max_ania
21.11.04, 19:01
Ostatnio byłam w Zgorzelcu u rodziców. Jedna z moich pociech się rozchorowała
i matula powiedziała mojej najmłodszej siostrze, by skoczyła do apteki Cito
(chyba...) bo jakiś syrop dla siostrzeńca. Pytam, gdzie jest ta apteka, moja
mama mówi, że w "Delicji". Ja: aha. I tu moja siostra (nastolatka ;))):
-w jakiej delicji???
ja: no - koło "Arkadii"
młoda: gdzie???
ja: na przeciwko sportowego!
młoda: na Warszawskiej???
ja: na jakiej Warszawskiej?! Wiesz gdzie był komis???
młoda: ??? [szczęka na podłodze]
ja: cholera jasna, komis był obok knajpy na rogu, w dół miałaś sklep z
krokodylem!
Aż się matula zlitowała i powiedziała, że ma iść do tej apteki, gdzie razem
coś tam kupowały i młoda w końcu zczaiła.
Cała sytuacja mnie rozbawiła, ale i wpędziła w zadumę ;))) Czas leci,
wszystko się zmienia, pokolenia widzą różne rzeczy inaczej, ani lepiej, ani
gorzej - inaczej... Dla nich nasze miasto jest już inne, całkowicie i w
szerszym tego słowa znaczeniu...
PS. Te zburzone mury faktycznie dziwacznie wyglądają a na pasażu widziałam
dużą, chyba nową budę - może wszystkie wymienią na takie? Tak czy siak, na
polepszenie wyglądu to nie wpłynie :(
pozdrawiam
anka