elrosa
19.07.10, 19:00
Sprawa wprawdzie okołostanikowa, ale pasuje raczej tutaj.
Niedawno kupiłam w sklepie internetowym górę od kostiumu. Nie
pasowała na mnie, więc - jak to już nie raz bywało - postanowiłam
odesłać. Tak, jak zawsze, zapakowałam biustonosz z powrotem w
oryginalną, bąbelkową kopertę, na papierowej kopercie napisałam adres
odbiorcy, do środka wrzuciłam formularz zwrotu z paragonem i
opakowany biustonosz.
Dotrzeć dotarło, ale... bez formularza i paragonu (były spięte
razem). Jestem stuprocentowo pewna, że formularz wrzucałam do środka
(dzięki okolicznościom towarzyszącym - przy pakowaniu kłóciłam się z
mamą, która uważała, że formularz lepiej zapakować razem z
biustonoszem, uparłam się, że w ten sposób wysłałam już niejedną
przesyłkę i zawsze było OK - durna gropa, durna!). O stanie przesyłki
nic nie wiem, wysłałam maila do sprzedającej, ale jeszcze nie
dostałam odpowiedzi. Wprawdzie wydaje mi się mało prawdopodobne, żeby
złożona na pół kartka A4 mogła wypaść z koperty, ale krążą legendy o
tym, jak poczta traktuje przesyłki...
Moje pytanie, w każdym bądź razie, brzmi - co teraz? Jeśli formularz
z paragonem został zgubiony przez pocztę, to szanse na jego
odzyskanie są raczej zerowe. Sytuacja jest mało fajna - sprzedająca
chciałaby dostać paragon, ja chciałabym dostać zwrot pieniędzy, jedno
do drugiego potrzebne. Gdyby chociaż zginęła cała przesyłka...
wysyłałam ją poleconym i pewnie by się odnalazła ;), w takiej
sytuacji kompletnie nie mam pojęcia, co zrobić.
I jeszcze dobija mnie własna matka, która pyta co pięć minut, czy
dostałam pieniądze z powrotem i na odpowiedź odmowną autorytatywnie
stwierdza, że ich już nie zobaczę.
_______________
*LTW - Lobbystki To Wiedzą ;)