Dodaj do ulubionych

Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli...

29.06.11, 00:29
...czym jest dla mnie bra-fitting. :)


Napisałam poruszona dość mocnymi i kontrowersyjnymi dyskusjami pod jednym ze staników w naszej niemieckiej galerii tekst o tym, czym jest dla mnie bra-fitting i przetłumaczyłam go na polski. Pomyślałam sobie, że go Wam tutaj też wstawię, ciekawa jestem, co o tym myślicie i też – czym jest dla Was bra-fitting. Co się za tym "powinno" kryć w Waszych oczach?

Link do FB po polsku: on.fb.me/k8sya8 i po niemiecku: on.fb.me/j0qPJ7
Jeśli wolicie tam.



A tu tekst:
Bra-fitting to dla mnie uszczęśliwianie kobiet przez zagłębianie się w ich potrzeby oraz potrzeby ich biustów.

Bra-fitting jest czymś nienamacalnym, co nie podlega jednoznacznym regułom. Nie można nauczyć się i stosować bra-fittingu jak matematyki. Ale jednocześnie nie można w bra-fittingu działać bez żadnych reguł i zdawać się wyłącznie na intuicję. To jest kombinacja nauk ścisłych, psychologii, intuicji, kreatywności, architektury, sztuki i informatyki. Wymaga dobrej pamięci, bardzo dobrej wyobraźni przestrzennej oraz dużo kreatywności. Dobra bra-fitterka jest również w dużym stopniu psychologiem, który nie widzi kobiety, stanika czy też biustu jako obiektu, ale przede wszystkim patrzy na osobę, historię, codzienność, problemy, przeszkody, marzenia, upodobania, traumy i całego człowieka. I wtedy może małą zmianą (czyli pasującym stanikiem) odmienić tę kobietę, jej nastrój, jej postawę, jej poczucie własnej wartości i wiarę w siebie o 180°.

W bra-fittingu nie chodzi tylko o staniki. Chodzi o radość, o radość życia, radość własnego ciała. Zachwyt kobiecymi kształtami każdego rodzaju.

Bra-fitting oznacza, dać kobiecie poczucie, że jest absolutnie doskonała taka, jaka jest. A potem znaleźć „opakowanie”, dekorację dla tego doskonałego ciała.

W bra-fittingu wszyscy są równi, wszyscy są tak samo piękni, tak samo doskonali.

Każda kobieta, która zaczyna poszukiwania stanika, znajduje jakieś wady, niedoskonałości swojego ciała. Każda kobieta trafia na jakieś problemy podczas szukania stanika. Tutaj nikt nie jest na lepszej lub gorszej pozycji. Bo każda niekorzyść jest wyrównywana przez jakąś inną korzyść. Każda kobieta natrafia w którymś momencie na pewne nieprzekraczalne granice bra-fittingu, uwarunkowane prawami geometrii, fizyki czy statyki.

Bra-fitting oznacza, traktować każdą kobietę świeżym spojrzeniem. Nie sądzić innych biustów i potrzeb według swoich własnych, lecz patrzeć otwartym umysłem i otwartym sercem.

Z powodu mieszanki dokładnych reguł i tego, czego nie da się uchwycić, nie jest z jednej strony właściwe, wychodząc z perspektywy własnego biustu i jego problemów, zachowania i potrzeb szacować problemy, zachowania i potrzeby biustu innej kobiety, ale z drugiej strony każde doświadczenie z każdym biustem przynosi nową wiedzę i nowe poglądy. Wraz z rosnącym doświadczeniem można rozpoznać pewne wzorce i stosować je w bra-fittingu. Nie powinno się jednak nigdy stawiać doświadczeń z własnym biustem na pierwszym planie, ponieważ może to często prowadzić do błędnych wyników.

Czym jest jeszcze bra-fitting dla mnie? Słuchaniem.

Moje klientki są często zaskoczone, kiedy pytam je o ich upodobania odnośnie staników. W wielu przypadkach okazuje się, że one nigdy o tym nie myślały. Umniejszały siebie i swoje potrzeby, ponieważ dostawały od przemysłu stanikowego jasny przekaz: Twoje piersi nie są normalne, są dziwne, są za małe, za duże, za szerokie, za wąskie, za długie, za krótkie, za niskie, za wysokie, zbyt asymetryczne, za ciężkie, za lekkie itp. Tu pojawia się wszystko, byle tylko nie wzmocnić kobiety w poczuciu, że jej ciało jest absolutnie normalne i doskonałe takie, jakim się ono w danym momencie manifestuje.
Widzę moje zadanie jako bra-fitterki, pokazać kobietom, że mają prawo do tego, czuć się dobrze w ich ciałach, kochać je, podziwiać je i pięknie je „opakować”. Że mogą mieć różne upodobania, mogą być wybredne i krytyczne. Że mogą walczyć o to, żeby przemysł stanikowy nie powodował w nich poczucia, że są brzydkie, nienormalne, nieważne, żeby ich nie poniżał i nie upakarzał.

Bra-fitting oznacza dla mnie również pokazanie, że kobieta może się z każdym biustem czuć lekko i kobieco. Że może podkreślić swoje kształty i że to działa fantastycznie nie tylko na nią samą, ale też na innych.

Bra-fitting to dla mnie szukanie takich staników, które będą wyjątkowo dobrze pasować do kobiety, jej biustu, specjalnych potrzeb, do całego człowieka, do sytuacji, zajęcia czy okazji. To poszukiwanie wymaga czasem cierpliwości. Czasem wymaga również kompromisów, kiedy dochodzi się do granic możliwości lub gdy ten idealny biustonosz do danej sytuacji nie został do tej pory jeszcze skonstruowany. Czasami ma się szczęście i można szybko znaleźć to, czego się szuka. Innym razem potrzebne są długie miesiące, żeby znaleźć coś w miarę pasującego. W każdym momencie stawiam jako bra-fitterka na pierwszym planie przede wszystkim człowieka, osobę, a stanik na drugim planie. Czasem gryzę się w język, kiedy widzę, że stanik pasuje doskonale nie w 100% ale w 95%, ale jest o niebo lepszy niż to, co kobieta nosiła do tej pory i gdy jest bardzo zdesperowana i zwątpiona. Radość, szczęście i zdrowie są na pierwszym planie. Perfekcyjność gra podrzędną rolę. Jako bra-fitterka podejmuje się często decyzje tego rodzaju: mam powiedzieć klientce, że stanik pasuje „tylko” w 95% i zabrać jej cały zachwycony nastrój i dopiero co uzyskane wzmocnione poczucie własnego ciała, czy z klapkami na oczach dążyć wyłącznie do absolutnie doskonałego dopasowania? Dlatego bra-fitting wymaga również bardzo dużo wyczucia i taktu.

To dotyczy również innych aspektów bra-fittingu. Kobiety z małym biustem nie chcą nigdy więcej musieć przmierzać za dużych staników, a kobiety z dużym biustem nie chcą nigdy więcej musieć się wciskać w zbyt małe staniki.

Bra-fitting to ciągłe niespodzianki i znoszenie (likwidacja) stereotypów, uprzedzeń i wyobrażeń. Pewna młoda kobieta woli mocno zakrywające staniki typu full-cup, najlepiej gładkie, proste i nie rzucające się w oczy. Pewna starsza pani uwielbia koronki i elegancję. Jedna śpiewaczka potrzebuje rozciągliwego obwodu, dla innej nie jest to takie ważne. Przepiękna szczupła kobieta cała jest skupiona na swoim lekko zaokrąglonym brzuszku. Każda kobieta ma inne upodobania, wyobrażenia, opinie... Każda kobieta widzi siebie inaczej.

Każda kobieta ma własne potrzeby. Pytam bardzo często o specjalne zapotrzebowania: jaki jest jej zawód (archiwistka potrzebuje ciasny obwód, żeby bez ciągłego obciągania stanika móc bez problemu wyciągać segregatory z wysoko położonych półek, nauczycielka czy lekarka potrzebuje czegoś gładkiego i nie rzucającego się w oczy), czy uprawia sport, czy pływa lub chodzi na plażę.

Prawie każda kobieta ma asymetryczne piersi. Raz mniej raz bardziej. Każda kobieta obchodzi się z tym inaczej. Jedna lubi siebie taką jaką jest i nie chce nic optycznie poprawiać czy dopasowywać, inna zawsze nosi poduszki, bo podoba jej się wtedy jej dekolt, jeszcze inna na codzień nic nie poprawia, ale rozważa użycie poduszek na swoje wesele.

Bra-fitting to niedziwienie się niczemu. Bra-fitting to przyjmowanie świata, kobiet, ich upodobań i decyzji takimi, jakimi są. Nie ma tutaj nic właściwego lub niewłaściwego. Wszyscy jesteśmy równi w tym, że jesteśmy tak różni.

Nie ma dla mnie lepszej motywacji niż widok nieśmiałej kobiety z ogromnymi kompleksami, która stoi przed lustrem i na widok swoich piersi w pasującym staniku i najlepiej jeszcze w biustoprzyjaznym ubraniu dostaje rumieńców i błysku w oku.

Bra-fitting to pokazanie kobiecie, jak może się sama przytulić.

-
Obserwuj wątek
    • ja_joanna reszta tekstu 29.06.11, 00:29
      Bra-fitting to wiedzieć, co kobieta potrzebuje i chce, a potem szukanie tego z uwzględnieniem możliwych środków. To wiedzieć, jak powinno to perfekcyjnie wyglądać i funkcjonować, z naciskiem na wysoką jakość, ale też być gotowym na szukanie przystępnych, tylko częściowo doskonałych rozwiązań.

      Bra-fitting to dla mnie szczerość, ale też wyczucie, kiedy jest właściwy moment, żeby coś powiedzieć. To też uczciwość. Dla mnie należy to do etyki tego zawodu, że bra-fitterka nigdy nikomu nic nie wciska, co nie pasuje, bez zwrócenia uwagi klientce na możliwe problemy.

      Bra-fitting oznacza dla mnie naukę nieoceniania. Są właściwe momenty, żeby coś oceniać, ale jeszcze więcej momentów, w których się tego nie powinno robić. Bra-fitting to dla mnie uwolnienie się od ocen i świadoma decyzja, kiedy jednak chcę się na nie powołać.

      Bra-fitting to dla mnie przedmiotowe traktowanie ciała z jednoczesnym wczuwaniem się się w osobę i sytuację.

      Bra-fitting nie oznacza dla mnie, bycia perfekcyjnym. Bra-fitting oznacza dla mnie, zwrócenie uwagi na błędy i problemy, a następnie uwzględnienie i przetworzenie ich. I to dotyczy zarówno samego doradzania jak i dopasowania.

      Bra-fitting i buddyzm mają wiele wspólnego. Nawet jeśli brzmi to zaskakująco. Ale mogą one się od siebie wiele nauczyć.

      Bra-fitting to widzenie niedoskonałego w doskonałym i doskonałego w niedoskonałym.
      Bra-fitting to radość życia i miłość.


      Asia
      • mszn Re: reszta tekstu 29.06.11, 08:49
        Ostatnio chłopiec, z którym się od niedawna spotykam, spytał mnie, dlaczego właściwie akurat stanikami się tak przejmuję. Wygłosiłam prawie powyższy tekst, tylko zamiast "jako brafitterka" mówiłam: "magia Lobby" czy jakoś tak. :) Także masz moje pełne poparcie!

        W ogóle to nasza rozmowa zaczęła się od pewnej sytuacji na imprezie. Jeden z kolegów powiedział do mojej dużobiuściastej koleżanki, że fajnie jest mieć piersi (tutaj oczywiście następuje kilka klasycznych tekstów o bawieniu się cały dzień etc.), a koleżanka zaczęła mu tłumaczyć, jakim przekleństwem są piersi i jak bardzo ograniczają nas w życiu. Bez zastanowienia, z głębi serca krzyknęłam z drugiego końca pokoju: Boobs are fun and it's awesome to have them! i wszystkie dziewczyny w pokoju spojrzały na mnie z niedowierzaniem, część próbowała mnie przekonać, jak bardzo się mylę. Zrozumiałam wtedy, że być może poza momentami w sypialni, żadna z tych dziewczyn nie miała szansy przeżyć tego, co mi przytrafiło się dzięki przygodzie ze stanikami - choćby chwilowej, całkowitej afirmacji swojego ciała. Smutno mi na ten temat od tamtej pory.

        Brafitting to duży projekt, i dobrze, niech dobra relacja kobiety ze swoim ciałem zaczyna się od biustu, bo cóż jest w tym bardziej swoiście kobiece.
      • yaga7 Re: reszta tekstu 29.06.11, 09:22
        Chyba nigdy bym nie była dobrą bra-fitterką :))

        Tekst fajny, powinien się gdzieś znaleźć, żeby się nie zgubił!
      • felisdomestica Re: reszta tekstu 29.06.11, 10:18
        A ja widzę tu przerost formy nad treścią. Brafitting to tylko dobór właściwego rozmiaru i nie dorabiajmy do tego ideologii.
        • pierwszalitera Re: reszta tekstu 29.06.11, 11:51
          felisdomestica napisała:

          > A ja widzę tu przerost formy nad treścią. Brafitting to tylko dobór właściwego
          > rozmiaru i nie dorabiajmy do tego ideologii.

          Carrie Bradshaw w Sex and the City robiła też ideologię z butów, takie jej małe cywilizacyjne skrzywienie, bo gdyby żyła w Sudanie, to miałaby inne zmartwienia. ;-) Mam też pewne problemy z tym tekstem i ostatnimi słowami: Bra-fitting to pokazanie kobiecie, jak może się sama przytulić. Według mnie fałszywa droga do samoakceptacji. Dobry biustonosz fajna rzecz, ale zdaje się nawet, że buddyzm odrzuca dobra tego świata jako źródła szczęścia i przestrzega przed wszelką przesadą oraz egzaltacją. ;-)
          • ja_joanna Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:16
            Nikt nie mówi o tym, że stanik, jako coś materialnego, ma być źródłem szczęścia. Nie chodzi o posiadanie.

            Ciekawe, że nazywasz to egzaltacją i przesadą. Ale rozumiem, że tak to widzisz. Jak już napisałam wyżej, dla każdego bra-fitting to jest coś innego. I ja widzę i obserwuję na własne oczy, gdzie ta zmiana była tylko pretekstem, impulsem do tego, żeby spojrzeć zupełnie inaczej na siebie, swoje ciało, swoje postrzeganie... Nie widzę w tym ani egzaltacji ani przesady.
            Widzę w tym to, co dla mnie jest jedną z najważniejszych buddyjskich zasad, czyli nieprzywiązywanie się i nieocenianie.
        • ciociazlarada Re: reszta tekstu 29.06.11, 13:01
          To samo sądzę, co Kot domowy. Za dużo tego dobrego, ja również do doboru stanika ideologii nie dorabiam.
          Poza tym, mimo że sama robię byki, mam zawsze wielkie problemy ze skupieniem się na tekstach i postach w których biernik zastępuje dopełniacz. Naprawdę tego nie trawię i najważniejsze przesłanie przesłoniła:) mi "archiwistka, która potrzebuje ciasny obwód".
          • ja_joanna Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:06
            Przykro mi, że pojawiły się błędy w tym tekście.
            Niestety nie piszę tekstów tego rodzaju po polsku od wielu lat, a ten był tłumaczony z niemieckiego oryginału, co nie jest wcale takie proste, jak się wydaje, kiedy pewnych sformuowań nie używało się od lat.

            Dbam o ortografię, interpunkcję, gramatykę, literówki jak wariat, tak mam wpojone od dziecka, no ale każdemu się może zdarzyć, prawda?

            Niestety na polskich forach panuje przyzwolenie na zwracanie uwagi na błędy ortograficzne i inne publicznie.

            A z drugiej strony, niestety Twoja uwaga niewiele zmieni, ponieważ gazeta nie umożliwia edytowania już napisanych postów.

            Pozdrawiam
            • ciociazlarada Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:13
              Nie przejmuj się, ten babol to akurat moje małe zboczenie, bo panoszy się wszędzie: w reklamach, na forach i blogach.
        • ja_joanna Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:12
          Bra-fitting może być "tylko" doborem stanika, a może być czymś znacznie więcej.
          I dowody mam i mamy wszyscy w postaci klientek, użytkowniczek forum i innych ostanikowanych kobiet, którym ta mała zmiana wpłynęła na zmianę całego życia.

          Są osoby, dla których to nie jest takie istotne. A są osoby, dla których jest.

          Dla mnie bra-fitting jest tym, co opisałam. To jest to, co widzę, i to jest to, co widzę, że mogę zmienić, na co mogę wpłynąć.

          Moje sugestie odnośnie konotacji z buddyzmem mogą się wydawać dla wielu niezrozumiałe, może dlatego, że piszę to z punktu widzenia osoby zanurzonej w tym nurcie od długiego czasu. Rozumiem, że może to się wydawać dziwne.

          PS: Bra-fitting to bynajmniej nie tylko dobór właściwego rozmiaru. Nawet jeśli się do tego podchodzi rzeczowo-podmiotowo (turzyco, dzięki za wskazówkę odnośnie błędnego tłumaczenia!).
      • genepi Re: reszta tekstu 29.06.11, 12:36

        >Bra-fitting i buddyzm mają wiele wspólnego. Nawet jeśli brzmi to zaskakująco. Ale mogą one
        > się od siebie wiele nauczyć.
        Tu pojechałaś za daleko z egzaltacją, bo czego może buddyzm nauczyć się z prawidłowego doboru biustonoszy? To tylko noszenie odzieży, nie wznosi na wyżyny.
        • yaga7 Re: reszta tekstu 29.06.11, 13:48
          Wiecie co, dla mnie osobiście stanik też jest tylko stanikiem, ale sądzę, że są kobiety, które w 100% będą się identyfikować z tym tekstem. Zwłaszcza jeśli mówimy o kobietach, które przychodzą do bra-fitterki z ulicy, ze stadem kompleksów, z poczuciem, że są nienormalne, że mają monstrualne piersi itp. My tutaj jesteśmy grupą zupełnie inną niż te kobiety, które nie są na forum i które przychodzą do sklepów czy bra-fitterek.
          • ciociazlarada Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:04
            Yaga, ale brafitterka to osoba, która dobiera biustonosz, nie przewodnik duchowy:) Z pewnością może pomóc spojrzeć bardziej życzliwie na własny biust, tego nie neguję. I zgadzam się, że są osoby, które będą się identyfikować z tym tekstem, wrodzony poziom egzaltacji każda z nas ma inny.
            Jeśli chodzi o moje doświadczenia z bra-fittingiem to wszystkie staniki, które dobrały mi brafitterki (różne) to totalne wtopy, których nie da się nosić. Stąd do opisów bra-fittingu porównywalnych z opisami zapalania znicza olimpijskiego w 1896 tudzież wyprawy Imperial Trans-Antarctic Ernesta Shackletona, podchodzę raczej chłodno.
            • yaga7 Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:10
              Wiesz, ja to w ogóle w życiu u żadnej bra-fitterki nie byłam :))

              I dla mnie bra-fitterka to też osoba, która dobiera biustonosze. No, taki zawód ;))

              Ale sądzę, że podobnie jak stylistki czy wizażystki wpływają na niektóre osoby i zmieniają ich życie, bra-fitterki również mogą i są w stanie to robić. I myślę, że mniej więcej o to chodzi. I są kobiety, którym taka przemiana będzie bardzo potrzeba i które potrzebują takiego impulsu z zewnątrz.
              • ciociazlarada Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:21
                Wiem, wiem. Coś na zasadzie:
                - Masz doła?
                -Idź do fryzjera!

                Ja tej roli nie neguję, sama się chyba wpisałam do jakiegoś radosnego wątku na Lobby, po prostu moje osobisty próg odbioru "głębi" tekstu został przekroczony:) I pisze to osoba, która ryczy jak bóbr na na filmach o jelonkach, kotkach i "Chariots of Fire".
            • bathilda Re: reszta tekstu 29.06.11, 15:05
              ciociazlarada napisała:

              > Yaga, ale brafitterka to osoba, która dobiera biustonosz, nie przewodnik duchow
              > y:)

              No ale to jest opis tego jak braffiting widzi i stosuje ja_joanna. Może po prostu żadna z nas nie trafiła do kogoś tak niezwykłego.

              Ja ten tekst rozumiem tak, że można sprowadzić brafitting do podania kilku staników ale może on też być punktem wyjścia do pokazania kobiecie tego, że jej życie może wyglądać inaczej, tak jak ona chce. Bo skoro to nie prawda że musi się zadowalać brzydkimi i niewygodnymi stanikami to może i w innych kwestiach powinna oczekiwać od życia więcej. Skoro nie muszę nosić beżowej Doreen bo to jedyny stanik 75E na rynku ("Eeeeee?") to może nie muszą mi się bluzki rozchodzic na biuście i odstawać w talii, moze nie muszę mieć niewygodnych butów, może nie muszę we wszystkim słuchać i dopasowywać sie do innych tylko mogę zacząć kreować siebie i rzeczywistość wokół siebie.

              To oczywiście inny rodzaj braffitingu niż ten który spotykamy w przeciętnym bieliźniaku. Dla mnie to jak różnica między ekspedientką a stylistką. Na moje pytanie "czy te spodnie nie są za małe", ekspedientka powie "to ja pani przyniosę rozmiar większy, niech sobie pani zmierzy". I co najwyżej powie, że można założyć pasek albo trochę inaczej je ułożyć to będą lepiej leżeć. A stylistka odpyta o mój tryb życia, o to w czym mi wygodnie, jakie kolory lubię i razem pomoże opracować moje nowe ja. Pewnie widziałyście jakiś odcinek "Trinny & Susannah ubierają Polskę". Czy tamte dziewczyny płakały na scenie tylko dlatego że ktoś im pokazał ciuch w fajnym kolorze? Nie, dlatego że ktoś im pokazał, że mogą być piękne, powiedział że są ważne, etc. I myślę, ze ja_joanna jako braffiterka stara się robić to samo.

              Zapewne większość z Was nigdy nie potrzebowała żeby jakieś obce baby mówiły im że są piękne i ważne. I raczej byście nie płakały po zabiegach T&S. Ale jest wiele kobiet które tego bardzo potrzebuje. Jeśli dobrze zrozumiałam Twój tok myślenia, to Joasiu - keep up with the good work.
              • ja_joanna Re: reszta tekstu 29.06.11, 15:14
                Tak, to jest jakoś tak, jak piszesz, bathildo.
                Wiesz, do mnie nie przychodzą po prostu inne osoby, niż takie, które potrzebują, żeby ktoś je wysłuchał :)

                I też fajnie jest dla mnie widzieć drugą stronę, tzn. to że są kobiety pewne siebie, którym takie wzmocnienie nie jest potrzebne i które potrzebują tylko rzeczowo-fachowego rzutu okiem na to, co założyły.
            • moniach_1 Re: reszta tekstu 29.06.11, 22:12
              > Jeśli chodzi o moje doświadczenia z bra-fittingiem to wszystkie staniki, które
              > dobrały mi brafitterki (różne) to totalne wtopy, których nie da się nosić. Stąd
              > do opisów bra-fittingu porównywalnych z opisami zapalania znicza olimpijskiego
              > w 1896 tudzież wyprawy Imperial Trans-Antarctic Ernesta Shackletona, podchodzę
              > raczej chłodno.

              Bo może brafitting jest najfajniejszy, kiedy opiera się na własnej intuicji i doświadczeniu. I do tego już można w miarę w usprawiedliwiony sposób dorabiać ideologię pod hasłem "wiem co dla mnie najlepsze" czy jakieś "poznaję swoje ciało" ;)
          • ja_joanna Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:30
            Dokładnie tak to widzę, yago.
            I widzę też, jakie przemiany zachodzą na Busenfreundinnen u dziewczyn, które są tam już dłużej.
            Mamy tam jedną krąglejszą bra-fitterkę, która powala mnie po prostu swoim zachwytem nad własnym ciałem. Waży lekko ponad 90kg i jest raczej przeciętnego wzrostu, ale to jak patrzy na siebie powoduje, że wszyscy chcą się nią zachwycać. Ostatnio wrzuciła foty do galerii w komplecie bielizny, pokazując się w całości, wrzuciła tych fot chyba z 10, bo stwierdziła, że nie może się zdecydować. No i to było niesamowite, je oglądać, widać było po prostu niezachwianą radość z własnego ciała, zupełnie niezależnie od nadwagi.
            I tak nie było od zawsze, w każdym razie ona mówi, że jej postrzeganie siebie tak się zmieniło odkąd jest na BF.
        • ja_joanna Re: reszta tekstu 29.06.11, 14:08
          Gdybym tak nie myślała, gdybym nie miała konkretnych powodów, to tego bym nie napsiała. :)
    • pinupgirl_dg Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 29.06.11, 15:07
      Oj tam, po prostu ktoś napisał, w nieco egzaltowany sposób, jak bardzo lubi swoją pracę. Mnie moja też czasami wzrusza do łez, chociaż nie robię niczego wielkiego :).

      Generalnie już od dawna uważam, że dla wielu kobiet staniki to coś więcej, niektóre traktują brafitting z religijnym zacięciem, większość z nas przeżyła "neoficki" zapał na początku.
      Dla mnie w tej chwili dobrze dopasowany stanik jest codziennością, czymś równie oczywistym, jak to, że buty nie mogą być za ciasne. Coraz rzadziej się zastanawiam, czy haft na moim staniku nie jest zbyt banalny, ale lubię np. czytać Stanikomanię, gdzie tego typu rozważania są na porządku dziennym.
      • ja_joanna Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 29.06.11, 15:22
        Po pierwsze, nie ktoś (o kim piszesz w trzeciej osobie), tylko ja, która Twoje słowa czyta. Byłoby miło gdybyś zwróciła się do mnie, jeśli komentujesz mój tekst, tak jak ja zwracam się do Ciebie gdy komentuję Twój wpis.

        Z neofickim zapałem nie ma to nic wspólnego. Zajmuję się stanikami od ponad trzech lat i nieraz miałam kryzysy i doły, kiedy musiałam robić przerwę, ale potem zawsze wracałam.
        • pinupgirl_dg Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 29.06.11, 15:49

          > Po pierwsze, nie ktoś (o kim piszesz w trzeciej osobie), tylko ja, która Twoje
          > słowa czyta. Byłoby miło gdybyś zwróciła się do mnie, jeśli komentujesz mój tek
          > st, tak jak ja zwracam się do Ciebie gdy komentuję Twój wpis.

          Po pierwsze - nie doczytałam, że to Twój tekst, wybacz.
          Po drugie - zwracałam się głównie do reszty komentujących, którym Twój tekst wydał się przesadzony, nie do Ciebie.
          Po trzecie - nie znam Cię, więc oceniam sam tekst, nie mogę na niego patrzeć przez pryzmat osoby, która go pisała, bo nic o Tobie nie wiem.


          > Z neofickim zapałem nie ma to nic wspólnego. Zajmuję się stanikami od ponad trz
          > ech lat i nieraz miałam kryzysy i doły, kiedy musiałam robić przerwę, ale potem
          > zawsze wracałam.

          Ponieważ Cię nie znam, nie odnosiłam tego do Ciebie, to była ogólna uwaga, moja refleksja na temat brafittingu. Wiem, że to Ty zaczęłaś ten temat, ale nie wymagaj, żeby wszyscy w każdym poście odnosili się do Ciebie, z czasem wątek zacznie żyć swoim życiem.
        • pierwszalitera Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 29.06.11, 18:37
          ja_joanna napisała:

          > Z neofickim zapałem nie ma to nic wspólnego. Zajmuję się stanikami od ponad trz
          > ech lat i nieraz miałam kryzysy i doły, kiedy musiałam robić przerwę, ale potem
          > zawsze wracałam.
          >

          Trzy lata to wcale jeszcze nie jest aż tak długo, by nazywać się starą wygą zawodu. ;-) Być może po pięciu, albo dziesięciu zaczniesz podchodzić do sprawy bardziej pragmatycznie. Być może. Być może nie. Nie mam zamiaru oceniać. Ale podobnie jak niektóre forumki wypowiadające się w tym wątku nieco krytycznie, podchodzę sceptycznie do ludzi "nawiedzonych". Doświadczenie uczy, że to nie zawsze są ci najlepsi specjaliści w swoim fachu. Porównanie z buddyzmem uważam za... dziwne. Napisałabym śmieszne, ale już widzę, jak urażam czyjąś wrażliwość. Nie wiem, być może ten tekst w niemieckim oryginale ma jakąś inną wymowę, ale konta na fb nie posiadam, więc się nie dowiem.
          • kasica_k Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 13:03
            Żyjemy w dziwnych czasach, w których niemal każdy przejaw pozytywnych emocji skłonni jesteśmy uważać za "nawiedzenie", każde szczere wyznanie za "podejrzane". W sumie to bardzo smutne.
    • marikooo Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 29.06.11, 19:51
      Pierwszy raz przeczytałam ten tekst dzisiaj na FB i zupełnie do mnie nie przemówił.

      Teraz usiadłam spokojnie i przeczytałam go raz jeszcze. Starając się zrozumieć, czym dla Ciebie, Joanno, jest bra-fitting. Nie chodzi o to, żeby oceniać, bo każdy z nas zajmuje się czymś innym zawodowo, ma inne priorytety, wartości, wrażliwość itp. Ale zrozumieć.

      Pomyślcie same. Czynność kupowania najbardziej intymnej części garderoby, jaką jest bielizna, to moment spotkania dwóch kobiet, z których jedna może:
      - skrytykować aktualnie noszony stanik
      - obrzucić oceniającym wzrokiem biust, brzuch, fałdki, czy co tam jeszcze
      - rzucić kąśliwy komentarz o tym, że coś mamy za duże/za małe/nie takie
      - po prostu popatrzeć jak na idiotkę, że znowu coś nam nie pasuje w tym 80D, które nam podaje.
      Niemożliwe? Odsyłam do trzeciego już wątku Najgłupsze teksty ekspedientek

      A tymczasem gdy tak nieśmiało zaglądamy do sklepu, czy wyglądamy już z przymierzalni i drżącym głosem pytamy, czy znajdzie się coś mniejszego/ większego/lepszego/ bardziej pasującego, a ta druga kobieta, ta mądra, co się zna, ten autorytet, mówi: "TAK! Nie musisz już nosić niedopasowanych staników. Twoje piersi są dokładnie takie, jakie powinny być - tylko potrzebujesz pasujący do nich biustonosz! I będziemy go szukać tak długo, aż znajdziemy, nie będę wzdychać i się niecierpliwić, gdy przymierzysz ich dwadzieścia. Wysłucham Twoich narzekań na to, że coś, co powinno być atrybutem kobiecości, dla Ciebie bywa problematyczne. Inne kobiety też tak mają, nie jesteś mutantem. Wiesz, że są rozmiary od 60B do 95JJ? I one wszystkie są NORMALNE".

      I dlatego podpisuję się obydwoma rękoma pod tym, co napisałaś, Joanno. "Bra-fitting to pokazanie kobiecie, jak może się sama przytulić." I tak trochę przytulenie jej pomiędzy tymi wieszakami z bielizną.

      Nie każdy tego potrzebuje. Może nawet nie większość kobiet, które przychodzą kupić stanik. Ale jeśli zdarzają się takie kobiety, to pozwólmy Joannie pełnić jej misję i czerpać z tego przyjemność i satysfakcję. Każdy z nas chce wiedzieć, że robi coś ważnego, Joanna po prostu ubrała to w takie a nie inne słowa.

      Żyj i pozwól żyć innym, to moje motto.
      • anna-pia Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 29.06.11, 22:21
        marikooo napisała:

        > Nie każdy tego potrzebuje. Może nawet nie większość kobiet, które przychodzą ku
        > pić stanik. Ale jeśli zdarzają się takie kobiety, to pozwólmy Joannie pełnić je
        > j misję i czerpać z tego przyjemność i satysfakcję. Każdy z nas chce wiedzieć,
        > że robi coś ważnego, Joanna po prostu ubrała to w takie a nie inne słowa.
        >
        > Żyj i pozwól żyć innym, to moje motto.

        I pod tym chętnie się podpiszę.
        Mi to zbędne, ale wielu kobietom potrzeba akceptacji, więc jeśli mogą ją otrzymać, to chwała Joannie.
      • madzioreck Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 01.07.11, 00:07
        > I dlatego podpisuję się obydwoma rękoma pod tym, co napisałaś, Joanno. "Bra-fit
        > ting to pokazanie kobiecie, jak może się sama przytulić." I tak trochę przytule
        > nie jej pomiędzy tymi wieszakami z bielizną.

        Bywa i dosłownie :) Bywa, że po serii ochów i achów pojawiają się łzy, bywa, że kobieta po "wyprzytulaniu się" niedosłownie, dosłownie przytula bra-fitterkę :) Coś więc w tym jest :)
    • clarisse Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 10:47
      No ja niby nie lubię robienia z igły wideł... ale tekst mi się podoba :) Może jest nieco egzaltowany, jednak to rzecz normalna u pasjonata. A widzę, że Autorka jest pasjonatką tego, co robi, i to jest ważne. Bez takich ludzi różne ważne sprawy nie szłyby do przodu :)

      Bra-fitting to może być rzeczywiście "tylko" dopasowanie stanika. Ale ja osobiście, jako hmmm... hiperbiuściasta od podstawówki ;) wiem, jak bardzo rozmiar biustu może zatruć życie. Mnie zajęło jakieś 10 lat pogodzenie się mniej więcej z własnym biustem, kolejne 10 polubienie go, teraz już jestem jego fanką ;) Ale pojawiające się raz na jakiś czas osoby, które wbiegają na LoBBy z płaczem, że ich biust jest paskudny, obrzydliwy i w ogóle lepiej by go nie było - i te z przeciwnej strony tabelki, które ze wstydem tłumaczą że nie wejdą do przebieralni bo nie mają biustu i pani sprzedawczyni je obśmieje - wszystkie potwierdzają fakt, że bra-fitting w pewnych przypadkach nie tylko może, ale wręcz ma obowiązek bycia czymś więcej, żeby takie osoby nauczyły się akceptować siebie. To naprawdę może zmienić jakość życia.
      • kasica_k Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 13:32
        No właśnie, wystarczy zajrzeć do wątku o tym, co nam dała zmiana rozmiaru:
        forum.gazeta.pl/forum/w,32203,75213023,,Co_mi_dala_zmiana_rozmiaru_stanika_na_wlasciwy_.html?s=0
        - naprawdę jest sporo osób, którym poprawił się nie tylko wygląd i wygoda, ale i zmieniło podejście do własnego ciała tudzież ogólna samoocena. A podejście do bra-fittingu jako misji jest mi osobiście bardzo bliskie. Jeśli zaś chodzi o buddyzm zen, to nie ma się co tak dziwić połączeniu tych tematów - z tej filozofii można wyprowadzić całkiem sporo życiowych, codziennych rad, dotyczących podejścia do problemów, do innych ludzi i do siebie. Ja_joanno, siadaj i pisz "Zen w sztuce bra-fittingu" - zręby masz już gotowe ;)

        Oprócz wielu innych, oczywistych fragmentów, które mi się bardzo podobały - jak ten: "Bra-fitting to niedziwienie się niczemu. Bra-fitting to przyjmowanie świata, kobiet, ich upodobań i decyzji takimi, jakimi są. Nie ma tutaj nic właściwego lub niewłaściwego. Wszyscy jesteśmy równi w tym, że jesteśmy tak różni. " - zwrócił moją uwagę ten fragment:

        "Każda kobieta natrafia w którymś momencie na pewne nieprzekraczalne granice bra-fittingu, uwarunkowane prawami geometrii, fizyki czy statyki. "

        Mam wrażenie, że w bra-fittingowym szale ;) niekiedy z postawy "mój biust jest okropny i nic się z nim nie da zrobić" wpadamy w "dajcie mi tylko dobry stanik, a mój biust zmieni się w taki, o jakim zawsze marzyłam (czyli całkiem inny niż jest)". Jest to swego rodzaju gonienie za iluzją. Bra-fitting w końcu jednak uczy patrzeć na swoje ciało optymistycznie, ale i realistycznie, i akceptować je takie, jakim jest, nie starać się zmieniać go na siłę, bo jest to niemożliwe i bezsensowne.
        • pierwszalitera Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 14:11
          kasica_k napisała:

          > Mam wrażenie, że w bra-fittingowym szale ;) niekiedy z postawy "mój biust jest
          > okropny i nic się z nim nie da zrobić" wpadamy w "dajcie mi tylko dobry stanik,
          > a mój biust zmieni się w taki, o jakim zawsze marzyłam (czyli całkiem inny niż
          > jest)". Jest to swego rodzaju gonienie za iluzją.

          I to jest właśnie zagrożenie wynikające z "nawiedzenia". Pozytywne emocje nie muszą wyrażać się w egzaltacji. Ludzie wpadający w skrajności mają często taki czarno-biały obraz świata i jak ktoś nie wyrzuca z siebie superlatyw oraz nie przyłącza się entuzjastycznie do każdego spontanicznego pomysłu, to przypisuje mu się zaraz smutek i negatywne spojrzenie na świat. Przydałoby się trochę wrażliwości dla niuansów pomiędzy. Osobiście przestrzegam każdego (każdą) przed budowaniem kobiecej samooceny na podstawie wysokości ułożenia naszego biustu. Sztuka bycia kobietą polega na tym, by czuć się nią także bez stanika i w worku pokutnym, a nawet wtedy, gdy biust jest po prostu brzydki. Dlatego uważam takie teksty nie tylko za nawiedzone, ale po prostu za kontraproduktywne dla kobiecej emancypacji. Przestańmy wypracowywać sobie ideologię naszej tożsamości na podstawie obowiązujących kanonów piękności. Pogadać na luzie o fajnych ciuchach, kosmetykach i podobnych sposobach na urodę proszę bardzo, sama chętnie się przyłączam, lubię wyglądać atrakcyjnie, ale nie tracę definicji mojej osoby i nie ogłaszam mojego życia za beznadziejne, gdy po wyjściu z łóżka wyglądam jak aseksualny postrach z wiszącymi cyckami. Ciekawe czy sprzedawcy krawatów, męskich slipów i koszul też doszukują się buddystycznych powiązań w swojej pracy? A potem się dziwimy, że uważają nas za niezrównoważone istoty.
          • anna-pia Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 17:23
            pierwszalitera napisała:

            > A potem się
            > dziwimy, że uważają nas za niezrównoważone istoty.

            Przepraszam cię bardzo, a czemu mamy się przejmować tym, co sobie jacyś faceci o nas pomyślą? Mamy XXI wiek, nie XIX.
            • pinupgirl_dg Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 19:51
              > Przepraszam cię bardzo, a czemu mamy się przejmować tym, co sobie jacyś faceci
              > o nas pomyślą? Mamy XXI wiek, nie XIX.

              Dlaczego od razu faceci ;). O dziwo Ci często do tematu podchodzą dość entuzjastycznie, albo się grzecznie wycofują, bo są świadomi swojej nieznajomości tematu. Gorzej, jeśli opinię nawiedzonych mamy wśród kobiet, bo w końcu dla nich to robimy.

              I żeby nie zostać znów źle zrozumianą - mi się tekst podobał, fajnie, że ktoś (przepraszam, że Ty, Ja_joanno ;) ) lubi swoją pracę, nie zgadzam się z tym, że jeśli ktoś nie ratuje głodujących dzieci w Afryce to nie może mieć poczucia misji. Co nie znaczy, że się z tym tekstem identyfikuję, ale zdaję sobie sprawę, że dla wielu kobiet staniki i brafitting są czymś więcej.
            • pierwszalitera Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 21:28
              anna-pia napisała:

              > Przepraszam cię bardzo, a czemu mamy się przejmować tym, co sobie jacyś faceci
              > o nas pomyślą? Mamy XXI wiek, nie XIX.

              Stwierdzenie faktu, to jeszcze nie przejmowanie się. I ten tekst o XXI wieku, to możesz wysłać w kierunku tych kobiet, które wymagają przytulania brafitterki.
          • jul-kaa Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 19:01
            pierwszalitera napisała:
            > Osobiście przestrzegam każdego (każdą) przed budow
            > aniem kobiecej samooceny na podstawie wysokości ułożenia naszego biustu. Sztuka
            > bycia kobietą polega na tym, by czuć się nią także bez stanika i w worku pokut
            > nym, a nawet wtedy, gdy biust jest po prostu brzydki.

            Oglądałaś Goka i jego "Jak dobrze wyglądać nago"? Zaczyna się od stroju, butów, bielizny itd., a kończy na nagich zdjęciach. Kobiety w jego programie na początku nienawidzą swojego ciała, by na końcu je polubić, a może nawet pokochać. Stadium posrednie to właśnie zadowolenie z siebie ubranej. Myślę, ze tu jest podobnie - zaczyna się od akceptacji własnego biustu (odzianego w fajny stanik), a kończy na akceptacji samej siebie, w całości, nago, ze zmarszczkami, cellulitem i obwisami.
            Jasne, niektóre kobiety wynoszą z domu poczucie atrakcyjności i zadowolenie z siebie, jednak trzeba dać szansę także tym, które dopiero się tego uczą.
            • pierwszalitera Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 21:41
              jul-kaa napisała:

              > Oglądałaś Goka i jego "Jak dobrze wyglądać nago"?

              Nie. Nie oglądałam. Nie oglądam też Trinny and Susannah, bo uważam je za beznadziejne, nie oglądam też programów typu Swan. Wiem jaką rolę pełni atrakcyjność fizyczna w życiu, ale dosyć wcześnie zauważyłam, że najbardziej z siebie zadowolone i odnoszące sukcesy kobiety, to nie zawsze te najpiękniejsze. I niczego nie wyniosłam z domu, tylko zamiast spoglądać ciągle do lustra i koncentrować się na moich niedoskonałościach, by potem dawać się przekonywać przez "specjalistów", że mam prawo czuć się jednak piękna, wolałam rozejrzeć się na zewnątrz, czym sama mogę sobie podciągnąć samopoczucie.
              • jul-kaa Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 21:49
                pierwszalitera napisała:
                > dosyć wcześnie zauważyłam, że najbardziej z siebie zadowo
                > lone i odnoszące sukcesy kobiety, to nie zawsze te najpiękniejsze.

                Ależ te programy promują dokładnie to samo. Nie wiem, co to Swan. Program o operacjach plastycznych? Jeśli tak, to jest straszny, widziałam kiedyś jakiś odcinek.

                > I niczego ni
                > e wyniosłam z domu,

                zupełnie niczego ;)?

                > wolałam rozejrzeć się na zewnątrz,
                > czym sama mogę sobie podciągnąć samopoczucie.

                Bardzo się cieszę, że byłaś tak pewną siebie i dojrzałą osobą, ale chyba wiesz, że nie wszyscy ludzie potrafią dojść do samoakceptacji samodzielnie.
                • pierwszalitera Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 22:24
                  jul-kaa napisała:

                  Nie wiem, co to Swan. Program o op
                  > eracjach plastycznych? Jeśli tak, to jest straszny, widziałam kiedyś jakiś odci
                  > nek.

                  Dokładnie. Tylko, że te operowane kobiety w nim na końcu płaczą ze szczęścia.


                  > zupełnie niczego ;)?

                  Na pewno nie moją pewność siebie. Moi rodzice byli i są zdania, że należy się dopasować, nie wychylać z tłumu, być skromnym i nie narażać na złe języki.


                  > Bardzo się cieszę, że byłaś tak pewną siebie i dojrzałą osobą, ale chyba wiesz,
                  > że nie wszyscy ludzie potrafią dojść do samoakceptacji samodzielnie.

                  Racja, ale dlaczego nikt nie pyta mnie, jak to się robi? ;-) Niech każdy znajdzie swoją drogę, ale istnieją gorsze i lepsze. A ta nastawiona na uzyskanie samoakceptacji przez dopasowanie się do kanonu piękna jest ślepą uliczką.
                  • jul-kaa Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 22:41
                    pierwszalitera napisała:

                    > Racja, ale dlaczego nikt nie pyta mnie, jak to się robi? ;-)

                    Ja z ciekawością spytam: jak to się robi?

                    > A ta nastawiona na uzyskanie samo
                    > akceptacji przez dopasowanie się do kanonu piękna jest ślepą uliczką.

                    O tym samym tu mówimy. Gdybyś oglądała Goka, zobaczyłabyś, jak różne kobiety u niego bywają - grube, chude, niskie, biodrzaste, płaskopupne, mało i bardzodużobiuściaste. Na pewno żadna z nich nie dostosowuje się do kanonu piękna i zupełnie nie na tym polega ich zyskiwanie samoakceptacji. Z tym, o czym pisze ja_joanna jest moim zdaniem podobnie.
                    • kasica_k Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 22:48
                      ja_joanna wręcz wprost pisze tam, że dla niej bra-fitting jest drogą do nauczenia się, że każda z kobiet jest na swój sposób doskonała i do niczego się dostosowywać nie musi.
                      • ja_joanna Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 23:31
                        Dokładnie tak. :)
              • pinupgirl_dg Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 23:41
                > Nie. Nie oglądałam. Nie oglądam też Trinny and Susannah, bo uważam je za beznad
                > ziejne, nie oglądam też programów typu Swan.

                Swan nie kojarzę, ale moim zdaniem nie trzeba skreślać JDWN albo T&S, chociaż rozumiem, o jakim niebezpieczeństwie mówisz. Generalne przesłanie, że zamiast dopasować sylwetkę do ubrań, można dopasować ubrania do sylwetki - mi się podoba. Gorzej, jeśli ktoś wyciąga z tego wnioski, że dobre ciuchy to podstawa pewności siebie, kobiecości, wręcz obowiązek, ale sądzę, że nie takie były intencje autorów. Wszystko zależy od tego, jak się na to patrzy, można oglądać na luzie, można to przyjąć jako kolejną prawdę objawioną, ale na to już Gok ani T&S nie mogą mieć wpływu.
            • felisdomestica Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 23:06
              ja właśnie zawsze zastanawiałam się, jak bardzo niepewne, zakompleksione i zmanipulowane są te kobiety, które dają sobie robić wodę z mózgu do tego stopnia, żeby pozwolić się fotografować nago. Naprawdę jest strasznie naiwne myślenie, że jakiś nawiedzony projektant może zmienić cokolwiek w postrzeganiu samych siebie przez te kobiety. Format programu jest taki jaki jest, to znaczy przychodzi kobieta, zazwyczaj średnio atrakcyjna, daje się przdebierać, czesać i malować jak lalka, a potem musi się rozebrać. Wychodzi ze studia, pewnie z niesmakiem. W międzyczasie są łzy i uniesienia, obejmowania i wynoszenie zbawiciela kobiet pod niebiosa. Nienawidzę takich programów, są fałszywe, wyreżyserowane i zawsze identyczne. Naprawdę ktoś wierzy w te przemiany???
              • jul-kaa Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 23:12
                felisdomestica napisała:
                > Naprawdę ktoś wierzy w te przemiany???

                Przecież to zupełnie nie o to chodzi, naprawdę tego nie rozumiesz? To jest program, fikcja, wyreżyserowany spektakl. Prawdą jest tylko to, co wg mnie przekazuje ten program - że każda z nas ma szansę być z siebie zadowolona bez względu na to, jakie ma kształty.
                • diuszesa Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 23:41
                  jul-kaa napisała:

                  >
                  > Przecież to zupełnie nie o to chodzi, naprawdę tego nie rozumiesz? To jest prog
                  > ram, fikcja, wyreżyserowany spektakl. Prawdą jest tylko to, co wg mnie przekazu
                  > je ten program - że każda z nas ma szansę być z siebie zadowolona bez względu n
                  > a to, jakie ma kształty.

                  Ale zaraz - to mi się kupy nie trzyma. Fikcja i spektakl, ale jednak prawda? Fajna by to była prawda, gdyby nie była nieprawdą.
                  Ja nawet wierzyłam w terapeutyczną moc tych programów; lubiłam je oglądać. Oglądałam programy z Angielkami, Amerykankami i Belgijkami. Refleksja poważniejsza przyszła dopiero po obejrzeniu programu z Polkami (T&S). I właśnie wtedy zaskoczyłam, że to ściema (przynajmniej wśród Polek) - łatwiej było mi wczuć się w te Polki. Żyjąc w tym kraju wiem, co mogą myśleć i czuć; po ich twarzach widziałam, jak mogło (mniej więcej) wyglądać ich codzienne życie. Widziałam ich reakcje na to, co zobaczyły w lustrze, i te reakcje wcale nie zawsze były entuzjastyczne. I w przypadku niektórych kobiet wiedziałam, że na tym jednym razie się skończy, że ten jeden dzień i nawet te parę rozmów ze stylistami to za mało, żeby odmienić czyjeś życie. Wcześniej, w programach zagranicznych, takich rzeczy nie dostrzegałam, bo nie znałam specyfiki myślenia tych kobiet, nie widziałam w ich twarzach ich prawdziwego życia. I dlatego myślałam, że to, co pokazują, jest prawdą. A wystarczyło popatrzeć na coś, co jest mi znajome, żeby stwierdzić, że to może być ściema.

                  A w temacie - brafitting to nie tylko dobór stanika, czasem faktycznie jest się trochę miniterapeutką dla klientki. Ale nie popadajmy w egzaltację.
                  To, co opisuje Joanna dobre jest w teorii - a jak się ma do realnej pracy, gdzie jednak okazuje się, że każdy sklep jest ograniczony asortymentem?
                  • jul-kaa Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 23:47
                    diuszesa napisała:

                    > Fikcja i spektakl, ale jednak prawda?

                    Program jest fikcją, ale niesie pewne prawdy ogólne. Tak jak sztuka czy film - przecież nie pokazuje rzeczywistości, ale można się z nich czegoś nauczyć.

                    > Ja nawet wierzyłam w terapeutyczną moc tych programów; lubiłam je oglądać.

                    Terapeutyczną moc mają, ale to wpływ nie na bohaterki, tylko na widzki.
                    • diuszesa Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 01.07.11, 00:02
                      jul-kaa napisała:

                      >
                      > Program jest fikcją, ale niesie pewne prawdy ogólne. Tak jak sztuka czy film -
                      > przecież nie pokazuje rzeczywistości, ale można się z nich czegoś nauczyć.

                      Nie kupuję tego. Jest różnica - bo film jest fikcją z założenia i każdy o tym wie. A taki program z założenia jest dokumentem, w którym występuje prawdziwa osoba. A jeżeli jej zachwyt nad sobą jest wyreżyserowany, to to jest ściema. Co mi po prawdach ogólnych, jak nie mam na kim ich zobaczyć? To mrzonki.
                      >
                      >
                      > .
                      >
                      > Terapeutyczną moc mają, ale to wpływ nie na bohaterki, tylko na widzki.

                      No właśnie. I to się już nazywa manipulacja - ukazać coś, czego naprawdę nie ma, osiągając przy tym pragnienie posiadania tego czegoś.
                      • tfu.tfu Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 08.07.11, 19:33
                        ale dlaczego nie ma? może jest dla uczestniczek i widzów? program nie ma, z założenia (brafitting też nie ma ;)), być terapią psychologiczną. raczej czymś w rodzaju coachingu. pokazuje się kobietom, że owszem, w miarę swoich możliwości, mogą wyglądać fajnie, atrakcyjnie itd. i wymaga to czasami wyłącznie pewnych przewartościowań (np. zawartości szafy).

                        autorka wątku podchodzi do tematu entuzjastycznie i dobrze. dzięki temu więcej kobiet zauważy, że w sumie drobna zmiana, jaką jest zmiana rozmiaru biustonosza na właściwy, dokonuje zmiany całkiem dużej: w postrzeganiu samej siebie.
                        i piszę z punktu widzenia brafitterki właśnie, bo sama byłam niejednokrotnie świadkiem takich przeobrażeń, widziałam zachwyt w oczach kobiet i tak na serio to była największa satysfakcja.
                  • pinupgirl_dg Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 23:52
                    > Refleksja poważniejsza
                    > przyszła dopiero po obejrzeniu programu z Polkami (T&S). I właśnie wtedy zaskoc
                    > zyłam, że to ściema (przynajmniej wśród Polek) - łatwiej było mi wczuć się w te
                    > Polki. Żyjąc w tym kraju wiem, co mogą myśleć i czuć; po ich twarzach widziała
                    > m, jak mogło (mniej więcej) wyglądać ich codzienne życie. Widziałam ich reakcje
                    > na to, co zobaczyły w lustrze, i te reakcje wcale nie zawsze były entuzjastycz
                    > ne. I w przypadku niektórych kobiet wiedziałam, że na tym jednym razie się skoń
                    > czy, że ten jeden dzień i nawet te parę rozmów ze stylistami to za mało, żeby o
                    > dmienić czyjeś życie

                    Sądziłam, że to oczywiste. Mi w programach z Polski uderzyło jedno, chętne/chętni do metamorfozy albo traktowali to bardzo na luzie, na zasadzie, że chcieli zobaczyć siebie w czymś nowym, pobrylować na wybiegu i nieźle się bawili, albo ze łzami w oczach liczyli, że ich życie się odmieni. Może dla kogoś udział w takim programie, pokonanie stresu związanego z publicznym wystąpieniem, eksperyment (nawet nieudany) będzie jakimś motorem do zmian na przyszłość, ale też nie wierzę, że samo ubranie kogoś w nowe ciuchy zmieni go w inną osobę.
              • pinupgirl_dg Re: Co ma wspólnego bra-fitting z buddyzmem czyli 30.06.11, 23:25
                Wiesz, nie oglądam tych programów, jak leci, trochę mi się już znudziło, ale ja tam więcej, niż łez i uniesienia widzę zabawy i dystansu do siebie. Możliwe, że to tylko moje wrażenie, ale sądzę, że to kobiety z czasem zaczynają się naprawdę dobrze bawić i mieć gdzieś, czy ktoś uzna, że są średnio atrakcyjne, albo że dają się czesać i malować jak lalki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka