maurycy
22.01.05, 13:23
Jaka przyszłość czeka Jelenią Górę? Tej świetlanej, to wytężając wszystkie
zmysły, jakoś nie widać. Miasto jest mocno podzielone na tych co są przy
władzy – bycie przy władzy to nie tylko prestiżowe stanowiska w przeróżnych
organach miejskich, ale też ciepłe urzędnicze i quasi urzędnicze synekurki w
różnego rodzaju agendach zarówno krajowych (ZUS, SANEPID i wszelkiego rodzaju
agendy kontrolne, oddziały wojewódzkie – nikomu nie potrzebne, które zostały
nadane przez obecne spektrum polityczne jak i te poprzednie – oraz tych,
którzy nie mają tego zaszczytu i pracują gdzie mogą, lub nie pracują, bo nie
ma dla nich pracy.
Wiele atramentu przelano na temat tych pierwszych, pomówmy dziś o tych
drugich. Kim jest ta grupa nieuprzywilejowanych mieszkańców? Spróbujmy ich
sklasyfikować.
Najniżej w hierarchii stoją tak zwane odpady społeczne. Jest to potężna grupa
ludzi, którzy w ubiegłej epoce mieli pracę na zasadzie czy się stoi czy się
leży. Stanowili oni duży odsetek zatrudnionych na niepotrzebnych etatach
zarówno fizycznych jak i biurowych. Nie zarabiali wiele, ale czuli się
dowartościowani. Reformy gospodarcze obcięły ten niepotrzebny balast. Wywiało
ich ze sprywatyzowanych przedsiębiorstw, często z sutą odprawą i prawem do
zasiłku. Nie mając żadnych perspektyw na zatrudnienie – balansowali.
Pieniądze nie trwały wiecznie, a chęć do balangi pozostała. Staczanie się tej
grupy jest codziennie dokumentowane licznymi klepsydrami pięćdziesięciolatków
naklejanymi na słupach ogłoszeniowych. Problem się sam rozwiązuje – wymierają
szybko na marskość wątroby.
Następną grupą są absolwenci szkół zawodowych i technicznych, przygotowani do
zawodów, które już nie istnieją, lub na które nie ma zapotrzebowania. Bo kto
dziś potrzebuje tokarzy, frezerów, odlewników, szwaczek czy też tkaczek?
Zmieniły się technologie, upadły całe branże przemysłu, bo taniej jest
sprowadzać wyroby tekstylne z Chin, Wietnamu czy też Tajlandii, a wyroby
metalowe z trzeciego świata kosztują mały ułamek tego, co by kosztował krajowy
produkt. Co się z nimi dzieje? Rzeczywistość jest różna. Niektórzy – zwłaszcza
ci, co posiadają zawody przydatne w innych państwach UE – wyjeżdżają na
legalne lub nielegalne saksy. Niektórzy, których na to stać, kształcą się, aby
zmienić zawód i zdobyć wyższe kwalifikacje. Zostaje jednak duża grupa, dla
których jedynym zajęciem jest rozrywka, nakręcająca kasę nielicznym nocnym
lokalom. A na rozrywkę potrzebna jest kasa. Rodzi to wszelkiego rodzaju
patologie: tzw. Mafie, grupy złodziejskie, handlarzy narkotyków, oszustów
wszelkiej maści, „kalekich” żebraków i im podobnych.
Trzecią grupę stanowią absolwenci naszych „prestiżowych” uczelni. Bez szansy
na zatrudnienie, bo stanowiska, które mogliby zająć są obsadzone przez
kolesiowski układ władzy, gdzie nabór na stanowisko w administracji państwowej
czy też samorządowej, nie podlega konkurom. Gdzie liczą się układy, a nie
kwalifikacje. Czy naprawdę takiej Jeleniej Góry pragniemy?
Jak można zaradzić temu złu; powstrzymać staczanie się naszego miasta? Recept
jest wiele, a najważniejszą z nich jest zmiana ordynacji wyborczej z
proporcjonalnej na większościową. Głosowanie na ludzi a nie na układy
partyjno-kolesiowskie może, choć nie musi doprowadzić do zmian w systemie
zraadzania miastem.
Jesteśmy w UE i istnieje mnóstwo różnego rodzaju funduszy, które mogą posłużyć
zmianom struktury ekonomicznej miasta. Popatrzmy się na naszych głównych
pracodawców – poza jednym naprawdę nowoczesnym przedsiębiorstwem, którym jest
„Jelfa”, nie ma na terenie miasta żadnego nowoczesnego, na miarę XXI w
przemysłu. Pozostałe przedsiębiorstwa to sprywatyzowane PRL-owskie zakłady,
produkujące antyczny asortyment.
Fundusze UE, wykorzystane właściwie mogą dać zatrudnienie licznej rzeszy
informatyków, inżynierów ochrony środowiska (a wiele jest do zrobienia w tej
dziedzinie), magistrów turystyki, itp, bo dzięki zacofaniu technologicznemu
możemy od razu przeskoczyć w nowe technologie i nowe, czyste i przyjazne
środowisku przemysły.
Co stoi temu na przeszkodzie? Beton urzędniczy, nadmierny fiskalizm państwa,
pazerność UM – kto to widział, aby w biednej Jeleniej Górze czynsze na lokale
i działki komercyjne były takie jak w bogatych państwach UE?
Wystarczy brać przykład z niegdyś o wiele uboższej od Polski Irlandii. Należy
kopiować dobre wzory, bez żadnej modyfikacji i tzw. „ulepszania”, bo to
doprowadza do takich sukcesów, jak reforma szkolnictwa – gdzie wzięto dobry
system, w tym przypadku brytyjski i go „ulepszono”.
Konkludując, trudno patrzeć się różowo na naszą przyszłość. Miasto się
wyludnia, dochody kasy miejskiej spadają, a dalsza bezczynność doprowadzi do
krachu miasta, które nie będzie w stanie żyć z tego co wydają renciści,
emeryci i bezrobotni. Tylko masowa aktywizacja społeczeństwa,
odbiurokratyzowanie procedur, aktywna promocja nie tylko turystyczna – jest to
ważna dziedzina naszej lokalnej gospodarki, ale także wśród potencjalnych
inwestorów mogących stworzyć nowe miejsca pracy (nie jeszcze jeden supermarket
drenujący nasze ciężko zarobione pieniądze z miasta, ale także z kraju) w
technologiach informatycznych i elektronicznych, tworzenie infrastruktury
zarówno materialnej jak i intelektualnej dla takich przemysłów (gotowe parki
przemysłowe) oraz restrukturyzacja edukacyjna, być może zapobiegną upadkowi
naszego pięknego miasta.