Dodaj do ulubionych

Dieta dr Pape - 3

    • wanilkowa Re: Dieta dr Pape - 3 21.11.11, 19:36
      Zenobia dietę odkryłam dzięki Tobie, stosuję niecałe dwa tygodnie, schudłam 3 kilo:)
      Ale ja obtłuszczona jestem, to i chudnę więcej:) Chciałabym tak trzymać dalej a najlepiej 3 kilo na miesiąc, wtedy byłoby oki, gwałtowne spadki wagi do tej pory odrabiałam z nawiązką.

      Przyznaję brakuje mi paru informacji, mam liczne wątpliwości, dlatego wciąż marudzę o książce.
      No i chciałabym taki plan diety, lub przykładowe jadłospisy, ewentualnie porady, gdzie i w czym dużo białka. Najgorsze jak zacznę myśleć i rozmyślać nad produktami, wtedy dobrze byłoby zerknąć w ściągę i po bólu:)

      Dieta póki co, pasuje mi bardzo, grunt, że nie podjadam:)
    • kizombalover Re: Dieta dr Pape - 3 22.11.11, 12:23
      Takie pytanie, bardziej z ciekawości niż z chęci próbowania:

      Moja koleżanka odchudza się z dietetyczką według metody "metabolic balance". Z tego, co mówi, wiele zasad jest podobnych do Pape, je 3 razy dziennie, ale o wiele mniejsze porcje niż ja, nie chodzi jednak głodna.
      Dietetyczka każe jej każdy posiłek zaczynać kęsem białka, bo ponoć uruchamiają się jakieś enzymy do trawienia białka (oszukujemy organizm, szykujący się do trawienia białka, a tak naprawdę serwujemy mu posiłek mieszany albo z przewagą węglowodanów).
      To faktycznie tak działa, i po co to w ogóle, ktoś może mi wyjaśnić?
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 22.11.11, 14:29
        kizombalover napisała:

        > Dietetyczka każe jej każdy posiłek zaczynać kęsem białka, bo ponoć uruchamiają
        > się jakieś enzymy do trawienia białka (oszukujemy organizm, szykujący się do tr
        > awienia białka, a tak naprawdę serwujemy mu posiłek mieszany albo z przewagą wę
        > glowodanów).
        > To faktycznie tak działa, i po co to w ogóle, ktoś może mi wyjaśnić?

        Słyszałam jako wyjaśnienie, ale nie znam żadnych naukowych potwierdzeń i osobiście w to nie wierzę. Do przyswojenia węglowodanów organizm zawsze potrzebuje insuliny, białkiem spożytym przed raczej się niczego nie oszuka. Ale chętnie dowiem się czegoś innego.
        Biorąc jednak pod uwagę szbkość trawienia białek i węglowodanów nie wiem jak miałoby to działać. Cukier idzie w krew niemalże błyskawicznie, węgle trawione są już nawet w jamie ustnej, spożycie kęsa białka, który musi poddać się się najpierw sokom żołądkowym raczej nic nie daje.
        • kizombalover Re: Dieta dr Pape - 3 23.11.11, 08:52
          A ten cały metabolic balance jest Ci znajomy?
          Na początek potrzebna była cała seria badań krwi, hormony i różne takie, szczegółowe, bo ponoć dieta dopasowana jest do człowieka. Faktycznie, koleżanka schudła znacząco, i jak mówi, nie chodzi głodna (a wcześniej miała tendencje do podjadania), mimo, że wcale nie je dużo (w porównaniu do mnie, na przykład, papującej). Zastanawiam się, czy mojego męża nie spróbować wysłać do dietetyczki, bo na Pape nie wytrzymał zbyt długo, a nadwagę ma sporą, i nie ma silnej motywacji sam z siebie. Może, gdyby zabulił ciężkie pieniądze dietetyczce, zmobilizowałby się...
          • pierwszalitera Metabolic balance 23.11.11, 13:52
            kizombalover napisała:

            > A ten cały metabolic balance jest Ci znajomy?

            Przy każdej w miarę porządnie ustawionej diecie z negatywnym bilansem kalorycznym (czasem nie musi być wcale aż tak duży) ludzie chudną. Jak pierwsza z brzegu dietetyczka ustawi jadłospis, to w 80 procentach przypadków będzie też funkcjonować, szczególnie gdy uwzględni nowe zasady ważne dla ludzie ze skłonnością do tycia, czyli raczej trzy większe posiłki, a nie wiele małych. Metabolic balance sugeruje jednak do tego, że istnieją jakieś produkty, które są dla twojego typu lepsze i takie, które są niedozwolone. Na to nie ma dowodów, a wynalazca metody nie udostępnia swojej kompterowej formuły naukowcom do sprawdzenia. To wielka tajemnica i znakomity biznessowy pomysł. A jak twierdzą specjaliści, z wyników testu krwi tam robionego nie da się w ogóle wyczytać wskazówek do odżywiania. Metabolic balance stosuje więc też ogólne zasady i jeżeli na przykład podwyższone są pewne granulocyty, to zapisuje pacjentom dietę bez produktów mlecznych i pszenicy, bo taki wynik może być reakcją na alergię. Ale nie musi i od takiej alergii się też nie tyje. Pacjent ma jednak wrażenie, że robi się coś indywidualnego. Na takiej zasadzie działa też chińska, czy inna ludowa medycyna, intensywne zajmowanie się pacjentem, przekonanie go, że wie się, co się robi, ma działanie terapeutyczne. Metabolic balance jest też drogi i zarabia na rynku krocie. Funkcjonuje nieźle, bo jest odmianą diety Low-Carb, podobnie jak Montignac, Atkins i Dukan. Niebezpieczna może być tylko redukucja kalorii (na początku). No i te bezsensowne zakazy. Dostaniesz tam jednak stały jadłospis i listę reguł, niektórzy potrzebują takiej ścisłej kontroli. Pape pozwala na więcej węglowodanów, co daje więcej komfortu żywieniowego, ale wymaga też odrobinę więcej własnej inicjatywy i pracy. Często trzeba samemu sprawdzić reakcje organizmu i znaleźć właściwą dla siebie drogę (więcej lub mniej węglowodanów), bo dobry lekarz ma wprawdzie doświadczenie z podobnymi przypadkami, ale indywidualne spalanie zależne jest od zbyt wielu czynników, także sytuacyjnych. No i co zrobisz, jak schudniesz? Masz zamiar ciągle być na tej metabolic balance diecie? Tylko nielicznym to się udaje, bo restrykcje są zbyt wielkie. Czyli jo-jo. Ale ja nikomu niczego nie zabraniam. Znam tylko ludzi, którzy na metabolic balance schudli, a potem znowu przytyli. Tacy przychodzą też do Dr. Pape. Niektórzy źle ją znosili, bo byli głodni, więc nie zawsze jest jak u twojej koleżanki. Nie znam jednak dokładnych statystyk, takich nikt nie prowadzi i nie wiem, ilu osobom po roku po diecie naprawdę udało się trzymać wagę. Papowcy też tyją, jeżeli przestaną trzymać się zasad. Nie ma więc diety, która "wyleczy" cię z nadwagi na zawsze.
            • kizombalover Jestem niezmiernie wdzięczna 24.11.11, 08:53
              za taką wyczerpującą odpowiedź!

              czyli mężowi dietetyczki fundować na razie nie będę (koszty są większe, niż myślałam).

              Inna moja koleżanka z kolei restrykcyjnie papuje od dwóch tygodni, i na razie tylko trochę przybrała (1,5 kg), więc obawiam się, że niedługo będę się zwracać do Ciebie o pomoc w jej imieniu. :(((
    • gouda10 mleko o obniżonej zawartości laktozy 22.11.11, 22:37
      Kupiłam taką nowość. laktoza obniżona o 80%.
      Spotkałyście się z takim produktem?
      • slotna Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 22.11.11, 22:42
        > Kupiłam taką nowość. laktoza obniżona o 80%.
        > Spotkałyście się z takim produktem?

        Jasne, kupowalam jak bylam na Dukanie.
        • e.m.i1 Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 22.11.11, 23:36
          A gdzie się kupuje takie mleko?
          ---
          Moja biżuteria
          • izas55 Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 06:35
            Ale mleko bez laktozy nie równa się mleko bez cukru, więc jako zamiennik dietowy jest trochę bez sensu, jeżeli w diecie chodzi generalnie o brak cukru a nie o nietolerancję laktozy. Laktoza to dwucukier który składa się z galaktozy i glukozy, niektórzy nie są go w stanie strawić i mają sensacje jelitowe. Mleko które jest bezlaktozowe i można je dostać w sklepach zawiera enzymatycznie przerobioną laktozę na cukry proste. Czasami, choć chyba nie w Polsce daje się kupić tabletki z laktazą, która tą laktozę rozkłada. Podana zawartość sumaryczna węglowodanów na opakowaniu jest taka sama jak mleka bezlaktozowego. Zaręczam, że poziom cukru szybuje po nich w górę tak samo, sprawdzone wielokrotnie na własnej skórze
            Jeżeli ktoś zna markę mleka, jakiegokolwiek, które jest pozbawione cukru w ogóle, proszę o info
            • slotna Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 11:40
              > Podana zawartość sumaryczna węglow
              > odanów na opakowaniu jest taka sama jak mleka bezlaktozowego.

              Nieprawda. W bezlaktozowym, ktore kupowalam, bylo dwa z kawalkiem na 100 ml, w zwyklym, ktore mam w lodowce jest prawie piec. Umiem czytac tabele i nawet ze zrozumieniem mi sie zdarzy...
              • roza_am Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 12:30
                Zanim się pokłócicie na dobre ;), ustalcie może czy mówicie o tym samym rynku. Bo jeśli jedna z Was ma na myśli sytuację w Polsce, a inna gdzie indziej, to się nie dogadacie.

                Napiszcie lepiej, jak takie mleko smakuje.
                I czy te cukry rozłożone na proste nie działają aby podobnie do syropu g-f, czyli źle. Bo gdyby tak było, to takie mleko byłoby wskazane jedynie przy nietolerancji l., a do innych celów już nie.
                • jul-kaa Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 12:47
                  Smakuje w zasadzie tak samo, ja nie czulam różnicy.
                  W Warszawie bezlaktozowe można kupić w sklepach ze zdrową, organiczną żywnością, ale bywa np. w Leclercu, jest sprowadzana z Niemiec i dość drogie.
                  Z obniżoną zawartością laktozy jest np. w Auchan, polskie, tańsze.
                • slotna Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 13:20
                  > Zanim się pokłócicie na dobre ;), ustalcie może czy mówicie o tym samym rynku.
                  > Bo jeśli jedna z Was ma na myśli sytuację w Polsce, a inna gdzie indziej, to si
                  > ę nie dogadacie.

                  A to jakas roznica jest? Mleko o nizszej zawartosci weglowodanow niz normalne, sprzedawane jako bezlaktozowe, _istnieje_. A chyba nie jest tajemnica, ze szczegolnie przy dietach wykluczajacych nalezy czytac te smieszne tabelki na opakowaniach ;)

                  > Napiszcie lepiej, jak takie mleko smakuje.

                  Normalnie :)
                  • roza_am Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 13:39
                    > A to jakas roznica jest? Mleko o nizszej zawartosci weglowodanow niz normalne,
                    > sprzedawane jako bezlaktozowe, _istnieje_. A chyba nie jest tajemnica, ze szcze
                    > golnie przy dietach wykluczajacych nalezy czytac te smieszne tabelki na opakowa
                    > niach ;)

                    Rozmawiacie o tym, co jest/pojawiło się w sklepach. A przecież w państwie X mleko bezlaktozowe może mieć tyle samo cukru co zwykłe, a w kraju Y będzie np. dostępny wynalazek pt. rzeczywiście mniej cukru. Jak tego nie ustalicie, to można przeciągać line bez końca :)
                    • slotna Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:37
                      > Rozmawiacie o tym, co jest/pojawiło się w sklepach. A przecież w państwie X mle
                      > ko bezlaktozowe może mieć tyle samo cukru co zwykłe, a w kraju Y będzie np. dos
                      > tępny wynalazek pt. rzeczywiście mniej cukru. Jak tego nie ustalicie, to można
                      > przeciągać line bez końca :)

                      Ech. Izas55 napisala "Podana zawartość sumaryczna węglowodanów na opakowaniu jest taka sama jak mleka bezlaktozowego", piszac ogolnie o takim mleku, a nie o jakiejs konkretnej marce, ktora ona akurat kupowala i akurat w Polsce. Teraz juz widze, ze w Polsce faktycznie takie mleko zazwyczaj (bo moze jednak nie zawsze?) ma normalna zawartosc wegli ogolem i stad uogolnienie Izas55, ale poczulam sie zobowiazana do sprostowania jej informacji, bo sama kupowalam takie, ktore wegli ma mniej, i to nie szukajac specjalnie, zwyczajnie stalo sobie w Tesco i wcale sie nie krylo. Jasne?
                      • izas55 Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:58
                        Super za sprostowanie, ale komentarz o umiejętności czytania tabeli był zbyteczny.
                        • slotna Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 15:03
                          > Super za sprostowanie, ale komentarz o umiejętności czytania tabeli był zbytecz
                          > ny.

                          Ok, przepraszam :)
                          • izas55 Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 15:13
                            ;-)
                      • roza_am Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:58
                        > Ech. Izas55 napisala "Podana zawartość sumaryczna węglowodanów na opakowaniu je
                        > st taka sama jak mleka bezlaktozowego", piszac ogolnie o takim mleku, a nie o j
                        > akiejs konkretnej marce, ktora ona akurat kupowala i akurat w Polsce

                        OK. Ja nie odebrałam tego zdania jako naukowego uogólnienia, tylko jako zapis osobistych doświadczeń z opakowaniami z lokalnego sklepu. A jak wiadomo, co kraj to inne w składzie produkty, nawet jeśli są tej samej marki itd.
                  • jul-kaa Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 13:50
                    www.frisco.pl/product/4046700001332/BREISGAUMILCH_Mleko_bez_laktozy_1_5.xhtml
                    W Polsce dostępne jest takie, innego nie znalazłam.
                    Skład na 100 ml:
                    cukier: 4.8g
                    laktoza: 0.1g

                    Cukru tyle samo, co w zwykłym mleku.
                • izas55 Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:09
                  roza_am napisała:

                  > Napiszcie lepiej, jak takie mleko smakuje.
                  > I czy te cukry rozłożone na proste nie działają aby podobnie do syropu g-f, czy
                  > li źle. Bo gdyby tak było, to takie mleko byłoby wskazane jedynie przy nietoler
                  > ancji l., a do innych celów już nie.

                  Dla mnie to mleko jest odrobinę słodsze od zwykłego, ale może dlatego to tak odczuwam, bo właściwie niczego nie słodzę, w domu nie mam nawet cukru dla gości ;-) i nie używam słodzików. Pewnie czuję po prostu nieco inny smak tego mleka, choć może to być zupełnie podświadome, mieszanka galaktozy i glukozy nie powinna być słodsza od sacharozy
                  • roza_am Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:47
                    Może to tak, jak z sokami - te bez cukru smakują słodziej niż te z cukrem?
                    Ja w sumie o ten smak pytam z ciekawości poznawczej. O maniu nietolerancji nic nie wiem, a mleka używam tak mało, że zawarty w nim cukier zwyczajnie pomijam.
                • tfu.tfu Re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 09.03.12, 10:20
                  jest dużo słodsze w smaku, imho :-)
              • izas55 re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 13:59
                Ja całe szczęście też umiem czytać tabelki ze zrozumieniem i kłócić się o prosty fakt umiejętności czytania nie mam zamiaru.

                Wielokrotnie kupowałam mleko "bezlaktozowe" dostępne w sklepach w Polsce na którym było napisane jak wół, że ma ponad 5. Prosiłam również grzecznie o podanie marki mleka które cukru nie ma, lub ma go mniej, bo jako żywo jako cukrzyka mnie to żywotnie interesuje. Zarówno po mleku zwykłym jak i po takim o obniżonej zawartości laktozy (produkowanego przy użyciu laktazy) mam dramatycznie wysoki poziom cukru we krwi, wręcz nieproporcjonalny do zawartości tego cukru w mleku. A kawa rano bez mleka to dla mnie dramat prawdziwy. Za sojowym z kolei nie przepadam.

                Więc jeśli mogłabyś (albo jakaś inna forumka która ma dostęp do takiej informacji) podać markę mleka które ma obniżona zawartość cukru np. do 2g/100ml będę bardzo wdzięczna
                • jul-kaa Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:03
                  A ja tabelek widocznie czytać nie umiem, albo tu są jakieś straszne wartości:
                  www.organicvalley.coop/products/milk/lactose-free/
                  • jul-kaa Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:04
                    Ano nie umiem, już doczytałam, ze to wartości na szklankę, a nie na 100ml.
                    W każdym razie wychodzi 5,8g węgli na 100ml.
                • pierwszalitera Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:26
                  izas55 napisała:

                  > Więc jeśli mogłabyś (albo jakaś inna forumka która ma dostęp do takiej informac
                  > ji) podać markę mleka które ma obniżona zawartość cukru np. do 2g/100ml będę ba
                  > rdzo wdzięczna

                  Na niemieckim rynku jest sporo mleka bez laktozy. U większości ilość cukru (węglowodanów) wynosi 4,7-4,9 gr/100ml. Ma więc dokładnie tyle samo cukru, co normalne mleko. Możliwe, że istnieje gdzieś mleko z mniejszą ilością cukru, ja nigdy nie widziałam. Ale takie mleko smakuje inaczej, pewnie jak mocno rozrzedzona wodą śmietana, albo jeszcze gorzej, jak zabarwiona woda, bo ma mniej tłuszczu od śmietany. Musi smakować inaczej, bo smak mleka pochodzi w największej części od zawartego w nim cukru.
                • slotna Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:30
                  > Prosiłam również grzecznie o podanie
                  > marki mleka które cukru nie ma, lub ma go mniej, bo jako żywo jako cukrzyka mni
                  > e to żywotnie interesuje.

                  Prosze bardzo:
                  www.lactofree.co.uk/
                  • pierwszalitera Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:49
                    slotna napisała:

                    > Prosze bardzo:
                    > www.lactofree.co.uk/

                    Ok, ale jak podaje strona, najniższa wartość węglowodanów w tym mleku, to 2,7 g/100ml. Czyli prawie 3. W szklance mleka masz już prawie 7g, a jak wypijesz pół litra to prawie 14. To nie jest wcale tak mało. Więc jako mleko do zabielenia wieczornej kawy jest w porządku, ale do picia pomiędzy posiłkami już nie bardzo.
                    • slotna Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 14:58
                      > Ok, ale jak podaje strona, najniższa wartość węglowodanów w tym mleku, to 2,7 g
                      > /100ml. Czyli prawie 3. W szklance mleka masz już prawie 7g, a jak wypijesz pół
                      > litra to prawie 14. To nie jest wcale tak mało.

                      Sama zalecasz do 15-17 g wegli wieczorem, wiec jak ktos lubi mleko, jest to jakies rozwiazanie, 10 g mniej wegli na szklanke to nie jest moim zdaniem wcale mala roznica. A Dukan jest bardziej restrykcyjny, tam liczy sie juz naprawde kazdy gram wegli przez caly dzien.
                      • slotna Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 15:07
                        Yyy, nie szklanke, tylko pol litra.
                      • slotna Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 15:35
                        I tak najlepsze jest mleko sojowe bez cukru, np. takie. Kostki lodu, slodzik, aromat migdalowy, rumowy, jaki kto lubi i/ lub kako, pol litra tegoz wrzucic do blendera i jest drink jak ta lala. Sojowe sie swietnie spienia.
                      • pierwszalitera Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 15:37
                        slotna napisała:

                        > Sama zalecasz do 15-17 g wegli wieczorem, wiec jak ktos lubi mleko, jest to jak
                        > ies rozwiazanie,

                        Nie zalecam, a dopuszczam. ;-) Dla niektórych te 15 gram, to może być już nawet za dużo, więc im mniej tym lepiej.

                        A Dukan jest bardziej restrykcyjny, tam liczy sie juz naprawde kazd
                        > y gram wegli przez caly dzien.

                        Bo sobie taką restrykcyjną zasadę wpisał na sztandary. Ale orientuje się na tych samych zasadach fizjologicznych co Pape. Chodzi o kontrolowanie wydzielania insuliny. A tych kilku gramów nie unikniesz, chociażby w warzywach. Nigdzie nie udowodniono też, że pierwsza, ostra faza na Dukanie, bez węglowodanów i większości tłuszczy, jest w ogóle konieczna.
                        • slotna Re: re: mleko o obniżonej zawartości laktozy 23.11.11, 15:53
                          > Nie zalecam, a dopuszczam. ;-) Dla niektórych te 15 gram, to może być już nawet
                          > za dużo, więc im mniej tym lepiej.

                          No wlasnie o to mi chodzilo, ze zalecasz maksymalnie tyle, czyli mniej moze byc jak najbardziej, a wiecej borze bron :) Nieprecyzyjnie to ujelam. W kazdym razie, skoro w tym mleku jest mniej wegli, to jest lepsze dla papowych mlekopijow od zwyklego.
                          • gouda10 pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 10.01.12, 10:29
                            Szkoda, że tu tak cicho się zrobiło. Dowiedziałam się, że mam stłuszczenie wątroby. Pierwszalitero jak wobec tego z dietą Pape, skoro lekarz mi powiedzial, że mam jeść niskotłuszczowo i oczywiscie niskowęglowodanowo. Nie chce stosować diety typu Dukan bo wiem, że na niej nie wytrwam. Nie wyobrażam sobie jeść chudego nabiału, mięsa. Dieta papego i tak jest dla mnie w jakiś tam sposów restrykcyjna, bo wcześniej nie tak jadłam, tj. dużo węglowodanów przez cały dzień. Poradź mi czy mam obciąć trochę tłuszcze w diecie?
                            • pierwszalitera Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 10.01.12, 14:34
                              gouda10 napisała:

                              > Szkoda, że tu tak cicho się zrobiło. Dowiedziałam się, że mam stłuszczenie wątr
                              > oby. Pierwszalitero jak wobec tego z dietą Pape, skoro lekarz mi powiedzial, że
                              > mam jeść niskotłuszczowo i oczywiscie niskowęglowodanowo. Nie chce stosować di
                              > ety typu Dukan bo wiem, że na niej nie wytrwam. Nie wyobrażam sobie jeść chudeg
                              > o nabiału, mięsa. Dieta papego i tak jest dla mnie w jakiś tam sposów restrykc
                              > yjna, bo wcześniej nie tak jadłam, tj. dużo węglowodanów przez cały dzień. Pora
                              > dź mi czy mam obciąć trochę tłuszcze w diecie?

                              Nie znam reszty twojej historii, więc to trochę trudne, ale moim zdaniem nie powinnać zbyt drastycznie redukować kalorii, przerzucając się tylko na chudy nabiał. Kiedy lekarz mówi, że powinnaś jeść niskowęglowodanowo, to ma zwykle na myśli niskoinsulinowo. To znaczy, że węglowodany możesz jeść, ale w taki sposób, by nie utrzymywały insulinowej blokady (insulinooporność) i nie powodowały tycia. Nawet cukrzycy mogą jeść węglowodany w większych ilościach, jeżeli robią to w odpowiedni sposób. W żadnym wypadku przez cały dzień. Najwyżej dwa razy dziennie, znaczy rano i w południe. Najlepiej bez zwierzęcego białka, czyli także bez produktów mlecznych. Wieczorem tylko białko i tu masz do wyboru nabiał, jajka, mięso i ryby. Unikaj ogólnie słodyczy, żółtego sera, utwardzanych tłuszczy (margaryna). Zdrowe tłuszcze są w porządku i z tych nie powinnaś rezygnować. Znaczy olej rzepakowy, oliwa, orzechy, tłuste ryby. Tłuszcz sam w sobie nie prowadzi do otłuszczenia wątroby (i to nie on jest twoim największym wrogiem), tylko jedzony w połączeniu z węglowodanami i to w wielu małych porcjach przez cały dzień. Oczywiście jedz warzywa do każdego posiłku, unikaj raczej owoców, te mają zbyt dużo cukru. Unikaj jak ognia fruktozy. Czytaj więc etykiety. Fruktoza nie wywołuje reakcji insulinowej, bo nie musi, jest syntetyzowana w wątrobie natychmiastowo w tłuszcz, więc stosowanie jej zamiast cukru (na przykład w produktach dla diabetyków) było wielką pomyłką, na szczęście już przez medyczny świat skorygowaną. Uważaj na to co pijesz pomiędzy posiłkami, w sokach rozcieńczanych wodą też jest cukier. Ogranicz się do trzech większych posiłków dziennie, wieczorem zrezygnuj z węglowodanów, a po kilku tygodniach, nawet jak znacząco nie schudniesz, wyniki twoich badań powinny się poprawić. Nie musisz też lekarzowi mówić od razu, że robisz Pape i jesz węglowodany, efekty powinny go przekonać. I jasne, że po jedzeniu kiedy przyjdzie ochota i cukierek się uśmiechnie, Pape jest nieco restrykcyjna, ale szybko się przyzwyczaisz, nie ma naprawdę potrzeby częstszego jedzenia niż trzy razy dziennie.
                              • gouda10 Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 10.01.12, 15:23
                                Dziękuję Ci za odzew.
                                Ja już jestem na tej diecie około 3 miesiące, schudłam 8 kg tylko na razie.
                                A mam z czego chudnać bo nadal ważę ponad 100 kg :( przy wzroście 170. lekarzowi nic nie mówiłam bo i tak pewnie by nie wiedział co to za dieta. Teraz idę do endokrynologa (mam stwerdzona insulinooporność) i tu sie obawiam, że będzie mnie namawiał do diety w stylu 1000 kcal i oczywiscie jeść 5 razy dziennie. Tak się zastanawiałam czy może nie powinnam ukrócić trochę na tłuszczach, gdyż az tak dietetycznie nie odzywiam się. Piję mleko 2%, jem sery żółte i pleśniowe, twarogi półtłuste, mięso wieprzowe i wołowe, bo ile mozna jeść kurczaka. Na razie na watrobę dostałam tabletki, wiec poczekam jeszcze troche, wiecej schudnę i zobaczę wtedy czy wyniki sie poprawiły.
                                A jesli już wspomniałaś o dżemach. Nigdy nie kupowałam nic z fruktozą. Zwykle zjadam dżemy wysokosłodzone (np Schwartau), gdyż te niskosłodzone nie mają w ogóle smaku i może tu jest błąd. Do tego zdaża mi się wypić między posiłkami kawę z mlekiem i łyżką cukru, wiem że nie powinnam, ale czy to aż taki błąd ?
                                I kolejna sprawa: papierosy. Poprosiłam lekarza o recepte na tabex. Jeszcze jej nie wykupiłam, bo cały czas się zastanawiam czy ja dam radę i odchudzać się i rzucać palenie. A jak jeszcze bardziej przytyje? Co bys radzila.

                                Szkoda, że nie ma w Polsce gabinetów realizujacych program diety dr Pape. Książki nigdzie nie można kupić, więc cała wiedza z internetu. Mało jest też w internecie historii osób, które straciły duzo kg na tej diecie. Na angielskich nie ma nic, na polskich tylko na forum gazety, no i na niemieckich jest trochę, ale ja rozumiem piąte przez dziesiąte:)
                                • pierwszalitera Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 10.01.12, 22:38
                                  gouda10 napisała:

                                  > Ja już jestem na tej diecie około 3 miesiące, schudłam 8 kg tylko na razie.

                                  To jest przy stwierdzonej insulinooproności bardzo duże osiągnięcie. Jeżeli będziesz chudła w takim tempie, to możesz osiągnąć 24 kg w ciągu roku. Istnieją diety, na których schudniesz może szybciej, ale żadna z nich nie nadaje się na długoterminową (na zawsze) zmianę stylu odżywiania. Bez uczucia głodu i bez większych rezygnacji. Nie sztuka bowiem schudnąć, tylko uzyskaną wagę utrzymać na zawsze.

                                  Zwykle z
                                  > jadam dżemy wysokosłodzone (np Schwartau), gdyż te niskosłodzone nie mają w ogó
                                  > le smaku i może tu jest błąd.

                                  To nie robi aż takiej różnicy.


                                  Do tego zdaża mi się wypić między posiłkami kawę
                                  > z mlekiem i łyżką cukru, wiem że nie powinnam, ale czy to aż taki błąd ?

                                  To jest przy stwierdzonej insulinooporności spory błąd. Tu nie chodzi o te kalorie, a o stymulację niepotrzebnej, blokującej spalanie tłuszczu insuliny. Widocznie nie robisz tego aż tak często, bo i tak udało ci się schudnąć. Przerzuć się na słodzik (albo od razu na gorzko), a mleko zastąp odrobiną śmietany.

                                  > I kolejna sprawa: papierosy. Poprosiłam lekarza o recepte na tabex. Jeszcze jej
                                  > nie wykupiłam, bo cały czas się zastanawiam czy ja dam radę i odchudzać się i
                                  > rzucać palenie. A jak jeszcze bardziej przytyje? Co bys radzila.

                                  Może być trudno, ale jak będziesz się pilnować i nie podjadać pomiędzy posiłkami, to się uda. Najwyżej przez jakiś czas nie będziesz dalej chudła, tyć raczej nie powinnaś. Możesz to wyrównać sportem.
                              • gouda10 Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 10.01.12, 15:32
                                A jeszcze co do obiadow i niełączenia białek z węglowodanami. raczej na pewno jestem koczownikiem, wiec powinnam jesc obiady białkowe, tylko że ja tak długo nie pociągnę bez ziemniaków czy makaronu. Czy moge jeśc tak na zmianę - jeden czy dwa dzni obiad białkowy, inne dni obiad węglowodanowy? I czy w tym weglowodanowym mogę jesc normalny polski obiad:) tj ziemniaki, mieso, surówka, czy już wtedy lepiej tylko węglowodany np makaron z pesto. Wiem że tak lepiej, ale czy to robi aż taką rożnicę, czy można tak na zmianę dla urozmaicenia mieszać przy obiadach?
                                • pierwszalitera Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 10.01.12, 22:54
                                  gouda10 napisała:

                                  > A jeszcze co do obiadow i niełączenia białek z węglowodanami. raczej na pewno j
                                  > estem koczownikiem, wiec powinnam jesc obiady białkowe, tylko że ja tak długo n
                                  > ie pociągnę bez ziemniaków czy makaronu. Czy moge jeśc tak na zmianę - jeden cz
                                  > y dwa dzni obiad białkowy, inne dni obiad węglowodanowy?

                                  Możesz. To nawet lepsze niż rygorystyczne trzymanie się białka w porze obiadowej, a potem walka z apetytem na słodkie wieczorem. Jeżeli chodzi o obiady węglowodanowe, to faktycznie lepsze są takie czysto węglowodanowe (makaron z pesto) od tych mieszanych (polski obiad), ale się nie stresuj, jeżeli możesz to decyduj się na obiad białkowy albo czysto węglowodanowy, a raz, albo dwa razy w tygodniu rób sobie obiad mieszany. Możesz też od czasu do czasu stosować białkowe dni dla wyrównania obiadów mieszanych i przyśpieszenia spalania. Wtedy powinnaś zjeść jednak cztery posiłki dziennie, co cztery godziny jeden. Z węglowodanów wolno jeść ci wtedy cały dzień tylko warzywa.
                                  • heliamphora Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 28.01.12, 23:34
                                    O! A mnie tez bys poleciła obiad węglowodanowy co drugi dzien, a co drugi - białkowy? Mnie, czyli komus z BMI 36? I dla wyrównania dni białkowe? Bardzo by mnie to urządzało, bo wciąz mi dieta nie idzie - trudno w ciągu dnia zjeśc coś wyłącznie białkowego na mieście, zwłaszcza na ciepło. A jak już mi sie uda, to wieczorem często jestem głodna i rozchwiana.

                                    Z drugiej strony nie cierpię tego, że po węglowodanach powiększa mi się brzuch i zatrzymuję tyle wody w organizmie - ale może tak się dzieje raczej po mieszanych posiłkach? Musze to jakos poobserwować.
                                    • pierwszalitera Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 29.01.12, 01:49
                                      heliamphora napisała:

                                      > O! A mnie tez bys poleciła obiad węglowodanowy co drugi dzien, a co drugi - bia
                                      > łkowy? Mnie, czyli komus z BMI 36? I dla wyrównania dni białkowe?

                                      Komuś z BMI 36 poleciłabym najpierw konsekwentnie węgle-mieszany- białko. Ludzie z dużą nadwagą mają często problemy z uczuciem głodu przy dwóch białkowych posiłkach. Spróbuj węgle - węgle (bez zwierzęcego białka)- białko. Wyżej podaną przez ciebie wersja też jest w porządku, ale nie rób sobie zbyt dużej presji.
                                      • heliamphora Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 29.01.12, 10:45
                                        Ech, właśnie przez tę zbyt duża presję ja w ogóle nie umiem tej diety porządnie pociągnąć. Po paru dniach się załamuję i mówię sobie, że może jeszcze nie teraz. Trzymanie sie sztywnych reguł mimo bycia głodną wymaga niezwykłej siły psychicznej, która już mi się wyczerpała dawno temu na innych dietach ;)
                                        • pierwszalitera Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 29.01.12, 12:32
                                          heliamphora napisała:

                                          > Ech, właśnie przez tę zbyt duża presję ja w ogóle nie umiem tej diety porządnie
                                          > pociągnąć. Po paru dniach się załamuję i mówię sobie, że może jeszcze nie tera
                                          > z. Trzymanie sie sztywnych reguł mimo bycia głodną wymaga niezwykłej siły psych
                                          > icznej, która już mi się wyczerpała dawno temu na innych dietach ;)

                                          Dlatego właśnie lepiej gdy wdrożysz sobie rytm węglowodany- posiłek mieszany (albo węglowodany)- białko, do chwili gdy łatwo będzie ci zachować trzy posiłki bez uczucia głodu i przyzwyczaisz się do białka wieczorem, na tyle, że nie będziesz miała poczucia diety. Być może nie schudniesz jakoś sporo, ale prawdopodobnie nie przytyjesz, a możliwe nawet, że właśnie długoterminowo schudniesz bez większego wysiłku i będziesz mogła uzyskaną wagę w ten sposób utrzymać. Wszelkie zaostrzenia w postaci zmiany węglowodanów na białko wtrącają cię znowu w diabelski młyn diety i głodu. Tego długo nie wytrzymasz, a skutki pewnie znasz w postaci jo-jo. Lepiej nie kieruj się strategią wszystko, albo nic, bo to nie prowadzi do niższego BMI na stałe. Nie potrzebujesz diety, tylko zmiany stylu odżywiania, a trzy posiłki dziennie z niewielkimi ograniczeniami nie są aż takim wielkim poświęceniem. Jeżeli przy rytmie węglowodany- posiłek mieszany (albo węglowodany)- białko ciągle jesteś głodna, to zwiększ porcje, ale zawsze w pasujący do danego posiłku sposób.
                                          • black_halo Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 29.01.12, 13:03
                                            Jeżeli przy rytmie węglowodany- posiłek mieszany (albo węglowo
                                            > dany)- białko ciągle jesteś głodna, to zwiększ porcje, ale zawsze w pasujący do
                                            > danego posiłku sposób.

                                            Jakis czas temu zwiekszylam porcje bo bylam glodna : lunch ok. 13 i kolacja o 19 ale z kolei po zwiekszeniu porcji lunchowej czuje sie strasznie senna. Jem albo posilek czysto weglowy albo bialkowy, po mieszanych to moge zasnac nawet w trakcie jedzenia, po solidnej kolacji bialkowej podpsypiam na kanapie.
                                            • pierwszalitera Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 29.01.12, 13:38
                                              black_halo napisała:

                                              > Jakis czas temu zwiekszylam porcje bo bylam glodna : lunch ok. 13 i kolacja o 1
                                              > 9 ale z kolei po zwiekszeniu porcji lunchowej czuje sie strasznie senna.

                                              Wiesz, senność po posiłku to nie zawsze tylko wina składu i ilości jedzenia. Jeżeli ogólnie niedosypiasz, to reakcja jest odpowiednio większa. Zmęczony organizm nie może w takich sytuacjach robić wszystkiego z pełną parą. Piszę o tym, bo prowadzę dosyć "wygodny" styl życia, znaczy pracuję według mojego naturalnego rytmu i śpię ile potrzebuję. Ok, może nie mam większych insulinowych problemów, ale coś takiego jak senność podczas dnia, czy po obfitym posiłku, to u mnie raczej rzadkość. Doskonale przypominam sobie jednak, że w bardziej chaotycznych czasach było inaczej. A większość ludzi, których znam, niedosypia.
                                              • black_halo Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 30.01.12, 20:03
                                                Wyspac sie ... moje marzenie. Moze faktycznie powinnam chodzic spac nieco wczesniej.
                                          • heliamphora Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 29.01.12, 21:56
                                            pierwszalitera napisała:
                                            > Być może nie schudniesz jakoś sporo, ale prawdopodobnie nie przytyjesz, a możliwe nawet, że > właśnie długoterminowo schudniesz bez większego wysiłku i będziesz mogła uzyskaną wagę > w ten sposób utrzymać. Wszelkie zaostrzenia w postaci zmiany węglowodanów na białko
                                            > wtrącają cię znowu w diabelski młyn diety i głodu.

                                            Zgadza sie, chociaż na słowa "nie schudniesz jakos sporo" wpadam w lekką panikę, bo jednak rozmiary mojej nadwagi mnie bardzo martwią. Ale wiem już, że zbyt ostro się nie da, bo z tego robi się tylko kolejna, jeszcze większa klęska.

                                            Zastanawia mnie tylko, czy rózni dietetycy, bariatrzy i inni niby-fachowcy nieodmiennie zalecają osobom w mojej sytuacji jedzenie 1200 kalorii w postaci pięciu małych posiłków dlatego, że są tak niekompetentni, czy tez (uwaga, myślenie spiskowe) wolą, żeby ludzie trwale nie chudli, bo chcą wciąz mieć z czego żyć? ;))
                                            • pierwszalitera Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 29.01.12, 22:13
                                              heliamphora napisała:

                                              > Zastanawia mnie tylko, czy rózni dietetycy, bariatrzy i inni niby-fachowcy nieo
                                              > dmiennie zalecają osobom w mojej sytuacji jedzenie 1200 kalorii w postaci pięci
                                              > u małych posiłków dlatego, że są tak niekompetentni, czy tez (uwaga, myślenie s
                                              > piskowe) wolą, żeby ludzie trwale nie chudli, bo chcą wciąz mieć z czego żyć? ;
                                              > ))

                                              Najczęściej dlatego, że nie wiedzą lepiej. Nie wykluczam jednak spisku. ;-) Ja się nie martwię, bo właśnie wiem, że trwałe chudnięcie jest bardzo ciężką sprawą i pacjentów raczej nie zabraknie. ;-)
                                              • black_halo Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 30.01.12, 19:55
                                                Ja tam bylam u dietyka raz, w sensie umowiona na wizyte. Jak wyszla z gabinetu to mialam sie ochote ulotnic z poczekalni ale z ciekawosci postanowilam zostac i posluchac co tez mi zaleci. Owa dietetyczka to bylo jakies 150 kilo zywej wagi, zastanawialam sie jak sie porusza bo autentycznie nigdy nie widzialam tak ogromnej osoby. Jak juz nadeszla moja kolej to zauwazylam, ze przejscie od drzwi do krzesla wykanczalo ja fizycznie. Owa pani zalecila mi diete 1000 kcal bez tluszczu - nie mam pretensji bo z 8 lat temu taka dieta byla jeszcze modna i propogowana w Kwadransie na kawe przez Magdalene Bialkowska, speca od diet. Jak przeczytalam jadlospis to o malo co nie spadlam z krzesla "snidanie: kromka razowca, plaster wedling, 2 lyzki surowki z marchwi pokropionej cytryna, szklanka herbaty z lyzeczka cukru".

                                                I tak sie jej zapytalam z ciekawosci czy sama tez takiego jadlospisu przestrzega. A ona wzniosla dlonie do nieba i powiedziala "gdyby przestrzeganie diety bylo takie proste to ani mnie ani pani by tu nie bylo" ;D
                                                • heliamphora Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 30.01.12, 22:30
                                                  Ja wobec ludzi od 1000 kalorii, zalecających cieniutki plastereczek marchewki i ogólnie uważających, że "wystarczy mniej jeść" mam mordercze zapędy. Jak kiedyś usłyszycie, że ktoś kogos pokroił w afekcie na cienkie plastereczki nożem do dietetycznego krojenia marchewki, to będę właśnie ja.

                                                  Z drugiej strony ogarnia mnie kompletne zniechęcenie do wszystkiego, kiedy idę do lekarza i na temat swojej otyłości słyszę, tak jak dzisiaj na badaniach medycyny pracy: "Ojej, a co pani jest, szkoda pani, pani taka młoda... Leczy się pani jakoś?" Wtedy nie mam już ochoty ani jeśc, ani się odchudzac, tylko po prostu zniknąć.
                                                  • tfu.tfu Re: pyt do pierwszejlitery o stłuszczenie wątroby 09.03.12, 10:40
                                                    kurde, ale Ty jesteś śliczną, proporcjonalnie zbudowaną dziewczyną, nie znikaj! a ludzie to tylko ludzie, zwykle zanim pomyślą, to chlapną i robi się przykro.
                                                    uściski!
    • madzioreck Jak zbadać insulinooporność? 10.01.12, 23:36
      Dziewczyna na WDPD pyta, jakie badania trzeba zrobić aby sprawdzić, czy ma się insulinooporność - i czy chodzi o to badanie, co się siedzi, pije wodę z cukrem i co chwilę krew biorą ;) Wie ktoś?
      Wiem, że można odesłać do lekarza, i pewnie trzeba, no ale wielu lekarzy poprzestanie pewnie na zwykłym badaniu poziomu cukru i powie, żeby nie zawracać gitary, bo jest w porządku...
      • gouda10 Re: Jak zbadać insulinooporność? 11.01.12, 10:29
        Ja miałam pełno badan w szpitalu, hormony, badanie moczu, ale wydaję mi się że główne to krzywa cukrowa i insulinowa- ja miałam 3 razy pobieraną krew po wypiciu glukozy (pierwsze na czczo).
        Ta śmietanka do mleka to ilu procentowa najlepsza będzie?
        • pierwszalitera Re: Jak zbadać insulinooporność? 11.01.12, 12:25
          gouda10 napisała:

          > Ta śmietanka do mleka to ilu procentowa najlepsza będzie?

          Ojej, takie szczegóły są bez znaczenia. Naprawdę. Znajdź taką, która ci smakuje i jak chcesz to taką z mniejszą ilością tłuszczu. Kieruj się rozsądkiem. Ważne tylko, by nie było tam węglowodanów, albo tylko w śladowej ilości.
      • jul-kaa Re: Jak zbadać insulinooporność? 11.01.12, 12:54
        madzioreck napisała:
        > Wiem, że można odesłać do lekarza, i pewnie trzeba, no ale wielu lekarzy poprze
        > stanie pewnie na zwykłym badaniu poziomu cukru i powie, żeby nie zawracać gitar
        > y, bo jest w porządku...

        Chciałabym zobaczyć lekarza, który zleci komplet drogich badań facetowi, który w ciągu 5 lat przytył 4-7kg...
        • pierwszalitera Re: Jak zbadać insulinooporność? 11.01.12, 13:24
          jul-kaa napisała:

          > Chciałabym zobaczyć lekarza, który zleci komplet drogich badań facetowi, który
          > w ciągu 5 lat przytył 4-7kg...

          U kogoś, kto w ciągu 5 lat przytył 4-7kg też nie poderzewałabym insulinooporności. Chyba, że ma BMI powyżej 30 i 5 lat temu już też miał nadwagę. Stwierdzenie insulinooproności jest zresztą mało przydatne. Farmakologicznie tej przypadłości się nie usunie, a metforminę dostaje się zwykle dopiero wtedy, gdy ma się podwyższoną glukozę i grozi nam cukrzyca.
          • madzioreck Zbiorczo 11.01.12, 20:21
            Jula, ludzie leczą się prywatnie.
            Litero - facet wprawdzie nie jeszcze specjalnej nadwagi, ale tyje, choć z tego, co czytam, niespecjalnie ma od czego...
            • jul-kaa Re: Zbiorczo 11.01.12, 23:15
              Co z tego, że się leczą prywatnie? Po prostu w tym wypadku to absurd i strzelanie z armaty do wróbla. Jasne, że facet teoretycznie może mieć początki insulinooporności, ale absolutnie nic na to nie wskazuje, nic by pewnie nie wyszło w badaniu. Może oczywiście przejść profilaktycznie na dietę Pape, ale po gwóźdź do tego badania...?
          • milka_milka Pierwszalitero!!!!! 28.01.12, 20:35
            Chciałabym napisać do Ciebie na priva. Na jaki adres? Bo gazetowego mi nie przyjmuje.
            • pierwszalitera Re: Pierwszalitero!!!!! 28.01.12, 21:37
              Ja mam konto na gazetowej poczcie. Dostałam jednak maila "Zmieniamy pocztę Gazeta.pl" i prawdę mówiąc, nic z tej treści nie rozumiem. Muszę coś zrobić, by dostawać wiadomości?
              • mszn Re: Pierwszalitero!!!!! 28.01.12, 23:06
                Nie powinno być żadnych problemów, gazetową pocztę mam chyba z dziesięć lat i tylko raz, jak przechodzili na silnik googla, trzeba było się gdzieś na coś zgadzać. Ostatnie zmiany to przejście na nowy gmailowy wygląd.
                • pierwszalitera Re: Pierwszalitero!!!!! 29.01.12, 01:50
                  No to powinna działać, bo reklamy dostaję.
              • milka_milka Re: Pierwszalitero!!!!! 29.01.12, 18:22
                Próbowałam napisać tam, ale wyświetla się wiadomość, ze użytkownik nie aktywował profilu (?).
                • milka_milka O takie: 29.01.12, 18:26
                  UŻYTKOWNIK O PODANYM NICKU NIE ISTNIEJE LUB ZOSTAŁ ZABLOKOWANY
                  • pierwszalitera Re: O takie: 29.01.12, 18:40
                    Ja klikając w twojego nicka ma taką samą odpowiedź, natomiast z mojej poczty mogę korzystać i dzisiaj nawet dostałam spama, więc to chyba jakiś problem gazetowej poczty.
                    Wysłałam ci maila na twój adres. Jak dojdzie, to spróbuj mi odpowiedzieć.
                  • slotna Re: O takie: 29.01.12, 19:09
                    > UŻYTKOWNIK O PODANYM NICKU NIE ISTNIEJE LUB ZOSTAŁ ZABLOKOWANY

                    To znaczy tyle, ze pierwszalitera nie aktywowala wizytowki w serwisie ludzie.gazeta.pl i przez ten serwis wiadomosci jej nie wyslesz. Ale mozesz wyslac normalnego maila na adres nick@gazeta.pl
                    • pierwszalitera Re: O takie: 29.01.12, 19:12
                      slotna napisała:

                      > To znaczy tyle, ze pierwszalitera nie aktywowala wizytowki w serwisie ludzie.ga
                      > zeta.pl i przez ten serwis wiadomosci jej nie wyslesz.

                      He? ;-)
                      • slotna Re: O takie: 29.01.12, 19:32
                        No na ludzie.gazeta.pl masz profile uzytkownikow gazety. Jak ktos sobie wlaczy taki profil, mozna nan wejsc, m.in. klikajac na nick tu na forum. Np. madzioreck ma wlaczony, mozna ja dodac do znajomych, wyslac wiadomosc itp. A ty takiego fancy profilu nie masz, wiec trzeba ci wyslac wiadomosc normalnie odpalajac poczte, jak zwierze.
                        • pierwszalitera Re: O takie: 29.01.12, 20:07
                          No znalazłam ten profil, ale tam trzeba podać datę urodzenia. Ponieważ na każdym portalu podaję jakąś inną, myli mi się to już strasznie i nie mam zamiaru się w to więcej bawić. Data urodzenia, to są dla mnie zbyt osobiste dane. Wolę jak zwierzę. ;-)
                          • slotna Re: O takie: 29.01.12, 20:16
                            Ja tez wole :) Kiedy byly jeszcze stare, proste wizytowki, to taka mialam (obrazek i pare slow o sobie), ale jak zmienili je automatycznie wlasnie na te wypasione profile, usunelam.
          • milka_milka Re: Jak zbadać insulinooporność? 28.01.12, 20:37
            Stwierdzenie
            > insulinooproności jest zresztą mało przydatne.

            Nie do końca. Po pierwsze przy stwierdzonej insulinooporności można odpowiednio skorygować dietę, po drugie lekarz może czasowo ustawić leczenie metforminą, co w wielu przypadkach wspomaga utratę wagi. Potem można się z leku wycofać.
            • pierwszalitera Re: Jak zbadać insulinooporność? 28.01.12, 21:43
              milka_milka napisała:

              > Nie do końca. Po pierwsze przy stwierdzonej insulinooporności można odpowiednio
              > skorygować dietę, po drugie lekarz może czasowo ustawić leczenie metfor
              > miną, co w wielu przypadkach wspomaga utratę wagi. Potem można się z leku wycof
              > ać.

              Wybacz, ale odkrywasz Amerykę po raz setny. ;-) Cały wątek jest o korygującej insulinooporność diecie, a o metforminie też już tu chyba pisałam. Metformina nie jest jednak cukierkiem, wiele ludzi niespecjalnie ją znosi, więc stosuje się ją dopiero, gdy insulinooporność jest tak zaawansowana, że pokazuje się podwyższona glukoza albo gdy dieta nie przynosi efektów.
              • milka_milka Re: Jak zbadać insulinooporność? 29.01.12, 18:23
                Pewnie, masz rację. Chodziło mi tylko o to, że lepiej wiedzieć, ze ma się takie schorzenie niż nie wiedzieć. :-)
    • kociak.b Re: Dieta dr Pape - 3 11.01.12, 10:53
      Witam Dziewczyny, piszę jeszcze raz, bo post mi się umieścił wysoko i pewnie nikt mi nie odpowie :) otóż zainteresowałam się dietą dr Pape i chciałam się dowiedzieć gdzie można sprawdzić jakim jest się typem-rolnika czy koczownika?sporo mam do zrzucenia i chciałabym choć trochę kilogramów pozbyć się do wiosny. Pozdrawiam
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 11.01.12, 12:21
        kociak.b napisała:

        > Witam Dziewczyny, piszę jeszcze raz, bo post mi się umieścił wysoko i pewnie ni
        > kt mi nie odpowie :) otóż zainteresowałam się dietą dr Pape i chciałam się dowi
        > edzieć gdzie można sprawdzić jakim jest się typem-rolnika czy koczownika?sporo
        > mam do zrzucenia i chciałabym choć trochę kilogramów pozbyć się do wiosny. Pozd
        > rawiam

        Tego nie musisz sprawdzać. Zacznij od diety dla rolnika, która jest łatwiejsza i zobacz jak funkcjonuje. A poten zrób sobie tydzień koczownika i porównaj. Pamiętaj, że to nie jest krótkotrwała dieta, tylko zmiana stylu odżywiania, dlatego musisz wybrać coś, co możesz wprowadzić w życie na dłużej. To jest ważniejsze od szybkości tracenia na wadze.
        Istnieją jednak pewne sygnały, które wskazują na koczownika - BMI powyżej 30, otyłość brzuszna, rodzinna predyspozycja do cukrzycy, dosyć wczesna nadwaga (w dzieciństwie albo w okresie dojrzewania), bardzo szybkie chudnięcie i szybkie tycie większe niż 5kg (jo-jo), gwałtowne spadki poziomu cukru pomiędzy posiłkami, preferencja słodkiego smaku (także owoców), łatwe uleganie pokusom na coś dobrego, nawet jak nie jesteśmy głodni, wilczy apetyt po zjedzeniu małej słodyczy (ciastko, jabłko itd)., senność i rozbicie po zjedzeniu mieszanego posiłku z dużą ilością węglowodanów, zatrzymywanie wody w organiźmie po obfitym posiłku (na przykład posiłek jest wieczorem, a rano ważymy 1-2kg więcej).
        • kociak.b Re: Dieta dr Pape - 3 12.01.12, 10:21
          Dziękuję bardzo za odpowiedź. Czytam fora i zastanawiam się nad kupieniem książki. I jak dzieci mi pozwolą to poczytam dokładnie Wasze posty, bo widzę, że jesteście skarbnicą wiedzy. Pozdrawiam
    • madzioreck Podrzućcie pomysły na... 31.01.12, 00:22
      białkowe obiady/kolacje, bo ja się ostatnio zafiksowałam na kurczaku i po prostu już mi się zatrzymuje w gardle w jakiejkolwiek postaci. Wszystko, co sama wymyśliłam, już mi się trochę nudzi... szpinak z jajkami i czosnkiem jest fajny, ale jeszcze chwila, i zzielenieję ;)
      • kizombalover Re: Podrzućcie pomysły na... 31.01.12, 11:51
        Dobra rybka pieczona w folii? Trochę dowolnych przypraw, i mniam :)
        • tatakine Re: Podrzućcie pomysły na... 31.01.12, 16:53
          kizombalover napisała:

          > Dobra rybka pieczona w folii? Trochę dowolnych przypraw, i mniam :)

          o tak, potwierdzam, moj absolutny faworyt to losos - wystarczy troche oliwy, soli i pieprzu i do piekarnika. Do tego dip ze smietana, szczypiorkiem/koperkiem (mam mrozony), odrobina musztardy i czosnkiem oraz salatka z pomidorow. Ja zwykle dokladam jeszcze ziemniaki lub bagietke ale to juz nie bedzie bialkowo.
          • kizombalover Re: Podrzućcie pomysły na... 27.02.12, 16:38
            Och, jakiego pysznego łososia pieczonego w folii wczoraj jadłam w knajpie! Był przykryty sosikiem z pora i sera żółtego, i tak zapieczony... pycha!
      • kis-moho Re: Podrzućcie pomysły na... 17.02.12, 15:20
        > białkowe obiady/kolacje, bo ja się ostatnio zafiksowałam na kurczaku i po prost
        > u już mi się zatrzymuje w gardle w jakiejkolwiek postaci.

        Madzioreck, a gołąbki bez ryżu albo faszerowana papryka? Albo pieczarki faszerowane mielonymi pieczarkami z cebulą i czosnkiem?
      • beauty-gosiek Re: Podrzućcie pomysły na... 17.02.12, 16:20
        może tuńczyk z puszki z serem białym, jajkiem i warzywami?
        jajecznica, omlet z warzywami?
    • kaat24 Re: Dieta dr Pape - 3 27.02.12, 15:25
      nie chciałaby się rzucać z motyką na słońce i zarzucić diety po kilku dniach ale zaczać zmiany od "CZEGOŚ" w swoim żywieniu. w związku z tym pytanie

      czy wprowadzenie białkowego wieczornego posiłku jako zmiany żywieniowej ma sens? i korzystnie wpłynie na mój organizm czy też bez podejścia całościowego nic nie wskóram?
      • kizombalover Re: Dieta dr Pape - 3 27.02.12, 16:36
        Myślę, że ma sens, ale nie przekonasz się, nie próbując :)
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 27.02.12, 19:39
        kaat24 napisała:

        > czy wprowadzenie białkowego wieczornego posiłku jako zmiany żywieniowej ma sen
        > s? i korzystnie wpłynie na mój organizm czy też bez podejścia całościowego nic
        > nie wskóram?

        To całkiem dobry pomysł i powinien przynieść korzyści dla zdrowia, wagi i samopoczucia, pod jednym warunkiem - jeżeli nie będziesz jadła w ciągu dnia zbyt mało. Bo jeżeli wieczorny posiłek, to twój główny, albo nawet jedyny posiłek, to może ci brakować energii i będziesz po samym białku bardzo głodna. Więc zjedz dobre śniadanie, w południe coś węglowodanowego i wieczorem białko.
    • kaat24 Re: Dieta dr Pape - 3 28.02.12, 08:40
      dziękuję za szybką odpowiedź

      tak sobie czytam. przyswajam informacje. zbieram materiały. ciekawi mnie to coraz bardziej

      czy możecie mi pomóc jeszcze w kilku kwestiach?
      1.ja mam BMI- 24. (wszelkie zasady w sprawie wylicznia węglowodanów to przedział z BMI 25-30) jak wyliczyć sobie proporcje. i czy wogóle mogę stosować dietę.

      2.pojawiły się informacje ze cwiczenia fizyczne mogą spowolnić utratę wagi. czy ja to dobrze zrozumiałam?

      3. jakie przekąski można zastować w czasie dnia?

      marzy mi się zgubienie 5 kg (minimalnie 3 a cudownie 8kg) które usadowiły się u mnie po 2 ciążach


      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 28.02.12, 11:13
        > 1.ja mam BMI- 24. (wszelkie zasady w sprawie wylicznia węglowodanów to przedzia
        > ł z BMI 25-30) jak wyliczyć sobie proporcje. i czy wogóle mogę stosować dietę

        Dieta, czy raczej sposób odżywiania dozwolona jest dla każdego, bo nie nastawiona jest na obcinanie kalorii. Jeżeli jednak masz prawidłową wagę, możesz po prostu wiele nie schudnąć. To zależy od twoich genów. Dopasowanie do ideałów sczczupłości wbrew planom naszego organizmu nie jest w zdrowy sposób możliwe. BMI 21 nie jest dla każdego człowieka i nie zawsze można też do niego wrócić. Możliwe więc, że uzyskanie wagi sprzed ciąży (8kg mniej przy BMI 24?) jest zbyt ambitnym celem i się nie uda. A zesztą waga nie jest w ogóle ważna w twojej kategorii, tylko stosunek mięśni i tłuszczu. Spróbuj z porcją 75-100gram węglowodanów na każdy posiłek węglowodanowy.


        > 2.pojawiły się informacje ze cwiczenia fizyczne mogą spowolnić utratę wagi. czy
        > ja to dobrze zrozumiałam?

        E tam. Sport jest zawsze dobry, byle nie na pusty żołądek i lepiej zacząć trochę umiarkowanie. Nie dłużej niż 45-60 minut dziennie. Po sporcie nie należy jednak zbyt wiele oczekiwać. Pierwsze rezultaty wagowo- figurowe pokazują się zwykle dopiero po killku tygodniach konsekwencji.


        > 3. jakie przekąski można zastować w czasie dnia?

        Żadnych. Główne posiłki powinny być na tyle duże, by nie odczuwać głodu przez najbliższe 4-6 godzin. W tym czasie nikt nie potrzebuje przekąsek.
        • zooba Wrażenie sytości 29.02.12, 15:39
          Mam pytanie: na początku papowania (u mnie trochę freestyle, bez zamiaru odchudzania raczej prewencja tycia i cukrzycy, BMI 20,5) po zjedzeniu porządnego węglowodanowego śniadania (płatki owsiane z rodzynkami, czekolada gorzką, morelami, zalane wodą) przez 4-5 godzin nie czułam łaknienia. Byłam pełna i to mi się podobało. Teraz, po trzech miesiącach, chce mi się jeść już po trzech godzinach od śniadania. Niestety nie wiem, ile moje śniadanie waży dokładnie i ile ma gramów węgli. Czy taka zmiana jest naturalnym procesem? Zwiększyłam intensywność uprawiania sportu, czy od listopada mogłam podkręcić na tyle metabolizm, że szybciej spalam to śniadanie? Mam 40 lat na karku, więc wydaje mi się to mało prawdopodobne.
          • pierwszalitera Re: Wrażenie sytości 29.02.12, 21:52
            zooba napisała:

            Czy taka zmiana jest naturalnym procesem? Zwiększyłam intensywność up
            > rawiania sportu, czy od listopada mogłam podkręcić na tyle metabolizm, że szybc
            > iej spalam to śniadanie? Mam 40 lat na karku, więc wydaje mi się to mało prawdo
            > podobne.

            Zmiany hormonalne. Twój organizm chce podwyższyć nieco poziom masy tłuszczowej i tym samym wagę. Jeżeli masz bowiem po 40-stce BMI 20,5, to świadczy raczej o stosunkowo niskiej masie tłuszczowej. Dla młodej kobiety może w porządku, ale w okresie, że tak ostrożnie wyrażę (sama jestem po 40-stce) , przedmenopauzalnym, u większości kobiet tłuszcz idzie w górę. To nie jest zawsze takie złe, masa tłuszczowa produkuje żeńskie hormony, korzystniej dla młodego wyglądu, a do nadwagi i insulinooporności jeszcze ci daleko. ;-)
            • pierwszalitera Re: Wrażenie sytości 29.02.12, 21:54
              Nie wykluczam jednak, że masz wyjątkowo szczupłe geny i podkręciłaś sportem faktycznie dodatkowo metabolizm. Spróbuj zwiększyć porcje węglowodanów.
            • zooba Re: Wrażenie sytości 04.03.12, 18:31
              To moje zwiększenie aktywności sportowej jest wynikiem podejrzeń, że teraz zacznę tyć 'od powietrza' (jak to mówi moja mama). Ponieważ lubię jeść i nie chcę się ograniczać, muszę więcej spalać, tyle, że wtedy bardziej mi się chce jeść...
              Zwiększyłam porcję śniadania, zobaczę czy to wystarczy.

              Geny mam paskudne, wszystkie kobiety w rodzinie z dużą nadwagą. Mama walczy na pseudo-diecie 1000 kcal (ja nie wiem jak można to wytrzymywać), do Pape jest oporna.
              • pierwszalitera Re: Wrażenie sytości 05.03.12, 10:58
                zooba napisała:

                > Geny mam paskudne, wszystkie kobiety w rodzinie z dużą nadwagą. Mama walczy na
                > pseudo-diecie 1000 kcal (ja nie wiem jak można to wytrzymywać), do Pape jest op
                > orna.

                Jeżeli masz takie paskudne geny, to jakim cudem utrzymujesz tak niską wagę w twoim wieku? Więc albo nie masz tendencji do tycia, bo przybranie z BMI 20 do na przykład 23 nie jest jeszcze tyciem z powietrza i nie jest w okolicach 40-stki powodem do zmartwień, albo masz wyższy tzw. set point i utrzymujesz wagą sztucznie (niskokaloryczną dietą) na zaniżonym poziomie. Nadwaga zaczyna się bowiem dopiero od BMI 25, a w niektórych przypadkach lepsze mogą być nawet wartości 26-26. A że nie wchodzi się wtedy w wymagany medialnie rozmiar 36-38? No coż, ideał szczupłości, to nie jest zawsze zdrowa waga. Nie mogę ci więc obiecać, że jakiekolwiek starania pozwolą ci zachować BMI poniżej 21 na zawsze.
                • zooba Re: Wrażenie sytości 05.03.12, 11:48
                  Ja nie zakładam, że będę wchodzić w 36 całe życie. Długie lata miałam 45 kg przy wzroście 156 cm i nie mam już takich ambicji. Ostatnio ważyłam 48 i to mi pasowało, później nastąpił skok na 52 'znikąd' i pomyślałam, że skończył się dla mnie czas jedzenia bez ograniczeń i bez wzrostu wagi. Moja Mama tez kiedyś była szczupła, a nie jest. Nie wiem, może nie zareagowała odpowiednio szybko na wzrost wagi, a teraz jest jej bardzo trudno. Nie chcę powtórzyć jej losu. Stąd papuje i ćwiczę. Nie wiem jaki mam set point, przecież chyba nie 45 kg?
                  • pierwszalitera Re: Wrażenie sytości 05.03.12, 12:09
                    zooba napisała:

                    Nie chcę powtórzyć jej losu. Stąd papu
                    > je i ćwiczę. Nie wiem jaki mam set point, przecież chyba nie 45 kg?

                    Jakieś 8-9 kg dodatkowo pomiędzy 25 a 50-tym rokiem życia to standard u ludzi utrzymujących wagę w normie, czyli nie mówimy tu w ogóle o patologii. Szybkie tycie spowodowane jest najczęściej błędami żywieniowymi w przeszłości, zwykle trzymaniem niskiej wagi poprzez ograniczenie kalorii i częste restryktywne diety. Ale waga to nie wszystko, jeżeli trenujesz, to może być, że masz całkiem wysoką masę mięśniową a ta też waży, więc pomimo wyższej wagi, możesz być "szczuplejsza" od osoby ważącej mniej od ciebie. No i BMI odrobinę powyżej 21 to naprawdę nie jest powód do zmartwień, nawet jak uwzględni się twój niższy wzrost. A waga 45kg jest już na granicy do niedowagi. U młodych dziewcząt w porządku, u dojrzałej kobiety za mało.
    • fanaberia.fanaberia Izotoniki a insulina 28.02.12, 16:50
      Pierwszalitero, poradź, proszę.
      Jak pogodzić z dietą niskoinsulinową picie podczas i po treningu małych porcji wynalazku napakowanego węglowodanami?
      Ćwiczę codziennie, biegam 3-4 razy w tygodniu. Chcę wydłużyć dystans i razem z planem treningowym dostałam zalecenie stosowania izotoników. Mam rację, że ich nie chcę? Czy może nie ma problemu, bo "się wybiega"?
      • pierwszalitera Re: Izotoniki a insulina 28.02.12, 23:23
        Jeżeli biegasz nie dłużej niż godzinę, to nie potrzebujesz żadnej dodatkowej energii podczas treningu. Warunkiem optymalnego wykorzystania możliwości masy mięśniowej jest jednak rezerwa energii w postaci glikogenu, a to oznacza, że powinnaś zjeść węglowodanowy posiłek przed sportem. Na przykład talerz makaronu. Kiedy, zależy od ciebie, niektórzy mogę biegać już godzinę po posiłku, inni dopiero dwie. Dobrze jest więc zaplanować bieganie na czas po śniadaniu, albo jeszcze lepiej późnym popołudniem, pomiędzy obiadem a kolacją. Trochę inaczej wygląda to, gdy trenning jest dłuższy, wtedy po 45-60 minutach możesz zaobserwować spadek energii. Nie potrzebujesz tu jednak drogich izotników. To tylko przesłodzony pic na wodę. Idealnym płynem izotonicznym jest sok jabłkowy zmieszany z wodą pół na pół. Również krótka przerwa na banana, albo kilka biszkoptów wyrówna poziom cukru. Wszystko inne, co znajduje się w izotonikach jest ci zupełnie do niczego niepotrzebne i na pewno nie ma żadnego wpływu na postępy w treningu.
        Po treningu możliwości masz dwie. Jeżeli zależy ci w pierwszej linii na spalaniu tłuszcz, bo masz nadwagę i do tego skłonność do hyperinsulinemii albo insulinooporności, to zalecałabym po popołudniowym treningu raczej białko. Nawet jak odczuwasz po takim posiłku lekki niedosyt. Sport zwiększa wrażliwość komórek na insulinę, obniża więc jej poziom, jeżeli zrezygnujesz teraz z węglowodanów można wykorzystać ten efekt niskiej insuliny i podkręcenia metabolizmu wysiłkiem fizycznym do zwiększonego spalania tłuszczu. Ten efekt utrzymuje się nawet przez kilka godzin po treningu. Jeżeli natomiast jesteś szczupłą osobą ze zdrowym metabolizmem i zależy ci bardziej na sportowych efektach i rozwoju masy mięśniowej, to możesz jeść po treningu węglowodany. Na pewnie je wtedy spalisz.
        • fanaberia.fanaberia Re: Izotoniki a insulina 29.02.12, 00:24
          pierwszalitera napisała:

          > Jeżeli biegasz nie dłużej niż godzinę, to nie potrzebujesz żadnej dodatkowej
          > energii podczas treningu.

          Wielkie dzięki. Potwierdziłaś to, co mi się wydawało.
          Mój trening trwa ok. 1,5 - 2,5 h, w tym ok. 45 min. - 1 h to rozgrzewka i rozciąganie, reszta - bieg netto. Plan rozwoju zakłada znaczne wydłużenie czasu biegu i dystansu i liczę się z tym, że wtedy będę potrzebować uzupełnienia energii w trakcie.
          Latem biegam rano, a zimą przed południem, po małym śniadaniu węglowodanowym i kawie. W trakcie treningu piję wodę. Drugi posiłek zjadam mieszany albo białkowy, rzadziej czysto węglowodanowy. Przeniesienie treningu na popołudnie raczej u mnie nie zadziała. Raz że najlepiej się czuję ćwicząc rano, a dwa - biegam po lesie i potrzebuję do tego dziennego światła. Dobrze jednak wiedzieć, że popołudniowym sportem mogę się rozgrzeszyć z węglowej kolacji ;)
          • pierwszalitera Re: Izotoniki a insulina 29.02.12, 00:57
            fanaberia.fanaberia napisała:

            > Latem biegam rano, a zimą przed południem, po małym śniadaniu węglowodanowym i
            > kawie.

            Tu energia, a raczej jej brak może być problemem. Po białkowej kolacji twoje zapasy glikogenu są trochę nadwyrężone, więc bieganie bez śniadania może nie dawać takich efektów sportowych na jakie liczysz. Metabolizm dobrze wytrenowanych sportowców przełącza wtedy łatwiej na większe spalanie tłuszczu, ale to wymaga sprawnej masy mięśniowej i odpowiednio zbilansowanej diety. Sportowcy raczej nie unikają węglowodanów, tenisiści tegorocznego Australian Open skarżyli się na konieczność jedzenia makaronu rano, w wieczór i w południe. ;-) I ja na twoim miejscu, czyli w przypadku tak częstych i długich treningów w ogóle nie martwiłabym się o insulinę. Przy wadze w normie i braku podejrzeń o uporczywą insulinooporność (regularny wysiłek fizyczny też ją znosi) możesz jeść węglowodany nawet wieczorem.
            • fanaberia.fanaberia Re: Izotoniki a insulina 29.02.12, 01:15
              pierwszalitera napisała:

              > Przy wadze w normie i braku podejrzeń o uporczywą insulinooporność
              > (regularny wysiłek fizyczny też ją znosi) możesz jeść węglowodany nawet
              > wieczorem.

              Z wagą aż tak różowo nie jest, ale trwają prace nad zaróżowieniem ;)
              Insulinooporności chyba jednak nie mam, sadło od zawsze magazynuję "po kobiecemu" i nawet w najszerszych czasach talię miałam poniżej cytowanych w necie wytycznych. Krzywej insulinowej nigdy nie robiłam, bo przy wszelkich innych wynikach w normie nie wydawało mi się to konieczne.
    • kaat24 Re: Dieta dr Pape - 3 29.02.12, 14:44
      im dalej w las...tym ja coraz głupsza jestem :-(

      przeczytałam cały wątek na kafeterii 36 stron!!!, ten wątek, wynotowałam sobie zbiorczo najwazniejsze rady, porady, wskazania i mam wrażenie że coraz mniej rozumiem..

      najgorsze jest to że nawet sformułowac pytań sensownie nie umiem.

      ale poczytam sobie wieczorem moje notatki to może w końcu "zaskoczę" :-)
      próbuję pepować od 3 dni. efekty i odczucia opisze po tygodniu

      ps. ale jedno pytanko mam:
      100 gr makaronu jako 75 gr węglowodanów to jest ważone 1. przezd ugotowaniem, 2. po ugotowaniu 3. czy nie ma znaczenia?
      • madzioreck Re: Dieta dr Pape - 3 29.02.12, 21:33
        > 100 gr makaronu jako 75 gr węglowodanów to jest ważone 1. przezd ugotowaniem, 2
        > . po ugotowaniu 3. czy nie ma znaczenia?

        Chodzi o suchą masę, czyli przed ugotowaniem :)
    • kaat24 wątpliwości cd ;-) 06.03.12, 14:26
      1.czy jogurt naturalny zaliczamy do węglowodanów czy białek?

      2. czy jest ktoś na forum co ma polską edycję ksiązki Chudnij podczas snu?
      • mszn Re: wątpliwości cd ;-) 06.03.12, 14:40
        > 1.czy jogurt naturalny zaliczamy do węglowodanów czy białek?

        Na każdym produkcie spożywczym jest tabelka wartości odżywczych, w której jest podany rozkład białek, węgli i tłuszczu.
        • kaat24 Re: wątpliwości cd ;-) 06.03.12, 19:57
          sprawdzamtabelke na pordukatach. ale jogurt naturalny to na 100g 6g węgli, a 5g białek
          -stąd moje pytanie.

          wydaje mi się że jogurt z owocami pisałyście że należało zaliczyć do wegli czy tak samo naturalny???
          • pierwszalitera Re: wątpliwości cd ;-) 06.03.12, 23:43
            kaat24 napisała:

            > sprawdzamtabelke na pordukatach. ale jogurt naturalny to na 100g 6g węgli, a 5g
            > białek
            > -stąd moje pytanie.
            >
            > wydaje mi się że jogurt z owocami pisałyście że należało zaliczyć do wegli czy
            > tak samo naturalny???

            Jeżeli chcesz jeść jogurt (naturalny) do posiłków białkowych, to ogranicz jego ilość do maksymalnie 250gram, lepiej nawet tylko 150gram, inaczej ilość węglowodanów będzie za wysoka i jogurt jest wtedy posiłkiem mieszanym. 150 gram jogurtu nie jest jednak wystarczającym posiłkiem białkowym, więc z jogurtu można zrobić na przykład sos do mięsa, albo dressing do sałatki z tuńczyka z jajkami, twardym serem, kurczakiem itp.
            • kaat24 odżywki białkowe 09.03.12, 08:08

              co w/w temacie?
              myślicie że to dobry pomysł?

              widze że czasami mam problem "uzbierać" potrzebną ilość białka na posiłek.
              czy można by go było uzupełnić jakimś podobnym preparatem. czy wtedy na wieczór można by było rozrobić go z mlekiem?


              woda- czy jeśli wypije jej za mało (ok 1l) czy to może spowolnić tempo utraty wagi?
              • pierwszalitera Re: odżywki białkowe 09.03.12, 12:23
                kaat24 napisała:

                > widze że czasami mam problem "uzbierać" potrzebną ilość białka na posiłek.
                > czy można by go było uzupełnić jakimś podobnym preparatem. czy wtedy na wieczór
                > można by było rozrobić go z mlekiem?

                Pod jednym warunkiem. W całym posiłku nie może być więcej niż 10-15 gram węglowodanów. W całej porcji. Czyli musisz doliczyć i ten preaprat białkowy (niektóre mają nawet sporo cukru) i mleko.


                > woda- czy jeśli wypije jej za mało (ok 1l) czy to może spowolnić tempo utraty
                > wagi?

                1l to nie jest jeszcze tragedia. Jeżeli pijesz około 1,5 litra płynów w ciągu dnia to wystarczy. Tempo utraty wagi nie zależy tak bardzo od wody, chyba że pije się ekstremalnie mało. W drugą stronę jest podobnie, duże ilości wody nie podwyższą spalania. Poza tym woda jest także w owocach, warzywach, mięsie, rybach, produktach mlecznych, więc mając urozmaicony jadłospis można kierować się po prostu uczuciem pragnienia.
                • kaat24 święta idą... 16.03.12, 21:15
                  wczoraj byłąm na imieninach. starałam się zjeść białko jak zawsze, ale cięzko było mi poskłądać wszytko tak zeby było ok.

                  dziś efekt w postaci 300 dek więcej /:

                  idą swięta, a ja nie chciałabym zarzucać diety i pilnować się jeszzce bardziej bo wiadomo co się wtedy przy stole dzieje

                  o ile nie mam stresu obiadowego o tyle już wiem że może być cięzko ze śnaidaniem

                  czy biały barszcz za śmietaną jest ok? oczywiście bez jajków i kiełbasów
                  a jakieś pomysły są?

                  czy ktoś jest tu jeszcze co uskutecznia pepowanie??
                  szukam wirtualnego wsparcia :D
                  • pierwszalitera Re: święta idą... 16.03.12, 21:31
                    kaat24 napisała:

                    > wczoraj byłąm na imieninach. starałam się zjeść białko jak zawsze, ale cięzko b
                    > yło mi poskłądać wszytko tak zeby było ok.
                    >
                    > dziś efekt w postaci 300 dek więcej /:

                    Oddetchnij głęboko. ;-) Mieszany posiłek wieczorem powoduje większy wyrzut insuliny, a ta z kolei prowadzi do gromadzenia większej ilości wody w organiźmie. Dlatego po imprezach ważymy natychmiastowo więcej. Jedz konsekwentnie dalej białko wieczorem, waga wróci do normy.


                    > czy biały barszcz za śmietaną jest ok? oczywiście bez jajków i kiełbasów
                    > a jakieś pomysły są?
                    >


                    Daj se spokój. ;-) Kto by w święta dietował? Straj się tylko, by bilans kaloryczny nie był zbyt przesadzony, czyli zachowaj rozsądek z tym co jesz, a po świętach zrób sobie jeden, albo nawet kilka białkowych dni, czyli cztery posiłki dziennie, tylko białko z warzywami, żadnych innych węglowodanów.
                    • kaat24 Re: święta idą... 17.03.12, 07:43
                      oj włąśnie nie dam sobie spokoju ;-)

                      to genrelnie przez swięta traciłam entuzjam do tego co robiąłm, popuszczałam paseczek ech bo święta...no i lawina ruszała

                      nie po to się dyscyplinuję żeby zaprzepaścić swoje zdrowe podejście do jedzenia, skoro ma to być nawyk na całe życie to trzeba walczyć!!! DO BOJU!!!!!!!

                      Pytanie:
                      czy fasolka po bretonsku (bez kiełbasy) to na śniadanie czy na obiad mieszany?
                      • pinupgirl_dg Re: święta idą... 05.04.12, 17:25
                        > nie po to się dyscyplinuję żeby zaprzepaścić swoje zdrowe podejście do jedzenia
                        > , skoro ma to być nawyk na całe życie to trzeba walczyć!!! DO BOJU!!!!!!!

                        kaat24 - wybacz, ale ja w Twoim podejściu widzę coś niezdrowego... może to tylko neoficki zapał a ja jestem przewrażliwiona, bo wiem, czym są zaburzenia odżywiania, ale widzę parę niepokojących objawów.
                        Skoro to ma być nawyk na całe życie, to fakt, że na Święta Wielkanocne w 2012 zjadłaś białko na śniadanie jakoś się rozmyje w latach codziennych, zdrowych nawyków żywieniowych :). Tak samo węgle na imieninową kolację. Jeśli będziesz starała się być bardziej papieska od papieża, to istnieje duża szansa, że przy najbliższej okazji ruszy kolejna lawina.
                        Jeśli zmieniasz styl jedzenia na całe życie i Twoim celem jest zdrowie i dobra sylwetka na lata, to jakie ma znaczenie, czy osiągniesz cel po kilku miesiącach czy po kilku miesiącach i jednym dniu. Nie idziesz na heroiczny bój, tylko na spokojną, systematyczną pracę nad swoimi nawykami :) .

                        A co do książki - ja mam, jakbyś coś chciała wiedzieć - pytaj.
    • kaat24 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 08:15
      Wiem że człowiek zapatrzony w diety nasiąkł różnymi teoriami i potem ciezko mu się przestawić na inne myślenie.

      mam taką natrętną myśl co m i spokoju nie daje: młóci się na okragło jeść 5 posiłków a lekkich, drobnych a nie dużo. bo duże rozpychają żełądek. na poczatku stosowania Pepe każdy ma to wrażenie że posiłki są olbrzymiaste.

      czy ktoś w sensowny spoób może mi poóc w odstresowaniu. a może to gdzieś było i mogę doczytać?

      a z prywaty: mam takie objawy, a włąśiwie prawdiłowość waga najpierw mi prawie nic nie spada, potem z nienacka dużo ok 0,5-0,8 kg z dnia na dzień :D ( właśiwie z nocy na noc), i to jestm sobie jakoś w stanie wytłumaczyć. ale następnego dnia, podskakuje do góry o kilka set gramów ok.0,2- 0,3 i znów się to utrzymuje pzrez klilka tygodni, do kolejnego skoku
      uważam że jem ciągle bez zmian i stosuję zalecenia.

      takie mam nurtowania, a nie ukrywam lubię wiedzieć o co kaman :-)

      ps. nikt nie ma książki? chciałabym się o pewne rzeczy w jej strukturze dopytać
      • pierwszalitera Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 14:02
        kaat24 napisała:

        > mam taką natrętną myśl co m i spokoju nie daje: młóci się na okragło jeść 5 po
        > siłków a lekkich, drobnych a nie dużo. bo duże rozpychają żełądek. na poczatku
        > stosowania Pepe każdy ma to wrażenie że posiłki są olbrzymiaste.

        Nie bardzo wiem skąd wziął się ten mit. Z oszczędzaniem żołądka, bo się rozciągnie, to nie ma nic wspólnego, bo to bzdura jakich mało. Jest nawet tak, że wypełnienie żołądka przyczynia się do uczucia sytości, więc ciągłe jedzenie na pół gwizdka wielu ludzi unieszczęślwia. Te 5 posiłków wzięło się chyba z tego, że przy okazji wprowadzania długodziałających insulin w latach trzydziestych dwudziestego wieku u cukrzyków, zauważono, że podawanie częstych małych porcji powoduje małe wahania cukru we krwi i zintereptowano, że to musi być dobre dla uczucia sytości i metabolizmu. Niestety tak to nie działa, jest wręcz przeciwnie. Stymulowanie organizmu ciągłymi przekąskami wzmaga apetyt i podwyższa z czasem poziom insuliny. Gdbyśymy jeszcze jedli to, co tysiące lat temu pakowali w siebie ludzie, czyli białko, tłuszcz, jakieś korzonki i mało słodkie owoce (dzisiejsze owoce, to w porównaniu z tym prawdziwe słodycze) to nie byłoby problemu, ale my mamy do czynienia z zupełnie innymi rzeczami, a sama redukcja tłuszczu, jest znowu taką bzdurą, która przez lata low fat doprowadziła tylko do tego, że ludzie tyją na potęgę. Naprawdę nie trzeba jeść częściej niż 3 razy dziennie, tylko jeść trzeba do syta i unikać wszelkich "zdrowych" przekąsek, to od nich tyjemy.


        > a z prywaty: mam takie objawy, a włąśiwie prawdiłowość waga najpierw mi prawie
        > nic nie spada, potem z nienacka dużo ok 0,5-0,8 kg z dnia na dzień :D ( właśiw
        > ie z nocy na noc), i to jestm sobie jakoś w stanie wytłumaczyć. ale następnego
        > dnia, podskakuje do góry o kilka set gramów ok.0,2- 0,3 i znów się to utrzymu
        > je pzrez klilka tygodni, do kolejnego skoku

        Zmiany wagi z dnia na dzień to tylko skoki wody, nie mają wiele wspólnego z tkanką tłuszczową. Problemem jest, że ty nie masz nadwagi, a to jest metoda do uzyskania zdrowej wagi według widzimsię organizmu, a nie jego właścicielki. Nie każdy z nas ma tak szczupłe geny, by wypełnić wymagania medialnych ideałów nie rezygnując z uczucia sytości. Jeżeli konieczenie ci zależy, to spróbuj z dwoma baiłkowymi posiłkami i jednym węglowodanowym i zacznij uprawiać regularnie sport, najlepiej 3-4 razy w tygodniu.
      • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 17:08
        > a z prywaty: mam takie objawy, a włąśiwie prawdiłowość waga najpierw mi prawie
        > nic nie spada, potem z nienacka dużo ok 0,5-0,8 kg z dnia na dzień :D ( właśiw
        > ie z nocy na noc), i to jestm sobie jakoś w stanie wytłumaczyć. ale następnego
        > dnia, podskakuje do góry o kilka set gramów ok.0,2- 0,3 i znów się to utrzymu
        > je pzrez klilka tygodni, do kolejnego skoku
        > uważam że jem ciągle bez zmian i stosuję zalecenia.

        U mnie zmiany +/- 1kg są całkiem normalne. Codzienne ważenie nie ma żadnego sensu, ja to robię może raz na m-c, najlepiej w tym samym momencie cyklu, żeby wyeliminować skoki związane z hormonami.
        • madzioreck Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 19:36
          > U mnie zmiany +/- 1kg są całkiem normalne. Codzienne ważenie nie ma żadnego sen
          > su, ja to robię może raz na m-c, najlepiej w tym samym momencie cyklu, żeby wye
          > liminować skoki związane z hormonami.

          A to różnie. Ja dzięki ważeniu się codziennie wiem, czy ten kilogram to od tego, co zeżarłam na kolację, a te nagłe 3 to mi przed owulacją wskakuje i jutro lepiej leżeć, bo będzie bolał, czy po prostu rośnie mi tyłek i żadne naturalne wahania nie są tu wytłumaczeniem. Może to zależy od tego, czy kontroluje się wagę tak po prostu, czy się człowiek mocno odchudzał i czuje na plecach oddech jo-jo, w każdym razie ja po miesiącu mogłabym być 5 kilo cięższa. Nawyki nawykami, ale jednak ostatniej zimy mój organizm mnie zaczął bezczelnie oszukiwać, wolę się ważyć :)
          • yaga7 Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 19:41
            Ja się nie mogę codziennie ważyć, bo wtedy zaczynam więcej jeść ;)

            Ale u mnie też wahania 1-2 są w normie. No i ja akurat 5 kg przez miesiąc na pewno bym nie przytyła, chyba że nagle zmieniłabym styl odżywania, a to raczej mi nie grozi, staram się w miarę pilnować.
          • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 22:02
            > A to różnie. Ja dzięki ważeniu się codziennie wiem, czy ten kilogram to od tego
            > , co zeżarłam na kolację, a te nagłe 3 to mi przed owulacją wskakuje i jutro le
            > piej leżeć, bo będzie bolał, czy po prostu rośnie mi tyłek i żadne naturalne wa
            > hania nie są tu wytłumaczeniem. Może to zależy od tego, czy kontroluje się wagę
            > tak po prostu, czy się człowiek mocno odchudzał i czuje na plecach oddech jo-j
            > o, w każdym razie ja po miesiącu mogłabym być 5 kilo cięższa. Nawyki nawykami,
            > ale jednak ostatniej zimy mój organizm mnie zaczął bezczelnie oszukiwać, wolę s
            > ię ważyć :)

            Madzioreck - mogłabyś być 5kg cięższa, czy naprawdę tak było, że przestałaś się ważyć i nagle zaliczyłaś taki skok?
            Mi się wydaje, że to jednak niezbyt dobry pomysł, chociaż nie wiem, jak to jest przy intensywnym odchudzaniu. Po pierwsze - po miesiącu codziennego ważenia nawet rzeczywisty skok wygląda łagodniej, w sensie - przez miesiąc codziennego oglądania zmieniających się cyferek można już zapomnieć, od czego się wychodziło. Oczywiście można notować itd, ale na mnie to tak psychologicznie działa. Po drugie - łatwo zaliczyć niepotrzebne wzloty i upadki nastroju, wzloty pół biedy, ale jak waga pokazuje więcej, niż dzień wcześniej, to automatycznie psuje mi humor, a to często się kończy randką z lodówką u mnie ;). Po trzecie - moim zdaniem można wpaść w pułapkę nadmiernej kontroli i wypaść ze zdrowych nawyków, pół kilo więcej na wadze może spowodować, że automatycznie będziemy próbować zaciskać pasa bardziej, niż trzeba, zamiast spokojnie robić swoje. Oczywiście to nie musi się tak skończyć to w końcu tylko cyferka na blacie, ale istnieje takie ryzyko, przynajmniej u mnie. Czasami ważę się przez dwa-trzy dni z rzędu, wtedy, jeśli comiesięczne ważenie pokazało jakiś gwałtowny skok w jedną lub drugą stronę, żeby wyeliminować wpływ zjedzonej kolacji itd.
            Ale za to staram się jak codziennie oglądać rano w lustrze :).
            • maggianna Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 22:16
              Tez waze sie codziennie, 5 kg to potrafie "wrzucic" w ciagu 5 dni (ostatnio wrocilam z 5 dniowej podrozy sluzbowej o 4.5 kg ciezsza, niestety moj organizm tak reaguje na zmiane jedzenia i pozne kolacje), wiec o ile pol kg z dnia na dzien to nie problem o tyle kolejne 0.5 kg kolejnego dnia to juz dzwonek alarmowy i motywacja do dodatkowej godz na silowni.
              Ale ja zaliczylam juz raz efekt mega jojo i musze sie pilnowac. Niby po ubraniu widac ale przy duzej nadwadze te 3-4 kg latwo niestety przeoczyc.
              Nie zapominam z czego wychodze wiec nie musze zapisywac wagi, no i u mnie jest dokladnie odwrotnie, po miesiacu moze byc za pozno zeby zapobiegac, po dwoch bez wazenia pewnie nie mialabym sie w co ubrac.
              • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 22:27
                > Tez waze sie codziennie, 5 kg to potrafie "wrzucic" w ciagu 5 dni (ostatnio wro
                > cilam z 5 dniowej podrozy sluzbowej o 4.5 kg ciezsza, niestety moj organizm tak
                > reaguje na zmiane jedzenia i pozne kolacje), wiec o ile pol kg z dnia na dzien
                > to nie problem o tyle kolejne 0.5 kg kolejnego dnia to juz dzwonek alarmowy i
                > motywacja do dodatkowej godz na silowni.
                > Ale ja zaliczylam juz raz efekt mega jojo i musze sie pilnowac. Niby po ubraniu
                > widac ale przy duzej nadwadze te 3-4 kg latwo niestety przeoczyc.
                > Nie zapominam z czego wychodze wiec nie musze zapisywac wagi, no i u mnie jest
                > dokladnie odwrotnie, po miesiacu moze byc za pozno zeby zapobiegac, po dwoch be
                > z wazenia pewnie nie mialabym sie w co ubrac.

                Nie mam wielkiego pojęcia w tej kwestii, ale 1kg tłuszczu to kilka tysięcy kcal, zdaje się od 7000 do 9000. Mój wniosek jest taki, że trzeba by codziennie jeść tyle nadprogramowej energii, żeby przytyć te 5 kg. Może źle kombinuje, ale wydaje mi się, że przytycie 5kg tłuszczu w 5 dni jest równie prawdopodobne, jak zrzucenie 5 kg tłuszczu w tym samym czasie. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
                • pierwszalitera Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 00:09
                  pinupgirl_dg napisała:

                  > Nie mam wielkiego pojęcia w tej kwestii, ale 1kg tłuszczu to kilka tysięcy kcal
                  > , zdaje się od 7000 do 9000. Mój wniosek jest taki, że trzeba by codziennie jeś
                  > ć tyle nadprogramowej energii, żeby przytyć te 5 kg. Może źle kombinuje, ale wy
                  > daje mi się, że przytycie 5kg tłuszczu w 5 dni jest równie prawdopodobne, jak z
                  > rzucenie 5 kg tłuszczu w tym samym czasie. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
                  >

                  Jeżeli chodzi o szybkość tycia i chudnięcia, to prawdą jest, że u ludzi z predyspozycją do tycia wahania wagi mogą być większe. Ludzki organizm nie jest maszyną i nie można wszystkiego przeliczać liczbowo. Wiele zależy od tego, jak pracuje twój organizm. U ludzi z bardzo zaawansowaną insulinoopornością normalne, czyli wcale nie nadprogramowe kalorie nie trafiają często tam, gdzie trzeba, to znaczy nie są optymalne spalane tylko usuwane do tkanki tłuszczowej. Ta znaczy, że przy głodującej masie mięśniowej może nawet przy "zbilansowanych" dietach przybywać tłuszczu. Poza tym, po dietach niskokalorycznych organizm obniża często swój metabolizm, nawet o 30 procent, więc wyliczenie ilości kalorii na podstawie wagi, czy masy mięśniowej może przynosić realnie nadwyżkę i powodować szybkie tycie.
                  • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 09:17
                    Domyślam się, że nie jest to taka prosta matematyka, wiem o zwolnieniu metabolizmu, ale moim zdaniem cudów nie ma. Prawo zachowania energii to rzecz nieugięta, nie mogę uwierzyć, że można rzeczywiście przytyć kilka kg w kilka dni.
                    Może komuś ta codzienna kontrola wagi pomaga - nie wiem. Ale uważam, że tu łatwo wpaść w pułapkę nadmiernej kontroli, zaburzenia odżywiania dotyczą nie tylko szczupłych nastolatek. Mi osobiście łatwiej było biegać z każdym kęsem na wagę i liczyć kalorie, niż ważyć się codziennie. Nawet specjalnie wymieniłam moją wagę z takie full wypas z pomiarem % wody, tłuszczu i mięśni oraz z dokładnością do 200g na najprostszy model z Ikei, który też mi powie, że przytyłam, ale nie powoduje u mnie tej pokusy codziennego stawania, bo mniejszego niż 1kg wahnięcia nie zauważy. Tym bardziej, że, przynajmniej u mnie, zeznana wagi często nijak się mają do mojego wyglądu i trybu życia, dla mnie codzienne ważenie wprowadza niepotrzebne zawirowanie. Przyznaję, że nigdy nie byłam osobą otyłą, chociaż miewam epizody nadwagi i nie jestem osobą, której centymetr wszystko wybaczy.
                    • maggianna Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 17:03
                      W Twoim rozumowaniu jest jeden blad - Ty piszesz z punktu widzenia i myslenia osoby o BMI 23, ja mam ponad 30. Twoj epizod nadwagi to BMI 25 a moj BMI 45, wiec ani prosta matematyka ani zalozenia o braku kontroli wagi ktore sa dobre dla Ciebie, nie maja do mnie zastosowania bo gdyby to wszystko bylo takie proste to nie byloby ludzi z nadwaga.

                      Znam pare osob ktore przez wiekszosc zycia mialy BMI ok 40 zeszly do 22-23 i wszystkie kontroluja wage na biezaco, bo to niestety jedyny sposob zeby utrzymac to co sie osiagnelo, niestety niezaleznie ile schudlam i ile uda mi sie jeszcze schudnac nigdy nie bede szczupla, bede tylko odchudzona.
                      • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 17:12
                        Dlatego też napisałam, że nigdy nie byłam otyła, epizody nadwagi mam na własne życzenie, więc rozumiem, że to inna bajka. Ale nie pobieramy kalorii z powietrza i nie działami na energię słoneczną, więc znikąd te dodatkowe kilka kg tłuszczu być nie może, bardziej wierzę w to, że to była np. woda.
                        Poza tym proszę zauważyć, że odpisywałam osobie, której BMI jest podobne do mojego, nie czuję się na siłach, żeby się wypowiadać w kwestii dużej redukcji wagi ani naprawdę spowolnionego metabolizmu, więc nie chcę się z Wami kłócić.
                        • madzioreck Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 18:21
                          Nikt się nie kłóci :)

                          > Dlatego też napisałam, że nigdy nie byłam otyła, epizody nadwagi mam na własne
                          > życzenie, więc rozumiem, że to inna bajka. Ale nie pobieramy kalorii z powietrz
                          > a i nie działami na energię słoneczną, więc znikąd te dodatkowe kilka kg tłuszc
                          > zu być nie może, bardziej wierzę w to, że to była np. woda.

                          Masz całkowitą rację - z powietrza się nie tyje. Tyle, że na nadwagę0otyłośc składa się mnóstwo czynników, nadmierne czy nieprawidłowe jedzenie jest ich objawem, otyłość skutkiem. Po zrzuceniu nadbagażu i utrzymywaniu przez jakiś czas niższej wagi człowiek się rozbestwia nieco i zapomina o tym, że jest odchudzony, a nie szczupły. Szczególnie, jeśli - jak w moim przypadku - mogę sobie pozwolić z jedzeniem na stosunkowo dużo, o ile nie przeginam, aby nie tyć - bo zaczynasz sobie myśleć, oj tam, co tam, przecież mogę, jeszcze tylko dziś sobie pozwolę... i naprawdę po miesiącu można się zdziwić. Nie dlatego, że się utyło z powietrza, ale dlatego, że organizm człowieka odchudzonego jest w stanie gromadzić zapasy nawet wtedy, kiedy jemy mniej kalorii niż potrzebujemy. Paradoks, ale tak jest.
                          Dlatego ja myślę, że każdy powinien narzucić sobie taki system kontroli, jaki się u niego sprawdza, a nie jest za bardzo upierdliwy. Dla mnie codzienne ważenie nie jest - wstaję, idę siusiu i w drodze po ubranie wskakuje na wagę :) Ewentualnie zamiast wagi może być centymetr.
                          • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 18:40
                            > Dlatego ja myślę, że każdy powinien narzucić sobie taki system kontroli, jaki s
                            > ię u niego sprawdza, a nie jest za bardzo upierdliwy. Dla mnie codzienne ważeni
                            > e nie jest - wstaję, idę siusiu i w drodze po ubranie wskakuje na wagę :) Ewent
                            > ualnie zamiast wagi może być centymetr.

                            O, ja akurat centymetrowi bardziej wierzę :). Poza tym lustro bezlitośnie daje mi znać, kiedy sobie za bardzo folguję :).

                            > Szczególnie, jeśli - jak w moim przypadku - mogę sobie pozwolić
                            > z jedzeniem na stosunkowo dużo, o ile nie przeginam, aby nie tyć - bo zaczynas
                            > z sobie myśleć, oj tam, co tam, przecież mogę, jeszcze tylko dziś sobie pozwolę
                            > ... i naprawdę po miesiącu można się zdziwić. Nie dlatego, że się utyło z powie
                            > trza, ale dlatego, że organizm człowieka odchudzonego jest w stanie gromadzić z
                            > apasy nawet wtedy, kiedy jemy mniej kalorii niż potrzebujemy. Paradoks, ale tak
                            > jest.

                            Ok, ale dlatego, że organizm z jakichś powodów decyduje, że te kalorie to on sobie zaoszczędzi w zapasie, nawet kosztem ostrych cięć, co nie zmienia faktu, że te kalorie muszą być mu dostarczone, co jest mało realne w ciągu 5 dni :).

                            Wiem, że prosta matematyka tutaj nie musi działać, u mnie taka matematyka przestaje działać w okolicy tego BMI 21, o ile do tego momentu wszystko idzie gładko, to w tym miejscu organizm mówi stop i dalszych zapasów bez walki nie odda. Ale to nie znaczy, że matematyka przestaje działać, tylko organizm też liczy po swojemu, nie pozwala sobie na szastanie energią i zaciska pasa, każdą uzbieraną nadwyżkę odkłada na czarną godzinę.
                            • effuniak Jestem tu nowa ;) 06.04.12, 21:16
                              własnie wyliczyłam swój BMI i mi wyszło 27,5 - mniej/więcej bo dokładnie nie wiem ile ważę
                              Ale z cała pewnością mieszczę się w granicach 25-30
                              Mięśni - zero .... no może ciut więcej ale zdecydowanie więcej tłuszczyku na mym ciele niż mięśni
                              Planuję od przyszłego tygodnia rozpocząć ćwiczenia tylko zastanawiam się, czy mogę jeździc na rowerkach bo mam kłopoty z kolanem
                              Najfajniejsze dla mnie są ćwiczenia ze stepem ale to już chyba przegięcie dla kolan...

                              Wracając do żywienia....
                              Jedzenie białka i warzyw przychodzi mi bez najmniejszego kłopotu, mam jednak problem z wyliczankami - ile czego
                              Gorzej z węglowodanami
                              Strasznie długo ich unikałam i nie do końca się dobrze czuję po ich zjedzeniu
                              Ale spróbuję się przestawić .
                              obżeram się zwykle wieczorami i pochłaniam nieprzytomne ilości suszonej kiełbasy
                              nawet nie wiem oo co chcę zapytać ....

                              hmmm...
                              • ciociazlarada Re: Jestem tu nowa ;) 06.04.12, 22:43
                                Jeśli masz problemy z kolanami, od stepu trzymaj się z daleka.
                                Wolisz produkować się na powietrzu, czy w zaciszu domowym? Jeśli to drugie, to polecam DVD z jakimiś fajnymi ćwiczeniami. Ja ostatnio robię to: abs-2.pl/ i tańcuję czasem przed DVD z zumbą. Fajne latynoskie rytmy, nóżka sama chodzi. Jestem trochę lewa noga do tańca, więc najpierw zaczynałam z Zumbą Gold, dla seniorów - kroki były łatwiejsze:) Te ćwiczenia na brzuch naprawdę działają, mój chłop wyhodował rezultaty w ciągu dwóch miesięcy, ale schudnąć od nich oczywiście się nie da.

                                A może masz ochotę zacząć biegać? Na bieganie.pl są fajne plany treningowe od zera do bohatera:) Polecam.
                                • effuniak Re: Jestem tu nowa ;) 09.04.12, 09:02
                                  Wlazłam wczoraj na wagę i padlam !!!!!!!!!!!!
                                  Nigdy w zyciu, nawet w ciąży tyle nie ważyłam !!!!!!!
                                  74,4 - no, te 0,4 można na cichy zwalić ale reszta ??????
                                  Przy moim wzroście -163cm to już nie jest bagatela !

                                  Dwa lata temu byłam na Dukanie i z 67kg zjechałam w 3 m-ce do 59 - już nawet byłam ciut za chuda bo ja z tych szrokobiodrych z wcięciem w talii więc wyglądałam jak zakładka do książki ;)
                                  potem - hurrraaaa.... znów można zjeść loda czy cokolwiek innego i jak zaczęłam to w pewnym momencie wpadłam w takie coś, że nie potrafiłam się opanowac i ŻARŁAM jak nigdy w życiu
                                  Słodkie, tłuste - wszystko
                                  Jakbym nadrabiała zaległości
                                  po ok roku sytuacja się niby ustabilizowała na poziomi 67 kg ale w tę zimę przekroczyłam wszelkie granice - mam brzuch który mi przeszkadza w zakładaniu butów że o innych niedogodnościach nie wspomnę
                                  Ciuszki z zeszłego lata mogę rozdać bo w nic poza koszulkami się nie mieszczę
                                  Nigdy nie byłam taka gruba, napęczniała....
                                  Paradoksalnie podoba mi się gatunek mojego ciala bo nie mam nawisów tylko skóra jest napięta, uda jędrne a tyłek jak orzeszek
                                  Z tym, że ta "jędrność" jest wynikiem nie mięśni lecz tłuszczu i ja o tym doskonale wiem !
                                  Kondycji brak !
                                  Korci mnie powrót na Dukana bo to szybkie i dość spektakularne ale wiem, że w efekcie g...no pomoże
                                  Znów będa nawisy bo ciało wygląda jakby spuścić powietrze z balonu a potem jo-jo bo to nie jset zmiana stylu odżywiania tylko dieta cud
                                  Biust zwiędnie i się zrobi zupełnie rzadki co w moim wieku - 47lat- nie jest wskazane i raczej na poprawę kondycji nie miałabym co liczyć
                                  A biust to przecież moje narzędzie pracy więc muszę o niego dbać ;)

                                  potrzebuje pomocy
                                  Książki nigdzie nie mogę wyczaić i nawet nie wiem jakie proporcje powinnam przyswajać odpowiednich produktów

                                  Raniuko - nie jem prawie wcale a wstaje ok 4,30
                                  Śniadanie spożywam ok 10 - bez pieczywa ale zwykle białkowo- warzywne
                                  ok 15 mam ochotę zjeść konia z kopytami ale w pracy nie ma co więc nieźle wygłodzona wracam do domu ok 18 i jem ... jem.... jem.... aż do pójścia spać ... wszystko co mi w łapy wpadnie .... i niby takie białkowe bo kabanoski, jakąś chudą szynkę, rybkę, marcheweczkę surową, jabłuszko czasem jajeczko, twarożek a najczęściej wszystko naraz ale w małych ilościach ...znaczy jednostkowo małych bo w efekcie -żrę, baaardzo dużo
                                  Potem lampka winka i ok 9 spię !
                                  I jak się nie nauczę normalnie jeść to wiem, że przytyję jeszcze bardziej !

                                  Potrzebuje pomocy !
                                  • marciasek Re: Jestem tu nowa ;) 10.04.12, 15:59
                                    effuniak napisała:

                                    > Książki nigdzie nie mogę wyczaić i nawet nie wiem jakie proporcje powinnam przy
                                    > swajać odpowiednich produktów

                                    Witaj, Ewo! Ja tę książkę mam, mogę skserować i Ci wysłać - chcesz? :)
                                    • kaat24 Re: Jestem tu nowa ;) 10.04.12, 19:25
                                      ja też się pisze na książkę.
                                      jak się z Tobą skontaktować poza forum. na gazetowego?
                                  • pierwszalitera Re: Jestem tu nowa ;) 10.04.12, 22:51
                                    effuniak napisała:

                                    > Śniadanie spożywam ok 10 - bez pieczywa ale zwykle białkowo- warzywne

                                    Ok, to już jest całkiem dobry początek. Jak chcesz, to możesz przy białkowym śniadaniu zostać, ale uważaj, by twoje śniadanie nie zawierało zbyt dużo węglowodanów, te są bowiem ukryte zarówno w warzywach, jak i w produktach mlecznych. Gdybyś mieszkała w Niemczech zaleciłabym ci chleb białkowy (najlepszy taki z wielu białek roślinnych, jak białko pszeniczne, roślin motylkowych plus soja, zawartość węgli nie więcej niż 10 gr na 100gram chleba) z szynką serem, jajkami itp.
                                    Błędem jest na pewno, że do 18 nic nie jesz. Mniej więcej 5-6 godzin po śniadaniu powinnaś zjeść obfity węglowodanowy posiłek, o który twój organizm się właśnie około 15 dopomina. Spróbuj brać coś ze sobą, jakieś sałatki ziemniaczane, makaron, ryż do mikrofalówki, w ostatetczności kanapki. Do tego jakiś owoc, banana itp. Ważne, by tych węglowodanów było co najmniej 100gram (czystych), to są na przykład cztery bułki. Węglowodanami o tej porze napędzisz metabolizm i wyjdziesz powoli z oszczędnego trybu.
                                    Wieczorem, znaczy po 17-tej proszę żadnych węglowodanów. To podnosi tylko twój poziom inusliny i dlatego tak utyłaś po Dukanie. Czyli o tej porze tylko białko z warzywami. Wiosną i latem jest trochę łatwiej. Ale zjedz jakieś 150-250gram mięsa, albo ryby (2-3 jajka), bo organizm także w nocy potrzebuje energii do spalania tłuszczu. I żadnych owoców i jabłuszek. To są węglowodany i napędzają nam apetyt. Lepszy też kawał mięcha z grilla z porcją warzyw na raz niż rozłożone w czasie kabanosy, bo te są tłuste i wędzone, albo marcheweczki, do zaspokajania głodu raczej mało przydatane, a wiele małych posiłków utrzymuje do tego przez dłuższy czas wyższy poziom insuliny, także wtedy gdy jemy niby tylko białko.

                                    W ten sposób masz coś w rodzaju zmodyfikowanego Dukana, z trzema większymi posiłkami dziennie (dwa białkowe, jeden węglowodanowy), my nazywamy to intensywnym programem według Dr. Pape. ;-)
                                    Ważne byś nie jadła za mało, musisz podkręcić to, co spowolniłaś Dukanem. Zapewne nie zrezgynowałaś tylko z węglowodanów, tylko za bardzo ukróciłaś kalorie, co na dłuższą metę powoduje gwarantowane jo-jo.
                                    Nie waż się też codziennie, obserwuj raczej dopasowanie ubrań, nie wagę. Na początku może zdarzyć się bowiem, że troszkę jeszcze przybierzesz na wadze, ale to może twoja utracona w ostatnich miesiącach masa mięśniowa, bo jeżeli przy 163 i 59kg wyglądałaś chudo, to znaczy, że już wtedy twój stosunek mięśni do tłuszczu nie był zbyt korzystny. A najlepszym dowodem na to, że jadłaś za mało, była twoja zwisająca skóra, przy dobrze zbilansowanych dietach białkowych skóra raczej nie cierpi i w tkance łącznej nie gromadzi się woda (nawisy), ciało staje się raczej jędrne (oprócz biustu, bo biust kieruje się swoimi własnymi prawami). Do odbudowy masy mięśniowej i poprawy jakości życia węglowodany raz dziennie są ci jednak teraz koniecznie potrzebne.
                                  • kryklu Re: Jestem tu nowa ;) 11.04.12, 11:33
                                    effuniak napisała:
                                    > Książki nigdzie nie mogę wyczaić i nawet nie wiem jakie proporcje powinnam przy
                                    > swajać odpowiednich produktów

                                    Możesz sobie kupić to:
                                    www.amazonka.pl/hormony-klucz-do-dobrej-sylwetki_detlef-pape-anna-cavelius-beate-quadbeck,99903494790.bhtml
                                    Są tam wyjaśnienia teoretyczne, przepisy kulinarne i ćwiczenia fizyczne. Książka jest adresowana do kobiet.

                                    Dieta dr Pape to najmądrzejsze podejście do odżywiania jakie w życiu spotkałam, a jestem weteranką odchudzaniową.
                                    • marciasek Re: Jestem tu nowa ;) 11.04.12, 11:52
                                      A schudłaś na diecie Pape?

                                      My z mężem też ją stosowaliśmy. Mnie ubył jakiś promil, a on schudł jak przecinek. Jedliśmy to samo. Z tym, że on jest typem węglowodanowym, a ja wyraźnie białkowym. Stosowaliśmy tryb normalny, czyli węgle na śniadanie, mieszany obiad i białkowa kolacja. Teraz on już je co chce (czyli strrrasznie dużo, zwłaszcza wegli) i nie tyje; ja jem mniej więcej to samo, co na diecie, tylko bez wielkiego węglowego śniadania (bo mi obrzydło!) i tyję. Przejdę chyba na tryb turbo i dołączę więcej ruchu :(
                                      • kryklu Re: Jestem tu nowa ;) 11.04.12, 23:13
                                        marciasek napisała:
                                        > A schudłaś na diecie Pape?

                                        Właściwie nigdy jej uczciwie nie stosowałam. Właśnie wychodzę z potwornie głębokiego dołu i wreszcie mam siły i chęci, żeby coś poprawić w moim życiu.
                                        Pomimo ewidentnej otyłości (BMI 33), najbardziej zależy mi na poprawie kondycji oraz zmniejszeniu ryzyka pojawienia się cukrzycy i miażdżycy. Ewentualne schudnięcie będzie miłym efektem ubocznym. Dieta dr Pape najbardziej mnie przekonuje.
            • madzioreck Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 23:49
              > Madzioreck - mogłabyś być 5kg cięższa, czy naprawdę tak było, że przestałaś się
              > ważyć i nagle zaliczyłaś taki skok?

              Nie przestawałam się ważyć, i całe szczęście - 4 kg przybyły nie wiadomo kiedy, choć starałam się pilnować. Właśnie dlatego, że widziałam, że waga rośnie i wiedziałam, że to nie żadne dobowe wahania. Gdybym się nie ważyła, byłoby pewnie 10, a nie 4.

              Po pierwsze - po miesiącu codziennego ważenia na
              > wet rzeczywisty skok wygląda łagodniej, w sensie - przez miesiąc codziennego og
              > lądania zmieniających się cyferek można już zapomnieć, od czego się wychodziło.

              Nie, nie zapomina się. Po odchudzaniu i pierwszych tygodniach utrwalania pod kierunkiem Litery osiągnęłam wagę 62kg i tę wagę chcę utrzymywać. I codzienne ważenie daje mi dobrą informację, jak i na co reaguję, na ile mniej więcej mogę sobie pozwolić. Wiele miesięcy codziennych obserwacji dało mi coś w rodzaju poczucia bezpieczeństwa - bo jeśli w dwa dni przybywa mi 3 kg, wiem, w jakim momencie cyklu jestem, to owu. Jeśli natomiast waga podpełza po pół kilo i nie spada, tylko się utrzymuje wyższa kilka dni, to to jest sygnał alarmowy. Pozwoliło mi to też zaobserwować, że nie ma większego znaczenia, co jem na śniadanie i obiad, natomiast ma znaczenie, co jem na kolację, i jak często mogę pozwolić sobie na wyskok.
              Ważenie się raz w miesiącu mogłoby dać taki efekt, że o - 3 kilo więcej, na pewno owu, a za miesiąc na przykład kolejne 3 kg.
              Być może nie byłoby wcale gorzej, gdybym się nie ważyła tak często, nie upieram się, ale szczerze mówiąc, wolę nie próbować, bo i po co. To moja codzienna przypominajka, że jestem odchudzonym grubasem, a nie osobą, która po prostu dba o linię, i że swoboda w tym zakresie jedzenia nigdy nie będzie mnie dotyczyć.
              Jest jeszcze jeden problem - ja nie widzę po sobie, że tyję. Ani, kiedy miałam nadwagę, nie zauważyłam, że utyłam kolejne 10kg w 3 miesiące, ani teraz. Zresztą pierwotnie dorobiłam się nadwagi tyjąc ponad 20kg w ciągu niecałego roku, i również tego nie zauważyłam.
      • madzioreck Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 05.04.12, 19:32
        > Wiem że człowiek zapatrzony w diety nasiąkł różnymi teoriami i potem ciezko mu
        > się przestawić na inne myślenie.
        >
        > mam taką natrętną myśl co m i spokoju nie daje: młóci się na okragło jeść 5 po
        > siłków a lekkich, drobnych a nie dużo. bo duże rozpychają żełądek. na poczatku
        > stosowania Pepe każdy ma to wrażenie że posiłki są olbrzymiaste.

        Na początku rzeczywiście jest takie wrażenie - kiedy Litera mi kazała wsuwać na śniadanie 3 buły, pomyślałam (bez obrazy, Litero ;)) - zwariowała baba, uszami mi wyjdzie ;) Nie wyszło - teraz wcinam te 3 buły, nie powiem, żebym się po takim śniadaniu czuła lekka i zwiewna, ale jestem najedzona i nie zaglądam co chwilę do lodówki po małe co-nieco.
      • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 09:29
        > Wiem że człowiek zapatrzony w diety nasiąkł różnymi teoriami i potem ciezko mu
        > się przestawić na inne myślenie.
        >
        > mam taką natrętną myśl co m i spokoju nie daje: młóci się na okragło jeść 5 po
        > siłków a lekkich, drobnych a nie dużo. bo duże rozpychają żełądek. na poczatku
        > stosowania Pepe każdy ma to wrażenie że posiłki są olbrzymiaste.

        Dla mnie te posiłki były olbrzymiaste do końca mojej przygody z Pepe ;). Wręcz im dalej w las, tym większe mi się wydawały. Chociaż przyzwyczajenie trochę zostały, teraz też zwykle jem 3-4 posiłki dziennie (z reguły wszystkie mieszane), ludzie się nie mogą nadziwić, ile jestem w stanie zjeść ziemniaków do obiadu, a ja nie mogę zrozumieć, skąd oni biorą dwie godziny później miejsce na deser ;).
        Wcześniej jedyna pełnoprawna dieta, na której była, to 10 przykazań żywieniowych, tam jest przewidziane 5 posiłków dziennie, dobrze się czułam, ale to był też okres, kiedy naprawdę ostro, codziennie trenowałam, podejrzewam, że na Pepe bym nie dała rady przy takim trybie życia, pod koniec i tak oszukiwałam i jadłam trochę mniejsze ilości, niż zalecane, nie wiem, gdzie ja bym przemyciła wtedy te dodatkowe kilkaset kalorii dziennie.
        • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 09:49
          Aha, jeszcze jedno - te 5 posiłków dziennie było bardzo uciążliwe z jednej kwestii - jeszcze dobrze nie zaczęłam jeść śniadania, a już musiałam myśleć o drugim śniadaniu itd, Tym bardziej, że to były pełnoprawne posiłki, a nie jakieś przegryzki typu banan czy jogurt (ze względu na moje zapotrzebowanie kaloryczne i wymogi diety). Więc było z tym trochę roboty i zachodu, tutaj Pepe jest chyba łatwiejszy do przeprowadzania, bo jem raz i mam spokój na parę godzin, mogę się zająć czymś innym niż dietą.
          • kaat24 Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 14:22
            wybaczcie mi moje teksty na temat pilnowania się w święta, imprezy i inne takie itp...staram sie po prostu mobilizować chocćby w taki sposób

            jestem w pepowaniu świeżynka- zaledwie 5 tygodni.
            jak stwierdziłą pierwsza litera nie mam nadwagi ale jak startowałam to moje bmi miało 24,9 wiec bym się co nieco sprzeczała ;-)

            mój kłopot polega na tym, że mam poczucie jeśli sobie popuszczę raz, to za chwilę robię odstępstwa kolejne, kolejne aż rezygnuję, bo tracę kontrolę. generalnie takimi odstępstwami jest folgowanie sobie na różnych uroczystościach. dleaego chiałabym sie nauczyć jak w takich sytuacjach sobie radzić.
            to jest tak jak z jedzeniem chipsów, dopóki nie jesz jest ok, jak weźmiesz pierwszego lawinę trudno zatrzymać. (przynajmniej mi)

            ja się ważę codziennie- jak na razie, nastraja mnie optymistycznie już fakt ze moja osiągnięta swego czasu masa krytyczna nie wraca. pomiomo tego że są różne wahania tej wagi. ponadto staram się przeanalizować swój organizm. sprawdzać jak i na co reaguje. dlatego tez podpytuję się w różnych, czasami może dla kogoś nawet dziwnych kwestiach :D

            do tej pory najcięzej mi z kolacjami.brakuje mi przysłowiowej kromy chleba z szynką. pomaga mito przezwycięzyć przygotowanie różnorodnych składników. miseczka sałatki z fetą, mięso, jakieś warzywo, niż tylko wyłacznie micha samej sałatki

            Pinkupgirl- czy w ksiązce są przykładowe przepisy, czy są wykazy produktów polecanych definiowanych jako węgle lub biaałko, czy są przykłady jadłospisów?
            • kaat24 rossman -odżywki białkowe 06.04.12, 14:27
              znalazłam w ofercie odżywki białkowe z obniżoną zawartością węgli

              w 100g jest 54 białka i 19 węgli, 300g puszka to koszt 18 zł

              wydaje mi się że to dość dobry produkt. a jak Wasze zdanie?
              • pierwszalitera Re: rossman -odżywki białkowe 06.04.12, 15:27
                kaat24 napisała:

                > znalazłam w ofercie odżywki białkowe z obniżoną zawartością węgli
                >
                > w 100g jest 54 białka i 19 węgli, 300g puszka to koszt 18 zł

                W 100gram proszku, czy gotowej porcji (z mlekiem, albo z wodą)? Mimo wszystko 19 gram węgli to za dużo, lepiej jakby było poniżej 15.
              • ciociazlarada Re: rossman -odżywki białkowe 07.04.12, 11:12
                Jakaś lewa ta odżywka, jeżeli to ma być białkowa, nie warto. Mam taką odżywkę, nazywa się Whey 1000 czy coś w tym stylu (one się wszystkie tak nazywają i są sprzedawane w wiadrach:)), która ma mniej niż 1 g węglowodanów na porcję, czyli około 2.3 na 100 g, reszta to białka. Piję to po bieganiu. To co Ty opisujesz, to wygląda jak typowy gainer, nie odżywka białkowa.
                • maggianna Re: rossman -odżywki białkowe 07.04.12, 13:46
                  Ciocia ma racje - dobre odzywki bialkowe nazywaja sie izolaty bialka, zazwyczaj na opakowaniu jest wlasnie napisane Whey (ta ktorej uzywam to Pure Whay Isolate), moja ma 86 g bialka i 1 g weglowodanow na 100 gram odzywki, rozrabia sie ja z woda a nie z mlekiem.
                  Kosztowala 70 zl za 600 gram, to bylo najmniejsze opakowanie jakie mieli w sklepie. Tez pije to po cwiczeniach, zwlaszcza jezeli wychodze z silowni o 22:00.
                  • tatakine Re: rossman -odżywki białkowe 07.04.12, 14:38
                    Troche mnie zaintrygowaly te odzywki bialkowe - co daje ich picie po treningu?
                    • kaat24 Re: rossman -odżywki białkowe 08.04.12, 23:01
                      jak to dobrze się zapytać...

                      a ja się już ucieszyłam że znalazłam co,ś fajnego, zwłaszcza że napisano "obniżona zawartość węglowodanów :-( :-(
                      w porcji rozrobionej z mlekiem jest 22 g białka, i 17 g węgli
                      • ciociazlarada Re: rossman -odżywki białkowe 09.04.12, 12:56
                        To jest typowy skład gainera, odżywki dla osób, którym zależy na szybkim przybraniu masy mięśniowej. Odżywki z samego białka serwatkowego mają na celu bardziej ochronę przed utratą tkanki mięśniowej podczas ćwiczeń na diecie redukcyjnej. Kulturystom zależy, żeby mięśnie rozbudować a do tego potrzeba nie tylko białka ale i energii z węglowodanów stąd taki a nie inny skład gainerów.
            • pierwszalitera Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 15:23
              kaat24 napisała:

              > jak stwierdziłą pierwsza litera nie mam nadwagi ale jak startowałam to moje bmi
              > miało 24,9 wiec bym się co nieco sprzeczała ;-)

              Nadwaga zaczyna się od BMI 25. Pomiędzy 25 a 27 bierze się pod uwagę jeszcze stosunek mięśni i tłuszczu, bo to też jest ważne.


              > mój kłopot polega na tym, że mam poczucie jeśli sobie popuszczę raz, to za chwi
              > lę robię odstępstwa kolejne, kolejne aż rezygnuję, bo tracę kontrolę. generalni
              > e takimi odstępstwami jest folgowanie sobie na różnych uroczystościach. dleaego
              > chiałabym sie nauczyć jak w takich sytuacjach sobie radzić.

              Strach przed utratą kontroli, skłonność do ataków obżarstwa wymykających się świadomej decyzji i rygorystyczne obchodzenie się w międzyczasie z żywnością, to wskazówki na rozwijające się zaburzenie łaknienia.
              Jeżeli chcesz się nauczyć jeść normalnie, to daj sobie spokój z odchudzaniem. Zacznij jeść normalne trzy posiłki dzienne, zawsze do syta normalną żywnością, by nie dojadać słodyczami i czipsami. Często sięgamy po nie właśnie dlatego, bo jemy po prostu za mało. Dopiero gdy zauważysz pewną stabilizację i nauczysz się na nowo prawidłowo reagować na sygnały głodu i sytości, to możesz zrezygnować z węglowodanów wieczorem. Nawet gdybyś miała przy tym odrobinkę przytyć. Niektóre kobiet muszę najpierw przytyć, zanim uda im się schudnąć.
              • kaat24 Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 08.04.12, 23:15

                pierwszalitera napisała:

                > Jeżeli chcesz się nauczyć jeść normalnie, to daj sobie spokój z odchudzaniem. Z
                > acznij jeść normalne trzy posiłki dzienne, zawsze do syta normalną żywnością, b
                > y nie dojadać słodyczami i czipsami. Często sięgamy po nie właśnie dlatego, bo
                > jemy po prostu za mało. Dopiero gdy zauważysz pewną stabilizację i nauczysz się
                > na nowo prawidłowo reagować na sygnały głodu i sytości, to możesz zrezygnować
                > z węglowodanów wieczorem. Nawet gdybyś miała przy tym odrobinkę przytyć. Niekt
                > óre kobiet muszę najpierw przytyć, zanim uda im się schudnąć.

                ale czy jeśli stosuję wskazówki przez Was podane to robię coś złego?? czy to nie jest pomoc w nauczeniu się właśnie "normalnego" jedzenia?
                chyba krzywdy sobie nie robię w ten sposób?
            • pinupgirl_dg Re: 5 posiłków a Dieta dr Pape - 3 06.04.12, 16:22
              > jestem w pepowaniu świeżynka- zaledwie 5 tygodni.
              > jak stwierdziłą pierwsza litera nie mam nadwagi ale jak startowałam to moje bmi
              > miało 24,9 wiec bym się co nieco sprzeczała ;-)

              Mi się już zdarzało przekraczać 25 (i nie zawsze była to rzeczywiście nadwaga, BMI 25 uzyskane dzięki przysiadom i wyciskaniu leżąc to nie to samo, co uzyskane dzięki komputerowi i chipsom, ale tym sposobem też udało mi się wypracować takie BMI wypracować). Tak samo wiem, czym są lawiny i tutaj tylko mogę się podpisać pod tym, co napisała Pierwszalitera. W tej chwili moje BMI to około 23, moje standardowe, które utrzymuję bez wysiłku, przy odrobinie dobrej woli schodzę do około 22, ale niżej to już orka na ugorze, która zwykle odbija się jojem. Być może mam taki set point, a być może jest to też skutek zaburzeń sprzed lat, w każdym razie jestem osobą szczupłą i cieszę się tym, co mam. Bywa, że w nawale pracy nie mam się kiedy ruszyć, a jak mam kiedy, to mi się nie chce i złapię parę te 2-3kg więcej, ale w takiej sytuacji wiem, co było przyczyną i co należy robić, więc nie wpadam w panikę, tylko wracam do normalnych, zdrowych nawyków.

              > Pinkupgirl- czy w ksiązce są przykładowe przepisy, czy są wykazy produktów pole
              > canych definiowanych jako węgle lub biaałko, czy są przykłady jadłospisów?
              >

              Tak, są przykłady i jest dość dużo przepisów, około kilkudziesięciu, są podzielone na śniadania, obiady (tutaj też wersje na wynos, np. kanapki, sałatki) i kolacje. Są też przepisy wegetariańskie. Dodatkowo książka zawiera opisy prostych ćwiczeń, które można wykonywać w domu, pod jej wpływem kupiłam sobie taśmę rehabilitacyjną.
    • akj77 Podstawy podstaw 10.04.12, 01:09
      Dziewczyny,

      Mam nadzieję, że mnie nie zjedziecie z góry na dół za to, że nie przejrzałam dokładnie wszystkich trzech wątków na temat diety Pape. Szukam mianowicie podstawowych informacji, bo czytałam na ten temat tu i ówdzie (głównie na Offtopach) i rozważam zastosowanie, o ile po głębszym zapoznaniu się z tematem poczuję się przekonana.
      Chciałabym Was poprosić o linki do źródeł. Po angielsku albo po polsku, bo po niemiecku nie będę miała siły przeczytać większej ilości tekstu.
      Czy jest jakiś podręcznik po angielsku albo po polsku? Jakaś strona WWW, na której dieta jest sensownie opisana? Jakieś posty tutaj na Offtopach, w których są podsumowania? Bo jestem pewna, że już ktoś o to pytał :-)
      Wiem, że mogę sobie wpisać w Google, ale chodzi mi o coś takiego, co Wy czytałyście, sprawdziłyście i wiecie, że nie ma tam totalnych bzdur.
      A zakładając kolejny wątek, można by w pierwszy post wpisać kilka linków i to by bardzo ułatwiło sprawę :-)
      Będę dźwięczna.
      • gouda10 Re: Podstawy podstaw 10.04.12, 09:31
        Kupiłam kilka dni temu książkę "Hormony" autosrstwa dr Pape i Beate Quadbeck w Empiku w Wola Parku. Cena 35 zł
        • kryklu Re: Podstawy podstaw 10.04.12, 10:47
          gouda10 napisała:

          > Kupiłam kilka dni temu książkę "Hormony" autosrstwa dr Pape i Beate Quadbeck w
          > Empiku w Wola Parku. Cena 35 zł

          Wspaniała wiadomość! Dzięki:)
        • azymut17 "Hormony" - książka 11.04.12, 09:37
          Jest też w Merlinie, 32,49 zł.
          • kryklu Re: "Hormony" - książka 11.04.12, 11:21
            Ja zamówiłam w Amazonce za niecałe 27zł:
            www.amazonka.pl/hormony-klucz-do-dobrej-sylwetki_detlef-pape-anna-cavelius-beate-quadbeck,99903494790.bhtml
            I przy okazji parę innych, które za mną chodziły.
            • kryklu Re: "Hormony" - książka 11.04.12, 11:25
              Właśnie kurier przyniósł paczkę :)
              Rzuciłam okiem na książkę: teoria + przepisy + ćwiczenia.
              Ufff wreszcie mam wszystko zebrane razem :)
      • kaat24 Re: Podstawy podstaw 10.04.12, 19:27
        ja sobie wynotowałam najważniejsze sprawy jak tylko to obrobię obrobię wrzucę Ci tutaj.
    • peranema Wątpliwości żółtodzioba. 13.04.12, 23:06
      Hej dziewczyny,
      tytułem wstępu: okolice 25 lat, nie mam nadwagi (bmi dzielnie utrzymujące się w okolicach 22, w maksimum życiowe koło 23,5), postanowiłam spróbować pape głównie z dwóch powodów:
      1. Żeby zapanować nad swoim podjadaniem - o ile śniadanie-obiad idzie bez problemów, to kolacja najczęściej zamienia się w kilkugodzinny maraton małych przegryzek. Wiem, że to nie może być zdrowe.
      2. O ile zawsze dodatkowe kilogramy trzymały się w okolicach bioder i pośladów, teraz każdy kilogram widać na brzuchu - to chyba nie jest dobry objaw, prawda?

      Przechodząc do wątpliwości:
      1. Chyba największy problem - pory posiłków. Śniadanie jem czasem koło 8h30, częściej kolo 9h00, ale zdarza się i 9h30, natomiast obiad najpóźniej koło 13h (jem w pracy, później wybór w bufecie w zasadzie nie istnieje...). Czy tak krótka przerwa ma w ogóle racje bytu? Bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie zjeść nawet dwóch bułek i w zasadzie zaraz potem dużego obiadu. Czy może powinnam sobie wyobrażać? I w ogóle co wtedy z kolacją? Kładę się spać najczęściej koło 23h-północy... Coś czarno to widzę.

      2. Czy zupy na kolacje (+ jakieś białko oczywiście) dają radę? Nie chciałabym z nich rezygnować, a w obiad chyba nie wcisnę : )

      3. Z ciekawości zrobiłam sobie badanie cholesterolu i wyszło: HDL: 82, LDL: 79. Wygląda super, ale czy rzeczywiście tak jest? Nie dziwne to? Wszędzie piszecie o stosunku mniejszym niż 3, ale czy ten poniżej 1 cały czas jest powodem do radości?
      • pierwszalitera Re: Wątpliwości żółtodzioba. 14.04.12, 00:01
        peranema napisała:

        > 1. Żeby zapanować nad swoim podjadaniem - o ile śniadanie-obiad idzie bez probl
        > emów, to kolacja najczęściej zamienia się w kilkugodzinny maraton małych przegr
        > yzek. Wiem, że to nie może być zdrowe.

        To oznacza, że jesz w ciągu dnia za mało. Ale nie wpadałabym w panikę z BMI 22 można sobie na wiele pozwolić. Z drugiej strony nie wiem, czy należysz do ludzi szczupłych z natury, czy trzymasz tak niską wagę sztucznie, ograniczając kalorie na przykład.


        > 2. O ile zawsze dodatkowe kilogramy trzymały się w okolicach bioder i pośladów,
        > teraz każdy kilogram widać na brzuchu - to chyba nie jest dobry objaw, prawda?
        >

        To zależy co ty nazywasz brzuchem, bo kobieca sylwetka zmienia się z czasem i zwykle trudno jest utrzymasz płaski brzuch młodej dziewczyny bez sportowych ćwieczeń. Z drugiej strony tycie na brzuchu to może być objaw zmienionego metabolizmu i konsekwencja niskokalorycznych diet.


        1. Chyba największy problem - pory posiłków. Śniadanie jem czasem koło 8h30, cz
        > ęściej kolo 9h00, ale zdarza się i 9h30, natomiast obiad najpóźniej koło 13h (j
        > em w pracy, później wybór w bufecie w zasadzie nie istnieje...). Czy tak krótka
        > przerwa ma w ogóle racje bytu? Bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie zjeść na
        > wet dwóch bułek i w zasadzie zaraz potem dużego obiadu. Czy może powinnam sobie
        > wyobrażać? I w ogóle co wtedy z kolacją? Kładę się spać najczęściej koło 23h-p
        > ółnocy... Coś czarno to widzę.

        Najważniejsze byś jadła trzy regularne posiłki. Jeżeli przerwa będzie wynosiła raz 4 raz 6 godzin nie gra większej roli.


        > 2. Czy zupy na kolacje (+ jakieś białko oczywiście) dają radę? Nie chciałabym z
        > nich rezygnować, a w obiad chyba nie wcisnę : )

        Zupy na kolację są jak najbardziej w porządku, tylko takie bez węglowodanów. Czyste zupy z mięsem, rybą lub jajkiemi z wyrzywami (bez ziemniaków) świetnie się do tego nadają.


        > 3. Z ciekawości zrobiłam sobie badanie cholesterolu i wyszło: HDL: 82, LDL: 79.
        > Wygląda super, ale czy rzeczywiście tak jest? Nie dziwne to? Wszędzie piszecie
        > o stosunku mniejszym niż 3, ale czy ten poniżej 1 cały czas jest powodem do ra
        > dości?

        Nie ma to jak marudzenie na wysokim poziomie. ;-) Jeżeli przy badaniu nie zrobiono błędu to masz wspaniałe wyniki. I u młodej, szczupłej osoby to normalne.
        • peranema Re: Wątpliwości żółtodzioba. 14.04.12, 01:02
          Dzięki za odzew!

          > Z drugiej strony nie wiem, czy należysz do ludzi
          > szczupłych z natury, czy trzymasz tak niską wagę sztucznie, ograniczając kalor
          > ie na przykład.

          Kalorii nigdy nie liczyłam, ale nie sądzę, żebym mogła jeść za mało. Szczegolnie jeśli chodzi o kalorie, bo gubią mnie słodycze. Mam poczucie, że mój organizm zaprogramował się na obecną wagę (koło 59 kg) i trzyma się jej wszystkimi sposobami. Tzn. jak swego czasu schudłam do 54, to przy pierwszej okazji wszystko wróciło. Ale z drugiej strony jak sobie BARDZO pofolgowałam jedzeniowo i przytyłam do 63, to przy powrocie do normalnego jedzenia chudłam do tych 59 błyskawicznie. I ani kilo więcej : )
          Ale mam poczucie, że to nie będzie trwalo wiecznie i powinnam się okiełznać. Swoją drogą typowym chudzielcem to ja nigdy nie byłam i relatywnie spore biodra miałam od zawsze.

          > To zależy co ty nazywasz brzuchem, bo kobieca sylwetka zmienia się z czasem i z
          > wykle trudno jest utrzymasz płaski brzuch młodej dziewczyny bez sportowych ćwie
          > czeń. Z drugiej strony tycie na brzuchu to może być objaw zmienionego metaboli
          > zmu i konsekwencja niskokalorycznych diet.

          Na czymś co można nazwać niskokaloryczną dietą byłam raz. Ale to był głównie skutek dużego stresu, nie zamierzonej diety. Ćwiczyć nigdy dużo nie ćwiczyłam (tzn. staram się dla przyzwoitości ruszać się 1-2 razy w tygodniu, ale systematycznych ćwiczeń nie było nigdy). I o ile na biodra mogłam narzekać, to brzuch był zawsze płaski. A teraz mam i solidne boczki, i na stałe wybrzuszono-dygoczące okolice pępka - wszystko przy tej samej masie i niezmienionej ilości ruchu.

          > Najważniejsze byś jadła trzy regularne posiłki. Jeżeli przerwa będzie wynosiła
          > raz 4 raz 6 godzin nie gra większej roli.

          To super, znaczy jest szansa : )

          Z zup się bardzo cieszę, a cholesterol, cóż, nietypowe (?) zawsze zapala żółte światło i wrodzoną hipochondrię : )

          Dzięki raz jeszcze.


          • pierwszalitera Re: Wątpliwości żółtodzioba. 14.04.12, 13:03
            peranema napisała:

            > Z zup się bardzo cieszę, a cholesterol, cóż, nietypowe (?) zawsze zapala żółte
            > światło i wrodzoną hipochondrię : )

            No właśnie, z tą hipochondrią musisz świadomie walczyć, bo jesteś młoda, szczupła i zdrowa, a wymyślasz problemy, które zatruwają ci życie, a powinnaś teraz cieszyć się z tego co masz. ;-) Ludzie starzeją się, tyją z wiekiem (ty prawdopodobnie też jeszcze utyjesz), ich ciała zmieniają się i to co teraz uważasz za wybrzuszono-dygoczące okolice pępka będzie za 20 lat marzeniem, do którego chciałabyś wrócić ;-) Zwykle dopiero po latach doceniamy, jacy byliśmy piękni. Podobnie powinnaś zapomnieć jakieś cele poniżej swojej obecnej wagi. Zacznij uprawiać skuteczny sport, by ciało pozostało jędrne, bo dygoczące ciało to zwykle nie jest sprawa wagi i nie zatrząsaj sobie głowy porównywaniem się do kobiet z okładek, bo duża szczupłość ani nie daje większego szczęścia w życiu, ani nie wzmaga atrakcyjności i w wielu przypadkach wcale nie jest zdrowa, bo okupiona dużymi wyrzeczeniami i żelazną dyscypliną. I kiedy piszesz, że masz "solidne boczki" i takie tam, przy wadze 59kg i BMI 22, to muszę się uśmiechać, bo masz na pewno zgrabną kobiecą figurkę, której wiele ci zazdrości. Spójrz na siebie trochę pozytywniej. :-)
            • kaat24 książka "hormony" i inne pyt. 15.04.12, 22:12
              1. czy książką "hormony" to jest coś bliskoznaczgo z "chudnij w czasie snu? czy ktoś porównywał?

              2. chodze na siłownię od 5 tygodni. w piątek miałam pomiar na tajkiej chyba specjalistycznej maszynie i wyszło mi że tłuszczu mam 34% (wg ich wskaźników powinno byś max do 32,9%)a wiek metaboliczny 45lat a więc o 7 lat więcej niż faktycznie :-( :-(
              nie wiem czy takie pomiary są adekwatne, prawidłowe i wogóle rzetelne ale tak czy siak trochę mnie przywaliło otrzymanymi wynikami

              wg niich idalna waga to 58kg a więc mam za dużo 5, bmi wyszło takie jakie sobie wyliczyłam co Wy na to?
              • pierwszalitera Re: książka "hormony" i inne pyt. 15.04.12, 22:52
                kaat24 napisała:

                > 1. czy książką "hormony" to jest coś bliskoznaczgo z "chudnij w czasie snu? czy
                > ktoś porównywał?

                To książka tego samego autora i zawiera te same wskazówki do diety.


                > 2. chodze na siłownię od 5 tygodni. w piątek miałam pomiar na tajkiej chyba spe
                > cjalistycznej maszynie i wyszło mi że tłuszczu mam 34% (wg ich wskaźników powi
                > nno byś max do 32,9%)a wiek metaboliczny 45lat a więc o 7 lat więcej niż faktyc
                > znie :-( :-(
                > nie wiem czy takie pomiary są adekwatne, prawidłowe i wogóle rzetelne ale tak c
                > zy siak trochę mnie przywaliło otrzymanymi wynikami

                Pomiar mógł być błędny. Ale nawet jak był prawidłowy, to można go poprawić. To nie znaczy jednak redukcji wagi, tylko tłuszczu. Być może masz też niski wskaźnik masy mięśniowej i tu warrto popracować.


                > wg niich idalna waga to 58kg a więc mam za dużo 5, bmi wyszło takie jakie sobie
                > wyliczyłam co Wy na to?

                To nie znaczy, że masz 5 kg za dużo, tylko 5 kg więcej od ideału. Kto powiedział, że każdy musi być ideałem? ;-)
    • madzioreck Uświadomić stanikowo doktorków :D 21.04.12, 22:12
      Kupiłam książkę, robię właśnie test na typ hormonalny. Pytanie nr 77 - zbaraniałam:

      Mój rozmiar stanika to...

      -75B
      -70-8- (lub więcej) B, C, D (lub więcej)
      -65-70 A albo B

      No i ja nie wiem, co mam... który biust wg tego testu to ten duży, a który niewielki...? :D

      • zooba Re: Uświadomić stanikowo doktorków :D 22.04.12, 15:45
        Trzeba chyba wziąć pod uwagę rozmiar sprzed uświadomienia; nota bene ciekawy jest związek (choćby domniemany) między wielkością piersi a gospodarką hormonalną. Rozumiem wahania wielkości w trakcie cyklu ale sam w sobie rozmiar bazowy jak miałby odzwierciedlać poziom hormonów?
        • madzioreck Re: Uświadomić stanikowo doktorków :D 28.04.12, 21:26
          Ja myślę, że tu chodzi bardziej o ogólny zarys sylwetki, wiadomo, że nie ma ludzi podpadających idealnie pod wzorzec.
          Tyle, że tu chyba przeciętnej wielkości biust to będzie to nieszczęsne 75B, nie mam pojęcia, jaki jest mój nieuświadomiony teraz, ostatni był 85F ;P
    • kotwtrampkach dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 23.04.12, 00:42
      jestem od-dukanowa. Spokojnie schudłam i podobały mi się proste zasady (bez liczenia, ważenia itp). Zostałam na zaleceniach trzeciofazowych, a w którymś momencie zaczęłam stosować niektóre zasady pape. Niektóre (słodkie śniadanie). No i mam problem właśnie :-) tzn, problem głównie, bo zima była zimna, a ja wyjątkowo marzłam, hihi

      Na razie czytam o Pape i szukam moich błędów.
      Bardzo podoba mi się węglowodanowe śniadanie. Czy to jest taki moment, kiedy można sobie trochę pofolgować? dżem, owoce - czy są ograniczenia w ilości? :-)
      Kiedy robię białkowa kolację z twarogu - nie mogę sobie dodać dużego jogurtu do rozrobienia, prawda..?
      Czy duzym grzechem jest popijanie kawy z mlekiem pomiędzy posiłkami? tzn, czy to mleko może miec wpływ na wzrost wagi. to ok pół szklanki-szklanka.

      Za mało jadam warzyw, ale staram się to poprawiać. No i ostatnio wykluczyłam mieszane lub węglowe obiady. prościej było białkowy wymyślić..

      Waham się jeszcze trochę, czy nie łatwiej mi będzie wrócić na dwójkę dukana, wyrównać i przeprosić się z zasadami trzeciej.. Ale dużo wysiłku kosztowało mnie ograniczenie się do 3 posiłków i nie chciałabym tego tracić.. (samym białku nawet z warzywami jak jem za rzadko, przestaję myśleć.. Najgorzej jest w okolicy przedpołudniowej, zdarzyło mi się zapomnieć początku zdania które wypowiadam, samopoczucie jak po nieprzespanej nocy..)
      • kotwtrampkach Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 23.04.12, 00:45
        PS. będe wdzięczna za sugestie i rozjaśnienie - nie przeczytałam jeszcze wszystkich postów papowych, ale cały czas się dokształcam w wolnych chwilach ;-) po prostu chciałam szybciej i tak bezpośrednio usłyszeć..
      • pierwszalitera Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 23.04.12, 02:27
        > Bardzo podoba mi się węglowodanowe śniadanie. Czy to jest taki moment, kiedy mo
        > żna sobie trochę pofolgować? dżem, owoce - czy są ograniczenia w ilości? :-)

        Wielkich ograniczeń nie ma. Wiele osób ma nawet problemy, by zjeść wtedy zalecane 100gram węglowodanów. Jeżeli jednak masz bardzo niskie BMI (poniżej 21), to by utrzymać tak niską wagę nie należy zbytnio przekraczać 75-100gram węglowodanów (1 bułka ma mniej więcej 25gram węgli).

        > Kiedy robię białkowa kolację z twarogu - nie mogę sobie dodać dużego jogurtu do
        > rozrobienia, prawda..?

        Produkty mleczne zawierają cukier. Więc ogranicz się do 250gram (twaróg plus jogurt). Mięsa, ryb i jajek możesz zjeść za to więcej.


        Najgorzej jest w okolicy p
        > rzedpołudniowej, zdarzyło mi się zapomnieć początku zdania które wypowiadam, sa
        > mopoczucie jak po nieprzespanej nocy..)

        Ojojoj, to oznacza, że gwałtownie spada ci poziom glukozy. To może być nie tylko doraźnie niebezpieczne ,ale na dłuższą metę nawet szkodliwe dla organizmu. Jesz zdecydowanie za mało. Przy białkowych dniach zalecamy 4 posiłki dziennie i to muszą być solidne porcje. Tylko twórg nie wystarczy.


        > Czy duzym grzechem jest popijanie kawy z mlekiem pomiędzy posiłkami? tzn, czy t
        > o mleko może miec wpływ na wzrost wagi. to ok pół szklanki-szklanka.

        Mleko zawiera cukier, więc pijąc go pomiędzy posiłkami stymulujesz niepotrzebnie wyrzut insuliny.
        • kotwtrampkach Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 23.04.12, 14:43
          dziękuję za odpowiedź!
          czyli pewno mlekiem i jogurtem sobie zawaliłam.. Ech..
          A to, co nazwałaś gwałtownym spadkiem glukozy przytrafiło mi się moze ze 4 razy, potem już wiedziałam o co chodzi i nosiłam ze sobą cos jadalnego. W każdym razie, w czasie białkowych dni 4 posiłki to też dla mnie mało, z pięcioma jest ok.. Za to nigdy mi sie coś takiego nie przydarzyło po węglowym śniadaniu - czuję normalny głód po dłuższej przerwie, ale nie takie sensacje.
          moje BMI jest raczej wyższe niż 21 :) (165/68 - nalepiej się czułam z 65kg i nie mam potrzeby mieć mniej, nosiłam 38 biubiu)

          Mam jeszcze takie dylematy - rozumiem sens węglowego śniadania - mówi mojemu organizmowi, ze biedy nie ma, nie musi oszczędzać. Rozumiem białkową kolację - nie podnosząc zbytnio poziomu insuliny dostarczam sobie materiału do budowania i zaspokajam głód.
          A jak to jest z obiadami? Białkowe pomagają w odchudzaniu, prawda? węglowe dają możliwość uzupełniania witamin i innych składników mąkopochodnych. A co z mieszanymi i jak je traktować? Sa dobre dla tych, którzy nie potrzebują schudnąć, ale też nie spowodują wzrostu wagi? Umożliwiają nam "grzeszenie" w ściśle określonych ramach i dlatego sa bezpieczne? Nie wiem, jak to sobie poukładać - zwyczajnie boję się wrócić do węglowych obiadów, choć jak się trzymałam dukana, nie było źle (tam były posiłki - kolacje/obiady 2x z węglami, 2 razy słodko-tłuste, 1x czyste białko, reszta białko +warzywa)
          • kaat24 detoks 23.04.12, 20:22
            czy macie zdanie na temat prepartów pt. usuwa toskyny z organizmu?

            czy to kolejna ściema marketingowo reklamowa czy też jest coś godnego polecenia?
            • mszn Re: detoks 23.04.12, 21:33
              A gdzie masz tę toksynę? ;)
            • madzioreck Re: detoks 23.04.12, 22:49
              Ściema, podobnie jak "złogi" w jelitach i cudowne preparaty do ich oczyszczania.
            • pinupgirl_dg Re: detoks 23.04.12, 23:00
              Za każdym razem, gdy słyszę o takich terapiach, przypomina mi się ten wpis:
              www.tonieprzejdzie.pl/2011/08/10/terapie-oczyszczania-z-toksyn-kasa-za-nic-1/
              nie zawsze się z autorem zgadzam, ale tu akurat tak, wydaje mi się, że całe to oczyszczanie jest bardziej potrzebą naszego umysłu, a nie ciała. Moim zdaniem ma to bardziej efekt psychologiczny, swego rodzaju zaczynanie od nowa z czystą kartą. Nie znalazłam też żadnych przekonywujących dowodów na skuteczność różnych oczyszczających kuracji.
              • kaat24 Re: detoks 24.04.12, 08:05
                w tej chwili z każdej strony gazetowej i w reklamach biją po oczach kapsułki, saszetki cudowne rewelacyjne oczyszczające

                czuję przez skórę że skoro tego jest tyle i tak popularyzowane to jest to wielka ściema, ale co innego czuć a co innego uzyskać sensowne wytłumaczenie

                a skoro LWW to się dopytuję żeby się uświadomić :D
                • ciociazlarada Re: detoks 24.04.12, 13:51
                  Substancje niekoniecznie dla nas zdrowe akumulujemy na kilka sposobow - te hydrofobowe (czyli tluszczolubne) w tkance tluszczowej, DDT jest niezlym przykladem. Metale, te podobne do wapnia w kosciach (tutaj masz spektakularny przyklad: pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_itai-itai), a takze we wlosach (np. olow).
                  To jest normalny proces i zaden "detoks" tutaj nie pomoze. Odkladanie rzeczy, ktorych nie jestesmy w stanie rozlozyc ani sie pozbyc w inny sposob jest sposobem obrony organizmu przed toksynami i nie ma w tym nic zlego. Wszystkie te detoksy to sciema, bo jak niby herbatka ma wyplukac szkodliwe substancje unieszkodliwione w naszym prywatnym tluszczyku?
          • pierwszalitera Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 24.04.12, 11:31
            kotwtrampkach napisała:

            > A jak to jest z obiadami? Białkowe pomagają w odchudzaniu, prawda? węglowe dają
            > możliwość uzupełniania witamin i innych składników mąkopochodnych. A co z mies
            > zanymi i jak je traktować? Sa dobre dla tych, którzy nie potrzebują schudnąć, a
            > le też nie spowodują wzrostu wagi? Umożliwiają nam "grzeszenie" w ściśle określ
            > onych ramach i dlatego sa bezpieczne?

            Mieszane posiłki, to jest to, co przeciętni ludzie jedzą najchętniej. Kanapki z wędliną, albo serem, ziemniaki z kawałkiem mięsa i jarzynami, zupa z makaronem i kurczakiem, rzeczy, które znamy i lubimy. Ale właśnie te posiłki mieszane stymulują (bo potrzebują) największą ilość insuliny. Akurat pora w południe nadaje się świetnie na takie ekscesy, nawet diabetycy obserwują, że o tej porze poziom glukozy daje się najłtwiej kontrolować, dlatego można pozwolić sobie wtedy na większą dowolność. Czy chudniemy stosując tylko jeden posiłek białkowy wieczorem zależy jednak od naszego indywidualnego metabolizmu i aktualnej jego sytuacji. Niektórym ludziom bardzo dobrze się to udaje, więc nie ma potrzeby stosowania dodatkowego posiłku białkowego. Niektórzy mają jednak geny koczownika, znaczy reagują sporym wyrzutem insuliny, więc u nich potrzeba większego ograniczenia. I tu trzeba indywidualnie wypróbować, która obcja jest dla nas lepsza. Znaczy, czy lepiej jest zrobić białkowe śniadanie, obiad węglowodanowy względnie mieszany (ten czysto węglowodanowy oszęczdza jeszcze bardziej insulinę)? Czy lepiej jest przy węglowodanowym śniadaniu zrobić białkowy obiad? Wszystkie opcje mają swoje (fizjologiczne) zalety i wady, nie bardzo chcę się teraz o tym rozpisywać, ale większość ludzi decyduje się na wariant, przy którym lepiej chudnie, więc jak chcesz możesz wypróbować wszystkie. Osobom, które długi czas były tylko na białku, nie zalecam jednak szybkiego przejścia nagle na dużą ilość węglowodanów, bo to powoduje automatycznie więcej insuliny, czyli często gwałtowny wzrost apetytu i tycie. Czasem jednak właśnie to jest wskazane, bo wiele ludzi na Dukanie je z mało i cierpi przy tym, dokładnie tak jak przy wszystkich niskokalorycznych dietach, bardzo masa mięśniowa. Widziałam już często takie wyniki i tu wzrost masy (mięśniowej) jest oczekiwany i jest też jedyną szansą, by osobnika nie spotkał w przyszłości los jo-jo w postaci przytycia dużej ilości tłuszczu. Dlatego jak decydujemy się na dwa posiłki białkowe (albo nawet kompletnie białko tak jak przy Dukanie) na dłużej, to w żadnym wypadku nie wolno nam jeść za mało i musimy dbać o to, by nie jeść jako źródło białka tylko małowartościowych produktów mlecznych, bo inaczej jest to faktycznie niezbyt dobrze zbilansowana dieta, przed którą ostrzegają "specjaliści". Stosując jednak dwa razy dziennie mięso, ryby, jajka i warzywa oraz raz uzupełniamy magazyn szybkiej energii (glikogen) jedząc węglowodany nie narażamy się przy tym na niedobory i zdrowotne problemy.
            Do utrzymania wagi wystarczy najczęściej trzymanie się trzech posiłków i tu trzeba też indywidualnie wypróbować, czy można pozwolić sobie na węglowodany/mieszany także wieczorem bez tycia, dwa posiłki węglowodanowe/ mieszane (śniadanie, obiad) znoszone są zwykle bez problemu. Niektórzy ludzie chcąc utrzymać niższą wagę, bądą musieli się niestety zawsze trzymać wieczornego białka, bo odchudzony grubas (sorry za dosadność), to nie jest osoba naturalnie szczupła i już raczej nigdy się z niej takiej nie zrobi.
            • yaga7 Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 24.04.12, 11:42
              Czyli jeżeli nie tyję na schemacie węgle na śniadanie, węglowy/mieszany obiad, mieszana albo białkowa kolacja + grzeszki od czasu do czasu, to znaczy, że z moim metabolizmem nie jest jednak tak źle, jak mi się wydaje?
            • kis-moho Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 24.04.12, 12:21
              > Mieszane posiłki, to jest to, co przeciętni ludzie jedzą najchętniej. Kanapki z
              > wędliną, albo serem, ziemniaki z kawałkiem mięsa i jarzynami, zupa z makaronem
              > i kurczakiem, rzeczy, które znamy i lubimy. Ale właśnie te posiłki mieszane st
              > ymulują (bo potrzebują) największą ilość insuliny.

              Serio? Mi się zawsze wydawało, że duży wyrzut insuliny powodują węglowodany, białkowe posiłki też, ale w dużo mniejszym stopniu. Nie wiedziałam, że posiłek mieszany inaczej wpływa na poziom insuliny niż czysto węglowodanowy (szczególnie, że węglowodanów jest w nim pewnie mniej, prawda?). Podrzuciłabyś jakieś źródła? Chętnie poczytam, bo widzę, że mam błędne wyobrażenia (ale o metabolizmie uczyłam się sto lat temu, więc to jak najbardziej normalne, zupełnie nie jestem na bieżąco).
              • kotwtrampkach Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 24.04.12, 13:12
                mnie się to kojarzy z dietą rozdzielną, która zawsze do mnie bardzo przemawiała, ale była z kategorii "trudnych do opanowania" :-) Nie pamietam nazwiska tamtego pana..
                Dlatego też pape wydawał mi sie bardziej fizjologiczny niż dukan (dukan jest bardziej dopasowany do trybu życia osoby towarzyskiej i jedzącej obficie wieczorami) :):) Znaczy dopasowany do fizjologii mojej mi się zdawał.

                Chociaz przeraża trochę za duża dowolnośc i mozliwość wyboru :D
              • pierwszalitera Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 25.04.12, 01:28
                kis-moho napisała:

                > Serio? Mi się zawsze wydawało, że duży wyrzut insuliny powodują węglowodany, bi
                > ałkowe posiłki też, ale w dużo mniejszym stopniu. Nie wiedziałam, że posiłek mi
                > eszany inaczej wpływa na poziom insuliny niż czysto węglowodanowy (szczególnie,
                > że węglowodanów jest w nim pewnie mniej, prawda?).

                Ilość węglowodanów nie jest decydująca, bo tu nie chodzi o poziom glukozy tylko o insulinową odpowiedź. Ta nie jest wielu specjalistom w ogóle znana, a i nie ma aż tak wielu opracowań na ten temat. Jedno z lepiej znanych badań jest to Uniwersytetu Sydney. Tam opracowano nawet insulinowy indeks, z którego wynika, że najwyższe wartości osiągają produkty z wysokorafinowanych węglowodanów w połączeniu ze zwierzęcym białkiem, co odpowiada posiłkom mieszanym. To znane jest także cukrzykom, którzy regulują ilości insuliy w zależności od poziomu glukozy.
                • kis-moho Re: dukan-pape i poprawa grzesznych nawyków 25.04.12, 08:34
                  > Ilość węglowodanów nie jest decydująca, bo tu nie chodzi o poziom glukozy tylko
                  > o insulinową odpowiedź. Ta nie jest wielu specjalistom w ogóle znana, a i nie
                  > ma aż tak wielu opracowań na ten temat. Jedno z lepiej znanych badań jest to Un
                  > iwersytetu Sydney.

                  Dzięki, poczytam!
    • heliamphora głową o ścianę mi się chce walnąć :) 28.04.12, 21:21
      Robiłam sobie ostatnio trochę zaległych badań i byłam u paru lekarzy oraz innych przedstawicieli zawodów medycznych. I dowiedziałam się, że:

      -od białka utyję, tkanki tłuszczowej się nie pozbędę, a mięśni przybędzie w nadmiarze (rehabilitant, skądinąd bardzo skuteczny w ratowaniu mojego kręgosłupa)
      -niedobrze pić napoje gazowane słodzone, ale... uwaga... picie dużych ilości soków owocowych jest za to baaardzo zdrowe i wspomaga odchudzanie (tenże rehabilitant)
      -najlepiej jeść 5 malutkich posiłków dziennie, bo w ten sposób się rozrusza metabolizm (ortopeda)
      -najlepiej jeść 5 malutkich posiłków dziennie, za to często, bo inaczej przy mojej otyłości nigdy nie schudnę, a ograniczenie kalorii to jedyna metoda na odchudzenie kogokolwiek (specjalista dietetyk z Instytutu Żywności i Żywienia)
      -najlepsza dieta odchudzająca to 1000 kalorii dziennie w postaci warzyw i owoców (dietetyk z innej instytucji dietetycznej, serwującej wczasy z taką właśnie dietą)

      Nie chce mi się kopać z końmi, więc kiwam zazwyczaj głową i robię swoje. I tylko nie mogę się nadziwić, w jaki sposób jedzenie pomidorka 5 razy dziennie i poświęcanie całej energii na: 1. liczenie minut do możliwości zjedzenia kolejnego pomidorka, 2. powstrzymywanie się od zjedzenia całej lodówki oraz uduszenia dietetyka i zjedzenia go również, ma pomóc zdrowo funkcjonowac przez resztę życia...
      • pinupgirl_dg Re: głową o ścianę mi się chce walnąć :) 02.05.12, 11:11
        Z tym białkiem to zależy, pewnie chodziło o to, że dodanie samego białka, bez jednoczesnego uszczuplenia kalorii, sprzyja budowie masy mięśniowej. U kobiet to jednak nie taka prosta sprawa, bez ćwiczeń wręcz mało prawdopodobna.
        Generalnie na wszelkich kulturystycznych fora obowiązuje zasada, że albo robi się masę, albo redukcję. Coś takiego, jak spalanie tłuszczu i budowa masy mięśniowej ich zdaniem nie istnieje. Owszem, zmieniają się proporcje, ale samej masy mięśniowej jako takiej na redukcji nie przybywa. Co nie znaczy, że ćwiczenia siłowe na tym etapie nie są ważne, wręcz przeciwnie. Organizm w ujemnym bilansie postępuje bardzo rozsądnie, zauważając, że brakuje mu kalorii, zanim sięgnie po zapasy, wyrzuca darmozjadów w postaci nieużywanych mięśni, bo mięśnie, w przeciwieństwie do tłuszczu, zjadają dużo energii nawet, gdy nic nie robią. Ćwiczenia siłowe na tym etapie mają przekonać organizm, że mięśnie są używane i potrzebne, lepiej więc sięgnąć od razu do naszych zapasów. To tak obrazowo i w skrócie. W każdym razie trzeba się zdecydować, czy budujemy mięśnie i zwiększamy ilość kalorii, czy pracujemy nad odtłuszczeniem, a odpowiednia ilość białka i ćwiczenia służą do ochrony tych mięśni, które mamy, przed stratami. Jednocześnie się tego nie da zrobić, zmiana proporcji tłuszcz-mięśnie zachodzi dzięki utracie tłuszczu albo zwiększaniu masy mięśniowej. Tyle z kulturystycznych forów.
        A co do soków - owocowych nie lubię, piję marchwiowe (staram się do posiłków), albo warzywne, również między posiłkami. Te drugie mają +/- 6g węgli na 100ml, mam nadzieję, że mi ten grzeszek od czasu do czasu ujdzie na sucho. Bywa też, że między posiłkami wmiotę jakieś warzywo, ostatnio u mnie na topie są rzodkiewki.

        A co do Pepe - po raz kolejny się przekonałam, że dieta rozdzielna nie dla mnie. Zjadłam o 8 cztery czy pięć kromek z dżemem, o 9:20 już się rozglądałam za jedzeniem. Przed jedenastą musiałam dopchać jajkiem na twardo, bo nie mogłam się skupić na niczym innym.


        > Robiłam sobie ostatnio trochę zaległych badań i byłam u paru lekarzy oraz innyc
        > h przedstawicieli zawodów medycznych. I dowiedziałam się, że:
        >
        > -od białka utyję, tkanki tłuszczowej się nie pozbędę, a mięśni przybędzie w nad
        > miarze (rehabilitant, skądinąd bardzo skuteczny w ratowaniu mojego kręgosłupa)
        > -niedobrze pić napoje gazowane słodzone, ale... uwaga... picie dużych ilości so
        > ków owocowych jest za to baaardzo zdrowe i wspomaga odchudzanie (tenże rehabili
        > tant)
    • black_halo Re: Dieta dr Pape - 3 12.05.12, 13:13
      Troche zglupialam bo odkrylam ze 1 croissant to az 280 kcal a nawet wiecej. Z tego mi wyszlo, ze z katonikiem mleka sojowego albo smoothim (ok. 150 kcal, bez cukru) spozywam na sniadanie ponad 1000 kcal ! Dwoma sie nie najem, chleba jesc nie moge, platki owsiane mi zbrzydly tak bardzo, ze nawet patrzec nie moge. A ze ostatnio utylam (nie zwalam winy na croissanty, doskonale wiem, ze to od frytek i kebabow na kolacje) to sie zastanawiam czy sniadanie tej wielkosci na pewno sluzy odchudzaniu. Jesli reszte posilkow skomponuje ok. to mieszcze sie powiedzmy w 2200 kcal ale np. salatka z kurczakiem i feta to powiedzmy 600 kcal a stek z salatka z pomidorow to 400 kcal, czasem wciagne jakies male ciastko pomiedzy (wiem, ze nie powinnam). Tyle ze niestety ostatnio zarzucilam bialkowe kolacje z czystego lenistwa i zamiast smazyc prozdrowotne rybki i steki to kupowalam kebaba :/
      • pierwszalitera Re: Dieta dr Pape - 3 12.05.12, 13:23
        black_halo napisała:

        > Troche zglupialam bo odkrylam ze 1 croissant to az 280 kcal a nawet wiecej. Z t
        > ego mi wyszlo, ze z katonikiem mleka sojowego albo smoothim (ok. 150 kcal, bez
        > cukru) spozywam na sniadanie ponad 1000 kcal !

        A kto ci każe jeść na śniadnie croissanty? ;-) Zjedz jednego, a resztę w postaci prostych drożdżówek, albo bułek z dżemem jeżeli nie lubisz chleba.
        • black_halo Re: Dieta dr Pape - 3 12.05.12, 14:17
          No mowilas, ze maja nizsza odpowiedz insulinowa niz chleb. Chleb lubie ale nie moge jesc bo mi sie od niego straszne pryszcze robia, nie wiem jaki skladnik tak dziala ale wlasciwie moge jesc tylko taki w bio sklepu, w ktorym i tak rzadko bywa po 9 rano soboty. A nawet jak go sobie kupie to starcza na 2-3 dni a potem schnie. Czy na drozdzowke lapie sie taka bulka z budyniem i rodzynkami okragla albo bardzo popularne tutaj "koffiekoek" czyli cos wrodzaju croissanta ale nie takie tluste plus odrobinka nutelli w srodku.
          • madzioreck Re: Dieta dr Pape - 3 12.05.12, 16:50
            po mojemu odpowiedź insulinowa to jedno, a kalorie to inna para kaloszy ;)
    • ciociazlarada Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 12.05.12, 18:38
      Pytam z ciekawości li tylko.
      Często słyszę, że ktoś utył od bezsensownych diet, że rozwalił sobie metabolizm odchudzaniem i teraz tyje od powietrza. Czytam również w różnych miejscach na sieci, że należy jeść, żeby "podkręcić metabolizm", unikać drastycznych diet, aby ustrzec się jojo, itp, itd.

      Metabolizmu, jako takiego, na zewnątrz nie widać. Widać natomiast tzw. "gołe fakty" i osoby, które nie jedzą, mimo "rozwalonego metabolizmu", umierają z głodu. Zgodnie z teorią o spowolnionym metabolizmie, osoba chora na anoreksję z BMI 12 powinna tyć "od powietrza", tak jak rzekomo tyje osoba z BMI 42 (celowo wybrałam takie skrajne wartości). Tymczasem wszyscy wiemy, że tak nie jest, anoreksja jest chorobą śmiertelną. Od niejedzenia i niedożywienia się umiera. Vide obóz w Auschwitz, Somalia, Irlandzki Potato Famine.

      Czy możecie mi wytłumaczyć na czym tak naprawdę polega w takim razie to "tycie od powietrza"? Znam osobiście tylko jedną osobę otyłą, mojego tatę. Naprawdę nie utył od powietrza:) I na dietach owszem, chudnie. A potem tyje z powrotem, ale nie dlatego, że ma rozwalony metabolizm, ale dlatego że natychmiast wraca do swojego ulubionego planu żywieniowego, który zakłada 10-20+ posiłków dziennie. Wydaje mi się, że metabolizm ma świetny, bo gdybym ja tyle jadła, ważyłabym na pewno ponad 100 kg, a on trzyma swoją krągłą setkę już 30 lat z przerwami na diety. To jak to jest z tym metabolizmem?
      • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 12.05.12, 19:49
        > Pytam z ciekawości li tylko.
        > Często słyszę, że ktoś utył od bezsensownych diet, że rozwalił sobie metabolizm
        > odchudzaniem i teraz tyje od powietrza. Czytam również w różnych miejscach na
        > sieci, że należy jeść, żeby "podkręcić metabolizm", unikać drastycznych diet, a
        > by ustrzec się jojo, itp, itd.

        Też sądzę, że od powietrza to nie, ale wierzę, że takie osoby mogą tyć nawet od normalnego odżywiania. Nie wiem do końca, o co z tym metabolizmem chodzi, ale dostarczając organizmowi małej ilości kalorii zmuszamy go do oszczędności. Jedną z tych form oszczędzania jest zjadanie własnych mięśni, organizm ma z tego energię, a dodatkowo pozbywa się mięśni, które potrzebują energii nawet w stanie spoczynku, dzięki czemu oszczędza sobie wydatków energetycznych w przyszłości. Tak więc po tak przeprowadzonej diecie nasze zapotrzebowanie kaloryczne się zmniejsza, dodatkowo organizm, który zaznał głodu, dobrze to sobie zapamięta i będzie każdą zaoszczędzoną kalorię odkładał na przyszłość.

        Unikanie drastycznych diet - ja jestem nauczona, że na diecie zaopatrzenie w kalorie powinno być maksymalnie jakieś 200-300 kcal niższe, od wydatków. U niektórych osób działa nawet jedzenie zgodne z zapotrzebowaniem. Moje pytanie brzmi, jak można na tym schudnąć np. 0,5 kg tygodniowo (a można), jeśli do spalenia 1kg tłuszczu potrzeba wydatku około 90000 kcal? Doświadczenie moje i innych uczy, że to działa. Jak - nie mam pojęcia :). Łatwo się pomylić w liczeniu kalorii, ale żeby aż o tyle? No i fakt faktem, że samego tłuszczu raczej się nie traci, zwykle jest to tłuszcz, woda i mięśnie.
        W każdym razie przy takim uszczypywaniu dziennej porcji nie załączamy organizmowi czerwonej lampki. Dodatkowo bardzo ważne są ćwiczenia, nie muszą być intensywne, ważne, żeby dać sygnał organizmowi, że mięśnie są potrzebne i musi się zabrać za coś innego. Te mięśnie z kolei musi wykarmić, nawet, jak nie są akurat w stanie aktywności, dzięki czemu rośnie zapotrzebowanie organizmu.
        • black_halo Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 12.05.12, 23:46
          90000 tys? nie machnelas sie o jedno zero. Wedle mojej wiedzy kilogram tluszczu to 9000 kcal ale podaje sie, ze kilogram tkanki tluszczowej wiaze tez pewna ilosc wody wiec wychodzi, ze nalezy spalic okolo 7000 kcal.
          • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 12.05.12, 23:49
            Masz rację, machnęłam się o jedno zero :).
      • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 13.05.12, 00:21
        ciociazlarada napisała:

        > Metabolizmu, jako takiego, na zewnątrz nie widać. Widać natomiast tzw. "gołe fa
        > kty" i osoby, które nie jedzą, mimo "rozwalonego metabolizmu", umierają z głodu
        > . Zgodnie z teorią o spowolnionym metabolizmie, osoba chora na anoreksję z BMI
        > 12 powinna tyć "od powietrza", tak jak rzekomo tyje osoba z BMI 42 (celowo wybr
        > ałam takie skrajne wartości). Tymczasem wszyscy wiemy, że tak nie jest, anoreks
        > ja jest chorobą śmiertelną. Od niejedzenia i niedożywienia się umiera. Vide obó
        > z w Auschwitz, Somalia, Irlandzki Potato Famine.

        Owszem, ale anoreksja i ekstremalny brak kalorii, to nie jest przeciętna dieta nastawiona na ograniczonie kalorii przez jakiś czas. Jasne, że tycie, to zawsze wynik pozytywnego kalorycznego bilansu. Czyli jak ktoś potrzebuje około 2 tys. kcal a wpiernicza przez dłuższy czas 3 tys. to przytyje. Tylko, że rozsądne ograniczenie kalorii do 2 tys. nie spowoduje schudnięcia, tylko pozwoli zachować wagę na mniej więcej osiągniętym poziomie. To większości nie wystarczy. Zaczyna się więc jeść mniej, ulubione są diety w okolicach 1000-1200kcal. To długo jeszcze ani Auschwitz, ani anoreksja i pozwala ze względu na negatywny bilans kaloryczny na początkowe chudnięcie. Problem w tym, że chudnięcie nie jest przewidziane w naszym genetycznym programie i odczuwane jest przez nasz organizm jako niekorzystny proces, któremu należy zapobiec. Związane jest to także z naszą fizjologią. Tłuszcz gromadzony jest wprawdzie jako rezerwa energetyczna, jednak samym tłuszczem żyć się nie da. Do prawidłowego metabolizmu nasz ogranizm potrzebuje energii albo z węglowodanów, których niestety nie potrafimy zbyt dużo magazynować, albo w wypadku ich braku, z białka. Dobrym magazynem białka jest nasza masa mięśniowa, także organy wewnętrzne. Im dłużej znajdujemy się więc na mocno ograniczonej diecie, z tym większym problemem energetycznym ma do czynienia nasz organizm. Kiedyś tam, by dla zaspokojenia potrzeb mózgu na cukier nie trawić zbyt dużo masy mięśniowej i organów, musi zacząć oszczędzać, czyli spowolnić metabolizm. U niektórych ludzie metabolizm spada nawet o 30%, a to znaczy, że zaczynamy tyć nie dopiero gdy znowu przekroczymy 2 tys kcal, tylko teraz przy o wiele mniejszej liczbie kalorii, która niestety nie wystarcza nawet często, by zaspokoić nasz odczuwany głód, bo długotrwałe wytrzymywanie głodu prowadzi nie tylko do zmian w gospodarce hormonalnej, ale także do zmian w psychice ludzkiej i przesunięcia granic głodu i sytości. Bardzo często tej sytości po diecie długo nie czujemy i "musimy" jeść więcej, by utrzymać jakość życia. Więc wychodzi na to, że jemy tylko tyle, by nie być głodnym, a jednak tyjemy, bo jemy za dużo. Głowa i ciało zaczynają się rozjeżdżać, nie potrafimy już wyczuć, ile naprawdę potrzebujemy i jak duża powinna być dla nas normalna porcja.
        Oczywiście przedłużająca się bardzo niskokaloryczna dieta, jak przy anrokesji, nie prowadzi do tycia od listka sałaty, tylko do wyniszczenia, czyli strawienia organów. Anorektyczki umierają, bo wysiadają im serce, nerki i wątroba. Kiedyś tam możliwości spowolnienia metabolizm już nie działają, bo jesteśmy wprawdzie przystosowani do ubogich warunków kalorycznych, ale nie do diety zerowej.

        > Wydaje mi się, że metabolizm ma świetny, bo gdybym ja tyle jadła, ważyłabym na
        > pewno ponad 100 kg, a on trzyma swoją krągłą setkę już 30 lat z przerwami na di
        > ety. To jak to jest z tym metabolizmem?

        Nasz organizm dąży do homeostazy, czyli twój organizm też by się dopasował przy takim trybie życia do jakiegoś tam stałego poziomu. Trochę według genetycznego programu, bo każdy z nas ma w swoich genach swój setpoint, który wprawdzie daje się przesunąć się w górę, ale zawsze w indywidualnym przedziale.
        • ciociazlarada Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 13.05.12, 12:25
          Rozumiem co napisałyście i rozumiem mechanizm działania. Ale napisałaś też, że ludzie po drastycznej diecie de facto więcej jedzą, bo przesuwa im się granica postrzegania sytości. Jak dla mnie trudno to nazwać "tyciem od powietrza", a o tyciu od powietrza słyszę często w kontekscie niemożności zrzucenia tego i owego - sama mam czasem wrażenie, że choćbym stawała na głowie, dupę będę miała jak safarnię, pokochać i już:)
          Zrozumiałam z tego co napisałyście z Pinupgirl, że receptą byłoby zwiększenie aktywności po "powrocie z diety", no bo co innego? Wydaje mi się, że w tym "tyciu od powietrza" jest mimo wszystko dość dużo magicznego myślenia:)
          • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 13.05.12, 13:05
            > Rozumiem co napisałyście i rozumiem mechanizm działania. Ale napisałaś też, że
            > ludzie po drastycznej diecie de facto więcej jedzą, bo przesuwa im się granica
            > postrzegania sytości. Jak dla mnie trudno to nazwać "tyciem od powietrza", a o
            > tyciu od powietrza słyszę często w kontekscie niemożności zrzucenia tego i oweg
            > o - sama mam czasem wrażenie, że choćbym stawała na głowie, dupę będę miała jak
            > safarnię, pokochać i już:)
            > Zrozumiałam z tego co napisałyście z Pinupgirl, że receptą byłoby zwiększenie a
            > ktywności po "powrocie z diety", no bo co innego? Wydaje mi się, że w tym "tyci
            > u od powietrza" jest mimo wszystko dość dużo magicznego myślenia:)

            Od powietrza czy listka sałaty to, oczywiście, się nie utyje. Ale wierzę, że ktoś może tyć np. na diecie 1500 kalorii. Tak jak w sporcie - trochę predyspozycji i lata pracy, a uzyskujemy zaskakujące efekty, organizm wytrenowany w oszczędzaniu na ostrych dietach też może zadziwić.
            U mnie metabolizm zwolnił, kiedy przestałam trenować (jeszcze inne zawirowania się przytrafiły, które też na pewno nie pomogły), chociaż zwolnił z opcji "jem co chcę, gdzie chcę i kiedy chcę" do średniej krajowej, mi się wydawało, że te, powiedzmy 2000kcal to właśnie przysłowiowy listek sałaty.
            • ciociazlarada Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 14.05.12, 11:21
              pinupgirl_dg napisała:

              > Od powietrza czy listka sałaty to, oczywiście, się nie utyje. Ale wierzę, że kt
              > oś może tyć np. na diecie 1500 kalorii. Tak jak w sporcie - trochę predyspozycj
              > i i lata pracy, a uzyskujemy zaskakujące efekty, organizm wytrenowany w oszczęd
              > zaniu na ostrych dietach też może zadziwić.

              Ale jedzac zdrowe, urozmaicone i "niesmieciowe" jedzenie dobicie do 1500 kilokalorii moze nie byc latwe, albo po prostu "samo wychodzic". Obiad zlozony z duzego, grilowanego steka (250 gram) oraz podobnej ilosci salatki z surowego brokula, pomidora i cebuli z wlasnorecznie robionym vinegretem ma mniej niz 500 kcal. A jest to pol kilo zarcia po ktorym czlowiek ledwo sie rusza (ale jaki zadowolony;)) Jak ktos mi powie, ze to jest "powietrze" no to ja przepraszam, jadam takie obiady i trzymam wage.
              • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 14.05.12, 11:34
                ciociazlarada napisała:

                > Ale jedzac zdrowe, urozmaicone i "niesmieciowe" jedzenie dobicie do 1500 kiloka
                > lorii moze nie byc latwe, albo po prostu "samo wychodzic".

                Eee, no już nie przesadzaj. ;-) Dobre i nieśmieciowe jedzenie nie oznacza od razu jedzenia niskokalorycznego, w każdej dobrej restauracji slow food się o tym przekonasz. ;-) Mnie w każdym razie, a nadwagi nie mam, 1500 kcal w ciągu dnia nie wystarczy i żołądek upomni się o swoje. Mam też inne wyobrażenie o smacznym jedzeniu niż brokuły z vinegretem. ;-) I bardzo trudno porównywać tu uczucie głodu i sytości osoby z dolnych granc BMI z tymi u osoby, która z jakiś tam powodów walczy z nadwagą. Trzymasz wagę, głównie za sprawą genów. Ja jedząc wszystko, na co mam ochotę, też nie mam szans na przytycie 20 kg w ciągu pół roku. Maksymalnie jakieś 3-5 kg podczas zimy, więcej zjeść nie dam rady, bo dostanę mdłości. U ludzi z innym genetycznym programem jest nieco inaczej.
                • ciociazlarada Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 14.05.12, 11:47
                  pierwszalitera napisała:

                  > Eee, no już nie przesadzaj. ;-) Dobre i nieśmieciowe jedzenie nie oznacza od ra
                  > zu jedzenia niskokalorycznego, w każdej dobrej restauracji slow food się o tym
                  > przekonasz. ;-)

                  Oczywiscie, ze nie. Dlatego podalam przyklad wolowiny (a nie niesmiertelnej piersi z kury), bo jest ogolnie uwazana, przynajmniej przez "wybitnych" dietetykow typu vitalia.pl za "tluste i niezdrowe mieso". Tluste carpaccio (ma ser, ma zoltko, ma pesto - same tluste rzeczy), bedzie mialo pewnie ze 250 kcal.
                  No i co kto lubi. Ja moge brokuly wciagac prosto z grzadki (tylko surowe), a od potraw o tzw. "subtelnym" smaku odrzuca mnie na kilometr:)
              • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 14.05.12, 12:24
                > Ale jedzac zdrowe, urozmaicone i "niesmieciowe" jedzenie dobicie do 1500 kiloka
                > lorii moze nie byc latwe, albo po prostu "samo wychodzic". Obiad zlozony z duze
                > go, grilowanego steka (250 gram) oraz podobnej ilosci salatki z surowego brokul
                > a, pomidora i cebuli z wlasnorecznie robionym vinegretem ma mniej niz 500 kcal.
                > A jest to pol kilo zarcia po ktorym czlowiek ledwo sie rusza (ale jaki zadowol
                > ony;)) Jak ktos mi powie, ze to jest "powietrze" no to ja przepraszam, jadam ta
                > kie obiady i trzymam wage.

                No ja Cię proszę, między nieśmieciowym jedzeniem a stekiem z sałatką jest jeszcze jakaś przestrzeń ;). Mięsa nie jadam, obiad bez ziemniaków to dla mnie nie obiad, uwielbiam pieczywo, lubię jeść tłusto, dla mnie dobicie do 2000kcal w połowie dnia nie jest żadnym wyczynem ;), tylko muszę to sobie rozłożyć na kilka posiłków. A generalnie, pod warunkiem, że nie podjadam ze stresu albo z nudów oraz wstaję czasami od kompa, nie mam problemów z utrzymaniem wagi.
                • slotna Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 14.05.12, 19:47
                  > dla mnie dobicie do 2000kcal w poł
                  > owie dnia nie jest żadnym wyczynem ;), tylko muszę to sobie rozłożyć na kilka p
                  > osiłków. A generalnie, pod warunkiem, że nie podjadam ze stresu albo z nudów or
                  > az wstaję czasami od kompa, nie mam problemów z utrzymaniem wagi.

                  No wlasnie, ja tak jadlam od dziecinstwa, lacznie z podjadaniem non stop: slodycze, tlustosci, wegle. I nie tylam, bylam dosc okragla, ale chyba nie mialam nawet nadwagi (na pewno na nia nie wygladalam, widze to dzis, po starych zdjeciach). Ruszalam sie sporo, ale bez przesady. Klopoty pojawily sie, kiedy postanowilam sie odchudzic. Kilka przeprowadzonych bardzo niskokalorycznych diet doprowadzilo mnie niemal na skraj otylosci. Nie moglam tego zniesc, wiec zaczelam jesc bardzo malo juz permanentnie. Nie chudlam, ledwo trzymalam wage. Bylo to bardzo meczace i irytujace (np. nie moglam zjesc dobrych rzeczy na przyjeciach, a jak zjadlam, zle sie czulam). Teraz, po dwoch latach papowania i roku luzu jem znow tyle, ile lubie, czyli ze 2-3 razy wiecej kalorii niz wczesniej i nie tyje. W tym czasie raz zrobilam eksperymentalnego Dukana, ani razu nie ograniczylam kalorii. I nie zamierzam juz nigdy. Acz przyznam, ze jedzenie bardzo malo tez mialo swoje plusy: nie umieralam latem z goraca i rzadziej bolal mnie brzuch przy miesiaczce ;)
                  • slotna Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 11:31
                    > ilka przeprowadzonych bardzo niskokalorycznych diet doprowa
                    > dzilo mnie niemal na skraj otylosci. Nie moglam tego zniesc, wiec zaczelam jesc
                    > bardzo malo juz permanentnie. Nie chudlam, ledwo trzymalam wage.

                    Widze, ze zle napisalam. Najpierw schudlam i pozbylam sie nadwagi, ale wiecej nie chudlam, a na <1000 kcal i cwiczeniach raczej powinnam byla. A nie powinnam byla tyc na 1200 kcal, jak sadze. Na Pape juz tez w sumie nie schudlam, natomiast zaczelam jesc normalnie i nie przytylam. No :)
          • madzioreck Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 13.05.12, 23:03
            "Tycie od powietrza" może znaczyć po prostu, że jedząc tyle samo, co szczupła koleżanka bez przejść wagowych i dietetycznych, tyjesz - a ona nie.
          • jul-kaa Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 13.05.12, 23:10
            Oglądałam kiedyś program o monstrualnie otyłym mężczyźnie, który - zgodnie z ówczesnymi zaleceniami - stosował jakąś drakońską kalorycznie dietę. Jadł potrawy typu 2 pomidory z cebulą. I tył. No z powietrza, bo przecież nie od tych pomidorów...
            • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 13.05.12, 23:21
              > Oglądałam kiedyś program o monstrualnie otyłym mężczyźnie, który - zgodnie z ów
              > czesnymi zaleceniami - stosował jakąś drakońską kalorycznie dietę. Jadł potrawy
              > typu 2 pomidory z cebulą. I tył. No z powietrza, bo przecież nie od tych pomid
              > orów...

              A może np. zatrzymywał wodę, albo coś w tym stylu?
              • jul-kaa Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 13.05.12, 23:33
                Nie, właśnie o to chodziło, że zwiększała mu się ilość tkanki tłuszczowej.
                • ciociazlarada Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 14.05.12, 10:43
                  Pytanie jak dlugo on jadl te pomidory? Bo naprawde nie wierze, ze trzy miesiace na samych pomidorach nie doprowadzi czlowieka do kwashiorkoru/a przynajmniej. Osoby chore na anoreksje, ktore jedza np. jedna razowa bulke, jedno jablko i pomidora dziennie (znam osobiscie taki przypadek) tez nie chudna w ciagu tygodnia z normalnej wagi do zagrazajacej zyciu.
          • mszn Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 14.05.12, 08:34
            Wydaje mi się, że w tym "tyci
            > u od powietrza" jest mimo wszystko dość dużo magicznego myślenia:)

            Jasne, że tak. Dużo łatwiej jest przekonać samą siebie, że przecież nic nie jem, a tyję, niż skonfrontować się z rzeczywistością, w której to "nic" to trzy jogurciki przed kolacją i batonik po śniadaniu.
            • joankara Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 19.05.12, 20:32
              Jeden mój znajomy przekonywał mnie, że tyje od powietrza. Wymieniał mi co je przez cały dzień. Rzeczywiście mało. Dwie kromeczki rano, a potem tylko trochę sałaty na obiad. Nie zwrócił tylko uwagi, że w czasie, kiedy mi o tym mówił, wrąbał sam całą tabliczkę czekolady. Zupełnie bezwiednie. Oczywiście, wymieniając jedzenie o czekoladzie nie wspomniał. A kiedy go o czekoladę przycisnęłam, wyszło tego parę tabliczek dziennie - bo ma niskie ciśnienie i to go obudza, ale przecież czekolada to nie jedzenie.
              • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 21.05.12, 22:35
                Witajcie - przeczytalam juz sporo watkow o diecie dr Pape, mam tez ksiązke "chudnij we snie" która tez przeczytalam. Nie chodzi jedak o mnie ale o męża. Ma BMI 30 ale jest mocno zbudowanym mezczyzną (klatka 118 cm). czy do niego tez stosować ilosci wegli i bialka do BMI 30? Mąż jets tydzien na tej diecie - rano je ilosci zalecane dla BMI 30, obiady je na razie mieszane ale sa to obiady zamawiane w pracy (więc musimy sie tu dostosować bo mąż nie ma w pracy ani lodowki ani mikrofali zebym mu mogla cos zrobic) np Filet z kurczaka (200g), ziemniaki lub ryż (200g po ugotowaniu), zestaw surówek (200g), no i na kolacje samo bialko - jajecznica z warzywami, tunczyki, czy twarog z cynamonem. Mamy problem ze stwierdzeniem czy jest rolnikiem czy koczownikiem. Mąż codziennie cwiczy - jezdzi na rowerze do pracy lacznie jakies 24 km - ale jest to wysilek umiarkowany. Jesli leje to cwiczy silowo jak to facet w domu ok 40 min. Na razie po tygodniu z wagi zeszlo mu 100g, w brzuchu przybral 1 cm a znowu w udach schudl 2 cm :/ juz sama nie wiem czy to dobrze? w tym tygodniu bedzie probowal bardziej bialkowe obiady i jesc wiecej bialka czyli ok 40 g. poradzcie czy jest sens to kontynuowac?
                zapomnialam dodac ze mąż ma juz za sobą diety. ostatnie 2 miesiace byl na diecie 1800 kcal, 5 posilkow, od dietetyka ale schudl niecaly kg i 2 cm w pasie tylko wiec sie podlamal. Dlatego chcial sprobowac tej diety
                • madzioreck Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 21.05.12, 22:47
                  Konkretnych porad co do diety pewnie lepiej udzieli Litera, ale ja chciałam powiedzieć, że Pape to nie jest dieta ekspresowo odchudzająca, i tydzień to trochę mało, żeby mówić o efektach czy ich braku.
                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 00:01
                    no to może jeszcze ktoś mi odpowie na moj post :)
                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 19:52
                    .
                • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 11:25
                  karolin666 napisał(a):

                  Ma BM
                  > I 30 ale jest mocno zbudowanym mezczyzną (klatka 118 cm). czy do niego tez stos
                  > ować ilosci wegli i bialka do BMI 30?

                  Możliwe, że je za mało. Proponuję 125-150 gr. węglowodanów na śniadnie i kolację. To jest co najmniej 250gr chleba, 150 gram ryżu (surowy) i 150 gram makaronu (surowy) oraz 750 gram ziemniaków. BMI ma wprawdzie 30, ale z tego co piszesz ma chyba sporo mięśni i te potrzebują więcej energii, inaczej metabolizm przechodzi na tryb oszczędny i nawet sportem nie da się go podkręcić. Organizm spala wtedy tłuszcz bardzo niechętnie.
                  Ponieważ twój facet jest po różnych dietach (nieudanych) przypuszczam właśnie, że jego masa mięśniowa nie pracuje obecnie optymalnie i nie możesz oczekiwać po tygodniu wyników na centymetrze albo wadze. OK, znam niecierpliowść ludzi, ale nadwaga też nie powstaje w ciągu tygodnia, a diety nastawione na szybkie (i zwykle krótkie) chudnięcie, to diety oszukujące odwodnieniem, spowalniające metabolizm i zapraszające do efektu jo-jo.
                  Czy twój facet jest koczownikiem i potrzebuje dwóch posiłków białkowych, będziesz wiedziała dopiero po kilku tygodniach. Powiedzmy po miesiącu. Jeżeli po tym czasie nie widać wyników, to możesz spróbować z dwoma posiłkami białkowymi i porównać. Ale to też trzeba pociągnąć 2-3 tygodnie, by wiedzieć jak działa. Jeżeli jednak ma skłonność do insulinooporności, podejrzenie u lekarza, albo na przykład ma cukrzyków w rodzinie (rodzice), albo nawet ma sam już problemy z podywyższoną glukozą, to może od razu przejść na dwa posiłki białkowe. Może zrobić to według zaproponowanego w książce schematu: węgle-białko-białko, albo trochę inaczej: białko-węgle-białko. To też w praktyce nieźle funkcjonuje. Można sprawdzić indywiualnie, co lepiej działa i lepiej nam pasuje.
                  I niech przestanie mierzyć się co tydzień. 2cm w te czy wewte zupełnie nic nie mówią. Jeżeli ma nadwagę, to ma prawie z pewnością też skłonność do zatrzymywania wody w organiźmie z byle powodu i te spore wahania wody, a tym samym wymiarów i wagi, mogą na początku nieźle frustrować. U bardzo wielu zresztą ludzi po różnych niskokalorycznych dietach waga idzie na początku nawet trochę w górę i związanie jest to z powiększaniem objętości (i wagi) niedożywionej masy mięśniowej.
                  • madzioreck Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 12:22
                    > Możliwe, że je za mało. Proponuję 125-150 gr. węglowodanów na śniadnie i kolacj
                    > ę.

                    A nie na obiad...?
                    • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 16:46
                      madzioreck napisała:

                      > > Możliwe, że je za mało. Proponuję 125-150 gr. węglowodanów na śniadnie i
                      > kolacj
                      > > ę.
                      >
                      > A nie na obiad...?

                      O rany! Jasne, że na śniadanie i na obiad. Dzięki za poprawkę. :-)
                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 14:18
                    hej, dzieki za odpowiedz - az tyle wegli ? masakra. Na śniadanie jestem w stanie podwyższyc ta ilośc wegli ale na obiad nie ma szans bo on zamawia obiad w firmie kateringowej. chyba ze mu doloze bulek do obiadu :)
                • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 11:54
                  Też się trochę martwię, czy Twój mąż nie je za mało. Dla pewności bym to policzyła. Dodatkowy białkowy posiłek prawdopodobnie jeszcze bardziej ograniczą kalorię, więc róbcie to ostrożnie. 24km na rowerze czy 40 minut siłowych ćwiczeń to też duży wydatek energetyczny.
                  No i rozumiem niecierpliwość męża, ale niech on lepiej się nastawia na trwałą zmianę nawyków, a nie na "bycie na diecie". Jeśli chodzi głodny (bo np. bilans kaloryczny jest mocno ujemny), to długo nie wytrzyma i logiczne, że nie może się doczekać, aż to się skończy. Trzeba tak dopasować dietę, żeby była znośna na dłuższą metę, a nie żeby jak najszybciej można było z nią skończyć. Starajcie się też, żeby dieta była możliwie zróżnicowana i bogata, po pierwsze - żeby mu się nie nudziło, po drugie, żeby dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników.
                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 14:20
                    no to w koncu jak? zwiekszyc wegle na sniadanie i jeszcze dolozyc bulek do obiadu? a jak znowu zacznie tyć ;/ ?
                    • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 15:03
                      tylko rano jeszcze dochodzi maslo orzechowe i dzem po 20 g (lacznie 25 g wegli) wiec zostana 3 bulki (200g pieczywa), do obiadu (200g ziemniakow ma w obiedzie) dorzuce mu jeszcze ugotowana torebke ryzu brazowego lub 2 bulki (150g)
                      • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 15:23
                        a mozna podzielic te wegle? np zamiast bulek wrzucic owoce czy np rodzynki suszone?
                      • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 16:55
                        karolin666 napisał(a):

                        > tylko rano jeszcze dochodzi maslo orzechowe i dzem po 20 g (lacznie 25 g wegli)
                        > wiec zostana 3 bulki (200g pieczywa), do obiadu (200g ziemniakow ma w obiedzie
                        > ) dorzuce mu jeszcze ugotowana torebke ryzu brazowego lub 2 bulki (150g)

                        Dużo węgli, ale to przecież duży chłop. ;-) Tego dżemu nie wliczaj, bo te węglowodany zostały już przy wyższym BMI wliczone w kalkulację. 3 bułki z dżemem to coś dla panienek, a nie umięśnionego faceta. Daj mu spokojnie 4-5. Do obiadu dodaj mu też bułkę, słodką drożdżówkę, albo owoce. Może też być, że mąż na początku trochę utyje, ale przy zaburzonym metaboliźme nie mam większego wyboru, co byś nie spróbowała, przyniesie efekt tylko na krótko. Jedynie diety niskoinsulinowe jak Pape dadzą radę, ale tu trzeba myśleć długoplanowo i wybrać, coś, co da się przez dłuższy czas przeprowadzić. I naturalnie możesz zastąpić bułki rodzynkami itp, tylko wybieraj lepiej propdukty długo sycące, bo węglowodany można pić też w postaci soku, ale to raczej nie da w żołądku uczucia sytości przez następnych 5-6 godzin.
                        • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 22.05.12, 20:57
                          jutro probujemy :)
                        • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 24.05.12, 08:25
                          wczoraj jak zwiekszylam mezowi weglowodany to stwierdzil, ze czul sie duzo lepiej, mial wiecej sil :) wiec to chyba dobrze :)?
                          • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 24.05.12, 12:03
                            karolin666 napisał(a):

                            > wczoraj jak zwiekszylam mezowi weglowodany to stwierdzil, ze czul sie duzo lepi
                            > ej, mial wiecej sil :) wiec to chyba dobrze :)?

                            No dobrze. :-) A teraz odczekaj tak z 3-4 tygodnie i napisz co się dzieje.
                            • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 24.05.12, 21:17
                              juz mam 1 obserwacje - mąż miał bardzoo duzo energi do pewnych intymnych spraw :) az go nie poznalam :)
                              • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 24.05.12, 22:43
                                znowu na innym forum mi napisali ze mąż powienien od razu chudnąć na tej diecie, a ze nie chudnie to ona na niego nie dziala, to ja juz nie wiem do kija wafla ;/
                                • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 24.05.12, 22:48
                                  karolin666 napisał(a):

                                  > znowu na innym forum mi napisali ze mąż powienien od razu chudnąć na tej diecie
                                  > , a ze nie chudnie to ona na niego nie dziala, to ja juz nie wiem do kija wafla
                                  > ;/

                                  A skąd to forum o tym wie? Ja pracuję w poradni Dr. Pape i jeżeli ktokolwiek ma tu wiadomości z samego źródła, to jestem to ja. ;-)
                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 24.05.12, 23:02
                                    ooo to dobrze wiedzieć a mozna do ciebie jakis prywatny kontakt? mamy ksiazke ale doswiadczenie kogos innego to zawsze cos bardziej pewnego :) bardzo bysmy chcieli zeby ta dieta wyszla bo mezowi bardzo pasuje ten styl jedzenia
                                    • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 25.05.12, 21:17
                                      karolin666 napisał(a):

                                      > ooo to dobrze wiedzieć a mozna do ciebie jakis prywatny kontakt?

                                      Możesz stawiać wszystkie pytania w tym wątku. Ja zwykle czytam i często osobiście odpowiadam. Natomiast jeżeli chodzi o poradę indywidualną, to na odległość możliwości zawsze są ograniczone, więc i tak pisałabym ogólniki w stylu może być, albo i nie. No i oczywiście byłoby to też trochę nieuczciwe w stosunku do osób, które przychodzą do naszej poradni i płacą za to pieniądze, prawda? ;-)
                                      • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 27.05.12, 12:50
                                        zgadza się :) o wszystko będę pytać tutaj i jeszcze raz dziękuje, że jest ktoś taki kto nas tu wspiera :)
                                        • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 08:06
                                          pierwszalitero, a ruszyła może sprawa otwarcia poradni w Polsce :) ? czytam teraz tez inne wątki na temat pape, na których sie wypowiadałaś i wpadło mi w oczy ze kobietki namawiały Cię na otwarcie poradni w Krakowie :) zgadzam się to piękne miasto, a że my z mężem z niego pochodzimy to swoją drogą :P

                                          btw: pierwszalitero podam może jeszcze wymiary mojego mężą - wiem, że to nie jest pomiar na analizatorze składu ciała ale może coś więcej ci powie o posturze mojego mężą (wzrost 175 cm, waga 96 kg, talia 103, pas - boczki 114 cm, szyja 41 cm, udo 64 cm, biceps 42 cm, klatka 117 cm). po 2 tyg diety są następujące informację - (oczywiście mąż się zmierzył i zważył choć mu to odradzałam). Na wadze 200g więcej, a obwody pasa, uda, bicepsu stoją w miejscu. Inne obserwacje to to, że mąż ma bardzo dużo energii, na rowerze teraz śmiga szybciej ode mnie, coraz częściej bierze go też na podciąganie na drążku tego samego dnia. Jednym słowem jego samopoczucie się mocno poprawiło. Tylko cały czas mąż się martwi, że nic się nie zmienia w jego wyglądzie. Już za tydzień jak nic się nie zmieni chce przejść na obiady węglowodanowe ;/
                                          • mszn Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 08:36
                                            A czy Twój mąż w ogóle zdaje sobie sprawę, że cała ta dieta, zmiana sposobu odżywiania, żeby miała sens i długotrwały rezultat, będzie musiała być zmianą NA CAŁE ŻYCIE? I że dwa-trzy tygodnie w porównaniu z tym okresem to tyle, co nic?
                                            • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 08:54
                                              tak - on zdaje sobie sprawę, ale ja też próbuje się postawić w jego sytuacji. Jeśli próbujesz schudnąć od pół roku i nic nie przynosi efektu to się nie dziwie, że on też powoli traci nadzieje. Wcześniej był na normalnej, zbilansowana diecie od dietetyka. I wtedy czekał dwa miesiące i nic się nie ruszyło i podejrzewam, że teraz się boi powtórki. Jednym słowem mam mu wyperswadować te węglowodanowe obiady i ?
                                              • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 11:46
                                                a właśnie zapomniałam dodać, że mąż przybrał nie tyle na wadze co właśnie w obwodach. Pól roku temu (ślub) mąż ważył jakieś 2 kg mniej natomiast przybrał w pasie jakieś 9 cm. (Oczywiście w klatce też przybrał bo ćwiczy w domu) Nie wiem czy to jest ważne
                                              • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 12:51
                                                karolin666 napisał(a):

                                                > tak - on zdaje sobie sprawę, ale ja też próbuje się postawić w jego sytuacji. J
                                                > eśli próbujesz schudnąć od pół roku i nic nie przynosi efektu to się nie dziwie
                                                > , że on też powoli traci nadzieje. Wcześniej był na normalnej, zbilansowana die
                                                > cie od dietetyka. I wtedy czekał dwa miesiące i nic się nie ruszyło i podejrze
                                                > wam, że teraz się boi powtórki. Jednym słowem mam mu wyperswadować te węglowoda
                                                > nowe obiady i ?

                                                Ty się proszę nie gniewaj, ale wam obu brakuje chyba cierpliwości. ;-) Jeżeli konwencjonalna, zbilnasowana u dietetyka dieta nie działała, to tym bardziej czas jest tu potrzebny, bo najwyraźniej metabolizm ma zwolniony i do tego hyperinsulinemię (brzuch i szybkie przybieranie w obwodach). Ja ci napisałam, 4 tygodnie, po 2 tygodniach to jeszcze za krótko i nie bardzo wiem jak ci pomóc. Cudownego środka na odchudzanie niestety nie ma. Tu trzeba pracy, konsekwencji i cierpliwości. Jeżeli chcesz facetowi pomóc, to sama też trochę wyluzuj, bo ja ty się martwisz, to podkręczasz tym tylko jego zniecierpliwienie. Czasem pomocna jest także zmiana sportu, czyli ćwiczenia siłowe tak, ale warto uzupełnić je o dłuższy, równomierny wysiłek, typu bieganie, jazda na rowerze, albo pływanie. Nowe impulsy dla mięśni.
                                                A poradni w Polsce nie ma i w najbliższym czasie nie będzie.
                                                • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 13:04
                                                  ok pierwszalitero - zgadza się trochę jesteśmy niecierpliwi :) ale to się zmieni. czyli 4 tyg obiadow miesznych a potem mam meldować co i jak ? :) Skoro już odpisałaś to mam pytanie, czy hiperinsulinemie da się jakoś stwierdzić poprzez badanie lekarskie? jutro mąż idzie do lekarza z poprzednimi wynikami badań które są dobre - z tym, że to były badania ogólne zarówno cholesterolu jak i cukru we krwi.
                                                  • jul-kaa Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 17:31
                                                    Da się, należy zrobić krzywą insulinową. Zajmuje to trochę czasu. Przychodzi się do gabinetu na czczo, pobiera krew, wypija glukozę, po godzinie bada krew, po kolejnej bada ponownie.
                                                    Wyniki interpretuje oczywiście lekarz. Insulinooporność można leczyć, najczęściej metforminą. Nie na wszystkich ona działa, zawsze jednak warto spróbować. Długoterminowo najlepsze są ograniczenia dietetyczne oraz ruch + ew. metformina.
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 19:29
                                                    jul-kaa napisała:

                                                    Insulinooporność można leczyć, najczęści
                                                    > ej metforminą.

                                                    Bez zmiany sposobu odżywiania i stylu życia insulinooporności nie da się "wyleczyć". Można ją tylko trochę złagodzić. Insulinooporność to nie jest bowiem jakiś tam pechowy defekt do usunięcia, tylko reakcja organizmu na niedopasowane do potrzeb organizmu odżywianie. Pomijam tu zjawisko przejściowej insulinooporności występujące u wszystkich ludzi, na przykład podczas ciężkich chorób zakaźnych. U większości ludzi cierpiących na insulinooporność, której przyczyną jest niekorzystny lifestyl, nawet z metforminą problem z czasem się pogłębia i może przejść w cukrzycę typ 2 wymagającą dodatkowych medykamentów. Ale prawdą jest, że u ludzi z zaawansową insulinoopornością metformina wspomaga działanie niskoinulinowej diety i fizycznej aktywności, i wtedy warto spróbować. Metforminę jednak nie każdy dobrze znosi. Problemy układu trawiennego są przy niej bardzo częste.
                                                  • maciejkabe nowości 29.05.12, 13:49
                                                    witam i ja.... ja czytam i czytam i czytam i od początku tyognia też staram się jeść według Pape.... :) idzie mi dobrze... dziekuje wszytskim za cenne rady i ciesze sie ze do tej pory udzielacie się tutaj i można na was liczyc :)

                                                  • maciejkabe Re: nowości 29.05.12, 15:13
                                                    i pytanie: czy na kolacje może być kurczak z rożna oczywiście bez skóry? :)
                                                  • madzioreck Re: nowości 29.05.12, 15:40
                                                    Może :)
                                                  • slotna Re: nowości 29.05.12, 20:06
                                                    Imo to i ze skora mozna.
                                                  • maciejkabe jedzenie i picie 30.05.12, 08:32
                                                    a jak to jest z tym piciem podczas jedzenia... można pić i jeść jednocześnie czy lepiej pić kilka minut po posiłku.. bo na różnych forach piszą inaczej i niewiem już jak sie powinno robić :)
                                                  • pierwszalitera Re: jedzenie i picie 30.05.12, 10:55
                                                    maciejkabe napisała:

                                                    > a jak to jest z tym piciem podczas jedzenia... można pić i jeść jednocześnie cz
                                                    > y lepiej pić kilka minut po posiłku.. bo na różnych forach piszą inaczej i niew
                                                    > iem już jak sie powinno robić :)

                                                    A jaką to ma robić dla organizmu niby różnicę? Czy pijesz przed, w czasie, czy po posiłku, wszystko wymiesza się i tak w żołądku. Jeżeli wypijesz większą ilość płynu przed posiłkiem, to możliwe, że masz natychmiastowo większe uczucie sytości z powodu wypełnienia żołądka i zjesz trochę mniej podczas posiłku, ale po krótkim czasie organizm się upomni o swoje, bo wodą nie da się zastąpić kalorii, na to jest nasz organizm za mądry. A głodówek zapijanych wodą nikt tu nie propaguje. Ja bym powiedziała więc, że pić należy wtedy, gdy ma się taką potrzebę, obojętnie kiedy. Z drugiej strony ludzie mylą często pragnienie z głodem, więc jak zjadło się porządną porcję i nie minęło jeszcze wiele czasu, a odzywa się niespodziewany apetyt na coś soczystego, to można najpierw sprawdzić, czy nie potrzebujemy przypadkiem czegoś do picia.
                                                  • maciejkabe Re: jedzenie i picie 30.05.12, 12:17
                                                    dziękuję Ci Literko :) a przy okazji.. czy mogłabym się z Tobą skontaktować mailowo? bys pomogła mi ustalic jakis dobry dla mnie tryb dietki :)
                                                  • maciejkabe Re: jedzenie i picie 30.05.12, 12:58
                                                    maciejkabe napisała:

                                                    > dziękuję Ci Literko :) a przy okazji.. czy mogłabym się z Tobą skontaktować mai
                                                    > lowo? bys pomogła mi ustalic jakis dobry dla mnie tryb dietki :)

                                                    ok przeczytałam ze tutaj można zadawac wsyztskie pytania i odpowiadasz bez problemu :) wiec i ja w razie wątpliwości będę pisała tutaj :)
                                                  • maciejkabe schemat 30.05.12, 13:11
                                                    i jeszcze jedno pytanie : czy jeśli ja jadam schematem: śnieadanie węgle, obiad mieszany, kolacja białko... dobrze się czuję, spokojnie wytrzymuję po 5 godzin między posilkami, nie ciągnie mnie do słodyczy, waga pomalutku ale leci w dół a bynajmniej nie rośnie to czy mogę zostać przy tym? czy muszę kombinować co do obiadu jakos inaczej??

                                                    dodam ze nie rpzepadam za samymi białkami... za szybko chce mi sie po nich jeść... do tego jak bylam pare dni na dukanie to pożniej zaraz żarłam jaj szlona (i waga wróciła szybciusienko).. ciągneło mnie do węgli....
                                                  • pierwszalitera Re: schemat 30.05.12, 17:57
                                                    maciejkabe napisała:

                                                    > i jeszcze jedno pytanie : czy jeśli ja jadam schematem: śnieadanie węgle, obiad
                                                    > mieszany, kolacja białko...

                                                    Jeżeli ten schemat ci odpowiada i tracisz na wadze, to nie ma potrzeby niczego zmieniać. Jeżeli będziesz miała problemy, to możesz pisać w tym wątku. Nie zapominaj jednak, że tutaj chodzi o uzyskanie wagi w normie, więc przy BMI poniżej 25 dużą rolę gra genetyczna predyspozycja i nie zawsze da się korygować wagę do dowolnego poziomu. Ta dieta nie daje więc gwarancji na uzyskanie medialne szczupłej sylwetki, reguluje jednak metabolizm i zapobiega tym tyciu w przyszłości.
                                                  • maciejkabe Re: schemat 31.05.12, 10:53
                                                    a czy do mieszanych posiłków nadają się fastfoody? np. mały kebeb.. lub makaron z kurczakiem?
                                                  • maciejkabe Re: schemat 06.06.12, 13:01
                                                    maciejkabe napisała:

                                                    > a czy do mieszanych posiłków nadają się fastfoody? np. mały kebeb.. lub makaron
                                                    > z kurczakiem?


                                                    ponawiam pytanie :)
                                                    wolę zapytać zanim popełnie jakąś gafę :)
                                                  • pierwszalitera Re: schemat 06.06.12, 16:38
                                                    > maciejkabe napisała:
                                                    >
                                                    > > a czy do mieszanych posiłków nadają się fastfoody? np. mały kebeb.. lub m
                                                    > akaron
                                                    > > z kurczakiem?

                                                    Nadają. Gdy porcja węglowodoanów jest za mała, można doładować czymś dodatkowym, na przykład bananem na deser.
                                                • maggianna Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 13:04
                                                  Potwierdze to co napisala Pierwszalitera o ruchu - powinien dolozyc cwiczenia aerobowe czyli bieganie, rower lub plywanie o wyszej intensywnosci bo same silowe do odchudzania nie wystarcza, najlepiej min 3 razy w tygodniu, moze tez polaczyc z silowymi - znaczy rozgrzewka, silowe i potem aeroby. Moze tez robic na przemian, dzien silowe, potem dzien aeroby.
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 13:11
                                                    dziewcyzny on jezdzi od miesiąca codziennie po 25 km na rowerze - w obie strony do pracy, czasem jak pada to przerzuca sie na cwiczenia silowe . W wekendy jezdzimy razem na rowerze albo chodzimy na spacery itp albo on cwiczy siłowo więc on ruchu ma bardzo duzo
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 14:34
                                                    w sensie lacznie 25 km
                                                  • maggianna Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 14:49
                                                    ale tu nie chodzi o sam ruch tylko o ruch o pewnej (raczej wyzszej) intensywnosci - poszukalabym na Twoim miejscu na forach dla cwiczacych, ruch musi byc na tyle intensywny zeby sie porzadnie zmeczyc - bo ja tez duzo chodzilam i jezdzilam na rowerze i wydawalo sie ze mam duzo ruchu ale jak przyszlo do zmierzenia mojej kondycji to okazalo sie ze zupelnie jej nie mam. Spacer to nie trening i raczej intensywnosc a nie dystans ma znaczenie.
                                                    Tak samo jest z cwiczeniami silowymi - nie wystarczy podciagac sie na drazku, nalezy miec jakas koncepcje tego treningu, no i cwiczenia areobowe nie zastepuja silowych ale sie uzupelniaja.
                                                  • mszn Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 14:56
                                                    W pełni się z Tobą zgadzam. Dojeżdżania do pracy na rowerze (ok. 12 km dziennie) też żadną miarą nie traktuję jako części treningu. Przy siedzącej pracy - a kto naprawdę rusza się w pracy? - ta godzina pedałowania to akurat tyle, żeby mniej więcej zneutralizować niefajność trybu życia.
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 15:13
                                                    słuchaj ja dobrze wiem o co ci chodzi :) ale pozwólcie ze wam wytłumaczę to i owo :) mąż oprócz jazdy na rowerze także biega (też ze mną), ale na wiosnę woli jazdę na rowerze gdyż wtedy dodatkowo nie musi płacić za bilety autobusowe (na marginesie jazda na rowerze i nordic walking tez mogą być intensywne - sama dobrze o tym wiem, szczególnie jeśli stosuje się marsz na poziomie 7 km/h). Btw jego wysiłek siłowy to nie tylko podciągnięcia na drążku (to był przykład) bo jego trening siłowy trwa ok 40 -50 min - to są pompki, cwiczenia na hantlach, laweczce, gumach, i drążku oraz oczywiście są to ćwiczenia na konkretną partie ciała więc to nie jest to trening bez sensu (sam kiedys chodzil na siłownie tylko teraz przeniosł ją częściowo do domu)- jesli chodzi o kondycje to jak na swoją wagę to uważam ze mój mąż ma ją na dobrym poziomie - co się okazało jak przeszedł na diete dr Pape - więcej wegli - więcej energii- wczoraj na rowerze przy 2 h dość intensywnym wysiłku mnie bardzo zaskoczyl swoją kondycją, a wiem co mówię bo ja jestem bardzo aktywna i mam bardzo dobrą kondycję (codziennie ćwiczę - rower, nordic walking, dwa razy w tyg treningi krav magi). Powiedział mi wczoraj wprost - jeśli mam energie to też mam siłę na intensywniejsze treningi.Tak jak mówiłam w weekendy staramy się sobie urozmaicać wysiłek fizyczny. Wiadomo ze "intensywny" to pojęcie względne, ale nawet z tego co pamiętam to przy wskazówkach co do wysilku u Pape wcale nie ma mowy o mocno intensywnym wysiłku tylko o wysiłku długotrwalym, a umiarkowanym. Każdy musi znaleźć sport dla siebie, gdyż jeśli ktoś nie lubi np pływać to nie będzie czuł z tego satysfakcji, a przecież nie chodzi o to żeby się zmuszać do treningu tylko o to żeby przy korzyściach zdrowotnych z teningu mieć też jakas przyjemność. Rozpisałam się :)
                                                  • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 15:41
                                                    Ja też uważam, że Twojemu mężowi ruchu nie brakuje. 25km rowerem dziennie zamiennie z prawie godzinnym treningiem siłowym to już jest, moim zdaniem, daleko powyżej średniej krajowej. Weekendowe spacery to też nie leżenie na kanapie. Sport jest fajny, ale nie da się tego nakręcać w nieskończoność, zawsze trzeba pamiętać chociażby o ryzyku kontuzji, a to nie służy ani zdrowiu, ani figurze.
                                                    Zgadzam się z Pierwsząliterą - wiem, że chcesz dobrze, ale może też trochę niepotrzebnie nakręcasz atmosferę, bo przez to mąż może się niecierpliwić jeszcze bardziej. Spokojnie róbcie swoje i obserwujcie.
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.05.12, 16:00
                                                    dzięki wam wszystkim za wszystkie dobre słowa, jak widzę mojego męża który przyjeżdża z pracy cały zlany potem to naprawdę wiem, że konkretnie "popyla" na tym rowerku :) trzeba trochę wyluzować tak jak mówiła pierwszalitera i poczekać jeszcze te dwa tygodnie :)
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 09.06.12, 10:41
                                                    4 tyg diety dobiegają końca. Pierwszalitero - niestety zarówno waga i jak obwody stoją. Obserwacje są takie: mąż ma więcej energii i lepszą kondycje bo dzięki tej diecie ma siłę na intensywniejsze treningi. Mówił mi, że bez problemu wytrzymuje 5h przerwy, a nawet i dłużej (w trakcie stosowania diety nigdy nie jadł wcześniej niz przekazane 5 h). Czasem ma problem żeby zjeść na kolacje tyle białka ile powinien gdyż nie do końca mu to podchodzi. Po obiedzie mieszanym mąż odczuwa lekką ospałość, natomiast po śniadaniu weglowodanowym czuję się bardzo dobrze (wczoraj wytrzymał 7h do obiadu bo nas sytuacja do tego zmusiła i nie słyszałam żeby się "jęczał" o jedzenie. Teraz chcemy spróbować innego wariantu, gdyż mimo iż na razie dieta nie działa w sensie spadku wagi to mężowi pasuje ten sposób odżywiania -nawet chyba na buzi jest mniej opuchnięty. W związku z jego sytuacją w pracy łatwiej będzie mu zaczać z wariantem dla rolnika (w menu ma dużo makaronów, a poza tym można zwykłe bułki też dołożyć). Gorzej z obiadem białkowym - większość filetów jest u niego panierowana (więc ok 15g weglowodanów się znajdzie na posilek), chyba, że czasem zdarzy się coś z grilla lub pieca. Co rodzisz Pierwszalitero?
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 09.06.12, 13:59
                                                    Ja bym radziła jeszcze poczekać. Sama piszesz, że mąż jest jakby mniej spuchnięty, więc możliwe, że stracił dużo wody, a waga poszła w górę za sprawą masy mięśniowej. On chyba należy do takich, którzy reagują szybkiem wzrostem mięśni, a niskokaloryczna dieta te mięśnie wygłodziła. Przydałaby się analiza masy ciała, wtedy waga nie jest jednym wskaźnikiem.
                                                    Oczwiście możecie spróbować też z dwoma posiłkami białkowymi. Jeżeli białkowy obiad jest problematyczny, to może białkowe śniadanie? Podobno białkowy chleb jest już dostępny gdzieś w Polsce (link jest gdzieś w tym wątku), wtedy zalecałabym około 100-150 gr białkowego chleba z innym białkiem, czyli ser, wędlina, jajka, czy mała ilość nabiału. Trzeba sprawdzić, jak działa to w realu i czy wystarczy mu energii do obiadu.
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 09.06.12, 14:48
                                                    Tylko, że w pasie cm nie maleją. Na wadze też nie ma różnicy. Przeczytałam mężowi twojego posta i on stwierdził, że z dwojga złego wolałby białkowy obiad. Czy filet z kurczaka w panierce (ok 200g) z surówką jakoś przejdzie ? (tak jak pisałam zdarzają się w menu potrawy grillowane lub pieczone ale rzadziej). Ewentualnie może obiad jak dla rolnika zastosować?
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 09.06.12, 15:00
                                                    mąż się boi, że przy białkowym obiedzie mu spadnie strasznie kaloryczność i że będzie głodny :)
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 09.06.12, 15:02
                                                    możemy kupić dużo kurczaków i robić sałatki na zimno do pracy, ale więcej niż 2 tyg mąż na tym nie wytrzyma bo jak to stwierdził - będzie "żyg..." kurczakami :)
                                                  • slotna Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 09.06.12, 21:24
                                                    No przeciez nie musi jesc tylko kurczakow, salatki mozna robic ze wszystkiego. Bialkowe sa ryby (chocby tunczyk z puszki), jajka, rozne gatunki serow, wolowina. Ja uzywam jeszcze granulatu bialka sojowego, ale nie wiem, czy sa w Polsce takie z mala iloscia weglowodanow.
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 10.06.12, 00:38
                                                    a można zacząć ewentualnie o wariantu dla rolnika?
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 10.06.12, 01:21
                                                    karolin666 napisał(a):

                                                    > mąż się boi, że przy białkowym obiedzie mu spadnie strasznie kaloryczność i że
                                                    > będzie głodny :)

                                                    Ale tu nie chodzi o to, by przy posiłku białkowym jeść mniej kalorii, tylko węglowodany zastąpić białkiem. U wiele osób, które przechodzą na białko apetety nawet spada, bo apetyt robi nam często podwyższona inuslina. Jeżeli mąż uważa, że nie może białkiem się najeść, to zacznijcie od rolnika, czy węglowodanowego obiadu. Jeżeli zdecydujecie się jednak na białko, to panierka jest niedozwolna. Jeżeli mam być jednak szczera, to po opisie typuję na koczownika, ale oczywiście mogę się mylić.
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 10.06.12, 07:21
                                                    Pierwszalitero przypomniało mi się, że w pierwszym poście pisałaś, że radziłabyś jeszcze poczekać. Chodzi o kontynuowanie posiłków mieszanych? Dlaczego? Jeśli chodzi o posiłki białkowe to brutalna prawda jest taka, że aby najeść białkiem i nie być głodnym później to trzeba go zjeść bardzo dużo, a produkty białkowe tanie nie są :) z czego wnioskujesz, że mój mąż to koczownik?
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 10.06.12, 13:13
                                                    karolin666 napisał(a):

                                                    > Pierwszalitero przypomniało mi się, że w pierwszym poście pisałaś, że radziłaby
                                                    > ś jeszcze poczekać. Chodzi o kontynuowanie posiłków mieszanych? Dlaczego?

                                                    Dlaczego, że z doświadczenia wiem, że podkręcenie metabolizmu może trwać dłużej i nawet przy bardzo dobrej rekacji (potwierdzonej przez analizę składu ciała) na początku waga może się nie ruszać.

                                                    Jeśli
                                                    > chodzi o posiłki białkowe to brutalna prawda jest taka, że aby najeść białkiem
                                                    > i nie być głodnym później to trzeba go zjeść bardzo dużo, a produkty białkowe
                                                    > tanie nie są :)

                                                    Ja wiem o tym. Dlatego każdy musi dla siebie zadecydować sam. Ja od przemysłu mięsnego, rybnego i nabiałowego nic nie dostaję. ;-) Diety z większą ilością białka sprawdzają się po prostu lepiej u koczowników z nadwagą. I by było tanio, to nalepiej byłoby po prostu nie tyć. ;-) A dlaczego przypuszczam, że twój mąż jest koczownikiem? To trochę moje doświadczenie zawodowe. To nie jest niestety tak, że najlepsze jest dla nas to, co nam najlepiej smakuje. Cukrzycy na przykład uwielbiają często owoce i jedzą je w dużych ilościach, a akurat u tej grupy ludzi owoce są szczególnie problematyczne, bo jedzone niekontrolowanie pogłębiają insulinooporność. Koczownicy mają często preferencję do węglowodanów. By sprawdzić co służy nam naprawdę, trzeba przez pewien czas którąś z tych wersji wypróbować. Ja wiem, że ludzie są niecierpliwi, ale pomyśl ile czasu potrzeba było by przytyć do dzisiejszej wagi, chudnięcie też nie przebiega błyskawiczenie, do tego dochodzi, że metabolizm u ludzi z wysokim BMI nastawiony jest na opór i oszczędzanie. To nie to samo, co u młodej szczupłej kobiety, która w czasie 2 tygodni chce wygłodzić sobie kosmetyczne 3kg. Pomyśl jednak też o bilansie kalorycznym, bo ta dieta nie zaleca wprawdzie liczenia kalorii i nie ogranicza zbytnio wyboru żywności, ale nie jest to też zaproszenie do jedzenia wszystkiego jak leci. Szczególnie stołówki z mieszanymi daniami są groźne, tam używa się dużych ilości taniego tłuszczu jako smakowego polepszacza, by ukryć niską jakość wykorzystywanej żywności. W Niemczech jest tak samo. ;-) Spróbuj więc z węglowodanowym obiadem, na odległość mogę tylko typować, że mąż jest koczownikiem, ale zdarzało mi się już ludzi o wiele za wcześnie przestawiać na dwa białkowe posiłki i na końcu okazało się, że to jednak rolnicy. Sprawdźcie może koczowniczą wersję w czasie weekendu, albo innych wolnych od pracy, mniej stresujących dni. Tylko tak dla sprawdzenia jak to jest i jak reaguje organizm.
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 10.06.12, 13:53
                                                    Pierwszalitero jesteś nieoceniona :) przeczytałam mężowi tego posta. Zaczynamy od obiadów dla rolnika, które będziemy sami przygotowywać w domu. Pociągniemy ten wariant min 2 tyg i zobaczymy co się będzie działo. Szkoda, że nie spróbowaliśmy białkowych obiadów w ten długi weekend ale cóż - nie płacze się nad rozlanym mlekiem. Wczoraj mąż dokupił sobie kolejny zestaw obciążeń - 40 kg. Zamierza trening siłowy wpleść na pewno 2-3 razy w tyg niezależnie od pogody (wcześniej się zdarzało, że ćwiczył raz albo 2 razy w tyg). W pozostałe dni rower i bieganie 1 dzień w tygodniu.
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 10.06.12, 15:42
                                                    a no i w weekend zobaczymy, może uda się dni białkowe zrobić :)
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 10.06.12, 19:26
                                                    Pierwszalitero chciałam jeszcze zapytać jak wygląda sprawa liczenia węglowodanów przy obiedzie "na słodko" np makaron z musem jabłkowym. Czy te 125g węgli tyczy się tylko makaronu czy jest to łączna ilość węglowodanów z makaronu i z musu ?
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 13.06.12, 23:29
                                                    karolin666 napisał(a):

                                                    Czy te 125g węgli tyc
                                                    > zy się tylko makaronu czy jest to łączna ilość węglowodanów z makaronu i z musu
                                                    > ?

                                                    Tylko makaronu. Pod warunkiem, że jesz makaron z musem, a nie mus z makaronen. ;-)
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 09:23
                                                    Literko a ile max czasu można stosować taki specyficzny wariant obiadu dla koczownika lub rolnika? w książce tylko piszę, że nie powinno się go stosować cały czas i po jakimś czasie należy wrócić do obiadów mieszanych
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 12:25
                                                    karolin666 napisał(a):

                                                    > Literko a ile max czasu można stosować taki specyficzny wariant obiadu dla kocz
                                                    > ownika lub rolnika? w książce tylko piszę, że nie powinno się go stosować cały
                                                    > czas i po jakimś czasie należy wrócić do obiadów mieszanych

                                                    U nas pacjenci stosują to nieraz długimi miesiącami. Zaręczam ci, nic złego nie będzie się działo. Jeżeli przerywają, to czasem tylko dlatego, by zrobić sobie małą przerwę dla większej jakości życiowej, a potem wracają, gdy widzą, że wariant koczowniczy lepiej funkcjonował. A niektórzy diabetycy stosują go nawet na zawsze, bo pomaga to wielu ograniczyć, albo nawet całkiem zrezygnować z dodatkowej wstrzykiwanej insuliny i dla niektórych ten aspekt jest warty przestawienia stylu odżywiania na jedną porcję węglowodanów na stałe.
                                                  • gabcia20 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 14:38
                                                    witam serdecznie, wlasnie zalozylam konto zeby moc popisac z wami, forum super a w szczegolnosci konkretne i madre dorady kilku osob, sama jestem zwolenniczka diety dr.Pape ale ksiazki nie przeczytalam jeszcze i mam wiele pytan, juz kiedys slyszalam o tym sposobie odzywiania sie a teraz w niemieckiej tv obejrzalam program z P.dr., mysle ze to super sprawa ale mam pytanie jezeli chodzi o tluszcze, kiedys bylo mowione ze ograniczac a w ostatnim wywiadzie z dr. jesc, jak to jest ??? prosze o wyjasnienia bo w sumie od 2 dni jestem na diecie ale wiedza u mnie to pod znakiem ???
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 15:35
                                                    gabcia20 napisał(a):

                                                    ale mam pytanie jezeli chodzi o tlusz
                                                    > cze, kiedys bylo mowione ze ograniczac a w ostatnim wywiadzie z dr. jesc, jak t
                                                    > o jest ???

                                                    Jeść, bo tłuszcze są potrzebne. Nie jest też prawdą, że tłuszcz przemienia się automatycznie w tłuszcz i także to, że nie jedząc tłuszczu spalamy własny, jest mitem. Co nie oznacza, że można się tłuszczem obżerać. Jakieś 60-80gr na dzień to sensowna ilość. Warto zwrócić uwagę na dobre tłuszcze, znaczy oleje roślinne, na przykład rzepakowy, orzechy i tłuste ryby.
                                                    Jeżli mieszkasz w Niemczech, to masz ewentualnie możliwość osobistego kontaktu z którymś z przeszkolonych przez Dr. Pape lekarzy. Napisz z jakiego jesteś miasta, a może znajdzie się ktoś na liście.
                                                  • gabcia20 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 15:51
                                                    dzieki ci "literko", wszystko to brzmi b. sensownie, kiedys interesowalam sie dieta optymalna dr.kwasniewskiego, moj ojciec stosuje ja od 10 lat, i powiem ze sa to bardzo zblizone do siebie diety, diety-sposoby odzywiania , opracowane na dlugich i ciezkich badaniach ludzkiego organizmu, mieszkam dokladnie w Niedersachsen ale na granicy z Hamburgiem, milo by bylo gdybys kogos w tych okolicach mogla znalezc, a co do ksiazki czy jest poprawiana o te zmiany dr.pape i czy mam ja sobie zamawiac w PL. ?
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 16:00
                                                    w Polsce jest obecnie bardzo trudno dostać tą książkę
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 17:27
                                                    gabcia20 napisał(a):

                                                    mieszkam dokladnie w Nieders
                                                    > achsen ale na granicy z Hamburgiem, milo by bylo gdybys kogos w tych okolicach
                                                    > mogla znalezc, a co do ksiazki czy jest poprawiana o te zmiany dr.pape i czy ma
                                                    > m ja sobie zamawiac w PL. ?

                                                    Adresy zobaczę w poniedziałek w pracy (jak nie zapomnę). Co do książki, to o wiele łatwiej jest o niemieckie wydanie. Dostaniesz praktycznie w każdej księgarni. Co do zmian, to nie bardzo wiem o jakie ci chodzi, bo dr. Pape nigdy nie pisał, że tłuszczu należy unikać, w sensie zredukować do granic możliwości. A co do diety Kwaśnieskiego, to nie bardzo orientuję się w temacie, więc nie mogę nic na ten temat napisać. Ale zdaje się, że to coś w rodzaju Atkinsa? Wtedy różnice do diety dr. Pape na pewno są. Dieta dr. Pape nie polega na jedzeniu dużych ilości tłuszczów. 60-80 gr, to wcale nie jest tak dużo, biorąc pod uwagę, że wiele produktów zawiera tzw. tłuszcze ukryte. Dr. Pape nawiązuje tylko w swoich wypowiedziach do trendu low fat, w którym tłuszcz zastępuje się często cukrem i skrobią, czyli często robi więcej szkody niż pożytku. W telewizji jednak bardzo dużo się wycina i nie zawsze sens całości wychodzi tak, jak myślał sobie autor. Z godziny nakręconego materiału wybiera się czasem tylko kilka minut. Ta audcyja o jedzeniu tłuszczu wyszła też tak trochę nieszczęśliwie, tak trochę na sensację w stylu: jedz tłuszcz - schudniesz. Ale prawda jest nieco bardziej skomplikowana.
                                                  • pinupgirl_dg Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 17:47
                                                    Ja z kolei nie znam za bardzo diety Atkinsa, ale to chyba coś podobnego, tylko tłuszcz na pierwszym miejscu (dieta raczej niskobiałkowa):
                                                    odwazsie.gazeta.pl/odwagi/1,97219,6206436,Dieta_doktora_Kwasniewskiego.html
                                                    Mnie od tej diety odrzuca znachorska aura, niepotwierdzone (chyba, że o czymś nie wiem?) doniesienia o leczeniu np. cukrzycy typu I, stwardnienia rozsianego itd, i poglądy niektórych Optymalnych, że lekarze specjalnie ukrywają fakt, że dieta Kwaśniewskiego leczy nieuleczalne choroby.
                                                  • gabcia20 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 19:05
                                                    dzieki, czekam nna te adresy, po niemiecku nie do konca zrozumie ksiazke, wiec bede sie starala kupic w polsce, do czasu przeczytania ksiazki dajcie kilka wskazowek, wiem tyle co z tv i neta, bmi 25, sniadanie wegle 2,5 bulki z maslem i pomidorem kawa z odrobina smietany 30%, przerwy 5 godz. obiad miesko ( lubie miesko) i warzywa, kolacja roznie, bialkowa najkczesciej jakas rybka przewaznie z puszki ( szybko i wygodnie), cukru zero , slodycze choc lubie odstawilam, pije wode ale gazowana i czasem cherbata czerwona lub zielona z cytryna, do ktorej mozna jesc kolacje i czy powinna byc z chudego bialka czy cos smazonego albo rybka z puszki w oleju jest ok ?
                                                  • ankh_morkpork Gabciu, sugeruję... 16.06.12, 11:45
                                                    A: przejrzeć wątki o diecie Pape, zwłąszcza ten pierwszy. Raczej nikt nie zdecyduje się na przepisanie wszystkiego od nowa pod Twoim postem specjalnie dla Ciebie ;-)

                                                    B: Pisać posty staranniej, zwłaszcza z użyciem interpunkcji (czyli np. formułować zdania i kończyć je kropkami). Ja w połowie Twojej ostatniej wypowiedzi przestałam rozumieć, o czym piszesz i odechciało mi się czytać Twój post, bo to wygląda jak jakiś jeden długi bełkot. Jeśli oczekujesz, że ktoś poświęci swój czas na udzielanie Ci informacji, to najpierw poświęć minutę swojego czasu na staranniejsze sformułowanie pytania.

                                                    Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję, że polubisz nasze forum :-)
                                                  • gabcia20 Re: Gabciu, sugeruję... 16.06.12, 13:50
                                                    literko dzieki, czekam nna te adresy. Po niemiecku nie do konca zrozumie ksiazke, wiec bede sie starala kupic w polsce. Do czasu przeczytania ksiazki dajcie kilka wskazowek, o diecie wiem tyle co z tv i neta. Krotko cos o mnie: moje bmi 25 ,na sniadanie wegle 2,5 bulki z maslem i pomidorem ( czasem dzem i nutella ), kawa z odrobina smietany 30%. Miedzy posilkami robie 5-cio godzinne przerwy. Moj obiad to miesko ( lubie miesko) i warzywa. Kolacja zawsze bialkowa. Najczesciej zjadam jakas rybke, przewaznie z puszki ( szybko i wygodnie). Cukru zero w moim jadlospisie (no oprocz dzemku i nutelli na sniadanie). Slodycze choc lubie odstawilam, pije wode ale gazowana i czasem cherbate czerwona lub zielona z cytryna. Napiszcie prosze czy ten jadlospis jest w porzadku. Mam pytania : do ktorej mozna jesc kolacje i czy powinna byc z chudego bialka? czy mozna jesc na kolacje cos smazonego albo rybke z puszki w oleju? Jak sie ma sprawa z alkoholem, u nas pije sie duzo wina ( wytrawne), na przyjeciach drinki, czy jest to dozwolone ? czy moge zrezygnowac z obiadu i zjadac tylko 2 posilki - sniadania jak do tychczas i obiado-kolacja ok.18-19 bialkowo-warzywna.
                                                  • karolin666 Re: Gabciu, sugeruję... 17.06.12, 17:13
                                                    Literko a spotkałaś w swojej karierze jakąś osobę na która ta dieta nie podziałała?
                                                  • pierwszalitera Re: Gabciu, sugeruję... 19.06.12, 10:58
                                                    karolin666 napisał(a):

                                                    > Literko a spotkałaś w swojej karierze jakąś osobę na która ta dieta nie podział
                                                    > ała?

                                                    Oczywiście, że były osoby, które nie schudły, ale powody są bardziej skomplikowane i nie będę się nad nimi tu detalicznie rozpisywać. W twoim przypadku wydaje mi się, że jesteś po prostu jesteś zbyt niecierpliwa. ;-)
                                                  • pierwszalitera Re: Gabciu, sugeruję... 22.06.12, 12:44
                                                    gabcia20 napisał(a):

                                                    > literko dzieki, czekam nna te adresy.

                                                    Sorry, zapomniałam sprawdzić. Spórbuję myśleć o tym w następny poniedziałek.


                                                    > Napiszcie prosze czy ten jadlospis jest w porzadku.

                                                    Tak jak napisałaś jest w porządku.



                                                    > do ktorej mozna jesc kolacje i czy powinna byc z chudego bialka?

                                                    Nie ma jakiejś ostatecznej godziny, ale najlepiej nie później 20. NIe rób sobie jednak stresu ja nie zdążysz i jesz o 21. Białko nie musi być chude.


                                                    >czy mozna jesc na kolacje cos smazonego albo rybke z puszki w oleju?

                                                    Jasne.


                                                    >Jak sie ma sprawa z alkoholem, u nas pije sie duzo wina ( wytrawne), na przyjeciach drinki, czy jest to dozwolone ?

                                                    Ciężka sprawa. Mała lampka wytrawnego wina jest ok. Znaczy może być ok, u niektórych jednak z alkoholem nie funkcjonuje, trzeba wypórbować. O mieszanych drinkach zapomnij. Nie można mieć wszystkiego. ;-)


                                                    >czy moge zrezygnowac z obiadu i zjadac tylko 2 posilki - sniadania jak do tychczas i obiado-kolacja ok.18-19 bialkowo-warzywna.

                                                    Bardzo trudno odpowiedzieć mi na to pytanie, bo teoretycznie nie jest to wykluczone, ale może być też za mało. Bez regularnej kontroli masy mięśniowej metodą BIA tego bym nie robiła.



                                                  • pierwszalitera Re: Gabciu, sugeruję... 26.06.12, 21:51
                                                    gabcia20 napisał(a):

                                                    > literko dzieki, czekam nna te adresy.

                                                    Gabcia, jeżeli chcesz adres poradni, czy lekarza prowadzącego dietę, to napisz mi do którego dużego niemieckego miasta masz najbliżej. Możesz na pocztę gazetową.
                                                  • gabcia20 Re: Gabciu, sugeruję... 27.06.12, 13:34
                                                    literko najblizej mam Hamburg, moze tez byc w Seevetal albo Lüneburg w Niedersachsen, literko napisz mi jeszcze prosze czy ma znaczenie ile godzin przed pojsciem spac zjadamy bialko, czy np. moze to byc za malo godzin czy tez np. za dluga przerwa przed spaniem, mnie odpowiadaloby jedzenie kolacji ok. 17-18 ( ostatni posilek ) a spac chodze ok. 22-23, pozdrawiam
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 18.06.12, 12:41
                                                    pierwszalitera napisała:

                                                    > U nas pacjenci stosują to nieraz długimi miesiącami. Zaręczam ci, nic złego nie
                                                    > będzie się działo. Jeżeli przerywają, to czasem tylko dlatego, by zrobić sobi
                                                    > e małą przerwę dla większej jakości życiowej


                                                    Dziękuje za wyjaśnienie :) mąż ma za sobą 5 dni obiadów dla rolnika i weekend białkowy. Ogólnie dziwny jest ten mój mężczyzna. Zarówno po obiedzie czysto węglowodanowym jak i czysto białkowym potrafi bez problemu wytrzymać 6 h - muszę mu o kolacji przypominać. Nie odczuwa żadnych niepokojących dolegliwości ani po jednym, ani po drugim wariancie. I jak tu stwierdzić czy to koczownik czy rolnik? W każdym bądź razie po tym tygodniu ani nie przytył, ani nie schudł. Cieszy się tylko, że mu się biceps powiększył w obwodzie :)
                                                  • maciejkabe zatrzymanie wody 19.06.12, 07:40
                                                    ma pytanie o zatrzymywanie wody w organiźmie... czy jest rónnica między latem a zimą?? upałem i zimnem??
                                                    czy więcej wody w organiźmie zatrzymuje się w czasie wielkich upałow??
                                                    jak to jest ?
                                                  • pierwszalitera Re: zatrzymanie wody 19.06.12, 11:07
                                                    maciejkabe napisała:

                                                    > ma pytanie o zatrzymywanie wody w organiźmie... czy jest rónnica między latem a
                                                    > zimą?? upałem i zimnem??
                                                    > czy więcej wody w organiźmie zatrzymuje się w czasie wielkich upałow??
                                                    > jak to jest ?

                                                    No, to, że podczas wysokich temperatur połączonych szczególnie z wysoką wilgotnością powietrza, zatrzymuje sią więcej wody, to chyba wie każdy. Także bardzo szczupłe osoby. U ludzi z predyspozycją do zatrzymywania wody może się to pokazywać w większym stopniu. Generalnia zasada jest taka, węglowodany (zwłaszcza w posiłkach mieszanych) sprzyjają zatrzymywaniu dodatkowej wody, białko pomaga odwodnić. Gdy dużo się pocimy musimy pamiętać o soli. Jej niedobór powoduje wtedy bowiem "przesunięcia" wody z tkanki mięśniowej do tkanki łącznej.
                                                  • gabcia20 Re: zatrzymanie wody 19.06.12, 12:33
                                                    literko, czy mozesz mi na moje pytania odpowiedziec ? Pisalam na forum chyba w sobote, pomylilam tam moje BMI nie ma byc 25 tylko 29, sorki. Czekam na odpowidz :)
                                                  • maciejkabe Re: zatrzymanie wody 20.06.12, 11:58
                                                    dziekuje za odpowiedż... ale np. ja pracuje w biurze... nie klimatyzowanym... temperatura w srodku w cZasie upałów to powyzej 32 stopni ;/ strasznie... jak wychodze to mam stopki jak baloniki.... ale wiadomo.. brak ruchu i cżłowiek poci sie mało.... co zrobic zeby w tkaich przypadkach usuwać nadmiar wody w organizmie.... ?
                                                  • maciejkabe lato 11.07.12, 11:26
                                                    jak to nikt nie papuje w lato ??? ;)
                                                  • pierwszalitera Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 19.06.12, 11:00
                                                    karolin666 napisał(a):

                                                    I jak tu stwierdzić czy to koczownik czy rolni
                                                    > k? W każdym bądź razie po tym tygodniu ani nie przytył, ani nie schudł. Cieszy
                                                    > się tylko, że mu się biceps powiększył w obwodzie :)

                                                    Niczego nie stwierdzać, tylko zdecydować się na jakiś wariant (polecam koczownika) i robić dalej. ;-)
                                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 28.06.12, 20:59
                                                    Literko mam mały problem. Mąż od soboty ciągnie obiady dla koczownika - kurczaki pieczone, salatki z feta, mozarella itp. - mija 6 dzień. Niestety dalej nic się nie zmienia w jego wyglądzie. Mąż zaczyna mi się zniechęcać. Co mogę mu powiedzieć bo on zaczyna narzekać, że na niego chyba ta dieta nie działa. Dietę ciągniemy od 20 maja
                                • slotna Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 25.05.12, 17:04
                                  > znowu na innym forum mi napisali ze mąż powienien od razu chudnąć na tej diecie
                                  > , a ze nie chudnie to ona na niego nie dziala, to ja juz nie wiem do kija wafla
                                  > ;/

                                  To pomysl przez chwile. Przeczytaj te watki, zajrzyj do ksiazki, zorientuj sie na jakiej zasadzie ta dieta dziala. Od tego nalezy zaczac, inaczej o bledy bardzo latwo.
                                  • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 25.05.12, 18:58
                                    wiem na czym polega ta dieta, tylko moj mąż już probował bardzo wiele i z marnym skutkiem stąd proste ze zaczął sie powoli znowu zrażac ;/
                                    • madzioreck Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 25.05.12, 19:37
                                      Wiele i z marnym skutkiem, widzisz, często oznacza niestety rozwalony nieco, oszczędny metabolizm. I często, zanim zacznie się chudnąć, w przypadku zrównoważonych diet, jak Pape, trzeba go najpierw nieco rozkręcić. Organizm wiele razy odchudzany jest wycwaniony.
                                      • karolin666 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 25.05.12, 22:14
                                        rok temu do slubu troche zrzucil ale potem bardzo szybko przytyl, od tej pory ciezko mu idzie zrzucanie wagi
                                    • slotna Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 26.05.12, 02:47
                                      > wiem na czym polega ta dieta, tylko moj mąż już probował bardzo wiele i z marny
                                      > m skutkiem stąd proste ze zaczął sie powoli znowu zrażac ;/

                                      Jesli wiesz, na czym polega, to powinnas tez wiedziec, ze skutkow nie nalezy oczekiwac po tygodniu, a na poczatku wrecz mozna nawet nieco przytyc, zwlaszcza, jesli ma sie zwolniony metabolizm. A z tego, co piszesz, twoj maz pewnie ma.
                                  • gabcia20 Re: Jak to jest z tym zwalnianiem metabolizmu? 15.06.12, 14:47
                                    wiem, masz racje, ksiazki jeszcze nie mam, czekam na polskie wydanie, w zwiazku z ksiazka mam pytanie czy jest juz ona poprawiona o zmiany ktore dr.wprowadzil ? a tak na poczatek prosze jednak o wasza , doswiadczonych jedzacych wg. Pape, pomoc :)
    • roza_am Chleb białkowy w Polsce! 22.05.12, 18:40
      Właśnie jem :)
      Całkiem smaczny, taki wieloziarnisty. Tylko kroi się ciężko, bo jest elastyczny. Ale za to ma dłuższą datę ważności niż zwykły chleb. Generalnie - super, że jest :)

      Proporcje takie, jak pisała Litera: węgle 6,1/100g, białko 21,4/100g.
      Kupiłam w osiedlowym sklepiku-piekarni, cena ok. 5,50zł. Na etykiecie ma "idealny na kolację" ;)

      Info: tutaj i tutaj
      • yaga7 Re: Chleb białkowy w Polsce! 22.05.12, 18:42
        Oooo, super wiadomość, na pewno będę go szukać!
        • roza_am Re: Chleb białkowy w Polsce! 22.05.12, 18:48
          Gógiel mówi cobyś szukała w Buczku.

          A, no i chlebek ma nawet swojego fejsa :)
          • yaga7 Re: Chleb białkowy w Polsce! 22.05.12, 18:50
            Dzięki!
            Akurat Buczka nie mam na osiedlu, ale za to wiem, że jest w galeriach handlowych, więc spoko.

            Chlebek ma fejsa. Do czego to doszło ;)))
            • marciasek Re: Chleb białkowy w Polsce! 13.06.12, 22:58
              No właśnie miałam cie wysłać do Buczka :) Kupiłam go kilka razy, kosztował chyba 6,50 za niewielki, leciutki bochenek. W smaku całkiem całkiem. Często go nie kupuję, bo nie odczuwam presji na jedzenie chleba na noc.
      • e.m.i1 Re: Chleb białkowy w Polsce! 22.05.12, 23:09
        Ktoś wie czy można dostać go w Łodzi?
      • agus0603 Re: Chleb białkowy w Polsce! 25.07.12, 17:48
        Czy ktoś wie, gdzie w Warszawie można dostać ten chleb? Pytałam w kilku piekarniach, ale patrzono na mnie szerokimi oczami, pełnymi zdziwieniasmile w kilku hipermarketach też nie znalazłam... ?
        • magenta_72 Re: Chleb białkowy w Polsce! 19.09.12, 22:45
          W Rzeszowie jest do nabycia taki chlebek w społem - kosztuje ok 5,85 za 380 gramowy chlebek nazywa sie pro body - idealny na kolację. widziałam tez chlebek o obniżonym indeksie glikemicznym - również w społem.
    • pijanasliwka Re: Samopoczucie 05.06.12, 22:28
      Witam, od tygodnia jestem na tej diecie. Moje BMI 28. W ciągu trzech dni brzucho spadło mi o ok 5cm (zapewne zatrzymana woda), czuję się w miarę dobrze, ale zdarzają mi się momenty, kiedy ogarnia mnie ogromna senność. Najczęściej po białkowej kolacji. Poza tym mam ogromne pragnienie, zaczyna się to jakoś 2h po śniadaniu i trwa cały dzień, cały czas muszę coś popijać. Mimo to w ustach mam mało śliny a ta co jest to taka jakaś rzadka, wodnista. Muszę przyznać, że to duży dyskomfort. Bardzo bym chciała kontynuować dietę, bo ogólnie to czuję się nie najgorzej (poza sennością, pragnieniem i częstymi wizytami wc- nonstop chce mi się siku). Mam w związku z tym pytanie- czy to się kiedyś unormuje czy po prostu takie efekty uboczne ma ta dieta?

      PS: Do Pierwszalitera- to co Pani robi tu na forum to jest coś bezcennego dla ludzi z nadwagą. Wsparcie jakie Pani daje i nadzieję, że może jednak tym razem uda się schudnąć. Czytanie Pani wypowiedzi pomogło mi zrozumieć mój organizm i po części przyczyny mojej nadwagi.
      • pierwszalitera Re: Samopoczucie 05.06.12, 23:39
        pijanasliwka napisał(a):

        W ciągu trzech dni brzuch
        > o spadło mi o ok 5cm (zapewne zatrzymana woda), czuję się w miarę dobrze, ale z
        > darzają mi się momenty, kiedy ogarnia mnie ogromna senność. Najczęściej po biał
        > kowej kolacji.

        Tydzień to troszkę za mało, by doszukiwać się tu połączeń. To uczucie zmęczenia, to może być po prostu przypadek, poczekaj zresztą jeszcze trochę. Organizm musi się dostosować.

        Poza tym mam ogromne pragnienie, zaczyna się to jakoś 2h po śnia
        > daniu i trwa cały dzień, cały czas muszę coś popijać. Mimo to w ustach mam mało
        > śliny a ta co jest to taka jakaś rzadka, wodnista. Muszę przyznać, że to duży
        > dyskomfort.

        No to pij po prostu kiedy masz na to ochotę. Po zwiększeniu ilości pożywienia możesz potrzebować więcej płynów. Możesz też spróbować possać cukierka bez cukru. I nie jest to jakieś typowe działanie uboczne diety, tylko trochę twoja indywidualna reakcja. Poczekaj jeszcze trochę, powinno się unormować. Przy okazji sprawdź też u lekarza swój poziom glukozy (cukrzyca).

        I dziękuję za miłe słowa. :-)
        • felisdomestica Re: Samopoczucie 06.06.12, 10:13
          I mocznik +kreatynina.
          • ter-be Re: cappuccino 11.06.12, 12:08
            Literko,
            czy mozna wypic filizanke nieslodzonego (ew. odrobina cynamonu) cappuccino
            miedzy sniadaniem a obiadem? A moze lepiej kawe, ktora niestety mniej lubie?
            Jestem w miare zdyscyplinowanym cukrzykiem i dieta Paepe bardzo mi odpowiada.
            Nie podlizuje sie, ale naprawde bardzo cenie sobie Twoja prace wlozona w to forum,
            kopalnia wiadomosci, czesto weryfikujacych stare "prawdy" na temat cukrzycy.
            Pozdrawiam, Teresa
            • maciejkabe Re: cappuccino 13.06.12, 13:10
              z tego co wiem..to cappucino to tez wegle.... a to raczej niewskazane miedzy posiłkami... dot ego cappucino samo w sobie zawiera cukier :)

              • ter-be Re: cappuccino 13.06.12, 14:39
                No to szkoda, bo taki pause-cafe bardzo lubie, dlatego myslalam, ze nawet jesli
                to wegle, to przed poludniem powinny "przejsc". Czekam na ksiazke, wiec mam
                nadzieje doczytac sie wszystkich szczegolow, co mozna, a czego absolutnie nie
                wolno. Dziekuje za podpowiedz...
            • pierwszalitera Re: cappuccino 13.06.12, 23:35
              ter-be napisała:

              > Literko,
              > czy mozna wypic filizanke nieslodzonego (ew. odrobina cynamonu) cappuccino
              > miedzy sniadaniem a obiadem?

              A co to za cappucino? Rozpuszczalne z torebki? Wtedy nie, zawiera węglowodany. Albo autentyczne włoskie, czyli cafe crema (esspreso) z odrobiną pianki z mleka? Wtedy można wypić, jeżeli tego mleka nie wlało się za dużo. W niektórych kawiarniach robią cappucino z cafe crema z bitą śmietaną. Jeżeli śmietana nie jest słodzona, to można takie wypić.
              • effuniak po jakimś czasie ..... 14.06.12, 06:15
                jestem zdecydowanie na NIE !!!!!!!!

                ....

                nie za bardzo się zastosowałam do wszystkich zaleceń więc pewnie dlatego efekty nie są spektakularne ale :

                nie dietuję sensu stricte czyli nie do końca zastosowałam polecane ilości/rodzaj pożywienia
                nie ograniczam jedzenia ale taż i nie żrę - jak to dawniej bywało
                idąc dalej - nie mam napadów głodu więc nie podżeram co mi w łapy wpadnie
                Nie odczuwam niedających sie opanować napadów wilczego apetytu na cokolwiek zwłaszcza wieczorem !
                nie kuszą mnie tuczące/słodkie łakotki - czasem zjem jakąś bułkę słodką, czasem chleb z dżemem ale bez dawnego poczucia winy ;)

                jem śniadania czego nie robiłam

                W porze obiadowej odczuwam głód i jem - nie zagłuszając tego uczucia i nie przeciągając w nieskonczoność oczekiwania na posiłek dzięki temu - nie jem kolacji - co robiłam - ale nie odczuwam potrzeby jej spożywania - znaczy nie jest to przymus tylko brak potrzeby organizmu na posiłek
                Zdarza się oczywiście, że czasem w gronie znajomych coś zjem ale nie rzucam sie na te kolacje jak kiedyś usprawiedliwiając podświadomie ten posiłek ich obecnością - mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi

                Reasumując - nie schudłam ale i nie tyję
                nie chodzę głodna, nie myślę wiecznie o jedzeniu
                Toaletę oglądam codziennie a nie raz na 1,5-2 tygodnie jak to bywało dotychczas
                mam wrażenie, że unormowałam odrobinę metabolizm

                PIERWSZA - Dziekuję :)))
                • ninkacelinka owoce 14.06.12, 13:07
                  Pierwsza litero,
                  jaka jest najlepsza pora/konfiguracja na jedzenie owocow?
                  Gubie sie, bo co chwile slysze coraz to nowsze teorie: ze owoce najlepiej je sie "same", nie po posilku; inna szkola, ze najlepiej przed posilkiem (na pusty zoladek).
                  Rozumien, ze w porze kolacji raczej nie nalezy ich brac (bo fruktoza).
                  Zglupialam i chwilowo wcale ich nie jem - a tutaj sezon truskawkowy w pelni :-)
                  • ninkacelinka set-point czyli waga idealna 14.06.12, 13:20
                    i drugie pytanie: jak okresla sie swoja wage idealna? (idealna dla organizmu a nie wage wymarzona po obejrzeniu kolorowych pisemek dla pan ;-)
                    Gdzies kiedys przeczytalam, ze jest to waga odpowiadajaca indeksowi BMI 20 (ale w tym wypadku nie uwzgledniamy np roznych typow budowy kostnej dla danego wzrostu).

                    na przykladzie praktycznym: moje BMI to 22, moja waga dzisiaj w stosunku do tej w wieku 18 lat (czyli 20 lat pozniej :-) to 6 kg in plus.
                    Z rzeczy, ktore na dzisiejsza wage moga miec wplyw: 3 dzieci (czyli jakies tam zawirowania hormonalne).
                    Czy moge uznac dzisiejsza wage za "idealna" i dac sobie spokoj z probami zrzucania tego i owego?
                    Acha, eliminacja weglowodanow z obiadu/kolacji powoduje spadek jakichs 1-2 kg w ciagu miesiaca (potem takie jesdzenia zarzucam i kg wracaja)
                    • yaga7 Re: set-point czyli waga idealna 14.06.12, 13:33
                      Yy, w moim przypadku wątpię, żeby idealna dla mnie waga odpowiadała BMI 20, bo nie wiem, czy w życiu miałam tak niskie BMI ;))

                      Ja na Twoim miejscu na pewno bym nie starała się chudnąć. No ale ja nie jestem obiektywna, bo BMI 22 i tak jest poza moim zasięgiem.
                      • ninkacelinka Re: set-point czyli waga idealna 14.06.12, 17:52
                        ;-) mnie wlasnie tak scisle teoretycznie interesuje, jak taka wage idealna dla organizmu sie okresla.
                        Moze ma sie to BMI 23 i jest to dla naszego organizmu najlepszy set-point a moze po prostu pod wplywem bledow zywieniowych, braku ruchu itp stanelo na tych 23 ale mogloby byc mniej.
                        Jakies inne pomiary sie przeprowadza i wtedy widac lepiej?
                        • pinupgirl_dg Re: set-point czyli waga idealna 14.06.12, 18:03
                          Podejrzewam, że dla każdej osoby to będzie inna waga. Zupełnie inaczej będzie dla Jennifer Lopez, a inaczej dla Evy Longorii. Jeśli jesteś zdrowa, masz ruch, nie masz paskudnych nawyków żywieniowych, to pewnie to jest Twoja idealna waga.
                    • pierwszalitera Re: set-point czyli waga idealna 14.06.12, 20:44
                      ninkacelinka napisała:

                      > Gdzies kiedys przeczytalam, ze jest to waga odpowiadajaca indeksowi BMI 20

                      Ha, ha, ha. Wtedy każdy miałby apsiracje do bycia szczuplakiem. ;-) Indywidualny set jest indywidualny. To znaczy, że dle jednej osoby może to być przedział 19-21 a dla drugiej 25-27. To zależy od genetycznej predyspozycji i stylu życia oraz odżywiania. Set point podwyższa się też z wiekiem, ta sama kobieta waży zwykle w późniejszym wieku nieco więcej i to lekkie tycie nie jest patologią. Jeżeli masz BMI 22 w wieku lat 38, to nie masz żadnych "zawirowań hormonalnych", tylko całkiem normalną, a właściwie nawet niską wagę. Ponad połowa Polek bowiem ma BMI powyżej 25. I jak widzisz organizm daje się trochę oszukać i zrzucasz troszkę przy rezygnacji z węglowodanów, ale by utrzymać wagę na tym poziomie musiałabyś odżywiać się tak cały czas. Co zresztą robią modelki i aktorki chcące utrzymać sztucznie (znaczy bez ekstremalnie szczupłych genów) idealną figurę. Zaczynają jeść znowu jak ludzie, znaczy bez ograniczeń i do syta, dostają się do kolorowych czasopism jako przykłady efektu jo-jo.
                  • pierwszalitera Re: owoce 14.06.12, 20:50
                    ninkacelinka napisała:

                    > Zglupialam i chwilowo wcale ich nie jem - a tutaj sezon truskawkowy w pelni :-
                    > )

                    O matko. ;-) Odżywanie to nie medycna molekularna, nawet jak zjesz owoca w nieodpowiednim czasie, to nie rozwalisz sobie od razu metabolizmu. A owoce najlepiej jeść do innych węglowodanów, czyli rano i w porze obiadowej. I nie ma najmniejszego znaczenia, czy owoce jemy same, czy z czymś innym. Aż tak wybiórcze nasze organizmy nie są, w żołądku wszystko się miesza z kwasem solnym i enzymami. ;-)
                    • ninkacelinka Re: owoce 14.06.12, 22:00
                      dziekuje za odpowiedzi, Pierwszalitero.
                      Masz racje, czlowiek w pewnym momencie glupieje od nadmiaru informacji (a moze nie ma innych problemow w zyciu, to sobie je wymysla ;-)
                      Osobiscie przemawia do mnie to, co piszesz o insulinoodpornosci wiec tego bede sie trzymac.
    • kotwtrampkach nie dam rady z 3 posiłkami ;-( 22.06.12, 11:02
      NIe mam pojęcia jak to zrobić, żeby wystarczały trzy posiłki. Tu nie chodzi o zwykłe uczucie głodu, nawet głośne burczenie w brzuchu mogę znieść, ale (juz wyżej pisałam) - wyraźny spadek możliwości intelektualnych i uwagi.. Przy węglowym sniadaniu jest lepiej, niż przy białkowym, ale nie daję rady na dłużej.
      Chodzi o przedpołudnie. Śniadanie zjadam ok.6.30 - 7, o godz.10 czuję ssanie w żołądku.
      Zjadam więcej niż 100gram płatków lub makaron +dżem lub owoce. czasem to śniadanie rozciagam na godzinę, ale to już prawie opanowałam ;-) Nie mam problemu z jedzeniem śniadań - przy lepszej organizacji czasu pewno dałabym radę i więcej zjeść.
      co śmieszniejsze - po południu nie mam tego problemu prawie wcale - czasem ssanie mi przypomina o porze kolacji, ale gdybym świadomie nie planowała tego ostatniego posiłku, mogłabym sobie przypomnieć nawet po 8 godzinach..
      BMI mam w granicach 24,7-25,3; okres pierwszej młodości mam już za sobą ;-) nie mam potrzeby chudnięcia, ale po zimie jestem trochę zbyt.. "miękka" :-) - z tym, że wystarczy mi ruch, od diety oczekuję tylko nie przybierania. (jestem po dukanie - 2 lata, wracam do dni czysto białkowych średnio raz w tyg, choć po wpływem offtopowych rozmów dodaję więcej warzyw niż zalecał Dukan)

      • yaga7 Re: nie dam rady z 3 posiłkami ;-( 22.06.12, 11:09
        Mnie się wydaje, ze kiedys coś czytałam o 4 posiłkach.

        Ja sama czasem robię cztery - śniadanie, drugie śniadanie, obiad, kolacja. Albo śniadanie, wczesny obiad, podwieczorek, kolacja ;)

        Ale mogę nie być wiarygodna, bo nie chudnę. Ale z drugiej strony również nie tyję i to przy prawie kompletnym braku aktywności fizycznej.

        Ciekawe, czy można stosować schemat typu pierwsze dwa posiłki węglowe, dwa ostatnie białkowe, albo mieszany + białkowy. Podejrzewam, że po prostu trzeba na sobie przetestować ;)
      • pierwszalitera Re: nie dam rady z 3 posiłkami ;-( 22.06.12, 12:53
        kotwtrampkach napisała:

        > NIe mam pojęcia jak to zrobić, żeby wystarczały trzy posiłki. Tu nie chodzi o z
        > wykłe uczucie głodu, nawet głośne burczenie w brzuchu mogę znieść, ale (juz wyż
        > ej pisałam) - wyraźny spadek możliwości intelektualnych i uwagi.. Przy węglowym
        > sniadaniu jest lepiej, niż przy białkowym, ale nie daję rady na dłużej.

        Wyklucz inne przyczyny. Brak płynów, spadek ciśnienia, stres, który nauczyłaś się redukować żywnością itp. Może wystarczy zrobić tylko małą przerwę w pracy, trochę się poruszać? Jeżeli chodzi naprawdę o jedzenie, co jest dziwne, bo przy takiej ilości płatków masz zapas cukru na wiele godzin, to możesz wprawdzić dodatkowy posiłek białkowy. W najgorszym wypadku węglowodanowy. No i nie wiem, kiedy przeszłaś na te trzy posiłki, ale z czasem sytuacja powinna się poprawić. Ja mam też problemy z trzema posiłkami, bo wystarczają mi właściwe tylko dwa. ;-)
        • kotwtrampkach Re: nie dam rady z 3 posiłkami ;-( 28.06.12, 22:39
          wykluczyłam inne przyczyny. W stresie nie jem :)
          Jeżeli pierwsze śniadanie zjem po godz 9, to juz nie mam problemu, ale do tego musze wstać później. Generalnie, najgorzej jest przed południem, po południu (po takiej samej ilości godzin) nie słabnę i nic mi nie burczy.
          Tak myślę, ze może gdybym przestawiła pierwszy posiłek na później (choć ciężko byłoby mi poza domem zjeśc taką ilość :) ), ale potrzebuję zjeść coś szybko po przebudzeniu, bo też się wyłączam.

          czyli jak dodać posiłek, to (mały?) białkowy..? pomysł jagi nie wchodzi w grę? :)
          • maciejkabe Re: nie dam rady z 3 posiłkami ;-( 29.06.12, 12:53
            a może masz źle dobrany typ???

            co jesz na sniadanie i obiad?
            • kotwtrampkach Re: nie dam rady z 3 posiłkami ;-( 12.07.12, 22:09
              chwilę mnie nie było
              śniadanie jem węglowe, kolację białkowa a obiad naprzemiennie białko lub węgle, staram się nie mieszać albo to robię nieczęsto. + warzywa
              grzeszę kawą z mlekiem - na śniadanie i po śniadaniu.
    • mszn Typy hormonalne 24.06.12, 18:21
      Okej, dorwałam się do książki o hormonach. Jest bardzo w porządku, rozsądnie i bez hiperobietnic. Przy okazji znalazłam też odpowiedź na pytanie "Pape a ograniczanie kalorii", bo zawsze się zastanawiałam, jakim cudem ma być chudnięcie, skoro nie ogranicza się kalorii, ale jednak jest wprost napisane, że się ogranicza, tylko że nie nadmiernie. Acha, no i ogólnie dla kogoś, kto ze zrozumieniem przeczytał wątki tutaj i jest aktywny fizycznie, książka do odkrywczych należeć nie będzie ;)

      Ale ja nie o tym, tylko o typach. Mają być niby te trzy typy hormonalne, jest test, jest tabelka, spoko. Ale czy naprawdę każda kobieta będzie w stanie jednoznacznie swój typ określić - a jeśli tak, to jak? No bo przecież nie będę sobie robić badań krwi, tym bardziej, że używam hormonalnej antykoncepcji, więc chyba jakiekolwiek testy byłyby niewymierne?

      W tabelce napisane jest: których odpowiedzi miałaś w teście najwięcej? A ja miałam 12-12-9, więc o kant roztrzaskać takie "najwięcej". Czy bywają typy mieszane? A może powinnam skupić się tylko na tym, jak odkładam tłuszcz, i pominąć te wszystkie historie z zakładaniem rodziny i lubieniem/nielubieniem mięsa (bo przecież nie tylko hormony nas kształtują w takich sprawach, bez przesady)? W opisach z tabelki też się nie odnajduję jednoznacznie, tak samo zresztą moja mama.

      W sumie to pytam z czystej ciekawości, bo ćwiczenia fizyczne dopasowuję sobie sama do potrzeb i tego, co lubię robić, a obiady gotuję takie, na jakie mnie stać ;), więc zbyt wiele od określenia swojego typu nie będzie u mnie zależeć.
      • mszn Re: Typy hormonalne 24.06.12, 18:23
        A właśnie: rozmiary stanika w teście to faktycznie wielki fail. Naprawdę dałoby się bez.
    • black_halo Tluszcze i dieta proteinowa 26.06.12, 22:02
      Tak sie zastanawiam jak to z tym tluszczem jest. Niby wydawalo mi sie, ze uzywam nieduzo ale jak policzylam to jednak wychodzi sporo. A to maslo do kanapek, a to oliwa do salatek, a to znowuz maslo do smazenia czy do sosu i jednak sie troche nazbiera?

      Po drugie jakis czas temu skrecilam kostke, boli mnie do tej pory i obawiam sie, ze powolna rekonwalescencja wynika z duzej wagi, ktora obciaza kostki. Ostatnim razem jak mi sie to zdarzylo wazylam ze 30 kilo mniej i do pewlnej sprawnosci wracalam szybciej.

      Na Pape udalo mi sie schudnac 8 kilo od wrzesnia - plus troche cwiczen wiec nie jest to oszlamiajace tempo a i tak nadal waze blisko setki i powaznie mysle nad tym, ze na jakis czas przejsc na diete proteinowa plus warzywa bo samego miesa nie strawie nawet jeden dzien. Jest sens czy nie? Gdybym zrzucila jakies 10 kilo to na pewno by mi sie szybciej poprawialo. Dzisiaj po trzech tygodniach polazlam na silownie i efekt jest taki, ze znow nie pojde ze dwa tygodnie bo noga mi spuchla jak balon. Doradzcie cos. A przedewszystkim cos co moglabym zjesc na proteinowe sniadanie, ktore jem dopiero w pracy.
    • grecz bób-można na kolację? 14.07.12, 22:29
      Podejrzewam, że nie można (strączkowe) ale wolę zapytać... :)
      • karolin666 Re: bób-można na kolację? 16.07.12, 12:44
        dokładnie to strączkowe więc nie bardzo :P
        • kaat24 niecierpliwość... 19.07.12, 15:14
          ...to okropnie brzydka wada, przez tą wadę się niekiedy głupio wpada.

          nie chcę wpadać. ale niecierpliwa jestem strasznie. i męczy mnie brak efektów

          pierwsze 2 miesiące (od lutego) wydawłay się rewelacyjne.zjechała waga nieco, zjechały obwody. teraz wsyszystko stanęlo. moja silna wola w komponowaniu pepowych posiłków tez siada. czuję się jakbym w kółko jadła to samo ;-(

          nie grzmijcie z miejsca na mnie, ale ja się bardzo źle czuję z dodatkowymi kilogramami. nie jest ich dużo ale są dla mnie bardzo uciązliwe.

          prosze o wsparacie i pocieszenie
          • madzioreck Re: niecierpliwość... 19.07.12, 19:07
            Wspieram i pocieszam :)

            Tylko powiedz mi, jak na Pape, na którym można jeść właściwie wszystko, nie ma typowych produktów zakazanych, można jeść ciągle to samo? :)

            Nie wiem, ile ważysz, czy masz rzeczywiście nadwagę, ile to jest niewiele, ale generalnie Pape nie jest dietą siłową, która pozwoli zejść np. do BMI 19. Litera pewnie wytłumaczyłaby Ci to lepiej, ale czasem nasz organizm dobrze czuje się z lekką, niezagrażającą zdrowiu nadwagą i nie obchodzą go nasze preferencje wyglądowe.
          • pierwszalitera Re: niecierpliwość... 19.07.12, 22:30
            kaat24 napisała:

            > nie grzmijcie z miejsca na mnie, ale ja się bardzo źle czuję z dodatkowymi kilo
            > gramami. nie jest ich dużo ale są dla mnie bardzo uciązliwe.

            A ile ważysz i przy jakim wzroście?
            • kaat24 Re: niecierpliwość... 20.07.12, 08:31
              64kg, 163 cm, BMI 24,09
              nie narzekałam prz 57 i 59kg, zaczeło mi być źle przy 61, 62
              brzuch przeszkadza, fały na bokach szpecą.
              wiem, że powiecie nie ma nadawgi, bmi w normie wieć o co kaman?

              próbowałam jeść w układzie węgle+ białko+ białko. ale zauważyłam że po białkowych obiadach jest mi niedobrze. wieczorem jeśli wypiję wino- jest ok.

              wiem, że mogę jeść wszytko- ale nie umiem z tego skorzystać. nie mam pomysłów, mimo że ich szukam i najcześciej kończy się na tym samym co zawsze. ponadto marna ze mnie kucharka :-(
              • pierwszalitera Re: niecierpliwość... 21.07.12, 02:05
                kaat24 napisała:

                > 64kg, 163 cm, BMI 24,09

                Z taką wagą nie jesteś prawdopodbnie koczownikiem, więc układ węgle+ białko+ białko prawdopodobnie nie jest na dłuższą metę dla ciebie. Możliwe, że organizm reaguje spowolnieniem metabolizmu. Zacznij jeść dwa razy dziennie węglowodany i uzbroj się w cierpliwość, bo nadwagi faktycznie nie masz, a nie każdy ma geny pozwalające na utrzymanie przez całe życia bardzo szczupłej sylwetki. Sport nie zaszkodzi, w tej kategorii wagowej może to być nawet jedyny sposób na wyszczuplenie sylwetki. Ja mam BMI około 22 i na mnie też żadna (zdrowa) dieta nie działa. Kiedy chcę kosmetycznie zrzucić zimowe fałdki, to muszę zacząć się porządnie pocić, by zmusić organizm do obniżenia wagi. By schudnąć stosując dietę musiałabym zacząć głodować, a to najlepszy droga do spierniczenia sobie metabolizmu.
                Układ węgle- węgle- białko jest super prosty. Twoje podstawowe posiłki zo śniadanie i obiad, jesz wtedy wszystko co chcesz i do syta, a kolację robisz jakąś małą, białkową, tylko tyle by nie kłaść się (bardzo) głodną do łóżka. W czym trudność? Unikałabym jednak wszystkich dodatków w postaci słodyczy itp. bo poniżej BMI 25 nie ma się już takiego kalorycznego marginesu bezpieczeństwa.
            • karolin666 Re: niecierpliwość... 20.07.12, 11:45
              podłączam też tu mojego męża, diete ogólnie ciągniemy od 20 maja, od 22 czerwca mąż jest na wariancie koczowniczym ale właściwie od tego czasu spadł mu tylko 1 cm w pasie. Jedyna zaleta to taka, że oduczył się podjadać. Jednak to na czym mu zależało czy zmian w sylwetce niestety nie widać ;/
              • jul-kaa Re: niecierpliwość... 20.07.12, 13:08
                Jak każda dieta, ta również nie jest dietą cud, która będzie działała u każdego. Może u Twojego męża po prostu nie działa i tyle. Pewnie zdrowiej się odżywia, lepiej czuje i tak dalej, ale to nie oznacza, że zacznie chudnąć. Na forum stosowało ją sporo osób, a chyba tylko u kilku się naprawdę sprawdziła jako dieta odchudzająca.
                • karolin666 Re: niecierpliwość... 20.07.12, 18:29
                  może masz rację, tylko teraz to my juz kompletnie nie wiemy co robić dalej...
                  • jul-kaa Re: niecierpliwość... 20.07.12, 19:19
                    Istnieje bardzo wiele różnych diet, istnieją leki wspomagające odchudzanie, są dietetycy i lekarze. Rozumiem frustrację Twojego męża, bo też byłam w takim punkcie, kiedy ruch i dieta (dokładnie ta sama) nie działała, u mnie w dodatku powodowała tycie.
                    • pierwszalitera Re: niecierpliwość... 21.07.12, 02:11
                      jul-kaa napisała:

                      > Istnieje bardzo wiele różnych diet, istnieją leki wspomagające odchudzanie, są
                      > dietetycy i lekarze. Rozumiem frustrację Twojego męża, bo też byłam w takim pun
                      > kcie, kiedy ruch i dieta (dokładnie ta sama) nie działała, u mnie w dodatku pow
                      > odowała tycie.

                      Ta dieta powoduje u ludzi ze zniszczonym metabolizmem bardzo często początkowe tycie. To nie jest jednak powód, by uważać, że dieta nie działa. U większości naszych pacjentów dieta po początkowych trudnościach i po indywidualnym dopasowaniu jednak działa. Jak ktoś oczekuje efektów od samego początku to może sobie zacząć głodować.
                      • jul-kaa Re: niecierpliwość... 21.07.12, 15:34
                        Każdy propagator danego typu diety upiera się, że jego dieta działa, a jeśli nie, to pacjent popełniał błędy, był niecierpliwy i tak dalej. Na pewno są osoby, którym ta dieta służy, ja o zbyt wielu takich nie słyszałam, u mnie początkowo spowodowała tycie, potem waga się zatrzymała. Teraz dodatkowo trudzę się zrzucając "kilogramy doktora Pape".
                        Być może dieta rzeczywiście musi zostać indywidualnie dopasowana na podstawie analiz i pomiarów, których przez internet wykonać się nie da.
                        • pierwszalitera Re: niecierpliwość... 21.07.12, 18:19
                          jul-kaa napisała:

                          > Każdy propagator danego typu diety upiera się, że jego dieta działa, a jeśli ni
                          > e, to pacjent popełniał błędy, był niecierpliwy i tak dalej. Na pewno są osoby,
                          > którym ta dieta służy, ja o zbyt wielu takich nie słyszałam, u mnie początkowo
                          > spowodowała tycie, potem waga się zatrzymała. Teraz dodatkowo trudzę się zrzuc
                          > ając "kilogramy doktora Pape".

                          Ja się nie muszę przy niczym upierać, bo popularność tej diety mówi sama za siebie, gdyby nie działała, ludzie by jej nie stosowali. Zresztą istnieją naukowe metaanalizy porównujące różne style odżywiania i diety niskoinsulinowe wygrywają na całej linii. Na razie nie ma niczego lepszego pozwalającego ludziom z dużą nadwagą schudnąć i utzymać niższą wagę. Więc pisząc o różnych dietach, albo medykamentach wspomagających odchudzanie, poruszasz się w kategoriach życzeniowych. Pracuję już wystarczająco długo z ludźmi z nadwagą, by orientować się, że możliwości na sukces są tutaj bardzo ograniczone. Najłatwiej byłoby zapobiegać początkom, czyli nie tyć, bo odchudzanie jest niezwykle ciężką sprawą i walką z biologią naszego organizmu. Sukcesem byłoby tu nawet wdrożenie sobie stylu odżywiania nie wiodącego do dalszego tycia, co dla osób z nadwagą jest sztuką samą dla siebie. Większość z nich porusza się pomiędzy chudnięciem i tyciem, o konsekwencjach takiego procederu dla metabolizmu nawet nie musimy rozmawiać. Nie wiem co robiłaś źle i czy w ogóle robiłaś coś źle. U nas ludzie na początku tyją czasem jakieś 2-3 kg, co nie jest przy sporej nawadze aż tak wiele, zwykle kobiety stosujące wcześniej niskokaloryczne diety. Ale nie więcej i potem waga idzie w dół. O ile wiem, masz bardzo dużą nadwagą związaną z otyłością brzuszną i zaawansowaną insulinooporność. To nie są łatwe przypadki. U wielu ludzie osiągających taki stan, metabolizm znajduje się już w fazie stałego oszczędzania i normalne wskazówki dietetyków mogą nie działać. Moim zdaniem najlepsza byłaby dla ciebie dieta redukująca węglowodany, czyli białko dwa razy dziennie. I nie możesz oczekiwać zbyt szybko rezultatów oraz nie powinnać kierować się małymi wahaniami wagi. Ludzie z wysokim poziomem tłuszczu gromadzą zwykle olbrzymie ilości nadprogramowej wody w organiźmie, to może być nawet kilkanaście dodatkowych kilogramów. Ta przypadłość prowadzi bardzo często do niespodzianek na wadze. Chciałam jeszcze dodać, że dieta Dr. Pape to nie jest przyzwolenie na jedzenie wszystkiego na co mamy akurat ochotę, tylko trzy razy dziennie. Kaloryczny umiar też należy zachować, ale jedzenie za małej ilości energii też nie sprzyja chudnięciu, więc należy znaleźć odpowiedni balans. To może potrwać nawet kilka miesięcy. My nie nazywamy tego nawet dietą, tylko stylem na życie, ludzie, którzy z jakiegoś tam powodu przekroczyli BMI 30 powinni rozstać się z iluzją, że krótkotrwałe diety pomogą uzyskać im szczupłą sylwetkę na stale. To coś takiego jak uzależnienie, organizm będzie chciał gromadzić tłuszcz jak pijak chce alkoholu, "normalne" i spontaniczne odżywianie, dogadzanie sobie i zaspokajanie żywnością potrzeb emocjonalych nie jest zwykle już możliwe. Ludzie otyli mają najczęściej problem z kontrolą impulsów i niejednokrotnie zanim zaczną się odchudzać muszą zacząć od pracy nad swoim zachowaniem. Niezbyt rygorystyczna dieta, nadająca stały rytm, z łatwymi regułami i pozwalająca na uczucie w miarę pełnego żołądka i zapobiegajaca irracjonalnemu strachowi przed wygłodzeniem, świetnie się do tego nadaje. Ale ja się często inspiruję doświadczeniem moich, czy nie moich pacjentów, ja ty masz jakiś lepszy pomysł na szczupłą linię, to się ze mną podziel.
              • pierwszalitera Re: niecierpliwość... 21.07.12, 02:15
                karolin666 napisał(a):

                > podłączam też tu mojego męża, diete ogólnie ciągniemy od 20 maja, od 22 czerwca
                > mąż jest na wariancie koczowniczym ale właściwie od tego czasu spadł mu tylko
                > 1 cm w pasie. Jedyna zaleta to taka, że oduczył się podjadać. Jednak to na czym
                > mu zależało czy zmian w sylwetce niestety nie widać ;/

                Czyli waga się nie ruszyła ani trochę? Podaj mi proszę jego przykładowy jadłospis, bo mężczyzna uprawiający sport, odżywiający się układem węgle- białko-białko nie powinnien mieć aż takich problemów. Jak u niego z uczuciem głodu? Podaj mi też proszę jeszcze raz jego BMI.
                • karolin666 Re: niecierpliwość... 21.07.12, 14:35
                  Niestety Litero maż nie mówił całej prawdy. Waży więcej niż mówił czyli 108 kg zamiast 96 kg (dziś się przyznał). Resztę przemilczę... On teraz sam się bawił z dietą bo ja byłam 3 tyg na szkoleniu.

                  Jadłospis:

                  Śniadanie: standardowo: chleb ok 250 g posmarowany nutellą

                  Obiad:
                  -sałatka z kurczakiem (100g) - wcześniej mąż dodawał kawałek fety lub kulkę mozarelli light ale potem już nie mógł dalej bo go zaczęło mdlić,
                  -kurczak kebab (200g) z surówką,
                  -sałatką z fetą (100g) + ewentualnie dodatkowy kawałek fety (200g) - mąż dorzuca sobie do obiadów zamawianych w pracy dodatkowe rzeczy

                  Kolacja:
                  - sałatka z fetą (150g) + sos knorr z torebki (3 łyżki oliwy i 3 łyżki wody do tego),
                  - 2 kabanosy z łososia lub 2 medaliony z łososia,
                  - puszka tuńczyka
                  -dawniej jajecznica z 4 jaj, z pomidorami i szynką i twaróg półtłusty 250g z cynamonem

                  Jego BMI to 35 (wzrost 175 cm, waga 108 kg)

                  Jeśli chodzi o napady głodu to głównie jest rano po nocy lub po południu po wysiłku fizycznym, tak to jest ok.
                  • karolin666 Re: niecierpliwość... 21.07.12, 14:40
                    aha jeszcze zanim wyjechałam to kupowałam mojemu mężowi na obiad np 4 ćwiartki z grilla
                  • kis-moho Re: niecierpliwość... 21.07.12, 17:46
                    Nie jestem specjalistą od diet, ale tu się wtrące - matko jakie to wszystko tłuste! Feta, mozarella, kebab i jajecznica na codzień... Mąż sprawdza sobie czasem poziom cholesterolu?
                    • pierwszalitera Re: niecierpliwość... 21.07.12, 18:22
                      kis-moho napisała:

                      > Nie jestem specjalistą od diet, ale tu się wtrące - matko jakie to wszystko tłu
                      > ste! Feta, mozarella, kebab i jajecznica na codzień... Mąż sprawdza sobie czase
                      > m poziom cholesterolu?

                      Nie, cholesterol mu od tego nie podskoczy, ale pewną tłuszczolubność tu widać. ;-)
                  • pierwszalitera Re: niecierpliwość... 21.07.12, 18:39
                    karolin666 napisał(a):

                    > Niestety Litero maż nie mówił całej prawdy. Waży więcej niż mówił czyli 108 kg
                    > zamiast 96 kg (dziś się przyznał). Resztę przemilczę... On teraz sam się bawił
                    > z dietą bo ja byłam 3 tyg na szkoleniu.

                    Wiesz, to takie wróżenie z kart. Ja teraz nie wiem, ile on ważył przed, nie wiem, czy waga się zmieniła i nie wiem nawet, czy twój facet cię przypadkiem nie oszukuje i podjada sobie nic ci o tym nie mówiąc. Bo muszę się przyznać że jadłospis wygląda też na marny, znaczy taki głodorobny, bo najeść się fetą, albo 100 gramami kurczaka? Coś tu nie gra. Śniadnie nie wygląda na tragiczne, jeżeli nie przesadza z ilością nuteli, jeżeli twój mąż ma wątpliwości, to może zastąpić połowę nuteli dżemem. Na obiad proponuję kawałek mięsa, dla dużego chłopa jakieś 250-350 gram z warzywami. I mniej kebabów, a więcej jedzenia, które widać z czego zostało zrobione, na przykład pół kurczaka z rożna. Kebab to nie jest czyste mięso, tylko zmieszane z mielonym, często bardzo tłustym. I co znaczy dorzucał sobie do obiadów zamawianych w pracy? To on tą fetę je dodatkowo do jakiegoś posiłku mieszanego? Kolacja może zostać, ale fetę tylko raz dziennie i nie więcej niż 100gram. Porcja ryby, jajka na twardo, chuda szynka, byłyby lepsze. I czy uważa na to, by nie jeść węglowodanów, na przykład w zaprawach do warzyw (w pracy) itp? Co on pije w ciągu dnia?
                    • karolin666 Re: niecierpliwość... 22.07.12, 15:55
                      Nie - mąz napewno teraz nie dojada, postaramy się zmienić jadłospis. Ile max węgli może być do białkowego posiłku? kiedyś chyba mówiłaś o 15 gramach. Co do picia to w pracy to mąż pije cały czas wodę (lub jak jest zimniej to tez herbatę) a w domu jednak przeważa cola light (mówi, że to jedyne co mu się od życia teraz należy heh).
                      • karolin666 Re: niecierpliwość... 02.08.12, 08:09
                        Mąż zaczął nowy jadłospis 23.07. - rano ok 250 g pieczywa z masłem orzechowym i miodem (trochę narzekał, że mało masła ale mu to juz uświadomiłam :)), na obiad kurczak w marynacie grillowany z warzywami, a na kolacje ostatnio mąż je steki wołowe lub wieprzowe ok 250g również z grilla. Gdy ważył i mierzył się w sobotę 28.07 waga pokazało 1 kg mniej i mniej o 1 cm w pasie. Bardzo się ucieszyliśmy. Niestety mąż ma takie coś, że czasem po prostu wchodzi na wagę żeby skontrolować i tu zaczął się problem. Waga strasznie skacze. Dziś znowu się mierzył i cm powróciły do stanu sprzed zmiany jadłospisu. Czy to jest normalne? Staram się mu mówić, że wahania wagi są naturalne ale już sama nie wiem.
                        • maciejkabe Papowanie! 19.09.12, 11:10
                          haaaloooo.. czy ktoś jeszcze papuje??? :) jak nastroje po wakacjach????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka