agafka88
03.12.10, 19:21
Dziś wracając z zajęć znalazłam pod klatką gołębia. Zaniepokoiło mnie, że na mój widok nawet się nie ruszył. Po oględzinach okazało się, że gołąb tylko skacze, poza tym dziwnie macha głową. Latać nie lata, nawet nie podfruwa.
Poszłam szybko do domu i obdzwoniłam pół Lublina w poszukiwaniu pomocy. Stanęło na tym, że ze schroniska odesłali mnie do zakładu weterynarii Uniwersytetu Przyrodniczego, który jak mnie poinformowano ma podpisaną umowę z Urzędem Miasta i ma obowiązek leczyć za darmo chore ptaki z Lublina.
Po wykonaniu wielu telefonów wreszcie odnalazłam osobę, która zajmuje się ptakami i spytałam się czy gołębia mogę przywieźć, na co pan powiedział "Może pani, ale ja i tak go uśpię, bo nie mam czasu się nim zajmować". tadam, opad rąk. Nie mam serca zawieść go na uśpienie.
Zjadł pół kromki chleba i kilka pestek dyni (wiem, że chleb nie jest najlepszy, ale nic innego nie mialam). Na dodatek jutro muszę wyjechać na weekend.
Co ja mam z tym gołębiem zrobić? Wsadzić go w jakieś pudełko i zostawić w przedsionku do klatki schodowej z zapasem ziaren? Czy zostawić go na pastwę losu? Nie mam niestety komu zlecić nad nim opieki.