Dodaj do ulubionych

Bajka o remoncie

07.10.07, 11:44
Remont
autor: Galba , Sat 06 Oct 2007 01:05 PM CEST
Państwo Kowalscy są posiadaczami nieruchomości położonej między Odrą
a Bugiem. Nabyli ją w 1989 r. w opłakanym stanie. Od tego czasu
nieprzerwanie trwa w ich domu remont. Po latach przeciągających się
prac zaczęli zastanawiać się nad zmianą wykonawcy robót.

Wtedy to do walki o zlecenie przystąpili panowie Bliźniacy (takie
nazwisko) przedstawiając właścicielom budynku następującą ofertę:

Chcą Państwo, doprowadzić do końca remont, który niemiłosiernie
ciągnie się od kilkunastu lat. Przykrym zbiegiem okoliczności
zadanie jego realizacji powierzyliście kiedyś ekipie, która mimo
zapewnień o swojej fachowości nie miała pojęcia jak się do tego
zabrać: jej pracownicy chlali na budowie, trwonili kolejne zaliczki
i śmiali się Wam w nos, gdy domagaliście się jakichś widocznych
efektów ich pracy. Gdy już zabrali się roboty, to zaczynali od
kładzenia tynków, malowania ścian i wstawiania okien – dopiero potem
przypominali sobie, że trzeba zryć ściany by wymienić ukryte w nich
przewody… Nie będziemy nawet wspominać o tym, że szczury, które
zalęgły się w Waszym domu przed 1989 r. w efekcie prac prowadzonych
przez dotychczasowego wykonawcę nie tylko nie wyniosły się, lecz
utuczyły się do niewyobrażalnych wręcz rozmiarów i dziś to nie one
są waszymi niechcianymi gośćmi, lecz to wy mieszkacie tutaj z ich
łaski. Wszystko to przy akompaniamencie zapewnień o najwyższej klasy
fachowości ekipy przysłanej przez UD.KLD.SLD.AWS Sp. z o.o.

My, szefowie "Pewnie i Solidnie" sp. cywilna (bo tak nazywa się
nasza firma), wiemy jak szybko i skutecznie naprawić to, co tamci
spartaczyli. Będzie się kurzyło, momentami będzie bardzo głośno,
nieuniknione są liczne niedogodności, w pierwszym etapie pięknie
wyglądać to-to nie będzie. Ale tak być musi, jeśli chcecie w końcu
zamieszkać w eleganckim, dobrze urządzonym domu.

W wyniku głębokiego namysłu państwo Kowalscy przystali na ofertę i
pogonili speców od tuczenia szczurów powierzając kontynuację remontu
panom Bliźniakom. Ci z miejsca przystąpili do pracy, mimo, że
wyrzucony z budowy poprzedni wykonawca utrudniał realizację zadania
wynajdując coraz to nowe kruczki prawne mające spowolnić tempo robót
i skłonić państwa Kowalskich do powrotu do pierwotnej umowy.

Nowi fachowcy zabrali się do roboty, sięgnęli do przegniłych
fundamentów, zaczęli je wzmacniać. Wydali także walkę watahom
spasionych szczurów, które tolerowała poprzednia ekipa. Pewnego dnia
córeczka państwa Kowalskich zobaczyła jak robotnik z "PiS" s.c.
roztrzaskał łopatą łeb jednego z gryzoni, dziewczynka rozpłakała
się, ale Państwo Kowalscy nie mieli o to do nikogo żalu - w końcu
szczury same sobie nie pójdą.

Tymczasem nadszedł dzień, gdy trzeba zdecydować się na wybór
wykonawcy kolejnego etapu remontu. Oczywiście panowie Bliźniacy chcą
kontynuować to, co zaczęli, ale państwo Kowalscy otrzymali także
inną ofertę. Pewnego dnia do ich drzwi zapukał przedstawiciel
Przedsiębiorstwa Ogólnobudowlanego i poprosił o kilka minut
posłuchania. To, co mówił wyglądało pięknie: reszta prac zostanie
wykonana ekspresowo i bezboleśnie, zatrudnieni przez niego murarze
będą mówić elegancką polszczyzną (tym z "PiS" zdarza się "rzucić
mięsem") a dom za rok będzie przypominał rezydencję Carringtonów
(bez żadnej dopłaty!). Gryzonie zostaną poproszone o wyprowadzenie
się (dzięki najnowocześniejszym technikom perswazji państwo Kowalscy
pozbędą się ich bez konieczności przelewania szczurzej krwi).

Córeczka państwa Kowalskich z miejsca zapałała ogromnym entuzjazmem
do tego, o czym opowiadał pan z "PO" sp. z o.o. Niestety rodzice
mieli pewne wątpliwości. Przede wszystkim nie mogli oprzeć się
wrażeniu, że owego przedstawiciela konkurencji "PiS" s.c. już kiedyś
widzieli. Im dłużej na niego patrzyli, tym bardziej byli pewni, że
dosyć często widywali go na terenie budowy w okresie, gdy główną
oznaką, iż trwa tam remont były wylatujące przez okna puste butelki
po piwie. I to charakterystyczne "r", które, mogliby przysiąc,
dolatywało wówczas z okolic wiecznie nieruchomej łopaty… Pewności
nie mieli, ale… I wtedy weszła do pokoju seniorka rodu, babcia
Eugenia.

"A co tutaj robi ten bumelant?!" – parsknęła na widok pana z "PO"
sp. z o.o., który początkowo zmieszał się, lecz po chwili odzyskał
rezon, ściągnął brwi i przez zaciśnięte zęby rzucił:

"Wyślijcie babcię na spacer, niech się nie wtrąca do poważnych
spraw, sklerotyczka jedna" - po czym wcisnął w dłoń oniemiałej pani
Kowalskiej karteczkę z numerem swojego telefonu i pośpiesznie
wyszedł.

Teraz państwo Kowalscy muszą podjąć decyzję. Jak sądzisz drogi
Czytelniku: kogo powinni wybrać?

Czas na podjęcie decyzji mają do 21 października.

www.galba.net.pl/
Obserwuj wątek
    • tyka5 To też warto wiedzieć, 07.10.07, 12:01
      bo "wykształciuchy" żyją mitami.

      Poparcie dla PO pokrywa się na mapie Polski z poziomem zdawalności
      matury - im słabsi maturzyści (statystycznie), tym większe poparcie
      dla PO. No i oczywiście hiperwysokie poparcie wśród więżniów (80% na
      PO).

      galba.blox.pl/2006/07/Jakies-wnioski.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka