madzioreck 18.11.09, 20:23 Zaintrygował mnie pasztet z fasoli :) Daj przepis, jak to nie tajemnica, co? ;) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jul-kaa Re: Jul-kaa... mam sprawę ;) 18.11.09, 20:32 Wrzucę tu, bo już kilka mejli z przepisem wysłałam :)) Baaardzo gorąco go polecam - to najlepszy pasztet, jaki jadłam (a warzywnych jadłam dużo, bom wegetarianka), jest lekko wilgotny, intensywny i po prostu doskonały :)) Nie wolno pozwolić mu wyschnąć, trzeba trzymać w lodówce, najlepiej przykryty. Pasztet z fasoli 350 g fasoli, 50 g suszonych grzybów, 2 jajka, 1 średnia cebula, 40 g tartej bułki, 30 g margaryny, pieprz, sól, majeranek Fasolę namoczyć w przegotowanej wodzie na noc. Ugotować w tej samej wodzie. Oddzielnie ugotować grzyby i zmielić w maszynce (ja zatrudniam robota kuchennego - żadnych maszynek :)) Cebulę posiekać i przesmażyć, dodać dwa jajka, trochę wywaru z grzybów, tartą bułkę i margarynę. Doprawić pieprzem, solą i majerankiem. Wymieszać na gładką masę, włożyć do natłuszczonej kamionki (a tam, blaszki zwykłej), posypać tartą bułeczką, upiec w nagrzanym piekarniku w temp. 180 stopni (ok. 45 min.). mniam! Odpowiedz Link
szarsz Re: Jul-kaa... mam sprawę ;) 18.11.09, 22:40 Jul, jakaś specjalna fasola do tego pasztetu ma być? Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Jul-kaa... mam sprawę ;) 18.11.09, 22:59 szarsz napisała: > Jul, jakaś specjalna fasola do tego pasztetu ma być? Zielona w różowe ciapki ;) Ja zwykle daję taką średnią białą. I trzeba pamiętać - ale to pewnie wiecie - żeby nie solić fasoli w trakcie gotowania. Odpowiedz Link
madzioreck Re: Jul-kaa... mam sprawę ;) 18.11.09, 23:30 I trzeba pamiętać - ale to pewnie wiecie - > żeby nie solić fasoli w trakcie gotowania. Ja nie wiedziałam :/ A czemu? Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Jul-kaa... mam sprawę ;) 19.11.09, 00:27 madzioreck napisała: > I trzeba pamiętać - ale to pewnie wiecie - > > żeby nie solić fasoli w trakcie gotowania. > > Ja nie wiedziałam :/ > A czemu? Dlatego, że nie zmięknie - będziesz gotować ją 2-3 razy dłużej, niż nieposoloną :) Podobnie rzecz się ma z grzybami, zwłaszcza smażonymi -> soli się tak fasolę, jak i grzyby po ugotowaniu/usmażeniu :) Odpowiedz Link
yo_anka Re: Jul-kaa... mam sprawę ;) 19.11.09, 03:11 A najsmaczniejsza jest wcale nie posolona! Taka naturalnie słodkawa w smaku! Wiem bo mam cały gar ugotowanej wstępnie do fasoli po bretońsku, ale chyba zmienię zdanie :) W dawnych czasach gdy nie było jeszcze można kupić takiego wyboru potraw wegetariańskich a coś poza serkiem topionym chciałam jeść to tak pasztet wegetariański robiłam z soi moczonej, gotowanej itd z grzybami lat temu X jak byłam nietraktującą wege (teraz jestem tylko wierząca, niepraktykująca ;p) Po wymerdaniu wszystkiego pakowałam to w małe słoiczki jak po przecierach i pasteryzowałam, tj. gotowałam w niezamkniętych słoikach około 20min. I taki pasztet można dłużej przechowywać bez lodówki Ja zabierałam go na młodzieńcze wyprawy w góry i autostopem przez Polskę i wyciągałam sobie po czym wszyscy mięsożercy rzucali się na niego i zostawał mi dżem jeno:) Odpowiedz Link
szarsz Re: Jul-kaa... mam sprawę ;) 19.11.09, 19:15 jul-kaa napisała: > Zielona w różowe ciapki ;) hyhy, widziałam taką ostatnio w sklepie i nawet miałam ochotę kupić :) Tylko nie miałam pomysłu, z czym by fajnie wyglądała. A tu masz, pasztet można zrobić ;P Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Jul-kaa... mam sprawę ;) 19.11.09, 20:01 szarsz napisała: > jul-kaa napisała: > > Zielona w różowe ciapki ;) > > hyhy, widziałam taką ostatnio w sklepie i nawet miałam ochotę > kupić :) Tylko nie miałam pomysłu, z czym by fajnie wyglądała. A tu > masz, pasztet można zrobić ;P U nas w ogródku całe lato rosła fioletowo-czarna w różowe ciapki. Do pasztetu jak znalazł :))) Tylko jak zrobić, żeby pasztet te kolory zachował, masz pomysł? Odpowiedz Link