Dodaj do ulubionych

Ulica Gdanska

IP: *.proxy.aol.com 12.04.02, 20:02
Na pewno wiekszosc forumowiczow wie, iz ul.Gdanska w Elku wrocila po rkou 1989
do swojej dawnej nazwy. Jest to jedyna ulica w Elku, ktora mimo to, iz znalazla
sie w innym panstwie po wojnie to nie zmienila nazwy. Nazwe tylko
przetlumaczono na polski. Przed wojna ulica Gdanska nazywala sie Danzigerstrasse
co tlumaczac na polski znaczy ulica Gdanska. Po wojnie nowo przybyli polscy
osadnicy do Elku, widzac jeszcze niemieckie tablice z nazwa Danzigerstrasse
nazwali ta ulice Gdanska i przez kilka lat po wojnie tak sie ona nazywala.
Natomiast pozniej zmieniono nazwe na Dzierzynskiego. Aktualnie wrocono do nazwy
pierwotnej.

Natomiast Adolf Hitler Platz przy ktorym znajdowal sie niemiecki ratusz po
wojnie nosil nazwe Placu Roosvelta. Ratusz jednak rozebrano, postawiono bloki i
teraz nie ma tam placu. Bloki naleza jeden do ul.Slowackiego, a drugi do
ul.Wojska Polskiego.

Pozdrawiam
Adam
Obserwuj wątek
    • Gość: Janusz Re: Ulica Gdanska - to wspaniała ulica IP: *.home.intelcom.pl 12.04.02, 21:17
      Ulica Gdańska - to wpaniała ulica. Tam się urodziłem. Pod numerem 40./ domy
      numerowane były po kolei/ Zachował się jeszcze dokument wystawiony 5 grudnia
      1945 roku - na którym kierownik wydziału mieszkaniowego / chyba Zyskowski /
      napisał,że "mieszkanie zajęte". Dalej- "Winny zerwania bedzie z miejsca
      Aresztowany". To się nazywała skuteczność działania. "Z miejsca aresztowany".
      Ulica znana z tego, że co czwartek jechały na targowicę przy rzeżni chłopskie
      wozy na targ. Wszyscy mieszkańcy -to ludzie przyjezdni, a znali się doskonale.
      W budynku na rodu Gdańskiej i Mickiewicza miał swój zakład fryzjerski
      Lamprecht. Obok był bar "piwny".Mój sąsiad Krupiczewicz zatrzymywał się po
      skończonym dniu pracy/ wozil węgiel /. Walął setę albo dwie - i dla konia dał
      się piwa niapić. A że chłop miał chyba ze dwa metry / worek ziemniaków nosił
      przed sobą jak dziecko /, więc dawka była niezauważalna. Po przyjeżdzie do domu
      żona / może 160 cm /, była zawsze czujna i sprawdzała węch. Pochodzili z Wilna,
      więc mówiła: "Zygmont nachyl sia". "Oj mamka czego?" "Zygmont! Nachyl sia!".
      Zygmnunt posłusznie nachylał się o dostawał dwa szybkie w twarz. Na tym
      kończyła się wizyta w barze na rogu.
      Za płotem mieszkał dziadek Adama. Chyba mieli dobre jabłka. U nas był spory
      sadek z różnymi jabłoniami, jednak jabłka z drzewa sąsiada były chyba lepsze.
      Był problem, gdyż trzeba było włazić na dach szopy Krupiczewicza żeby można
      było delektować się jabłkami sasiada.
      Z trzeciej strony był sadek pani Czubak /to już chyba ulica Toruńska /. Miała
      wspaniałe orzechy laskowe. I psa który je pilnował.
      A kto pamięta lizaki z ulicy Gdańskiej? Produkowano takie kolorowe, w kwiatki
      i inne wzorki. Fachowcem był pan Świrski - który przyjechał do Ełku z Irkucka
      na Syberii.On pierwszy zaczął je produkować. Mieszkali w budynku nad wytwórnią.
      Cały dom i okolica pachniała tymi lizakami. Chodziłem do ich syna. Częstował tą
      masą, jeszcze ciepłą - do wyrobu lizaków.Wypiekano tam również wafle.
      Obok wytwarzał litewskie "kindziuki" pan Moryc./ Janusz - syn mieszka na
      nowym osiedlu nad jeziorem /. Prawdziwy "kindziuk" wytwarza się kilka miesięcy.
      Jechało po te kindziuki towarzystwo z Warszawy. Niedaleko mieszkał znany
      bokser "Mazura" Fredek Prokuda.
      A obok nas był skup makulatury. Nie taka wówczas była makulatura. Mazurskie
      modlitewniki pisane "gotykiem", niemickie książki wojenne i nie tylko, albumy.
      Wszystko co dużo ważyło. Pakowali w wielkie sześciany i wywozili do papierni na
      przemiał. Czasami dozorca pozwalał poszperać. Wyrywaliśmy kolorowe obrazki i
      zbierali serie np. okręty, rycerzy.
      No i była słynna górka "Judyka" - Judyckiego. W zasadzie ogromny dół przy
      stadionie. / stary stadion był nad rzeką za dworcem kolejowym /
      Pozdrawiam Janusz
      • Gość: Adam Re: Ulica Gdanska - do Janusza IP: *.proxy.aol.com 13.04.02, 18:52
        Jeszcze za pamietam te targi chlopskie i targowisko przy ulicy Gdanskiej. Targi
        odbywaly sie dwa razy w tygodniu we wtorki i piatki. Pod koniec lat 70-tych
        targowisko zostalo przeniesione na ulice Kosciuszki, a na na Gdanskiej
        pobudowano garaze.

        Pamietam fryzjera Lamprechta, ktory mial zaklad na rogu Gdanskiej i Moniuszki.
        Pozniej w tym jego zakladzie zrobiono Zaklad Czapniczy, a on przeniosl swoj
        zaklad na Mickiewicza na wprost ulicy Orzeszkowej. Byl juz starszy i przeszedl
        na emeryture, ale jeszcze przez kilka nastepnych lat chodzil po domach i
        strzygl swoich dawnych klientow, min mojego Dziadka. Ja tez chodzilem do niego
        do zakladu jak bylem malym chlopcem, ale pozniej przenioslem sie do innego
        fryzjera, bo Lamprecht strzygl niemodnie.

        Jablka mielismy faktycznie dobre i nieraz podbierali je nam sasiedzi. Byly dwie
        poniemieckie jablonie, a takze duze drzewo bzu. Tego onia co mieli sasiedzi za
        plotem, pamietam jak przez mgle. Mialem wtedy kilka lat. Pozniej oni przeniesli
        sie gdzies, a w miejscu chlewika gdzie trzymali konia postawiono garaze.I w
        miejscu panskiego domu postawiono blokowiec. Pamietam ten dom w ktorym pan
        mieszkal, mial on zolty kolor.Bylem w nim kilka razy. Otoz jak wykwaterowano z
        niego ludzi i czekal na rozbiorke, to w miedzy czasie stanowil miejsce zabaw
        dzieci, szczegolnie piwnice. A p0ozniej kiedy do rozebrano i ruszyla budowa
        bloku, rowniez rojilo sie od ciekawskich dzieci. Kiedy robotnicy skonczyli
        prace o 3 po poludniu i poszli do domu to czekaly juz dzieci, ktore wkraczaly
        na budowe i stanowila ona dla nich miejsce zabaw.

        Pozdrawiam
        Adam
        • Gość: Janusz Re: Ulica Gdanska - do Adama i innych IP: *.home.intelcom.pl 13.04.02, 20:51
          Z całym szacunkiem - Panie Adamie. Fryzjer Lamprecht, jak ja pamiętam / a mam
          trochę więcej wiosen / miał "od zawsze" zakład przy ulicy Mickiewicza - na
          wprost Orzeszkowej. Przy drzwiach były chyba dwa krzesełka dla klijentów, Jeden
          lub dwa fotele po prawej od wejścia. Zawsze zastanawiało mnie nazwisko
          Lamprecht. Za ścianą był bar.Natomiast na rogu tego bydynku - sklep spożywczy.
          Na rogu Moniuszki i Gdańskiej / wówczas Dzierżyńskiego / "od zawsze" był
          sklep spożywczy. Ostatnio właśnie tam mieszkałem na piętrze. Dalej przy
          Gdańskiej był zakład - chyba krawiecki. I jeszcze dalej park przy szpitalu.
          Smaku jabłek nie pamiętam. Nie chodziło się "po jabłka" tylko żeby przeżyć
          przygodę. Samo wejście na dach szopy Krupiczewicza podnosiło adrenalinę - gdyż
          w każdej chwili mógł nadejść. A chłop miał dwa metry wzrostu.
          Robiliśmy z kolegami zakłady: kto prędzej dotrze do ulicy Konopnickiej. Przez
          płoty i sady - gdzie często były psy, czy ulicą Moniuszki. Meta była przy
          wielkim drzewie. Wcale przy tym nie chodziło o cudze owoce. Ale spróbować
          wypadało.
          Faktycznie u Was były dwie jabłonie. Natomiast dalej do Toruńskiej i
          Moniuszki i wzdłuż Gdańskiej aż do Polnej były same sady. Nie ma czego
          żałować - z pewnościa spychacze zrobiły swoje.
          Za płotem wcześniej była żeżnia. Natomias nasz dom zbudowany był z kamienia
          polnego. Ściana miała 120 centymetrów grubości. Z piwnicy było jakieś wyjście
          podziemne na zewnątrz - ale zostało zamurowane.
          Doszedłem do wniosku, że zanudzam tymi "starymi" tematami. Kończę wiec i
          pozdrawiam Janusz
          • Gość: Adam Re: Ulica Gdanska - do Janusza IP: *.proxy.aol.com 14.04.02, 09:37
            Zwracam honor jesli chodzi o fryzjera Lamprechta. Jego zaklad byl przy
            Mickiewicza na wprost Orzeszkowej.

            Owszem na rogu Gdanskiej i Moniuszki byl zawsze sklep spozywczy, ale obok
            sklepu od strony Moniuszki byl maly zaklad czapniczy. Natomiast zaklad
            krawiecki byl troche dalej przy Gdanskiej blizej ogrodu szpitalnego. Natomiast
            w podworku za zakladem krawieckim byl skup makulatury.

            Pozdrawiam
            Adam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka