ciociazlarada
02.08.11, 13:00
Czytam sobie od czasu do czasu o dietach, sama doradzam i promuję gdzie mogę ćwiczenia i ruch, tymczasem mam takie nieodparte wrażenie, że ćwiczenia nie działają. Przynajmniej na mnie.
W połowie marca wzięłam się ostro za siebie, bo brakowało mi energii, chodziłam ospała i smutna. Miałam mało regularnego ruchu - od czasu do czasu siłownia i średnio raz w tygodniu tenis, zimą snowboard, latem góry, czyli ogólnie kiepsko. Nie planowałam się specjalnie odchudzać, bo nie mam nadwagi. Plan wdrożyłam z sukcesem, w tej chwili mamy sierpień, a ja regularnie biegam (3-4 razy w tygodniu) oraz ćwiczę z ciężarkami (2x w tygodniu). I tutaj zaczyna się mój problem. Moja waga skoczyła w górę. Myślę, OK, mięśnie. Gratulujemy. Niestety moje obwody również skoczyły w górę i to znacząco. Jestem wściekła jak rzadko, czara się przelała bo nie wchodzę w swoje ukochane spodnie. Mam wrażenie, że owszem, mięśnie mi urosły, tyłek się podniósł, ale nie spaliłam również ani grama tłuszczu, w związku z czym chwyciłam za miarkę i mam wypisz wymaluj 8 cm więcej w biodrach!
Jak się tego pozbyć? A może ja za dużo jem? Na jakie forum ćwiczeniowe nie zaglądnę, tam dziewczyny się cieszą i chwalą, jak im poleciało z bioder. No cóż, w przyrodzie nic nie ginie - im poleciało, ja zyskałam:-/. Podkreślam, wcześniej nie byłam zasuszonym kościotrupem (BMI "skoczyło" z 21 na 23,5). Nie ukrywam, że wymiana całej szafy ciuchów nie jest mi na rękę. Czy ktoś ma jakąś radę dla mnie?