Dodaj do ulubionych

zatyczki do uszu

18.01.10, 23:15
co sądzicie o zatyczkach do uszu do spania? Ja rozważam, czy by takich nie
kupić, ze względu na współlokatorkę, która czasem hałasuje i nie mogę się
przez to uczyć, czytać, czy po prostu skoncentrować. Mówiłam jej parę razy, że
w moim pokoju wszystko słychać, ona przepraszała i obiecywała, że się poprawi,
ale po jakimś czasie znowu hałasuje. Chcę więc znaleźć jakieś skuteczniejsze
rozwiązanie ;)
Obserwuj wątek
    • aadrianka Re: zatyczki do uszu 18.01.10, 23:28
      Używam dość często. Prawdę mówiąc, chyba za często.
      Przeważnie tych:
      www.nokaut.pl/oferta/stopery-do-uszu-mwd-12-s.html
      teraz mam takie coś:
      aptekacentrum.lublin.pl/sprzet_med._i_opatrunki/stopery_douszn
      e_ela_tworzywo_201,i20878.html
      sama zatyczka wygląda mniej więcej tak:
      sklep.incorsa.pl/product,308,4029.html
      Ten drugi typ lepiej izoluje od hałasu, ale będę musiała z nich
      rezygnować, bo bolą mnie od nich uszy.
      Od spania w stoperach można się niestety uzależnić:(
    • urkye Re: zatyczki do uszu 18.01.10, 23:28
      Korzystam zawsze na wakacjach pod namiotem. Mam spore problemy ze spaniem, jak
      jest za głośno:P Budzę się w nocy, nie mogę zasnąć, denerwuję się i te sprawy.
      Jak byłam w szpitalu, to na drugi dzień narzeczony mi przywoził zatyczki, bo
      spanie przy chrapiących starszych paniach było prawie niewykonalne;)
      Nie mam tylko pewności, czy takie zatyczki używane codziennie przez dłuższy
      okres czasu są w 100% bezpieczne.
      Aha, licz się z tym, że one nie wyciszają całkowicie, wszystko słychać, ale o
      wieeeeeeeeele ciszej:)
      • normalna_ja Re: zatyczki do uszu 18.01.10, 23:31
        ja używam, ponieważ potrzebuję idealnej ciszy do spania ;)
        i używam takich, jakich używają spawacze w swojej pracy (kiedyś kolega mi dał
        dwie pary ;P)
        korzystam z nich rzadko, bo czasem bolą mnie rano uszy
        • besame.mucho Re: zatyczki do uszu 18.01.10, 23:40
          > korzystam z nich rzadko, bo czasem bolą mnie rano uszy

          Ja zawsze robię tak, że jak się budzę o jakiejś 4 nad ranem (o tej
          porze zazwyczaj jest już cicho, chyba że się akurat śpi blisko
          dworca czy wielkiej ruchliwej ulicy) to je wyciągam i do rana
          dosypiam bez. Polecam, bo po całej nocy w zatyczkach rzeczywiście
          potrafią boleć uszy.
          Tylko że to sposób raczej dla tych, którzy i tak się często budzą. U
          mnie nie ma problemu, bo i tak zawsze co 2-3 godziny się na jakiś
          czas budzę, jeśli ktoś śpi jak zabity, to może być problematyczne.
          • urkye Re: zatyczki do uszu 18.01.10, 23:42
            Serio się budzisz co 2-3 godziny? o.O Masakra...
            • besame.mucho [OT] budzenie się 18.01.10, 23:59
              Do przyzwyczajenia. To mi nie przeszkadza, bardziej to, że kiepsko
              mi idzie zasypianie, strasznie długo trwa aż mi się wreszcie uda. I
              to, że niezależnie od tego o której zasnę i tak budzę się wcześnie
              rano.
              Same nocne pobudki są okej - można sobie wyjąć zatyczki, dolać wody,
              jak w pokoju jest gorąco albo duszno to otworzyć okno i rano nie
              boli głowa, a jak zimno to zamknąć i rano nie jest się przeziębioną
              :).
              • urkye Re: [OT] budzenie się 19.01.10, 00:14
                Powiem Ci szczerze, że dla mnie wizja takiego budzenia się w nocy jest straszna.
                Jak czasem śpię niespokojnie i obudzę się raz, dwa w nocy (np. na wakacjach), to
                rano jestem chodzącym trupem. Brrr... Mój organizm źle reaguje na takie
                budzenie... Ale z tego co piszesz wynika, że można się do tego przyzwyczaić - aż
                mi się wierzyć nie chce:P
                Problemy z zasypianiem to osobna sprawa; u mnie najgorzej jest, kiedy mam dużo
                pomysłów i planów/problem do rozwiązania i świadomość, że mam mało czasu na sen:P
                A jak sobie radzisz z zasypianiem? Bo mi pomaga myślenie o totalnie absurdalnych
                rzeczach i układanie w głowie dziwnych historyjek;) Byle tylko nie myśleć o tym,
                że nie mogę zasnąć i nie rozmyślać nad problemami:P
                Wczesnego wstawania zazdroszczę, u mnie bez budzika nie da rady... :P
                • besame.mucho Re: [OT] budzenie się 19.01.10, 00:41
                  Jeśli chodzi o zaśnięcie, to przerabiałam dużo metod - od
                  klasycznego liczenia, przez kontrolowanie oddechu, przez wyczytane w
                  jakim buddyjskim poradniku wyobrażanie sobie jabłka, itd ;). Koniec
                  końców doszłam do wniosku, że metoda jest jedna - nic na siłę. Jak
                  nie mogę zasnąć, to przestaję się rzucać z boku na bok i biorę
                  książkę, nawet jak jestem bardzo zmęczona i oczy mnie bolą. Chodzi o
                  to, że wtedy się relaksuję i zazwyczaj później zasypiam, a jak leżę
                  i rzucam się z boku na bok, to w pewnym momencie zaczynam już myśleć
                  tylko "cholera, znów nie mogę zasnąć!", a wtedy żegnaj śnie :).

                  Jeśli chodzi o wczesne wstawanie - to jest fajne, pod warunkiem że
                  nie wtedy, kiedy udało się zasnąć koło 3-4. Bo wtedy też jestem jak
                  zombie.
                • plica Re: [OT] budzenie się 19.01.10, 10:32
                  > Powiem Ci szczerze, że dla mnie wizja takiego budzenia się w nocy
                  jest straszna
                  > .
                  > Jak czasem śpię niespokojnie i obudzę się raz, dwa w nocy (np. na
                  wakacjach), t
                  > o
                  > rano jestem chodzącym trupem. Brrr... Mój organizm źle reaguje na
                  takie
                  > budzenie... Ale z tego co piszesz wynika, że można się do tego
                  przyzwyczaić - a
                  > ż
                  > mi się wierzyć nie chce:P

                  tez tak spie. budze sie pare razy w nocy noc w noc. przyzwyczailam
                  sie. ponoc z wiekiem to sie nasila i wyglada na to, ze to troche
                  dziedziczne.
              • turzyca [OT] zasypianie 19.01.10, 00:30
                Jak zdarza mi sie miec problemy z zasnieciem, to skupiam sie na oddechu.
                Odkrylam to kiedys zupelnym przypadkiem, budzac sie w srodku nocy roztrzesiona
                tak, ze nie moglam sie w zaden sposob uspokoic o usnieciu nie mowiac.
                Wiedzialam, ze osoba, ktora spala obok mnie, ma ten sam naturalny rytm oddechu -
                tzn. nasz swobodny oddech ma te sama dlugosc wdechu, zatrzymania, wydechu i
                zatrzymania. Zaczelam dopasowywac moj oddech do jej tylko po to, zeby sie
                uspokoic. Zadzialalo lepiej niz podejrzewalam, bo nie tylko sie uspokoilam, ale
                i usnelam blyskawicznie. Testowalam to pozniej wielokrotnie i stwierdzilam, ze
                jest jakis wlasciwy dla glebokiego snu rytm oddechu i odnalezienie go usypia w
                ciagu kilku minut. Teraz umiem go wywolac w zasadzie na zadanie, musze sie tylko
                na tym skupic i jedyne co mi w tym przeszkadza to glosna rytmiczna muzyka.
                Gadajacy ludzie, ruch uliczny, zwierzeta, burza przy tej metodzie dla mnie nie
                odgrywaja zadnej roli. Bo normalnie to owszem calkiem przeszkadzaja. :) Co
                ciekawe to wcale nie jest gleboki oddech, ale dosc powolny, poszczegolne fazy sa
                troche dluzsze niz podczas relaksu.
                A ostatnio najukochansza tesciowa in spe podrzucila mi jeszcze jedna metode
                medytacji, ktora znakomicie uzupelnia moja. Trzeba liczyc wdechy i wydechy od 1
                do 10 i z powrotem, metoda wdech - 1, wydech - 1, wdech - 2, wydech - 2 (kazda
                liczbe powtarzamy dwa razy). W razie skuchy zaczynamy znowu od jedynki. Ja w
                razie ostrej karuzeli mysli za skuche uznaje pomyslenie czegokolwiek innego niz
                liczby, choc normalnie chodzi o zwykla pomylke w liczeniu. Chwilowo jest to
                najlepsza z wyprobowanych przeze mnie metod koncentrowania sie na zasypianiu.
                • justinehh Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 00:37
                  Podobno pomaga jeszcze zasypianie na plecach...
                  • turzyca Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 00:42
                    > Podobno pomaga jeszcze zasypianie na plecach...
                    Czyich?
                    • justinehh Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 00:46
                      swoich...
                      podobno oddech jest wtedy głębszy i szybciej się zasypia
                      • besame.mucho Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 00:50
                        Kurcze, ciekawe. Ja jestem z tych, które śpią tylko na boku. Na
                        brzuchu zasnęłam raz w życiu (i to - co dziwne - na plaży, moja
                        jedyna drzemka w warunkach kiedy jest jasno, głośno, a ja w dodatku
                        na brzuchu), na plecach nigdy. Jak próbowałam z różnymi metodami
                        uspokojenia oddechu i tak dalej, to często robiłam to na plecach,
                        ale przed zaśnięciem musiał być hop na bok, bo na plecach zawsze mi
                        w jakąś część ciała niewygodnie i nie mogę się dobrze ułożyć.
                      • turzyca Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 01:08
                        > swoich...
                        > podobno oddech jest wtedy głębszy i szybciej się zasypia

                        A dla mnie to koszmarna pozycja. Usypiam w niej tylko jak jestem tak zmeczona
                        i/lub spokojna, ze i tak usne. A tak pozycja embrionalna i koniecznie z
                        koldra/kocem, bo musze sie do nakrycia przytulic. Przetrwalosc z dziecinstwa.
                        Spac w spiworze sie nauczylam, ale z duzym trudnem i nadal jest to
                        niekomfortowe. Za to z kocykiem, na boku i z cwiczeniami oddechowymi umiem usnac
                        z rozsadku na zasadzie "teraz mam godzine wolnego, a wieczor wroce do domu za
                        pozno, zeby sie na jutro wyspac".

                        A na cudzych plecach bardzo dobrze mi sie spi. Tak samo jak na cudzej klacie.
                        Glowa jest podniesiona na wlasciwa wysokosc. :)
                    • szarsz Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 11:15
                      turzyca napisała:
                      > > Podobno pomaga jeszcze zasypianie na plecach...
                      > Czyich?

                      Mojego M. :) On to nazywa pozycją "na plecak" :D
                • besame.mucho Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 00:43
                  O, wypróbuję :)
                • szarsz Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 11:13
                  turzyca napisała:
                  > A ostatnio najukochansza tesciowa in spe podrzucila mi jeszcze jedna
                  > metode medytacji, ktora znakomicie uzupelnia moja. Trzeba liczyc
                  > wdechy i wydechy od 1 do 10 i z powrotem, metoda wdech - 1, wydech -
                  > 1, wdech - 2, wydech - 2 (kazda liczbe powtarzamy dwa razy). W razie
                  > skuchy zaczynamy znowu od jedynki.

                  Ja tak liczę :) Do czterech: wdech - 1, wydech - 2, wdech - 3, wydech -
                  4.

                  > Ja w razie ostrej karuzeli mysli za skuche uznaje pomyslenie
                  > czegokolwiek innego niz liczby, choc normalnie chodzi o zwykla
                  > pomylke w liczeniu.

                  Też tak robię. Jak się przyłapię na myśleniu o czymś innym, to zaczynam
                  od nowa.

                  Na mnie też dobrze działają niewielkie poduszki - czasem zasypiam i z
                  trzema. Jedna między udami, druga wciśnięta w brzuch, a trzecia pod
                  głową :)
                  • jul-kaa Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 11:35
                    > Na mnie też dobrze działają niewielkie poduszki - czasem zasypiam i z
                    > trzema. Jedna między udami, druga wciśnięta w brzuch, a trzecia pod
                    > głową :)

                    Cudownie się śpi na poduszce motherhood. I to
                    pewnie nie tylko w ciąży.
                    • urkye [OT] poduszki 19.01.10, 21:22
                      Same OT w tym wątku:D
                      Poduszki są genialne, uwielbiam je:) Mam 1 dużą, 2 mniejsze, 2 jeszcze mniejsze
                      i 1 jaśka:) I o dziwo ze wszystkich korzystam:P Do czytania układam je w
                      określony sposób, do spania zawsze jedna albo dwie idą pod kolano (pozostałość
                      po artroskopii, kiedy kolano bolało od leżenia na twardym), jak leżę na boku to
                      też kładę poduszkę między kolana:P Kiedyś często spałam też z poduszką pod
                      krzyżem - bardzo uśmierzała ból pleców. Teraz mam inne łóżko i plecy przestały
                      boleć:) Patent z poduszką wykorzystuję nadal pod namiotem, jak jest obrzydliwie
                      twardo (narzeczony też praktykuje:P).
                      Fajnie też się leży z kilkoma poduszkami podłożonymi pod stopy - świetny relaks
                      po dużym wysiłku:)
                • 100krotna Re: [OT] zasypianie 19.01.10, 22:36
                  Ja do zasypiania polecam książki :) Najlepiej takie, które już znamy, lubimy, i
                  nie są już dla nas tak fascynujące, żeby z oczami jak u króliczka czekać co się
                  stanie na następnej kartce.
                  Dla mnie genialne są "Harry Pottery" - wybieram jakiegokolwiek z półki, otwieram
                  gdzie chcę - trzy strony i śpię (wyłączam lampkę na macanego). Ważne, żeby
                  książka nie była specjalnie stymulująca myślenie i pisana prostym językiem :)

                  OT: Czy wy też tak macie, że tuż przed uśnięciem wymyślają się wam takie
                  dziwaczne historyjki? Kompletnie fantastyczne, jeszcze w stanie nie-spania, ale
                  już nie do końca świadomym. Takie dziwactwa, że na trzeźwo bym na to nie wpadła
                  - i pamiętam je tylko, jeśli ktoś do mi akurat przerwie usypianie :)
                • a_girl Re: [OT] oddychanie 20.01.10, 15:35
                  Zgadza się :).
                  Ja zauważyłam też, że w bardzo stresowych sytuacjach, kontrolując oddech mogę
                  się szybko przywrócić do stanu jakiej takiej równowagi. Kiedyś nie bardzo
                  wierzyłam w ćwiczenia oddechowe, ale na zajęciach z jogi, gdzie od czasu do
                  czasu chodzę, trenerka je zawsze robi i stwierdzam, że faktycznie coś tam dają ;).
    • besame.mucho Re: zatyczki do uszu 18.01.10, 23:36
      Stosuję jak wyjeżdżam, szukam sobie po nocy noclegu i nie mam już
      siły jeździć po kolejnych miejscach i wynajdywać takich z dala od
      jakiegokolwiek hałasu (bardzo kiepsko sypiam i muszę mieć zupełną
      ciszę).
      Nie cierpię takich, które trzeba samemu paluchami wymodelować - są
      jakieś takie lepkie i wstrętne, fuuj. Ale takie, które są już w
      formie zatyczek, trzeba je tylko lekko zgnieść, a one same się w
      uchu rozszerzają, są w porządku. Po pierwsze nie mają tej wstrętnej
      konsystencji, po drugie są bardziej wygodne i lepiej wyciszają (to
      miękkie tworzywo jakoś się dostosowuje, ja się w nocy wiercę i te,
      które trzeba samemu uformować, albo mi wypadają, albo po
      przewróceniu się na drugi bok okazuje się, że się odkształciły i już
      tak dobrze nie zatykają).
      Tylko raz trafiłam takie rewelacyjne, że się potem okazało, że
      telefon dzwonił, brat stukał do drzwi, a ja nic. Pozostałe
      wyciszały, ale nie idealnie, większość rzeczy słyszałam, ale ciszej
      (to dla mnie kiepskie, bo mnie nie tyle przeszkadza hałas co
      rozpraszają mnie dźwięki - wszystko jedno czy ciche czy głośne).
    • idziejoannaoch Re: zatyczki do uszu 18.01.10, 23:39
      dzięki :) planuję spać w nich może tak z raz na miesiąc i może z raz na tydzień
      mieć je około 2 godzin w uszach w ciągu dnia. No może przed sesją trochę częściej :)
    • daslicht Re: zatyczki do uszu 18.01.10, 23:53
      Macie tak, że w zatyczkach buczy wam w głowie? Ja tak mam, więc nie noszę. A poza tym te gąbkowe i tak mi wyskakują a gumiaste buczą właśnie.
      Nie potrzebuję obecnie zatyczek, ale próbowałam swego czasu.
    • balbina11 Re: zatyczki do uszu 19.01.10, 10:16
      Mój współspacz czasem chrapie. Nie mogę wtedy spać, bo słucham czy nie ma
      bezdechu. Używam zatyczek też na wyjazdach, ale też bolą mnie od nich uszy, ale
      np. na łódce w hałaśliwym porcie nie ma innego wyjścia. Całą załogę obdzieliłam
      ;-) Pomagają, ale nie należy ich używać stale, ponoć.
    • jul-kaa spanie :) 19.01.10, 10:21
      Miałam w życiu przykry (i dłuugi) epizod problemów ze snem i mam szczerą nadzieję, że się nie powtórzy. Boję się tego jednak strasznie, bo choć w końcu po silnych lekach spałam, to nie był to sen wartościowy. Nie chce mi się o tym nawet pisać bo jak wspominam, to aż mi ciarki po plecach przechodzą.
      W każdym razie mam duże doświadczenie i sporo metod :)

      ZATYCZKI:
      Zatyczek używam. To są moje ulubione. Zatyczki można włożyć płycej i głębiej. Włożone głęboko i porządnie dają efekt zassania i trochę wtedy szumi w głowie. Włożone płycej tylko tłumią głośne dźwięki, ale są mniej niekomfortowe. Zatyczek używałam jak sąsiedzi wykańczali mieszkanie, u rodziców (którzy mieszkają przy bardzo ruchliwej ulicy), na wakacjach i zawsze używam ich w kinie. Nie znoszę tak głośnych dźwięków, jakie lecą z głośników, zawsze proszę o ściszenie ale i tak jest za głośno. No i czasem używam, jak mam epizod gorszego zasypiania - mąż strasznie chrapie.

      BUDZENIE SIĘ W NOCY:
      Budzę się co 2-3 godziny od kilku miesięcy (ciąża?), Czasem sensownie (siusiu, pić, okno), czasem bezsensownie - siadam wtedy na brzegu łóżka, siedzę trochę i z powrotem się kładę. Przywykłam do tego, choć na początku byłam rano zombie.

      ZASYPIANIE:
      Już pisałam, że miałam z tym kiedyś ogromny problem. Metody znam dwie, obecnie praktykuję jedną. Pierwsza jest taka: kładę się na plecach i powoli "odłączam" po kolei wszystkie części ciała - staram się rozluźnić jedną stopę, prawie przestać ją czuć, zrzucić z niej napięcie. Potem drugą, potem nogi, pupa, tułów, ręce, ramiona, w końcu głowa. Rozluźnienie działa odprężająco i znacznie ułatwia zaśnięcie. Jak wszystkie metody - działa dopiero po jakimś czasie stosowania. Ale działa.
      Druga (moja na co dzień): przygotować sobie coś do liczenia - np. sznurek z supełkami, różaniec, malę, czotki czy coś w ten deseń. Chodzi o to, by tych znaczników była niezbyt duża liczba (ja używałam 10 i 20). Wybrać sobie coś, co się będzie powtarzać - krótkiego, spokojnego, jednostajnego - dosłownie jedno dłuższe zdanie. Polecam krótki wiersz (może haiku?), dobrą myśl, krótką modlitwę - coś, co nie budzi emocji, nie daje się nad tym dumać (bo kotłujące się myśli to największy wróg bezsennika!). Moim zdaniem warto też przygotować sobie jakieś wprowadzenie - może być odrobinę dłuższe od tekstu właściwego. I sam proces zasypiania: staramy się wyciszyć, uspokoić, ew. wkładamy zatyczki do uszu. Kładziemy się w najwygodniejszej pozycji (ew. stosujemy metodę opisaną wyżej - rozluźnienie całego ciała). Następnie mówimy w myślach wprowadzenie, a zaczynamy powtarzać wybraną krótką myśl - odliczając na znacznikach, ile razy to powtórzyliśmy. Chodzi o to, by nie zburzyć procesu powtarzania i liczenia, nie zacząć myśleć o czymś innym. Jeśli myśli nam odlecą, zaczynamy od początku. I w końcu zasypiamy.
      Ja dochodziłam do stu (a może i większej liczby?) powtórzeń, teraz wystarcza mi samo wprowadzenie, ew. 3-5 powtórzeń. Znaczników już nie używam :)
      Najważniejsze jest to, że trzeba potraktować naukę zasypiania jako długi i trochę męczący proces. Nie każdy zasypia automatycznie, szybko i bez wysiłku. Ważne, żeby z problemu nie zrobić patologii i poradzić sobie z nim na tyle wcześnie, na ile się da.
      Strasznie zazdroszczę mężowi,. który się kładzie i momentalnie zasypia. Podejmuje decyzję "idę spać" i śpi. Ja muszę się sporo namęczyć, a i tak nie zawsze mi to wychodzi. Teraz jest znacznie lepiej, pomogły mi metody, które opisałam. Gorąco namawiam do spróbowania!

      Znam (ale nie stosuję) jeszcze inne metody - szklanka ciepłego mleka (fuj!), porządna i długa wizualizacja (nie znoszę wizualizacji!). Na mnie nie działa, ale może na Was owszem :) Metodę trzeba znaleźć swoją, wypracować ją sobie i regularnie stosować.

      Uff, to się napisałam :) Mam nadzieję, ze komuś pomogę :)
      • wodadobra Re: spanie :) 19.01.10, 11:05
        O kurczę.
        Nie miałam pojęcia, że można mieć takie koszmary i to jeszcze przed snem. Na
        prawdę jestem zszokowana - dla mnie sen jest tak przyjemny, ze śpię w każdych
        warunkach - z dziećmi wrzeszczącymi nade mną i skaczącymi po łóżku. Raz! Jeden
        jedyny miała kłopot z zaśnięciem a powodem był potworny stres. A i to jest
        dziwne, bo jestem takim typem, na którego strs działa usypiająco - przesypiam
        pierwszą fazę stresu, oczyszczam się jakoś i po przebudzeniu potrafię spojrzeć
        na wszystko z innej perspektywy.
      • kulka_kulkowa Re: spanie :) 19.01.10, 13:27
        Julkowe zatyczki baaardzo polecam. Sama używam, jak potrzebuję ciszy, a sąsiedzi urządzają "wojnę na hałas", jak denerwują mnie dźwięki, a zależy mi, żeby szybko zasnąć.
        Jak się je dociśnie, to jest cisza idealna, ale faktycznie robi się nieprzyjemnie - ja to odczuwam najczęściej jako za wysokie ciśnienie w głowie, dyskomfort, czasem szum. Z reguły wkładam je płycej - nie ma żadnych nieprzyjemnych atrakcji, a dźwięki dochodzą tak wytłumione, że już nie denerwują.
        Jak włożę zatyczki do zasypiania, to zawsze je przez sen wyciągam, widocznie mi niewygodnie. (Same chyba nie wypadają, bo są pomyziane taką wazeliną, żeby się zassały.) Dla mnie to dobrze, bo najczęściej rano wieża musi łupnąć na cały regulator, żeby mnie obudzić.
        • jul-kaa Re: spanie :) 19.01.10, 13:33
          kulka_kulkowa napisała:

          > Jak włożę zatyczki do zasypiania, to zawsze je przez sen wyciągam, widocznie mi
          > niewygodnie. (Same chyba nie wypadają, bo są pomyziane taką wazeliną, żeby się
          > zassały.)

          Mnie też zawsze wypadają (albo sama wyciągam?) i to dobrze, bo inaczej rano
          bolałaby mnie głowa.
    • plica Re: zatyczki do uszu 19.01.10, 11:07
      moje ulubione to gąbczaste pomarańczowe. trzeba zgniesc i wlozyc do
      ucha i same sie dopasowuja do ksztaltu. spie w nich dosc czesto, bo
      nie moge zasnac jak mi ktos chrapie albo jak jest glosno. w tych
      gabczastych nie mam uczucia buczenia w glowie i zassania w uchu. sa
      w miare komfortowe, tylko szybko sie zuzywaja. tlumia halas, ale nie
      na tyle, zeby np. budzika nie uslyszec. zaczelam je stosowac gdy
      zamieszkalam w akademiku. dawno juz tam nie mieszkam, ale stoperki
      mi zostaly
    • e.m.i1 Re: zatyczki do uszu 20.01.10, 18:13
      Ja używałam co noc kiedy mieszkałam w akademiku - inaczej chyba oka bym nie zmrużyła. Teraz też się przydają podczas przymusowych wyjazdów szkolnych, remontu u sąsiadów, imprez za ścianą w środku tygodnia albo warczenia śmieciary pod moim oknem o świcie;)
      Używam tylko tych do własnoręcznego formowania, miałam kiedyś podobne do tych które julkaa pokazywała, ale nawet do połowy nie mogłam ich wcisnąć, te kikuty wystawały mi z uszu, 5 minut nie mogłam w nich wytrzymać.
      A dlaczego częste używanie stoperów jest niezdrowe?
    • laguar Re: zatyczki do uszu 02.01.14, 01:04
      Ostrzegam Was przed spaniem w zatyczkach w długich okresach czasu! Nie róbcie tego! Ja to robiłam i po kilku latach pojawiły sie halucynacje słuchowe włącznie z "wystrzałami armatnimi" przy uchu i potworna nadwrazliwość słuchowa na najcichszy dźwięk oraz (co najgorsze) nadwrażliwość ciała na drgania - pojawiło się jakby odbieranie dźwieków ciałem. Jest to straszny i zdaje się nieodwracalny skutek. Stosujcie zatyczki tylko doraźnie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka