Dodaj do ulubionych

Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe?

03.08.10, 22:02
Mam focha. Wróciłam właśnie z decathlonu i jestem naprawdę wkurzona. Czy macie
może pomysł dlaczego ten sam model butów, o podobnej cenie wyjściowej jest
przeceniany o stówę mniej w wersji dla kobiet?
Ogółem ciuchy biegowe są droższe, o co chodzi? Mało jest dla kobiet ciuchów
praktycznych w rozsądnych cenach, nawet w outletach są niżej przeceniane :(
Słabo to motywuje, jeżeli ktoś chce zacząć uprawiać jakikolwiek sport, a jak
ktoś uprawia to jest przyczyną frustracji. No i co my mamy innego niż faceci,
żeby musieć więcej płacić?! Wr.
Obserwuj wątek
    • paulinago I jeszcze 03.08.10, 22:21
      Żeby tego wszystkiego było mało obok mnie dwie dresice wybierały buty dla
      siebie. I jedna drugiej pokazuje te moje wymarzone, przecenione za 260pln
      pytając czy chce przymierzyć, na co druga odpowiada, że bez sensu. Bo za tanie.
      Po czym wybiera droższe buty o wiele słabszej marki.
      • mania_aniam Re: I jeszcze 03.08.10, 22:28
        Tez to zauwazylam:/ (znacz nie problem dresic, a problem cen;) ) w zimie kupilam
        polar dla mezczyzn S wersja slim (wypadal jak kobiece L), bo byl tanszy o 25zl
        od kobiecego tej samej firmy, a talii znowu tak na nartach nie potrzebuje.
        • paulinago Re: I jeszcze 04.08.10, 07:56
          mania_aniam napisała:

          > Tez to zauwazylam:/ (znacz nie problem dresic, a problem cen;) ) w zimie kupila
          > m
          > polar dla mezczyzn S wersja slim (wypadal jak kobiece L), bo byl tanszy o 25zl
          > od kobiecego tej samej firmy, a talii znowu tak na nartach nie potrzebuje.
          >

          Ja kupuję czasem ciuchy dziecięce :) Jak się znajdzie jakieś duże L.
    • pierwszalitera Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 03.08.10, 22:52
      To jest taki gospodarczy paradokson, udowadniający, że duży popyt nie zapewnia wcale niskich cen, a wręcz przeciwnie winduje je w górę. Mężczyźni kupują mniej odzieży, dlatego ich rzeczy są generalnie tańsze, natomiast kobiety kupują więcej, dlatego gotowe są (według producentów) płacić wyższą cenę. Tak jest w niskim i wysokim segmencie. Za 10 gram modnej, dyzajnerskiej sukienki na ramiączkach można dostać kaszmirowy męski garnitur z gwarancją na wieczność włącznie ze jedwabnym krawaten. Mężczyzna, to taka handlowa święta krowa, być może przemysł martwi się, ża gdyby ceny męskie dopasować do damskich, to faceci już nic by nowego nie kupowali. ;-)
      • paulinago Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 08:08
        pierwszalitera napisała:

        Mężczyźni kupują mnie
        > j odzieży, dlatego ich rzeczy są generalnie tańsze, natomiast kobiety kupują wi
        > ęcej, dlatego gotowe są (według producentów) płacić wyższą cenę.

        No i właśnie tu nie mam pewności. Jeżeli chodzi o buty do biegania przynajmniej.
        Zakładając, że w biegach ulicznych startuje max. 20% kobiet, to wydaje mi się,
        że faceci kupują jednak butów biegowych więcej - bo w ogóle częściej biegają. W
        większości znanych mi sklepów sprzedawanych jest też więcej modeli
        przeznaczonych dla mężczyzn. Przypuszczam więc, że generalnie sprzedaje się
        więcej butów męskich. Może to jest tak, że skoro sprowadzają więcej, to więcej
        im zostaje i bardziej przeceniają? Bez sensu :(

        Jeżeli chodzi o odzież to zapewne masz rację i tu zapewne musimy podziękować
        wszystkim regularnym dresiarom, kupującym niedzielne kreacje. Swoją drogą jest
        to smutne, że sprzedaje się więcej ubrań pseudowyjściowych, niż takich stricte
        do uprawiania sportów.
        • pierwszalitera Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 12:33
          paulinago napisała:

          > Jeżeli chodzi o odzież to zapewne masz rację i tu zapewne musimy podziękować
          > wszystkim regularnym dresiarom, kupującym niedzielne kreacje. Swoją drogą jest
          > to smutne, że sprzedaje się więcej ubrań pseudowyjściowych, niż takich stricte
          > do uprawiania sportów.

          Termin dresiara jest mi osobiście trochę niejasny, bo od wielu lat nie żyję w Polsce. Zjawisko cenowego braku równowagi występuje jednak w całej Europie, więc musi mieć przycznę w zachowaniach konsumenckich wszystkich kobiet. Ja dresiarą nie jestem (chyba?), kupuję częściej od mojego faceta i nie deceduję się zawsze na najtańszy produkt, chociażby w oczach mniej zamożnej kobiety ten tańszy niczym się różnił. Istnieją bowiem jeszcze inne kryteria oprócz ceny, a o to, co ładne, a co mniej, można się też sprzeczać.
          • paulinago Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 14:11
            pierwszalitera napisała:

            >
            > Termin dresiara jest mi osobiście trochę niejasny, bo od wielu lat nie żyję w P
            > olsce.

            Hmm, jak się bardziej zastanowię, to myślę sobie, że to jest w ogóle nieistotne.
            Jestem trochę uprzedzona w związku z tym co się dzieje w moim ulubionym
            outlecie. Chyba ogólnie nie mam nic do dresiar.
            Zjawisko cenowego braku równowagi występuje jednak w całej Europie, więc
            > musi mieć przycznę w zachowaniach konsumenckich wszystkich kobiet. Ja dresiarą
            > nie jestem (chyba?), kupuję częściej od mojego faceta i nie deceduję się zawsz
            > e na najtańszy produkt, chociażby w oczach mniej zamożnej kobiety ten tańszy ni
            > czym się różnił. Istnieją bowiem jeszcze inne kryteria oprócz ceny, a o to, co
            > ładne, a co mniej, można się też sprzeczać.

            Mi wyłącznie o kryteria chodzi. Ten sam model butów asicsa dla pronatorów, z
            tymi samymi systemami, ten sam rok produkcji jest przeceniany o 110pln mniej dla
            kobiet, niż dla mężczyzn. Cena wyjściowa ta sama niezależni od płci. W innych
            markach i produktach podobnie. Tego nie rozumiem.
    • turzyca Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 03.08.10, 23:22
      Moim zdaniem to kolejny skutek uboczny patriarchatu. Bo kobieta ma ladnie
      wygladac, wiec jej na tym zalezy. No to jak jej na tym zalezy, a jemu nie, to
      kto zaplaci wiecej kasy?

      I wlasnie dlatego, ze patriarchat wylazi w kazdym najmniejszym zakresie naszego
      zycia, robiac nam wbrew, jestem feministka.
      • paulinago Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 08:18
        turzyca napisała:

        > Moim zdaniem to kolejny skutek uboczny patriarchatu. Bo kobieta ma ladnie
        > wygladac, wiec jej na tym zalezy. No to jak jej na tym zalezy, a jemu nie, to
        > kto zaplaci wiecej kasy?

        No niestety na pewno tak jest. To się nawet przenosi tam, gdzie w sumie nie ma
        to sensu, czyli na te nieszczęsne buty. Nie bardzo rozumiem jak buty do biegania
        można rozpatrywać w kategoriach estetycznych. Cena jest tam raczej zależna od
        tego co te buty robią (no i oczywiście trochę od marki i świeżości kolekcji). No
        i od ogólnie pojętego bajeru:)
        Mi się zawsze wydawało, że faceci są bardziej łakomi na ficzery. Zresztą mnogość
        zabawek dla większych chłopców, chyba też o tym świadczy.
        >
        > I wlasnie dlatego, ze patriarchat wylazi w kazdym najmniejszym zakresie naszego
        > zycia, robiac nam wbrew, jestem feministka.

        www.youtube.com/watch?v=4Fd8_gojNXc
        Też się na to nie godzę.
        • pierwszalitera Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 12:45
          paulinago napisała:

          Nie bardzo rozumiem jak buty do biegani
          > a
          > można rozpatrywać w kategoriach estetycznych. Cena jest tam raczej zależna od
          > tego co te buty robią (no i oczywiście trochę od marki i świeżości kolekcji). N
          > o
          > i od ogólnie pojętego bajeru:)


          Jej, naprawdę to takie niezrozumiałe? Mnie takie rzeczy są bardzo ważne. Raczej nie kupię takich typowych do biegania w specjalistycznym sklepie, bo nie biegam, ale często buty, które wyglądają jak takie do biegania, są tylko butami w stylu sportowym i wiele kobiet nosi je w innych celach. Tak jak ja, potrzebuję na codzień wygodnych butów do chodzenia i lubię jak pasują mi do reszty stroju. Byle co składało się ze sobą w komuniźmie. ;-) I nieprawda, cena nie jest zawsze zależna od tego, co buty potrafią. To takie, nie gniewaj się, naiwne myślenie, że cena jest tylko wypadkową realnej jakości. Czasem nawet jeden modny, sezonowy kolor w danej kolekcji jest droższy od innych, a chodzi o identyczne buty.
          • paulinago Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 14:24
            pierwszalitera napisała:

            >
            > Jej, naprawdę to takie niezrozumiałe? Mnie takie rzeczy są bardzo ważne. Raczej
            > nie kupię takich typowych do biegania w specjalistycznym sklepie, bo nie biega
            > m, ale często buty, które wyglądają jak takie do biegania, są tylko butami w st
            > ylu sportowym i wiele kobiet nosi je w innych celach.

            Ale mi właśnie o te specjalistyczne chodzi. A one wszystkie wyglądają podobnie.

            To takie, nie gniewaj się, naiwne myślenie
            > , że cena jest tylko wypadkową realnej jakości. Czasem nawet jeden modny, sezon
            > owy kolor w danej kolekcji jest droższy od innych, a chodzi o identyczne buty.
            >

            W butach do biegania trochę to inaczej działa. Buty do biegania tracą na jakości
            nawet jak stoją w sklepie. Jeżeli w ogóle zakładasz, że but do biegania jest
            jakoś specjalnie policzony ze względu na krok biegowy i cel przeznaczenia.
            Wiadomo też, że co roku producenci "wymyślają buty na nowo", rozsądek w
            kompromisie ceny do jakości jest zawsze wskazany. Więc tu świeżość kolekcji to
            nie jest jedynie "lans faktor".
      • ko_kartka Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 08:51
        > I wlasnie dlatego, ze patriarchat wylazi w kazdym najmniejszym zakresie naszego
        > zycia, robiac nam wbrew, jestem feministka.

        A podobno kiedyś to dziedzice wsie zastawiali, żeby się modnie odziać u krawca w
        kamizele, fulary i buty z cholewami...? Suknie chyba nie generowały takich
        kosztów (co innego biżuteria, ale tę też kupowali mężczyźni).

        Ja bym nie nadrabiała ideologii do zwykłego gospodarczego mechanizmu.
        • thorrey Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 10:04

          ko_kartka napisała:
          > A podobno kiedyś to dziedzice wsie zastawiali, żeby się modnie
          > odziać u krawca w kamizele, fulary i buty z cholewami...? Suknie
          > chyba nie generowały takich
          > kosztów (co innego biżuteria, ale tę też kupowali mężczyźni).
          >
          > Ja bym nie nadrabiała ideologii do zwykłego gospodarczego
          mechanizmu.

          Ha ha. "Dziedzce" zastawiali wsie, bo "dziedziczek" które całkowicie
          dysponowały swoim majątkiem i mogły je do woli zastawiać było jak na
          lekarstwo. Z resztą, panowie zastawiali wsie by tracić fortuny w
          Monte Carlo a nie na modne ciuchy.

          Nota bene - Polska była zdaje się chlubnym wyjątkiem w
          ogólnoeuropejskim prawie, które stanowiło do całkiem niedawna,że
          kobieta (zwłaszcza zamężna) nie mogła dowolnie dysponować swoim
          majątkiem. W Polsce wdowy właśnie ponoć mogły i majątek taki nie był
          objęty kuratelą krewnych płci męskiej. Tak ggdzieś słyszałam, bo nie
          moja specjalność.
    • error_05 Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 11:42
      ponieważ producenci traktują kobiety jak idiotki i niestety mają w
      większości przypadków rację.
      • sbarazzina Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 12:21
        error_05 napisała:

        > ponieważ producenci traktują kobiety jak idiotki i niestety mają w
        > większości przypadków rację.

        Tak?? A to niby dlaczego maja racje traktujac kobiety jak idiotki?
        I w ilu przypadkach na ile maja ta racje?
        • error_05 Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 13:27
          tak myślę.
          To kobiety kupują po 100 par butów. Po co? nie wiem.
          To nic że nie są warte nawet 1/10 swojej ceny.

          Znam wiele kobiet które kupują masę niepotrzebnych rzeczy nie
          zważając całkowicie na ich cenę.

          Faceci z reguły jeśli wydają na coś duże pieniądze to starają się żeby rzecz była dobrej jakości i warta swojej ceny.

          Jeśli producent szyje spódnicę bazarowej jakości i chce za nią 120 zł
          to uważam że traktuje mnie jak idiotkę.
          • palacsinta Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 15:16
            error_05 napisała:

            > Faceci z reguły jeśli wydają na coś duże pieniądze to starają się żeby rzecz by
            > ła dobrej jakości i warta swojej ceny.
            >

            Np. na lustrzankę z zestawem hiperduperobiektywów, przy pomocy której
            fotografują później w trybie auto małżonkę jedzącą kotleta...
            • sarahdonnel Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 15:36
              palacsinta napisała:

              > error_05 napisała:
              >
              > > Faceci z reguły jeśli wydają na coś duże pieniądze to starają się żeby rz
              > ecz by
              > > ła dobrej jakości i warta swojej ceny.
              > >
              >
              > Np. na lustrzankę z zestawem hiperduperobiektywów, przy pomocy której
              > fotografują później w trybie auto małżonkę jedzącą kotleta...

              Och, kryterium 'na wszelki wypadek' lub 'to się jeszcze może kiedyś przydać'.
              Szczególnie pożądane w sytuacji, kiedy w sklepach jest zatrzęsienie różnego
              ustrojstwa.

              Na niedotykanie swojego lusterka (analog, żeby nie było, więc pranie głupot na
              'materiale specjalnym' kosztuje) przez mojego nieślubnego (który lubi wszystkie
              elektroniczne gadżety) mam jeden sposób - ustawiony pełen manual (trzeba
              wiedzieć, jak go przestawić, nie jednym guzikiem ;), i zapasową 'kieszonkową'
              cyfrówkę w kieszeni torby.

              Teraz do domu przyjechała nowa komórka 'ze wszystkim' (taki kombajn z rysikiem i
              dotykowym ekranem). Po pół godzinie zabawy okazało się, że moja roczna ma to
              samo (może poza tym rysikiem i dotykowym ekranem), tylko upakowane w
              zgrabniutką, klasyczną obudowę. Ale w sumie wyszło na moje, bo stara miała lat
              5, baterię na pół dnia, a stawka była pomiędzy 'kombajnem', a gadżeciarskim
              odtwarzaczem mp3. Ten uznałam już za totalnie niepotrzebny, a droższy ;).
            • madzi1 Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 05.08.10, 12:50
              Hahaha dokładnie tak jest ;)
          • sarahdonnel Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 04.08.10, 15:22
            error_05 napisała:

            > tak myślę.
            > To kobiety kupują po 100 par butów. Po co? nie wiem.
            > To nic że nie są warte nawet 1/10 swojej ceny.
            Zapraszam na obuwnicze zakupy ze mną... Jeżeli nie mam zamiaru kupić sobie butów
            'dla zabawy na miesiąc', bo są śmieszne i kosztują 10 eur w śmiećoutlecie (w
            odróżnieniu od zwykłych outletów), to nie kupię. A buty i torebki lubię, i to
            bardzo, naliczysz ponad 30 par na bieżąco. Tylko mają spełniać bardzo ostre
            kryteria - komfortu, jakości i ceny (stąd buty 'inwestycyjne' kupuję w dwóch
            polskich firmach, a sezonowe - w miejscowym odpowiedniku Deichmanna).

            Podsumowując - pudło!
            >
            > Znam wiele kobiet które kupują masę niepotrzebnych rzeczy nie
            > zważając całkowicie na ich cenę.
            >
            > Faceci z reguły jeśli wydają na coś duże pieniądze to starają się żeby rzecz by
            > ła dobrej jakości i warta swojej ceny.

            Scenka ze sklepu, gdzie kupuje się rzeczy 'za cenę powyżej 25 eur' (mimo
            wszystko jest to outlet, tym razem nie śmieciowy, ale ciuchy są dość fajne i
            wreszcie niezłej jakości, raczej krawieckie niż sieciówkowe).
            Mój partner przynosi mi 5 marynarek, które się mu podobają (coś takiego, co
            zakłada raz na miesiąc na 2 godziny, więc po prostu zakup 'na wszelki wypadek'):
            po kolei mierzy, dopasowujemy rozmiar każdej z nich. A potem...
            JA rzucam się na metki ze składami, na szwy przy podszewkach, przeszycia guzików
            i podobne 'szczegóły'. Ku jego rozpaczy, odwieszam wszystkie 'ładne' poliestry,
            a wyławiam: letnie lniane, klasyczne wełenki, i jeszcze raz to mierzymy. Jak za
            do 25 eur można kupić dwie (bo czasem potrafią byc przecenione do 7 - 10 eur za
            sztukę), to czasem kupimy takiego szmatławca 'na pocieszenie', obok tej
            'krawieckiej'.
            Doszło
            do tego, że jak mój chłop upatrzy sobie jakiś ciuchowy gadżet, to wymyka się z
            domu, żeby go kupić. A potem ja i tak się do tego dorywam, robię przegląd godny
            T&S i stwierdzam 'Wymień na coś innego, bo jak teraz jest 'trochę nie teges', to
            założysz raz, i rzucisz w kąt, jak "Buty X."'
            >
            > Jeśli producent szyje spódnicę bazarowej jakości i chce za nią 120 zł
            > to uważam że traktuje mnie jak idiotkę.
            Dlatego ciuchy z sieciówek kupuję wyłącznie w outletach i lumpeksach,
            ewentualnie na wyprzedażach sezonowych. Na bazarkach za to (przynajmniej w
            Warszawie) bywają tajemnicze budki, w których można kupić ubrania 'krawieckie'
            za ceny bazarowe.

            "Buty X" stały się u nas w domu straszydłem na impulsywne zakupy. Otóż ja lubię
            buty 'widoczne' (tak, nosiło mi się czerwone kozaki na wysokim słupku, o ile
            były wygodne) i będące 'centralnym punktem' całego stroju. Mój partner raz mi
            pozazdrościł, i kupił traktory Timberlanda z żółtego zamszu w drobne czarne
            ciapki, ale, że akurat nie było rozmiaru (przecena, chociaż i tak można by za to
            kupić dwa - trzy nieprzecenione staniki i majtki do kompletu ;) o pół czy
            rozmiar większe. Skrzywiłam się i stwierdziłam 'nie w Twoim stylu, nie będziesz
            umiał nosić takich butów, zamieniaj na coś bardziej neutralnego, i koniecznie
            dopasuj rozmiar'. Buty (same z siebie naprawdę designersko fajne i nieźle
            zrobione) od dwóch lat grzecznie stoją przekładane z jednego kąta szafy w drugi.

            Czyli drugi raz pudło! ;)

            Impulsywnie, to ja mogę sobie pójść kupić pudełko czekoladek albo lody. Jak moja
            sytuacja finansowa była lepsza, to też rzadko zdarzało mi się kupić drogi
            gadżet, bo tak. Częściej za to widuję chłopów ostrzących sobie zęby na dziesiąty
            komplet kluczy francuskich, bo ten akurat ma jeden w dodatkowym rozmiarze,
            którego nie mam, a może się przydać, czy poliestrową koszulę, chociaż obok leży
            kosz z bawełnianymi (lepszej jakości i bardziej komfortowymi na co dzień)
            droższymi o maksymalnie 10%.

            Ale, ok, możemy założyć, że jestem przypadkiem babochłopa o 'niezdrowym' myśleniu.
            • error_05 Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 04.08.10, 15:34
              no ale śmieciowe rzeczy z sieciówek doskonale się sprzedają za całkiem
              duże pieniądze. więc kto to kupuje?
              • palacsinta Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 04.08.10, 15:42
                error_05 napisała:

                > no ale śmieciowe rzeczy z sieciówek doskonale się sprzedają za całkiem
                > duże pieniądze. więc kto to kupuje?

                Ludzie?
                • error_05 Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 04.08.10, 18:48
                  palacsinta napisała:

                  > error_05 napisała:
                  >
                  > > no ale śmieciowe rzeczy z sieciówek doskonale się sprzedają za
                  całkiem
                  > > duże pieniądze. więc kto to kupuje?
                  >
                  > Ludzie?
                  tak kobiety to też ludzie.
                  • palacsinta Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 05.08.10, 00:47
                    error_05 napisała:

                    > palacsinta napisała:
                    >
                    > > error_05 napisała:
                    > >
                    > > > no ale śmieciowe rzeczy z sieciówek doskonale się sprzedają za
                    > całkiem
                    > > > duże pieniądze. więc kto to kupuje?
                    > >
                    > > Ludzie?
                    > tak kobiety to też ludzie.

                    ...tak samo jak mężczyźni. W każdej sieciówce, śmieciowej czy nie, jest dział męski.
                    • error_05 Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 05.08.10, 13:27
                      tylko dział męski jest malutki, a mężczyzny trzeba szukać z lupą:)
                      • palacsinta Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 05.08.10, 13:34
                        No to chyba w innych sklepach bywamy.
                      • pierwszalitera Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 05.08.10, 13:41
                        error_05 napisała:

                        > tylko dział męski jest malutki, a mężczyzny trzeba szukać z lupą:)

                        Mylisz się. W moim mieście jest pięć filiali H&M. Dwa największe są klasyczne, czyli mieszane, jeden sklep ma asortyment damski, jeden tylko damską bieliznę, a jeden jest tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Wcześniej był mieszany, ale widocznie zainteresowanie męskich klientów było na tyle duże, by przekształcić go w sklep wyłącznie męski.
                      • sarahdonnel Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 05.08.10, 13:41
                        Przepraszam, w 'moim' C&A (takim najbliższym większym) jest całe równoprawne
                        piętro. Poddział gaciowo-skarpetkowy jest wydzielony na innym piętrze. Pomijam
                        dwie sieciówki wyłącznie męskie na pobliskiej 'ulicy handlowej', sklepy z
                        ciuchami damskimi w tej okolicy są małe i mniej efektowne, a sieciówka z
                        prawdziwego zdarzenia - jedna. Nawet na bazarku jest więcej straganów z
                        'outletami i 'turkami'' męskimi niż damskimi. Działy obuwia męskiego są w
                        obuwniczych sieciówkach też podobnych rozmiarów do działów damskich.
                        Ale to może tylko na zgniłym zachodzie takie równouprawnienie. ;)
                        • pierwszalitera Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 05.08.10, 14:04
                          sarahdonnel napisała:

                          > Ale to może tylko na zgniłym zachodzie takie równouprawnienie. ;)

                          No tak, bo na zgniłym zachodzie mężczyźni są paskudnie zniewieściali, kupują modne ciuchy, do tego wchodzą codziennie pod prysznic i używają... uwaga... dezodorantu! ;-)))
              • sarahdonnel Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 04.08.10, 15:49
                error_05 napisała:

                > no ale śmieciowe rzeczy z sieciówek doskonale się sprzedają za całkiem
                > duże pieniądze. więc kto to kupuje?

                Może gadżeciarscy faceci dla swoich kobiet 'bo ładnie w tym wyglądasz'.
                Naprawdę nie wzięłabyś za darmo i jeszcze z komplementem?

                (Ja w takich wypadkach protestuję tylko przy skrajnym niezgraniu moim i
                potencjalnego obiektu kupowanego. Albo przypominam jeszcze jedne buty, dajmy na
                to 'Buty Y' - piękne, dobrej jakości, dopasowane stylem, pozornie wygodne, za 35
                quids. Drapnęły mnie w sklepie raz, i powiedziałam 'ja tego nie kupię, raz mnie
                drapnęły', 'kupię Ci, miękka skórka, rozchodzisz, a wybrałaś idealnie (jak
                łaziłam w dobrym sklepie kwadrans, to jak inaczej miałam wybrać?)'.
                Buty stoją, bo istotnie po 500 metrach pocięły mi nogi jak scyzoryk, aż dostałam
                japonki z pobliskiego Primarka gratis ;).

                Ale dla 5 minut 'męskiego szczęścia'... może były warte swojej ceny. ;)
              • pierwszalitera Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 04.08.10, 18:29
                error_05 napisała:

                > no ale śmieciowe rzeczy z sieciówek doskonale się sprzedają za całkiem
                > duże pieniądze. więc kto to kupuje?

                Zdefinuj najpierw "śmieciowe rzeczy z sieciówek". Być może nie wiesz, bo skąd, ale sieciówki nie są w ogóle takim starym zjawiskiem. Wcześniej w zachodniej Europie były domu towarowe, butki i sklepy producenckie, w których kobiety kupowały swoje ciuchy w dobrej jakości i wcale nie po takiej niskiej cenie. Modne ciuchy, były wtedy dostępne dla nielicznych, dla tych które mogły sobie pozwolić na luksus częstej zmiany garderoby. I wtedy pojawiły się sieciówki, by po niskiej cenie kobiety z ludu też mogły nadążyć za modą. Że ta odzież nie jest najlepszej jakości, to jest założenie, bo nie mogłaby być taka tania. Sieciówki są tanie. Ciuchy jeszcze nigdy nie były w ostatnich 20-latach tak tanie. Być może w Polsce dla wielu jeszcze kobiet nie tania, ale na Zachodzie jest tania i producent nie będzie zmieniał konceptu. Pech stanu przejściowego. ;-) Za 120 zł, czyli 30 Euro, to nie ma co oczekiwać dzieł sztuki. Wszystkie te H&M-y, Zary, Mango i podobne są dla najmłodszej, niezbyt zamożnej klientki. Tam nikt nie oczekuje za to jakości Jil Sander, Prady, albo Chanel. Pomiędzy są też jeszcze średnie marki, ale tych jest coraz mniej, bo trend idzie w kierunku kombinowania czegoś bardzo drogiego z czmyś tanim z sieciówki. Wiele, nawet zamożnych kobiet tak robi, więc sieciówka stała się takim nowoczesnym bazarkiem, w którym kolekcje szybko się zmieniają, ciągle jest więc coś nowego, aktualnego, w niestresującej cenie. A jak komuś śmiecie, to kupuje jeden płaszcz raz na dziesięć lat i pozwala sobie wtedy na Burberry. Dobre i tanie, to było może kiedyś w socjaliźmie. ;-)
                • magdalaena1977 Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 04.08.10, 19:30
                  pierwszalitera napisała:

                  > Zdefinuj najpierw "śmieciowe rzeczy z sieciówek". (...)
                  > Sieciówki są tanie. Ciuchy jeszcze nigdy nie były w ostatnich
                  > 20-latach tak tanie. Być może w Polsce dla wielu jeszcze kobiet
                  > nie tania, ale na Zachodzie jest tania i producent nie będzie
                  > zmieniał konceptu. (...)
                  > A jak komuś śmiecie, to kupuje jeden płaszcz raz na dziesięć lat
                  > i pozwala sobie wtedy na Burberry.
                  Mam wrażenie, że jednak nie czujesz polskiego rynku.
                  Po pierwsze w Polsce sieciówki są drogie. Nawet dla mnie dobrze zarabiającej
                  warszawianki - 100 czy 120 zł za T-shirt to jest drogo.
                  Po drugie - często są droższe niż w innych europejskich krajach (tj. cena w euro
                  na metce jest niższa niż w złotówkach) mimo niższych zarobków. I podobno jakość
                  bywa niższa. Na FM co jakiś czas pojawiają się posty dziewczyn, które uważają
                  rzeczy z hiszpańskiej Zary za trwalsze niż z polskiej.
                  Po trzecie - ceny wyższej półki są dla większości Polek w ogóle niewyobrażalne.
                  Ja kupuję płaszcz co 8 - 10 lat i we wrześniu 2009 r. za porządny wełniany z
                  futrzanym kołnierzem dałam 1440 zł Drogo, ale uważam, że warto. Jak sprawdziłam
                  na szybko klasyczny płaszcz Burberry kosztuje około 1300 - 2200 euro.
                  Po czwarte - w Polsce nie ma prawdziwych przecen wyższych marek. We Włoszech
                  ciuchy i dodatki z wyższej półki można kupić w outletach nawet za 10 - 20 %
                  pierwotnej ceny. I średniozamożna kobieta ma realną możliwość nabycia takich
                  mega - klasyków bardzo dobrej jakości.
                  • pierwszalitera Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 05.08.10, 12:52
                    magdalaena1977 napisała:

                    > Mam wrażenie, że jednak nie czujesz polskiego rynku.
                    > Po pierwsze w Polsce sieciówki są drogie. Nawet dla mnie dobrze zarabiającej
                    > warszawianki - 100 czy 120 zł za T-shirt to jest drogo.
                    > Po drugie - często są droższe niż w innych europejskich krajach (tj. cena w eur
                    > o
                    > na metce jest niższa niż w złotówkach) mimo niższych zarobków.

                    A co jest do czucia w polskim rynku? Jedyną różnicą jest to, że ludzie w Polsce statystycznie mniej zarabiają. A jest to tylko stan przejściowy, inaczej sieciówki nie pchałyby się na polski rynek. Na pewno z powodu niezamożności części społeczeństwa nie będą obniżać w Polsce cen. Wcale nie jest też drożej, tylko producent przelicza według średniego kursu, jak raz złotówka stoi lepiej, to wychodzi może z metki więcej. Co do jakości, to są to legendy. Ubrania do sieciówek szyte są w tych samych fabrykach w Bangladeszu i Chinach, dlaczego do Polski miałyby być innej jakości, to jakaś zagadka. Pewnie używa się tu tylko rozrzeszenia faktu, że niemiecka chemia w Polsce jest inna. Podobno gorsza, chociaż tu można się sprzeczać, bo jest tylko dopasowana do konsumenckich zachowań Polaków. Z tego wnioskuje się, że biednym Polakom zawsze po łbach, zawsze są prześladowani i dyskryminowani, wszystko w Polsce musi być gorsze, nawet głupi t-shirt z Zary, którego koszty materiału i wykonania w Azji wynoszą 1 euro. Nie wierz wszystkim famom rozprowadzanym w internecie.


                    > Po trzecie - ceny wyższej półki są dla większości Polek w ogóle niewyobrażalne.
                    > Ja kupuję płaszcz co 8 - 10 lat i we wrześniu 2009 r. za porządny wełniany z
                    > futrzanym kołnierzem dałam 1440 zł Drogo, ale uważam, że warto.

                    No widzisz, a ja za 360 euro na pewno nie dostanę w Niemczech porządnego ciepłego wełnianego płaszcza z futrzanym kołnierzem, więc może przestańmy płakać, że w Polsce wszystko jest droższe. Mój prosty czarny płaszczyk odrobinę za kolano z mieszanki 70% wełna, 30% poliester kosztował 450 euro i nie nadaje się też zbytnio na polską zimę. Żadna też tam droga marka, bo jak sama zauważyłaś Burberry kosztuje trochę więcej. I na pewno większości ludzi na Zachodzie też nie stać na drogie marki, dlatego mamy te sieciówki, w których ludzie masowo kupują. Ja też nie mam możliwości kupienia Prady albo chociażby Cinque za 10-20% pierwotnej ceny. Najpierw ktoś musi kupować za całą cenę, by robić w tym kraju outlety. Włosi kupują, bo Włosi wydają chętnie dużo na markowe ciuchy, więc mają też outlety. W moim mieście był przez jakiś czas outlet Benettona. Nie dosyć, że były tam ciuszki tylko w małych rozmiarach (XS-S-M), to jeszcze te, które się wyjątkowo źle sprzedawały, czyli w większości różowe sweterki. Ha, ha, ha, skusiłam się i kupiłam sobie dwa za 15 Euro za sztukę, i noszę po domu, bo różowy, to nie mój przypadek, ale wełna i lepsze to od starych dresów. Ten, który naprawdę mi się podobał, był z kremowego kaszmiru, przeceniony z 240 Euro na 60, ale za mały. Outlety i przeceny, to nie jest normalny rynek.
                • sarahdonnel Sieciówki 04.08.10, 19:51
                  Ano było dobre i tanie, jak sama wystałaś materiał w sklepie fabrycznym
                  (szczęśliwie mając rodzinę w Łodzi czy Białymstoku, gdzie te fabryki były),
                  wykroje Burdy, i uszyłaś sobie płaszczyk na wzór oryginalnego Burberry. ;) Moja
                  mama do połowy lat 90. szyła, potem rzeczywiście przestało się to opłacać, bo
                  pojawiła się tania odzież na wagę sprowadzana z tzw. 'Zachodu', a potem
                  sieciówki. Co nie zmienia faktu, że np. taką szytą kieckę ciążową mojej mamy
                  (nie, nie mam młodszego rodzeństwa ;) z płócienka z koronkowymi wstawkami
                  nosiłam w Warszawie 2 tygodnie temu, i tak znowu 'wykopaliskowo' nie wyglądała.

                  A co do tego Burberry... z jednej strony, to akurat takie rzeczy jak płaszcz czy
                  dobrze leżący garnitur to są inwestycje na parę lat i w miarę uniwersalne.
                  Szczęśliwie ostatnio sklep fabryczny 'Wólczanki' w Warszawie z ciężkim
                  krawiectwem (płaszcze, garnitury dla płci obojga) w klasycznym stylu miał się
                  nieźle.

                  'Szmatkami' z sieciówek (które czasem nawet strach wyciągnąć z pralki po praniu,
                  bo nawet do wycierania kurzu się średnio nadają) wypełnia się sezonowe trendy do
                  takich 'uniwersalnych' rzeczy, tak, jak kiedyś wprawne dziewczyny te 'lekkie'
                  trendowe uzupełniaczo-odświeżacze garderoby 'inwestycyjnej' szyły sobie same.

                  A jak i Burberry ceną, i sieciówki swoją masową ofertą przerażają, to pozostaje
                  opcja 'RyanAir + charity shopy w Londynie na weekend', za 100 funtów można
                  wymienić całą szafę na niezniszczalne, krawieckie ubrania. Nie każdy lubi i umie
                  dziubać 'po śmieciach', ale dla mnie chyba opcja najciekawsza, i pozorująca
                  'dobre i tanie' (bo jednak trzeba zainwestować w 'zgrzebki' trochę czasu, nawet,
                  żeby nauczyć się odróżniać ciuchy przymierzone i wrzucone na dno szafy od
                  rzeczywiście zużytych).

                  W Holandii takich dobrych sklepów czy straganów z ciuchami z drugiej ręki raczej
                  nie ma, 'kalwińska oszczędność' najpierw nakazywała schadzać drogie ubrania do
                  bólu, a teraz nakazuje schadzać te sieciówkowe szmatki. (Swoją drogą, te ciuchy
                  z sieciówek typowo z Anglii, wydają mi się nawet lepiej znosić pranie od tych
                  znanych w kontynentalnej Europie, i tego fenomenu nie jestem w stanie
                  wytłumaczyć, bo ceny w Primarku i w C&A są podobne.)
            • paulinago Re: Kto tu jest 'sucker for gadgets'? 04.08.10, 15:41
              sarahdonnel napisała:

              > Ale, ok, możemy założyć, że jestem przypadkiem babochłopa o 'niezdrowym' myślen
              > iu.

              To mnie dopisz do listy, bo mam łudząco podobnie:)
          • turzyca Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 05.08.10, 08:54
            > To kobiety kupują po 100 par butów. Po co? nie wiem.

            Facet mi towarzyszacy bedzie ubrany w garnitur i pasujace do niego wyjsciowe
            skorzane buty. Ja w tym czasie zaleznie od rangi okolicznosci moge miec:
            -garsonke,
            -stroj typu smart casual,
            -pogrzebowa czern,
            -sukienke koktajlowa,
            -skromna suknie wieczorowa.
            Duze szanse, ze do kazdego z tych strojow bede potrzebowala innej pary butow.
            Czyli mamy juz 5 par butow przy jednych garniturowych, przy absolutnie bazowej
            garderobie i to bez uwzgledniania, ze np. inne buty zaklada sie na przyjecie
            wewnatrz, a inne na ogrodowe.
            Idiotki czy znowuz ofiary patriarchatu?

            > To nic że nie są warte nawet 1/10 swojej ceny.
            Jak do tej pory jedyna metoda, ktora na to znalazlam jest kupowanie u
            niewielkich polskich producentow, ktorzy nie maja znanej marki i ktorzy nie
            laduja kasy w reklame. Ale to znakomicie utrudnia zakupy, bo ich nie ma
            zebranych w jednym miejscu, trzeba sie najezdzic. Cos za cos.

            > Faceci z reguły jeśli wydają na coś duże pieniądze to starają się żeby rzecz by
            > ła dobrej jakości i warta swojej ceny.

            A tam, wazne by imponowala funflom.
      • roza_am mów za siebie :D - n/t 04.08.10, 12:25

      • paulinago Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 12:36
        error_05 napisała:

        > ponieważ producenci traktują kobiety jak idiotki i niestety mają w
        > większości przypadków rację.

        Z tą tezą się nie zgodzę. Zresztą nie widzę związku przyczynowo-skutkowego.
      • pierwszalitera Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 12:55
        error_05 napisała:

        > ponieważ producenci traktują kobiety jak idiotki i niestety mają w
        > większości przypadków rację.

        A niby dlaczego? W końcu z nich żyją, a złotego osła nie traktuje się jak idiotkę. Producenci chcą po prostu zarobić i stosują metody, którymi odnoszą największy sukces. A towarów, które się dobrze sprzedają po wysokiej cenie, nie przecenia się na tańsze. Jaki producent ma mieć w tym interes? Nawet taka idiotka jak ja widzi, że chodzi tu tylko o pieniądze, a nie o zrobienie kogoś w durnia. Dziwi się chyba tylko ten, kto nie wie, że sklepy nie prowadzą działalności charytatywnej.
    • zooba Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 04.08.10, 12:31
      Albo i usług - ciecie damskie jest przynajmniej dwukrotnie droższe niż męskie (i
      nie mam na myśli przejechania maszynką po łbie).
    • daslicht Re: Ceny produktów dla kobiet - czemu wyższe? 09.08.10, 14:26
      Kibicuję męskiej modzie emo. Męskie ciuchy są dłuższe, tańsze i coraz rzadziej przypominają bure wory ^^

      Sieciówki i ich szmaty za ciężką kasę mam głęboko gdzieś. Rzadko pojawiam się w sieciówkach. Wolę pójść do osiedlowego lumpeksu i kupić sobie lniane ciuchy za 10 złotych. Siecioszmatki też tam są, za kilka złotych - i to można kupić, przynajmniej cena odpowiednia do jakości.
      Idę sobie do lumpeksu, kupuję lnianą koszulę 44 za 10 zeta, zwężam ją w talii, doszywam koronki z pasmanterii i mam dopasowaną do figury gotycką bluzkę za grosze. Ha!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka