Dodaj do ulubionych

LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko

09.11.11, 13:44
Przypaletal nam sie kot. Na poczatku zwrocilismy na niego uwage, bo wygrzebywal jedzenie z kompostownika - nigdy nie widzialam kota jedzacego skorki od bananow. Byl bardzo wychudzony, tak, ze sterczaly mu zebra, wiec zaczelismy go karmic, aktualnie co najmniej dwa razy dziennie dostaje spore porcje roznych roznosci. Ostatnio zrobil sie nawet wybredny ;)
Przychodzi do nas od strony ogrodu (ogrody sa u nas zamknieta pierzeja, zabudowa szeregowa) i miauczy na wycieraczce przy drzwiach kuchennych. Miauczy wytrwale. Przeszlismy od dystansu na kilka metrow i podejrzliwego obserwowania, co tam laduje w miseczce, do ocierania sie o nogi i mruczenia, oraz intensywnych prob wejscia do domu (jak mu sie uda, pakuje sie pod kanape).

Strasznie mi go szkoda, idzie zima, zastanawiam sie nad udomowieniem. Ale mam tez na stanie domowym 18miesieczne dziecko, i troche sie boje. Wiem, ze musze ustalic, czy kot jest na pewno bezpanski (planuje powiesic mu na szyi naboj z wiadomoscia i poczekac z tydzien) oraz odrobaczyc i pewnie odpchlic.
Ale co jeszcze? Mam wrazenie, ze to samiec i ze jest wykastrowany (podnosi ogon i "psika" teren dookola, ale bezzapachowo). Moj tata, ktory wlasnie u nas bawil, mowi, ze kot na pewno byl u kogos w domu, bo zdaje sie miec dobre maniery, nie boi sie ludzi i ewidentnie chce do srodka.

Jaka metoda odrobaczania jest najskuteczniejsza?

Martwie sie tez, czy kot bedzie kompatybilny z Juniorem, a znowu nie wyobrazam sobie, co zrobie, jezeli go wezmiemy do domu, i okaze sie, ze jednak nie...

Wszelkie komentarze kociar mile widziane, bo jestem w kropce.
Obserwuj wątek
    • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 14:14
      Najlepiej kota złapać i pojechać z nim do weta. Odrobaczenie może nic Ci nie dać, jeśli odrobaczysz kiedy kot nadal będzie na ulicy - zanim weźmiesz go do domu może znów coś złapać.
      Wet zobaczy czy kot nie ma grzybicy, to jedna z nielicznych chorób, którą mogłoby od niego złapać dziecko. Wbrew częstej opinii (biorącej się chyba jeszcze ze starych przesądów, zgodnie z którymi kot wysysa dziecku oddech ;) ) wcale nie ma dużo chorób, którymi człowiek może zarazić się od kota - czy to dziecko czy dorosły. Inne choroby to np. toksoplazmoza czy lamblioza, ale jeśli po domu nie leżą stare kupy kota, tylko kuweta jest sprzątana, to szansa jest mikroskopijna :). No i z poważniejszych wścieklizna, ale raczej byście załapali, że kot ma wściekliznę :).

      Kociaka trzeba będzie odpchlić, odrobaczyć (dwa razy), później też zaszczepić. Jeśli chodzi po ulicy to fajnie by było, żeby wet sprawdził czy kot na pewno jest wykastrowany (moje wykastrowane kocury nie psikają w ogóle, ani zapachowo ani bezzapachowo, ale nie wiem jaka jest norma ;) ). Nawet jeśli zdecydujecie się go nie brać, ale zafundujecie mu kastrację (o ile nie jest wykastrowany) to przyczynicie się do mniejszej ilości biednych bezdomnych kotków, czyli dobry uczynek do przodu :).

      Jeśli możecie go przygarnąć to super, zima to ciężki okres dla bezdomnych kotów, zwłaszcza jeśli podejrzewacie, że kot był domowy.

      Jeśli kot jest tak wychudzony i ratuje się jedzeniem skórek od bananów, to chyba nie miałabym skrupułów przed zgarnięciem go od razu zamiast wieszania naboju na szyi :).

      > Martwie sie tez, czy kot bedzie kompatybilny z Juniorem, a znowu nie wyobrazam
      > sobie, co zrobie, jezeli go wezmiemy do domu, i okaze sie, ze jednak nie...

      Nie martw się na zapas. Koty najczęściej albo lubią dzieci, albo omijają je szerokim łukiem i nie wchodzą im w drogę. Konfrontacja połączona z brakiem sympatii zdarza się naprawdę rzadko. Nawet jeśli początkowo będzie pewna nieufność, to myślę, że szybko powinna zniknąć (warto zwracać uwagę i na dziecko i na kota - kot łatwiej się oswoi, jeśli dziecko nie będzie go np. ciągnęło za ogon, itd, bo w takim przypadku może zacząć się dziecka bać i z tego powodu reagować syczeniem czy próbą pacnięcia łapką)
      • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 14:44
        dzieki!
        Pod wplywem Waszych komentarzy zadzwonilam wlasnie do veta, ktory kazal kota zapakowac i przywiezc do nich. Na miejscu prawdza, czy kot ma czipa i jakie dane w czipie, takze projekt z wisiorkiem moge sobie darowac. Sprawdza tez na miejscu wszystkie choroby, wet twierdzi, ze z ogladu kota da sie wyczytac i nie trzeba robic badan krwi. Odrobacza go tez itp, i jak trzeba bedzie - wykastruja.

        Besame, bardzo mnie uspokoilas, bo nie mialam pojecia, czy kot to taka chodzaca maszynka chorob, czy tez moj maz przesadza ;) wscieklizny chyba faktycznie kot nie ma ;)

        Uwagi o dziecku - przyjete. Poczulam sie uspokojona, ze jakos to bedzie. Kot na poczatku bardzo sie bal juniora, kiedy probowal wejsc do domu, wystarczylo powiedziec "Franek - miau", i juz na dzwiek krokow malego smigal za ogrodzenie. Ale kilka dni temu mlody dotknal paluszkiem futerko na glowie futrzaka, takze lody sa powoli przelamywane, ale fakt, kot na mnie sie wrecz rzuca, dziecia nadal unika. Chyba, ze junior stoi w drzwiach, a kot juz bardzo bardzo chce do srodka ;) Bedziemy nad tym pracowac.
        A moje glowne opory braly sie stad, ze pan w schronisku pare miesiecy temu powiedzial, zebysmy zaczekali z wzieciem kota az mlody skonczy 2 latka, ze jest to lepsze dla nich obu. No, ale nie przewidzial, ze kot sam do nas przyjdzie.
        • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 14:51
          > Uwagi o dziecku - przyjete. Poczulam sie uspokojona, ze jakos to bedzie. Kot na
          > poczatku bardzo sie bal juniora, kiedy probowal wejsc do domu, wystarczylo pow
          > iedziec "Franek - miau", i juz na dzwiek krokow malego smigal za ogrodzenie. Al
          > e kilka dni temu mlody dotknal paluszkiem futerko na glowie futrzaka, takze lod
          > y sa powoli przelamywane, ale fakt, kot na mnie sie wrecz rzuca, dziecia nadal
          > unika. Chyba, ze junior stoi w drzwiach, a kot juz bardzo bardzo chce do srodka
          > ;) Bedziemy nad tym pracowac.

          E, to jest super, szybko będą kumplami ;)

          > wet twierdzi, ze z ogladu kota da sie wyczytac i nie trzeb
          > a robic badan krwi. Odrobacza go tez itp, i jak trzeba bedzie - wykastruja.

          Badania różnorakie się robi jeśli są jakieś podejrzenia. U mnie np. okazało się, że drugi kociak najprawdopodobniej przyjechał z grzybicą. Wet kazał go na jakiś czas odizolować w innym pokoju i ogólnie zachowywać się jak przy grzybicy (dawać tabletki, smarować zmiany specjalnym płynem, itd), a w międzyczasie badają się próbki sierści czy to na pewno to. Większość chorób widać po objawach (skórne po plamkach albo po tym, że kot się bardzi drapie, przewodu pokarmowego po biegunkach, itd), a dokładne badania się robi żeby uściślić co zwierzakowi jest.
          Takie rzeczy, które bada się bez objawów, to np. testy na FeLV i FiV (wirus kociej białaczki i koci HIV), bo tego gołym okiem nie widać. Ale tym się człowiek nie zaraża i te badania robi się przede wszystkim kiedy chce się mieć więcej niż jednego kota, bo kot od kota złapać może.

          Będzie dobrze i już teraz gratuluję dokocenia ;)
          • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 14:56
            dzieki za wyjasnienie!
            jezeli mnie zniesiecie, bede Was jeszcze pozniej meczyc pytaniami typu "a gdzie postawic kuwete" albo "a jaki zwirek jest najlepszy" :) bo ja do tej pory bylam z opcji psiej, nie kociej.
            • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 15:02
              Pewnie, że męcz :). Kuwetę się stawia tam gdzie jest spokojnie (koty są wstydliwe i nie lubią sikać przy tłumie), a żwirek jest najlepszy taki, jaki Ci pasuje (dla mnie kluczową sprawą jest to, żeby był ekologiczny i się rozpuszczał, bo nie chce mi się latać z siatkami, tylko chcę taki, który można spuścić w toalecie, dla innych najważniejsze może być np. żeby jak najlepiej pochłaniał zapachy, jak najlepiej się zbrylał albo był w jak najlepszej cenie).

              A, jedna kocia ważna sprawa, która przyda Ci się już na początku - kot jest bardziej mięsożerny niż pies więc trzeba zapewnić mu sensowną karmę (psu zresztą też :) ), nie taką, która ma 3% mączek mięsnych, tylko kilkadziesiąt procent konkretnego mięcha. Mokre karmy też lepiej albo puszki rozsądnych firm, albo ugotowane/sparzone wrzątkiem mięcho, a nie to, co zostanie z obiadu, albo kupowaną dla ludzi szynkę, itd.
              Tu był zresztą niedawno wątek i dużo dobrych rad:
              forum.gazeta.pl/forum/w,86228,130077641,130077641,Dobra_karma_dla_kota.html
            • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 16:14
              Niestety poziom usług weterynaryjnych w Holandii jest podobny do poziomu usług lekarskich - paracetamol i do widzenia:)
              Niektóre grzybice widać pod lampą UV (ale nie wszystkie), nosicielstwa chorób, o których pisze Besame również nie widać. Te choroby (np. FelV) mają znaczenie głównie wtedy, jeżeli będziecie chcieli wziąć drugiego kota, na człowieka się nie przenoszą.

              Co do kontaktu kot-dziecko, są zwierzęta, które nie lubią dzieci i będą regularnie schodzić im z drogi i po prostu unikać spotkań czy dotyku. Warto to uszanować, jest wtedy szansa, że stosunki między nimi będą być może chłodne, ale poprawne:)
              • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 16:21
                ciociazlarada napisała:

                > Niestety poziom usług weterynaryjnych w Holandii jest podobny do poziomu usług
                > lekarskich - paracetamol i do widzenia:)

                mialam sie Ciebie zapytac, jak oceniasz weterynarzy tutaj, ale w koncu zapomnialam w ferworze watku. jezeli faktycznie sa tacy, jak lekarze, sa spore szanse, ze ten kot wniesie mi do domu wszystkie mozliwe choroby... Ehhh, zobaczymy. Dobrze, ze mowisz, ze na czlowieka toto nie przejdzie.

                > Co do kontaktu kot-dziecko, są zwierzęta, które nie lubią dzieci i będą regular
                > nie schodzić im z drogi i po prostu unikać spotkań czy dotyku. Warto to uszanow
                > ać, jest wtedy szansa, że stosunki między nimi będą być może chłodne, ale popra
                > wne:)

                ten kot nie ma wyjscia, sobie nas wybral, wiec musi zaakceptowac z dobrodziejstwem inwentarza ;) zobaczymy, jak bedzie w praktyce, moze kota odpchle, odrobacze, wydam na niego tych kilka stow, a on mi po paru dniach podziekuje za wspolprace i pojdzie w dluga. Bedzie mial dojscie do ogrodu, wiec sie okaze w praktyce, czy chce z nami zostac, czy nie.

                I tu jeszcze jedno pytanie: jak juz wejdzie do domu, dawac mu wyjsc na poczatku do ogrodu, czy nie? Na ile starcza takie odrobaczenie? Czy to jest jednorazowa impreza, i kot moze przywlec z dworu cos nowego nastepnego dnia, czy te wszystkie srodki sie jakos kumuluja w kocim organizmie? Ograniczac mu mozliwosc wyjscia na dwor, czy nie?
                • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 16:34
                  Odrobaczasz przynajmniej dwa razy: teraz i powtórka za ok. 10-14 dni. Powinno być napisane na opakowaniu preparatu dokładniej. Wychodzącego zwierza trzeba odrobaczać co kilka miesięcy, wyłącznie domowego przynajmniej raz w roku.
                  Jeśli będziesz go wypuszczać, to zawsze jest ryzyko, że nie wróci.

                  Gdybyś miała pytania odnośnie chorób i leczenia, to wejdź na forum.miau.pl
                  Tylko wyraźnie pisz, skąd jesteś i zadawaj konkretne pytania, bo inaczej zostaniesz zalana nadmiarem zaleceń, których nie możesz w swoich warunkach zrealizować. Masz też gwarancję na przekonywanie do kastracji i nie wypuszczania kota na zewnątrz.
                  • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 16:41
                    Dzieki!
                    > Jeśli będziesz go wypuszczać, to zawsze jest ryzyko, że nie wróci.
                    >
                    >
                    > ć. Masz też gwarancję na przekonywanie do kastracji i nie wypuszczania kota na
                    > zewnątrz.

                    co do kastracji zgadzam sie zupelnie, nie pojmuje, jak ludzie moga tego nie robic.
                    Ale wychodzenie - nie jestem przekonana. Wydawalo mi sie, ze jezeli ten kot lazi po dworzu, to jest juz do tego przyzwyczajony, i w mieszkaniu zwariuje zamkniety? Bede wdzieczna za uswiadomienie, bo to znowu takie moje gdybanie (nie znam sie na naturze kotow).
                    Ale zajrze na to forum, dzieki!
                    • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 17:16
                      U mnie z przyzwyczajeniem do wychodzenia wygląda tak: w Warszawie kota nie wypuszczam (piszę o jednym, bo drugi jest u mnie krótko, więc jeszcze nie przerobiliśmy różnych opcji ;) ), bo mieszkam na drugim piętrze w budynku, do którego wchodzi się przez wielkie ciężkie drzwi po przyłożeniu karty magnetycznej, więc nawet jeśli miałby fart i nie wpadł gdzieś pod samochód, to szanse na powrót do mieszkania nie są wielkie. Wypuszczam na działce, bo tam jest kompletne odludzie i kotu nic nie grozi. Na początku przypinałam mu szelki i długą smycz (ok. 20 metrów), której koniec gdzieś przywiązywałam, a kiedy okazało się, że kot nie ma tendencji do zapuszczania się bardzo daleko (bałam się, że poleci gdzieś do lasu i coś go tam capnie :) ), to wypuszczam go samego. Teraz zaczyna się zapuszczać coraz dalej, więc chyba na wiosnę wrócę do opcji ze smyczą.
                      Po powrocie do domu przez pierwsze 2 - 3 dni częściej niż zwykle siada przy oknie i sprawia wrażenie, że chętnie by sobie wyszedł. Później się przyzwyczaja i wszystko wraca do normy.
                    • kasica_k Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 17:32
                      Co do wychodzenia - znam przypadki kotów, które z wychodzących, a wręcz żyjących przez większość czasu na zewnątrz, zamieniły się we w pełni domowe przytulasy wcale nie kwapiące się do wycieczek, więc zamknięcie w domu wcale nie oznacza automatycznie cierpienia zwierzęcia.

                      Ale warto się zastanowić, co będzie najlepsze w Twoim przypadku. Jeżeli okolica jest w miarę bezpieczna, bez dużego ruchu samochodowego, groźnych psów polujących na koty itp., to na pewno warto rozważyć wypuszczanie. Oczywiście pewne ryzyko, że coś mu się stanie, pozostaje zawsze. Zawsze może zdarzyć się jakiś wypadek, może zostać ranny albo zginąć, i wtedy będzie wielka rozpacz.

                      Ale to jest coś za coś. W zamian za to ryzyko kot będzie miał na pewno znacznie bardziej urozmaicone życie, niż gdyby siedział tylko w domu. Moje kocury wczesne dzieciństwo spędziły na swobodnym bieganiu po ogrodzie i naprawdę mi szkoda, że mieszkając w bloku w środku miasta nie mogę im tego teraz dać. Ich braciszkowie natomiast trafili do domu z ogrodem w odludnej okolicy i jak o tym pomyślę, to strasznie mi żal tych moich kiciulów.
                    • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 17:36
                      joannea napisała:

                      > Ale wychodzenie - nie jestem przekonana. Wydawalo mi sie, ze jezeli ten kot laz
                      > i po dworzu, to jest juz do tego przyzwyczajony, i w mieszkaniu zwariuje zamkni
                      > ety?

                      Wychodzenie kota to Twoja decyzja. Kot w mieszkaniu nie zwariuje. Trzeba mu tylko zrobić warunki, żeby się nie nudził: drapaki, miejsce na parapecie do oglądania świata, możliwość wskoczenia na jakieś wyższe miejsce, wspólną zabawę. Pomaga też towarzystwo własnego gatunku. Pewnie, że na dworze będzie miał więcej możliwości, żeby się wyszaleć, tylko tam jest dla niego o wiele mniej bezpiecznie, niż w domu.
                      Ja kotów nie wypuszczam, bo ja bym zwariowała z nerwów czekając codziennie: wróci, nie wróci, wróci, nie wróci... Jednak gdybym mieszkała gdzieś na wsi zabitej dechami daleko od szosy, a nie w mieście, pewnie miałabym stado kotów swobodnie biegających po okolicy.
                    • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 18:24
                      Znając lokalne warunki na podstawie podobnej okolicy, mogę powiedzieć, że możesz wypuszczać. Zagęszczenie kotów jest zapewne dość spore, więc mają niewielkie terytoria i będzie się ograniczać do ogródka i najbliższej okolicy.

                      Moi znajomi mają dwa koty wychodzące w domku szeregowcu (też w Holandii) i jeden z nich jest bardzo domowy, wychodzi rzadko, natomiast drugi potrafi zniknąć na ponad 24h. Taka osobowość:)
                      Co do kocich zakupów, polecam zooplusa, kupowałam tam jak miałam koty w Holandii, teraz kupuję tam również, tyle że w polskim oddziale (koty są u rodziców).
                      • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 20:37
                        ogolnie o wypuszczaniu: tak jak pisze ciocia, tutaj warunki raczej sa. Mieszkamy w prawie-ze centrum miasta, ale przy bardzo cichej uliczce, ktora jezdzi bardzo niewiele samochodow, bo mieszkaja prawie sami studenci bez aut, jak my. Do ruchliwej glownej ulicy jest kilka nieuzeszczanych przecznic. Wszyscy sasiedzi zdaja sie koty wypuszczac, mnostwo sie tego kreci po ogrodzie. Ogrod, choc wielkosci chusteczki do nosa, jest oddzielony od sasiednich tylko nieszczelnym plotem, takze koty traktuja go jako wlasnosc wspolna. Psow jako takich nie ma, tutaj jeszcze nie widzialam ulicznego psa. Takze powinno byc spoko. Mieszkanie mamy tak male, ze boje sie, ze kot sfiksuje.
                        Ale fakt faktem, jak sie hrabia dzis spoznil na kolacje, przez godzine sprawdzilam drzwi chyba ze 20 razy.
                    • ederlezi1981 odnosnie wychodzenia 09.11.11, 23:17
                      Mój kot ma dośc podobna historie do Twojego- przypałętał się jako dorosly (około roczny) do ludzi na podwórko w starej, małowielkomiejskiej dzielnicy, ale nie mogli go wziąć- wzięłam go ja do czterdziestometrowego mieszkania niewychodzącego (choć w sumie, parter i spokojna okolica, ale kot boi się aut i jest śmialy, nawet zbyt w stosunku do ludzi i psów). Bez problemów przywykł, co prawda ucieka mi na klatkę przy wychodzeniu, ale bardziej interesuja go drzwi do piwnicy, niz świat zewnetrzny.
    • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 14:17
      Kot wygląda mi na ewidentnie porzuconego, albo zgubionego kota domowego - koty miejskie, jak to dzikie zwierzęta, mogą cierpieć biedę i głód, ale wydają się dużo bardziej zaradne od Twojego przypadku, poza tym od nieufności do ocierania może minąć kilka lat (albo w ogóle do tego nie dojść). Może mieć problemy z przeżyciem zimy.
      Jeśli masz zamiar coś mu wieszać na szyi, upewnij się, że ma to zatrzask bezpieczeństwa, który zwolni się w przypadku zawiśnięcia lub zadzierżgnięcia (wiele kotów się powiesiło na ozdobnych obróżkach skacząc przez płot).

      Kot nie jest groźny dla małego dziecka, widziałam na forum miau wiele zdjęć kotów "pilnujących" i śpiących w pełnej zgodzie z niemowlakami.

      Czy kot jest wykastrowany można łatwo sprawdzić, niewykastrowany samiec ma jaja jak ta lala:) tyle, że ofuterkowane, a nie łysawe jak u psa.

      Dobrym odrobaczaczem dla psów, kotów, ludzi, etc. jest praziquantel (różne nazwy handlowe) od weterynarza. Moje koty dostają albo Drontal do żarcia www.drontal.com/cat.html albo, i to jest w sumie lepsze rozwiązanie dla kota, którego nie znasz Profender na grzbiet www.profender.co.uk/spot-on-worming.html w takie miejsce, którego nie mogą umyć (między łopatkami).

      Jest już zimno, więc z odpchlenie możesz ustawić dalej na liście priorytetów, pchły i kleszcze to głównie wiosenny i letni problem.
      • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 14:51
        ciociazlarada napisała:

        > Kot wygląda mi na ewidentnie porzuconego, albo zgubionego kota domowego - koty
        > miejskie, jak to dzikie zwierzęta, mogą cierpieć biedę i głód, ale wydają się d
        > użo bardziej zaradne od Twojego przypadku, poza tym od nieufności do ocierania
        > może minąć kilka lat (albo w ogóle do tego nie dojść). Może mieć problemy z prz
        > eżyciem zimy

        Czyli mowisz domowy, to bardzo dobrze ;). No wlasnie ta zima tak mnie martwi, jakos sie poczulam za tego kota odpowiedzialna. Postawilismy mu karton z kocami zaraz przy domu, ale nie chce z niego korzystac, zje (a wrecz sie zapcha), i zeby nie wiem, ile jedzenia zostalo w miseczkach, mialczy, ze chce do srodka. Na uchylenie drzwi reaguje natychmiastowymi probami wsuniecia sie do domu, stad mysle, ze mu juz powoli robi sie zimno. Albo stesknil sie za kanapowym zyciem ;)

        > Jeśli masz zamiar coś mu wieszać na szyi, upewnij się, że ma to zatrzask bezpie
        > czeństwa, który zwolni się w przypadku zawiśnięcia lub zadzierżgnięcia (wiele k
        > otów się powiesiło na ozdobnych obróżkach skacząc przez płot).

        Wieszac jednak niczego nie bede, zdam sie na czipa, ale dobrze wiedziec na przyszlosc, dzieki!

        > Kot nie jest groźny dla małego dziecka, widziałam na forum miau wiele zdjęć kot
        > ów "pilnujących" i śpiących w pełnej zgodzie z niemowlakami.

        Junior jednak to juz nie niemowlak, dziec w tym wieku to juz taka bardziej killing machine, co to i na stol sie wdrapie, i przylozy z liscia, i duzo innych rzeczy, stad sie balam. Ale moze faktycznie, mozna obydwoje wychowac :)

        > Czy kot jest wykastrowany można łatwo sprawdzić, niewykastrowany samiec ma jaja
        > jak ta lala:) tyle, że ofuterkowane, a nie łysawe jak u psa.

        :)))) juz wiem, co bede robic po kolacji :)))

        > Dobrym odrobaczaczem dla psów, kotów, ludzi, etc. jest praziquantel (różne nazwy handlowe) od weterynarza. Moje koty dostają
        albo Drontal do żarcia www.drontal.com/cat.html albo, i to jest
        w sumie lepsze rozwiązanie dla kota, którego nie znasz Profender na grzbiet rel="nofollow">www.profender.co.uk/spot-on-worming.html w takie miejsce, którego nie mogą umyć (między łopatkami).

        to super uwaga na przyszlosc. Na dziendobry jednak niech go odrobaczy wet, a ja przystapie do akcji w kolejnej turze.
    • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 15:39
      Zgarniaj od razu i nie czekaj. Obróżki nie są do końca bezpieczne. Poza tym, jeśli kot był wychudzony aż do takiego stanu, to znaczy, że nikt o niego nie dba. Po zgarnięciu możesz sprawdzać, czy w okolicy nie ma ogłoszeń o zagubionym kocie. Jeśli jest czyjś, to ktoś go będzie szukać.
      Metodę odrobaczenia skonsultujesz z wetem. Nie ma jednej najskuteczniejszej. Trzeba walić preparatem o szerokim spektrum i powtórzyć. Gdybyś chciała celować w określone pasożyty, musiałabyś zrobić najpierw badanie kału. Pcheł raczej nie ma, skoro już bywał w domu i nic wam nie pozostawił, ale odpchlić trzeba. Trzeba go będzie też zaszczepić, ale to później, bo tego nie robi się od razu z odrobaczaniem. I bezwzględnie sprawdzić płeć i wykastrować.
      Jak zbieram kota z dworu, to najpierw jadę do weta, a potem dopiero do domu. Dla bezpieczeństwa można przez pierwsze kilka dni ograniczyć kotu przestrzeń. Np. zamknąć drzwi do pokoju dziecka i tam kota nie wpuszczać.
      Kot dziecku nic nie zrobi pod warunkiem, że dziecko nie będzie mu sprawiać bólu np. wkładając palec do oka. Wtedy będzie się odruchowo bronić. Kot w domu (jak i inny zwierzak) to genialna możliwość uczenia się przez dziecko relacji ze zwierzętami, opieki, odpowiedzialności.
      Żeby dziecko przez przypadek nie grzebało w kuwecie możesz ją postawić tam, gdzie dziecko nie wchodzi bez opieki i zrobić dziurę w drzwiach, żeby kot mógł swobodnie wchodzić. Nadaje się do tego łazienka, bo tam łatwo zazwyczaj sprzątać. W drzwiach, jeśli jest, wystarczy wymontować kratkę.
      Pamiętaj, że kociarstwo jest zaraźliwe. Jeden kot to zawsze za mało. Istnieje duża szansa, że dorobisz się drugiego.
      • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 16:46
        dzieki za uwagi!

        > Jak zbieram kota z dworu, to najpierw jadę do weta, a potem dopiero do domu.

        no wlasnie tak mam zamiar zrobic, w transporter, do weta, i do domu (jak wet pozwoli).

        > Kot dziecku nic nie zrobi pod warunkiem, że dziecko nie będzie mu sprawiać bólu
        > np. wkładając palec do oka

        rodzicom wklada... zobaczymy, jak bedzie, poki co uczymy, uczymy, uczymy...

        Kot w domu (jak
        > i inny zwierzak) to genialna możliwość uczenia się przez dziecko relacji ze zw
        > ierzętami, opieki, odpowiedzialności.

        tez mi sie tak wydaje.

        > Pamiętaj, że kociarstwo jest zaraźliwe. Jeden kot to zawsze za mało. Istnieje d
        > uża szansa, że dorobisz się drugiego.

        hehe, moja lepsza polowa nie chce nawet tego jednego (jak chcesz, to go wez, ale to bedzie twoj kot, nie moj), takze czarno widze rozmnozenie stada, szczegolnie przy naszym metrazu. Zaczniemy od tego egzemplarza, i zobaczymy.
        • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 17:19
          > hehe, moja lepsza polowa nie chce nawet tego jednego (jak chcesz, to go wez, al
          > e to bedzie twoj kot, nie moj)

          Znamy takie przypadki ;P. Przypadki przez pierwszych kilka dni się wzbraniają, później nagle wracając do domu znajdujemy pana Przypadka zaskoczonego i lekko zawstydzonego miziającego siedzącego mu na kolanach kota ("eeeee, yyyyyy, sam przylazł no, przyczepił się cholera jedna!"), a po jakimś czasie Przypadek robi nam karczemną awanturę kiedy ośmielimy się zdenerwować na kota, bo zbił nasz ulubiony talerz ;).
          • felisdomestica Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 18:05
            O taaak...też znam takie przypadki :-).
            Najpierw: "nie lubię kotów, wolę psy"
            po tygodniu: "ściszcie ten telewizor, bo kot się źle czuje po szczepieniu i musi odpoczywać".
          • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 20:29
            besame.mucho napisała:

            > Znamy takie przypadki ;P. Przypadki przez pierwszych kilka dni się wzbraniają,
            > później nagle wracając do domu znajdujemy pana Przypadka zaskoczonego i lekko z
            > awstydzonego miziającego siedzącego mu na kolanach kota ("eeeee, yyyyyy, sam pr
            > zylazł no, przyczepił się cholera jedna!")


            :))))) nie ukrywam, ze na to licze :)
        • zmijunia.lbn Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 21:19
          joannea napisała:

          > hehe, moja lepsza polowa nie chce nawet tego jednego (jak chcesz, to go wez, al
          > e to bedzie twoj kot, nie moj), takze czarno widze rozmnozenie stada, szczegoln
          > ie przy naszym metrazu. Zaczniemy od tego egzemplarza, i zobaczymy.

          Jasne jasne, za miesiąc będzie "teraz nie mogę, mam kota na kolanach" albo "nie moge pościelić łóżka, bo kot na nim leży" ;)
    • azymut17 Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 17:27
      Jak kwestie weterynaryjne są ogólnie obgadane, to uspokoję trochę w kwestii dziecięcej. My braliśmy do domu dzikie koty, może nie bezpośrednio z ulicy, ale z domu tymczasowego, do którego trafiły "z miasta". Były już więc po wstępnej diagnozie lekarskiej, ale nieoswojone. Na początku uciekały przed dzieckiem, nigdy nie drapały, po pewnym czasie dzięki naszym wysiłkom zaczęły same przychodzić do córki na głaskanie, teraz chętnie śpią w jej łóżku :-) U Ciebie będzie jeszcze łatwiej, skoro kot jest udomowiony i nie trzeba go przyzwyczajać do ludzi.

      Też bałam się chorób, ale wszyscy weci twierdzili, że skoro koty są przebadane i odrobaczone, to prędzej my czymś je zarazimy niż one nas - dlatego nie wychodzą. Ja jestem przeciwnikiem wypuszczania kotów na dwór, moja koleżanka straciła tak chyba z 7 domowników. Kilkoro zdołało w stanie agonalnym doczołgać się do domu, oszczędzę Ci szczegółów :-(
      • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 20:31
        dzieki azymut za opinie o kotach i dzieciach! coraz bardziej sie przekonuje, ze jednak damy rade.
    • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 20:46
      to teraz pytanie organizacyjne: jutro kolo poludnia bede miec transporter. Wet mowi, ze woli pajentow umowionych, dla calej reszty ma 17:30-18:30 dyzur. Dzis kot pojawil sie na kolacji o 20tej. Dzis jest tez pierwsza zimna noc, i zwierz bardzo bardzo bardzo chcial do domu. Skonczylo sie na tym, ze go glaskalam na dworzu i w koncu wsadzilam do kartonu z kocami (chociaz bardzo go chcialam zabrac do srodka). Daje mi sie spokojnie podniesc i przeniesc, a nawet w trakcie mruczy, takze nie powinno by problemu z transporterem.

      Nie wiem, jak to zorganizowac, czy jak tylko go przydybie jutro, wsadzic go do transportera? boje sie, ze sie wscieknie, jezeli bedzie musial kilka godzin czekac, a wet nie bedzie chcial go zobaczyc do dyzuru. Moge go wsadzic, zadzwonic do weta, ale jak mi powie, ze mam przyjsc za pare godzin, pewnie bede musiala kota wypusic, i nie wiem, czy drugi raz mi zaufa. No, i przeciez mu nie wytlumacze, ze ma sie stawic o 18tej... Macie moze jakies pomysly?
      • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 21:25
        Nie wiem na ile ten kot jest spokojny, ale jak ja długo czekam w kolejce do weta, to wyjmuję w poczekalni kota z transportera i siedzę trzymając go na kolanach i głaszcząc. Dużo lepiej znosi czekanie i się nie fochuje. Ostatnio czekałam z nim ponad 3 godziny i przy ciągłym mizianiu po brzuchu było ok :). Także może pojedź z nim od razu do weta i jeśli będzie kolejka to go wyciągnij i głaszcz? Łatwiej chyba będzie zrobić tak niż próbować go dwa razy upolować i wsadzać do transportera (jeśli się okaże, że transportera nie lubi, a może się tak okazać).
        • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 22:12
          Besame i filoruska: no wlasnie nie wiem, jak to rozwiazac. Do lazienki sie troche boje, moje dziecko sobie samo otwiera drzwi, i ma ten genialny 6ty zmysl, zeby atakowac wtedy, kiedy nie powinno. Dodatkowo malz postawil warunek, kot ma wstep po wizycie u weta, i juz nie chce przeginac.
          Zasadniczo moge kota trzymac u weta na kolanach, ale ja go w sumie nie znam, i nie wiem, czy i wogole to zniesie, czy mnie na tyle lubi itp.

          Chyba po prostu jak tylko kot sie pojawi, zadzwonie do weta i spytam, co robic, czy moze dadza rade mnie gdzies wcisnac (lecznica jest 10 min piechota albo i blizej).
          • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 11:16
            joannea napisała:

            > Chyba po prostu jak tylko kot sie pojawi, zadzwonie do weta i spytam, co robic,
            > czy moze dadza rade mnie gdzies wcisnac (lecznica jest 10 min piechota albo i
            > blizej).

            To chyba najlepsze rozwiązanie.
        • zmijunia.lbn Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 22:15
          besame.mucho napisała:

          > Nie wiem na ile ten kot jest spokojny, ale jak ja długo czekam w kolejce do wet
          > a, to wyjmuję w poczekalni kota z transportera i siedzę trzymając go na kolanac
          > h i głaszcząc. Dużo lepiej znosi czekanie i się nie fochuje.

          Tylko koniecznie trzymaj go wtedy na smyczy! Przestraszonego kota nie powstrzymasz przed ucieczką.

          > Ostatnio czekałam
          > z nim ponad 3 godziny i przy ciągłym mizianiu po brzuchu było ok :).

          Mizianie to bardzo przyjemna dla obu stron forma odstresowania, ale akurat z brzuchem poczekałabym na zacieśnienie relacji, tak samo jak z łapami, ogonem i uszami ;)
          Najbezpieczniejszy jest chyba grzbiet, wierzch łebka i broda.
      • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 21:34
        Możesz kota wpuścić do domu do jednego pomieszczenia np. do łazienki, bo ją zazwyczaj najłatwiej posprzątać. Zamknąć go tam i niech siedzi i czeka.
      • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 22:09
        Przygotuj się na ewentualne sceny w transporterze i u weterynarza - to nie musi oznaczać, że kot jest dziki/chory/niewychowany.

        Jak pisałam, mam dwa koty, jeden o bardzo małym rozumku, ale przyjaciel całego świata, kocha starców i dzieci - u weterynarza szaleje, gryzie do krwi, drapie, ucieka, zazwyczaj potrzeba trzech osób, aby go porządnie przytrzymać, a większość poważniejszych zabiegów (np. RTG) ma wykonywane na uspokajaczach. Za to uwielbia jeździć samochodem i w transporterze śpi jak dziecko.

        Drugi u weterynarza ratuje się tylko syczeniem i maksymalnym wtulaniem w opiekuna, daje sobie podać wszystkie tabletki i znosi nawet najbardziej inwazyjne zabiegi, za to w samochodzie drze jape nawet kilka godzin z rzędu, potrafi rozwalić transporter od środka, zrzucić albo turlać po podłodze będąc wewnątrz.

        Bądź świadoma takich potencjalnych zachowań, oba moje koty są fantastyczne:)
        • daria_as Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 14:28
          "Drugi u weterynarza ratuje się tylko syczeniem i maksymalnym wtulaniem w opiekuna, daje sobie podać wszystkie tabletki i znosi nawet najbardziej inwazyjne zabiegi, za to w samochodzie drze jape nawet kilka godzin z rzędu, potrafi rozwalić transporter od środka, zrzucić albo turlać po podłodze będąc wewnątrz. "

          @ciociazlarada - przyznaj się, ukradłaś mi mojego kota! ;) Na szczęście (na razie) mam jednego, więc w samochodzie siedzi grzecznie pasażerowi na kolanach (ewentualnie leży na tylnym siedzieniu, albo na półce z tyłu) trzymany na smyczy. W transporterku robi takie zamieszanie, że nie da się prowadzić auta. Nie jesteśmy z mężem na tyle odporni psychicznie, żeby przez minimum 2 godziny słuchać tych lamentów...
          Niezbyt to pedagogiczne, ale działa...
          • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 17:06
            Sprobuj Feliwaya w sprayu do transportera. Aplikowac dawke prawie na poziomie LC50 (50% lethal concentration), powtarzac co kilka godzin jak zaczyna drzec jape. Koty przejechaly kilka razy cala Europe samochodem i przezyly, spaly jak dzieci.
          • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 18:25
            daria_as napisała:
            Na szczęście (na raz
            > ie) mam jednego, więc w samochodzie siedzi grzecznie pasażerowi na kolanach (ew
            > entualnie leży na tylnym siedzieniu, albo na półce z tyłu) trzymany na smyczy.
            > W transporterku robi takie zamieszanie, że nie da się prowadzić auta. Nie jeste
            > śmy z mężem na tyle odporni psychicznie, żeby przez minimum 2 godziny słuchać t
            > ych lamentów...
            > Niezbyt to pedagogiczne, ale działa...

            Są specjalne smycze do wpięcia z uchwyt pasów. I tylko tak powinien kot jechać bez transportera. Bo w razie wypadku kot z półki leci przez samochód i jest zagrożeniem dla pasażerów tak samo jak wszystkie inne przedmioty nieumocowane w samochodzie. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo kotów, to podobno największą przeżywalność w razie wypadku mają koty podróżujące w plastikowych transporterach z dobrze zablokowanymi drzwiczkami, które nawet po wypadku nie odtworzą się. Oczywiście transporter jest w samochodzie przypięty pasami, a nie luzem na siedzeniu.
            Prawie dwa lata temu zimą na forum.miau.pl byli ludzie, którzy szukali swoich dwóch kotów, które uciekły z samochodu po wypadku. Nigdy się nie znalazły.
            • daria_as Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 19:30
              Kurczę, no wiem. On ma nawet taki pancerny transporter (Pet Cargo Cabrio). Ale nie możemy słuchać tego wycia. Z drugiej strony jedziemy w czerwcu na Bornholm i nie wyobrażam sobie przez tyle godzin trzymać kota na kolanach... Może faktycznie Feliway w spray'u, jak Ciociazlarada radzi. Mamy ponad pół roku, żeby go przestawić. Z drugiej strony już rok go wozimy luzem. Nie całkiem luzem, bo na smyczy, ale jednak...
              • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 20:48
                Na dłuższą trasę rozważyłabym jeszcze podanie środków uspakajających. Oczywiście w konsultacji z wetem.
                Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale pamiętaj, że kot przekraczając granice musi mieć paszport i spełniać wymagania kraju, do którego wjeżdża (nie ma jednakowych przepisów unijnych). Do tego linie promowe mają też wymagania odnośnie przewozu zwierząt np. kot musi być cały czas w transporterze i wyłącznie w samochodzie. Sprawdźcie wszystko dokładnie już teraz, żeby mieć czas na wyrobienie dokumentów i szczepień.
                • daria_as Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 08:03
                  Mieszkam w PL, we Wrocławiu. Dzięki, kot ma szczepienia na wszystko, co się da. Paszport i czipa też. Był już z nami na wycieczce w Pradze i Wiedniu, promy już mamy obcykane :)
                  Nie bardzo chcę faszerować kota chemią. Na kolanach nie potrzebuje żadnych środków uspokajających. W transporterku... zaczniemy od Feliwaya na krótszych wyjazdach (weekendy u rodziców, 1,5 godziny samochodem), a potem się zobaczy.
                  My go wszędzie gdzie się da ciągamy ze sobą. Musimy znaleźć jakiś kompromis w aucie...
                  • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 11:19
                    > My go wszędzie gdzie się da ciągamy ze sobą. Musimy znaleźć jakiś kompromis w a
                    > ucie...

                    A próbowaliście naturalnych metod uspokajających ;) ? Moje obydwa koty np. lubią jak do nich gadam, a już zupełnie uwielbiają jak im śpiewam. Momentalnie robi się spokój.
                    Poza tym starszy (z młodszym jeszcze nigdzie dalej nie jeździłam) woli spokojne dźwięki w samochodzie - nie przepada za agresywną muzyką, za to kima w najlepsze przy audiobookach.
                    • daria_as Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 22:18
                      Mówienie do naszego kota skutkuje tym, że kot odpowiada tonem zbuntowanego nastolatka ;) Muzyki w ogóle w aucie nie słuchamy, bo przy silniczku 1.0, jak jedziemy 110 km/h autostradą, to nic już nie byłoby słychać...
                      Zaczniemy od Feliwaya i krótkich dystansów. Do czerwca go wychowamy. On jest strasznie przez nas rozpieszczony ;) Nasze jedyne dziecko ;) Ciężko będzie ;)
            • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 02:07
              > Oczywiśc
              > ie transporter jest w samochodzie przypięty pasami, a nie luzem na siedzeniu.

              Nie zawsze się da. Pasy mam długie, ale nie sięgają, żeby przypiąć wielgaśny transporter maine coona. Ale jak się nie da, to warto zablokować fotelem z przodu - u mnie transporter jest tak wielki, że mimo dużych rozmiarów samochodu wystarczy odchylić fotel do tyłu (nie ekstremalnie mocno, osoba na miejscu pasażera nadal siedzi, a nie leży) i transporter jest zablokowany. Oczywiście że to nie to co pasy, ale lepsze to niż nic.
              • kasica_k Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 03:02
                Można też ustawić transporter na podłodze, nie na siedzeniu. Wtedy nie grozi mu, że spadnie.

                Niektórym kotom w czasie jazdy dobrze robi samo otwarcie drzwiczek i pozwolenie na wyglądanie na zewnątrz. Ale do tego potrzebny jest nadzór drugiej osoby. Nigdy nie odważyłabym się jechać sama autem ze zwierzęciem "luzem".
                • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 11:16
                  Ja mam taki transporter:

                  animalia.pl/produkt,3683,50,Marchioro_Transporter_Tonga_3_64_x_43_x_43_cm_.html
                  na podłodze to niestety chyba w autobusie albo jak wymontuję przedni fotel ;)

                  > Niektórym kotom w czasie jazdy dobrze robi samo otwarcie drzwiczek i pozwolenie
                  > na wyglądanie na zewnątrz.

                  Mój rzeczywiście to bardzo lubi :). Ale rzadko jeżdżę z kimś, więc odpada, ja też nie odważyłabym się puścić kota luzem jadąc sama. Jeszcze mi wskoczy gdzieś pod pedał hamulca i nieszczęście gotowe.
      • zmijunia.lbn Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 22:26
        joannea napisała:

        > Nie wiem, jak to zorganizowac, czy jak tylko go przydybie jutro, wsadzic go do
        > transportera? boje sie, ze sie wscieknie, jezeli bedzie musial kilka godzin cze
        > kac, a wet nie bedzie chcial go zobaczyc do dyzuru.

        Na wypadek długiego czekania weź ze sobą jakąś miseczkę i wodę w butelce (najlepiej przegotowaną z kranu, ale wyjątkowo może być mineralka).
        Gdyby miał długo siedzieć w transporterze, wsadź do niego podkład higieniczny, taki jak dla dzieci. Na to połóż jakiś koc/ręcznik, którego ci nie szkoda. Jak chcesz, żeby kot się bezpieczniej albo po prostu przytulniej czuł w środku, to dorzuć dodatkowy koc/ręcznik, tak bez ładu - żeby kot mógł się w nim zakopać i żeby można było nim częściowo zasłonić dziury w transporterze.
        Dobrze byłoby, gdybyś skombinowała sobie szelki i smycz. Dzięki nim będziesz mogła bezstresowo trzymać futrzaka na kolanach albo wyprowadzić na spacer przed klinikę.
    • jul-kaa Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 09.11.11, 22:32
      Ja się wypowiem tylko w kwestii kot-dziecko. Urodziłam się w domu, w którym była dorosła kocica. Niedługo potem przenieśliśmy się do domu z ogrodem, gdzie był dodatkowo wielki wyżeł. Żyliśmy w zgodzie, kocica dominowała. Kiedy mialam 3-4 lata, pociągnęłam ją za kudły na brzuchu, za co rozorała mi twarz (zasłużenie oczywiście). Innym problemów nie było.

      Dziś mam uczulenie na zwierzęta (na pewno na koty i psy), więc żadnego nie mamy.
    • filoruska łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 11:38
      Złapanie zwierzaka, którego znamy z widzenia i pierwsza wizyta z nim u weta, to NIE JEST to samo, co wizyta ze swoim, mieszkającym u nas od dawna, zwierzakiem. Swoje zwierzęta znamy, wiemy, czego się spodziewać, nawet jeśli w gabinecie zaczynają szaleć. Dlatego można kota wyjąć z transportera, można go miziać, można chodzić w szelkach. Obcego kota NIGDY nie wyjmujemy z transportera, nie próbujemy zakładać mu szelek i smyczy. Transporter otwieramy dopiero u weta w gabinecie po upewnieniu się, że okna i drzwi są zamknięte. Jest tylko jeden powód - nasze własne bezpieczeństwo. Nikt nie przewidzi zachowania kota po złapaniu. Może tulić się, a może oszaleć z nerwów i nas zaatakować. Dorosłego kota człowiek nie jest w stanie utrzymać, jeśli kot nie pozwoli. Kot ma zbyt ostre zęby i pazury. Domowy kot jest czysty i odrobaczany. Wzięty z ulicy może być nosicielem wielu bakterii i pasożytów.

      Ostatnia kotka, którą zgarnęłam z ulicy, miziała się do tego stopnia, że trudno było ją zbadać. Łapałam też kiedyś kota, który w gabinecie oszalał do tego stopnia, że chodził po suficie i wet ze swoim pomocnikiem łapali go nakrywając wielkim pudłem, bo nie dało się do niego podejść nawet w rękawicach.

      Joannea - robisz dobrze dla kota zajmując się nim. Jeśli będzie musiał na początek posiedzieć w transporterze, to trudno. To cena, jaką zapłaci za lepsze życie. Złapanie go i pierwsza wizyta u weta będą stresem nie tylko dla niego, ale też dla Ciebie. Już widać, jak to przeżywasz. Podstawowe przykazanie ratownika to zadbać o własne bezpieczeństwo. Ono dotyczy również osób pomagających zwierzętom.
      Nie zdziw się też, jeśli po powrocie do domu pierwszy dzień, a nawet kolejny, kot spędzi pod kanapą lub w innej dziurze. Zostaw go tam. Postaw mu blisko kuwetę i miseczki z wodą i jedzeniem. Jest szansa, że wyjdzie w nocy. Możecie zacząć kontakt na odległość przy pomocy zabawek na kijku, wędek. I generalna zasada: ręka służy do głaskania, nie do zabawy. Koty w zabawie używają zębów i pazurów nawet jeśli nie chcą nas zranić. Taka ich natura.
      • satia2004 Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 11:50
        filoruska napisała:
        > Nie zdziw się też, jeśli po powrocie do domu pierwszy dzień, a nawet kolejny, k
        > ot spędzi pod kanapą lub w innej dziurze. Zostaw go tam. Postaw mu blisko kuwet
        > ę i miseczki z wodą i jedzeniem.

        Właśnie! Nasza kotka, choć wzięta z domu tymczasowego i teoretycznie oswojona z ludźmi po przywiezieniu do domu 10 minut latała miaucząc jak oszalała po czym wlazła pod łóżko i za żadne skarby nie chciała wyjść a ja oczywiście miałam straszne uczucie, że kotu krzywdę robię :( Jeżeli kot wybierze sobie bezpieczne miejsce to najlepiej go tam zostawić - oswoi się z sytuacją to wyjdzie. My musieliśmy niestety kotkę wyciągnąć, bo łóżko mamy baaardzo niskie a młoda jak usłyszała jakiś dźwięk to uciekała na drugą stronę waląc mocno łbem w belki łóżka. Za to zrobiliśmy jej 2 domki z kartonu a sama z siebie już po ochłonięciu przez pierwsze dwa tygodnie lubiła zaszyć się w szafie.
        • kasica_k Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 15:28
          Bo dla kota prawie równie ważne, jak oswojenie z ludźmi, jest oswojenie z miejscem. Większość kotów w nowym miejscu, zwłaszcza jeśli znajdzie się w nim nagle (przyniesiona, przywieziona itd.) jest wystraszona i zagubiona, czasem nawet wpada w panikę. Tak czy owak, nie można oczekiwać, że kot w nowym miejscu natychmiast poczuje się jak u siebie w domu. Zdarzają się egzemplarze niemal bezstresowe, ale to raczej wyjątki.
          • satia2004 Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 15:40
            kasica_k napisała:

            > Bo dla kota prawie równie ważne, jak oswojenie z ludźmi, jest oswojenie z miejs
            > cem. Większość kotów w nowym miejscu, zwłaszcza jeśli znajdzie się w nim nagle
            > (przyniesiona, przywieziona itd.) jest wystraszona i zagubiona, czasem nawet wp
            > ada w panikę. Tak czy owak, nie można oczekiwać, że kot w nowym miejscu natychm
            > iast poczuje się jak u siebie w domu. Zdarzają się egzemplarze niemal bezstreso
            > we, ale to raczej wyjątki.

            Mnie się wydaje, że koty to się nawet bardziej do miejsc niż do ludzi przyzwyczajają ;) Widać to było po kotach różnych znajomych, które były do nas podrzucane na parę dni kiedy wyjeżdżali. Pierwsza wizyta - nieufność, kot koleżanki np. spędził 3h za wieszakiem w przedpokoju mimo, że nas znał. Kolejne odwiedziny już spokojne. To samo miała nasza kotka u mojej mamy - pierwsza wizyta nerwowa - teraz to już 'jej teren'.

            W każdym razie - trzeba się nastawić psychicznie, że początek może być trudny bo słuchanie takiego zawodzącego spod łóżka kota do przyjemności nie należny :/
            • daria_as Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 16:36
              To widzę, że miałam niesamowite szczęście. Mój kociak (3 miesiące, z hodowli) w domu od razu poczuł się jak u siebie, a nowe miejsca uwielbia poznawać - wszelkie wyjazdy do rodziny czy na wakacje to dla niego wyprawa na podbój świata :) Jedyne, czego nie lubi, to być na działce bez smyczy i szelek - włazi pod altankę i siedzi, dopóki nie każę mu wyjść, jak się zbieramy. Po osiedlu (asfalt, beton, kostka) chodzi chętnie. Trawa go chyba w łapki kłuje ;)
              Miejsc się nie boi, ale nowych ludzi, zwłaszcza dzieci - dość mocno.
              U weta próbuje mi wleźć na ramię. Tam czuje się bezpieczny.
              • ciociazlarada Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 17:11
                To zalezy chyba od kota. Moje sie wszedzie aklimatyzuja jakies 20 sekund.
                Przeprowadzaly sie ze mna juz jakies dobre 7 razy i wszedzie sa od razu jak u siebie.
                Nie wiem, czy to ma zwiazek, ale mam dwa koty syjamskie, one sa bardzo mocno nastawione na interakcje z ludzmi i ze soba, otoczenie maja wlasciwie raczej w dupie. Za to jak jeden np. choruje, to drugi strasznie to przezywa i trzeba leczyc jednego, a drugiemu zapewniac wsparcie psychologiczne:)
                • daria_as Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 19:37
                  Ja mam devon rexa, on jest maksymalnie proludzki. Wszędzie jest dobrze, jak ja jestem w pobliżu. Ewentualnie mój mąż.
      • azymut17 Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 17:07
        filoruska napisała:
        > Nie zdziw się też, jeśli po powrocie do domu pierwszy dzień, a nawet kolejny, k
        > ot spędzi pod kanapą lub w innej dziurze. Zostaw go tam. Postaw mu blisko kuwet
        > ę i miseczki z wodą i jedzeniem. Jest szansa, że wyjdzie w nocy.

        Dodam tylko, że warto kuwetę postawić jak najdalej od jedzenia. Mój pierwszy kot tuż po przybyciu schował się pod łóżkiem i wyszedł dopiero w nocy. Kuweta jednak była obok miski i kot wolał zaryzykować pójście na drugi koniec mieszkania i skorzystanie z podłogi. No i jak jesteś nerwowa, to zamykaj sypialnie na noc przed zwierzakiem (jak się schowa pod łóżko to się nie da) - ja wtedy obudziłam się w środku nocy i zobaczyłam nad sobą koci pysk, kicia usiadła sobie na stoliku obok łóżka i podziwiała nowych właścicieli. Jak się nie jest przyzwyczajonym, to ciężko tuż po obudzeniu przypomnieć sobie, że coś futrzastego ma prawo się ruszać po domu.
        • filoruska Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 18:21
          Jeden z moich kotów wyszedł spod łóżka po dwóch miesiącach. Dał się dotknąć po 4 miesiącach.
          Drugi za to już pierwszej nocy wpakował mi się do łóżka.

          Z śmiesznostek o kotach: koty są dobrym środkiem antykoncepcyjnym. Uwielbiają spać pomiędzy ludźmi w łóżku i nie dają się zgonić na brzeg. Oczywiście nie wszystkie ;)))
          • azymut17 Re: łapanie obcego zwierzaka 10.11.11, 20:54
            Mój drugi po ponad pół roku ciągle chował się po kątach. Mogłam do niego podejść tylko po napełnieniu michy, wykorzystywałam więc ten czas do głaskania. Najpierw uciekał po jednym dotknięciu, stopniowo pozwalał na więcej, a teraz, po dwóch latach przychodzi do mnie do łóżka na głaskanie lub miauczeniem prosi o mizianie. Dlatego uważam, że koty udomowienie mają w genach :-)
          • yaga7 Re: łapanie obcego zwierzaka 11.11.11, 06:54
            Nasze koty nie znoszą spać między ludźmi, wolą na brzegach i najchętniej w nogach :)
    • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 20:47
      Super sie czyta Wasze komentarze. I dzieki za uwagi przygotowujace :)

      Dzisiejsza akcja zakonczona fiaskiem - kolezanka, ktora miala nam podrzucic transporter, w ostatniej chwili zadzwonila i przeniosla wizyte na sobote. Ale, ze juz nie chcemy czekac, wybralsmy sie po pracy na spacer i kupilismy najtanszy transporter w sklepie na rogu, takze jestesmy zwarci i gotowi.
      Pan kot objawil sie rano na sniadanie i siedzial ponad godzine, kot'emplujac nas przez szybe, oraz wieczorem, na kolacje, po ktorej stoczylismy kilka walk wrecz odnosnie wejscia do srodka.

      Jutro rano, jak tylko sie pojawi, dzwonie do weta. To be continued ;)
      • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 21:15
        Czekamy na ciąg dalszy.
        I pytaj o wszystko, co Ci przyjdzie do głowy.

        Do mnie w sobotę dotrze nowy tymczasik. Ma 4 miesiące, czyli znowu demolka mieszkania mnie czeka... Nigdy nie zrozumiem, co ludzie widzą w kociętach...
        • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 22:34
          > I pytaj o wszystko, co Ci przyjdzie do głowy.
          >

          to zaczne juz teraz ;)
          Moj szanowny malzonek wyrazil pobozne zyczenie, aby kot sikal itp w ogrodzie, jak to czyni prawdopodobnie teraz. Ze mu sie zamontuje takie wejscie w drzwiach, i bedzie za potrzeba smigal za wegiel. Bo kuwety smierdza, mamy malutenkie mieszkanie (fakt), Junior moze sie zbyt nimi interesowac, itp, itd.
          Pomysl wydal mi sie dezko dziwny, bo jak dla mnie kot=kuweta, ale moze sie myle?
          • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 22:55
            Jak będzie wychodził, to realne jest, że będzie załatwiał potrzeby na zewnątrz. Tylko wtedy musi mieć możliwość wychodzenia na żądanie. Drzwiczki są rozwiązaniem pod warunkiem, że kot będzie chciał z nich korzystać. Przy zamontowaniu drzwiczek sprawdziłabym, co o tym myśli mój ubezpieczyciel w kwestii antywłamaniowej. Jeśli kot nie uzna drzwiczek, to musicie pogodzić się z rolą oddźwiernych.
            Mam koty niewychodzące. Na stałe mam 2 kuwety, w tym jedną olbrzymią. Jak trzeba, to dostawiam jeszcze dwie. Mieszkają 3 koty plus jakiś tymczas albo dwa. Podstawą tego, żeby nie śmierdziało, jest regularne sprzątanie. Nawet genialny żwirek nie pomoże, jeśli odchody będą w nim za długo i nagromadzi się ich zbyt dużo. Na brak smrodku pomaga dobra jakość jedzenia. Ostry smrodek zazwyczaj świadczy, że kot zjadł byle co. Jeśli chodzi o mocz, to czuć tylko niekastrowane kocury. Ze zwykłym zapachem żwirki sobie dają radę.
            Juniorowi jakoś się da wytłumaczyć. To taki duży nocnik dla kota. Junior pewnie ma swój nocnik, więc coś w tym rodzaju. Można też kuwetę umieścić w szafce, z dziurą w jednej ze ścianek lub w drzwiczkach, której dziecko nie otworzy, a dziura jest dla niego zbyt mała.
          • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 23:25
            joannea napisała:

            > Moj szanowny malzonek wyrazil pobozne zyczenie, aby kot sikal itp w ogrodzie, j
            > ak to czyni prawdopodobnie teraz. Ze mu sie zamontuje takie wejscie w drzwiach,
            > i bedzie za potrzeba smigal za wegiel. Bo kuwety smierdza, mamy malutenkie mie
            > szkanie (fakt), Junior moze sie zbyt nimi interesowac, itp, itd.

            On naprawdę chce, by kot zasikiwał i zakupiał wam ogród? Tam gdzie będzie bawiło się wasze dziecko? Moim zdaniem kuweta jest o wiele bardziej higieniczna, kontrolujesz zasyfienie, a koty bardzo łatwo przyzwyczają się do czystości. Wiele nie wejdzie nawet do kuwety, jeżeli nie jest ona wystarczająco czysta. A to ogrodowe rozwiązanie praktykują jacyś ludzie u mnie okolicy. Wypuszczają kota z domu, a ten załatwia się z upodobaniem w piaskownicy na małym placu zabaw dla dzieci, który widać z mojego balkonu, dlatego kilka razy już przyuważyłam. Na szczęście, mieszka u nas mało dzieci, więc rzadko kto tam się bawi, ale jednak mało szczęśliwe wyjście. Kuwety poza tym nie śmierdzą, po to jest nowoczesny dobrze wchłaniający granulat, by łatwo się je czyściło. Domowe, kastrowane koty uważam ogólnie za wyjątkowo czyste zwierzęta, ludzie mają dziwne uprzedzenia przed nimi, a trzymają często w domu śmierdzące psy i pozwalaja załatwiać im się w przestrzeni publicznej, nie zdając sobie sprawy, że wdychają latem wysuszone i roznoszone wiatrem odchody.
            No i kot nie będzie czekał cierpliwie jak pies, z moczem w oczach, aż otworzysz mi drzwi, tylko jak klapka się nie sprawdzi, to załatwi się na złość gdziekolwiek, nawet pod kanapą.
            • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 23:35
              Wszystko prawda z jednym wyjątkiem. Kot nie załatwi się pod kanapą na złość. Po prostu gdzieś będzie musiał opróżnić pęcherz. Ze złośliwością to nie ma nic wspólnego.
              • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 23:47
                filoruska napisała:

                > Wszystko prawda z jednym wyjątkiem. Kot nie załatwi się pod kanapą na złość. Po
                > prostu gdzieś będzie musiał opróżnić pęcherz. Ze złośliwością to nie ma nic ws
                > pólnego.

                Jasne, że będzie chodziło w pierwszej linii o potrzebę, ale koty bywają też złośliwe. Kotka mojej koleżanki sygnalizowała sikami pod łóżkiem, że czuje się zaniedbywana, gdy koleżanka kilka dni pod rząd późno wracała do domu i nie było wieczornej zabawy oraz głaskania. A jak raz zrobisz kotu coś naprawdę złego, to może też uciec z domu i nigdy nie wrócić. Poszuka sobie nowej rodziny. Pies tego nie zrobi, będzie cierpliwie cierpiał.
                • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 23:55
                  pierwszalitera napisała:

                  > Jasne, że będzie chodziło w pierwszej linii o potrzebę, ale koty bywają też zło
                  > śliwe.

                  To antropomorfizacja kota.

                  Kotka mojej koleżanki sygnalizowała sikami pod łóżkiem, że czuje się zan
                  > iedbywana, gdy koleżanka kilka dni pod rząd późno wracała do domu i nie było wi
                  > eczornej zabawy oraz głaskania.

                  To był komunikat. Koty mają mało sposobów, jak powiedzieć człowiekowi, o co im chodzi. Maila nie napiszą. O rozmowę też nie poproszą. Najczęściej właśnie sikaniem przekazują informację, że coś jest nie tak. Kotka informowała, że brakuje jej miziania. W czym tu złośliwość?

                  A jak raz zrobisz kotu coś naprawdę złego, to m
                  > oże też uciec z domu i nigdy nie wrócić. Poszuka sobie nowej rodziny. Pies tego
                  > nie zrobi, będzie cierpliwie cierpiał.
                  Pies i kot to inne gatunki. Mają inne zachowania i inny sposób komunikacji między sobą i z innymi gatunkami. Kot ucieknie z miejsca, gdzie mu źle o ile jest to kot wychodzący. Po prostu będzie ratować skórę. W tej ucieczce nie ma ksztyny złośliwości, a jedynie instynkt życia.

                  Żeby nie było. Wiem, co to kot sikający po mieszkaniu. Dzisiaj powitała mnie kupa w zlewie. To nie było złośliwe. Moja kocica nie przepada za żwirkami. Uwielbiałaby kuwetę bezżwirową. Może jej kiedyś taką sprawię. Na razie sprzątam.
                  • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 00:16
                    filoruska napisała:

                    > To antropomorfizacja kota.

                    Nie szkodzi. Wiele ludzi traktuje koty jako coś w sensie pełnowartościowego członka rodziny. A widząc wielką indywidualność charakterów u kotów, nie można też traktować kotów jako rybki w akwarium. Nie wiem też czemu się czepiasz moje przypadkowego wyboru słów i ważysz złotem, czy wolno nazwać pewne zachowania u zwierząt złośliwością. Ja bardzo lubię koty, doceniam kocią inteligencję, bardzo lubię kocią naturę i szanuję kocie osobliwości. Znam przy tym przeróżne i wiem, że niektóre są proste i bezproblemowe, a niektóre bywają kapryśne i nawet lekko złośliwe. Ludzie też nie zachowują się złośliwie, bo są z natury wredni, u nas to także sposób komunikacji i konsekwencja życiowych doświadczeń.
                    A porównania do psa użyłam dlatego, bo psa możesz sobie wytresować, by robił co chcesz i sikał, gdzie i kiedy chcesz. Z kotem tego się nie da, więc lepiej uwzględnić to przy wyborze kuweta czy ogród.
                    • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 00:27
                      Może się czepiam, ale w ramach walki ze stereotypem, że koty są złośliwe. Bo nie są. Nie znam się na rybkach, ale z różnorodnością kocich zachowań i charakterów masz rację.
                      Na forum mamy do dyspozycji tylko słowa tekstu pisanego. Stąd przypadkowość wyboru użytych słów łatwo prowadzi do nieporozumień.
                      • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 00:58
                        filoruska napisała:

                        > Może się czepiam, ale w ramach walki ze stereotypem, że koty są złośliwe.

                        Nie napisałam, że wszystkie koty są złośliwe, tylko, że koty bywają złośliwe. Znaczy dokonują rzeczy, które ktoś mający do czynienia do tej pory tylko z psami, mógłby uznać za złośliwe, bo koty inaczej komunikują swoje potrzeby. Nawet do głowy mi nie przyszło, że chodzi ci o stereotyp kociej złośliwości, znaczy wredności charakteru z racji tego, że są kotami. Dziwnym trafem mam tylko znajomych z kotami, więc zapomniałam, że taki stereotyp istnieje. Dla mnie koty zachowują się normalnie, to psy w swojej uległej naturze są jakieś dziwne. ;-)
          • madzioreck Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 10.11.11, 23:34
            Ja się za bardzo na kociej praktyce nie znam, ale za to znam i odwiedzam sporo kociarzy - i, szczerze mówiąc, już dawno nie zdarzyło mi się, żebym poznała po zapachu, że w domu jest kot, a węch mam absolutny ;) Prędzej po drapaku albo po samym kocie, jeśli królewicz jeden z drugim raczył wyjść się przywitać, więc mniemam, że brak zapaszku nie jest trudny do osiągnięcia :)
            • koza-1985 Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 01:17
              jeeejjj jaki wątek fajny i optymistyczny:)
              ja tylko madziorecka poprę w kwestii bezzapachowej, jak się dba o porządek w wkuwecie to smrodu nie ma, a niesprzątanie ludzkiej toalety także generuje smród.
              domowy zadbany kot sam w sobie nie śmierdzi, jest bezzapachowy. mój ma jedną poduchę wypchaną sianem i pachnie siankiem :)
              --
              pomóż Igorkowi
              • daria_as Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 08:15
                Z moich skromnych doświadczeń wynika, że kiedy kot robi "coś grubszego", to zanim skończy i zakopie, smród roznosi się po małym mieszkaniu błyskawicznie. Zwłaszcza w takie dni, kiedy jest odwrotny ciąg w wentylacji - głównie zimą przy dużych mrozach ;) Czasami kot zwiewa z kuwety nie zakopując, bo jemu samemu zapach przeszkadza i wtedy trzeba szybko pozbyć się problemu i przewietrzyć. Ale poza takimi momentami to nie czuć, że mamy kota - znajomi przychodzą i się dziwią, że u nas nie śmierdzi... Jest jakiś taki stereotyp, że kot w mieszkaniu = smród... Kocura wykastrować, kuwetę sprzątać i po kłopocie...
                • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 13:05
                  Kot nie zakopuje, jeśli jest akurat samcem alfa, u mnie zawsze przynajmniej jeden nie zakopuje, właśnie ten, który rządzi w domu (inicjuje mycie, ma większe terytorium, śpi w atrakcyjniejszych miejscach). W czasach wojenki nie zakopują oba:)
                  • daria_as Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 22:21
                    Nasz jedynak chyba jest Alfa ;) Nami rządzi równo ;)
    • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 11:57
      transporter gotowy, ja siedze caly dzien pod kuchennymi drzwiami, pracujac w dosc dziwnych pozach, a jego wysokosc dzis wyjatkowo sie nie pojawil na sniadanie, ba, wyglada na to, ze na lunch tez nie. Trzymajcie kciuki, ma czas do 18tej (jak bedzie pozniej, nie zabiore go do weta, i cala sprawa sie przeciagnie do poniedzialku).
      • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 12:02
        Zawsze mówiłam, że kot przeczuwa wizytę u weta nawet na odległość ;). Mój rudy zawsze wybiega do drzwi jak wracam do domu, a jak wracam z zamiarem wzięcia go zaraz do weta, to nie wybiega tylko siedzi gdzieś schowany. Koty to dobre cwaniaki.
        • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 12:07
          oj, racja... ja mysle, ze on podsluchal nasze wczorajsze planowanie dnia z malzem, zjadl na kolacje co mial zjesc, i zwial. Tak na wszelki wypadek.
    • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 20:22
      Akcja kot odwolana. Weterynarz znalazl w czipie dane osobowe wlasciciela, ktory nawet z kotem u niego byl, bo mieli go w bazie danych. Kazal mi przestac kota karmic, i powiedzial, ze sie skontaktuje z wlascicielem. Kot bedzie musial by przez jakis czas zamkniety, zeby sie od nas odzwyczaic. Z iekawostek: weterynarz nie chcial przyjac pieniedzy za wizyte, "bo przeciez pani chiala dobrze dla kota".

      Przyszlismy do domu, wypuscilam kota z transportera, pozegnalismy sie miziankiem, po czym kot przez co najmniej godzine siedzial na wycieraczce. Po godzinie+ przestalam sprawdzac, bo myslalam, ze zwariuje od tego jego wskakiwania na drzwi, za kazdym razem, jak mnie zobaczyl.

      Bardzo dziekuje wszystkim za rady. Ide sie upic. Albo przynajmniej zjesc lody.
      • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 20:29
        Bu :(

        Przytulam, bo Tobie na pewno przykro, i żal mi kota, bo jeśli taki wychudzony i tak szybko zapałał miłością do Was, to chyba u właściciela nie jest bardzo szczęśliwy.
        Dobrze, że weterynarz powiedział, że sprawdzi, bo może właściciel kota wyrzucił, może wyjechał, może coś mu się stało - są różne scenariusze tego dlaczego zwierzak jest zaniedbany.
        • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 20:50
          Dzieki Besame, wsparcie bardzo mi sie teraz przyda. Nie wiem, dlaczego to tak przezywam, w koncu to nie moj kot, i ktos inny pewnie o nim mysli i nie chialby, zeby kot zniknal.

          Wlasnie sprawdzilam, kot siedzi murem na wycieraczce. Czyli od 2.5 godziny waruje pod naszymi drzwiami, choc jest zimno i dostal kolacje przed wizyta u weta. Bardzo sie ucieszyl, jak mnie zobaczyl. Mam nadzieje, ze wlasciciele sie nim lepiej teraz zajma, i nie bedzie juz takich sytuacji, bo nie recze za swoja postawe obywatelska.
          • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 21:26
            Nie wiem, jak czy to będzie do zrealizowania w Twoich realiach, ale w Polsce bym olała dokładnie nieodpowiedzialnych właścicieli kota i wpuściła zwierza do domu. Skoro i tak chcesz, żeby był wychodzący, to w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wchodził do Was do domu i ogrzał się, a pewnie i przespał spokojnie. Jego właściciele i tak będą przekonani, że gdzieś lata. Po prostu kot będzie miał dwa domy: jeden w papierach, a jeden taki, który sam sobie wybrał, czyli u Was. Jak będzie wychodził, to sobie do tamtego domu pójdzie i odwiedzi tamtych ludzi.
            Ja bym po prostu nie wytrzymała patrząc na zwierza siedzącego na dworze, który ewidentnie nie chce iść pod adres z chipa. Dla mnie liczy się dobro kota w takim momencie.
            Żeby było wszystko zgodnie z papierami, to możesz za kilka dni wpaść do weta i zapytać, czy rozmawiał z tymi ludźmi. Ewentualnie poprosić o kontakt i z nimi pogadać. Może im się kot znudził i sami się zgodzą, żeby kot zamieszkał u Was?
            Poza tym nie bardzo sobie wyobrażam wersję, że ci ludzie, którzy do tej pory zupełnie nie zwracali uwagi na to, co się z kotem dzieje, nagle zamkną go w domu na przynajmniej kilka tygodni. Bo kot tak szybko nie zapomni, gdzie mu było dobrze. Jeśli go nie zamkną, to będzie i tak przychodził do Was. Wygląda na to, że jak przestaniesz go karmić, to znowu zostaną mu tylko śmietniki.
            • yaga7 Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 21:46
              Dobrze napisane, w sumie jestem podobnego zdania.

              A nawet gdyby się okazało, ze właściciele zmądrzeją, czy coś, to przygarnij innego :D

              A tego też bym wpuściła do środka.

              Moja znajoma ma tak kota. Znaczy sąsiedzi mają w papierach kota, on tam je i pije, a u niej leżakuje godzinami w ogródku i łazi po mieszkaniu. I wszyscy są zadowoleni.
          • zmijunia.lbn Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 21:34
            joannea napisała:

            > Dzieki Besame, wsparcie bardzo mi sie teraz przyda. Nie wiem, dlaczego to tak p
            > rzezywam, w koncu to nie moj kot

            No wiesz, teraz już trochę Twój.. I ani trochę się nie dziwię, ze masz ochotę się upić. Przytulam.
          • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 11.11.11, 22:01
            Powiem po żołniersku. Miej to w dupie. Mówie z pozycji osoby, która zna lokalne realia. Są właściciele, którzy latami olewają tam koty, które po prostu w teorii mieszkają u właścicieli, a w praktyce rezydują gdzie indziej. Weź kota i tyle, jak się ktoś upomni, to zawsze będziesz mogła się dogadać. Ale jeśli kot jadł ze śmietnika, to raczej nie upomni się nikt...

            A nawet jeśli, to spotkałam się już z "ustawkami" gdzie kot raz mieszkał w jednym domu, raz w drugim.
            Powodzenia!
          • ciociazlarada Moja większa połowa też podsuwa 11.11.11, 22:05
            że może ten ktoś umarł?

            Również zna lokalne realia (i koty), skórki od bananów jakoś nam obojgu nie mieszczą się w głowie. Bierz kota i nie przejmuj się.
            • daria_as Re: Moja większa połowa też podsuwa 11.11.11, 22:33
              Popieram! Zawsze można mieć na spółkę. Kiedyś na wsi mieliśmy 1 kota na 4 domy!!!
              • ederlezi1981 Re: Moja większa połowa też podsuwa 11.11.11, 23:11
                My na wsi mieliśmy na podwórku wszystkie okoliczne koty, bo jako jedyni nie mieliśmy psa.
            • kasica_k Nakarmić głodnego! 11.11.11, 23:32
              Mnie tam sie w glowie nie miesci scenariusz pt. przychodzi glodne zabiedzone i ewidentnie porzucone zwierze pod moj dom i nie dostaje jedzenia, schronienia czy czego tam potrzebuje. Wlasciciel nie karmi, to hak mu w smak (przepraszam za sformulowanie), zwierzu trzeba pomoc.
              • filoruska Re: Nakarmić głodnego! 12.11.11, 08:59
                Nie przestawaj go karmić. On się nauczył, że u Ciebie jest jedzenie i nie szukał już od dawna innej stołówki. Teraz robi się zimno. Jak przestaniesz go karmić, to zanim znajdzie inne miejsce, gdzie znajdzie jedzenie, to może głodować na tyle długo, że poważnie schudnie i będzie miał problem z przetrwaniem zimy. Zabraknie mu kalorii by mieć warstwę tłuszczyku i dobrej jakości futro dla ochrony przed zimnem.
          • joannea Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 13:55
            Dzieki za wsparcie i rady.
            Po przemysleniu sprawy, nie bede tego kota brac do srodka, ale z glodu tez mu
            nie dam umrzec.

            Powody sa roznorakie, glownie to to, ze ten kot ma jakiegos wlasciciela - nie wiem, moze akurat byli na wakacjach czy co, jak do nas przyszedl pierwszy raz. Przy dwoch nieznajacych sie osobach (a nie poznam danych osobowych tegoz wlasciciela, wet nie moze mi ich dac, ani moich jemu) calos robi sie bardzo skomplikowana. Takie drobiazgi, jak to, ze nie bede wiedziec, czy kot dostal prochy na odrobaczanie, a przeciez mu sama nie podam (bo jak jednak ma je dawane w domu...). A nieodrobaczony kot przy dziecku tak malym, jak moje, jest dla nas za duzym ryzykiem. Do tego sa duze szanse, ze sasiad-wlasciciel to zul i menel. Mieszkamy na granicy jednej z 30tu najgorszych dzielnic w Holandii, od strony ulicy wszystko jest normalnie, ale od ogrodu, ktory juz graniczy z tymi wlasnie socjalnymi domami, juz nie jest za bardzo po holendersku (tzn ladnie i poprawnie). Mielismy juz rozne przejscia z sasiadami, lacznie z rzucaniem w nas kupa, takze nie za bardzo chcemy podejmowac ryzyko, ze jakis zyjacy na granicy spoleczenstwa Holender sie na nas zawezmie. A sa szanse, ze ci ludzie np chca, zeby kot spal w domu. W koncu to ich zwierze.

            Wet powiedzial, ze kot jest dosc mocno spasiony aktualnie, i ze ze wzgledow zdrowotnych musi schudnac. I dla mnie, i dla malza wyglada normalnie, ale wet wie, co mowi. Wiec poki co kot bedzie na diecie, az nie zrzuci brzuszka, a jezeli za pare tygodni wszystko wroci do poprzedniego stanu, zaczne go znowu karmic.

            Ale zdecydowalam, ze po swietach bierzemy kota ze schroniska.
            • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 14:15
              W sumie rozsądna decyzja, bo jak najbardziej wiem o co chodzi:) Znajomi mieszkali przez jakiś czas w Schiedam - nikt nie rzucał w nich kupą, ale kupa spadała z balkonu piętro wyżej prosto do ich ogrodu dość regularnie... Mówiąc oględnie, różnice kulturowe potrafią być tak duże, że rasistą stajesz się w 15 minut. My mieliśmy zawsze szczęście i chałupa jest po znajomości, sąsiedzi fantastyczni, ciepli emeryci - doglądali nam zawsze kotów, gdy musieliśmy wyjechać np. na weekend.
              Na szczęście znajomi teraz mieszkają w bardzo ładnej, cywilizowanej dzielnicy, czego i Wam życzę:)
              .
              Kotu dawaj po prostu mniej, zima to nie pora na odchudzanie podwórkowego kota. Są koty, które zeźrą porcję każdej wielkości i zawsze są głodne - ten w sumie może się zaliczać do tej grupy.
            • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 15:05
              joannea napisała:

              > Wet powiedzial, ze kot jest dosc mocno spasiony aktualnie, i ze ze wzgledow zdr
              > owotnych musi schudnac. I dla mnie, i dla malza wyglada normalnie, ale wet wie
              > , co mowi.

              Podobno kotom przejedzenie nie szkodzi na zdrowiu i kotów odchudzać nie trzeba, ale to był tylko artykuł w niemieckim czasopiśmie dla wielbicieli kotów, więc nie wiem na ile potwierdzone. Z drugiej strony, nie martwiłabym się aż tak bardzo o tego kota. Akurat koty to zwierzęta, które nawet trzymane w domu nie zapominają sztuki polowania i doskonale radzą sobie w naturze, z głodu raczej nie zginą. Możliwe, że kota wygłodzono właśnie w domu, aż zwiał w poszukiwaniu lepszego życia. Teraz ma na pewno fajnie, bo może polować i jeszcze ktoś go dokarmia, ale gwarantowanie znajdzie sam coś do jedzenia w okolicy. A jak będzie bardzo głodny, to znajdzie sobie jakiś ludzi, do których może się przymilać. Holenderska zima do ciężkich też nie należy, więc wszystko jest mniej dramatyczne niż wygląda. Największym niebezpieczeństwem jest, że wpadnie pod samochód, zje trutkę na szczury, albo złapie jakąś kocią chorobę, ale to zdarza się także innym kotom, które mogą wychodzić na zewnątrz.
              • zmijunia.lbn Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 16:46
                pierwszalitera napisała:

                > Podobno kotom przejedzenie nie szkodzi na zdrowiu i kotów odchudzać nie trzeba,
                > ale to był tylko artykuł w niemieckim czasopiśmie dla wielbicieli kotów, więc
                > nie wiem na ile potwierdzone.

                Raczej bym temu artykułowi nie wierzyła zbytnio. Zależy oczywiście co mamy na myśli, bo jednorazowo przejedzony kot po prostu zwymiotuje, ale kotu otyłemu - tak jak człowiekowi - po jakimś czasie siadają stawy, serce, nerki i wątroba.

                (Powiedziała właścicielka kota, który dobija do 9 kg ;) )
                • kasica_k Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 02:40
                  Znam z autopsji (kota, własnej na szczęście jeszcze nie ;) problemy ze stawami i/lub kręgosłupem u otyłego kota: ból przy siadaniu i wstawaniu, problemy z poruszaniem się, w tym z higieną osobistą. Schudnięcie na szczęście rozwiązało problem. Kot nie musi mieć figury modela, ale od pewnego momentu jednak trzeba na wagę uważać niestety.
              • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 17:21
                pierwszalitera napisała:

                >
                > Podobno kotom przejedzenie nie szkodzi na zdrowiu i kotów odchudzać nie trzeba,
                > ale to był tylko artykuł w niemieckim czasopiśmie dla wielbicieli kotów, więc
                > nie wiem na ile potwierdzone.

                Kotom podwórkowym, które potrzebują dodatkowej warstwy na zimę pewnie nie, ale domowym pieszczochom na pewno nadwaga szkodzi.

                Nie odchudza się kota wychodzącego przed zimą. Do tego głodówka nie jest dobrą dietą odchudzającą. Poza tym skoro go nauczyłaś, że jedzenie jest, to nie możesz tak nagle przestać mu dawać. Możesz dać mniej, ale coś daj.

                Z drugiej strony, nie martwiłabym się aż tak bard
                > zo o tego kota. Akurat koty to zwierzęta, które nawet trzymane w domu nie zapom
                > inają sztuki polowania i doskonale radzą sobie w naturze, z głodu raczej nie z
                > giną.

                Niestety to nie dotyczy wszystkich kotów. Warunek jest taki, że kot kiedyś nauczył się polować, a to wymaga odpowiednich warunków. Wiele domowych kotów po prostu nie umie polować. Do tego niektóre koty nie dają rady ze względu na stan zdrowia np. bezzębne czy bezokie. Z głodu w naturze ginie większość rodzących się kociąt. Najczęstszą przyczyną jest katar, przez który koty tracą oczy, a ślepe nie mają już szans na znalezienie jedzenia.
                • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 18:23
                  filoruska napisała:

                  > Niestety to nie dotyczy wszystkich kotów. Warunek jest taki, że kot kiedyś nauc
                  > zył się polować, a to wymaga odpowiednich warunków. Wiele domowych kotów po pro
                  > stu nie umie polować. Do tego niektóre koty nie dają rady ze względu na stan zd
                  > rowia np. bezzębne czy bezokie. Z głodu w naturze ginie większość rodzących się
                  > kociąt. Najczęstszą przyczyną jest katar, przez który koty tracą oczy, a ślepe
                  > nie mają już szans na znalezienie jedzenia.

                  Z pierwszym się nie zgadzam. Polowanie to instynkt i koty, nawe te domowe, trenują to już jako kocięta w zabawie. Koty śnią nawet o polowaniach, co stwierdzili naukowcy. Jeżeli koty poza tym mają możliwość wychodzenia poza mieszkanie, a kot, którego spotykamy na ulicy najwyraźniej takową ma, ma on także okazję polowania praktycznie. Może być, że na początku wychodzi mu to niezdarnie i musi dokarmiać się ze śmietników, ale z czasem się na pewno udoskonali. Dobrze znane są historie o kotach, które z nocnych wypraw przynoszą także coś swojemu właścicielowi, jakąś mysz albo ptaka i to nie dlatego, że ten przestał kota karmić. Zresztą o samodzielności kota domowego można przeczytać w każdym podręczniku dla potencjalnego kociarza. Pies bez człowieka często nie da sobie rady, kot zawsze. To jest cecha wyróżniająca kota wśród zwierząt udomowionych, zachował on do dzisiaj swoje naturalne, niezmienione przez tysiąclecia instynkty.
                  Jeżeli chodzi o choroby itp., to natura eliminuje osobniki, które stają się stare, niedołężne, chore, albo upośledzone. Z ludzkiego punktu widzenia może okrutne, ale tak to już jest i chcąc chronić przed tym naszego kota też często zabieramy mu wolność, kastrujemy, wstrzykujemy jakieś czipy, to też może wydawać się komuś nieco dziwne.
                  • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 18:52
                    pierwszalitera napisała:

                    > filoruska napisała:
                    >
                    > > Niestety to nie dotyczy wszystkich kotów. Warunek jest taki, że kot kiedyś nauczył się
                    > >polować, a to wymaga odpowiednich warunków. Wiele domowych kotów
                    > >po prostu nie umie polować.

                    > Z pierwszym się nie zgadzam. Polowanie to instynkt i koty, nawe te domowe, tren
                    > ują to już jako kocięta w zabawie.

                    Dokładnie o tym napisałam. Kocięta są uczone przez matkę polowania. Kocięta, które straciły kontakt z matką poniżej 2 miesiąca życia tej szkoły nie przechodzą. Człowiek albo natura (gdy matka ginie) robi z nich koty upośledzone, które nie potrafią polować. Nie przeszły treningu. Człowiek nie zastąpi im matki.
                    Kocięta wolnożyjących kocic taką szkołę przechodzą. Kocięta urodzone w ludzkim domu już nie zawsze. Do tego w domu kocię uczy się, że coś łapie i zjada, ale nie ma szansy nauczyć się zabijać, bo przecież (a może się mylę) ludzie nie puszczają kociętom żywych myszy, żeby one mogły potrenować zdobywanie pożywienia.

                    Miałabym też duże wątpliwości, skąd naukowcy wiedzą o czym śni kot. Bo to, że śni, można stwierdzić na podstawie pracy mózgu, ale o urządzeniu pozwalającym podglądać treść snów jeszcze nie słyszałam. Jak masz jakieś źródło, to chętnie się dokształcę. Obojętnie czy to dotyczy kotów, czy ludzi.

                    Przyjechało moje kolejne tymczasiątko. Ktoś chce 4-miesięcznego kocurka, który jak ryknął, to go aż odrzuciło do tyłu? Będzie z niego koci przywódca, jak tylko odeśpi i trochę przytyje, bo żebra sterczą mu niemiłosiernie. Jeszcze dwa dni temu mieszkał na ulicy.
                    • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 19:38
                      filoruska napisała:

                      > Miałabym też duże wątpliwości, skąd naukowcy wiedzą o czym śni kot. Bo to, że ś
                      > ni, można stwierdzić na podstawie pracy mózgu, ale o urządzeniu pozwalającym po
                      > dglądać treść snów jeszcze nie słyszałam. Jak masz jakieś źródło, to chętnie si
                      > ę dokształcę. Obojętnie czy to dotyczy kotów, czy ludzi.

                      To było całkiem proste badanie. Normalnie podczas snu blokowany jest u ludzi (i zwierząt) układ ruchu, inaczej chodzilibyśmy we śnie, gdy śniło nam się chodzenie, albo skakali z okna, gdyby śniło się skakanie. ;-) Tą blokadę można jednak znieść odpowiednią interwencją w pracę mózgu. I to zrobiono właśnie u kotów. Konsekwencją było, że koty w monitorowanej fazie snu REM, w której najczęściej śnimy, wykonywały ruchy jak podczas polowania na myszy. Śniły więc o polowaniu. Nie wiem, gdzie o tym czytałam, myślę, że można temat gdzieś wygooglać.


                      > Dokładnie o tym napisałam. Kocięta są uczone przez matkę polowania. Kocięta, kt
                      > óre straciły kontakt z matką poniżej 2 miesiąca życia tej szkoły nie przechodzą
                      > . Człowiek albo natura (gdy matka ginie) robi z nich koty upośledzone, które ni
                      > e potrafią polować. Nie przeszły treningu. Człowiek nie zastąpi im matki.

                      Pewnie dlatego porządni hodowcy nie oddają kotów zbyt młodych. Zwykle w wieku 10-12 tygodni. 3 miesięczne koty są już całkowicie samodzielne, znaczy zdolne do samodzielnego życia, także bez ludzi. I młodszych nie powinno się brać do domu, także dla dobra kota. Chyba, że masz doświadczoną kotkę, która młode "zaadoptuje".

                      > Kocięta wolnożyjących kocic taką szkołę przechodzą. Kocięta urodzone w ludzkim
                      > domu już nie zawsze. Do tego w domu kocię uczy się, że coś łapie i zjada, ale n
                      > ie ma szansy nauczyć się zabijać, bo przecież (a może się mylę) ludzie nie pusz
                      > czają kociętom żywych myszy, żeby one mogły potrenować zdobywanie pożywienia.

                      Tu nie masz racji. Koty nie zabijają, gdy nie muszą, znaczy nie są głodne. Domowy kot, wychowany przez domową kotkę i karmiony przez ludzi w każdej chwili zamieni się jednak w dzikiego, zdanego na siebie kota. Większość dzikich kotów biegających po ulicach, to koty wcześniej domowe (albo ich potomkowie), którym spodobało się wolne życie. Nie mówię, że przestawienie się na wolno biegającą karmę jest dla każdego kota łatwe, ale instynktu polowania koty nigdy nie tracą.


                      > Będzie z niego koci przywódca, jak tylk
                      > o odeśpi i trochę przytyje, bo żebra sterczą mu niemiłosiernie.

                      Dopóki nie stanie mu na drodze jakaś kotka. ;-) W kociej hierarchi najwyżej stoją (niekastrowane) samiczki.
                      • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 12.11.11, 21:27
                        pierwszalitera napisała:

                        > To było całkiem proste badanie. Normalnie podczas snu blokowany jest u ludzi (i
                        > zwierząt) układ ruchu, inaczej chodzilibyśmy we śnie, gdy śniło nam się chodze
                        > nie, albo skakali z okna, gdyby śniło się skakanie. ;-) Tą blokadę można jednak
                        > znieść odpowiednią interwencją w pracę mózgu. I to zrobiono właśnie u kotów. K
                        > onsekwencją było, że koty w monitorowanej fazie snu REM, w której najczęściej
                        > śnimy, wykonywały ruchy jak podczas polowania na myszy. Śniły więc o polowaniu.
                        > Nie wiem, gdzie o tym czytałam, myślę, że można temat gdzieś wygooglać.
                        >
                        Dla mnie jest to tylko dowód, że wykonywały analogiczne ruchy. To, że śniły o polowaniu, to już interpretacja.

                        > Koty nie zabijają, gdy nie muszą, znaczy nie są głodne.

                        Zgadza się. Ale nie o to mi chodziło.

                        Domo
                        > wy kot, wychowany przez domową kotkę i karmiony przez ludzi w każdej chwili zam
                        > ieni się jednak w dzikiego, zdanego na siebie kota. Większość dzikich kotów bi
                        > egających po ulicach, to koty wcześniej domowe (albo ich potomkowie), którym sp
                        > odobało się wolne życie. Nie mówię, że przestawienie się na wolno biegającą kar
                        > mę jest dla każdego kota łatwe, ale instynktu polowania koty nigdy nie tracą.
                        >

                        Większość kotów w Polsce rodzi się na wolności, a nie w domu u człowieka. To nie były koty domowe. Może ileś pokoleń wstecz ich przodkowie byli kotami przy gospodarstwie, ale procent tych, co żyły na salonach, czyli w warunkach odpowiadających życiu dzisiejszych kotów domowych w mieście, jest raczej nikły.
                        Moje doświadczenie z kotami wskazuje, że te, które żyły w ludzkich mieszkaniach, mają duży problem z odnalezieniem się na ulicy. Nie dają sobie rady. Wiele z nich wcale nie "wybrało wolności", tylko wybrał za nie człowiek. Właśnie według myślenia: to tylko kot, poradzi sobie. A ja potem zgarniam z ulicy zabiedzony szkielecik z zapaleniem płuc. Być może to skutek ludzkiej ingerencji w przyrodę. Być może to słabsze osobniki z tego gatunku, które, jeśli by urodziły się jako wolnożyjące, przeżyłyby co najwyżej kilka miesięcy, a potem objęłaby je selekcja naturalna. Skoro jednak zaczęliśmy ingerować w ten gatunek, to nie możemy teraz stwierdzać, że każdy domowy kot sobie poradzi, jak go wystawimy za drzwi.
                        Piszę powyższe o kocich mieszańcach, a nie o kotach rasowych, bo część ras wyhodowanych przez człowieka nie ma żadnych szans poza ludzkim domem.

                        > > Będzie z niego koci przywódca, jak tylk
                        > > o odeśpi i trochę przytyje, bo żebra sterczą mu niemiłosiernie.
                        >
                        > Dopóki nie stanie mu na drodze jakaś kotka. ;-) W kociej hierarchi najwyżej sto
                        > ją (niekastrowane) samiczki.

                        Nie ma takiej w moim stadzie. Nie ma i nie będzie płodnych zwierząt. Jedyne płodne zwierzęta, które u mnie mają prawo bytu to te, które są w zbyt złym stanie, żeby można było im podać narkozę. Kastrowane są jednak w pierwszym możliwym terminie. Mam też nadzieję, że Bobi znajdzie swój dom zanim dorośnie.
                        • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 00:19
                          filoruska napisała:

                          > Dla mnie jest to tylko dowód, że wykonywały analogiczne ruchy. To, że śniły o p
                          > olowaniu, to już interpretacja.

                          Powiedzmy, że ja skłaniam się bardziej do interpretacji naukowców, niż do twojej. Ludzie, którzy chodzą podczas snu, też chodzą, a nie wykonują analogiczne ruchy.


                          > Zgadza się. Ale nie o to mi chodziło.

                          Wiem, o co ci chodziło. O trening na żywnych myszach. Ten jednak nie jest potrzebny do nauki polowania. Treningiem jest każda zabawa z jakimkolwiek przedmiotem.

                          > Większość kotów w Polsce rodzi się na wolności, a nie w domu u człowieka. To ni
                          > e były koty domowe.

                          Możliwe, ale w innych krajach tak nie jest. Wiadomo też, że domowe koty (od hodowców) doskonale dają sobie radę na wolności bez człowieka. I nie twierdzę, że na ulicy kotom żyje się lepiej, napisałam nawet, że grozi im tam masa niebezpieczeństw i chorób. Jednak dopóki są zdrowe potrafią się same wyżywić. A dokarmianie odpadami z ludzkiego stołu nie dostarcza (dostarczało) najczęściej kotom ważnych dla nich składników, dlatego nie straciły one przez tysiąclecia wrodzonego instynktu polowania, nawet pod ludzką opieką. Chwała ci za postawę wobec potrzebujących zwierząt, ale nie tłumacz sobie ich prawdziwej natury ideologicznie, bo tak ci akurat lepiej pasuje. Wyobrażam siebie, że czasem widząc pozornie bezbronnego kota trudno w to uwierzyć, ale koty doskonale przystosowywują się do zmiennych warunków.


                          > Nie ma takiej w moim stadzie. Nie ma i nie będzie płodnych zwierząt.

                          Nie musi być. Płodne samiczki są tylko na samej górze hierarchii ze wszystkich możliwych opcji. Wśród kotów wykastrowanych kotki też zajmują zwykle wyższe stanowisko od kocura.
                          • kasica_k Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 02:03
                            pierwszalitera napisała:
                            >
                            > Możliwe, ale w innych krajach tak nie jest. Wiadomo też, że domowe koty (od hod
                            > owców) doskonale dają sobie radę na wolności bez człowieka.

                            Hmm, zdefiniuj "doskonale dają sobie radę" (oraz skąd to wiadomo?). Kanapowy persik długo na wolności nie pociągnie, a i zwykły przedstawiciel gatunku kot domowy w naszym klimacie sczeźnie z zimna, jeśli nie znajdzie sie otwarte piwniczne okienko. Nasze mruczki to nie żbiki, mimo że są z nimi blisko spokrewnione.
                            • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 13:39
                              kasica_k napisała:

                              > Hmm, zdefiniuj "doskonale dają sobie radę" (oraz skąd to wiadomo?). Kanapowy pe
                              > rsik długo na wolności nie pociągnie, a i zwykły przedstawiciel gatunku kot dom
                              > owy w naszym klimacie sczeźnie z zimna, jeśli nie znajdzie sie otwarte piwniczn
                              > e okienko. Nasze mruczki to nie żbiki, mimo że są z nimi blisko spokrewnione.
                              >

                              Ja już zdefiniowałam "doskonale dają sobie radę". Ale dla przypomnienia - chodzi o instynkt polowania i umiejętności złapania żywej karmy. Skąd wiadomo? A mało to książek o kotach? A teraz ty zdefinuj "długo pociągnie". Większość kotów na wolności żyje krótko. W porównaniu do kotów trzymanych w domu, nawet bardzo krótko. Ale to nie głód te koty zabija, a choroby i możliwe, że czasem zimno. Ale gdyby wszystkie były takie wrażliwe, to nie mielibyśmy już żadnych wolno żyjących kotów, a to jest nieprawdą. Podobno w samej Wielkiej Brytanii żyje około 1,5 miliona zdziczałych kotów. Kot nie jest tam gatunkiem edemicznym, więc wszystkie pochodzą od domowych przodków. Kot nie żbik, dlatego nie żyje w lesie, tylko w pobliżu "cywilizacji", gdzie ma dostęp do żywności i ciepła. Szczury postępują tak samo, a jakoś nikt nie uważa, że wyginą bez ludzkiego dokarmiania.
                              Wcale nie uważam, że kotami nie należy się opiekować, proszę nie doszukiwać się w moich słowach, czego w nic nie ma. Jedną sprawą jest koci instynkt, drugą sympatia dla tych zwierzaków. Nie wiem też jak daje sobie radę na wolności kanapowy persik, pewnie zostałby szybciutko przez kogoś " przygarnięty", więc mówimy tu o kotach z niżej kategorii cenowej.
                              • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 13:50
                                Czytałam kiedyś (źródła nie podam, bo kompletnie nie pamiętam gdzie to było) że w bogatych, nowoczesnych dzielnicach bardzo spadła liczba bezdomnych kotów. Chodzi głównie o zimno - w starych budynkach zawsze znajdzie się jakieś źle domknięte piwniczne okienko, przez które kot wejdzie i schroni się przed mrozem. Do nowoczesnych budynków (najczęściej zamkniętych ciężkimi szczelnymi drzwiami i z piwnicami pod garażem bez takich okienek) kotom nie udaje się dostać, więc w miejscach, gdzie takich budynków jest znacznie więcej, niż starych kamienic, koty giną.
                                Nie wiem jak jest z głodem - na logikę może być podobnie - w takich miejscach zazwyczaj jest też mniej parków, itd, gdzie kot może upolować jakiegoś ptaka czy mysz, a śmietniki są w tych szczelnie zamkniętych budynkach, więc pewnie dużo trudniej jest też kotom zdobyć pożywienie.
                                • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 14:10
                                  besame.mucho napisała:

                                  > Czytałam kiedyś (źródła nie podam, bo kompletnie nie pamiętam gdzie to było) że
                                  > w bogatych, nowoczesnych dzielnicach bardzo spadła liczba bezdomnych kotów.

                                  Głównie za sprawą dokarmiania kotów z dodatkiem środków antykoncepcyjnych. Coś takiego praktykuje się na wielką skalę na przykład w Izraelu, ale także w innych krajach. Podobnie postępuje się z gołębiami, datego nie są już aż tak wielką plagą w wielu europejskich miastach. A pożywienia w bogatych dzienicach jest masa. Nie masz pojęcia jak zmieniły się europejskie miasta. Parki, zielone skwery oraz cmentarze stały się całymi ekosystemami, w których znalazły schronienie i doskonałe warunki do życia liczne gatunki ptaków i zwierząt. W nowoczesnej, monokulturze rolnicznej poza miastami są one często w o wiele gorszej sytuacji. Na moim małym dzielnicowym podwórku żyją liczne chronione ptaki i jeże. W parku niedaleko widziałam wieczorem lisa, pewnie przyciąga go obecność dzikich królików. A mówimy o 600tys. mieście, w samym środku niesamowicie ciasno zaludnionego Zagłębia Ruhry. Ludzie dbając o ekologię i o lepsze warunki dla życia dla siebie, przyciągają tym do miasta naturę. Rozwinęły się nawet specjalne gatunki ptaków "miejskich", które śpiewają głośniej od tych "wiejskich", dostosowanie do zwiększonego poziomu hałasu w miastach.
                                  • besame.mucho Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 14:18
                                    Wiem, że jest wiele miejsc, gdzie stawia się na ekologię (i bardzo dobrze), ale nie o tych pisałam. Pisałam o miejscach, gdzie parki się likwiduje, żeby postawić szczelnie zamknięte biurowce. Nie pamiętam już o jakich konkretnie miastach i krajach była mowa w artykule, o którym pisałam, ale zdecydowanie było tam zaznaczone, że chodzi o miejsca, gdzie naturę się likwiduje, a nie pielęgnuje :)
                                    • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 14:40
                                      besame.mucho napisała:

                                      > Wiem, że jest wiele miejsc, gdzie stawia się na ekologię (i bardzo dobrze), ale
                                      > nie o tych pisałam. Pisałam o miejscach, gdzie parki się likwiduje, żeby posta
                                      > wić szczelnie zamknięte biurowce. Nie pamiętam już o jakich konkretnie miastach
                                      > i krajach była mowa w artykule, o którym pisałam, ale zdecydowanie było tam za
                                      > znaczone, że chodzi o miejsca, gdzie naturę się likwiduje, a nie pielęgnuje :)

                                      Może być. W biurowcach ludzie nie żyją, tylko pracują, więc brakuje wszystkiego, i ciepła, i pożywienia. Nie tylko dla kotów. Koty przenoszą się więc tam, gdzie im lepiej, w okolicę metra i restauracji z dużą populacją gryzonii, i podobne przyjemne miejsca. ;-)
                                  • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 15:56
                                    pierwszalitera napisała:

                                    Parki, zielone skwer
                                    > y oraz cmentarze stały się całymi ekosystemami, w których znalazły schronienie
                                    > i doskonałe warunki do życia liczne gatunki ptaków i zwierząt.

                                    To jest, niestety, kwestia percepcji, a nie faktycznego bogactwa tych ekosystemów. Ekosystemy miejskie są pod względem bioróżnorodności raczej ubogie. Moi znajomi z Sheffield robili na ten temat badania - postrzegana bioróżnorodność ma niewiele wspólnego z faktyczną bioróżnorodnością mierzoną dostępnymi ekologom i biologom metodami.
                                    Artykuł jest w druku:

                                    Dallimer, M; Irvine, KN; Skinner MJ; Rouquete, JR; Davies ZG; Armsworth, PR; Maltby, LL; Warren PH; Gaston KJ (in press) Human well-being is enhanced by perceived, not actual, species richness. BioScience - wersja online może być jeszcze niedostępna.
                                    • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 16:13
                                      ciociazlarada napisała:

                                      Moi zna
                                      > jomi z Sheffield robili na ten temat badania - postrzegana bioróżnorodność ma n
                                      > iewiele wspólnego z faktyczną bioróżnorodnością mierzoną dostępnymi ekologom i
                                      > biologom metodami.

                                      Chętnie się zapoznam, bo temat mnie interesuje. Problem tylko z dostępnością artykułu. Czy wiesz może jakie ekosystemy miejskie były brane pod uwagę? W jakim kraju? Bo jeżeli chodzi o niemieckie miasta, to ta różnorodność nie jest wcale do pogardzenia. Nawet owady mają się w mieście lepiej, bo ogródki działkowe i parki zapewniają im większą różnorodność gatunków roślin. W tzw. naturze mamy do czynienia najczęściej z obszarami rolniczymi ograniczającymi się do nielicznych, wybranych roślin użytkowych. Gdy porównujemy jednak z rezerwatami natury i wyjątkowymi, niezmienionym (lub mało) przez ludzką rękę ekosystemami naturalnymi, to miasto musi przegrywać. Tylko gdzie w Europie jest jeszcze las, który nie jest fabryką drzewa, albo łąka, która nie jest użytkowana jako pastwisko?
                                      • ciociazlarada Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 16:52
                                        Artykułu nie ma jeszcze w wyszukiwarkach, ale napiszę do nich czy nie mają nic przeciwko, żeby na tym etapie udostępniać kopię - jeśli nie mają, to wyślę Ci na gazetowy adres.
                                        Badania były robione w UK, dokładnie nie pamiętam w jakim mieście, bo widziałam ich prezentację na konferencji pół roku temu. Jeżeli w Sheffield, to jest to typowe byłe miasto przemysłowe (huty i tak dalej), z drugiej strony wokół jest kilka obszarów chronionych.

                                        Z bioróżnorodnością jest po pierwsze, taka sprawa, że składają się na nią w większości gatunki, których nigdy nie widzimy, np. małe robaczki w ziemi, które decydują o bogactwie i wydolności ekosystemu. Po drugie, wpływa na nią możliwość wymiany pomiędzy sąsiadującymi obszarami - w mieście jest o to trudno, bo np. parki są odizolowane dla gatunków, które nie latają ani, tak jak małe organizmy czy grzyby glebowe, nie przejdą/przeżyją pod betonem.

                                        Co nie znaczy, że jestem przeciwna obszarom zielonym w mieście. Jak widać ludziom wystarczy skacząca wiewiórka, żeby polepszyć nastrój:)
                          • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 20:50
                            pierwszalitera napisała:

                            > filoruska napisała:
                            >
                            > > Dla mnie jest to tylko dowód, że wykonywały analogiczne ruchy. To, że śni
                            > ły o p
                            > > olowaniu, to już interpretacja.
                            >
                            > Powiedzmy, że ja skłaniam się bardziej do interpretacji naukowców, niż do twoj
                            > ej. Ludzie, którzy chodzą podczas snu, też chodzą, a nie wykonują analogiczn
                            > e ruchy
                            .

                            Ale ja nie próbuję w żaden sposób interpretować. Stwierdziłam tylko, że to, co Ty napisałaś o tych badaniach, nie jest dla mnie przekonującym dowodem. Czy poddanie w wątpliwość jest interpretacją?

                            > Wiem, o co ci chodziło. O trening na żywnych myszach. Ten jednak nie jest potrz
                            > ebny do nauki polowania. Treningiem jest każda zabawa z jakimkolwiek przedmiote
                            > m

                            Przy zabawie w polowanie pluszową zabawką kot uczy się złapać przedmiot, ale nie wiąże tego z jedzeniem. Uczy się, że to, co złapał, nie jest jadalne. Oczywiście, jeśli ktoś karmi koty mięsem, to może się z nimi bawić w polowanie ze zjadaniem. Tylko ile takich osób jest w dobie suchego żarcia i puszek?

                            > Możliwe, ale w innych krajach tak nie jest. Wiadomo też, że domowe koty (od hod
                            > owców) doskonale dają sobie radę na wolności bez człowieka. I nie twierdzę, że
                            > na ulicy kotom żyje się lepiej, napisałam nawet, że grozi im tam masa niebezpi
                            > eczeństw i chorób. Jednak dopóki są zdrowe potrafią się same wyżywić.

                            Niestety moje doświadczenie temu przeczy. Kot urodzony i spędzający lata swojego życia w domu niewychodzącym nie daje sobie rady na ulicy. Przykładem jest Mizia, zwykła dachówka wyadoptowana na tym forum. Mieszkała na ulicy tylko 5 dni. Zgarnęłam cień kotki. Bobi, który wczoraj do mnie przyjechał, urodził się na wolności. Jest potwornie wychudzony a futro ma takie, że nadawałoby się na słoneczny lipiec, a nie mroźne noce listopada. Gdyby został na ulicy żyłby pewnie jeszcze kilka tygodni, a potem objęłaby go selekcja naturalna.
                            Koty z hodowli części ras nie mają szansy na przeżycie na wolności. Sfinks zimą zamarznie pierwszej nocy. Część linii persów przetrwa tyle dni, ile da radę ich organizm bez dostarczania wody (tak, ludzie stworzyli takie persy, które mają do tego stopnia zniekształconą czaszkę, że nie są w stanie samodzielnie nawet pić).

                            Chwała ci za postawę wobec po
                            > trzebujących zwierząt, ale nie tłumacz sobie ich prawdziwej natury ideologiczni
                            > e, bo tak ci akurat lepiej pasuje.

                            Nie dorabiam do swojej działalności ideologii. Stwierdzam suche fakty. Wiem, w jakim stanie trafiają koty do mnie. Widzę codziennie, jak się zachowują. Nie łapię celowo kotów, które sobie dają radę na wolności. I nie przeczę, że takie są. Gdybym próbowała dodać swojej działalności w sprawach kocich jakikolwiek wydźwięk ideologiczny, to bym napisała, że zaburzam naturalny ekosystem nie pozwalając na selekcję naturalną osobników niezdolnych do przerwania na wolności.


                            W moim stadzie przywódcą jest kocur, nie kocica. Wszyscy uniseksy.
                            • ederlezi1981 persy 13.11.11, 22:06
                              filoruska napisała:
                              (tak, ludzie stworzyli takie persy, które mają do tego stopnia zniekształconą czaszkę, że nie są w stanie samodzielnie nawet pić).
                              Poważnie?
                              • filoruska Re: persy 13.11.11, 22:15
                                ederlezi1981 napisała:

                                > filoruska napisała:
                                > (tak, ludzie stworzyli takie persy, które mają do tego stopnia zniekształconą c
                                > zaszkę, że nie są w stanie samodzielnie nawet pić).
                                > Poważnie?
                                >
                                >
                                Niestety tak. Mają tak spłaszczoną twarzoczaszkę, że nachylając się nad wodą jednocześnie zalewają sobie nos. Spłaszczony jest też układ zębów, co utrudnia porządne wyciągnięcie języka. Te koty są karmione przy pomocy strzykawki lub łyżeczką. Widziałam takie karmienie na ostatniej wystawie światowej. To skrajne linie hodowlane, ale człowiek potrafi :(
                            • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 22:21
                              filoruska napisała:

                              > Przy zabawie w polowanie pluszową zabawką kot uczy się złapać przedmiot, ale ni
                              > e wiąże tego z jedzeniem.

                              Zabawa jest dla kota treningiem polowania. Nie chcę się z tobą kłócić, ale może zapytasz jakiegoś hodowcę, bo mnie najwyraźniej się tu nie wierzy.


                              > Niestety moje doświadczenie temu przeczy. Kot urodzony i spędzający lata swojeg
                              > o życia w domu niewychodzącym nie daje sobie rady na ulicy. Przykładem jest Miz
                              > ia, zwykła dachówka wyadoptowana na tym forum. Mieszkała na ulicy tylko 5 dni.
                              > Zgarnęłam cień kotki.

                              Jak będziesz zgarniała koty po pięciu dniach życia na ulicy, to nie dowiesz się, czy dają sobie radę same. Ja znałam koty, który znikały z domu na kilka tygodni i wracały dobrze odżywione. Nie przeczę jednak, że koty odebrane bardo wcześnie matkom tej umiejętności nie posiadają. Ludzie nie mający pojęcia o kociej naturze sami robią kotom krzywdę pozbywając się dopiero co urodzonych maleństw i oddając je byle komu. Takie koty nie nauczą się nigdy porządnie polować i nieraz lepiej by było, gdby urodziły się w ciężkich warunkach, ale na wolności. Wyrzucane później z domu skazane są na śmierć, albo żywienie się ze śmietnika.


                              > W moim stadzie przywódcą jest kocur, nie kocica.

                              Nie będą się sprzeczać, ale co znaczy w twoim pojęciu przywódca? Koty nie mają przywódcy, bo to nie są zwierzęta stadne. Hierarchia pokazuje się w ukazywaniu respektu i całkiem możliwe, że to jakaś spokojna kotka cieszy się największym poważaniem w grupie, a ten kocur, to tylko największy łobuziak.
                              • filoruska Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 23:04
                                pierwszalitera napisała:

                                > > W moim stadzie przywódcą jest kocur, nie kocica.
                                >
                                > Nie będą się sprzeczać, ale co znaczy w twoim pojęciu przywódca? Koty nie mają
                                > przywódcy, bo to nie są zwierzęta stadne. Hierarchia pokazuje się w ukazywaniu
                                > respektu i całkiem możliwe, że to jakaś spokojna kotka cieszy się największym p
                                > oważaniem w grupie, a ten kocur, to tylko największy łobuziak.

                                Kocur jest największy i najsilniejszy. Kotka go się wręcz boi. To on pierwszy je z tej miski, z której on chce jeść i siedzi tam, gdzie chce. Reszta mu ustępuje. Nie jest łobuziakiem. Jego ulubione zajęcie to leniwa obserwacja świata.
                                Wiem, że w różnych gatunkach pojęcie stado i przywódca oznacza zupełnie co innego. Jednak koty żyjąc wspólnie w określonej zamkniętej przestrzeni też ustalają relacje między sobą.

                                Na swój prywatny użytek mogę podzielić koty na 3 grupy: na żyjące na wolności, na wychodzące i na żyjące całe życie w zamknięciu z człowiekiem. Dwie pierwsze grupy na zewnątrz samodzielnie sobie poradzą. Trzecia ma o wiele mniejsze szanse i wśród niej są zwierzęta, które sobie na wolności nie poradzą.

                                Dlaczego zgarniam koty jak najszybciej i nie czekam, czy dadzą sobie radę, czy też nie? Bo odratowanie kota po dłuższym pobycie w miejscu, gdzie nie dawał sobie rady, to kosztowna i obciążająca walka. To kilka tygodni/miesięcy częstych wizyt u weta, podawania leków, pozbywania się pasożytów, a czasem grzybicy. Wszystko z kotem, który jeszcze nas nie zna i nam nie ufa, więc może być nawet agresywny. Bez gwarancji, że sobie nie fundujemy oglądania agonii i podejmowania decyzji o uśpieniu zwierzęcia. I bez gwarancji, że nie zarazimy się sami lub inne mieszkające u nas zwierzęta.
                      • felisdomestica Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 00:58
                        Jestem neurobiologiem od dwudziestu lat i mniej wiecej tyle samo czasu zajmuję sie wolno żyjącymi kotami i autorytatywnie stwierdzam, że ani na mózgu, ani na kotach się nie znasz :-).
                        • pierwszalitera Re: LWW udomowienie kota z ulicy a male dziecko 13.11.11, 12:56
                          felisdomestica napisała:

                          > Jestem neurobiologiem od dwudziestu lat i mniej wiecej tyle samo czasu zajmuję
                          > sie wolno żyjącymi kotami i autorytatywnie stwierdzam, że ani na mózgu, ani na
                          > kotach się nie znasz :-).

                          A co ma twoja specjalizacja do naszej dyskusji? Zamiasz się autorytatywnie wymądrzać, napisz lepiej merytorycznie w czym nie mam racji, bo inaczej się po prostu wygłupiasz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka