Dodaj do ulubionych

DREAM THEATER "Train Of Thought" recenzja

12.11.03, 19:41
Dla niektórych płyta roku, dla mnie spore rozczarowanie. Wyobrażałem sobie,
że przynajmniej ten zespół udźwignie odpowiedzialność, wynikającą ze zdobytej
renomy, a tu jednak niemiła niespodzianka…

Dream Theater nagrywają nie od dziś i czerpią z różnorodnej tradycji muzyki
rockowej. W ich nagraniach słychać jednocześnie wpływy Iron Maiden czy Black
Sabbath, ale też i Yes. Jednocześnie muzycy wypracowali od lat rozpoznawalny,
dość wirtuozerski styl, którym niezmiennie czarują na kolejnych albumach. No
ale w końcu nikt nie jest doskonały i każdemu noga powinąć się może…

Na „Train Of Thought”, -nastym już albumie grupy, dominuje gitara. Niby tak
być powinno, ale pod warunkiem, że ma coś ciekawego do zagrania. A John
Petrucci jakby nie miał specjalnie pomysłu na to, co zagrać. Czasem riffy są
bezmyślnie łupane, tylko po to by przydać czadu kompozycjom, ale jest to
odegrane bez melodii, bez specjalnego feelingu. Po macoszemu potraktowane
zostały instrumenty klawiszowe. Za czasów Kevina Moore, i zwłaszcza Dereka
Sheriniana, organy, syntezatory czy zwykłe pianino były częściej słyszalne.
Na „Train Of Thought” nieśmiałe dźwięki fortepianu pojawiają się dopiero w
połowie drugiego utworu i nikną w hałasie sekcji rytmicznej, dopiero potem
jest NIECO lepiej. Najsłabszym ogniwem grupy był dla mnie zawsze i pozostanie
wokalista James LaBrie - poprawny, z mocnym, ale bardzo nijakim i
nieciekawym głosem. LaBrie ani nie wyróżnia się spośród tysięcy podobnych
rockowych krzykaczy, ani nie wnosi nic do repertuaru grupy (na „Train Of
Thought” napisał tylko tekst do jednego utworu).

No i same kompozycje… nie za bardzo jestem w stanie stwierdzić, po co zespół
zabiera się za nagrywanie czegoś, co brzmi jak pastisz Metalliki („As I Am”,
jakby żywcem przeniesione z „czarnego albumu” lub dwóch następnych płyt),
niezbyt ciekawy, zresztą. Nie powala także kolejny na płycie „This Dying
Soul” (nawiązujący do „The Mirror” z „Awake”wink, który trwa 11 i pół minuty, a
już po trzech ma się ochotę przewinąć do przodu. „Marudząca”, monotonna
melodia przerywana jest mało ciekawym riffem, podczas którego niby ma się
robić bardziej dynamicznie, ale wcale tak nie jest. Niby jest dużo przejść,
liczne zmiany tempa, ale nie robi to zamierzonego wrażenia. Po prostu
przelatuje obojętnie i (może poza kilkoma solami Petrucciego) nie pozostawia
nic… Zdecydowanie brakuje mi tu przejść i pasaży organowo-gitarowych, którymi
na poprzednich płytach DT karmili słuchaczy zdecydowanie częściej.
Bardziej kameralny i balladowy z początku „Endless Sacrifice” toczy się
tradycyjnie, acz bardziej dostojnie i symfonicznie niż dwa utwory na
początku. Tu rozmach, do którego Dream Theater mnie przyzwyczaili, nareszcie
się pojawia. Wreszcie Petrucci odgrywa świetne solówki, nareszcie budzi się
Rudess i o to chodzi. Niestety, klimat typu „chłopaki, dajmy czadu” powraca w
nagraniu kolejnym, „Honor Thy Father”, gdzie znów przeważają mało ciekawe
riffy i dopiero gdzieś tam w środku pojawia się bardziej atrakcyjny fragment.
Solówka syntezatorowa (brawa dla Rudessa), którą słychać pod koniec
kompozycji, zaciera nieco wrażenie nijakości. Najkrótsze na płycie, bo
niespełna trzyminutowe „Vacat” (z tekstem LaBrie, polegającym raczej na grze
skojarzeń niż na konkretnej treści), to melancholijny wstęp do następującego
po nim instrumentalnego „Stream Of Consciousness”, które miejscami sprawia
wprawdzie wrażenie „strumienia nieświadomości”, ale jest to zdecydowanie
najciekawszy fragment „Train Of Thought”, pełen zagranych z polotem partii
solowych Petrucciego i Rudessa. Album zamyka równie rozbudowana
kompozycja „In The Name Of God”, jednak zdecydowanie mniej ciekawa niż
poprzedniczka. Wprawdzie wszystko jest na swoim miejscu, ale grupa postawiła
znów dynamikę ponad melodyką, co nie wyszło całej kompozycji na dobre.
Zdarzają się rewelacyjne momenty pełne uniesienia, a czasem muzycy brną w
monotonny banał. Dziwna ta płyta strasznie…

A teksty? No cóż, standardowe – przede wszystkim o zwątpieniu, wynikającym z
samotności, jaka otacza człowieka we współczesnym świecie. Samotności
niekoniecznie w tzw. związkach, ale w bardziej globalnym ujęciu. Słowa mniej
lub bardziej moralizatorskie, nie sposób jednak odmówić ich autorom (a
właściwie autorowi, bo lwią część napisał Petrucci) racji. Zresztą, teksty DT
to materiał do osobnej analizy.

Na plus, tradycyjnie, można zapisać grupie nienaganną realizację dźwięku
(albumu, nawet w formie kasetowej, naprawdę przyjemnie się słucha) i
atrakcyjną szatę graficzną. Wkładkę wypełniają – poza tekstami utworów –
intrygujące, czarno-białe kolaże.
Co by uprzedzić różne ataki – nie uważam, że płyta jest na wskroś denna. Jest
całkiem przyzwoita, ale jak na poziom, do którego przyzwyczaili słuchaczy
Dream Theater, jest po prostu przeciętna, a takim zespołom nie wolno nagrywać
przeciętnych płyt… Nie jest źle, mogło być po prostu ciekawiej. Choć tak
udanego przynudzania życzę wielu innym, nowym zespołom…
Obserwuj wątek
    • Gość: kosiak Re: DREAM THEATER "Train Of Thought" recenzja IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 00:45
      A mnie sie bardzo podoba, bo bylem przekonany, ze po dwoch poprzednich plytach
      zespol zacznie odcinac kupony, a tu zaskoczyl niezwykle poteznym brzmieniem i
      najostrzejsza plyta od czasow "Awake". "As I Am" brzmi jak pastisz Metalliki?
      Moze to raczej prztyczek w jej kierunku, zeby przypomniala sobie jak nalezy
      komponowac i grac, a nie wydawala knotów a la St.Anger... Solówki Petrucciego
      zawsze beda wzbudzac kontrowersje, ale przeciez od poczatku przyzwyczail nas,
      ze nalezy do grona gitarzystow, ktorzy lubia popisywac sie swoja technika i za
      to kochaja go fani DT, a inni muzycy tlumnie wala na koncerty, zeby podgladac...
      • Gość: Vulture Re: DREAM THEATER "Train Of Thought" recenzja IP: *.chomiczowka.net.pl 13.11.03, 05:10
        Już niech Metallica lepiej wydaje knotya la "St Anger", niż arcydzieła
        typu "Load" i "Reload". Ja do solówek Petrucciego nic nie mam, tylko do
        nadmiernej ilości tych momentów, w kórych gitara bezmyślnie "czaduje" łojąc do
        znudzenia jakieś średnie i niezbyt ciekawe riffy.
      • Gość: Lukas Re: DREAM THEATER a METALLICA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 16:46
        > Moze to raczej prztyczek w jej kierunku, zeby przypomniala sobie jak nalezy
        > komponowac i grac, a nie wydawala knotów a la St.Anger...

        Wlasnie, tak sobie myslalem ,ze w ogole cala nowa plyta DT to takie prztyczek w
        strone Metalliki:zobaczcie jak sie powinno grac.Bardzo duzo jest na tej plycie
        momentow ,ktore smialo moglyby znalezc sie na plycie Metalliki.Moglyby....Dla
        mnie , po porazce ciezkiego grania jakim byl "St.Anger","Train of thought"
        stanowi mile zaskoczenie.Jedyeny minus jaki slysze to ograniczona rola
        klawiszy,jakby Rudess nie mial pomyslow na tla pod zwrotki i sola gitary -
        aktualnie o wiele lepiej radza sobie pod tym wzgledem roznorakie klony DT.Jesli
        chodzi o melodyke ,to jestem zadowolony ,bo nie zawsze bylo z tym dobrze (na
        przyklad do dzis odstrasza mnie "Awake") - pod TYM wzgledem "TOT" miesci sie w
        mojej TOP 3 plyt Dream Theater.
        • Gość: Vulture skoro już o Metallice IP: *.chomiczowka.net.pl 13.11.03, 20:22
          To niby CO miała wydać?
          • Gość: Lukas Re: skoro już o Metallice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 21:52
            > To niby CO miała wydać?

            Na pewno nie TO COS ,co wydala.
            • Gość: Vulture A moze Re-Re-to cos co wydala przedtem? IP: *.chomiczowka.net.pl 13.11.03, 22:02
              • Gość: Lukas Niech sie ucza od swoich uczniow ,a bedzie dobrze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 22:13
                • vulture Niech uczniowie pilnują swojego ego bo im ucieknie 13.11.03, 22:19

                  • hki Re: Niech uczniowie pilnują swojego ego bo im uci 14.11.03, 15:47
                    Nie jest to najlepsza płyta DT-mówie to otwarcie. As I am-dla mnie najsłabszy
                    utwór na płycie.Zdecydowanie dwa ostatnie kawałki ratują płytę. Zgadzam się,ze
                    klawisze sa mocno niewykorzystane,ale cóz czasy Sheriniana juz raczej nie
                    powrócą.Ogólnie nie jest zle,ale Metropolis pt.2 i Falling.. dalej na czele
    • Gość: Jacek Re: DREAM THEATER "Train Of Thought" recenzja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.03, 10:14
      Witam !
      Odszukałem ten wątek, bo warto - płyta już parę razy przesłuchana /niezbędne/ -
      IMO zdecydowanie płyta roku - Stream of Consciousness - brylant. Nareszcie obok
      wirtuozerii pojawiły się motywy melodyczne - tak trzymać.
      Pzdr.
    • Gość: dsfg Re: DREAM THEATER "Train Of Thought" recenzja IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.04, 23:58
      מחצית vulture ההון או
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka