy kupuje po 10 piratow na tydzien - twierdzi, ze po to aby sprawdzic, ktora plyta jest dobra. On nawet nie ma czasu ich wysluchac, a co dopiero wydac opinie. A za te 10 piratow mial by dwa dobre oryginaly. Pracujac po 8 do 10 godzin dziennie, nie mam czasu, ani mozliwosci na sluchanie muzyki w pracy. Pozostaja mi wieczory i weekendy. Srednio wychodzi tego po 10 godzin aktywnego sluchania muzyki na tydzien. To duzo, bo nie zaliczam do sluchania muzyki gdy gra radio czy plumka sobie MTV. Porzadne przesluchanie jednej plyty zajmuje tydzien. Gdy jest to opera to bywa, ze i dwa tygodnie. Czasami zabawa z porownywaniem roznych wykonan tego samego utworu zabiera mi tygodnie. Kompletow symfonii Brahmsa mam z 7 i zawsze w nowej wersji znajde cos innego, ciekawego. I nie twierdze ze redaktorzy muzyczni nienawidza muzyki. To ich praca, ktora kochaja i zazdrosic im mozemy tego, ze ich pasja jest ich zawodem. Ale czesto ich opinie sa zawodne, podejmowane pod wplywem chwili i im wiecej slucham muzyki tym mniej ufam recenzjom wydawanym przez fachowcow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pirat? Do borzara IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.01.02, 11:47 Ty chyba nie wiesz ile jest do posłuchania w jazzie. Gdybym miała kupować jedną lub dwie płyty w miesiącu nigdy nie usłyszałabym tak dużo ile chcę usłyszeć. Życie jest za krótkie. Oryginalne płyty też kupuję, u piratów nie kupuję, dużo ściągam z internetu- nantym polega moje piractwo. I jeszcze jedno- gdybyś słuchał tyle muzyki co ja (nie słucham muzyki czasami, ja słucham jej CIĄGLE), to wystarczyłyby Tobie 2 tygodnie, żeby zapoznać sie z artsytyczną stroną płyty- potem jest to już uczta dla ucha i chcesz więcej i więcej- nigdy nie miałes takiego uczucia? Żałuj- pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: borzar Do pirata IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 13:54 Gość portalu: Pirat? napisał(a): > Ty chyba nie wiesz ile jest do posłuchania w jazzie. A ty wiesz ile w powaznej??? Zabaw sie kiedys w porownanie kilku wykonan jednej opery. Dwa tygodnie wakacji z glowy. A jaka frajda. Ale juz nie licytujmy sie kto ma wiecej do sluchania i co daje wieksza frajde. Pozdrawiam, borzar P.S. Jakos nie do konca rozumiem tego twojego "zaluj", ktore napisales na koncu swojego listu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ala Re: Do pirata IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.01.02, 16:29 Kupuję tylko pirackie. 15 zł. Ja i wiele, wiele moich znajomych. Nie stać mnie na płytę za 60zł. Nie jestem jakąś melomanką, czy znawczynią muzyki. Mam małą, małej klasy miniwieżę i muzyki słucham wieczorem po całym dniu pracy. To mój sposób na relaks, tło przy czytaniu. Dzięki takiej cenie mogę kupić trochę składanek, które za pół roku odłożę w kąt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: As Re: Do pirata IP: 172.16.2.* 20.01.02, 19:45 A po co kupujesz coś, co za pół roku odłożysz w kąt? Nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pirat? Re: Do Asa IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.01.02, 12:47 A kto Ci powiedział, ze po pół roku odkładam je w kąt? Nie mam w domu żadnej płyty, która dla mnie nie istnieje. Wszystkie sobie cenię- jedne bardziej, drugie mniej, ale żadnej nie odstawiam w kąt. Nigdy nie kupuję wkota w worku, zawsze wiem, co płyta mniej- więcej zawiera. Nie wiem gdzie to wyczytałeś...Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: As Re: Do Pirata? IP: 172.16.2.* 22.01.02, 00:30 Sorry - moja riposta przeznaczona była dla kogoś innego - dla pani o ksywie Ala. Za kłopot przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzycho do PIRAT IP: 212.244.61.* 21.01.02, 20:00 Gość portalu: Pirat? napisał(a): > Jak Was stać na to, żeby przynajmniej dwa razy w tygodniu kupować oryginalne > płyty to kupujcie. Ja się uczę, nie pracuję i nie mam 500 zł miesięcznie na > same płyty. Dziękuje za uwagę. Nie dwie na tydzien, ale jedna na dwa miechy. To chyba roznica, radze lepiej czytac forum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pirat? Re: do krzycho i wszystkich innych IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.01.02, 21:04 Ale ja piszę o sobie, krzycho. Gdybym chciała usłyszeć wszystko to, co chcę musiałabym kupować płyty średnio raz na dwa tygodnie. Gdyby było tak jak piszesz Ty, to kupowałabym same oryginały. I jeszcze jedno- nie kupuję u piratów, mam mp3 (wiem, że to też jest piractwo). Jak już będzie mnie stać na częste kupowanie płyt oryginalnych będę to robić z prawdziwą przyjemnością, bo- oczywiście- nie ma nic przyjemnejszego dla prawdziwego miłośnika muzyki od oryginalnych płyt i poproszenie artysty o autograf na takiej właśnie płycie. Na razie MUSZĘ jednak zadowolić się w większości mp3 (oryginalne płytki też posiadam, też kupuję- tyle na ile mnie stać) Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bontu Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.goclaw.sdi.tpnet.pl 20.01.02, 22:10 Gość portalu: krzycho napisał(a): > Witam > Mam takie cos, co nie pozwala kupowac mi plyt u zlodziei. Jeżeli złodziejom opłaca się sprzedawać płyty po 15 zł, to znaczy że nie są one warte 60. Zastanówmy się, kto z nas zdziera różnicę. Z tego co wiem, ani autorzy, ani wykonawcy nie dostają tych pieniędzy. Dlaczego więc mam nabijać kiesę ZAIKS- owi, czy innym urzędnikom? Pewnie, że wolę kupić oryginał, ale nie może być tak drogi. Polecam kupno CD i ściąganie utworów z internetu, oczywiście należy najpierw zainwestować w nagrywarkę. Ale może w ogólnym rozrachunku warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bak Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 150.254.191.* 21.01.02, 10:10 A ja kupuje sobie pirackie płyty i jest mi z tym bardzo dobrze, nie mam wyrzutów sumienia że popełniam przestepstwo, co więcej popieram działalność piratów. PRECZ Z OCHYDNYM MONOPOLEM FIRM FONOGRAFICZNYCH Muzyka dostępna dla wszystkich niezależnie od zasobności portfela i statusu społecznego!!! A jak ktos chce kupować sobie "orginały" po pirackich cenach to jego sprawa ja mam na co wydawać pieniądze, życie i tak jest wystarczająco drogie. pozdrawiam bak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 212.160.147.* 21.01.02, 10:41 coraz więcej sensownych głosów, super. Zastanawia mnie tylko, czy ci, którzy piszą, że trzeba kupować "legalne" to zdezorientowani legaliści, czy ludzie związani w jakikolwiek sposób z zarabianiem na "legalnych" płytach. Kiedyś w Radiostacji prowadził audycję na ten temat Marcin Chłopaś. Namawiał oczywiście do "legalnych" i robił to w taki nachalny i żenujący sposób, że słychać było, że ktoś mu za to nieźle zapłacił. Od tego czasu nie słucham pieprzonych sprzedawczyków. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.isns.uw.edu.pl 21.01.02, 12:30 Od tego czasu nie słucham > pieprzonych sprzedawczyków. jasne a jak Ci ktos okradnie dom to policjant bedzie pieprzonym sprzedawczykiem bo bedzie walczyl z kradziezami. Tak? Dziwna logika, ciut niespojna. Odpowiedz Link Zgłoś
vulture Ja na to, jak na lato 21.01.02, 13:13 Oczywiście, ja też kupuję tylko oryginalne płyty, natomiast zastanawia mnie ość interesująca praktyka polskich sklepów muzycznych: płyty, które mają p 2-3, a nawet po 6-7 lat, wcale nie są przeceniane (jak ma to miejsce w każdym cywilizowanym kraju), natomiast ich cena zrasta. Ja rozumiem, że niektóre z nich, jak wino, im starsze tym lepsze, ale z jakiej racji mam płacić ponad 60 PLN za coś, co miało status premiery kilka sezonów temu? I dlaczego na tzw. zachodzie dziwnym trafem połaca się robić przeceny, a u nas są to odświętne akcje promocyjne dużych firm (n.p. przecenione stoiska Warnera czy BMG jakiś czas temu w EMPIKACH)? Przecież to jest prowokowanie ludzi do niekupowania płyt tam, tylko właśnie - no, gdzie? - u piratów, oczywiście. Bezmyślność szefostwa sklepów płytowych sama napędza maszynkę piratom. Z jednej strony szkoda mi artystów, a z drugiej mam ochotę na to, żeby się te pazerne gnoje przejechały na swojej polityce - powiedzenie, że chytry dwa razy traci chyba jest tu na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: Ja na to, jak na lato IP: 198.138.227.* 21.01.02, 17:10 vulture napisał(a): > Oczywiście, ja też kupuję tylko oryginalne płyty, natomiast zastanawia mnie ość > > interesująca praktyka polskich sklepów muzycznych: płyty, które mają p 2-3, a > nawet po 6-7 lat, wcale nie są przeceniane (jak ma to miejsce w każdym > cywilizowanym kraju), natomiast ich cena zrasta. Ja rozumiem, że niektóre z > nich, jak wino, im starsze tym lepsze, ale z jakiej racji mam płacić ponad 60 > PLN za coś, co miało status premiery kilka sezonów temu? I dlaczego na tzw. > zachodzie dziwnym trafem połaca się robić przeceny, a u nas są to odświętne > akcje promocyjne dużych firm (n.p. przecenione stoiska Warnera czy BMG jakiś > czas temu w EMPIKACH)? Przecież to jest prowokowanie ludzi do niekupowania płyt > > tam, tylko właśnie - no, gdzie? - u piratów, oczywiście. Bezmyślność szefostwa > sklepów płytowych sama napędza maszynkę piratom. Z jednej strony szkoda mi > artystów, a z drugiej mam ochotę na to, żeby się te pazerne gnoje przejechały > na swojej polityce - powiedzenie, że chytry dwa razy traci chyba jest tu na > miejscu. bardzo sensowne uwagi, w USA gdzie nowe plyty kosztuja 18$, po roku dwoch n aprzecenie potrafia kosztowac juz ponizej 10$. A czasem i nizej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 198.138.227.* 21.01.02, 17:08 Gość portalu: bontu napisał(a): > Gość portalu: krzycho napisał(a): > > > Witam > > Mam takie cos, co nie pozwala kupowac mi plyt u zlodziei. > Jeżeli złodziejom opłaca się sprzedawać płyty po 15 zł, to znaczy że nie są one > > warte 60. super inteligentana uwage jesli zlodziej ukradnie z samochodu na parkingu drogie radio za 800zl i sprzeda je potem za 70zl tzn ze to radio nie bylo warte 800zl tylko 70zl, trudno nie zgodzis sie z takim rozumowaniem Nic tylko krasc aby ukarac tych co przeplacili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.isns.uw.edu.pl 21.01.02, 12:23 Ja tez nie jestem w stanie kupic plyty u pirata. Po pierwsze jest to kradziez, zwykla chamska kradziez. Nie jest to samochod wiec do niektoryvh to nie przemawia. Po drugie (choc w sumie pierwszy argument powinien wystarczyc), plyty u pirata to chlam. Oryginalna plyta jest "Caloscia", ksiazeczka, zdjecia, zapach. Aha jest jeden argument zwolennikow piratow, co z tego plyty oryginalne sa drogie(zgadzam sie sa bardzo drogie) ale Peugeot 607 tez jest drogi ale go nie ukradne. No i to tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M. Chamska kradzież IP: 212.160.147.* 21.01.02, 13:25 Gość portalu: Jasiek napisał(a): > Ja tez nie jestem w stanie kupic plyty u pirata. Po pierwsze jest to kradziez, > zwykla chamska kradziez. (...) wiesz, co jest kradzieżą? takie ustawianie sprawy przez koncerny, detalistów i fiskusa, że artysta dostaje złotówkę od płyty, kolejna 2 złote kosztuje tłoczenie i okładka, a reszte z tych 50 - 60 zł zgarniają Oni. to właśnie jest kradzież, lichwa i kurestwo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gern Re: Chamska kradzież IP: *.devs.futuro.pl 21.01.02, 14:27 Skoro uważasz, że dystybutorzy kradną nie kupuj od nich, na tej samej zasadzie nie kupuj u pirata (on też kradnie). Może zaproponowałbyś jakieś legalne metody zdobycia muzyki??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. niezły pomysł IP: 212.160.147.* 22.01.02, 09:44 żeby wilk był prawie syty i owca prawie cała można się umówić w kilka osób, kupować oryginały i robić kopie. Unika się w ten sposób wspierania piratów - złodziei, płaci się jakieś tam pieniądze właścicielom muzyki i można mieć płytę za 20 - 30 zł, to niby też nie całkiem legalne, ale w tej sytuacji chyba najlepszy kompromis Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gern Re: niezły pomysł IP: *.devs.futuro.pl 22.01.02, 09:47 to niestety już jest piractwo, robisz kopie nie na swój użytek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: niezły pomysł IP: 212.160.147.* 22.01.02, 09:54 Gość portalu: Gern napisał(a): > to niestety już jest piractwo, robisz kopie nie na swój użytek. toż przecie powiedziałem, że kompromis. Sam okradam koncerny płytowe, ale przynajmniej nie daję zarobić złodziejom. Zresztą to okradanie to też nie tak na pewno - jeśli przyjąć, że inaczej w ogóle nikt ze "spółdzielni" sam nie kupiłby tej płyty, to chyba lepsze to niż nic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gregor Re: Chamska kradzież IP: 217.153.60.* 21.01.02, 15:20 Gość portalu: M. napisał(a): > Gość portalu: Jasiek napisał(a): > > > Ja tez nie jestem w stanie kupic plyty u pirata. Po pierwsze jest to kradz > iez, > > zwykla chamska kradziez. (...) > wiesz, co jest kradzieżą? takie ustawianie sprawy przez koncerny, detalistów i > fiskusa, że artysta dostaje złotówkę od płyty, kolejna 2 złote kosztuje tłoczen > ie > i okładka, a reszte z tych 50 - 60 zł zgarniają Oni. to właśnie jest kradzież, > lichwa i kurestwo Szcerze mowiąc nie wiem ile dostaje artysta za swoją pracę ( może ktos dysponuje wiarygodnymi zrodlami?) ale najwyrazniej godzą się na ceny jakie obowiązują na rynku (legalnym) KOszt wytworzenia plyty to nie tylko dystrybucja, marketing i koszt tloczenia. Trzeba zaplacić za studio nagraniowe, opłacic muzykow, technikow, włozyc ogromna prace. Zlodziej zawsze bedzie tanszy bo jego naklady zawieraja sie w groszach. Skoro zlodzieje to dobroczyncy ludzkosci to moze nalezy zalegalizowac kradziez wogole? Po co kupowac radio za 700 pln, skoro mozna je kupic za 300? Co do oprogramowania (ta kwestia pojawiala się w paru wypowiedziach) to jesli kogos "nie stac na MS moze legalnie korzystac zupelnie za darmo z Linuxa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodasor Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 193.0.110.* 21.01.02, 15:27 Kupuje różnie, zależy od rangi zespołu, czy jest sprawdzony. Np w przypadku jednego z moich kultowych zespołów (sirrah) miałem go przegranego od kumpla na kasetę, po roku zdobyłem go na mp3, a po jakimś miesiącu kupiłem płytę orginała (za 40 zł). Zrobiłem to też po części z szacunku do zespołu, z drugiej strony zespół rozleciał się 4 lata temu Dla kultowych zespołów warto mieć orginała!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodasor Z kasety na mp3 IP: 193.0.110.* 21.01.02, 16:07 Ostatnio postanowiłem zdobyć wszystkie moje płyty, które mam na ORGINALNYCH kasetach pod postacią mp3 (by muc słuchać na kompie). Czy zmiana nośnika i formatu LEGALNIE zakupionych płyt jast przestepstwem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Franz Re: CO WY NA TO? A JA KUPUJĘ U BRACI ORMIAN :)) IP: *.impakt.pl 21.01.02, 21:08 Tak wczoraj sobie poszedlem na giełde... Stało taki paru miłych gości z całymi kartonami tłoczonych płyt z mp3 - nazywało się to "Domasznaja Kolekcja". Na kazdej plycie dokładny opis, wszystko zrobione w 160 albo 192. Kazda plyta to 600 mega muzyki jakiej przez cale lata niewidzialem w sklepach... np caly zestaw singli Depeche Mode?? Powiedzcie mi w jakim tzw. "Dobrym Sklepie Plytowym" kupie cos takiego bez potrzeby brania kredytu???? Cala dyskografia The Orb... - na dzwiek tej nazwy specjalisci od Ich Troje w krakowskim Empiku zrobili takie dziwne oczy.... Wszystkie plyty i single Tindersticks... I jakos mi wcale nie jest glupio ze kupilem u pirata... Prawda jest taka ze paru pseudomoanagerów z Pomatonu i Sony, kilku sprzedajnych redaktorków muzycznych i gówniani sprzedawcy z 'dobrych sklepów' mogą mnie w dupę pocałować... bo sami ukrecili sobie ten biczyk... BO GDZIE LEGALNIE MOGĘ KUPIĆ TAKIE ZWYCZAJNE PŁYTY PO PRZYZWOITEJ CENIE????? Jak mi ktos pokaże takie miejsce to przestane kupowac u Ormian... Bylo kiedys takie hasło "Piraci zabiją muzykę"... Jakoś nie przystaje do zastanej wczoraj na giełdzie rzeczywistości... i bardzo dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.acn.waw.pl 21.01.02, 22:33 Nie kupuję pirackich płyt. Uczciwie przyznaję - nie tyle ze względów ideologicznych, co raczej dlatego, że nie mam wyboru. Jestem miłośniczką muzyki klasycznej i przy okazji audiofilem. Nie interesują mnie przypadkowe składanki w stylu "The best od Bach" w wykonaniu prowincjonalnych "artystów" - amatorów, tylko naprawdę dobre wykonania profesjonalnie nagrane i zrealizowane pod względem dźwiękowym. Skrzętnie gromadzę rozmaite wykonania tych samych utworów, nawet tych samych wykonawców z róznych okresów ich działalności artystycznej. Mam swoje ulubione wytwórnie płytowe, ulubione sklepy muzyczne, w których mogę liczyć na kompetentną obsługę, magazyny muzyczne, za pośrednictwem których zamawiam płyty trudno dostępne w Polsce (lub w ogóle niedostepne). Przyznaję - są to często bardzo drogie płyty (zwłaszcza audiofilskie nagrania muzyki dawnej), a wszak 100 zł nie znajduję co rano w skarpetce. Niemniej nie szukam pirackich płyt na stadionach. Po pierwsze dlatego, że takich, jakie mnie interesują, nie znajdę, bo to zbyt mało dochodowy i niszowy interes, po drugie dlatego, że - o czym juz wspomniałam - zwracam bardzo dużą uwagę na jakość nagrania (a nie wiem, na ile można "zaufać" nagraniom pirackim), i po trzecie wreszcie - bardzo lubie różne upgrade'y dodawane do oryginalnych płyt (w stylu książeczek i opracowań muzykologicznych), z których dużo się można dowiedzieć o kompozytorze, utworze, konkretnym wykonaniu itd. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perotin Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 23:24 Słucham głównie dawnej muzyki (renesansowa polifonia, takze sredniowieczna, poza tym Monteverdi i Bach tylko) i nigdy, przenigdy, nie kupiłbym (i tak nie ma piratow), ani nie skopiowal czegos, co nie jest komercja, a czesto efektem zapalu ludzi tworzacych te niewielkie wytwornie, takze tych, ktorzy w ramach wielkich koncernow (Np. Sony w serii Vivarte) robia najbardziej ambitne projekty. Bo upadna (zdarza sie) i nie bedzie kto mial nagrywac. Poza tym kwestia jakosci. Koscielna akustyka (np. Fontevraud), w dobrym nagraniu, na kopii (na cd-romie w kompie szczegolnie) to zawsze pozwala na wychwycenie latwe degradacji dzwieku. Przestrzen, barwa... Ta bezstratna transmisja to mit. Jest jitter, BLER, nie ma korekcji bledow w postaci dodatkowej sekcji... procesor czeka cierpliwie na dane, w razie bledow odczytuje laser z sekcji korekcji,jednak przy konwersji D/A w CZASIE RZECZYWISTYM kazda nieregularnosc zapisu to przeklamanie. Nie warto. Sa plyty swietnie znoszace przegrywanie, sa nagrania, ktore... po prostu masakra. Przy tym samym sprzecie, takiej samej plycie. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent DO PEROTINA I INNYCH AUDIOFILOW 22.01.02, 01:34 Gość portalu: Perotin napisał(a): > (...) na kopii (na cd-romie w kompie szczegolnie) to zawsze pozwala na > wychwycenie latwe degradacji dzwieku. Przestrzen, barwa... Ta bezstratna > transmisja to mit. Jest jitter, BLER, nie ma korekcji bledow w postaci > dodatkowej sekcji... procesor czeka cierpliwie na dane, w razie bledow > odczytuje laser z sekcji korekcji,jednak przy konwersji D/A w CZASIE > RZECZYWISTYM kazda nieregularnosc zapisu to przeklamanie. Jesli rzeczywiscie to wszystko slyszysz, o czym piszesz, to jestes chyba cyborgiem, a nie czlowiekiem. Ja tam jestem czlowiekiem i slucham przede wszystkim MUZYKI, a nie zer i jedynek. pozdrawiam, artur dent Odpowiedz Link Zgłoś
ewa93 Re: DO PEROTINA I INNYCH AUDIOFILOW 22.01.02, 02:49 Nie obrażaj miłośników starszej muzy. Perotin może słucha CD na płaskim sprzęcie Bang&Olufsen, lub czymś podobnym, ale widocznie ma na to warunki. Ja kolekcjonowałam takie płyty przez wiele lat na wyjazdach i przez WWW, ale słucham ich na o wiele skromniejszym sprzęcie. Najważniejsze, że też mnie cieszą. Jakiś czas temu wyraziłam moje oburzenie jako "Ewa" na tym forum. I dalej mówię - największy procent ceny płyty zjada w tym kraju marża wytwórni płytowej. Oglądałam kilka wypowiedzi w TV przedstawicieli koncernów medialnych. Na pytanie dziennikarza "Dlaczego płyty w Polsce sa takie drogie?" - odpowiadali nieodmiennie: bo nic się tu nie sprzeda bez poniesienia wielkich kosztów na promocję, marketing (no, czasy są ciężkie). My jesteśmy dobrzy ludzie - mamy gwiazdy zagraniczne, ale musimy lansować polskich wykonawców. A że nie trafialiśmy ostatnio? Tylko podążaliśmy za trendami w muzyce zagranicznej, a poza tym oni są tacy zdolni. Jeszcze Wam pokażą! A teraz inna strona naszego rynku muzycznego. Okazuje się, że płyty kapel niezależnych są nie do do dostania gdziekolwiek. Mam taki przykład: od 2 lat wiem, że prawdziwie ludowa i archaiczna "Kapela ze wsi Warszawa" (występowała w Sopocie) wydała CD. Szukam go bezskutecznie. Albo drugi: ceny płyt małych wytwórni z Zachodu, nie mających nic wspólnego z dużymi koncernami, to najdroższe wydawnictwa na naszym rynku. I cena nie zależy od roku wydania płyty. Jak ktoś lubi "Stereolab" (z nowszej muzyki), albo takich dinozaurów jak "The Residents" musi wydać co najmniej 70 zł za CD. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perotin Re: DO PEROTINA I INNYCH AUDIOFILOW IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 11:55 artur.dent napisał(a): > Jesli rzeczywiscie to wszystko slyszysz, o czym piszesz, to jestes chyba > cyborgiem, a nie czlowiekiem. Ja tam jestem czlowiekiem i slucham przede > wszystkim MUZYKI, a nie zer i jedynek. Czasem zapraszam "laikow" do siebie i smiech na sali. W przypadku nagrania instrumentu akustycznego a tym bardziej glosu, przy bogato przedstawionej akustyce (tzn. kiedy jest co porownywac), pole do przeklaman jest ogromne. Niektore nagrania przegrywaja sie z minimalna roznica, inne z ogromna; nie wiem od czego to zalezy, sprzet i noscnik ten sam. Roznice czesto wieksze, niz miedzy kablem CD/AMP fabrycznym, a takim chocby za 200-300 zl. Barwa sie wyostrza, przestrzen sie kurczy, powietrze wokol spiewakow znika, "nie drzy" juz. Zawsze uruchamiam (z powodzeniem) wyobraznie i potrafie "odjechac" w czasie czy w przestrzeni (na koncert), ale jest pewna granica, powyzej ktorej jest to u mnie mozliwe. Chodzi o to, zeby moc znalezc sie w miejscu nagrania, chocby w kategoriach bezwglednych iluzja nie byla doskonala. A co do kopii CD, to programy dzialaja dlagego, ze jezeli dana sekcja zostanie odczytana na przyklad z minimalnym przesunieciem czasowym, podobnie kolejne, to procesor analizuje je po kolei. Tak samo, jak bez znaczenia w przypadku programow jest predkosc: 2X, 16X, czy 48X. Zwalnia, przyspiesz, dane plyna. Jezeli dana sekcja nie da sie odczytac, to laser wraca do sekcji (4 bity) korekcji bledow i stamtad ciagnie dane (dlatego porpzeczne ryski nie sa grozne). Konwersja sygnalu w czasie rzeczywistym na sygnal analogowy, powoduje utrate lub przeklamanie sygnalu, jezeli np. dana sekcja na kopii zaczyna sie lub/i konczy minimalnie pozniej (tysieczne czesci mm, czy nawet mniej). Przesuniecia rowkow to wlasnie blad JITTER. Jest jeszcze nachodzenie rowkow na siebie (chyba BLER), bez znaczenia w przypadku korekcji bledow (chyba ze sekcja korekcji bedzie tez miala pecha), podobnie jak brak rowka. A teraz proponuje przegranie niedowiarkom np. CD 80 minut na twardy dysk i sprawdzenie objetosci zawartosci. Na CD odpowiada to 700 MB, na HDD... gdzie sie te sekcje korekcji podzialy? Zreszta bylyby bezuzyteczne, no bo jak: przerywa odtwarzanie i wraca do sciezki? Takie rzeczy (bufor) ujda w discmanach, ale nie ma ich w stacjonarnych oczywiscie. Rzecz jasna, nie polecam porownan na innych nagraniach, jak dobre jazzowe czy klasyczne, najlepiej dobrze nagrany ansambl wokalny w kosciele, takim z 4 sek. akustyka. Inne gatunki, chocby wokalu i akustycznych tam nie brakowalo, nagrywane sa w sztucznej "przestrzeni", wiec w ogole nie ma o czym mowic. A tak w ogole, to wiekszosc z moich niemal 200 plyt nie ma charakteru "audiofilskiego". Kilkadziesiat jednak ma, w tym wiekszosc najlepszych artystycznie. Tak sie zlozylo, ze 3 moje ulubione zespoly nagrywaja dla Auvidis, ALia Vox, Harmonia mundi. Trzech, czterech wspanialych realizatorow, starannie dobrane wnetrza, zwlaszcza opactwa w Saintes i Fontevraud, idealne do takich nagran. Poglos 4 sekundy niemal, we wszystkie strony, otacza wrecz w tych realizacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: DO PEROTINA I INNYCH AUDIOFILOW 22.01.02, 12:32 Gość portalu: Perotin napisał(a): > artur.dent napisał(a): > > > Jesli rzeczywiscie to wszystko slyszysz, o czym piszesz, to jestes chyba > > cyborgiem, a nie czlowiekiem. Ja tam jestem czlowiekiem i slucham przede > > wszystkim MUZYKI, a nie zer i jedynek. > > Czasem zapraszam "laikow" do siebie i smiech na sali. W przypadku nagrania > instrumentu akustycznego a tym bardziej glosu, przy bogato przedstawionej > akustyce (tzn. kiedy jest co porownywac), pole do przeklaman jest ogromne. > Niektore nagrania przegrywaja sie z minimalna roznica, inne z ogromna; nie wiem > > od czego to zalezy, sprzet i noscnik ten sam. Roznice czesto wieksze, niz miedz > y > kablem CD/AMP fabrycznym, a takim chocby za 200-300 zl. Barwa sie wyostrza, > przestrzen sie kurczy, powietrze wokol spiewakow znika, "nie drzy" juz. > > Zawsze uruchamiam (z powodzeniem) wyobraznie i potrafie "odjechac" w czasie czy > w > przestrzeni (na koncert), ale jest pewna granica, powyzej ktorej jest to u mnie > > mozliwe. Chodzi o to, zeby moc znalezc sie w miejscu nagrania, chocby w > kategoriach bezwglednych iluzja nie byla doskonala. > > A co do kopii CD, to programy dzialaja dlagego, ze jezeli dana sekcja zostanie > odczytana na przyklad z minimalnym przesunieciem czasowym, podobnie kolejne, to > > procesor analizuje je po kolei. Tak samo, jak bez znaczenia w przypadku program > ow > jest predkosc: 2X, 16X, czy 48X. Zwalnia, przyspiesz, dane plyna. Jezeli dana > sekcja nie da sie odczytac, to laser wraca do sekcji (4 bity) korekcji bledow i > > stamtad ciagnie dane (dlatego porpzeczne ryski nie sa grozne). > Konwersja sygnalu w czasie rzeczywistym na sygnal analogowy, powoduje utrate lu > b > przeklamanie sygnalu, jezeli np. dana sekcja na kopii zaczyna sie lub/i konczy > minimalnie pozniej (tysieczne czesci mm, czy nawet mniej). Przesuniecia rowkow > to > wlasnie blad JITTER. Jest jeszcze nachodzenie rowkow na siebie (chyba BLER), be > z > znaczenia w przypadku korekcji bledow (chyba ze sekcja korekcji bedzie tez mial > a > pecha), podobnie jak brak rowka. A teraz proponuje przegranie niedowiarkom np. > CD > 80 minut na twardy dysk i sprawdzenie objetosci zawartosci. Na CD odpowiada to > 700 MB, na HDD... gdzie sie te sekcje korekcji podzialy? Zreszta bylyby > bezuzyteczne, no bo jak: przerywa odtwarzanie i wraca do sciezki? Takie rzeczy > (bufor) ujda w discmanach, ale nie ma ich w stacjonarnych oczywiscie. > > Rzecz jasna, nie polecam porownan na innych nagraniach, jak dobre jazzowe czy > klasyczne, najlepiej dobrze nagrany ansambl wokalny w kosciele, takim z 4 sek. > akustyka. Inne gatunki, chocby wokalu i akustycznych tam nie brakowalo, nagrywa > ne > sa w sztucznej "przestrzeni", wiec w ogole nie ma o czym mowic. > > A tak w ogole, to wiekszosc z moich niemal 200 plyt nie ma > charakteru "audiofilskiego". Kilkadziesiat jednak ma, w tym wiekszosc najlepszy > ch > artystycznie. Tak sie zlozylo, ze 3 moje ulubione zespoly nagrywaja dla Auvidis > , > ALia Vox, Harmonia mundi. Trzech, czterech wspanialych realizatorow, starannie > dobrane wnetrza, zwlaszcza opactwa w Saintes i Fontevraud, idealne do takich > nagran. Poglos 4 sekundy niemal, we wszystkie strony, otacza wrecz w tych > realizacjach. No coz, bardzo ciekawe jest to co piszesz, nie przecze, nie twierdze tez, ze jest to zmyslone. Jednak nadal uwazam, ze audiofile sluchaja dzwiekow, a nie muzyki, kochaja sprzet a nie muzyke. Jesli uwazam jakis utwor za genialny, to przezywam go bez wzgledu na to czy slysze go na walkmanie, w samochodowym radiu, czy na sprzecie za 15 tysiecy, gdzie sama szpileczka-podstawka pod kolumne kosztuje dwie stowy najmarniej. Mam gdzies czy otacza mnie jakas przestrzen - dobra muza broni sie sama w kazdym miejscu. Nie wyobrazam sobie, zebym mojej ukochanej muzyki sluchal wylacznie na fotelu w idealnie wymierzonej i zoptymalizowanej odleglosci od glosnikow... Pozdrawiam artur dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perotin Re: DO PEROTINA I INNYCH AUDIOFILOW IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 12:57 artur.dent napisał(a): > Mam gdzies czy otacza mnie jakas przestrzen - dobra muza broni sie sama w kazdy > m > miejscu. Nie wyobrazam sobie, zebym mojej ukochanej muzyki sluchal wylacznie na > > fotelu w idealnie wymierzonej i zoptymalizowanej odleglosci od glosnikow... I tu cie mam Widzisz, jezeli wezmiesz na przyklad cos Lassusa (np. Lamentacje Hioba), albo jakas msze Gomberta czy Palestriny, to jak myslisz, pisane to bylo uwzglednieniem miejsca? Tak sie skada, ze te kilka sekund poglosu i mnostwo "powietrza" stanowi integralna czesc, skladnik muzyki pisanej do duzych, koscielnych wnetrz. Poza tym, ze komponowano z uwzglednieniem nakladania sie planow, to po prostu bez tego to tak, jabky braklo jednego z glosow czy instrumentow, a wtedy polifonia bierze w leb. A juz takie Miserere Allegriego. Jest 5 solistow na pierwszym planie, ew. 2 w dalszym, no i ta czworka z zalozenia w najdalszej nawie kosciola. Niektore takie rzeczy spiewalo sie wrecz "zza wegla", albo nawet z krypty. Tu albo czujeszcz te 20 metrow powietrza w glab, albo nie ma dziela. No nie ma wala. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: DO PEROTINA I INNYCH AUDIOFILOW 22.01.02, 13:51 Gość portalu: Perotin napisał(a): > artur.dent napisał(a): > > > Mam gdzies czy otacza mnie jakas przestrzen - dobra muza broni sie sama w > kazdy > > m > > miejscu. Nie wyobrazam sobie, zebym mojej ukochanej muzyki sluchal wylaczn > ie na > > > > fotelu w idealnie wymierzonej i zoptymalizowanej odleglosci od glosnikow.. > . > > I tu cie mam Widzisz, jezeli wezmiesz na przyklad cos Lassusa (np. Lamentac > je > Hioba), albo jakas msze Gomberta czy Palestriny, to jak myslisz, pisane to bylo > > uwzglednieniem miejsca? Tak sie skada, ze te kilka sekund poglosu i > mnostwo "powietrza" stanowi integralna czesc, skladnik muzyki pisanej do duzych > , > koscielnych wnetrz. Poza tym, ze komponowano z uwzglednieniem nakladania sie > planow, to po prostu bez tego to tak, jabky braklo jednego z glosow czy > instrumentow, a wtedy polifonia bierze w leb. > > A juz takie Miserere Allegriego. Jest 5 solistow na pierwszym planie, ew. 2 w > dalszym, no i ta czworka z zalozenia w najdalszej nawie kosciola. Niektore taki > e > rzeczy spiewalo sie wrecz "zza wegla", albo nawet z krypty. Tu albo czujeszcz t > e > 20 metrow powietrza w glab, albo nie ma dziela. No nie ma wala. No faktycznie. Dla takich "efektow specjalnych" warto zainwestowac w sprzet, potrafie to zrozumiec i w sumie sie nie dziwie. Mam tylko czasami wrazenie, ze jakosc dzwieku bywa wartoscia sama w sobie. Nie jest istotne, co dane dzielo znaczy w historii muzyki czy w dorobku kompozytora, jeno wiernosc przekazanych warunkow akustycznych sie liczy. A swoja droga - malo uniwersalne jest "dzielo", ktory w 100 % moze dotrzec tylko do posiadaczy sprzetu high-end Na szczescie sa jeszcze Filharmonie, sa sale koncertowe, koscioly - tam szaraczki takie jak ja maja szanse przezyc 100 % muzyki w muzyce Pozdrawiam dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perotin Re: DO PEROTINA I INNYCH AUDIOFILOW IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 15:05 artur.dent napisał(a): > Na szczescie sa jeszcze Filharmonie, sa sale koncertowe, koscioly - tam szaracz > ki > takie jak ja maja szanse przezyc 100 % muzyki w muzyce Dokladnie, tylko ze nie jestesmy w Paryzu, wiec moze byc klopot ))) Zostaja plyty. Poza tym, jkak juz pisalem, kazdy potrzebuje pewnego poziomu, od ktorego potrafi uruchomic wyobraznie i "dograc" sobie reszte. Niektorzy wcale, ja srednio- wysoko, inni maja problem niezaleznie od jakosci sprzetu i akustyki pomieszczenia. A posluchac sobie w ciszy, ciemnosci i samotnosci po polnocy... sa rzeczy, ktorych koncert mimo wszystko nie dostarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: este Re: DO PEROTINA I INNYCH AUDIOFILOW IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.02, 23:54 artur.dent napisał(a): > Gość portalu: Perotin napisał(a): > > > (...) na kopii (na cd-romie w kompie szczegolnie) to zawsze pozwala na > > wychwycenie latwe degradacji dzwieku. Przestrzen, barwa... Ta bezstratna > > transmisja to mit. Jest jitter, BLER, nie ma korekcji bledow w postaci > > dodatkowej sekcji... procesor czeka cierpliwie na dane, w razie bledow > > odczytuje laser z sekcji korekcji,jednak przy konwersji D/A w CZASIE > > RZECZYWISTYM kazda nieregularnosc zapisu to przeklamanie. > > Jesli rzeczywiscie to wszystko slyszysz, o czym piszesz, to jestes chyba > cyborgiem, a nie czlowiekiem. Ja tam jestem czlowiekiem i slucham przede > wszystkim MUZYKI, a nie zer i jedynek. > > pozdrawiam, > artur dent > nie znam się szczegółowo na zerach i jedynkach, jitterach, itd. ale degradacja jakości dźwięku na CD-R jest do usłyszenia nawet na miniwieży z supermarketu, nie trzeba mieć jakiegoś super hi-endu żeby się o tym przekonać ba, na moim sprzęcie (wg kryteriów pism audiofilskich tzw. "budżetówka", czyli prawie najtańszy o jakim piszą bez trudu usłyszałem różnicę w jakości kopii w zależności od marki nośnika - różnica między TDK a Traxdata Audio (która wygrała jakis tam test) wypalanymi na nagrywarce komputerowej (!!!) była miażdźąca (oczywiście na korzyść Traxdaty) sam w to nie wierzyłem, dopóki nie sprawdziłem, tym bardziej, że skala tej różnicy była większa niż bym się kiedykolwiek spodziewał Tobie róźnica jakości widocznie po prostu nie przeszkadza, bo jeśli nie jesteś w stanie tego usłyszeć to powinieneś się chyba udać do lekarza jeśli jednak słyszysz, to nic sobie z tego nie robisz i masz do tego święte prawo dla mnie też liczy się muzyka, a nie techniczne szczegóły dobry utwór odtwarzany na jamniku za 50 zł pozostaje dobrym utworem, choć dużo trudniej się o tym przekonać (o ile w ogóle coś można usłyszeć a do muzeów też pewnie nie chodzisz, przecież te same obrazy można zobaczyć w albumie albo inaczej - jak nie możesz iść na jakąś wystawę a chcesz koniecznie obejrzeć te obrazy to czy kupisz sobie kolorowy album z dużymi reprodukcjami czy obejrzysz sobie zdjęcia w czarno-białej gazecie pewnie to drugie )) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paser Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 03:46 Kupuję "pirata"-za różnicę zabieram dzieci do kina. Kupuję "prawomyślnie" -szef wytwórni zmienia Merca na Jaguara a Britney Porshe na Ferrari. Jak dotąd żyję.Sumienie nie rzuciło się z zębiskami do mojego gardła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jańcio Re: KUPUJE CD - DO EWY 93 IP: *.gazeta.pl 22.01.02, 08:56 Poruszyłaś bardzo ciekawy temat - płyty z muzyką niezależną wydawane przez małe wytwórnie czasami w nakładach 5000, albo zespoły które nagrały coś wiele lat temu i już nie istnieją a płyta nie jest wznawiana. Wymienionych przez Ciebie artystów można kupić jak się bardzo postaramy ale są tacy którzy są nie do dostania w rzadnym sklepie. Zdarzyło mi się już kilka razy widzieć te nigdzie niedostawalne płyty u piratów ( jestem zszokowany jekie rarytasy czasem sprzedają ) . I choć kupuje zwykle oryginały to nie mogę przepuścic szansy posłuchania muzyki której szukam czasami przez lata i kupuje pirata. I nie chodzi tu o to że jest 5 razy taniej tylko o to że wogóle zdobylem płytę - w takiej sytuacji zaoszczędzone 40 zł chętnie bym przesłał artyście - w takiej sytuacji bardziej liczy się dla mnie możliwość posłuchania muzyki niż przestrzeganie prawa - które sczerze mówiąc uważam za kulawe. Kapela ze wsi Warszawa - poszukaj na www.terrra.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aval Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 09:40 Prawo popytu i podaży. Każdy znajdzie coś dla siebie, i zapyta własne sumienie na co go stać. Piraci to kolejna możliwość wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzysiek Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 217.97.165.* 22.01.02, 11:26 Skoro dajecie takie "samochodowe" porównania do piractwa muzycznego, to może tak: Załóżmy że sąsiad kupił sobie nowego opla w salonie za 50 tys. Następnie używając różnych podzespołów wykonał kopię tego samochodu, dziajającą prawie jak oryginał i sprzedał ją za 15 tysięcy..... Też jest piratem??? Raczej by go sławiono jako wynalazcę..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 198.138.227.* 22.01.02, 15:08 Gość portalu: krzysiek napisał(a): > Skoro dajecie takie "samochodowe" porównania do piractwa muzycznego, to może > tak: > Załóżmy że sąsiad kupił sobie nowego opla w salonie za 50 tys. Następnie > używając różnych podzespołów wykonał kopię tego samochodu, dziajającą prawie > jak oryginał i sprzedał ją za 15 tysięcy..... Też jest piratem??? Raczej by go > sławiono jako wynalazcę..... porownianie nie na wszystkich plaszczyznach trafne bo po pierwsze niczego nie wynalazl (jednynie ukradl projekt), bo tego opla zaprojekntowal ktos inny, a po drugie nie od dzis wiadomo ze jesli bys kupowal czesci oryginalne to zlozony za nie samochod bylby 2-3 razy dorzszy, jesli z jakis tanich podrob to bylby 2-3 razy mniej trwaly. Co mozna porownac do 2-3 razy nizszej jakosci piratow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perotin CENY CD IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 15:56 Trzeba pamietac o paru rzeczach: 1. Promocja. To kosztuje najwiecej. Bez tego nie byloby wielu rzeczy, ktore z kolei nie zarobia na inne rzeczy; 2. No wlasnie, dochodowosc. Przy kilkudziesieciu tysiacach pozycji rocznie wiekszosc musi byc stratna. Nie byloby promocji niczego nowego, gdyby ryzyko nie bylo wkalkulowane w koszta tych tytulow, ktore zarabiaja; 3. W muzyce klasycznej jest tak, ze niektore rzeczy sa bardzo drogie w realizacji. Michael jackson + chorek w studiu i facet od machania galakami to nie to samo, co tygodnie prob z orkiestra, proby akustyczne do nagrania, wynajecie sali/kosciola, oraz wynajecie konkretnych artystow na lata przed, bo to nie to samo, co niedzielne koncerty karnetowe w filharmnoii czy operze. No i bardzo ambitnych rzeczy jest duzo, ktore niekoniecznie musza na siebie zarobic. Moze i Sony dyktuje cene finalna 60 zl, ale za to mam cudowne nagranie Aleksandra Agricoli w serii Sony Classical Vivarte( XV wiek, czy promocje jeszcze dawniejszego repertuaru i nieznanych, ambitnych zespolow); 4. Ceny nie moga byc zbyt dostosowane do portfeli tubylcow, bo w Niemczech upadna. No niestety, nie jestesmy sami. Poza tym 60 zl za plyte to polowa tego, co we Francji (169FF srednio), czy Wielkej Brytanii (15 funtow dla klas. nowosci w Londynie). Wejdzcie sobie na strone Hyperion (www.hyperion- records.co.uk) - tansze plyty sa tylko na Filipinach. Kiedy we Francji w sklepie firmowym Harmonia Mundi ich plyta kosztowala w przeliczeniu 115 zl, w polskim Vivarcie 42. Teraz troche wiecej, ale wciaz ok. polowy. A gdyby mialo byc wg sily nabywczej, to co? Bo 5x nizsza, to dajemy 10 zl? To nie dzialalnosc charytatywna. 2 x taniej to IMO duzo. 5. Cena kaset. Nie moze byc drozsze w sklepie, chocby bylo takie w produkcji, cos co jest bardzo nietrwale. Poza tym to juz margines sprzedazy, wiec mozna spuscic z ceny bez wielkich strat. Ale to w CD sie amortyzuje promocja, tylko tyle; 6. Przestancie bezkrytycznie oskarzac sklepy plytowe, marza nie jest tak straszna. A jest konieczna, bo w koncu trzeba te plyty kupic wczesniej, bez gwarancji szybkiego zbytu. Nie ma tak, ze mam nadmiar kasy, kupuje caly repertuar dostepny u dystrybutorow, szybko sprzedaje i mam na nastepne. Trzeba zamrozic kase, a do tego kupic po tyle sztuk, zeby nie obudzic sie z reka w nocniku, ze po tygodniu nie ma, a nastepna dostawa mozliwa za miesiac, klienci przychodza i sie zniechecahja: co jest, taki wielki ten Empik, a tego nie maja, tamtego nie maja? Znow to samo: hity finansuja szeroki, mniej dochodowy repertuar. Albo mamy wszystkie plyty drogie, albo mamy same hity z minimalna marza i nic ponadto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzycho Re: CENY CD IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 21:49 Gość portalu: Perotin napisał(a): > Trzeba pamietac o paru rzeczach: > > 1. Promocja. To kosztuje najwiecej. Bez tego nie byloby wielu rzeczy, ktore z > kolei nie zarobia na inne rzeczy; > > 2. No wlasnie, dochodowosc. Przy kilkudziesieciu tysiacach pozycji rocznie > wiekszosc musi byc stratna. Nie byloby promocji niczego nowego, gdyby ryzyko > nie bylo wkalkulowane w koszta tych tytulow, ktore zarabiaja; > Tylko, ze ostatnio koncerny promuja sobie tzw. Lokomotywy (enrique, brittney, ich troje) a o reszcie prawie nie slychac. Dopiero jak zobaczyly, ze mlodziez zaczela sluchac hip-kopu to wziela sie za te wydawnictwa. Ogladajac kampanie reklamowe mozna fojsc do wniosku, ze koncerny tona w forsie. Odpowiedz Link Zgłoś
perotin Re: CENY CD 22.01.02, 22:07 Gość portalu: krzycho napisał(a): > Tylko, ze ostatnio koncerny promuja sobie tzw. Lokomotywy (enrique, brittney, i > ch > troje) a o reszcie prawie nie slychac. Dopiero jak zobaczyly, ze mlodziez zacze > la > sluchac hip-kopu to wziela sie za te wydawnictwa. Ogladajac kampanie reklamowe > mozna fojsc do wniosku, ze koncerny tona w forsie. To nie chodzi o to, ze nie promuja tego czy owego, ale bez pieniedzy z Britney w ogole malo co by wydawali. To nie moja dzialka (pop i inne), ale to tak wlasnie jest. Zarabiamy duzo forsy na hitach, nagrywamy setki nowych, nieznanych wykonawcow, 10% z tego zarobi na siebie, w tym bedzie kilka hitow, te zarobia na kolejne... interes sie kreci. BTW. ALia Vox, wlasna wytwornia Jordi Savalla (kataloczyk, najwybitniejszy gabista oraz kierownik zespolow muzyki dawnej), nie jest przedsiewzieciem dochodowym. Wychodza na zero, sami robia marketing, ksiazeczki, nagrania, wstepna dystrybucje... plyty za 63 zlote w Lodzi. Tyle kosztuje Savall+Koopman (klawesyn) w duecie, musi jednak zarobic na nagranie Missa Bruxeliensis Bibera w katedrze w Salzburgu... monumentalne dzielo, dziesiatki indywidualnie dobieranych wykonawcow instrumentalnych, chor... tez 63 zlote, ale na tym raczej nie zarobia, a jesli nawet bedzie Plyta roku, to wydamy jeszcze kolejna wersje Piesni Sybilli, piesni Sefardyjskie, Anthony Holborna, zapomnianych katalonskich renesansowych kompozytorow (a to switna muzyka!). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: CENY CD IP: 212.160.147.* 23.01.02, 09:36 co do muzyki tzw klasycznej to masz rację, bo to są rzeczy które kupuje się na całe życie. a kto będzie słuchał iglesiasa czy jakiejś tam britney po roku? pewnie nikt, dlatego te "gwiazdy" musza wydawać płytę za płytą, póki ktoś to kupuje. co do promocji - tu wychodzimy na największych głupków, bo wszystkie te chwyty marketingowe służą temu, żeby ludzi uwierzyli, że pan X czy pani Y wielkim artystą jest, w związku z czym jego/jej płytę koniecznie mić musimy. A w cenie tej płyty są koszty marketingu, czyli sami płacimy za to, że ktoś nas ogłupia. przy okazji polecam artykuł w polityce z 12 stycznia, napisali tam, że w polsce w ostatnich latach sprzedaje się legalnie 30 - 40 mln nośników, z czego 1/3 - 1/2 to kasety (ostatno mniej, ale jeszcze niedawno - tyle, co płyt). Argument o nietrwałym nośniku przy "dziełach" które słucha się przez miesiąc a potem odkłada na półkę nie trafia do mnie w końcu nieszczęsne marże - gdyby vat wynosił 0, a marża spadła o połowę, to płyta zamiast 60 zł kosztowałaby 45. Jeszcze mały krok ze strony producenta, i już mamy rozsądne ceny za płyty. A tak, to zostaje "stadion" pozdrawiam p.s. właśnie przeczytałem, że Golec Uorkiestra kasuje za występ 45000 zł. może to jest właściwa droga - niech artyści zarabiają na koncertach a nie na płytach ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: CENY CD IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 11:32 Gość portalu: m. napisał(a): > w ostatnich latach sprzedaje się legalnie 30 - 40 mln nośników, z czego 1/3 - > 1/2 to kasety (ostatno mniej, ale jeszcze niedawno - tyle, co płyt). Argument o > > nietrwałym nośniku przy "dziełach" które słucha się przez miesiąc a potem > odkłada na półkę nie trafia do mnie Z ta nietrwalosci to bardziej spekulacje, ale chyba logiczne. Co do proporcji sprzedazy, to Polska jest marginesem, na swiecie jest duzo wieksza przewaga plyt. > w końcu nieszczęsne marże - gdyby vat wynosił 0, a marża spadła o połowę, to > płyta zamiast 60 zł kosztowałaby 45. Jeszcze mały krok ze strony producenta, i > już mamy rozsądne ceny za płyty. A tak, to zostaje "stadion Trasy koncertowe nei utrzymuja sie wylacznie z biletow. Zreszta tez je trzeba promowac i wczesniej zorganizowac. przyklad Alia Vox Savalla... to naprawde tyle kosztuje. Rozsadna cena... jak bedzie za 30, a u pirata za 15, to jak znam ludzi, i tak beda kupowac u pirata. To samo z grami. jak sie zaczyna 10 rzeczy w miesiacu i nie konczy (a tak robi wiekszosc), to 10 zl roznicy przekracza miesieczne kieszonkowe. Tylko ze to nie wina kieszonkowego ani cen, ale mentalnosci: jak jest za grosze, to kupujemy hurtowo jak leci, byle wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: CENY CD IP: 212.160.147.* 23.01.02, 14:36 jeszcze jeden mały problem to oferta piratów, składająca się w 90 % z muzycznego chłamu, a i pozostałe 10 % to też nie najwyższa półka. Paradoxem jest, że choć płyty mam w większości pirackie, to najczęściej jednak słucham legalnych (repertuar!). Podobne uwagi pojawiały się w innych wypowiedziach, co można podsumować tak: twórcy z klasą mogą spać spokojnie, bo ich i tak nikt nie "piratuje", a "twórcy" pokroju britnej czy enrike też mogą spać spokojnie, bo i tak są wystarczająco bogaci. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perotin CENY CD IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 16:37 Trzeba pamietac o paru rzeczach: 1. Promocja. To kosztuje najwiecej. Bez tego nie byloby wielu rzeczy, ktore z kolei nie zarobia na inne rzeczy; 2. No wlasnie, dochodowosc. Przy kilkudziesieciu tysiacach pozycji rocznie wiekszosc musi byc stratna. Nie byloby promocji niczego nowego, gdyby ryzyko nie bylo wkalkulowane w koszta tych tytulow, ktore zarabiaja; 3. W muzyce klasycznej jest tak, ze niektore rzeczy sa bardzo drogie w realizacji. Michael jackson + chorek w studiu i facet od machania galakami to nie to samo, co tygodnie prob z orkiestra, proby akustyczne do nagrania, wynajecie sali/kosciola, oraz wynajecie konkretnych artystow na lata przed, bo to nie to samo, co niedzielne koncerty karnetowe w filharmnoii czy operze. No i bardzo ambitnych rzeczy jest duzo, ktore niekoniecznie musza na siebie zarobic. Moze i Sony dyktuje cene finalna 60 zl, ale za to mam cudowne nagranie Aleksandra Agricoli w serii Sony Classical Vivarte( XV wiek, czy promocje jeszcze dawniejszego repertuaru i nieznanych, ambitnych zespolow); 4. Ceny nie moga byc zbyt dostosowane do portfeli tubylcow, bo w Niemczech upadna. No niestety, nie jestesmy sami. Poza tym 60 zl za plyte to polowa tego, co we Francji (169FF srednio), czy Wielkej Brytanii (15 funtow dla klas. nowosci w Londynie). Wejdzcie sobie na strone Hyperion (www.hyperion- records.co.uk) - tansze plyty sa tylko na Filipinach. Kiedy we Francji w sklepie firmowym Harmonia Mundi ich plyta kosztowala w przeliczeniu 115 zl, w polskim Vivarcie 42. Teraz troche wiecej, ale wciaz ok. polowy. A gdyby mialo byc wg sily nabywczej, to co? Bo 5x nizsza, to dajemy 10 zl? To nie dzialalnosc charytatywna. 2 x taniej to IMO duzo. 5. Cena kaset. Nie moze byc drozsze w sklepie, chocby bylo takie w produkcji, cos co jest bardzo nietrwale. Poza tym to juz margines sprzedazy, wiec mozna spuscic z ceny bez wielkich strat. Ale to w CD sie amortyzuje promocja, tylko tyle; 6. Przestancie bezkrytycznie oskarzac sklepy plytowe, marza nie jest tak straszna. A jest konieczna, bo w koncu trzeba te plyty kupic wczesniej, bez gwarancji szybkiego zbytu. Nie ma tak, ze mam nadmiar kasy, kupuje caly repertuar dostepny u dystrybutorow, szybko sprzedaje i mam na nastepne. Trzeba zamrozic kase, a do tego kupic po tyle sztuk, zeby nie obudzic sie z reka w nocniku, ze po tygodniu nie ma, a nastepna dostawa mozliwa za miesiac, klienci przychodza i sie zniechecahja: co jest, taki wielki ten Empik, a tego nie maja, tamtego nie maja? Znow to samo: hity finansuja szeroki, mniej dochodowy repertuar. Albo mamy wszystkie plyty drogie, albo mamy same hity z minimalna marza i nic ponadto. Odpowiedz Link Zgłoś
zbyszek.pawlowski Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 23.01.02, 13:26 Ja mam w swoim zbiorze ok 400 plyt.Z tego 99,9 % to z bazaru lub przegrane u kumpla.Moj jedyny wyrzut sumienia, to zal ze az tyle kupilem pirackich i przeplacalem po 15 zl.Od czasu nabycia nagrywarki (legalnie!!)nie popelnilem tego bledu.Bede tak robil nadal, bo mam potrzebe posiadania wielu podobajacych mi sie nagran. I o ile Panstwo nie zapewni mi wynagrodzenia na zachodnioeuropejskim poziomie, dopoty bede zachodnioeuropejskie ceny omijal z daleka. Gdybym tak mial jeszcze urzadzenie do taniego kopiowania ubran, zywnosci, lekow i samochodow, tez bym sie tym zajmowal. Spiacym z tego powodu niespokojnie polecam relanium ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 212.160.147.* 23.01.02, 14:30 o ile się znam na arytmetyce, to 0,1% z 400 = 0,4 a więc masz o,4 płyty z innego źródła niż pirackie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzycho do ZBYSZEK IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 18:40 zbyszek.pawlowski napisał(a): > Ja mam w swoim zbiorze ok 400 plyt.Z tego 99,9 % to z bazaru lub przegrane u > kumpla.Moj jedyny wyrzut sumienia, to zal ze az tyle kupilem pirackich i > przeplacalem po 15 zl.Od czasu nabycia nagrywarki (legalnie!!)nie popelnilem > tego bledu.Bede tak robil nadal, bo mam potrzebe posiadania wielu podobajacych > mi sie nagran. I o ile Panstwo nie zapewni mi wynagrodzenia na > zachodnioeuropejskim poziomie, dopoty bede zachodnioeuropejskie ceny omijal z > daleka. Gdybym tak mial jeszcze urzadzenie do taniego kopiowania ubran, > zywnosci, lekow i samochodow, tez bym sie tym zajmowal. > Spiacym z tego powodu niespokojnie polecam relanium ! Tyle tylko, ze jakbys kopiowal wszystko (inni tez by to robili, sam nie jestes) to padliby ci co wytwarzaja te towary i nie mialbys z czego kopiowac. Jednym slowem znalazlbys sie z reka w nocniku i chodzilbys nago, poruszal na piechote i leczyl sie jezynami z lasu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paul Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 193.0.117.* 23.01.02, 14:42 Troche Cie rozumiem, ale placic za CD 60 PLN to tez kupowanie u zlodziei... Plyty w Polsce sa drozsz niz np. w Australii. Dlatego ja wole kupowac oryginalne plyty, ale wylacznie za granica. Po prostu nie daje zarabiac zlodziejom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 15:07 Gość portalu: paul napisał(a): > Troche Cie rozumiem, ale placic za CD 60 PLN to tez kupowanie u zlodziei... > Plyty w Polsce sa drozsz niz np. w Australii. Dlatego ja wole kupowac > oryginalne plyty, ale wylacznie za granica. Po prostu nie daje zarabiac > zlodziejom. Sa 2X tansze niz we Francji (takze francuskie), prawie tyle samo co w Anglii, minimalnie tansze niz w USA (w tym francuskie). Australia jest troche daleko, nie najlepszy przyklad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smauggg Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.katowice.pik-net.pl 23.01.02, 15:10 Te straszne koszta promocji!!! No właśnie, te straszne koszta promocji talentów na miarę B. Spears, którymi wytwórnie tłumaczą wysokie ceny płyt... czy dotyczą one też płyt jazzowych, płyt z muzyką klasyczną, etc? Szczerze przyznam, że nie widziałem żadnych przejawów promocji D. Brubecka czy M. Breckera. Jak zatem wytłumaczyć, że ceny ich płyt rzadko spadają poniże PLN 60. Wytwórnie kłamią, to oczywiste. Inna sprawa, czy mamy szanse w jakikolwiek sposób zmusić je do obniżenia ceny płyt? Chybe nie, a zatem niech żyją nagrywarki i spontanicznie tworzone sieci przyjaciół wymieniających się swoimi płytami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 198.138.227.* 23.01.02, 15:52 Gość portalu: smauggg napisał(a): > Te straszne koszta promocji!!! > > No właśnie, te straszne koszta promocji talentów na miarę B. Spears, którymi > wytwórnie tłumaczą wysokie ceny płyt... czy dotyczą one też płyt jazzowych, > płyt z muzyką klasyczną, etc? Szczerze przyznam, że nie widziałem żadnych > przejawów promocji D. Brubecka czy M. Breckera. Jak zatem wytłumaczyć, że ceny > ich płyt rzadko spadają poniże PLN 60. > > Wytwórnie kłamią, to oczywiste. Inna sprawa, czy mamy szanse w jakikolwiek > sposób zmusić je do obniżenia ceny płyt? Chybe nie, a zatem niech żyją > nagrywarki i spontanicznie tworzone sieci przyjaciół wymieniających się swoimi > płytami. faktem jest ze wytwornie czesto zawyzaja ceny plyt napedzajac wode na piracki mlyn, ale prawda jest tez to ze pirackie kopie i mp3 spowodowaly ze szansa CD w nowej ulepszonej postaci SACD, DVD-A na upowszechnienie sie na rynku bardzo sie zmniejszyla. Piraci i mozliwosci rynku komputerowego spowodowali tez paranoje u producentow hardware SACD, DVD-A i zadne z powyzszych cud nie ma wyjsc cyfrowych, wiec pozadny audiofil jest skazany na kozystanie z wewnetrznych DAC-ow co jest rzecza nieslychanie smutna. Oj jaki swiat bylby piekny gdyby nie bylo piratow i mp3. A mielismy taka szanse dostac jakosc LP w postaci krazka, redaktorzy Stereophile jak i jego czytelnicy mysle ze nie bez powodu obawiaja sie czy z wyzej wymienionych powodow nowe formaty nie znikna z rynku, a paranoja polegajaca na nieudostepnianiu cyfrowego wyjscia jest gwozdziem do trumny. Reasumujac piraci i mp3 wpychaja nas z powrotem w wiek XX jesli chodzi o jakosc. A zycie moglo byc tak bogate audiofilsko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mat Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.gazeta.pl 23.01.02, 20:14 Polonus napisał min >>> Oj jaki swiat bylby piekny gdyby nie bylo piratow i mp3 Drogi polonusie znów widzisz temet przez pryzmat swojego audiofilstwa (wyłącznie ) z tego co mi wiedomo mp3 mogą być porównywalne jakością z CD ja staram się ściągać przede wszystkim 256 lub 192 - a pożytek jest ogromny - poznaje muzykę - niby w sklepie można odsłuchać płytę przed kupieniem ale odsłuchać ją kilka razy, siedząc wygodnie to coś zupełnie innego - nie wrzucaj mp3 do jednego worka z piratami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 198.138.227.* 23.01.02, 21:53 Gość portalu: Mat napisał(a): > (wyłącznie ) z tego co mi wiedomo mp3 mogą być porównywalne jakością z CD niestety sa bardzo dalekie od jakosci plyt audiofilskich czyli po prostu tych nagranych z rzeczywista jakoscia, jesli to jeszcze odtworzysz na Wadii, to bedzie przepasc > staram się ściągać przede wszystkim 256 lub 192 - a pożytek jest ogromny - > poznaje muzykę - niby w sklepie można odsłuchać płytę przed kupieniem ale zgadzam sie w pelnie, uwazam ze po to sa mp3, to po prostu demo, tylko z jakiegos powodu powieksza sie grupa ludzi ktora zaakceptowala to demo jako produkt koncowy a to juz niedobrze, oj niedobrze ... > odsłuchać ją kilka razy, siedząc wygodnie to coś zupełnie innego - nie wrzucaj > mp3 do jednego worka z piratami. wrzucilem je do jednego worka z powodu jakosci, ktara jest podobna .... Odpowiedz Link Zgłoś
perotin Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 24.01.02, 01:01 Gość portalu: polonus napisał(a): > > (wyłącznie ) z tego co mi wiedomo mp3 mogą być porównywalne jakością z CD Masakra, katastrofa. Juz samo kopiowanie CD to przepasc (na dobyrm nagraniu AKUSTYCZNEJ muzyki w NATURALNEJ przestrzeni dzwiekowej, ale w przypadku mp3 wystarczy nawet disco polo, chocby z minimalnym wspolczynnikiem kompresji to bylo), zreszta chetnie zaprosilbym do siebie na pokaz, gluchy by uslyszal. Poza tym najlepszy sprzet do mp3 jest jakosci Discmana, wiec w ogole nie ma o czym mowic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. dobra, dobra... IP: 212.160.147.* 24.01.02, 09:22 ... te wszystki cuda jak "naturalna przestrzeń" itp maja sens tylko wtedy, kiedy słuchasz muzyki nie robiąc przy tym nic innego, siedzisz kołkiem w jednym miesjcu (bo jak się przesuniesz o pół metra to katastrofa - nic nie słychać) i skupiasz się tylko na słuchaniu. Ale kto tak robi ? najwyżej garstka audiofili, która doszukuje sie w nagraniach tych wszystkich technicznych smaczków i niuansów. Pozostałe 99% (albo i więcej) słucha podczas nauki, sprzątania, gotowania, leżąc w łóżku itp., i nie wykłada wszystkich ścian w domu wytłaczankami od jajek. W tej sytuacji opowiadanie historii że mp3 i płyty pirackie mają słabą jakość po prostu nie trzyma się kupy, bo w takich "zwykłych", domowych warunkach po prostu tego nie słychać. Oczywiście rozumiem was, audiofili (sam też się kiedyś mocno interesowałem tymi klockami) bo wiem, jak pięknie może brzmieć dobrze nagrana muzyka na dobrym sprzęcie i - niestety - w przygotowanym do tego pomieszczeniu. Nie wmawiajcie natomiast rzeszy użytkowników discmanów i walkmanów, że cokolwiek tracą z jakości dżwięku kupując płytę u pirata pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 14:28 Gość portalu: m. napisał(a): > ... te wszystki cuda jak "naturalna przestrzeń" itp maja sens tylko wtedy, > kiedy słuchasz muzyki nie robiąc przy tym nic innego, siedzisz kołkiem w jednym > > miesjcu (bo jak się przesuniesz o pół metra to katastrofa - nic nie słychać) i > skupiasz się tylko na słuchaniu. Ale kto tak robi ? najwyżej garstka audiofili, > > która doszukuje sie w nagraniach tych wszystkich technicznych smaczków i > niuansów. Mylisz sie calkowicie, tzn. masz racje tylko co do liczb zapewne. Po prostu nie znasz innej muszyki, jak tej, ktora moze sluzyc za "tapete". 1. Ja slucham takiej, ktora wymaga skupienia, zaangazowania, ciszy, ciemnosci... Nie dla dzwieku, lecz dla muzyki jako takiej. Na przyklad religijna polifonia wokalna Renesansu, np. Lamentacje Jeremiasza Lassa, albo dalej siegajac: Choral rytu rzymskiego z VII wieku. 2. Polifonia ze swej istoty wymaga jej uwaznego sledzenia. Pomijajac sam fakt wielosci glosow (nawet 30 niezaleznych, zwykle 4-8), jest cos takiego jak kontrapunkt, ze swej natury analityczny. Chocby Sztuka Fugi Bacha. Jest temat, jego inwersja (nuty na pieciolinii symetrycznie jak w lustrze wg poziomej osie), augmentacja (X razy wolniej), diminuncja (na odwrot), rak (temat w pochodzie wstecznym, grany od tylu oraz WSZYSTKIE TE KOMBINACJE w CZTERECH niezalezncyh glosach. Bez nut nie da rady na poczatku, chyba ze jestes muzykiem. ALe to ekstremum, choc cala polifonia wymaga podobnego podejscia. Nie dla matematycznej, bezdusznej analizy, ale aby moc podziwiac (w ogole slyszec!!!) matematyczna kontrukcje, a NIE PLAME dzwikowa. >Pozostałe 99% (albo i więcej) słucha podczas nauki, sprzątania, > gotowania, leżąc w łóżku itp., i nie wykłada wszystkich ścian w domu > wytłaczankami od jajek. Mowimy o SLUCHANIU muzyki (i czy zawsze muzyki? pozdrawiam Britney),czy o tworzeniu wypelniacza na zasadzie "pale nie dlatego ze mam glod, ale musze miec cos w rece"? I potem widac takich" gadaja przekrzykujac sie, ale radio musi w tle grac. >W tej sytuacji opowiadanie historii że mp3 i płyty > pirackie mają słabą jakość po prostu nie trzyma się kupy, bo w > takich "zwykłych", domowych warunkach po prostu tego nie słychać. Czasem slychac, jakbys podbil galka. Ale jak pisalem, sa nagrania (wiekszosc), ktore lepiej znosza (nie znaczy, ze dobrze) przegrywanie, sa takie, ktore chyba nagrywarka tak zle czyta (zabezpieczenia jakies?). Wiem, bo robilem sample "promocyjne" z wielu moich plyt (do pozyczania). > Oczywiście rozumiem was, audiofili (sam też się kiedyś mocno interesowałem tymi > > klockami) bo wiem, jak pięknie może brzmieć dobrze nagrana muzyka na dobrym > sprzęcie i - niestety - w przygotowanym do tego pomieszczeniu. Nie wmawiajcie > natomiast rzeszy użytkowników discmanów i walkmanów, że cokolwiek tracą z > jakości dżwięku kupując płytę u pirata Traca wiele sluchajac na discmanie, chocby w sluchawkach za iles tam tysiecy, ale przy discmanowych sluchawkach to juz na pewno. A tak przy okazji: nalwzaloby zakazac produkcji korektorow graficznych, poza cyfrowymi, gdzie podlaczasz mikrofon testowy do komputera, np TACT room correction czy cos takiego, a potem dostrajasz wytlumiacze pod konkretny rezonans, albo i wcale, jezeli nie ma wiele znieksztalcen). Potem moj ogluszajacy sie brat slucha porownania oryginal kopia, slyszy i definiuje bez trudu roznice, tylko ze kopia bardziej musie podoba. Bo jest ostrzej. Czyli tzw. TRWALA FIKSACJA SLUCHU (termin fachowy) w wyniku podbijania czestotliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! 24.01.02, 14:56 Gość portalu: perotin napisał(a): > Gość portalu: m. napisał(a): > > > ... te wszystki cuda jak "naturalna przestrzeń" itp maja sens tylko wtedy, > > > kiedy słuchasz muzyki nie robiąc przy tym nic innego, siedzisz kołkiem w j > ednym > > > > miesjcu (bo jak się przesuniesz o pół metra to katastrofa - nic nie słycha > ć) i > > skupiasz się tylko na słuchaniu. Ale kto tak robi ? najwyżej garstka audio > fili, > > > > która doszukuje sie w nagraniach tych wszystkich technicznych smaczków i > > niuansów. > > Mylisz sie calkowicie, tzn. masz racje tylko co do liczb zapewne. Po prostu nie > > znasz innej muszyki, jak tej, ktora moze sluzyc za "tapete". > > 1. Ja slucham takiej, ktora wymaga skupienia, zaangazowania, ciszy, ciemnosci.. > . > Nie dla dzwieku, lecz dla muzyki jako takiej. Na przyklad religijna polifonia > wokalna Renesansu, np. Lamentacje Jeremiasza Lassa, albo dalej siegajac: Choral > > rytu rzymskiego z VII wieku. > > 2. Polifonia ze swej istoty wymaga jej uwaznego sledzenia. Pomijajac sam fakt > wielosci glosow (nawet 30 niezaleznych, zwykle 4-8), jest cos takiego jak > kontrapunkt, ze swej natury analityczny. Chocby Sztuka Fugi Bacha. Jest temat, > jego inwersja (nuty na pieciolinii symetrycznie jak w lustrze wg poziomej osie) > , > augmentacja (X razy wolniej), diminuncja (na odwrot), rak (temat w pochodzie > wstecznym, grany od tylu oraz WSZYSTKIE TE KOMBINACJE w CZTERECH niezalezncyh > glosach. Bez nut nie da rady na poczatku, chyba ze jestes muzykiem. ALe to > ekstremum, choc cala polifonia wymaga podobnego podejscia. Nie dla matematyczne > j, > bezdusznej analizy, ale aby moc podziwiac (w ogole slyszec!!!) matematyczna > kontrukcje, a NIE PLAME dzwikowa. > > >Pozostałe 99% (albo i więcej) słucha podczas nauki, sprzątania, > > gotowania, leżąc w łóżku itp., i nie wykłada wszystkich ścian w domu > > wytłaczankami od jajek. > > Mowimy o SLUCHANIU muzyki (i czy zawsze muzyki? pozdrawiam Britney),czy o > tworzeniu wypelniacza na zasadzie "pale nie dlatego ze mam glod, ale musze miec > > cos w rece"? I potem widac takich" gadaja przekrzykujac sie, ale radio musi w t > le > grac. > > >W tej sytuacji opowiadanie historii że mp3 i płyty > > pirackie mają słabą jakość po prostu nie trzyma się kupy, bo w > > takich "zwykłych", domowych warunkach po prostu tego nie słychać. > > Czasem slychac, jakbys podbil galka. Ale jak pisalem, sa nagrania (wiekszosc), > ktore lepiej znosza (nie znaczy, ze dobrze) przegrywanie, sa takie, ktore chyba > > nagrywarka tak zle czyta (zabezpieczenia jakies?). Wiem, bo robilem > sample "promocyjne" z wielu moich plyt (do pozyczania). > > > Oczywiście rozumiem was, audiofili (sam też się kiedyś mocno interesowałem > tymi > > > > klockami) bo wiem, jak pięknie może brzmieć dobrze nagrana muzyka na dobry > m > > sprzęcie i - niestety - w przygotowanym do tego pomieszczeniu. Nie wmawiaj > cie > > natomiast rzeszy użytkowników discmanów i walkmanów, że cokolwiek tracą z > > jakości dżwięku kupując płytę u pirata > > Traca wiele sluchajac na discmanie, chocby w sluchawkach za iles tam tysiecy, a > le > przy discmanowych sluchawkach to juz na pewno. > > A tak przy okazji: nalwzaloby zakazac produkcji korektorow graficznych, poza > cyfrowymi, gdzie podlaczasz mikrofon testowy do komputera, np TACT room > correction czy cos takiego, a potem dostrajasz wytlumiacze pod konkretny > rezonans, albo i wcale, jezeli nie ma wiele znieksztalcen). Potem moj ogluszaja > cy > sie brat slucha porownania oryginal kopia, slyszy i definiuje bez trudu roznice > , > tylko ze kopia bardziej musie podoba. Bo jest ostrzej. Czyli tzw. TRWALA FIKSAC > JA > SLUCHU (termin fachowy) w wyniku podbijania czestotliwosci. > > Niestety Perotin, ale zaden, ale to zaden Twoj argument do mnie nie przemawia. Muzyka i jej sluchanie to nie eksperyment w laboratorium - a Ty tak chyba to traktujesz. To, ze ktos slucha muzyki w radiu albo na discmanie nie oznacza, ze slucha tapety albo ma gdzies muzyke - co za debilny argument!!! W takim razie kazdy, kto zarabia np. 900 zl miesiecznie nie jest i nigdy nie bedzie prawdziwym milosnikiem muzyki, bo nie stac go na odpowiedni sprzet Prawdziwego Milosnika Muzyki. Wybacz Perotin, ale w ogole nie sprawiasz wrazenia, ze jestes milosnikiem muzyki. Bo caly czas mowisz o DZWIEKACH a nie o MUZYCE - tak, sluchasz dzwiekow a nie muzyki. I naprawde Ci wspolczuje - tracisz z muzyki o wiele wiecej niz ja, sluchajac mojej ulubionej muzyki na discmanie albo na minidysku, ktory ma przeciez stratna kompresje i w ogole nadaje sie tylko do smieci. Bo ja, w przeciwienstwie do Ciebie, szukam w muzyce duszy, a nie odpowiednich czestotliwosci. Przemysl to, zanim znow bedziesz nas raczyl swoimi wykladami o akustyce. artur dent, milosnik muzyki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: 198.138.227.* 24.01.02, 15:42 > > W takim razie kazdy, kto zarabia np. 900 zl miesiecznie nie jest i nigdy nie > bedzie prawdziwym milosnikiem muzyki, bo nie stac go na odpowiedni sprzet > Prawdziwego Milosnika Muzyki. Kazy co zarabia 900zl (tez tyle zarabialem - kiedys ) jest w stanie po 3 latach odlozyc (jesli care) tyle kasy zeby kupic przyzwoite zestawienie) i zaczac sluchac tej muzyki zamiast aktowac jej jako tla otoczenia, niestety przy Technolach niema mowy zgadzam sie usiasc i sluchac bo zaboli glowa, wiec czlowiek lata w kolko jak opetany, pierze sprzata, dlubie w nosie robi jednym slowem wszystko zeby odwrocic swoja uwage od tego strasznego halasu. Przy highendzie (mowie i o software i hardware) kazdy ale to kazdy delikwent usiadzie oszolomiony i bedzie spijal wszystkie blogie dziwieki do ostatniej kropli aby nawet jednej nie uronic, tak sluchanie highend jest obsorbujace nie da sie robic przy tym nic wiecej. Jesli jestes to znaczy ze nie jest to jeszcze highend, albo software nie odpowiedni. > > Bo caly czas mowisz o DZWIEKACH a nie o MUZYCE - tak, sluchasz dzwiekow a nie > muzyki. Bo muzyka sklada sie z dzwiekow, jesli te dzwieki nie sa odtwarzane po proawnie to w jaki sposob moga stanowic muzyke, daja tylko halas, ktory z jakis powodu 99% spoleczenstwa toleruje, uwazajac ze to muzyka. Nie mozesz ze slych skladnikow zbudowac poprawnej calosci. Tak jak 90% spoleczenstwa toleruje fita126p jako samochod, nie dlatego ze nim jest tylko dlatego ze nie stac ja na nic innego. To ze nas nie stac na Wadie nie oznacza ze musimy wierzyc ze Discman jest w stanie odtworzyc orkiestre symfoniczna, po co okamywac siebie. Kazdy kto raz zetknal sie z highend i nie jest gluchy juz nigdy nie zazna spokojnego snu. > > Bo ja, w przeciwienstwie do Ciebie, szukam w muzyce duszy, a nie odpowiednich > czestotliwosci. jak mozna znalezc dusze w czyms co jej nie ma, rozumiem ze stojac na przystanku mozna sluchac walkmana ale mowienie o duszy, to juz tandetyzm amerykanski, oni tez potrafia sie podniecac kazdym go..., albo przerost formy na trescia, troche sie zapedziles. > > Przemysl to, zanim znow bedziesz nas raczyl swoimi wykladami o akustyce. > > artur dent, milosnik muzyki jak mozna milowac cos czego sie nie slyszalo, chyba ze sluchasz metalu rapu i innych halasow tak faktycznie posiadanie drozszego sprzetu nic nie pomoze, halas bedzie jedynie bardziej uciazliwy, bo takie "muzyki" sa miksowane ( sa podbijanie niske i gorne czestotliwosci, sztucznie przesterowywane nagranie aby sprawic wrazenie na sluchaczu wiekszej glosnosci) pod katem urzywania maximum na boomboxie. Wtedy w 100% zgadzam sie ze sluchacze tej "muzyki" nigdy nie odczuja potrzeby posiadania niczego wiecej, bo maja nie odczuc. W kazdym sklepie hifi (mowie o prawdziwych sklepach hifi) jako pierwsze zostanie nam zadane pytanie czego sluchamy. Jesli beda to wyzej wymienione gatunki to sprzedawca nam odpowie to idz pan sluchaj dalej i glowy nie zawracaj, nie po przez zlosliwosc tylko po prostu dlatego ze inwestowanie w sprzet w tym przypadku nic nie wniesie i takiemu delikwentowi pomoc nie mozna. Bo tylko audiofilskie gatunki muzyki wymagaja audiofilskiegi sprzetu. I wtedy nie jest prawda ze sprzet doesn't matter o czy wie kazdy co slucha muzyki a nie halasu. Pozdrawiam wszystkich ktorzy care. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! 24.01.02, 16:18 Gość portalu: polonus napisał(a): > > > > W takim razie kazdy, kto zarabia np. 900 zl miesiecznie nie jest i nigdy n > ie > > bedzie prawdziwym milosnikiem muzyki, bo nie stac go na odpowiedni sprzet > > Prawdziwego Milosnika Muzyki. > Kazy co zarabia 900zl (tez tyle zarabialem - kiedys ) jest w stanie po 3 > latach odlozyc (jesli care) tyle kasy zeby kupic przyzwoite zestawienie) i zacz > ac > sluchac tej muzyki zamiast aktowac jej jako tla otoczenia, niestety przy > Technolach niema mowy zgadzam sie usiasc i sluchac bo zaboli glowa, wiec czlowi > ek > lata w kolko jak opetany, pierze sprzata, dlubie w nosie robi jednym slowem > wszystko zeby odwrocic swoja uwage od tego strasznego halasu. > > Przy highendzie (mowie i o software i hardware) kazdy ale to kazdy delikwent > usiadzie oszolomiony i bedzie spijal wszystkie blogie dziwieki do ostatniej > kropli aby nawet jednej nie uronic, tak sluchanie highend jest obsorbujace nie > da > sie robic przy tym nic wiecej. Jesli jestes to znaczy ze nie jest to jeszcze > highend, albo software nie odpowiedni. > > > > Bo caly czas mowisz o DZWIEKACH a nie o MUZYCE - tak, sluchasz dzwiekow a > nie > > muzyki. > Bo muzyka sklada sie z dzwiekow, jesli te dzwieki nie sa odtwarzane po proawnie > > to w jaki sposob moga stanowic muzyke, daja tylko halas, ktory z jakis powodu 9 > 9% > spoleczenstwa toleruje, uwazajac ze to muzyka. Nie mozesz ze slych skladnikow > zbudowac poprawnej calosci. > Tak jak 90% spoleczenstwa toleruje fita126p jako samochod, nie dlatego ze nim > jest tylko dlatego ze nie stac ja na nic innego. To ze nas nie stac na Wadie ni > e > oznacza ze musimy wierzyc ze Discman jest w stanie odtworzyc orkiestre > symfoniczna, po co okamywac siebie. > Kazdy kto raz zetknal sie z highend i nie jest gluchy juz nigdy nie zazna > spokojnego snu. > > > > > Bo ja, w przeciwienstwie do Ciebie, szukam w muzyce duszy, a nie odpowiedn > ich > > czestotliwosci. > jak mozna znalezc dusze w czyms co jej nie ma, rozumiem ze stojac na przystanku > > mozna sluchac walkmana ale mowienie o duszy, to juz tandetyzm amerykanski, oni > tez potrafia sie podniecac kazdym go..., albo przerost formy na trescia, troche > > sie zapedziles. > > > > Przemysl to, zanim znow bedziesz nas raczyl swoimi wykladami o akustyce. > > > > artur dent, milosnik muzyki > jak mozna milowac cos czego sie nie slyszalo, chyba ze sluchasz metalu rapu i > innych halasow tak faktycznie posiadanie drozszego sprzetu nic nie pomoze, hala > s > bedzie jedynie bardziej uciazliwy, bo takie "muzyki" sa miksowane ( sa podbijan > ie > niske i gorne czestotliwosci, sztucznie przesterowywane nagranie aby sprawic > wrazenie na sluchaczu wiekszej glosnosci) pod katem urzywania maximum na > boomboxie. > Wtedy w 100% zgadzam sie ze sluchacze tej "muzyki" nigdy nie odczuja potrzeby > posiadania niczego wiecej, bo maja nie odczuc. > W kazdym sklepie hifi (mowie o prawdziwych sklepach hifi) jako pierwsze zostani > e > nam zadane pytanie czego sluchamy. Jesli beda to wyzej wymienione gatunki to > sprzedawca nam odpowie to idz pan sluchaj dalej i glowy nie zawracaj, nie po > przez zlosliwosc tylko po prostu dlatego ze inwestowanie w sprzet w tym > przypadku nic nie wniesie i takiemu delikwentowi pomoc nie mozna. > > Bo tylko audiofilskie gatunki muzyki wymagaja audiofilskiegi sprzetu. > I wtedy nie jest prawda ze sprzet doesn't matter o czy wie kazdy co slucha muzy > ki > a nie halasu. > > Pozdrawiam wszystkich ktorzy care. "Audiofilskie gatunki muzyki" - uhahaha, chyba padne ze smiechu, ale zes czlowieku palnal!!! Chyba Cie pogielo... Wiesz co mi przypomina takie gadanie? Byl kiedys taki jeden, ktory twierdzil, ze jego rasa jest lepsza i fajniejsza od innych - chyba nie musze Ci przypominac jak ten gosc z wasikiem sie nazywal. To samo usilujesz nam wmowic mowiac o muzyce ktorej sluchasz, a takze o swoich kolegach audiofilach - jestescie lepsi, madrzejsi, a cala reszta to motloch, ktory g..no wie o muzyce. I powiem Ci tylko tyle - jesli podobnie jak Ty mysla inni audiofile, to jestescie banda zalosnych typkow ktorzy onanizuja sie swoim sprzetem. I czy Ci sie to podoba, czy nie - w 99 procentach sluchacie sprzetu i dzwiekow a nie MUZYKI do cholery. Ponadto Porownujac discamy do fiata 126p zaprzeczasz chyba sam sobie - wymagasz od wszystkich, zeby byli kierowcami rajdowymi i mieli porsche, bo inaczej jestes dupa nie kierowca. Pal licho, ze Twoje argumenty sa totalnie nielogiczne - denerwuje mnie wyzszosc, z jaka sie wypowiadasz o innych ludziach i latwosc, z jaka dzielisz ludzi na kategorie, lepszych i gorszych, tych co sie znaja i tych, co nie maja zielonego pojecia o sprawie. Pozdrawiam wszystkich milosnikow muzyki, artur dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 16:49 artur.dent napisał(a): > "Audiofilskie gatunki muzyki" - uhahaha, chyba padne ze smiechu, ale zes > czlowieku palnal!!! Chyba Cie pogielo... Gitara elektryczna jest z natury dzwiekiej przetworzonym, sysntezator tak samo, glos w rocku (niewazne, w studio czy na koncercie) leci przez losniki albo jest nagrywany w sztucznej przestrzeni: mamy kabine i dorabiamy poglos. Polonus chcial tylko powiedziec (powszechna opini), ze znieksztalcenie wprowadzane przez sprzet, czy w wyniku machania suwakami nie pozwala na mowienie o porownaniach jakosci dzwieku, po ten na plycie jest juz efektem machania glakami. W przypadku skrzypiec i kilkusekundowetgo poglosu a la katedra, jest to odejscie od obrazu naturalnego. Juz dla gitary elektrycznej nie, bo pojecie naturalny nie ma tu zastosowania. Audiofilski gatunek muzki oznacza:L 1. Akustyczne instrumenty plus losy; 2. Taki, ktory sie nagrywa Z ZALOZENIA oraz ZWYCZAJOWO bez ingerencji stolu mikserskiego i komputerow w przestrzen akustyczna (nie mylic z akustyka jako taka. TYLKO TYLE, to zadne wartosciowanie. Jak sobie wyobrazasz NAURALNE oddanie syntezatora? Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! 24.01.02, 16:54 Gość portalu: perotin napisał(a): > artur.dent napisał(a): > > > > "Audiofilskie gatunki muzyki" - uhahaha, chyba padne ze smiechu, ale zes > > czlowieku palnal!!! Chyba Cie pogielo... > > Gitara elektryczna jest z natury dzwiekiej przetworzonym, sysntezator tak samo, > > glos w rocku (niewazne, w studio czy na koncercie) leci przez losniki albo jest > > nagrywany w sztucznej przestrzeni: mamy kabine i dorabiamy poglos. Polonus chci > al > tylko powiedziec (powszechna opini), ze znieksztalcenie wprowadzane przez sprze > t, > czy w wyniku machania suwakami nie pozwala na mowienie o porownaniach jakosci > dzwieku, po ten na plycie jest juz efektem machania glakami. W przypadku > skrzypiec i kilkusekundowetgo poglosu a la katedra, jest to odejscie od obrazu > naturalnego. Juz dla gitary elektrycznej nie, bo pojecie naturalny nie ma tu > zastosowania. Audiofilski gatunek muzki oznacza:L > > 1. Akustyczne instrumenty plus losy; > 2. Taki, ktory sie nagrywa Z ZALOZENIA oraz ZWYCZAJOWO bez ingerencji stolu > mikserskiego i komputerow w przestrzen akustyczna (nie mylic z akustyka jako ta > ka. > > TYLKO TYLE, to zadne wartosciowanie. Jak sobie wyobrazasz NAURALNE oddanie > syntezatora? No jasne - zarowno syntezator jak i gitara elektryczna to nie instrumenty, a wydawane przez nie halasy nie sa muzyka. Sluchajcie wiec "audiofilskich gatunkow muzyki", jesli poprawiam Wam to samopoczucie, na zdrowie artur dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 17:24 > No jasne - zarowno syntezator jak i gitara elektryczna to nie instrumenty, a > wydawane przez nie halasy nie sa muzyka. Sluchajcie wiec "audiofilskich gatunko > w > muzyki", jesli poprawiam Wam to samopoczucie, Jezeli barwe gitrary czy syntezatora dobierasz galka, to nie mozna mowic o naturalnym brzmieniu INSTRUMENTU. Tak to jest instrument, ale nie ma naturalnego brzmienia, jak na przyklad skrzypce. Jego barwa wynika z dodawania lub odejmowania GALKA tych lub innych skladowych harmonicznych. Dokaladnie to, co robia glosniki, im gorsze tym wiecej. Ale wciaz nie mozna mowic o odejsciu od realizmu, bo to pojecie jest tu NIESKONCZENIE PLYNNE. Ludzie, jak wy czytacie? Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! 24.01.02, 18:39 Gość portalu: perotin napisał(a): > > > No jasne - zarowno syntezator jak i gitara elektryczna to nie instrumenty, > a > > wydawane przez nie halasy nie sa muzyka. Sluchajcie wiec "audiofilskich ga > tunko > > w > > muzyki", jesli poprawiam Wam to samopoczucie, > > > Jezeli barwe gitrary czy syntezatora dobierasz galka, to nie mozna mowic o > naturalnym brzmieniu INSTRUMENTU. Tak to jest instrument, ale nie ma naturalneg > o > brzmienia, jak na przyklad skrzypce. Jego barwa wynika z dodawania lub > odejmowania GALKA tych lub innych skladowych harmonicznych. Dokaladnie to, co > robia glosniki, im gorsze tym wiecej. Ale wciaz nie mozna mowic o odejsciu od > realizmu, bo to pojecie jest tu NIESKONCZENIE PLYNNE. Ludzie, jak wy czytacie? Alez ja sie zgadzam, syntezator to nie jest naturalny instrument, przeciez skonstruowaly go zielone ludziki z kosmosu, a nie np. sredniowieczny rzemieslnik strugajacy jakies instrumenty obdarzone niesmiertelna dusza... Wez sie czlowieku zastanow co piszesz. dent Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: DO PEROTINA - syntezatory analogowe 24.01.02, 18:43 artur.dent napisał(a): > Gość portalu: perotin napisał(a): > > > > > > No jasne - zarowno syntezator jak i gitara elektryczna to nie instrum > enty, > > a > > > wydawane przez nie halasy nie sa muzyka. Sluchajcie wiec "audiofilski > ch ga > > tunko > > > w > > > muzyki", jesli poprawiam Wam to samopoczucie, > > > > > > Jezeli barwe gitrary czy syntezatora dobierasz galka, to nie mozna mowic o > > > naturalnym brzmieniu INSTRUMENTU. Tak to jest instrument, ale nie ma natur > alneg > > o > > brzmienia, jak na przyklad skrzypce. Jego barwa wynika z dodawania lub > > odejmowania GALKA tych lub innych skladowych harmonicznych. Dokaladnie to, > co > > robia glosniki, im gorsze tym wiecej. Ale wciaz nie mozna mowic o odejsciu > od > > realizmu, bo to pojecie jest tu NIESKONCZENIE PLYNNE. Ludzie, jak wy czyta > cie? > > Alez ja sie zgadzam, syntezator to nie jest naturalny instrument, przeciez > skonstruowaly go zielone ludziki z kosmosu, a nie np. sredniowieczny rzemieslni > k > strugajacy jakies instrumenty obdarzone niesmiertelna dusza... > > Wez sie czlowieku zastanow co piszesz. > > dent > Jeszcze jedno - nie masz w takim razie zielonego pojecia o starych analogowych syntezatorach Mooga, Arpa, Oberheima i innych - jesli twierdzisz, ze ZAWSZE brzmia tak samo i sie nie rozstrajaja - jestes w duzym bledzie i po prostu nie znasz tematu. Dlugo musialbys zbierac kase, zeby kupic jeden z takich instrumentow - wlasnie dlatego, ze maja niepowtarzalne, charakterystyczne brzmienie, te syntezatorowe dinozaury kosztuja dzis majatek. W tym temacie mnie wiec nie zagniesz. nara dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: DO PEROTINA - syntezatory analogowe IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 22:34 artur.dent napisał(a): > Jeszcze jedno - nie masz w takim razie zielonego pojecia o starych analogowych > syntezatorach Mooga, Arpa, Oberheima i innych - jesli twierdzisz, ze ZAWSZE > brzmia tak samo i sie nie rozstrajaja - jestes w duzym bledzie i po prostu nie > znasz tematu. Dlugo musialbys zbierac kase, zeby kupic jeden z takich > instrumentow - wlasnie dlatego, ze maja niepowtarzalne, charakterystyczne > brzmienie, te syntezatorowe dinozaury kosztuja dzis majatek. > > W tym temacie mnie wiec nie zagniesz. Nic tajkiego nie twierdzilem, ze brzmia zawsze tak samo, znowu fantazjejesz. Roznia sie tak jak organy, wiem jak bo sluchalem. Co do reszty, patrz moj nowy post o modyfikacji sygnalu analogowego w takich wlasnie urzadzeniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 22:34 artur.dent napisał(a): > Alez ja sie zgadzam, syntezator to nie jest naturalny instrument, przeciez > skonstruowaly go zielone ludziki z kosmosu, a nie np. sredniowieczny rzemieslni > k > strugajacy jakies instrumenty obdarzone niesmiertelna dusza... > > Wez sie czlowieku zastanow co piszesz. Mowilem (a przynajmniej o to chodzilo) o NATURALNYM DZWIEKU. Jak oceniasz audio na nagraniu np. koscielnego wokalu, to porownujesz do rzeczywistego brzmienia glosu, rzeczywistego wnetrza (ogolnie) itp. W przypadku syntezatora nie ma czegos takiego, bo: 1. Dzwiek WYDOBYWANY przez syntezator jest efektem przetworzenia sygnalu cyfrowego lub liniowego (analog)przez wewnetrzne uklady; nie istnieje sam w sobie. 2.Nagrywany na plyte lug grajacy na koncercie jest przetwarzany przez tor wzmacniajacy i miksujacy; 3. Juz przetworzony na przyklad na koncercie, idzie dalej przez glosniki; w ten sposob, nawet gdy nagramy dzwiek z glosnikow, nie z konsoli, co mamy oceniac: nasze audio, czy to na stadionie? Jakosc toru wzmacniajacego w studiu? I tak dalej. Dany dzwiek syntezatora to sygnal cyfrowy, albo (niech bedzie ten synt. analogowy) liniowy. Bez toru wzmacniajacego nie istnieje!!! Czyli dzwiek syntezatora to dzwiek urzadzen ukladow wewnetrznych i urzadzen zewnetrznych. Nie mozna ocenic barwy sprzetu na podstawie sygnalu syntezatora albo gitary elektrycznej, bo nie ma do czego go odniesc. Chyba, ze szarpiemy struny bez wzmocnienia, to zupelnie co innego. Skrzypce natomiast, choc roznia sie miedzy soba, w przestrzeni akustycznej zawsze zachowuja sie tak samo. Mozna to, przy dobrej realizacji, odniesc to brzmienia NA ZYWO i na tej podstawie ocenic sprzet. 4. Syntezator lub gitara w nagraniu np. rockowym (generalnie w kazdym, gdzie cos takiego wystepuje, dotyczy to wszystkich instrumentow, ktore trzeba miksowac z reszta bo "NIE BRZMIA" same z siebie) sa miksowane/ umieszczane w sztucznie tworzonej przestrzeni dzwiekowej. Sztucznie stworzonej przestrzeni nie ma do czego odniesc. podobnie jak wokalu nagranego w kabinie bezechowej, podczas gdy chorek spiewa obok, gitara gra gdzies tam albo sie ja dolacza. A do tego tworzy sie poglos. Poglos z komputera vs. poglos katedry czy sali koncertowej albo klubu. Znieksztalcony przez kiepski sprzet bedzie rownie "NATURALNY" co ten odtworzony na high-endzie. Bo juz zapis na plycie jest efektem machania suwakami. Dlatego mowimy o muzyce audiofilskiej, dla ktorej warto zwracac uwage na niuanse barwowe, przestrzenne, akustyczne i nieaudiofilskiej, w ktorej liczy sie tylko czesc apektow: na ewno dynamika (wykop), moze troche barwa, ale o tyle, zeby nie wyostrzalo, nie zeby soie zblizyc do idealu, jakim jest wykonanie na zywo, bo takie nawet w przypadku konccertow rockowych nie istnieje, gdyz gra naglosnienie. Nikt niczego nie wartosciuje, sam sluchalem dawno temu nawet Modern Talking (podstawowka), bylo troche rocka, duzo Milesa Davisa i Jarreta... Wiem co sie tam robi, widzialem jak to sie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: 198.138.227.* 25.01.02, 15:18 > Wiesz co mi przypomina takie gadanie? Byl kiedys taki jeden, ktory twierdzil, z > e > jego rasa jest lepsza i fajniejsza od innych - chyba nie musze Ci przypominac j > ak > ten gosc z wasikiem sie nazywal. kompletnie bez sensu to porownianie, jestes nie tylko ograniczony > > > banda zalosnych typkow ktorzy onanizuja sie swoim sprzetem. I czy Ci sie to ale i bardzo ordynarny > podoba, czy nie - w 99 procentach sluchacie sprzetu i dzwiekow a nie MUZYKI do > cholery. > szkoda czasu na dyskusje z toba... Odpowiedz Link Zgłoś
verbal.kint Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! 24.01.02, 18:22 Gość portalu: polonus napisał(a): > Kazdy kto raz zetknal sie z highend i nie jest gluchy juz nigdy nie zazna > spokojnego snu. Masz pecha. Zetknalem sie wielokrotnie, ucho mam, ale choc dbam o jakosc spie spokojnie. Wole 50 kolejnych plyt niz 3 i sprzet w cenie 5 tysiecy płyt. Emocje jakie muzyka wywołuje pozostaja, choc może nie słysze uderzenia moteczka w strune fortepianu. v Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 23:02 verbal.kint napisał(a): > Gość portalu: polonus napisał(a): > > Kazdy kto raz zetknal sie z highend i nie jest gluchy juz nigdy nie zazna > > spokojnego snu. > > Masz pecha. Zetknalem sie wielokrotnie, ucho mam, ale choc dbam o jakosc spie s > pokojnie. Wole 50 kolejnych plyt niz 3 i sprzet w cenie 5 tysiecy płyt. Emocje > jakie muzyka wywołuje pozostaja, choc może nie słysze uderzenia moteczka w stru > ne fortepianu. Ja od czasu gdy 3 lata temu zmienilem sprzet na klasy "lekko-polsredniej", to choc przy okazji zakochalem sie w elektrostatach i on nich marze, nic mi jakos nie przeszkodzilo to w ograniczejniu sie do plyt granitowych i paru kawalkow gabki w ciagu tych 3 lat. Wszystko idzie na plyty. Jednak o ile 5 tysiecy nowych plyt jest lepsze od hihg-endu, to co bys powiedzial na 5 tysiecy plyty plus high- end? Jedno sie nie kloci z drugim, kwestia kasy. Zreszta po jakims czasie masz wiecej plyt niz masz ochote/czas sluchac. Wtedy odkladasz iles tam nowych na za rok, zbierasz na lepszy sprzet, czesto odkrywasz plyty na nowo, potem wracasz do kupowania plyt. Moim zdaniem podejscie rownie "muzyczne", co sluchanie na patefonie mimo wszelkich niedoskonalosci (nie moimy o patefonach high-endowych oczywiscie). Rzecz jasna, jak trzeba wybierac, to jak dla mnie plyty. Ale od pewnej granicy, na pewno nie na discmanie i sluchaweczkach. Nie moja muzyke przynajmniej, bo sie glosy zgubia i polowy nie slychac; gubienie detali dzwiekowych/akustycznych to nie to samo, co gubienie czy zlewanie sie np. gloso w polifonii, czyli skladowych wizji tworcy. Znow przyklad motetow izorytmicznych Dufaya: jak sie zleja dwa puzony w dwoch niskich (z czterech-pieciu) glosach to tak, jakby wyciac z The Doors na przyklad basiste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: As W Doorsach nie było basisty IP: 172.16.2.* 26.01.02, 01:35 W Doorsach nie było basisty - basowe podkłady wykonywał klawiszowiec Manzarek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: W Doorsach nie było basisty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.02, 18:10 Gość portalu: As napisał(a): > W Doorsach nie było basisty - basowe podkłady wykonywał klawiszowiec Manzarek. OK, mea culpa, wstaw tam sobie co chcesz. A ze klawiszowiec... usunmy klawiszowca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: este Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 01:39 Gość portalu: polonus napisał(a): > > > > W takim razie kazdy, kto zarabia np. 900 zl miesiecznie nie jest i nigdy n > ie > > bedzie prawdziwym milosnikiem muzyki, bo nie stac go na odpowiedni sprzet > > Prawdziwego Milosnika Muzyki. > Kazy co zarabia 900zl (tez tyle zarabialem - kiedys ) jest w stanie po 3 > latach odlozyc (jesli care) tyle kasy zeby kupic przyzwoite zestawienie) i zacz > ac > sluchac tej muzyki zamiast aktowac jej jako tla otoczenia, niestety przy > Technolach niema mowy zgadzam sie usiasc i sluchac bo zaboli glowa, wiec czlowi > ek > lata w kolko jak opetany, pierze sprzata, dlubie w nosie robi jednym slowem > wszystko zeby odwrocic swoja uwage od tego strasznego halasu. > > Przy highendzie (mowie i o software i hardware) kazdy ale to kazdy delikwent > usiadzie oszolomiony i bedzie spijal wszystkie blogie dziwieki do ostatniej > kropli aby nawet jednej nie uronic, tak sluchanie highend jest obsorbujace nie > da > sie robic przy tym nic wiecej. Jesli jestes to znaczy ze nie jest to jeszcze > highend, albo software nie odpowiedni. > > > > Bo caly czas mowisz o DZWIEKACH a nie o MUZYCE - tak, sluchasz dzwiekow a > nie > > muzyki. > Bo muzyka sklada sie z dzwiekow, jesli te dzwieki nie sa odtwarzane po proawnie > > to w jaki sposob moga stanowic muzyke, daja tylko halas, ktory z jakis powodu 9 > 9% > spoleczenstwa toleruje, uwazajac ze to muzyka. Nie mozesz ze slych skladnikow > zbudowac poprawnej calosci. > Tak jak 90% spoleczenstwa toleruje fita126p jako samochod, nie dlatego ze nim > jest tylko dlatego ze nie stac ja na nic innego. To ze nas nie stac na Wadie ni > e > oznacza ze musimy wierzyc ze Discman jest w stanie odtworzyc orkiestre > symfoniczna, po co okamywac siebie. > Kazdy kto raz zetknal sie z highend i nie jest gluchy juz nigdy nie zazna > spokojnego snu. > > > > > Bo ja, w przeciwienstwie do Ciebie, szukam w muzyce duszy, a nie odpowiedn > ich > > czestotliwosci. > jak mozna znalezc dusze w czyms co jej nie ma, rozumiem ze stojac na przystanku > > mozna sluchac walkmana ale mowienie o duszy, to juz tandetyzm amerykanski, oni > tez potrafia sie podniecac kazdym go..., albo przerost formy na trescia, troche > > sie zapedziles. > > > > Przemysl to, zanim znow bedziesz nas raczyl swoimi wykladami o akustyce. > > > > artur dent, milosnik muzyki > jak mozna milowac cos czego sie nie slyszalo, chyba ze sluchasz metalu rapu i > innych halasow tak faktycznie posiadanie drozszego sprzetu nic nie pomoze, hala > s > bedzie jedynie bardziej uciazliwy, bo takie "muzyki" sa miksowane ( sa podbijan > ie > niske i gorne czestotliwosci, sztucznie przesterowywane nagranie aby sprawic > wrazenie na sluchaczu wiekszej glosnosci) pod katem urzywania maximum na > boomboxie. > Wtedy w 100% zgadzam sie ze sluchacze tej "muzyki" nigdy nie odczuja potrzeby > posiadania niczego wiecej, bo maja nie odczuc. > W kazdym sklepie hifi (mowie o prawdziwych sklepach hifi) jako pierwsze zostani > e > nam zadane pytanie czego sluchamy. Jesli beda to wyzej wymienione gatunki to > sprzedawca nam odpowie to idz pan sluchaj dalej i glowy nie zawracaj, nie po > przez zlosliwosc tylko po prostu dlatego ze inwestowanie w sprzet w tym > przypadku nic nie wniesie i takiemu delikwentowi pomoc nie mozna. > > Bo tylko audiofilskie gatunki muzyki wymagaja audiofilskiegi sprzetu. > I wtedy nie jest prawda ze sprzet doesn't matter o czy wie kazdy co slucha muzy > ki > a nie halasu. polonus, co ty bredzisz?! tylko audiofilskie gatunki wymagają audiofilskiego sprżętu??? audiofilskie, to znaczy jakie? Joachim Gerard (czy jakoś tak), konstruktor wyśmienitych kolumn Audio Physic, twierdzi, że sprzęt hiend, na którym dobrze się słucha tylko audiofilskich produkcji jest do luftu! i ma rację a redakcji "HiFi i Muzyki" zdarza się testować sprzęt hi-end nie dość że na płytach Madonny, to nawet na Sepulturze, Primusie czy Cypress Hill ! na pewno nic Ci te nazwy nie mówią, bo to przecież nie muzyka ale to Ty tak uważasz i wydaje Ci się że masz świętą rację i jesteś takim znawcą że możesz wyrażać opinię co jest a co nie jest muzyką uzurpujesz sobie prawo do wypowiadania się o rzeczach o których nie masz pojęcia, bo nie masz pojecia o pewnych gatunkach MUZYKI, dlatego pozwalasz sobie nazywać je hałasem wydaje mi się, że moje upodobania muzyczne prędzej pokrywają się w jakimś stopniu z upodobaniom artura.denta niż twoimi, ale mimo to dużą wagę przywiązuję do jakości brzmienia i mogę siebie chyba nazwać początkującym audiofilem i powiem Ci, że KAŻDA muzyka zabrzmi lepiej na lepszym sprzęcie! próbuję również na innym forum bronić tezy, że audiofile są w większości miłośnikami muzyki jednak chyba wolę, żeby nie nazywano mnie audiofilem, bo nie chcę byc kojarzony z takimi osobnikami jak Ty pozdrawiam audiofilów - miłośników muzyki i miłośnikow muzyki, którzy olewają sprzęt (dużo tracicie!) audiofilscy fundamentaliści! to przez was większość ludzi ma negatywną opinię o całym audiofilizmie! wasze miejsce jest na Kubie razem z Talibami este Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 16:40 artur.dent napisał(a): > Niestety Perotin, ale zaden, ale to zaden Twoj argument do mnie nie przemawia. > Muzyka i jej sluchanie to nie eksperyment w laboratorium - a Ty tak chyba to > traktujesz. To, ze ktos slucha muzyki w radiu albo na discmanie nie oznacza, ze > > slucha tapety albo ma gdzies muzyke - co za debilny argument!!! Wspominales (albo ktos inny) cos o SPOSOBACH sluchania a nie NA CZYM i w tej kwestii ci opowiedzialem, jak rowniez nie pisalem o sluchaniu disco polo w tramwaju, wiec do tego sie ogranicze (przeczytaj jeszcze raz, na co odpowiadalem): Wiec do rzeczy: Jezeli ktos mi pisze o sluchaniu przy sprzataniu niech wie, ze pewnych rzeczy dak sie luchac nie da, bo nie jest to sluchanie, a dwa ze po prostu sie nie da. Nie jest mozliwa percepcja wieloglosowej mszy zalobnej na discmanie w tramwaju (i tak nic by nie bylo slychac, to nie lubudubu), nie jest mozliwe sluchanie przy sprzataniu wstrzasajacych glebia wyrazu opracowan tekstu lamentacji Jeremiasza, nie jest mozliwe sluchanie czytajac gazete Responsoriow na WIlki tydzien Victorii, przeznaczonych do wykonywania o swicie w kosciele pograzonym w ciemnosciach przy gaszonych kolejno swiecach. I wreszcie nie jest mozliwe sluchanie abstrakcyjnej XV=XVI wiecznej (choc natchnionej) polifonii franko- flamandzkiej bez obserwowania pewnych zjawisk natury matematycznej, jak rowniez madrygalistow i w ogole silnie retorycznych utworow religijnych. Nie mowie tu wcale o sledzeniu liczby nut w sekcji i obliczaniu ich kolejnych wartosci wg numeru w alfabecie u Ockeghema (64 i 81 no i mamy Johannes Ockjeghem), ale jezeli na slowach Salve me fac mamy taki a nie inny dysonans i odleglosc miedzy glosami, to albo zwracamy na to uwage, albo nie mamy pojecia co jest grane. Jezeli nie znamy tekstu i nie zwracamy uwagi na jego powiazania z dzwiekami u Gesualda, to opadajace luki melodyczne na "morire", kontrast miedzy sasiadujacymi "dolorosa" i "gioia" (oksymoron bolesna radosc, ew. na odwrot) nic nam nie powiedza, cala retoryka bierze w leb, a to jest istota tej muzyki. Na razie ktos tu myli pojecia. A muzyka to moja najwiesza pasja obok sportu. Jak slucham po polnocy po ciemku, odjezdzam w czasie, przestrzeni, porywa mnie swietlisty, natchniony charakter opracowan motetow maryjnych Victrorii... ale do pewnych rzeczy dochodzilem latami. Pisze Paul van Nevel w ksiazeczce dolaczonej do nagrania motetow izorytmicznych Dufaya (XV wiek): "sluchacz powinien sluchac tych utworow osobno, nie ciurkiem, kazdy po kilka razy, gdyz inaczej nie jest mozliwe uchwycenie linii glosu izorytmicznego". Potem dopiero, kiedy juz slyszymy wszystko, bez skupiania sie tylko na tym, mozemy przystapic do sluchania jako takiego. Widzisz, ludzie w dawnych wiekach nie mieli sluchu czy umyslu "skazonego" mysleniem czysto harmonicznym (czyli wszystko od jazzu po Heacy metal i disco polo). Od dziecka dorastajacy i ksztalceni zazwyczaj w mysleniu linearnym, poziomym (czyli polifonicznym), a nie pionowym (wspolbrzmienia same w sobie), mogli od pierwszego slyszenia cieszyc sie calkowicie nieskrepowana percepcja dziela muzycznego. My teraz, sluchajac dawnej polifonii, nie mamy wyjscia, nie mamy we krwi umiejetnosci takiego slyszenia, musimy wyjsc przynajmniej od pewnej analizy. ALbo slyszymy plame. Wiesz, tak w ogole to wyglada to zdaje mi sie nastepujaco: ja wiem co to jest jazz i jak sie tego slucha, slyszalem rozne Kaziki i ACDC, disco polo co weekend w szerokim sasiedztwie, a ty jednak chyba nie bardzo kojarzysz, o czym mowie. Poznaj to, dojrzej, porozmawiamy. Tymczasem polecam jedno z dziel wszechczasow: "Kunst der fuge" Bacha, najlepiej na klawesynie. Mysle ze nie strawisz i nic nie uslyszysz. A w tym sie mozna zatopic bez reszty, po pewnym czasie wcale nie muszac nic analizowac. Ale ja do tego doszedlem po kilku latach sluchania Bacha jako takiego. Proby nabraly sensu dopiero po analizie tematow i pozyczeniu nut (nie trzeba ich nawet znac poza tym, czego ucza w 5 klasie). Dla mnie EOT, bo znow egzamin zawale, a nic wiecej nie wymysle. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! 24.01.02, 16:48 Gość portalu: perotin napisał(a): > artur.dent napisał(a): > > > Niestety Perotin, ale zaden, ale to zaden Twoj argument do mnie nie przema > wia. > > Muzyka i jej sluchanie to nie eksperyment w laboratorium - a Ty tak chyba > to > > traktujesz. To, ze ktos slucha muzyki w radiu albo na discmanie nie oznacz > a, ze > > > > slucha tapety albo ma gdzies muzyke - co za debilny argument!!! > > Wspominales (albo ktos inny) cos o SPOSOBACH sluchania a nie NA CZYM i w tej > kwestii ci opowiedzialem, jak rowniez nie pisalem o sluchaniu disco polo w > tramwaju, wiec do tego sie ogranicze (przeczytaj jeszcze raz, na co > odpowiadalem): Wiec do rzeczy: > > Jezeli ktos mi pisze o sluchaniu przy sprzataniu niech wie, ze pewnych rzeczy d > ak > sie luchac nie da, bo nie jest to sluchanie, a dwa ze po prostu sie nie da. Nie > > jest mozliwa percepcja wieloglosowej mszy zalobnej na discmanie w tramwaju (i t > ak > nic by nie bylo slychac, to nie lubudubu), nie jest mozliwe sluchanie przy > sprzataniu wstrzasajacych glebia wyrazu opracowan tekstu lamentacji Jeremiasza, > > nie jest mozliwe sluchanie czytajac gazete Responsoriow na WIlki tydzien > Victorii, przeznaczonych do wykonywania o swicie w kosciele pograzonym w > ciemnosciach przy gaszonych kolejno swiecach. I wreszcie nie jest mozliwe > sluchanie abstrakcyjnej XV=XVI wiecznej (choc natchnionej) polifonii franko- > flamandzkiej bez obserwowania pewnych zjawisk natury matematycznej, jak rowniez > > madrygalistow i w ogole silnie retorycznych utworow religijnych. Nie mowie tu > wcale o sledzeniu liczby nut w sekcji i obliczaniu ich kolejnych wartosci wg > numeru w alfabecie u Ockeghema (64 i 81 no i mamy Johannes Ockjeghem), ale jeze > li > na slowach Salve me fac mamy taki a nie inny dysonans i odleglosc miedzy glosam > i, > to albo zwracamy na to uwage, albo nie mamy pojecia co jest grane. Jezeli nie > znamy tekstu i nie zwracamy uwagi na jego powiazania z dzwiekami u Gesualda, to > > opadajace luki melodyczne na "morire", kontrast miedzy sasiadujacymi "dolorosa" > > i "gioia" (oksymoron bolesna radosc, ew. na odwrot) nic nam nie powiedza, cala > retoryka bierze w leb, a to jest istota tej muzyki. Na razie ktos tu myli pojec > ia. > > A muzyka to moja najwiesza pasja obok sportu. Jak slucham po polnocy po ciemku, > > odjezdzam w czasie, przestrzeni, porywa mnie swietlisty, natchniony charakter > opracowan motetow maryjnych Victrorii... ale do pewnych rzeczy dochodzilem > latami. Pisze Paul van Nevel w ksiazeczce dolaczonej do nagrania motetow > izorytmicznych Dufaya (XV wiek): "sluchacz powinien sluchac tych utworow osobno > , > nie ciurkiem, kazdy po kilka razy, gdyz inaczej nie jest mozliwe uchwycenie lin > ii > glosu izorytmicznego". Potem dopiero, kiedy juz slyszymy wszystko, bez skupiani > a > sie tylko na tym, mozemy przystapic do sluchania jako takiego. Widzisz, ludzie > w > dawnych wiekach nie mieli sluchu czy umyslu "skazonego" mysleniem czysto > harmonicznym (czyli wszystko od jazzu po Heacy metal i disco polo). Od dziecka > dorastajacy i ksztalceni zazwyczaj w mysleniu linearnym, poziomym (czyli > polifonicznym), a nie pionowym (wspolbrzmienia same w sobie), mogli od pierwsze > go > slyszenia cieszyc sie calkowicie nieskrepowana percepcja dziela muzycznego. My > teraz, sluchajac dawnej polifonii, nie mamy wyjscia, nie mamy we krwi > umiejetnosci takiego slyszenia, musimy wyjsc przynajmniej od pewnej analizy. AL > bo > slyszymy plame. > > Wiesz, tak w ogole to wyglada to zdaje mi sie nastepujaco: ja wiem co to jest > jazz i jak sie tego slucha, slyszalem rozne Kaziki i ACDC, disco polo co weeken > d > w szerokim sasiedztwie, a ty jednak chyba nie bardzo kojarzysz, o czym mowie. > Poznaj to, dojrzej, porozmawiamy. > > Tymczasem polecam jedno z dziel wszechczasow: "Kunst der fuge" Bacha, najlepiej > > na klawesynie. Mysle ze nie strawisz i nic nie uslyszysz. A w tym sie mozna > zatopic bez reszty, po pewnym czasie wcale nie muszac nic analizowac. Ale ja do > > tego doszedlem po kilku latach sluchania Bacha jako takiego. Proby nabraly sens > u > dopiero po analizie tematow i pozyczeniu nut (nie trzeba ich nawet znac poza ty > m, > czego ucza w 5 klasie). > > Dla mnie EOT, bo znow egzamin zawale, a nic wiecej nie wymysle. Rzeczywiscie EOT, dyskusja z Toba nie ma najmniejszego sensu. Pozdrawiam wszystkich ludzi, ktorzy kochaja muzyke i nie stwarzaja sobie z tego powodu zupelnie niepotrzebnych problemow, artur dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 17:17 artur.dent napisał(a): > Rzeczywiscie EOT, dyskusja z Toba nie ma najmniejszego sensu. Dyskusja mowisz? Gratuluje samopoczucia. O nieswiadomy!!! Zdejmij mu Panie bielmo z oczu! To tak tytulem zartu, tzn. sprobuj posluchac tego o czym pisalem tak jak uwazasz za normalne sluchanie. Potem zobaczymy. Moj mail w razie czro: perotin@poczta.gazeta.pl Moge ci nawet sampla wyslac. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! 24.01.02, 18:31 Gość portalu: perotin napisał(a): > artur.dent napisał(a): > > > Rzeczywiscie EOT, dyskusja z Toba nie ma najmniejszego sensu. > > Dyskusja mowisz? Gratuluje samopoczucia. > > O nieswiadomy!!! Zdejmij mu Panie bielmo z oczu! To tak tytulem zartu, tzn. > sprobuj posluchac tego o czym pisalem tak jak uwazasz za normalne sluchanie. > Potem zobaczymy. Moj mail w razie czro: perotin@poczta.gazeta.pl Moge ci nawet > sampla wyslac. Hmmm... jesli mowa o samopoczuciu, to moje jest fatalne, za to Ty chyba nie mozesz na nie narzekac - raczysz nas saznistymi wykladami z pogranicza muzykologii i inzynierii dzwieku. Probujesz nam wszystkim udowodnic, ze jestesmi kmiotkami i nie mamy zielonego pojecia o muzyce, nie mowiac juz o tym, ze nie wiemy jak jej sluchac! Gdyby forum gazety wreczalo jakies nagrody ja nominowalbym Cie w dziedzinie zarozumialosci. Dziekuje wiec Panie Profesorze za wyklad, ja osobiscie na nastepnym sie nie pojawie. PS. Co do probek dzwieku i wspomnianych przez Ciebie utworow - nie bede sluchal tych utworow, poniewaz moim kryterium wyboru muzyki do sluchania nie sa akustyczne niuanse mierzone za pomoca komputerow i spektroskopow. A po za tym, nadazajac za Twoim tokiem rozumowania stwierdzam, ze w czasach czarnych krazkow na 78 obrotow NIE BYLO NA TEJ PLANECIE ANI JEDNEJ OSOBY, KTORA SLUCHALA I KOCHALA MUZYKE! TO STRASZNE! No bo przeciez nic nie bylo slychac z tych nedznych patefonow... Sorry Peotin, naprawde mi Ciebie zal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 22:33 artur.dent napisał(a): > PS. Co do probek dzwieku i wspomnianych przez Ciebie utworow - nie bede sluchal > > tych utworow, poniewaz moim kryterium wyboru muzyki do sluchania nie sa > akustyczne niuanse mierzone za pomoca komputerow i spektroskopow. Nie na temat. Propozycja dotycznyla oceny, czy takie rzeczyda sie sluchac sprzatajac, czytajac gazete, discmanem w tramwaju itak dalej wg. listy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 22:34 artur.dent napisał(a): > Hmmm... jesli mowa o samopoczuciu, to moje jest fatalne, za to Ty chyba nie > mozesz na nie narzekac - raczysz nas saznistymi wykladami z pogranicza > muzykologii i inzynierii dzwieku. Probujesz nam wszystkim udowodnic, ze jestesm > i > kmiotkami i nie mamy zielonego pojecia o muzyce, nie mowiac juz o tym, ze nie > wiemy jak jej sluchac! Wysle sampla, sam ocenisz. Moze nie przyznasz mi racji. Wiesz, czasem slysze zdziwienie, ze ten poglos to naturalny? Opactwo Fontevraud, 4 sekundy, katedra w Salzburgu, jakies 5. A tu takie pytanie. >Gdyby forum gazety wreczalo jakies nagrody ja nominowalb > ym > Cie w dziedzinie zarozumialosci. Jasne: "kretynski", "idiotyczny"... mam cytowac dalej? > na 78 obrotow NIE BYLO NA TEJ PLANECIE ANI JEDNEJ OSOBY, KTORA SLUCHALA I KOCHA > LA > MUZYKE! TO STRASZNE! No bo przeciez nic nie bylo slychac z tych nedznych > patefonow... A wiesz, co wtedy robiono? usuwano z utworu na przyklad tuby i dawano dodatkowe kontrabasy, zeby uniknac przesterowan. Skracano Beethovena o polowe albo wiecej, zeby sie zmiescilo. Nikt wtedy nie sluchal klasyki tak jak dzisiaj, byly koncerty, a patefon tobyl taki dodatek do posluchania od swieta. Moze poza tym sluchalo sie inaczej, ale klasyka... tworcy sie pewnie w grobach przewracali. > > Sorry Peotin, naprawde mi Ciebie zal. A ja dobrze sie bawie, jak mi wmawiasz, ze zwracajac uwage na istote zamyslu kompozytora trace wiecej, niz gdybym tego nie robil. A co do zwracania uwagi na niuanse dzwiekowe, to chyba nie czytales moich postow. Caly czas walkuje, ze wiekszosc moich plyt jest nienajleopiej nagrana i je uwielbiam (innych sie pozbylem albo nie ku0pilem, bo jestem tu ostrozny). A jezeli z dwoch rownie wartosciowych muzycznie plyt ta lepiej nagrana nie jest lepsza, a nawet z TWOIM podejsciem do sluchania lepszy sprzet nie bylby lepszy, to sorry, ale nie rozumiem. A cos szkodzi dobrze nagrywac? A co szkodzi lepiej ustawic kolumny gdy mozna lepiej? Dlaczego to sie musi klocic z takim sposobem sluchania jak twoj? przeciez pisze na okroglo, ze slucham muzyki dla muzyki, nie dziwieku, tylko PONAD TO analizuje (bo trzeba, taka muzyka) i staram sie wiecej z tych nagrac (czesto niedoskonalych) wyciagnac. Po prostu zwracam uwage na WIECEJ aspektow niz ty, a najwazniejsze jest to samo co dla ciebie. Jak po raz kolejny to powtarzam, a ty w kolo Macieju. Widzisz to czego nie ma albo nie doczytujesz. Albo sie gotujesz ze zlosci, nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... WYJASNIENIA DLA PEROTINA 25.01.02, 00:55 Gość portalu: perotin napisał(a): > Po prostu zwracam uwage na WIECEJ aspektow niz > ty, a najwazniejsze jest to samo co dla ciebie. Jak po raz kolejny to powtarzam > , > a ty w kolo Macieju. Widzisz to czego nie ma albo nie doczytujesz. Albo sie > gotujesz ze zlosci, nie wiem. Ok, przyznaje ze pare razy hardcore'owo pojechalem po audiofilach - jesli ktos sie poczul urazony to sorry, ale urazony moze czuc sie takze kazdy normalny sluchacz, ktory po przeczytaniu Twoich i polonusa postow moze czuc sie jak skonczony burak ktoremu sloma z butow wychodzi. A zatem Perotin - masz bardzo fajne hobby, przyznaje. Nie ma w nim nic zlego. Zadziwia mnie jednak upor, zaciecie i szczegolowosc, z jaka raczycz nas swoimi akustyczno-muzykologicznymi wykladami. Zachodze w glowe jaki masz w tym cel? Wnioski nasuwaja sie same. Ty, Perotin, udowadniasz nam, ze jestes na najwyzszym poziomie muzycznego wtajemniczenia. My zas, motloch sluchajacy podlych gatunkow pseudomuzycznych, czy "nieuadiofilskich" (rock, jazz, pop, metal), nie mamy bladego pojecia o przezywaniu i sluchaniu muzyki. Nie wykrecaj sie, ze swoimi wykladami nie wartosciujesz muzyki. Wlasnie to robisz. Przypuscmy, ze ktos napisze w poscie tylko jedno zdanie, powiedzmy ze w stylu "Ja tam lubie sluchac muzyki wszedzie, jak mi sie podoba - wszystko jedno czy w aucie, na przystanku, w domu na kanapie". Co robi Perotin? Odpisuje mu, piszac wyklad elektroakustyczny o objetosci dwoch stron maszynopisu niemalze. I jak tu oceniac takie zachowanie? Czy to nie jest wartosciowanie? Takie tez zachowanie nazywam zarozumialoscia, choc wlasciwszym slowem jest medrkowanie. Dzielisz ludzi na gorszych i lepszych, dzielisz muzyke na gorsza i lepsza. I to mi sie nie podoba. Dotarlo do Ciebie chlopie? dent PS. Poza tym lamiesz netykiete piszac takie elaboraty - netykieta mowi zeby pisac zwiezle, do rzeczy. Ja tez ja lamie odpisujac tobie tyloma slowami, ale inaczej sie nie da. PS. Uzylem raz slowa debilny, nie uzylem slowa kretynski i idiotyczni - bardzo Cie prosze zebys wiecej nie przekrecal moich wypowiedzi, dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
perotin Re: dobra, dobra... WYJASNIENIA DLA PEROTINA 25.01.02, 10:27 artur.dent napisał(a): > Ok, przyznaje ze pare razy hardcore'owo pojechalem po audiofilach - jesli ktos > sie poczul urazony to sorry, ale urazony moze czuc sie takze kazdy normalny > sluchacz, ktory po przeczytaniu Twoich i polonusa postow moze czuc sie jak > skonczony burak ktoremu sloma z butow wychodzi. Nieprawda. Sorry, jezeli jakies moje skroty myslowe sugerowaly cos innego. > A zatem Perotin - masz bardzo fajne hobby, przyznaje. Nie ma w nim nic zlego. > Zadziwia mnie jednak upor, zaciecie i szczegolowosc, z jaka raczycz nas swoimi > akustyczno-muzykologicznymi wykladami. Zachodze w glowe jaki masz w tym cel? Proste. Ja pisze: "zjawiskowy", "natchniony", "swietlisty", "porazajacy glebia", "wstrzasajacy tekst", "wymaga ciszy, samotnosci, skupienia, ciemnosci, ie dla dzwieku, ale samej muzyki...". Ty w kolko, ze slucham kodu zerojedynkowego, nie muzyki. Przeciez ocipiec mozna, jak jeszcze mam pisac, zeby uniknac takich zarzutow? Podejrzewam, czy ci sie chwilami nie pomylilo, komu w danym momencie odpowiadasz? To mozliwe, tez sie chwilami gubilem i musialem 3x pomyslec. > Wnioski nasuwaja sie same. Ty, Perotin, udowadniasz nam, ze jestes na > najwyzszym poziomie muzycznego wtajemniczenia. My zas, motloch sluchajacy > podlych gatunkow pseudomuzycznych, czy "nieuadiofilskich" (rock, jazz, pop, > metal), nie mamy bladego pojecia o przezywaniu i sluchaniu muzyki. Myslalem, ze na przyklad "repertuar audiofilski" jest rozroznieniem powszechnie stosowanym, jezeli w odpowiedzi czytam ze to jakas paranoja (chyba bylo ostrzej)... Jak dotad nikt sie nie obrazal. Ciekawe, dlaczego wytwornie audiofilskie (NIC NIE MAM W KOLEKCJI) ograniczaja sie do dwoch gatunkow, a przynjamniej akustycznych brzmien i wnetrz? A na pewno wsrod ich szefow milosnikow rocka, metalu i innych nie brakuje, podobnie popytu. I nikt tu nic nie wartosciuje. Zreszta mozna sie ich zapytac. > > Nie wykrecaj sie, ze swoimi wykladami nie wartosciujesz muzyki. Wlasnie to > robisz. Przypuscmy, ze ktos napisze w poscie tylko jedno zdanie, powiedzmy ze w > > stylu "Ja tam lubie sluchac muzyki wszedzie, jak mi sie podoba - wszystko jedno > > czy w aucie, na przystanku, w domu na kanapie". Co robi Perotin? Odpisuje mu, > piszac wyklad elektroakustyczny o objetosci dwoch stron maszynopisu niemalze. Tak? To przeczytaj moj post w odpowiedzi na liste (m) liste sposobow sluchania. Ja pisze ze ja slucham rzeczy, ktore wymagaja skupienia, warunkow, a ktos nie na temat o sposobach sluchania: przy sprzataniu, gotowaniu, nauce. ja sie zapytalem, czy mowimy o sluchaniu, czy tworzeniu tapety. Chodzilo ot te NAUKE. Jak sie uczysz, to nie sluchasz, slyszysz cos tam w tle. ALbo sie nie uczysz. Chyba, ze jestes Bachem albo Glenem Gouldem, geniuszem o "polifonicznym umysle". Zeby go (m) strawestowac: 99.9% nie jest. Jezeli wyczytales, ze wg mnie nieaudiofilskie gatunki nadaja sie tylko jako tapeta, to chyba - przyznaje - ten moj skrot myslowy w odpowiedzi dla m: ">>... te wszystki cuda jak "naturalna przestrzeń" itp maja sens tylko wtedy, >> kiedy słuchasz muzyki nie robiąc przy tym nic innego, siedzisz kołkiem w jednym >> >> miesjcu (bo jak się przesuniesz o pół metra to katastrofa - nic nie słychać) i >> skupiasz się tylko na słuchaniu. Ale kto tak robi ? najwyżej garstka audiofili, >> >> która doszukuje sie w nagraniach tych wszystkich technicznych smaczków i >> niuansów. >Mylisz sie calkowicie, tzn. masz racje tylko co do liczb zapewne. Po prostu nie >znasz innej muszyki, jak tej, ktora moze sluzyc za "tapete"." Podkreslam slowo "MOZE". M pisze, ze w skupieniu ("kolkiem w miejscu") slucha tylko garstka audiofili, co jest zupelna nieprawda, Zasugerowalem tylko, ze nie slyszal muzyki, ktorej inaczej sluchac nie sposob i ktora na tapete w tle sie nie nadaje, a zna tylko te, w przypadku ktorej JEST TO MOZLIWE. Dla wyjasnienia: na poczatku lat 90 sluchalem TAKZE (procz klasyki) skrajnie nieaudiofilskiego Queen i zapewniam cie (was), ze robilem to po ciemku w sluchawkach (wtedy jeszcze sluchalem w sluchawkach; 8 lat i nigdy wiecej, nawet wyjsc nie mam w CD ani w ampie). Czy TERAZ JEST TO JUZ JASNE? > I jak tu oceniac takie zachowanie? Czy to nie jest wartosciowanie? J.W. >Takie tez > zachowanie nazywam zarozumialoscia, choc wlasciwszym slowem jest medrkowanie. Byc moze. Efekt mnozenia na sile argumentow w nieskonczonosc, ale juz wyjasnilem, dlaczego. > > Dzielisz ludzi na gorszych i lepszych, dzielisz muzyke na gorsza i lepsza. > I to mi sie nie podoba. Nie zauwazylem. > > PS. Poza tym lamiesz netykiete piszac takie elaboraty - netykieta mowi zeby > pisac zwiezle, do rzeczy. Ja tez ja lamie odpisujac tobie tyloma slowami, ale > inaczej sie nie da. Ciekawe, ty piszesz akapit cytujac 50 innych. Co do zwiezlosci, z przyjemnoscia skonczylbym wczesniej, ale nie dales mi wyboru. Ja "tak", ty: dlaczego mowisz "nie"? > PS. Uzylem raz slowa debilny, nie uzylem slowa kretynski i idiotyczni - bardzo > Cie prosze zebys wiecej nie przekrecal moich wypowiedzi, dziekuje. Przepraszam, faktycznie to bylo "tylko" debilny. Nobody's perfect. Ale bede zlosliwy: "jesli podobnie jak Ty mysla inni audiofile, to jestescie banda zalosnych typkow ktorzy onanizuja sie swoim sprzetem". To znaczy jezeli inni tak nie mysla, to jestesmy tylko PARA zalosnych...? A potem ty mi piszesz, ze DYSKUSJA ze mna nie ma najmniejszego sensu. Ja nikogo nie obrazalem. Netykieta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... WYJASNIENIA DLA PEROTINA IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 11:01 artur.dent napisał(a): > My zas, motloch sluchajacy > podlych gatunkow pseudomuzycznych, czy "nieuadiofilskich" (rock, jazz, pop, > metal), nie mamy bladego pojecia o przezywaniu i sluchaniu muzyki. No, to przeoczylem, a palnales ostro. Jazz i okolice akurat jest jednym z 2 audiofilskich gatunkow wg Polonusa, a 99% nagran firm AUDIOFILSKICH to JAZZ. Rownie audiofilski co klasyka, ale latwiej nieporownanie poddaje sie sztuce nagraniowej, tzn. wielkosc skladu i przestrzen na ktorej stoja muzycy jest mniej wiecej stala, no i niewielka, poza tym nagrywa sie wylacznie jazz czysto akustyczny, bez zadnych zabaw w ingerowanie w przestrzen i miksowanie. Jest studio i 1-3 mikrofony i wystarczy. Nie to co Vespro Monteverdiego, gdzie trzeba sie najezdzic w poszukiwaniu wnetrza i samo zadanie nagrania tego jest arcytrudne. Wiesz, 2 chory, efekty echa w wykonaniu glosow i instrumentow gdzies w glebi czy na blakonach, w ogole wielki sklad. Nawet taki Telarc wszystko zrobil genialnie, ale akustyka juz malo koscielna. W innych koscielnych nagraniach to samo. BTW, juz pisalem, ze uwielbiam Milesa Davisa, mam go chyba ze 20 albumow na kasetach. podobnie Garbarek, ale obja sa malo audiofilscy. Za duzo syntezatorow, mnostwo miksowania, przestrzen z konsolety czesto. Czasem - i owszem - wrecz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... WYJASNIENIA DLA PEROTINA 25.01.02, 12:29 Gość portalu: perotin napisał(a): > > Nie to co Vespro Monteverdiego, gdzie trzeba sie najezdzic w poszukiwaniu wnetr > za > i samo zadanie nagrania tego jest arcytrudne. Wiesz, 2 chory, efekty echa w > wykonaniu glosow i instrumentow gdzies w glebi czy na blakonach, w ogole wielki > > sklad. Nawet taki Telarc wszystko zrobil genialnie, ale akustyka juz malo > koscielna. W innych koscielnych nagraniach to samo. No widzisz, wartosciujesz - jazz spoko, ale za to Monteverdi... Szkoda gadac. Zyj sobie dalej w swiecie akustycznych iluzji, powtarzam raz jeszcze - Twoje wyklady niczego nie dowodza i nikogo o zdrowych zmyslach nie przekonuja. Sluchanie muzyki to nie eksperyment w laboratorium, koniec i kropka. dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... WYJASNIENIA DLA PEROTINA IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 12:40 artur.dent napisał(a): > No widzisz, wartosciujesz - jazz spoko, ale za to Monteverdi... > > Szkoda gadac. Nie no stary, przeginasz. Ja pisze o wiekszej trudnosci w ustawieniu mikrofonow i doborze wnetrza do nagrania, a ty, ze wartosciuje muzyke!!! Ty chyba to specjalnie robisz. Jakby jazz czy blues nagrac w skaldzie 50 muzykow, bylby 10 x trudniejszy pod tym wzgledem od Monteverdianskich moadrygalow (5 glosow). Masz dyslekcsje, czy jak? Faktycznie, szkoda gadac. Odpowiedz Link Zgłoś
artur.dent Re: dobra, dobra... WYJASNIENIA DLA PEROTINA 25.01.02, 15:29 Gość portalu: perotin napisał(a): > artur.dent napisał(a): > > No widzisz, wartosciujesz - jazz spoko, ale za to Monteverdi... > > > > Szkoda gadac. > > Nie no stary, przeginasz. Ja pisze o wiekszej trudnosci w ustawieniu mikrofonow > i > doborze wnetrza do nagrania, a ty, ze wartosciuje muzyke!!! Ty chyba to > specjalnie robisz. Jakby jazz czy blues nagrac w skaldzie 50 muzykow, bylby 10 > x > trudniejszy pod tym wzgledem od Monteverdianskich moadrygalow (5 glosow). Masz > dyslekcsje, czy jak? > > Faktycznie, szkoda gadac. Jezeli dalej chcesz wzbogacac nasza skromna wiedze swoimi edukacyjnymi pogadankami o muzyce i akustyce, to zapraszam na watek pt. "Audiofile - milosnicy sprzetu czy muzyki?" www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=MUZYKA&wid=928818&aid=928818 Zobaczysz, ze takich dentow jak ja jest wiecej, moze to da Ci cos do myslenia. pozdrawiam dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... WYJASNIENIA DLA PEROTINA IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 21:39 artur.dent napisał(a): > Zobaczysz, ze takich dentow jak ja jest wiecej, moze to da Ci cos do myslenia. Tylko ze nawet jesli ja sie z toba zgadzam, ty jakos tego nie dostrzegasz. I chyba nie przeczytales jednej z moich dzisiejszych odpowiedzi (ta b. dluga). Najwyrazniej nie przeczytales. Jak niczego tak naprawde co napisalem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: dobra, dobra... WYJASNIENIA DLA PEROTINA IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 12:43 > BTW, juz pisalem, ze uwielbiam Milesa Davisa, mam go chyba ze 20 albumow na > kasetach. podobnie Garbarek, ale obja sa malo audiofilscy. Za duzo >syntezatorow, >mnostwo miksowania, przestrzen z konsolety czesto. Czasem - i owszem - wrecz >przeciwnie. Uprzedze cie: slucham tego z przyjemnoscia na jamniku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: 198.138.227.* 25.01.02, 15:30 > > Hmmm... jesli mowa o samopoczuciu, to moje jest fatalne, za to Ty chyba nie > mozesz na nie narzekac - raczysz nas saznistymi wykladami z pogranicza > muzykologii i inzynierii dzwieku. Probujesz nam wszystkim udowodnic, ze jestesm zamiast sie czlowieku silic na sarkazm moglbys skorzystac i rozszerzyc swoje malenkie horyzonciki, bo gosc pisze ciekawie i do rzeczy, nawet z punktu widzenia audiofila ze starzem. > kmiotkami i nie mamy zielonego pojecia o muzyce, nie mowiac juz o tym, ze nie > wiemy jak jej sluchac! Gdyby forum gazety wreczalo jakies nagrody ja nominowalb szkoda ze tak to odbierasz, gdyby wszyscy tak odbierali swiat bylby mozem ignorancji i nikt by sie z powody zamknietego umyslu nmiczego nowego nie nauczyl bo przeciez przyznanie sie ze ktos co s wiecej wie, znaczy ze jestem kmiotkiem, ale to plytkie, jestes wyjatkowy, zamiast sluchac rad szukasz pretstu aby wymiac i uratowac swoj maly swiatek. > Dziekuje wiec Panie Profesorze za wyklad, ja osobiscie na nastepnym sie nie > pojawie. alez sarkazm, > > PS. Co do probek dzwieku i wspomnianych przez Ciebie utworow - nie bede sluchal > > tych utworow, poniewaz moim kryterium wyboru muzyki do sluchania nie sa > akustyczne niuanse mierzone za pomoca komputerow i spektroskopow. znow wychodzi ograoma nie wiedza, przeczytalbys jednego stereophila w zyciu to bys wiedzial ze czesto urzadzenie ze zlymi pomiarami ma o wiele lepszy dzwiek, niestety fizjonomia sluchu ludzkiego na razie nie daje sie mierzyc, stad wyrokuje testy odsluchowe a nie pomiary az po dzis dzien pomimo bogactwa osyloskopow multimetrow itp. > Sorry Peotin, naprawde mi Ciebie zal. nie potzrebnie to ty jestes godny pozalowania... Szcerze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzycho Re: dobra, dobra... DO PEROTINA!!!!!!!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 18:36 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Re: Brawo Panowie Audiofile IP: *.gazeta.pl 24.01.02, 17:24 Brawo - doszliśmy do dyskusji na pozionie - "ja słucham dobrej muzyki a ty złej" - oby tak dalej. Drodzy panowie słuchający Klasyki - czy we wspólczesnej muzyce widzicie wyłącznie disco i metal - waszym zdaniem hałasy - czy nie widzicie wspólcześnie tworzonej wartościowej muzyki - jeżeli tak jest to niczym się nie różnicie od babci która toleruje wyłącznie Miecia Fogga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: Brawo Panowie Audiofile IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 17:30 Gość portalu: Jack napisał(a): > Brawo - doszliśmy do dyskusji na pozionie - "ja słucham dobrej muzyki a ty > złej" - oby tak dalej. Drodzy panowie słuchający Klasyki - czy we wspólczesnej > muzyce widzicie wyłącznie disco i metal - waszym zdaniem hałasy - czy nie > widzicie wspólcześnie tworzonej wartościowej muzyki - jeżeli tak jest to niczym > > się nie różnicie od babci która toleruje wyłącznie Miecia Fogga. OK, niech to jednak nie bedzie poziom glosnosci przekraczajacy prob bolu o u nirmalnego czlowieka. Przez sport do kalectwa... Sport nie musi oznaczac zdrowego trybu zycia. przez muzyke do gluchoty... nie wszystko jest sluchaniem muzyki, to co sie dzieje nan koncertach, to jest ogluszanie sie. Nie znaczy to, ze rocka nie mozna sluchac. ALe nie na zasadzie im glosniej tym lepiej. A nawet jesli tu SIE MYLE, to... no wlasnie, klasyki sluchac nalezy na REALISTYXCZNYM (nie znaczy rzeczywistym) poziomie glosnosci, inaczej powstaja znieksztalcenia w stosunku do zapisu (kwestia fizjologii).A czy jest cos takiego jak realistyczny poziom glosnosci dla muzyki nagrwyanej zee sztucznie tworzonym poziomem/ proporcjami glosnosci? A jest cos takiego, jak naturalna glosnosc koncertu rockowego? Dlatego wlasnie nie jest to gatunek audifilski, po prostu nie ma do czego porownywac sprzetu. Chyba ze oceniamy dynamike w skali makro. ALe jak tu ocenic integracje muzykow w przestrzeni, aury powietrznej wokol nich, jesli narywamy wsyzstkie sekcje osobno, a potem miksujemy? Widziel ktos nagranie rockowe w studiu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: As Do Perotina! IP: 172.16.2.* 24.01.02, 17:13 Sądzę, że Kazik i panowie z AC/DC obrazili by się za wrzucenie ich do jednego worka z disco - polo. Orientuj się, o czym piszesz, człowieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: perotin Re: Do Perotina! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 17:20 Gość portalu: As napisał(a): > Sądzę, że Kazik i panowie z AC/DC obrazili by się za wrzucenie ich do jednego > worka z disco - polo. Orientuj się, o czym piszesz, człowieku. Orientuj siena co odpisujesz. Nic takiego nie pisalem. Mowilem ze znam prawie wszystko co nie jest muzyka dawna, jak rowniez wisze (slysze), jak czego ludzie sluchaja. Tylko tyle, dopisujesz sobie co chcesz. Natomiast pytanie: czy moj adwersarz wie o czym ja mowie? Czy probowal sl;uchac dawnej polifonii na walkmanie w tramwaju, przy sprzataniu blblbla? Tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paxon Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.aurumnet.pl 26.01.02, 13:47 Też kupuje tylko orginały. Dlaczego?hmm uczciwość,audiofilstwo...może ale najważnijeszy jest chyba szacunek dla artysty. Jeżeli przeżywam coś, odlataje przy muzyce to twórcy coś sie za to należy i nieważne czy to jest 5gr czy 10 zł nie ważne czy Joe Striani za moje 10 zł kupi sobie gitarę w nowym kolorze. Chodzi o zasady... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: proto Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 192.168.1.* 26.01.02, 17:43 W życiu nie kupie p lyty od złodzieja - nie dam mu zarobić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MWJ Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.*.*.* 29.01.02, 14:45 Też mam w sobie takie coś, co nie pozwala kupować mi u złodziei (piratów). Cieszę się, że nie jestem w tym osamotniona. Wprawdzie boli mnie to, że sklep i wytwórnia mogą dostać więcej moich pieniędzy za płytę niż arytsta, ale na to nie poradzę nic. Ważne, że dostanie choć trochę, jako podziękowanie za pracę. Oprogramowanie mam legalne (w pracy). Pozdrowienia dla wszystkich uczciwych! Odpowiedz Link Zgłoś
stratocaster Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 29.01.02, 14:50 Też kupuję oryginalne, ale trzeba przyznać, że ciś jest nie tak, bo więcej zarabia sklep, wytwórnia niż zespół. Odpowiedz Link Zgłoś