Dodaj do ulubionych

DEF LEPPARD - recenzja koncertu

16.11.03, 23:42
Myślałem, że będzie znacznie gorzej, a tu całkiem miła niespodzianka…
Oczywiście, nie wszystko było takie, jakim można by to sobie wymarzyć, ale po
kolei.

Parę minut po godzinie dwudziestej w napełnionym zaledwie w połowie Torwarze
zagrała IRA. Na szczęście występ był krótki i składał się z singla „Mocny”
oraz kilku hitów z albumu „Mój dom”. Nie przepadam za tym zespołem, ale
widziałem sporo ludzi w koszulkach z logo tegoż, więc śmiem twierdzić, iż
część publiczności z radością przyjęła wiadomość o tym, że to właśnie
radomska grupa rozgrzewa przed gwiazdą. Artur Gadowski śpiewał dobrze, muzycy
starali się zabrzmieć bardzo rockowo i za cholerę nikt mnie nie przekona do
tego zespołu, będącego wybitnym przedstawicielem rocka rolniczego.

Po krótkiej przerwie na scenę wkroczyli weterani z Def Leopard i dali
koncert, który mnie zaskoczył z kilku powodów. Po pierwsze, zagrali z
naprawdę sporym kopem, którego nie spodziewałbym się po przesłuchaniu ich
ostatnich albumów, zwłaszcza cieniutkiego „X”, który w zamierzeniu promować
miała trasa, obejmująca i nasz kraj (w zamierzeniu, bo płyta wyszła rok temu,
i kto ją miał kupić, to już kupił). Po drugie, zaskoczył mnie In plus dobór
repertuaru - tylko trzy ballady (oczywiście „Love Bites”, niestety „When
Love And Hale Collide” i akustycznie zagrana „Two Steps Behind”wink, a pozostałe
półtorej godziny szybkie, żywiołowe i same najlepsze numery. Co do
repertuaru, nie wymienię w tej chwili wszystkich zagranych kawałków, ale były
wszystkie hiciory z albumu „Hysteria”, a także „Photograph”, „Action Not
Words” i „Foolin” z „Pyromanii”, „Make Love Like A Man” i „Let’s Get Rocked”
(na finał) z „Adrenalize”, na szczęście tylko dwa kawałki z „X”
(singlowe „Now” i „Four Letter Word”wink i jeszcze kilka innych, tylko w tej
chwili nie pamiętam. Jeśli o moje prywatne upodobania chodzi, zamieniłbym
nieszczęsne „When Love And Hale Collide” (ostatni duży przebój w Europie) na
jakąś inną balladę, np. „Bringing On The Heartbreak” i wywaliłbym
kiepściutkie „Now”, i tak zagrane lepiej niż na płycie.

Plusy to także wspaniała forma instrumentalistów – solówki odegrane albo jak
na płytach, albo równie ciekawie (rzuciła mi się w uszy rozbudowana
wersja „Rocket”wink, doskonały kontakt z publicznością, no i wyżej wspomniany
dobór utworów.

Minusy dwa poważne:
1. Głos wokalisty – zdarty, zniszczony, czasem nie dawał sobie rady z
wyższymi partiami (na szczęście wyręczał go dzielnie chórek).
2. Nagłośnienie – mało selektywne, częściowo nie było słychać wokali,
zagłuszanych przez gitary (co ciekawe, podczas występu Iry było słychać).
Miejscami brzmienie gitar zamieniało się w papkę.

Można Def Leopard lubić albo nie, ale ja tam się dobrze bawiłem. Mam
nadzieję, że tego typu koncerty są pierwszym krokiem muzyków po rozum do
głowy. A jak już go zdobędą, to może uda im się jeszcze nagrać kiedyś
przyzwoity album. Bardzo im tego życzę.
Obserwuj wątek
    • vulture sorki za literówki, ale to przez adrenalize :-) 16.11.03, 23:55

      • srootootoo Re sorki Vul. 17.11.03, 00:29
        Sorry vul ale na ten koncert to nie poszedłbym nawet za 7 zł. ale zazdroszcze
        ci , że byłeś i było fajnie i z wykopem, ale co teraz jest wykopem?!
        Nawet Phil tak też czasem to potrafi...ale tylko
        czasem.:_)))))))))))))))))))))))))
        ------
        Jak se pościelisz tak śpij i nie pierdziel.
        • Gość: Vulture nie ma za co srututu IP: *.chomiczowka.net.pl 17.11.03, 00:34
          Wiem, że Def Leppard to dla większości wyrobionych słuchaczy wieś, ale dla mnie
          to zespół, który nagrał kilka ważnych płyt ("Pyromania"), wyznaczał z innymi
          grupami kierunek rozwoju muzyki rockowej w latach 80-tych i miał kilka udanych
          hitów na koncie. Wprawdzie mocno zamerykanizowane brzmienie DL (mimo że są
          Anglikami) w Polsce się nigdy specjalnie nie przyjęło, nie degradowałbym ich aż
          tak bardzo. A zagrali rzeczywiście mocno i rockowo i - jak mówię - ograniczyli
          sie tylko do trzech ballad. I nie żałuję, że zapłaciłem nieco więcej niż 7 zł.
          Zapłaciłbym jeszcze raz.
          • Gość: kasikk a mnie brakowało IP: *.chello.pl 17.11.03, 00:40
            Rocks off z pierwszej płyty sad(
            no i czegoś z drugiej
            wtedy szczęście w pełni smile)
          • srootootoo Re: nie ma za co srututu 17.11.03, 00:59
            Gość portalu: Vulture napisał(a):

            > Wiem, że Def Leppard to dla większości wyrobionych słuchaczy wieś, ale dla
            mnie
            >
            > to zespół, który nagrał kilka ważnych płyt ("Pyromania"), wyznaczał z innymi
            > grupami kierunek rozwoju muzyki rockowej w latach 80-tych i miał kilka
            udanych
            > hitów na koncie. Wprawdzie mocno zamerykanizowane brzmienie DL (mimo że są
            > Anglikami) w Polsce się nigdy specjalnie nie przyjęło, nie degradowałbym ich

            >
            > tak bardzo. A zagrali rzeczywiście mocno i rockowo i - jak mówię -
            ograniczyli
            > sie tylko do trzech ballad. I nie żałuję, że zapłaciłem nieco więcej niż 7
            zł.
            > Zapłaciłbym jeszcze raz.

            Vul przesadziłem trochę z tym 7 zł. bo byłem kiedyś na koncercie grupy grającej
            podobnie i byłem w szoku! Chciałbym żeby polskie grupy grały z taką
            konsekwencją i profesjonalizmem.
            Można to lubić albo nie, ale szacunek do dobrze wykonanej roboty mam zawsze.
            Obojętnie co grają . Byle by było to szczere i na tamat.
            A nie pójdę na taki koncert bo kurwa przeginają z cenami biletów.A nie jestem
            fanem Leppardów i tak jak wielu bazuję na tym co pokażą w tv i usłyszę w radio.
            Dlatego nie wnikałem w ich dyskografię.
            I'm sorry...
    • Gość: Vulture yyyyy errata :-) IP: *.chomiczowka.net.pl 17.11.03, 05:51
      Zapomniałem dodać, że Ira zagrała poza w/w utworami przeróbkę piosenki zespołu
      Shocking Blue, "Venus". Nie za bardzo wiem, w jakim celu. Mam nadzieję, że nie
      szykują albumu z kowerami, bo już chyba wersja Bananaramy brzmiała mniej
      topornie (dla ciekawych: na stronie www.superira.prv.pl/ w
      dziale 'download' znajduje się kilka utworów, ale można pobrać de facto tylko
      jeden - właśnie "Venus").
    • xamel Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu 17.11.03, 09:02
      vulture napisał:
      [...]
      >były
      > wszystkie hiciory z albumu „Hysteria”, a także „Photograph
      > 221;, „Action Not
      > Words” i „Foolin” z „Pyromanii”,

      no i po raz kolejny zaczynam podejrzewac ze duzo zespolow lepiej gra na
      koncertach niz to wynika z plyt (metallica z okresu loadow)
      jakbym byl w warszawie to dalbym te 50 zeta (po tyle byly?) za photograph
      action... i Foolin
      ale koszty dojazdu i ryzyko uslyszenia "hiciastych" kawalkow z "rockowych" plyt
      byly za duze
      nawet po wrzuceniu na plus hiciorow z Hysterii

      cieszy mnie ze chlopaki wbrew moim slowom jednak grac potrafia ... az ci Vul
      zazdroszcze ... nie nagrales jakiegos bootlega???
      • ilhan Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu 17.11.03, 09:42
        xamel napisał:

        > to dalbym te 50 zeta (po tyle byly?)

        Dałbyś 50*2,6=130 PLN big_grin (po tyle były, z tego co wiem)
        Skomentuję za Ciebie: ROTFL.
        • xamel Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu 17.11.03, 11:33
          ilhan napisał:

          > xamel napisał:
          >
          > > to dalbym te 50 zeta (po tyle byly?)
          >
          > Dałbyś 50*2,6=130 PLN big_grin (po tyle były, z tego co wiem)
          > Skomentuję za Ciebie: ROTFL.
          >
          hmmm, 130 bym nie dal nie stac mnie
          jakby mnie bylo stac to bym dal, ale bieda panie w kraju, bieda, tylko
          politykom dobrze sie zyje i to nie za swoje pieniadze ...

          a ROTFL? bez przesady co najwyzej LOL, Def Leppard lubie szalenie (ten stary)
          wiec tylkoLOL za cene i bravo za repertuar


        • Gość: Vulture Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu IP: *.chomiczowka.net.pl 17.11.03, 14:05
          ilhan napisał:

          > xamel napisał:
          >
          > > to dalbym te 50 zeta (po tyle byly?)
          >
          > Dałbyś 50*2,6=130 PLN big_grin (po tyle były, z tego co wiem)
          > Skomentuję za Ciebie: ROTFL.


          A dlaczego ROTFL? Poważnie pytam.
          • ilhan Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu 17.11.03, 14:26
            Gość portalu: Vulture napisał(a):

            > A dlaczego ROTFL? Poważnie pytam.

            W zestawieniu z cenami będących bardziej "na czasie" czy jak je tam nazwać (no
            nie wiem, bardziej rozchwytywanymi na świecie?) np. Placebo (90 zł) czy R.E.M.
            (70 zł, porównuję zespoły które grały też na Torwarze), 130 zł za mający już
            lata świetności dawno dawno za sobą Def Leppard (sam darzę ich pewnym, no już
            dość małym, ale jednak sentymentem, ale trzeba to przyznać) jest moim zdaniem
            ostrym przegięciem. Porównaj z Frankiem Blackiem który miał kosztować 50 zł, z
            Mogwaiem za bodajże 65, Legendary Pink Dots za 40...
            Ale to tylko moje zdanie.
            • evan_scent Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu 17.11.03, 16:01
              z tym rozchwytywaniem to róznie jest,bo w USA Def Leppard ciągle jest b.
              popularny, a ostania płyta "X" (mimo że jak dla mnie słaba) sprzedała się jak
              dotychczas - a ciągle jest promowana - w ponad 3 mln.
              Sam koncert był dobry, na szczęście zagrali mocno, szybko i to najlepsze
              numery z lat 80. Są w tak dobrej formie , że mam nadzieję że jeszcze nagrają
              porządną rockową płytę. Fajnie że były mniej znane , a lubiane przeze
              mnie "Foolin" z Pyromanii i "Woman" z Histerii. Szkoda że nic nie było
              z "High`n`dry" ( a mogliby takie "Mirror mirror" czy "Lady Strange" zagrać).
              A co do IRY: DL to perfekcyjny, "bajerancki" amerykański pop- metal, muzyka
              rockowa tak dobrze charakteryzująca luzacki styl życia w USA, IRA to zaś
              polska , rolnicza wersja takiej muzyki, doskonały muzyczny "zapis" naszych
              rolniczych upodabań.. No cóż, tak się ma DL do IRY jak USA do PL>
    • Gość: pazura hehehe... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 09:17
      hehe...
      nie myslales nigdy vulture, zeby zaczac pisac dialogi do "13 posterunku"?
      • vulture Re: hehehe... 17.11.03, 13:53
        Aha, znów wypuszczają.
    • jasiek666 no i dobrze gada. 17.11.03, 16:03
      Bo równiez nie spodziewalem się niczego specjalnego, a wyszło nieoczekiwanie
      całkiem dobrze.

      IRA - niestety organizatorzy nie zapewnili baru, do którego podczas wystepu
      rzeczonego ansamblu moznaby sie udać. Pozostało mi zatem szwędanie się po
      gmachu odnowionego Torwaru połączone z podziwianiem jego architektury oraz
      nieliczne wizyty na sali w celu sprawdzenia czy Artur Gadowski wraz z kolegami
      okupuje jeszcze scenę. Przy okazji wspomnę więc jeszcze o irytującym zjawisku
      w postaci sprawdzania biletów przy każdorazowym wchodzeniu na salę. Po co ?
      Czyzby brak zaufania co do uczciwości bramkarzy stojących przed wejściem do
      gmachu ? Dobrze ze nie trzeba ich było pokazywać przed wejściem do toalety,
      odebraniem rzeczy z szatni czy w kolejce do baru. No i dla pewności mozna by
      jeszcze wprowadzić obowiązek okazywania biletów podczas przekraczania kazdych
      kolejnych 10 metrów w kierunku sceny.

      Def Leppard.
      Ogromny plus za dobór materiału. Prawie cała "hysteria",
      doskonałe "photograph", "lets get rocked", a na poczatek porządny przykop w
      postaci wgniatającego wręcz "action" i "make love like a man". Usłyszałem w
      zasadzie wszystko co chciałem usłyszeć i co jeszce bardziej satysfakcjonujące -
      nie usłyszałem zbyt wiele tego, czego specjalnie usłyszeć bym nie chciał.
      Brakowało praktycznie tylko wspomnianego "bringin on the heartbreak".

      Przyznam przy tym, iż przeżyłem chwilę grozy, gdy Joe po jednej z kolejnych
      przerw miedzy utworami nieoczekiwanie pojawił się na scenie z gitarą
      akustyczną. Zanosiło się bowiem na to, ze pozostała cześć koncertu będzie
      składała się z wybrzdąkiwania na akustykach wszystkich po kolei ballad jakie
      zespół ów był popełnił. Na szczęście skończyło się tylko na nieszczęsnym "two
      steps behind" i następującym po nim "now". Z resztą przy tym pierwszym Joe
      namawiał polską publiczność do odśpiewania owego songu wraz z nim. Wyszło nader
      komicznie, bo jeszcze nigdy nie słyszałem tak wielu osób spiewających coś w
      rodzaju "walk away, if you want to, blee ble ble , if you need to, blee blee
      blee, but you can never hide, ble ble ble, i `ll be two steps behind". No i
      zdaje sie ze Joe po wizycie w spodku zdązył juz polubić naszą zimną listopadową
      aurę, gdyz poprosił publikę aby przy pomocy głosnego applauzu spowodowała
      wysadzenie w powietrze dachu w torwarze, a to niewątpliwie spowodowałoby
      znaczne obizenie temperatury w gmachu. Nie jestem tylko pewien czy grający bez
      koszulki Phil Collen podzieliłby entuzjazm Joe Elliotta.

      Uwagę przykuwał także basista Richard Savage - wyjątkowo obleśną szarą
      koszulką z napisem "Glam", naniesionym na nią przy pomocy czegoś w rodzaju
      błyszczących cekinów. Obleśność koszulki, choć początkowo wydawała mi się nie
      do przeskoczenia, zaczęła wszakże rosnąć wraz z powiększającymi się na niej
      plamami potu. fuj.
      Ciekawie prezentował się tez sam Joe Elliott ubrany w nadzwyczaj szerokie
      czarne bojówki i jeszcze szerszą bluzę, nieudolnie próbującą ukryć fakt, iż Joe
      Elliota to juz jest więcej coraz. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, ze wraz z
      wagą Joe Elliota będą wzrastać także i umiejętności kompozytorskie zespołu.

      Podsumowując: było na prawdę zaskakująco dobrze. Tak dobrze, ze bedę udawał,
      iż nie słyszałem pewnych drobnych, choć nader słyszalnych wpadek z brzmieniem i
      akustyką.
    • Gość: maciek Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu IP: 217.11.134.* 17.11.03, 18:01
      Poszedłem na ten koncert z obawami czy zespół którego namiętnie słuchałem w
      latach 80-tych wytrzymał próbę czasu. Byłem mocno zaskoczony formą jaką
      zaprezentował - jakby nie było to już panowie ponad 40-sto letni. Obydwie
      recenzje powyżej w zasadzie wszytko mówią, było czadowo ale niestety było sporo
      słabych punktów co powodowało wytrącenie z rytmu (przynajmniej u mniesmile:
      1. IRA na początek, poza poprawnym warsztatem niczym się nie popisała.
      2. O ile utwór "Action" na początek miał swoje brzmienie i był perfekcyjnie
      wykonany to nie wydaje mi się żeby utwór zespołu The Sweet był na miejscu, tym
      bardziej że zabrakło wykonania przebojowego "Rock, rock, till you drop" z
      Pyromanii.
      3. Repertuar dobrany był trochę bez składu, mam wrażenie że przypadkowo. Tu
      rozumiem muzyków, że trudno jest połączyć oczekiwania czyli utwory z Pyromanii
      i Hysterii z brzmieniem metalu w dzisiejszych czasach wymaganym przez młodszą
      publiczność. Iron Maiden ma dokładnie ten sam problem.
      4. Trochę przesadzono z efektami: przestery, wzbudzenia, echa itp. w niektórych
      momentach wprowadzały chaos w tym co w metalu najważniejsze czyli powalającego
      rytmu (do dziś nie zapomnę wykonania "Wheels of steel" przez Saxon na Torwarze
      jakieś 17-18 lat temu).
      5. "Two steps behind" zostało zepsute nie dobraniem właściwego nagłośnienia
      basu co spowodowało połknięcie przez bas brzmienia akustycznych gitar. Wpadek
      nagłośnieniowych było zresztą dużo więcej ale bedąc stałym gościem Torwaru
      (starego i nowego)od ponad 20 lat biorę to za urok tego miejsca.
      6. Bilety były stanowczo za drogie - 120zł. Podjrzewam że to było podstwaowym
      powodem sporych braków na widowni.
      • Gość: greg Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.11.03, 20:07
        Możesz mi napisać co ma akustyka hali do nagłośnienia koncertu spieprzonego
        przez akustyka? Akurat na koncercie w Spodku też było słabe nagłośnienie, a
        Torwar można porządnie nagłośnić, co udowodniły grupy REM, Placebo i Oasis.
        • vulture Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu 18.11.03, 20:25
          Gość portalu: greg napisał(a):

          > Możesz mi napisać co ma akustyka hali do nagłośnienia koncertu spieprzonego
          > przez akustyka? Akurat na koncercie w Spodku też było słabe nagłośnienie, a
          > Torwar można porządnie nagłośnić, co udowodniły grupy REM, Placebo i Oasis.

          No, fakt że to raczej wina akustyka. Pamiętam, że wszyscy narzekali na Salę
          Kongresową, że niby tam się nie da przyzwoicie ustawić dźwięku, a sam byłem na
          kilku koncertach, na których wszystko dobrze było słychać. Nie rozumiem tylko,
          dlaczego wokalistę zespołu głównego (Def Leppard) było na Torwarze słychać
          gorzej niż wokalistę grupy rozgrzewającej.
          • ihopeyouwilllikeme Re: DEF LEPPARD - recenzja koncertu 19.11.03, 11:29
            vulture napisał:

            > dlaczego wokalistę zespołu głównego (Def Leppard) było na Torwarze słychać
            > gorzej niż wokalistę grupy rozgrzewającej.

            Może ciszej śpiewał ?smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka