Dodaj do ulubionych

Uzależnienie od sieci

02.02.10, 19:54
Dziewczyny, potrzebuję pomocy, bo ten "mały problem" naprawdę zaczyna mi
przeszkadzać. Nie mogę się w ogóle skupić w pobliżu komputera, bo zaraz
przychodzi mi do głowy co muszę natychmiast sprawdzić w sieci. Trzeba się
przyznać przed samą sobą, jestem uzależniona, nie kontroluję czasu spędzanego
w sieci. Wkurza mnie to strasznie, bo każde zadanie zajmuje mi więcej czasu
niż powinno. Nie bardzo wiem, jak się zabrać do uniezależniania. Najlepszy
byłby pewnie detoks, ale zupełnie z kompa zrezygnować nie mogę...
Jakieś pomysły? Będę wdzięczna:)
Obserwuj wątek
    • daslicht Re: Uzależnienie od sieci 02.02.10, 20:16
      A masz coś ciekawego poza netem? Żywe coś, nie mycie garów. Jak tak, to zajmij się tym.
      A jak nie, to serdecznie witamy ^^
      • jud.yta Re: Uzależnienie od sieci 02.02.10, 20:26
        daslicht napisała:

        > A jak nie, to serdecznie witamy ^^
        >
        >
        No właśnie, witamy w sieci :)
        Dla mnie sieć jest trochę drugim swiatem, trochę moją dobrą
        przyjaciółką, gdyby nie ona, byłabym sama, lubię ją :)
        • zawsze_zielona Hm... 02.02.10, 20:44
          Jestem na forum od 2004, wiec z tym witaniem to troche pozno;)
        • daslicht Re: Uzależnienie od sieci 02.02.10, 20:49
          Trójmiasto wita! Ojaaaa! *_*

          Net dobra rzecz. Kiedyś znosiłam tony książek z biblioteki, teraz czytam artykuły na necie. Jak mnie cos zainteresuje, to mam dostęp do tego w trzech językach. I nikt mi nie komentuje tematyki albo że "znowu to, na pamięć się uczysz?".
          Oczywiście książki dalej czytam, żeby nie było!

          Skontaktować się można bez problemu, a jak pisze np. na gadu, to rozmówcy dynda czy ja pod dobrym kątem patrzę i jakim tonem głosu mówię. To jest znakomita sprawa! ^^

          Gorzej jak masz problem, żeby np. wyjść na spacer czy na basen. Wtedy to najlepiej pracować na kompie z odłączonym netem, podłączyć tylko w razie absolutnej konieczności i po użyciu wyłączyć :)
          • agafka88 ot - ebook reader 02.02.10, 22:31
            daslicht napisała:

            > Trójmiasto wita! Ojaaaa! *_*
            >
            > Net dobra rzecz. Kiedyś znosiłam tony książek z biblioteki, teraz czytam artyku
            > ły na necie. Jak mnie cos zainteresuje, to mam dostęp do tego w trzech językach
            > . I nikt mi nie komentuje tematyki albo że "znowu to, na pamięć się uczysz?".
            > Oczywiście książki dalej czytam, żeby nie było!

            Gorąco polecam ebook readera. Genialne urządzenie, książki pochłaniam teraz w tempie błyskawicznym, bo nie muszę chodzić do biblioteki. Zwykle odbywało się to tak, że taszczyłam tonę książek z biblioteki, pochłaniałam je błyskawicznie, a potem nie było mi po drodze znowu do biblioteki, więc żyłam na książkach wysępionych od znajomych+tych czytanych na laptopie. Niestety przy laptopie męczyły mi się oczy, dzięki czytnikowi z e-papierem oczy się nie męczą. + odpoczął mi kręgosłup, bo nie muszę dźwigać kilogramów kodeksów na uczelnię.
            • yaga7 Re: ot - ebook reader 02.02.10, 22:41
              Jak zacznę czytać ebooki, to już zupełnie stracę poczucie ze światem.
              Siedzę przed kompem po 12 godzin, więc potem jednak lepiej jest, żebym sięgnęła
              po książkę, a nie znow przed monitorek ;)
              • daslicht Re: ot - ebook reader 02.02.10, 22:49
                Podzielcie się wiedza o tych czytadełkach, bo bardzo mnie to zaciekawiło ^^ Co polecacie? Na co zwrócić uwagę?

                Możemy w sumie temat założyć, bo wyjdzie jak z "jak mi się nie chce uczyć".
                • justinehh Re: ot - ebook reader 02.02.10, 23:05
                  super-czytelnia.blogspot.com/2009/10/amazon-150-tys-usd-odszkodowania-za.html
            • agafka88 offtop PRZENIESIONY do nowego wątku 02.02.10, 23:17
              o readerach możemy poczytać tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,86228,106682382,106683167,Re_E_book.html
          • jud.yta Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 09:13
            daslicht napisała:

            > Trójmiasto wita! Ojaaaa! *_*
            >
            Wita wita :)
    • yaga7 Re: Uzależnienie od sieci 02.02.10, 20:45
      Ale co konkretnie Ci przeszkadza?
      To, że nie możesz wykonać tych zadań na kompie czy w ogóle w świecie realnym?

      Bo jeżeli chodzi o zadania w realnym świecie, to ratunek jest jeden - odciąć dostęp do kompa i zrobić zadanie realne :)
      A jeżeli do tych zadań potrzebny jest komp, ale bez sieci - odciąć net.
      A jeżeli potrzebny jest i komp, i net - no to mamy problem ;)

      Ja osobiście rozumiem tylko trzecią sytuację - do pracy net jest mi potrzebny, więc pracuję i siedzę na sieci.
      Ale jeżeli mam coś do zrobienia w realu - nie mam z tym problemu. Ale dodam _już_ nie mam z tym problemu :)
      • zawsze_zielona Re: Uzależnienie od sieci 02.02.10, 21:12
        Wybieram opcje nr 3. Praca niestety wymaga dostepu do sieci. Gdy nie wymaga, np.
        musze przeczytac artykul czy cos to ide do pokoju bez kompa- dziala:)
        Yaga, skoro "juz" masz problemu, to podziel sie "metoda":)
        • yaga7 Re: Uzależnienie od sieci 02.02.10, 22:39
          Nie mam jakiejś specjalnej metody poza zdrowym rozsądkiem :)

          I to też kwestia czasu. W sensie, że musiało upłynąć trochę czasu, żebym zrozumiała, że bezproduktywne siedzenie na necie nie ma sensu.

          Natomiast nigdy nie miałam tak, że siedzę na necie kosztem pracy. Zwykle siedziałam na necie kosztem książki / filmu / sprzątania ;) Ale to też wynika z tego, że u mnie ilość roboty równa się ilość zarobionej kasy, bo pracuję, powiedzmy, na akord ;)

          Ale miałam problem z odejściem od kompa, żeby poczytać książkę. Wyjść na spacer.
          Natomiast metodą zdroworozsądkową powoli sobie tłumaczyłam, że na kompie świat się nie kończy - przykładowo staram się nie siedzieć wieczorami na sieci ;)
          (dzisiaj wyjątek i zaraz znikam, i od razu przepraszam za nieskładność myśli, ale Tokaj był tak pyszny... ;)
      • madzi1 Re: Uzależnienie od sieci 02.02.10, 21:36
        O, moja praca też wymaga dostępu do sieci i gdyby nie to, że "tam
        zajrzę na chwilkę, tu zajrzę na chwilkę" ta praca pewnie zajmowała
        by mi połowę tego czasu co normalnie :/
        Yaga podziel się sekretem... :)
      • fanka_tomcia Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 03:01
        co do punktu drugiego... prosiłam kolegę, który dostarcza mi net, żeby mi na
        jakiś czas odciął, bo muszę się zająć pisaniem pracy... (prosiłam na gg). nie
        odłączył mnie :/ potem powiedział, że myślę że żartuję ;/
        bo zamiast się koncentrować to zajmowałam się bzdetami na necie :/ (i do tej
        pory tak jest ha ha ha)
    • sbarazzina Re: Uzależnienie od sieci 02.02.10, 21:33
      Mam ten sam problem. Teoretycznie część obowiązków mogłabym wykonywać bez sieci, ale nie potrafię się zmusić, żeby ją odłączyć. W efekcie zamiast czytać publikacje, potrafię przeczytać wszystko o nowoczesnych metodach izolacji domów, wszystkie wątki zalinkowane na głównej (od mąż mnie zdradza po pielęgnację noworodka). Oczywiście nic z tego ani mnie nie dotyczy ani nie interesuje.

      A wyrzuty sumienia rosną....
      • mefistofelia Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 13:03
        W efekcie zamiast czytać publi
        > kacje, potrafię przeczytać wszystko o nowoczesnych metodach
        izolacji domów, wsz
        > ystkie wątki zalinkowane na głównej (od mąż mnie zdradza po
        pielęgnację noworod
        > ka). Oczywiście nic z tego ani mnie nie dotyczy ani nie interesuje.

        A już myślałam, że tylko ja marnuje czas tak idiotyczny sposób :D
        Może założymy grupę wsparcia?
        Najgorsze jest to, że jak zacznę jakiś wątek czytać to po prostu
        MUSZĘ przeczytać go do końca. Dlatego zamiast uczyć się/zdobywać
        ciekawą wiedzę zaczytuję się w tasiemcowych dyskusjach dotyczących
        rzeczy zupełnie mi obcych. Mąż mnie zdradza, czy mąż mnie zdradza?, ż
        nie chce seksu, Młode matki o siebie nie dbają (to był hicior,
        pamiętam), Dzieci w przedszkolu nie chcą się bawić z moją córką.- no
        wszystko po prostu
    • ja_joanna Nie jesteś sama :) 03.02.10, 02:38
      Hej,

      chciałam Ci napisać, że nie jesteś sama.

      No więc, nazywam się ja_joanna i jestem uzależniona od Internetu.

      Zresztą, żeby jeszcze poważniej zabrzmiało to uzależnienie
      potwierdzone przez psychoterapeutę. Byłam już nawet w takiej
      organizacji tutaj, która się zajmuje pomocą uzależnionym od
      Internetu i gier, miałam rozmowę wstępną, miałam chodzić na grupę
      wsparcia (!) raz w tygodniu, ale najpierw się okazało, że mam w tym
      czasie wykłady, a potem, się rozchorowałam i przez kilka miesięcy
      nie wychodziłam z domu, więc nie miałam jak tam dotrzeć.
      Mój zawód nierozerwalnie łączy się z Internetem (informatyka),
      zresztą teraz takie czasy, że nie da się bez Internetu - alkoholik
      może sobie wylać alkohol do zlewu i przestać kupować. Łatwiej jest
      czegoś nie robić zupełnie niż _ograniczyć_, pokusa jest zawsze. Poza
      wszystkim uwielbiam moje stanikowe forum niemieckie i za nic nie
      chciałabym poddać pracy nad nim.

      Rozmawiałam w tej organizacji o różnych sposobach, co zrobić, żeby
      się ograniczyć, żeby się _nauczyć_ mądrze korzystać z Internetu. Są
      naprawdę różne możliwości. Ale kurczę największy problem jest w tym,
      że ja chyba nie chcę ograniczyć... Nie potrafię. Bo to po prostu za
      bardzo mnie interesuje.
      Wiele rzeczy już próbowałam i większość nie działała na dłuższą
      metę.
      Ale i tak będę próbowała dalej, bo widzę, jak bardzo oddalam się od
      żywych znajomych i od mojego ukochanego...


      To co mi polecano lub sama wymyśliłam:
      - nałożyć ograniczenia techniczne na komputer, żeby mieć dostęp np.
      tylko do określonych stron (albo do ograniczonych nie mieć) - ja tak
      właśnie teraz próbuję - w pewnych godzinach mam odcięty dostęp do
      stanikowych stron, facebooka itp., najlepiej jak ma się kogoś, kto
      to ustawi i zmieni has ło, tak żeby nie można było tym sterować
      samemu; do tego służą różne programy, ja używam obecnie ograniczeń
      bezpośrednio na routerze wifi (ograniczam dostęp dla mojego
      komputera do pewnych stron w określonych godzinach)
      - powiedzieć o tym komuś, poprosić o pomoc
      - zapisywać, co się robiło podczas siedzenia przy komputzerze (wcale
      nie taka prosta sprawa, jeśli robi się tysiąc rzeczy na raz! ja
      próbowałam wiele razy zapisywać i za każdym razem odpadałam, bo
      stosuję niestety niezły multitasking, przełączam się między różnymi
      forami, wątkami, skypem, emailem itd.), żeby zobaczyć, na co ile
      czasu się poświęca i stwierdzić, które strony są "bardzo
      niebezpieczne", które "średnio niebezpieczne", a które nie mają
      wpływu (np. nie wchodzę kompulsywnie na strony mojego banku, żeby
      sprawdzić stan konta, więc ta strona jest "bezpieczna" - zielone
      światło, nie trzeba ograniczać dostępu, ale np. moje forum to już
      bardzo kompulsywne odwiedziny, bez zastanawiania się - "czerwone
      światło") - można sobie właśnie skategoryzować strony
      - utrudnić dostęp fizycznie, spowodować, że będzie niewygodnie, albo
      że ktoś będzie widział monitor
      - usunąć "przypominajki" o stronach, np. ja próbowałam przez jakiś
      czas usuwając sobie z widoku zakładki w przeglądarce; jak na nie
      patrzyłam to mi się przypominały ciekawe strony, na które "możnaby"
      wejść
      - znaleźć sobie coś "zamiast"; z uzależnieniem jest tak, że jak się
      zlikwiduje jedno pojawi się inne - pytanie, czy zamienimy to na coś
      pozytywnego, czy znowu coś, co wpłynie negatywnie na życie; więc
      fajnie by było sobie przypomnieć, co się lubiło "zanim" się zaczęło
      tak kompulsywnie korzystać z Internetu; można się "uzależnić" od
      czegoś pozytywnego, np. od gotowania albo joggingu albo dbania o
      siebie :)
      - ważne jest, żeby nauczyć się nie robić wszystkiego naraz, tylko
      np. siadając do komputera postanowić sobie, czym się chcesz w tym
      moomencie zająć i tylko na tym się skupić, np. sprawdzając maile nie
      pisać równocześnie na skajpie, siedząc na LB nie pisać równocześnie
      na offtoopach itp. U mnie dochodzi do tego, że nie potrafię skupić
      się na jednej czynności, bo tracę natychmiast cierpliwość, jak
      robiąc tą jedną czynność przez kilka-kilkanaście sekund nie mam
      zajęcia (bo np. strona się dłużej ładuje) i wtedy chcę ten czas
      "wykorzystać" - otwieram inną stronę itp. i od razu spada
      koncentracja i wydajność, bo trzeba być wielozadaniowym.
      Do tego celu można też wykorzystać różne narzędzia, np.
      mite.yo.lk - zanim zaczniesz coś robić, zapisz sobie, co
      będziesz robić, jak zakończysz tą czynność wyłączasz stoper czy
      zapisujesz godzinę o której skończyłaś. I w tym mniej chodzi o to,
      ile czasu co zajmowało, a bardziej o podjęcie świadomej decyzji,
      czym się chcesz w danym momencie zajmować.
      - myślę, że dobrym sposobem byłoby też jakiegoś rodzaju wyciszanie
      umysłu, medytacje itp. Mi to bardzo trudno przychodzi, mam
      najczęściej przez całą dobę szum informacyjny w głowie, bardzo nie
      lubię nie mieć zajęcia dla umysłu (przez co często mam problemy z
      zasypianiem). Gdy próbuję medytować, najczęściej po 5-10 minutach
      już nie mogę spokojnie usiedzieć i robię się nerwowa. Ale wiem, że
      właśnie _dlatego_ bardzo by się one przydały...


      Poza wszystkim myślę, że warto poszukać odpowiedzi na pytanie, CO w
      tym jest takiego, co szukamy w Internecie, DLACZEGO to tak wciąga.
      Chodzi o to, że są w tym pewne pozytywne wartości i warto się temu
      przyjrzeć (przerabiałam ten temat wielokrotnie na terapii ;-) ale
      również rozwojowo, dlatego tak do tego podchodzę). No i ja odkryłam
      dla siebie, że zajmowanie się doradztwem stanikowym w takiej formie
      jak to robię na Busenfreundinnen bardzo bardzo mnie nakręca, dodaje
      mi energii, daje dużo satysfakcji - że po prostu chcę to robić, chcę
      się tym zajmować. A do niedawna "siedzenie na forum" powodowało
      wyrzuty sumienia, bo przecież mam pracę itp. Dlatego postanowiłam,
      że tak przetransformuję sytuację, żeby BF stały się że tak powiem
      moją pracą. Bo skoro i tak się tym chcę zajmować "bardziej" no to
      niech to się zrobi tak, żebym mogła na tym zarabiać i z tego się
      utrzymywać, i mieć _oprócz tego_ wolny czas. No i od pół roku
      wprowadzam powoli plan w życie, zarejestrowałam firmę i zarabiam na
      reklamach na forum. To jest proces, ale zaczyna powoli skutkować.
      Utrzymać się z tego jeszcze nie mogę, ale myślę, że za jakiś czas
      będzie to możliwe.

      Myślę, że jest bardzo ważne, żeby zobaczyć, CO wciąga. To może
      działać naprawdę bardzo rozwojowo :-)

      Ja sama mam ogromny problem z Internetem i organizacją czasu, wiele
      moich zadań i uczelnia cierpią z tego powodu, trwa to już kilka lat,
      ale w ostatnich dwóch się bardzo nasiliło. Od jakiegoś roku jestem
      świadoma tego problemu i podejmowałam wiele prób, żeby to zmienić.
      Niektóre rzeczy udało się zmienić, ale niektórych nie. Jestem
      zdania, że w tej chwili jednak ciągle jeszcze to Internet ma
      kontrolę nade mną a nie odwrotnie.

      W Niemczech istnieją nawet kliniki dla uzależnionych od Internetu.
      Dla mnie jednak brzmiało to tak ekstremalnie, że nie brałam tego pod
      uwagę. Jest się tam np. przez cztery miesiące kompletnie bez dostępu
      do Internetu ani komórki... To by było dla mnie za ostre.

      Mimo wszystko wydaje mi się, że jak się mówi o uzależnieniu od
      Internetu to ciągle jeszcze jest to traktowane przez większość ludzi
      z pobłażaniem, niedowierzaniem i lekkim uśmieszkiem na twarzy -
      szczególnie przez tych, którzy nie mają takiego problemu. A znam
      naprawdę wiele kobiet, które niemal "nocują na forach
      internetowych". (Kobiet, bo akurat jestem aktywna głównie na forach
      o tematach kobiecych.) Nie mówi się o tym jak o problemie, także
      "uzależnienie od Internetu" nie jest jeszcze oficjalnie uznane za
      chorobę (jak np. alkoholizm), co powoduje, że np. koszty leczenia
      trzeba ponosić samemu.

      Skala uzależnienia jest dość szeroka, myślę, że można mówić o
      różnych stopniach. W każdym razie siebie na pewno zaliczyłabym do
      dość zaawansowanego uzależnienia, w każdym razie JEST PROBLEM i to
      mówi samo za siebie. Uzależnienie wpływa na zdrowie,
      • ja_joanna ucięło mi tekst -> cd. 03.02.10, 02:39
        Skala uzależnienia jest dość szeroka, myślę, że można mówić o
        różnych stopniach. W każdym razie siebie na pewno zaliczyłabym do
        dość zaawansowanego uzależnienia, w każdym razie JEST PROBLEM i to
        mówi samo za siebie. Uzależnienie wpływa na zdrowie, kontakty z
        innymi ludźmi, organizację czasu, pracę, studia, godzinę chodzenia
        spać...


        Jak chcesz możemy założyć wirtualną [sic!] grupę wsparcia. :)

        Dobrej nocy,

        Asia
      • fanka_tomcia Re: Nie jesteś sama :) 03.02.10, 03:11
        u mnie to raczej ucieczka od obowiązku, nie musi być konkretnie internet, równie
        dobrze mogę czytać książkę. tylko z netem jest tak, że tu facebook, tu myspace,
        kilka aplikacji które MUSZĘ dziennie odbębnić (np nakarmić wirtualne zwierzątko,
        bo inaczej mam wyrzuty sumienia). wejść na balkonetkę, obejrzeć prawie wszystkie
        dodane w danym dniu staniki, sprawdzić okołolobbowe strony. z części
        internetowych aktywności i tak zrezygnowałam lub wykonuję je co
        kilka/kilkanaście dni, bo przestałam wyrabiać. np kiedyś kilka razy dziennie
        logowałam się na Plemionach, teraz co 2-3 dni...
        a jak wejdę na interię zobaczyć pogodę, to jeszcze niektóre wiadomości poczytam.
        a może zajrzę na pudelka :P a na facebooku to przy okazji wykonam ze 3 głupie
        testy. i w sumie na wizaż pasowałoby zajrzeć >< itd itp
        najgorsze jest jak facet do mnie przychodzi - jeśli wcześniej nie odwaliłam
        części codziennych "obowiązków" netowych, to czuję się poddenerwowana, mam
        ochotę posiedzieć na necie, jestem zła, że jak on wyjdzie to będę "zmuszona"
        siedzieć 4-5 godzin :/
        nie wiem jednak czy to można już nazwać uzależnieniem, skoro np przed chwilą
        spokojnie czytałam książkę (i przerwałam żeby posiedzieć na necie, a zaraz
        dokończyć czytać ;) ), mogę oglądać tv nie myśląc o sieci itd.
      • zawsze_zielona Re: Nie jesteś sama :) 03.02.10, 09:35
        Bardzo Ci dziekuje za ten tekst, odnajduje sie w kazdym zdaniu. I, glupio mowic,
        ciesze sie, ze nie jestem sama.
        Mnie ta kompulsywnosc najbardziej przeraza, ze nie moge sie skupic na jednej
        stronie, ze *musze* miec otwartych szesc. A co najgorsze, łapię sie na tym, ze
        tak naprawde nie wiem, po co tam wchodze i jakich informacji szukam:-/
        Pierwsze co zrobie, to zaloze w pracy blokade na gazeta.pl.
        wirtualna grupa wsparcia to dobry pomysl, ale przypomina spotkania AA w sklepie
        monopolowym:) Ale moze sie uda...
        Dziekuje jeszcze raz za bardzo madry wpis.
        • besame.mucho Re: Nie jesteś sama :) 03.02.10, 10:07
          > wirtualna grupa wsparcia to dobry pomysl, ale przypomina spotkania
          > AA w sklepie monopolowym:)

          Dla rozluźnienia historyjka opowiedziana mi przez mojego
          przyjeciela, który chodzi na terapie AA (a jemu przez pana, którego
          tam poznał, i który chodzi tam od lat). Oni co jakiś czas organizują
          różnego rodzaju zloty. Kiedyś, jakoś w latach 80, na zlot umówili
          się w jakiejś malutkiej mieścince, coby odpocząc od zgiełku
          wielkiego świata i w spokoju pokontemplować piękno przyrody. Kiedy
          mieszkańcy mieścinki dowiedzieli się jaka grupa do nich przyjeżdża,
          połowa z nich natychmiast rzuciła wszelkie zajęcia i zajęła się
          pędzeniem bimbru. Ponoć przed miejscem, w którym mieszkali,
          codziennie rozstawiała się naprawdę duża ilość osób próbujących im
          sprzedawać alkohol. Ale podobno nie udało im się sprzedać ani
          butelki, także może wirtualna grupa wsparcia też się sprawdzi :).

          P.S. Ja mam jedną metodę na internet, ale wymaga dwóch rzeczy -
          posiadania miejsca, w którym internetu nie ma (najlepiej gdzieś
          daleko od miejs, w których jest, żeby nie było pokusy), a w którym
          lubi się spędzać czas, i mało napięty grafik, żeby można było niemal
          w dowolnym momencie się w takie miejsce wyrywać. U mnie działa to
          tak, że kiedy widzę, że zaczynam siedzieć przed ekranem więcej niż
          zwykle, to zabieram znajomych i jadę na działkę. Uwielbiam tam
          siedzieć, więc nie tęsknię specjalnie za komputerem i spokojnie
          sobie odpoczywam od sieci w zależności od pory roku kąpiąc się w
          jeziorze, opalając się, śmigając na łyżwach albo sankach, albo
          siedząc przed kominkiem. Ale też przyznaję, że nigdy nie uzależniłam
          się od internetu na tyle mocno, żeby cierpiały na tym moje kontakty
          z innymi ludźmi, czy żebym wolała włączyć komputer kiedy nie mam na
          nim nic ciekawego do zrobienia, niż poczytać książkę czy obejrzeć
          film, nie wiem więc czy taka metoda ma szanse działać w bardziej
          uzależnionych przypadkach, czy poskutuje tym, że po tygodniu
          odpoczynku człowiek rzuci się do monitora na dziesięć godzin
          nadrabiać zaległości.
        • yaga7 Re: Nie jesteś sama :) 03.02.10, 11:22
          No ja stron to mam otwartych nie _sześć_ ale 26 ;) Z tego niech będzie, że
          połowa nalezy do pracy, ale połowa to lobby i inne takie.
          Czy to źle?
          Czasem na te pootwierane strony zaglądam często, czasem rzadziej, ale dzięki
          temu, że są otwarte, daję tylko odśwież, sprawdzam, co jest i jak nic nie ma
          wracam do pracy.
          Testowałam metodę z otwartymi tylko stronami do pracy, ale nie zdaje egzaminu,
          bo jak robię przerwę w robocie, i tak otwieram te pozostałe i tracę na to więcej
          czasu. No to je mam otwarte ;)

          Ale tak jak mówię, akurat u mnie moja praca na tym nie cierpi, a z kolei
          popołudniami i wieczorami na kompie siedzę stanowczo mniej, bo wolę robić co innego.
        • ja_joanna Re: Nie jesteś sama :) 03.02.10, 12:51
          No ja się z kolei w każdym Twoim zdaniu odnajduję :)
          Też najczęściej nie wiem, po co wchodzę, skoro pięć minut temu byłam
          w tym samym miejscu i wiadomo, że się raczej nic nie zmieniło...

          Próbowałam tworzyć już niewirtualne "grupy wsparcia", przez jakiś
          czas pisałyśmy sobie smsy z jedną dziewczyną z innego forum,
          próbując się ograniczać, no i właśnie nie kontaktować online. No i
          chyba jej się udało w miarę odzyskać kontrolę, ale wiem też, że
          wymaga to od niej dużego wysiłku, żeby to utrzymać, i czasm wpada
          znowu.
        • kotwtrampkach Re: Nie jesteś sama :) 03.02.10, 23:29
          zawsze_zielona napisała:
          > wirtualna grupa wsparcia to dobry pomysl, ale przypomina spotkania AA w sklepie
          > monopolowym:) Ale moze sie uda...

          hahahahahahahahaha
          alkoholik też mówi - kupię sobie butelkę, ale nie wypiję, może się uda (a jak
          nie, to przynajmniej w nocy do sklepu nie musze lecieć :-D )
        • maith Re: Nie jesteś sama :) 09.02.10, 15:45
          zawsze_zielona napisała:
          > wirtualna grupa wsparcia to dobry pomysl, ale przypomina spotkania
          > AA w sklepie monopolowym:)

          Hahaha
          Swoją drogą czytając opis Ja_joanny w pierwszym momencie chciałam
          zaproponować, że skoro w Polsce nie ma takich organizacji i w ogóle
          jesteśmy tu biedne, to może niech ona zacznie chodzić na tę terapię i
          pisze o tym blog. Po czym dotarło do mnie jaki to... poroniony pomysł
          ;)
      • turzyca Asia, dziekuje 03.02.10, 17:09
        Pamietam, jak odkrywalas swoje uzaleznienie i nasze rozmowy z wtedy. Nie
        pamietam, czy Ci wtedy podziekowalam, wiec dziekuje teraz, bo dzieki Tobie
        wiem, co to jest uzaleznienie. I wiem, ze nie jestem uzalezniona.
        Troche pomogl mi tez w tym Luby, ktory spytal sie, co ja robilam, jak nie bylo
        internetu. Ano w taki sam sposob czytalam ksiazki. :) W zasadzie do tej pory
        jest tak samo, tylko ze w Niemczech nie mam odpowiedniej ilosci odpowiedniej
        literatury, za to jak jestem w domu to slysze zamiast "Ty znowu w necie" "Ty
        znowu z ksiazka". I zakladam, ze tak samo jak normalne (w sensie typowe dla
        mnie) bylo to, ze w kazdym pokoju mialam inna ksiazke, a w sypialni trzy i
        czytalam je naprzemiennie, tak samo normalne jest czytanie wielu stron
        internetowych naraz. Tak samo zreszta w chwili nudy czy oczekiwania otwieralam
        ksiazke i wsiakalam zapominajac o robocie. Jesli jednak robota jest fascynujaca,
        to ksiazki i/lub internet leza odlogiem.
        Dzieki Tobie uswiadomilam sobie, ze moim problemem nie jest internet jako taki,
        ze problem lezy w podatnosci na rozpraszanie i braku samodyscypliny podczas
        pracy nad nudnosciami. I calym moim zadaniem jest opanowanie tego odruchu
        "program otwiera sie minute, zobacze co dziewczyny napisaly". Ostatnio znowu
        robie na drutach, najprostszymi sciegami. Nie wciaga az tak, nie ma watku, w
        kazdej chwili mozna odlozyc, w kazdej chwili wziac znowu do reki, akurat na
        minute otwierania programu. :)
        • zawsze_zielona Re: Asia, dziekuje 03.02.10, 18:13
          > ze problem lezy w podatnosci na rozpraszanie i braku samodyscypliny podczas
          > pracy nad nudnosciami. I calym moim zadaniem jest opanowanie tego odruchu
          > "program otwiera sie minute, zobacze co dziewczyny napisaly".

          Turzyca, mam dokladnie to samo. Wiem, ze to czego mi teraz brakuje to
          samodyscpyplina i umiejetnosc koncentracji na *jednym* zadaniu- to ostatnie jest
          szczegolnie trudne, bo z natury jestem bardzo mulititasking. Ale wiem, ze czasem
          skupienie sie na jednej rzeczy daje lepsze efekty niz robienie kilku na raz,
          wiec staram sie pracowac nad koncentracja.

          Dzis zablokowalam wszystkie fora gazetowe w godzinach pracy i wiecie co? Gdy
          wyskoczyl mi napis "website i blocked" poczulam prawdziwa ulge, naprawde.
          • ja_joanna Gratuluję! 03.02.10, 18:29
            Pierwszy krok wykonany, tak trzymać! :-)

            Tak, problem stanowczo leży w podatności na rozpraszanie, braku
            samodyscypliny itp. Ale myślę, że to nie wszystko. Myślę, że to jest
            trochę ciekawość świata, chęć zbierania jeszcze więcej i jeszcze
            więcej wiedzy/informacji. A poza tym - u mnie - jakoś tam jest to
            też potrzeba przynależności do jakiejś grupy albo bycia potrzebnym,
            nie umiem tego tak dokładnie opisać.

            Btw. czytając na temat uzależnienia doszłam do publikacji (stron
            internetowych :)), gdzie były opisane różne rodzaje uzależnień. I
            właśnie tym, które - jak sądzę - jest typowe dla nas, to jest
            uzależnienie od nowych informacji. Bo to nie jest internetowy
            hazard, czy jakieś gry albo porno, które nas wciągają. Jak widać
            typy mogą być różne a w związku z tym też różne sposoby radzenia
            sobie z tym.
            • zawsze_zielona Re: Gratuluję! 03.02.10, 19:32
              > Btw. czytając na temat uzależnienia doszłam do publikacji (stron
              > internetowych :)), gdzie były opisane różne rodzaje uzależnień. I
              > właśnie tym, które - jak sądzę - jest typowe dla nas, to jest
              > uzależnienie od nowych informacji.

              Mysle, ze masz racje. Ja mam silna potrzebe dowiedzenia sie wszystkiego wlasnie
              teraz. Nie umiem skupic sie na jednym zadaniu, bo mam wrazenie, ze wszystkie
              inne zadania na tym cierpia. Ide skupic sie na oproznianiu zmywarki a potem
              robieniu obiadu:)
            • fanka_tomcia problem z koncentracją i skupieniem 04.02.10, 00:20
              mam już od liceum... tu nie trzeba internetu. próbowałam uczyć się np historii,
              a kończyło się na tym, że po kryjomu czytałam Kawaii...
              i to nie chodzi o czyste lenistwo - ja CHCIAŁAM się uczyć, w końcu zdawałam
              maturę z tego i egzamin na studia... tylko nie mogłam się skupić, zebrać. bardzo
              łatwo mnie coś rozprasza. a i łatwo znaleźć przyjemniejsze zajęcie ;)
              • turzyca Re: problem z koncentracją i skupieniem 04.02.10, 01:18
                tylko nie mogłam się skupić, zebrać. bardz
                > o
                > łatwo mnie coś rozprasza. a i łatwo znaleźć przyjemniejsze zajęcie ;)

                I miedzy innymi to jest zadaniem szkoly: zeby nauczyc nas radzenia sobie w
                takiej sytuacji. Niestety jest to nauka metoda kija i marchewki, przydalyby sie
                czasem jakies warsztaty albo co.
                • fanka_tomcia Re: problem z koncentracją i skupieniem 04.02.10, 01:35
                  "a i łatwo znaleźć przyjemniejsze zajęcie" - wiesz chodzi o taki schemat:
                  siedzisz nad jakimś zadaniem nieefektywnie, rozpraszasz się, męczysz, coś cię
                  non stop od niego odciąga, a to co robisz w międzyczasie to też jest g* warte
                  (np czytasz jakieś durne Pudelki czy czasopisma). to dochodzisz do wniosku, że i
                  tak się nie możesz skupić, więc po co się męczyć i zamiast oszukiwać samą siebie
                  przez np 5 godzin decydujesz się następnym razem poczytać normalną powieść ;)
        • tfu.tfu Re: Asia, dziekuje 03.02.10, 20:04
          nie można tu wstawiać fotek, ale dla mnie najlepszą terapią są tzw. "głupie
          czapki" ;) ta jest najgłupsza :D
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2147149,2,1,hat2.html
          • ja_joanna Co chcesz przez to powiedzieć? n/t 03.02.10, 20:58

            • tfu.tfu Re: Co chcesz przez to powiedzieć? n/t 04.02.10, 00:12
              to do turzycy a propos terapii :)
              u mnie tak rwa kulszowa zadziałała, zero netu, dłubanina :)
              • turzyca Re: Co chcesz przez to powiedzieć? n/t 04.02.10, 01:15
                Nie szalejmy ze slowem terapia. Raczej chodzi o czynnosc zastepcza zamiast
                otwierania ksiazki/strony, cos jak zucie gumy zamiast obgryzania paznokci.
                Robilabym bransoletki, ale tego nikt nie bedzie nosil. Wiec robie potworne
                szaliki. :D Czapki sa juz chyba zbut skomplikowane.

                Podejrzewam, ze u mnie by ta rwa kulszowa nie pomogla, laptopa da sie uzywac na
                lezaco. :)
                • tfu.tfu Re: Co chcesz przez to powiedzieć? n/t 04.02.10, 14:15
                  a widzisz, a ja mam stacjonarne pudło ;) łatwo mi sie odwykło, ale szału
                  dostawałam od leżenia i czytania (no ile można czytać? ;)) i zaczęłam proste
                  rzeczy. tak na serio to czapki są proste i mało męczące, bo szybko się je robi
                  :) ze swetrami mam więcej problemów (nie umiem rękawów ładnie...) i chyba
                  poprzestanę na kamizelkach ;)
      • kotwtrampkach ja umiem tu tracić czas, ale to jeszcze nie uzalez 03.02.10, 23:26
        ja_joanna napisała:
        >zanim zaczniesz coś robić, zapisz sobie, co
        >będziesz robić, jak zakończysz tą czynność wyłączasz stoper czy
        >zapisujesz godzinę o której skończyłaś. I w tym mniej chodzi o to,
        >ile czasu co zajmowało, a bardziej o podjęcie świadomej decyzji,
        >czym się chcesz w danym momencie zajmować.

        powyższy pomysł uważam za doskonały.

        mam taką anegdotkę - kiedyś nie mogłam się zabrać za pisanie pracy
        magisterskiej, więc mój facet zablokował wejście do kurnika i napisałam
        szybciutko ;-) A potem wchodziłam na tę moją stronkę ze stron węgierskich,
        rosyjskich i jeszcze jakichś - i byłoby ok, gdybym nie zwierzyła się lubemu, ze
        to dziwne, że kurnikowi sieć padła u nas, a z obcych stron świetnie działa, hehehe
      • sbarazzina Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 18:20
        Bardzo mądry i potrzebny wpis. Również dziękuję, dużo się dowiedziałam na temat
        zagrożenia, które jest bardzo blisko mnie.
        • ja_joanna Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 18:42
          Cieszę się, jeśli mogę pomóc. Szczególnie, że wydaje mi się, że
          wiele osób problem bagatelizuje, wyśmiewa albo zauważa, jak już jest
          za późno.

          Mam do zrobienia dwa pilne projekty i egzamin za półtora tygodnia,
          cały dzień przesiedziałam na Busenfreundinnen... Chyba jak wróci
          luby do domu poproszę go o zmianę hasła na routerze i blokadę na
          cały dzień tych kilku stron, inaczej zawalę egzamin i/lub stracę
          klientów.
          • zawsze_zielona Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 21:02
            Asia, trzymam kciuki za projekty i egzamin. Az sama sie dziwie, jak dobrze ta
            blokada na mnie dziala- nie ma rozpraszaczy, to trzeba skupic sie na pracy. Dzis
            udalo mi sie napisac cale streszczenie artykulu i przeczytac jedna przegladowke.
            Odkrylam, ze mam motywacje do pracy gdy mnie nic nie rozprasza. Do tego
            postanowilam zapisywac na papierze wszystkie nowe pomysly/rzeczy do sprawdzenie
            w sieci zamiast robic to od razu. w ten sposob nie boje sie, ze cos mi wypadnie
            z glowy a jednoczesnie moge skupic sie na tym, co wlasnie teraz robie.
            • ja_joanna Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 21:27
              Wow, no strasznie się cieszę, że zadziałało i że tak od razu i że
              zainicjowało w Tobie taką kreatywność! Super!
              I gratuluję wydajnej pracy!

              I dzięki za trzymanie kciuków!
              • zawsze_zielona Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 21:44
                Wiesz, mnie najbardziej motywuja zmiany, wiec obawiam sie ze najgorsze przede
                mna. Juz nie pamietam ile razy przestawalam ogrywac poznokcie, i udawalo sie z
                dnia na dzien, tyle ze na kilka miesiecy, rok; potem wracalo..
                Poza tym juz wczesniej widzialam problem tylko jakos nie moglam sie zmotywowac,
                by cos z tym zrobic. Opowiedzenie o problemie ludziom zmobilizowalo do dzialania.
                • ja_joanna Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 21:52
                  Alkoholik zawsze zostanie alkoholikiem, nawet jeśli niepijącym.
                  To samo mówili mi w tej organizacji, o której piałam. To jest
                  kwestia charakteru, tendencji, która powoduje, że niebezpieczeństwo
                  "nawrotu" zostaje już na zawsze. Dlatego uzależnieni od papierosów
                  nie powinni sięgać po "tylko tego jednego" papierosa.
                  Miałam okresy w ostatnich dwóch latach mniej więcej, kiedy miałam
                  Internet pod kontrolą przez kilka dni, raz był to dłuższy czas,
                  chyba 2-3 tygodnie. Ten czas był cudowny, ale zawsze wracałam do
                  starych nawyków. A czasem przychodzą momenty, kiedy jestem "w ciągu"
                  i przez kilka dni nie mogę się uwolnić i siedzę od rana do nocy w
                  Internecie. :(
            • scarlet_agta Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 21:49
              zawsze_zielona napisała:

              > Do tego
              > postanowilam zapisywac na papierze wszystkie nowe pomysly/rzeczy do sprawdzenie
              > w sieci zamiast robic to od razu.

              Mnie to bardzo pomogło i staram się to robić już jakiś czas, ale działa tylko
              wtedy jak mam wyłączony komputer (czyli rzadko), bo jak mam włączony to
              zazwyczaj sprawdzam od razu. Ale przynajmniej przestałam go włączać tylko po to,
              żeby sprawdzić jakąś bzdurę.

              No i niestety, ja również odnajduję siebie w wielu Waszych wypowiedziach.
            • sbarazzina Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 23:39
              Zawsze_zielona, podziałałaś mi na ambicję, tym że tak szybko podjęłaś konkretne działania. Może to mnie zmotywuje :)

              A taka blokada czasowa, to bardzo dobry pomysł. Nie ma takiego szoku, ale mimo wszystko w jakimś stopniu ogranicza.

              Ja mam problem głównie w pracy, bo naprawdę marnuję dużo czasu na gazecie, LB, Offtopach. Oczywiście cierpi moja koncentracja, wydajność i efektywność. Najgorzej jak próbuję czytać posty i robić jakiś eksperyment :( Otrzeźwienie przychodzi jak coś zawalę. Nie pomaga mi nawet świadomość, że gdybym nie marnowała czasu w necie, mogłabym pójść wcześniej do domu. To wszystko jest jeszcze utrudnione przez specyfikę pracy, czasem mam 30min czasem 1h wolnego w trakcie eksperymentu i tłumaczę się sama przed sobą, że nie warto niczego zaczynać. I sprawdzam po raz setny pocztę, zaglądam na LB...

              W domu też nie wygląda to lepiej. Przestałam w ogóle czytać; książki, czasopisma - Zwierciadło leży od Świąt w Pl nieruszone, nie mówiąc już o publikacjach.

              Otworzyły mi się oczy, że problem istnieje, kiedy zauważyłam, że wstydzę się przed własną współlokatorką, że znowu siedzę w necie. Automatycznie wstaję od kompa kiedy wraca do domu. Tak jakby mnie ktoś nakrył na czymś złym. Przykre to w sumie bardzo.

              Ufff, no to spowiedź mam za sobą. Chyba po raz pierwszy ubrałam to w słowa.
              • zawsze_zielona Re: Nie jesteś sama :) 04.02.10, 23:58
                Tez pracuje w labie, wiec wiem cos o tych krotkich przerwach. Mysle, ze to
                kompulsywne sprawdzanie stron internetowych to wlasnie efekt tego "nie ma sensu
                niczego teraz zaczynac". Wymyslilam sobie, ze w tych krotkich przerwach bede
                czytac Sciencedaily albo cos w tym stylu. Moja potrzeba zajecia sie "czyms", gdy
                czekam az np. cos sie zwiruje" bedzie zaspokojona i do tego dowiem sie czego
                pozytecznego.
                • kasiamat00 Re: Nie jesteś sama :) 05.02.10, 08:18
                  A nie masz żadnych czasopism w wersji drukowanej? Albo nie możesz tych artykułów
                  z ScienceDaily drukować?

                  Zalety w stosunku do czytania z monitora:
                  - z kartki się lepiej czyta
                  - na kartce można mazać i dopisywać swoje komentarze
                  - nie siedzisz przed komputerem
                  - jest mniejsza szansa, że jeśli to coś ciekawego, to ci potem zginie (tylko
                  trzeba sobie wyrobić odruch - jeśli bez sensu, to wywalić do kosza, jeśli
                  potrzebne/może się przydać - włożyć do segregatora)
                  - konieczność wydrukowania czegoś powoduje, że się jeszcze przez ułamek sekundy
                  zastanowisz, czy na pewno chcesz to przeczytać - i pewnie dzięki temu odpuścisz
                  sobie kilka artykułów, które wcale cię nie interesują, ale akurat się napatoczyły.
                  • daslicht Re: Nie jesteś sama :) 05.02.10, 10:43
                    Z kartki lepiej się czyta? Jak dla kogo ^^
                    Ja wolę czytać z kompa - mam tekst na wprost, mogę sobie dopasować rozmiar i szybciej się przerzuca strony (szybko czytam). No i nie zaleję ekranu herbatą :))))
                    • kasiamat00 Re: Nie jesteś sama :) 05.02.10, 18:37
                      O. Jesteś chyba pierwszą znaną mi osobą, która twierdzi, że woli czytać z
                      monitora niż z kartki (oczywiście mówimy o tekście wydrukowanym normalną
                      czcionką, a nie 5 pt). Czytania ebooków sobie po prostu nie wyobrażam, kilka
                      razy próbowałam i za każdym razem mnie trafiało. Jak mam przeczytać jakiś
                      artykuł czy dokumentację, to też zwykle leci na drukarkę. Inna rzecz, że ja i
                      tak spędzam przed komputerem średnio ponad 10 godzin na dobę, często bliżej 14.

                      A co do zalewania herbatą - zawsze można zalać klawiaturę. Kilka laptopów
                      załatwionych w ten sposób widziałam, mój własny przeżył dwa czy trzy bliskie
                      spotkania z bardzo słodką kawą. Wyszedł z tego bez szwanku, ale najpierw trzeba
                      było go wyłączyć i wysuszyć, a potem przez jakiś czas mozolnie rozklejać
                      klawisze. IMO dużo bardziej uciążliwe niż zalane papiery.
                      • daslicht Re: Nie jesteś sama :) 05.02.10, 18:46
                        Bo ja wsadzam nos w książkę czy gazetę i bolą mnie plecy :)))))
              • daslicht Re: Nie jesteś sama :) 05.02.10, 10:55
                Moja koleżanka na szczęście siedzi tyle co ja, nikt do nikogo nie ma pretensji, mówimy sobie co jakiś czas, że jesteśmy uzależnione :))))

                A przez rok kompa nie miałam i co się stało? Nic się nie stało. Tzn. byłam bardziej oderwana od rzeczywistości. Tak przynajmniej wiem, co się dzieje i moge się z kimś skontaktować w razie potrzeby
            • kasiamat00 Re: Nie jesteś sama :) 05.02.10, 08:10
              Może poczytaj o GTD? Bo podejrzewam, że rozpraszanie u ciebie jest spowodowane
              milionem pomysłów co by można było zrobić i jednocześnie obawą, że jeśli nie
              zrobisz ich natychmiast, to zapomnisz. Żeby nie zapomnieć - zaczynasz je robić,
              a potem wpada kolejny pomysł i zaczynasz robić kolejną rzecz, a potem kolejną, a
              potem ciężko wrócić do tych rozbabranych. Na takie coś GTD pomaga bardzo, choćby
              przez to, że zapisywanie pomysłów powoduje, że o niczym nie zapomnisz, zadania
              rozbijasz na małe kawałki i z założenia zajmujesz się jednym zadaniem
              jednocześnie. Jak wpadniesz na jakiś genialny pomysł - zapisujesz i wracasz do
              niego jak skończysz to, co obecnie robisz.
              • ja_joanna Re: Nie jesteś sama :) 06.02.10, 00:48
                Nie jestem pewna, do kogo się odnosi Twój post, bo w tym widoku
                drzewka niestety kiepsko widać.

                Jeśli do mnie: miałam już kilka podejść do GTD i tym podobnych.
                Przez kilka dni działało, potem przestawało. GTD samo w sobie
                zajmowało mi za dużo czasu. Mam fajny program do spisywania zadań
                (Things na Maka) i miewam okresy, kiedy z niego korzystam, bardzo mi
                pomaga w organizacji projektów. Poza tym korzystam z tzw. "wiszących
                teczek" i to też pomaga w organizacji dokumentów (inspiracja:
                "Simplify your life").

                Ale jednak GTD czy podobne systemy też wymagają sporej dozy
                systematyczności i dyscypliny, a u mnie to tak falami się rozjeżdża
                i przychodzi. :-)
                • kasiamat00 Re: Nie jesteś sama :) 06.02.10, 13:49
                  Thingsy są cuuudne. W całe GTD się nie bawiłam (wiem, bluźnię i w ogóle, ale nie
                  jestem top managerem dostającym 500 maili dziennie), to co u mnie najwięcej dało:

                  - właśnie thingsy, a przede wszystkim kombinacja klawiszy crtl+jabłko+spacja
                  (czy jakoś tak), czyli wyskakiwanie okienka do wpisywania rzeczy do inboxa -
                  powoduje, że zapisywanie pomysłów jest naprawdę bezbolesne i nierozpraszające

                  - lista "waiting for" czyli rzeczy, na które czekam od innych

                  - no i oczywiście kalendarz i przypominajki o wszystkim - spotkaniach,
                  comiesięcznych/cotygodniowych obowiązkach (typu wysłanie jakiegoś raportu),
                  rzeczach do zrobienia za jakiś czas itp.
                  • ja_joanna Things / Mac 06.02.10, 18:57
                    No właśnie Things są cudne. I jak mówię, mam okresy, że używam na
                    bieżąco i regularnie, ale bywa, że w ogóle.

                    Kalendarz używam papierowy i nie potrafię się przestawić na
                    elektroniczny, wiele razy próbowałam, ale ja po prostu lubię mieć
                    kalendarz na papierze. I tu akurat mam już swoje metody wypracowane
                    i nie zapominam :)
    • jud.yta Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 09:21
      Nauczyłam się wyłączac kompa, jak się pół roku temu przeprowadzałam
      i nie miałam czasu na internet, siła wyższa, a potem na nowym
      miejscu nie miałam jeszcze internetu. Potem jeszcze musiałam jakoś
      ogarnąć i rozpakować kartony, a że było lato, to jeszcze leżałam
      sobie na słoneczku na leżaczku, i jakoś ta obsesja sama przeszła :).
      Teraz owszem uwielbiam internet, jest to moja prawie jedyna łączność
      ze światem, ale umiem wyłączyć kompa i zająć się czym innym, np.
      sprzątaniem (ble!).
    • madzioreck Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 12:58
      Jakiś czas temu też zastanawiałam się, czy i mnie to nie dotyczy, ale
      stwierdziłam, że owszem, uzależniona jestem, ale nie od netu samego w sobie,
      tylko od Was, drogie koleżanki ;) Internet mam od 13 lat, i zawsze zastanawiałam
      się, co ludzi tak w tym necie kręci. Dopóki, rzecz jasna, nie znalazłam Lobby
      Biuściastych. Wcześniej komputer był kolejnym meblem do odkurzania, albo
      zastępował sprzęt grający, kiedy w wieży zacinał się odtwarzacz CD ;) Gdyby nie
      nasze stanikowe sprawy i Stoff, nie miałabym za bardzo po co siedzieć w tym
      necie okazjonalnie zaglądam na inne fora, głównie WDPD i emama, czasem jakieś
      inne, ale kompa włączam po to, żeby się dowiedzieć, co "u nas". I nie odciąga
      mnie to od czytania książek czy innych zajęć, które są do zrobienia, choć
      rzeczywiście sporo czasu schodzi mi w necie.
      • moniach_1 Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 15:32
        Nie wiem, czy jestem uzależniona. Ale mam bardzo, bardzo głupią rzecz na stronie
        startowej. Otóż - iGoogle. Od razu, jak mam zrobić coś rozsądnego, wchodzę do
        internetu i _muszę_ sprawdzić maila i google readera. Na google readerze mam
        subskrypcję absolutnie wszystkiego, blogów lobbowych, mojego rozmiaru na
        allegro, innych blogów, krytyki politycznej, wszystkiego. I to jest razem
        dziennie plus minus 40, 50 niusów. Potem balkonetka, stanikomania, lobby duże,
        małe, offtopy, facebook (pół biedy, że grono sobie odpuściłam). I teraz pytanie:
        po co ja właściwie weszłam do internetu? Nigdy nie pamiętam. Wyłączam,
        przypominam sobie, wchodzę do internetu i... Znów to samo, ale krócej, bo mniej
        rzeczy doszło. Była to opowieść z cyklu: wydajność pracy.
        Jestem z siebie dumna że:
        - nie gram w gry na facebooku (już sobie wyobrażam to zbieranie plonów o 5 nad
        ranem w farmville, brrr... A znam takich ludzi, wstają, zbierają truskawki i idą
        spać dalej :/)
        - nie gram w WoW i inne takie. Ale tutaj to wiem że jestem strasznie podatna i
        stałabym się kompletnym no-lifem, zresztą nie mam na to kasy

        btw ostatnio w uzależnieniu od internetu pomaga mi... uzależnienie od Dragon Age :/
        • jud.yta Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 17:15
          moniach_1 napisała:


          > Jestem z siebie dumna że:
          > - nie gram w gry na facebooku (już sobie wyobrażam to zbieranie
          plonów o 5 nad
          > ranem w farmville, brrr... A znam takich ludzi, wstają, zbierają
          truskawki i id
          > ą
          > spać dalej :/)
          > - nie gram w WoW i inne takie. Ale tutaj to wiem że jestem
          strasznie podatna i
          > stałabym się kompletnym no-lifem, zresztą nie mam na to kasy
          >
          > btw ostatnio w uzależnieniu od internetu pomaga mi... uzależnienie
          od Dragon Ag
          > e :/

          Mój brat grał własnie w tego typu gierkę, tez wstawał w nocy, bo go
          ktoś miał napasc, budzik sobie nastawiał o różnych porach nocnych.
          Nigdzie nie chodził, bo musiał być dostępny o określonej godzinie,
          no chyba, że ktoś miał internet, to wtedy przemieścił swoje 4 litery
          przed inny komp. Jak jeździł samochodem, to miał laptopa na
          siedzeniu i w czasie jazdy ustawiał sobie jakieś bitwy.
          Wytrzymał parę miesięcy, a później oddał dobrze prosperujące konto
          komus innemu, i wtedy brat wrócił do żywych.
          Dopiero jak się pozbył tego konta, to sam sie sobie dziwił, że tak
          się wkręcił, ale zrozumiał jak wyszedł z tego.
          • moniach_1 Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 18:48
            Większość graczy w World of Warcraft wpada w coś takiego, dlatego lepiej nie
            zaczynać. Dragon Age jest normalną grą, ktorej podstawową zaletą jest to, że
            _ma_koniec_. I po jednym, dwóch przejściach całej gry po prostu się nudzi.
            Problem z grami internetowymi tkwi w tym, że one się nie kończą, twoja postać
            ciągle się rozwija, ciągle coś nowego się wydarza.
            • tfu.tfu Re: Uzależnienie od sieci 04.02.10, 00:15
              wolę diaboła i onlajn tylko z kumplami, kumple w moim wieku, nieczęsto dostępni,
              ergo nie ma bólu ;)
        • fanka_tomcia Re: Uzależnienie od sieci 04.02.10, 00:16
          e w Farmville to dość szybko otrzymuje się możliwość sadzenia roślin
          dojrzewających 8h, 1 dzień, 2 dni. warto też wiedzieć, że ma się czas na
          zebranie równy czasowi dojrzewania. jak na razie najdłuższy czas to 4 dni (czyli
          8), może na wyższych levelach jest więcej dni. w każdym razie tu nastawisz
          arbuzy i masz tydzień z głowy, bo jak nie wydoisz krów czy nie zbierzesz jabłek
          to nic nie tracisz ;)
          gorsze są gry typu Plemiona - rzeczywiście zdarzyło mi się na początku ze 2 razy
          nastawić budzik, żeby zdążyć przed jakimś tam atakiem ;) potem wyluzowałam,
          tylko tu jest problem, bo ktoś może poprosić o wsparcie, idzie na ciebie atak, a
          jak nie wejdziesz to nie wiesz. niby można dać zastępstwo, ale czasem ta osoba
          daje ciała :/ dałam zastępstwo jednemu z władz plemienia, tydzień później
          wchodzę, a on go nie przyjął!!!!!!!!!!
          a tu już ludzie mogą mieć do ciebie pretensje, że olewasz, że przez ciebie
          plemię jest osłabione. w sumie ja obecnie mam na tyle wyrobioną pozycję i opinię
          ;) że jak mnie nie ma nawet 3-4 dni, to nikt mi nie suszy głowy, ale zawsze może
          się zmienić układ sił...
          no i cóż 300 wiosek to nie 20 ;))) a jak nie ma się konta premium, to jeszcze
          gorzej :P
          • moniach_1 Re: Uzależnienie od sieci 04.02.10, 14:07
            Właśnie żeby tego wszystkiego uniknąć dałam sobie od razu stanowczego bana na
            gry na Facebooku. A to co piszesz tylko potwierdza, że to była dobra decyzja :)
    • kotwtrampkach Re: Uzależnienie od sieci 03.02.10, 23:36
      w isnstytucjach związanych z leczeniem uzależnień od pewnego czasu mówi się o
      tzw HARM REDUCTION zamiast całkowitej abstynencji.
      można to oczywiście sprowadzić do leczenia substytucyjnego (czyli podawania
      środków zastępczych), ale to też tworzenie/wzmacnianie umiejętności samokontroli
      związanej z zauważeniem szkód, które powoduje uzależnienie.
      Tzn Jakie szkody w Twoim zyciu powoduje Twój nałóg?

      (no i do tego miejsca wszystko jest ok, ale moje doświadczenie zawodowe
      podpowiada, ze uzależniony w tym momencie skłamie i oszuka sprytnie - głównie
      siebie - tak to działa niestety.. Więc metoda dobra, ale tylko w towarzystwie
      odpowiednim :-) albo dla nie-uzależnionych)
    • slotna Re: Uzależnienie od sieci 04.02.10, 14:19
      Zastanawialam sie nad tym wielokrotnie i do tej pory nie wiem, przeszkadza, czy nie. Prace mam nieabsorbujaca po godzinach, dzieci nie mam, zwierzetami sie zajmuje kto inny, ja mam glupie chomiczki, ktorym wystarczy poswiecic minute na dwa dni. Do mojego pokoju nikt poza mna nie wchodzi, zreszta i tak tylko tam spie, wiec moge miec syf dowolny. Obowiazki domowe odwalam bez wiekszego problemu. Ale: niemal nie czytam, przynajmniej w porownaniu z tym co kiedys (to mnie chyba najbardziej boli), denerwuje sie, kiedy nie mam dostepu do netu poza praca, siadaja mi oczy oraz potrafie nie wychodzic z domu przez 2-3 dni, caly czas siedzac murem przed laptopem. Filmy ogladam, a jakze - na komputerze. Mam opisane przez was objawy (otwieranie pieciuset stron naraz, irytacja, gdy za dlugo sie laduje albo wiesza - heh, gdzie te czasy wdzwaniania sie przez tepse ;)), ale mam tez inny problem z odcieciem. Co prawda internet nie jest mi potrzebny do pracy czy innych zyciowych spraw (tyle co konto bankowe i zakupy na allegro), ale w ten sposob kontaktuje sie z partnerem, bo zwiazek mam na oszalamiajaca odleglosc. I co z tym fantem zrobic? Szlag mnie jasny trafia, gdy nie moge sprawdzic, co napisal, wysylam wtedy smsy na potege, a to drogie, cholera.
    • sbarazzina Rescue Time 04.02.10, 17:42
      Słyszałyście o takim programie, a może same korzystacie?

      Przed chwilą przeczytałam o nim, przeglądając różne blogi finansowe.

      www.rentier-blog.pl/uratuj-czas-z-rescuetime/
    • tfu.tfu jestem ćpunem 05.02.10, 19:14
      internetowo-papierosowym :)
      przyznaję się bez bicia ;)
      a poważnie to ja chyba nie chcę się odzwyczajać...
    • ja_joanna No i jak, zawsze_zielona? Ja też... 08.02.10, 22:15
      No więc mnie chyba trochę zaraziłaś. Ustawiłam sobie ograniczenie na
      routerze u mnie w domu, kilka stron mam kilka przerw w ciągu dnia,
      potrzebuję tego, inaczej się denerwuję, szczególnie jeśli chodzi o
      moje własne forum, gdzie po prostu zawsze jest coś do roboty. Ale
      posuwam się do przodu, pracuję, udaje mi się zrobić różne rzeczy,
      które długo czekały. Ale nałóg to jest nałóg, czasem szukam sobie
      innych stron...

      Ale jest lepiej. Choć jeszcze ciągle nie wiem, jak zdążę na egzamin
      w przyszłym tygodniu...

      A jak Tobie idzie?
      Zaglądasz tu w ogóle jeszcze?... :-)
      • zawsze_zielona Re: No i jak, zawsze_zielona? Ja też... 09.02.10, 17:20
        Zagladam, ale tylko z domu i tylko wieczorem. W domu zas komputer stoi zaraz obok stosu ksiazek do przeczytania, i jak na razie slowo drukowane u mnie wygrywa. Przyznam, ze cieszy mnie to niezmiernie.

        Od kiedy zablokowalam gazete w pracy, mam sporo wiecej czasu w pracy;)
        Chyba powoli odzyskuje kontrole nad siecia i czasem w ogole.
        Staram sie nie szukac nowych stron, ale oczywiscie mnie ciagnie. Odkrylam tez swietny organizator on-line:
        www.toodledo.com/index.php?f=1
        Zaczelam zapisywac doslownie wszystko- rozbijam duze zadania na male podzadania. Lista jest okropnie dluga... ale to tez motywuje do pracy
        Gdy mam kilka minut i potrzebuje odsapnac, gram w to:
        flashfabrica.com/f_learning/brain/e_brain.html
        Acha, mysle ze blokada na forum w pracy pozostanie tam na zawsze. Po co kusic los? ;)

        Trzymam kciuki za Ciebie.
      • sbarazzina Re: No i jak, zawsze_zielona? Ja też... 09.02.10, 21:53
        W pracy zablokowałam zupełnie balkonetkę i facebooka. Na wszystkie fora gazetowe
        dałam ograniczenie 30 min. W domu na fora gazetowe i balko 40 min dziennie i 30
        min na facebooka i goldenline.

        Trochę pomaga, zwłaszcza w pracy. W domu tak jak Ty, po prostu siedzę na innych
        stronach. Aktualnie szukam nart dla siebie, więc to jest morze informacji... Ale
        pocieszam się, że jak je już kupię, to może będzie lepiej. Idę prasować ;)


        ---
        tnij.org/moje_staniki_na_sprzedaz
        ..::.kontakt na gazetowego.::..
    • heliamphora Uzależnienie było blisko... 08.02.10, 23:21
      ...i w zasadzie to wciąż muszę uważać, żeby nie przegiąć, ale u mnie sprawdziły
      się następujące rzeczy:

      1. Wykasowanie wszelkich komunikatorów typu GG. Wystarczy telefon i mail,
      naprawdę. Zostawiłam sobie Skype, gdzie mam 3 kontakty, ale z nimi się
      specjalnie mailowo/smsowo umawiam na rozmowę. Nie ma czegoś takiego, że
      komunikator się automatycznie włącza razem z komputerem, a ja z kimś klikam, "bo
      się odezwał", a odezwał się, bo "nie miał co robić".

      2. Wykasowanie się z, niestety, większości portali społecznościowych i forów. U
      mnie przesadne siedzenie w internecie miało charakter społeczny, więc jedynym
      sposobem było przeniesienie i ograniczenie wartościowych kontaktów "do reala", a
      z części znajomości czysto wirtualnych po prostu zrezygnowałam.

      3. Pogodzenie się z faktem, że nie da się śledzić wszystkich ciekawych stron,
      forów, blogów, wątków... Że trzeba bardzo, ale to bardzo selekcjonować, bo nie
      starczy życia.
    • brykanty Blokada czasowa - Opera 09.02.10, 20:14
      Pisałyście, że macie sposób na Firefoksa i IE, żeby sobie porobić czasowe blokady. Ja niestety też marnuję czas, snując się po różnych forach, zamiast skupić się na pracy. Internet niestety jest mi w pracy potrzebny, nie mogę się odłączyć całkiem od sieci.
      Ja używam Opery, czy znacie jakiś myk, jak to w niej zablokować?
      • ja_joanna Zewnętrzne programy do blokowania - dla rodziców 09.02.10, 21:08
        Tego nie robisz w samej przeglądarce, ale w zewnętrznych programach.
        Niestety nie pomogę, bo sama żadnych nie używam. Ale ogólnie to
        trzeba szukać w Google czegoś w temacie blokady dla dzieci (tak jak
        to rodzice dzieciom blokują jakieś strony, albo że mogą wchodzić
        tylko na niektóre).
        • brykanty Re: Zewnętrzne programy do blokowania - dla rodzi 09.02.10, 21:19
          No nic, na czas pracy postaram się używać tylko FF, z włączonym LeechBlockiem, może to pomoże mi trochę się zdyscyplinować. Tam jest fajna opcja, odsyła mnie do słownika ortograficznego PWN, kiedy usiłuję z nawyku wejść na Offtopy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka