Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckiem?

19.09.13, 17:54
Mój syn w tym roku przeszedł do najstarszej grupy w przedszkolu. Rocznik 2008 marzec.
Właściwie od samego początku września Panie skarzą się na niego.
Gł. zarzuty to, to że:
-nie słucha
-chce być w centrum uwagi( wg. spostrzeżeń nauczycieli)
-wygłupia się
-podważa autorytet nauczycielek
-jednocześnie chwalą go za inteligencje, za błyskotliwe wypowiedzi, pięknie wykonane prace manualne itp.
W pierwszych dniach-przyznaje-byłam zaskoczona tym, w jaki sposób mój syn odnosi się do Pań, nie mogłam w to do końca uwierzyć.
Jednak w ostatnich dniach zauważyłam, że i w domu zachowuje się krnąbrnie.
Zaczął być beszczelny. Słyszę odpowiedzi typu:,, Sama sobie to zrób", ,,zrobię jak będę miał na to ochotę", ,,nikt mi nie będzie rozkazywać", ,,Jesteś głupia, nie kocham cię". itp.
Nie słucha mnie jak kiedyś. Stał się w ciągu paru tygodni nie do poznania.
Dziś rozmawiałam z jego gł . Panią dokładnie opisała mi, co takiego dzieje się w przedszkolu-doznałam jeszcze większego szoku.
Syn nie szanuje nauczycielki, zwraca się do niej na ,, Ty", po imieniu.
Podobno- jak ujęła to nauczycielka- ma ,, ma ogromną moc perswazji i steruje 2/3 grupy"
,,Dzieci go słuchają i robią to, co on ponoć karze". A więc- z tego co mówiła Pani- Zachęca dzieci do rozrabiania, wygłupiania się, wyśmiewania nauczycielek oraz braku posłuszeństwa.
Jednym słowem, sama nie wiem jak to możliwe, ale z relacji 2 nauczycielek wynika, że syn terroryzuje i steruje praktycznie całą grupą.
Kiedy zapytałam, czy dostaje jakieś kary w przedszkolu za złe zachowania, panie odpowiedziały, że karają, ale on i tak nic sobie z tego nie robi. Wstaje i odpowiada przykładowo nauczycielce, że :,, nie mam ochoty tutaj za kare siedzieć, więc nie będę tego robił". Po czym wstaje, a one z obawy-jak same powiedziały- przed całkowitym podważeniem ich opinii, nie respektują do końca kar. Jak twierdzą-dzieci z grupy patrzą, ze syn ma ich w nosie i nie będą na ,,siłe" zmuszać go, w obawie przed tym, co widzą pozostałe dzieci.
Nie wiem już co robić?
Syn jest bardzo wrażliwy i czuły, kocham Go bardzo jednak sama widzę, że i mnie stara się wejść w tej chwili całkowicie na głowę!
Obserwuj wątek
    • jotde3 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 19.09.13, 18:20
      prawo zabrani mi ci doradzić co by nalezało zrobić ;)
      • zjawa1 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 19.09.13, 18:30
        Klaps:)
        Nie sądzę, żeby to było jedyne rozwiązanie:)
        Syn zawsze mnie słuchał, kary miał i przestrzegał ich. Nie musiałam dawać klapsów.
        Myśle, że one średnio pomogą rozwiązać klimat.
        • jotde3 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 19.09.13, 18:40
          zjawa1 napisała:

          > Klaps:)

          żartowałem
          może wydrzyj jape :) + sankcje na konsole czy co tam ?


          > Syn zawsze mnie słuchał, kary miał i przestrzegał ich.

          wydaje mi sie czy własnie używasz czasu przeszłego ?


          > Myśle, że one średnio pomogą rozwiązać klimat.

          wszystko zależy od szczegółów , otwórz sie na nowe rozwiązania i miej w pogotowiu cały ich arsenał .
          • zjawa1 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 19.09.13, 22:40
            jotde3 napisał:



            >
            >
            > > Syn zawsze mnie słuchał, kary miał i przestrzegał ich.
            >
            > wydaje mi sie czy własnie używasz czasu przeszłego
            Jeśli ktoś pisze ,,słuchał", to raczej czas przeszły, a nie teraźniejszy, ani przyszły:)
            Słucha-teraźniejszy
            będzie słuchać-przyszły.
            Chyba proste w zrozumieniu?
            Gdyby nadal ,,słuchał", to nie miałabym problemu i raczej nie pisałabym na tym forum-też raczej logiczne.
            • jotde3 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 20.09.13, 10:05
              zjawa1 napisała:

              > jotde3 napisał:
              >
              >
              >
              > >
              > >
              > > > Syn zawsze mnie słuchał, kary miał i przestrzegał ich.
              > >
              > > wydaje mi sie czy własnie używasz czasu przeszłego
              > Jeśli ktoś pisze ,,słuchał", to raczej czas przeszły, a nie teraźniejszy, ani p
              > rzyszły:)
              > Słucha-teraźniejszy
              > będzie słuchać-przyszły.
              > Chyba proste w zrozumieniu?
              > Gdyby nadal ,,słuchał", to nie miałabym problemu i raczej nie pisałabym na tym
              > forum-też raczej logiczne.

              udajesz ? czy nie zrozumiałaś pytania retorycznego ?
        • Gość: aaa Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.13, 18:48
          oczywiście że nie jest to jedyne rozwiązanie, nie jest nawet dobre, ale z tego co piszesz jeśli syn czuje że ktoś jest od niego "słabszy" to automatycznie przejmuje nad nim kontrolę, więc wygląda na to że musi czuć respekt
          • a_s82 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 19.09.13, 23:45
            Mam nadzieję, że Cię pocieszę:)
            To podobno książkowy "bunt sześciolatka". Termin dużo mniej znany niż ten u dwulatka, ale jak najbardziej funkcjonujący.
            Wujek google Cię oświeci;) Wrzucam pierwsze z brzegu linki :
            www.rodzice.pl/przedszkolak/wychowanie/Buntownik-nie-bez-powodu.html
            www.przedszkole93.pl/artykuly.php?artid=13
            parenting.pl/portal/bunt-szesciolatka
            Pozdrawiam serdecznie!

            P.S. Żeby było Ci raźniej, też to właśnie przerabiam:) Ale u mnie to delikatny, wcześniej nieśmiały żeński egzemplarz, więc teraz w buncie jest taka jak inni przed;) Za to mam drugą, która płynnie z buntu dwulatka przeszła w czterolatka, a że jeszcze dużo przed nami planujemy z mężem wyprowadzkę jak wejdzie w okres dojrzewania;)

            • zjawa1 Re: a_s82 :) 20.09.13, 19:52
              Przynajmniej wiem, że nie jestem sama:)
              Jednak syn ma dopiero 5 lat, 6 będzie miał w przyszłym roku.
              Może przechodzi wcześniej... Sama nie wiem, jak na to patrzeć.
              Nie jestem do końca pewna czy chodzi o tzw. bunt.
              • guderianka Re: a_s82 :) 22.09.13, 08:43
                Zaczął się czas rozszerzania granic-i Waszym zadaniem-Twoim w domu i pań w przedszkolu jest stać na swoich pozycjach i nie pozwalać na to, by zasieki zostały przekroczone. Poza rozmową, w którą nie wątpię, konieczne jest nie tyle karanie ale odbieranie przywilejów. Brak kultury i naruszanie Waszych zasad powinno skutkować naruszeniem jego zasad-sama wiesz co dziecko może. Jeżeli zwraca się do Ciebie nie ładnie-rób to samo-niech poczuje. Jeśli lekceważy-rób to samo, bądź głucha na prośby o bajkę, lody, wyjście na dwór-i cały czas tłumacz. Może zabierz go też w miejsce, gdzie wdrożone są zasady dobrego wychowania-teatr dla dzieci, elegancka restauracja, itp.-i ciągle tłumacz. O ile w domu możesz wprowadzić zasady o tyle nie jesteś w stanie kontrolować tego, co dzieje się w przedszkolu. Panie ewidentnie sobie nie radzą z naturalną dla tego wieku próbą sił.
                • verdana Re: a_s82 :) 22.09.13, 09:59
                  Jeśli odpowiedzią na lekceważenie jest lekceważenie, to rodzic pokazuje, ze takie zachowanie mieści się w normie i że jak najbardziej można tak postępować . Nie polecam. Chyba, ze jeden dzień i po zapowiedzi "Dziś będę się zachowywała jak ty i zobaczysz, czy to przyjemne".
                  Mam też wątpliwości co do "ciągłego tłumaczenia", bo nie jestem w stanie uwierzyć, zę dobrze wychowywane dotychczas dziecko nie wie, jak powinno się zachować i nie wie, że robi źle. W tym wypadku raczej radziłabym stanowcze polecenia groźnym głosem"Absolutnie nie wolno", "Przestań", - bez tłumaczenia, dlaczego. To działa czasem znacznie lepiej, niz powtarzające się kazania.
                  • guderianka Re: a_s82 :) 22.09.13, 11:37
                    Niekoniecznie-rodzic-oczywiście odpowiednio tłumacząc bo ROZMOWA w każdych relacjach jest najważniejsza-pokazuje dziecku co czują inni, gdy są tak przez niego traktowani.
                    Nikt też nie mówi o "kazaniach"-ciekawe dlaczego akurat taka, forma przyszła Ci na myśl. Ja przez tłumaczenie rozumiem rozmowę i pokazywanie na przykładach pewnych sytuacji, wyjaśnianie ich.
                    • verdana Re: a_s82 :) 22.09.13, 16:06
                      Bo dziesiąta z rzedu rozmowa na temat tego, co czują inni - to kazanie, nie rozmowa. Rozmowa jest pierwsze dwa razy, potem to koszmarne przynudzanie i tłumaczenie dziecku tego, co doskonale wie.
                      Rozmowa jest też wtedy, gdy się rozmawia, a nie tłumaczy. Nie sądzę, aby jakiekolwiek dziecko miało ochotę uczestniczyć w kolejnej rozmowie, w której pokazuje mu sie, co robi źle. Mamy zatem moralizatorski monolog.
                      • guderianka Re: a_s82 :) 23.09.13, 10:53
                        Masz dziwny pogląd na temat rozmów z dziećmi.
                        Rozmowa to każda wymiana doświadczeń i dialog w różnych sytuacjach-od domu, szkoły, sklepu, na podwórku skończywszy , nie każda ma charakter kazania, pouczania
                        • verdana Re: a_s82 :) 23.09.13, 14:07
                          Mam zupełnie racjonalny pogląd - rozmowa jest wtedy, gdy obie strony mają sobie coś do powiedzenia. Nie wtedy, gdy rozmowę zaczyna się po raz kolejny na ten sam temat, w celu pouczenia dziecka, jak powinno postępować.
                          • guderianka Re: a_s82 :) 24.09.13, 11:54
                            Dlaczego zakładasz z góry, że w tym (opisywanym przeze mnie) przypadku jest monolog a nie dialog ? Bo nie można kolejny raz rozmawiać na ten sam temat ? ;)
                            • verdana Re: a_s82 :) 24.09.13, 13:21
                              Bo któraś z rzedu "rozmowa" na identyczny temat, mająca wytłumaczyć dziecku, to co już doskonale wie nie moze byc dialogiem....
                              • guderianka Re: a_s82 :) 24.09.13, 17:45

                                mam inne doświadczenia
    • go-jab Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 20.09.13, 04:30
      Zmierz mu moze temperature :P
    • Gość: Kinderczekolada Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie IP: *.30.143.159.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 20.09.13, 09:42
      Najpierw moje wyrazy szacunku za to, ze nie negujesz tego co mowia Ci panie w przedszkolu i probujesz cos zrobic z problemem (niestety czesto obserwuje postawę, ze dziecko musi sie wyszalec, a panie nie potrafią dostosować sie do potrzeb dziecka)
      Mamy tu piękny przykład tego, ze naturalne konsekwencje zawodzą, a dziecko za swoje złe zachowanie dostaje nagrody (uznanie grupy, bycie w centrum, poczucie siły)

      Moim zdaniem nie ma tez sensu nastawianie sie, ze to tylko przejściowy kryzys i wszystko sami wróci do normy, bo to jak wiara, ze nie warto pracować, bo moze wygra sie w totka, a ryzyko jest takie, ze syn pójdzie do szkoły i w tydzien zarobi etykietke klasowego łobuza ze wszelkimi konsekwencjami.

      Teraz najważniejsze, co robic?
      Moim zdaniem trzeba działać kompleksowo i ścisle współpracować z paniami.
      Po pierwsze panie powinny odbudować swój autorytet, bo nakładając kary i nieegzekwujac ich straciły go. Panie maja duże możliwości sterowania zachowaniem syna, bo maja (mam nadzieje) pewna władze nad grupa, ktorej uwaga jest nagroda dla syna.

      Co do mówienia na ty, mozna porozmawiać z dzieckiem, wytłumaczyć dlaczego nie wolno tak robic i powiedziec, ze nie będziemy reagować na zdania z zawierające taki lub podobny przekaz, czyli np. Dziecko musi powiedziec, czy moze mi Pani nalac kompotu, bo jak powie daj mi pic, to nic nie dostanie. Czyli wszystkie niegrzeczne zdania sa ignorowane i zauważamy dziecko dopiero jak zwróci sie kulturalnie. W domu mozna wprowadzić to samo.

      Kary bezwzględnie należy egzekwować, czyli nakładać takie, ktore sa realne ( lepiej powiedziec, ze bedzie siedział przy biurku 5 minut i tego dopilnować, niż ukarać godzina a puścić po 5 minutach). Oczywiscie panie powinny miec tez nagrody np. dzis nie krzyczales, kiedy czytałam bajkę, wiec teraz mozesz wybrać kto zacznie zabawę w głuchy telefon (oczywiscie to tylko luźne przykłady)
      Cdn, bo obowiązki wzywają;)
      • zjawa1 Re:kinderczekolada. 20.09.13, 19:58
        Od momentu, kiedy pojawił się problem cały czas rozmawiam z synem. Tłumacze mu, że nie może zwracać się w taki sposób do nauczycielek.
        Natomiast- z tego co mówiły mi panie- i z tego co widzę, to starają się nagradzać za dobre zachowania. Jednak kary zawodzą. Syn znów dziś zachowywał się niegrzecznie.
        • Gość: Kinderczekolada Re:kinderczekolada. IP: *.30.54.10.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.09.13, 09:28
          Z mojego postu rzeczywiście wyszło na to, ze skupilam sie na karach, ale to dlatego, ze nie miałam czasu go skończyć. W żadnym wypadku nie chodziło mi o to, zeby tylko obstawiac dziecko tysiącem przepisów, a bardziej pracować nad tym, zeby miał jasne i szybki komunikaty co jest akceptowalne, a co nie.
          Z dzieckiem trzeba rozmawiać, wyjaśniać, ale kiedy działa pod wpływem emocji i to jeszcze w grupie, to ta rozmowa nie zawsze jest możliwa (nawet od strony technicznej), dlatego panie w przedszkolu musza stosować inne metody niż rodzice.
          Zreszta pewnie z doświadczenia wiesz, ze nawet w domu rozmowa nie zawsze przeniesienie natychmiastowy efekt, a sa sytuacje, gdzie jest on zwyczajnie potrzebny.
          Dziecko czesto działa pod wpływem impulsu, ktory jest łatwiej kontrolować, kiedy konsekwencje zachowania sa natychmiastowe, odległe konsekwencje sa dla dziecka w danym momencie nieistotne.
          Wracając do sytuacji przedszkolnej, to dziecko np. plujac do kaptura koledze, którego grupa nie lubi dokonuje wyboru pomiędzy natychmiastowa nagroda w postaci uznania grupy, a odległymi w postaci np. rozmowy z panią, czy rozmowy z Tobą w domu.
          Dlatego panie w przedszkolu musza panować nad grupa i musza miec autorytet (nie maja na to szans np. Obiecujac nagrody, ktorych nie moga dac, czy kary, ktorych nie potrafia wyegzekwowac).
          Jesli go nie mają to, wtedy nie potrafią zapanować nad niektórymi dzieciakami i rzeczywiście takie dziecko moze zostać zaetykietiwane jako lobuziak ze wszystkimi konsekwencjami (panie tracą cierpliwość, ty jestes zasypywana złymi informacjami, wiec tracisz serce do rozmów z paniami, moze pojawić sie złość na dziecko, na siebie itd.)
          A ty tak naprawde masz niewielki wpływ na to co dziecko robi w przedszkolu.

    • mamasiasiulki Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 20.09.13, 09:59
      U mnie lekiem na wszelkie zło (2 i 6 lat) okazały się wcześniejsze pobudki i stadne wyprawy na plac zabaw, do parku, czy gdzie tam jeszcze. Z domu wychodzimy - w zależności od tego, jak Gady wstaną - między 5:30, a 6:30 i po drodze zaliczamy jakiś "małpi gaj" - po godzinie szaleństwa i - gratis - mamy na wyłączność - w placówkach Smarkateria zmienia się w aniołki :-) A dodatkowy plus taki, że o ile wcześniej przed 21:00 nie szło tego do łóżek zagonić, tak obecnie - 19:30 lub 20:00 lulu, a starzy mają wieczór dla siebie :-)
      • Gość: tuszeani Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie IP: *.30.162.85.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 20.09.13, 12:32
        Bardzo mnie kusi wypróbowanie Twojego sposobu :) Ciekawi mnie tylko, czy sprawdzało się to też w zimie, kiedy rano jest jeszcze ciemno? Czy prosto z takiego placu zabaw po odstawieniu Młodzieży do przedszkola jedziesz do pracy? Ja jakoś nie umiem ogarnąć kwestii ubraniowych, bo na plac zabaw jednak co innego się nadaje niż na galowe występy w pracy :(
        Poza tym: czy dzieci nie były po takim aktywnym poranku zbyt zmęczone w przedszkolu?
        • Gość: mamasiasiulki Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie IP: *.play-internet.pl 20.09.13, 23:47
          Ciekawi mnie tylko, czy sprawdzało się to też w zimie, kiedy rano jest jeszcze ciemno?

          Wychodziliśmy trochę później i co innego robiliśmy, ale też się podobało ("nocny" kulig z mamą lub tatą w roli konika, śnieżki i tp). Wymagało oczywiście - niezależnie od pogody - kompletu "zapasowej" odzieży dla dzieciarni zostawianej na stałe w placówce "na wszelki wypadek" - np. w woreczku w szafeczce w szatni. Jesteśmy na etapie gorącej miłości do bagnistych kałuż, więc wiesz - ten, tego...

          Czy prosto z takiego placu zabaw po odstawieniu Młodzieży do przedszkola jedziesz do pracy? Ja jakoś nie umiem ogarnąć kwestii ubraniowych, bo na plac zabaw jednak co innego się nadaje niż na galowe występy w pracy :(

          Jeżdżę do pracy "z marszu", jeżdżę autobusem/tramwajem. Co mogę, to na siebie ubieram, co muszę - niosę lub mam w pracy. Pracuję na uczelni, jakąś część biorę do pracy co jakiś czas (mogę zostawić na wieszaku lub w szufladzie biurka, oczywiście z rozsądkiem) i zmieniam tylko "dodatki" - np. w poniedziałek ubieram "górę" od garnisza z bluzką, do siatki zgarniam portki i lecę. Garnisz zostaje w robocie, drugiego dnia biorę kolorowy top i kiecę do siaty, przebieram się w robocie, garnisz zostaje. Trzeciego dnia biorę koszulową bluzkę do siaty, do tego ubieram "dyżurne" gacie i gotowe. Oczywiście rzeczy oczywiste typu skarpetki, rajstopy, to się do torebki zmieszczą, żelazny zestaw dodatków typu koraliki, wisiorki - oczywiście nie te złote ;-p, kolczyki - trzymam w pracy w szufladzie. Buty dyżurne stoją w pracy. Czasem tylko dziwnie w tramwaju patrzą na garnisz i adidasy lub inne trekkingi - niech patrzą. Przed studentami staję na czas i odpicowana - za wyjątkiem makijażu, bo uznaję tylko pudry w kamieniu do korekty szpetnej mordki, więc dylemat rozmazanego tuszu odpada. Z osiedla do przedszkola/żłobka mamy autobusem jakieś 20 minut plus marszruta z przystanku.

          Poza tym: czy dzieci nie były po takim aktywnym poranku zbyt zmęczone w przedszkolu?

          Moje chyba nigdy nie bywają zmęczone. Potrafią biegiem zaliczyć kilkugodzinny szlak turystyczny gdzieś w okolicy miasta, później trening (łażą na gimnastykę artystyczną), a później jeszcze kompletnie roznieść dom. Nie wiem - może takie egzemplarze mi się trafiły, więc chyba najlepiej sprawdzić na własnych.
          • Gość: tuszeani Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 13:59
            No cóż, chyba będę musiała przećwiczyć. U mnie z noszeniem ubrania nie jest tak różowo, bo (a) i tak już noszę kamienny plecak z laptopem, papierami i jedzeniem (b) nie mam w pracy stałego biurka ani szafki w której mogłabym trzymać zapasowe ubrania, nawet buty. A często muszę być na galowo, więc w zasadzie przed wyjściem z domu do przedszkola już muszę być odpowiednio ubrana.
            Ale masz rację, przy odrobinie zamozaparcia się da.
      • zjawa1 Re: 20.09.13, 20:02
        Nie mam takiej możliwości, żeby wcześnie rano pójść z synem na plac zabaw.
        Zresztą Panie codziennie teraz-chyba, że pada deszcz-wychodzą z dzieciakami na minim 1 godzinę dziennie.
        Z zasypianiem-odpukać- nie mam problemu. Po 20:00 kładzie się spać do łóżka. Głaszczę Go pare minut i ok 20:20 zasypia grzecznie.
    • twojabogini Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 20.09.13, 13:10
      Jeden: jest bardzo prawdopodobne, że twoje dziecko weszło w kolejny etap rozwoju, zwany kryzysem rozwojowym, który występuje w wieku około 5,5 lat. Jest już dość dobrze opisany w literaturze. Kiedyś spisałam swoje obserwacje, na fali postów - "co się stało z moim dzieckiem".

      forum.gazeta.pl/forum/w,575,132896961,132896961,w_obronie_piecio_i_pol_latkow.html
      Dwa: panie w przedszkolu mają problem i nie radzą sobie z wyznaczaniem własnych granic oraz ustanawianiem granic dla grupy. To zadanie dla nauczyciela, żadnego dziecka nie da się przykroić tak, aby było "grzeczne", za to dorosły jest w stanie zbudować swój autorytet i więź z dzieckiem tak, aby dało się z nim współpracować.

      Trzy: to jak widzą dziecko dorośli, zwłaszcza nauczyciele zbyt często staje się prawdą o nim. Przyjrzyj się swojemu dziecku jeszcze raz, tym razem nie oczami nauczycielek, a własnymi. Kogo zobaczysz - bezczelnego buntownika? A może jednak nie radzącego sobie z emocjami chłopca, a może dziecko, które nie zna jeszcze granic, a swoimi eksperymentami przysparza sobie problemów i potrzebuje wsparcia, a nie nagany?

      Zacytuję ci jeszcze Jespeera Juula: "W relacji między dorosłym i dzieckiem odpowiedzialność spada w stu procentach na dorosłego." oraz "Dzieci nigdy nie są winne swojego zachowania".

      Nie oznacza to, że nie istnieje problem z zachowaniem dziecka w przedszkolu. Oznacza tylko, że nie należy go rozpatrywać w kategorii winy lub złej woli dziecka. Dziecko zachowuje się tak jak potrafi, jak dyktują mu emocje i instynkt oraz kompetencje społeczne jakich do tej pory nabyło. Nie należy oceniać dziecka i karać - tylko mu pomóc.
      Pomoc polega miedzy innymi na tym, żeby uświadomić paniom, że za ich relacje z podopiecznymi odpowiedzialne są one same. Zawsze wkurzają mnie pedagodzy "skarżący" na dziecko do rodzica - to jak sugestia - źle państwo wychowują dziecko, proszę się za nie zabrać. Warto w takiej sytuacji zdobyć się na pytanie - Czego panie ode mnie oczekują? Jak mogłabym pomóc w utrzymaniu dyscypliny w grupie?

      Kryzys rozwojowy przejdzie i zachowanie dziecka z pewnością się ustabilizuje. Jeśli jednak dziecko wyjdzie z niego z negatywną opinią o sobie, zamiast nabyć nowe kompetencje - nabędzie jedynie poczucie winy.
    • szamanta Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 20.09.13, 13:39
      Przyśrubuj dosyć solidnie syna , bo co to za zuchwałe odzywki do ciebie """ Sama sobie to zrób", ,,zrobię jak będę miał na to ochotę", ,,nikt mi nie będzie rozkazywać", czy wyzwiska ? Jak wtedy reagujesz ? cokolwiek coś robisz w tym kierunku ,czy zbijasz milczeniem czekając na cud aż mu samo przejdzie??
      Jako rodzic dysponujesz odpowiednimi narzędziami wychowawczymi i je wykorzystaj
      To jak się zachowuje wobec ciebie i do pozostałych to jest bezczelność czując się pępkiem świata myśląc ,ze może robić co chce i na co ma ochotę

      "> Syn jest bardzo wrażliwy i czuły, kocham Go bardzo jednak sama widzę, że i mnie
      > stara się wejść w tej chwili całkowicie na głowę!""

      Nie podpierałabym się tym argumentem ,ze dziecko jest wrażliwe i czułe, bo jak widać najwyraźniej jedynie w stosunku do samego siebie na czas obecny .Wyśmiewanie nauczycielek, brak szacunku do nich i do ciebie, robienie co mu się podoba nie podporządkowując się pod zasady jakie panują w danym miejscu jest dosyć przesadnych zachowaniem.
      To ze dziecko potrafi terrozywac przedszkole to nie nowość i twoje zdziwienie jak to możliwe jest dosyć troszeczkę nie na miejscu ,w tym wypadku wrażliwości bym nie uwzględniała.
      Dziecko nie ma wpojonej ani zakorzenionej wiedzy ,że w tym i w tym miejscu panują takie i takie zasady, które należy przestrzegać . Jako rodzic musisz jemu to uświadomić i kategorycznie nie przymykać oka na syna takie zapędy samowolki mając w nosie wszystkich i wszystko, bo faktycznie wy/rośnie mały terrorysta

      Zacznij prace nad swoim matczynym autorytetem , a raczej jego odnowieniem(sama piszesz ,ze to dopiero od jakiegoś czasu tak jest nie od zawsze) ,kiedy dziecko w domu wykazuje zupełnie brak posłuchu i brnie w głupkowate odpowiedzi typu nikt nie będzie mówić co mam robić, a robić będę to co mi się podoba i kropka.
      To trzeba ucinać w zarodku, bo jeśli w domu dziecko nie ma respektu do zasad jakie w nim panują i rodzica , to tym bardziej w obcym miejscu do obcych osób nie będzie mu się widziało okazywać szacunku i stosować się do reguł

      Ja osobiście na podobne zachowania/ odpysknięcia własnych dzieci byłam i jestem bardzo rygorystyczna, jeśli po normalnej prośbie aby zaprzestało nie widziałam zmian
      • twojabogini Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 20.09.13, 17:37
        szamanta napisała:

        > Zacznij prace nad swoim matczynym autorytetem , a raczej jego odnowieniem(sama
        > piszesz ,ze to dopiero od jakiegoś czasu tak jest nie od zawsze)

        Dziecko mniej więcej pomiędzy 5 a 6 rokiem życia buntują się przeciwko matce, właśnie dlatego, że jest ona autorytetem. Nie ma dla nich chyba bardziej zuchwałego wyczynu niż taki sprzeciw. To z kolei daje im poczucie własnej mocy.
        "Zrobię jak będę miał ochotę" - "okej nie ma sprawy/dobrze, chociaż wolałabym żebyś zrobił to teraz/dobrze, powiedz jak nabierzesz ochoty/ w porządku, rozumiem nie musisz tak krzyczeć, jest mi przykro, kiedy tak się do mnie zwracasz/denerwuję się" to niezły dialog na takie okazje.

        Szanując sprzeciw dziecka,nie przymuszamy go do buntu. Nagle okazuje się, że ma "tą moc" i nie musi robić wszystkiego pod dyktando, niektóre szkraby czują się wtedy zagubione i jeszcze bardziej się złoszczą - trochę wsparcia i dziecko nauczy się sobie radzić z nowymi dążeniami, żeby "robić po swojemu" i nie popadać przy tym w konflikt z otoczeniem.

        Co do "odzywek" - nie wiem co rozumiesz pod terminem przyśrubuj? Jednak nie brzmi zbyt miło. Sądzę, że wystarczy szczerze zareagować, bez popadania w dydaktyzm i dziecko się zorientuje, że przesadza. Jeden rodzic się oburzy, inny wścieknie, innemu będzie przykro. Tłumaczenie z miłą miną, na spokojnie "tak nie wolno sprawiłeś mamusi przykrość" jest bez sensu. Tak więc sądzę, że najważniejsze, żeby protest rodzica był szczery (zakładam, że dorosła osoba potrafi kontrolować emocje i nie zbije lub nie skrzywdzi dziecka za to, że się źle odezwało).

        Przypisujesz też niespełna 6 latkowi: bezczelność, samowolę, poczucie bycia pępkiem świata. Sporo jak na sześciolatka. Oczywiście poparte groźbą, że jak się nie przyśrubuje to wyrośnie mały terrorysta.

        Rzecz w tym, że 6 latki nie potrafią być bezczelne - to interpretacja dorosłych. Potrafią za to łamać reguły i takie ich zachowanie ma zawsze jakiś powód, sens, kierunek - ale nie jest to przejaw złego charakteru, tylko problemów dziecka.

        Przykłady złych zachowań:

        Znajoma któregoś dnia wróciła z zakupów z około 11-12 letnią córką - jeszcze za czasów istnienia stadionu w Warszawie. Powiedziała, że już nigdy więcej nie zabierze jej na zakupy. Mała cały czas jęczała, chciała do domu, to wybiegała to zostawała z tyłu i dała ostro popalić. Matka próbowała przywołać ją do porządku, ale to nic nie dawało. Parę lat potem dziewczynka zwierzyła się, że tego dnia po stadionie chodził za nią zboczeniec, który przyciskał się do niej w tłumie, dotykał jej pupy i był pewny siebie, a ona wstydziła się poinformować mamę i chciała jak najprędzej wrócić do domu. Parę lat żyła w rodzinie z opinią, że "nie lubi" zakupów.

        Chłopiec został wydalony z grupy mojego syna, za to, że bił jedną z dziewczynek, był dla niej niemiły i nic nie dało się zrobić, pogadanki nie działały, kary nie działały, nic nie działało. Ku zdziwieniu dorosłych wkrótce w ten sam sposób wobec tej samej dziewczynki zaczął zachowywać się inny chłopiec. Ale jak to? Dopiero po wnikliwej obserwacji okazało się, że dziewczynka naprawdę prowokowała takie zachowania (tak też tłumaczyli to chłopcy) w wyrafinowany sposób dręcząc swoje "ofiary". Jak zareagowano - wydalono dziewczynkę. Najwyraźniej dorośli niczego się nie nauczyli.

        Zamiast zareagować na sygnały dzieci - za każdym razem ich zachowanie oceniono jako niegrzeczne, złe, nakierowane na sprawienie kłopotu dorosłym.
        Kiedy jakieś zachowanie dziecka jest skrajne i odbiega od normy - to nie jest przejaw demoralizacji (jak może być zdemoralizowany przeciętny chłopiec czy dziewczynka), to jest powód do uważnego przyjrzenia się dziecku, jego problemom, a nie śrubowania go.

        Gdy myślę o przyśrubowanych "niegrzecznych" dzieciach czuję ogromny żal. Pomyśl o żalu nastolatki, która dostała etykietę złej i do tego nie nauczyła się jak komunikować, że dzieje jej się krzywda? Gdyby zamiast oceniać nawet parę dni potem ktoś ją spytał co się stało podczas zakupów?Jak było jej przykro, gdy nie zabierano jej już na zakupy? Co z małą dziewczynką? Dlaczego tak postępowała? Może miała poważne problemy, doznawała krzywdy ze strony osoby dorosłej? Może miała zaburzenia rozwojowe i potrzebowała wsparcia? Co z chłopcem, który dowiedział się, że nikt mu nie wierzy, że cicha przemoc jest dopuszczalna, byleby nikt nie widział?

        Naprawdę nie pamiętacie z waszego dzieciństwa i młodości sytuacji, gdy coś działo się nie tak, a was oceniono jako złych, niegrzecznych i zostaliście sami z problemami i z etykietą - niegrzecznego, bezczelnego, kłamcy, gapy, zapominalskiego, itp?


        • szamanta Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 20.09.13, 18:56
          twojabogini napisała:

          .......Tłumaczenie z miłą miną, na spokojnie "tak nie wolno
          > sprawiłeś mamusi przykrość" jest bez sensu. Tak więc sądzę, że najważniejsze,
          > żeby protest rodzica był szczery (zakładam, że dorosła osoba potrafi kontrolowa
          > ć emocje i nie zbije lub nie skrzywdzi dziecka za to, że się źle odezwało).........

          Też to miałam na uwadze .To że mój przekaz brzmiał aby przypiłować synkowi rogi w pewnych sytuacjach ,czy tam przy śrubkować jego niefortunne zapędy , to nie oznacza że trzeba bić/krzywdzić dziecko .
          Protest rodzica w postaci perswazji słownej powinien być szczery lecz dosadny i konkretny trafiający do rozumu dziecka ,argumentując logicznie dlaczego tak i tak , a dlaczego nie powinien tego i owego (a nie jednym płytkim zdaniem "bo tak powiedziałam/em " bez wytłumaczenia dlaczego) tyle.
        • Gość: Kinderczekolada Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie IP: *.30.54.10.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.09.13, 09:47
          Ale przecież wplywanie na zachowanie dziecka nie wyklucza rozmów. To, ze jestem w danej chwili w stanie przystopowac zachowanie dziecka, nie oznacza, ze w najbliższym dogodnym momencie nie wrócę do niego w spokojnej rozmowie.
          Oczywiscie, ze wrócę i nie tylko do tego złego, ale tez dobrego.
          Powiem słuchaj dzisiaj bardzo mi sie podobało jak pomogłes Oli zataszczyc worek z zabawkami do sali, od razu widać, ze jestes silnym i dobrym facetem.

          Pracując z grupa, np. jesli dziecko potrzebuje uwagi grupy, bede je 'ignorować/ izolować' jesli bedzie 'niegrzeczne', a kiedy bedzie zachowywało sie dobrze, wtedy bede je wyróżniała i to wtedy bedzie dostawało zainteresowanie grupy (pozwolę wybrać zabawę, opowiedzieć historyjke itd), a dodatkowo bede dokładniej obserwować w jakich sytuacjach te 'dobre' i 'złe' zachowania sie pojawiają.
      • zjawa1 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 20.09.13, 20:10
        Masz racje, jednak chyba Twoja opinie nieco mija się z tym, co dokładnie się dzieje.
        Dziecko chodzi do tego przedszkola kolejny rok. Nigdy wcześniej nie było takich problemów.
        W domu był jak klasyczne, grzeczne dziecko.
        Nagle w ciągu ok 3 tygodni zmienił się diametralnie.
        Rozmawiam z nim, stosuje kary/nagrody. W domu zauważył już, że nie będzie wchodzić ,, na głowę" tak, jak Pani w przedszkolu.
        Więc dzięki Bogu te ,,odzwywki" nie powtarzają się. Natomiast w przedszkolu jest taki, jaki był od ostatnich tygodni, bez zmian:(
        • verdana Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 21.09.13, 10:44
          A moze coś w przedszkolu zmieniło się diametralnie? Inna pani, nowy kolega, walczący o przywództwo w grupie, koleżanka, przed którą trzeba się popisać, zajęcia, z którymi dziecko radzi sobie gorzej od innych?
          • a_s82 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie 23.09.13, 19:17
            też mi to przyszło do głowy... Twój Syn z jakiegoś powodu poczuł się inaczej (może pewniej, albo właśnie rywalizuje, przed kimś się popisuje, próbuje coś ukryć/zagłuszyć takim zachowaniem?).
            Ja na przykład (i przedszkolanki też;) zauważyłam pozytywną różnicę w zachowaniu mojej starszej wtedy, gdy z jej grupy odeszła dwójka dokuczających a nawet agresywnych dzieci. Od razu była pewniejsza siebie, weselsza, częściej latała jak szalona po sali (nie bała się, że ktoś jej nagle podstawi nogę;)
            Możesz pogadać z paniami, mamami najbliższych kolegów właśnie pod kątem ewentualnych zmian jakie zaszły w jego grupie?
    • Gość: E. Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie IP: *.play-internet.pl 23.09.13, 17:56
      A moze by panie sprobowały bardziej zachęcać chłopca do drobnej pomocy innemu dziecku w przedszkolu lub przy własnej pracy. Uczucie czyjejś wdzięczności mile połechtałyby go i może chętniej skupiłby sie na pomocy innym niż dokuczaniu. Może to odwróciłoby jego uwagę od złego zachowania.
    • Gość: Gość 7407 Re: Proszę o pomoc, co dzieje się z moim dzieckie IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.13, 19:53
      Poproś panie o przeniesienie go na 2 - 3 dni do młodszej grupy i poinformowanie go, że zachowuje się jak maluch, więc będzie w grupie maluchów do czasu aż poprawi zachowanie. Szybko wróci do pionu.
      • zjawa1 Posłuchajcie!!!! 24.09.13, 23:23
        Przeczytałam dokładnie wszystkie Wasze sugestie i bardzo Wam za każdą dziekuje!
        Postaram się ogolnie odpisac na większość.
        Na wstępie napisze-problem jest w dalszym ciągu ,,czarną magią" dla mnie, jako matki.
        W dalszym ciągu mimo moich wielu poczynan, chęci pomocy nauczyciela nadal nie wiem w czym tkwi problem?!!!!
        Może w podpunktach odpowiem.
        - Syn mowiac kolokwialnie nadal zachowuje się idiotycznie, pajacuje.
        -jeśli chodzi o ,,trudności" z jakimiś zajęciami-nie ma żadnych. Paradoksalnie jest-wg. nauczycielek wręcz przeciwnie.
        Prace plastyczne wychodzą mu super, pięknie pisze litery, cyfry, wygrywa konkursy.
        Co ciekawe, podobno zachowuje się normalnie i uspokaja wlasnie wtedy gdy: Uczą się pisania, zgadują, rysują, liczą, spiewaja, tańczą!
        Odbija mu gł wtedy gdy: jest tzw. pora wolnych zabaw, wychodzą na plac zabaw, odpoczywają po obiedzie itp.
        Kary, jakie panie mu daja nie przynoszą oczekiwanych, pozytywnych rezultatów!
        Jedyny sposób-co ponoc jest ciekawe- na uspokojenie i wyciszenie jego idiotycznych zachowan to taki, kiedy nauczycielka daje mu jakies ,,zgadywanki" do rozwiązania. Kiedy osobiście siada z nim i kaze mu np. pokazac roznice miedzy dwoma obrazkami, dorysować cos... wiecie co mam na myśli. Wtedy siedzi spokojnie i podobno robi wszystko super.

        Kolejna sprawa. Zaproponowalam już pani wyslanie Go za ,,kare" do młodszej grupy, skoro nie potrafi zachować się jak ,,starszak". I jaki były tego konsekwencje?
        Ano takie, ze wrocil zadowolony jak nigdy. Zapytalam Go, co takiego się wydarzyło, odpowiedział, ze ,,za kare" poszedł do maluchow i tam nareszcie mógł porozmawiać ze swoimi dwoma, ulubionymi kolegami. W dodatku była w grupie pani, która mój syn od samego początku wręcz ubóstwial.
        Tak wiec, absolutnie jak widać nie uznal tego za kare, a raczej jako nagrodę.
        Aby rozwiklac problem, wyslalam go na ,,badanie" do psychologa przedszkolnego.
        Bardzo entuzjastycznie wspomina te 45 min u Pani psycholog bo, jak twierdzil ,,nie nudzil się tylko zgadywał". Pani psycholog zrobila mu testy i stwierdzila, ze: ,,bardzo rezolutnie, inteligentne dziecko, nie widzi nic niepokojącego na dzień dzisiejszy". Wrecz była nim zachwycona.
        Co zmienilo się, zmienila się jedna rzecz- to fakt- od paru tygodni po raz pierwszy nie odbieram, ani nie odprowadzam syna do przedszkola, bo nie mogę w tej chwili.
        A problemy z każdym dniem narastają. Dzis podobno ułożył jakieś niestosowny wierszyk.
        Jak uslyszalm pierwsze jego wersy, to prawie zamarłam. Nie wiem, naprawdę nie wiem co jest grane. Staram się rozwikłać ten klimat, ale puki co, to jest jakaś abstrakcja dla mnie.
        • Gość: Kinderczekolada Re: Posłuchajcie!!!! IP: *.204.34.60.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.09.13, 06:33
          Ale zmiana zachowania (zwłaszcza w ta pożądana strone) jesli następuje, to dzieje sie powoli.
          Łatwiej tez byłoby, gdybyś pisala o konkretnych sytuacjach, ktore Cie niepokoją, bo samo pajacowanie w tym wieku, to jest norma, problemem jest np. przeklinanie w ramach tego pajacowanie, albo np. Niewykonywanie poleceń, kiedy jest to potrzebne, to już temat do pracy.

          Posadzenie dziecka z boku ze 100% uwaga pani jest nagroda i czymś, co z tego co piszesz, powinno byc wykorzystywane do wzmacniania dobrych zachowań.
          Kara w tej sytuacji, bedzie np. Izolacja od grupy, a jesli jest wtedy z panią to siedzenie w ciszy, ew. Wykorzystanie tego czasu na rozmowę o tym co właśnie zrobił.
          Jesli lubi zgadywanki, panie moga wykorzystywać je do zapobiegania złym zachowaniom, ale już nie jako element kary (czyli mozna dać mu ćwiczenia, kiedy reszta grupy rozpoczyna czas wolny, a nie wtedy, kiedy już narozrabia)

          Napisałas, ze ułożył brzydki wierszyk i tu np. mozna po pierwszym brzydkimi słowie, powiedziec jasno, tu sa brzydkie słowa i nie bede i nie chce go słuchać, jak ulozysz bez przekleństw, to wysłucham.
          Panie w przedszkolu po usłyszeniu takiego wierszyka moga np. Posadzić synka przed grupa i poprosić dzieci, zeby powiedziały, dlaczego nie chcą słuchać takich wierszykow i dlaczego nie wolno używać takich słów (bardziej niekomfortowa sytuacja niż pogadanki pan)


          Wysyłanie do młodszej grupy, czesto jest dobra kara, ale nie dla dziecka tylko pan prowadzących młodsza grupę;)

          Psycholog w gabinecie zbadał Twoje dziecko pod katem rozwoju poznawczego (a i to, jesli mowa o 45 minutach, to bardzo pobieznie). Tu trzeba tez wejść do grupy i poobserwowac interakcje z paniami (ktore chyba sie zupełnie pogubily, wiec potrzebują rady jak odbudować autorytet) i innymi dziećmi.

          A jak zachowanie w domu?


        • mamasiasiulki Re: Posłuchajcie!!!! 25.09.13, 08:29
          Szczerze? Ja bym na cito zbadała gotowość szkolną i posłała - bo domyślam się, co odpowie poradnia - do podstawówki. Robiłam w dzieciństwie to samo - gdy się nudziłam, roznosiłam przedszkole. Tyle, że - w głębokiej komunie - miałam wychowawczynie, które to fantastycznie wykorzystywały i doskonale sobie radziły. W szkole problem pojawił się ponownie, usunięto go gładko przenosząc mnie z 1-wszej do 3-ciej klasy (niestety wtedy dziecko musi już zdać egzamin z konkretnej wiedzy/umiejętności i dostaje dziwaczne świadectwo). Ewentualnie jeszcze: skoro pańcie zauważyły, co "działa", to dlaczego nie kierują się w tą stronę? Młody najprawdopodobniej nie uwagi pań potrzebuje, tylko stosownego do stopnia rozwoju zajęcia. Gruba książka łamigłówek, trudne puzzle i na jakiś czas mają go "z głowy". A myślałaś o jakichś zajęciach sportowych? Może niekoniecznie sztuki walki ;-) ale piłka nożna czy gimnastyka sportowa nie tylko spożytkują nadmiar energii, ale poprawią zdolność koncentracji i wyciszą. Z "domowych" sposobów pomagają akcje typu spacerowanie po równoważni/krawężniku chodnika, czy np. huśtanie się na huśtawce i klaskanie jedną ręką - na zmianę - w wyciągniętą dłoń rodzica. Sporo jest takich fizycznych w zasadzie "wyciszaczy".
          • Gość: Kinderczekolada Re: Posłuchajcie!!!! IP: *.204.34.60.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.09.13, 08:43
            I tym sposobem należałoby 1/3 dzieci przenieść na wyższy poziom edukacji, bo program zerówki i młodszych klas jest bardzo prosty dla wielu dzieci.
            Jednak orzekając gotowość szkolna, nie ocenia sie tylko rozwoju poznawczego, a także emocjonalny i społeczny, a tu u synka Autorki niestety nie jest najlepiej.
            A to co za naszych czasów było uważane za roznoszenie przedszkola teraz jest lajcikiem, to wiem z relacji 'starych' wychowawczyn;)
            • verdana Re: Posłuchajcie!!!! 25.09.13, 17:48
              Wygląda na to, ze syn chce być najlepszy. Jest dobry w nauce i wtedy się uspokaja - wie, że mu sie uda, że będzie lepszy od kolegów.
              U maluchów jest raj, jest starszy, imponuje młodszym dzieciom.
              Podejrzewam, że ma problem z kimś z grupy - stracił pozycję lidera, albo o nią walczy. Albo czuje się odrzucony i tak chce zaistnieć. Pajacowanie, wierszyki itd - bardzo typowe zachowanie dla dziecka, które chce byż zauważone w grupie.
              Pogadaj z paniami, czy nie przyszedł ktoś nowy, czy Twj syn chce przewodzić grupie, czy nie zauwazyła, aby był wykluczany z jakiegoś towarzystwa, czy ma jakieś problemy w kontaktach z kolegami - ja stawiam, że ma...
              • zjawa1 verdana 30.09.13, 12:09
                Wlasnie problem jest odwrotny.
                W piątek rozmawiałam z Paniami-podsumowaly mi kolejny tydzień.
                Najwiekszy problem jaki z nim maja to taki, ze :,,ma ogromna sile perswazji", że ,,dzieci go sluchaja i robia to, co on chce, gl. zle rzeczy".
                Jeśli cos go nudzi, to on zaczyna rozrabiac chcą skupic na sobie uwagę grupy. Dzieci dostosowują się wtedy do niego i Panie nie mogą prowadzic konkretnego zajecia. Przestaja sluchac Pan i wyglupiaja się jak syn.
            • Gość: m Re: Posłuchajcie!!!! IP: *.play-internet.pl 25.09.13, 19:29
              A... zapomniałam... Bo Ty przecież doskonale znasz dziecko autorki i wszystko o nim wiesz... Może pozwólmy jej zdecydować, co? W poradniach pracują fachowcy, a nie przedszkolanki diagnozujące dzieci przez internet...
              • verdana Re: Posłuchajcie!!!! 25.09.13, 21:51
                Mam jednakze wrażenie, ze autorka postu pyta o radę forumowiczki, a nie przedszkolanki. Widocznie dlatego,z ę przedszkolanki poza karami nie mają żadnego pomysłu. Poza tym nie widzę, aby autorka wątku podjęła jakąś decyzję...
          • zjawa1 Re: mamasiasiulki 30.09.13, 12:01
            On dopiero skonczyl 5 lat. I tat będzie musial isc do szkoły jako 6-latek, bo jest z pierwszej dekady rocznik 2008.
            Paradoksalnie Panie twierdza ze:,, Intelektualnie jest bardzo rozwinięty jak na swój wiek i spokojnie poradzilby sobie w szokle jeśli chodzi o nauke, natomiast nie widza go absolutnie w klasie ze względu na jego zachowanie". I bądź tu madry.
        • guderianka Re: Posłuchajcie!!!! 28.09.13, 08:38
          A może nic nie jest ?
          Może to taki etap rozwojowy ?
          A może jakieś zaburzenia adhd ?nadruchliwość ?
          • zjawa1 Re: Posłuchajcie!!!! 30.09.13, 12:17
            To na 100% odpada:)
            Dziecko z ADHD nie zajmiesz na prawie godzine rozwiazywaniem zadań matematycznych.
            ADHD nie pojawia się nagle w 3 tygodnie.
            Syn swietnie się koncentruje, ma rewelacyjna pamięć, spostrzegawczość. Miał robione badanie u psychologa trwające w prawdzie 45 min, ale psycholog przedszkolny stwierdził, ze zadania na poziomie 5 latkow nudzily go i dala mu pare dla dzieci o 2 lata starszych.
            Pani psycholog stwierdzila, ze jest bardzo madry i grzeczny:))))
            W tym tygodniu ma posiedzieć w grupie syna i obserwować jego zachowania w grupie.
            • Gość: Kinderczekolada Re: Posłuchajcie!!!! IP: *.205.82.183.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.09.13, 13:11
              Tylko zadbaj, zeby nie wiedział po co tam przychodzi (najlepiej jak nawet panie nie wiedza), dlatego czasem, do okreslenia funkcjonowania w grupie, stosuje sie nagrania.
              ADHDowiec moze skupić sie na interesującym zadaniu przez długi czas, ale masz racje, ze to nigdy nie pojawia sie z tygodnia na tydzien (zaprzeczaloby to naturze zaburzenia).
              Bardzo Ci kibicuje, bo szkoda, zeby bystry chłopczek, dostał latke 'lobuza'.
              Pracuj z nim a nagroda bedzie piękna;)
              • zjawa1 Re: Nie wiem co zrobic? 01.10.13, 20:54
                I nie wiem co mam o tym myslec?!
                Najpierw-powracając do ADHD czy ADD. Dzieci z taka przypadloscia zawsze maja problemy z koncentracja i pamiecia.
                A on, jak znow dziś uslyszalam ma ,,rewelacyjna pamięć".
                Zrówno te, która dotyczy bardzo odleglej przeszłości jaki i terazniejszosci.
                Powracajac do moich dylematow.
                Zaczelam się temu przygladac z innej perspektywy, nie tylko mojego niegrzecznego, rozbrykanego syna.
                I tak zastanawiam się czy z gl. pania jest wszystko ok?!
                Nie chciałabym nikogo obrazić, ale wg. mnie gł. nauczycielka z grupy syna ma jakies dziwne w mojej ocenie zachowania.
                Dzis powiedziała mi, ze ,,poplakala się przez syna, bo ten nie chciał kolorować jakiegoś obrazka twierdzac, ze takie rzeczy robil u maluchow, teraz chce cos dla starszaków a nie dla glupkow".
                Uwazacie, ze to normalne gdy nauczyciel rozryczy się przy dzieciach i to z takiego powodu?
                Wiem, ze syn beszczelnie jej odpowiedział, ale takie zachowanie jakie prezentuje nauczycielka raczej normalne nie jest.
                Wczoraj uslyszalam, ze było w miare ok, gdyby nie fakt, ze ,,szarpal się na podwórku z kolegami". Zapytalam syna co robil, odpowiedział, ze bawil się z 4 kolegami w ,,policjantow i zlodzieji". Ciekawe, ze tylko synowi-jak wynika-nie można się bawic, w tego typu zabawy.
                Wychodzi na to, ze on w chwili obecnej powinien nic nie robic, stać się dzieckiem autystycznym lub cos w podobnym klimacie. Wtedy byłoby idealnie.
                Wyrazilam zgode na opieke psychologa przedszkolnego. Jednak ta ,,opieka" jest scisle kontrolowana przez nauczycielki przedszkolne.
                Co mam zrobić w takiej sytuacji?
                Juz ta ,,placzliwa" nauczycielka ingerowala i sugerowala psychologowi ewentualne poczynania względem syna.
                Przy mnie mowila do Pani psycholog, ze bardzo zdolny, inteligentny, ze swietna pamiecia, ze powinien tylko popracować nad emocjami. Pani psycholog podchwycila klimat i stwierdzila, ze jak wyrazam checi i zgode to skieruje go na terapie do poradni.
                I tak sobie mysle teraz, ze jednak nie wyraze takiej zgody. Jeśli będę już cos robic, to zrobie cos na wlasna reke.
                Latwo jest z kogos wariata zrobić, przypisac latke.
                • Gość: Kinderczekolada Re: Nie wiem co zrobic? IP: *.205.152.75.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.10.13, 22:01
                  Dzieci z ADHD (o ile wogóle to zaburzenie w dłuższej perspektywie nie zniknie z klasyfikacji chorób) moga miec dobra pamięć, byc bystre, a nawet na długi czas koncentrować sie na danej czynności (gra na komputerze, gra na pianinie, rysowanie itp). Chociaż przytoczylas najważniejszy argument, ze to nie pojawia sie z dńia na dzien, czy nawet tygodnia na tydzien, wiec calm down, bo Synek, raczej tego nie ma.
                  Pisałam, ze Panie, gdzieś sie w tej sytuacji pogubily, bo sprawne nauczycielki z pomocą rodzicow, zwykle radzą sobie z taka sytuacja (no chyba, ze w grupie np. 25 osobpwej jest kilka ciekawych postaci)
                  Nie wiem jaka decyzje podejmiesz, ale pamietaj, ze zajęcia w poradni nie sa dla 'wariatów'!
                  Dodatkowo jesli rzeczywiscie zostanie zakwalifikowane jako dziecko bardzo zdolne, to bedzie mógł uczestniczyć w grupie dla takich dzieci (wiele poradni prowadzi teraz taki grupy).
                  Terapia grupowa nie wyklucza indywidualnej.
                  Napisz jak teraz dajcie sobie radę w domu.
                  • zjawa1 Re: Kinderczekolada 01.10.13, 22:31
                    Będę jednak z Toba polemizować:)
                    Mam wykształcenie pedagogiczne, choć nie przedszkolne czy wczesnoszkolne.
                    Dzieci z zaburzeniami ADD i ADHD mają gł. problem z koncentracją uwagi.
                    Często takie dzieci są bardzo inteligentne. Jednak u każdego z nich siłą rzeczy mozg rozwija się inaczej niż u dziecka bez tej przypadłości. Mam tutaj na uwadze problemy z pamięcią roboczą.
                    Korelacji miedzy poczynaniami a przewidywanie skutkow. Dzieci z ADHD często postępują impulsywnie i nie potrafią w racjonalny sposób -właściwy dla swojego wieku- ocenic konsekwencji swych dzialan.
                    Każde z nich ma jakies ulubione ,,zajecie" na którym jest w stanie się skupic tak, jak zdrowe dziecko.
                    Mój syn, skupia się na wielu czynnościach, wszystko zaczyna i konczy konsekwentnie.
                    Pieknie maluje, potrafi sam zająć się zabawą np. klockami, puzzlami przez okrągłą godzinie.
                    Szybko uczy się tekstu nawet 10 wersowego-dostal najtrudniejszą role w przedszkolu. Przeczytałam mu tekst 4 razy i pamięta go do dzisiaj. Prócz tego zapamietuje role kolegów, którzy nie pamiętają ich mimo wielokrotnych ćwiczeń. Podpowiada im, a Panie denerwuje się, że to czyni i każą siedzieć mu ,,cicho". Wiec on dochodzi do wniosku, ze nie będzie uczestniczyć w dalszych próbach i sam odchodzi.
                    Wtedy są pretensje do niego, bo zajmuje się na ,,własną rekę" czymś innym i podobno rozprasza uwagę dzieci, które wolą z nim się bawić. I znów wysłuchuje, że przez syna Pani w przedszkolu nie może przygotować przedstawienia itp.

                    A w domu jak już wspominałam. W pierwszych tygodniach września, po przejściu do najstarszej grupy zachowywał się okropnie, jakby diabeł w niego wstąpił. Nie słuchał tego, co do niego mówiło się. Ostatnio, po zastosowaniu kar wszystko wróciło do normy. Jednak tylko w domu jest taki, jaki był zawsze.
                    W przedszkolu bez zmian większych.
                    • mruwa9 Re: Kinderczekolada 02.10.13, 00:17
                      bardzo pobieznie przeczytalam caly watek (ciut uwazniej twoje posty ;-) wiec nie wiem, czy sie nie powtarzam, ale pare spostrzezen mnie naszlo: po pierwsze, wylonil mi sie obraz super fajnego przedszkolaka z charakterem i bardzo niefajnych pan przedszkolanek, ktore dpowiedzialnoscia za swoje niekompetencje i nieudolnosc probuja obarczyc kilkulatka, a jego matke wpedzic przy okazji w poczucie winy, ze zamiast latwej do uformowania kulki plasteliny urodzila czlowieka z krwi i kosci, z charakterem.
                      Po drugie: czy ktorakolwiek z dotychczas stosowanych kar odniosla jakikolwiek skutek?
                      To po co to ciagnac, jaki jest sens ich stosowania, jesli nie zmieniaja zupelnie nic?
                      Po trzecie kiedy ostatnim razem panie pochwalily twoje dziecko? Jesli kolejny raz zaczna na nie narzekac i skarzyc sie, skomentuj: ok, to juz wiem. A teraz poprosze o cos pozytywnego: co moje dziecko dobrego dzis zrobilo? Prosze powiedziec cos pozytywnego o moim dziecku.Bo to niemozliwe, zeby skladalo sie wylacznie z wad.
                      Zobaczysz, jak im zmieknie rura i jak zaczna sie platac.
                      A tak w ogole to uwazam, ze te kobiety w przedszkolu sa strasznie toksyczne i nie maja za grosz kompetencji , zeby opiekowac sie dziecmi. Do rozwazenia zmiana placowki na taka, gdzie personel potrafi wydobyc z chlopaka to, co w nim najlepsze, skanalizowac w sposob tworczy i dobry jego energie oraz pomysly, docenic w nim to, co dobre.
                      Sama zapisz sobie na kartce tak duzo dobrych rzeczy o twoim synu, jak duzo przyjdzie ci do glowy. Co najmniej jedna strone, tak od serca. I potem popatrz na te kartke i puchnij z dumy, jakie masz swietne dziecko. Powies sobie te kartke w widocznym miejscu i czesto czytaj. Przy okazji wzmacniajac w dziecku jego DOBRE strony. Zapomnij o karach (i tak nie dzialaja) , skup sie na nagrodach (nie w sensie doslownym, materialnym, ale nagroda jest pochwala, nagroda jest wasza uwaga i reakcja na DOBRE zachowane; jesli dobre zachowane nie budzi zupelnie zadnej reakcji otoczena, a zle zachowanie budzi jakas reakcje, chociazby w postaci kary, to nic dziwnego, ze mlody pajacuje. W koncu pajacowanie sie oplaca, bo skutkuje nagroda w postaci uwagi doroslych).
                      • mamasiasiulki Re: Kinderczekolada 02.10.13, 13:31
                        Mruwa, chyba Cię ozłocę. Masz gadane, ujęłaś sedno sprawy.
                    • Gość: Kindeczekolada Re: Kinderczekolada IP: *.30.32.165.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.10.13, 07:09
                      Masz 100% racje we wszystkim co piszesz o zaburzeniach, ja tylko właśnie chciałam podkreślić, to co tez napisałas o tym, ze takie dzieciaki potrafią mimo, ze prezentują cały zestaw, objawow, przez dłuższy czas skoncentrować sie na ulubionym zajęciu, czym czasem usypiaja czujność rodzicow. Ale tak jak wcześniej napisałam, Twoje dziecko z tego, co napisałas zupełnie nie wyglada na ADHD.
                      • Gość: Kinderczekolada Re: Kinderczekolada IP: *.30.32.165.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.10.13, 07:16
                        Ja z tych, ktorzy uważają, ze zbyt wiele zaburzeń zachowania zbyt łatwo jest wrzucanych do worka ADHD. To zaburzenie to choroba, diagnozowana ostatecznie przez psychiatre, a nie przez nauczycielki, czy nawet psychologów czy pedagogów (a tendencja jest taka, ze u każdego 7 latka, ktory na lekcji zwiewa z ławki podejrzewa sie ADHD, nie tedy droga)
                        • verdana Re: Kinderczekolada 02.10.13, 08:46
                          Na razie to pani w przedszkolu wygląda na ciężko zaburzoną:)
                    • mamasiasiulki Re: Kinderczekolada 02.10.13, 13:29
                      A ja będę się upierała, bo sama byłam takim dzieckiem i do dziś to pamiętam. "Problemy emocjonalne" takiej postaci wynikają moim zdaniem z bezgranicznej nudy dzieciaka. Żałuj, że nie wiesz, na jakie pomysły wpadałam w przedszkolu... A dzieci w zachwycie nad moim geniuszem panie miały w głębokim poważaniu ;-p No to działaliśmy. Karmienie rybek szpinakiem, kotka rybkami, podkręcanie grzałki w akwarium by sprawdzić, co rybki zrobią (tak, tak - rybki miały przekichane; przedszkole typowe, PRL-owskie, duże sale, dużo dzieci - do dziś nie wiem, czy one widziały co robimy i dały nam te testy przeprowadzać, czy tak dobrze się kamuflowaliśmy)...

                      Ja bym poszła prywatnie do psychologa - pogadać i na diagnozę dziecka. A pani przedszkolanka to jakaś flądra - ryki przy dzieciach świadczą o rozchwianiu i... niedojrzałości i potrzebie pracy nad emocjami. Ale co poradzisz? Szczerze? Postawy pedagogów - z własnego doświadczenia piszę - wobec dzieci zdolnych są albo mądre, wyważone, neutralne, albo nadmiernie "zachwycone", albo - i chyba tu z takim przypadkiem mamy do czynienia - niechętne dziecku. Bo dziecko zdolne wymaga. To nie typowy "szkolny piątkowicz", który ładne szlaczki ma w zeszycie, tylko dzieciak, względem którego trzeba się wysilić. A jak wysilić móżdżek, który temu dziecku - w "lotności", nie mam na myśli wiedzy - nie dorównuje? Najgorsze jest to, że dziecku naprawdę wystarczy po prostu pomóc, traktować poważnie, wytypować zadania - nawet w obrębie grupy - i będzie git, ono wcale nie wymaga więcej uwagi, tylko innej uwagi, a nie każdemu się chce.

                      Osobiście miałam na szczęście w przedszkolu - choć prawie 30 lat temu - do mądrych nauczycieli. W szkole przez pewien czas miałam natomiast same łatki, bo wychowawca - baran wszystkie zachowania przypisywał złej woli i paskudnemu charakterowi/niedojrzałości. Na szczęście szybko przestał być wychowawcą ;-p

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka