Dodaj do ulubionych

nogę skręciłam :(

21.05.11, 13:16
w stawie skokowym. Spuchło, boli, ale torebka stawowa chyba nie ucierpiała, tylko mam naciągnięte więzadła po zewnętrznej. No i co z tym robić? Voltaren, zimny okład, stabilizator i czekać aż przejdzie, prawda?
Obserwuj wątek
    • milstar Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 13:36
      -Jeszcze chirurg i prześwietlenie, żeby się upewnić, że to tylko skręcenie (nawet do rymu wyszło)
      • marciasek Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 13:55
        Ta, chirurg i prześwietlenie :/ Na pogotowiu koło mnie powiedzieli, że dzisiaj chirurga nie mają. Na Łazarza powiedzieli że owszem, mają, ale żebym zabrała ze sobą menażki, książki i łóżko polowe, bo będę czekać do wieczora. W najbliższym szpitalu mają SOR i można przyjechać, ale dopiero wieczorem, bo coś tam (nie pamiętam co, ale mieli jakieś argumenty). W prywatnych przychodniach w soboty chirurg nie ordynuje (zadzwoniłam do trzech i więcej już nie mam siły). No, a ZUS płacić trzeba :(
        • black_halo Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 15:20
          Jako weteranka skrecen kostki (skrecalam w pewnym momencie conajmniej trzy razy do roku) i w poradni ortopedycznej zartowali, ze powinnam abonament wykupic.

          Z mojego doswiadczenia - skrecisz raz to pozniej o kolejne skrecenia juz bardzo latwo. Niestety polskie chodniki w wiekszosci nie sprzyjaja nogom, belgijskie kostki brukowe niestety tez nie. Dlatego warto przez jakis czas nosic wysokie i stabilne buty jak martensy. Na pare miesiecy zapomnij o obcasach - dwa miesiace popierwszym skreceniu mialam kolejne, wlasnie w butach na obcach bo noga byla jeszcze bardzo niestabilna. Gips odradzam - im szybciej noge rozchodzisz tym lepiej ale sie narazie oszczedzaj.
          • marciasek Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 16:14
            Obcasów to ja w ogóle nie noszę. Chyba że na hiper-okazję, a i wtedy najchętniej koturny i najwyżej 5-6 cm. Lub mniej. Skręciłam tę kostkę w sportowych butach, właśnie w dziurawym chodniku. Było ciemno i tłumnie (noc muzeów) i nie zauważyłam tej cholernej dziury. Noszę się natomiast z zamiarem zakupienia stabilizatora na staw skokowy i chodzenia z nim przez jakiś czas. Martensy odpadają, nie przetrawię tego stylu :( Ale pomysł jest dobry - może podołają letnie górskie buty? A może wystarczy ten stabilizator + tenisówki?
          • turzyca Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 21:41
            Jako weteranka skrecen kostki stwierdzam, ze wole roznorodna rehabilitacje niz martensy. Rozwiazanie z martensami jest fajne, jesli mozemy chodzic tylko w martensach, jesli nie, to skrecimy kostke przy pierwszym zalozeniu czegokolwiek innego niz martensy, z najplaskatszymi sandalami wlacznie.
            A poniewaz ja lubie rozne buty, a nie tylko martensy, to pamietajac o zasadzie - nie mozna skrocic wiezadel, ale mozna wzmocnic miesnie i poczucie rownowagi - chodze na rozne zajecia, ktore te dwa cele zalatwiaja. Np. na zupelnie przeze mnie nielubiany step. I na lubiana przeze mnie zumbe.
            No i myje zeby na jednej nodze. Serio, serio. Na poczatku tracilam rownowage po 10 sekundach, teraz jest duzo lepiej. Jak jest naprawde dobrze, to macham rekami, zeby wybic sie z rownowagi. Zaawansowana wersja cwiczenia obejmuje stanie na niestabilnym podlozu, chociazby na lozku, ale az tak zaawansowana nie jestem. ;)
            • marciasek Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 22:49
              > A poniewaz ja lubie rozne buty, a nie tylko martensy, to pamietajac o zasadzie
              > - nie mozna skrocic wiezadel, ale mozna wzmocnic miesnie

              Czekaj, czekaj: chcesz powiedzieć, że jak sobie naciągnęłam więzadła przy skręceniu, to teraz one zrobiły się przez to dłuższe i już takie zostaną? :(((
              • fanaberia.fanaberia Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 23:14
                > Czekaj, czekaj: chcesz powiedzieć, że jak sobie naciągnęłam więzadła przy
                > skręceniu, to teraz one zrobiły się przez to dłuższe i już takie zostaną? :(((

                Nie rzecznikuję Turzycy, ale rozumiem jej słowa inaczej. Tj. że mechanizm jest dokładnie odwrotny. Zbyt "luźne" więzadła mogą powodować skłonność do częstych kontuzji. I takie trzeba wspomagać ćwiczeniami. Tobie natomiast zdarzył się zwykły wypadek - skręciłaś staw na nierównym chodniku. I po wyleczeniu wszystko wróci do stanu sprzed urazu.
                • turzyca Re: nogę skręciłam :( 22.05.11, 00:02
                  Ja tak po prawdzie nie wiem, jak jest u osob z normalnymi wiezadlami, bo od zawsze mam dosc luzne, szpagaty przychodzily mi z najwieksza latwoscia, ale moja ortopeda stwierdzila, ze kazdy uraz je jeszcze troche rozciaga, stad zalecenie cwiczen. Nie powinnam tez chodzic/stawac na zewnetrznych krawedziach stop, co akurat bardzo lubie i robie bardzo czesto, bo to rowniez rozciaga wiezadla. Na ile zjawisko pourazowego rozciagania wiezadel wystepuje u osob z normalnymi wiazadlami - nie wiem. Ale wydaje mi sie, ze warto wiedziec o tej mozliwosci ustabilizowania stawow skokowych, bo ja przez lata slyszalam "wiezadla sa tak luzne, ze bedzie pani zawsze skrecac kostki, taki los", a dopiero od tej ortopedy dowiedzialam sie, ze mozna temu jakos przeciwdzialac, skierowala mnie na rehabilitacje, doradzila cwiczenia i faktycznie jest lepiej.

                  A luzne wiezadla nie sa az takie zle: wprawdzie ryzyko urazu jest wieksze, ale za to sam uraz jest mniejszy - ja sobie nigdy wiezadel nawet nie naderwalam, a macocha chlopa jednym zlym krokiem zapewnila sobie dwie operacje i pol roku chodzenia o kulach. Cos za cos. :)
                  • babus2 Re: nogę skręciłam :( 23.05.11, 22:56
                    Witam

                    Słowa Turzycy potwierdził lekarz rehabilitant i fizjoterapeuta w przypadku mojej córki - nałogowo skręcające nogę. Po drugim skręceniu ponad dwa miesiące chodziła w ortezie, a na lekcjach WF używała ortezy prawie rok. To było uzupełnienie rehabilitacji

                    Pozdrawiam
                    • marciasek wielkie dzięki, dziewczęta 24.05.11, 01:06
                      za dobre rady i słowa otuchy. Te moje więzadła chyba są całkiem niezłe, bo primo: szpagatu nigdy nie potrafiłam zrobić (ba! nawet pół-szpagatu!), a secundo: skręcenie ślicznie się goi i właściwie chodzę już normalnie, bez bólu, opuchlizna zeszła, siniaka brak. Dla pewności noszę stabilizator (ale tylko gdy wychodzę z domu) i uważam jak i po czym stąpam. Na jednej - tej - nodze jeszcze nie staję, ale solennie sobie obiecuję, że od przyszłego tygodnia będę tak właśnie myć zęby i postaram się, by weszło mi to w nawyk :)
              • ja_joanna Więzadła 22.05.11, 00:19
                Powiem Ci, co mi powiedział lekarz - chirurg wypadkowy - do którego poleciałam godzinę po skręceniu kostki w grudniu zeszłego roku. Prześwietlił i powiedział, że nie złamana, ale bolało jak diabli i przez dwa tygodnie ledwo o kulach byłam w stanie dojść do łazienki. U chirurga dostałam natychmiast bardzo ścisły bandaż, taki lekko przylepny, coś między bandażem a gipsem powiedziałabym. W bandażu była ważna jedna rzecz: trzymał moją stopę w górze, czyli skracał ścięgna. I to było przykazanie numer jeden: nie rozciągać ścięgien tylko nastawić się na wielotygodniowe ich ściąganie, właśnie dlatego, że raz rozciągnięte już się nie zejdą tak dobrze i żeby maksymalnie im powrót do normalności ułatwić. Więc przez ok. 1,5 tygodnia nosiłam ścisły opatrunek, zmieniany co ok. 3 dni u tegoż chirurga. A potem dostałam specjalną szynę, tzw. AirCast, którą musiałam nosić ok. 6 tygodni, 24h na dobę. AirCast polega na tym, że ma w środku gąbkę i powietrze. Tzn. masz jakby dwie szyny po dwóch stronach nogi (od ziemi do pół łydki mniej więcej), połączone na dole pod piętą. Każda szyna to jest taki nadmuchiwany plastik z pianką w środku i plastikową szyną na zewnątrz. Co powoduje, że cały obszar dotknięty tym zranieniem ścięgien jest uciskany, a przez to się szybciej i lepiej obkurcza. No i cała ta szyna powoduje dużą stabilność w chodzeniu generalnie i powoduje, że nie można za bardzo naciągnąć stopy. Dlatego trzeba nosić tą szynę 24h na dobę.
                W tej chwili minęło 5 miesięcy od mojego felernego stanięcia na ślizgawicy, noga jest już w miarę sprawna, nawet mogę siadać na piętach bez bólu. Bywa niestabilna, widzę, że czasem boję się na nią tąpnąć albo chodzić po kocich łbach czy na obcasach, ale z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej.

                Miało być tylko o więzadłach, a napisałam Ci o moim skręceniu, no ale może tak miało być.
            • black_halo Re: nogę skręciłam :( 22.05.11, 01:25
              Tez chodzilam na roznorodne rehabilitacje i jeden raz skrecilam noge na nierownym chodniku zaraz po wyjsciu z ostatniego zabiegu. Martensy czy glany bardzo sie przydaja na poczatku, kiedy sie chodzie na rehablilitacje tez, zeby ustabilizowac noge. teraz od trzech lat nie skrecilam nic (odpukac) ale tez cwicze.
            • ananke666 Re: nogę skręciłam :( 23.05.11, 02:13
              > Zaawansowana wersja cwiczenia obejmuje stanie n
              > a niestabilnym podlozu, chociazby na lozku, ale az tak zaawansowana nie jestem.
              > ;)

              Zainteresowałaś mnie. Zębów na jednej nodze nie próbowałam myć, ale z ciekawości stanęłam na jednej nodze na sprężynowym łóżku, stałam minutę i mi się znudziło. No chyba, że to trzeba stać jak pomnik, nie ruszając mięśniami nogi. Przysięgam, że równowagi dobrej nie mam i nie miałam nigdy w życiu.
              • turzyca Re: nogę skręciłam :( 24.05.11, 00:11
                > Zainteresowałaś mnie. Zębów na jednej nodze nie próbowałam myć, ale z ciekawośc
                > i stanęłam na jednej nodze na sprężynowym łóżku, stałam minutę i mi się znudził
                > o. No chyba, że to trzeba stać jak pomnik, nie ruszając mięśniami nogi. Przysię
                > gam, że równowagi dobrej nie mam i nie miałam nigdy w życiu.

                Bo dla normalnego czlowieka to zaden problem, chlop testowo stanal kolo mnie i stal sobie i stal i stal i stal i w koncu tez mu sie znudzilo. A ja sie gibalam jak ten gibon. Ale jak ten caly aparat ruchu nie pracuje prawidlowo, to jest to niezlym wyzwaniem, wiec jestem z siebie bardzo dumna, ze jestem w stanie ustac minute (i bede starannie przemilczac fakt, ze jako dziewieciolatka mialam celujacy z cwiczen na rownowazni.)

                Mozesz sprobowac wersji hiper-zawansowanej i na tym sprezynowym lozku podawac sobie nad glowa i za plecami pilke, trzymana w wyciagnietych rekach. Ja po 5 powtorzeniu bylam zmachana bardziej niz po kilometrze na basenie. ;) Ale podejrzewam, ze normalnemu czlowiekowi do takiego zmeczenia potrzebna jest zonglerka. Pilami mechanicznymi...
                • ananke666 Re: nogę skręciłam :( 24.05.11, 11:42
                  A, panimaju. Znaczy, pracuje mi prawidłowo, chociaż ja z tych, co przy nakładaniu butów potrafią się gibnąć.
                • ananke666 Re: nogę skręciłam :( 24.05.11, 11:55
                  Kurde, nic nie rozumiem. Poszłam na to łóżko co prawda nie z piłką, tylko z pluszowym osłem, przełożyłam dwanaście razy bezproblemowo. Znaczy, powinnam mieć dobrą równowagę. A nie mam.
        • fanaberia.fanaberia Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 20:51
          > Ta, chirurg i prześwietlenie :/ Na pogotowiu koło mnie powiedzieli, że dzisiaj
          > chirurga nie mają. Na Łazarza powiedzieli (...)

          Argh. Scyzoryk mi się otwiera na takie. Zapytałaś genialne panie, czy jak im Cię karetka przywiezie, to też nie będzie miał kto Cię obejrzeć? Wrrr.

          A staw postaraj się unieruchomić (zamiast stabilizatora może być bandaż elastyczny), nogę odciążać, schładzać i układać wyżej. Jak będzie puchła mimo okładów, to w poniedziałek koniecznie idź do lekarza i nie daj się spławić.

          A. Ostatnio stabilizatory stawów różnych widziałam w rossmannach. Nie wiem, ile warte ani czy to oferta stała, ale może wygodniejsze niż bandażowanie.
    • marikooo Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 13:44
      Schładzać, schładzać i jeszcze raz schładzać! Lód w woreczek, zawinąć w ręcznik i przykładać do stawu.
      Nogę trzymać w górze, żeby mniej puchła.
      Do lekarza, żeby sprawdził, czy nie ma poważniejszych uszkodzeń.
      Nie skakać w najbliższym czasie ;)
      • marciasek Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 16:16
        Skakać nie będę :)

        Nie wiem jak pogodzić trzymanie nogi w górze z pracą przy komputerze. Spróbuję położyć ja na regale obok ;-)
        • boziaj Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 17:37
          schładzac, trzymac w górze - pomaga doraznie i ustabilizowac staw skokowy - to profilaktyka niestabilnosci na przyszlosc
          zaden elastyczny "stabilizator" tylko taki ktory faktycznie stabilizuje
          fachowiec zdecydowanie powinien jezeli masz sinaik w miejscu skrecenia, a zwlaszcza jezeli siniak rozlewa sie na srodstopie
          • marciasek Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 20:28
            > zaden elastyczny "stabilizator" tylko taki ktory faktycznie stabilizuje
            Szukałam, ale w sobotę sie nie kupi :( Obdzwoniłam chyba z 10 sklepów ze sprzętem rehabilitacyjnym i kilka aptek: sklepy zamknięte, a w aptekach nie ma. Dzwoniłam też do wypożyczalni, ale nie odbierają. Urazy kończyn w weekend nie przysługują.

            > fachowiec zdecydowanie powinien jezeli masz sinaik w miejscu skrecenia, a zwlas
            > zcza jezeli siniak rozlewa sie na srodstopie
            Siniak miałam wieczorem (bom sobie tę nogę w nocy skręciła), ale niewielki, do rana się wchłonął. Najchętniej poczekałabym do poniedziałku i rano poszła do przychodni, żeby mnie obejrzeli. Bieganie po ostrych dyżurach mnie przeraża.
        • turzyca Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 21:24
          > Nie wiem jak pogodzić trzymanie nogi w górze z pracą przy komputerze.

          Musisz miec tylko taboret wysokosci takiej jak krzeslo do pracy. Na taborek kladzie sie porzadna gruba poduszke, na to noge, dzieki czemu noga jest uniesiona, ale tylko ciut i nie przeszkadza za bardzo.
          A w poprzedniej pracy wykorzystywalam w tym celu obudowe komputera. Wysoka ta wieza byla, przy leciutko obnizonym krzesle nadawala sie idealnie.
          • marciasek Re: nogę skręciłam :( 21.05.11, 22:47
            Wywaliłam w końcu noge na blat i rzeczywiście sprawiło mi to ulgę. Ja mam długie kończyny, na krzesło i nogę nie bardzo jest miejsce, ale blat się sprawdza :)
        • 100krotna Re: nogę skręciłam :( 23.05.11, 19:39
          marciasek napisała:

          > Skakać nie będę :)
          >
          > Nie wiem jak pogodzić trzymanie nogi w górze z pracą przy komputerze. Spróbuję
          > położyć ja na regale obok ;-)

          Tylko nie na najwyższej półce ;) Chyba, że masz taki mały regalik, do 1m, to wtedy możesz :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka