klif28
22.12.03, 16:34
Witam ! Mam na imię Piotr, od dziewięciu lat mieszkam w Warszawie.
Wychowywałem się, kończyłem szkołę średnią w Ełku, tam spędziłem najlepsze
lata swojego życia. Do stolicy przyjechałem na studia, magister, doktorat i
tak oto jestem zupełnie przeciętnym, wykształconym człowiekie, nie marzę o
szybkim założeniu rodziny, wolę najpierw się czegoś dorobić a potem myśleć o
dziecku, chcę żeby skończyło najlepszą szkołę i miało w życiu jeszcze lepieju
niż ja.
W Ełku bywam mniej więcej dwa razy do roku, najczęśćiej na Święta właśnie,
jednak utrzymuje stały kontakt telefoniczny z rodziną i przyjaciłmi, często
zaglądam na forum Gazety o Ełku właśnie, raczej czytałem niż wpisywałem
cokolwiek... wychodzę z założenia że idealny człowiek to ktoś kto mówi tylko
wtedy gdy naprawde ma coś do powiedzenia, pomyślałem że skoro wszyscy (
przepraszam – mam tu na mysli dosłownie kilka osób ) wypisuja tu takie
brednie to dlaczego nie przekazać Wam teg co czuję chocby wyżej wspomnieni
mieli uważać to za kretyńskie bzdury...
Moja notka dotyczy między innymi a może tylko człowieka o nicku AdamNYC...
Nie mam pojęcia kim ten człowiek jest, czytam jego wpisy, przejrzałem ich
wiele i jedyne co mogę napisać po tym wszystkim to to, że współczuję Adamowi.
To bardzo nieszczęśliwy człowiek. Po przeczytaniu wielu postów wspomnianego
mam gotowe odpowiedzi na wiele pytań między innymi dlaczego polacy za oceanem
( i pewnie nie tylko ) niszczą się jak karaluchy ?? Dlaczego włosi, niemcy,
nawet rosjanie są zżyci ze sobą, pomagają sobie, tworzą organizacje a polacy
nie ?
To potwierdza tylko fakt jak strasznym, zgorzkniałym, parszywym i
zakompeksionym narodem jestesmy.
Adamie, naprawdę nie jesteś wyjątkiem... są w Polsce jeszcze ludzie, którzy
biegle mówią po angielsku, pracują, zarabiają sporo pieniędzy, zwiedzają
Świat... zaufaj mi, że w Ełku też są tacy ludzie ! W ciężkich czasach nie
wpakowali tyłka w samolot i nie wyjechali za ocean tylko zostali tutaj, może
się uczyli, może mieli zawsze prace i w ciężkich czasach dali sobie radę a
nie stali o 6 rano w strugach deszczu na Pięknej w Warszawie z paszportem w
ręku.
Ci właśnie ludzie, o których piszę nie muszą teraz leczyć swoich kompleksów
na forum rodzinnego miasta, nie musze poniżać innych, żeby się dowartościować
i pokazać „biedocie ełckiej” jaki to ja jestem nowojorczyk i gdzie to ja nie
pracuję. Tu przypomina mi się stare przysłowie „zapomniał wół jak cielęciem
był”. Adamie, nie wiem jak długo jesteś w USA, szczerze mówiąc nie bardzo
mnie to interesuje ale jesteś kompletnie niedoinformowany i ciągle wydaje Ci
się, że Ameryka i NY jest w Polsce czymś nieosiągalnym i cudownym...
Nic bardziej mylnego, każdy kto ma przyzwoita pracę idzie do ambasady i
dostaje wizę turystyczną...
Adamie, ja takową wizę posiadam. Luibię NY, spędzam tam czasami trochę czasu
( wróciłem 3 grudnia po dwutygodniowym urlopie ).
Wynająłem sobie małe studio na Forrest Hills, bilet kosztował zaledwie 1700
zł. Spędziłem świetny czas poznając nowych, ciekawych ludzi, starałem się
przejać trochę amerykańskiego optymizmu ( założe się, że przejałem go więcej
w dwa tygodnie niż Ty po kilku latach mieszkania tam ), wiele razy byłem na
Greenpoincie, poznałem sympatycznych ludzi, byłem pozytywnie nastawiony i
podobne reakcje mnie spotykały...
Ty jesteś mimo swojego biegłego angielskiego, skończonego NYU i obywatelstwa
nadal i zawsze będziesz polkiem urodzonym tutaj i kims kto spakował walizy i
spieprzył do USA...
Czytając Twoja ostatnią notkę ogarnął mnie wręcz dreszcz i strach przed kimś
kto ma tak „wypaczone” poglądy na swój temat (poniżej kilka przerażających
przykładów )
„Doskonale wiesz że ci ludzie to po
angielsku najwyżej SIUR i SENKJU potrafią”
„Nie liczyłbym na to, że ktoś ma tam słownik. Nawet jak miał, to na pewno
zużył
już z oszczędności zamiast papieru toaletowego.”
„Jedyna szansa, wydaje mi się taka, że ktoś z nich ma kuzyna, który pojechał
do
Stanów sprzątać (ewentualnie dawać dupy, albo i jedno i drugie)”
„Zatem Andrew, choć z angielskiego mimo lat pobytu zna słowa w okolicy OKiej,
chętnie w rozmowach telefonicznych z krajanami wrzuci od czasu jakieś słowo
ze
słownika angielskiego, który znalazł na śmietniku.”
Człowieku, to jest przerażające... czym jesteś lepszy od innych ? Kto dał Ci
prawo do tak bezpodstawnego obrażania i co najwazniejsze, skoro taki z Ciebie
amerykanin co kur...a robisz na tym forum ?
Po co tu wchodzisz, kieruje Tobą jakiś kompleks ? Masz jakiś problem ? Boli
Cię ?
Możesz skończyć 30 nowojorskich uczelni, możesz znać 10 języków i pieścić się
z Hillary Clinton a swoim zachowaniem tutaj i prostacjimi tekstami
pokazujesz, że masz skażoną zawiścią, chamstwem, złośliwością jadowita krew w
kolorze dobrze przyprawionej zupy burakowej ! Człowieku, opanuj się, bo
wywołujesz pośmiewisko. Po raz kolejny powtarzam, sa wokół Ciebie, w Polsce a
nawet wyobraź sobie w Ełku ludzie którzy NY mają głęboko w dupie, znaja język
i jest im naprawdę dobrze. Uszanuj to, przemyśl i zgiń ... albo może zostań,
może to jest jedyne miejsce gdzie wzbudzasz emocje ? Szczerze Ci współczuję,
ja Nowy Jork zwiedzam w trakcie urlopów i wycieczek... dlaczego ? Bo lubię a
nie dlatego, że muszę ! Szkoda że o tym zapominasz.
Piotr Klif
( klif28@gazeta.pl )