Dodaj do ulubionych

Bułgaria za 450 lewów

10.09.07, 12:49
Byłem w Bułgarii tydzień i wydałem 450 lewów. Nie było to
kieszonkowe po opłaceniu wszystkich usług – tylko całość kosztów od
Dunaju do opłaty za mikrobus z Ruse do Giurgiu włącznie! Oczywiście
nie szalałem, ale i nie musiałem się specjalnie ograniczać – było po
prostu NORMALNIE! Wbrew sugestiom bogatych bufonów i
zakompleksionych dorobkiewiczów nie jadłem polskich konserw, tylko
żywiłem się wyłącznie miejscowymi produktami – zazwyczaj w lokalach
gastronomicznych. Jedyną konserwę zjadłem w górach i była to
konserwa bułgarska. Przy czym wiem jak smakuje: шкембе чорба,
каварма, ажолан, a nie tylko globalistyczna pica. Szczególnie nie
odmawiałem sobie w zakresie owoców. Podobnie było z noclegami –
tylko raz spałem w namiocie w Rodopach w okolicy Abramowej Gory – i
wcale ni skorzystałem z porady zadufanego w sobie pajaca by spać na
ławce w parku, czy na dworcu – spałem w hotelach a w Tyrnowie
Wielkim na kwaterze prywatnej.
Przy okazji okazało się, że wbrew opowieściom nowobogackich, których
nie stać na wyjazd na Kanary, czy Szeszele i tylko dlatego jeżdżą
nad Morze Czarne [bo przecież nie do Bułgarii], Bułgaria wcale taka
tania nie jest. Nie tylko w porównaniu z Ukraina, ale nawet Czechami
czy Polską – nie jest tańsza, a może nawet bywa droższa – i wcale
nie mam na myśli kurortów w których na szczęście w ogóle nie byłem
by nie spotkać tam jakiegoś panicza… Oczywiście biorę poprawkę na
to, że mogła podrożeć w związku z wejściem do unijki...

I żeby nie było wątpliwości – bo zaraz ustawi się ogonek
forumowiczów, chcących przypisać mi swoje intencje – nie mam nic
przeciwko tym którzy mają pieniądze i korzystają z nich. Moja
wypowiedź jest odpowiedzią tym [najczęściej ciułaczom, którzy
chcą „poszaleć” na wakacjach], którzy narzucają wszystkim swój
standard wypoczynku, a kogoś kto lubi inaczej, lub go na drogie
atrakcje nie stać przylepiają niepochlebne łatki i wysyłają w różne
miejsca. Ci niech pamiętają, że większość obywateli tego kraju w
ogóle nie pojechała na wakacje [nie tylko do Bułgarii] - wiec
przelot samolotem i wynajmowanie apartamentu zdecydowanie nie jest
normą, tylko wyjątkiem dla uprzywilejowanych grubością portfela!
Zresztą po pobycie w Bułgarii zrozumiałem, że niektórzy z tych
pajaców po prostu szpanują „wynajęciem apartamentu” – bo Bułgarzy
apartamentem, nazywają każde mieszkanie – więc pewnie nie jeden
wynajmował skromne mieszkanko pod Warną, a na forum chwali się
apartamentami w centrum...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka