Gość: kosiak
IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl
13.11.03, 00:38
Otwieram kolejny watek... Jak sadzicie co jest przyczyna, ze bardzo wielu
pismakow uwielbia wetknac niczym szpile jakies swoje niezwykle wyszukane
zdanie na temat tzw. rocka progresywnego. Zwykle jest to zenujace.. Przyklady
z ostatnich dni: Robert Sankowski pisze w "Gazecie Wyborcze" o dokumencie DVD
poswieconym "Dark Side Of The Moon" - plycie wydawaloby sie nie-do-oplucia.
Pisze niezle i nagle ni z gruchy ni z pietruchy wypala na koniec "na
szczescie kilka lat pozniej nadzszedl punk". Z kolei Dagny Kurdwanowska
w "Muzie" pisze o plycie Mars Volta jako melanżu "punka, hard core'a, dubu,
psychodelii i muzyki latynowskiej, ktorej nie byly w stanie zaszkodzic
elementy rocka progresywnego i wokal a la Geddy Lee z Rush". Pusty smiech
mnie ogarnia. Moze to taka moda i trzeba poczekac kilka lat, gdy do glosu
dojda najmlodsi, bo Ci coraz czesciej sluchaja starych repów w rodzaju Led
Zeppelin lub przychodza tlumnie na koncert dziadów z YES...