Zupełnie zapomniałam, że kiedyś kupiłam imbir. I zaczął mi rosnąć. Zawsze jak zapominałam o niewykorzystanym imbirze, to znajdowałam taką wyschniętą, sflaczałą smutną resztkę, która do niczego się nie nadawała. A ten skubaniec leżał ze dwa czy trzy miesiące zapomniany i nie tylko nie sflaczał, jest twardy i jędrny, jeszcze do tego zaczął rosnąć. Wypuścił takie imbirowo-żółte bulwy a z tych bulw rosną sobie zielone cosie.
Co mam z nim zrobić? Taki fajny, że żal go wyrzucać, albo po prostu zużyć. Mogę coś z nim zrobić, żeby sobie dalej rósł? To co do tej pory mi urodził wygląda tak:
Zaprzyjaźniłam się z moim dzielnym imbirem i chętnie bym go pohodowała, jeśli to w ogóle możliwe w domowych warunkach!
A jeśli możliwe to co zrobić? Wsadzić do doniczki i podlewać? Jak głęboko wsadzić i jak często podlewać? I do jak dużej doniczki? I co to w ogóle jest to zielone - kwiaty? Łodyżki? Jeśli będę wsadzała to to zielone zostawić nad ziemią czy pod?
Czy też już w ogóle za późno na wsadzanie, bo jak chciałam hodować to trzeba było wsadzić świeży, a nie taki po przejściach? Tylko świeży to ja zjadam, a z tym się zaprzyjaźniłam, bo urósł :)